Atak mohera poganianego kołtunem. - Wałkowanie LeoTar'a

Idź do spisu treści

Menu główne:

Atak mohera poganianego kołtunem.

Co się w tym kraju dzieje?
Hartman poruszył temat kazirodztwa i Palikot dostał moherowego kota,  wywalił Hatrmana, TVN...czyli stacja liberalna, dostali rozwolnienia kołtuńskiego i histeria na Hartmana. Teraz z komisji etyki wykluczono Hartmana, bo komisja etyki jest nieetyczna, gdyż zamiatanie pod dywan problemu to niby_moralność , która chowa głowę w piasek.
Po komentarzach , ludzie nawet nie wiedzą co to jest kazirodztwo, ale że głupota jest próżna, wypowiadają się jak otrzaskani z tematem, z dawką oburzenia i terlikami w oczach. Oczywiście też są ci i świadomi, co są zszokowani tym że o tematach tabu się rozmawia a nie zamiata pod dywan i Palikot kolejny strzał sobie w stopę wyprowadził.
A problem jest, gdyż szczególnie na zdziczałej wsi kazirodztwo kwitnie.
Zakaz kazirodztwa to punkt gdzie zaczyna się kultura, a kończy dzicz, dlatego zdziczałe buractwo. No jak zamiatamy pod dywan to jak pomóc tym córką? Gdy wiadomo że typ rodziny katolickiej, gdzie władza w domu ma być faceta, sprzyja kazirodztwu, gdyż dzieci to jego własność. Dlatego w biblii macie kazirodztwo u przykładowo Lota, bo to taki zaburzeniec zdziczały i autorytarny jak większość tej zboczonej księgi, pomiata kobietami i dziećmi, więc robi z nimi co mu pasuje i bozia go błogosławi, ale biblia to patologia i wiocha taka również.
A zdziczała wiocha w Polsce kazirodztwem stoi, czy nawet Teo który tu wypisuje, w gwałceniu własnych dzieci widzi jak Lot objawienia dla ludzkości.
Druga strona medalu ta niezboczona, też nie jest ruszana, gdy chowamy pod dywan, iż żyje ze sobą dorosłe rodzeństwo lub rodzic i potomek już pełnoletni. A tam gdzie jest zgoda dorosłych ludzi i oboje tego pragną, to mamy legalizacje jak we Francji czy Szwajcarii.

Glob



>Co się w tym kraju dzieje? Hartman poruszył temat kazirodztwa i
>Palikot dostał moherowego kota,  wywalił Hatrmana, TVN...czyli
>stacja liberalna, dostali rozwolnienia kołtuńskiego i histeria na
>Hartmana. Teraz z komisji etyki wykluczono Hartmana, bo komisja etyki
>jest nieetyczna, gdyż zamiatanie pod dywan problemu to niby_moralność
>, która chowa głowę w piasek. Po komentarzach , ludzie nawet nie
>wiedzą co to jest kazirodztwo, ale że głupota jest próżna,
>wypowiadają się jak otrzaskani z tematem, z dawką oburzenia i
>terlikami w oczach. Oczywiście też są ci i świadomi, co są zszokowani
>tym że o tematach tabu się rozmawia a nie zamiata pod dywan i Palikot
>kolejny strzał sobie w stopę wyprowadził. A problem jest, gdyż
>szczególnie na zdziczałej wsi kazirodztwo kwitnie. (glob)

A jak Ty globku rozumiesz kazirodztwo? Na czym ono według Ciebie polega? Wyjaśnij to nam tutaj na grupie.


>Zakaz kazirodzctwa to punkt gdzie zaczyna się kultura, a kończy dzicz, dlatego zdziczałe
>buractwo. (glob)

Zgoda co do tego, że zakaz fizycznych kontaktów seksualnych między krewnymi przyczynił się do wzrostu cywilizacji. Równocześnie ten sam zakaz sprzyja wzrostowi agresji między ludźmi zagrażając istnieniu naszej cywilizacji.


>No jak zamiatamy pod dywan to jak pomóc tym córką? Gdy
>wiadomo że typ rodziny katolickiej, gdzie władza w domu ma być
>faceta, sprzyja kazirodztwu, gdyż dzieci to jego własność. (glob)

A jaka jest, Twoim zdaniem, rola kobiety w tym całym bałaganie? Czy kobieta jest całkowicie niewinna czy też może ma swój udział w kazirodztwie? Czy kobieta nie traktuje dzieci jak swoją własność, która na nią w przyszłości ma pracować? Wszak to "dzieci kochają mamusie i są im oddane" jak twierdzą wszystkie matki. Czy nie dostrzegasz w jaki sposób dzieci są emocjonalnie uzależnione od swoich matek? Czyż nie jest to kazirodztwo?


>Dlatego w
>biblii macie kazirodztwo u przykładowo Lota, bo to taki zaburzeniec
>zdziczały i autorytarny jak większość tej zboczonej księgi, pomiata
>kobietami i dziećmi, więc robi z nimi co mu pasuje i bozia go
>błogosławi, ale biblia to patologia i wiocha taka również. A (glob)

Biblia to nie całkiem zboczona księga lecz zapis ludzkich nieuświadomionych dążeń. Nie potępiaj wszystkiego w czambuł jeżeli czegoś z tego nie rozumiesz.


>zdziczała wiocha w polsce kazirodztwem stoi, czy nawet Teo który tu
>wypisuje, w gwałceniu własnych dzieci widzi jak Lot objawienia dla
>ludzkości. Druga strona medalu ta niezboczona, też nie jest ruszana,
>gdy chowamy pod dywan, iż żyje ze sobą dorosłe rodzeństwo lub rodzic
>i potomek już pełnoletni. A tam gdzie jest zgoda dorosłych ludzi i
>oboje tego pragną, to mamy legalizacje jak we Francji czy Szwajcarii. (glob)

Pełnoletniość dziecka nie zwalnia rodzica z odpowiedzialności za zniewalanie jego dziecka. Jeżeli kontakt seksualny dziecka z rodzicem nie jest inicjacją lecz regularnym współżyciem to mamy do czynienia z kazirodztwem niezależnie od tego co mówi spisane prawo.

Kazirodztwem nie jest tylko i wyłącznie jednokrotny akt seksualny dziecka z obojgiem rodziców, którego celem jest uwolnienie dziecka od wszelkich emocjonalnych zależności od jego (dziecka) rodziców. JEDNOKROTNY ! globku. To akt wyzwolenia dziecka z domu emocjonalnej niewoli rodzicielskiej. I wszystkie dzieci w danej rodzinie muszą tego doświadczyć by stały się osobnikami wolnymi.

LeoTar



Kazirodztwem nie jest tylko i wyłącznie jednokrotny akt seksualny
dziecka z obojgiem rodziców, którego celem jest uwolnienie dziecka od
wszelkich emocjonalnych zależności od jego (dziecka) rodziców.
JEDNOKROTNY ! globku. To akt wyzwolenia dziecka z domu emocjonalnej
niewoli rodzicielskiej. I wszystkie dzieci w danej rodzinie muszą tego
doświadczyć by stały się osobnikami wolnymi.

>Jak słyszę słowo wyzwolenie, to zapala mi się taka czerwona lampka.
>Czerwona, bo pod tym kolorem Sowieci "wyzwalali" Polskę a Chińczycy Tybet.

No więc może Jaśnie Pan zaproponuje jakieś inne rozwiązanie na wyjście dzieci z domu niewoli, hmm...  Bo że nadal żyjemy w epoce niewolnictwa to chyba się zgodzisz? A może uważasz, że mamy już pełnię szczęścia?

LeoTar



No więc może Jaśnie Pan zaproponuje jakieś inne rozwiązanie na wyjście
dzieci z domu niewoli, hmm...  Bo że nadal żyjemy w epoce niewolnictwa
to chyba się zgodzisz? A może uważasz, że mamy już pełnię szczęścia?


>Zen i Tantra
>PS. I zawodowi nauczyciele Kama Sutry, cieszący się zaufaniem publicznym.

Czyli uważasz, że defloracji młodych dziewcząt powinni dokonywać wybrańcy, a wybranki powinny służyć za obiekty seksualne dla młodych chłopców...?  A któżby miał kontrolować ich praktyki i czy aby nie wykorzystywali by oni młodych ludzi by zaspokoić własne zachcianki seksualne? I dlaczego ta właśnie grupa (kapłańska) miałaby być lepsza od całej reszty, od rodziców?


>PS^2. I jak u niektórych dzikich plemion domy kawalerów i panien, gdzie
>młodzież wspólnie nocuje i może uprawiać seks. Dzieje się to publicznie, pod
>nadzorem koleżanek i kolegów, więc nikt nikogo nie może krzywdzić. W tych
>kulturach nie ma kompleksu Edypa.

Orgie seksualne cechują społeczności matriarchalne. W tych kulturach kobieta dominuje nad mężczyzną dzięki potędze swojej seksualności, a więc mężczyzna jest jej niewolnikiem seksualnym. Mogłoby się wydawać, że jest on nawet z tego zadowolony ale jego zadowolenie wynika tylko z tego, że jest on nieświadomy swojego zniewolenia. Nie zaprzeczysz jednak, że jest w takich kulturach bezwzględnie wykorzystywany niczym samiec modliszki gdyż ma zapewnić jedynie bezpieczeństwo i pożywienie kobiecie i jej! dziecku. Dopiero rozwój cywilizacyjny spowodował uświadomienie mężczyźnie o jego współudziale w prokreacji. To o czym  piszesz, czyli orgie seksualne, sprzyjają pacyfikacji mężczyzny przez kobietę i ukrywaniu jej subtelnej dominacji. Zniewalanie zaczyna się przez zaślepianie chłopców by w zamian za seks oddawali się w niewolę kobiecie.

Wyjaśnij, proszę, dlaczego uważasz, że w tych pierwotnych kulturach nie występuje kompleks Edypa/Elektry. Bo ja nigdzie nie spotkałem się z taką opinią; więc podaj gdzie Ty to znalazłeś.

LeoTar



Dopiero rozwój cywilizacyjny spowodował uświadomienie mężczyźnie o jego
współudziale w prokreacji. To o czym  piszesz, czyli orgie seksualne,
sprzyjają pacyfikacji mężczyzny przez kobietę i ukrywaniu jej subtelnej
dominacji. Zniewalanie zaczyna się przez zaślepianie chłopców by w zamian
za seks oddawali się w niewolę kobiecie.

Wyjaśnij, proszę, dlaczego uważasz, że w tych pierwotnych kulturach nie
występuje kompleks Edypa/Elektry. Bo ja nigdzie nie spotkałem się z taką
opinią; więc podaj gdzie Ty to znalazłeś.


>Tak akurat Malinowski pisał o Trobriandach, że nie ma u nich kompleksu
>Edypa.

>A jeszcze lepiej - moim zdaniem najlepiej  najlepiej takie domy wyglądały u
>plemion Muria w Indiach.

Dlaczego piszesz o nich w czasie przeszłym? Czyżby plemiona te wyginęły?


>Dziewczynka czy chłopiec w okresie mniej więcej tuż-przed pokwitaniowym
>trafiali do takiego domu i powoli systematycznie przez pieszczoty starszych
>kolegów/koleżanek którzy mieli obowiązek kładzenia się do snu w jednym łóżku
>z osobą płci przeciwnej, był u nich pobudzany prawidłowy popęd erotyczny.

A więc jednak podejmowali współżycie pod delikatnym przymusem... I dlaczego niby popęd musiał być u nich pobudzany skoro jest ludziom przynależny z urodzenia? Czyżby we wcześniejszym okresie wychowania w rodzinie został zahamowany przez rodziców? Toż to dokładnie to samo dzieje się w naszej kulturze. Prania mózgów dzieciom z wiedzy seksualnej dokonują rodzice i instytucje edukacyjne poprzez zakazy i ograniczenia. Dlaczego dziecku zostaje podana papka informacyjna zredagowana przez wypaczonych już dorosłych a nie sa brane pod uwagę sygnały, które wysyła dziecko? Tak samo jest/było u tych Twoich Hindusów z tą jedynie różnicą, że reprogramowania młodych dokonywała nieco starsza od nich młodzież, która zastępowała tylko rodziców. Dlaczego niby to ci młodsi mieliby nie mieć nic do powiedzenia i musieliby słuchać starszych?


>Obserwowali także nieraz całymi miesiącami jak starsza młodzież bierze
>przyjemność z pełnych stosunków płciowych i daje przyjemność innym, jak ich
>trochę starsi koledzy i koleżanki pozbywają się dziewictwa etc. stąd nie
>było u nich lęku i szoku przed seksem i kiedy ich ciała były do tego gotowe,
>wchodzili w pierwsze związki czasem szybciej, czasem później, ale zawsze z
>silnym i wielkim pożądaniem.

Czyli wszystko zgodnie z tradycją. A jednak chyba wymarli skoro cały czas piszesz o nich w czasie przeszłym? Ciekaw jestem jednego, czy wymarli sami czy też ktoś im pomógł wojnami.
A propos wojaczki, czy prowadzili wojny z sąsiadami czy też byli pokojowo nastawieni?


>Należy dodać, że wszystko było pod nadzorem kolektywu, który uczył zasad
>dżentelmeństwa, zalotów i miłości dwornej (oraz wiedzy o świecie
>umiejętności praktycznych potrzebnych w życiu plemienia - w dzień taki
>budynek pełnił rolę naszej szkoły), dodatkowo była reguła ciągłej rotacji,
>zmiany partnerów co ileś tam dni czy tygodni służyły jako środek
>antykoncepcyjny.

A więc jednak wszystko było podporządkowane tradycji, bo kolektyw pilnował tego by młodzi dostosowali się do tego co im kolektyw oferuje. Kolektyw zapewne przejął funkcje dorosłych rodziców, którzy wysługiwali się dla niepoznaki tymi młodymi, których wciśnięto już w buty tradycji.
Nie rozumiem jednak tego co napisałeś Jakubie na temat antykoncepcji. Cóż wspólnego ma rotacja partnerów z antykoncepcją?
I dlaczego uważasz, że rotacja partnerów jest czymś pozytywnym w edukacji seksualnej młodego człowieka. Ja uważam zmienianie partnerów jako coś poniżającego ponieważ za taką aktywnością kryje się manipulacja kobiety. Kobieta manipuluje poczuciem własnej wartości mężczyzny bo może tego dokonywać ze względu na fizjologię jej seksu (mężczyzna musi czuć się akceptowany by być w pełni gotowym do aktu seksualnego; kobieta wcale nie musi odczuwać pożądania by doszło do zbliżenia z mężczyzną). Poprzez wymianę partnerów wiele kobiet może podporządkowywać sobie tego samego mężczyznę wbijając mu przy okazji do głowy poczucie winy.

Zauważ również, że kobiety nie kierują się emocjami lecz tym czy dany samiec zapewni im i potomstwu poczucie bezpieczeństwa. A więc wymieniając partnerów poszukują tego, który ten warunek spełni. Musi więc taki samiec być waleczny, bitny, gotowy poświęcić siebie dla dobra kobiety i dziecka. Szukają więc ale poczucie winy za to spuszczają na mężczyzn jakoby to oni byli poligamistami. Dlaczegóż nie miałoby być tak, że każdy mężczyzna i każda kobieta byliby godnymi zaufania drugiej strony, wierzącymi we własne siły autorytetami dla samych siebie? Nie poszukującymi tego najlepszego wyboru lecz pewnymi, że jakiegokolwiek wyboru dokonają to zawsze będzie on wyborem dobrym, zawsze najlepszym. Dlaczego dawkinsowski 'samolubny gen’ musi funkcjonować jako wyjątek?


>Seks był uprawiany jednak indywidualnie parami i nie w
>sposób hulaszczy tylko skoncentrowany na jak najlepszej opinii u
>partnera/partnerki, więc to nie bardzo pasuje do terminu "orgie".

Orgia to wymiana partnerów.


>Zachowania
>nawet najmniej agresywne były karane. Chodziło o przysposobienie do życia w
>małżeństwie i rodzinie. Do małżeństwa dopuszczano tylko pary po odbyciu
>stażu "każdy z każdym" co trwało kilka dobrych lat.

A dlaczegóż to 'przysposobienia do życia w rodzinie' nie uczyli rodzice, którzy są dla dziecka w pierwszym okresie jego życia najbardziej zaufanymi osobami? To rodzice a nie starsza młodzież powinni przygotować dziecko do stworzenia własnej rodziny.


>Ponieważ wszyscy młodzi ludzie mieli w takim domu za punkt ambicji wzajemnie
>"dotrzeć się" seksualnie, to małżeństwa aranżowane przez rodziców wewnątrz
>wioski zazwyczaj znały się wcześniej pod względem tych potrzeb i nie
>dochodziło pod tym względem do kłótni. W takich plemionach zdrady małżeńskie
>były rzadkością.

Wyjątek tylko potwierdza regułę. Skoro dochodziło do zdrad to znaczy, że coś było w tej edukacji i przysposobieniu do życia nie w porządku.


>Gdyby tak w cywilizacji nowoczesnej wyglądały gimnazja z obowiązkowym
>koedukacyjnym monitorowanym internatem, a umiejętność dżentelmeńskiego
>posługiwania się językiem seksu jako środkiem komunikacji była wliczana do
>ocen z zachowania i kultury fizycznej, prawdopodobnie wychowanie młodzieży
>wyglądałoby o niebo lepiej. Wiek wejścia do takiej szkoły równałby się
>wiekowi przyzwolenia w grupie rówieśniczej, wiek wyjścia, ogólnemu wiekowi
>przyzwolenia i seks z uczniami takiej szkoły powyżej określonej różnicy
>wieku (standardowo 3 lat tak, żeby mieściło się tam kontynuowanie dawnych
>znajomości) byłby rygorystycznie karany prawnie, co wyłączyłoby nękającą
>dzisiejszy świat zmorę pederastii i pedofilii. Jednostki lepiej dojrzałe pod
>względem możliwości uczenia się i intelektu na tyle, że przeskakują klasę
>trafiałyby tam rok wcześniej, co oznaczałoby w nagrodę wcześniejszy dla nich
>wiek przyzwolenia. Mając perspektywy na kontrolowane przez kolektyw uczniów
>i nauczycieli wyżycie "burzy hormonów" w sferze erotycznej zalotów,
>pieszczot i stosunków młodzież nie musiałaby tego przenosić w sferę agresji.

Gdyby babka miała wąsy to by była dziadkiem.


>Podobnie sprawa byłaby z etanolem, tolerowane byłoby mianowicie spożywanie
>rozsądnych (reglamentowanych) ilości kilku dobranych pod względem walorów i
>różnorodności smakowej (tak aby uczyć właściwej oceny) starannie i
>naturalnie warzonego małego piwa o obniżonej zawartości C2H5OH do 2.5% vol
>(to biorę z rozwiązań angielskich, gdzie takie piwo serwuje się albo
>serwowano do niedawna do obiadu dzieciom z elitarnych "public schools").
>A ty Władek mówisz o jakiejś dominacji.

Wszystko co okryte tajemnicą jest narzędziem dominacji jednego nad drugim. Każda tajemnica daje władzę. W szczególności gdy skrywana przed dzieckiem wiedza dotyczy życia seksualnego rodziców dziecka.


>Należy brać rozwiązania od ludów pierwotnych, które są jeszcze nieskażone
>zakazami i ograniczeniami innymi niż racjonalne.

Wszystkie kultury i cywilizacje są skażone grzechem pierworodnym zakazu wychowania seksualnego i inicjacji seksualnej dzieci wśród rodziców.

LeoTar

 
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego