Jak ważny jest ten "pierwszy raz", odc. 4. - LeoTar'a rozmowy o wychowaniu, wiosna 2013

Idź do spisu treści

Menu główne:

Jak ważny jest ten "pierwszy raz", odc. 4.

Jak ważny jest ten "pierwszy raz".

>> >Homo jest wrodzone ty debilu.

>> Tak uważasz ?
>> Ja uważam, że homoseksualizm to skutek błędnego wychowania dzieci przez
>> rodziców. Nie, nie oskarżam rodziców o świadome wychowywanie swoich
>> dzieci na homoseksualistów. To skutek nieuświadomionych, kazirodczych
>> relacji w rodzinach hetero. To deformacja psychiki w tych rodzinach, gdzie
>> więzi emocjonalne między rodzicami są najsilniejsze, najbliższe przez co
>> oddziaływanie rodziców na dzieci jest również bardzo skrajne. Prawdę
>> powiedziawszy dzięki obowiązującej doktrynie wychowawczej (bez wychowania
>> seksualnego w rodzinie) WSZYSCY jesteśmy ukrytymi homoseksualistami gdyż
>> więzi emocjonalne o charakterze seksualnym nigdy nie zostają przerwane.
>> Brak  inicjacji równa się pozostanie w uzależnieniu od rodzica. A powinno być,
>> że dziecko całkowicie uwalnia się od rodziców.

>To co ty piszesz to katolicka propaganda nienawiści, która oskarża
>niewinnych rodziców, o to że można homo się stać i homofobiczne
>spekulacje że orientacje można zmieniać.

Widzę, że zwróciłeś uwagę na kilka słów a nie przeczytałeś całości. Wyraźnie
napisałem, że nie obwiniam rodziców za błędy wychowawcze, które powodują
homoseksualizm. Że obwiniam o to cały system wychowawczy, który powoduje
skrajne uzależnienie emocjonalne (seksualne, bez współżycia) syna lub córki
od obojga rodziców. I rodzice nie zdają sobie z tego sprawy bo tak ich
nauczyli ich rodzice, a dziadków pradziadkowie. I tak aż do naszych
prarodziców Adama i Ewy, którzy zapewne kiedyś zaistnieli i nie mieli skąd
wziąć wzorców wychowawczych jak wychowywać swoje dzieci.

Nie wiem co o tym twierdzi Kościół katolicki ale jeżeli twierdzi to co ja to
się z nim zgadzam. Wydaje mi się jednak, że Kk nie stawia sprawy zbyt jasno
więc mnie do tego nie mieszaj. :)


>Nauka wbrew katolickiej nienawiści, zbadała proces i homoseksuliści
>się rodzą homoseksualistami, rodzą się już z taką orientacją, dlatego
>też w świecie zwierząt jest też homoseksualizm. Dobrze stwierdziłem że
>jesteś katolickim pojebem, który syczy z nienawiści i robi wymyślone
>teorie by tylko dzieci gwałcić, bo to co ty wypisujesz to żadna
>edukacja, ani psychologia tylko zboczenie.

Bardzo możliwe, że dziecko rodzi się z mózgiem homo ponieważ matka kształtuje
je już w życiu płodowym, ze swoimi złymi emocjami. Nie zmienia to jednak
faktu, że wychowanie matki i ojca ma wpływ na kształtowanie się dziecka w
życiu płodowym , a później  wychowywanym z określonymi negatywnymi emocjami.
Tak czy inaczej uważam homoseksualizm za skutek błędu wychowawczego
polegającego na skrajnym uzależnieniu seksualnym dziecka od rodziców. Ale za
to jak wspaniałymi manipulantami są homoseksualiści. Rozwinęli swój intelekt
maksymalnie podczas obrony (przez manipulację) przed manipulującą matkę.
Jeżeli brać pod uwagę IQ to homoseksualiści maja więcej od przeciętnego
Kowalskiego.

LeoTar



>............
>> >> > Ach czyli kazirodztwo na wsi kieleckiej kwitnie a normalnych na
>> >> > taczkach wywieziecie, to już biskupi wszystkich tam spedofilili,
>> >> > Fritzl  bohaterem narodowym. ?

>> >> Pedalstwo/lesbijstwo to nie jest normalność.

>> >Pedofilny kler to nie jest normalność i na jakiej zasadzie
>> >rozpoznajemy patologię, ano patologia modli się do nienormalnych
>> >zboczeńców, a normalnych prześladuje. Normalne społeczeństwo homo
>> >akceptuje a patologię pedofilną zwalcza.

>> A według mnie kler robi całkiem niezłą robotę ujawniając własne słabości  na
>> tle seksualnym. Dzięki temu możemy się dowiedzieć jak naprawdę wyglądało
>> wychowanie przyszłych księży i dlaczego wybrali ten sposób na życie. W ich
>> rodzinach musiało być totalne emocjonalne uzależnienie od matek. I dlatego
>> boja się kobiet. Dlatego tez tak wielu z nich ujawnia homoseksualizm. A
>> wybierają dzieci bo te są najsłabsze i dają się zdominować przez
>> "autorytet". Chociaż te dzieci później uświadomione ujawniają sprawki księży.

>Kler sieje inkwizycje nienawiści do homo jak i do kobiet, a
>homoseksualizm jest wrodzony, występuje u ponad 500 gatunków zwierząt.

Twoje stwierdzenie, że homoseksualizm występuje u ponad 500 gatunków
potwierdza tylko fakt, że wywodzimy się ze świata zwierząt i od nich
przejęliśmy również metodę wychowawczą bez inicjacji w rodzinie. I dlatego
tak jak i wśród zwierząt tak wśród ludzi  standardem jest przemoc.

Co do tego, że kler nienawidzi homoseksualistów i kobiety to powiem tak.
Księża boja się kobiet i dlatego wolą randki z mężczyznami. Co do kobiet zaś
to wydaje mi się, że byli, księża, bardzo blisko rozwiązania zagadnienia
seksualnej przemocy kobiet, ale nie miel; rodzin i dzieci przez co nie mieli
podpowiadaczy takich jak miałem ja. Jeżeli nie przeczytałeś jeszcze to
powiem Ci, że problem źródła przemocy rozwiązałem dzięki współpracy z
moimi  dziećmi.

LeoTar



>> Przez te wszystkie lata obserwowałem i tylko umocniłem się w przekonaniu,
>> że przemoc i rywalizacja są konsekwencją nierozwiązania kompleksu
>> Edypa/Elektry i że możliwe jest funkcjonowanie społeczeństwa bez przemocy.
>> Tyle tylko,  że takie społeczeństwo należy stworzyć przez wyeliminowanie
>> przyczyny  przemocy. A przyczyną tą jest brak tego o czym piszę.

>Problem nie jest w inicjacji seksualnej tylko w tobie. Ta inicjacja o
>której ciągle piszesz, to twój temat zastępczy.
>Druch

Więc oddaję się w twe ręce i proszę: wskaż mi co we mnie jest zaburzone i
jaki mam problem.

LeoTar



>>>> A przyczyną tą jest brak tego o czym piszę.

>>>Problem nie jest w inicjacji seksualnej tylko w tobie. Ta inicjacja o
>>>której ciągle piszesz, to twój temat zastępczy.
>>>Druch

>> Więc oddaję sie w twe ręce i proszę: wskaż mi co we mnie jest zaburzone i
>> jaki mam problem.

> Nie przebaczyłeś. Winy szukasz w  innych- nie w sobie. Dygresja- inni TEŻ
> ponoszą jakąś winę. Jednak zmienić możesz WYŁACZNIE siebie- i za swoje
> czyny wziąć odpowiedzialność. A tak- mentalnie tkwisz w przeszłości.

Tak było na samym początku, że przyjmowałem na siebie wszystkie winy. Winny
czy niewinny wszystko zwalałem na swój kark Potem zacząłem dostrzegać winy
mojej żony i innych osób  którymi byłem związany i zacząłem dostrzegać ich
winy w stosunku do mnie. A w końcu doszedłem do wniosku, że wszystko co się
działo w moim życiu złego to były zdarzenia jakby celowo ustawione na mojej
drodze życia po to bym osiągnął CEL. Cel o którym piszę. Po prostu sam
stwarzałem sytuacje, które się następnie stawały faktami, zdarzeniami
dostarczającymi informacji o nieuświadomionej przemocy.

Na koniec nikt nie jest winien tego co się stało gdyż tak musiało być abym
mógł uwolnić siebie i moje dzieci od przemocy emocjonalnej i fizycznej. Nikt
nie jest winien i wszystkim juz dawno wybaczyłem, sobie również. Wszystko
było melodią, którą odgrywała dla mnie moja podświadomość.

Dlatego piszę Ci wprost, że nie masz racji chcesz natomiast przerzucić
odpowiedzialność za swoje porażki na mnie. Nie dam się a poradzę jedynie:
Idź swoja drogą a dotrzesz do celu. Chyba, że masz juz tyle lat, że Ci się
nie chce chociaż z Twojego zaangażowania widzę, że chcesz znaleźć przyczynę
swoich niepowodzeń. Masz dwóch synów więc ochroń ich przed nieświadomością.
Nawet jeżeli juz mają swoje dzieci to zrób to dla swoich wnuków. Lecz musisz
się odważyć na szczerą, męską rozmowę o przemocy w rodzinie.

LeoTar



>> Polecam książkę Davida Boadelli zatytułowaną "Toksyczni terapoeuci.
>> Przemoc religijna, sekty", w oryginale "Violence in Therapy"
>>
>> LeoTar
>>
>> A to adres do książki w sieci. Niestety bez 'ogonków' :)
>> http://roman2000.0catch.com/Books/boad/index.html



>A wiesz... odpowiedziałeś bardzo ciekawie. Wyważony tekst.
>Wreszcie Leo, 10 lat temu nie za bardzo nie dało się z Tobą rozmawiać,
>chociaż temat był ciekawy.
>Ale dalej widzę u Ciebie "upieranie się", tylko znacznie mniejsze.

Te naście lat temu buzowały we mnie emocje, które teraz juz mnie opuściły i
podchodzę chłodno do relacji między rodzicami a dziećmi. Co wcale nie
znaczy, że zmieniłem zdanie. Raczej wydoroślałem jeżeli można tak powiedzieć
o facecie po sześćdziesiątce.:)

W tej odsłonie zamierzam przedstawić coś o czym jeszcze nigdzie nie pisałem
a co wykiełkowało w mojej głowie w dzisiejszą, nieprzespana z powodu jakiejś
infekcji, noc. Bohaterami będą członkowie mojej rodziny cofnięci w czasie o
19 lat, czyli Kasia, wówczas 17, Wojtek - 14, Janek - 11, moja żona Teresa -
43 i ja wtedy - 44. Rozgrywa się wszystko w USA.


>W tym poście piszesz ciekawie, natomiast w pierwszym poście, nie zgadzam
>się z tym co piszesz:
>"Matki podświadomie przygotowują  synów do inicjacji w rodzinie chociaż
>oburzają się gdy im powiedzieć wprost o co chodzi. Ich strach wynika z
>faktu, że ojcowie traktują swoje żony jako swoją własność i nie godzą się z
>tym by inny mężczyzna, chociażby nawet syn w celu inicjacji stał się
>chociażby raz partnerem tej kobiety (żony-matki)."

To co napisałem to jedna strona medalu i duży skrót myślowy.  Zacznę wiec od
tego, że kobieta wychowana w nieświadomości traktuje seks instrumentalnie,
jak towar na handel,  oddając się partnerowi za cos w zamian, na przykład w
zamian za utrzymanie i zabezpieczenie bytu swojego i dziecka, które traktuje
jako swoją własność. Można by powiedzieć, że to przecież nic zdrożnego wszak
czuje się odpowiedzialna za trwanie gatunku. Tak ją nauczyła jej matka,
babka, prababka a od biblijnej Ewy poczynając, gdyż wszystkie one nie ufały
swojemu partnerowi.  I słusznie bo nieświadomy mężczyzna jest
nieodpowiedzialny. Ewa odkryła, że może go zachęcać do działania lub
zniechęcać (nagroda i kara) za pomocą szparki ukrytej miedzy nogami. Jeżeli
przyniesie jedzenie to dostaje nagrodę a jeżeli nie to dostaje figę z
makiem. Ona zajmowała się dzieckiem a on polował czego echa możemy
obserwować po dzień dzisiejszy. Ale handel seksem bez satysfakcji i
czerpania z tego przyjemności prowadzi do tego, że kobieta czuje się
poniżana mimo tego iż to ona właśnie rozpoczęła  proceder prostytucji.
Dlatego zaczyna unikać seksu zasłaniając się sławetnym bólem głowy albo
małego palca. Gdyby Adam i Ewa mieli wiedzę o poczęciu dziecka Ewa nie
traktowałaby dziecka jako wyłącznie swojego wytworu. A tak Adam nie będąc
świadomym swego udziału w podtrzymywaniu życia dał się zepchnąć do roli
wyrobnika kobiety.
Patrząc na to samo zjawisko z drugiej strony można powiedzieć, że gdyby nie
takie właśnie postępowanie Ewy i jej następczyń to nieświadomy człowiek nie
przetrwałby próby czasu gdyż nie byłoby chętnego do polowania i zdobywania
pożywienia. A wiec ta pierwotna Ewa miała rację za co zapłaciła prostytucją
i obrzydzeniem do samej siebie za uprawianie handlu seksem bez przyjemności
a jedynie z obowiązku. Dokładnie tak samo działają współczesne kobiety,
które nadal nie ufają mężczyznom. Mimo potwierdzenia faktu udziału mężczyzny
w podtrzymaniu gatunku na piedestale pozostaje kobieta i macierzyństwo a
ojcostwo jest traktowane po macoszemu.
Rodzinna prostytucja jest formą przemocy emocjonalnej kobiety wobec
mężczyzny i wobec samej siebie bo według niej upokarza ją . Im bardziej
dzieci odchowane i bliższe samodzielności tym kobieta mniej chętnie współżyje
z partnerem (powinien być to ojciec dzieci). Faktem jest, że kobiety wracają
chętniej do współżycia gdy juz dzieci opuszcza dom rodzinny i uprawianie
seksu mniej juz kojarzy się z handlem wymiennym za usługi ojca wobec
rodziny.
Należy zauważyć, ze kobieta podporządkowuje  wszystkie swoje działania
jednemu celowi, którym jest zachowanie gatunku. W  działaniach mających
podporządkowanie sobie mężczyzny posługuje się podświadomie i bezwzględnie
manipulacją i tej samej manipulacji używa w celu podporządkowania sobie
wszystkich, którzy według niej mogą zagrozić podtrzymaniu gatunku, aż do
zabijania włącznie. Mimo iż ma chronić życie bywa, że je niszczy w imię
zachowania obowiązujących, przez nią wytworzonych  norm społecznych.
A wracając do rzeczy. Gdy kobieta oddala się emocjonalnie od męża szuka
obiektu zastępczego. Wybiera sobie syna, z którym nie uprawia wprawdzie
seksu, ale zbliża się don bardzo emocjonalnie przeciwstawiając syna ojcu,
którego nie znosi. Wywyższa (intronizuje) syna a poniża ojca. Syn i matka
stają się emocjonalnymi partnerami co jest zwykłym kazirodztwem. Kobieta nie
uwzględnia potrzeb emocjonalnych syna lecz swoje własne. Zupełnie
nieświadomie zmusza więc mężczyznę aby rozwiązał zagadkę DLACZEGO ona to
robi. W tym sensie nieświadomie przygotowuje grunt pod inicjację, która jest
odpowiedzią na pytanie: w jaki sposób uczynić mężczyznę
współodpowiedzialnym za losy dzieci i trwanie całego gatunku.


>Leo, ja tez biegałem po zakamarkach swojego umysłu.
>To co opisujesz to ___TWOJE__ doświadczenie. Problem w tym ze
>generalizujesz to na innych.

Generalizuję na podstawie obserwacji. Mój przypadek był dla mnie pierwszym  a
obserwacje które prowadzę sprowadzają  WSZYSTKIE przypadki do zagadki i
mechanizmu przemocy seksualnej, lub jak kto woli emocjonalnej związanej z
seksem. Przy każdej analizie dochodzi do postawienia pytania DLACZEGO ludzie
nie maja poczucia własnej wartości  i dlaczego życie seksualne jest tak
mroczne.


>Nawet wierzę tobie że mogłeś być poddany takiej manipulacji jaką
>opisujesz - być może taki problem istniał w Twoje rodzinie (każdy ma
>jakieś problemy, taki jest ten świat).

Nie tylko ja zostałem poddany psychomanipulacji ale przede wszystkim moja
córka Kasia, którą matka (Teresa) posądziła o kazirodztwo ze mną. Opowiem
teraz jak do tego doszło.
Od roku 1990 prowadziliśmy rehabilitacje naszego syna Wojciecha (zespół
Down'a) w Instytutach Osiągania Ludzkich Możliwości w Filadelfii. Dwie
wizyty w roku w Filadelfii i realizacja zadanego programu w większości w
Polsce, ale było i trochę w Stanach. Tak było do 1994 roku; ja pracowałem w
USA żeby móc sfinansować bardzo restrykcyjny program rehabilitacji Wojtka. W
Polsce mieliśmy dostęp do sali gimnastycznej więc wybraliśmy Polskę jako
miejsce do realizacji najważniejszych zadań W 1994 roku postanowiłem wrócić
do Polski ale moja żona podrzuciła mi najpierw w lutym Kasię a na początku
marca Janka po to rzekomo by pochodziły trochę do szkoły amerykańskiej.
Gdzieś w połowie maja miało miejsce zdarzenie, którego nie zapomnę do końca
życia, a które stało się później jednym z filarów mojej teorii wychowawczej.
No więc w którąś niedzielę majową leżeliśmy we trójkę na materacu i
baraszkowaliśmy. W pewnym momencie zobaczyłem w Kasi dorosłą kobietę i lekko
musnąłem jej biust. Kasia wzdrygnęła się a po chwili poczułem jak jej biodra
wciskają się w mój brzuch i poczułem wzwód mojego penisa. Odsunąłem się od
Kasi aby nie poczuła mojej reakcji i na tym sprawa się zakończyła.  W
innym dniu, kiedy miałem właśnie czas powiedziałem dzieciom o tym, że mają
starszą siostrę co przyjęły po prostu do wiadomości. Kasia napisała mi
później w liście pożegnalnym, gdy wracała do Polski, że bardzo chciałaby
poznać Agatę jeżeli mama , czyli Teresa, się zgodzi.
Pod koniec czerwca 1994 przylecieli do nas Wojtek i Teresa zmyślą o tym, że
w lipcu będziemy znowuż w Filadelfii. Ale sprawy przyjęły nagle
nieoczekiwany obrót. Widzą zgodną współpracę naszej trójki doszła do
wniosku, że coś się musiało wydarzyć co nie było w jej planie działania i
wypytała Janka o wszystko. Jako bystry obserwator powiedział  jej wszystko.
Nic się nie stało ale w jej mniemaniu utraciła nad nami kontrolę i musiała
przywrócić stan pierwotny, czyli swoją dominację. Wykorzystując relację
Janka  wmówiła więc Kasi, że nasze układy to kazirodztwo czyli potworne
przestępstwo i musi ze mną zerwać wszelkie kontakty albo zostanie
zlinczowana. Obiecała zapewne dzieciom, że nic się im złego nie stanie, ona
zachowa wszystko w TAJEMNICY ale muszą ze mną zerwać kontakty, co się
wkrótce stało. Teresa działała zgodnie z własnym tradycyjnym wyobrażeniem o
zachowaniu gatunku, że kazirodztwo akt seksualny między rodzicami a dziećmi
prowadzi do zniszczenia gatunku.  Ale równocześnie utrzymała dotychczasowy
stan własnego posiadania czyli totalne zniewolenie (dominację)  całej
rodziny.  Zadziałała tak jakby jej celem było zachowanie bezpieczeństwa
gatunku ale w gruncie rzeczy chodziło jej o sprawowanie totalnej władzy nad
rodziną, gdyż nikomu nie ufała.
Myślę, że ona sama  (Teresa) również miała podobny incydent z własnym ojcem
i matka ja skarciła bo inaczej nie zareagowałaby w taki sposób. W rodzinie
Teresy główna rolę odgrywały kobiety a mężczyźni byli tylko wyrobnikami.
Kasia została emocjonalnie zrzucona przez własna matkę z samego szczytu na
samo dno emocjonalne. Mam nadzieje, że dzięki naszej relacji udało się jej
przetrwać i wróci do emocjonalnego życia, chociaż może to kosztować wiele
lat pracy. Bo następstwem tego emocjonalnego dna jest jej syn Antoś, który
urodził się z zespołem Kabuki'ego.


>Tylko ze to TWÓJ przypadek. Ja nigdy nie miałem potrzeby inicjacji
>seksualnej z matką, możesz mi wierzyć. Zawsze natomiast bardzo
>interesowały mnie koleżanki - rówieśniczki :) :) :)

Albo takie pragnienia zostały przez Ciebie wyparte. Rówieśniczki pojawiają
się wtedy gdy ojciec nie pozwoli Ci spróbować z matką. I nawet nie
zastanawia się DLACZEGO.


>Owszem, możesz mi mówić, ze po prostu nie jestem uświadomiony tego ze
>chciałem inicjacji w rodzinie... ale uwierz mi, u mnie ten problem który
>opisujesz nie występuje.

>Dlatego Leo, pierwszy mankament twoich wywodów moim zdaniem jest to - ze
>swoja rzeczywistość przerzucasz na innych. Całkiem niepotrzebnie.

Ja tylko obserwuję i wnioskuję; dokonuje analizy nieuświadomionego.


>> Miałem chwile słabości gdy rozpoczynałem przerabianie własnej przeszłości
>> ale to juz dawno minęło i pozostała pewność co do mechanizmu wirowania
>> przemocy seksualnej w rodzinach. A jakie jest na to lekarstwo to już
>> zapewne wiesz. :)

>Powtórzę Leo, tez biegałem po zakamarkach umysłu, przerabiałem i trochę się
>z tobą zgodzę - pomiędzy kobietą a mężczyzną  istnieje pewna gra, "próba
>sił".  Tu zgoda.

Nieświadomy mężczyzna z nieświadomą kobieta prowadzą wojnę totalną i wygrywa
zawsze kobieta mimo iż ma z tego tylko wstręt do siebie. Ale władza nad
drugim człowiekiem jest dla niej ważniejsza gdyż w jej własnym przekonaniu
tylko i wyłącznie ona dba o zachowanie gatunku.


>I dalej - rzeczywiście seksualność może być za bardzo przytłumiona u dzieci
>przez rodziców, ale to nie żaden spisek rodziców - seksualność to bardzo
>subtelna sfera człowieka - i w tej sferze łatwo o to ze może "pójść coś nie
>tak". Wystarczy przypomnieć lęk mężczyzny ze ma "małego" i już masz
>problem :) :)

>Jeśli piszesz o "mechanizmie przemocy w rodzinie" - to moim zdaniem, a
>pisze szczerze - to ty być może byłeś poddany temu  mechanizmowi (w domu
>rodzinnym?) i tak Cię to dotknęło, poturbowało ze wszędzie indziej się tego
>dopatrujesz. Ale to oznacza ze ciągle jeszcze tego problemu nie
>przerobiłeś do końca, ciągle on cię męczy i wydaje ci się taki groźny. Masz
>wiec robotę przed sobą.
>(ja też mam swoje prace do zrobienia :))

Ja juz zakończyłem pracę. Teraz dziele się  z innymi jej owocami.
Chociaż niezupełnie zakończyłem - pozostaje jeszcze odbudowanie rozbitej
rodziny.


>> Chyba pamiętasz jak pisałem, że kobieta może manipulować mężczyzną
>> dzięki temu, że jej fizjologia seksu sprowadzać się może, brutalnie mówiąc,
>> do rozłożenia nóg. Mężczyzna musi być podniecony by mu fiutek zagrał.
>> Kobiecie bardzo łatwo jest manipulować fizjologią seksu mężczyzny
>> jeżeli będzie go straszyć i poniżać.

>Tu trochę zgody - tylko jedno mi nie gra - ciągle piszesz ze kobiety tak
>robią t.j. straszą i poniżają mężczyznę.
>Leo, tylko NIELICZNE kobiety tak robią. I to wtedy gdy są już w stanie
>wojny z mężczyzną. Ale to oznacza że COŚ ZŁEGO stało się już WCZESNIEJ a
>"wojna w seksualności" jest juz tylko SKUTKIEM wcześniejszych problemów
>pary.

Coś złego stało się u zarania gatunku homo sapiens i dzieje się nadal  gdyż
Kobieta musi zmienić swój stosunek do mężczyzny i do WŁASNOŚĆI. A nie
zmieni tego podejścia dopóki nie będzie równa emocjonalnie swojej matce,
czyli dopóty dopóki nie wyzwoli się z jarzma prostytucji rodzinnej i nie
będzie miała poczucia własnej wartości. A to tylko przez wychowanie
seksualne w domu rodzinnym i przez inicjację w gronie rodziców. Nawet jeżeli
sprowadzi się tylko do muśnięcia ojcowskiego penisa, tak jak to zrobiła moja
Kasia


>Wydaje mi się ze ciągle gnębi cię coś czego nie możesz "przejść",
>"przetrawić". To nie mój zarzut do ciebie, po prostu być może to co
>przeżyłeś było na tyle ciężkie ze potrzebujesz jeszcze czasu na
>przetrawienie tego. Tylko moja skromna rada - żebyś popatrzył na to co
>widzisz jako na SWOJE WLASNE przeżycia, i ze ciągle masz je jeszcze do
>przerobienia. Takie ciężary do zrzucenia.

>Bo widzenie tych problemów w Całym Świecie Na Zewnątrz, to trochę taka
>ucieczka od samego siebie, a to tylko odsuwa cię od Wolności i od Kobiety.

>Druch

Resztę dopiszę potem

LeoTar



Dlaczego państwo robi to swoim kobietom?

> Tym razem w obywatelskiej dyskusji o tzw. turystyce aborcyjnej
>wypowiedzieli się fachowcy. Pomagają Polkom w państwach, gdzie to
>kobieta decyduje.
>.........

Kobieta nie jest wyłącznym dawcą życia a więc nie ma prawa decydować o tym
wyłącznie sama lecz wspólnie z partnerem. To jest matriarchalne przekonanie,
że płód należy wyłącznie do kobiety.

LeoTar



>>> Nie przebaczyłeś. Winy szukasz w  innych- nie w sobie. Dygresja- inni
>>> TEŻ ponoszą jakąś winę. Jednak zmienić możesz WYŁACZNIE siebie- i za
>>> swoje czyny wziąć odpowiedzialność. A tak- mentalnie tkwisz w
>>> przeszłości.

>> Tak było na samym początku, że przyjmowałem na siebie wszystkie winy.
>> Winny czy niewinny wszystko zwalałem na swój kark Potem zacząłem
>> dostrzegać winy mojej żony i innych osób  którymi byłem związany i
>> zacząłem dostrzegać ich winy w stosunku do mnie. A w końcu doszedłem do
>> wniosku, że wszystko co się działo w moim życiu złego to były zdarzenia
>> jakby celowo ustawione na mojej drodze życia po to bym osiągnął CEL. Cel
>> o którym piszę. Po prostu sam stwarzałem sytuacje, które się następnie
>> stawały faktami, zdarzeniami dostarczającymi informacji o
>> nieuświadomionej przemocy.
>>
>> Na koniec nikt nie jest winien tego co się stało gdyż tak musiało być
>> abym mógł uwolnić siebie i moje dzieci od przemocy emocjonalnej i
>> fizycznej. Nikt nie jest winien i wszystkim juz dawno wybaczyłem, sobie
>> również. Wszystko było melodią, którą odgrywała dla mnie moja
>> podświadomość.

>> Dlatego piszę Ci wprost, że nie masz racji chcesz natomiast przerzucić
>> odpowiedzialność za swoje porażki na mnie. Nie dam się a poradzę jedynie:
>> Idź swoja drogą a dotrzesz do celu. Chyba, że masz juz tyle lat, że Ci
>> się nie chce chociaż z Twojego zaangażowania widzę, że chcesz znaleźć
>> przyczynę swoich niepowodzeń. Masz dwóch synów więc ochroń ich przed
>> nieświadomością. Nawet jeżeli juz mają swoje dzieci to zrób to dla swoich
>> wnuków. Lecz musisz się odważyć na szczerą, męską rozmowę o przemocy w
>> rodzinie.

> Rozmawiamy w kilku wątkach- trochę się rozmyła rozmowa. No dobrze-
> odpowiem tu:  Pierwsza sprawa- problem winy, kary, ofiary, krzywdziciela-
> czyli to, czego uczy wiktymologia:
> chodzi o to, że w relacji kilku osób- zajmijmy się Tobą i żoną- dochodziło
> do przemocy w rodzinie. Wiktymologia uczy, że ZAWSZE wina leży po OBU
> stronach. No ok- może jedna strona być winna w 1% (załóżmy)- o ile
> jesteśmy to w stanie policzyć:-). Jednak dla osoby, która chce zmienić
> swoje życie- ważna może być JEDYNIE jej wina w tej relacji. Bo tylko
> dostrzegając swoją własną winę- może zmienić swoje życie. Ty natomiast
> piszesz, że najpierw siebie winiłeś, potem żonę, etc. Tyle, że ani jedno
> ani drugie nie jest prawdziwe. I nic pożytecznego dla Ciebie z tego nie
> wynika. I jest to myślenie ofiary.

Może nie zdążyłeś przeczytać ale ostatecznie nie winię nikogo, gdyż  przyczyną
walki między płciami jest nieuświadomione przekonanie o  WYŁĄCZNOŚCI   
kobiety w dziele podtrzymania życia gatunku. Nie odeszliśmy od zwierząt
w rozumieniu zachowania gatunku. Nadal kobieta jest wyłączną
stworzycielską  życia, co nie jest prawdą, i która gwarantuje jego
podtrzymanie. A gdzie samiec ? To jest pierwotna przyczyna przemocy. Kobieta
nie ufając mężczyźnie podporządkowuje go sobie aby mógł służyć jej i JEJ (!)
dziecku w celu zachowania gatunku. Używa w tym celu seksu jako towaru,
którym handluje (prostytucja małżeńska). Tak się to ciągnie nie tylko od
naszej pramatki Ewy i Adama. Kobieta bezwzględnie manipulując wykorzystuje
seks by uzależnić od siebie mężczyznę, który nie rozumie tego, że jest to
przemoc seksualna. Jeżeli  mężczyzna to sobie uświadomi zostanie zabity albo
odrzucony bo w tym momencie rozbiciu ulegają mechanizmy obronne kobiety,
które wiła sobie nieświadomie przez lata. Ujawnienie oszusta doprowadza go
do szału.


> Kolejna sprawa- mam głębokie przekonanie, że obserwując swoją sytuację z
> żonami- na podstawie WYŁĄCZNIE tych zdarzeń wysnułeś wnioski, które
> są...pisząc delikatnie- "od czapy".

Dowody proszę, dowody, że się pomyliłem. Inaczej jesteś gołosłowny i
niewiarygodny.


>Jest to błąd, który popełniłeś i w nim   tkwisz.

Wskaż mi ten błąd.


>Kiedyś podawałem przykład Bruno Bettelheima, który przeżył obóz
>koncentracyjny i zauważył, że relacje młodych więźniów (tzw. "muzułmanów")
>i kapo- ich zachowania wobec kapo- jota w jotę przypominają zachowania
>autystycznych dzieci wobec rodziców. Wysnuł więc wniosek, że relacje te
>muszą być bardzo podobne- a najgorsze, że przekonał do tego amerykański
>rząd- co doprowadziło do szeregu tragedii: odbierano autystyczne dzieci ich
>rodzicom- przekazując je do ośrodka Bettelheima.

Rzeczywiście, w obydwu przypadkach mamy do czynienia z całkowitą utratą
wolności.
W przypadku dzieci jest to skutek totalnego uzależnienia seksualnego od
matki ale wyjściem nie jest  odebranie dziecka rodzicom lecz zmuszenie
rodziców do ujawnienia źródła, czyli wskazanie przyczyny przemocy. Inicjacja
to dopiero dalszy etap - najpierw trzeba wyzwolić kobietę z jej seksualnego
niewolnictwa. Bez wyzwolenia kobiety nie można pomóc dziecku.


>Do tego prowadzi zawężanie swoich horyzontów badawczych.
>A_to_właśnie_robisz_Ty.

Jesteś ślepcem jeżeli nie dostrzegasz interdyscyplinarności mojego
podejścia. Pisząc o inicjacji seksualnej robię tylko pierwszy krok. A inne
zastosowania mojej teorii to medycyna, przestępczość, rozwiązywanie
konfliktów zbrojnych i inne prowadzące do Nowego Człowieka.


>Całe szczęście, że   póki co- nie masz poparcia czynników rządowych.

Tutaj nie chodzi o poparcie czynników rządowych lub jego brak. Chodzi o
zmianę świadomości zwierząt nazywanych ludźmi Po to by mógł powstać na
miejsce gatunku homo sapiens Wolny i Świadomy Człowiek, Człowiek uwolniony
od przemocy seksualnej.


>Niestety- obserwując świat wokół nie zdziwił bym się, gdybyś takie poparcie
>uzyskał. Wiesz- są różne rodziny. Wiele jest rodzin patologicznych- takich,
>gdzie istnieje szeroko pojmowana przemoc.

Przemoc seksualna występuje we WSZYSTKICH  rodzinach ale samica starannie ją
maskuje budując wały obronne aby jej partner nie mógł tej przemocy zobaczyć
ponieważ gdyby te przemoc dostrzegł to skończyłaby się dominacja samicy.
Tak, tak trwamy w matriarchacie chociaż głosi się że to patriarchat.
Matriarchat trwa wewnątrz rodziny a bazuje na podświadomej  przemocy
seksualnej kobiety.


>Zapewne zgodzisz się, że kobieta będzie szukać (podświadomie najczęściej)
>wzorca swojego ojca- o czym ja np.  przekonałem się wielokrotnie.

Zgadza się. Ale robi to dlatego, że poszukuje osobnika, który w podobny do
jej ojca sposób da się jej manipulować. Bo żadnemu nie ufa a więc najłatwiej
manipulować w sposób, który przekazała jej matka.


>Mężczyzna w pewnym sensie będzie szukać wzorca matki- choć będzie to pewna
>wypadkowa osoby, która tym wzorcem jest z osobą, z którą może w rolę
>swojego ojca wejść (jedną z ról)- a to nie koniecznie musi być wzorzec
>matki. Nie dziwne zatem jest, że osoba z rodziny patologicznej odtworzy
>patologię w swojej nowej rodzinie. Jeśli zakończy swój związek rozwodem- to
>swój garb poniesie dalej- do następnych związków- tłumacząc sobie różnie
>to, co go w życiu spotyka: a to pechem, a to tym, że nie ma uczciwości na
>tym świecie, a to tym, że należy rozpocząć inicjację seksualną w
>rodzinie:-)- etc.

Poszukaj wspólnego mianownika dla różnych przypadków, które znasz zaczynając
od siebie.


>Słowem wszystkim- tylko nie tym, co NAPRAWDĘ się dzieje.

A co naprawdę się według Ciebie dzieje ?


> Ja w swój związek wniosłem swojego garba - żona swojego. I tak
> rozpoczęliśmy garbate życie. Tyle, że ani jej ani mnie nie podobał się
> taki układ. Owszem- nie wiedzieliśmy, co tak naprawdę się dzieje- ale
> szukaliśmy możliwości zmiany takiego życia (właściwie wegetacji).
> Doprowadziło to nas (na początku mnie samego) do rozpoczęcia pracy nad
> sobą- indywidualnie, grupowo, razem, osobno- także przez terapię
> małżeńską. Zmieniliśmy nasz związek- zupełnie nie przypomina on tego, czym
> był. Nie jest idealny- ale i nie jest toksyczny.

Nie musisz mi odpowiadać ale zadam Ci  krótkie pytania:
Czy masz dorosłe dzieci, które założyły swoje rodziny ?
Czy masz dzieci bez rodzin w domu?
Jeżeli nie masz już dzieci w domu to związek stopniowo przestaje być
toksyczny gdyż kobieta przestaje być prostytutką, przestaje  handlować
seksem w celu zabezpieczenia siebie i dzieci. Jeżeli z nie masz dzieci w
domu to z upływem czasu  przestaje się prostytuować i związek staje się
coraz mniej toksyczny. Ale robi to bardzo powoli abyś się nie zorientował,
że seks sprawia jej teraz więcej przyjemności niż kiedyś, gdy pilnowała
dzieci. W dalszym jednak ciągu pozostajesz jej niewolnikiem gdyż nie wiesz
co wcześniej z Tobą robiła.


>Jest wspierający, wybaczający, prawdziwy, napełniony miłością- co
>oczywiście zaskutkowało zmianą relacji z naszymi dziećmi. No i zobaczyliśmy
>też coś, czego z naszego poziomu poprzedniego nie potrafiliśmy zobaczyć:
>istnieje wiele takich związków- nazwijmy je po prostu dobrymi związkami.
>Podkreślam: patrząc wcześniej z poziomu toksycznego związku- uważaliśmy, że
>wszystkie są takie- tylko ludzie to ukrywają. Oczywiście- dziś taki pogląd
>jest dla nas oczywistym nonsensem. Jednak jest to obecnie TWÓJ pogląd.

I dobrze uważałeś, że WSZYSTKIE związki są toksyczne a najbardziej te które
maja dzieci na wychowaniu bo w nich kobieta walczy o przetrwanie kupując
sobie opiekę mężczyzny w zamian za uprawianie z nim seksu. Kobieta nie ufa
niedojrzałemu, bez poczucia własnej wartości facetowi  i zmusza go do
służenia jej i dzieciom.

A teraz odpowiedz sobie na pytanie DLACZEGO faceci są niegodni zaufania
kobiet ? I drugie Jak to zmienić ?


> I na koniec- napiszę raz jeszcze- bo jakoś odpowiedź na to omijasz
> szerokim łukiem: zgodziłeś się, że w różnych grupach społecznych Natura
> testuje różne zachowania ludzkie i po prostu niektóre- te nie dające szans
> przetrwania społeczności- są eliminowane. Dlatego proszę Cię o wskazanie
> społeczności praktykującej kazirodztwo (nawet w takim zakresie, o jakim
> piszesz)- i żeby jeszcze ona przetrwała.

Mylisz pojęcia. Inicjacja seksualna to nie kazirodztwo, które od czci i
wiary zostało porzucone przez matriarchalne społeczeństwa. Jak juz wcześniej
napisałem inicjacja nigdy nie  została nawet przemyślana przez nieświadome
społeczeństwo, która po to by trwać potrzebowała mężczyzny bez poczucia
własnej wartości, który byłby ślepy na jej manipulację i pozwolił się
kobiecie manipulować.  Z drugiej strony zakaz inicjacji seksualnej
spowodował rywalizację między ojcem i synem napędzając rozwój cywilizacji
Homo Sapiens. Teraz jednak nadszedł czas, że dalsze zakazywanie inicjacji
seksualnej w rodzinie doprowadzi do zagłady ludzkości i nie pozwoli narodzić
się Świadomemu Człowiekowi.


> Kolejne pytanie: skoro zlikwidujemy całkowity zakaz kazirodztwa- czegoś,
> co obecnie w naszej mentalności tkwi jako ogromne zło. Nie można przecież
> traktować nadal tak kazirodztwa- skoro (według Ciebie) są sytuacje, w
> których jest ono wręcz pożądane.

Przestań używać terminu kazirodztwo bo nadaje to Twoim wypowiedziom
pejoratywny wydźwięk. Kazirodztwo to totalne wpędzenie dziecka w poczucie
winy i  utajnienie faktu intymnej relacji między dzieckiem i rodzicem po to
by sprawować nad dzieckiem totalna kontrolę. To, że zostaliśmy przyuczeni do
traktowania takiej relacji jako zło jest rezultatem pracy wielu pokoleń Homo
Sapiens od początku jego powstania. To jest narzucenie zniewolenia przez
nieświadomą kobietę/samicę. Taką mamy tradycje co wcale nie oznacza, że
możemy, a raczej musimy, ją zmienić. Tylko tajemnica o czymś zakazanym daje
kobiecie władzę nad nieświadomym mężczyzną. Ale nie jest to jej wina - to
wina tego, że nie była świadoma co czyni.


>Skoro raz zrobimy wyjątek- to (tak jest chyba zawsze- z każdą podobną
>sprawą- weź choćby pod uwagę jak działa ustawa o możliwości eutanazji w
>niektórych wypadkach- w tej chwili w Holandii to już jest raczej nakaz
>eutanazji)- to tych wyjątków po pewnym czasie będzie bardzo dużo.
>Oczywiście doprowadzi to do takiej degrengolady, kompletnego zbydlęcenia
>społeczeństwa- że znikniemy w niesławie z mapy świata. Czy bierzesz to pod
>uwagę?

Rozważałem to przez wiele lat i nie znalazłem błędu.  A żeby mówić o
degrengoladzie  z powodu czegoś nowego trzeba również sprawdzić czy stare
jest lepsze. A w starym świecie przemoc jest powszechnością. Wojny,
opętańcza rywalizacja, okradanie maluczkich przez wielkich tego świata. No i
choroby, których coraz więcej odmian jest wykrywanych. Choroby, które są
skutkami przemocy emocjonalnej. Zaburzenia emocjonalne powodują stres,  a
ten skrajny wynikający z tajemnicy tzw. kazirodztwa jest tak potężny że
zaburza funkcje rozrodcze kobiety co wywołuje wady płodu. Ja mam dwa takie
przypadki. Mojego syna Wojciecha (zespół Down'a)  i  syna Kasi Antoniego
(zespół Kabuki'ego). Jestem przekonany, że wady te można cofnąć jeżeli
uwolni się dzieci z jarzma nieuświadomionej przemocy  seksualnej,

LeoTar

 
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego