Koniec ewolucji, odc.4. - LeoTar'a rozmowy o wychowaniu, wiosna 2013

Idź do spisu treści

Menu główne:

Koniec ewolucji, odc.4.

Koniec ewolucji.

[...]
>>np człowiek nie może stworzyć istoty (maszyny) doskonalszej od  siebie
>>samego.

>dlaczego?


>>Z wielu powodów- na przykład: można dać coś (przekazać) WYŁĄCZNIE,
>>jeśli  się to ma. Mogę Ci dać 20000 zł- bo tyle mam. Nie dam Ci miliona
>>zł- bo  ich (niestety) nie mam. Człowiek wychowany bez miłości- nie
>>potrafi  kochać- czyli dawać miłości innym- bo w nim miłości nie ma. Itd,
>>itp.  Czyli: coś o określonym stopniu- nazwijmy to: doskonałości, może
>>stworzyć inne "coś" co najwyżej o takim samym stopniu  doskonałości.

>teoretycznie można stworzyć istotę (maszynę) która będzie  ewoluować.
>istotę, której granice poznawcze będą leżały dalej niż człowieka.
>dlaczego nie? możesz dać mi 20000 zł, ja mogę zrobić z tego  milion.
>nie musisz dawać mi miliona, żebym miała milion.
>
>na razie zagadnienie sztucznej inteligencji, bioinżynierii,  współpracy
>mózgu z komputerem, inżynierii genetycznej jest w powijakach,
>ale w  przyszłości da się stworzyć organizm doskonalszy od nas.
>niekoniecznie oparty na związkach węgla. pozbawiony naszych wad.


>>Przecież to nie ten przykład! Jak dam Ci 20000zł, a Ty za jakiś czas
>>będziesz miał 1000000zł- to znaczy, że_resztę_Ci_ktoś_dał. Nie
>>można z

>wcale nie. to znaczy ze zrobiłam z 20000 dużo więcej - inwestując,
>ryzykując, whatever. a to znaczy, ze mogę zrobić jeszcze więcej z
>tego,  co mam.


>>Ale zawsze tylko pieniądze i tylko tyle, ile inni ludzie Ci dali.
>>Zostając przy tym przykładzie- nie jesteś w stanie zarobić więcej,
>>niż  ludzie wokół mają pieniędzy.

>ok, to może inaczej: 90 pierwiastków występuje w przyrodzie, znanych
>jest ponad 100. czyli natura dala nam tylko 90, my stworzyliśmy
>jeszcze  kilkadziesiąt. stworzyliśmy więcej niż mieliśmy.
>czy to bardziej do ciebie przemawia niż przykład pieniędzy?


>>niczego zrobić czegoś- a Ty uparcie powtarzasz, że można. Fizyka  nam
>>na to  daje sporo dowodów- a postaci praw zachowania energii, pędu czy
>>ładunku.  Nawet, jak człowiek stworzy maszynę, która będzie zdolna do
>>ewolucji  (już takie są- choć w bardzo prymitywnym stopniu- robi się
>>eksperymenty z ewoluującymi programami komputerowymi)- to i tak
>>będzie on mniej  skomplikowany od człowieka. Nie ma powodu
>>przypuszczać, że ewolucja  jest

>dlaczego mniej? będzie bardziej skomplikowany. kwestia punktu wyjścia.
>ówczesne sieci neuronowe będą mniej skomplikowane. za lat 50 -
>niekoniecznie. za jakiś czas pewnie byle aplikacja na iphonie  przejdzie
>test turinga. czemu nie?

>Nie bierzesz pod uwagę tego, co napisałem. Czy jest Ci znane pojęcie
>entropii?


>>procesem, który trwa do nieskończoności, albo że od zera do czegoś bardzo
>>skomplikowanego. Skomplikowanemu układowi ktoś tę "komplikację"
>>przekazał. A nie mógł jej przekazać więcej, niż sam miał.
>>Z tego, co napisałeś wynika, że człowiek ewoluując prześcignie
>>swego  Stwórcę.

>jeśli ktoś widzi świat przez pryzmat stwórcy - to nie, nie  prześcignie.
>zapewne stwórca wcześniej wyciągnie wtyczkę.
>jeśli ktoś wyłącza rolę stwórcy - to i tak nie prześcignie tego -
>wyimaginowanego wtedy - tworu. zbyt ułomni jesteśmy i wykończymy się
>wcześniej. sami. no, chyba, ze ulepszymy człowieka ingerując w   proces
>ewolucji. wtedy tak, prześcigniemy własną wyobraźnię i hipotetyczny
>byt  doskonały:)


>>To Twoja opinia. Jeśli nawet nie chcesz brać pod uwagę Stwórcy- weź
>>entropię. Wymagasz, żeby kółka zębate podrzucone do góry spadając
>>chaotycznie ułożyły się w zegarek. Albo istnieje siła zewnętrzna,  która
>>je uporządkuje- albo spadną w sposób opisany krzywą Gaussa. Jeśli
>>jednak  istnieje ta siłą zewnętrzna, która to potrafi uporządkować w jeden
>>spójny mechanizm zegarka- to też jest ona ograniczona przez samą
>>siebie. Jakże chcesz oczekiwać, że będzie potrafić uporządkować lepiej coś,
>>niż  sama jest uporządkowana?

>dane w bazie danych są uporządkowane bardziej niż w naszym mózgu.
>stworzyliśmy coś bardziej uporządkowanego niż my sami.
>a co z craigiem venterem?
>to dopiero początek badan, ale pewnie kiedyś da sie stworzyć organizm
>bardziej skomplikowany niż my, bo niby czemu nie? a ten organizm
>będzie  ewoluował. pytanie - który szybciej? nasz, czy przez nas stworzony.

A dlaczego musi to być coś sztucznego, wytworzonego przez nas ?
Dlaczego musimy sobie udowadniać, że jesteśmy lepsi od naszych Stwórców
czyli naszych Rodziców ? Czyż przez całe nasze dorosłe życie nie
staramy się udowodnić im oraz samym sobie, że jesteśmy lepsi od nich.


>nie musi, dla mnie to mogą być tez kosmici. tylko ze wtedy skończymy
>jak Indianie. pewnie ogólnie masz racje, ze ludzie chcą cos udowodnić
>rodzicom. moi są na szczęście również moimi przyjaciółmi, wiec nie znam
>problemu z autopsji.


>>Znasz, znasz. Tylko tyle, że nie zdajesz sobie z tego sprawy.

>z pewnością :) z pewnością wiesz o mnie więcej niż ja sama :) chylę czoła
>przed twoja przenikliwością  :)

Uwolnij swój umysł od emocji a przekonasz się, że wiesz znacznie więcej niż Ci się wydaje. Będziesz sięgać tam gdzie wzrok nie sięga. Warunek: nie wolno Ci skrzywdzić nikogo i nie dopuścić by ktoś krzywdził Ciebie.


>>Wiesz, to są nasze rozważania że tak powiem- filozoficzno- akademickie.
>>Jednak naprawdę trudno mi uwierzyć, byśmy kiedyś mogli być   więksi
>>od  naszego  Stwórcy.

>wierze... nie wierze... wierze... nie wierze...


>>btw. czy człowiek, który czegoś nie miał, nie może się tego  nauczyć?
>>człowiek, który nie miał miłości, nie może pokochać w dorosłym  życiu
>>psa? albo dziecka? nie pragnie, żeby dać dziecku to, czego sam nie
>>miał? nie może nauczyć się empatii?  IMVHO - odważna teza.

>Z całą pewnością- nie może tego dać- bo nie ma. Nie będzie kochał
>psa, czy  roślinki. To będzie toksyczne- takie, jak wszelkie jego związki.


>hm, czyli dziecko, którego nikt nie kochał w domu dziecka przyczynia
>się do stworzenia patologicznego społeczeństwa?
>Dokładnie tak. I różni ludzie wypisali o tych syndromach zaburzeń
>społecznych opasłe tomiska. A także- jak sobie można z tym poradzić.


>>Napisałeś, że może się nauczyć. No ok- tyle, że czym jest taki  proces
>>nauki  kochania? To proces dawania i brania miłości. Zauważ, że realnie
>>taki  skrzywdzony człowiek trafia w swoim życiu na kogoś, kto będzie
>>wyznaczał mu  punkt zwrotny- bo go pokocha. Pokaże mu, co to miłość.

>pies świetnie pokazuje co to miłość. dziecko tez. czasami wystarczy
>odpowiedzialność. z odpowiedzialności - wobec własnego dziecka lub
>psa  - rodzi się przywiązanie. i miłość. nie żyjemy na pustyni. człowiek
>może się uczyć obserwując świat, wybierając, które wzorce chce
>powielać, identyfikować się z nimi.


>>Tak, jak napisałem: człowiek niekochany- nie potrafi kochać innych-
>>nie  kocha siebie. Może się zdarzyć, że mając np dziecko- weźmie
>>odpowiedzialność za swoje życie i nauczy się od tego dziecka miłości
>>(czyli: dostanie miłość). To przecież pisałem. Jednak sam z siebie  nie
>>da rady. Owszem, i mały piesek w takich razach bywa pomocny...a może
>>lepiej, jak taki człowiek zaczyna od roślinki, potem pieska- a z
>>dzieckiem jako nauczycielem- na końcu.

>równie dobrze kochany nad życie i rozpieszczony bachor może stać się
>dorosłym, który nie potrafi dać miłości i morduje koty.


>>To sprzeczność. Kochany nad życie i rozpieszczony bachor. Osoba,
>>która  bardzo kocha swoje dziecko- nie zrobi z niego rozpieszczonego
>>bachora.

>teoretycznie racja. często gorzej to w praktyce rodzicom wychodzi. ale
>trudno tu powiedzieć, ze nie kochają swoich dzieci. raczej nie kochają
>ich mądrze.

Rodzice nieświadomie poniżają swoje dzieci i nie zdają sobie z tego
sprawy, gdyż tak zostali wychowani przez swoich rodziców. Najprostszą a
zarazem najtrudniej uchwytną formą poniżania jest ZAKAZ. Zakaz
doświadczania z rodzicem wszystkiego co związane z podtrzymaniem
gatunku.


>no cóż, rodzicom, szczególnie dorosłych dzieci, też należy się trochę
>zrozumienia. chociaż pewnie są też wyjątki, którym nie należy się nic.

MUSZĄ dopuścić dziecko do DOŚWIADCZENIA stwarzania nowego życia z
udziałem dziecka.


>ke? sorki, jestem chyba za prosta, żeby zrozumieć o co ci chodzi.

Nie, nie jesteś zbyt prosta; jesteś tylko nieświadoma. Chodzi o Wiedzę, którą rodzice mają przekazać dziecku w najbardziej podstawowej sferze naszego życia, sferze, która decyduje o zachowaniu gatunku. Chodzi o wychowanie seksualne bez tajemnic i Pierwszy Raz, który Dziecko powinno odbyć z Rodzicami. Ale ŚWIADOMYMI Rodzicami, gdyz nieświadomi Dziecko skrzywdzą i inicjacja seksualna zamieni się w układ kazirodczy totalnie zniewalający Dziecko.


>a doświadczania z rodzicem tego, co służy podtrzymaniu gatunku - nie
>mam pojęcia o co ci chodzi i boje się pytać.

Chodzi o pierwsze doświadczenie seksualne, w którym nabywa się WZORCA
zachowań seksualnych oraz definiuje się to JAKIEGO partnera wybierzesz
sobie w życiu. W tym akcie inicjacji POTWIERDZA się również to, że
jesteśmy RÓWNI naszemu Ojcu, naszemu współ-Stwórcy.


>nadal nie wiem, do czego dążysz. pierwsze doświadczenie seksualne
>niekoniecznie to definiuje. chociaż nie jestem pewna czy mówimy o tym
>samym.

Jak wyżej.


>>Ba! IMO rodzić z "bidulca" może mieć tendencje do rozpieszczania
>>dziecka na zasadzie "ja tego nie miałem"

>a co do miłości - jasne, ze trzeba się jej uczyć, bez względu na to
>czy  i jaka rodzinę mamy. po prostu niektórym jest łatwiej.

Najłatwiej uczyć się przez doświadczenie. Albo przez emocje. Ale nie te
uzależniające lecz te uwalniające dziecko od zależności od rodzica.
DOŚWIADCZENIE - to się liczy i nie trzeba opasłych tomów, w których
opisuje się różnorodne techniki. Doświadczenie nic nie kosztuje poza
Miłością i otwartością. Otworzyć się na dziecko a dziecko podpowie
czego  oczekuje.


>zapewne. byleby nie powiedziało: a teraz chce iphona!

Ten gadżet, jego pożądanie, to któraś tam wariacja uzależnienia
seksualnego od rodzica, który nie pozwala dziecku stać się jemu,
rodzicowi, RÓWNYM. Dziecko musi więc udowadniać sobie, że jest od
rodzica lepsze. Kombinacji jest wiele, nieskończenie wiele. A wszystko
po to, by nie dać się złapać na tej manipulacji.


>nie wiem gdzie tu widzisz uzależnienie seksualne albo udowadnianie ze
>jest się lepszym. jaka manipulacja? dziecko zawsze testuje, ile mu
>wolno.

ZAKAZ jest najprostszą formą PONIŻENIA dziecka przez rodzica. Zakazuje się dziecku tego czego ono potrzebuje aby zdobyć pierwsze, najważniejsze doświadczenie. Doświadczenie, które ma uwolnić dziecko spod kurateli rodzica i uczynić je samowystarczalnym, WIEDZĄCYM, posiadjącym tę samą wiedzę co rodzic. Zakaz jest więc manipulacją, którą nieświadomy rodzic ogranicza wolność dziecka. Poniża je.

LeoTar

 
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego