To źli ludzie. - Wałkowanie LeoTar'a

Idź do spisu treści

Menu główne:

To źli ludzie.

>Chyba nikogo nie dziwi stwierdzenie że katolicy to źli ludzie, ich potworna nienawiść i jeszcze większa chęć nienawiści jest dostrzegalna wszędzie i jej efekty są takie, że ludzie nie chcą mieć nic do czynienia z kimś takim, bo on jest nieludzki.

>Ale dlaczego katolicy to czyste zło, dosłownie, opisał pewien psycholog:

>Jezus Chrystus nauczał miłości bliźniego. Zamiast walczyć - nadstawiał drugi policzek. Zamiast rzucać kamień - polecał spojrzeć najpierw na siebie samego i swoje winy. Był też waleczny. Ale walczył z nieprawością, a nie z krytykami własnej osoby. Kiedy wyrzucał handlarzy ze Świątyni, bronił prawa ważniejszego niż interes kupców i kapłanów. Jak to więc możliwe, że wyznawcy człowieka-Boga, który kazał nastawiać drugi policzek, są tak bardzo różni od swojego mistrza?

>Wbrew pozorom takie zachowanie da się wyjaśnić. Zrobił to Erich Fromm, który próbował dociec, skąd bierze się tak gigantyczna sprzeczność między założeniami chrześcijaństwa a rzeczywistym zachowaniem jego wyznawców. Psychoanalityk starał się wyjaśnić, jak naśladowcy z gruntu łagodnego Chrystusa mogli dopuścić się masowych morderstw czasów wypraw krzyżowych, inkwizycji i późniejszych wojen religijnych. To dokładnie ten sam mechanizm, który sprawia, że biskup Pieronek jest gotów zrelatywizować i usprawiedliwić pedofilię, mimo ewidentnego i jednoznacznego zła, które wynika z wykorzystywania dzieci.

>Wyjaśnienie zaczyna się od analizy więzi, która łączy ludzi z Bogiem. Właściwie trafniejsze by tu było określenie "transakcja". Według Fromma ludzie bojąc się śmierci, stworzyli koncept miłującego Boga, który daje im obietnicę zbawienia i życia wiecznego. Jednak miało to swoje koszty. Ludzie przypisali swój potencjał dobroci Bogu, przez co sami się jej... pozbawili.

(glob) >

Globku a przyjmijże chociaż raz, że za pojęciem Boga dziecko ukrywa rodziców miłosiernych ale dlań  nieosiągalnych bo strzegących zakazanego owocu. Rodziców, którzy są dobrzy a jednak karzący dziecko za nieposłuszeństwo, które sami u dziecka wywołali gdy zakazali mu korzysta z owoców drzewa dobra i zła, wiedzy i życia. Rodziców, którzy mogą zrealizować obietnicę nieśmiertelności jeżeli przestaną zakazywać dziecku poznania samych siebie i umożliwią dziecku doświadczalne zapoznanie się z tajemnicą. Ludzie są dobrzy z urodzenia a charakter dziecka ulega wypaczeniu wskutek rodzicielskiej tajemnicy do której dziecko chce się dobrać lecz rodzice strzegą tego zakazu postępując zgodnie z wolą swoich poprzedników, zgodnie z tradycją.

LeoTar

 
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego