Syndrom uzaleznienia psychologicznego - Wałkowanie LeoTar'a

Idź do spisu treści

Menu główne:

Syndrom uzaleznienia psychologicznego

(...)
Syndrom uzależnienia psychologicznego jest układem, polegającym na
utrzymywaniu deficytowych więzi, w diadzie Rodzic-Dziecko, bez możliwości
przekształcenia jej w układ triadyczny, w którym Rodzic lub Dziecko mogliby
nawiązać satysfakcjonujące ich więzi między sobą lub z obcymi. Zakaz
ujawniania deficytów, zakaz kontaktów z obcymi, zmusza Rodzica i Dziecko do
patologicznych przekształceń, symulujących pełnię, miłość i wolność
rodzinną. Dziecko ma polecenie odgrywania roli osoby nieobecnej lub jej
zastępowania, w formie dla siebie dotkliwej. Może więc przeżywać poczucie
winy z powodu rozejścia się rodziców, ich schizmatycznych układów (podwójna
lub wielokrotna rodzina), zdrady, samotności. Główną formą potwierdzania
poczucia winy jest zależność, symbiotyczna pasywność, uległość i
psychologiczna nieobecność, które współgrają z życzeniem Rodzica, aby
Dziecko zniknęło z jego drogi życiowej.
Dziecko, żyjące w syndromie uzależnienia psychologicznego, nie jest w stanie
wykonać wszystkich poleceń Rodzica. Musi zatem chorować, aby sprostać
wymaganiom i obronić się przed karą. Choroba jest zasłoną gwałtu i agresji
Rodzica, jego subtelnych życzeń lub przymusu fizycznego i psychicznego,
kazirodczych stosunków usprawiedliwianych pijaństwem. Jest wyrazem skrajnego
opuszczenia, samotności i bezradności, czasem po prostu głodu i poniewierki,
poniżenia lub postawienia w drugiej kolejności za zwierzętami domowymi. W
takiej rzeczywistości Dziecko musi się bronić znieczuleniem, zamieraniem,
znikaniem lub przeciwnie, agresją i buntem wobec wszystkiego co dorosłe i
rodzicielskie.

Stróżami syndromu uzależnienia są instytucje społeczne, filozofia i
ideologia zależności i zniewalania, praktykowana i teoretycznie pogłębiana w
instytucjach zajmujących sie wychowaniem lub leczeniem. Nic dziwnego, że
Rodzic, którego Dziecko objawia bunt lub nieposłuszeństwo wobec jego
przemocy, znajduje pomoc w instytucjach wyspecjalizowanych w doprowadzaniu
człowieka do uległości. Dzięki filozofii i ideologii nadal funkcjonuje zakaz
rejestrowania w spisach i statystykach medycznych zespołu maltretowanego
dziecka. Lekarz, który takie dziecko leczy nie ma prawa skierować sprawy do
sądu o gwałt, pobicie, okaleczenie, zagłodzenie. W tym układzie kryterium
granicznym dla wolności Dziecka jest dopiero śmierć, a najłagodniejszym
wyjściem jest szaleństwo, narkomania lub zepchniecie Dziecka na margines
społeczny (więzienie, dom poprawczy, przymusowe leczenie w ośrodkach
resocjalizacji, szpital, itd.).

Kryminalne podstawy zespołu uzależnienia czekają na odkrycie. Chodzi tu
zwłaszcza o gwałt lub wykorzystanie seksualne Dziecka przez Rodzica lub
osoby z najbliższej rodziny. Jest niemal regułą, że osoby, które trafiają do
terapii po próbie samobójczej lub z syndromem samobójczym, zwłaszcza
kobiety, mają w swojej historii tego typu dramatyczne przeżycia. Nie mogą
ich wyjawić, bo spotkało by je jeszcze większe społeczne poniżenie i
eksterminacja. Wolą więc przez całe lata ukrywać ten uraz, który z czasem
urasta do takiej skali, że zmusza do samobójstwa lub obłędu. Stosunkowo
łagodnym wyjściem jest szukanie zapomnienia i ratunku w alkoholu czy
narkotykach, dla ukrycia w nich kazirodczego gwałtu lub przymusu seksualnego
Rodzica. Dziecko nie umie sobie inaczej poradzić z urazem. Alkoholizm i
narkomania są rytuałami auto-kastracyjnymi. Są swoistego rodzaju karą dla
siebie za ten uraz, sprowokowany przez Rodzica. Jest dla mnie niewątpliwe,
po dziesięciu latach praktyki psychoterapeutycznej, nastawionej na analizę
syndromu uzależnienia, że osoba uwikłana w ten syndrom przeżywa jednocześnie
jakąś formę urazu seksualnego, wywołanego przez Rodzica lub jego
najbliższych. Dotyczy to zarówno matek, które sypiają ze swoimi synami, jak
i ojców, którzy pieszczą swoje córki. (...)

Fragment książki Tadeusza Kobierzyckiego "Poza Miłością i Wolnością", całość
pod adresem http://leotar.friko.pl/Books/kobie/

LeoTar

 
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego