Determinizm odc.1 - Jak to na wojence bywało

Przejdź do treści

Menu główne:

Determinizm odc.1

Rok 1997 > Determinizm

Witam
W jednym z poprzednich postow znalazlem taki fragment:

"Cale zycie czlowieka jest w bardzo duzym stopniu zdeterminowane przez
niezalezne od niego czynniki zewnetrzne. Czlowiek jest 'ograniczany na
starcie' przez swoj kod genetyczny zwykle dlatego, ze pochodzi z takiej, a
nie innej rodziny..".

IMHO nasze zycie jest calkowicie zdeterminowane przez niezalezne od nas
(oraz nieznanego pochodzenia) wplywy.Kazdy z nas przeciez wielokrotnie
doswiadczal tak przykrego uczucia bezsilnosci.Z drugiej strony zdarzaja sie
czesto sytuacje,kiedy wszystko odbywa sie bez zadnych przeszkod (przy
minimalnym nakladzie sil) i plyniemy do przodu unoszeni niewidzialnym
pradem.Chodzi mi o udzial w naszym zyciu tzw.sily wyzszej :-) i chcialbym
poznac wasze zdanie na ten temat.

Pozdrawiam
Michal       27.11.1997



In article 01bcfb28$e34450a0$LocalHost@michael,
"Michał Lachowicz" <mic...@polbox.com> said:

[...]


-> IMHO nasze zycie jest calkowicie zdeterminowane przez niezalezne od nas
-> (oraz nieznanego pochodzenia) wplywy.Kazdy z nas przeciez wielokrotnie
-> doswiadczal tak przykrego uczucia bezsilnosci.Z drugiej strony zdarzaja sie
-> czesto sytuacje,kiedy wszystko odbywa sie bez zadnych przeszkod (przy
-> minimalnym nakladzie sil) i plyniemy do przodu unoszeni niewidzialnym
-> pradem.Chodzi mi o udzial w naszym zyciu tzw.sily wyzszej :-) i chcialbym
-> poznac wasze zdanie na ten temat.
-> Pozdrawiam
-> Michal

HM :) taki ciekawy temat :)

Ale niestety nic sie o tym nie da powiedziec. Bo jesli sila wyzsza
istnieje - to tylko ona by tu cos mogla nam podszepnac...

Moze podszepnie ?

Chyba tez pominales calkowicie to, ze jestesmy wladni rzeczy robic tak
czy siak - czyli ze jestesmy wolni.

Agrios



Agrios <agr...@bigfoot.com > napisał(a) w artykule

> Chyba tez pominąłeś calkowicie to, ze jestesmy wladni rzeczy robic tak
> czy siak - czyli ze jestesmy wolni.
> a.

Tak, zgadza sie, zupelnie to pominalem, a to z tej prostej przyczyny, ze jestem
calkowicie odmiennego zdania. Moze troche przeginam, ale sadze ze gatunek
zwany homo sapiens :-? ma 0% mozliwosci samostanowienia (czyzby mania
przesladowcza :-&). A swoja droga ciekawe jak to jest z ptakami i borsukami
;-). Mam pytanie: na czym tak wlasciwie polega nasza wolnosc? "Wolnosc to
groza"?

Michal Lachowicz



In article 01bcfc18$3ad54000$LocalHost@michael,
"Michał Lachowicz" <mic...@polbox.com> said:
->
-> Agrios <agr...@bigfoot.com > napisał(a) w artykule

->> Chyba tez pominąłeś calkowicie to, ze jestesmy wladni rzeczy robic tak
->> czy siak - czyli ze jestesmy wolni.
->> a.

-> Tak, zgadza sie,zupelnie to pominalem, a to z tej prostej przyczyny, ze jestem
-> calkowicie odmiennego zdania. Moze troche przeginam, ale sadze ze gatunek
-> zwany homo sapiens :-? ma 0% mozliwosci samostanowienia (czyzby mania
-> przesladowcza :-&). A swoja droga ciekawe jak to jest z ptakami i borsukami
-> ;-). Mam pytanie: na czym tak wlasciwie polega nasza wolnosc? "Wolnosc to
-> groza"?
-> Michal

Latwo zapytac :)

Wlasnie sam sie z tym pytaniem od pewnego czasu borykam.
Przemyslalem wszystkie glebokie sensy i nic nie zostalo.:(
Wrocilem wiec do poczatkowego zalozenia ze jest to nasza
zdolnosc do zrobienia CZEGOKOLWIEK. Wowczas zachodzi potrzeba
rozgarniecia swiata na to co dobre i to co zle. Do tego momentu
jeszcze to sie trzyma, ale juz wowczas zaczynam widziec ze nie
mam tej zdolnosci.:(

Nie umiem nawet okreslic co jest dla mnie dobre :(

Pomyslalem, ze nasza wolnosc to jest fizyczna i niewatpliwa
zdolnosc do calkowitego odrzucenia zla. Z mojego punktu
widzenia potrzebny mi jest Bog bo sam takiej zdolnosci
rozroznienia zla i dobra nie mam. Tu sie z toba wiec zgodze
ze nasza osobnicza, bardzo prywatna i osobowa wolnosc ma
krotkie nogi.:)

Ale, jest pewne ale. Moge wybrac podazac w strone zla BADZ
dobra. To jest chyba moja wolnosc.

a.



On 28 Nov 1997, Agrios wrote:

> Latwo zapytac :)
> Wrocilem wiec do poczatkowego zalozenia ze jest to nasza
> zdolnosc do zrobienia CZEGOKOLWIEK. Wowczas zachodzi potrzeba
> rozgarniecia swiata na to co dobre i to co zle. Do tego momentu

Dobro i zlo sa wartosciami bardzo wzglednymi. Zaleza od kultury,
wyznania/swiatopogladu, czy superego jednostki, wiec rozpatrujac mozliwosc
'zrobienia czegokolwiek' nie powinno sie ich brac pod uwage. Mozna (i
nalezy) co najwyzej zastanawiac sie, czy skutki danego dzialania beda dla
jednostki pozytywne, czy negatywne.  


> Pomyslalem, ze nasza wolnosc to jest fizyczna i niewatpliwa
> zdolnosc do calkowitego odrzucenia zla. Z mojego punktu

A czymze jest to 'zlo' Twoim zdaniem. Podaj scisla definicje, z ktora
zgodza sie muzulmanin, katolik, wyznawca jakiejkolwiek innej religii, i
ateista *jednoczesnie*. Tylko wtedy Twoje rozwazania beda mialy
jakikolwiek sens, a zapewniam Cie, ze nie beda, gdyz takiej definicji nie
znajdziesz.


> widzenia potrzebny mi jest Bog bo sam takiej zdolnosci

A zapomnij na chwile o Bogu, albo przyjmij, ze jest on tylko jednym z
Twoich mechanizmow obronnych...i co zostalo cos z wolnej woli ?


> rozroznienia zla i dobra nie mam. Tu sie z toba wiec zgodze
> ze nasza osobnicza, bardzo prywatna i osobowa wolnosc ma
> krotkie nogi.:)
> Ale, jest pewne ale. Moge wybrac podazac w strone zla BADZ
> dobra. To jest chyba moja wolnosc.

Przed chwila napisales, ze tylko Bog moze rozpoznac dobro od zla, wiec jak
to jest ? Coz, ja,  w zakresie wartosci zwiazanych z moim swiatopogladem
to potrafie, czyzbym byl wiec Bogiem ?

IMHO wszelkie dzialania czlowieka sa scisle zdeterminowane. Mamy tylko
pozory wolnej woli - wydaje nam sie, ze chociaz nie wlozylismy reki do
ognia, to jednak moglismy to zrobic. Jednak postawieni 100 razy w tej
samej sytuacji nigy sie nie oparzymy, dlaczego ? Dlatego, ze zawsze
podswiadomie wybieramy taka droge dzialania, ktora bedzie bardziej dla
nas, jako jednostki korzystna, ew. moze w przyszlosci zaowocowac
pozytywnymi skutkami. Na inne dzialanie nie pozwola nam troszczace
sie o nas ciagle mechanizmy obronne. Podswiadomie jestesmy strasznymi
asekurantami...

> a.

MARIUSZ GRZECA    



In article Pine.LNX.3.95.971129123313.344I-100000@zodiac2.mimuw.edu.pl,
Mariusz Grzeca <mg17...@bigfoot.com> said:

[...]

-> Dobro i zlo sa wartosciami bardzo wzglednymi. Zaleza od kultury,
-> wyznania/swiatopogladu, czy superego jednostki, wiec rozpatrujac mozliwosc
-> 'zrobienia czegokolwiek' nie powinno sie ich brac pod uwage.

One sa dla ciebie wzgledne. Nie dla mnie.


->> Pomyslalem, ze nasza wolnosc to jest fizyczna i niewatpliwa
->> zdolnosc do calkowitego odrzucenia zla. Z mojego punktu

-> A czymze jest to 'zlo' Twoim zdaniem. Podaj scisla definicje, z ktora
-> zgodza sie muzulmanin, katolik, wyznawca jakiejkolwiek innej religii, i
-> ateista *jednoczesnie*. Tylko wtedy Twoje rozwazania beda mialy
-> jakikolwiek sens, a zapewniam Cie, ze nie beda, gdyz takiej definicji nie
-> znajdziesz.

Nie goraczkuj sie tylko czytaj dalej... tam bedzie o tym ze nie umiem zla zdefiniowac.


->> widzenia potrzebny mi jest Bog bo sam takiej zdolnosci

-> A zapomnij na chwile o Bogu, albo przyjmij, ze jest on tylko jednym z
-> Twoich mechanizmow obronnych...i co zostalo cos z wolnej woli ?


->> rozroznienia zla i dobra nie mam. Tu sie z toba wiec zgodze
=====================================
->> ze nasza osobnicza, bardzo prywatna i osobowa wolnosc ma
->> krotkie nogi.:)
->> Ale, jest pewne ale. Moge wybrac podazac w strone zla BADZ
->> dobra. To jest chyba moja wolnosc.

-> Przed chwila napisales, ze tylko Bog moze rozpoznac dobro od zla, wiec jak
-> to jest ? Coz, ja,  w zakresie wartosci zwiazanych z moim swiatopogladem
-> to potrafie, czyzbym byl wiec Bogiem ?

Tak, ty jestes dla ciebie bogiem. Z twojego punktu widzenia pewnie i
twoja kapitalizacja jest poprawna.


-> IMHO wszelkie dzialania czlowieka sa scisle zdeterminowane. Mamy tylko
-> pozory wolnej woli - wydaje nam sie, ze chociaz nie wlozylismy reki do
-> ognia, to jednak moglismy to zrobic. Jednak postawieni 100 razy w tej
-> samej sytuacji nigy sie nie oparzymy, dlaczego ? Daltego, ze zawsze
-> podswiadomie wybieramy taka droge dzialania, ktora bedzie bardziej dla
-> nas, jako jednostki korzystna, ew. moze w przyszlosci zaowocowac
-> pozytywnymi skutkami. Na inne dzialanie nie pozwola nam troszczace
-> sie o nas ciagle mechanizmy obronne. Podswiadomie jestesmy strasznymi
-> asekurantami...

BADZ - slowko BADZ to jast to do czego sie nie odniosles.

To o ogniu - bardzo brawurowe.

BTW - nie ma nic takiego jak podswiadomosc.

a.



Agrios wrote:

> -> Dobro i zlo sa wartosciami bardzo wzglednymi. Zaleza od kultury,
> -> wyznania/swiatopogladu, czy superego jednostki, wiec rozpatrujac mozliwosc
> -> 'zrobienia czegokolwiek' nie powinno sie ich brac pod uwage.

> One sa dla ciebie wzgledne. Nie dla mnie.

Skoro dla Ciebie nie sa, a dla mnie sa, tzn, ze jednak sa, skoro mamy o
nich rozne zdanie...Chyba, ze traktujesz mnie jako obywatela drugiej
kategorii, ktorego zdanie sie nie liczy...dzieki...

> ->> rozroznienia zla i dobra nie mam. Tu sie z toba wiec zgodze
> =========================================
> ->> ze nasza osobnicza, bardzo prywatna i osobowa wolnosc ma
> ->> krotkie nogi.:)
> ->> Ale, jest pewne ale. Moge wybrac podazac w strone zla BADZ
> ->> dobra. To jest chyba moja wolnosc.

> -> Przed chwila napisales, ze tylko Bog moze rozpoznac dobro od zla, wiec jak
> -> to jest ? Coz, ja,  w zakresie wartosci zwiazanych z moim swiatopogladem
> -> to potrafie, czyzbym byl wiec Bogiem ?

> Tak, ty jestes dla ciebie bogiem. Z twojego punktu widzenia pewnie i
> twoja kapitalizacja jest poprawna.

A moje pytanie pozostaje bez odpowiedzi. Kilka linii wyzej podkreslasz
pewna swoja wypowiedz, a trzy wiersze dalej piszesz, zupelnie co innego.
Skad ta ambiwalencja ?

Czyzbys tworzyl wlasna logike, aby tylko nie przyznac, ze twoja wiara
kupy sie nie trzyma ? Ale wybaczam Ci, jestes w koncu tylko czlowiekiem
i to slabszym od wlasnych mechanizmow obronnych.


> -> IMHO wszelkie dzialania czlowieka sa scisle zdeterminowane. Mamy tylko
> -> pozory wolnej woli - wydaje nam sie, ze chociaz nie wlozylismy reki do
> -> ognia, to jednak moglismy to zrobic. Jednak postawieni 100 razy w tej
> -> samej sytuacji nigy sie nie oparzymy, dlaczego ? Daltego, ze zawsze
> -> podswiadomie wybieramy taka droge dzialania, ktora bedzie bardziej dla
> -> nas, jako jednostki korzystna, ew. moze w przyszlosci zaowocowac
> -> pozytywnymi skutkami. Na inne dzialanie nie pozwola nam troszczace
> -> sie o nas ciagle mechanizmy obronne. Podswiadomie jestesmy strasznymi
> -> asekurantami...

> BADZ - slowko BADZ to jast to do czego sie nie odniosles.

What ? Nie rozumiem i mysle, ze odnioslem sie do wszystkiego, do czego
odniesc sie powinienem.


> To o ogniu - bardzo brawurowe.

Ale prawdziwe.


> BTW - nie ma nic takiego jak podswiadomosc.

Ale jest lewitacja i trzy rodzaje nieba, tak ? A moze idziesz w slady
Marka K. i negujesz istnienie czegokolwiek...ale co z twoim kochanym
bogiem, bez ktorego nie potrafisz odroznic dobra od zla (biedaku ty) ?

> a.



In article 348043B4...@nospam.bigfoot.com,
Mariusz Grzeca <Mgr...@nospam.bigfoot.com> said:

-[...]

-> Ale jest lewitacja i trzy rodzaje nieba, tak ? A moze idziesz w slady
-> Marka K. i negujesz istnienie czegokolwiek... ale co z twoim kochanym
-> bogiem, bez ktorego nie potrafisz odroznic dobra od zla (biedaku ty) ?

To tez sobie wydrukuj. Nie wiem, ale ktos tu tak ladnie opisal osobowosc
paranoidalna czy jakos tak, czytales?

Czy osobnik paranoidalny poszukuje niustannie potwierdzenia swoich
urojen?

a.




Agrios wrote:

> -> Ale jest lewitacja i trzy rodzaje nieba, tak ? A moze idziesz w slady
> -> Marka K. i negujesz istnienie czegokolwiek...ale co z twoim kochanym
> -> bogiem, bez ktorego nie potrafisz odroznic dobra od zla (biedaku ty) ?

> To tez sobie wydrukuj. Nie wiem, ale ktos tu tak ladnie opisal osobowosc
> paranoidalna czy jakos tak, czytales?

Jesli wiem o czym mowisz, to ja sam to napisalem.


> Czy osobnik paranoidalny poszukuje niustannie potwierdzenia swoich
> urojen?

I skoncz wreszcie z tym infantylnym zachowaniem. Kazdy, kto regularnie
czyta pl.soc.religia widzial twoje teorie dotyczace trojpodzialu nieba i
przechwalki o umiejetnosci lewitowania. Wypomina ci to kazdy rozsadny
czlowiek piszacy na psr, np. ostatnio Monika. Wiec nie bredz, ze to moje
urojenia, bo jesli komus cos sie uroilo, to tylko tobie. Czy moze uroilo
mi sie, ze nie potrafisz odroznic dobra i zla bez pomocy boga ? Cytuje :
'Z mojego punktu widzenia potrzebny mi jest Bog bo sam takiej zdolnosci
rozroznienia zla i dobra nie mam.' przypomina ci to cos ? Krotka pamiec co ?

Wiec przestan za przeproszeniem pierdzielic, ze to ze mna cos nie tak.
Jesli chcesz komus wciskac ciemnote, to najpierw naucz sie myslec, a
potem idz do piaskownicy i potrenuj z rownymi sobie.

> a.



Mariusz Grzeca wrote:

> IMHO wszelkie dzialania czlowieka sa scisle zdeterminowane. Mamy tylko
> pozory wolnej woli - wydaje nam sie, ze chociaz nie wlozylismy reki do
> ognia, to jednak moglismy to zrobic. Jednak postawieni 100 razy w tej
> samej sytuacji nigy sie nie oparzymy, dlaczego ? Daltego, ze zawsze
> podswiadomie wybieramy taka droge dzialania, ktora bedzie bardziej dla
> nas, jako jednostki korzystna, ew. moze w przyszlosci zaowocowac
> pozytywnymi skutkami. Na inne dzialanie nie pozwola nam troszczace
> sie o nas ciagle mechanizmy obronne. Podswiadomie jestesmy strasznymi
> asekurantami...

a moze egoistami???



In article <Pine.LNX.3.95.971129123313.344I-100000@zodiac2.mimuw.edu.pl>,
Mariusz Grzeca <mg17...@bigfoot.com> writes:

>> Latwo zapytac :)
>> Wrocilem wiec do poczatkowego zalozenia ze jest to nasza
>> zdolnosc do zrobienia CZEGOKOLWIEK. Wowczas zachodzi potrzeba
>> rozgarniecia swiata na to co dobre i to co zle. Do tego momentu

> Dobro i zlo sa wartosciami bardzo wzglednymi. Zaleza od kultury,
> wyznania/swiatopogladu, czy superego jednostki, wiec rozpatrujac mozliwosc
> 'zrobienia czegokolwiek' nie powinno sie ich brac pod uwage. Mozna (i nalezy)
> co najwyzej zastanawiac  sie, czy skutki danego dzialania beda dla
> jednostki pozytywne, czy negatywne.


Nie zapominaj o skutkach, ktore dzialania jednostki wywieraja na zbiorowosc.
By dzialania jednostki NIE byly dzialaniami negatywnymi wobec innych
czlonkow tejze zbiorowosci musi istniec spojny i BEZWZGLEDNY system
wartosci, dla wszystkich taki sam. W przeciwnym bowiem razie wzglednosc
i relatywnosc systemow poszczegolnych uczestnikow prowadzic bedzie
zawsze do konfliktu (przemocy).


>> Pomyslalem, ze nasza wolnosc to jest fizyczna i niewatpliwa zdolnosc
>> do calkowitego odrzucenia zla. Z mojego punktu

> A czymze jest to 'zlo' Twoim zdaniem. Podaj scisla definicje, z ktora zgodza
> sie muzulmanin, katolik, wyznawca jakiejkolwiek innej religii, i ateista
> *jednoczesnie*. Tylko wtedy Twoje rozwazania beda mialy jakikolwiek sens,
> a zapewniam Cie, ze nie beda, gdyz takiej definicji nie znajdziesz.

"Nie czyn drugiemu co tobie niemile" - czyz trzeba lepszej definicji? :-)


>> widzenia potrzebny mi jest Bog bo sam takiej zdolnosci

> A zapomnij na chwile o Bogu, albo przyjmij, ze jest on tylko jednym z
> Twoich mechanizmow obronnych...i co zostalo cos z wolnej woli ?

Sparciala...


>> rozroznienia zla i dobra nie mam. Tu sie z toba wiec zgodze  ze nasza
>> osobnicza, bardzo prywatna i osobowa wolnosc ma   krotkie nogi.:)
>> Ale, jest pewne ale. Moge wybrac podazac w strone zla BADZ  dobra.
>> To jest chyba moja wolnosc.

> Przed chwila napisales, ze tylko Bog moze rozpoznac dobro od zla, wiec
> jak to jest ? Coz, ja,  w zakresie wartosci zwiazanych z moim
> swiatopogladem to potrafie, czyzbym byl wiec Bogiem ?

A czemuzby NIE...? :-)


> IMHO wszelkie dzialania czlowieka sa scisle zdeterminowane. Mamy tylko
> pozory wolnej woli - wydaje nam sie, ze chociaz nie wlozylismy reki do
> ognia, to jednak moglismy to zrobic. Jednak postawieni 100 razy w tej
> samej sytuacji nigy sie nie oparzymy, dlaczego ? Dlatego, ze zawsze
> podswiadomie wybieramy taka droge dzialania, ktora bedzie bardziej dla
> nas, jako jednostki korzystna, ew. moze w przyszlosci zaowocowac
> pozytywnymi skutkami. Na inne dzialanie nie pozwola nam troszczace
> sie o nas ciagle mechanizmy obronne. Podswiadomie jestesmy
> strasznymi asekurantami...

Dlaczego NIE powiesz wprost, ze czlowiek jest tchorzem?
Ale czasem zdarza mu sie jednak, ze pokonuje ten strach i wowczas
zaczynaja sie dziac... cuda. Tak, tak. Przekroczenie bariery strachu przez
jednostke postrzegane jest przez zastraszona i zniewolona zbiorowosc
jak cos cudownego, cos czego tak bardzo uczestnicy tej zbiorowosci
pragna, czego poszukuja. I nawet niektorym chwilowo sie to czasem udaje,
(podczas wojny na przyklad, lub tez w spotkaniu z morderca..) ale tylko
po to, by zaraz potem zniknac, gdyz ten WYUCZONY i WYCWICZONY
w dziecinstwie stan podporzadkowania (uzaleznienia, niesamodzielnosci,
strachu, niewiary we wlasne sily) sie matce (bogu) jest stanem trwalym,
z ktorego NIE mozna sie wyrwac jezeli nie pozwoli na to bog-rodzic. Ale by
on na to pozwolil musi sobie uswiadomic DLACZEGO sam dziala w ten
wlasnie sposob, dlaczego sam trwa uparcie w tym przerazeniu i strachu
przed Zyciem.

LeoTar



LeoTar wrote:

> Nie zapominaj o skutkach, ktore dzialania jednostki wywieraja na zbiorowosc.
> By dzialania jednostki NIE byly dzialaniami negatywnymi wobec innych
> czlonkow tejze zbiorowosci musi istniec spojny i BEZWZGLEDNY system
> wartosci, dla wszystkich taki sam. W przeciwnym bowiem razie wzglednosc

Angsoc - wszyscy mysla tak jak tego chce Wielki Brat :)) Istnienie
takiego uniwersalnego systemu wartosci jest absurdem i mysle, ze
doskonale dajesz sobie z tego sprawe.


> i relatywnosc systemow poszczegolnych uczestnikow prowadzic bedzie
> zawsze do konfliktu (przemocy).

> >> Pomyslalem, ze nasza wolnosc to jest fizyczna i niewatpliwa zdolnosc
> >>do calkowitego odrzucenia zla. Z mojego punktu

>> A czymze jest to 'zlo' Twoim zdaniem. Podaj scisla definicje, z ktora zgodza
>> sie muzulmanin, katolik, wyznawca jakiejkolwiek innej religii, i ateista
>> *jednoczesnie*. Tylko wtedy Twoje rozwazania beda mialy jakikolwiek sens,
>> a zapewniam Cie, ze nie beda, gdyz takiej definicji nie znajdziesz.

> "Nie czyn drugiemu co tobie niemile" - czyz trzeba lepszej definicji? :-)

Odnies to do swojego paradygamtu. Ja nie chcialbym, zeby ktokolwiek i
kiedykolwiek inicjowal mnie bez mojej zgody, zwlaszcza rodzice, a ty do
tego nawolujesz. Wiec powyzsza parafraza jednego z przykazan nie spelnia
postulowanych przeze mnie wczesniej zalozen, bo np. ja sie z nia nie
zgadzam.


>> A zapomnij na chwile o Bogu, albo przyjmij, ze jest on tylko jednym z
>> Twoich mechanizmow obronnych...i co zostalo cos z wolnej woli ?

> Sparciala...

Yeah. Dlatego biedaczek Agrios, mistrz lewitacji podwinal ogon i uciekl
stad.


> Dlaczego NIE powiesz wprost, ze czlowiek jest tchorzem?

No dobra, mowie wprost. Przecietny czlowiek jest konformista, tchorzem,
konserwatysta etc.

> LeoTar

BTW. A przemadrzaly Czuma podajacy sie, jak przypuszczam, za wlasna zone
juz sie nie odzywa...




In article <34885852...@nospam.bigfoot.com>, Mariusz Grzeca
<Mgr...@nospam.bigfoot.com> writes:
> LeoTar wrote:

>> Nie zapominaj o skutkach, ktore dzialania jednostki wywieraja na zbiorowosc.
>> By dzialania jednostki NIE byly dzialaniami negatywnymi wobec innych
>> czlonkow tejze zbiorowosci musi istniec spojny i BEZWZGLEDNY system
>> wartosci, dla wszystkich taki sam. W przeciwnym bowiem razie wzglednosc

> Angsoc - wszyscy mysla tak jak tego chce Wielki Brat :))
> Istnienie takiego uniwersalnego systemu wartosci jest absurdem i mysle, ze
> doskonale dajesz sobie z tego sprawe.

Gdybym tak myslal, jak sugerujesz, to NIE twierdzilbym, ze taki system JEST
MOZLIWY.


>> i relatywnosc systemow poszczegolnych uczestnikow prowadzic bedzie zawsze
>> do konfliktu (przemocy).

>>> (...)


>> "Nie czyn drugiemu co tobie niemile" - czyz trzeba lepszej definicji? :-)

>Odnies to do swojego paradygamtu.

Caly czas to robie. I w moim przekonaniu wynikajacym z osobistego doswiadczenia
wlasnie ten moj "paradygmat" (jak to madrze i... smiesznie brzmi) tylko i
wyłącznie spelnia rzeczone przykazanie.


> Ja nie chcialby, zeby ktokolwiek i kiedykolwiek inicjowal mnie bez mojej zgody,
> zwlaszcza rodzice, a ty do tego nawolujesz.  

Ja NIE nawoluje do tego, by rodzice zaciagali dzieci do lozek by sie z dziecmi
kopulowac lecz by Dzieci mialy MOZLIWOSC dokonania PIERWSZEGO w swoim
zyciu ODPOWIEDZIALNEGO WYBORU.
Ty Mariuszu NIE sluchasz tego co ja mowie lecz cos sobie wyobrazasz o tym,
o czym ja mowie. Poniewaz to o czym mowie wymusza ODPOWIEDZIALNOSC
osobnicza wiec uciekasz przed doglebnym przeanalizowaniem tego o czym mowie,
gdyz zburzyloby to Twoj tak skrupulatnie wybudowany pozorny spokoj wewnetrzny,
zburzyloby Twoja "spojnosc", ktora powiazana jest sznurkami.
Gdy kiedys, gdzies okolo 1968 roku bylem na Ukrainie widzialem autobusy, w ktorych
wszystko co tylko mozliwe powiazane bylo sznurkami. Wystarczyloby jeden taki
sznurek przerwac a autobus przestwala nadawac sie do czegokolwiek. Tak samo jest
z Twoja pewnoscia siebie, i z zaufaniem do Twojego paradygmatu (cholera, co za
madre slowo.:-) )


> Wiec powyzsza parafraza jednego z przykazan nie spelnia postulowanych przeze
> mnie wczesniej zalozen, bo np. ja sie z nia nie zgadzam.

Masz prawo miec swoje zdanie o ile NIE powoduje ono konfliktu z moim
bezpieczenstwem. Jezeli przekroczysz te granice wowczas spotkasz sie z atakiem
obronnym. Atak  zawsze byl i jest najskuteczniejsza obrona.:-)


>> A zapomnij na chwile o Bogu, albo przyjmij, ze jest on tylko jednym z
>> Twoich mechanizmow obronnych...i co zostalo cos z wolnej woli ?
>> Sparciala...

> Yeah. Dlatego biedaczek Agrios, mistrz lewitacji podwinal ogon i uciekl stad.

Bo lewituje, gdy nikt tego niewidzi albo tez za swiadkow bierze sobie
naiwniakow, ktorym, jest w stanie wszystko wmowic.


>> Dlaczego NIE powiesz wprost, ze czlowiek jest tchorzem?

> No dobra, mowie wprost. Przecietny czlowiek jest konformista, tchorzem,
> konserwatysta etc.

Ale powinienes byl dojsc do tego wniosku sam.:-)

LeoTar


> BTW. A przemadrzaly Czuma podajacy sie, jak przypuszczam, za wlasna
> zone juz sie nie odzywa...

Chwala Ci za to, o Panie..:-)

Wladek Tarnawski



LeoTar wrote:

>> Angsoc - wszyscy mysla tak jak tego chce Wielki Brat :))
>> Istnienie takiego uniwersalnego systemu wartosci jest absurdem i mysle, ze
>> doskonale dajesz sobie z tego sprawe.

> Gdybym tak myslal, jak syugerujesz, to NIE twierdzilbym, ze taki system JEST
> MOZLIWY.

Wladeczku. Postulujesz 'BEZWZGLEDNY system wartosci, dla wszystkich taki
sam', a jednoczesnie denerwujesz sie, ze kazdy normalny czlonek
spolecznosci usenetowej ma inne zdanie niz ty, na wlasciwie kazdy temat.
Jakze chcialbys zmusic nagle wszystkich, aby uznali te same wartosci i w
taki sam sposob wartosciowali elementy otaczajacego ich swiata ?
Terrorem, czy srodkami psychotropowymi ? Obie metody bardzo skuteczne,
ale obie przecza mozliwosci istnienia takowego systemu.


>>> "Nie czyn drugiemu co tobie niemile" - czyz trzeba lepszej definicji? :-)

>> Odnies to do swojego paradygamtu.

> Caly czas to robie. I w moim przekonaniu wynikajacym z osobistego doswiadczenia
> wlasnie ten moj "paradygmat" (jak to madrze i... smiesznie brzmi) tylko i
> wyłącznie  spelnia rzeczone przykazanie.

Masz racje. Po chwili zastanowienia dostrzegam, ze ty faktycznie starasz
sie realizowac to przykazanie - chcesz walczyc z psychicznym
wykorzystywaniem mezczyzn przez kobiety. W twoim mniemaniu
oczywiscie... tyle, ze jakiejs agresywnej i zadnej  absolutnej wladzy nad
meskim cialem i umyslem niewiascie moze sie to nie spodobac. I co wtedy?
Postapisz wbrew jej woli, czyli zrobisz to co jej niemile, czy tez
zostawisz ja w spokoju i pozwolisz by wykorzystywala faceta, czyli
robila to co jemu niemile. Tak zle, i tak niedobrze. Czyzby twoj system
nie byl taki doskonaly jak ci sie wydaje ? A moze owe przykazanie
interpretujesz w ten sposob, ze to tylko inni nie powinni robic tego co
TOBIE niemile ??? Jak to jest Wladeczku ?


>> Ja nie chcialby, zeby ktokolwiek i kiedykolwiek inicjowal mnie bez mojej
>> zgody, zwlaszcza rodzice, a ty do tego nawolujesz.

> Ja NIE nawoluje do tego, by rodzice zaciagali dzieci do lozek by sie z dziecmi
> kopulowac lecz by Dzieci mialy MOZLIWOSC dokonania PIERWSZEGO w swoim
> zyciu ODPOWIEDZIALNEGO WYBORU.

Tak, aby mialo mozliwosc dokonania tego jedynie slusznego i wlasciwego
wyboru. Gadasz jak stary, naiwny ideolog bolszewicki. Powinienes sie
przeniesc z N.Y.C do Moskwy i zaczac odbudowywac ZSRR, tam akurat
nastroje sprzyjajace...


> Ty Mariuszu NIE sluchasz tego co ja mowie lecz cos sobie wyobrazasz o tym,
> o czym ja mowie. Poniewaz to o czym mowie wymusza ODPOWIEDZIALNOSC

Alez Wladeczku, ja bardzo uwaznie slucham, skrzetnie sobie wszystko
notuje, usiluje zrozumiec... Przeciez, jak juz wspominalem, bede pisal
traktat filozoficzny 'Obrona LeoTara'. :)))


> osobnicza wiec uciekasz przed doglebnym przeanalizowaniem tego o czym mowie,
> gdyz zburzyloby to Twoj tak skrupulatnie wybudowany pozorny spokoj wewnetrzny,
> zburzyloby Twoja "spojnosc", ktora powiazana jest sznurkami.

Myslisz sie chlopie. Wcale nie jestem wewnetrznie spojny, ani spokojny.
To tylko pozory...


>> Wiec powyzsza parafraza jednego z przykazan nie spelnia postulowanych przeze
>> mnie wczesniej zalozen, bo np. ja sie z nia nie zgadzam.

> Masz prawo miec swoje zdanie o ile NIE powoduje ono konfliktu z moim
> bezpieczenstwem. Jezeli przekroczysz te granice wowczas spotkasz sie z atakiem
> obronnym. Atak  zawsze byl i jest najskuteczniejsza obrona.:-)

A jak to sie ma do uniwersalnego systemu wartosci ? 'Masz uznawac moj,
albo dostaniesz kopa w dupe' - to ten ideal do ktorego dazysz ???


> >> Dlaczego NIE powiesz wprost, ze czlowiek jest tchorzem?

>> No dobra, mowie wprost. Przecietny czlowiek jest konformista, tchorzem,
>> konserwatysta etc.

> Ale powinienes byl dojsc do tego wniosku sam.:-)

Doszedlem sam, juz wiele lat temu. Ale nie lubie o tym mowic, bo mozna
oberwac o jakiegos obrazonego przecietnego czlowieka.

> LeoTar

Mariusz Grzeca



Mariusz Grzeca wrote:
> LeoTar wrote:

>>> Angsoc - wszyscy mysla tak jak tego chce Wielki Brat :))
>>> Istnienie takiego uniwersalnego systemu wartosci jest absurdem i mysle, ze
>>> doskonale dajesz sobie z tego sprawe.

>> Gdybym tak myslal, jak sugerujesz, to NIE twierdzilbym, ze taki system JEST
>> MOZLIWY.

> Postulujesz 'BEZWZGLEDNY system wartosci, dla wszystkich taki
> sam', a jednoczesnie denerwujesz sie, ze kazdy normalny czlonek
> spolecznosci usenetowej ma inne zdanie niz ty, na wlasciwie kazdy temat.

Miec 'wlasne zdanie' a 'miec wlasne zdanie i potrafic je UZASADNIC' to dwie
rozne sprawy. Kobieta chce zazwyczaj dostac od swego wielbiciela
'gwiazdke z nieba', ale czy ktorkolwiek facet potrafi taki prezent zrobic ? :-)


> Jakze chcialbys zmusic nagle wszystkich, aby uznali te same wartosci i w
> taki sam sposob wartosciowali elementy otaczajacego ich swiata ?

Poprzez wyjasnianie, uswiadamianie negatywnych skutkow NIEJEDNOLITEGO
systemu wartosci. Bo ze roznorodnosc norm prowadzi do rywalizacji, walki i
zaglady to rzecz, ktorej dowodzic chyba nie potrzeba. Ot chociazby Hitler czy
Stalin...
By jednak mozna bylo wyjasniac negatywnosc roznorodnosci norm etycznych
trzeba wpierw zrozumiec DLACZEGO ta roznorodnosc zostala rozpowszechniona i
jest w naszym swiecie uznawana za KONIECZNOSC. A przeciez jest to zwyczajny
relatywizm moralny, ktory zawsze prowadzil do jatek miedzy ludzmi.


> Terrorem, czy srodkami psychotropowymi ? Obie metody bardzo skuteczne,
> ale obie przecza mozliwosci istnienia takowego systemu.

Mas a zarazem nie masz racji. Masz racje jezeli bedziesz stosowal TYLKO terror
lub srodki psychodeliki BEZ rownoczesnego USWIADAMIANIA PRZYCZYNY
stanu rzeczy, w ktorym trwa nasza cywilizacja. Zarowno jedna metoda jak i druga
prowadzi NIE do uwolnienia swiata od przemocy lecz tylko do lepszego UKRYCIA
przemocy. Obie prowadza do wymuszenia pozornej rownowagi, nie objawiajacej sie
agresja fizyczna.

Nie mamy wiec wprawdzie do czynienia ze zbrodniami przeciwko cialu czyli
wolnosci fizycznej; zbrodnie fizyczne zostaly zastapione przez zbrodnie psychiczne,
przeciwko duchowi czlowieczenstwa, gdyz NIE wyjasniajac mechanizmu przemocy
(przestepstwa fizycznego, zbrodni...) zepchnieto poczucie winy na czlowieka by
zbrodni fizycznej nie popelnil. Wmawiajac mu, ze jest winien swoich zbrodniczych
zapedow zmuszono go do tego, by sam siebie uznal za potencjalnego zbrodniarza,
ktorym i tak pozostanie jezeli NIE uwolni sie go od POCZUCIA NIZSZOSCI. A to
jest mozliwe do osiagniecia tylko poprzez wyjasnienie PRZYCZYNY BRAKU POCZUCIA
WLASNEJ WARTSCi.

Zarowno terror jak i psychodeliki prowadza do tego samego, do efektu wymuszenia
przyjecia poczucia winy na siebie nawet wowczas, gdy jeszcze zadnej
zbrodni nie popelniles. Tak bylo z moja corka - ktora matka terrorem a "specjalisci" od
naprawiania ludzkiej psychiki srodkami psychotropowymi – naprowadzali na "dobra
droge". Dobra...?  Dla kogo?


>>>> "Nie czyn drugiemu co tobie niemile" - czyz trzeba lepszej definicji? :-)

>>> Odnies to do swojego paradygamtu.

>> Caly czas to robie. I w moim przekonaniu wynikajacym z osobistego doswiadczenia
>> wlasnie ten moj "paradygmat" (jak to madrze i... smiesznie brzmi) tylko i
>> wylacznie spelnia rzeczone przykazanie.


> Masz racje. Po chwili zastanowienia dostrzegam, ze ty faktycznie starasz
> sie realizowac to przykazanie - chcesz walczyc z psychicznym wykorzystywaniem
> mezczyzn przez kobiety. W twoim mniemaniu oczywiscie...

Jestes "slepy", ze NIE dostrzegasz tej przemocy kobiet. Dlaczego... No
coz, nie potrafisz uwolnic sie od tego przekonania wudowanego Ci przez matke,
ktora wmowila Ci swoimi zachowaniami oraz stosunkiem do twojego ojca,  ze
kazdy facet krzywdzi kobiete. Czyz NIE byl to terror w stosunku do Ciebie, terror
rodzicielki, ktora zamiast uczyc Cie szacunku dla swojej plci uczyla Cie do siebie
nienawisci. Przeciez NIE byles winien tego, ze ona czula sie prostytutka we
wlasnym zwiazku seksualnym z Twoim ojcem. To byl SKUTEK blednych, bo
ZAKAZOWYCH i ograniczających wolnosc Dziecka, metod wychowawczych jej
rodzicow. To NIE Ty byles winien, lecz ten caly przeklety rekurencyjny lancuch
nieswiadomych pokolen Twoich (naszych) przodkow.


> tyle, ze jakiejs agresywnej i zadnej  absolutnej wladzy nad meskim cialem i
> umyslem niewiascie moze sie to nie spodobac. I co wtedy ?

A co zrobilbys Ty, gdyby kobieta jawnie chcialaby z Ciebie zrobic swojego
niewolnika?


> Postapisz wbrew  jej woli, czyli zrobisz to co jej niemile, czy tez zostawisz
> ja w spokoju i pozwolisz by wykorzystywala faceta, czyli robila to co jemu
> niemile. Tak zle, i tak niedobrze. Czyzby twoj system nie byl taki doskonaly
> jak ci sie wydaje ?

A moze to Ty NIE dopuszczasz "trzeciej drogi"?  Moze to Tobie wlasnie niemozliwym
wydaje sie PARTNERSTWO poparte czynieniem sobie wzajem przyjemnosci?
Czyz NIE udowadniasz w ten sposob samemu sobie, ze NIE potrafisz UFAC, nie
potrafisz dopuscic do siebie mysli by komukolwiek oddac się bezgranicznie i NIE
zostac skrzywdzonym?


> A moze owe przykazanie interpretujesz w ten sposob, ze to tylko inni nie
> powinni robic tego co  TOBIE niemile ??? Jak to jest Wladeczku ?

Postawa, ktora przyjmujesz swiadczy dobitnie o tym, ze NIE potrafisz sobie
nawet wyobrazic sytuacji, w ktorej dwoje ludzi NIE krzywdzi sie wzajem bedac
rownoczesnie calkowicie sobie oddanymi. Skoro NIE potrafiwsz sobie wyobrazic
takiej sytuacji to istnieje tylko jedna mozliwosc bys PRZETRWAL nie ufajac:
MUSISZ KONTROLOWAC dzialania swego otoczenia. A by skutecznie kontrolowac
musisz nad tym otoczeniem DOMINOWAC w takio lub inny sposob. Ty wybrales
intelektualne podporzadkowanie sobie swego otoczenia i w ten sposób dzialasz,
by zawsze swoj cel osiagnac. Wiadomosci, ktore zdobywasz sluza NIE wyzwalaniu
Ciebie z jarzma niewoli ale jeszcze lepszemu ukrywaniu Twojej NIEUFNOSCI.
Jestes znakomicie zorganiozowany ale NIE po to, by wspolpracowac lecz po to
by byc NADZORCA. W ten sposob czujesz sie lepszy od tych, ktorzy NIE potrafia
z Toba dyskutowac lub ktorzy NIE maja tak wszechstronnych wiadomości jak Ty.
NIE zwracasz przy tym zupelnie uwagi na to, czy wiadomosci, których uzywasz
do podporzadkowywania sobie innych, sa prawdziwe czy tez tylko stanowia
wytwor wyobrazni umyslow dazacych do intelektualnej dominacji
podobnych Twemu. Czy pamietasz co pisalem o Stephenie Hawkingu...?


>>> Ja nie chcialby, zeby ktokolwiek i kiedykolwiek inicjowal mnie bez mojej
>>> zgody, zwlaszcza rodzice, a ty do tego nawolujesz.

>> Ja NIE nawoluje do tego, by rodzice zaciagali dzieci do lozek by sie z dziecmi
>> kopulowac lecz by Dzieci mialy MOZLIWOSC dokonania PIERWSZEGO w swoim
>> zyciu ODPOWIEDZIALNEGO WYBORU.

> Tak, aby mialo mozliwosc dokonania tego jedynie slusznego i wlasciwego
> wyboru. Gadasz jak stary, naiwny ideolog bolszewicki. Powinienes sie
> przeniesc z N.Y.C do Moskwy i zaczac odbudowywac ZSRR, tam akurat
> nastroje sprzyjajace...

Cos mi sie wydaje, ze braklo Ci rzeczowych argumentow, moj drogi
oponencie..:-)


>> Ty Mariuszu NIE sluchasz tego co ja mowie lecz cos sobie wyobrazasz o tym,
>> o czym ja mowie. Poniewaz to o czym mowie wymusza ODPOWIEDZIALNOSC

> Alez Wladeczku, ja bardzo uwaznie slucham, skrzetnie sobie wszystko
> notuje, usiluje zrozumiec...

Nie wystarczy notowac - trzeba doswiadczac. A Ty doświadczasz psychodelikow
pewnie zamiast doswiadczania zycia rodzinnego...


> Przeciez, jak juz wspominalem, bede pisal traktat filozoficzny 'Obrona LeoTara'. :)))

A przed kim/czym chcesz mnie bronic?  
Czyzbys widzial jakowes zagrozenia...?
Moze ktos mi chce podac cykute niczym Sokratesowi? :-)

W calej dlugiej historii swego rozwoju czlowiek doszedl do tego, ze zakazal
ZABIJANIA. Ale rytual ofiarny stworzony przez kobiete, ktorego celem bylo zawsze
oddanie holdu jej matce, a ktorego ofiara zawsze padal mezczyzna bądź to zabijany
podczas wojny badz to podzas ceremonii ofiarnej lub tez zabijany z ukrycia, ten
ceremonial wcale NIE zaginal. Ja go sam DOSWIADCZYLEM na wlasnej skorze, gdy
Teresa M. chciala mnie skrycie zabic poslugujac sie nasza corka Kasia. Poniewaz
zabijanie jest zakazane i mozna za nie powedrowac do wiezienia o ile nie
uprawdopodobni sie tzw. zbrodni w afekcie, wiec Teresa M., nie mogąc znalezc
przeciwko mnie zadnych dowodow swiadczacych o jakichkolwiek wobec niej
przestepstwach wykombinowala sobie, i nie bez szans na powodzenie, ze
wykorzysta cukrzycowa sklonnosc rodziny mojej matki by mnie usmiercic.
Pisalem juz o tym, ale wowczas mnie wysmiewano i dowolnie interpretowano to,
co napisalem. Przypomne wiec jeszcze raz, ze Teresa M. namowila mnie na
"glodowke zdrowotna" czyli głodówkę” typu "zero kalorii", sama woda. Sama
przebywala wowczas z Wojtkiem w Polsce a ze mna w USA byla Kasia i byl Jasiu.
Wykorzystujac Kasie namowila mnie nastepnie, ze podczas takiej glodowki musze
codziennie rano wypijac szklanke soku ze swiezych winogron, dla lepszego
oczyszczania organizmu, rzekomo. Kasia przygotowywala ten soczek dla mnie
a ja wypijalem go przed pojsciem do pracy. I tak miaslo byc przez kilka tygodni.
Sok oczywiscie wypijalem i glodowke prowadzilem, ale nie taka dokladnie "zero kalorii",
dzieki podpowiedziom Kasi zreszta, która mowila mi, ze mama, czyli Teresa M. tez
"oszukiwala" podjadajac pieczywo chrupkie. Ja robilem dokladnie tak samo i tylko
to NIE doprowadzilo do mojej  śmierci wskutek szoku cukrowego po 17 dniach
glodowki. Dziekuje Ci wiec, za szczere checi ale swoja obrone poprowadze sam.
Mysle  natomiast, ze moglbys byc doskonalym sprawozdawca za sali rozpraw, o
ile w ogole do rozprawy przeciwko mnie doszloby.:-)



>> osobnicza wiec uciekasz przed doglebnym przeanalizowaniem tego o czym mowie,
>> gdyz zburzyloby to Twoj tak skrupulatnie wybudowany pozorny spokoj wewnetrzny,
>> zburzyloby Twoja "spojnosc", ktora powiazana jest sznurkami.

> Myslisz sie chlopie. Wcale nie jestem wewnetrznie spojny, ani spokojny.
> To tylko pozory...

Ja mowie o stanie rownowagi chwiejnej, w ktorym sie znajdujesz. Ja wiem, ze Ty
jestes calkowicie rozregulowany i tylko sila woli oraz "uczieczka od wolnosci"
bronisz sie przed calkowitym rozpadem osobowosci. Ale ten rozpad jest niestety
konieczny, by zamiast bandziora wyrosl z Ciebie porzadny facet, który NIe bedzie
gnoil innego faceta tylko dlatego, by sie przypodobac byle jakiej spodniczce.:-)


>>> Wiec powyzsza parafraza jednego z przykazan nie spelnia postulowanych przeze
>>> mnie wczesniej zalozen, bo np. ja sie z nia nie zgadzam.

>> Masz prawo miec swoje zdanie o ile NIE powoduje ono konfliktu z moim
>> bezpieczenstwem. Jezeli przekroczysz te granice wowczas spotkasz sie z atakiem
>> obronnym. Atak  zawsze byl i jest najskuteczniejsza obrona.:-)

> A jak to sie ma do uniwersalnego systemu wartosci ? 'Masz uznawac moj,
> albo dostaniesz kopa w dupe' - to ten ideal do ktorego dazysz ???

Ponownie wylazi z Ciebie BRAK zaufania do drugiego osobnika, niezdolnosc do
otwarcia sie BEZ leku i obaw. Tak sie dzieje tylko wowczas, i tylko DLATEGO,
ze kiedys ktos (w domysle matka) zepchnal na Ciebie 'poczucie winy na zapas',
na wyrost, bys "NIE skrzywdzil kobiety tak jak ja (Twoja matke) krzywdzil jej
maz" w jej WYOBRAZNI CHOREJ Z NIEUFNOSCI I WOLI DOMINACJI. Ale to NIE
TWoj  ojciec byl przyczyna tych jej chorych wyobrazen, lecz jej matka, ktora
nauczyla ja handlowac seksem w zamian za materialny dobrobyt i bezpieczenstwo.
Niczym szaympansica handlowala wiec Twoja matka d... by - w jej przekonaniu -
zapewnic sobie wspolprace Twojego ojca w zabezpieczeniu Ciebie. Ale jej
chodzilo przede wszystkim o nia sama - Ty byles tylko jej tarcza, orezem, ktorym
wymachiwala przeciwko mezczyznie. NIE chce mi sie wierzyc, by ktorykolwiek
mezczyzna musial byc zmuszany do dbania o wlasne dzieci... Jezeli tak sie dzieje
to tylko dlatego, ze niektore kobiety od samegop poczatku, tuz po narodzinach
dziecka, uzywaja dziecka do zdobywania wladzy nad mezczyzna.


>>>> Dlaczego NIE powiesz wprost, ze czlowiek jest tchorzem?

>>> No dobra, mowie wprost. Przecietny czlowiek jest konformista, tchorzem,
>>> konserwatysta etc.

>> Ale powinienes byl dojsc do tego wniosku sam.:-)

> Doszedlem sam, juz wiele lat temu. Ale nie lubie o tym mowic, bo mozna
> oberwac o jakiegos obrazonego przecietnego czlowieka.

A wiec NIE mowisz prawdy tylko DLATEGO, ze jestes TCHORZEM...?
Czyzbys wiec chcial zastapic odwage cywilna 'wiedza' spreparowana przez
sobie podobnych tchorzy i emocjonalnych niedojdow? Czyzbys koniecznosc
spojrzenia "prawdzie prosto miedzy oczy" chcial zastapic psychicznym
znecaniem sie nad ludzmi, ktorych poglady do tego Cie zmuszaja?
Mam coraz mniej szacunku dla Ciebie i Twojej "wiedzy" Mariuszu.


> Mariusz Grzeca

LeoTar


 
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego