Alice Miller o przemocy, odc. 1. - LeoTar'a rozmowy o wychowaniu, wiosna 2013

Idź do spisu treści

Menu główne:

Alice Miller o przemocy, odc. 1.

Alice Miller o przemocy.

- Skąd wyrasta przemoc? Alice Miller

Od paru lat mamy już dowody na to, że niszczące skutki traumatycznych
przeżyć z dzieciństwa wiążą się z kosztami, których nie można uniknąć, a
które musi płacić społeczeństwo. Wciąż jednak nie wolno nam przyznać się,
jaka jest skala tego zjawiska.

Ta wiedza dotyczy dosłownie każdego z nas i - gdyby była rozpowszechniana
dostatecznie szeroko - musiałaby prowadzić do fundamentalnych zmian
społecznych, przede wszystkim do zatrzymania ślepej eskalacji przemocy.
Dalej rozwijam tę myśl w dwunastu punktach.

1. Wszystkie dzieci rodzą się po to, aby rosnąć i rozwijać się, aby żyć i
kochać, wyrażać swoje myśli i uczucia oraz chronić siebie.

2. Do swego rozwoju dzieci potrzebują szacunku i ochrony dorosłych,
traktujących ich serio, kochających i gotowych do rzetelnej pomocy - aby
mogły stać się zdolne do poruszania się w świecie.

3. Kiedy te żywotne potrzeby pozostaną niezaspokojone, a zamiast tego dzieci
służą dorosłym do zaspokajania ich potrzeb - są wykorzystywane, bite,
karane, nadużywa się ich i manipuluje nimi, są zaniedbywane i oszukiwane - i
żaden świadek się temu nie przeciwstawi, to taka sytuacja trwale narusza ich
integralność.

4. Normalną reakcją na krzywdę powinny być złość i cierpienie, ponieważ
jednak dzieciom w tak raniącym środowisku nie wolno wyrażać swojej złości, a
nie da się znieść takiego bólu w pełnej samotności, są one zmuszone tłumić
swoje uczucia, wypierać wszystkie bolesne wspomnienia i idealizować
krzywdzicieli. Później nie będą pamiętały krzywd, jakie im wyrządzono.

5. Oddzielone od swojej pierwotnej przyczyny, przeżywane przez dzieci
uczucia złości, beznadziejności, rozpaczy, tęsknoty, lęku i bólu znajdą w
przyszłości ujście w destrukcyjnych działaniach wymierzonych w innych ludzi
(przestępstwa, masowe morderstwa) lub w siebie samych (narkomania,
alkoholizm, prostytucja, zaburzenia psychiczne, samobójstwa).

6. Jeżeli taki człowiek zostanie rodzicem, będzie często akty zemsty za złe
traktowanie w dzieciństwie kierował przeciwko własnym dzieciom, z których
zrobi kozły ofiarne. Nadal w naszym społeczeństwie krzywdzenie dzieci- jeśli
się je uważa za wychowywanie - jest akceptowane, a nawet poważane. Tragedia
polega na tym, że rodzice biją swoje dzieci, aby uniknąć uczuć, których
źródłem jest to, jak sami byli traktowani przez swoich rodziców.

7. Jeśli krzywdzone dziecko ma nie zostać przestępcą albo pacjentem
psychiatrycznym, najważniejsze jest, aby przynajmniej raz w życiu zetknęło
się z kimś, kto wie i nie ma żadnych wątpliwości, że to otoczenie jest
winne, a nie bezradne bite dziecko. W tym sensie od poziomu wiedzy lub
ignorancji w społeczeństwie zależy to, czy jego życie zostanie uratowane,
czy zniszczone. To wielka szansa dla krewnych, pracowników socjalnych,
terapeutów, nauczycieli, lekarzy, psychiatrów, urzędników i pielęgniarek -
wspierać dziecko i wierzyć mu.

8. Dotychczas społeczeństwo chroniło dorosłych i obwiniało ofiarę. Było
współwinne w swojej ślepocie, usprawiedliwianej przez różne teorie, wciąż
trzymając się zasad pedagogicznych pradziadków, zgodnie z którymi dzieci są
postrzegane jako przebiegłe i złośliwe istoty, opanowane przez złe
skłonności, które wymyślają kłamstwa i atakują swoich niewinnych rodziców
albo pożądają ich seksualnie. Tymczasem w rzeczywistości dzieci mają
skłonność do obwiniania siebie za okrucieństwo rodziców i rozgrzeszania
tych, których mimo wszystko kochają i całkowicie zwalniają od
odpowiedzialności.

9. Od jakiegoś czasu można już dzięki nowym metodom terapii udowodnić, że
wyparte traumatyczne przeżycia z dzieciństwa zapisują się w ciele i poprzez
nieświadomą część naszej psychiki wywierają wpływ w dorosłym życiu. Wiemy
już, że nawet niemowlę od pierwszych chwil swego życia reaguje zarówno na
czułość, jak i na okrucieństwo, i że się ich uczy od samego początku.

10. W świetle naszej najnowszej wiedzy, kiedy urazy z dzieciństwa już nie
muszą pozostawać pod osłoną ciemności, nawet najbardziej absurdalne
zachowania odsłaniają swoją dotąd ukrytą logikę.

11. Nasze uwrażliwienie na okrucieństwo, z jakim traktuje się dzieci -
okrucieństwo, któremu dotychczas powszechnie zaprzeczano - i na jego skutki
już niedługo doprowadzi do tego, że przekazywanie przemocy z pokolenia na
pokolenie zostanie przerwane.

12. Osoby, których integralność nie została naruszona w dzieciństwie, które
były chronione, szanowane przez rodziców i z którymi postępowali oni
uczciwie, będą - zarówno w młodości, jak i w dorosłości - inteligentne,
wrażliwe, współczujące, otwarte. Będą cieszyć się życiem i nie będą mieć
żadnej potrzeby zabijania czy choćby krzywdzenia innych ani siebie. Tacy
ludzie będą korzystać ze swojej siły, żeby się bronić, a nie żeby atakować.
Nie będą w stanie robić nic innego, jak szanować i chronić słabszych od
siebie, również dzieci, ponieważ tego nauczyli się z własnego doświadczenia
i ponieważ taka wiedza (a nie doznane okrucieństwa) gromadziła się w nich od
początku. Dla nich będzie czymś niepojętym, że poprzednie pokolenia musiały
zbudować gigantyczny przemysł wojenny, aby poczuć się wygodnie i bezpiecznie
na tym świecie. A ponieważ nie będzie nimi podświadomie kierował impuls
bronienia się przed zastraszeniem, którego doświadczyli bardzo wcześnie,
będą radzić sobie z obawami i zagrożeniami w dorosłym życiu bardziej
racjonalnie i twórczo.

[na podstawie http://www.alice-miller.com]
Źródło: http://www.swiatproblemow.pl



>> - Skąd wyrasta przemoc? Alice Miller
> [...]

> Pozostaje pytanie, czy stworzenie społeczeństwa opartego na współpracy i
> zaufaniu a nie hipokryzji i agresji jest możliwe w tak zdziczałym i
> paranoicznym jak polskie, gdzie obowiązują niepisane maksymy "dzieci i
> ryby głosu nie mają" i "śmierć frajerom"? Jak mówi Ewangelia, korzeniem
> wszelkiego zła jest chciwość. Reguły rządzące cywilizacją poddane są tej
> ludzkiej słabości.

Problem dotyczy nie tylko polskiego społeczeństwa lecz zjawiska globalnego.
A co najgorsze jest to zjawisko tylko po części uświadomione. Mówiąc o
przemocy fizycznej dotykamy zaledwie fragmentu złożonego zjawiska jakim jest
przemoc wobec bezbronnego dziecka. O wiele bardziej perfidną jest przemoc
emocjonalna, z której tak dzieci jak i ich oprawcy nie zdają sobie sprawy, a
która występuje pod postacią wymuszania, nakazywania, zakazywania,
manipulowania, etc. Dziecko jest zmuszane do rezygnacji z realizacji swoich
pragnień i doświadczeń, które zakazane nie pozwalają sie dziecku uczyć życia
w zaufaniu do samego siebie. Brak zaufania do siebie samego wyklucza
możliwość ufania komukolwiek innemu a także  podtrzymuje brak poczucia
własnej wartości.

A co do chciwości to jest tylko jednym z efektów ubocznych
zakazowo-nakazowego sposobu wychowania.

LeoTar



> [...]

>> Jakie pragnienia masz na myśli?? Czy chodzi o chęć przelecenia rodzica?

> Po bandzie jedziemy, co?

Jak zwykle. Pocieszam się jednak, że nie jestem pierwszy. Chociaż w polskim
ciemnogrodzie - kto to wie - pewnie jestem pierwszy. :)

LeoTar



>> manipulowania, etc. Dziecko jest zmuszane do rezygnacji z realizacji
>> swoich pragnień i doświadczeń, które zakazane nie pozwalają się dziecku
>> uczyć życia w zaufaniu do samego siebie. Brak zaufania do siebie samego
>> wyklucza

> Jakie pragnienia masz na myśli?? Czy chodzi o chęć przelecenia rodzica?

Dlaczego takie brzydkie "przelecieć" ?

Dlaczego tak trudno jest zaakceptować, że dziecko może chcieć doświadczyć
swojego "pierwszego razu" z RODZICAMI, z obojgiem rodziców w atmosferze
szacunku dla dziecka i wzajemnego zaufania oraz bez ryzyka niepowodzenia
tego doświadczenia. Bez ryzyka, które kładzie się potem cieniem na całe
dorosłe życie, potem juz nie dziecka. Ten "pierwszy raz" to wzorzec relacji
między Kobietą i Mężczyzną, który wyryty zostaje w pamięci dziecka na całe
życie a więc powinien być DOSKONAŁY. Warunkiem osiągnięcia CELu inicjacji w
rodzinie musi być wyzwolenie się rodziców dziecka z jarzma ich przeszłości,
w której dokonało się wiele przemocy o czym pisze Alice Miller. Muszą się
rodzice uwolnić od tego aby nie zrobić ze swego dziecka niewolnika emocjonalnego i
aby hasło "wolność, równość, braterstwo" nie zmieniło się w przeciwne
"niewola, totalna nierówność i totalne uzależnienie".

Właśnie przeczytałem "Dramat udanego dziecka" Alice Miller.
Polecam również "Poza miłością i wolnością" Tadeusza Kobierzyckiego (na
mojej witrynie http://leotar.00freehost.com/Books/index.html).

LeoTar



>> - Skąd wyrasta przemoc? Alice Miller
>> Od paru lat mamy już dowody na to, że niszczące skutki traumatycznych
>> przeżyć z dzieciństwa wiążą się z kosztami, których nie można uniknąć...

> Bardzo prymitywne podejście do problemu.
> Już chociażby Covey znacznie dalej posunął się w rozważaniach
> na ten temat klasyfikując ten determinizm na genetyczny, psychologiczny i
> środowiskowy oraz dyskredytując je jako uwarunkowania stanowiące dobre
> usprawiedliwienie dla różnych zaburzeń i dysfunkcji społecznych.
> Ale jak widać wolna wola jest mieczem obusiecznym, pozwalającym nie tylko
> pokonać te uwarunkowania lecz także dająca innym prawo tkwić w nich wedle
> ich upodobania.

Bujanie w obłokach naukawstwa. :)
A ja tam wolę konkret a Pani Miller jest bardzo konkretna.

LeoTar



>> A dla lebowskiego Miller czyli jedna z najwybitnieszych psychiatrów
>> współczesności jest płaska i płytka, tylko że pedagogika dziecięca a
>> nawet ustawa antyklapsowa wyrasta...z jej pracy. Czyli ci co doznali
>> przemocy w dzieciństwie są najbardziej agresywni następnie w życiu
>> dorosłym, a że konserwatywne wychowanie jest opóźnianiem dziecka w
>> rozwoju i za pomocą bicia jest pokazane że agresja jest jedynym sposobem
>> rozwiązywania problemów, to widzimy następnie kosze na głowie nauczycieli
>> i niesamowitą nienawiść urojeńców prawicowych.

> Naprawdę sądzisz że te kosze na głowach nauczycieli to pokłosie tego że w
> domu ojciec nadużywał pasa? Bo ja jednak myślę że jest dokładnie
> odwrotnie - to brak ojcowskiego pasa sprawia że rozwydrzenie młodych sięga
> zenitu.

Czyli - według Ciebie  - jeżeli rodzice nie będą szanować dzieci (lanie w
tyłek) to dzieci uszanują rodziców ? Dzieci tylko wypierają ze swojej świadomości
fakt bicia bo są od rodziców uzależnione. I pozostają w takim chorym
przywiązaniu z rodzicami do końca zamiast szanować rodziców z własnej woli.

LeoTar



>>>> A dla lebowskiego Miller czyli jedna z najwybitnieszych psychiatrów
>>>> współczesności jest płaska i płytka, tylko że pedagogika dziecięca a
>>>> nawet ustawa antyklapsowa wyrasta...z jej pracy. Czyli ci co doznali
>>>> przemocy w dzieciństwie są najbardziej agresywni natępnie w życiu
>>>> dorosłym, a że konserwatywne wychowanie jest opóźnianiem dziecka w
>>>> rozwoju i za pomocą bicia jest pokazane że agresja jest jedynym
>>>> sposobem rozwiązywania problemów, to widzimy następnie kosze na
>>>> głowie nauczycieli i niesamowitą nienawiść urojeńców prawicowych.

>>> Naprawdę sądzisz że te kosze na głowach nauczycieli to pokłosie tego
>>> że w domu ojciec nadużywał pasa? Bo ja jednak myślę że jest dokładnie
>>> odwrotnie - to brak ojcowskiego pasa sprawia że rozwydrzenie młodych
>>> sięga zenitu.

>> Czyli - według Ciebie  - jeżeli rodzice nie będą szanować dzieci (lanie
>> w tyłek) to dzieci uszanują ich ? Dzieci tylko wypierają ze swojej
>> świadomości fakt bicia bo są od rodziców uzależnione. I pozostają w
>> takim chorym przywiązaniu z rodzicami do końca zamiast szanować rodziców
>> z własnej woli.

> I nie przyszło Ci nigdy do głowy, że gdyby szacunek do ojca i matki miałby
> być naturalny i dobrowolny, to nie wymagałby takiego przykazania?

Chyba nie masz dzieci, że pieprzysz takie bzdety. Dzieci rodzą się ufne i
dobre. To nieświadomi rodzice, którzy sami cierpią z powodu braku poczucia
własnej wartości zabijają w dzieciach szacunek i miłość do rodziców.  Przez
brak zaufania, poniżanie, zakazywanie a w końcu przez bicie.

LeoTar



>>> Naprawdę sądzisz że te kosze na głowach nauczycieli to pokłosie tego że
>>> w domu ojciec nadużywał pasa? Bo ja jednak myślę że jest dokładnie
>>> odwrotnie - to brak ojcowskiego pasa sprawia że rozwydrzenie młodych
>>> sięga zenitu.

>> Czyli - według Ciebie  - jeżeli rodzice nie będą szanować dzieci (lanie w
>> tyłek) to dzieci uszanują ich ? Dzieci tylko wypierają ze swojej
>> świadomości fakt bicia bo są od rodziców uzależnione. I pozostają w takim
>> chorym przywiązaniu z rodzicami do końca zamiast szanować rodziców z
>> własnej woli.

> Tylko ze względu na szacunek do nich należy je wychować tak żeby wyszli na
> ludzi, a nie na nie znające kary zwierzaki.

Zezwierzęcenia dzieci uczą się od swoich rodziców.

LeoTar



>>>> Naprawdę sądzisz że te kosze na głowach nauczycieli to pokłosie tego że
>>>> w domu ojciec nadużywał pasa? Bo ja jednak myślę że jest dokładnie
>>>> odwrotnie - to brak ojcowskiego pasa sprawia że rozwydrzenie młodych
>>>> sięga zenitu.

>>> Czyli - według Ciebie  - jeżeli rodzice nie będą szanować dzieci (lanie
>>> w tyłek) to dzieci uszanują ich ? Dzieci tylko wypierają ze swojej
>>> świadomości fakt bicia bo są od rodziców uzależnione. I pozostają w
>>> takim chorym przywiązaniu z rodzicami do końca zamiast szanować rodziców
>>> z własnej woli.

>> Tylko ze względu na szacunek do nich należy je wychować tak żeby wyszli
>> na ludzi, a nie na nie znające kary zwierzaki.

> Zezwierzęcenia dzieci uczą się od swoich rodziców.

Dzieci są znakomitymi obserwatorami i doświadczalnikami - uczą się
wszystkiego od swoich rodziców przez doświadczanie z rodzicami, WSZYSTKIEGO.

LeoTar



>>> Tylko ze względu na szacunek do nich należy je wychować tak żeby wyszli
>>> na ludzi, a nie na nie znające kary zwierzaki.

>> Zezwierzęcenia dzieci uczą się od swoich rodziców.

> Wszystko zależy od uwarunkowania, pastwienie się rodziców nad potomstwem
> na pewno nic dobrego nikomu nie da, ani im (no poza zaspokojeniem swoich
> sadystycznych żądzy, ale my chyba nie o tym rozmawiamy?) ani potomstwu.
> Natomiast niewiele lepszym wyjściem jest nie karanie dziecka gdy ono na to
> zasługuje.

Tak się składa, że mam kilkoro dzieci. I z własnego doświadczenia wiem, że
kłopoty miałem dopóty dopóki NIE UFAŁEM dzieciom i chciałem im rozkazywać.
Gdy odważyłem się im zaufać nagle zniknęły wszystkie problemy, które
wcześniej z nimi miałem. Tej zmiany w moich relacjach z dziećmi nie
wytrzymała moją żona, która - by utrzymać porządek - ciągle musiała
manipulować dziećmi. Nie mogła znieść tego, że dzieci i ja wzajemnie sobie
ufamy i szanujemy się.

LeoTar



>> Trybun to błędne koło, dziecko bite jest agresywne, więc znowu jest bite
>> i jeszcze bardziej agresywne, to nadmiar ojcowskiego pasa spowodował kosz
>> na głowie nauczyciela.

> Nikt nie może pochwalać bicia dziecka dla samego bicia, a tym bardziej na
> jakieś pastwienie się nad dzieciakiem. Tak że pas ojca powinien tylko być
> straszakiem na nieposłuszeństwo.

Nie może być żadnego straszaka, który jest psychiczną przemocą wobec
dziecka. Wyleczenie relacji między rodzicami a dzieckiem to ZAUFANIE i
SZACUNEK. Tyle tylko, że nie da się tych relacji zreformować w procesie
intelektualnym - to muszą zadziałać emocje, musi się odezwać podświadomość,
w której zakodowane są zaufanie i szacunek. Mnie tego nauczyli nowojorczycy,
tłum z całego świata. Możesz poniżać nie zdając sobie z tego sprawy i jest
to zjawisko emocjonalne. Poniżasz bojąc się drugiego człowieka gdyż
traktujesz go jako kogoś, kto zagraża Tobie. A jakie masz prawo by mu nie
ufać, by go poniżać ? To, że ma inny kolor skóry czy wygląda jak kloszard
nie daje nikomu prawa by takiego kogoś poniżać i nie ufać mu. To są zjawiska
emocjonalne tak jak inteligencja emocjonalna...

LeoTar



>>>>>> A dla lebowskiego Miller czyli jedna z najwybitniejszych psychiatrów
>>>>>> współczesności jest płaska i płytka, tylko że pedagogika dziecięca a
>>>>>> nawet ustawa antyklapsowa wyrasta...z jej pracy. Czyli ci co doznali
>>>>>> przemocy w dzieciństwie są najbardziej agresywni następnie w życiu
>>>>>> dorosłym, a że konserwatywne wychowanie jest opóźnianiem dziecka w
>>>>>> rozwoju i za pomocą bicia jest pokazane że agresja jest jedynym
>>>>>> sposobem rozwiązywania problemów, to widzimy następnie kosze na
>>>>>> głowie nauczycieli i niesamowitą nienawiść urojeńców prawicowych.

>>>>> Naprawdę sądzisz że te kosze na głowach nauczycieli to pokłosie tego
>>>>> że w domu ojciec nadużywał pasa? Bo ja jednak myślę że jest dokładnie
>>>>> odwrotnie - to brak ojcowskiego pasa sprawia że rozwydrzenie młodych
>>>>> sięga zenitu.

>>>> Czyli - według Ciebie  - jeżeli rodzice nie będą szanować dzieci (lanie
>>>> w tyłek) to dzieci uszanują ich ? Dzieci tylko wypierają ze swojej
>>>> świadomości fakt bicia bo są od rodziców uzależnione. I pozostają w
>>>> takim chorym przywiązaniu z rodzicami do końca zamiast szanować
>>>> rodziców z własnej woli.

>>> I nie przyszło Ci nigdy do głowy, że gdyby szacunek do ojca i matki
>>> miałby być naturalny i dobrowolny, to nie wymagałby takiego przykazania?

>> Chyba nie masz dzieci, że pieprzysz takie bzdety. Dzieci rodzą się ufne i
>> dobre. To nieświadomi rodzice, którzy sami cierpią z powodu braku
>> poczucia własnej wartości zabijają w dzieciach szacunek i miłość do
>> rodziców.  Przez brak zaufania, poniżanie, zakazywanie a w końcu przez
>> bicie.

> Trochę to uprościłeś ale mniej więcej się zgadza i właśnie dlatego
> szacunek do ojca i matki został przykazaniem.
> Tam, gdzie nie ma do niego już wystarczających podstaw to powinna zapewnić
> go wiara.
> Więc gdzie tu widzisz jakieś bzdety i pieprzenie?
> Chyba nie do końca rozumiesz na co odpowiadasz.

Nie zgadzam się z Tobą codo tego, że szacunek ma wynikać z wiary w
przykazania. To ma wynikać z wewnętrznej potrzeby dziecka. Nie może być
przedmiotem nakazu. Dziecko od urodzenia ufa i szanuje a dopiero proces
wychowawczy oparty na "czarnej pedagogice" niszczy ten szacunek dziecka dla
rodziców. I wówczas istotnie potrzebny jest nakaz. Rodzice niszczą naturalny
stan dziecka a później domagają się szacunku dla siebie. Dlatego zapytałem
czy masz dzieci, czy doświadczyłeś ufności dziecka do siebie.

LeoTar

 
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego