Do p.W.Rempolskiego - Jak to na wojence bywało

Przejdź do treści

Menu główne:

Do p.W.Rempolskiego

Rok 1996

Elzbieta     11.06.1996

Drogi Panie. Chociaz nie wypowiadalam sie tu jeszcze ale sledze czeto te
liste. Z calym szacunkiem dla Pana i Pana wiedzy musze powiedziec, ze dla
mnie Pana dzialalnosc na tej liscie ma cechy jakiegos maniactwa. Uprawia
Pan tu swoista psychoterapie w imie WLASNEJ PRAWDY, odpartej na
psychoanalizie i probuje Pan nia uszczesliwiac kazdego, kto tylko sie
Panu nawinie. W psychoterapii nie ma nic zlego pod warunkiem, ze sie jej
nie narzuca, a pacjent-klient wyraza na nia ZGODE. To kwestia etyki. Na
ostatnie 30 wypowiedzi 11 jast Panskich, 11 p. AA. Ale dla Pana to pewnie
przejaw jakichs podswiadomych, wywodzacych sie z kompleksu Edypa,
dzieciecych, tlumionych tendencji, ktore zaraz zacznie Pan szczegolowo
analizowac w kontekscie dynamiki grupowej, bez wzgledu na to, czy ta
grupa sobie tego zyczy czy nie! Tymczasem sprawa jest prozaiczna. Panskie
zapedy terapeutyczne nie sa tu mile widziane bo znakomita wiekszosc nie
ma po prostu ochoty na terapie, z czym nie chce sie Pan LICZYC! Jesli
jest Pan zawodowym terapeuta, psychologiem, psychiatra itd., to nie
liczenie sie z wola tu obecnych stawia Pana i Pana etyke /zawodowa/ w
bardzo kiepskim swietle. Przekracza Pan w ten sposob wszelkie zasady
etyki zawodowej. Uprawia Pan tu "terapie na sile" bo z jakichs powodow
uznal Pan widocznie, ze to dobre miejsce do jej uprawiania. Caly czas
wytyka Pan komus kompleksy gdy tymczasem Panska postawa jest wrecz
klinicznym przypadkiem tych wlasnie. Istnieje tez mozliwosc, iz jest Pan
ofiara zlej psychoterapii, ktora w efekcie pchnela Pana do tak silnej
identyfikacji ze zla rola terapeuty. Tak czy innaczej powinien Pan
wiedziec, ze terapia narzucona jest zawsze zla, a najgorsi terapeuci to
ci nawiedzeni, jak Pan, bez wzgledu na to jaka posiadaja wiedze. A
psychoanaliza byla dobra 50-30 lat temu :-)

E.Kolakowska




In a message dated 96-06-14 17:22:22 EDT,
ElaKola%CON...@PLEARN.EDU.PL (Elzbieta) writes:

> Drogi Panie. Chociaz nie wypowiadalam sie tu jescze ale sledze czesto te
> liste. Z calym szacunkiem dla Pana i Pana wiedzy musze powiedziec, ze dla
> mnie Pana dzialalnosc na tej liscie ma cechy jakiegos maniactwa. Uprawia
> Pan tu swoista psychoterapie w imie WLASNEJ PRAWDY, odpartej na
> psychoanalizie i probuje Pan nia uszczesliwiac kazdego, kto tylko sie
> Panu nawinie. W psychoterapii nie ma nic zlego pod warunkiem, ze sie jej
> nie narzuca, a pacjent-klient wyraza na nia ZGODE. To kwestia etyki.
> Na ostatnie 30 wypowiedzi 11 jast Panskich, 11 p. AA. Ale dla Pana to pewnie
> przejaw jakichs podswiadomych, wywodzacych sie z kompleksu Edypa,
> dzieciecych, tlumionych tendencji, ktore zaraz zacznie Pan szczegolowo
> analizowac w kontekscie dynamiki grupowej, bez wzgledu na to, czy ta
> grupa sobie tego zyczy czy nie! Tymczasem sprawa jest prozaiczna. Panskie
> zapedy terapeutyczne nie sa tu mile widziane bo znakomita wiekszosc nie
> ma po prostu ochoty na terapie, z czym nie chce sie Pan LICZYC! Jesli
> jest Pan zawodowym terapeuta, psychologiem, psychiatra itd., to nie
> liczenie sie z wola tu obecnych stawia Pana i Pana etyke /zawodowa/ w
> bardzo kiepskim swietle. Przekracza Pan w ten sposob wszelkie zasady
> etyki zawodowej. Uprawia Pan tu "terapie na sile" bo z jakichs powodow
> uznal Pan widocznie, ze to dobre miejsce do jej uprawiania. Caly czas
> wytyka Pan komus kompleksy gdy tymczasem Panska postawa jest wrecz
> klinicznym przypadkiem tych wlasnie. Istnieje tez mozliwosc, iz jest Pan
> ofiara zlej psychoterapii, ktora w efekcie pchnela Pana do tak silnej
> identyfikacji ze zla rola terapeuty. Tak czy innaczej powinien Pan
> wiedziec, ze terapia narzucona jest zawsze zla, a najgorsi terapeuci to
> ci nawiedzeni, jak Pan, bez wzgledu na to jaka posiadaja wiedze. A
> psychoanaliza byla dobra 50-30 lat temu :-)
>
> E.Kolakowska

Droga Pani,
Jestem niezwmiernie zdziwiony, ze dopiero po dwu i pol  z gora miesiacach
zauwazyla Pani moja obecnosc na tej liscie w momencie, kiedy administrator
listy po machinacjach z jej 'uprywatnieniem' stwierdzil ze jestem osoba
niepozadana.

Gwoli wyjasnienia. Na liste wszedlem w celu przedstawienia wlasnego pogladu
na  uniwersalna przyczyne przemocy bez zamiaru prowadzenia terapii gdyz
zgadzam sie z Pania, ze 'na sile' nie nalezy ludzi uszczesliwiac. Zgadzam sie
w tej materii z Pania tylko do pewnego momentu, a mianowicie dopoty, dopoki
ci ludzie obok ktorych egzystujemy nie zaczynaja nam wlazic na glowe.
Ja nikomu nie wlazilem na glowe dopoki nie obrzucono mnie epitetami
w rodzaju tych, ktorych rowniez uzyla Pani a takze 'lepszymi' w rodzaju
zboczeniec i psychopata.  Podobne argumenty padaly tylko od prawnikow z
Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego (niech im ziemia lekka bedzie).
Otoz szacunek i poszanowanie wolnośći drugiego czlowieka wymagaja aby
cokolwiek on prezentuje zachowac osobisty dystans i nie kierowac sie
emocjami, bo jak wiemy WSZYSCY jestesmy emocjonalnie niezbyt stabilni.
Temat, ktory poruszalem jest istotnie szokujacy co wcale nie oznacza, ze
ktokolwiek mial prawo mi ublizac poniewaz zaden z dyskutantow nie zapoznal
sie z historia mojego zycia i zaden z nich nie mogl zaprzeczyc badz poprzec
postawionej przez mnie tezy.

Reakcja wielu uczestnikow listy swiadczy natomiast, ze temat o ktorym
rozprawiam porusza najodleglejsze i najbardziej skrzetnie, nieswiadomie
skrywane obszary ludzkich pragnien i niezaspokojonych potrzeb.  Dotyka
to zarowno psychologii rodziny jak i psychologii spolecznej, manipulowania
tlumami a takze przyczyn mutacji genetycznych i stabilnosci Czlowieka jako
zbiorowosci.  Nie czuje zadnego zazenowania piszac o zasiegu oddzialywania
zjawiska o ktorym mowie - poszedlem dalej anizeli psychologia transpersonalna
(szamanizm wsrod Ewenkow, Indian amerykanskich oraz Eskimosow).
Przekroczylem zaklety krag kompleksu Edypa i znalazlem narzedzia do 'leczenia
duszy' czlowieka, marzenia Freuda i Bettelheima.

Nie jest to psychoanaliza jaka Pani zna i o jakiej moze Pani przeczytac w
kasiazkach. Metoda, ktora stosuje oparta jest na przelamywaniu bariery
nieswiadomosci i obnazaniu pierwotnej traumy.  Leczenie jest 'bolesne' a
reakcje 'pacjentow' bywaja zazwyczaj straszne i niebezpieczne dla terapeuty.
Nie widze jednak innej mozliwosci wyeliminowania przemocy, ktorej pierwotna
trauma jest przyczyną. Przemocy, ktora owocuje prostytucja malzenska,
homoseksualizmem oraz wszelkimi dolegliwosciami zdrowotnymi u czlowieka
po mutacje genetyczne wlacznie.

Na Pani zarzut, ze jestem ofiara niewlasciwej terapii moge odpowiedziec, ze
BYLEM istotnie ofiara takiej terapii rodzinnej prowadzonej przez Instytuty Osiagania
Ludzkich Mozliwosci w Filadelfii, USA, gdzie rehabilitowalismy syna, dziecko z
zespolem Down'a.  Jednakze dzieki tamtej wlasnie ekstremalnej metodzie
terapii, po  ktorej ukryta przemoc w naszej rodzinie nabrzmiala niczym czyrak i wylala
się szeroka rzeka, oraz dzieki umiejetnosci sluchania dzieci (ktore kocham nade
wszystko, wszystkie, rowniez nie swoje) dotarlem do ukrytych korzeni przemocy
i po prostu mowiac o tym sprawdzam rownoczesnie czy nie popelnilem bledu.
Co do lamania zasad etyki zawodowej to pragne stwierdzic, ze zasady to Tradycja
a tradycje, jak kazdy mit czy zakaz, nalezy obalac.  Dopiero wtedy, gdy czlowiek
przestanie kierowac sie nakazami i zakazami a zacznie myslec samodzielnie
i podejmowac decyzje opierajac sie na samowiedzy i samoswiadomosci
ludzka zbiorowosc przestanie byc niestabilna.  Samoswiadomosc, samostanowienie,
wolnosc, zycie bez przemocy, szacunek, zaufanie....  Jak to wszystko osiagnac
prostym zabiegiem?  Czy Pani wie?  Bo ja tak.

Pozdrawiam
Wladek Tarnawski

PS.  Jezeli chcialaby sie Pani zapoznac z moimi wczesniejszymi 'wypocinami'
odsylam do arcgiwum Internetu pod:   LeoTar@gnn.com, Stragan@aol.com
oraz Rempolski@aol.com - to moje skrzynki na Internecie. Obecnie aktywne sa
Leotar@aol.com oraz Straczek@aol.com.




Wladek Tarnawski  16.06.1996

In a message dated 96-06-16 15:03:46 EDT,
ElaKola%CON...@PLEARN.EDU.PL (Elzbieta) writes:

> Drogi Panie! Alez ja jestem w stanie polemizowac z Panskimi pogladami,
> ale nie one sa istota sprawy. "Brakiem etyki" nazwalam te momenty, w
> ktorych uprawia Pan bezposrednia "psychoterapie" wobec wpisujacych sie na
> liste osob, analizujac je - o s o b y - na podstawie ich wypowiedzi
> zgodnie z wyznawanymi przez siebie "teoriami" /na marginesie:dosc
> watpliwymi dla mnie/, wystawiajac "diagnozy", oceniajac, zadajac
> "terapeutyczne" pytania itd. Poki przedstawia Pan swoje poglady "na
> sprawe" wszystko jest, moim zdaniem, w porzadku! Ale gdy zaczyna Pan
> uprawiac "indywidualne analizy" poszczegolnych osob, to jest to dla mnie
> niedopuszczalnym NADUZYCIEM!

Szanuje Pani subiektywna ocene chociaz moja opinia na temat uprawiania
analiz jest odmienna od tej, ktora reprezentuje Pani. Psychoanalitycznym ocenom
jestesmy poddawani wszedzie i na co dzien a zatem moja postawa, gdy ktos
mnie kopie obrzucajac epitetami w rodzaju zboczeniec czy psychopata jest
tylko reakcja 'obronna'.  Nikt bowiem nie ma prawa nazywac kogos drugiego
w tak niewybredny sposob jak robiono to ze mna tylko dlatego ze ten ktos
reprezentuje skrajnie odmienne poglady, bez wzgledu na przedstawiany temat.
W szczegolnosci temat, co do ktorego powiedziala Pani, ze sama ocenia jako
watpliwy.  Ja mam PEWNOSC  i dlatego uwazam ze mam rowniez PRAWO
a co za tym idzie OBOWIAZEK  jego dyskutowania.


> Poza tym: Mam wrazenie, ze Pan nie dyskutuje po to aby wniesc w dyskusje
> jeszcze jedno, nowe swiatlo na omawiany problem. Dyskusja jest dla Pana
> tylko pretekstem. Celem jest: ZMIENIAC MYSLENIE INNYCH zgodnie z tym co
> Pan uwaza za sluszne /nie mowiac tego wprost, za to SERWUJAC to o czym
> pisalam wyzej, czyli "indywidualne analizy" czy tez indywidualna
> "psychoterapie"/. A to juz jest, moim zdaniem, gruba manipulacja, /z
> ktora podobno Pan walczy/, a nie dyskusja.

Ma Pani absolutna racje, dyskutuje nie po to aby ANALIZOWAC lecz po to
zeby ZMIENIAC  dajac przyklady i dowody poniewaz zjawiska psychiczne sa
bardzo ulotne i nie da sie ich sfilmowac.  Dopiero rozumiejac schemat mozna
w kazdym filmie dostrzec to co niemozliwe do sfilmowania.
Wbrew Pani zarzutowi nie uprawiam indywidualnej psychoterapii na Internecie
gdyz pokonywanie oporow, ktore sa do pokonania nie jest mozliwe bez
kontaktu bezposredniego, bez szybkiej riposty ktora nie pozwoli podmiotowi
wytworzyc nowych barier ochronnych dzieki ktorym rozdwojona osobowosc
moze czasowo (do smierci) funkcjonowac.  Celem bowiem jest rozwalenie
falszywej osobowosci i szybkie jej scalenie aby nie wystapily najbardziej
negatywne skutki kompleksu nizszosci (samozaglada).


> I tylko o to mi chodzi. Nie jestem do Pana wrogo ustosunkowana i nie
> zamierzam w Panem walczyc, ani Pana przesladowac, a to co tu
> przedstawilam jest moim subiektywnym pogladem na pewne aspekty Pana
> dzialalnosci na liscie, a nie generalna ocena Pana osoby.
> Jestem psychologiem i moglabym rowniez, na podstawie Pana wypowiedzi
> pokusic o wystawienie Panu "diagonozy".

Nie mam nic przeciwko, gdyz lubie uslyszec jakie popelniam bledy. Nie jestem
w stanie sie od nich ustrzec, gdyz jako osobnik, ktory pokonuje strach
traumatyczny na drodze intelektualnej nie wykazuje 100% odpornosci na
drobne uzaleznienia, ktore sa wszak sposobem na rekompensowanie
kompleksow i fobii pochodnych kompleksu Edypa.


> Ale nie mam do tego ZADNEGO prawa i nie tak pojmuje swoja role. Nawet
> gdyby Pan o to poprosil nie zrobilabym tego.
> Mysle jednak, ze nie powinismy dluzej "zasmiecac" lity tym watkiem, wiec
> jesli ma Pan ochote go rozwijac z przyjemnoscia podyskutuje przez e-mail.

Chetnie podejme dyskusje bardziej detaliczna z kims, kto ma ode mnie znacznie
wieksze doswiadczenie jezeli chodzi o metody terapeutyczne.
Co do jednego nie zmienie zdania, uważam ze ukryta przemoc mozna pokonac tylko
przemoca serwujac podmiotowi terapii wiedze o przyczynie wewnetrznego
konfliktu. Tego sie uniknac nie da i w pewnym momencie czlowiekowi trzeba
to po prostu powiedziec:  DLACZEGO.

Dlaczego?  to najwdzieczniejsze pytanie filozofow i tylko odpowiadajac na nie
bez wstydu, pruderii, strachu i szacunku dla tradycyjnych Autorytetow mozemy
znalezc dla ludzkosci wyjscie z matni.  Ta droga szedlem wspomagany (kopany)
wpierw przez moja zone a nastepnie (pod jej przymusem) przez nasze dzieci.
Ta droga ide rowniez wedrujac od listy do listy na Internecie i w NYC.  I jak
na razie jest to droga bardzo efektywna - szybka i skuteczna pomoc.

> E.Kolakowska
> ElaKola@concetric.net

Z wyrazami szacunku
Wladek Tarnawski
Leo...@aol.com, Str...@aol.com

PS. Rempolski, Stragan to moje pseudonimy.


 
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego