Ego - Ciekawostki polskiego Usenetu z wiosny 1996

Idź do spisu treści

Menu główne:

Ego

Rozdział 1

Date:         Tue, 09 Apr 96 09:56:19 CET
From: Pawel Wieckowski <WIECKOWS%PLEARN.BITNET@plearn.edu.pl>
Subject:      ego

Czesc!


Wlasnie przeczytalem bardzo ciekawa ksiazke o filozofii Junga, ktora sklonila mnie
do refleksji  nad pojeciem ego w buddyzmie. Ksiazke napisal Z.W. Dudek, zawo-
dowy psychiatra, a ponadto od wielu lat badacz filozofii Junga (tytyl: Psycholo-
gia integralna Junga. Wydawnictwo Eneteia, Warszawa 1995). Autor omawia podstaw-
owe kategorie psychoanalizy m.in. wlasnie ego. Jego zdaniem ludzie, ktorzy nie
posiadaja ego to na przyklad schizofrenicy. I wcale nie wychodzi im to na dobre.
Ich swiadomosc bynajmniej nie staje sie wowczas czysta i otwarta na wszechswiat
ani tym bardziej wolna od cierpienia. Jedna z podstawowych funkcji ego jest
kontrolowanie calego tego piekla, ktore nosimy w podswiadomosci.  U schizofrenika
koszmary podswiadomosci szaleja w umysle jak wiatr po pustym domu. Dla psycho-
analit. uzyskanie kontaktu z nieswiadomoscia jest jednym z podstawowych zadan
czlowieka w zyciu (oczywiscie nieswaidomosc zawiera nie tylko koszmary ale
takze ogromny ladunek energii zyciowej). Ale warunkiem przyswojenia swojej nies-
wiadomosci jest wlasnie silne ego, ktore sie pod jej naporem nie zalamie.

Ego w psychoanalizie i w buddyzmie to zapewne rozne rzeczy, ale ciekawi
mnie, jak buddysci widza w praktyce zycie bez ego.

Pozdrawiam - Pawel Wieckowski



Date: Tue, 09 Apr 1996 22:04:42
From: Kaminski <kaminski@infoserv.ii.uj.edu.pl>
Subject: Re: ego

> At 09:56 96-04-09 CET, you wrote:

>>
Czesc!
>>

>>
Wlasnie przeczytalem bardzo ciekawa ksiazke o filozofii Junga, ktora sklonila m
>>
nie do refleksji  nad pojeciem ego w buddyzmie. Ksiazke napisal Z.W. Dudek,zawo
>>
dowy psychiatra, a ponadto od wielu lat badacz filozofii Junga (tytyl: Psycholo
>>
gia integralna Junga. Wydawnictwo Eneteia, Warszawa 1995). Autor omawia podstaw
>>
owe kategorie psychoanalizy m.in. wlasnie ego. Jego zdaniem ludzie, ktorzy nie
>>
posiadaja ego to na przyklad schizofrenicy. I wcale nie wychodzi im to na dobre
>>
. Ich swiadomosc bynajmniej nie staje sie wowczas czysta i otwarta na wszechswi
>>
at ani tym bardziej wolna od cierpienia. Jedna z podstawowych funkcji ego jest
>>
kontrolowanie calego tego piekla, ktore nosimy w podswiadomosci.  U schizofreni
>>
ka koszmary podswiadomosci szaleja w umysle jak wiatr po pustym domu. Dla psych
>>
oanalit. uzyskanie kontaktu z nieswiadomoscia jest jednym z podstawowych zada
>>
n czlowieka w zyciu (oczywiscie nieswaidomosc zawiera nie tylko koszmary ale
>>
takze ogromny ladunek energii zyciowej). Ale warunkiem przyswojenia swojej nies
>>
wiadomosci jest wlasnie silne ego, ktore sie pod jej naporem nie zalamie.
>>
>> Ego w psychoanalizie i w buddyzmie to zapewne rozne rzeczy, ale ciekawi
>>
mnie, jak buddysci widza w praktyce zycie bez ego.
>> Pozdrawiam - Pawel Wieckowski

>
Tak samo, jak bez nosa. Beata.

Mysle, ze Beata sie myli.

Buddyzm, niezaleznie od fazy rozwoju (hinajana, mahajana, wadzrajana, zen etc) zawsze twierdzil,
ze ego jest jedynie zludzeniem, choroba umyslu.
Twierdzenie to jest kluczowedla buddyzmu  - twierdzil tak Budda, ostro sprzeciwiajac sie idei istnienia
duszy (atman), popularnej wsrod hinduistow.
W literaturze buddyjskiej jest mnostwo opisow powstawania ego - polecam "Mit wolnosci i droga
medytacji" Chogyama Trungpy.

Z posiadaniem ego wiaza sie pragnienia. Nie miec ego, to nie miec pragnien. Pytany o to Soen Sa Nim Sung Sahn -
koreanski mistrz zen, zapytany dlaczego je, skoro nie posiada ego, odparl : "Jem dla ciebie".
Pisze o tym, poniewaz brak ego (a scislej jego PRZEKROCZENIE) nie uposledza - osoba taka funkcjonuje na
innym poziomie swiadomosci, ktora wyraza sie wspolczuciem.

pozdrawiam,

Tomek Kaminski.



From: LEOTAR@gnn.com
Date: Tue, 09 Apr 1996 15:38:48
Subject: Re: ego

>>>
Czesc!
>>>
Wlasnie przeczytalem bardzo ciekawa ksiazke o filozofii Junga,która sklonila m
>>>
nie do refleksji  nad pojeciem ego w buddyzmie. Ksiazke napisal Z.W.Dudek, zawo-
>>>
dowy psychiatra, a ponadto od wielu lat badacz filozofii Junga(tytyl:  Psycholo-
>>>
gia integralna Junga. Wydawnictwo Eneteia, Warszawa 1995). Autoromawia podstaw-
>>>
owe kategorie psychoanalizy m.in. wlasnie ego. Jego zdaniemludzie, ktorzy nie
>>>
posiadaja ego to na przyklad schizofrenicy. I wcale nie wychodziim to na dobre
>>>
. Ich swiadomosc bynajmniej nie staje sie wowczas czysta iotwarta na wszechswi-
>>>
at ani tym bardziej wolna od cierpienia.

Nigdy nie probuj odpowiadac za to co czuje drugi czlowiek - mozesz sie
krancowo pomylic. Tak jak myli sie cala psychiatria zajmujac sie skutkami
bez rozwazania przyczyn. Bo jezeli nawet rozwaza sie lancuch
przyczynowo-skutkowy bez uwzglednienia pierwotnej Idei (ktorej Yung rowniez
nie rozwazal) to mozna wyciagac kransowo bledne wnioski.
Moze wiec schizofrenia nie jest stanem piekla lecz to co ja otacza jest
pieklem, moze schizofrenik blizszy jest rozpoznania pierwotnego bledu
anizeli osobnik uwazany - wedlug obowiazujacych standardow - za
"normalnego".  Psychiatria oparta na teorii odruchow Pawlowa jest niczym
innym jak stwierdzeniem, ze zycie sklada sie z faktow, bezmyslnych faktow
na ktore nie mamy wplywu. Czy chcesz byc kukla w rekach Boga ?


>>> Jedna z podstawowychfunkcji ego jest
>>>
kontrolowanie calego tego piekla, ktore nosimy w podswiadomosci. U schizofreni-
>>>
ka koszmary podswiadomosci szaleja w umysle jak wiatr po pustymdomu. Dla
>>>
psychoanalit. uzyskanie kontaktu z nieswiadomoscia jest jednym z podstawowych
>>> zadan czlowieka w zyciu (oczywiscie nieswaidomosc zawiera nie tylko koszmary
>>> ale takze ogromny ladunek energii zyciowej).

Zastanow sie, czy koszmary nie sa skutkiem ponizania, nieswiadomego
ponizania, ktore zmusza osobnika do nieswiadomej, wewnetrznej agresji
przeciwko samemu sobie. Moze to jest wlasnie owo pieklo.
Zastanow sie i poszukaj, co moze byc przyczyna owego piekla ponizania.
Zastanow sie, na przyklad, dla czego kobiety zyja dluzej od mezczyzn i
dlaczego za wariatow uznaje sie przede wszystkim mezczyzn. Dlaczego dzieci
sa bardzo "przywiazane" do matek, a rownoczesnie coraz czesciej mowi sie o
kobiecym autorytaryzmie.
A moze psychiatria, psychologia, genetyka sluza przede wszystkim
udowadnianiu, ze to mezczyzna jest winien ?  Winien czego ?
Moze te dziedziny sa nastawione na utrzymanie dominacji kobiet ?
Spojrz w mity, swiat starozytny, relgie. Kobieta byla boginia plodnosci a
rownoczesnie pania pozogi wojennej. Czy nie nalezy tego powiazac z
odmiennoscia fizjologii seksu kobiety i mezczyzny ? Czy nie nalezy zapytac,
dlaczego kobieta tak dba o to , aby mezczyzna nie wszedl zbyt gleboko w
obszary komunikacji w rodzinie, komunikacji miedzy dziecmi, matka i ojcem ?
Czy czasem czyniac go Bogiem na zewnatrz sama dominuje wewnatrz w sposob
niezauwazalny przerzucajac wine za niepowowdzenia na mezczyzne ?
Czy poczucie winy nie jest najwiekszym pieklem ?


>>>
Ale warunkiem przyswojenia swojej nieswiadomosci jest wlasnie silne ego,
>>>
ktore sie pod jej naporem niezalamie.
>>>
Ego w psychoanalizie i w buddyzmie to zapewne rozne rzeczy, ale ciekawi
>>>
mnie, jak buddysci widza w praktyce zycie bez ego.
>>> Pozdrawiam - Pawel Wieckowski

>>
Tak samo, jak bez nosa. Beata.

>
Mysle, ze Beata sie myli.
>
>
Buddyzm, niezaleznie od fazy rozwoju (hinajana, mahajana,wadzrajana, zen
> etc) zawsze twierdzil,
>
ze ego jest jedynie zludzeniem, choroba umyslu.
>
Twierdzenie to jest kluczowedla buddyzmu  - twierdzil tak Budda, ostro
> sprzeciwiajac sie idei istnienia duszy (atman), popularnej wsrod hinduistow.
>
W literaturze buddyjskiej jest mnostwo opisow powstawania ego – polecam
> "Mit wolnosci i droga medytacji"
>
Chogyama Trungpy.
>
>
Z posiadaniem ego wiaza sie pragnienia. Nie miec ego, to nie mieć pragnien.
> Pytany o to Soen Sa Nim Sung Sahn - koreanski mistrz zen, zapytany
> dlaczego je, skoro nie posiada ego,odparl :  "Jem dla ciebie".
>
Pisze o tym, poniewaz brak ego (a scislej jego PRZEKROCZENIE) nie uposledza
> - osoba taka funkcjonuje na
>
innym poziomie swiadomosci, ktora wyraza sie wspolczuciem.
>
>
pozdrawiam,
>
>
Tomek Kaminski.

Czy zamiast dyskutowac teorie istnienia nie nalezy sie zajac praktyka zycia
i odszukaniem przyczyny przemocy ?  Poszukiwanie Wolnosci jest
poszukiwaniem przyczyny przemocy.
Zgadzam sie z Tomkiem, Beata sie myli a poza tym sabotuje i lekcewazy
rozmowe. Czyzby swiadoma obrona pozycji kobiety, pozycji nadrzednej i
lekcewazacej w stosunku do mezczyzny ?  Czyzby handlujac seksem kobieta
uznawala, ze wszystko jej "ujdzie na sucho" ?

Wladek T.



From: LEOTAR@gnn.com
Date: Tue, 09 Apr 1996 15:42:45
Subject: Re: ego
>
Reply-To: ZEN Distribution List <zen@uci.agh.edu.pl>

>
Czesc!
>
Wlasnie przeczytalem bardzo ciekawa ksiazke o filozofii Junga, która sklonila
>
mnie do refleksji  nad pojeciem ego w buddyzmie. Ksiazke napisal Z.W.Dudek,
>
zawodowy psychiatra, a ponadto od wielu lat badacz filozofii Junga (tytyl:
> Psychologia integralna Junga. Wydawnictwo Eneteia, Warszawa 1995).
>
Autor omawia podstawowe kategorie psychoanalizy m.in. wlasnie ego. Jego
>
zdaniem ludzie, którzy nie posiadaja ego to na przyklad schizofrenicy. I wcale
>
nie wychodzi im to na dobre. Ich swiadomosc bynajmniej nie staje sie wowczas
>
czysta i otwarta na wszechswiat ani tym bardziej wolna od cierpienia. Jedna z
>
podstawowych funkcji ego jest kontrolowanie calego tego piekla, ktore nosimy
>
w podswiadomosci.

Mowisz o skutkach a zapomniales, ze nie ma skutku bez przyczyny. Powielasz
teorie odruchow Pawlowa, ktora nadal jak widac obowiazuje w swiecie
chrzescijanskim.
Czy myslales kiedykolwiek o przyczynach wewnetrznego piekla ?  Skoro
podnosisz temat to chyba myslales. A czy probowales dociec dlaczego ?
Szukajac czegos, czego nie odnalezli ani zakonnicy, ani alchemicy, ani
astrologowie, ani wspolczesni uczeni musisz zdac sie na wlasna intuicje. Bo
wkraczajac w obszar zjawisk zwanych szokiem posttraumatycznym bojac sie
Boga musisz skapitulowac i zadowolic sie wegetacja. Oczywiscie bedziesz
aktywny spolecznie, zawodowo, wywalczysz sobie w zyciu doczesnym wspaniale
zazwyczaj miejsce.
Ale tej "dziury" w psychice jaka jest trauma (czyli wyparcie sie tego o
czym nie chcemy pamietac, bo to bardzo boli) nie zalatasz niczym, ani
seksem, ani hazardem, ani alkoholizmem ni narkomania. Musisz sam pokonac
ten strach, strach, ktorego korzeniem dla nas wszystkich jest Zakaz. Zakaz
nieswiadomie stworzony przez czlowieka dla siebie samego. Zakaz, ktorego
skutkiem jest Zlo. Zakaz ktorego skutkiem jest Smierc. Zakaz bedacy
przyczyna wszelkiej Wladzy. Zakaz, ktory pokonasz przezywajac wlasna
smierc. Ponowne narodziny to koniecznosc dopoty, dopoki czlowiek nie zmieni
swojej mentalnosci, dopoki zrozumie, ze nie ma nic na wlasnosc oprocz
zycia.
To co psychiatria nazywa schizofrenia jest znacznie blizsze Wolnosci niz
psychiatria. Psychiatria to narzedzie w rekach kobiet do podporzadkowywania
sobie niesfornych mezczyzn. Podobnie jak genetyka, za pomoca ktorej probuja
przerzucac poczucie winy na mezczyzn gloszac feministyczne hasla, ze
wazniejsza czescia embrionu jest ta zapoczatkowana przez kobiete.
Spojrzyj na psychiatrie jako na narzedzie w manipulacji spoleczenstwami, na
nauke jako na narzedzie podprzadkowywania ludzi ideom dla nich
niezrozumialym. Zauwaz, ze nauka kolekcjonuje zdarzenia bedace produktem
wczesniejszych swiadomych badz tez nieswiadomych mysli czlowieka jako
zbiorowosci.


>
U schizofrenika koszmary podswiadomosci szaleja w umysle jak wiatr po pustymdomu.
>
Dla psychoanalit. uzyskanie kontaktu z nieswiadomoscia jest jednym z podstawowych
>
zadan czlowieka w zyciu (oczywiscie nieswaidomosc zawiera nie tylko koszmary ale
>
takze ogromny ladunek energii zyciowej). Ale warunkiem przyswojenia swojej
> nieswiadomosci jest wlasnie silne ego, ktore sie pod jej naporem nie zalamie.
> Ego w psychoanalizie i w buddyzmie to zapewne rozne rzeczy, ale ciekawi
>
mnie, jak buddysci widza w praktyce zycie bez ego.
> Pozdrawiam - Pawel Wieckowski

Silne Ego oznacza wolnego czlowieka, wolnego od wplywow Autorytetow. A wiec
rowniez wolnego od tego co probuje mu sie sugerowac w ksiazkach. Celem
kazdej dzialalnosci jest przekazanie mysli. Ale odpowiedzialnosc za ich
stosowanie spada nie na ich autora lecz na tego, ktory je aplikuje.

Jan Pawel Gnostyk



Date: Tue, 9 Apr 1996 23:30:11 -0700 (PDT)
From: pradip@scruznet.com (Pradip W. Bednarski)
Subject: Re: ego

At 09:56 AM 4/9/96 CET, ZEN Distribution List wrote:

> Czesc!
>
Wlasnie przeczytalem bardzo ciekawa ksiazke o filozofii Junga, ktora sklonila
>
mnie do refleksji  nad pojeciem ego w buddyzmie. Ksiazke napisal Z.W. Dudek,
>
zawodowy psychiatra, a ponadto od wielu lat badacz filozofii Junga (tytyl: Psychologia
> integralna Junga. Wydawnictwo Eneteia, Warszawa 1995). Autor omawia podstaw
>
owe kategorie psychoanalizy m.in. wlasnie ego.

Czy C.J. Junga zaliczasz do psychoanalizy? Wprawdzie byl on uczniem Freuda ale
od jego zalozen odszedl radykalnie i stworzyl swoj system. Tego nie nazywa sie
psychoanaliza. Od Junga bierze poczatek psychologia humanistyczna.


>
Jego zdaniem ludzie, ktorzy nie posiadaja ego to na przyklad schizofrenicy.
>
I wcale nie wychodzi im to na dobre.
>
Ich swiadomosc bynajmniej nie staje sie wowczas czysta i otwarta na wszechswiat
>
ani tym bardziej wolna od cierpienia. Jedna z podstawowych funkcji ego jest
>
kontrolowanie calego tego piekla, ktore nosimy w podswiadomosci.  U
>
schizofrenika koszmary podswiadomosci szaleja w umysle jak wiatr po pustym
>
domu. Dla psychoanalit. uzyskanie kontaktu z nieswiadomoscia jest jednym z
>
podstawowych zadan czlowieka w zyciu (oczywiscie nieswiadomosc zawiera nie tylko
>
koszmary ale takze ogromny ladunek energii zyciowej). Ale warunkiem przyswojenia
>
swojej nieswiadomosci jest wlasnie silne ego, ktore sie pod jej naporem nie zalamie.
> Ego w psychoanalizie i w buddyzmie to zapewne rozne rzeczy, ale ciekawi
>
mnie, jak buddysci widza w praktyce zycie bez ego.
> Pozdrawiam - Pawel Wieckowski

"Ale warunkiem przyswojenia swojej nieswiadomosci jest wlasnie silne
ego, ktore sie pod jej naporem nie zalamie." Mozna by to zaliczyl do
wiedzy. Wiedza nie koniecznie = sie ego. W systemach Wschodu ego
rozroznia sie od intelektu (buddhi) i od umyslu (manas), ktory ma
kontrole nad funkcjami zmyslow. Oprocz tego istnieje jeszcze fundament
wszystkich operacji mentalnych (Czitta). Tak wiec ego (ahamkar) jest
jednym z czterech elementow umyslu w szerokim znaczeniu (antahkaran).

Ego nie mozna sie pozbyc, nie mozna go wyeliminowac, poniewaz ego jest
u podstaw motywacji i kazdego dzialania. Nawet swieci maja ego. Ale ich ego
(umysl) jest oczyszczone z egoistycznych pozadan, tj. nie ma tam swojego,
jednostkowego interesu w celu zaspokojenia pozadan. Dlatego, w jednym
z odpowiedzi na ten temat kiedy zakonnik buddyjski zapytany dlaczego je
odpowiedzial "dla ciebie". A wiec jego ego je dla kogos innego a nie dla
siebie.

Aby oczyscic ego z pozadan i przywiazan rozni duchowi nauczyciele daja
przyklad zycia aktywnego. Najpierw nalezy zaktywizywac ego do dzialania,
najczesciej w jakiejs formie pracy fizycznej dla dobra innych (karma yoga).
Potem nastepuje wyrobienie koncentracji i rozwoj w kierunku rozych praktyk
duchowych. Tak wiec silne ego jest potrzebne w rozwoju, ale istnieje jakis
cel dla ktorego taki rozwoj sie odbywa. Sama sila ego bez wyzszego celu moze
sie latwo obrucic na zdobywanie tzw. sil nadprzyrodzonych (siddhi), a wiec
w cos przeciwnego do oczyszczenia.

Pradip B.



From: beatak@ibbrain.ibb.waw.pl
Date: Wed, 10 Apr 1996 10:28:49 +0100
Subject: Re: ego

>>
Zgadzam sie z Tomkiem, Beata sie myli a poza tym sabotuje i lekcewazy
>>
rozmowe. Czyzby swiadoma obrona pozycji kobiety, pozycji nadrzednej i
>>
lekcewazacej w stosunku do mezczyzny ?  Czyzby handlujac seksem kobieta
>>
uznawala, ze wszystko jej "ujdzie na sucho" ?
>>
>>
Wladek T.

>
:-)))))) Beata.>

Nie zamierzalam lekcewazyc czy sabotowac cokolwiek czy kogokolwiek- jesli
tak to odebrales, to przepraszam.
Beata.



Date:         Fri, 12 Apr 96 10:32:00 CET
From: Pawel Wieckowski <WIECKOWS%PLEARN.BITNET@plearn.edu.pl>
Subject:      ego c.d.

Pawel Wieckowski
Czesc! Czy nie uwazacie, ze duze jest lepiej, gdy podpis znajduje
sie na poczatku listu a nie tylko na koncu? Od razu wiadomo, kto
pisze...

Chcialbym wyjasnic, skad moje zainteresowanie problemem ego. Od
kilku lat podejrzewam, ze religie roznia sie dogmatami, ale na
ogol zawieraja wspolne jadro - inspiruja do rozwoju duchowego.
Chcialbym porownac rozne doktryny religijne i nie tylko
religijne, bo takze psychologiczne, i odkryc, na czym to jadro
polega. Najprawdopodobniej mamy liczne naturalne wlasciwosci,
ktorych nie wykorzystujemy lub wykorzystujemy niewlasciwie, a
rozwoj duchowy polega na tym, by je odkryc i wykorzystac
wlasciwie. Na przyklad Chrystus mowi o otwarciu serca, a hinduizm
o czwartej czakrze - i byc moze choc w roznym jezyku maja na
mysli to samo.

Rozwoj duchowy czlowieka nie musi odbywac sie na gruncie
religii. Czesto zreszta ludzie religijni sa prymitywnymi
fanatykami, ktorzy w zaslepieniu przywiazali sie do jednej
tylko doktryny i w jej imieniu morduja tzw. pogan. Abraham
Maslow, ojciec duchowy psychologii humanistycznej, ktorego
podstawowa ksiazka "Motywacja i osobowosc" jest dostepna po
polsku, jasno stawia sprawe, ze sensem rozwoju duchowego jest
dazenia do samorealizacji, a istnienie bogow nie jest w tej
sytuacji istotne.

W dwudziestym wieku najciekawsze rozwazania na temat natury
czlowieka tocza sie na gruncie psychologii, psychiatrii i
psychoterapii. W ogole uwazam powstanie psychoanalizy za jedno z
najwazniejszych zjawisk w humanistyce XX wieku. Buddyzm zen jest
zreszta bardzo blisko psychoterapii. Na przyklad w Warszawie jeden
z glownych osrodkow psychoterapii - Laboratorium Psychoedukacji,
z ktorego wywodzi sie m.in. Jecek Santorski - jest opanowane
przez buddystow z pierwszej w Polsce sangi zen (obecnie Filmowa
30 w Warszawie-Falenicy), tej ktora prowadzil jeszcze Philip
Kapleau w latach 70. Oczywiscie istnieja beznadziejni
psychiatrzy, jak siostra Rached z "Lotu nad kukulczym gniazdem",
ale istnieja rowniez zli nauczyciele matematyki, co nie znaczy,
ze matematyka jest nic nie warta. Aby przyblizyc ten problem, za
chwile przysle wywiad, jaki kilka lat temu zrobilem z Wojtkiem
Eichelbergerem, jednym z glownych terapeutow w "Laboratorium"
(mowiac prawde, nie do konca go rozumiem).

Buddyzm jest mi bardzo bliski ideowo, poniewaz wychodzi z tego
samego co psychoterapia punktu - ludzie cierpia i trzeba z tym cos
zrobic. Podczas gdy niektorzy chrzescijanie np. sw. Augustyn
stawali na glowie, by udowodnic, ze zlo nie istnieje, bo dobry Bog
stworca nie mogl stworzyc zlego swiata, buddysci patrza patrza
prawdzie w oczy. Tylko teraz chcialby, aby mi ktos porownal
rozwiazanie, jakie daje buddyzm z rozwiazaniem, jakie daje na
przyklad Jung. Freud jest poza dyskusja, bowiem uwazal, ze zycie
jest po prostu bez sensu, cierpienia nie da sie uniknac, wszyscy
jestesmy egoistami gnanymi libido i nic sie na to nie poradzi.
Bardzo chcialbym dowiedziec sie, jak w praktyce tzn. w kategoriach
czysto psychologicznych wyglada pozbycie sie ego. Zyjemy w
swiecie, w ktorym trzeba umiec walczyc o siebie, bo inaczej
zostanie sie zagryzionym przez ludzi pokroju Stalina czy Hitlera.
Ja rozumiem wyzbycie sie ego jako calkowite poddanie sie,
rezygnacje z walki, wycofanie sie. Zalozmy, ze ktos ma rodzine,
dzieci. Musi zarobic pieniadze, musi miec autorytet, aby
wychowywac dzieci. Tego sie nie da zrobic nie majac ego w sensie
psychologicznym. (Jestem niemal pewien, ze kiedy buddysci mowia o
ego, maja na mysli cos innego niz psychologowie - tylko chcialbym
te roznice uchwycic.)

Nie zgadzam sie, ze schizofrenik jest wolny. Schizofrenicy
uciekaja do swojego wnetrza, bo rzeczywistosc jest dla nich zbyt
bolesna. Ale tym samym rezygnuja z kierowania swoim zyciem. Nie
maja wolnosci wyboru. Poza tym nie chodzi o to, kto ma wiecej
wolnosci - schizofrenik czy np. biznesmen - tylko o to, jak
uniknac cierpienia. Schizofrenii zawsze towarzyszy ogromne
cierpienie. Czesto schizofrenicy, ktorzy przechodza stan
chwilowej poprawy, popelniaja samobojstwo, bo boja sie, ze ich
choroba moze sie ponownie nasilic. Dlatego nie moge sie zgodzic,
ze jest jakakolwiek pozytywna wartosc w schizofrenii. I stad moje
pytanie - jesli brak ego (psychologicznego) prowadzi do
schizofrenii, to czy niszczenie swojego ego jest godne polecenia.

I jeszcze jedna watpliwosc. Bodajze Tatarkiewicz w traktacie o
szczesciu pisze, ze istnieje pewna choroba, polegajaca na tym, ze
chory jest kompletnie sparalizowany i przezywa nieustajacy stan
euforii. Czy moze to jest blizsze buddyjskiemu brakowi ego?

I wreszcie sprawa ostatnia. W zeszlym miesiacu stworzylem liste
dyskusyjna GURU poswiecona analizie roznych doktryn duchowego
rozwoju. Na razie niewiele sie w niej jeszcze dzieje, ale jesli
kogos z Was interesuje dyskusja nad pograniczem
religia/filozofia/psychoterapia - to zapraszam
(listserv@plearn.bitnet). W kolejnym liscie przesle informacje o
tematyce listy GURU.

Pozdrawiam - Pawel Wieckowski



From: T.Ganics@sussex.ac.uk (Tomasz Ganics)
Subject: Re: ego c.d.
Date: Fri, 12 Apr 1996 12:15:00 +0100 (BST)

Problem z buddyzmem zen polega na tym, ze jest to system bez zadnej
filozofii. To co sie naprawde liczy to czego nie da sie wypowiedziec,
wyobrazic ani zamknac w jakimkolwiek systemie filozoficznym. Jedyne
co mozna z tym zrobic, to zaczac to praktykowac. Na wiekszosc
istotnych pytan nie ma slownych odpowiedzi. Slowa sa pozyteczne
jedynie na etapie naklaniania do praktyki a i to nie zawsze :-)
Chcesz odpowiedzi na Twoje "istotne" pytania?
Wiec usiadz przed pusta sciana i zacznij liczyc oddechy.

Tomek.



From: LEOTAR@gnn.com
Date: Fri, 12 Apr 1996 09:20:11
S
ubject: Re: ego c.d.

> Problem z buddyzmem zen polega na tym, ze jest to system bezzadnej
>
filozofii. To co sie naprawde liczy to czego nie da siewypowiedziec,
>
wyobrazic ani zamknac w jakimkolwiek systemie filozoficznym.Jedyne
>
co mozna z tym zrobic, to zaczac to praktykowac. Na wiekszosc
>
istotnych pytan nie ma slownych odpowiedzi. Slowa sa pozyteczne
>
jedynie na etapie naklaniania do praktyki a i to nie zawsze :-)
>
Chcesz odpowiedzi na Twoje "istotne" pytania?
>
Wiec usiadz przed pusta sciana i zacznij liczyc oddechy.
>
>
Tomek.

Buddyzm tylko pozornie odzegnuje sie od dzialan negatywnych w sensie
dominacji. Przeciez osiagniecie jakiegos stanu, ktorym mozna
zaimponowac komus innemu jest niczym innym jak wlasnie poprawianiem
wyobrazenia o samym sobie w porownaniu z kims innym.
"Pusta sciana" to zwierciadlo duszy. Warunek musisz sam chciec
przyznac sie do wszystkiego, nawet do tego najbardziej przykrego,
nawet do tego najbardziej ponizajacego co cie spotkalo w zyciu.
Tej "dziury w psychice" nie zalatasz niczym, ani alkoholem, ani
seksem, ani jakomkolwiek innym nalogiem czy uzaleznieniem.
INTERNET to rowniez forma uzaleznienia w poszukiwaniu rozwiazania.
Jestesmy zatem w Cyberprzestrzeni aby szukac przyczyny kompleksu
nizszosci.

Wladek T.

 
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego