Koniec ewolucji, odc. 2. - LeoTar'a rozmowy o wychowaniu, wiosna 2013

Idź do spisu treści

Menu główne:

Koniec ewolucji, odc. 2.

Koniec ewolucji.

Powstanie świadomego Człowieka zakończy proces ewolucji gatunku Homo
Sapiens i nie tylko...


>Chodzi Ci o to , że człowiek uświadomi sobie  w końcu, że ewolucji nie było
>( nie ma) i w ten  sposób zakończy się proces opowiadania bajek  o procesie
>ewolucji  Homo Sapiens i nie tylko....?  :)))

Nie, nie chodzi o to, że ewolucji nie ma i nie było. Ona jest a polega
na przechodzeniu Umysłu od stanu całkowitej nieświadomości do stanu
osiągnięcia pełnej świadomości. Pokonując po drodze różne stopnie
nieświadomości/samoświadomości Umysł stwarza różne formy
Rzeczywistości przy czym ten ostateczny stan oznacza pełną
samoświadomość. Oznacza również zakończenie przemian z nieświadomego w
świadome.


>Czasami czytasz się sam? No bo jak leo bronisz tezy, że można być
>świadomym lub nieświadomym- jest to dwustanowe. Kontrargumentuję, staram
>się wykazać, że istnieje wiele stanów pośrednich: człowiek jest mniej lub
>bardziej świadomy. Stanowczo to odrzucasz, a teraz sam tak piszesz.
>Chyba, że zmieniłeś zdanie?

Zdania nie zmieniłem, natomiast dla Umysłu pozbawionego emocji
przechodzenie od świadomego do nieświadomego odbywa się w
nieskończenie krótkim czasie. Czas przestaje istnieć i pozostaje
wyłącznie wolny wybór następnego stanu rzeczywistości.


>To całkiem sobie zaprzeczasz. Chyba że przyjmujesz, że pojęcie "bycie
>świadomym" oznacza wyłącznie kogoś na poziomie osoby, która osiągnęła
>sattori (nirwanę). IMO- bardzo to by spłycało pojęcie świadomości jako
>takiej.
>Zdanie "dla Umysłu pozbawionego emocji przechodzenie od świadomego do
>nieświadomego odbywa się w nieskończenie  krótkim czasie." w tym
>kontekście po pewnej- ZNACZĄCEJ poprawce uznaję za prawdziwe.
>
>"dla Umysłu, który zrozumiał wszelkie emocje i nie zakłócają one już
>jego ocen przechodzenie od świadomego do nieświadomego odbywa się w
>nieskończenie krótkim czasie."

Napisałeś to czego ja nie potrafiłem dokładnie wyrazić. Dzięki wielkie. :)))


>Czy znasz prace Gurdżijewa?

Nie, nie znam.
LeoTar



[...]

>>>np człowiek nie może stworzyć istoty (maszyny) doskonalszej od
>>>siebie  samego.

>>>dlaczego?

>>Z wielu powodów- na przykład: można dać coś (przekazać) WYŁACZNIE,
>>jeśli  się to ma. Mogę Ci dać 20000 zł- bo tyle mam. Nie dam Ci miliona
>>zł- bo  ich (niestety) nie mam. Człowiek wychowany bez miłości- nie potrafi
>>kochać- czyli dawać miłości innym- bo w nim miłości nie ma. Itd, itp.
>>Czyli: coś o określonym stopniu- nazwijmy to: doskonałości, może
>>stworzyć inne "coś" co najwyżej o takim samym stopniu doskonałości.

>Teoretycznie można stworzyć istotę (maszynę) która będzie ewoluować.
>istotę, której granice poznawcze będą leżały dalej niż człowieka.
>dlaczego nie? możesz dać mi 20000 zł, ja mogę zrobić z tego milion.
>nie  musisz dawać mi miliona, żebym miała milion.


>>na razie zagadnienie sztucznej inteligencji, bioinżynierii, współpracy
>>mózgu z komputerem, inżynierii genetycznej jest w powijakach, ale w
>>przyszłości da się stworzyć organizm doskonalszy od nas.
>>niekoniecznie oparty na związkach węgla. pozbawiony naszych wad.

>Przecież to nie ten przykład! Jak dam Ci 20000zł, a Ty za jakiś czas
>będziesz miał 1000000zł- to znaczy, że_resztę_Ci_ktoś_dał. Nie można z

>wcale nie. to znaczy ze zrobiłam z 20000 dużo więcej - inwestując,
>ryzykując, whatever. a to znaczy, ze mogę zrobić jeszcze więcej z tego,
>co mam.
>Ale zawsze tylko pieniądze i tylko tyle, ile inni ludzie Ci dali.
>Zostając przy tym przykładzie- nie jesteś w stanie zarobić więcej, niż
>ludzie wokół mają pieniędzy.

>ok, to może inaczej: 90 pierwiastków występuje w przyrodzie, znanych
>jest ponad 100. czyli natura dala nam tylko 90, my stworzyliśmy jeszcze
>kilkadziesiąt. stworzyliśmy więcej niż mieliśmy.
>czy to bardziej do ciebie przemawia niż przykład pieniędzy?

>>niczego zrobić czegoś- a Ty uparcie powtarzasz, że można. Fizyka nam
>>na to  daje sporo dowodów- a postaci praw zachowania energii, pędu czy
>>ładunku.
>>Nawet, jak człowiek stworzy maszynę, która będzie zdolna do ewolucji
>>(już  takie są- choć w bardzo prymitywnym stopniu- robi się eksperymenty z
>>ewoluującymi programami komputerowymi)- to i tak będzie on mniej
>>skomplikowany od człowieka. Nie ma powodu przypuszczać, że ewolucja
>>jest
>dlaczego mniej? będzie bardziej skomplikowany. kwestia punktu wyjścia.
>ówczesne sieci neuronowe będą mniej skomplikowane. za lat 50 -
>niekoniecznie. za jakiś czas pewnie byle aplikacja na iphonie przejdzie
>test turinga. czemu nie?
>Nie bierzesz pod uwagę tego, co napisałem. Czy jest Ci znane pojęcie
>entropii?


>>procesem, który trwa do nieskończoności, albo że od zera do czegoś  bardzo
>>skomplikowanego. Skomplikowanemu układowi ktoś tę "komplikację"
>>przekazał. A  nie mógł jej przekazać więcej, niż sam miał.
>>Z tego, co napisałeś wynika, że człowiek ewoluując prześcignie swego
>>Stwórcę.

>jeśli ktoś widzi świat przez pryzmat stwórcy - to nie, nie prześcignie.
>zapewne stwórca wcześniej wyciągnie wtyczkę.
>jeśli ktoś wyłącza rolę stwórcy - to i tak nie prześcignie tego -
>wyimaginowanego wtedy - tworu. zbyt ułomni jesteśmy i wykończymy się
>wcześniej. sami. no, chyba, ze ulepszymy człowieka ingerując w proces
>ewolucji. wtedy tak, prześcigniemy własną wyobraźnię i hipotetyczny byt
>doskonały:)


>To Twoja opinia. Jeśli nawet nie chcesz brać pod uwagę Stwórcy- weź
>entropię. Wymagasz, żeby kółka zębate podrzucone do góry spadając
>chaotycznie ułożyły się w zegarek. Albo istnieje siła zewnętrzna, która
>je uporządkuje- albo spadną w sposób opisany krzywą Gaussa. Jeśli jednak
>istnieje ta siłą zewnętrzna, która to potrafi uporządkować w jeden
>spójny mechanizm zegarka- to też jest ona ograniczona przez samą siebie.
>Jakże chcesz oczekiwać, że będzie potrafić uporządkować lepiej coś, niż
>sama jest uporządkowana?
>dane w bazie danych są uporządkowane bardziej niż w naszym mózgu.
>stworzyliśmy cos bardziej uporządkowanego niż my sami.

>a co z craigiem venterem?
>to dopiero początek badan, ale pewnie kiedyś da się stworzyć organizm
>bardziej skomplikowany niż my, bo niby czemu nie? a ten organizm będzie
>ewoluował. pytanie - który szybciej? nasz, czy przez nas stworzony.

A dlaczego musi to być coś sztucznego, wytworzonego przez nas ?
Dlaczego musimy sobie udowadniać, że jesteśmy lepsi od naszych Stwórców czyli naszych Rodziców ? Czyż przez całe nasze dorosłe życie nie staramy się udowodnić im oraz samym sobie, że jesteśmy lepsi od nich.


>>Wiesz, to są nasze rozważania że tak powiem- filozoficzno- akademickie.
>>Jednak naprawdę trudno mi uwierzyć, byśmy kiedyś mogli być więksi od
>>naszego  Stwórcy.
>wierze... nie wierze... wierze... nie wierze...

>btw. czy człowiek, który czegoś nie miał, nie może się tego nauczyć?
>człowiek, który nie miał miłości, nie może pokochać w dorosłym życiu
>psa? albo dziecka? nie pragnie, żeby dać dziecku to, czego sam nie
>miał? nie może nauczyć się empatii?
>IMVHO - odważna teza.

>>Z całą pewnością- nie może tego dać- bo nie ma. Nie będzie kochał
>>psa, czy  roślinki. To będzie toksyczne- takie, jak wszelkie jego związki.
>hm, czyli dziecko, którego nikt nie kochał w domu dziecka przyczynia
>się do stworzenia patologicznego społeczeństwa?
>Dokładnie tak. I różni ludzie wypisali o tych syndromach zaburzeń
>społecznych opasłe tomiska. A także- jak sobie można z tym poradzić.


>>Napisałeś, że może się nauczyć. No ok- tyle, że czym jest taki proces
>>nauki  kochania? To proces dawania i brania miłości. Zauważ, że realnie
>>taki  skrzywdzony człowiek trafia w swoim życiu na kogoś, kto będzie
>>wyznaczał mu  punkt zwrotny- bo go pokocha. Pokaże mu, co to miłość.

>pies świetnie pokazuje co to miłość. dziecko tez. czasami wystarczy
>odpowiedzialność. z odpowiedzialności - wobec własnego dziecka lub psa
>- rodzi się przywiązanie. i miłość. nie żyjemy na pustyni. człowiek
>może się uczyć obserwując świat, wybierając, które wzorce chce
>powielać, identyfikować się z nimi.


>>>Tak, jak napisałem: człowiek niekochany- nie potrafi kochać innych- nie
>>>kocha siebie. Może się zdarzyć, że mając np dziecko- weźmie
>>>odpowiedzialność za swoje życie i nauczy się od tego dziecka miłości
>>>(czyli: dostanie miłość). To przecież pisałem. Jednak sam z siebie nie
>>>da rady. Owszem, i mały piesek w takich razach bywa pomocny...a może
>>>lepiej, jak taki człowiek zaczyna od roślinki, potem pieska- a z
>>>dzieckiem jako nauczycielem- na końcu.

>>>równie dobrze kochany nad życie i rozpieszczony bachor może stać się
>>>dorosłym, który nie potrafi dać miłości i morduje koty.

>>To sprzeczność. Kochany nad życie i rozpieszczony bachor. Osoba, która
>>bardzo kocha swoje dziecko- nie zrobi z niego rozpieszczonego bachora.

>teoretycznie racja. często gorzej to w praktyce rodzicom wychodzi. ale
>trudno tu powiedzieć, ze nie kochają swoich dzieci. raczej nie kochają
>ich mądrze.

Rodzice nieświadomie poniżają swoje dzieci i nie zdają sobie z tego sprawy, gdyż tak zostali wychowani przez swoich rodziców. Najprostszą a zarazem najtrudniej uchwytną formą poniżania jest ZAKAZ. Zakaz doświadczania z rodzicem wszystkiego co związane z podtrzymaniem gatunku.


>>Ba! IMO rodzić z "bidulca" może mieć tendencje do rozpieszczania dziecka
>>na zasadzie "ja tego nie miałem"

>a co do miłości - jasne, ze trzeba się jej uczyć, bez względu na to czy
>i jaką rodzinę mamy. po prostu niektórym jest łatwiej.

Najłatwiej uczyć się przez doświadczenie. Albo przez emocje. Ale nie te uzależniające lecz te uwalniające dziecko od zależności od rodzica. DOŚWIADCZENIE - to się liczy i nie trzeba opasłych tomów, w których opisuje się różnorodne techniki. Doświadczenie nic nie kosztuje poza Miłością i otwartością. Otworzyć się na dziecko a dziecko podpowie czego oczekuje.

LeoTar

 
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego