Alice Miller o przemocy, odc. 2. - LeoTar'a rozmowy o wychowaniu, wiosna 2013

Idź do spisu treści

Menu główne:

Alice Miller o przemocy, odc. 2.

Alice Miller o przemocy.

>>>>>>>> A dla lebowskiego Miller czyli jedna z najwybitniejszych psychiatrów
>>>>>>>> współczesności jest płaska i płytka, tylko że pedagogika dziecięca
>>>>>>>> a nawet ustawa antyklapsowa wyrasta...z jej pracy. Czyli ci co  doznali
>>>>>>>> przemocy w dzieciństwie są najbardziej agresywni następnie w życiu
>>>>>>>> dorosłym, a że konserwatywne wychowanie jest opóźnianiem dziecka w
>>>>>>>> rozwoju i za pomocą bicia jest pokazane że agresja jest jedynym
>>>>>>>> sposobem rozwiązywania problemów, to widzimy następnie kosze na
>>>>>>>> głowie nauczycieli i niesamowitą nienawiść urojeńców prawicowych.

>>>>>>> Naprawdę sądzisz że te kosze na głowach nauczycieli to pokłosie tego
>>>>>>> że w domu ojciec nadużywał pasa? Bo ja jednak myślę że jest  dokładnie
>>>>>>> odwrotnie - to brak ojcowskiego pasa sprawia że rozwydrzenie młodych
>>>>>>> sięga zenitu.

>>>>>> Czyli - według Ciebie  - jeżeli rodzice nie będą szanować dzieci  (lanie
>>>>>> w tyłek) to dzieci uszanują ich ? Dzieci tylko wypierają ze swojej
>>>>>> świadomości fakt bicia bo są od rodziców uzależnione. I pozostają w
>>>>>> takim chorym przywiązaniu z rodzicami do końca zamiast szanować
>>>>>> rodziców  z własnej woli.

>>>>> I nie przyszło Ci nigdy do głowy, że gdyby szacunek do ojca i matki
>>>>> miałby być naturalny i dobrowolny, to nie wymagałby takiego
>>>>> przykazania?

>>>> Chyba nie masz dzieci, że pieprzysz takie bzdety. Dzieci rodzą się ufne
>>>> i dobre. To nieświadomi rodzice, którzy sami cierpią z powodu braku
>>>> poczucia własnej wartości zabijają w dzieciach szacunek i miłość do
>>>> rodziców.  Przez brak zaufania, poniżanie, zakazywanie a w końcu przez
>>>> bicie.

>>> Trochę to uprościłeś ale mniej więcej się zgadza i właśnie dlatego
>>> szacunek do ojca i matki został przykazaniem.
>>> Tam, gdzie nie ma do niego już wystarczających podstaw to powinna
>>> zapewnić go wiara. Więc gdzie tu widzisz jakieś bzdety i pieprzenie?
>>> Chyba nie do końca rozumiesz na co odpowiadasz.

>> Nie zgadzam się z Tobą codo tego, że szacunek ma wynikać z wiary w
>> przykazania. To ma wynikać z wewnętrznej potrzeby dziecka. Nie może być
>> przedmiotem nakazu. Dziecko od urodzenia ufa i szanuje a dopiero proces
>> wychowawczy oparty na "czarnej pedagogice" niszczy ten szacunek dziecka
>> dla rodziców. I wówczas istotnie potrzebny jest nakaz. Rodzice niszczą
>> naturalny stan dziecka a później domagają się szacunku dla siebie.
>> Dlatego zapytałem czy masz dzieci, czy doświadczyłeś ufności dziecka do
>> siebie.

> Nie napisałem, że szacunek ma wynikać z wiary w przykazania i prawdę
> mówiąc nie bardzo chce mi się dalej dyskutować z Tobą, jeśli masz ciągle
> projektować na mnie swoje tak rażące ograniczenia.

Ja tylko przekazuję swoja praktyczną wiedzę, którą zdobyłem pracując z
własnymi dziećmi. Ty natomiast unikasz odpowiedzi na pytanie: czy masz swoje
dzieci ? Jeżeli nie masz to -  istotnie - nasz rozmowa jest bezcelowa.


> A jeśli nadal będziesz trwał przy tak idealistycznym podejściu do
> wychowania to nie zdziw się jak zobaczysz kiedyś swoje dzieci na czele
> parady równości czy jakiejś pikiety domagającej się związków partnerskich.

Rzeczywiście, jestem idealista. Ale bez jasno zdefiniowanych ideałów nie
można zbudować lepszego świata. Społeczeństwo tego świata jest istotnie
chore i wymaga naprawy; by się jednak pokusić o naprawę trzeba poznać
PRZYCZYNĘ zła, przyczynę przemocy.

LeoTar



>>>>> Tylko ze względu na szacunek do nich należy je wychować tak żeby
>>>>> wyszli na ludzi, a nie na nie znające kary zwierzaki.

>>>> Zezwierzęcenia dzieci uczą się od swoich rodziców.

>>> Wszystko zależy od uwarunkowania, pastwienie się rodziców nad potomstwem
>>> na pewno nic dobrego nikomu nie da, ani im (no poza zaspokojeniem swoich
>>> sadystycznych żądzy, ale my chyba nie o tym rozmawiamy?) ani potomstwu.
>>> Natomiast niewiele lepszym wyjściem jest nie karanie dziecka gdy ono na
>>> to zasługuje.

>> Tak się składa, że mam kilkoro dzieci. I z własnego doświadczenia wiem,
>> że kłopoty miałem dopóty dopóki NIE UFAŁEM dzieciom i chciałem im
>> rozkazywać. Gdy odważyłem się im zaufać nagle zniknęły wszystkie
>> problemy, które wcześniej z nimi miałem. Tej zmiany w moich relacjach z
>> dziećmi nie wytrzymała moją żona, która - by utrzymać porządek - ciągle
>> musiała manipulować dziećmi. Nie mogła znieść tego, że dzieci i ja
>> wzajemnie sobie ufamy i szanujemy się.

> Naprawdę jesteś chyba nie z tej planety.. albo tylko teoretyzujesz..

Nie, opisuję to czego doświadczyłem od moich dzieci. Była to niestety tylko
chwila gdyż prawo polskie, i nie tylko polskie, stoi na straży dominującej
pozycji kobiety w rodzinie i na straży modelu nakazowo-zakazowego rodziny.
Tego czego doświadczyłem nikt mi jednak nie jest w stanie odebrać i będę
budował "nową rodzinę" z uwzględnieniem swojego doświadczenia życiowego.

LeoTar



>>>>>> Tylko ze względu na szacunek do nich należy je wychować tak żeby
>>>>>> wyszli na ludzi, a nie na nie znające kary zwierzaki.

>>>>> Zezwierzęcenia dzieci uczą się od swoich rodziców.

>>>> Wszystko zależy od uwarunkowania, pastwienie się rodziców nad
>>>> potomstwem na pewno nic dobrego nikomu nie da, ani im (no poza
>>>> zaspokojeniem swoich sadystycznych żądzy, ale my chyba nie o tym
>>>> rozmawiamy?) ani potomstwu. Natomiast niewiele lepszym wyjściem jest
>>>> nie karanie dziecka gdy ono na to zasługuje.

>>> Tak się składa, że mam kilkoro dzieci. I z własnego doświadczenia
>>> wiem, że kłopoty miałem dopóty dopóki NIE UFAŁEM dzieciom i chciałem
>>> im rozkazywać. Gdy odważyłem się im zaufać nagle zniknęły wszystkie
>>> problemy, które wcześniej z nimi miałem. Tej zmiany w moich relacjach
>>> z dziećmi nie wytrzymała moją żona, która - by utrzymać porządek -
>>> ciągle musiała manipulować dziećmi. Nie mogła znieść tego, że dzieci i
>>> ja wzajemnie sobie ufamy i szanujemy się.

>> Naprawdę jesteś chyba nie z tej planety.. albo tylko teoretyzujesz..

> Nie widzisz, na jakiej zasadzie to nagłe "zniknięcie problemów"? - dzieci
> z  ojcem sztama kontra "głupiej matce"... Straszne. Brak rodzicielskiej
> zgodności i spójności w wychowaniu... Tragedia.

A Ty Matko-Polko przestań ujadać zza pleców Chirona, Lebowskiego i Trybuna.
Zbudowałaś tradycyjną rodzinę opartą na zakazach i musisz teraz bronić tego
swojego "dorobku" gdyż nie stać Cię na to by zmienić zdanie i przyznać, że
popełniłaś błędy w wychowaniu swoich dzieci. Musiałabyś zburzyć całą
zmanipulowana przez Ciebie konstrukcję, którą pieczołowicie budowałaś przez
tyle lat, w której centrum ustawiłaś siebie a swego niby-partnera traktujesz
jak przygłupa.

LeoTar



>>>> Trybun to błędne koło, dziecko bite jest agresywne, więc znowu jest
>>>> bite i jeszcze bardziej agresywne, to nadmiar ojcowskiego pasa
>>>> spowodował kosz na głowie nauczyciela.

>>> Nikt nie może pochwalać bicia dziecka dla samego bicia, a tym bardziej
>>> na jakieś pastwienie się nad dzieciakiem. Tak że pas ojca powinien tylko
>>> być straszakiem na nieposłuszeństwo.

>> Nie może być żadnego straszaka, który jest psychiczną przemocą wobec
>> dziecka. Wyleczenie relacji między rodzicami a dzieckiem to ZAUFANIE i
>> SZACUNEK. Tyle tylko, że nie da się tych relacji zreformować w procesie
>> intelektualnym - to muszą zadziałać emocje, musi się odezwać
>> podświadomość, w której zakodowane są zaufanie i szacunek. Mnie tego
>> nauczyli nowojorczycy, tłum z całego świata. Możesz poniżać nie zdając
>> sobie z tego sprawy i jest to zjawisko emocjonalne. Poniżasz bojąc się
>> drugiego człowieka gdyż traktujesz go jako kogoś, kto zagraża Tobie. A
>> jakie masz prawo by mu nie ufać, by go poniżać ? To, że ma inny kolor
>> skóry czy wygląda jak kloszard nie daje nikomu prawa by takiego kogoś
>> poniżać i nie ufać mu. To są zjawiska emocjonalne tak jak inteligencja
>> emocjonalna...

> Musi być coś co się dzieciakowi kojarzy z karą, naprawdę chcesz w stosunku
> do dziecka używać/używasz argumentów które trafiają do dorosłych??

A spróbowałeś kiedyś potraktować małe dziecko jak równego sobie partnera w
rozmowie ? Bo z tego co piszesz wynika jakbyś był zaskoczony taką
możliwością.


> Tak naprawdę nie wiem o co Ci chodzi z tym "zaufaniem i szacunkiem"
> dziecka do rodziców.

"Szanuj bliźniego swego jak siebie samego" - nawet religia
judeochrześcijańska docenia siłę RÓWNOŚCI.


> Myślisz że nie różnicując jego zachowania na karę i nagrodę bez względu na
> to co robi głaszcząc ciągle po główce dzieciak automatycznie zacznie
> rodzica szanować?

Małe dziecko ma niczym nieskażony umysł i  znacznie lepiej i szybciej,
intuicyjnie, ocenia postępowanie dorosłego, który wychowany w
zakazowo-nakazowej doktrynie zawsze manipuluje na swoją korzyść. Dziecko to
wyczuwa lepiej niż Ci się to wydaje. Jeżeli przestaniesz  intuicyjnie
manipulować to "dogadasz się" z dzieckiem.

LeoTar



>> A jeśli nadal będziesz trwał przy tak idealistycznym podejściu do
>> wychowania to nie zdziw się jak zobaczysz kiedyś swoje dzieci

> ...sukcesywnie przerabiane na tęczowo już od przedszkola i w szkole:
> http://www.bibula.com/?p=68186
> http://marekkontakt.salon24.pl/509530,wara-od-dzieci-swoloczy-wszelka
> http://www.rp.pl/artykul/9133,1012085-Bezprawie-seksedukacji.html


>> na czele  parady równości czy jakiejś pikiety domagającej się
>> związków  partnerskich.

> Będzie miał tęczowe błyski przed oczami, kiedy go krew zaleje - ale będzie
> już za późno 33333-/

A Ty dalej szczekasz. Zamiast cytować byle pismaków wzięłabyś się za Alice
Miller (Alicja Rostowska),  tak jak ja to zrobiłem. Być może dotarłoby do
Ciebie wówczas, jak bardzo skrzywdziłaś własne dzieci opierając się na
modelu wychowawczym własnej matki, i babki, i prababki. Bo model ten jest
toksyczny w skali całego globu, nie tylko w Polsce a prawo ustanowione w
poszczególnych krajach błędne, gdyż oparte na ZAKAZie.

LeoTar



>>> A jeśli nadal będziesz trwał przy tak idealistycznym podejściu do
>>> wychowania to nie zdziw się jak zobaczysz kiedyś swoje dzieci

>> ...sukcesywnie przerabiane na tęczowo już od przedszkola i w szkole:
>> http://www.bibula.com/?p=68186
>> http://marekkontakt.salon24.pl/509530,wara-od-dzieci-swoloczy-wszelka
>> http://www.rp.pl/artykul/9133,1012085-Bezprawie-seksedukacji.html


>>> na czele parady równości czy jakiejś pikiety domagającej się związków
>>> partnerskich.

>> Będzie miał tęczowe błyski przed oczami, kiedy go krew zaleje - ale
>> będzie już za późno 33333-/

> Myślisz, że to by go obeszło?
> Odnoszę wrażenie, że lepszy byłby dla niego synek pedzio, byleby kochali
> się z partnerem i ewentualnymi dziećmi wychowywanymi na wzorcach cioty
> zamiast matki niż normalna rodzina z typowymi wątpliwościami i problemami
> konfrontacji zróżnicowanych osobowości.

Jeżeli masz mi coś do przekazania to pisz do mnie a nie ponad moją głową.
Jeszcze w dodatku do Twojej ujadającej suczki-kumpelki.

LeoTar



>>>> Tak się składa, że mam kilkoro dzieci. I z własnego doświadczenia wiem,
>>>> że kłopoty miałem dopóty dopóki NIE UFAŁEM dzieciom i chciałem im
>>>> rozkazywać. Gdy odważyłem się im zaufać nagle zniknęły wszystkie
>>>> problemy, które wcześniej z nimi miałem. Tej zmiany w moich relacjach z
>>>> dziećmi nie wytrzymała moją żona, która - by utrzymać porządek - ciągle
>>>> musiała manipulować dziećmi. Nie mogła znieść tego, że dzieci i ja
>>>> wzajemnie sobie ufamy i szanujemy się.

>>> Naprawdę jesteś chyba nie z tej planety.. albo tylko teoretyzujesz..

>> Nie, opisuję to czego doświadczyłem od moich dzieci. Była to niestety
>> tylko chwila gdyż prawo polskie, i nie tylko polskie, stoi na straży
>> dominującej pozycji kobiety w rodzinie i na straży modelu
>> nakazowo-zakazowego rodziny. Tego czego doświadczyłem nikt mi jednak nie
>> jest w stanie odebrać i będę budował "nową rodzinę" z uwzględnieniem
>> swojego doświadczenia życiowego.

> Oczywiście, ale naprawdę lepiej będzie dla wszystkich jak nie będziesz
> próbował budować rodziny "doskonalej"..

Niedoskonałą już przeżyłem, czas wiec na zmiany....
Na błędach się nauczyłem i nie zamierzam ich powtarzać. :)

LeoTar



>>> Musi być coś co się dzieciakowi kojarzy z karą, naprawdę chcesz w
>>> stosunku do dziecka używać/używasz argumentów które trafiają do
>>> dorosłych??

>> A spróbowałeś kiedyś potraktować małe dziecko jak równego sobie partnera
>> w rozmowie ? Bo z tego co piszesz wynika jakbyś był zakończony taką
>> możliwością.

> Cały czas traktuje dzieciaki poważnie, naprawdę daleko mi do "cioci"
> mówiącej zdrobniale do dziecka.

To jeszcze im zaufaj. Zbuduj relację opartą na zaufaniu.
I nie wolno Cci się poddać terrorowi matki dzieci.


>>> Tak naprawdę nie wiem o co Ci chodzi z tym "zaufaniem i szacunkiem"
>>> dziecka do rodziców.

>> "Szanuj bliźniego swego jak siebie samego" - nawet religia
>> judeochrześcijańska docenia siłę RÓWNOŚCI.

> Szanuj o ile ów ktoś na mój szacunek sobie zasłużył...

Czy uważasz, że dziecka nie należy szanować od samego urodzenia z tej racji
że JEST.  Niczym czyściuteńka, nie zapisana żadnymi obciążeniami tablica na
której  można wdrukować wszystko co się chce od zaufania i szacunku
poczynając. Uważam, że juz w okresie prenatalnym dziecku należy się szacunek
tak matki jak i ojca dziecka.


>>> Myślisz że nie różnicując jego zachowania na karę i nagrodę bez względu
>>> na to co robi głaszcząc ciągle po główce dzieciak automatycznie zacznie
>>> rodzica szanować?

>> Małe dziecko ma niczym nieskażony umysł i  znacznie lepiej i szybciej,
>> intuicyjnie, ocenia postępowanie dorosłego, który wychowany w
>> zakazowo-nakazowej doktrynie zawsze manipuluje na swoją korzyść. Dziecko
>> to wyczuwa lepiej niż Ci sie to wydaje. Jeżeli przestaniesz  intuicyjnie
>> manipulować to "dogadasz się" z dzieckiem.

> Wiem wiem - niczym nie skażony, - tak że nadmuchać żabę i później ją
> rozdeptać to dla dziecka nic nadzwyczajnego, czy oberwania motylkowi
> skrzydełek... Zasadniczo to wszystkie dzieciaki mają ciągoty do takich
> zachowań. Co robi Leo Tar gdy zwraca raz i drugi dziecku że tak nie należy
> postępować, a do dziecka to nie dociera? Zaprawdę powiadam Ci - zejdź na
> ziemię..

Dziecko, które przedstawiłeś juz zostało w jakiś sposób skrzywdzone i jest
pełne złości, która wyładowuje na czymkolwiek się da. Musiało juz widzieć jak
dorosły znęcał się nad czymś. Dziecko to bardzo bystry obserwator i
naśladowca.

LeoTar

 
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego