Decyzja należy do ciebie - Jak to na wojence bywało

Przejdź do treści

Menu główne:

Decyzja należy do ciebie

Rok 1998

Witam !
Nieczesto pisuje na ta liste. Robie to dzisiaj, poniewaz jestem
poruszony programem, ktory ostatnio ogladalem w TVP1 (niedziela, 21.00).
Streszczenie problemu dla tych, ktorzy przegapili:

Lidka zdala wlasnie mature i jej marzeniem (oraz, co BARDZO istotne: jej
mamy) jest studiowanie architektury. W przygotowaniach do egzaminow
wstepnych pomaga jej kuzyn, ktory aktualnie jest asystentem na
wspomnianym wydziale. Lidce jednak bardziej zalezy na randkach,
dyskotekach i milym spedzaniu czasu niz na przygotowaniach.

Najwazniejszy jest rysunek. Kuzyn Pawel twierdzi, ze ostatni dzwonek
wlasnie przebrzmial i jesli Lidka nie wezmie sie bardzo ostro do roboty
- nie bedzie miala szans. W tym momencie zawiazuje sie problem. Lidka
prosi Pawla, aby na egzaminie podmienil rysunki. Aby sam narysowal co
potrzeba... Bedzie przeciez wczesniej znal temat pracy...

Glownymi argumentami dziewczyny sa: jej wlasna przyszlosc oraz nadzieje
mamy, ktorych ani ona ani Pawel nie moga zawiesc (matka miala bardzo
duzy wklad w wychowanie Pawla, ktory mieszka razem z nimi). Poza tym
twierdzi, ze bardzo jej zalezy, mimo ze calkowicie przeczy temu jej
zachowanie...

Pawel ma zatem problem: podmienic rysunek czy nie ? Pomoc kuzynce w
oszustwie i pozwolic jej studiowac (bez jego pomocy sie nie dostanie -
nie ma szans) czy tez nie pozwolic na korupcje, zachowac czyste sumienie
i pozwolic Lidce aby dostala nauczke (za rok w koncu tez beda egzaminy,
do ktorych mozna sie bedzie dobrze przygotowac) ?

W tym momencie to samo pytanie zostaje postawione przed telewidzami:

Czy Pawel powinien zamienic rysunki ? Telefony zaczynaja dzwonic, stosunek
odpowiedzi TA
K do NIE to mniej wiecej 1:2.

W historii pojawiaja sie jednak nastepne elementy. Profesor, ktorego
asystentem jest Pawel prosi go, aby 'przychylnie' spojrzal na jego
siostrzenice, ktora rowniez znajdzie sie w grupie egzaminacyjnej Pawla.
Przy okazji delikatnie sugeruje, ze zalezy od tego spora czesc dalszej
kariery Pawla. Pawel dostrzega takze, ze wielu jego kolegow nie ma
najmniejszych skrupulow w 'przepychaniu' roznych protegowanych.

Ciagle jeszcze sie nie zgadza, ale Lidka bardzo naciska twierdzac, ze jest
'niedzisiejszy', bo swiat sie zmienia i tylko cwaniacy teraz wygrywaja.
Jednoczesnie mama w rozmowie z Pawlem okazuje swoja niezachwiana
wiare w to, ze potrafi on tak Lidke przygotowac, ze tamta na pewno zda.

W studiu 99% publicznosci twardo siedzi po stronie NIE, jednak wsrod
telewidzow daje sie zauwazyc zdezorientowanie. Przewaga telefonow na
NIE nadal jest spora, ale juz nie druzgocaca.
Po ostatnim odcinku, w ktorego finalowej scenie Pawel stoi podczas
egzaminu z 'falszywym' rysunkiem w reku i walczy sam z soba widzac
blagalne spojrzenia Lidki - w studiu nie ma zmian, jednak
telewidzowie...
zadecydowali TAK - PAWEL POWINIEN PODMIENIC RYSUNKI !!!

Bylem szczerze zaskoczony. To jednak nie bylo najgorsze. Zaciekawily
mnie komentarze padajace w studiu. Nie moglem uwierzyc kiedy nawet
ludzie siedzacy po stronie NIE mowili: "Nie powinien zamieniac, bo ona i
tak sie chyba na tych studiach nie utrzyma, wiec to jest bez sensu",
"Nie, nie powinien, bo jak juz raz jej pomoze, to ona potem caly czas
bedzie na niego liczyc" itd...

Na co JEDYNY czlowiek siedzacy po stronie TAK, odpowiadal: "Tak,
powinien zamienic, bo rodzinie trzeba pomagac", albo: "Tak, powinien to
zrobic ze wzgledu na jej mame, bo dla niej to byloby straszne gdyby
Lidka nie zdala".

NIKT natomiast nie pokusil sie o stwierdzenie, ze taki czyn jest
moralnie NAGANNY, ze Pawel nie powinien zamieniac rysunkow, poniewaz
jest to z gruntu zle, prowadzi do korupcji i nie ma tutaj znaczenia, ze
tak 'robia inni'. Czy jesli 'inni' kradna samochody to znaczy, ze 'tak
sie teraz robi' ???

Nie wiem, moze to ja jestem straconym idealista, ale czy na prawde
spoleczenstwo jest do tego stopnia nieczule na korupcje i nieuczciwosc ?
Nie tylko nawet nieczule, lecz wrecz ja popiera ! Nikt nie zastanawial
sie nad wartoscia moralna zamiany rysunkow. Jedynym problemem
publicznosci w studiu bylo to czy tak wlasciwie 'oplaca' sie to robic
czy nie...

Prosze was - niech ktos mi podpowie jak mozna podchodzic do takiego
problemu, zeby nie stracic wiary w ludzi, bo to co dzisiaj zobaczylem i
uslyszalem w programie DECYZJA NALEZY DO CIEBIE nie tylko mnie zbilo

z tropu, ale wrecz zalamalo. Nie moge uwierzyc, ze tak wlasnie mysla
przecietni mlodzi ludzie, do ktorych sam sie zaliczam !!!

Zdezorientowany, powaznie zasmucony
-=- Ender -=-      20.01.1998



Problem chyba nie jest tak do konca jednoznaczny, oczywiscie w
omawianym przypadku jest to niemoralne, ale np. moja babcia
emerytka kupuje ze znizka lekarstwa, i wysyla je dla siostry na
Ukraine - czy to jest tez niemoralne?
/byl z tym zwiazany spor w rodzinie, wujek - ktory jest lekarzem
- mowil ze tak, i nie chcial na to pozwolic wypisujac recepty,
Babcia sie obrazila...
/inny przyklad to np sciaganie na egzaminie czy unikanie podatkow...
Czyba jednak w wielu sytuacjach sprawa jest wzgledna...

Michal


> Prosze was - niech ktos mi podpowie jak mozna podchodzic do takiego
> problemu, zeby nie stracic wiary w ludzi, bo to co dzisiaj zobaczylem i
> uslyszalem w programie DECYZJA NALEZY DO CIEBIE nie tylko mnie zbilo z
> tropu, ale wrecz zalamalo. Nie moge uwierzyc, ze tak wlasnie mysla
> przecietni mlodzi ludzie, do ktorych sam sie zaliczam !!!



In article <Pine.GSO.3.96.980120181004.7254A-100000@akson.sgh.waw.pl>,

"Michal;Stangel" <mst...@sgh.waw.pl> writes:

> Problem chyba nie jest tak do konca jednoznaczny, oczywiscie w omawianym
> przypadku jest to niemoralne, ale np. moja babcia emerytka kupuje ze znizka
> lekarstwa, i wysyla je dla siostry na Ukraine - czy to jest tez niemoralne?

Tak, to jest niemoralne poniewaz babcia robi sie dobra duszyczka dla kogostam
sama  nie ponoszac ciezarow tej swojej dobroci (no bo za lekarstwa placi ktos
zupelnie inny, nie babcia). A rownoczesnie babcia oczekuje od swojej siostry
jakiejs nieokreslonej wdziecznosci (nigdy sie do tego nie przyzna),  zazwyczaj
niematerialnej. To takie babskie "reka reke myje, reka reke kryje".:-)


> /byl z tym zwiazany spor w rodzinie, wujek - ktory jest lekarzem - mowil ze
> tak, i nie chcial na to pozwolic wypisujac recepty,

I bardzo slusznie postapil.


> Babcia sie obrazila...

Zwyczajny szantaz osoby uzaleznionej, ktorej celem jest podporzadkowanie sobie
mezczyzny i spuszczenie na niego poczucia winy za to, ze (rzekomo) komus tam
nie pomoze. Wysylajac leki swojej siostrze babcia chce ja w jakis sposob
utrzymac w zleznosci od siebie (siostra babci musi utrzymywac z nia dobre
stosunki bo tylko wowczas moze liczyc na darmowe lekarstwa) a zarazem poprawia
wyobrazenie o samej sobie (bedac mezatka z wlasnej woli robila w malzenstwie za
prostytutke, wiec teraz sobie to rekompensuje, poprawia swoj "image", podnosi
swoja utracona wartosc nie zwazajac na to kto za te jej "dobroc" placi).


> /inny przyklad to np sciaganie na egzaminie czy unikanie podatkow...
> Czyba jednak w wielu sytuacjach sprawa jest wzgledna...

Wzglednosc w jednym przypadku oznacza totalne zalamanie moralnosci i relacji
spolecznych. Nie moze byc wiec ZADNEJ WZGLEDNOSCI - wszystko musi podlegac
tym samym normom ABSOLUTNYM.

LeoTar



Ender wrote:

> Witam !
>
> Nieczesto pisuje na ta liste. Robie to dzisiaj, poniewaz jestem
> poruszony programem, ktory ostatnio ogladalem w TVP1 (niedziela,
> 21.00).

[ciach problem]

> Prosze was - niech ktos mi podpowie jak mozna podchodzic do takiego
> problemu, zeby nie stracic wiary w ludzi, bo to co dzisiaj zobaczyłem  i
> uslyszalem w programie DECYZJA NALEZY DO CIEBIE nie tylko mnie zbilo z
> tropu, ale wrecz zalamalo. Nie moge uwierzyc, ze tak wlasnie mysla
> przecietni mlodzi ludzie, do ktorych sam sie zaliczam !!!
>
> Zdezorientowany, powaznie zasmucony
>  -=- Ender -=-

Drogi Enderze!
Life is brutal. Jesli sie jeszcze o tym nie przekonales, to dziekuj
Bogu, ze do tego
nie doszlo. To cie troche nauczy, ze ta twoja cala
moralnosc jest g... warta, jesli wynika tylko jedynie z wiary w aktualne
dobro innych ludzi. Popatrz na biblijnego patriarche Abrahama: on
wstawial sie nawet za Sodoma! Twoje moralne ego powinno podpowiadac
ci rowniez, ze "zlo" siedzi w ludziach rownie silnie jak "dobro", tak samo
w tobie, jak i we mnie. Jestes taki wlasciwy jak wlasciwie widzisz
innych. A to wynika ze zrozumienia. Ciagle sie tego uczymy.
Mysle, ze Abraham tak samo plakalby nad Pawlem, Lidka, jej Mama,
profesorem, ludzmi dzwoniacymi do studia, jak i tymi w studiu. Tak samo
nad toba, jak i nade mna piszacym ten komentarz. Za kazdym razem z
innego powodu. A decyzja? Ona jest najmniej wazna.

Raczek



Oj, milo spotkac osobe moralna, ale z drugiej strony jak ty przezyles w tym
swiecie.
Z zawodu jestem osoba ktora negocjuje. Nienawidze klamac i naciagac, ale
czesto dla dobra firmy musze to robic i czesto na polecenie z gory. Jestem
chrzescijanka i jest to niezgodne z moim sumieniem, a jednak nie chce
stracic pracy bo musze zarobic na studia, ktore kosztuja 30 mln za semestr.
Prywatnie nie klamie i nie naciagam, sluzbowo tylko na wyrazne polecenie
szefa. Czy powinnam stracic prace i co za tym idzie studia, czy wykonywac
niemoralne polecenia?

Takich dylematow nie maja tylko na Powazkach.

W dzisiejszym zepsutym swiecie nie znajduje mozliwosci bycia perla, a moze
to brak wiary...

Zycze ci sukcesu w tej dziedzinie (i sobie).
--
Od: Kinka



In pl.sci.psychologia Kinka <an...@friko.onet.pl> wrote:

: W dzisiejszym zepsutym swiecie nie znajduje mozliwosci bycia perla, a moze
: to brak wiary...

Istnieje poglad, ze nie nalezy robic tego, co uwaza sie
za niemoralne, bo placi sie za to w taki czy inny sposob -
bezsennoscia, migrena, chorobami. Wiec jezeli uwazasz, ze
jest O.K., to swietnie. Ale jezeli masz problemy z mowieniem
po
lprawd (lagodnie mowiac), to moze sie okazac, ze ta cala
piramidalna kombinacja ze studiami sie nie oplaca.

Jurek



In article <6a498r$ao6$3...@sun1000.pwr.wroc.pl>, panki...@sun1000.pwr.wroc.pl
(Jerzy Pankiewicz) writes:
> In pl.sci.psychologia Kinka <an...@friko.onet.pl> wrote:

>: W dzisiejszym zepsutym swiecie nie znajduje mozliwosci bycia perla, a moze
>: to brak wiary...

> Istnieje poglad, ze nie nalezy robic tego, co uwaza sie za niemoralne,
> bo placi sie za to w taki czy inny sposob - bezsennoscia, migrena,
> chorobami.

Rezultatem kazdego dzialanie opartego na FALSZYWYM zalozeniu
(falszywy=niemoralny) jest STRACH, ktory niekoniecznie musi przyjac
forme swiadoma. Nieuswiadomiony strach produkuje agresje, ktora moze
zostac stlumiona i skierowana "do wewnatrz" lub tez moze sie ujawnic
"na zewnatrz" w postaci bojki, rozroby, aktow wandalizmu (jak np. ostatnia
bijatyka w katowickim "Spodku") lub zwyczajnie wojny.

Skutkiem agresji "do wewnatrz" (autoagresji) jest zaburzenie funkcjonowania
wewnetrzenego systemu informacyjnego nadzorujacego nasze procesy
wewnetrzne (strach="szum biologiczny"). Zaburzony - przez szum - przeplyw
informacji powoduje znieksztalcanie informacji, ktore (znieksztalcanie) ma
charakter procesu lawinowego konczacego sie... smiercia osobnicza.

Osobnik zamienia sie z ukladu stabilnego (dziecinstwo) w generator (starosc),
ktorego odpowiedzi fizjologiczne sa nieprzewidywalne i prowadza do smierci
(starzenie sie, mutowanie informacji pod wplywem strachu wywolanego
zaklamanym zyciem).


>Wiec jezeli uwazasz, ze jest O.K., to swietnie. Ale jezeli masz problemy
>z mowieniem polprawd (lagodnie mowiac), to moze sie okazac, ze ta cala
>piramidalna kombinacja ze studiami sie nie oplaca.

A czy jest ktokolwiek, kto nie ma problemow z mowieniem polprawd?
No z wylaczeniem kobiet, ktore osiagnely perfekcje w falszowaniu obrazu
swiata tylko dlatego, by zapewnic sobie dominacje nad mezczyznami. :-)
To niby tak zartem, ale calkiem serio...

LeoTar



Dawno temu bylem asystentem. Caly system naciskal, zeby puszczac
nieukow - dziekani, koledzy z pracy, sasiedzi z hotelu. Jak sie komus
nie zaliczylo, to przychodzil  wiele razy, trzeba bylo mu wymyslac zadania,
pilnowac, sprawdzac. Wiec w koncu puszczalem.
Zreszta studenci przedstawili mi swoj system - nie nalezy sie uczyc,
dopiero jak sie nie dostanie zaliczenia, to trzeba sie troche nauczyc,
potem jeszcze troche itp.
Poglad, ze nalezy sie uczyc, ze protekcja czy sciaganie sa niemoralne byl
dziwactwem. Nie wiem jak to wyglada teraz.
Znam dwoch twardych na nacisk, obaj maja problemy w zyciu ze względu
na niumiejetnosc przystosowania sie ...

JP

 
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego