Beata bez ego - Ciekawostki polskiego Usenetu z wiosny 1996

Idź do spisu treści

Menu główne:

Beata bez ego

Rozdział 1

Date: Mon, 15 Apr 1996 17:39:56 +0100 (BST)
From: Wojtek Domalewski <wd1@st-andrews.ac.uk>
Subject: Re: Beata bez ego

On Mon, 15 Apr 1996 beatak@ibbrain.ibb.waw.pl wrote:

>>
Jeszcze raz w nawiazaniu do listu Beaty.

>>>
Czy bez ego jest jeszcze jakas Beata ?

>>
Nie mam zielonego pojecia czym jest ego Beaty, wiem natomiast co-nieco o
>>
samej Beacie.
>>
>>
Wojtek.

Czesc:


>>
Nie jedno, nie dwa! Beata.

Ludzie to musza bez przerwy kombinowac. Beata i juz. Po co to jedno, po
co to dwa, dziesiec, czy 100. Beata ! Jestes tam ?


> Tak, to moj  Wielki Problem.
> Na pytanie: "Czy beata i policzki Beaty to to samo czy co innego"
> odpowiadam: nie jedno, nie dwa. Nie sa roznym, nie sa tym samym.
> Mysle ze na takie pytania jest kilka odpowiedzi w zaleznosci od osobistego
> wgladu. Mnie moja odpowiedz rowniez nie satysfakcjonuje i dla tego wciaz
> jest moim Wielkim Problemem.
>
> Wiem juz, ze to co widze to odbicie ksiezyca a nie ksiezyc. Ale wciaz nie
> widze i nie wiem czym jest ksiezyc. Patrzac na jego odbicie moge tylko
> domyslac sie, czym nie jest.
> Nawet to co wiem z trudnoscia wprowadzam w codzienne zycie - i to jest moj
> drugi Wielki Problem (rozwiazujacy sie zapewne przez pierwszy) - wciaz
> brakuje mi UWAGI.  Beata.

- --
Napisalem, skasowalem, przywrocilem, skasowalem. Jednak niech bedzie
(ponizej).
- --

Teraz ja cos o sobie:

Ja wlasnie przed chwila stwierdzilem, ze nigdy chyba sie nie wyzwole z
wlasnej niewoli. Ciagla wpadam w kolejna, coraz bardziej idiotyczna.
Ostatnio stwierdzilem, ze musze kupic sobie segregator z czterema
klamrami, bo taki jest solidniejszy niz z dwiema. Wczesniej stwierdzilem,
ze musze kupic sobie porzadne wieczne pioro, a nie ciagle pisac
jednorazowkami, i.t.d, i.t.d. Musze do tego dodac, ze nie mam 15 lat, i
zupelnie nie wiem jak sobie mam z tym radzic. Tak wiec jestem
niewolnikiem, ale wiem o tym. I to juz jest chyba Kapitalna sprawa.

Gdy jem - jem,
gdy spie - spie,
gdy zapalam swiece - zapalam swiece.

Dzieki Tobie wreszcie wiem kim to ja jestem.

Ale niewolnikiem wlasnych kombinacji jestem dalej.

Wyplywam, tone, znowu wyplywam i znowu tone. Kiedy to sie wreszcie
skonczy ?

UWAGA !

Wojtek.



Date: Tue, 16 Apr 1996 20:19:19 -0700
From: Wojciech Kruczynski <f64strek@it.com.pl>
Subject: Re: Beata bez ego

Wojtek Domalewski wrote:

> Ja wlasnie przed chwila stwierdzilem, ze nigdy chyba sie nie wyzwole z
> wlasnej niewoli.

A wiec prosze - nie stwierdzaj juz wiecej niczego.

Wojciech.



From: beatak@ibbrain.ibb.waw.pl
Date: Thu, 18 Apr 1996 09:19:31 +0100
Subject: Re: Beata bez ego

>On Tue, 16 Apr 1996, Wojciech Kruczynski wrote:
>> Wojtek Domalewski wrote:

>>> Ja wlasnie przed chwila stwierdzilem, ze nigdy chyba sie nie wyzwole z
>>> wlasnej niewoli.

>> A wiec prosze - nie stwierdzaj juz wiecej niczego.
>>
>> Wojciech.

>
O.K.
>
>
Wojtek.

Uau! Ale fajne dyskusje - a ja nie mam czasu.
Beata.

Jestem,  jestem! (Beata)
Nie odzywalam sie, bo calkiem nie mialam kiedy.
Ja tam jestem zainteresowana Twoimi stwierdzeniami Wojtku.
Chcialam sie Ciebie zapytac (nie sabotujac, nie lekcewazac itd.) jeszcze raz
o  "swiece" i "Beata i juz"- nie jest dla mnie to jasne wcale. Jak sie to ma
do bardo po smierci i tego co Yasutani Rossi okreslil (za Yuishiki) shiki
mana, shiki alaya ishiki anmora ? ("Osiem podstaw buddyzmu zen" Hakuum
Yasutani Roshi)
Nie chodzi mi o przezucanie sie cytatami-nie rozumiem poprostu tego fragmentu.
Pozdrawiam serdecznie!
Aha! Soan Sa nie przyjedzie w kwietniu, wiesz?
Beata.



Date: Thu, 18 Apr 1996 18:37:17 -0700
From: Wojciech Kruczynski <f64strek@it.com.pl>
Subject: Re: Beata bez ego
beatak@ibbrain.ibb.waw.pl wrote:

> At 22:10 96-04-16 +0100, you wrote:
>>
On Tue, 16 Apr 1996, Wojciech Kruczynski wrote:
>>> Wojtek Domalewski wrote:

>>>> Ja wlasnie przed chwila stwierdzilem, ze nigdy chyba sie nie wyzwole z
>>>> wlasnej niewoli.

>>> A wiec prosze - nie stwierdzaj juz wiecej niczego.
>>>
>>> Wojciech.

>>
O.K.
>>
>>
Wojtek.

> Uau! Ale fajne dyskusje - a ja nie mam czasu. Beata.

> Ja tam jestem zainteresowana Twoimi stwierdzeniami Wojtku.
> Chcialam sie Ciebie zapytac (nie sabotujac, nie lekcewazac itd.)(...)

Wojtku, czy Ty tez uwazasz, ze Cie zlekcewazylem lub sabotowalem?

Wojciech.



From: Ewa Lukowska <Ewa.Lukowska@ibib.waw.pl>
Subject: Re: Beata bez ego
Date: Fri, 19 Apr 1996 14:13:40 +0200 (MET DST)


> Uau! Ale fajne dyskusje- a ja nie mam czasu. Beata.

>>
Jestem, jestem! (Beata) Nie odzywalam sie, bo calkiem nie mialam kiedy.

> Ja tam jestem zainteresowana Twoimi stwierdzeniami Wojtku.
> Chcialam sie Ciebie zapytac (nie sabotujac, nie lekcewazac itd.) jeszcze raz
> o  "swiece" i "Beata i juz"- nie jest dla mnie to jasne wcale.Jak sie to ma
> do bardo po smierci i tego co Yasutani Rossi okreslil (za Yuishiki) shiki
> mana, shiki alaya ishiki anmora ?("Osiem podstaw buddyzmu zen" Hakuum
> Yasutani Roshi)

Chyba zartujesz? A kto to rozumie, przeciesz to nie po Polsku.
A jesli chodzi o to " co przechodzi..." to przeciesz sama sobie odpowiedzialas
w drugim fragmencie "... Jak plomien...".
Co to jest bordo?


> Nie chodzi mi o przerzucanie sie cytatami - nie rozumiem po prostu tego fragmentu.
> Pozdrawiam serdecznie! Aha! Soan Sa nie przyjedzie w kwietniu, wiesz? Beata.

Bye, bye
Ewa (hi,hi)



Date: Fri, 19 Apr 1996 17:56:00 -0700
From: Wojciech Kruczynski <f64strek@it.com.pl>
Subject: Re: Beata bez ego

Wojtek Domalewski wrote:

> Ja wlasnie przed chwila stwierdzilem, ze nigdy chyba sie nie wyzwole z
> wlasnej niewoli.

>>>>> A wiec prosze - nie stwierdzaj juz wiecej niczego.

> O.K.----------------------------------------------------------------
>
> Czego wiec dotyczyl Twoj list ?

Byla to najlepsza rada, na jaka bylo mnie stac.
Przepraszam, bylo to zbyt enigmatyczne
i rzeczywiscie moglo byc odebrane negatywnie.

Z wlasnych doswiadczen wiem, ze kategoryczne stwierdzanie
swego stanu powoduje przez autosugestie uwierzenie w to stwierdzenie,
przynajmniej na czas do kolejnego stwierdzenia.

Piec sekund po tym stwierdzeniu byles juz kim innym, kims starszym o piec
sekund. W ciagu tego czasu stalo się wiele rzeczy, np. umarlo kilkuset ludzi,
urodzilo sie jeszcze wiecej, byla burza piaskowa na Marsie.
Sytuacja sie zmienila.
Im czesciej swoje pojecie o swoim stanie odnawiam, tym bardzej zyje.
Jesli przestane kwantowac w ogole swoj stan w czasie, a zajme sie w tej
chwili tylko ta chwila – wyzwole sie z wlasnej niewoli.

Wojciech.

P.S. Czasem nie pamietam, ze ktos moze przypuszczac,
ze moge miec w stosunku do niego zle zamiary.



From: Ewa Lukowska <Ewa.Lukowska@ibib.waw.pl>
Subject: Re: Beata bez ego
Date: Sat, 20 Apr 1996 09:10:20 +0200 (MET DST)

> Wojtek Domalewski wrote:

>> Ja wlasnie przed chwila stwierdzilem, ze nigdy chyba sie nie wyzwole z
>> wlasnej niewoli.

>>>>>> A wiec prosze - nie stwierdzaj juz wiecej niczego.

>> O.K.----------------------------------------------------------------
>>
>> Czego wiec dotyczyl Twoj list ?

> Byla to najlepsza rada, na jaka bylo mnie stac.
> Przepraszam, bylo to zbyt enigmatyczne
> i rzeczywiscie moglo byc odebrane negatywnie.
>
> Z wlasnych doswiadczen wiem, ze kategoryczne stwierdzanie
> swego stanu powoduje przez autosugestie uwierzenie w to stwierdzenie,
> przynajmniej na czas do kolejnego stwierdzenia.
>
> Piec sekund po tym stwierdzeniu byles juz kim innym,
> kims starszym o piec sekund. W ciagu tego czasu stalo sie
> wiele rzeczy, np. umarlo kilkuset ludzi, urodzilo sie jeszcze wiecej,
> byla burza piaskowa na Marsie.
> Sytuacja sie zmienila.
> Im czesciej swoje pojecie o swoim stanie odnawiam,
> tym bardzej zyje.
> Jesli przestane kwantowac w ogole swoj stan w czasie,
> a zajme sie w tej chwili tylko ta chwila - wyzwole
> sie z wlasnej niewoli.

Zgadzam sie.
No i co? Wyzwoliles sie?


> Wojciech.
>
> P.S. Czasem nie pamietam, ze ktos moze przypuszczac,
> ze moge miec w stosunku do niego zle zamiary.

Ewa



Date: Sat, 20 Apr 1996 13:37:50 -0700
From: Wojciech Kruczynski <f64strek@it.com.pl>
Subject: Re: Beata bez ego

Ewa Lukowska wrote:

> Zgadzam sie.
> No i co? Wyzwoliles sie?

Pytanie jest podchwytliwe.
Jesli powiem, ze tak, znowu cos stwierdze.
Mysle, ze wyzwalac sie trzeba caly czas, bez przerwy.

Pozdrawiam.



Date: Sat, 20 Apr 1996 16:17:55 +0200 (MET DST)
From: Mariusz Sapinski <mario@druid.if.uj.edu.pl>
Subject: Re: Beata bez ego

> Im czesciej swoje pojecie o swoim stanie odnawiam, tym bardzej zyje.

Chyba wazne jest tez czy nie ma sie blednych pojec caly czas. Mozna co
chwila stwierdzac swoj stan i myslec ze jest sie mrowka.
Ludzie cierpiacy psychicznie z jakichs powodow (np. chorzy na depresje)
co chwila stwierdzaja swoj stan.
Wazna jest nauka-Mistrz, bo nawet najintensywniej stwierdzajac swoj stan
mozna pojsc zla sciezka.


> Jesli przestane kwantowac w ogole swoj stan w czasie,
> a zajme sie w tej chwili tylko ta chwila - wyzwole
> sie z wlasnej niewoli.

Czy w takim stanie mozna zajac sie np. wymyslaniem opowiesci albo
obliczeniami matematycznymi?

Mariusz



Date: Sat, 20 Apr 1996 20:47:48
From: LEOTAR@gnn.com (TARNAWSKI,WLADYSLAW)
Subject: Re: Beata bez ego
>
Reply-To: ZEN Distribution List <zen@uci.agh.edu.pl>

> Ewa Lukowska wrote:

>> Zgadzam sie.
>> No i co? Wyzwoliles sie?

>
Pytanie jest podchwytliwe.
>
Jesli powiem, ze tak, znowu cos stwierdze.
>
Mysle, ze wyzwalac sie trzeba caly czas, bez przerwy.
>
>
Pozdrawiam.

A jak poczujes gdy juz bedziesz wolny? Przeciez kiedys
musisz to skonczyc.

Wladek T.



Date: Sun, 21 Apr 1996 20:30:47 +0100 (BST)
From: Wojtek Domalewski <wd1@st-andrews.ac.uk>
Subject: Re: Beata bez ego (gadulstwo)

On Fri, 19 Apr 1996, Wojciech Kruczynski wrote:

>>>>>> A wiec prosze - nie stwierdzaj juz wiecej niczego.

>> O.K.----------------------------------------------------------------
>>
>> Czego wiec dotyczyl Twoj list ?

> Byla to najlepsza rada, na jaka bylo mnie stac.
> Przepraszam, bylo to zbyt enigmatyczne
> i rzeczywiscie moglo byc odebrane negatywnie.
>
> Z wlasnych doswiadczen wiem, ze kategoryczne stwierdzanie
> swego stanu powoduje przez autosugestie uwierzenie w to stwierdzenie,
> przynajmniej na czas do kolejnego stwierdzenia.
>
> Piec sekund po tym stwierdzeniu byles juz kim innym,
> kims starszym o piec sekund. W ciagu tego czasu stalo sie
> wiele rzeczy, np. umarlo kilkuset ludzi, urodzilo sie jeszcze wiecej,
> byla burza piaskowa na Marsie.
> Sytuacja sie zmienila.
> Im czesciej swoje pojecie o swoim stanie odnawiam,
> tym bardzej zyje.
> Jesli przestane kwantowac w ogole swoj stan w czasie,
> a zajme sie w tej chwili tylko ta chwila - wyzwole
> sie z wlasnej niewoli.

Matko Boska ! Jak moge Ci pomoc ?


> P.S. Czasem nie pamietam, ze ktos moze przypuszczac,
> ze moge miec w stosunku do niego zle zamiary.

Ostatnio mialem pewne negatywne doswiadczenie zwiazane z lista , wiec moze
biore rzeczy za bardzo do siebie.

w.



Date: Mon, 22 Apr 1996 21:15:02 -0700
From: Wojciech Kruczynski <f64strek@it.com.pl>
Subject: Re: Beata bez ego

Mariusz Sapinski wrote:

> Wazna jest nauka-Mistrz, bo nawet najintensywniej stwierdzajac swoj stan
> mozna pojsc zla sciezka.

Powiedzialbym, ze nauka to warunek konieczny. Uczyc sie trzeba bez przerwy.
Jesli ktos mysli, ze wie juz dostatecznie wiele, na pewno jest w bledzie.
Natomiast Mistrz moim zdaniem nie jest konieczny.
Wynika to chocby z logicznego rozumowania.
Przeciez Mistrz tez musial sie skads wszystkiego nauczyc.
A jesli zalozymy, ze od innego Mistrza, wpadniemy w nonsens,
bo gdzie wtedy byloby zrodlo tej wiedzy?
Moim zdaniem zrodlo jest w naturze i wystarczy czasem spytac
sie o droge a nie od razu wynajmowac przewodnika.


>> Jesli przestane kwantowac w ogole swoj stan w czasie,
>> a zajme sie w tej chwili tylko ta chwila - wyzwole
>> sie z wlasnej niewoli.

> Czy w takim stanie mozna zajac sie np. wymyslaniem opowiesci albo
> obliczeniami matematycznymi?

Ja nie mowie o stanie beztroski i zyciu dniem dzisiejszym, bo w naszych
warunkach moze sie to skonczyc w rynsztoku. Naprawde trudno mi jest
opisac ten stan. Jest to jakby ciagla swiadomosc sensu tego, co robie,
radosc z dzialania, a jednoczesnie swiadomosc swojej przynaleznosci
do przyrody, swiadomosc tego, ze jest sie czescia wiekszej calosci,
ktora zdeterminowala nasze zycie. My tylko mozemy przyjac ten wspanialy
dar, albo przejsc obok niego obojetnie, uwazajac sie za Pana wszelkiego
stworzenia.

Wojciech



Date: Mon, 22 Apr 1996 21:16:12 -0700
From: Wojciech Kruczynski <f64strek@it.com.pl>
Subject: Re: Beata bez ego

TARNAWSKI,WLADYSLAW wrote:

>>
Mysle, ze wyzwalac sie trzeba caly czas, bez przerwy.
>>
>>
Pozdrawiam.

> A jak poczujes gdy juz bedziesz wolny? Przeciez kiedys
> musisz to skonczyc.
>
> Wladek T.

Jeszcze nie jestem pewien.
Sadze, ze o swoja swiadomosc, o ten stan wyzwolenia
trzeba dbac bez przerwy. Kazde najmniejsze dzialanie
przeciwko entropii, w strone "tworzenia-nie-niszczenia",
buduje w nas sile potrzebna do zadan wiekszych.
A takich zadan na pewno nie zabraknie.
Wolnosc to nie cel, to droga.

Wojciech



Date: Mon, 22 Apr 1996 21:20:40 -0700
From: Wojciech Kruczynski <f64strek@it.com.pl>
Subject: Re: Beata bez ego (gadulstwo)

Wojtek Domalewski wrote:

>> Jesli przestane kwantowac w ogole swoj stan w czasie,
>> a zajme sie w tej chwili tylko ta chwila - wyzwole
>> sie z wlasnej niewoli.

> Matko Boska ! Jak moge Ci pomoc ?

Niestety, nie jestem Matka Boska, i nie wiem skad to przypuszczenie.
Uzylem zaimka JA, abys nie pomyslal, ze chce Cie indoktrynowac.
Rownie dobrze moglem napisac TY, ON, RUDZI, LYSI, LUDZIE, CIOTKA ZUTA
itd.

Pozdrawiam,
Wojciech.



Date: Mon, 22 Apr 1996 20:36:36 +0100 (BST)
From: Wojtek Domalewski <wd1@st-andrews.ac.uk>
Subject: Re: Beata bez ego (skrotowo)

On Mon, 22 Apr 1996, Wojciech Kruczynski wrote:
> Wojtek Domalewski wrote:

>>> Jesli przestane kwantowac w ogole swoj stan w czasie,
>>> a zajme sie w tej chwili tylko ta chwila - wyzwole
>>> sie z wlasnej niewoli.

BUMMMMMMMMMMMMMMMMMMMMMMMMMMMMMMMM !


> Pozdrawiam,
> Wojciech.

I jak zadzialalo ?

Wzajemnie, Wojtek.



Date: Tue, 23 Apr 1996 10:08:55 +0200 (MET DST)
From: Mariusz Sapinski <mario@druid.if.uj.edu.pl>
Subject: Re: Beata bez ego

>> Wazna jest nauka-Mistrz, bo nawet najintensywniej stwierdzajac swoj stan
>> mozna pojsc zla sciezka.

> Powiedzialbym, ze nauka to warunek konieczny. Uczyc sie trzeba bez przerwy.
> Jesli ktos mysli, ze wie juz dostatecznie wiele, na pewno jest w bledzie.
> Natomiast Mistrz moim zdaniem nie jest konieczny.
> Wynika to chocby z logicznego rozumowania.
> Przeciez Mistrz tez musial sie skads wszystkiego nauczyc.
> A jesli zalozymy, ze od innego Mistrza, wpadniemy w nonsens,
> bo gdzie wtedy byloby zrodlo tej wiedzy?
> Moim zdaniem zrodlo jest w naturze i wystarczy czasem spytac
> sie o droge a nie od razu wynajmowac przewodnika.

Wydaje mi sie ze sam nigdy nie odkrylbym tego, co mowi joga czy zen. Sa
to systemy oparte na tysiacach lat ludzkich poszukiwan. Trzebaby byc
geniuszem - czy Budda byl geniuszem?

Mariusz



Date: Tue, 23 Apr 1996 17:55:56 +0100 (BST)
From: Wojtek Domalewski <wd1@st-andrews.ac.uk>
Subject: Re: Beata bez ego (skrotowo)

On Mon, 22 Apr 1996, Wojciech Kruczynski wrote:
> Wojtek Domalewski wrote:

>> BUMMMMMMMMMMMMMMMMMMMMMMMMMMMMMMMM !

>>> Pozdrawiam,
>>> Wojciech.

>> I jak zadzialalo ?

> Bylo niezle.
>
> W.

Nareszcie ktos cos osiagnal.

w.



Date: Tue, 23 Apr 1996 17:54:16 +0100 (BST)
From: Wojtek Domalewski <wd1@st-andrews.ac.uk>
Subject: Re: Beata bez ego

On Tue, 23 Apr 1996, Mariusz Sapinski wrote:

> Wydaje mi sie ze sam nigdy nie odkrylbym tego, co mowi joga czy zen. Sa
> to systemy oparte na tysiacach lat ludzkich poszukiwan. Trzebaby byc
> geniuszem - czy Budda byl geniuszem?
>
> Mariusz

Bzdura ! Budda byl po prostu uparty. No moze mial jeszcze cos ... bardzo
cennego. Wiec zeby to odkryc trzeba jednego i drugiego. Ale warunkiem
sine qua non jest pierwszy.

Wariat, szesc lat pod drzewem. I tyle czasu stracic ... ? Glupi jakis.

w.



Date: Wed, 24 Apr 1996 12:30:29 -0700
From: Wojciech Kruczynski <f64strek@it.com.pl>
Subject: Re: Beata bez ego

Mariusz Sapinski wrote:

> Wydaje mi sie ze sam nigdy nie odkrylbym tego, co mowi joga czy zen. Sa
> to systemy oparte na tysiacach lat ludzkich poszukiwan. Trzeba by byc
> geniuszem - czy Budda byl geniuszem?

Zawsze przy takich problemach "wystawiam" sobie czlowieka pierwotnego
lub urodzonego na bezludnej wyspie (syndrom Blekitnej Laguny).
Taki czlowiek mial na pewno mniejsze pojecie od nas o swoim otoczeniu
i o swoich mozliwosciach, ale:

- - porownujac jego i nas wobec Wszechswiata dochodze do wniosku,
ze nie posunelismy sie ANI O KROK dalej,

- - zawsze istnieja granice naszego aktualnego poznania,
poza ktore trzeba wychodzic, poszukujac prawdy. Ten krok nad przepascia
jest dla nas identyczny jak dla naszego hipotetycznego czlowieka pierwotnego.
Najwieksze europejskie systemy filozoficzne powstaly w czasach, gdy
ludzie wierzyli jeszcze w planety jezdzace po krysztalowych obreczach
i wywolana tym muzyke sfer. Tu chodzi o NASZ stosunek do zastanej rzeczywistosci,
a nie rzeczywistosc obiektywna (ktora dla nas nie istnieje).

- - musial istniec czlowiek, ktory zrobil pierwszy krok w strone zen.
Na pewno sobie tego nie uswiadamial. My to sobie uswiadamiamy,
bo mamy etykietke "zen", pod ktora mozemy kogos podczepic lub nie.
Uwazam, ze ten jego pierwszy krok w wlasciwej jemu rzeczywistosci
to juz byl zen.

- - nie znam dobrze historii Buddy, ale uwazam, ze bylo wielu jemu
podobnych, a ze akurat jego sie utozsamia z zen, to wynik dzialania
prawa wielkiej liczby. KTOS to musial wyartykulowac w ten sposob.

- - niezaleznie od tego, co mowi joga czy zen, kazdy te droge musi
przejsc samodzielnie, wiec nie mow, ze nie doszedlbys do tego sam.

Pozdrawiam,
Wojciech.



From: T.Ganics@sussex.ac.uk (Tomasz Ganics)
Subject: Re: Beata bez ego
Date: Wed, 24 Apr 1996 13:54:46 +0100 (BST)

Wojciech Kruczynski wrote:
> Mariusz Sapinski wrote:

>> Wydaje mi sie ze sam nigdy nie odkrylbym tego, co mowi joga czy zen. Sa
>> to systemy oparte na tysiacach lat ludzkich poszukiwan. Trzebaby byc
>> geniuszem - czy Budda byl geniuszem?

> Zawsze przy takich problemach "wystawiam" sobie czlowieka pierwotnego
> lub urodzonego na bezludnej wyspie (syndrom Blekitnej Laguny).
> Taki czlowiek mial na pewno mniejsze pojecie od nas o swoim otoczeniu
> i o swoich mozliwosciach, ale:
>
> - porownujac jego i nas wobec Wszechswiata dochodze do wniosku,
> ze nie posunelismy sie ANI O KROK dalej,
>
> - zawsze istnieja granice naszego aktualnego poznania,
> poza ktore trzeba wychodzic, poszukujac prawdy. Ten krok nad przepascia
> jest dla nas identyczny jak dla naszego hipotetycznego czlowieka pierwotnego.
> Najwieksze europejskie systemy filozoficzne powstaly w czasach, gdy
> ludzie wierzyli jeszcze w planety jezdzace po krysztalowych obreczach
> i wywolana tym muzyke sfer. Tu chodzi o NASZ stosunek do zastanej rzeczywistosci,
> a nie rzeczywistosc obiektywna (ktora dla nas nie istnieje).

Najwieksze systemy filozoficzne w Europie nie powstaly w tych czasach
(Zreszta jak wlasciwie ustalic "wielkosc" jakiegokolwiek systemu ? :-) )
i istnienie czlowieka pierowtnego, czy tez czlowieka, ktory wzial sie
z nikad na bezludnej wyspie sa mitami.
Niemniej rozumiem o co Ci chodzi. Problem w tym, ze chocbys nie wiem
jak chcial nigdy nie uda ci sie myslec wylacznie myslami stworzonymi
wylacznie przez Ciebie. Jakies 99% Twoich mysli (i rowniez moich :-) )
pochodzi od innych ludzi, nawet gdy zdaje Ci sie, ze jest inaczej.
Jaka jest wiec roznica miedzy Toba i mna? Mamy troche inny zbior
mysli innych ludzi w naszych glowach i troche inne doswiadczenie
zyciowe, ale jakosciowo jest to mniej wiecej to samo.
"Ble, ble, ble" u mnie i "Blu, blu, blu" u Ciebie :-)
  

> - musial istniec czlowiek, ktory zrobil pierwszy krok w strone zen.
> Na pewno sobie tego nie uswiadamial. My to sobie uswiadamiamy,
> bo mamy etykietke "zen", pod ktora mozemy kogos podczepic lub nie.
> Uwazam, ze ten jego pierwszy krok w wlasciwej jemu rzeczywistosci
> to juz byl zen.

Jasne, ze tak, ale czy z tego wynika, ze trzeba koniecznie w calosci
odrzucic jego doswiadczenie i zaczac wszystko od nowa?
Wlasciwie to trzeba :-), ale problem w tym, ze zwykle nie wie sie tego,
dopuki sie nie spotka tego kogos, kto Ci powie, zeby podazac jego
droga i jednoczesnie odrzucic jego doswiadczenie. Czyli, ze trzeba
jednoczesnie odrzucic i przyjac :-)


> - nie znam dobrze historii Buddy, ale uwazam, ze bylo wielu jemu
> podobnych, a ze akurat jego sie utozsamia z zen, to wynik
> dzialania prawa wielkiej liczby. KTOS to musial wyartykulowac w ten sposob.

Jasne, ze tak, Budda sam to mowil. Kazdy ma nature Buddy, jak to sie
mowi w "zenistycznym" slangu :-)


> - niezaleznie od tego, co mowi joga czy zen, kazdy te droge musi
> przejsc samodzielnie, wiec nie mow, ze nie doszedlbys do tego sam.

To juz nie jest takie pewne. Moze sie zdarzyc, ze sie nie znajdzie
dobrej drogi. Moze sie nawet zdarzyc, ze mimo, ze sie
zna droge nie mozna nia podazyc.
  


> Pozdrawiam,
> Wojciech.

Pozdrawiam,
Tomek.



Date: Wed, 24 Apr 1996 10:15:06
From: leotar@gnn.com (Tarnawski, Wladyslaw)
Subject: Re: Beata bez ego
>
From: T.Ganics@sussex.ac.uk (Tomasz Ganics)
>
To: zen@uci.agh.edu.pl

>
Wojciech Kruczynski wrote:
>> Mariusz Sapinski wrote:

>>>   Wydaje mi sie ze sam nigdy nie odkrylbym tego, co mowi joga czy zen. Sa
>>> to systemy oparte na tysiacach lat ludzkich poszukiwan.  Trzebaby byc
>>> geniuszem - czy Budda byl geniuszem?

>> Zawsze przy takich problemach "wystawiam" sobie czlowieka pierwotnego
>> lub urodzonego na bezludnej wyspie (syndrom Blekitnej Laguny).
>> Taki czlowiek mial na pewno mniejsze pojecie od nas o swoim otoczeniu
>> i o swoich mozliwosciach, ale:
>>
>> - porownujac jego i nas wobec Wszechswiata dochodze do wniosku,
>> ze nie posunelismy sie ANI O KROK dalej,
>>
>> - zawsze istnieja granice naszego aktualnego poznania,
>> poza ktore trzeba wychodzic, poszukujac prawdy. Ten krok nad przepascia
>> jest dla nas identyczny jak dla naszego hipotetycznego człowieka pierwotnego.

Coz wiec ten hipotetyczny czlowiek musial robic zeby przetrwac?
A czy slyszeliscie przypowiesc o corkach Lota z Ksiegi Rodzaju
Starego Testamentu?
Zeby przetrwac jako gatunek, bedac przekonanymi, ze ich ojciec jest
jedynym mezczyzna pozostalym przy zyciu, po kolei z nim kopulowaly.
Tylko troche sie biedaczki wstydzily i najpierw go upily.
Kobieta to zmyslne stworzenie, i ... solidarne.


>> Najwieksze europejskie systemy filozoficzne powstaly w czasach, gdy
>> ludzie wierzyli jeszcze w planety jezdzace po krysztalowych obreczach
>> i wywolana tym muzyke sfer. Tu chodzi o NASZ stosunek do zastanej
>> rzeczywistosci, a nie rzeczywistosc obiektywna (ktora dla nas nie istnieje).

Owszem istnieje. Toz rzeczywistoscia jest nasze istnienie.
I wszyscy, swiadomie badz tez nie, chcemy zostawic po sobie jakis
slad, czyms sie wyroznic od innych.
A moze by tak z tego wyroznictwa zrezygnowac i pomyslec jak
przetrwac w pokoju i Milosci? Bez tworzenia gigantycznych,
nie dajacych sie opisac systemow.


>
Najwieksze systemy filozoficzne w Europie nie powstaly w tych czasach
>
(Zreszta jak wlasciwie ustalic "wielkosc" jakiegokolwiek systemu ? :-) )
>
i istnienie czlowieka pierowtnego, czy tez czlowieka, ktory wzial sie
>
z nikad na bezludnej wyspie sa mitami.
>
Niemniej rozumiem o co Ci chodzi. Problem w tym, ze chocbys nie wiem
>
jak chcial nigdy nie uda ci sie myslec wylacznie myslami stworzonymi
>
wylacznie przez Ciebie. Jakies 99% Twoich mysli (i rowniez moich :-) )
>
pochodzi od innych ludzi, nawet gdy zdaje Ci sie, ze jest inaczej.
> Jaka jest wiec roznica miedzy Toba i mna? Mamy troche inny zbior
>
mysli innych ludzi w naszych glowach i troche inne doswiadczenie
>
zyciowe, ale jakosciowo jest to mniej wiecej to samo.
>
"Ble, ble, ble" u mnie i "Blu, blu, blu" u Ciebie :-)

Znakomity krok ku Swiadomosci Zbiorowej. Nie ma mnie, nie ma Ciebie.
Jest Czlowiek, wykreowany przez Zbiorowa Swiadomosc i dokonujacy
tej Swiadomosci przemian.


>> - musial istniec czlowiek, ktory zrobil pierwszy krok w strone zen.
>> Na pewno sobie tego nie uswiadamial. My to sobie uswiadamiamy,
>> bo mamy etykietke "zen", pod ktora mozemy kogos podczepic lub nie.
>> Uwazam, ze ten jego pierwszy krok w wlasciwej jemu rzeczywistosci
>> to juz byl zen.

>
Jasne, ze tak, ale czy z tego wynika, ze trzeba koniecznie w calosci
>
odrzucic jego doswiadczenie i zaczac wszystko od nowa?

Nie warto. A poza tym i tak nie pozbedziesz sie informacji, ktora
Twoi poprzednicy przekazali Ci w genach. Zostales dzieki tej
informacji stworzony wiec ja tylko przeanalizuj. Zobaczysz ile
bedziesz mial frajdy. A jak Ci spadnie zapotrzebowanie na energie.


>
Wlasciwie to trzeba :-), ale problem w tym, ze zwykle nie wie sie tego,
>
dopuki sie nie spotka tego kogos, kto Ci powie, zeby podazac jego
>
droga i jednoczesnie odrzucic jego doswiadczenie. Czyli, ze trzeba
>
jednoczesnie odrzucic i przyjac :-)

Ostatni krok musisz zrobic zawsze sam, bywa ze pod "lekkim
przymusem". Ale to juz bedzie Twoj Wolny Wybor. Po raz pierwszy w
zyciu.


>> - nie znam dobrze historii Buddy, ale uwazam, ze bylo wielu jemu
>> podobnych, a ze akurat jego sie utozsamia z zen, to wynik
>> dzialania prawa wielkiej liczby. KTOS to musial wyartykulowac w ten
>> sposob.

>
Jasne, ze tak, Budda sam to mowil. Kazdy ma nature Buddy, jak to sie
>
mowi w "zenistycznym" slangu :-)


>> - niezaleznie od tego, co mowi joga czy zen, kazdy te droge musi
>> przejsc samodzielnie, wiec nie mow, ze nie doszedlbys do tego sam.

>
To juz nie jest takie pewne. Moze sie zdarzyc, ze sie nie znajdzie
>
dobrej drogi. Moze sie nawet zdarzyc, ze mimo, ze sie
>
zna droge nie mozna nia podazyc.
 
Niektorzy musza dostac dobrego kopniaka.


>> Pozdrawiam,
>> Wojciech.

>
Pozdrawiam,
>
Tomek.

Pozdrawiam
wladek T.



Date: Tue, 23 Apr 1996 12:25:14
From: leotar@gnn.com (Tarnawski, Wladyslaw)
Subject: Re: Beata bez ego
>
From: Wojtek Domalewski <wd1@st-andrews.ac.uk>
>
To: Mariusz Sapinski <mario@druid.if.uj.edu.pl>
>
cc: ZEN Distribution List <zen@uci.agh.edu.pl>

>
On Tue, 23 Apr 1996, Mariusz Sapinski wrote:

>> Wydaje mi sie ze sam nigdy nie odkrylbym tego, co mowi joga czy zen. Sa
>> to systemy oparte na tysiacach lat ludzkich poszukiwan. Trzebaby byc
>> geniuszem - czy Budda byl geniuszem?
>>
>> Mariusz

>
Bzdura ! Budda byl po prostu uparty. No moze mial jezcze cos ... bardzo
>
cennego. Wiec zeby to odkryc trzeba jednego i drugiego. Ale warunkiem
>
sine qua non jest pierwszy.
>
>
Wariat, szesc lat pod drzewem. I tyle czasu stracic ... ? Glupi jakis.
>
>
w.

A gdy ja jestem uparty to mi zakladaja "knebel" na Prawie.
Wojtek, czyzbys mi zle radzil?

Cheers
Wladek Tarnawski



Date: Thu, 25 Apr 1996 11:20:22 -0700
From: Wojciech Kruczynski <f64strek@it.com.pl>
Subject: Re: Beata bez ego

Tomasz Ganics wrote:

>> Najwieksze europejskie systemy filozoficzne powstaly w czasach, gdy
>> ludzie wierzyli jeszcze w planety jezdzace po krysztalowych obreczach
>> i wywolana tym muzyke sfer. Tu chodzi o NASZ stosunek do zastanej
>> rzeczywistosci, a nie rzeczywistosc obiektywna (ktora dla nas nie istnieje).

>
Najwieksze systemy filozoficzne w Europie nie powstaly w tych czasach
>
(Zreszta jak wlasciwie ustalic "wielkosc" jakiegokolwiek systemu ? :-) )
>
i istnienie czlowieka pierowtnego, czy tez czlowieka, ktory wzial sie
>
z nikad na bezludnej wyspie sa mitami.

Pozwolisz, ze zatrzymam sie nad Twoja odpowiedzia(?) w tym miejscu,
jednak w troche innym kontekscie.
Zanegowales moje stwierdzenie - i nie posluzylo Ci to do niczego.
Byla to czysta negacja, bez proby wyciagniecia z niej ewentualnych
konsekwencji co do sensu mojego wywodu, zwlaszcza, ze napisales,
ze rozumiesz, o co mi idzie.
Dlaczego sie nad tym zatrzymuje?
Otoz uwazam, ze negacja czyjegos zdania tylko dla samej negacji,
czyli dla zakomunikowania komus, ze nie ma racji, to przejaw ukrytej agresji.
Jesli moj blad zniszczylby sens wywodu - wtedy rozumiem ewentualne zaprzeczenia.
Negowanie, z ktorego nic nie wynika, jest jak zaraza.
Jest jej pelno w telewizji, prasie, w prywatnych rozmowach.
Sa to dlugie, ciezkie i kosztowne nieraz dyskusje, ktore nie dochodza
do zadnych wnioskow, a maja na celu tylko pokazanie rozmowcy i swiadkom,
ze jest on (rozmowca) gorszy, bo zyjacy w bledzie.
Z kolei ten rozmowca identyczne uczucia zywi do swego kontrpartnera.
Obaj sa przekonani o swej racji i o bledzie drugiej strony,
i nie robia nic, by ten supel rozwiazac, a wrecz przeciwnie.
Taka sytuacja powstaje w przypadku wojny.
Dwa narody ida na smierc przekonane o swej racji i z imieniem tego
samego Boga na ustach. Kto wygra w tej dyskusji?
Oczywiscie ten, ktory zabije (zniszczy) przeciwnika.
Jego racja stanie sie uswiecona.
Nie zartuje, porownujac Twoj sposob rozmowy z dzialaniami wojennymi.
Przyczyn ogolnoludzkich nieszczesc, wojen, biedy
nalezy szukac w sobie. Z czastkowych, prywatnych niby tryumfow
mozna poskladac najwieksze kretynizmy ludzkosci.

Nie staram sie Ciebie czepiac. Moze bylo to przypadkowe (moze nie).
Pisze o tym, bo zetknalem sie z tym w newsach i na listach dyskusyjnych.
Mozna to ignorowac na listach typu hihot czy plotki,
ale na liste zen czy guru zapisuja sie ludzie, ktorzy staraja sie dojsc prawdy.
Jesli uwazasz, ze przynudzam, to przepraszam,
ale powzialem sobie za cel tepienie przejawow agresji
w moim otoczeniu, oczywiscie nie agresja przylozona w przeciwnym kierunku,
tylko cierpliwym tlumaczeniem i pomoca.

Celuje w tego rodzaju zachowaniach Wladek Tarnawski alias Jan Pawel Gnostyk,
aczkolwiek porownujac jego pierwsze postingi z ostatnio przysylanymi,
stwierdzam, ze zrobil znaczne postepy i daje sie go (czasem) sluchac,
co nie znaczy zgadzac.
Niestety, jego ostatnie pyskowki z lista "prawo" znowu mnie zdegustowaly.
Posluchaj np. tego:
"I juz sie wyjasnilo. Lista PRAWO zalozyla mi "knebel".
Co za frajda ujawnic dyskryminacje tych, ktorzy chca sobie
uzurpowac prawo do stanowienia porzadku wieczystego.
Precz z prawnikami !!!!"

Widzisz podobienstwo? On ma frajde z tego, ze ujawnil czyjs blad (rzekomy czy nie).
I absolutnie nic poza frajda mu to nie daje.
Dla niego jest to szczegolnie niebezpieczne zachowanie,
bo uwaza, ze sie juz tej podswiadomej agresji pozbyl (nie wiem, jak z Toba).

A tak na marginesie:
za najwiekszych filozofow Europy uwazam Demokryta, Arystotelesa, Platona
(Arystoteles koniecznie w srodku), dlatego, ze na ich mysli zbudowano reszte.

Uff!


>
Niemniej rozumiem o co Ci chodzi. Problem w tym, ze chocbys nie wiem
>
jak chcial nigdy nie uda ci sie myslec wylacznie myslami stworzonymi
>
wylacznie przez Ciebie. Jakies 99% Twoich mysli (i rowniez moich :-) )
>
pochodzi od innych ludzi, nawet gdy zdaje Ci sie, ze jest inaczej.

Czy nie widzisz roznicy miedzy samodzielnym
wybieraniem potraw z zastawionego stolu
a rzucaniem sie na tylko jedna, ktora Ci od razu posmakowala?


>
...czy z tego wynika, ze trzeba koniecznie w calosci
>
odrzucic jego doswiadczenie i zaczac wszystko od nowa?
>
Wlasciwie to trzeba :-), ale problem w tym, ze zwykle nie wie sie tego,
>
dopuki sie nie spotka tego kogos, kto Ci powie, zeby podazac jego
>
droga i jednoczesnie odrzucic jego doswiadczenie. Czyli, ze trzeba
>
jednoczesnie odrzucic i przyjac :-)

Czy nie czujesz samodzielnie niesprawiedliwosci i bezsensu?
Czy nie masz wlasnych sil, by sie temu przeciwstawic?


>> - niezaleznie od tego, co mowi joga czy zen, kazdy te droge musi
>> przejsc samodzielnie, wiec nie mow, ze nie doszedlbys do tego sam.

>
To juz nie jest takie pewne. Moze sie zdarzyc, ze sie nie znajdzie
>
dobrej drogi. Moze sie nawet zdarzyc, ze mimo, ze sie
>
zna droge nie mozna nia podazyc.

Jesli ktos sie decyduje na droge zen, to nie sadze, zeby wypadl krowie
spod ogona, albo ze go dorwali w publicznej lapance.

- ------------------------------------------------------

Jesli kogos znudzilem moim kazaniem na poczatku, to jest mi przykro,
ale zjawisko uznalem za na tyle wazne, aby je szerzej omowic.
Ponadto pozwole sobie crosspostowac moja wypowiedz do listy guru,
poniewaz tematyka jest zbiezna z prowadzonymi na niej rozmowami.

Wojciech Kruczynski



From: T.Ganics@sussex.ac.uk (Tomasz Ganics)
Subject: Re: Karma a przeszkody (bylo: Beata bez ego)
Date: Thu, 25 Apr 1996 19:43:36 +0100 (BST)

Wojciech Kruczynski wrote:
> Tomasz Ganics wrote:

>>> Najwieksze europejskie systemy filozoficzne powstaly w czasach, gdy
>>> ludzie wierzyli jeszcze w planety jezdzace po krysztalowych obreczach
>>> i wywolana tym muzyke sfer. Tu chodzi o NASZ stosunek do zastanej rzeczywistosci,
>>> a nie rzeczywistosc obiektywna (ktora dla nas nie istnieje).

>>
Najwieksze systemy filozoficzne w Europie nie powstaly w tych czasach
>>
(Zreszta jak wlasciwie ustalic "wielkosc" jakiegokolwiek systemu ? :-) )
>>
i istnienie czlowieka pierowtnego, czy tez czlowieka, ktory wzial sie
>>
z nikad na bezludnej wyspie sa mitami.

> Pozwolisz, ze zatrzymam sie nad Twoja odpowiedzia(?) w tym miejscu,
> jednak w troche innym kontekscie.
> Zanegowales moje stwierdzenie - i nie posluzylo Ci to do niczego.
> [...]
> Negowanie, z ktorego nic nie wynika, jest jak zaraza.
> [...]
> Uff!

OK. Masz racje. Zwalszcza jesli chodzi o pierwsza czesc zdania, te z
"wielkimi systemami filozoficznymi". Druga czesc zdania wprowadza do dalszych
moich wywodow i jest uzasadniona. Ma wstepnie pokazac, ze myslisz
oklepanymi schematami (jak wszyscy, a zwlaszcza ja :-)) a zdaje Ci sie,
ze jestes wyjatkowy.
Dopuki myslisz, ze jestes wyjatkowy, brniesz w slepa uliczke. Uczucie
"bycia wyjatkowym" blokuje Ci dostep do otaczajacego Cie swiata.
Caly Twoj "system" jest oparty na tej emocji. Twoja "wyjatkowosc" jest
Twoja tarcza i ostoja. Bez niej jestes nikim i Twoj "system" rozpada
sie w gruzy, dlatego musisz tak zawziecie bronic swojej "wyjatkowosci".
Boisz sie jak ognia bycia "nikim", a jestes nikim tak jak my wszyscy.
Wlasciwie to chcialem Ci to powiedziec juz w poprzednim E-mailu.
Wiem, ze to brzmi bardzo agresywnie, ale takie sa moje wrazenia, z
Twojej prezentacji Twojego systemu. Nie pisze tego, zeby Cie dolowac
albo wygrac jakas slowna rywalizacje. Wrecz przeciwnie. Polubilem Cie
"wirtualnie" :-) i chce Ci troche pomoc.
Oprocz tego podziwiam Cie, za Twoja odwage zaprezentowania calego siebie
na liscie dystrybucyjnej. Wezwales mnie kiedys do zrobienia tego samego.
W tej chwili nie mam czasu zrobic tego porzadnie, ale jak znajde czas
to to zrobie i wtedy bedzie Twoja kolej na krytykowanie mnie.
Sluchal bede z pokora :-)


>>
To juz nie jest takie pewne. Moze sie zdarzyc, ze sie nie znajdzie
>>
dobrej drogi. Moze sie nawet zdarzyc, ze mimo, ze sie
>>
zna droge nie mozna nia podazyc.

Mozna tez podazac dobra droga, ale z niej nagle zawrocic. I mozna nie
miec dosc czasu, zeby dojsc do konca.


> Jesli ktos sie decyduje na droge zen, to nie sadze, zeby wypadl krowie
> spod ogona, albo ze go dorwali w publicznej lapance.

Ba... Gdyby to bylo takie proste, zeby sie trzeba bylo tylko zapisac
gdzie trzeba, a reszta szla juz automatycznie, to na swiecie bylibi
sami Buddowie.

Tomek.



Date: Thu, 25 Apr 1996 23:31:01
From: leotar@gnn.com (Tarnawski, Wladyslaw)
Subject: Re: Beata bez ego
>From: Wojciech Kruczynski <f64strek@it.com.pl>
>To: ZEN Distribution List <zen@uci.agh.edu.pl>
>cc: GURU@PLEARN.EDU.PL

On Thu. Apr. 25, 1996 Wojtek Kruczynski wrote:

> Jesli uwazasz, ze przynudzam, to przepraszam,
>
ale powzialem sobie za cel tepienie przejawow agresji
>
w moim otoczeniu, oczywiscie nie agresja przylozona w przeciwnym kierunku,
>
tylko cierpliwym tlumaczeniem i pomoca.
>
>
Celuje w tego rodzaju zachowaniach Wladek Tarnawski alias Jan Pawel
> Gnostyk, aczkolwiek porownujac jego pierwsze postingi z ostatnio przysylanymi,
>
stwierdzam, ze zrobil znaczne postepy i daje sie go (czasem) sluchac,
>
co nie znaczy zgadzac.
>
Niestety, jego ostatnie pyskowki z lista "prawo" znowu mnie zdegustowaly.
>
Posluchaj np. tego:
>
"I juz sie wyjasnilo. Lista PRAWO zalozyla mi "knebel".
>
Co za frajda ujawnic dyskryminacje tych, ktorzy chca sobie
>
uzurpowac prawo do stanowienia porzadku wieczystego.
>
Precz z prawnikami !!!!"
>
>
Widzisz podobienstwo? On ma frajde z tego, ze ujawnil czyjs blad (rzekomy
> czy nie). I absolutnie nic poza frajda mu to nie daje.

To nie o mnie chodzi Wojtku. To chodzi o zburzenie murow
za ktorymi zamknieto nas w niewoli.
Z drugiej zasady dynamiki Newtona wynika, ze kazdej akcji
towarzyszy reakcja rowna co do wartosci lecz przeciwnie
skierowana.
Zeby pokonac wiekowe zacofanie umyslowe polskiego i nie tylko
polskiego spoleczenstwa impuls sily musi byc delta Diraca
aby dzialanie bylo blyskawiczne i obnazajace oblude.
Musze przebic pancerz zanim zdaza mnie zniszczyc, bo ja
kocham Zycie.
Czy zastanawiales sie kiedys dlaczego Amerykanie (inni rowniez)
zorganizowali sily szybkiego reagowania?
Wedlug mnie blyskawicznym, gwaltownym uderzeniem zapobiega sie
nie tylko wybuchowi ale tez zmusza sie przeciwnika do zmiany
sposobu myslenia. A szok prawnikom byl potrzebny.

Wladek Tarnawski.



Date: Fri, 26 Apr 1996 09:10:42 +0200 (MET DST)
From: Mariusz Sapinski <mario@druid.if.uj.edu.pl>
Subject: Re: Beata bez ego

>> - niezaleznie od tego, co mowi joga czy zen, kazdy te droge musi
>> przejsc samodzielnie, wiec nie mow, ze nie doszedlbys do tego sam.

> To juz nie jest takie pewne. Moze sie zdarzyc, ze sie nie znajdzie
> dobrej drogi. Moze sie nawet zdarzyc, ze mimo, ze sie
> zna droge nie mozna nia podazyc.

>> Pozdrawiam,
>> Wojciech.

> Pozdrawiam,
> Tomek.

Slyszalem o kims, kto zaczal praktykowac zen sam, nie majac o tym
zielonego pojecia, uczac sie z ksiazek. W krotkim czasie malo nie
wyladowal w szpitalu dla wariatow - w czasie praktyki mial bowiem wizje i
halucynacje i zupelnie nie wiedzial co one oznaczaja. Ale opatrznosc
czuwa: spotkal on bowiem pewnego mistrza ktory znal te stany i wiedzial
ze prowadza na manowce. Wydaje mi sie ze tylko niewielu moze sobie
pozwolic na nie-posiadanie mistrza. Zen nie wymyslil i nie wymysil jeden
czlowiek - to doswiadczenie gatunkowe.

Mariusz



Date: Fri, 26 Apr 1996 12:48:49 +0100 (BST)
From: Wojtek Domalewski <wd1@st-andrews.ac.uk>
Subject: Re: Beata bez ego

On Fri, 26 Apr 1996, Mariusz Sapinski wrote:

>>> - niezaleznie od tego, co mowi joga czy zen, kazdy te droge musi
>>> przejsc samodzielnie, wiec nie mow, ze nie doszedlbys do tego sam.

>> To juz nie jest takie pewne. Moze sie zdarzyc, ze sie nie znajdzie
>> dobrej drogi. Moze sie nawet zdarzyc, ze mimo, ze sie
>> zna droge nie mozna nia podazyc.


>>> Pozdrawiam,
>>> Wojciech.

>> Pozdrawiam,
>> Tomek.

> Slyszalem o kims, kto zaczal praktykowac zen sam, nie majac o tym
> zielonego pojecia, uczac sie z ksiazek. W krotkim czasie malo nie
> wyladowal w szpitalu dla wariatow - w czasie praktyki mial bowiem wizje i
> halucynacje i zupelnie nie wiedzial co one oznaczaja. Ale opatrznosc
> czuwa: spotkal on bowiem pewnego mistrza ktory znal te stany i wiedzial
> ze prowadza na manowce. Wydaje mi sie ze tylko niewielu moze sobie
> pozwolic na nie-posiadanie mistrza. Zen nie wymyslil i nie wymysil jeden
> czlowiek - to doswiadczenie gatunkowe.
>
> Mariusz

Po prostu latwiej jest czegos nauczyc sie od kogos, kto przeszedl droge
na ktora np. ja, dopiero wchodze.

Nie zmienia to jednak faktu, ze niezaleznie od tego czy mam jakiegos
nauczyciela czy nie, koniec-koncow, to JA bede musial ta droge przejsc, a
nie ktos za mnie.

Dlatego mistrz moze tylko pomoc.

Metaforycznie : jest jak drogowskaz daleko na rozstajach drog, gdzie
niewielu ma odwage sie zapuscic. Ale drogowskaz pozostanie drogowskazem i
nie pojdzie razem z nami, pod reke w dalsza droge.

Wojtek.

P.S. Ja, na przyklad, nigdy nie mialem zadnych halucynacji. Slowo
harcerza !



Date: Fri, 26 Apr 1996 08:57:48
From: leotar@gnn.com (Tarnawski, Wladyslaw)
Subject: Re: Beata bez ego
>
From: Wojtek Domalewski <wd1@st-andrews.ac.uk>
>
To: Mariusz Sapinski <mario@druid.if.uj.edu.pl>
>
cc: ZEN Distribution List <zen@uci.agh.edu.pl>

>
On Fri, 26 Apr 1996, Mariusz Sapinski wrote:

>>>> - niezaleznie od tego, co mowi joga czy zen, kazdy te droge musi
>>>> przejsc samodzielnie, wiec nie mow, ze nie doszedlbys do tego sam.

>>> To juz nie jest takie pewne. Moze sie zdarzyc, ze sie nie znajdzie
>>> dobrej drogi. Moze sie nawet zdarzyc, ze mimo, ze sie
>>> zna droge nie mozna nia podazyc.

  
>>>> Pozdrawiam,
>>>> Wojciech.

>>> Pozdrawiam,
>>> Tomek.

>> Slyszalem okims, kto zaczal praktykowac zen sam, nie majac o tym
>> zielonego pojecia, uczac sie z ksiazek. W krotkim czasie malo nie
>> wyladowal w szpitalu dla wariatow - w czasie praktyki mial bowiem wizje i
>> halucynacje i zupelnie nie wiedzial co one oznaczaja. Ale opatrznosc
>> czuwa: spotkal on bowiem pewnego mistrza ktory znal te stany i wiedzial
>> ze prowadza na manowce. Wydaje mi sie ze tylko niewielu moze sobie
>> pozwolic na nie-posiadanie mistrza. Zen nie wymyslil i nie wymysil jeden
>> czlowiek - to doswiadczenie gatunkowe.
>>
>> Mariusz

>
Po prostu latwiej jest czegos nauczyc sie od kogos, kto przeszedl droge
>
na ktora np. ja, dopiero wchodze.
>
>
Nie zmienia to jednak faktu, ze niezaleznie od tego czy mam jakiegos
>
nauczyciela czy nie, koniec-koncow, to JA bede musial ta droge przejsc, a
>
nie ktos za mnie.
>
>
Dlatego mistrz moze tylko pomoc.
>
>
Metaforycznie : jest jak drogowskaz daleko na rozstajach drog, gdzie
>
niewielu ma odwage sie zapuscic. Ale drogowskaz pozostanie drogowskazem i
>
nie pojdzie razem z nami, pod reke w dalsza droge.

Wlasnie minales drogowskaz.

Wladek
Powodzenia Wojtku


>
Wojtek.
>
>
P.S. Ja, na przyklad, nigdy nie mialem zadnych halucynacji. Slowo
>
harcerza !



Date: Sat, 27 Apr 1996 20:08:34 +0200 (MET DST)
From: Mariusz Sapinski <mario@druid.if.uj.edu.pl>
Subject: Re: Beata bez ego

>> Slyszalem okims, kto zaczal praktykowac zen sam, nie majac o tym
>> zielonego pojecia, uczac sie z ksiazek. W krotkim czasie malo nie
>> wyladowal w szpitalu dla wariatow - w czasie praktyki mial bowiem wizje i
>> halucynacje i zupelnie nie wiedzial co one oznaczaja. Ale opatrznosc
>> czuwa: spotkal on bowiem pewnego mistrza ktory znal te stany i wiedzial
>> ze prowadza na manowce. Wydaje mi sie ze tylko niewielu moze sobie
>> pozwolic na nie-posiadanie mistrza. Zen nie wymyslil i nie wymysil jeden
>> czlowiek - to doswiadczenie gatunkowe.
>>
>>    Mariusz

> Po prostu latwiej jest czegos nauczyc sie od kogos, kto przeszedl droge
> na ktora np. ja, dopiero wchodze.
>
> Nie zmienia to jednak faktu, ze niezaleznie od tego czy mam jakiegos
> nauczyciela czy nie, koniec-koncow, to JA bede musial ta droge przejsc, a
> nie ktos za mnie.
>
> Dlatego mistrz moze tylko pomoc.
>
> Metaforycznie : jest jak drogowskaz daleko na rozstajach drog, gdzie
> niewielu ma odwage sie zapuscic. Ale drogowskaz pozostanie drogowskazem i
> nie pojdzie razem z nami, pod reke w dalsza droge.
>
> Wojtek.

> P.S. Ja, na przyklad, nigdy nie mialem zadnych halucynacji. Slowo
> harcerza !

Ja chyba tez nigdy nie mialem halucynacji, ale moje odczucia w czasie
medytacji dosc daleko odbiegaja od tego, co odczuwam na co dzien. Nie
wiem jak bym sobie z tym radzil gdybym nie dowiedzial sie o tym od kogos.

Mariusz



Date: Sat, 27 Apr 1996 23:02:45
From: leotar@gnn.com (Tarnawski, Wladyslaw)
Subject: Re: Beata bez ego

>>>  Slyszalem okims, kto zaczal praktykowac zen sam, nie majac o tym
>>> zielonego pojecia, uczac sie z ksiazek. W krotkim czasie malo nie
>>> wyladowal w szpitalu dla wariatow - w czasie praktyki mial bowiem wizje i
>>> halucynacje i zupelnie nie wiedzial co one oznaczaja. Ale opatrznosc
>>> czuwa: spotkal on bowiem pewnego mistrza ktory znal te stany i wiedzial
>>> ze prowadza na manowce. Wydaje mi sie ze tylko niewielu moze sobie
>>> pozwolic na nie-posiadanie mistrza. Zen nie wymyslil i nie wymysil  jeden
>>> czlowiek - to doswiadczenie gatunkowe.
>>>
>>> Mariusz

>> Po prostu latwiej jest czegos nauczyc sie od kogos, kto przeszedl droge
>> na ktora np. ja, dopiero wchodze.
>>
>> Nie zmienia to jednak faktu, ze niezaleznie od tego czy mam jakiegos
>> nauczyciela czy nie, koniec-koncow, to JA bede musial ta droge przejsc, a
>> nie ktos za mnie.
>>
>> Dlatego mistrz moze tylko pomoc.
>>
>> Metaforycznie : jest jak drogowskaz daleko na rozstajach drog, gdzie
>> niewielu ma odwage sie zapuscic. Ale drogowskaz pozostanie drogowskazem i
>> nie pojdzie razem z nami, pod reke w dalsza droge.
>>
>> Wojtek.
>>
>> P.S. Ja, na przyklad, nigdy nie mialem zadnych halucynacji. Slowo
>> harcerza !

>
Ja chyba tez nigdy nie mialem halucynacji, ale moje odczucia w czasie
>
medytacji dosc daleko odbiegaja od tego, co odczuwam na co dzien. Nie
>
wiem jak bym sobie z tym radzil gdybym nie dowiedzial sie o tym od kogos.
>
>
Mariusz

Dopoki nie bedziesz sie bal to nic Ci nie grozi. Ostateczny
strach przed pokonaniem wewnetrznego piekla emocjonalnego musisz
pokonac sam. W tym Ci nikt nie pomoze.
A moze latwiej sprobowac "proby ognia", no tych co chodza po
weglach.
Rownowage po tej formie "inicjacji" utrzymasz jednak tylko wtedy,  
gdy bedziesz znal przyczyne wewnetrznego emocjonalnego piekla.

Wladek



Date: Mon, 29 Apr 1996 13:53:24 +0100 (BST)
From: Wojtek Domalewski <wd1@st-andrews.ac.uk>
Subject: Re: Beata bez ego

On Sat, 27 Apr 1996, Mariusz Sapinski wrote:

>>>  Slyszalem okims, kto zaczal praktykowac zen sam, nie majac o tym
>>> zielonego pojecia, uczac sie z ksiazek. W krotkim czasie malo nie
>>> wyladowal w szpitalu dla wariatow - w czasie praktyki mial bowiem wizje i
>>> halucynacje i zupelnie nie wiedzial co one oznaczaja. Ale opatrznosc
>>> czuwa: spotkal on bowiem pewnego mistrza ktory znal te stany i wiedzial
>>> ze prowadza na manowce. Wydaje mi sie ze tylko niewielu moze sobie
>>> pozwolic na nie-posiadanie mistrza. Zen nie wymyslil i nie wymysil jeden
>>> czlowiek - to doswiadczenie gatunkowe.
>>>
>>>    Mariusz

>> Po prostu latwiej jest czegos nauczyc sie od kogos, kto przeszedl droge
>> na ktora np. ja, dopiero wchodze.
>>
>> Nie zmienia to jednak faktu, ze niezaleznie od tego czy mam jakiegos
>> nauczyciela czy nie, koniec-koncow, to JA bede musial ta droge przejsc, a
>> nie ktos za mnie.
>>
>> Dlatego mistrz moze tylko pomoc.
>>
>> Metaforycznie : jest jak drogowskaz daleko na rozstajach drog, gdzie
>> niewielu ma odwage sie zapuscic. Ale drogowskaz pozostanie drogowskazem i
>> nie pojdzie razem z nami, pod reke w dalsza droge.
>>
>> Wojtek.
>>
>> P.S. Ja, na przyklad, nigdy nie mialem zadnych halucynacji. Slowo
>> harcerza !

> Ja chyba tez nigdy nie mialem halucynacji, ale moje odczucia w czasie
> medytacji dosc daleko odbiegaja od tego, co odczuwam na co dzien. Nie
> wiem jak bym sobie z tym radzil gdybym nie dowiedzial sie o tym od kogos.
>
> Mariusz

Oczywiscie masz racje. Tu gdzie jestem staram sie calkowicie zmienic moj
rytm zycia i wstawac o 4-30 (zwykle wstaje okolo 7-00). Efekty sa i to
jakie ! Czasem czuje sie jakbym wypil.

Napisalem ten list po to zeby zaznaczyc ze, "kto nie probuje ten w kozie
nie siedzi". Zaden cudowny magik, mistrz czy Mistrz, terapeuta, czy
ktokolwiek inny za niego nic nie zrobi (tzn. nie rozwiaze jego problemow).

Wojtek.



Date: Mon, 29 Apr 1996 11:59:01
From: leotar@gnn.com (Tarnawski, Wladyslaw)
Subject: Re: Beata bez ego

>
On Sat, 27 Apr 1996, Mariusz Sapinski wrote:

>>>>  Slyszalem okims, kto zaczal praktykowac zen sam, nie majac o tym
>>>> zielonego pojecia, uczac sie z ksiazek. W krotkim czasie malo nie
>>>> wyladowal w szpitalu dla wariatow - w czasie praktyki mial bowiem wizje i
>>>> halucynacje i zupelnie nie wiedzial co one oznaczaja. Ale opatrznosc
>>>> czuwa: spotkal on bowiem pewnego mistrza ktory znal te stany i wiedzial
>>>> ze prowadza na manowce. Wydaje mi sie ze tylko niewielu moze sobie
>>>> pozwolic na nie-posiadanie mistrza. Zen nie wymyslil i nie wymysil  jeden
>>>> czlowiek - to doswiadczenie gatunkowe.
>>>>
>>>>    Mariusz

>>> Po prostu latwiej jest czegos nauczyc sie od kogos, kto przeszedl droge
>>> na ktora np. ja, dopiero wchodze.
>>>
>>> Nie zmienia to jednak faktu, ze niezaleznie od tego czy mam jakiegos
>>> nauczyciela czy nie, koniec-koncow, to JA bede musial ta droge  przejsc, a
>>> nie ktos za mnie.
>>>
>>> Dlatego mistrz moze tylko pomoc.
>>>
>>> Metaforycznie : jest jak drogowskaz daleko na rozstajach drog, gdzie
>>> niewielu ma odwage sie zapuscic. Ale drogowskaz pozostanie drogowskazem i
>>> nie pojdzie razem z nami, pod reke w dalsza droge.
>>>
>>> Wojtek.
>>>
>>> P.S. Ja, na przyklad, nigdy nie mialem zadnych halucynacji. Slowo
>>> harcerza !

>> Ja chyba tez nigdy nie mialem halucynacji, ale moje odczucia w czasie
>> medytacji dosc daleko odbiegaja od tego, co odczuwam na co dzien. Nie
>> wiem jak bym sobie z tym radzil gdybym nie dowiedzial sie o tym od kogos.
>>
>> Mariusz

>
Oczywiscie masz racje. Tu gdzie jestem staram sie calkowicie zmienic moj
>
rytm zycia i wstawac o 4-30 (zwykle wstaje okolo 7-00). Efekty sa i to
>
jakie ! Czasem czuje sie jakbym wypil.
>
>
Napisalem ten list po to zeby zaznaczyc ze, "kto nie probuje ten w kozie
>
nie siedzi". Zaden cudowny magik, mistrz czy Mistrz, terapeuta, czy
>
ktokolwiek inny za niego nic nie zrobi (tzn. nie rozwiaze jego problemow).
>
>
Wojtek.

Zaczynam Cie podziwiac Wojtku za ten "forsowny marsz ku gorze".

Wladek

 
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego