Jak ważny jest ten "pierwszy raz", odc.2. - LeoTar'a rozmowy o wychowaniu, wiosna 2013

Idź do spisu treści

Menu główne:

Jak ważny jest ten "pierwszy raz", odc.2.

Jak ważny jest ten "pierwszy raz".

>> Ach czyli kazirodztwo na wsi kieleckiej kwitnie a normalnych na
>> taczkach wywieziecie, to już biskupi wszystkich tam spedofilili, Friztl
>> bohaterem narodowym. ?

> Pedalstwo/lesbijstwo to nie jest normalność.

To jest skutek uzależnienia emocjonalnego od rodziców i strach przed
rodzicem płci przeciwnej.

LeoTar



>> >.Z psychologii to wiadomo że nie ma kompleksu edypa i elektry, dzieci
>> >pociąga dojrzałość, a starszych młodość i tym samym to może być
>> >sąsiadka która zrealizuje z chłopakiem inicjacje dojrzałości a nie
>> >matka. Dziecko cechuje ciekawość dojrzałości a nie trzepanie matki,
>> >teoria edypa i elektry dawno za burtą.
>> >A co do aborcji to matka wie gdy gotowa jest mieć dzieci, zmuszanie do
>> >rodzenia jest wbrew jej sytuacji życiowej i tak dzieci lądują na
>> >śmieci.

>> Psychologia ewolucyjna odrzuca teorię Freuda ale ileż to już razy naukowcy
>> zmieniali swoje poglądy gdy nagle pojawiło się brakujące ogniwo całkowicie
>> zmieniające rzeczywistość. Nauka ma to do siebie że poszukuje; nie da  się
>> budować teorii bez doświadczenia i obserwacji. Jak juz pisałem do hipotezy,
>> którą tutaj prezentuję doszedłem dzięki temu, że nie zniewalałem naszych
>> dzieci i przypadkowo zaobserwowałem u nich odruchy, o których pisał
>> Freud.
>> Na barkach dzieci zbudowałem teorię, o której piszę; to one mnie ku niej
>> popychały widząc moje oddanie i poświęcenie. A moja żona była moim
>> poganiaczem, tak jak zresztą jest we wszystkich małżeństwach,
>>
>> W przeciwieństwie do Ciebie nie sprowadzam edukacji i inicjacji  seksualnej
>> wyłącznie do kopulowania, lecz wiążę to z wszechstronnym rozwojem młodego
>> człowieka, i z wyzwoleniem go z niewolnictwa seksualnego. Absolutna
>> wolność, którą uzyskuje się w efekcie rodzinnej edukacji seksualnej wcale nie
>> oznacza, że młodzi ludzie będą się parzyć gdzie się da. To dopiero  oznacza
>> szacunek dla siebie i dla drugiego człowieka, poszanowanie wolności
>> osobistej oraz dla innych. A przede wszystkim uwolnienie Człowieka od
>> patologii zarówno osobniczych jak i społecznych. Bo absolutna wolność to
>> odpowiedzialność.

>Edukacja seksualna po to jest że uczy kultury seksualnej, aby nie
>naruszać czyichś granic seksualnych, a ty chcesz je naruszać gwałcąc
>kazirodczo dzieci, to jest antyedukacja seksualna.

A co to takiego kultura seksualna ? Albo się szanuje  partnera albo nie. I
to wszystko.  A o kazirodztwie napisałem w innym fragmencie


>Rozwój pozostawia błędne teorie lub jest zmienia przez pogłębienie.
>Tak więc co będziesz wmawiał obecnie dziewczynką że mają zazdrość o
>penis bo czują się gorsze, bo ta koncepcja powstała w wieku gdzie
>kobiety były uważane za gorsze? Jak wiem dziewczynki akceptują swoje
>narządy i nie chcą mieć penisa, są go jedynie ciekawe, więc co
>będziesz wmawiał dziewczynką potrzebę zazdrości o penis obecnie,
>której nie odczuwają. No nie zła terapia- mam być wkurwiona bo nie mam
>penisa bo terapeuta z 19 wieku tak chce.

Nie czytasz tego co napisałem tylko opisujesz własne wyobrażenia o moich
poglądach i teorii zeń wynikającej. Bo jesteś zafiksowany na obowiązującym
modelu kulturowym.

LeoTar



>> W przeciwieństwie do Ciebie nie sprowadzam edukacji i inicjacji
>> seksualnej wyłącznie do kopulowania, lecz wiążę to z wszechstronnym
>> rozwojem młodego człowieka, i z wyzwoleniem go z niewolnictwa
>> seksualnego. Absolutna wolność, którą uzyskuje się w efekcie rodzinnej
>> edukacji seksualnej wcale nie oznacza, że młodzi ludzie będą sie parzyć
>> gdzie sie da. To dopiero oznacza szacunek dla siebie i dla drugiego
>> człowieka, poszanowanie wolności osobistej oraz dla innych. A przede
>> wszystkim uwolnienie Człowieka od patologii zarówno osobniczych jak i
>> społecznych. Bo absolutna wolność to odpowiedzialność.

> http://ekai.pl/wydarzenia/x2423/przykazan-dojrzalego-ojcostwa/?print=1
>
> Które z tych punków odrzucasz- dlaczego? Które z tych punktów, które
> akceptujesz- udało Ci się wprowadzić w swojej rodzinie?

W tym co  napisał o.Augustyn wiele rzeczy o których piszę tylko brakuje tam
konkretów. Na przykład czym jest wolność i jak ją realizować na etapie
dziecka. Swego autorytetu w stosunku do dziecka nie musi budować, on go
dostaje w prezencie (ten autorytet) w momencie urodzenia dziecka. A potem
jest tylko coraz gorzej z tym autorytetem bo rodzic go traci przez brak
otwartości, wolności i niezrozumiałe dla dziecka zakazy. Dziecko powinno być
wolne od wszelkich autorytetów zewnętrznych gdyż do samodzielnego życia jest
mu potrzebne zaufanie do samego siebie, we własne siły a zatem autorytet
wewnętrzny. Taki wewnętrzny autorytet można zbudować tylko na bazie zaufania
do samego siebie czyli poszanowania samego siebie.

Co do zaufania dzieciom całkowicie się z tym zgadzam, gdyż dzięki temu
mojemu zaufaniu do dzieci wyrosły moje przekonania. To dzieci dostarczyły mi
tej wiedzy nie zdając sobie z tego zupełnie sprawy. Ja ufałem im a one mnie
co moją żonę doprowadziło do szału. Pochodzi ona z głęboko wierzącej
katolickiej rodziny a katolicyzm wymaga od wiernego tylko zaufania ichniemu
bogu, nie człowiekowi.
Wzajemna miłość i wzajemny szacunek rodziców to rzecz nieodzowna do
prawidłowego rozwoju dziecka ale kończy się ona  gdy dochodzimy do spraw
seksualności człowieka, która tak rajcuje ludzi w wierze.
Pozostałe to wyświechtane slogany bez żadnych konkretów.

Moja rodzina rozpadła się pod gdyż żona wyrzuciła mnie z domu gdy
zorientowała się w jak dobrej komitywie jestem z dziećmi.  Bezpośrednią
przyczyną usunięcia mnie z domu był to, że ujawniłem przed dziećmi fakt, iż
maja starszą siostrę z mojego pierwszego małżeństwa. Moje pierwsze
małżeństwo rozpadło się przy aktywnym udziale mojej drugiej połowicy. Nie
chciała aby dzieci wiedziały o starszej siostrze. I bardzo długo mną
manipulowała zanim zdecydowałem się dzieciom powiedzieć o tym, że mają
jeszcze jedną siostrę. Dzieci przyjęły to jako fakt natomiast moja druga
żona nie wytrzymała nerwowo gdyż chciała uchodzić za nieskazitelnie dobrą i
czystą osobę, przynajmniej w oczach dzieci. Ale strach ma wielkie oczy zaś
na złodzieju czapka gore.

Dlatego okres, w którym wprowadzałem to o czym pisze jezuita trwał bardzo
krótko ale za to był bardzo intensywny. Ponadto pozwolił mi dotarcie do
faktów, które stały się podwaliną mojej hipotezy.

LeoTar



>> >Tak więc co będziesz wmawiał obecnie dziewczynką że mają zazdrość o
>> >penis bo czują się gorsze, bo ta koncepcja powstała w wieku gdzie
>> >kobiety były uważane za gorsze? Jak wiem dziewczynki akceptują swoje
>> >narządy i nie chcą mieć penisa, są go jedynie ciekawe, więc co
>> >będziesz wmawiał dziewczynką potrzebę zazdrości o penis obecnie,
>> >której nie odczuwają. No nie zła terapia- mam być wkurwiona bo nie mam
>> >penisa bo terapeuta z 19 wieku tak chce.

>> Nie czytasz tego co napisałem tylko opisujesz własne wyobrażenia o moich
>> poglądach i teorii zeń wynikającej. Bo jesteś zafiksowany na
>> obowiązującym modelu kulturowym.

>Jakbym gwałcił dzieci co jest potworną krzywdą na całe życie to bym
>był według ciebie normalny? Wiesz co ty piszesz - jestem Fritzl i chce
>kazirodczo- pedofilnie gwałcić dzieci, dlatego mi nie wolno?

Nie widzisz granicy między kazirodztwem, pedofilią  a inicjacją seksualną ?
Kazirodztwo/pedofilia to chore uzależnienia seksualne dzieci od rodziców, i
nie tylko. Natomiast inicjacja to łagodne uwolnienie dzieci z tych
uzależnień poprzedzone całym procesem wychowania seksualnego w domu,
przez rodziców tylko i wyłącznie.. Nie wiem jaką decyzję podejmą dzieci, czy
dojdzie do fizycznego zbliżenia czy nie ale jest to wyłączna ich decyzja
dająca wolność od rodziców. Nie znaczy to, że dzieci opuszczą fizycznie
rodziców, ale jedno jest pewne: nie będą od nich uzależnione.
A Fritzla wsadź sobie w cztery litery, żaden przykład dla mojej hipotezy.

LeoTar



>> >> Ach czyli kazirodztwo na wsi kieleckiej kwitnie a normalnych na
>> >> taczkach wywieziecie, to już biskupi wszystkich tam spedofilili, Fritzl
>> >> bohaterem narodowym. ?

>> > Pedalstwo/lesbijstwo to nie jest normalność.

>> To jest skutek uzależnienia emocjonalnego od rodziców i strach przed
>> rodzicem płci przeciwnej.

>To efekt uprzedzeń co piszesz na tle nerwicowym do ludzi z urodzenia
>innych.

Sugerujesz, że mam nerwicę czy że lekceważę osoby homoseksualne ?
Nie uważam osób homoseksualnych za inne ale takie same jak ja.
Chodzi o to, że uważam, że ich orientacja seksualna wynika stąd, że zostali
skrzywdzeni emocjonalnie przez kogoś płci przeciwnej i boja się teraz
kontaktów z ta płcią (przeciwną)
A nasz fenomenalny umysł potrafi tak zmanipulować samego siebie, aby
niemożliwym stało się ponowne skrzywdzenie. Dlatego wybierają tę sama płeć
albo pozostają singlami.
To skutki wirującej przemocy emocjonalnej.

LeoTar



> A niby dlaczego miało by być pięknie? Poprzednio zadałem Ci konkretne
> pytanie- powtórzę:
>
> Może to tak ma być, że synowie napędzani energią seksualną rywalizują z
> ojcami o matkę (chodzi mi o symbolizm tego- nie o dosłowny akt płciowy)-
> co powoduje, że wyrastają na przedsiębiorczych, zaradnych ludzi.

Na tę część pytania odpowiedział Ghost. Dzięki.


>Córki starają się  ściągnąć uwagę ojca na siebie- najpierw podbierając
>matkom kosmetyki, trenują zachowania seksualne wobec ojców- gdy dorosną,
>znajdą sobie wzór ojca za opiekuna- a ich ojciec przekaże je w opiekę
>mężom.  Oczywiście- to wielki skrót.

Rzeczywiście wielki skrót myślowy. Ale ja zadam Ci  przy okazji pytanie. Czy
kobieta jest rzeczą, którą się przekazuje z rąk do rąk ? Czy nie jest
wystarczająco samodzielna by wymagała od mężczyzny opieki ? Może w ten
właśnie sposób udając niesamodzielną  zmusza swojego partnera do nadmiernego
zajmowania sie nią. W ten sposób uzależnia go od siebie i staje się jego
panią na każde życzenie.  Sama będąc zniewolona jeszcze bardziej zniewala.
Jeżeli jesteś bystrym obserwatorem to powinieneś wiedzieć, że kobiety
znakomicie manipulują mężczyznami znacznie sprytniej niż mężczyźni
kobietami. A jeżeli coś sie stanie złego to zawsze winien jest mężczyzna. A
kto odnosi korzyści - kobieta.


> To wszystko napędza- podkreślam- energia seksualna.

Energia seksualna niewłaściwie ukierunkowana jest straszliwą niszczycielską
siłą. I to siłą, którą posługują się kobiety powodując śmierć niepokornego,
nie dającego się podporządkować,  mężczyzny. Stąd znacznie krótszy średni
czas życia mężczyzn niż kobiet.


> Trudno stwierdzić, wszystko konkretnie, co by zmieniło w relacjach z
> ludźmi zastosowanie Twojego modelu rodziny: inicjacja seksualna w
> rodzinie.

Wyzwolenie dziecka z jarzma nieuświadomionych pragnień, które są
niszczycielską siłą dla jednostki a w konsekwencji i dla społeczeństwa.
Człowiek wyzwolony uwalnia umysł, przestaje być niewolnikiem swojej
podświadomości



>Można poszukać w krańcowo przecież różnych obyczajach różnych
> ludów na przestrzeni dziejów- czy taki obyczaj gdzieś panował. Ja o niczym
> takim nie słyszałem- mimo jakiegoś jednak zainteresowania tematem. Kiedyś
> czytałem "Życie seksualne dzikich"- obfitujące w różne- z naszego punktu
> widzenia- perwersje seksualne dzikich ludów. Nie kojarzę w ogóle podobnego
> rytuału. Należy zadać pytanie- dlaczego?

A czy nigdy nie przyszło Ci do głowy, że celem podział u ludzkości na różne
kultury jest właśnie poszukiwanie rozwiązania problemu wychowawczego. Jak
wychowywać dziecko by wyzwolić je z nieświadomości. Dzięki podziałom
poszczególne grupy, nacje mogą w izolacji poszukiwać rozwiązań i próbować je
wdrażać na małą skalę by w końcu wybrać model najlepszy gwarantujący
bezpieczeństwo całej ludzkości


> W mitach, baśniach, legendach, przekazach biblijnych,
> etc- spotykamy się często z ostrzeżeniami przed kazirodztwem- czego
> przecież znany Ci mit Edypa przykładem. Czyli- jest ten zakaz
> (kazirodztwa) tak ważny dla rozwoju społeczeństwa, że- sądząc z ilości
> ostrzeżeń- jest on priorytetowy.

Według mnie ten zakaz wynikał z nieświadomości potrzeb wychowawczych
człowieka  i wpływał na rozwój całej cywilizacji w sensie doskonalenia,
zabezpieczania i popychania ludzkości ku lepszemu i bezpieczniejszemu życiu.
Ale też zakaz ten jest przyczyną nieokiełznanej rywalizacji o posiadanie
coraz większych dóbr. Napędza postęp ale równocześnie grozi zagładą całej
cywilizacji gdyż sprzyja nieokiełznanej rywalizacji w celu symbolicznego
pokonania ojca. Syn chce pokazać ojcu, że jest od niego lepszy. Chęć "bycia
lepszym" od ojca to pokłosie poniżania syna przez ojca przez zakazywanie
synowi kontaktu seksualnego z matką. Ojciec robi to podświadomie gdyż tak
robił jego ojciec, jego dziadek i wszyscy poczynając od początku dziejów.
Syn jest więc niewolnikiem ojca w każdym pokoleniu. Jeżeli nie może posiąść
choćby raz tego co dla ojca najcenniejsze, czyli kobiety ojca więc
rywalizuje z ojcem na polu ekonomicznym, naukowym, etc. Podobnie rzecz się
ma z w relacjach matka-córka.
Rodzic stara się ograniczać wolność dziecka ale to, dziecko, dąży do
uwolnienia się od dominacji rodzica. Walka ta jest bardziej fizyczna w
relacjach ojciec-syn a bardziej finezyjna  ale bardziej perfidna  i
niszczycielska w relacjach matka-córka.


> Samo wyobrażenie tego czynu przyprawia mnie o mdłości- dosłownie.
> Propagując coś takiego- w rzeczy samej zachęcasz do zbydlęcenia. I to
> dobrowolnego.

Czyżbyś  uważał akt seksualny za coś niegodnego człowieka ? Dzieci domagają
się tego od rodziców dopóki nie zostaną przez tych ostatnich stłamszone i
wychowane zgodnie z obowiązującym modelem wychowawczym. Ja przeżyłem
prowokację seksualną ze strony mojej córki i dopuściłbym się kazirodztwa
gdyby doszło do aktu seksualnego między nami bez udziału mojej żony. Stałbym
się partnerem seksualnym mojej córki a nie jej wyzwolicielem. Gdyby do
czegoś takiego doszło musielibyśmy ukrywać ten fakt co powodowałoby
uzależnienie córki ode mnie. A nie o to chodzi w inicjacji by dziecko stało
się totalnie psychicznie uzależnione od rodzica; chodzi o to aby zostało
całkowicie od rodzica uwolnione.


> Znane mi przypadki kazirodztwa- te, o których słyszałem, czytałem-
> wywoływały silne defekty w psychice dzieci tak skrzywdzonych. Zapytam
> wprost: czy byłeś molestowany seksualnie w dzieciństwie?

Wywoływały szkody w psychice dzieci gdyż dzieci musiały ukrywać ten fakt.
Gdyby im tego nie uświadomiono w myśl obowiązującej doktryny wychowawczej
nic złego by się dzieciom nie stało. Oczywiście pod warunkiem, że celem
rodzica nie było zaspokojenie własnych potrzeb psychiczno-fizycznych.
Wskutek inicjacji dziecko, powtarzam to po raz kolejny, nie może się stać
partnerem seksualnym rodzica gdyż celem inicjacji jest uwolnienie dziecka od
rodzica.

LeoTar



> > To jest skutek uzależnienia emocjonalnego od rodziców i strach przed
> > rodzicem płci przeciwnej.

> A jakieś źródełko do tych rewelacji? Bo na ten przykład poza genetyką-
> łatwo znaleźć w sieci teorie o (przynajmniej części homoseksualistów)-
> np w przypadku facetów: dominującej, "samczej" matce i pierdołowatym
> tatusiu. Mimo, ze częściowo zgadza się z tym, co napisałeś (strach syna
> przed  matką)- to tylko częściowo: brak tu jednoczesnego pierdołowatego
> ojca, no i przede wszystkim nie spotkałem się z teorią próbującą podobnie
> tłumaczyć homoseksualizm kobiet.

Odpowiadam na forum bo mi poczta nie działa.:)

Nie wiem czy masz dzieci czy tez nie. Ja mam ich czworo, jedno z pierwszego
małżeństwa i troje z drugiego. Razem dwie córki - są starsze od synów- i
dwóch synów z których jeden jest dzieckiem z zespołem Down'a. To co pisze w
sieci przeżyłem sam i dlatego nie boje się o tym pisać. Przeżyłem zachętę
córki młodszej do aktu seksualnego. Napisałem o tym w jednym z postów. A
więc nie masz racji twierdząc, że dzieci nie dążą do kontaktu seksualnego z
rodzicami. Gdyby ktoś  twierdził, że moja córka musiała być chora to dałbym
mu w buźkę. Ta reakcja mojej córki utkwiła mi bardzo głęboko w świadomości ,
jej zachowanie stało się jednym z filarów mojej hipotezy.
Z Freudem się nie zgadzam co do jego twierdzeń o poczuciu niższości kobiety
ze względu na penisa - kobieta czuje się gorsza od swojej matki, która
zakazała jej kontaktu z ojcem i w ten sposób potraktowała córkę jako coś
gorszego. To tutaj leży przyczyna kompleksu.
Zjawisko poniżania dzieci przez rodziców polega na ograniczaniu wolności
dzieci. Dziecko nigdy nie sięgnie po trwały układ seksualny z rodzicem gdyż
nie jest jego celem skrzywdzenie rodzica tej samej płci  a jedynie przeżycie
inicjacji seksualnej. I na tym jednym akcie - w moim przekonaniu - się
kończy. Żadna córka nie zabierze ojca matce ani syn nie zabierze matki ojcu.
Natomiast domagają się ZRÓWNANIA z rodzicem tej samej płci. Córka chce się
stać równa matce przez sięgnięcie po to co dla matki najcenniejsze (ojciec)
a syn chce sięgnąć raz po to co dla ojca najcenniejsze czyli po kobietę
ojca. Akt inicjacji seksualnej jest aktem odłączenia się od rodziców,
ostatecznym zerwaniem emocjonalnej pępowiny, która wiąże dziecko z rodzicami.

LeoTar



>Homo jest wrodzone ty debilu.

Tak uważasz ?
Ja uważam, że homoseksualizm to skutek błędnego wychowania dzieci przez
rodziców. Nie, nie oskarżam rodziców o świadome wychowywanie swoich dzieci
na homoseksualistów. To skutek nieuświadomionych, kazirodczych relacji w
rodzinach hetero. To deformacja psychiki w tych rodzinach, gdzie więzi
emocjonalne między rodzicami są najsilniejsze, najbliższe przez co
oddziaływanie rodziców na dzieci jest również bardzo skrajne. Prawdę
powiedziawszy dzięki obowiązującej doktrynie wychowawczej(bez wychowania
seksualnego w rodzinie) WSZYSCY jesteśmy ukrytymi homoseksualistami gdyż
więzi emocjonalne o charakterze seksualnym nigdy nie zostają przerwane. Brak
inicjacji równa się pozostaniu w uzależnieniu od rodzica. A powinno być, że
dziecko całkowicie uwalnia się od rodziców.

LeoTar



>> > Ach czyli kazirodztwo na wsi kieleckiej kwitnie a normalnych na
>> > taczkach wywieziecie, to już biskupi wszystkich tam spedofilili, Fritzl
>> > bohaterem narodowym. ?

>> Pedalstwo/lesbijstwo to nie jest normalność.

>Pedofilny kler to nie jest normalność i na jakiej zasadzie
>rozpoznajemy patologię, ano patologia modli się do nienormalnych
>zboczeńców, a normalnych prześladuje. Normalne społeczeństwo homo
>akceptuje a patologię pedofilną zwalcza.

A według mnie kler robi całkiem niezłą robotę ujawniając własne słabości na
tle seksualnym. Dzięki temu możemy się dowiedzieć jak naprawdę wyglądało
wychowanie przyszłych księży i dlaczego wybrali ten sposób na życie. W ich
rodzinach musiało być totalne emocjonalne uzależnienie od matek. I dlatego
boją się kobiet. Dlatego tez tak wielu z nich ujawnia homoseksualizm. A
wybierają dzieci bo te są najsłabsze i dają się zdominować przez
"autorytet". Chociaż te dzieci później uświadomione ujawniają sprawki
księży.

LeoTar



>>  Normalne społeczeństwo homo akceptuje a patologię pedofilną zwalcza.

> Normalne społeczeństwo  TOLERUJE homo póki to homo siedzi
> cicho in swym domo.

Mniej złośliwości a więcej zrozumienia jak dochodzi do tego, że ludzie stają
się  homoseksualistami i pedofilami.

LeoTar



> ............
>> Dziecko powinno być wolne od wszelkich autorytetów zewnętrznych gdyż do
>> samodzielnego życia jest mu potrzebne zaufanie do samego siebie, we
>> własne siły a zatem autorytet wewnętrzny. Taki wewnętrzny autorytet można
>> zbudować tylko na bazie zaufania do samego siebie czyli poszanowania
>> samego siebie.

> O ile z pierwszą częścią tej tezy można się zgodzić- o tyle z drugą w
> żadnym razie - nie. Autorytetem dla dziecka są i POWINNI być rodzice. A
> bardziej powinni- bo niestety- nie zawsze są. To nie wyklucza budowy
> zaufania do samego siebie. To zaufanie jest dopiero w budowie-
> podkreślam!. Dziecko

A kiedy ta budowa się kończy ?  Wszak kiedyś dziecko założy własna rodzinę i
wówczas powinno juz być autorytetem dla samego siebie całkowicie
odpowiedzialnym za własne decyzje i czyny.


> czasem się przekonuje, że gdy nie słucha rodziców- może ponieść przykre
> konsekwencje. Jeśli rodzice będą go wspierać, szanować, pozwalać się
> mylić - to wszystko jest ok i na jak najlepszej drodze.

A więc nie negujesz, że dziecko musi doświadczać. Ja tylko dodaję, że musi
doświadczyć wszystkiego czego może doświadczyć w bezpiecznym otoczeniu
rodziców. Bo dziecko musi wyrobi ć sobie WZORCE postępowania. To jak
mężczyzna potraktuje swoją partnerkę zależeć będzie od tego jak jego ojciec
traktował jego matkę i jak matka traktowała ojca. A szczególną rolę odgrywa
tutaj traktowanie swego partnera seksualnego, czyli jak rodzice traktują się
nawzajem w akcie seksualnym.

Dlaczego rodzice podświadomie nie chcą aby dziecko widziało ich akt
seksualny ? Ano dlatego, że w tym akcie ujawniają się wszystkie zachowania ,
w tym również negatywne jak : wzajemna nieufność, fałsz, obłuda,
nieodpowiedzialność. Rodzice czują, że w ich zachowaniach jest coś nie w
porządku jak również zdają sobie sprawę, że dziecko jest bystrym (powiem
najbystrzejszym) obserwatorem i wszystkie te patologie życia seksualnego
wychwyci. A te patologie to pokłosie dotychczasowego wychowania, w którym
nie ma absolutnego zaufania do partnera i panuje w tych relacjach wzajemny
wyzysk.


>Potem w sposób naturalny przychodzi wiek nastolatka, kiedy wraz z burzą
>hormonów w sferze psyche następuje negacja autorytetów rodziców- by później
>na wyższym poziomie, już jako osoba dorosła zbudować ich a także swój
>autorytet na nowo.

Skąd nagle negacja rodzicielskiego autorytetu skoro uważasz, że rodzicielski
autorytet ma trwać wiecznie, ma być dominującym nad dzieckiem ?  I co
oznacza bunt nastolatków ? Może to jest ostatnie wołanie o zmianę relacji
między rodzicami a dzieckiem. Może to jest ostatnie wołanie o szczerośći
otwartość w sprawie życia seksualnego rodziców? Może to jest ostatnie
wołanie o edukację seksualna w rodzinie ?


>I- jako osoba dorosła potrafić w dorosły sposób ten autorytet rodziców
>odrzucić.

A czyj autorytet przyjąć ? Czy nie chodzi właśnie o to by pozbyć się
uzależnienia od rodziców ?


> Zauważ, jak te relacje z rodzicami są ważne- ich autorytet: jeśli nie będą
> go mieć u małego dziecka- to będzie ono odrzucać w całości wszystko, co mu
> podsuną -  oni i inni dorośli, których z nimi będzie utożsamiał. Nie mając
> ich autorytetu- będzie budować swoje życie na negacji ich- co oczywiście
> szybko sprawi, że poniesie wiele klęsk, które z kolei uniemożliwią mu
> budowę zaufania do samego siebie. Etc.

Jesteś bardzo blisko tego o czym piszę. Dlaczego dzieci odrzucają autorytet
rodzicielski chociaż później działają dokładnie tak samo ? Bo w najgłębszych
pokładach naszej podświadomości chcemy być dobrzy, otwarci, szczerzy,
altruistyczni. A dlaczego tak się nie dzieje ? Bo błąd  tkwi w
NIEUŚWIADOMIENIU rodziców. Nie zdają sobie sprawy co robią źle ale
zmuszają  dzieci do takiego samego działania. Nie chcą ZAUFAĆ dzieciom,
które są  najlepszymi obserwatorami jeszcze nieskażonymi kłamstwami,
którymi nacechowane jest  życie rodziców. Dlatego dzieci się buntują i bronią
się tak długo przed toksycznymi rodzicami tak długo jak tylko mogą. Presja
społeczeństwa jest jednak tak silna, że w końcu muszą przyjąć wzorzec
zachowań narzucony przez obowiązujący paradygmat wychowawczy.


>> Co do zaufania dzieciom całkowicie się z tym zgadzam, gdyż dzięki temu
>> mojemu zaufaniu do dzieci wyrosły moje przekonania. To dzieci dostarczyły
>> mi tej wiedzy nie zdając sobie z tego zupełnie sprawy. Ja ufałem im a
>> one mnie co moją żonę doprowadziło do szału. Pochodzi ona z głęboko
>> wierzącej katolickiej rodziny a katolicyzm wymaga od wiernego tylko
>> zaufania ichniemu bogu, nie człowiekowi.

> Jestem katolikiem- i oświadczam Ci, że piszesz brednie.

Gdzie?


>> Wzajemna miłość i wzajemny szacunek rodziców to rzecz nieodzowna do
>> prawidłowego rozwoju dziecka

> Zgoda


>> ale kończy się ona  gdy dochodzimy do spraw seksualności człowieka, która
>> tak rajcuje ludzi w wierze.

> Mnie nie rajcuje- przynajmniej nie w chory sposób. Zbyt uogólniasz. A to
> musi prowadzić na manowce.

Od wydarzeń jednostkowych trzeba stopniowo przechodzić do uogólnień.
Problem tkwi w tym, że każdy człowiek stara się ukryć przed innymi swoje
najgłębsze uczucia by nie zostać zranionym tak jak dziecko jest ranione
przez toksycznych rodziców. Dlatego każdy z nas, zanim przejdzie na jasną
stronę mocy :), ukrywa przed otoczeniem swoje słabości po to by nie zostać
rozpoznanym. Buduje wokół siebie nur obronny, którym oddziela się od innych.
Ten mur to system zaporowy oparty na kłamstwach i manipulacjach.  Ma to
ochronić, i chroni do pewnego momentu, nasze najgłębsze uczucia by nikt nas
nie zaskoczył na otwartości lub szczerości. Dopiero otwarcie psychiki po
utrwaleniu i okrzepnięciu mojego ja pozwoliło mi wyjść z moim pomysłem na
zewnątrz, pomysłem który wyzwoli Człowieka z jarzma podświadomości. Ja nie
muszę juz teraz manipulować i nie boje się pisać tego co czuję. Spróbuj jak
to smakuje.

......

>> Moja rodzina rozpadła się pod gdyż żona wyrzuciła mnie z domu gdy
>> zorientowała się w jak dobrej komitywie jestem z dziećmi.  Bezpośrednią
>> przyczyną usunięcia mnie z domu był to, że ujawniłem przed dziećmi fakt,
>> iż maja starszą siostrę z mojego pierwszego małżeństwa. Moje pierwsze
>> małżeństwo rozpadło się przy aktywnym udziale mojej drugiej połowicy.
>> Nie chciała aby dzieci wiedziały o starszej siostrze. I bardzo długo mną
>> manipulowała zanim zdecydowałem się dzieciom powiedzieć o tym, że mają
>> jeszcze jedną siostrę. Dzieci przyjęły to jako fakt natomiast moja druga
>> żona nie wytrzymała nerwowo gdyż chciała uchodzić za nieskazitelnie dobrą
>> i czystą osobę, przynajmniej w oczach dzieci. Ale strach ma wielkie oczy
>> zaś na złodzieju czapka gore.
>> Dlatego okres, w którym wprowadzałem to o czym pisze jezuita trwał bardzo
>> krótko ale za to był bardzo intensywny. Ponadto pozwolił mi dotarcie do
>> faktów, które stały się podwaliną mojej hipotezy.

> Wiesz- pamiętam Cię jak chyba po raz pierwszy zawitałeś na grupach-
> wrzucając tu różne dokumenty sądowe dotyczące Twojego rozwodu etc. No ale
> ja nie o tym chciałem;

Rzeczywiście, musiałem się wtedy zabezpieczać chociaż te kilkanaście lat temu
moje poczucie, albo raczej jego brak, wynikało z mojej nieświadomości. Już
wtedy nikt mnie nie ruszał chociaż w necie byłem atakowany podobnie jak i
teraz. Ale wszystko to przemija w miarę jak uświadomiłem sobie, że mam
BEZWZGLĘDNIE rację.


>Wiesz- odnosząc się do tego, co napisałeś: zakładam, że podajesz prawdziwe
>fakty- które obserwowałeś: czyli to, że  żona wyrzuciła Cię z domu. Prawdą
>jest zapewne też to, co powiedziałeś dzieciom. Jednak z całą pewnością
>małżeństwo Ci się nie rozpadło- tylko wraz z żoną doprowadziliście do jego
>rozpadu. Z dużą dozą prawdopodobieństwa należy też przyjąć, że to, że
>jesteś w dobrej komitywie z dziećmi nie było przyczyną rozpadu małżeństwa-
>traktuję to jako racjonalizację zachowań.

Masz oczywiście rację pisząc, że to my oboje doprowadziliśmy do rozpadu
małżeństwa. Można potraktować taki rozpad jako coś tragicznego a z drugiej
strony gdyby nie ten fakt nie doszłoby do takiej eskalacji przemocy w
rodzinie, która zmusiła mnie do poszukiwania przyczyny dla której do tego
rozpadu doszło. I musiałem się tutaj uciec do poszukiwania czegoś
niestandardowego, czegoś co wyjaśniłoby nasze zachowania i zachowania naszych
dzieci. Doszedłem do tego o czym piszę i obserwuję innych stosując nowy
paradygmat wychowawczy. WSZĘDZIE odnajduję te same związki chociaż w różnych
wariacjach co wynika z faktu, że różne rodziny i ich członkowie stosują
różne techniki kamuflowania przemocy emocjonalnej, która ma miejsce we
wszystkich rodzinach. Przemoc wiruje ale w taki sposób aby jej nie ujawnić.
Dopiero ekstremalny wysiłek intelektualny prowadzi do rozwikłania węzła
gordyjskiego.


>Nie zauważasz też zdaje się faktu, że nawet, jeśli Twoja małżonka Tobą
>manipulowała (może i tak)- to_Ty_dawałeś_sobą_manipulować.

Bo się bałem, że rozpadnie mi się druga rodzina, a ona to bezwzględnie
wykorzystywała i manipulowała naszym życiem seksualnym. Az w końcu
doprowadziła do tego, że zrobiłem sobie "skok w bok" i powiedziałem jej o
tym.


>No jeśli nawet zauważasz- to bagatelizujesz. A to bardzo ważne. Osoba
>bowiem podatna na manipulacje- z wielu prostych powodów- nie może mieć
>prawdziwych, szczerych relacji z innymi ludźmi- więc i Twoje relacje z
>dziećmi też nie mogły być tak dobre, jak opisujesz.

Rzeczywiście, moje relacje z dziećmi nie były na początku zbyt dobre ale
odmieniły się gdy odważyłem się powiedzieć dzieciom prawdę o sobie. To długa
historia - może ja kiedyś opiszę. Wiąże się z moim kilkunastoletnim pobytem
w USA w celach zarobkowych a także z rehabilitacją mojego syna Wojciecha
(zespół Down'a) w Instytutach Osiągania Ludzkich Możliwości w Filadelfii,
PA. W 1974 r Janek, mój drugi syn i córka Kasia chodzili w USA do szkoły i
wtedy właśnie doszło do takiego mojego otwarcia się na dzieci., Wtedy tez
Kasia przekazała mi różne informacje na temat zachowań żony. Gdy wracała do
Polski napisała mi list, w którym powiedziała tak, że "uwalnianie emocji
jest bardzo dobre ale należy to robić powoli bo niektórzy mogą dostać
szału". No i mija żona dostała ponieważ wszystko o czym rozmawiałem z
dziećmi trafiło również przez Kasię do żony. Dzieci nie wyróżniają w żaden
sposób rodziców, nawet wtedy gdy rodzice manipulują i kłamią. Dzieci pragną
rodzinnego szczęścia i PRAWDY.


>Poza tym- rodzina to jednak całość- i trudno mi uwierzyć, abyście wspólnie
>nie mogli doprowadzić do tego, żeby za obopólną zgodą móc opowiedzieć
>dzieciom o ich siostrze IMO- to nie do uwierzenia. Poza tym powód, jaki
>podałeś- powiedzenie dzieciom be zgody drugiej żony o Twoim dziecku z
>pierwszego małżeństwa jako przyczyna rozpadu związku- jest IMO Twoją
>racjonalizacją.

To, że dzieci się dowiedziały o ich starszej siostrze był tylko iskra, która
spowodowała wybuch. A co do tego, że mogliśmy to zrobić razem... No cóż
bałem się, że zostanie mi odebrana resztka życia seksualnego gdy o to
poproszę. Mój postępek wobec żony może się wydawać manipulacja lub przemocą,
ale dzięki temu odzyskałem zaufanie i szczerość dzieci. Szczerość za
szczerość. To jest piękne.


> Tak to wszystko widzę.

No cóż, ja tez widzę przez pryzmat własnych doświadczeń.:)

LeoTar

 
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego