W USA zwolniono mężczyznę, odc. 2. - LeoTar'a rozmowy o wychowaniu, wiosna 2013

Idź do spisu treści

Menu główne:

W USA zwolniono mężczyznę, odc. 2.

W USA zwolniono mężczyznę

Byłem kłamcą ale się odmieniłem. :)))))

>E. Nic z tego. Przeszedłeś tylko na wyższy poziom samookłamywania i tyle.


I wiem dzięki czemu tak się stało.

>Nie wątpię że jakaś trauma wepchnęła cię w to samozakłamanie.

Więc wskaż mi miejsce, w którym oszukuję samego siebie.
Będę wdzięczny za taką pomoc.
LeoTar



>Nie wątpię że jakaś trauma wepchnęła cię w to samozakłamanie.

Więc wskaż mi miejsce, w którym oszukuję samego siebie.
Będę wdzięczny za taką pomoc.
>Napisałem ci to w poprzednich mailach i w ostatnim przed chwila, odpowiadając ci na inny >twój post z tego wątku, przeczytaj te wcześniejsze proszę jeszcze raz z uwaga, tam >znajdziesz odpowiedz.
>Nie kżz mi pisać drugi raz tego samego -OK?
>cheers

Ja jednak proszę. O jedno zdanie.
LeoTar



>>Nie jestem psychologiem więc proszę o rozjaśnienie  mnie .

>A co? Internetu nie masz? ;P
>http://pl.wikipedia.org/wiki/Racjonalizacja


a co? nie potrafisz odpowiedzieć?

>A co? Patrzysz na odpowiedz ale jej nie widzisz? ;P

Znakomity przykład manipulacji. Objaśnienie racjonalizacji
podane  zostało przez Ciebie dopiero po zadaniu przeze mnie
pytania. Gdybyś podał definicję przed nie byłoby problemu
gdyż wiedziałbym  wówczas co to znaczy. Twoja zabawa ze
mną miała na celu wywyższenie się  ponad mnie chociaż ja
wcale Ciebie nie poniżyłem.


>Ważne pytanie, IMO:
>czy gdybyś go wcześniej poniżył- jego poniżanie Ciebie było
>by  usprawiedliwione?

Chciałeś być lepszy a w mojej teorii chodzi o to, żeby
dziecko nie  czuło się ani lepsze ani gorsze od rodzica, ale równe
rodzicowi gdyż  tylko wtedy będzie wolne od  kompleksów i
będzie miało poczucie własnej  wartości gdyż jest RÓWNE
rodzicowi tej samej płci.. W  przeciwnym  wypadku przez całe
życie będzie chciało się przed swoim  rodzicem  wykazać, że jest
od niego lepsze. Zostało poniżone przez  zakaz i  będzie w każdej
sytuacji, najpierw w rodzinie a później  poza rodziną,  starało się
pokonać rodzica.

>Dużo w tym racji. Jednakże to poniżej:
>Manipulując w każdej sytuacji.
>Jest zupełnie bez sensu. Czy uważasz, że nie da się kogoś
>pokonać bez  manipulacji?  IMO- to nonsens.

Tylko człowieka świadomego przyczyny manipulacji nie da sie
pokonać  manipulacją.

>Zmieniasz założenie. Ty stwierdziłeś, że rywalizacji towarzyszyć
>musi  manipulacja. Ja postawiłem tezę, że można rywalizować bez
>manipulacji.

Rywalizacja jest dążeniem do wykazania swojej wyższości nad
przeciwnikiem, rywalem. Jest dążeniem do poczucia się lepszym od
drugiego człowieka. Ażeby to osiągnąć trzeba drugiego zmanipulować
tak  by się poddał. I zwycięstwo w rywalizacji gotowe.

Rywalizacja = manipulacja


>Rywalizacja i manipulacja to zwykle-naturalne-przyrodzone mechanizmy
>psychosocjologiczne. By być ponad nie trzeba umieć się uznać za wciąż
>im podlegającego. Wtedy przychodzi uspokojenie. A nie kiedy od nich
>się próbujesz odciąć -to tylko ucieczka od swojej natury, wyparcie
>inaczej rzecz ujmując. Wtedy tez próbujesz cały świat przerobić na
>swoje "odmienione" kopyto, albo dezawuować kłamstwo zawsze i
>wszędzie, co jest ssstttraaaasznie męczące. Tak uspokojenia swej
>skołatanej duszy nie znajdziesz.

"Poznacie prawdę a prawda was   wyzwoli."

Powyższe zdanie to Ty sam napisałeś. Nieważne, że powtarzasz je za
kimś innym. Tylko przeczytaj uważnie to co napisałeś.


>Prawda jest ze wciąż pozostajemy kłamcami i manipulatorami
>-siebie i innych.

Czyżbyś zaprzeczał samemu sobie ?

>Inaczej -jak ci już pisałem- wchodzimy na wyższy
>poziom samozakłamania. A chyba nie o to ci chodzi...prawda?

Przemyśl to jeszcze raz.

LeoTar




Rywalizacja = manipulacja

>Rywalizacja i manipulacja to zwykle-naturalne-przyrodzone mechanizmy
>psychosocjologiczne. By być ponad nie trzeba umieć się uznać za wciąż
>im podlegającego. Wtedy przychodzi uspokojenie. A nie kiedy od nich
>się próbujesz odciąć -to tylko ucieczka od swojej natury, wyparcie
>inaczej rzecz ujmując. Wtedy tez próbujesz cały świat przerobić na
>swoje "odmienione" kopyto, albo dezawuować kłamstwo zawsze i
>wszędzie, co jest ssstttraaaasznie męczące. Tak uspokojenia swej
>skołatanej duszy nie znajdziesz.

"Poznacie prawdę a prawda was > wyzwoli."

Powyższe zdanie to Ty sam napisałeś. Nieważne, że powtarzasz je za kimś
innym. Tylko przeczytaj uważnie to co napisałeś.


>No i? Uważasz sie wiec za klamce czy juz wyzwolonego? ;P

Odpowiedz sobie sam/


>Uznanie nieustannego trwania w zakłamaniu wyzwala od meczenia sie tym.
>Przekonanie o własnej wolności od kłamstwa sprawia że wciąż w nim tkwisz.
>Załapałeś?

Gonisz własny ogon.


>Prawdą jest że wciąż pozostajemy kłamcami i manipulatorami
>-siebie i innych.

Czyżbyś zaprzeczał samemu sobie ?


>Albo ty widział sprzeczności tam gdzie ich nie ma...? ;P

Jakie niby sprzeczności ? Piszesz same ogólniki. Dawaj konkret.


>Inaczej -jak ci juz pisałem- wchodzimy na wyższy
>poziom samozakłamania. A chyba nie o to ci chodzi...prawda?

Przemyśl to jeszcze raz.


>Ale to ty masz dylemat a nie ja -wiec kto powinien sobie sprawę ponownie przemyśleć...?

Gdybym myślał tak jak kiedyś nie dyskutowalibyśmy dzisiaj na tym forum. Nie byłoby po prostu tematu.

LeoTar



Rywalizacja jest dążeniem do wykazania swojej wyższości nad
przeciwnikiem, rywalem. Jest dążeniem do poczucia się lepszym od
drugiego człowieka. Ażeby to osiągnąć trzeba drugiego zmanipulować tak
by się poddał. I zwycięstwo w rywalizacji gotowe.

Rywalizacja = manipulacja

>Czyli wróciliśmy do punktu wejścia. No dobrze. Może jeszcze raz. Cytuję
>Ciebie:
>
>"Rywalizacja jest dążeniem do wykazania swojej wyższości nad
>przeciwnikiem, rywalem."
>
>Należy tu dodać, że chodzi o wyższość
>w_danej_chwili_w_określonej_dziedzinie. Na przykład: gram z młodszym
>synem w szachy. Rywalizujemy. Każdy z nas ma za zadanie wykazania w
>rozgrywanej partii swojej wyższości nad drugim. Podkreślam: nie ja
>jestem lepszy od syna czy on ode mnie. Ja chcę wykazać, że w rozgrywanej
>partii ja wygram- to znaczy ogólnie byłem lepszy w szachy w tej partii.
>To_tylko_tyle.

I aż tyle. W ten sposób Twoja podświadomość stwierdziła, że jesteś lepszy od syna, a jego tym samym poniżyłeś, strąciłeś w przepaść. Dokonałeś na nim przemocy emocjonalnej zupełnie nie zdając sobie s tego sprawy. I tak jest w każdej innej dziedzinie nie tylko w grze w szachy.


>Rywalizujemy. Jednakże ani ja syna ani on mnie nie
>okłamuje. Nie ma tu ŻADNEJ manipulacji- czyli próby wymuszenia na nim
>konkretnego ruchu, który może doprowadzić do jego klęski. Ja wykonuję
>ruch- i oczekuję jego posunięcia. Jak on wykona- ja zastanawiam się, co
>on zamierza- w jaki sposób chce wygrać, jaką akcję zaplanował. Tu nie ma
>mowy o manipulacji.

Ależ jest: w jaki sposób przechytrzyć ruch syna aby poczuć samemu satysfakcję z własnej przebiegłości. I nie zdajesz sobie z tego sprawy. Manipulujesz w taki sposób abyś to Ty stał się zwycięzcą, a więc jesteś lepszy od syna.


>Rywalizacja- a i owszem, jest. Kolejna sprawa -  nawet, niejako "na upartego"
>możesz powiedzieć, że ja wykonując ruch mogę chcieć go zmanipulować, aby
>on wykonał określony ruch. No tu miał byś dużo racji.

Nie przeczytałem tego co teraz napisałeś gdy pisałem wcześniejszą frazę. Pełna zgodność.


>Jednakże- tam gdzie on o tym wie (a uczyłem syna  rozpatrywać różne warianty)
>- nie może być mowy o manipulacji. To nonsens. My gramy fair.

Nie bierzesz pod uwagę tego, że syn jest jednostką autonomiczną i od początku go nieświadomie poniżałeś niechętnie patrząc na jego odruchy seksualne w stosunku do jego matki. On już wówczas zanim nauczyłeś go gry w szachy czuł się poniżany. Gra w szachy jest tylko przedłużeniem rywalizacji o matkę/żonę, która podsyca konflikt między ojcem i synem aby zmusić Mężczyznę do walki o jej wyzwolenie z jarzma seksualnej niewoli. Kobiety są strasznie pokręcone psychicznie. I są tego świadome chociaż nie wiedzą DLACZEGO. Rola Mężczyzny jest wyzwolić Kobietę s tego bagna psychicznego. Bagna, w które wpadła Ewa uznawszy się za wyłączną stwórczynię Dziecka i tą, która jest wyłącznie odpowiedzialna za jego, Dziecka bezpieczeństwo. Odpowiedzialna za przetrwanie gatunku.


>Manipulacja nie jest więc równoważna rywalizacji. Choć- przyznaję-
>czasem może być. Tam, gdzie chodzi o chorą rywalizację. Tam jednak nie
>ma fair play.

Każda rywalizacja jest chora, chociaż z drugiej strony nie zbudowalibyśmy bez niej współczesnego zaawansowanego świata. W szczególności nie mielibyśmy Internetu, który umożliwia nam błyskawiczną wymianę poglądów. Nie mielibyśmy zatem szansy na zbiorową weryfikację nowych hipotez. Rywalizacja jest OK na poziomie poszukiwania rozwiązania zagadki przemocy, ale staje się zbędna gdy od przemocy się uwolnimy.

LeoTar


>Napisałem ci to w poprzednich mailach i w ostatnim przed chwilą,
>odpowiadając ci na inny twój post z tego wątku, przeczytaj te
>wcześniejsze proszę jeszcze raz z uwaga, tam znajdziesz
>odpowiedz. Nie każ mi pisać drugi raz tego samego -OK?
>cheers

Ja jednak proszę. O jedno zdanie.


>Ale tego się nie da w jednym zdaniu bez kontekstu tamtych
>wypowiedzi.

Zgadza się. Teorii, którą ogłaszam tez nie da się opisać jednym zdaniem
- trzeba ja składać krok po kroku i weryfikować obserwacjami z
otoczenia. Nie da się też jednym zdaniem przedstawić wszystkich meandrów
i wędrówki przemocy bo przemoc seksualna kobiety chce pozostać w ukryciu
aby w dalszym ciągu sterować Mężczyzną. Z drugiej strony ta sama Kobieta
domaga się WYZWOLENIA z jarzma tejże przemocy, którą sama ustanowiła.


>Jesli sam nie zobaczysz w konkretnych sytuacjach życiowych swojego
>"zakręcenia" żadne formułki -choćby najmądrzejsze- ci nie pomogą.

Dokładnie tak jest. Musisz jednak wyciągać wnioski i w nieskończoność
zadawać najważniejsze pytanie DLACZEGO.


>To twój trud "odkrywania siebie" a nie moje czy innych zadanie.

Ale należy korzystać z DOŚWIADCZEŃ innych ludzi. Wszak WSZYSCY ludzie są
z natury swojej dobrzy i nikt nie chce krzywdzić. DLACZEGO więc nie
chcąc krzywdzić krzywdzimy. Według mnie przyczyną jest nieokiełznany
seks kobiety, która uznała się za jedyną gwarantkę trwania rodzaju
ludzkiego i w tym celu posługuje się manipulacją seksualna stając się w
rezultacie sama dla siebie prostytutką. I chce się od tego uwolnić.


>Prawdą jest że mechanizmy okłamywania siebie są wpisane w nasza
>naturę i nie da się ich usunąć jak oka czy ręki.

Ludzie kłamią bo zmusza ich do tego podświadomość - każdy chce przetrwać
akt poniżania, więc tak manipuluje (okłamuje) aby wymknąć się poniżaniu.
Skrajną formą poniżania jest manipulowanie przez Kobietę potencją
Mężczyzny w celu podporządkowania go sobie.


>Jedyne co pozostaje to świadoma   percepcja tych mechanizmów i
>akceptacja siebie... Tylko to wyzwala i przemienia nas (niejako
>samo)...a nie jakieś wolitywne akty przemocy dokonywane na sobie.
>Wystarczy?

Żaden człowiek nie akceptuje przemocy mimo iż jest jej udziałowcem i uczestnikiem. Bo klina (przemoc, manipulację) wybija się tylko klinem czyli uświadomieniem PRZYCZYNY przemocy. Takie działanie wydaje się przemocą wobec nieświadomego osobnika gdyż broni się on przed ujawnieniem swoich mechanizmów obronnych, którymi walczył z przemocą wobec niego. I jest to bolesne, bo wymaga pokonania strachu oraz zaufanie innym ludziom.

LeoTar

 
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego