Wiesz o tym, że masz przejebane. - LeoTar'a rozmowy o wychowaniu, wiosna 2013

Idź do spisu treści

Menu główne:

Wiesz o tym, że masz przejebane.

>> Może wreszcie i kobiety w Polskim katolandzie zaczną myśleć DLACZEGO są
>> tak poniewierane (poniżane) ?

> Które?

Bure... Co ślepa jesteś ?

LeoTar



>> Gwałt prowokuje kobieta, która w pierwszej chwili sprawdza czy podnieca
>> mężczyznę. A gdy juz go podnieci jest zaspokojona w przeciwieństwie do
>> niego, który nie może opanować podniecenia. W efekcie gwałci ją
>> fizycznie.

> Pewnie, jak gwałciciel wychodzi na polowanie do pustych parków i czyha na
> kobiety, to jest sprowokowanym biedakiem

Jak każde zjawisko gwałt jest pewnym procesem. I od sprowokowania gwałtu do
samego gwałtu może upłynąć sporo czasu oraz zmienić się otoczenie.

LeoTar



>> Jak każde zjawisko gwałt jest pewnym procesem. I od sprowokowania gwałtu
>> do samego gwałtu może upłynąć sporo czasu oraz zmienić się otoczenie.

> To już lepiej gdy sprowokowany mężczyzna dokona samogwałtu niż gwałtu :)

Dlatego do gwałtów dochodzi stosunkowo rzadko - tylko nieliczne prowokacje
kończą się fizycznie gwałtami.
Tak myślę...

LeoTar



>>> Do tej pory kobieta
>>> dominowała seksualnie nad mężczyzną ale ta dominacja prowadzi do

>> To mężczyzna ze swej natury dominuje seksualnie nad kobietą

> Leoś miał na myśli swoje doświadczenia - "da czy nie da" :-PPP

Ulżyło Ci...?

LeoTar



>> Dlatego do gwałtów dochodzi stosunkowo rzadko - tylko nieliczne
>> prowokacje kończą się fizycznie gwałtami.
>> Tak myślę...

> Co rozumiemy przez "prowokacje"? To że ulicą przejdzie dziewczyna nie
> ubrana jak u Talibów w worek na zwłoki?

Raczej gest, wyzywające spojrzenie...

LeoTar



>> Raczej gest, wyzywające spojrzenie...

> Mężczyzna powinien czuć się dumny, gdy jest na tyle atrakcyjny, że
> kobieta chce go jeszcze "prowokować"

Prowokować ale nie dla dokonania oszustwa (wykorzystania emocjonalnego).
Jeżeli intencją kobiety jest prowokować by zaspokoić swoje poczucie
niższości i porzucić to taką prowokację uważam za naganną.

LeoTar



>>>>>>> Raczej wątpię. Mój związek jest z kategorii "idealnych". Spotkałam  się
>>>>>>> w necie jedynie z odrzuceniem i niewiarą kiedy cokolwiek na jego  temat
>>>>>>> piszę. To dla mnie jednak jakoś tam jest cennym doznaniem, bo daje  mi
>>>>>>>smutny obraz tego, jak wyglądają najczęściej ludzkie związki... więc
>>>>>>>tym bardziej doceniam swój.

>>>>>> I nigdy nie miałaś żadnych wątpliwości

>>>>> Tzn. ze to idealny związek? N I G D Y.

>>>> Gratuluję pewności siebie.

>>> Z całego serca dziękuję, bo jest czego gratulować. Mężowi też mogę
>>> przekazać gratulacje?

>> Ależ oczywiście... To tak w ramach "spisku plemników" (przez analogie do
>> "spisku jajników")  :))

> Jakakolwiek motywacja - każda jest miła ;-)


>>>>>> czy Twój partner

>>>>> Mąż. Nigdy (albo prawie nigdy - chyba że z rozpędu, kontynuując czyjąś
>>>>> terminologię w rozmowie) nie nazywam go "partnerem" - on mówi (i ja to
>>>>> popieram), że to mu uwłacza. Twierdzi (i ja też), że partnera to można
>>>>> mieć  w pracy w Policji, tańcu, zabawie w przeciąganie liny albo w
>>>>> interesach.

>>>> Ups... Rzeczywiście partner brzmi trochę obco. Ja też wolałem być
>>>> mężem.
>>>> :)


>>>>>> tez tak czuje ?

>>>>> 38 lat świetnego związku upewniły nas o tym, co wzajemnie (do siebie i
>>>>> odnośnie naszego małżeństwa) czujemy i co sądzimy.
>>>>> 38 lat - oczywiście wliczając w to "chodzenie" od 2 klasy LO tj
>>>>> dokładnie
>>>>> od 10 października 1975r., z malutką miesięczną przerwą (także w LO)
>>>>> przez moje "zerwanie" (ha ha).

>>>> A ta "malutka miesięczna przerwa"  to tak bez powodu ?:)

>>> Ach, nic ważnego, jakiś mały zawrót głowy w 3 klasie liceum - MÓJ zawrót
>>> głowy. Spodobał mi się inny chłopak (który nawet o tym nie wiedział, he
>>> he), a ja chciałam być uczciwa wobec MŚK 33333-)

>> Uczciwość to bardzo ważna, i bardzo pozytywna cecha.

> W moim/naszym przypadku stała się podstawą i to bardzo solidną. Pozwoliła
> uniknąć wszystkich kryzysów typowych dla małżeństw...


>>>>> Jesteśmy jedynym ostałym się związkiem z kilkunastu znanych nam
>>>>>  licealnych, ewenementem na kilka roczników z którymi się spotykamy do
>>>>> dziś.  38 lat. Przeczytaj sobie tę liczbę dokładnie.

>>>> Pewnie masz już dorosłe wnuki... ?

>>> Mam 53 lata, minus te 38 to daje 15 lat, wiek w którym zaczęłam chodzić
>>> z
>>> moim obecnym MŚK (to była moja 2 klasa LO, bo poszłam do szkoły podst. o
>>> rok wcześniej), a wyszłam za niego mając 21 lat.
>>> Gdzie Ty tu widzisz czas na dorosłe wnuki??? Pierwsze wnuczę dopiero się
>>> urodzi pod koniec października :-)

>> Ja zaczynałem w tym samym wieku co i Ty ale  mam juz najstarszego wnuka w
>> wieku 22 lata. :)

> No to ci dopiero - chyba się wszyscy (pokoleniowo) bardzo spieszyliście,
> no,  no :-)

Moja starsza córka kończy w tym roku 42 latka. :)


>> Wcześnie zaczynałem i zdążyłem mięć wiele  różnych doświadczeń. A poza
>> tym >> mam silną wadę wzroku co sprzyja introspekcji. Niedowidzenie na
>> zewnątrz -  staranniejszy i bogatszy ogląd świata wewnętrznego.

> Iiiitam - tylko węch ma się lepszy ;-)

Mnie jakoś padło na mózg. ;)


>> I też chciałem być uczciwy dlatego rozpadło mi się pierwsze
>>małżeństwo. Ale teraz widzę, że tak  musiało się stać.

> Ano cóż, skoro przez TWOJĄ uczciwość, to znaczy że albo ona za późno
> przyszła, albo Twoja ex-żona nie umiała docenić...

Ale ja nazbierałem dużo doświadczeń.

LeoTar



>>>>> Do tej pory kobieta
>>>>> dominowała seksualnie nad mężczyzną ale ta dominacja prowadzi do

>>>> To mężczyzna ze swej natury dominuje seksualnie nad kobietą

>>> Leoś miał na myśli swoje doświadczenia - "da czy nie da" :-PPP

>> Ulżyło Ci...?

> Bo określiłam, co uważasz za dominację kobiet? - spoko, znam takich parę
> przypadków jak Twój, jedna mi się nawet wprost zwierzała, jak to karze
> męża kiedy jest niegrzeczny. Cóż za prymityw babski :->

Ale za to popularny model. I co ciekawe niezależny od wykształcenia.

LeoTar



>>> drugiemu. Nie ufając musza dominować nad tym drugim. Do tej pory kobieta
>>> dominowała seksualnie nad mężczyzną ale ta dominacja prowadzi do

>> To mężczyzna ze swej natury dominuje seksualnie nad kobietą

> Ba - i normalna kobieta to UWIELBIA 3-)

Żeby sama mogła się trochę poopieprzać. :)

LeoTar



>>>> A uwziąłem się na rodzinę ponieważ jest
>>>> to podstawowa komórka każdego społeczeństwa(...)

>>> Uważam, ze owej przemocy i agresji w rodzinie (i wszędzie) u nas winna
>>> jest CYWILIZACJA - a konkretnie będące jej następstwem i nieodłącznym
>>> atrybutem frustracje wywołane nadmiarem informacji nie do przetworzenia
>>> oraz dóbr nie do zużycia dla przeciętnej jednostki. Oraz cywilizacyjna
>>> przemiana  relacji i ról w rodzinie - o tym dalej.

>> Dobrze, ze wspomniałaś o nadmiarze. Istotnie jest tego strasznie dużo,  ale
>> dzięki metodom selekcji jesteśmy w stanie dokonywać syntezy wiedzy
>> zawartej w tym nadmiarze informacji.

> Stawiałabym raczej na nadmiar dóbr materialnych - informacja dla
> przeciętniaka nie jest dobrem...

Dlatego przeciętniacy są tylko zwykłymi zjadaczami chleba,  którym  należy
podać na tacy gotowy produkt kulturowy.


>> Kiedyś panował niedobór informacji teraz jest jej zalew musimy
>> więc klasyfikować wiedzę, odrzucać to co mało istotne
>> zostawiać tylko informacje ważną.

> Jak wyżej.


>> Ale wszędzie pojawia sie przemoc w
>> rodzinie. Najtrudniej jest spojrzeć krytycznie na to co jest przyjmowane
>> za  normę a co po głębszej analizie okazuje się antynormą.

>>> Czy ktoś robił badania w "społeczeństwach" czy społecznościach
>>> pozostających na poziomie pierwotnym?

>> Było wielu takich badaczy, a wśród nich nasz rodak Bronisław Malinowski.
>> Czytałem kiedyś "Złota gałąź" G.J,Frazera no i niezapomniany Freud, który
>> odwołuje się do trudno dostępnych źródeł. Na przykład freudowskie "Totem
>> i tabu" czy "Człowiek imieniem Mojżesz a religia monoteistyczna" to
>> kwintesencja wiedzy o tych, których uważamy za pierwotnych.

> No i właśnie totem i tabu były strażnikami NORM. Czyli miały czego
> pilnować  - te normy były i są u nich bardzo silne. A Ty chcesz je rozwalać.

Bo one zagrażają całej społeczności w której żyję.


>>>Byłabym ciekawa, bo mam pewne  obserwację, ale wynikające tylko z tego,
>>>co mi dostępne, więc...  Np plemiona afrykańskie, w dżungli amazońskiej
>>>itp - co mówią badania na temat przemocy w rodzinie u nich?

>> Pooglądaj i poczytaj Cejrowskiego, Fiedlera, Kapuścińskiego.

> Znam.

Zastosuj wiec paradygmat o którym piszę a zobaczysz nowy świat ku któremu
zmierzamy.


>> Wszystkie
>> książki zawierają jakieś szczątkowe informacje na temat kultur w różnych
>> zakątkach świata. Wiedzę o przemocy w rodzinie trzeba składać z okruchów,
>> które są dostępne wszędzie tylko rzadko kto potrafi takiej syntezy
>> dokonywać

> O tym pisałam poprzednio.

A więc jednak czasem się zgadzamy. :)


>> z powodu obowiązującego paradygmatu wychowawczego zawierającego seksualne
>> tabu.

> Nie, seksualne tabu strzeże norm.

Ale przy okazji uwalnia nieokiełznaną przemoc.


>>>Wydaje mi się, że dzieci są tam szanowane  bardzo, ponieważ te, które się
>>>uchowały, mają zabezpieczyć byt starym. Taki  prpsty mechanizm kulturowy,
>>>który u nas już prawie przestał funkcjonować.

>> Przemoc, ta nieuświadomiona, napędza przemoc w sposób lawinowy co możemy
>> dostrzec szczególnie w naszych czasach.(ciach - nie dyskutuję) Zakaz był
>> więc dobry tylko >>dopóty dopóki nie potrafimy zrozumieć   mechanizmu,
>> który go wywołał.
>>Gdy zrozumiemy ten mechanizm musimy się od  zakazu uwolnić.

> Musimy? - kto musi? Ludzie w większości mają głowę na karku, potrafią
> zakazy szanować rozumiejąc. Większość nawet potrzebuje rozumieć, dlaczego
> coś jest zakazane, a nawet i samych zakazów nie potrzebuje, bo ma
> wewnętrzne poczucie ich słuszności. Zakazy generalnie są dla głupków - oni
> nie musza rozumieć.

Zgoda: nikt nic nie musi. Ale zakazy j.w.  powodują eskalacje przemocy. Az
po Armagedon. a dla przeciętnego zjadacza chleba jest rytuał, tak jak w
kościele.


>>> także odnośnie kobiet - kobiety pracują, są w stanie same się utrzymać,
>>> dlatego dla nich dziecko nie jest dobrem. Kwitnie aborcja. Rozpadają się
>>> związki bo kobieta i mężczyzna konkurują ze sobą. Itp. Itd.

>> Konkurują ze sobą o władzę nad tym drugim,

> Jaką tam władzę. Konkurują o zapewnienie sobie egoistycznej samotności - o
> ekonomiczną NIEZALEŻNOŚĆ, MIERZONĄ RYNKIEM PRACY I DOCHODAMI.
> Bo tej niezależności nie ma tyle, żeby starczyło dla podwójnej liczby chętnych.

Strach, poczucie niepewności  i żarłoczność wychowanych w zakazie przyrasta
lawinowo. I tych na dole i tych na górze. Zniszczą planetę.


>> gdyż wskutek zakazu seksualnego
>> obowiązującego w procesie wychowawczym nie są w stanie zaufać jedno
>> drugiemu. Nie ufając musza dominować nad tym drugim. Do tej pory kobieta
>> dominowała seksualnie nad mężczyzną ale ta dominacja prowadzi do
>> zniewieścienia mężczyzn, do szerzenia się homoseksualizmu i pedofilii.
>> Ogólnie rzecz biorąc do patologii w rodzinie. Ta patologia cały czas
>> istniała (bo obowiązuje seksualne tabu) ale była starannie ukryta. Teraz,
>> gdy trzeba harować na utrzymanie się na powierzchni ta patologia się  ujawnia
>> i nie pomaga żaden zakaz. Przemoc domowa do tej pory skrywana ujawnia się
>> totalnie.


>>> W naszej cywilizacji dziecko nie jest dobrem, lecz dopustem,  obciążeniem.
>>> (Oczywiście tu generalizuję dla podkreślenia trendu.)

>> Nieprawda. Dla mnie dziecko jest świętością

> Dla Ciebie. Ale nie dla wszystkich. W społeczeństwie promowane są modele,
> w  których dziecko jest obciążeniem, przeszkodą w samorealizacji. To kultura
> konsumpcyjna - kultura singli, samodzielnej konsumpcji samodzielnie
> wypracowanych dóbr.

Konsumpcjonizm umrze wraz ze swoimi propagatorami.


>> i dzięki temu dzieci
>> podpowiedziały mi co jest niedobrego w mojej rodzinie. To córka zwróciła
>> się do mnie  z żarliwą prośbą: "Ratuj rodzinę". Ufała mi tak bardzo, że
>> zdecydowała się "zdradzić" swoja matkę mimo ogromnej presji jaka matka na
>> nią wywierała.

>>>"Starzy" generalnie nie potrzebują swoich dzieci aby przeżyć...

>> Żeby wybudować nowe społeczeństwo, społeczeństwo wolne od przemocy

> Nie: żeby wychować społeczeństwo powolne dla manipulacji, łatwo
> podporządkowujące się, łatwe do zastraszenia, opanowania...


>> należy zniszczyć wszystkie więzi, które sprzyjały zniewoleniu, trzeba dokonać
>> totalnego prania mózgów. Żeby można było wszczepić nowy paradygmat
>> wychowawczy. Ci którzy go zaakceptują odnowią kontakty międzypokoleniowe
>> lecz ci, którzy nie zrozumieją będą musieli odejść w niepamięć. Tak  wygląda
>> rewolucja.

> Jak wyżej.


>>>> A kiedy się zaczyna ? A od samej  kołyski gdy zakazuje się dziecku
>>>> różnych rzeczy w tym - w pewnym wieku -   doświadczeń
>>>>quasi-seksualnych z rodzicami.(...)

>>> Piiiip!

>> Śmiej się śmiej. Zobaczymy kto będzie śmiał się ostatni. :)

> Na pewno nie ci, którzy będą efektem wsobnego rozmnażania populacji, którą
> promujesz :-(

Gdyby wyginęli wszyscy ludzie a zostali tylko brat z siostra co powinni
zrobić by gatunek przetrwał ?


>>>> (...)Wystarczy otworzyć się na nich a oni sami opowiadają. Mówią o
>>>> swoich najintymniejszych sprawach bez wywierania na nich presji.
>>>> Wystarczy wiedzieć czego poszukiwać w ich opowiadaniach i wyławiać z
>>>> potoku słów ważne informacje.

>>> O właśnie - POSZUKIWAĆ, WYŁAWIAĆ. Tyle że kiedy się tak "wyławia", to
>>> zawsze ma się tendencje do podławiania jedynie wybranego gatunku...
>>> informacji :-]

>> Trzeba wyławiać bez ustanowienia jakichkolwiek warunków początkowych.
>> Tylko wtedy poszukiwanie jest prawdziwe. W dotychczasowym paradygmacie
>> wychowawczym  ustanowiono zakaz seksualny jako warunek niepodważalny.
>> Ale tak być  musiało  byśmy się znaleźli tutaj gdzie teraz jesteśmy.

> Ja tam chcę pozostać tu gdzie jestem. I Tobie nie pozwolę mnie z tego
> miejsca zepchnąć.

A ja Ciebie nie zamierzam spychać z tego miejsca.

LeoTar



>> Prowokować ale nie dla dokonania oszustwa (wykorzystania emocjonalnego).
>> Jeżeli intencją kobiety jest prowokować by zaspokoić swoje poczucie
>> niższości i porzucić to taką prowokację uważam za naganną.

> Zgoda, ale na zupełnie innym poziomie, na poziomie uczuć a nie seksu. Gdy
> kobieta uwodzi, chce aby ktoś się zaangażował uczuciowo po czym go
> porzucić to jest naganne.

Wszystko rozgrywa się w naszej świadomości/nieświadomości.


> A to że prowokuje seksualnie, to że obiecała dać a nie dała, to nie
> powoduje niższości, zresztą popęd seksualny u ludzi nie jest w porównaniu z
> innymi rzeczami taki silny,

Ja uważam popęd seksualny za bardzo silny, gdyż decydujący o trwaniu
gatunku. Dlatego nie wolno z nim igrać niczym z ogniem.


> Wystarczy przypomnieć, jak ktoś powiedział:, że zdarzały się przypadki
> samobójstw ludzi z zawiedzionej miłości, ale nikt nie popełnia samobójstwa
> z seksu, bo obiecała dać a nie dała.

Zawiedziona miłość to manipulacja emocjami tego zwiedzionego.

LeoTar



>> Kobieta jest poniżana zewnętrznie ale wewnątrz to ona dominuje i włada
>> emocjami swojego partnera i dzieci. Ona manipuluje przepływem informacji
>> w rodzinie w taki sposób aby sprawować totalna kontrolę nad członkami
>> rodziny. Na zewnątrz zniewolona sama zniewala od środka. Moja
>> eks-małżonka

> Piiiiip! - i wszystko jasne.

A szanowna księżniczka uważa, że cokolwiek, ktokolwiek powie to i tak jest
g**** warte bo ona zawsze ma rację i nic nie musi wyjaśniać. Ja chociaż
próbuję...  A Ty stwierdzasz, "a niech tam sobie pogada". :)

LeoTar

 
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego