Determinizm odc.5 - Jak to na wojence bywało

Przejdź do treści

Menu główne:

Determinizm odc.5

Rok 1997 > Determinizm

>> Ja Ci powiem co takiego jest w Twoim pisaniu. PARALOGIZM.

> Przeciwnosci zawsze PARAMI, a wiec paralelnie chodza.

Nie jestem zwolennikiem wytykania drugiej osobie braków w edukacji,
ale Twoja arogancja mnie zwalnia z tej grzecznosci.

Leo,  paralogizm  pomylil Ci sie z    paralelizmem.

Z reszta sprawiasz wrazenie czlowieka, któremu juz wszystko sie pomylilo
i juz nie potrafisz sie opamietac. /bez urazy - takie mam odczucie/

Zweryfikuj od czasu do czasu swoje poglady z pogladami klasyków.
Slowa, których uzywasz sprawdzaj w slowniku. A nade wszystko
licz sie ze zdaniem adwersarzy. Nawet tych kobiecych. ;-)

Mark in The dArk

P.S. Paralogizm to inaczej bledne rozumowanie, wniosek wyciagniety na podstawie
nie istniejacej reguly. Porównaj z sofizmatem.



:)))
jestes jednym z nich: kobieta, prawnikiem, lekarzem psychiatra!
(albo narkomanem)
wszyscy jestescie w zmowie ;)

Smayle wrote:

>>> Ja Ci powiem co takiego jest w Twoim pisaniu. PARALOGIZM.

>> Przeciwnosci zawsze PARAMI, a wiec paralelnie chodza.

> Nie jestem zwolennikiem wytykania drugiej osobie braków w edukacji,
> ale Twoja arogancja mnie zwalnia z tej grzecznosci.
>
> Leo,  paralogizm  pomylil Ci sie z    paralelizmem.
>
> Z reszta sprawiasz wrazenie czlowieka, któremu juz wszystko sie pomylilo
> i juz nie potrafisz sie opamietac. /bez urazy - takie mam odczucie/
>
> Zweryfikuj od czasu do czasu swoje poglady z pogladami klasyków.
> Slowa, których uzywasz sprawdzaj w slowniku. A nade wszystko
> licz sie ze zdaniem adwersarzy. Nawet tych kobiecych. ;-)
>
>                     Mark in The dArk
>
> P.S. Paralogizm to inaczej bledne rozumowanie, wniosek wyciagniety na podstawie
> nie istniejacej reguly. Porównaj z sofizmatem.

dobra robota!



Smayle wrote:

> Nie jestem zwolennikiem wytykania drugiej osobie braków w edukacji,ale Twoja
> arogancja mnie zwalnia z tej grzecznosci.

Z aroganckimi NAUKAWCAMI nie mozna postepowac inaczej jak tylko TAK SAMO jak
postepuja oni sami (najwazniejsza zasada homeopatii - podobne należy leczyc
podobnym). Skoro NAUKAWCY lekcewaza wszystkich wokol siebie nalezy ich
traktowac dokladnie tak samo, czyli nalezy ich (was) lekcewazyc i kopac w d... .
To, ze naukawcy zaczeli wczesniej ignorowac cala reszte wcale NIE znaczy,
ze sa od reszty lepsi i wiedza wiecej. Po prostu wczesniej zajeli uprzywilejowane
pozycje, z ktorych teraz nie chca teraz zejsc dobrowolnie.

Twoja znajomosc jakichs tam pojec, ktorych iloscia Ty chcesz porownywac sie z
poziomem mojej edukacji, oraz moja tych pojec nieznajomość wcale NIE
znaczy, ze moja Wiedza jest mniejsza lub gorsza od Twojej. Jest po prostu INNA.
To tak samo jak z  testami inteligencji: wysokie IQ wcale nie oznacza, ze osobnik
musi byc geniuszem. Ono po prostu oznacza, ze ktos taki jest umiejetnym
kompilatorem jakichs tam pojec stworzonych przez zadnych dominacji, pragnacych
"byc lepszymi", naukawcow. Bo przeciez nowe slowa sluza tylko do tego, co Ty
chcesz robic ze mna: chcesz mnie osmieszac za moja ich nieznajomosc.

Nie potrafisz dyskutowac o meritum sprawy, gdyz NIE masz zadnych argumentow
przeciwko moim, wiec uciekasz "gdzies w korone drzewa falszu", gdzie trudno
jest juz odnalezc nitki prowadzace do korzenia.

Zazwyczaj jednak tak wlasnie bywalo w historii nauki, ze gdy nie mozna
bylo  jakiemus "heretykowi" udowodnic, ze nie ma racji to, przy pomocy roznych
manipulacji odsylano go na "osla laczke", a wczesniej na stos, przy pomocy
Swietej Inkwizycji. Gdy nie bylo sily na Prawde to okrzykiwanmo ja herezja.
A przeciez korzen to tak jak "kamien wegielny", albo "kamien filozoficzny" -
jezeli fundament Wiedzy zostal zle osadzony to i cala wiedza na nim  zbudowana
jest do wyrzucenia.

Wiedza ksiazkowa NIE jest wiedza, ktora pozwala przetrwac człowiekowi w
kazdych warunkach, gdyz taka Wiedza wymaga umiejetnosci podejmowania
decyzji. A do tego, by podejmowac odpowiedzialne i skuteczne decyzje trzeba
miec wlasciwa baze. Nie chodzi jednak o "baze", ktora pozwala podejmowac decyzje
sluzace  tylko temu, kto je podejmuje. Chodzi o "baze", punkt odniesienia, "kamien
wegielny", ktory sluzyl bedzie wszystkim ludziom. Pewnie nawet NIE wiesz, ze
w Ewangeliach synoptycznych, na ktorych bazuje szowinistyczny katolicyzm zapisane
sa nastepujace zdania:

    "Nie czytaliscie tych slow w Pismie: Wlasnie ten kamien, który odrzucili
    budujacy, stal sie glowica wegla ?"  (Mk 12,10).

albo to samo w innym  miejscu:
 
  "On zas spojrzal na nich i rzekl: 'Coz wiec znaczy to slowo Pisma: Wlasnie
     ten kamien, ktory odrzucili budujacy, stal sie glowica wegla ?' " (Lk 20,17).

Natomiast w Ewangelii Tomasza Jezus zada, by pokazano mu ow odrzucony przez
budujacych kamien.

A moze  Ty potrafisz ten kamien wskazac?

Czy poza sterta "nowotworow", ktore traktujesz jako swoj "kamien wegielny"
potrafisz mi wskazac uniwersalna norme, w oparciu o ktora, bez podpierania sie
prawem pisanym zbudowanym na przemocy (manipulacja prawa, palestry, psychiatrii,
psychologii, systemu instytucji spolecznych, etc..)?

Czy potrafisz sformulowac PRAWO, ktore dzialac bedzie we wszystkich warunkach i
okolicznosciach w sposob optymalny dla zbiorowosci ?


> Leo,  paralogizm  pomylil Ci sie z    paralelizmem.
>
> Z reszta sprawiasz wrazenie czlowieka, któremu juz wszystko sie pomylilo
> i juz nie potrafisz sie opamietac. /bez urazy - takie mam odczucie/

Mysle, ze przeceniasz swoje mozliwosci rozumienia  innych skoro pojawiasz sie na
"antenie" dopiero wowczas, gdy wydaje Ci sie, ze jestem juz tak skopany iz
wystarczy mnie tylko dobic. Uwazaj, bo sie mozesz grubo pomylic. Popisy Grzecy,
popisy faceta, ktory chce sobie samemu udowodnic, ze jest lepszy od wszystkich.
Ja NIE mam takiej potrzeby i w kazdej chwili moge odejsc. A wowczas
pl.sci.psychologia utonie w nicosci NAUKAWYCH pogladow i dyskusji o niczym.:-)


> Zweryfikuj od czasu do czasu swoje poglady z pogladami klasyków.

Klasycy zostali tylko dlatego klasykami, ze komus bylo wygodnie zrobic ich
klasykami; na przyklad dzieki Konfucjuszowi wybudowano nieskazitelnie
zhierarchizowane panstwo, ktore runelo w gruzach wskutek wlasnej...
niewydolnosci - "zatkalo sie" nadmiarem norm. Albo tez klasykami obwolywano
tych, ktorzy bez wstydu i strachu potrafili ukazywac meandry swojej
nieswiadomosci. Ot chociazby Dostojewski, Tolstoj czy inni "wariaci" rosyjscy.

A jak myslisz DLACZEGO za klasykow uznano Sartre'a czy Camusa, ludzi
lewicujacych? A jak myslisz DLACZEGO wlasnie oni, Francuzi zaglebiali sie w
egzystencjalizm chcac dotrzec do korzeni "zadzumienia" ?


> Slowa, których uzywasz sprawdzaj w slowniku. A nade wszystko
> licz sie ze zdaniem adwersarzy. Nawet tych kobiecych. ;-)

Kobiecych adwersarzy nie ma a z meskimi ciotami liczyc sie NIE musze.:-)
Zwroc uwage, ze kobiety NIE obrzucaja sie nawzajem blotem tak jak robia to
mezczyzni. I  to nie w obronie samych siebie lecz w obronie... kobiet. A juz
obrona  mezczyzny przez kobiete, to rzecz niezwykle rzadka na listach
dyskusyjnych. Chociaz nie powiem, zdarzaja sie kobiety, ktore bronia
mezczyzn.:-)

Kobiety natomiast bardzo chetnie dyskutowalyby w zaciszu, pojedynczo, by nie
ujawniac publicznie ich machinacji. Dostaje taka korespondencje od czasu do czasu.


> Mark in The dArk
>
> P.S. Paralogizm to inaczej bledne rozumowanie, wniosek wyciagniety na podstawie
> nie istniejacej reguly. Porównaj z sofizmatem.

Potrafie docenic Twoja podpowiedz. Chociaz wyobraz sobie, ze
samodzielnie siegam do Slownika Wyrazow Obcych i zwrotow obcojezycznych.:-)
Co jednak odpowiesz na moj zarzut, ze to Ty w swym zaslepieniu "madroscia nauki"
zbudowanej na blednym zalozeniu, chcesz wykazac, ze myle sie ja. Razem z cala
plejada naukawcow uznajesz pewniki nauki za niepodwazalne, dokladnie tak samo jak
Kosciol kat. uznaje za niepodwazalne zmartwychwstanie Chrystusa oraz dziewictwo
jego matki. Poniewaz przez wieki cale byly te pewniki umacniane... strachem przed
utrata autorytetu i wladzy, wiec wydaje Ci sie, ze tak dalej byc musi. Przeciez nauka
to jest jedna wielka konspira, ktora chce trzymac cala reszte za morde, dokladnie tak
samo jak przez wieki cale czynil katolicki kosciol.

Co Ty na to panie Mark in The dArk ?

LeoTar



On Mon, 15 Dec 1997 12:14:16 -0800, leotar <leo...@intercall.net>
wrote:

[...]

> Ja NIE mam takiej potrzeby i w kazdej chwili moge odejsc.

[...]

Ale powiedz Leo, tak szczerze, czy dlugo bys bez nas, usenetowcow,
wytrzymal? ;-)

A czy my bysmy dlugo mogli zyc bez Ciebie? :-)))

Klaudiusz



Klaudiusz Kulik wrote:
> On Mon, 15 Dec 1997 12:14:16 -0800, leotar <leo...@intercall.net>
> wrote:

> [...]

>>Ja NIE mam takiej potrzeby i w kazdej chwili moge odejsc.

> [...]

> Ale powiedz Leo, tak szczerze, czy dlugo bys bez nas, usenetowcow,
> wytrzymal? ;-)

Spedzilem w Usenecie wiele przyjemnych i cale mnostwo mniej przyjemnych chwil.
Ale Usenet to tylko kawalek zycia, a wlasciwie jego bardzo burzliwych przemian.
Wioska, w ktorej zyjemy gwaltownie sie zmienia i Internet, a właściwie Usenet sluza
do bardzo szybkiej wymiany pogladow a wiec i gwaltownych przemian swiadomosci.
Ten polswiatek, to przedsmak, przedsionek spoleczenstwa, w którym wszyscy beda
wspolrzadzic, beda uczestniczyc w podejmowaniu decyzji. Ale mysle, ze jest to tylko
etap posredni do stanu, w ktorym Czlowiek uzyje pelnej swojej mocy do wzajemnego
porozumiewania sie.

Czu Usenet ze swoimi rozdyskutowanymi poszukiwaczami bedzie wówczas potrzebny?
:-)  Czy wowczas tacy "rozbojnicy" jak ja beda potrzebni?  Nie dlatego pozwalalem, ba
prowokowalem, tyle plucia na mnie by nasi nastepcy tak samo "obrywali". Ludzie musza
sie nauczyc poszanowania wzajemnego i rozwazania najprzerozniejszych, czasami
wydawaloby sie niemozliwych pomyslow oraz akceptowania tych z nich, ktore beda
zapewnialy wzajemny szacunek, akceptacje, milosc i... zycie bez przemocy. Bo drzemie
w nas niesamowita sila, z ktorej nie zdajemy sobie sprawy, i ktorej NIE wolno jest
uwolnic zanim Czlowiek nie bedzie calkowicie swiadomy swoich mozliwosci, dopoki
będzie sie odwolywal do 'zaswiatow" z ich tajemnicami, ktore tajemnicami nie sa, a
zostaly tylko tajemnicami zrobione, gdyz braklo SWIADOMOSCI...


> A czy my bysmy dlugo mogli zyc bez Ciebie? :-)))

Mysle, ze gdy mnie nie starczy, to znajdzie sie ktos inny, kto rownie
hojnie jak ja będzie rozdawal kuksance w celach terapeutycznych.:-)
Takl ze NIe jestem nikim wyjatkowym lecz calkiem przeciętnym czlowieczkiem, ktory
tylko znalazl sie w odpowiedznim miejscu i w odpowiedznim czasie. Ale przeciez czas
NIE istnieje, wiec co ja gadam. Po prostu z moim statkiem kosmicznym
znalazlem sie na trajektorii stycznej do orbity planety Ziemia zwanej.:-)


> Klaudiusz

Wesolych Swiat
Byc moze, ze cos od czasu do czasu bakne, alem strasznie zmeczony tym rokiem wiec i
odpoczynek mi sie nalezy. Nawet do Polski nie polecialem, bo i chyba czas po temu by
T.M. wykazala sie teraz  dbaloscia o nasze Dzieci podejmujac konkretne decyzje.
A jezeli ich nie podejmie teraz to potem juz tylko bedzie jej "z gorki". Hipokryte, oszusta
czy falszerza predzej czy tez pozniej dosiegnie jego wlasne sumienie.
To najlepszy z sedziow.

LeoTar



> Co Ty na to panie Mark in The dArk ?

Szajbus jestes do kwadratu! :-)))))
(przyjmij to jako komplement z ust dekadenta ;) )

> Pozdrawiam
> LeoTar

I ja Ciebie.

Mark in The dArk



elakola <ela...@concentric.net> napisał(a) w artykule

> Dobrze, wylaczmy te grupe. I dalej popatrzmy na popelniajacych
> morderstwo. Caly czas chodzi nam o to, ze Pana zdaniem takie czyny sa
> zdeterminowane biologicznie, tzn. osoby mordujace nie sa zdolne do
> samostanowienia o sobie, a dowodem na to jest Pana zdaniem fakt, ze w
> jakims procencie tych czynow nie mozna doszukac sie "racjonalnych"
> motywow. I ja bym sie z tym zgodzila, gdby bylo tak, ze ten procent jest
> znaczacy, duzy.

Nie jest - to prawda, ale czulbym sie lepiej, gdyby rownal sie zero. Poza tym
morderstwa bez motwow to przyklad najbardziej drastyczny. Wezmy
inne, bardziej rozpowszechnione: kupowanie bez powodu, malzenstwo bez
powodu, podrozowanie bez celu (powodu), itp.


> Oczywiscie, ale to, czy Pan siegnie po alkohol gdy wie Pan, ze za chwile
> np. bedzie Pan kierowal samochodem, zalezy od Pan odpowiedzialnosci, do
> uzywania rozumu, a nie od dostepnosci alkoholu.

Zaleznosc prawdziwa tylko dla niealkoholikow.


> Oczywiscie, ale mowilismy skutkach braku odpowiedzialnosci, a raczej o
> tym, ze nie ma odpowiedzialnosci, bo jest biologiczne zdeterminowanie, a
> nie o skutkach naduzywania alkoholu. Alkoholik zanim popadl w nalog
> wiedzial o jego skutkach, ale zlakcewazyl te wiedze.

Alkoholik zanim popadl w nalog wiedzial o jego skutkach, ale nie mial sily
zeby sie mu przeciwstawic (przegral ze swoja natura).


> Problem alkoholizmu nie lezy w jego dostepnosci. Nie twierdze tez, ze
> problem ten lezy wylacznie w osobistej odpowiedzialnosci. To zlozona
> sprawa na ktora tez skladaja sie warunki spoleczne, kulturowe, a czasem i
> geny itd.
        
Czyli tylko "czasem" sie zgadzamy ;-).

 
>> Wykrycie okreslonych defektow fizycznych plodu upowaznia matke do podjecia
>> decyzji o przerwaniu ciazy.(Jezeli sie myle to prosze o sprostowanie).

> No i na co to jest dowod, bo sie zgubilam?

I dobrze sie stalo, bo to niebezpieczny temat ;-).


> Jstnieje bardzo wiele przykladow na to, ze porzadni do jakiegos czasu
> ludzie nagle robia cos nieodpowiedzialnego, np. popelniaja jakis przestepstwo.

W porzadku.Teraz pozostaje tylko odpowiedziec na pytanie czy byli tylko
pozornie "porzadni" (tak, bo przeciez w koncu popelnili glupstwo, czyli od
poczatku cos zlego w nich siedzialo => determinizm), czy tez sa i zawsze
byli porzadni i tylko w tym jednym przypadku cos nieokreslonego i
niezaleznego od ich woli (=>determinizm) zmusilo ich do popelnienia tego
glupstwa.


> Kazdy potrafi. Kazdy dysponuje miesniami, zasobem obelg itd. Czy nie
> zdarzylo sie Panu np. w duchu rzucac piorunami na kogos, a w
> rzeczywistosci byc bardzo uprzejmym? Bo mnie sie zdarza.  


>> P.S.2.Odezwe sie dopiero pod koniec tygodnia (sorry).

> Dobrego tygodnia.
> E.Kolakowska

Czy Pani umysl byl czysty kiedy Pani to pisala? ;-). Pytam, bo wlasnie
wylecialem z pracy :-))).

Wszystkiego dobrego ;-)
M.L.




Panie Michale, pozwole sobie wtracic swoje 3 gr w te dyskusje.

1. Mam wrazenie, ze probuje Pan rozstrzygnac problem swiatopogladowy na gruncie
nauki. Niestety, sa to dwie rozne plaszczyzny, ktore sie nie stykaja. Nauka ma
swoj wlasny, precyzyjny jezyk i nie rozstrzyga np. czy Pan Bóg stworzyl
wszechswiat czy tez istnial wszechswiat od zawsze. Np. kosmologowie badajac
poczatki wszechswiata analizuja, co sie zdarzylo w 0,0000000000000000001 sek od
Wielkiego Wybuchu, ale nie zabieraja glosu w sprawie czy to Pan Bóg ten Big
Bang sprawil, czy zrobil sie on ot, tak sobie. A jezeli juz zabieraja glos w
tej sprawie to wypowiadaja prywatne opinie, a nie przedstawiaja racji naukowych.

Fizycy nie przerabiaja tego tematu, bo juz go przewalkowali, Pan zas wchodzi na
teren biochemii. Tam jest tak samo. Naukowcy zajmuja sie procesami zachodzacymi
w mozgu, ale nie powiedza Panu, czy czlowiek jest narzedziem slepych sil
natury, czy Boga i nie ustala niestety zakresu Pana odpowiedzialnosci za zycie.

2. To Pan wybiera, co Panem kieruje: Pan Bóg, szanujacy Pana wybory, czy Inna
Sila, ktorej jest Pan bezwolnym narzedziem. Konsekwentnie do swojego wyboru
postepuje Pan w zyciu. Tak czy owak jest pan OK. Jezeli przyjmie Pan wybor
pierwszy to uzna Pan, tych ktorzy maja inne zdanie za ludzi, "ktorzy nie
dostapili łaski wiary". Przy wyborze drugim uzna Pan wierzacych za "ludzi malo
swiadomych". Widze, ze sklania sie Pan do drugiego wyboru. Ale to Pana zyciowa
sprawa, a nie kwestia nauki.

3. W momencie, gdy probujemy uzasadniac 'slusznosc' albo 'wyzszosc' mojego
swiatopogladu w stosunku do pogladow partnera doprowadzi to do klotni, wyzwisk,
a czasmi wojen. Taka wymiane moze Pan przecztac pietro wyzej. Podsumowujac:
jezeli Pan zdecydowal sie, ze Pana zycie jest wypadkowa niezaleznych od Pana
okolicznosci to koniec, szlus! Jest OK. I teraz juz niech Pan nie udowadnia
naukowo tej czesci ludzkosci, ktora mysli dokladnie na odwrot, ze to Pan ma
racje, a nie oni. Gwarantuje Panu: tego sie nie da zrobic!

Grzegorz



Grzegorz <da...@polbox.com> napisał(a) w artykule

> Naukowcy zajmuja sie procesami zachodzacymi
> w mozgu, ale nie powiedza Panu, czy czlowiek jest narzedziem slepych sil
> natury, czy Boga i nie ustala niestety zakresu Pana odpowiedzialnosci za zycie.
[...]

> 2. To Pan wybiera, co Panem kieruje: Pan Bóg, szanujacy Pana wybory, czy Inna
> Sila, ktorej jest Pan bezwolnym narzedziem. Konsekwentnie do swojego wyboru
> postepuje Pan w zyciu. Tak czy owak jest pan OK. Jezeli przyjmie Pan wybor
> pierwszy to uzna Pan, tych ktorzy maja inne zdanie za ludzi, "ktorzy nie
> dostapili łaski wiary". Przy wyborze drugim uzna Pan wierzacych za "ludzi malo
> swiadomych". Widze, ze sklania sie Pan do drugiego wyboru. Ale to Pana
> zyciowa sprawa, a nie kwestia nauki.

Wyjasniam : moj problem polega na tym ze nie chce byc niczyim narzedziem i
miec pelen zakres odpowiedzialnosci za wlasne zycie.


> 3. W momencie, gdy probujemy uzasadniac 'slusznosc' albo 'wyzszosc' mojego
> swiatopogladu w stosunku do pogladow partnera doprowadzi to do klotni, wyzwisk,
> a czasmi wojen.

Na szczescie "Wirtualne Wojny" nie powoduja wiekszych spustoszen ;-)


> Podsumowujac:
> jezeli Pan zdecydowal sie, ze Pana zycie jest wypadkowa niezaleznych od Pana
> okolicznosci to koniec, szlus! Jest OK.

Nie jest, bo nie mam takich mozliwosci decyzyjnych, a gdybym je mial, moja
decyzja bylaby zupelnie odwrotna.


> I teraz juz niech Pan nie udowadnia
> naukowo tej czesci ludzkosci, ktora mysli dokladnie na odwrot, ze to Pan ma
> racje, a nie oni. Gwarantuje Panu: tego sie nie da zrobic!

Da sie. Trzeba miec tylko odpowiednie zdolnosci. Jakie?.  Bardzo ostroznie
powiedzialbym ze "prorocze" +.

M.L.



Agrios wrote:
> In article 01bcfc18$3ad54000$LocalHost@michael,
> "Michał Lachowicz" <mic...@polbox.com> said:

> -> Agrios <agr...@bigfoot.com > napisał(a) w artykule

> ->> Chyba tez pominąłeś calkowicie to, ze jestesmy wladni rzeczy robic tak
> ->> czy siak - czyli ze jestesmy wolni.
> ->> a.

> -> Tak, zgadza sie, zupelnie to pominalem, a to z tej prostej przyczyny, ze jestem
> -> calkowicie odmiennego zdania. Moze troche przeginam, ale sadze ze gatunek
> -> zwany homo sapiens :-? ma 0% mozliwosci samostanowienia (czyzby mania
> -> przesladowcza :-&). A swoja droga ciekawe jak to jest z ptakami i borsukami
> -> ;-).Mam pytanie:na czym tak wlasciwie polega nasza wolnosc?"Wolnosc to
> -> groza"?
> -> Michal

> Latwo zapytac :)
> Wlasnie sam sie z tym pytaniem od pewnego czasu borykam.
> Przemyslalem wszystkie glebokie sensy i nic nie zostalo.:(
>
> Wrocilem wiec do poczatkowego zalozenia ze jest to nasza
> zdolnosc do zrobienia CZEGOKOLWIEK. Wowczas zachodzi potrzeba
> rozgarniecia swiata na to co dobre i to co zle. Do tego momentu
> jeszcze to sie trzyma, ale juz wowczas zaczynam widziec ze nie
> mam tej zdolnosci.:(
> Nie umiem nawet okreslic co jest dla mnie dobre :(
> Pomyslalem, ze nasza wolnosc to jest fizyczna i niewatpliwa
> zdolnosc do calkowitego odrzucenia zla. Z mojego punktu
> widzenia potrzebny mi jest Bog bo sam takiej zdolnosci
> rozroznienia zla i dobra nie mam. Tu sie z toba wiec zgodze
> ze nasza osobnicza, bardzo prywatna i osobowa wolnosc ma
> krotkie nogi.:)
> Ale, jest pewne ale. Moge wybrac podazac w strone zla BADZ
> dobra. To jest chyba moja wolnosc.
>
> a.

Witam ponownie :)
Tak, tak zgadzam sie zupelnie. Tylko po co Ci jest potrzebny Bog do
odroznienia dobra od zla ?? Ja mysle ze aby to droznic albo Bog wcale
nie jest potrzebny albo potrzeba Boga i Diabla jednoczesnie. Przeciez
Bog jest esensja Dobra wiec gdyby byl tylo On to nie byloby Zla ????

TSC1



In article <01bcfc18$3ad54000$LocalHost@michael>, "Michał Lachowicz"
<mic...@polbox.com> writes:
> Agrios <agr...@bigfoot.com > napisał(a) w artykule

>> Chyba tez pominales calkowicie to, ze jestesmy wladni rzeczy robic tak
>> czy siak - czyli ze jestesmy wolni.
>> a.

> (...) jestem calkowicie odmiennego zdania. Moze troche przeginam,
> ale sadze ze gatunek zwany homo sapiens : -? ma 0% mozliwosci  
> samostanowienia (czyzby mania przesladowcza :-&).

Calkowita racja - dopoki istnieja jakiekolwiek formy podporzadkowania
jednego osobnika drugiemu dopoty nie moze mowic o samostanowieniu
zarowno ten poodporzadkowany (zdominowany) jak i ten, ktory innych
podporzadkowal (-uje) sobie, gdyz jest od nich... uzalezniony  a wiec
sila rzeczy nie moze stanowic sam o sobie, gdyz nie jest NIEZALEZNY.
Pozornie wydaje sie, ze nigdy nie bedziemy w stanie istniec jako osobniki
zupelnie niezalezne od innych, gdyz wpojono nam zasade, ze: "by przezyc
trzeba walczyc o przezycie". A przeciez zastapienie walki (rywalizacji)
wspolpraca prowadzi do wzajemnego zaspokajania potrzeb bez potrzeby
walki, bez koniecznosci rywalizacji. Warunkiem jednak jest wzajemne,
bezwarunkowe ZAUFANIE, ktore wymaga wyeliminowania wszelkich form
oszustwa, tak swiadomych jak i nieswiadomych.


> A swoja droga ciekawe jak to jest z ptakami i borsukami ;-).

Pewnie tez sie chandrycza miedzy soba.:-)


> Mam pytanie: na czym tak wlasciwie polega nasza wolnosc?
> "Wolnosc to groza"?

Jak kto nieodpowiedzialny to dla niego podjecie odpowiedzialnosci
za jego wlasne decyzje jest dlan przerazajace, wiejace groza. Wszak
latwiej jest podjac decyzje i manipulujac "spuscic" odpowiedzialnosc na
kogos innego. A to oznacza juz NIEWOLNICTWO.

LeoTar

> Michal



In article 19971129122...@ladder02.news.aol.com,
leo...@aol.com (LeoTar) said:
-> In article <01bcfc18$3ad54000$LocalHost@michael>, "Michał Lachowicz"
-> <mic...@polbox.com> writes:
->> Agrios <agr...@bigfoot.com > napisał(a) w artykule

[...]

Sorry Wladku, ale od ostatniego razu kiedy mnie obrzuciles ordynarnymi
wyzwiskami obiecalem sobie ze nie bede z ludzmi twojego pokroju dyskutowal.
Rowniez daruj sobie polemike bo musze zalozyc filtr na twoj nick.

a.



Michał Lachowicz wrote:
> Agrios <agr...@bigfoot.com > napisał(a) w artykule

>> Chyba tez pominąłeś calkowicie to, ze jestesmy wladni rzeczy robic tak
>> czy siak - czyli ze jestesmy wolni.
>> a.

> Tak, zgadza sie, zupelnie to pominalem, a to z tej prostej przyczyny, ze
> jestem calkowicie odmiennego zdania. Moze troche przeginam, ale sadze ze
> gatunek zwany homo sapiens :-? ma 0% mozliwosci samostanowienia
> (czyzby mania przesladowcza :-&).A swoja droga ciekawe jak to jest z ptakami i
> borsukami  ;-).
> Mam pytanie:na czym tak wlasciwie polega nasza wolnosc?"Wolnosc to groza"?
> Michal

Witam :)

Moje zdanie na ten temat jest takie:
Tym sie miedzy innymi roznimy od zwierzat, ze potrafimy odroznic Dobro
od Zla, a nasza Wolnosc polega na tym, ze zawsze mamy wybor miedzy
postapieniem Dobrze i Zle.

TSC1



In article 01bcfb28$e34450a0$LocalHost@michael,
"Michał Lachowicz" <mic...@polbox.com> said:

[...]

-> IMHO nasze zycie jest calkowicie zdeterminowane przez niezalezne od nas
-> (oraz nieznanego pochodzenia) wplywy.Kazdy z nas przeciez wielokrotnie
-> doswiadczal tak przykrego uczucia bezsilnosci.Z drugiej strony zdarzaja sie
-> czesto  sytuacje,kiedy wszystko odbywa sie bez zadnych przeszkod (przy
-> minimalnym nakladzie sil) i plyniemy do przodu unoszeni niewidzialnym
-> pradem.Chodzi mi o udzial w naszym zyciu tzw.sily wyzszej :-) i chcialbym
-> poznac wasze zdanie na ten temat.
-> Pozdrawiam
-> Michal

HM :) taki ciekawy temat :)

Ale niestety nic sie o tym nie da powiedziec. Bo jesli sila wyzsza
istnieje - to tylko ona by tu cos mogla nam podszepnac...
Moze podszepnie ?

Chyba tez pominales calkowicie to, ze jestesmy wladni rzeczy robic tak
czy siak - czyli ze jestesmy wolni. Nawet wbrew okolicznosciom.

a.



On 27 Nov 1997, Michał Lachowicz wrote:

> Witam
> W jednym z poprzednich postow znalazlem taki fragment:
> "Cale zycie czlowieka jest w bardzo duzym stopniu zdeterminowane przez
> niezalezne od niego czynniki zewnetrzne. Czlowiek jest 'ograniczany na
> starcie' przez swoj kod genetyczny zwykle dlatego, ze pochodzi z takiej, a
> nie innej rodziny..".

Jak milo, ze sie mnie cytuje ;-))


> pradem. Chodzi mi o udzial w naszym zyciu tzw. sily wyzszej :-) i chcialbym
> poznac wasze zdanie na ten temat.

Hmm. Sila wyzsza powiadasz... Przychodzi mi do glowy sila grawitacji, w
zwiazku  z istnieniem ktorej nie kazdy moze zostac pilotem, ew. 'sila
wyzsza'  polegajaca na nieprzywidywalnosci procesow stochastycznych, w
zwiazku z  ktora nie kazdy moze dorobic sie grajac w 'totka'... i to by
bylo na tyle :-)

Jesli natomiast chodzi o TE sily wyzsze, ktore miales prawdopodobnie na
mysli, to pozostaja one w swerze wiary - gdyby mozna bylo zaobserwowac ich
oddzialywanie na rzeczywistosc, to oczywiscie o wierze nie byloby mowy.
Mozna co najwyzej dyskutowac o udziale w naszym zyciu wlasnie *wiary* w
sily wyzsze.


> Michal

MARIUSZ GRZECA  



Mariusz Grzeca <mg17...@bigfoot.com> napisał(a) w artykule

> Hmm. Sila wyzsza powiadasz... Przychodzi mi do glowy sila grawitacji, w
> zwiazku  z istnieniem ktorej nie kazdy moze zostac pilotem

Sile grawitacji pokonalismy, mamy przeciez statki kosmiczne, ale wlasnie o
takie COS  mi chodzi - czujesz i wiesz ze to istnieje, lecz nie widzisz
tego, a w ogole najchetniej bys od tego uciekl (albo i nie, jesli ci z tym
dobrze).


> ew. 'sila
> wyzsza'  polegajaca na niueprzywidywalnosci procesow stochastycznych, w
> zwiazku z  ktora nie kazdy moze dorobic sie grajac w 'totka'..

W "totka" mozna wygrac fuuure pieniedzy $$$$$, a ty myslisz ze moze tego
dokonac ktos "stochastyczny"? Niepojete...;-)


> Jesli natomiast chodzi o TE sily wyzsze, ktore miales prawdopodobnie na
> mysli, to pozostaja one w swerze wiary - gdyby mozna bylo zaobserwowac ich
> oddzialywanie na rzeczywistosc, to oczywiscie o wierze nie byloby mowy.
> Mozna co najwyzej dyskutowac o udziale w naszym zyciu wlasnie *wiary* w
> sily wyzsze.

I wlasnie dlatego zastanawiam sie, jak problem determinizmu pojmuja ludzie
wierzacy. Czy pozostawiaja sobie jakis margines dzialania, czy tez calkowicie
zdaja sie na "boska opieke".

Michal



On 28 Nv 1997, Michał Lachowicz wrote:
> Mariusz Grzeca <mg17...@bigfoot.com> napisał(a) w artykule

>> Hmm. Sila wyzsza powiadasz... Przychodzi mi do glowy sila grawitacji, w
>> zwiazku  z istnieniem ktorej nie kazdy moze zostac pilotem

> Sile grawitacji pokonalismy, mamy przeciez statki kosmiczne, ale wlasnie o
> takie COS  mi chodzi - czujesz i wiesz ze to istnieje, lecz nie widzisz
> tego, a w ogole najchetniej bys od tego uciekl (albo i nie, jesli ci z tym
> dobrze).

Moze inaczej bedzie latwiej... Sila grawitacji sprawia, ze statystyczny
obywatel RP nie moze lewitowac niczym Agrios i w zwiazku z tym jego
egzystencja zamyka sie w 2,5 wymiarowej przestrzeni, nie zas w pelnym 3D.


>> , ew. 'sila
>> wyzsza'  polegajaca na niueprzywidywalnosci procesow stochastycznych, w
>> zwiazku z  ktora nie kazdy moze dorobic sie grajac w 'totka'..

> W "totka" mozna wygrac fuuure pieniedzy $$$$$, a ty myslisz ze moze tego
> dokonac ktos "stochastyczny"? Niepojete...;-)

Czy to ty czytasz i nic z tego nie wynika, czy ja Cie nie rozumiem.
Przeciez napisalem, ze wyniki totka sa nieprzewidywalne, wiec wygrac nie
kazdy moze. Zatem owa nieprzewidywalnosc determinuje nasze nipowodzenie w
grach losowych.


>> oddzialywanie na rzeczywistosc, to oczywiscie o wierze nie byloby mowy.
>> Mozna co najwyzej dyskutowac o udziale w naszym zyciu wlasnie *wiary* w
>> sily wyzsze.

> I wlasnie dlatego zastanawiam sie,jak problem determinizmu pojmuja ludzie
> wierzacy. Czy pozostawiaja sobie jakis margines dzialania, czy tez calkowicie
> zdaja sie na "boska opieke".

Czlonkowie spolecznosci KK twierdza, ze Bog jest wszechmocny i
wszechwiedzacy i on stworzyl swiat. Prosta konsekwencja tego jest
wyznaczenie przez stworce calej przyszlosci ludzkosci, zatem pozbawienie
czlowieka wolnej woli i mozliwosc wyboru. A wiec zdaja sie calkwicie na
opieke boga, ktory poprowadzi ich za raczke przez cale zycie.


> Michal

MARIUSZ GRZECA   



In article Pine.LNX.3.95.971129121438.344H-100000@zodiac2.mimuw.edu.pl,
Mariusz Grzeca <mg17...@bigfoot.com> said:

[...]

-> Moze inaczej bedzie latwiej... Sila grawitacji sprawia, ze statystyczny
-> obywatel RP nie moze lewitowac niczym Agrios i w zwiazku z tym jego
-> egzystencja zamyka sie w 2,5 wymiarowej przestrzeni, nie zas w pelnym 3D.

Mariusz, pomylily ci sie grupy. To jest PSYCHOLOGIA a nie PSYCHIATRIA.

[...]
->
-> Czlonkowie spolecznosci KK twierdza, ze Bog jest wszechmocny i
-> wszechwiedzacy i on stworzyl swiat. Prosta konsekwencja tego jest
-> wyznaczenie przez stworce calej przyszlosci ludzkosci, zatem pozbawienie
-> czlowieka wolnej woli i mozliwosc wyboru. A wiec zdaja sie calkwicie na
-> opieke boga, ktory poprowadzi ich za raczke przez cale zycie.

To nie sa zadne proste konsekwencje tylko twoje prostackie interpretacje.

a.



Agrios wrote:
> In article Pine.LNX.3.95.971129121438.344H-100000@zodiac2.mimuw.edu.pl,
> Mariusz Grzeca <mg17...@bigfoot.com> said:

> [...]

> -> Moze inaczej bedzie latwiej... Sila grawitacji sprawia, ze statystyczny
> -> obywatel RP nie moze lewitowac niczym Agrios i w zwiazku z tym jego
> -> egzystencja zamyka sie w 2,5 wymiarowej przestrzeni, nie zas w pelnym 3D.

> Mariusz, pomylily ci sie grupy. To jest PSYCHOLOGIA a nie PSYCHIATRIA.

Hmm, w mojej wypowiedzi bylo cos o statystyce i procesach
stochastycznych, cos o fizyce, byl tam jakis obywatel RP, ktorego stanem
psychicznym sie nie zajmowalem, bylo cos o lewitacji, wiec to
parapsychologia, troszke matematyki - te przestrzenie, i na koncu
odrobina egzystencji. Czy powiedzialem cos zwiazanego z psychiatria ?
Chyba, ze masz na mysli egzystencje, ktora zajmowal sie egzystencjalizm,
ktorego tworca byl Kierkegaard cierpiacy na ciezka depresje endogenna,
ale to chyba zbyt daleko posuniete skojarzenia. Ale jesli potraktowales
wzmianke o lewitacji jako aluzje do stanu Twojej psychiki, to znaczy, ze
wiesz, ze cos z nia nie tak, bo gdybys nie wiedzial, to by Ci sie nie
skojarzylo. Proste nie sadzisz ?

> [...]


> -> Czlonkowie spolecznosci KK twierdza, ze Bog jest wszechmocny i
> -> wszechwiedzacy i on stworzyl swiat. Prosta konsekwencja tego jest
> -> wyznaczenie przez stworce calej przyszlosci ludzkosci, zatem pozbawienie
> -> czlowieka wolnej woli i mozliwosc wyboru. A wiec zdaja sie calkwicie na
> -> opieke boga, ktory poprowadzi ich za raczke przez cale zycie.

> To nie sa zadne proste konsekwencje tylko twoje prostackie interpretacje.

I tak to wyznawca wiary milosiernej, majacy gebe pelna strzelistych
hasel o tolerancji, moralnosci i innej osci, dal dowod swojego skrajnego
chamstwa. Straszny faryzeusz z Ciebie. Czy Twoj poziom intelektualny
pozwoli Ci jeszcze napisac jakis jeden, maly, sensowny argumencik na
poparcie swojej jakze blyskotliwej tezy, czy twoja wena tworcza
skonczyla sie na tym topornym argumencie ad personam ? A dodam, ze to
*nie* byly prostackie interpretacje. Jesli zakladasz, ze bog jest
wszechwiedzacy i stworzyl swiat, to przymujesz, ze jestes w jego rekach
marionetka, bo w momencie stworzenia swiata bog wiedzial jak sie w
kazdej chwili bedziesz zachowywal. Wiedzial to zanim Ty sie urodziles,
wiec jaka masz mozliwosc zmiany swojego przeznaczenia skoro z boskiego
punktu widzenia wszystko sie juz dokonalo ? Zwyczajnie zrealizujesz
jeden z fragmentow boskiego planu i pojdziesz do piachu. Jak moze byc
inaczej ? Skoro *wiesz*, ze cos bedzie sie zachowywalo w pewien
okreslony sposob, to z pewnoscia nie bedzie inaczej, czyz nie tak ?
Pozdrawiam, mimo tego przyciezkiego argumentu ad personam,

Mariusz Grzeca.

> a.



In article 34803E6E...@nospam.bigfoot.com,
Mariusz Grzeca <Mgr...@nospam.bigfoot.com> said:

[...]

->> Mariusz, pomylily ci sie grupy. To jest PSYCHOLOGIA a nie PSYCHIATRIA.

-> Hmm, w mojej wypowiedzi bylo cos o statystyce i procesach
-> stochastycznych, cos o fizyce, byl tam jakis obywatel RP, ktorego stanem
-> psychicznym sie nie zajmowalem, bylo cos o lewitacji, wiec to
-> parapsychologia, troszke matematyki - te przestrzenie, i na koncu
-> odrobina egzystencji. Czy powiedzialem cos zwiazanego z psychiatria ?
-> Chyba, ze masz na mysli egzystencje, ktora zajmowal sie egzystencjalizm,
-> ktorego tworca byl Kierkegaard cierpiacy na ciezka depresje endogenna,
-> ale to chyba zbyt daleko posuniete skojarzenia. Ale jesli potraktowales
-> wzmianke o lewitacji jako aluzje do stanu Twojej psychiki, to znaczy, ze
-> wiesz, ze cos z nia nie tak, bo gdybys nie wiedzial, to by Ci sie nie
-> skojarzylo. Proste nie sadzisz ?

To jest prostsze niz to probujesz zasugerowac.
Piszesz czlowieku o lewitacji - tak jakby to bylo czescia twojej realnosci
co IMHO  domaga sie tego zebys skonsultowal swoje spostrzezenia z opinia
specjalisty.

[...]


->> To nie sa zadne proste konsekwencje tylko twoje prostackie interpretacje.

-> I tak to wyznawca wiary milosiernej, majacy gebe pelna strzelistych

Nie mam ZADNEJ geby. przeczytaj sobie moja poprzednia porade.


-> hasel o tolerancji, moralnosci i innej osci, dal dowod swojego skrajnego

Nigdy nie pisalem ze jestem zwolennikiem tolerancji, nie dyskutowalem z
toba moralnosci, o osciach wogole nigdy nie dyskutowalem.


-> chamstwa. Straszny faryzeusz z Ciebie. Czy Twoj poziom intelektualny

Faryzeusze nie istnieja od roku 70 AD.


-> pozwoli Ci jeszcze napisac jakis jeden, maly, sensowny argumencik na
-> poparcie swojej jakze blyskotliwej tezy, czy twoja wena tworcza
-> skonczyla sie na tym topornym argumencie ad personam ? A dodam, ze to

Rozczaruje cie, ale rowniez ta wena jest produktem twojej wyobrazni...


-> *nie* byly prostackie interpretacje. Jesli zakladasz, ze bog jest
-> wszechwiedzacy i stworzyl swiat, to przymujesz, ze jestes w jego rekach
-> marionetka, bo w momencie stworzenia swiata bog wiedzial jak sie w
-> kazdej chwili bedziesz zachowywal. Wiedzial to zanim Ty sie urodziles,
-> wiec jaka masz mozliwosc zmiany swojego przeznaczenia skoro z boskiego
-> punktu widzenia wszystko sie juz dokonalo ? Zwyczajnie zrealizujesz
-> jeden z fragmentow boskiego planu i pojdziesz do piachu.

Mariusz, wydrukuj sobie ten post i zanies swojemu lekarzowi to moze
mu pomoc w diagnozie.


-> Jak moze byc
-> inaczej ? Skoro *wiesz*, ze cos bedzie sie zachowywalo w pewien
-> okreslony sposob, to z pewnoscia nie bedzie inaczej, czyz nie tak ?

Moze byc. Jesli naprawde chcesz wiedziec to mozemy o tym kiedys
pogadac.

a.



Agrios wrote:

> To jest prostsze niz to probujesz zasugerowac.
> Piszesz czlowieku o lewitacji - tak jakby to bylo czescia twojej realnosci
> co IMHO  domaga sie tego zebys skonsultowal swoje spostrzezenia z opinia
> specjalisty.

Widze, ze masz czlowieku problemy z mysleniem...wspomnialem o lewitacji
jako elemencie *twojej* rzeczywistosci, nie zas swojej... pamietasz
jeszcze swoje przechwalki na p.s.r. ? Moze przyslac Ci stosowny cytat z
Dejanews jesli masz watpliwosci ?


> -> hasel o tolerancji, moralnosci i innej osci, dal dowod swojego skrajnego

> Nigdy nie pisalem ze jestem zwolennikiem tolerancji, nie dyskutowalem z
> toba moralnosci, o osciach wogole nigdy nie dyskutowalem.

Wlasnie zauwazylem, ze nie dyskutowales na zaden temat, tylko slales
monologi, nie czytajac moich wypowiedzi. Twierdzisz, ze jestes
katolikiem, wiec obowiazuja cie normy moralne przyjete przez twoja
wspolnote wyznaniowa. O ile wiem u podstaw calego waszego systemu
etycznego lezy dekalog. A jednym z przykazan jest 'miluj blizniego
swego, jak siebie samego' (czy jakos tak). Ty natomiast, mimo, ze
trabisz na lewo i prawo o wierze, bogu i wartosciach, lamiesz
jednoczesnie to przykazanie, piszac w odpowiedzi na moj post, ktory w
zalozeniach mial byc kulturalny i *nie* obrazliwy, czy prowokacyjny, ze
jestem psychicznie chorym prostakiem. Dlatego moim zdaniem jestes
zwyklym, prymitywnym faryzeuszem, ktory nie potrafi bez emocji
dyskutowac na bliskie sobie tematy. Poza tym, tu jest psychologia, a nie
religia, wiec nie interesuje nikogo jak bardzo kochasz boga i jak
bardzo go bedziesz bronil. Jesli masz ochote dorzucic pare argumentow do
dyskusji, to wszyscy z checia poczytamy, jesli natomiast masz zamiar sie
goraczkowac i rzucac obelgami tylko dlatego, ze nie podoba ci sie zdanie
gloszone przez socjobiologow, to spadaj stad...wyjdzie ci to na zdrowie.
Btw. Jak dotychczas nie ustosunkowales sie w zaden sposob do mojej
argumentacji dotyczacej scislego zdeterminowania naszego losu, napisales
tylko, ze to brawurowe. Czekam, az przyznasz mi racje, albo przedstawisz
argumenty przeciwko, ew. przyjme, ze sie nie zgadzasz, ale jestes zbyt
ograniczony, by napisac cos poza obelgami, bedacymi wyrazem twojej
dezaprobaty dla moich pogladow.


>-> chamstwa. Straszny faryzeusz z Ciebie. Czy Twoj poziom intelektualny

> Faryzeusze nie istnieja od roku 70 AD.

Faryzeusz = hipokryta, obludnik, bigot. Polecam lekture slownika jezyka
polskiego, zanim przystapisz do dalszej dyskusji, bo jak masz niby
rozumiec co pisze, skoro nie wiesz co znacza poszczegolne slowa,
ktorymi sie posluguje ?


> -> *nie* byly prostackie interpretacje. Jesli zakladasz, ze bog jest
> -> wszechwiedzacy i stworzyl swiat, to przymujesz, ze jestes w jego rekach
> -> marionetka, bo w momencie stworzenia swiata bog wiedzial jak sie w
> -> kazdej chwili bedziesz zachowywal. Wiedzial to zanim Ty sie urodziles,
> -> wiec jaka masz mozliwosc zmiany swojego przeznaczenia skoro z boskiego
> -> punktu widzenia wszystko sie juz dokonalo ? Zwyczajnie zrealizujesz
> -> jeden z fragmentow boskiego planu i pojdziesz do piachu.

> Mariusz, wydrukuj sobie ten post i zanies swojemu lekarzowi to moze
> mu pomoc w diagnozie.

Kolejny raz dowodzisz swojego uposledzenia umyslowego. Prosilem cie juz,
zebys skonczyl z argumentacja ad personam i ustosunkowal sie do moich
wypowiedzi w sposob choc odrobine kulturalny, argumentujac w choc
odrobine logiczny sposob, albo sie zamknal. A moze nie wiesz co znaczy
'ad personam' ? Polecam tym razem 'Slownik wyrazow obcych i zwrotow
obcojezycznych' Wiedzy Powszechnej pod red. w.Kopalinskiego.


> -> Jak moze byc
> -> inaczej ? Skoro *wiesz*, ze cos bedzie sie zachowywalo w pewien
> -> okreslony sposob, to z pewnoscia nie bedzie inaczej, czyz nie tak ?

> Moze byc. Jesli naprawde chcesz wiedziec to mozemy o tym kiedys
> pogadac.

Tak naprawde chce wiedziec, gdyby bylo inaczej, to bym nie zaczynal
dyskusji. Zapewniam cie, ze niezwykle interesuje mnie kolejna udziwniona
logika, dzieki ktorej bedziesz sie staral obalic moje argumenty.
Zapraszam do dyskusji...najlepiej na pirv.

> a.



In article 348168FA...@nospam.bigfoot.com,
Mariusz Grzeca <Mgr...@nospam.bigfoot.com> said:

[...]

-> Kolejny raz dowodzisz swojego uposledzenia umyslowego. Prosilem cie juz,
-> zebys skonczyl z argumentacja ad personam i ustosunkowal sie do moich
-> wypowiedzi w sposob choc odrobine kulturalny, argumentujac w choc
-> odrobine logiczny sposob, albo sie zamknal.

[...]

Zamkne sie :)

a.



Mariusz Grzeca wrote:

> Jesli zakladasz, ze bog jestwszechwiedzacy i stworzyl swiat, to
> przymujesz, ze jestes w jego rekachmarionetka, bo w momencie
> stworzenia swiata bog wiedzial jak sie w kazdej chwili bedziesz
> zachowywal. Wiedzial to zanim Ty sie urodziles,wiec jaka masz
> mozliwosc zmiany swojego przeznaczenia skoro z boskiego punktu widzenia
> wszystko sie juz dokonalo ? Zwyczajnie zrealizujesz jeden z fragmentow
> boskiego planu i pojdziesz do piachu. Jak moze być inaczej ? Skoro
> *wiesz*, ze cos bedzie sie zachowywalo w pewien okreslony sposob, to z
> pewnoscia nie bedzie inaczej, czyz nie tak ?
> ...

No tak ale gdy juz wmieszalismy tu Boga to nalezy pamietac, ze przy
probie zrozumiena Jego intencji nie mozemy patrzec na Niego przez
pryzmat swoich (ludzkich) ograniczen. Nie nalezy rozpatrywac Boga jako
istoty "plynacej" w czasie tak jak my to robimy: przeszlosc, teraz,
przyszlosc. Bog jest istota ponadczasowa i jego intencje i poczynania sa
dla nas przez to niezrozumiale (przynajmniej dla mnie)

TSC1



On Tue, 2 Dec 1997, Tomasz Szatkiewicz wrote:

> No tak ale gdy juz wmieszalismy tu Boga to nalezy pamietac, ze przy
> probie zrozumiena Jego intencji nie mozemy patrzec na Niego przez
> pryzmat swoich (ludzkich) ograniczen. Nie nalezy rozpatrywac Boga jako
> istoty "plynacej" w czasie tak jak my to robimy: przeszlosc, teraz,
> przyszlosc. Bog jest istota ponadczasowa i jego intencje i poczynania sa
> dla nas przez to niezrozumiale (przynajmniej dla mnie)

Primo: instnienie poza czasem jest absurdem, jest sprzeczne z
elementarnymi prawami fizyki. Obiekt, ktorego kazdy 'punkt' jest 'rozciagly'
w czasie nie moze miec zadnego wplywu na nasza rzeczywistosc, gdyz zadna
metryka nie ma wtedy sensu, a wiec nie moga zachodzic zaleznosci
przyczynowo skutkowe miedzy takim obiektem a jakimkolwiek obiektem w
naszej czasoprzestrzeni.

Secundo: jest to sprzeczne z Biblia, wg. ktorej Bog tworzyl swiat przez
szesc dni. Jest wyraznie napisane - pierwszego dnia robil to, drugiego
tamto, a trzeciego jeszcze cos innego itp. Sam fakt stworzenia wiaze sie
z zastepstwem czasowym - najpierw swiata nie bylo, potem przez 6 dni
powstawal, a nastepnie swiat juz byl. Wiec uplyw czasu jednak obowiazuje
rowniez boga (oczywiscie w Twoim mniemaniu - ja w niego nie wierze).
BTW. Nie rozumiem Was wierzacych po kiego czorta tworzyc takie karkolomne
teorie, ktore nie dosc, ze sa absurdalne, to jeszcze sprzeczne z doktryna?
Aby za wszelka cene dowiesc czegos nam, ateistom ? Ale w sumie zawsze
mozna zalozyc, ze Bog w swej nieskonczonej madrosi i dobroci ma w dupie za
przeproszeniem wszystkie prawa, ktorymi nas ogranicza i uczynil nas takimi
tepakami, ze nie jestesmy w stanie pojac jego poczynan. Ja nie chce miec
do czynienia z takim despota...

> TSC1

MARIUSZ GRZECA          



Michał Lachowicz wrote:

> Witam
> W jednym z poprzednich postow znalazlem taki fragment:
> "Cale zycie czlowieka jest w bardzo duzym stopniu zdeterminowane przez
> niezalezne od niego czynniki zewnetrzne. Czlowiek jest 'ograniczany na
> starcie' przez swoj kod genetyczny zwykle dlatego, ze pochodzi z takiej, a
> nie innej rodziny..".
> IMHO nasze zycie jest calkowicie zdeterminowane przez niezalezne od nas
> (oraz nieznanego pochodzenia) wplywy.

Czyzbys sugerowal, ze NIE majac na nasz los zadnego wplywu nie powinniśmy
się wogole zastanawiac nad naszym pochodzeniem oraz NIE powinnismy
poszukiwac rozwiazan dla naszych egzystenacjalnych i swiatopogladowych
dylematow?


> Kazdy z nas przeciez wielokrotnie doswiadczal tak przykrego uczucia
> bezsilnosci.


Mow o sobie !  Nie wychodz poza zakres wlasnego postrzegania gdy mowisz
takie bzdurne slowa. To jest Twoja opinia i pewnie chcialbys by zostala
powszechnie uznana. To jest MANIPULACJA. A wiesz do czego prowadzi manipulacja?
Prowadzi do -izmow (nazizm, faszyzm, fetyszyzm, satanizm, alkoholizm, etc.)


> Z drugiej strony zdarzaja sie czesto sytuacje, kiedy wszystko odbywa sie bez
> zadnych przeszkod (przy minimalnym nakladzie sil) i plyniemy do przodu
> unoszeni niewidzialnym pradem. Chodzi mi o udzial w naszym zyciu tzw. sily
> wyzszej :-) i chcialbym poznac wasze zdanie na ten temat.

Dopiero co sugerowales okreslony poglad a tutaj nagle oczekujesz  jakichs
nowych opinii?Przeciez Ty jestes oszustem !

LeoTar

> Michal



LeoTar <Leo...@ix.netcom.com> napisał(a) w artykule

> Czyzbys sugerowal, ze NIE majac na nasz los zadnego wplywu nie powinniśmy
> się wogole zastanawiac nad naszym pochodzeniem oraz NIE powinnismy
> poszukiwac rozwiazan dla naszych egzystenacjalnych i swiatopogladowych
> dylematow?

Sugeruje ze nie majac zadnego wplywu na nasz los, nie pozostalo nam nic
innego, niz poszukiwanie rozwiazan dla w/w dylematow.


>> Kazdy z nas przeciez wielokrotnie doswiadczal tak przykrego uczucia
>> bezsilnosci.

> Mow o sobie !  Nie wychodz poza zakres wlasnego postrzegania gdy mowisz
> takiebzdurne slowa. To jest Twoja opinia i pewnie chcialbys by zostala
> powszechnie uznana. To jest MANIPULACJA. A wiesz do czego prowadzi manipulacja?
> Prowadzi do -izmow (nazizm, faszyzm, fetyszyzm, satanizm, alkoholizm, etc.)

Teraz wiem takze do czego prowadzi nadeptywanie czyichs odciskow. Do
wkurwizmu :-).


>> Z drugiej strony zdarzaja sie czesto sytuacje, kiedy wszystko odbywa sie bez
>> zadnych przeszkod (przy minimalnym nakladzie sil) i plyniemy do przodu
>> unoszeni niewidzialnym pradem. Chodzi mi o udzial w naszym zyciu tzw.sily
>> wyzszej :-) i chcialbym poznac wasze zdanie na ten temat.

> Dopiero co sugerowales okreslony poglad a tutaj nagle oczekujesz  jakichs
> nowych opinii? Przeciez Ty jestes oszustem !

Zgadles co do nazwiska. Nie nazywam sie Lachowicz. Jezeli chodzi o obelgi
proponuje uzywac tradycyjnego "Ty Michale !".



Michał Lachowicz wrote:

>> Dopiero co sugerowales okreslony poglad a tutaj nagle oczekujesz  jakichs
>> nowych opinii?  Przeciez Ty jestes oszustem !

> Zgadles co do nazwiska. Nie nazywam sie Lachowicz. Jezeli chodzi o obelgi
> proponuje uzywac tradycyjnego "Ty Michale !".

Witam.

 
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego