Dzieci starsze potrzebowały wcześniejszego zaspokojenia. Same wchodziły do łóżek dorosłych. (odc.2) - Wałkowanie LeoTar'a

Idź do spisu treści

Menu główne:

Dzieci starsze potrzebowały wcześniejszego zaspokojenia. Same wchodziły do łóżek dorosłych. (odc.2)

Dzieci starsze...

>> Nie chodzi o to by tylko "zaliczyć" ten pierwszy raz z równie
>> niedoświadczonym partnerem [...]

> właśnie ze o to chodzi kretynie, dokładnie o to! żeby oboje byli
> niedoświadczeni i zakochani! oni nie zaliczają, to ty zaliczasz

W obecnym modelu wychowawczym dziewczyna, która decyduje się na seks z
chłopakiem jest już doskonale "wyszkolona" przez swoją matkę jak manipulować
chłopakiem. Córka przez lata obserwuje w jaki sposób matka manipuluje ojcem
i uczy się doświadczalnie, aczkolwiek nieświadomie, co można osiągnąć w
życiu z mężczyzną jeżeli dobrze sie "wykorzysta" seks i emocjonalną słabość
mężczyzny.


>> ma być zaspokojenie chuci ale nabycie wzorca zachowania od kogoś
>> doświadczonego, o którym wiadomo, że nie chce wykorzystać emocjonalnie

> młodzi i zakochani nie kochają się żeby sie wykorzystać

A i owszem. I widać to w większości przypadków już chłopców z dziewczętami.
Chociaż ostatnimi czasy idą zmiany i już w większości przypadków każdy
płaci za swoje lody w kawiarni.


>> (bądź tylko fizycznie) dziecka. Poza tym to nie ma być wyłącznie
>> współżycie seksualne ale dostarczenie dziecku WZORCOWEGO aktu
>> seksualnego kobiety z mężczyzną, który musi cechować miłość, wzajemny
>> [...]

> i ty oczywiście mógłbyś dostarczyć dziecku WZORCOWY akt seksualny?
> ty, właśnie ty?

Moje dzieci mnie uważały za swój wzór do naśladowania. W końcu mnie i moją
eks- obserwowały jak żyć. Ale nie tylko one ode mnie sie uczyły - również ja
od nich pobierałem nauki. Dzięki otwartości słyszałem od naszych dzieci
ich - nazwijmy to - prośby do mnie skierowane.


> i co, chciałbyś to jakoś usankcjonować prawnie?

Przyjdzie i na to czas.


> a co z tymi mniej wzorcowymi i nie tak idealnymi i doświadczonymi
> kochankami (wiadomo - nie każdy potrafi tak idealnie jak ty)?

Na kpiny w mojej teorii nie ma miejsca.


> ojcowie nieidealni też by mogli rżnąć córeczki?
> znaczy przekazywać im wzorce?
> czy córeczka jednak mogłaby wybrać kogoś bez wiszącego brzuszyska i
> sprawniejszego?

Masz niezłe wspomnienie po swoim ojcu.

LeoTar



> TFU TFU TFU,
> ze zacytuje ikselkę.
>
> zboczony stary cap

>>> Choć z większością tego co napisałeś w pełni się zgadzam, to jednak
>>> chyba przesadzasz z tą inicjacją, która powinna się odbywać w kręgu
>>> rodziny. Chyba że nie masz na myśli fizycznej inicjacji, a tylko w
>>> teoretyczne wprowadzenie w sprawy seksualności człowieka?

>> Teoria teorią ale potwierdzenie zawsze znajdujemy dopiero w
>> eksperymencie. Każdy pierwszy raz jest najważniejszy gdyż tworzy wzorzec
>> na przyszłość. I jest ten pierwszy raz ważny zarówno dla chłopca
>> wchodzącego w dojrzałość jak i dziewczyny, która staje sie kobietą.
>> Chodzi o wzorce zachowań i przeżyć emocjonalnych związanych z życiem
>> płciowym.

> Choć nigdy nie eksperymentowałem aż do tego stopnia (inicjacja fizyczna),
> to myślę że nic dobrego z tego nie może wyniknąć. Wszędzie, tylko nie w
> kręgu najbliższej rodziny powinno to nastąpić.

O tym co może z tego wyniknąć możemy, na razie, tylko logicznie wnioskować
gdyż taka praktyka jako jedyna z praktyk seksualnych jest dotychczas
zabroniona. Chociaż osobiście raz spotkałem się z przypadkiem gdy ojciec
przygotował syna i wysłał go do łóżka matki. Osobiście uważam, że inicjacja
powinna sie odbywać w pełnej triadzie: dziecko, matka i ojciec to jednak ten
przypadek wskazuje na pewną próbę przełamania tabu seksualnego w rodzinie.
Jeżeli chodzi o przeciwwskazania to nie widzę żadnych poza... tradycją. Jest
natomiast faktem, że zakaz inicjacji seksualnej w rodzinie napędza
rywalizację między mężczyznami w celu posiadania jak największej ilości dóbr
materialnych by taki posiadający mężczyzna mógł stać sie obiektem pożądanym
przez kobiety ze względów czysto merkantylnych (patrz prostytucja
małżeńska).


> Przecież chyba żaden człowiek nie chce pamiętać i  utożsamiać ojca, matki
> z praktykami seksualnymi...?

A jednak i tak mężczyzna dokonuje wyboru partnerki na wzór i podobieństwo
swojej matki i podobnie czyni kobieta z wyborem mężczyzny. Dlaczegóż by
więc nie miał to być wybór świadomy dokonany w oparciu o przekaz
doświadczalny, który jest najtrwalszym z możliwych utrwalaczy wzorców. Jako
pierwsi partnerzy - wszak inicjacji dokonuje się tylko raz - rodzice i tak
zostaną odrzuceni jako partnerzy przez swoje dzieci gdyż ani syn nie
zabierze ojcu matki, ani też córka nie zabierze matce ojca. Dzieci są na to
zbyt... uczciwe. Zresztą nie taki jest cel inicjacji.

LeoTar



>> A z
>> moją eks-małżonką nie miałem niestety możliwości o tym porozmawiać gdyż
>> nastąpiła zapaść w relacjach między nami.

> Tak po prostu "zapaść w relacjach"? Tak ot, nie wiadomo czemu, wzięło i się
> zapadło Wasze współżycie? - czy może raczej dlatego, że masz ciągoty do
> dzieci i nikt lepiej niż żona o tym nie wie?
> :->

Więc po co podesłała mi do Stanów Kasię i Jasia na pół roku do USA. Kasia
miała wtedy 16,5 roku a Jasiu 10,5. Może chciała bym doszło do kazirodczego
układu między mną i Kasią i by Jasiu to obserwował. Czy mam stawiać aż tak
daleko idące tezy ?  Byłem sam z dwójką dzieci a ona sama z Wojtkiem w
Polsce. Wojtek miał wtedy 14 lat, więc może ja ją powinienem posądzić o
pedofilstwo, jak myślisz?


>> A przy okazji, czy uważasz, że
>> eksponowanie samodzielne i wyłącznie swoje eksponowanie nagości przez
>> moją byłą przed dziećmi powinienem był zgłosić na Policję?

> Akurat goła matka w kąpieli to jeszcze nie pedofilia. Znam domy, gdzie
> rodzice goli się dzieciom pokazują w sytuacjach żtp kąpielowych, może nie
> cały czas, ale jednak. I nikt z tego nie robi aj waj. takie zwyczaje ot.   Dla
> mnie nie do przyjęcia, ale nie widzę w tym niczego zdrożnego, skoro właśnie
> w taki naturalny sposób traktują swoje ciała. Powszechne w Niemczech i
> Szwecji.

Albo nie wiesz co powiedzieć albo udajesz ślepą. Piszę wyraźnie, że działo
sie to bez mojej obecności a to oznacza pedofilię matki. Nie sama nagość ale
występowanie w roli obiektu seksualnego w stosunku do dzieci.

LeoTar



>>> W obecnym modelu wychowawczym dziewczyna, która decyduje się na seks z
>>> chłopakiem jest już doskonale "wyszkolona" przez swoją matkę jak
>>> manipulować chłopakiem. Córka przez lata obserwuje w jaki sposób matka
>>> manipuluje ojcem i uczy się doświadczalnie, aczkolwiek nieświadomie, co
>>> można osiągnąć w życiu z mężczyzną jeżeli dobrze sie "wykorzysta" seks i
>>> emocjonalna słabość mężczyzny.

>> znaczy w twoim świecie mężczyzna jest bezwolnym baranem

> No tak, takim co to mu się tak po prostu, bez żadnej przyczyny, relacje z
> żoną "zapadają", a on, niewinny biedaczek, widzi u córki "sygnały" do
> seksu
> :->

Widzę, że skończyła Ci się amunicja i nie masz pomysłu czym strzelać. :)

LeoTar



>> W obecnym modelu wychowawczym dziewczyna, która decyduje się na seks z
>> chłopakiem jest już doskonale "wyszkolona" przez swoją matkę jak manipulować
>> chłopakiem. Córka przez lata obserwuje w jaki sposób matka manipuluje
>> ojcem i uczy się doświadczalnie, aczkolwiek nieświadomie, co można osiągnąć w
>> życiu z mężczyzną jeżeli dobrze sie "wykorzysta" seks i emocjonalna słabość
>> mężczyzny.

> Chyba w jakimś chorym związku :->

W obecnym systemie wychowawczym nie ma "zdrowych" związków. Zresztą widać to
po ilości rozpadających się rodzin albo dziwacznym trwaniu z przyzwyczajenia
pozostałych.

LeoTar



>>  rodzice i tak
>> zostaną odrzuceni jako partnerzy przez swoje dzieci gdyz ani syn nie
>> zabierze ojcu matki, ani też córka nie zabierze matce ojca. Dzieci są na
>> to zbyt... uczciwe. Zresztą nie taki jest cel inicjacji.

> Pomijam wcześniejsze Twe wynurzenia, bo mi się rzygać chce od nich, ale co
> do tego powyżej, to nie bądź taki pewien - vide W. Allen i Soon-Yi 3333-]

To nie była biologiczna córka.

LeoTar



>>>> A z
>>>> moją eks-małżonką nie miałem niestety możliwości o tym porozmawiać gdyż
>>>> nastąpiła zapaść w relacjach między nami.

>>> Tak po prostu "zapaść w relacjach"? Tak ot, nie wiadomo czemu, wzięło i się
>>> zapadło Wasze współżycie? - czy może raczej dlatego, że masz ciągoty do
>>> dzieci i nikt lepiej niż żona o tym nie wie?
>>>:->

>> Więc po co podesłała mi do Stanów Kasię i Jasia na pół roku do USA. Kasia
>> miała wtedy 16,5 roku a Jasiu 10,5. Może chciała bym doszło do kazirodczego
>> układu między mną i Kasią i by Jasiu to obserwował. Czy mam stawiać aż tak
>> daleko idące tezy ?  Byłem sam z dwójką dzieci a ona sama z Wojtkiem w
>> Polsce. Wojtek miał wtedy 14 lat, więc może ja ją powinienem posądzić o
>> pedofilstwo, jak myślisz?


>>>> A przy okazji, czy uważasz, że
>>>> eksponowanie samodzielne i wyłącznie swoje eksponowanie nagości przez
>>>> moją byłą przed dziećmi powinienem był zgłosić na Policję?

>>> Akurat goła matka w kąpieli to jeszcze nie pedofilia. Znam domy, gdzie
>>> rodzice goli się dzieciom pokazują w sytuacjach żtp kąpielowych, może
>>> nie cały czas, ale jednak. I nikt z tego nie robi aj waj. takie zwyczaje ot.
>>> Dla mnie nie do przyjęcia, ale nie widzę w tym niczego zdrożnego, skoro
>>> właśnie
>>> w taki naturalny sposób traktują swoje ciała. Powszechne w Niemczech i
>>> Szwecji.

>> Albo nie wiesz co powiedzieć albo udajesz ślepą. Piszę wyraźnie, że działo
>> sie to bez mojej obecności a to oznacza pedofilię matki. Nie sama nagość
>> ale występowanie w roli obiektu seksualnego w stosunku do dzieci.

> No to nieźle porąbani jesteście oboje.

Dzięki temu nazbierałem wiele materiału aby stworzyć hipotezę o inicjacji
seksualnej dzieci w rodzinie. A nie napisałem jeszcze wszystkiego. Nie
napisałem też wszystkiego na temat tego jaki wpływ zmiana obyczajów
wychowawczych będzie miała na życie społeczeństw. Bo konsekwencje tego są
daleko idące łącznie ze zmiana obecnie funkcjonujących systemów
polityczno-ekonomicznych i realizacją Utopii.

LeoTar



>>> Chyba w jakimś chorym związku :->

>> W obecnym systemie wychowawczym nie ma "zdrowych" związków.

> Na szczęście większości ludzi nie obchodzi jakiś tam "obecny system
> wychowawczy" i są w tradycyjnych, ZDROWYCH związkach.

Które coraz częściej sie rozpadają....


>> Zresztą widać to po ilości rozpadających się rodzin albo dziwacznym trwaniu z
>> przyzwyczajenia pozostałych.

> Śmiesz twierdzić o moim związku, że trwa z przyzwyczajenia? - zaiste
> współczuję Ci.

Zbyt wiele czasu straciłaś na to by go zbudować zgodnie z tradycją, by się
teraz do tego przyznać. Musiałabyś zburzyć wszystkie psychologiczne
mechanizmy obronne, które przez lata pieczołowicie budowałaś a tego Twoja
psychika by nie wytrzymała. Musisz więc trwać w tym co masz.:)

LeoTar



>>>>  rodzice i tak
>>>> zostaną odrzuceni jako partnerzy przez swoje dzieci gdyz ani syn nie
>>>> zabierze ojcu matki, ani też córka nie zabierze matce ojca. Dzieci są na
>>>> to zbyt... uczciwe. Zresztą nie taki jest cel inicjacji.

>>> Pomijam wcześniejsze Twe wynurzenia, bo mi się rzygać chce od nich, ale
>>> co do tego powyżej, to nie bądź taki pewien - vide W. Allen i Soon-Yi
>>> 3333-]

>> To nie była biologiczna córka.

> Nie ma znaczenia, a przy okazji to kolejny argument PRZECIW adopcji (u
> homo czy hetero, obojętne):->

Owszem ma znaczenie. Bo biologiczne dzieci, które są wychowane w pełnej
otwartości i widzą wzajemny szacunek rodziców dla siebie NIGDY nie wystąpią
przeciwko rodzicom w jakikolwiek sposób. Bunt dziecka przeciwko postępowaniu
rodziców przejawia sie wówczas gdy dziecko, które jest z urodzenia
nieskażone, widzi fałsz i obłudę w postępowaniu rodziców. Fałsz, który jest
sprzeczny z tym co rodzice nakazują werbalnie. Stąd poszukiwanie przez
dzieci autorytetu na zewnątrz rodziny.

Zgadzam sie z Tobą co do jednego, zż wszelka adopcja jest złem. Jestem
przeciwnikiem adopcji homo.

LeoTar



>>> No to nieźle porąbani jesteście oboje.

>> Dzięki temu nazbierałem wiele materiału aby stworzyć hipotezę o inicjacji
>> seksualnej dzieci w rodzinie.

> Tiaaaaa. Na podstawie JEDNEJ i w dodatku CHOREJ rodziny to zaiste znaczące
> badania :->

Wszystko ma kiedyś swój początek.


>> Nie napisałem też wszystkiego na temat tego jaki wpływ zmiana obyczajów
>> wychowawczych będzie miała na życie społeczeństw. Bo konsekwencje tego są
>> daleko idące łącznie ze zmianą obecnie funkcjonujących systemów
>> polityczno-ekonomicznych i realizacją Utopii.

> Czyli mamy klasyczny przypadek paranoi.
> Za Wiki - "Urojenia paranoiczne są usystematyzowane, a w wyrażanych
> urojeniowo treściach występuje spójność. Charakterystyczną cechą paranoi
> prawdziwej jest to że urojenia dotyczą jednej tematyki" - u Ciebie seksu z
> dziećmi. Bywa.

Mylisz się moje "urojenia" dotyczą przemian społecznych, budowy
społeczeństwa doskonałego, wolnego od przemocy wszelakiej maści a wychowanie
seksualne jest kluczem do dokonania takiej przebudowy cywilizacji.


> Lecz się.

Nie chcą mnie leczyć. :)

LeoTar



>>> Na szczęście większości ludzi nie obchodzi jakiś tam "obecny system
>>> wychowawczy" i są w tradycyjnych, ZDROWYCH związkach.

>> Które coraz częściej sie rozpadają....

> Mój się rozpada raz na 1000 lat. To dużo czy mało?
> :->

Przyzwyczaiłaś się już do tego stanu rzeczy i jest Ci z tym... wygodnie. A
poza tym wypełniłaś swoją najważniejszą funkcję: wydałaś potomstwo. A o
resztę niech się zatroszczy mężczyzna. Kobieta rodzi a Mężczyzna myśli jak
zmieniać świat.

LeoTar



>> nie, nie pytamy.
>> nie dajemy im praw wyborczych, nie częstujemy ich fajkami, trawą, wodką,
>> i nie bzykamy ich.

> Dokładnie.

I to jest właśnie babski dyktat: nie bo ja - kobieta - tak uważam i chcę.
Tradycja tak nakazuje i nieważne jakie są tego nakazu/zakazu konsekwencje.
A zakaz daje władzę kobiecie gdyż mężczyzna nie mający poczucia własnej
wartości nie jest w stanie przeciwstawić sie seksualności kobiety i
występuje ciągle w roli petenta kobiety, seksualnego żebraka.

LeoTar



>> Owszem ma znaczenie. Bo biologiczne dzieci, które są wychowane w pełnej
>> otwartości i widzą wzajemny szacunek rodziców dla siebie NIGDY nie
>> wystąpią przeciwko rodzicom w jakikolwiek sposób. Bunt dziecka przeciwko
>> postępowaniu rodziców przejawia sie wówczas gdy dziecko, które jest z urodzenia
>> nieskażone, widzi fałsz i obłudę w postępowaniu rodziców.

> Różnie to bywa. Znam oddaną rodzicom dziewczynę (dziś kobietę), której
> oboje rodzice byli alkoholikami, oszukiwali ją na każdym kroku, nigdy nie
> mogła na nich polegać,  prała ich rzygowiny przez całe dzieciństwo,
> sprzątała po libacjach, sama ani kropli alkoholu nigdy nie biorąc do ust i
> do dziś niepijąca...

Kobiety znajdują satysfakcje w emocjonalnej dominacji nad mężczyznami. :)


> Ale i są takie dzieci, które mordują najlepszych rodziców.

Widocznie ci rodzice nie byli wcale tacy doskonali. Pewnie pozbawili to
dziecko wolności...


>> Fałsz, który jest sprzeczny z tym co rodzice nakazują werbalnie.
>> Stąd poszukiwanie przez  dzieci autorytetu na zewnątrz rodziny.

> Dziecko to odrębna istota i nikt mu do głowy nie zajrzy. Bywa i tak jak
> piszesz, a bywa i zupełnie inaczej - nigdy nie wiadomo, kto i co dziecku
> zaimponuje.

Schemat zawsze jest ten sam: najpierw imponują dziecku rodzice ale gdy nie
wykazują woli wsłuchiwania sie w to co dziecko ma do powiedzenia dziecko
szuka na zewnątrz rodziny kogoś kto je wysłucha. A dotyczy to zdecydowanej
większości dzieci dlatego iż nasz cywilizacja traktuje dziecko jako to,
które ma słuchać a nie to, które ma być wysłuchane.


> Generalnie to ja pewna jestem tylko swoich dzieci. No ale w TAKIM związku
> jak mój to akurat oczywiste.

Nie bądź taka pewna siebie. Czy Twoja duma pozwoliłaby Ci sie przyznać do
porażki ?


>> Zgadzam sie z Toba co do jednego, ze wszelka adopcja jest złem. Jestem
>> przeciwnikiem adopcji homo.

> A ja także hetero - o ile już są w rodzinie własne, tj. biologicznie
> pochodzące od małżeństwa dzieci.

A dlaczego ?  Czyżby czasem nie dlatego, że wprowadzałyby element
"fermentu"
w zastana metodę pacyfikowania dzieci w rodzinie do której
dołączyło ?

LeoTar



>> Przyzwyczaiłaś się juz do tego stanu rzeczy i jest Ci z tym... wygodnie.
>> A poza tym wypełniłaś swoją najważniejszą funkcję: wydałaś potomstwo. A
>> o resztę niech się zatroszczy mężczyzna. Kobieta rodzi a Mężczyzna myśli
>> jak zmieniać świat.

> kobiety pracujące zawodowo też podpadają pod te definicje?

Też. Jesteście przetrwalnikową częścią gatunku ludzkiego czego wcale nie
uważam za coś mniej wartościowego dla trwania gatunku. Spełniacie po prostu
inną funkcję, tak samo ważną jak działanie mężczyzny.

LeoTar



>> wiem, zajmowanie sie dziećmi i domem jest też swego rodzaju kosztem, w
>> końcu z wielu rzeczy sie rezygnuje, wiele się ma w zamian.

> Chyba Cię pogięło; zajmowanie się dziećmi to (dla mnie, może dla Ciebie
> nie, kto Cię tam wie) realizacja celu samego w sobie - posiadania tychże
> dla własnego spełnienia, realizacja własnej żywotnej potrzeby,
> nierozerwalnie związanej z miłością do mężczyzny. Nie ma (dla mnie) mowy o
> żadnych kosztach ani rezygnacji, ani o niczym "w zamian". Bez miłości i
> dzieci nie miałoby sensu moje życie, nie istniałabym jako człowiek,
> kobieta, byłabym tylko do połowy spełniona - czyli wcale.


>> tylko uściślam, o czym ten "mężczyzna" tak myśli. ten typ powyżej
>> dorobek ma dość mierny.

> Ano ten tak.

Skąd ta dziwna skłonność kobiet do kopania faceta, który odważył sie mieć
odmienne od nich zdanie na temat metody wychowawczej. Wydaje mi się, że w
opinii kobiet to one mają monopol na wychowywanie dzieci a jak facet ma inne
zdanie to od razu krzycza, że dopuszcza sie przemocy. Najwygodniej byłoby
zamknąć takiego w psychuszce, odizolować od świata...

LeoTar



> nie czyni cie to gorszą ani lepszą od innych.

Oto i istota sprawy: poczucie własnej wartości. Skoro nie dane było zrównać
sie emocjonalnie z rodzicem tej samej płci to pozostaje walka o to by być
lepszym od niego, przynajmniej we własnym przekonaniu. Akt inicjacji
seksualnej to - poza innymi efektami - zrównanie się emocjonalne syna z
ojcem, córki z matką przy wykorzystaniu (pomocy) drugiego rodzica. Dorastające
dziecko nie ma żadnej innej możliwości aby stać się emocjonalnie równym
swemu pierwowzorowi. Pozostając na pozycji tego gorszego, któremu nie było
dane posiąść wszystkiego co posiada rodzic, będzie dziecko przez całe życie
starało sie sobie i rodzicowi udowodnić, że zasługuje na szacunek. A
ponieważ nie może stać się równe więc dąży do tego by być lepsze. I to na
przeróżne sposoby co wiąże się z rywalizacją z innymi również walczącymi ze
swoimi deficytami poczucia niższości w stosunku do ich rodziców. I może
brzmi to bardzo skomplikowanie ale to działa co widzimy naokoło nas w
"wyścigu szczurów".

LeoTar



>>>> nie, nie pytamy.
>>>> nie dajemy im praw wyborczych, nie częstujemy ich fajkami, trawą,
>>>> wodką, i nie bzykamy ich.

>>> Dokładnie.

>> I to jest właśnie babski dyktat: nie bo ja - kobieta - tak uważam i chcę.

> czy jeśli byłabym mężczyzną, łatwiej byś to hm, przełknął?

Nie ma to dla mnie żadnego znaczenia.


>> Tradycja tak nakazuje i nieważne jakie są tego nakazu/zakazu
>> konsekwencje.

> tylko dla ciebie nie sa ważne, bo po prostu nie ogarniasz konsekwencji
> braku zakazu

Jeżeli moje zdanie jest dla ciebie nic nie znaczące to odsyłam do prac pani
Alice Miller (Akicja Rostowska), która nie jest nieznanym
psychologiem/psychiatra/psychoanalitykiem dziecięcym. Może wtedy uwierzysz,
że zakazy w pierwszym okresie życia człowieka szkodzą jego rozwojowi.
Dotyczy to również zakazowego wychowania seksualnego dzieci przez rodziców


>> A zakaz daje władzę kobiecie gdyż mężczyzna nie mający poczucia własnej

> zakaz bzykania własnych dzieci jej to daje? jesteś pewien?

Tak, jestem pewien. Kobieta ma dwie szanse zbudowania poczucia własnej
wartości. Pierwsza to inicjacja seksualna a druga to urodzenie dziecka  i w
ten sposób dorównanie matce. Brak inicjacji seksualnej w rodzinie powoduje
jednak, że nie ufa mężczyźnie. Zresztą słusznie mu nie ufa,  gdyż
młodzieniec, który nie przeżył inicjacji seksualnej z własnymi rodzicami
nie jest godnym zaufania gdyż nie ufa samemu sobie.


>> wartości nie jest w stanie przeciwstawić się seksualności kobiety i
>> występuje ciągle w roli petenta kobiety, seksualnego żebraka.

> pierwszy raz słyszę o takiej głupocie. zazwyczaj faceci gdy im się
> nie układa w związku po prostu idą gdzie indziej :)

Ale czy o to chodzi ? Ja tak zrobiłem, ale w ten sposób dałem tylko żonie
dodatkowe argumenty, że nie jestem godzien zaufania mimo iż "wina" leżała po
obu stronach. A właściwie nie-wina bo oboje nie ufaliśmy sobie. I to właśnie
wskutek braku właściwego wychowania seksualnego.


> i co to za mężczyzna który żebrze o seks i nie potrafi stworzyć
> sytuacji w której żona też pragnie :)

Dlaczego niby tylko mężczyzna ma być odpowiedzialny za to by żona pragnęła
uprawiać z nim seks ? Seks to wspólny interes. Nie tylko mężczyzna ma się
wykazywać potencją przed kobietą.


> ja rozumiem, że chcesz podreperować swoje ego, ale kosztem dzieci? są
> pewne granice.

Dzieci są ofiarami ale nie mojej otwartości lecz matczynej zaborczości i
nieświadomości.


> myślisz, że jak żonie nie umiałeś zrobić dobrze, to z mniej doświadczoną ci się uda? 

wiadomo, młoda, niedoświadczona, łyknie wszystko.

Robić dobrze małżonkowie mają sobie robić wspólnie


> dopiero potem jakiś prawdziwy mężczyzna pokaże jej jak naprawdę dobrze
> może być i będzie cię nienawidziła do końca życia za to nieudolne coś
> co miało od początku zrobić dobrze tylko tobie.

Działasz jak typowa kobieta, której brakuje argumentów - próbujesz mnie
upokorzyć, że niby jestem seksualnie do niczego. Ale próżne twoje chciejstwo...

LeoTar



>>>> A nie pytamy o zdanie najbardziej tym zainteresowanych - same dzieci? I
>>>> w ogóle skąd to przeświadczenie u ciebie że to co opisuje Leo Tar do
>>>> dla dzieci krzywda?. Wszak nie dyskutujemy teraz o dzieciach naprawdę
>>>> młodych.

>>> nie, nie pytamy.
>>> nie dajemy im praw wyborczych, nie częstujemy ich fajkami, trawą, wódką,
>>> i nie bzykamy ich.

>> I co, dobrze się z tym czujemy? To ma być prawidłowość z którąś się
>> zgadzasz - różne dewotki, impotenci, abstynenci i inne upośledzone
>> jednostki  decydują o życiu osób sprawnych i zdrowych, i narzucają im
>> swój styl sposób na życie?

> znaczy dyskutujemy o tym, kiedy zaczyna sie dorosłość czy o społecznym
> przyzwoleniu na stosunki kazirodcze?

Wychowanie seksualne zaczyna sie od kołyski a sama inicjacja to przejście od
dzieciństwa do dorosłości a więc 16-18 lat, może nawet trochę wcześniej. I
nie odwołuj sie do pejoratywnego skojarzenia stosunków seksualnych przez
nazwanie ich kazirodczymi. To takie same stosunki jak inne tyle że
odbywające sie miedzy krewnymi. Może zamiast odwoływać sie do skojarzeń
pejoratywnych wyjaśnisz co w nich takiego złego ?

LeoTar



>> Alice Miller, która nie jest nieznanym
>> psychologiem/psychiatra/psychoanalitykiem dziecięcym. Może wtedy
>> uwierzysz, że zakazy w pierwszym okresie życia człowieka szkodzą jego rozwojowi.
>> Dotyczy to również zakazowego wychowania seksualnego dzieci przez rodziców

> Miller potępia gwałcicieli dzieci takich jak ty bo potępia przemoc, a
> gwałt dziecka jest przemocą seksualną,
> bo jako psycholog wie że dzieci nie chcą seksu. A to co ty twierdzisz to
> nie edukacja seksualna tylko przemoc seksualna.

Najbardziej elementarną formą przemocy dorosłego w stosunku do dziecka jest
ZAKAZ dorosłego. Nawet jeżeli dotyczy om sfery zachowań seksualnych dziecka.
A. Miller nigdzie nie wypowiada się, że dzieci nie ujawniają odruchów
seksualnych, dobrze ją poczytaj. Nie darmo Freud stworzył całą psychoanalizę
by taki powierzchowny gościu jak Ty zaprzeczał jej dokonaniom. Nie tylko
zresztą Freud wskazuje na zachowania seksualne dzieci.

LeoTar



>>>> Przyzwyczaiłaś się już do tego stanu rzeczy i jest Ci z tym...  wygodnie.
>>>> A poza tym wypełniłaś swoją najważniejszą funkcję: wydałaś potomstwo. A
>>>> o resztę niech się zatroszczy mężczyzna. Kobieta rodzi a Mężczyzna
>>>> myśli jak zmieniać świat.

>>> kobiety pracujące zawodowo też podpadają pod tę definicję?

>> Też. Jesteście przetrwalnikową częścią gatunku ludzkiego czego wcale nie
>> uważam za coś mniej wartościowego dla trwania gatunku. Spełniacie po
>> prostu inną funkcję, tak samo ważną jak działanie mężczyzny.

> teraz naprawdę zaczynam żałować że cię wywołałam. może jakoś da ci się
> zmienić parametry?

Trzeba było dwa razy pomyśleć. :)


> albo chociaż ubić jakiś wątek w twojej głowie?

Jestem samo-programujący, nie poddaję się wpływom zewnętrznym.


> co twoja funkcja ma na wyjściu?

Jeszcze nie odgadłaś ?


> chyba nulla jedynie. a argumenty pobrałeś z dość przypadkowych miejsc
> pamięci.  może się trochę uporządkuj i ogarnij?

Nie wymagam dokonania poprawek. Gdybym tego potrzebował nie musiałabyś mi
tego podpowiadać. :)

LeoTar



> ...zboczeńcu.

No cóż na takie dictum nie ma argumentów. :)

LeoTar

 
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego