Choroba świata czyli LeoTar ma rację odc.4 - Jak to na wojence bywało

Przejdź do treści

Menu główne:

Choroba świata czyli LeoTar ma rację odc.4

Rok 1999 > Choroba świata czyli LeoTar ma rację

In article <01be94f4$20963ac0$LocalHost@gallanon>, "Darius"
<boo...@box43.gnet.pl> writes:

>> Jedne zrodla wysychaja (rodzice), tworza sie kolejne (ich dzieci staja
>> sie rodzicami) - zrodlo zycia nigdy nie umiera.

> Zeby takie zrodlo _nigdy_ nie umarlo/wyschlo, musi wystepowac rownosc
> _absolutna_ miedzy zrodlem-ojcem a zrodlem-synem. Dalej jednak piszesz, ze
> taka rownosc jest niemozliwa. Sorry, ale nie rozumiem Cie w tym momencie.

Chyba czegos nie doczytales...


> Przyznaje ze ciekawa ta koncepcja, ale...Piszac "Zrodlo Zycia" mialem na
> mysli "tworce/provider'a sily zyciowej". Jesli ktos komus cos ( :) )
> dostarcza to sila rzeczy jemu samemu _nie_moze _ tego brakowac. Sam moze
> nie miec nic, ale ta jedna jedyna rzecz, ktora akurat dostarcza innym - ma.

Dlatego wlasnie wierzysz w Boga, co...?


> Skoro wiec ma, to dlaczego sam nie mialby z niej korzystac dowoli
> (tymbardziej gdy jest mu to potrzebne)? Skoro ja ma, to przeciez _nie_moze_
> umrzec z powodu jej deficytu. Wiec dlaczego rodzice umieraja? Bo sami tez
> nie sa Zrodlem Zycia. (Wiec KTO JEST? :)

Umieraja dlatego, ze wskutek braku poczucia wlasnej wartosci i strachu, ktory
jest z tym stanem Umyslu scisle zwiazany zaburzony w nich zostaje przeplyw
informacji. Zaburzenie informacji oznacza MUTOWANIE informacji i ma miejsce
zawsze tam, gdzie mamy do czynienia ze strachem (szumem biologicznym).
Znieksztalcanie informacji o samym sobie prowadzi w koncu gdzies w otchlan
niebytu, ktory my traktujemy jako smierc. Zauwaz, ze gdyby nie bylo takiego
wlasnie odejscia Nieswiadomego w Nieswiadomosc wowczas nie bylyby mozliwe
ZMIANY, ktore sa mozliwe gdy 'konserwa' umyslowa odchodzi w niebyt wywolujac
rownoczesnie silny wstrzas emocjonalny wsrod najblizszych od tej osoby
uzaleznionych. Przezylem smierc wlasnego Ojca gdy mialem 20 lat i wiem jaki byl
to dla mnie szok. Dlatego nie gardze tymi, ktorzy dokonuja samobojstwa, nawet
jezeli czynia to nieswiadomie. Oni generuja SZOK wsrod swoich najblizszych.

Dokladnie tak wlasnie samobojcza smierc mojego bossa, ktory byl mi niczym
Ojciec, wywolala u mnie taka lawine przemian. Oczywiscie, grunt do tych
przemian przygotowaly wszystkie moje doswiadczenia zyciowe. Ale on byl tym
zapalnikiem. To bylo 12 lub 13 wrzesnia 1994 r., w 10 dni po wyjezdzie Kasi z
USA do Polski. Po wyjezdzie, ktory rozpoczal moja cala batalie o Prawa Dziecka
czyli o Prawa Czlowieka.


> Ja nie chce zniknac. Zadziwia mnie istnienie i chce zyc jak najdluzej.
> Przygnebia mnie mysl ze przestane istniec - strace swoja swiadomosc.
> Swiadomosc jest piekna. Nie chce z niej rezygnowac. Co mi po tym ze
> powstanie nastepne zycie skoro nie bede mogl sie nim cieszyc, bo mnie po
> prostu nie bedzie? Tu wlasnie nie rozumiem co takiego fajnego widza ludzie
> wierzacy w reinkarnacje w zjednoczeniu sie z jedna wielka nieswiadomoscia.

Uciekaja w zludzenia od ROZWIAZANIA PROBLEMU przemocy. Nie maja/nie mieli
wystarczajacej Wiedzy o samych sobie by odrzucic religijna mgielke
tajemniczosci wyhodowanej przez wiekowo manipulujaca Kobiete. Czy myslales,
DLACZEGO Inkwizycja i Kk ze szczegolna zaciekloscia ścigali kobiety uznawane za
'czarownice'? Dlatego, ze one manipulowaly najbartdziej perfidnie
podswiadomoscia mezczyzn. I chociaz religie nalezy uznac za wspolny wytwor
Kobiety i Mezczyzny, to jednak inicjatorem tego oszustwa byla Kobieta;
Mezczyzna zaakceptowal jedynie pozornie wygodna dla siebie pozycje Boga, ktorym
w gruncie rzeczy rzadzi Kobieta. Znasz to powiedzenie, ze "mezczyzna jest glowa
rodziny, ktora kreci kobieta"; albo i to jeszcze inne, wedlug ktorego
"Mezczyzni rzadza swiatem, a mezczyznami kobiety". I tak az od znanych nam
historyjek o Wojnie Trojanskiej i nnych wzniecanych przez mezczyzn o "honor"
lezacy w d.... kobiety  :)))


> Ja swoje istnienie widze w ten sposob... Masz siec neuronowa (Ja == umysl)
> zaimplementowana na PC (Ja == cialo). Calosc do jakiegokolwiek dzialania
> (zlego czy dobrego - nie ma znaczenia) potrzebuje pradu (sily zyciowej,
> biblijnego "ruach" lub "pneuma" tlumaczonego na "duch" lub "tchnienie").
> Zrodlo pradu kontroluje programista/elektronik/uzytkownik (Stworca, Bog).

Nie mieszaj elektronikow z Bogiem - wypraszam sobie.
A juz sam pomysl sieci neuronowej jest straszliwie kiepskim modelem Umyslu.
Chociaz wiele sie mozna na nim nauczyc jezeli nie stanie sie on (siec
neuronowa) sztuka dla sztuki samej w sobie.


> Moze on odciac doplyw pradu od urzadzenia i zatrzymac jego dzialanie. Moze
> takze poczekac az urzadzenie samo sie zurzyje w skutek zmeczenia materialu
> takze przestanie funkcjonowac. Cokolwiek by sie jednak stalo, nie zmieni
> faktu, ze prad _nie_ wychodzi z urzadzenia i nie tworzy jakiegos
> samodzielnego bytu!

Kiepskie porownanie. Czy sadzisz, ze najpierw byl prad elektryczny a dopiero
potem czlowiek, czy tez bylo odwrotnie - Jakis Jednostkowy Czlowiek (JJC)
wymyslil prad chcac byc... lepszym od Jakiegos Innego Jednostkowego Czlowieka
(JIJC). Ot walczace ze soba automaciki, za pomoca ktorych Stworca poszukuje
swiadomosci samego siebie. Czyz nie wydaje Ci sie, ze tylko w ten wlasnie
sposob nieswiadomy stworca mogl popedzac samego siebie - ozywiajac samego
siebie nieswiadomymi przeblyskami Jego Mocy materializujacymi sie w kolejnych
jego wcieleniach Czlowieka? Ale gdzieze tu miejsce na wychodzenie poza Wieczne
i Niewskonczone Zycie?


> Podobnie gdy czlowiek umiera, jego duch przestaje ozywiac komorki
> organizmu. Nie opuszcza ciala i nie przenosi sie do innego swiata.

A czy nie pomyslales nigdy o smierci w kategoriach ... mutowania informacji.
Jeden z wielkich filozofow starozytnosci (niestety nie pomne ktory) powiedzial,
ze "smierc czlowieka jest tylko powolnym samobojstwem". Mial zapewne na mysli
to o czym mowie - mutowanie informacji genetycznej zwana. Ale, ale. Czy oni
tam, wtedy wiedzieli co to jest genetyka...? :)


> I w tym momencie rozwalam kazda religie (opierajaca sie na wierze w
> wedrowke dusz) nie kwestionujac tym samym istnienia Boga. Bog stworzyl
> czlowieka - urzadzenie duzo bardziej skomplikowane niz prymitywna siec
> neuronowa na PC. Urzadzenie posiadajace swoja wlasna swiadomosc, jednak
> nadal... uzaleznione od swego Stworcy.

Ciagle sie blakasz po bezdrozach boskosci...:)


> Urzadzenie to moze wybrac czy chce zyc, czy tez woli stan niebytu.

Hola, hola. Jak nieswiadomy ludzik moze wybierac stan Wiecznego Zycia, skoro
wskutek wbudowanego wen braku poczucia wlasnej wartosci DOSWIADCZALNIE zakazano
mu takiego wyboru. Tego wlasnie jednego wyboru mu zakazno. A kto mu tego
zakazal?  No, chyba sobie odpowiesz na te kwestie sam - mam nadzieje...?...:)


> W tym wlasnie przejawia sie jego (czyt. nasza) wolnosc/mozliwosc wyboru.

Jezeli jestes nieswiadom jednego ze stanow systemu, w ktory mozesz wejsc, wiec
jak mozesz mowic o wolnosci wyboru. Chyba o zdegenerowanym wyborze. Jezeli
czegos Ci zakazno to nie masz wolnosci wyboru i jestes dyskryminowany przez
swojego ... Stworce/ow.


> (Wiem wiem, troche NTG, wszystkich ktorych to zdenerwowalo prosze...
> wybaczcie.:) Przytaczanie odpowiednich wersetow biblijnych sobie
> odpuszcze bo to bylaby juz przesada.:))

Niekoniecznie. Bywaja bardzo informatywne (dostarczaja faktow, ktorych sam,
jako zbyt mlody, nie doswiadczyles)


>>> Mozna uzyskac _absolutna_ rownosc ze swoim ojcem wychodzac z w/w
>>> zalozenia.

>> Chyba inaczej pojmujemy pojecie rownosci absolutnej... Jak mozna uzyskac
>> rownosc _absolutna_ miedzy np. 6-latkiem a jego ojcem?

> Nie mozna. Nalezy go wychowywac jeszcze pare ladnych lat zanim dorowna
> swojemu staruszkowi. Ale jest to mozliwe i powinno byc praktykowane.

A co to jest wychowywanie?
Czy to aby nie jest dostarczanie Wiedzy?
Tylko jakiej wiedzy sie dostarcza i dlaczego ogranicza sie pewne jej obszary?
Czyz to nie jest jawna dyskryminacja Dziecka przez Rodzica?

(...)


>> Nie mozliwa jest zamiana rol miedzy Stworca, a
>> Stworzonym... zawsze pozostanie, chocby najmniejszy, margines nierownosci

> Dokladnie, tylko ze Ty sprowadziles Stworce do swojego staruszka. A
> przyjmujac takie zalozenie ponizasz swojego syna i... siebie samego, chocby
> minimalnie, ale ponizasz. A myslalem ze miedzy innymi wlasnie z ponizaniem
> walczy Leo... Tu prosba o wyjasnienia.

Tak, walcze z dyskryminacja Dzieci przez nieuswiadomionych Rodzicow.


>> wiec nie ma mowy o rownosci absolutnej.

> To zalezy od tego czy przyjmiemy w dyskusji poglad Twoj, czy tez moj (a
> moze ktos ma jeszcze inny...?:). Przyjmujac moj punkt widzenia
> jaknajbardziej mozemy mowic o rownosci _absolutnej_ bez ponizania.
> Przyjmujac Twoj - ponizamy juz na samym wstepie. Proponuje zatem... rzucic
> moneta ;)))

Lepiej nie mieszaj prawdopodobienstwa do etyki i wychowania. Slepy los jest ...
nieswiadomy, tak jak Temida majaca ponoc wymierzac sprawiedliwosc.


>> Hmmm... To, ze corka zostanie takze matka nie czyni miedzy nimi
>> absolutnej rownosci.

> Jakto nie?  Matka == Matka. Wychowujesz swoje dziecko tak by samo moglo
> stac sie w koncu rodzicem. Skoro stalo sie ojcem/matka (mozna sie jeszcze
> zastanowic kiedy tak naprawde dziecko staje sie rodzicem:) to udowodnilo
> tym samym swojej rownosci Tobie. Oczywiscie zakladajac, ze Ty jako ojciec
> jedynie _przekazujesz_ zycie, a nie je dajesz.

A czy nigdy nie zastanowiles sie DLACZEGO tak popularnym - szczegolnie wsrod
kobiet - jest argument ograniczajacy pewnosc ojcowstwa, ktory brzmi: "Matke ma
sie na pewno jedna, a ojcow mozna miec wielu". Czy w tym wlasnie stwierdzeniu
nie przejawia sie pewnosc siebie kobiet mimo iz nie staja sie one ABSOLUTNIE
emocjonalnie rownymi swoim matkom? Czyz w tym wlasnie stwierdzeniu powtarzanym
rowniez przez tchorzliwych mezczyzn ponizajacych samych siebie przyznawaniem
racji kobietom, nie tkwi wlasnie dyskryminacja mezczyzn przez kobiety,
dyskryminacja wyrosla z nieswiadomosci WSPOLTWORZENIA, i WSPOLNOTY interesow?

LeoTar



LeoTar <leo...@aol.com> wrote in article
<19990505133142.02847.00001058@ngol08.aol.com>...
> In article <01be94f4$20963ac0$LocalHost@gallanon>, "Darius"
> <boo...@box43.gnet.pl> writes:

>>> Jedne zrodla wysychaja (rodzice), tworza sie kolejne (ich dzieci staja
>>> sie rodzicami) - zrodlo zycia nigdy nie umiera.

>> Zeby takie zrodlo _nigdy_ nie umarlo/wyschlo, musi wystepowac rownosc
>> _absolutna_ miedzy zrodlem-ojcem a zrodlem-synem. Dalej jednak piszesz, ze
>> taka rownosc jest niemozliwa. Sory, ale nie rozumiem Cie w tym momencie.

> Chyba czegos nie doczytales...

Calkiem mozliwe, ale naprawde nie wiem co pominalem.:( Moze mnie
naprowadzisz?


>> Przyznaje ze ciekawa ta koncepcja, ale...Piszac "Zrodlo Zycia" miałem na
>> mysli "tworce/provider'a sily zyciowej". Jesli ktos komus cos ( :) )
>> dostarcza to sila rzeczy jemu samemu _nie_moze _ tego brakowac. Sam moze
>> nie miec nic, ale ta jedna jedyna rzecz, ktora akurat dostarcza innym - ma.

> Dlatego wlasnie wierzysz w Boga, co...?

Kiedy patrze na dom, wiem ze ktos go wymyslil a potem zbudowal. Kiedy
patrze na zegarek widze precyzyjne dzielo zegarmistrza. Kiedy patrze na
komputer, widze mysl i prace elektronikow. Dokladnie przemyslana
organizacje i porzadek. Nigdy nie widzialem domu, zegarka czy komputera
ktoryby powstal przed przypadek. Wszystko mialo jakiegos projektanta,
stworce. Kiedy obserwuje siebie, swoje cialo, zachowanie, mysli, strasznie
trudno mi uwierzyc, ze powstalem przez przypadek. Ze tak zlozony organizm
jak ja, nie mial swojego projektanta. Poprostu logiczne wydaje mi sie, ze
tylko ktos inteligentny mogl stworzyc tak skomplikowana istote jaka jest
czlowiek. Moze wydaje sie to abstrakcyjnym wytlumaczeniem istnienia, ale
jest lepsze od teori ewolucji, ktora w wielu miejscach zalamuje sie z braku
dowodow (ogniw laczacych). Jak dotad spotkalem tylko te dwie teorie
odpowiadajace na wszystkie/wiekszosc moich pytan. Wybralem ta, ktora daje
wiecej odpowiedzi. Jesli masz inny poglad na swoje istnienie - przedstaw mi
go prosze. Jestem otwarty na nowe propozycje. Albo odeslij do archiwow.:)


>> Skoro wiec ma, to dlaczego sam nie mialby z niej korzystac dowoli
>> (tymbardziej gdy jest mu to potrzebne)? Skoro ja ma, to przeciez _nie_moze_
>> umrzec z powodu jej deficytu. Wiec dlaczego rodzice umieraja? Bo sami tez
>> nie sa Zrodlem Zycia. (Wiec KTO JEST? :)

> Umieraja dlatego, ze wskutek braku poczucia wlasnej wartosci i strachu, ktory
> jest z tym stanem Umyslu scisle zwiazany zaburzony w nich zostaje przeplyw
> informacji. Zaburzenie informacji oznacza MUTOWANIE informacji i ma miejsce
> zawsze tam, gdzie mamy do czynienia ze strachem (szumem biologicznym).
> Znieksztalcanie informacji o samym sobie prowadzi w koncu gdzies w otchlan
> niebytu, ktory my traktujemy jako smierc.

Czyli ogolnie rzecz biorac umysl rzadzi cialem? Wiec jak jestem przekonany
ze umre, to umre, czy tak? Czy dowodami na poparcie tej tezy sa przypadki
chodzenia boso po szkle, rozzarzonych weglach itp.? Czy mam to rozumiec
jakos inaczej?


> Zauwaz, ze gdyby nie bylo takiego
> wlasnie odejscia Nieswiadomego w Nieswiadomosc wowczas nie bylyby mozliwe
> ZMIANY, ktore sa mozliwe gdy 'konserwa' umyslowa odchodzi w niebyt wywolujac
> rownoczesnie silny wstrzas emocjonalny wsrod najblizszych od tej osoby
> uzaleznionych. Przezylem smierc wlasnego Ojca gdy mialem 20 lat i wiem jaki byl
> to dla mnie szok. Dlatego nie gardze tymi, ktorzy dokonuja samobojstwa, nawet
> jezeli czynia to nieswiadomie. Oni generuja SZOK wsrod swoich najblizszych.

O tym zdaje sie pisal Kobierzycki.


>> Tu wlasnie nie rozumiem co takiego fajnego widza ludzie
>> wierzacy w reinkarnacje w zjednoczeniu sie z jedna wielka nieswiadomoscia.

> Uciekaja w zludzenia od ROZWIAZANIA PROBLEMU przemocy. Nie maja/nie mieli
> wystarczajacej Wiedzy o samych sobie by odrzucic religijna mgielke
> tajemniczosci wyhodowanej przez wiekowo manipulujaca Kobiete. Czy myslales,
> DLACZEGO Inkwizycja i Kk ze szczegolna zaciekloscia scigalikobiety uznawane za
> 'czarownice'? Dlatego, ze one manipulowaly najbartdziej perfidnie
> podswiadomoscia mezczyzn. I chociaz religie nalezy uznac za wspolny wytwor
> Kobiety i Mezczyzny, to jednak inicjatorem tego oszustwa byla Kobieta;
> Mezczyzna zaakceptowal jedynie pozornie wygodna dla siebie pozycje Boga, ktorym
> w gruncie rzeczy rzadzi Kobieta.

Boga w jakim sensie? Wytlumacz mi dlaczego Bog to chory wytwor ludzi?
Dlaczego ja jestem chory wierzac w Boga? Albo odeslij mnie do jakichs
archiwow, wybor nalezy do Ciebie.:)


>> Ja swoje istnienie widze w ten sposob... Masz siec neuronowa (Ja ==umysl)
>> zaimplementowana na PC (Ja == cialo). Calosc do jakiegokolwiek dzialania
>> (zlego czy dobrego - nie ma znaczenia) potrzebuje pradu (sily zyciowej,
>> biblijnego "ruach" lub "pneuma" tlumaczonego na "duch" lub "tchnienie").
>> Zrodlo pradu kontroluje programista/elektronik/uzytkownik (Stworca, Bog).

> Nie mieszaj elektronikow z Bogiem - wypraszam sobie.

??? Wladku, to byl przyklad stworcy. Tak jak elektronik stworzyl komputer,
tak Bog stworzyl czlowieka. Nie wiem co moglo Cie w tym urazic. Chcialem Ci
tylko napisac jak ja to widze. Jesli widzisz to inaczej, wytlumacz mi,
zebym mogl Cie zrozumiec.


> A juz sam pomysl sieci neuronowej jest straszliwie kiepskim modelem Umyslu.
> Chociaz wiele sie mozna na nim nauczyc jezeli nie stanie sie on (siec
> neuronowa) sztuka dla sztuki samej w sobie.

Co dla ciebie znaczy "Umysl"?


>> Moze on odciac doplyw pradu od urzadzenia i zatrzymac jego dzialanie. Moze
>> takze poczekac az urzadzenie samo sie zurzyje w skutek zmeczenia materialu
>> takze przestanie funkcjonowac. Cokolwiek by sie jednak stalo, nie zmieni
>> faktu, ze prad _nie_ wychodzi z urzadzenia i nie tworzy jakiegos
>> samodzielnego bytu!

> Kiepskie porownanie. Czy sadzisz, ze najpierw byl prad elektryczny a dopiero
> potem czlowiek, czy tez bylo odwrotnie - Jakis Jednostkowy Czlowiek (JJC)
> wymyslil prad chcac byc... lepszym od Jakiegos Innego Jednostkowego Czlowieka
> (JIJC). Ot walczace ze soba automaciki, za pomoca ktorych Stworca poszukuje
> swiadomosci samego siebie.

Czy probowales Wladku spojrzec na to co pisze 'moimi oczami'? Odnosze
wrazenie jakbysmy mowili o czyms innym. Kim/czym jest "Stworca"?


> Czyz nie wydaje Ci sie, ze tylko w ten wlasnie
> sposob nieswiadomy stworca mogl popedzac samego siebie - ozywiajac samego
> siebie nieswiadomymi przeblyskami Jego Mocy materializujacymi sie w kolejnych
> jego wcieleniach Czlowieka? Ale gdzieze tu miejsce na wychodzenie poza Wieczne
> i Niewskonczone Zycie?

Kim/czym jest "Stworca"? Czy zycie wieczne to dla Ciebie nieskonczenie
dlugie zycie jednostki (jednego przedstawiciela gatunku) czy nieskonczenie
dlugie trwanie gatunku (jako powtarzajacy sie w nieskonczonosc cykl smierci
starych i narodzin nowych przedstawicieli gatunku)?


> A czy nie pomyslales nigdy o smierci w kategoriach ... mutowania informacji.
> Jeden z wielkich filozofow starozytnosci (niestety nie pomne ktory) powiedzial,
> ze "smierc czlowieka jest tylko powolnym samobojstwem". Mial zapewne na mysli
> to o czym mowie - mutowanie informacji genetycznej zwana. Ale, ale. Czy oni
> tam, wtedy wiedzieli co to jest genetyka...? :)

Mozesz rozwinac ta mysl?  Jak polaczyles zakaz inicjacji seksualnej dzieci
wsrod rodzicow z genetyka i smiercia?


> Ciagle sie blakasz po bezdrozach boskosci...:)

Coz, powiedzialem Ci jak ja to widze. Przedstaw mi swoja wizje swiata,
bardzo mnie ona interesuje. Zapewne jest ona zawarta w postach na p.s.p, w
kazdym jakis kawalek.:) Wlaaaadeeek!!! Zorganizuj sie wreszcie!! :)


>> Urzadzenie to moze wybrac czy chce zyc, czy tez woli stan niebytu.

> Hola, hola. JAk nieswiadomy ludzik moze wybierac stan Wiecznego Zycia, skoro
> wskutek wbudowanego wen braku poczucia wlasnej wartosci DOSWIADCZALNIE
> zakazano mu takiego wyboru. Tego wlasnie jednego wyboru mu zakazno. A kto
> mu tego zakazal?  No, chyba sobie odpowiesz na te kwestie sam - mam nadzieje...?...:)

Powiedz mi dlaczego nie wierzysz w Boga jako Stworce ludzi. To chyba bedzie
ten poczatkowy temat.:)


>> W tym wlasnie przejawia sie jego (czyt. nasza) wolnosc/możliwość wyboru.

> Jezeli jestes nieswiadom jednego ze stanow systemu, w ktory mozesz wejsc, wiec
> jak mozesz mowic o wolnosci wyboru.

Znam oba stany. Wiem jak wyglada zycie (po czesci), swiadomosc istnienia, gdyz
zyje. Nieswiadomosc takze wiem jak wyglada gdyz np 500 lat temu nie istnialem.
Jak umre to bede w identycznym stanie jak bylem 500 lat temu - stane sie
niezorganizowana kupka czasteczek nie posiadajaca swiadomosci (lub stane
sie czescia jakiegos innego organizmu  ktory dopadl moich zwlok:). Tak czy
inaczej organizacje zwana Darek Krause szlag trafi, a to mi nie bardzo sie
usmiecha. Wiem ze fajniej zyc niz nie zyc, wiec wybieram zycie. Ale znowu chyba
mowimy o czym innym.:D


> Chyba o zdegenerowanym wyborze. Jeżeli czegos Ci zakazno to nie masz
> wolnosci wyboru i jestes dyskryminowany przez swojego ... Stworce/ow.

Zdaje sie ze na poczatek musimy pogadac o poczatkach ludzkosci. Zaznacze
tylko ze ja swoja wiedze opieram na sprawozdaniu biblijnym - poki co
......oczywiscie.:) Fajnie by bylo gdybys jako starszy, bardziej doswiadczony,
bardziej oczytany, zechcial przekazac mnie mlodemu swoja wiedze. Slucham
zatem, jaki jest Twoj poglad na przyczyne powstania pierwszych ludzkich
rodzicow. (Wybacz Leo, ale mnie naprawde meczy taki balagan, mam nadzieje
ze zrozumiesz)

>> Przytaczanie odpowiednich wersetow biblijnych sobie
>> odpuszcze bo to bylaby juz przesada.:))

> Niekoniecznie. Bywaja bardzo informatywne (dostarczaja faktow, których sam,
> jako zbyt mlody, nie doswiadczyles)

Dobra, ale mi tylko chodzilo o to abys chociaz zgrubsza POZNAL moje
poglady. Jak je zrozumiesz bedziesz mogl powiedziec czy i dlaczego sa one
zle/dobre. Chce po prostu uslyszec konstruktywna krytyke. Skonfrontowac to
w co wierze z Twoimi pogladami i... wybrac. Problem w tym ze jakos nie moge
sie pozbierac, ale tak to juz jest gdy sie wlacza do dyskusji w jej polowie.:)


>>>> Mozna uzyskac _absolutna_ rownosc ze swoim ojcem wychodzac z w/w
>>>> zalozenia.

>>> Chyba inaczej pojmujemy pojecie rownosci absolutnej... Jak można uzyskac
>>> rownosc _absolutna_ miedzy np. 6-latkiem a jego ojcem?

>> Nie mozna. Nalezy go wychowywac jeszcze pare ladnych lat zanim dorowna
>> swojemu staruszkowi. Ale jest to mozliwe i powinno byc praktykowane.

> A co to jest wychowywanie?

Uczenie zycia.


> Czy to aby nie jest dostarczanie Wiedzy?

Dokladnie tak.


> Tylko jakiej wiedzy sie dostarcza i dlaczego ogranicza sie pewne jej obszary?

Ta sprawe chce poruszyc w innym watku. Poki co, pozostawiam bez odp.


> Czyz to nie jest jawna dyskryminacja Dziecka przez Rodzica?
:-)
******

>>> Nie mozliwa jest zamiana rol miedzy Stworca, a Stworzonym...
>>> zawsze pozostanie, chocby najmniejszy, margines nierownosci

>> Dokladnie, tylko ze Ty sprowadziles Stworce do swojego staruszka. A
>> przyjmujac takie zalozenie ponizasz swojego syna i... siebie samego, chocby
>> minimalnie, ale ponizasz. A myslalem ze miedzy innymi wlasnie z ponizaniem
>> walczy Leo... Tu prosba o wyjasnienia.

> Tak, walcze z dyskryminacja Dzieci przez nieuswiadomionych Rodzicow.

^****** Zeby to skomentowac potrzebuje Twojego pogladu na temat Stworcy
(dla mnie Stworca==Bog czyli realna inteligentna osoba)


>>> wiec nie ma mowy o rownosci absolutnej.

>> To zalezy od tego czy przyjmiemy w dyskusji poglad Twoj, czy tez moj (a
>> moze ktos ma jeszcze inny...?:). Przyjmujac moj punkt widzenia
>> jaknajbardziej mozemy mowic o rownosci _absolutnej_ bez ponizania.
>> Przyjmujac Twoj - ponizamy juz na samym wstepie. Proponuje zatem... rzucic
>> moneta ;)))

> Lepiej nie mieszaj prawdopodobienstwa do etyki i wychowania. Slepy los jest ...
> nieswiadomy, tak jak Temida majaca ponoc wymierzac sprawiedliwosc.

Wladku, podzielam twoje zdanie, ale przeciez to byl tylko zart.:)


>>> Hmmm... To, ze corka zostanie takze matka nie czyni miedzy nimi
>>> absolutnej rownosci.

>> Jakto nie?  Matka == Matka. Wychowujesz swoje dziecko tak by samo moglo
>> stac sie w koncu rodzicem. Skoro stalo sie ojcem/matka (mozna się jeszcze
>> zastanowic kiedy tak naprawde dziecko staje sie rodzicem:) to udowodnilo
>> tym samym swojej rownosci Tobie. Oczywiscie zakladajac, ze Ty jako ojciec
>> jedynie _przekazujesz_ zycie, a nie je dajesz.

> A czy nigdy nie zastanowiles sie DLACZEGO tak popularnym - szczególnie wsrod
> kobiet - jest argument ograniczajacy pewnosc ojcowstwa, ktory brzmi: "Matke ma
> sie na pewno jedna, a ojcow mozna miec wielu". Czy w tym wlasnie stwierdzeniu
> nie przejawia sie pewnosc siebie kobiet mimo iz nie staja sie one ABSOLUTNIE
> emocjonalnie rownymi swoim matkom? Czyz w tym wlasnie stwierdzeniu powtarzanym
> rowniez przez tchorzliwych mezczyzn ponizajacych samych siebie przyznawaniem
> racji kobietom, nie tkwi wlasnie dyskryminacja mezczyzn przez kobiety,
> dyskryminacja wyrosla z nieswiadomosci WSPOLTWORZENIA, i WSPOLNOTY interesow?

Wyzej napisalem ze ojciec tylko przekazuje zycie. To samo tyczy sie matki.
Nie mialem na mysli jakoby mezczyzna byl kims gorszym od kobiety. Ze
stwierdzeniem ze ojcow mozna miec wielu absolutnie sie nie zgadzam! Uzylem
slowa ojciec ale mialem na mysli oboje rodzicow, przepraszam za te
niejasnosc. Wygladac powinno to tak...

Jakto nie?  Rodzic == Rodzic. Wychowujesz swoje dziecko tak by samo moglo
stac sie w koncu rodzicem. Skoro stalo sie ojcem/matka (mozna sie jeszcze
zastanowic kiedy tak naprawde dziecko staje sie rodzicem:) to udowodnilo
tym samym swojej rownosci ojcu/matce. Oczywiscie zakladajac, ze rodzice
jedynie _przekazuja_ zycie, a nie je daja.

Mysle ze teraz (zgodnie z moimi intencjami) nie odbierzesz tego jako
'autoponizanie' lecz jako przedstawienie mojego widzenia Boga,
czlowieka-rodzicow i czlowieka-dzieci?

> LeoTar
--
P O Z D R A W I A M
___________________
d a r i u s     k r a u s e



In article <01be94f4$20963ac0$LocalHost@gallanon>, "Darius"
<boo...@box43.gnet.pl> writes:
> W. Deszcz <w...@cybis.asp.wroc.pl> wrote in article
> <7gh40n$1e4$1...@h1.uw.edu.pl>...

>> No problem. Dlaczego zainteresowales sie "naszym projektem"?

> Wiele z tego o czym pisze Leo obserwuje we wlasnym domu. Jednak nie ja
> jestem pierwszoplanowym bohaterem tej powiesci. Wiele, aczkolwiek nie
> wszystko. Sytuacja w mojej rodzinie robi wrazenie jakby lagodniejszej
> wzgledem tej z Leo's life. Lagodniejszej albo jeszcze nie zakonczonej.

Bardzo cenna uwaga: "jeszcze nie zakonczonej". I nigdy sie ten dreszczowiec pod
dyktando Kobiety nie zakonczy jezeli Mezczyzna nie odwazy sie domagac wlasnych
praw i nie zacznie bronic praw Dzieci. Kobieta gnebi go, manipulujac jego
strachem zrzuca na niego poczucie winy czyniac zen 'kozla ofiarnego'. I mozna
by pomyslec, ze sa to tylko meskie urojenia dopoty dopoki facet nie odwazy sie
przeciwstawic Jej dyktatowi. Wtedy wylazi szydlo z worka i ujawnia sie
niepisana wspolpraca wzajemna kobiet chcacych utrzymac wladze wybudowana na ich
nieufnosci do Mezczyzny, ktorej nie sa zarazem w stanie samodzielnie pokonac.
Trzeba je do tego zmusic, i musza to zrobic mezczyzni, ale nie zrobia tego
dopoty, dopoki beda sie bac konsekwencji swojej opozycji w stosunku do kobiet.


> W gre wchodza takze roznice religijne miedzy moimi rodzicami.

Teresa M., katoliczka z wychowania, rowniez wykorzystywala przeciwko naszym
dzieciom i mnie fakt mojego wielokulturowego pochodzenia posuwajac sie nawet do
tego, ze w lipcu 1998 w sprawie karnej wszczetej przeze mnie zeznala, ze moim
celem jest - !!! uwaga !!! - "obrona czystosci rasy aryjskiej". Obawiala sie
zostac posadzona o antysemityzm wiec wykrecila w druga strone. :)))  Watpie by
nie rozumiala znaczenia wypowiadanych przez siebie slow.


> Matka jest hmm... zaslepiona swoja religia. Nie jestem pewien, ale byc moze
> wlasnie dlatego ojciec ja bil. Matka zrobila z mojego mlodszego brata swojego
> towarzysza broni w wojnie z moim ojcem. Wyglada to tak jakby wszczepila mu
> swoja osobowosc. Mateusz nie zrobi _nic_ o co prosi/kaze/zmusza fizycznie
> (forma nie ma tu znaczenia - zawsze tylko opor) go ojciec.

To nie religia. Religia jest tylko maska, ktora przywdziawszy moze Kobieta
manipulowac strachliwym i nie posiadajacym wlasnej wartosci Mezczyzna. Mnie tez
sie tak wydawalo dopoki moja corka Kasia nie powiedziala mi, ze matka nie
wierzy w nic. Dopiero po latach (gdzies w 1997 r.) dotarlo do mnie, ze wiara
jest maska kobiety. I ze w gruncie rzeczy przy pomocy religii osiaga to, czego
nie moglaby osiagnac zadnym innym sposobem - uwierzytelnia w oczach mezczyzny
swoja boskosc nie mowic mu o tym ale wmawiajac i przymuszajac do zaakceptowania
'pierwiastka boskiego', ktorego ona posiada z tej racji, ze tylko ona rodzi
Dziecko, ona jest Dziecka WYLACZNA Stworczynia, ta, ktora Zycie podtrzymuje.

Religia jest fasada kobiecego balwochwalstwa, kobiecego samouwielbienia do
ktorego corki sa wdrazane przez matki od samego poczatku wychowania domowego,
gdyz matki wychowuja corki na 'ksiezniczki' nawet wowczas jezeli sie nad nimi
moralnie znecaja. A wszystko przez rywalizacje o samca i brak poczucia wlasnej
wartosci. Rywalizuja z corkami a zarazem je holubia by ZAWSZE czuly sie lepsze
od mezczyzn.

W przypadku syna matka uzaleznia syna emocjonalnie przyciagajac go seksualnie,
chociaz nigdy nie dopuszcza sie kontaktow fizycznych kontaktow seksualnych z
synem jezeli nie liczyc zachwytu nad penisem syneczka i 'pielegnowanie-
masturbowanie' go podczas kapieli, zabiegow higienicznych i innych. Nienawidzac
meza za to, ze sama uprawia z nim prostytucje zwraca sie ku synowi, gdyz kazdy
z znas potrzebuje partnera. A slaby, uzalezniony fizycznie i nieswiadomy syn jest
znacznie latwiejszym obiektem anizeli bardziej hardy maz uodporniony przez zyciowe doswiadczenia.


> Ojciec zastanawia sie nad rozstaniem. Do tej pory zostawal z matka - jak to
> ujal - "no bo dzieci...". Teraz jedne dzieci dorastaja wiec ojciec pewnie odejdzie,
> a inne dzieci... coz... nie wiem... a wiedziec chce.

Im dluzej sie bedzie zastanawial tym gorzej... dla Was, jego synow. Ale musi to
przemyslec i zrozumiec sam. Jezeli zas chce byc skutecznym w obronie swoich i
Waszych praw to musi ZROZUMIEC caly mechanizm rodzinnej przemocy. Musi rowniez
zaakceptowac antidotum, gdyz bez tej akceptacji nadal pozostanie slabym i
bezbronnym w stosunku do bezwzglednej Kobiety,  w dodatku wspieranej przez
matriarchalne prawo.


>> To nie tak... proponuje bys regularnie czytal posty LeoTara i moje - Wladka
>> szczegolnie (wiekszy staz :) ) oraz uczestniczyl w dyskusjach, pytal o to,
>> co Cie szczegolnie interesuje.

> Posty Wladka czytam z zaciekawieniem, a czy regularnie...?

Woooow ! :)))


> To zalezy jak czesto zagladam do tego zakatka swiata binarnego. Problem w
> tym, ze wiedza zawarta w tych postach przypomina rozrzucone puzzle, a ja
>  lubie porzadek.:)

A ja jestem stary balaganiarz.:)


> Interesuje mnie Twoja historia. Gdzies pisales ze stales sie innym
> czlowiekiem. Jakim czlowiekiem sie stales? Jaki byles przedtem? Krotko -
> Twoja biografia.:)

Wez kazda, dowolna biografie, i wczytaj sie w nia, a do analizy osobowosci
uzywaj KLUCZA-WYTRYCHA, ktorym jest brak poczucia wlasnej wartosci osob
przedstawianych w biografiach. Nie musi byc w tych biografiach analizy
osobowosci - Ty dokonasz jej sam wiedzac, ze SKUTKAMI braku poczucia wlasnej
wartosci sa dazenie do 'bycia lepszym' od innych, i ze PRZYCZYNA tego stanu
jest tajemniczosc wychowania i ZAKAZ. Zakaz to najprostsza forma ponizenia
Dziecka przez Rodzica eksplodujaca ekstremalnie w obszarze zycia seksualnego i
zwiazanych z nim emocji, obszarze najwazniejszym z pukntu widzenia stabilnej (a
raczej bezstresowej) prokreacji, czyli PODTRZYMANIA (trwania) Zycia..


>> Najczesciej piszemy o manipulacji, braku
>> poczucia wlasnej wartosci, przemocy w rodzinie, uzaleznieniach...

> Tak, tyle ze dosc chaotycznie.:)

Jak sie troche przylozysz to zrozumiesz 'skroty' myslowe, ktorymi sie
posluguje. W.Deszcz zaskoczyl..:)


>> Czy Ty potrzebujesz pomocy, tzn. czy odczuwasz _na sobie_
>> jakis problem zwiazany z kobieca manipulacja, albo czymkolwiek, co
>> dotyczy teorii LeoTara?

> Dziekuje za troske.:) O tym pisalem wyzej. Z wywodow Wladka wynika, ze ta
> patologia jest przenoszona z pokolenia na pokolenie (tu dodam ze ojciec
> mojej matki opuscil swoja zone zostawiajac ja z 2 dzieci, nie znam
> dokladnych przyczyn ale cos w tym moze byc...nie wiem). Wobec tego istnieje
> duze prawdopodobienstwo ze i mnie to spotka. Chce uniknac takiej sytuacji,
> wiec musze zrozumiec ta chorobe. Samemu trudno dlatego potrzebuje pomocy.:)

Nie obciazaj swojego dziadka - odszedl, gdyznie mogl juz wyrobic. I niewazne
jak interpretuja to kobiety, ktore maja w rodzinach decydujacy glos w sprawach
ksztaltowania sposobu widzenia winnych i niewinnych bezlitosnie wykorzystujac
do tego celu swoj seks i swoja watpliwej wartosci umiejetnosc prostytuowania
sie dzieki pasywnosci tego ich seksu. Ale nie wieszaj za to na nich wszystkich
psow - mnie ta wlasnie ich przemoc pomogla ZROZUMIEC mechanizm i odslonic
PRZYCZYNE. To nie bylo "odkrycie ", to bylo tylko ODSLONIECIE.


>>> No wlasnie, jak to jest z tym "dawaniem zycia"? Ja przyjmuje ze
>>> rodzice jedynie "przekazuja" zycie, a "dal" je kto inny - Bog.

>> Bog nie istnieje.

> Wiec skad ja sie tu wzialem? Kto/co mnie stworzyl/lo? Slepy traf?

A jestes ptaszku. Boga Ci sie zachciewa - dobrzes wytrenowany przez swoja
mamuske...

LeoTar



> A jestes ptaszku. Boga Ci sie zachciewa - dobrzes wytrenowany przez
> swoja mamuske...

He, he... Uwielbiam Twoje "detonacje". :) (LeoTar ma sporo racji, Darius)

W. Deszcz



LeoTar <leo...@aol.com> wrote in article
<19990505133147.02847.00001059@ngol08.aol.com>...

> Trzeba je do tego zmusic, i musza to zrobic mezczyzni, ale nie zrobia tego
> dopoty, dopoki beda sie bac konsekwencji swojej opozycji w stosunku do kobiet.

Czyzby odwazni(?) rycerze wymarli...? ;)  Jest taki fajny wierszyk/powiastka
"Rekawiczka" - Friedricha Schillera ukazujacy odwage. Polecam kazdemu facetowi.


> Teresa M., katoliczka z wychowania, rowniez wykorzystywala przeciwko naszym
> dzieciom i mnie fakt mojego wielokulturowego pochodzenia posuwajac sie nawet do
> tego, ze w lipcu 1998 w sprawie karnej wszczetej przeze mnie zeznala, ze moim
> celem jest - !!! uwaga !!! - "obrona czystosci rasy aryjskiej". Obawiala sie
> zostac posadzona o antysemityzm wiec wykrecila w druga strone. :)))  Watpie by
> nie rozumiala znaczenia wypowiadanych przez siebie slow.

I tu nie wiem czy postawic   * :-))) *   czy   * :-((( * ...


> To nie religia. Religia jest tylko maska, ktora przywdziawszy moze Kobieta
> manipulowac strachliwym i nie posiadajacym wlasnej wartosci Mezczyzna. Mnie
> tez sie tak wydawalo dopoki moja corka Kasia nie powiedziala mi, ze matka nie
> wierzy w nic. Dopiero po latach (gdzies w 1997 r.) dotarlo do mnie, ze wiara
> jest maska kobiety. I ze w gruncie rzeczy przy pomocy religii osiaga to, czego
> nie moglaby osiagnac zadnym innym sposobem - uwierzytelnia w oczach mezczyzny
> swoja boskosc nie mowic mu o tym ale wmawiajac i przymuszajac do zaakceptowania
> 'pierwiastka boskiego', ktorego ona posiada z tej racji, ze tylko ona rodzi
> Dziecko, ona jest Dziecka WYLACZNA Stworczynia, ta, ktora Zycie podtrzymuje.
> Religia jest fasada kobiecego balwochwalstwa, kobiecego samouwielbienia do
> ktorego corki sa wdrazane przez matki od samego poczatku wychowania domowego,
> gdyz matki wychowuja corki na 'ksiezniczki' nawet wowczas jezeli sie nad nimi
> moralnie znecaja. A wszystko przez rywalizacje o samca i brak poczucia wlasnej
> wartosci. Rywalizuja z corkami a zarazem je holubia by ZAWSZE czuly sie lepsze
> od mezczyzn.

Znowu te "skroty myslowe"... Kiedys bede musial odwiedzic archiwa.:)


>> Posty Wladka czytam z zaciekawieniem, a czy regularnie...?

> Woooow ! :)))

Czy to az takie dziwne ze kogos interesuje to co mowisz? :)  Takich
"odszczepiencow" (wybacz okreslenie Wladku) zawsze warto wysluchac. Dlaczego?
Dlatego, ze niektorzy z nich okazuja sie wielkimi odkrywcami, a sluchajac tych
pozostalych mozna sie przekonac o wartosci/prawdziwosci wlasnych pogladow a
niejednokrotnie niezle tez sie przy tym ubawic.:)


>> To zalezy jak czesto zagladam do tego zakatka swiata binarnego. Problem w
>> tym, ze wiedza zawarta w tych postach przypomina rozrzucone puzzle, a ja
>>  lubie porzadek.:)

> A ja jestem stary balaganiarz.:)

No to napewno sie dogadamy Wladku!!  :))))


>>> Najczesciej piszemy o manipulacji, braku
>>> poczucia wlasnej wartosci, przemocy w rodzinie, uzaleznieniach...

>> Tak, tyle ze dosc chaotycznie.:)

> Jak sie troche przylozysz to zrozumiesz 'skroty' myslowe, ktorymi sie
> posluguje. W.Deszcz zaskoczyl..:)

Yea!! Niech zyje Deszcz , moj idol! ;-DDD
No tak, i tu wychodzi moje lenistwo, chociaz nie... raczej ograniczone
mozliwosci korzystania z kompa i inetu.:(


>> Dziekuje za troske.:) O tym pisalem wyzej. Z wywodow Wladka wynika, ze ta
>> patologia jest przenoszona z pokolenia na pokolenie (tu dodam ze ojciec
>> mojej matki opuscil swoja zone zostawiajac ja z 2 dzieci, nie znam
>> dokladnych przyczyn ale cos w tym moze byc...nie wiem). Wobec tego istnieje
>> duze prawdopodobienstwo ze i mnie to spotka. Chce uniknac takiej sytuacji,
>> wiec musze zrozumiec ta chorobe. Samemu trudno dlatego potrzebuje pomocy.:)

> Nie obciazaj swojego dziadka - odszedl, gdyznie mogl juz wyrobic.

Alez ja nie mam zamiaru go obciazac. Za malo wiem na jego temat zeby go oceniac.


> I niewazne
> jak interpretuja to kobiety, ktore maja w rodzinach decydujacy glos w sprawach
> ksztaltowania sposobu widzenia winnych i niewinnych bezlitosnie wykorzystujac
> do tego celu swoj seks i swoja watpliwej wartosci umiejetnosc prostytuowania
> sie dzieki pasywnosci tego ich seksu. Ale nie wieszaj za to na nich wszystkich
> psow - mnie ta wlasnie przemoc pomogla ZROZUMIEC mechanizm i odslonic
> PRZYCZYNE. To nie bylo "odkrycie ", to bylo tylko ODSLONIECIE.

To ze chce Ciebie zrozumiec nie oznacza ze chce wieszac psy na kobietach.
Zrozumienie Twojego pojmowania nie oznacza jeszcze uznania wszystkich kobiet za
prostytutki.


>>> Bog nie istnieje.

>> Wiec skad ja sie tu wzialem? Kto/co mnie stworzyl/lo? Slepy traf?

> A jestes ptaszku. Boga Ci sie zachciewa - dobrzes wytrenowany przez swoja
> mamuske...

LOL, fajne Wladku,:) ale moze bys tak jeszcze raczyl uzasadnic, wytlumaczyl co
takiego zlego widzisz w moim pojmowaniu swojego istnienia, przedstawil swoj
punkt widzenia. Caly czas na to czekam.:)  Sorky, ale "Bog nie istnieje" to dla
mnie za malo... wiec odpowiedz na moje pytania.


> LeoTar

D a r e k
___________________
d a r i u s     k r a u s e




In article <7gh40n$1e4$1...@h1.uw.edu.pl>, "W. Deszcz" <w...@cybis.asp.wroc.pl>
writes:

>> No wlasnie. Ja dopiero zaczynam moja budowle. Mozna powiedziec ze
>> fundamenty juz zalalem, ale jesli uznam ze warto - przebuduje je.
>> Mam na nia kuuupe kasy wiec pokazcie mi prosze Wasz projekt,
>> powiedzcie z jakich materialow i co moge wybudowac, a pozniej -
>> pozwolcie samemu zdecydowac.

> No problem. Dlaczego zainteresowales sie "naszym projektem"?

W.Deszczu, zdaje mi sie, ze jeszcze nie upewniles sie co do racjonalnosci i
sensownosci projektu? Czyzbys chcial projekt przeze mnie zgloszony zmutowac do
formy bliskiej oryginalowi ale rownoczesnie pasujacej do obecnie
funkcjonujacego modelu wychowawczego? Jezeli tak, to nie ludz sie, ze ja zgodze
sie to firmowac - ALBO bez zadnych modyfikacji i zacznij myslec o tym jak
spelnic WARUNKI KONIECZNE do wdrozenia, albo won od jakichkolwiek konszachtow
ze mna !


>> Mam zadawac pytania czy sami ulozycie jakis zgrabny plan zajec? :)

> To nie tak... proponuje bys regularnie czytal posty LeoTara i moje - Wladka
> szczegolnie (wiekszy staz :) ) oraz uczestniczyl w dyskusjach, pytal o to,
> co Cie szczegolnie interesuje.


>> Wolalbym jednak, zebyscie chociaz na poczatek, zasugerowali jakis temat.

> :-) Tematu nie musimy sugerowac. Najczesciej piszemy o manipulacji, braku
> poczucia wlasnej wartosci, przemocy w rodzinie, uzaleznieniach...

Coz za piekne slowka, za ktorymi ukryta jest niezdolnosc do zaakceptowania
ELEMENTU  KLUCZOWEGO koncepcji wyzwolenia z niewoli.


>> Wobec tego przyjmuje ze moge liczyc na Wasza pomoc.

> No wlasnie... Czy Ty potrzebujesz pomocy, tzn. czy odczuwasz _na sobie_
> jakis problem zwiazany z kobieca manipulacja, albo czymkolwiek, co dotyczy
> teorii LeoTara?


>> No wlasnie, jak to jest z tym "dawaniem zycia"? Ja przyjmuje ze rodzice
>> jedynie "przekazuja" zycie, a "dal" je kto inny - Bog.

A czy nigdy  nie pomyslales, ze rodzice powoluja Dziecko do zycia by miec zen
wyrobnika w swoich problemach emocjonalnych wynikajacych z poczucia wlasnej
wartosci? By zaspokajac swoj brak akceptacji (dla samych siebie) przy pomocy
nieswiadomego i bezwarunkowo ufnego Dziecka?
A Boga to sobie tylko wymyslili (Rodzice) dlatego, by nie brac na siebie
odpowiedzialnosci za KRZYWDY, ktore wyrzadzaja Dziecku?  Bog to taki 'koziol
ofiarny'  Rodzicow, ktorym kiedys bylo... Dziecko. Jeszcze Abraham chcial
zamordowac swojego syna by wkupic sie w laske swojego Boga, ktorym byla...  No
wlasnie...? Zgadniesz...


> Bog nie istnieje.

Sluszna uwaga.


>> Bo skoro rodzice sa/byliby Zrodlem Zycia, to dlaczego umieraja????

> Jedne zrodla wysychaja (rodzice), tworza sie kolejne (ich dzieci staja sie
> rodzicami) - zrodlo zycia nigdy nie umiera.

Bzdury. Po prostu DEGENERUJA sie wskutek klamstw, oszustw, a generalnie
STRACHU, ktory w nich drzemie z powodu nieswiadomosci samych siebie, braku
poczucia wlasnej wartosci i... KRZYWD, ktore wyrzadzaja starzy zramolali debile
swoim Dzieciom.


>> Mozna uzyskac _absolutna_ rownosc ze swoim ojcem wychodzac z w/w
>> zalozenia.

Pierwsza rada: nie rob zadnych zalozen tylko analizuj, analizuj, analizuj
zadajac pytanie DLACZEGO. A na koncu otrzymasz ODPOWIEDZ, po ktorej nie
bedziesz mogl juz zadac zadnego nastepnego pytania DLACZEGO.


> Chyba inaczej pojmujemy pojecie rownosci absolutnej... Jak mozna uzyskac
> rownosc _absolutna_ miedzy np. 6-latkiem a jego ojcem? Nierealne!

Owszem, realne. Bedzie realne jezeli tylko dorosly nie bedzie niczego ukrywal
przed 6-latkiem i nie bedzie sie bal lub wstydzil (to tez strach, przed
osmieszeniem sie) udzielac 6-latkowi jasnych a nie pokreconych i zawinietych
odpowiedzi. Jednym slowem dorosaly nie moze 'sciemniac'. :)


> Wraz z czasem, gdy dziecko dorasta rownosc staje sie coraz _blizsza_
> absolutnej, ale nie _absolutna_.

Wiesz co Deszczu, polecam Ci postudiowac troche podstawowych rzeczy z teorii
sterowania, a nawet z najprostszych ukladow ze sprzezeniem zwrotnym. Jezeli
uklad jest przetlumiony (tlumienie nadkrytyczne), to odpowiedz na pobudzenie
skokowe nigdy nie osiagnie wartosci zadanej. Innymi slowy uklad nadazny ze
sprzezeniem nadkrytycznym nigdy nie bedzie w stanie odtworzyc samego siebie. W
przypadku ukladu bez petli sprzezenia zwrotnego, ukladu w ktorym wystepuje
szum, odpowiedzia beda zazwyczaj niekontrolowane oscylacje, ktore moga
zniszczyc obiekt sterowania. Pozostaje jeszcze sprzezenie podkrytyczne lub
krytyczne. Te dwa umozliwiaja zapoznanie obiektu z wartoscia ustalona
odpowiedzi mimo iz to 'zapoznanie' odbywa sie tylko jednorazowo (tlumienie
krytyczne) lub kilkakrotnie (tlumienie podkrytyczne). Tlumienie krytyczne
mozliwe jest do realizacji tylko wowczas, gdy obiekt jest juz dokladnie znany i
zazwyczaj przechodzimy do tego stadium po poczatkowym testowaniu obiektu
(systemu) od tlumienia nadkrytycznego i podkrytycznego zaczynajac.

I mysle, ze wlasnie w taki sposob bedziemy mogli zrealizowac przemiany
spoleczne wymuszajac wprowadzenie nowej formy edukacji w rodzinie. Stan umylu
Dziecka wychowywanego nadkrytycznie (nigdy nie osiaga Wiedzy Stworcy) juz znamy
i wiemy, ze mimo ogromnych wysilkow stan Niewiedzy prowadzi do degeneracji i
zaglady. Uzmyslawiajac sobie braki dotychczasowego systemu ujawnilismy
mechanizm oraz sposob rozwiazania problemu braku poczucia wlasnej wartoci.
Teraz pozostaje nam przetestowac wygenerowana idee i byc moze, ze bedziemy
musieli zaczac od tlumienia podkrytycznego, by nastepnie metoda kolejnych
aproksymacji pozwalajacych Rodzicom opanowac wlasne emocje i niepewnosci, dojsc
do edukacji z tlumieniem krytycznym czyli jednorazowa inicjacja seksualna
Dziecka. Ale by doprowadzic do stanu idelnego, czyli do czystej, jednorazowej
inicjacji, musimy zapoznac sie przynajmniej z niektorymi odpowiedziami obiektu
zdobywajacego Wiedze o Zyciu rodzinnym, o partnerskim zyciu Kobiety z
Mezczyzna.


> Nie mozliwa jest zamiana rol miedzy Stworca, a Stworzonym...

Zakwestionowalem juz wylaczne prawo Rodzicow do mowienia, ze sa oni wylacznymi
Stworcami Dziecka. Dla mnie Dziecko i Rodzice sa PARTNERAMI w odzyskiwaniu
samoswiadomosci, ktorej nigdy nie posiadalismy. Dyskryminujesz wiec Dziecko w
stosunku do rodzicow twierdzac, ze relacja miedzy Dzieckiem i Rodzicem jest
relacja Niwolnik-Pan, w ktorej Dziecko jest zawsze nizej notowane od Rodzica.


> zawsze pozostanie, chocby najmniejszy, margines nierownosci -
> wiec nie ma mowy o rownosci absolutnej.

Jezeli nie bedzie rownosci emocjonalnej osiagnietej poprzez DOSWIADCZENIE to
nie bedzei mozliwa zadna inna rownosc. A wiec w konsekwencji bedzie to
nierownosc prowadzacaa do rywalizacji, nieskonczonej liczby punktow widzenia
(zawsze odmiennych, o bliskie zeru delta) a w konsekwencji do walki, w ktorej
role decydenta bedzie odgrywac Kobieta tak jak i do tej pory bylo. Walki, ktora
prowadzi nas do...  samozaglady lub... przemiany. W sumie nie ma znaczenia:
przemiana czy samozaglada - nieswiadoma forma generujaca przemoc musi zniknac.


>> O ile dobrze rozumiem rola ojca polega na tym aby wykreowaniu
>> Czlowieka takiego jak sam ojciec. Czlowieka zdolnego do podejmowania
>> samodzielnych decyzji, zdolnego do uszczesliwiajacego zycia i co
>> najwazniejsze zdolnego do wychowania wlasnego syna. Lub krocej,
>> ojciec ma wykreowac ojca, a matka - matke.

> Hmmm... To, ze corka zostanie takze matka nie czyni miedzy nimi absolutnej
> rownosci.

Masz racje - brakuje rownosci emocjonalnej.
A wiesz Ty co? Ze osiagniecie calkowitej rownosci i przekazanie pelnej Wiedzy
Dziecku przez Rodzica eliminuje wszelkie UZALEZNIENIA miedzy Dzieckiem a
Rodzicem. Eliminacja uzaleznien oznacza doborowlna wspolprace, gdyz pelna
Wiedza oznacza calkowita i absolutna zdolnosc do podejmowania swiadomych i
niezaleznych decyzji, gdyz nie istnieje zadna obawa o niepewnosci skutkow
takich decyzji. Nie istnieje zadne ryzyko, ktore jest tylko i wylacznie
wynikiem RYWALIZUJACYCH ze soba osobnikow nie posiadajacych poczucia wlasnej
wartosci i poprzez rywalizacje chcacych sobie odbudowac to poczucie ale na
garbach innych slabeuszy.,

Przekazanie Wiedzy oznacza przede wszystkim PELNE OTWARCIE  i uwolnienie
zdolnosci tworczych Czlowieka, ktore zostaly zablokowane... brakiem poczucia
wlasnej wartosci. Oznacza rowniez wyeliminowanie przemocy i manipulacji, ktora
jest sposobem uwalniania sie od... braku poczucia wlasnej wartosci. A skoro
przestaja dzialac manipulacja i przemoc wowczas KAZDA  DECYZJA podjeta przez
kogokolwiek jest decyzja oparta na tej samej Wiedzy a wiec i tej samej ETYCE.
Przestaje wiec istniec i obowiazywac sprzecznosc interesow, ktora wystepuje
tylko wowczas, gdy poprzez kreowanie wasnych norm chcemy... oszukiwac innych
manipulujac nimi oraz 'wpuszczajac ich w maliny'.

Mozna wiec powiedziec, ze udostepnienie Dzieciom przez Rodzicow Wiedzy o Zyciu
Rodzicow, ktore jest IDENTYCZNE dla nas wszystkich, gwarantuje uwolnienie nas z
lapsk uzaleznien oraz uwolnienie z braku poczucia wlasnej wartosci generowanego
w zakazowym systemie wychowawczym, co w dalszej konsekwencji likwiduje
rywalizacje i powstanie jednolitej, spojnej ETYKI. A wspolna i powszechnie
znana etyka oznacza calkowite otwarcie sie systemu i przejscie od systemu z
zamknieta petla sprzezenia zwrotnego (na etapie poszukiwania samoswiadomosci)
do  systemu bez petli sprzezenia zwrotnego, ktorego dzialanie jest oparte na
Wiedzy Powszechnej i powszechnie dostepnej oraz utrwalanej dzieki rytualowi
inicjacji seksualnej dzieci w rodzinie. System bez sprzezenia zwrotnego i bez
szumu (strachu) generowanego wskutek dotychczasowej niepewnosci Wiedzy o nas
samych staje sie systemem bezstratnym, nie wymagajacym zadnych nakladow na
przetwarzanie informacji.
Czyzby perpetuum mobile.....? :)

> W. Deszcz

LeoTar


 
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego