Jak Ewa zdobyła władzę. - LeoTar'a rozmowy o wychowaniu, wiosna 2013

Idź do spisu treści

Menu główne:

Jak Ewa zdobyła władzę.

Powrócę do mojej ulubionej bajki-nie bajkii o naszych prarodzicach Adamie i
Ewie. Żyli sobie beztrosko i nieodpowiedzialnie w ogrodzie Eden, który
zapewniał im wszystko co potrzebne do życia. Majstrowali pewnie również z
seksem ale niezobowiązująco do chwili gdy niespodziewanie urodził się im
potomek. Wraz z narodzinami dziecka w Ewie odezwał się instykt zwany
potocznie instynktem macierzyńskim. Ani Ewa ani Adam nie byli świadomi tego,
że dziecko to wynik ich wspólnych zabiegów i że oboje dali mu życie,
stworzyli je. gatunkuWiedzy takiej mieć nie mogli bo byli pierwszymi ludźmi
na swoim terenie. Ewa przeżyła poród w wyniku czego obudził się w niej
instynkt zachowania gatunku. Adam pozostał beztroski a Ewa stała sie
zapobiegliwa w trosce o utrzymanie życia dziecka oraz swojego. Znając już
pewne efekty posługiwania się seksem stwierdziła, że Adam staje sie bardziej
posłuszny gdy zostanie dopuszczony do sromu. Ponieważ u niego instynkt
zachowania gatunku nie zadziałał i był leniwy więc Ewa dawała mu posmakować
swego miodu by go przymusic do poszukiwania pożywienia oraz zabezpieczenia
jej i JEJ dziecka. Tak uważała gdyz nikt nie mógł jej poinformować, że Adam
też maczał palce w zrobieniu potomka. Działała bezwzględnie handlując seksem
wtedy gdy czegoś potrzebowała więc takie współżycie nie było dla niej
przyjemnością lecz przykrym obowiązkiem. Ewa MUSIAŁA przejąć władzę w stadle
aby przetrwała ona wraz z potomkiem. A to, że użyła do tego celu seksu nie
miało dla niej żadnego znaczenia. Był dla niej instrumentem sprawowania
władzy i choć czuła sie obrzydliwie nie mogąc czerpać przyjemności za
uprawiania seksu zapewniła jednak potomkowi i sobie przetrwanie przy użyciu
Adama

LeoTar



> Zrozum! Ewy nie chcą handlować seksem, to ludzie nie rozumieją do czego
> służy seks i myślą, że wiecznie będzie jak w narzeczeństwie. To mit.

Narzeczeństwo to okres całkowitej nieodpowiedzialności. Odpowiedzialność
przychodzi dopiero wówczas gdy rodzi się dziecko. Dziecko wymaga zapewnienia
mu bezpieczeństwa bo stanowi ono przedłużenie trwania gatunku. Ewa doznaje
tego olśnienia  podczas porodu - wówczas to po raz pierwszy gotowa jest
oddać własne życie za życie dziecka. To jest jej pierwszy krok w
odpowiedzialność prawdziwą. Adamowi takiej okazji nie dano a więc musi on
być uświadomiony w inny sposób. Tylko jak ?


> Zapytaj pana Dawkinsa. Przyjemność z seksu to tylko zachęta do płodzenia.
> To człowiek dobudował do tego ideologię bo potomstwu opłacało się gdy
> zajmowali się nim oboje rodzice.

Całkowicie się z Tobą zgadzam ale nie wiem co masz na myśli pisząc o
ideologii stworzonej przez człowieka.


> Natura ma w nosie to, czy Adam/Ewa są w stałym związku i czy jest im ze
> sobą dobrze, ważne czy wypełniają swoją rolę opiekuńczą i czy nie stosują
> chowu wsobnego.

Linijkę wcześniej napisałaś, że potrzebni są oboje rodzice. Skąd ta nagła
zmiana zdania i dopuszczanie wymienialności partnerów opiekujących się
dzieckiem ?
A co do chowu wsobnego to przypomnij sobie biblijną opowieść o córkach Lota,
które kopulowały z ojcem po to by zachować gatunek. A robiły to gdy spał by
był NIEŚWIADOM tego faktu. Aby to nieco uprawdopodobnić wyobraź sobie, że są
Adam, Ewa i dziecko, na przykład  córka. Wskutek tragicznego zbiegu
okoliczności Ewa umiera pozostawiając Adama samego z córką, czyli bez
nadziei na podtrzymanie gatunku gdyby obowiązywał zakaz kopulacji ojca z
córką. Czy Adam powinien współżyć ze swoją córką gdy ona dorośnie ? Podobną
hipotetyczną sytuację można skonstruować dla rodziny, w której zmarł nagle
Adam. Co powinna zrobić Ewa ze swoim synem by gatunek przetrwał. Wszak, jak
twierdzisz naczelna zasadą działania Ewy jest podtrzymanie gatunku.


> Dlatego Twoje teorie budzą niechęć i obrzydzenie. Gdzieś Ci się zaciął
> naturalny bezpiecznik!

Ja piszę o sytuacjach ekstremalnych, które na szczęście nie miały miejsca,
ale czy zakaz chowu wsobnego jest rzeczywiście uzasadniony ?


> Gdyby nie narzucono nam kulturowo małżeństwa i monogamii/monoandrii,
> ludzie byliby z sobą tylko tak długo, jak długo istniałaby taka potrzeba
> lub chęć.

Czyli dopóki byliby potrzebni dziecku, czy tak ? A co z wyeliminowaniem
przemocy, której nie można wyeliminować przez pokolenia ? Przemocy, której
ofiarami padamy my i nasze dzieci. Czy  nie myślisz o tym by seks był dla
Ciebie przyjemnością nie tylko gdy odchowasz juz dzieci ale i wtedy gdy je
wychowujecie ?  Czyż odrzucenie (porzucenie) partnera to nie jest przemoc? I
to bez wyjaśnienia DLACZEGO ?


>Im większa różnorodność, tym większa szansa na korzystną mieszankę.

Szansa na rozwiązanie zagadki przemocy i nic więcej. Bo dzięki różnorodności
wreszcie znajdzie się ktoś, komu uda się powiązać te różnorodności i dotrzeć
do korzenia Drzewa Wiedzy, albo Życia.


>Ale nowy samiec mógłby uszkodzić/zabić istniejące dzieci poprzednika, co
>niestety często się dzieje. Dlatego Adam trzyma się często jednej Ewy,
>jeśli ma z nią dzieci (i wygodne życie) i dostarcza środków na ich
>utrzymanie, nie zaprzestając oglądania się za innymi, na ogół młodszymi,
>czasem nawet własnymi córkami. Ewy natomiast trwają w takich związkach bo
>dobro dzieci jest dla Natury najważniejsze a potem dla bezpieczeństwa
>Obojga.

Zgoda co do tego, że dobro dzieci jest dla Natury najważniejsze.


>W dalszym ciągu niestety (i coraz bardziej) utrzymanie się przy życiu
>samotnej osoby w wieku powyżej średniego jest u nas zbyt trudne, ale to nie
>znaczy że tak chcemy.

Samotna osoba jest dla Natury bezproduktywna, nie zapewnia trwania gatunku,
więc nie dziw się Naturze. :)

LeoTar



(...)
Ewa dawała mu posmakować swego miodu

>  Od dawna wszystkim wiadomo, ze świat się wokół
> dupy kręci. A Ty czynisz z tego zawikłaną psycho -
> i seksuologicznie beletrystykę
> (no ok, sorry, każdemu wolno)

Ja i zawiłości.... Przecież to na jednej kartce można wszystko streścić. Tyle tylko, że trzeba otworzyć swój umysł i przestać siebie samego/ą okłamywać. Takie odkłamanie siebie samego/ej jest najtrudniejsze bo wymaga rozluźnienia i uwolnienia się z psychicznych barier ochronnych, które umożliwiają nam oszukiwanie. Bo któż z nas lubi to gdy się mu ujawnia kłamstwo ?


> Zarządzanie mężczyzna za pomocą sromu to jest
> nierzadki przypadek - ale równie częstym jest
> zarządzanie kobietą (domem, finansami, itp)
> przy pomocy członka (kolejna postać prostytucji
> małżeńskiej).

Mężczyzna kupuje a kobieta sprzedaje. I nie ma od tego wyjątków. Chyba, że para nie ma dzieci. Ponadto tylko kobieta może uprawiać seks nie angażując się we współżycie. Już pisałem kiedyś brutalną prawdę - tylko kobieta może rozłożyć nogi i poddać się kopulacji. Facet musi być aktywny i podniecony by mógł kopulować. Kobieta może więc wykorzystywać tę "słabość" mężczyzny jeżeli tylko zechce lub gdy uważa, że musi tak postępować. Jeżeli tak czyni to dokonuje na mężczyźnie przemocy emocjonalnej. A dokonuje tego wówczas gdy ma dzieci i nie jest świadoma tego o czym cały czas powtarzam.


> Ciekawiej jest, gdy oboje w związku są na tyle rozumni,
> ze oboje, w podobnym stopniu, potrafią cieszyć się życiem
> oraz seksem. Zapewniam, to jest możliwe.

To jest możliwe gdy nie ma dzieci. Ale nie jest to stan równowagi trwałej lecz chwiejnej - wystarczy gdy pojawi się na horyzoncie inny partner a związek się rozsypuje jak domek z kart. W moich dywagacjach chodzi o to, by związek kobiety i mężczyzny był stabilny,  w stanie równowagi trwałej a więc w dolinie między górami, których wierzchołki reprezentują równowagę chwiejną.


> Zdaje się, ze miałeś pecha trafiać na Ewy, które
> realizowały opisywane przez Ciebie mechanizmy.
> Życzę Ci spotkania Innej Ewy - życie staje się
> wówczas znacznie ciekawsze i przyjemniejsze.

Nie miałem pecha lecz wielkie szczęście gdyż wszystkie moje kobiety pokazały mi jak funkcjonuje przemoc. Dzięki mojej bardzo ugodowej, a może kobiecej postawie opowiadały mi rzeczy, których mężczyzna samiec nigdy nie usłyszy. Dokonywały na mnie w końcu przemocy ale każdy obrazek był kolejnym dodatkiem do mojej kolekcji. Widziałem przemoc z różnych stron, widziałem jak wiruje.

LeoTar



>> Powrócę do mojej ulubionej bajki-nie bajki o naszych prarodzicach
>> Adamie i Ewie. Żyli sobie beztrosko i nieodpowiedzialnie w ogrodzie
>> Eden, który zapewniał im wszystko co potrzebne do życia. Majstrowali
>> pewnie również z seksem ale niezobowiązująco do chwili gdy
>> niespodziewanie urodził się im potomek. Wraz z narodzinami dziecka w
>> Ewie odezwał się instynkt zwany potocznie instynktem macierzyńskim. Ani
>> Ewa ani Adam nie byli świadomi tego, że dziecko to wynik ich wspólnych
>> zabiegów i że oboje dali mu życie, stworzyli je. Gatunku Wiedzy takiej
>> mieć nie mogli bo byli pierwszymi ludźmi na swoim terenie. Ewa przeżyła
>> poród w wyniku czego obudził się w niej instynkt zachowania gatunku.
>> Adam pozostał beztroski a Ewa stała się zapobiegliwa w trosce o
>> utrzymanie życia dziecka oraz swojego. Znając już pewne efekty
>> posługiwania się seksem stwierdziła, że Adam staje się bardziej
>> posłuszny gdy zostanie dopuszczony do sromu. Ponieważ u niego instynkt
>> zachowania gatunku nie zadziałał i był leniwy więc Ewa dawała mu
>> posmakować swego miodu by go przymusić do poszukiwania pożywienia oraz
>> zabezpieczenia jej i JEJ dziecka. Tak uważała gdyż nikt nie mógł jej
>> poinformować, że Adam też maczał palce w zrobieniu potomka. Działała
>> bezwzględnie handlując seksem wtedy gdy czegoś potrzebowała więc takie
>> współżycie nie było dla niej przyjemnością lecz przykrym obowiązkiem.
>> Ewa MUSIAŁA przejąć władzę w stadle aby przetrwała ona wraz z potomkiem.
>> A to, że użyła do tego celu seksu nie miało dla niej żadnego znaczenia.
>> Był dla niej instrumentem sprawowania władzy i choć czuła sie
>> obrzydliwie nie mogąc czerpać przyjemności za uprawiania seksu zapewniła
>> jednak potomkowi i sobie przetrwanie przy użyciu Adama.

> Zrozum! Ewy nie chcą handlować seksem, to ludzie nie rozumieją do czego
> służy seks i myślą, że wiecznie będzie jak w narzeczeństwie.

A więc pierwsze oszustwo Kobiety: zachęcić a później porzucić/odrzucić Mężczyznę od seksu. Ja jednak wybaczam to Kobiecie, gdyż czyni to nieświadomie będąc przekonaną, że tylko ona jest Stwórczynią nowego życia i że tylko ona może zapewnić bezpieczeństwo potomstwu.


> To mit. Zapytaj pana Dawkinsa.

Pana Dawkinsa zostawmy w spokoju gdyż on tylko na 99% jest pewien nieistnienia Boga. Musi być więc uzależniony co najmniej w 1% od swojej matki-bogini dlatego nie może być dla mnie autorytetem. Zresztą nie potrzebuję zewnętrznego autorytetu do wyjaśnienia tej sprawy.


> Przyjemność z seksu to tylko zachęta do płodzenia.

Niczym nie poparta teza - kolejne oszustwo Kobiety.


> To człowiek dobudował do tego ideologię bo potomstwu opłacało
> się gdy zajmowali się nim oboje rodzice.

Oboje rodzice sa potrzebni dziecku aby mogło ono sformułować, przyjąć dla wzorce dla swojego późniejszego dorosłego życia. Musi mieć wzorzec postępowania własnej płci oraz wzorzec partnera, którego wybierze sobie do spełnienia swego posłannictwa, czyli podtrzymania gatunku. Dotyczy to w takim samym stopniu dzieci płci obojga. Dlatego nie tylko "opłaca się" dziecku by zajmowali się nim oboje rodzice lecz jest to wręcz konieczne.


> Natura ma w nosie to, czy Adam/Ewa są w stałym związku i czy jest im ze
> sobą dobrze, ważne czy wypełniają swoją rolę opiekuńczą

Masz rację, że Naturze jest obojętne czy dzieckiem zajmują się biologiczni rodzice czy adopcyjni, ponieważ dla Natury ważne jest aby dostarczyli dziecku odpowiednich wzorców: męskiego i żeńskiego. Spójrz jednak jak sprawa ma się w naszym społeczeństwie albo nawet całej cywilizacji. Za ostoję i jedyny wzorzec uważa się Matkę/Kobietę natomiast Ojciec/Mężczyzna może być nieznany. Kobieta nie dopuszcza Mężczyzny do decydowania w sferze kształtowania postaw dziecka. Uważa Ona, że ona urodziła więc tylko i wyłącznie ona ma prawo do emocjonalnych związków z dzieckiem. W gruncie rzeczy zaspokaja swoja potrzebę POSIADANIA, dominowania, gdyż tego nauczyła ja jej nieświadoma Matka. Dobrze piszesz, że rodzice powinni wypełniać swoją opiekuńczą rolę wobec dziecka ale nie definiujesz w czym ta rola ma się przejawiać. Zakładasz, że wszystkim jest ta rola dobrze znana bo przekazywana w Tradycji, więc nie musisz objaśniać jak powinno wyglądać opiekowanie się dzieckiem. Ja uważam, że rodzice powinni wychować dziecko na człowieka wolnego i niezależnego od nich, uwolnionego emocjonalnie od swoich rodziców/opiekunów tak, by było autorytetem dla samego siebie i by postępowało tak w stosunku do innych jak samo chciałoby być przez nich traktowane.


> i czy nie stosują chowu wsobnego.

Nie popierasz tego stwierdzenia żadnym argumentem. Dla mnie chów wsobny jest nie do zaakceptowania dopóty dopóki obowiązuje tabu kazirodztwa. Obowiązujące tabu seksualne wywołuje skrajne emocje, które wywołują zaburzenia emocjonalne i ryzyko zaburzeń somatycznych. Zaburzenia somatyczne mogą spowodować deformacje informacji genetycznej co może skutkować spłodzeniem osobników zdeformowanych fizycznie o zniekształconych ciałach i mózgach, a więc i z zaburzeniami psychicznymi. Wszystko przez to, że obowiązuje zakaz kontaktów między osobnikami spokrewnionymi. Jeżeli jednak zakaz kontaktów endogamicznych znika wówczas znikają emocje wywoływane przez ten zakaz i znika szum biologiczny zakłócający proces zapłodnienia czy podziału komórek. Znika więc jedyna przyczyna wywołująca deformację płodu.
Zakaz ten był dobrym narzędziem w okresie wzrostu cywilizacji gdyż przez dążenie do "bycia lepszym" od swego zakazujących rodziców Człowiek powodował doskonalenie sie gatunku. Jednakże zakaz ten oddawał pełnię władzy w ręce Kobiety, która dzięki psychofizjologii jej seksu zdominowała życie rodzinne oraz podporządkowała sobie Mężczyznę. Mężczyźnie pozostał do opanowania świat zewnętrzny, w którym sprawuje on władzę. Ale by sprawować władzę w świecie zewnętrznym i by imponować Kobiecie musi zdobywać coraz więcej, i więcej. Prowadzi to do wojen, które stanowią zagrożenie dla wszelkiego życia na Ziemi. Dzięki dominacji nad Mężczyzną kobieta wymusiła postęp, który zabezpieczył fizyczne bezpieczeństwo jej dzieci (?) ale z drugiej strony zagraża temu bezpieczeństwu i może spowodować zniszczenie wszystkich osiągnięć Mężczyzny. Niczym bogini Kali rodząca i pożerająca własne dzieci. Wszystko dzięki zakazowi endogamii, w tym inicjacji seksualnej dzieci wśród rodziców. Czas więc zlikwidować zakaz by Człowiek mógł trwać dalej.


> Dlatego Twoje teorie budzą niechęć i obrzydzenie. Gdzieś Ci się zaciął
> naturalny bezpiecznik!

Budzą Twoje obrzydzenie gdyż wymuszają na Kobiecie rezygnację z władzy, którą sprawuje nad Mężczyzną i Dzieckiem. A taka rezygnacja po tysiącleciach dominacji Kobiety jest trudna do przyjęcia przez Kobietę. Kobieta jest „przyspawana” do władzy i nie chce z niej zrezygnować. Stąd oskarżanie mnie o wszystko co najgorsze, w tym o zapędy kazirodcze rozumiane jako uzależnienie dziecka od rodzica. Wielokrotnie wyjaśniałem, że inicjacja seksualna nie jest uzależnianiem lecz emocjonalnym uwalnianiem Dziecka od rodziców. Obecny system wychowawczy nie uniemożliwia całkowite wyzwolenie dziecka spod władzy rodziców gdyż pozostaje ono emocjonalnie od nich uzależnione. "Naturalny bezpiecznik" został stworzony przez nieświadomą Kobietę i sprzyjał rozwojowi Człowieka, ale nie CZŁOWIECZEŃSTWA, gdyż konserwuje on matriarchat a więc dominację Kobiety w życiu rodziny.


> Gdyby nie narzucono nam kulturowo małżeństwa i monogamii/monoandrii,
> ludzie byliby z sobą tylko tak długo, jak długo istniałaby taka potrzeba
> lub chęć. Im większa różnorodność, tym większa szansa na korzystną
> mieszankę.

Takie podejście sprzyja Kobiecie: wyssać z Mężczyzny wszystko co się da uzasadniając to potrzebą zapewnienia bezpieczeństwa dziecku, a następnie wyrzucić na śmietnik gdy już do niczego nie jest potrzebny. A wtedy kobitka może zmienić partnera bo jej pochwa przyjmie wszystko co się da. A co do różnorodności to naczytałaś się zbytnio pana Dawkinsa, który dla mnie nie jest autorytetem. Ale jest za to wygodnym argumentem za sprawowaniem władzy przez Kobietę. On nie ma szacunku dla samego siebie jako Mężczyzny; oddaje rodzajowi żeńskiemu palmę pierwszeństwa w tworzeniu życia. A przecież tak nie jest.


> Ale nowy samiec mógłby uszkodzić/zabić istniejące dzieci
> poprzednika, co niestety często się dzieje. Dlatego Adam trzyma się
> często jednej Ewy, jeśli ma z nią dzieci (i wygodne życie) i dostarcza
> środków na ich utrzymanie, nie zaprzestając oglądania się za innymi, na
> ogół młodszymi, czasem nawet własnymi córkami.

Przeczytaj jeszcze raz i zastanów się ile razy zlekceważyłaś/poniżyłaś w tym fragmencie Mężczyznę. Uważasz, że tylko Ewie powierzone jest dbanie o potomstwo a Adam musi być jej podporządkowany by realizować jej cel nadrzędny jakim ma być przetrwanie gatunku. A za innymi Adam ogląda się dlatego, że jego Ewa odpycha go od siebie nie chcąc uprawiać nierządu, do którego została przyuczona przez swoja matkę. A zarazem przyciąga go do siebie bo wie, że sama z wychowaniem dziecka sobie nie poradzi. Podświadomie czuje, że do wychowania dziecka potrzebni są oboje rodzice.


> Ewy natomiast trwają w takich związkach bo dobro dzieci jest
> dla Natury najważniejsze a potem  dla bezpieczeństwa Obojga.

A więc uważasz, że Ewa prostytuuje się z Adamem bo dziecko jest dla niej najważniejsze? Bingo ! Napisałaś dokładnie to o czym ja trąbię cały czas. Uważasz, że według Ewy w życiu Dziecka nie ma miejsca na Adama lecz tylko na Ewę/Matkę. I reszta się nie liczy. Matriarchalne podejście wyłazi Ci z butów. Widać żeś Matka-Polka.


> W dalszym ciągu niestety (i coraz bardziej)
> utrzymanie się przy życiu samotnej osoby w wieku powyżej średniego jest
> u nas zbyt trudne, ale to nie znaczy że tak chcemy.

Więc zacznijcie traktować Mężczyznę jak partnera. Tak jak nakazuje Biblia: Traktuj bliźniego swego jak siebie samego/samą. A staną się różne wspaniałe rzeczy. I nie będziesz musiała być osobą samotną.

LeoTar

 
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego