Identyfikacja - Jak to na wojence bywało

Przejdź do treści

Menu główne:

Identyfikacja

Rok 1999

Witam wszystkich!

Mam pewien problem. Mianowicie jestem w stalym zwiazku z mezczyzna od 3.5
roku. Dotychczas wszystko ukladalo sie dobrze, mielismy nawet malzenskie
plany (ja mam 22 a on 24 lata)  ....  niestety od pewnego czasu cos sie
psuje.....Mieszkamy razem, jednak widze, ze oddalamy sie od siebie.....majac
wrazenie, ze jestem zaniedbywana zaczelam kontaktowac sie z ludzmi przez
chat....poczatkowo byly to luzne rozmowy ....sytuacja sie zmienila, gdy
poznalam pewnego faceta....niby nic ( poczatkowo), jednak w pewnym momencie
zlapalam sie na tym, ze brakuje mi tej osoby. (rozmawiamy codziennie po kilka
godzin...) kazdego wieczora z niecierpliwoscia czekam na Jego pojawienie sie
....ostatnio spotkalismy sie...bylo swietnie, naprawde wspaniale sie
dogadujemy .....i to mnie wlasnie przeraza....z jednej strony niby jest
ok.(pozornie) w koncu to tylko znajomy. z drugiej jednak wiem, ze to cos
wiecej ,czego nie potrafie , a moze nie chce zidentyfikowac...Widze, ze
facet sie w to angazuje, moj mezczyzna cierpi a ja......powiedzcie mi, czy
jestem normalna?.....Moj mezczyzna bardzo mnie kocha wiem o tym, ale w tym
zwiazku czegos mi brakuje

Nie chce nikogo ranic, ale widze, ze brne w sprawe, ktora z kazdym dniem
staje sie coraz trudniejsza.....mam problem z identyfikacja tego czego
wlasciwie chce.....prosze powiedzcie mi jak uczciwie stanac przed soba
i......cos postanowic?

Joanna                      14.03.1999




poczytaj moj post wczesniej
chyba podobna sytuacja tylko z odwrotnej strony
moja rada:
jestescie oboje mlodzi, nie trzymaj sie na sile,
jesli czujesz ze ktos bardziej ci odpowiada to uciekaj do niego
(o ile on jest szczery)
ja poznalem uczcie swego zycia w wieku 35 lat, nigdy wczesniej nie myslalem
ze czegos takiego doznam, jesli czuejsz to w wieku 22 lat to jestes szczesliwa

ale uwaga: czy w tym wieku naprawde mozna poczuc gleboko? moze jednak
trzeba dojrzec, przejsc kawalek zycia zeby poznac siebie i wiedziec czego
sie tak na prawde oczekuje?

Mike <pro...@friko3.onet.pl> wrote in message
news:7cga2c$6d1$1@sun1000.pwr.wroc.pl...

> Witam wszystkich!
>
> Mam pewien problem. Mianowicie jestem w stalym zwiazku z mezczyzna od 3.5
> roku. Dotychczas wszystko ukladalo sie dobrze, mielismy nawet malzenskie
> plany ( ja mam 22 a on 24 lata)....niestety od pewnego czasu cos sie
> psuje.....Mieszkamy razem, jednak widze, ze oddalamy sie od  siebie.....majac
> wrazenie, ze jestem zaniedbywana zaczelam kontaktowac sie z ludzmi przez
> chat....poczatkowo byly to luzne rozmowy ....sytuacja sie zmienila, gdy
> poznalam pewnego faceta....niby nic (poczatkowo), jednak w pewnym momencie
> zlapalam sie na tym, ze brakuje mi tej osoby (rozmawiamy codziennie po kilka
> godzin...) kazdego wieczora z niecierpliwoscia czekam na Jego pojawienie sie
> ....ostatnio spotkalismy sie...bylo swietnie, naprawde wspaniale sie
> dogadujemy .....i to mnie wlasnie przeraza....z jednej strony niby jest
> ok. (pozornie) w koncu to tylko znajomy. z drugiej jednak wiem, ze to cos
> wiecej,czego nie potrafie, a moze nie chce zidentyfikowac...Widze, ze
> facet sie w to angazuje, moj mezczyzna cierpi a ja......powiedzcie mi, czy
> jestem normalna?.....Moj mezczyzna bardzo mnie kocha wiem o tym, ale w tym
> zwiazku czegos mi brakuje
> Nie chce nikogo ranic, ale widze, ze brne w sprawe, ktora z kazdym dniem
> staje sie coraz trudniejsza.....mam problem z identyfikacja tego czego
> wlasciwie chce.....prosze powiedzcie mi jak uczciwie stanac przed soba
> i......cos postanowic?
>
> Joanna




> Mam pewien problem. Mianowicie jestem w stalym zwiazku z mezczyzna od 3.5
> roku. Dotychczas wszystko ukladalo sie dobrze , mielismy nawet malzenskie
> plany ( ja mam 22 a on 24 lata)....niestety od pewnego czasu cos sie
> psuje.....

3,5 roku.....to sporo, ale jedoczesnie niewiele. Zastanow sie czy warto ciagnac
cos tylko dlatego ze "jestescie ze soba 3,5 roku". Bardzo mozliwe ze tak.
Czy jest to zwiazek,  ktory oboje traktujecie powaznie a nie tylko zaliczacie
kolejne rocznice podgladani przez pelnych podziwu znajomych
("slyszales Mike jest ze swoim X juz od 3,5 roku?") ? Przypomnij sobie
chwile, ktore spedziliscie razem. Obejrzyj zdjecia....Po kilku latach bardzo
czesto przychodza tzw. "plany malzenskie", to o niczym nie swiadczy.
Po prostu sa dwie osoby, sa juz dlugo i, no coz normalini ludzie
w takiej sytuacji mysla o malzenstwie. A jak to wygladalo u was?
Moze naprawde oboje chcieliscie byc juz na zawsze razem, wspierac sie,
bawic, calowac.....tylko wy.

Cos sie psuje ? / tak wlasnie wyglada KAZDY zwiazek. Raz jest
bosko innym razem nie mozna na siebie patrzec. Z tego co piszesz wydaje mi
się ze nie jest z Wami tak zle.......jakos tak po srodku.....CISZA, prawda?


> mieszkamy razem, jednak widze, ze oddalamy sie od siebie

Jak dlugo ze soba mieszkacie? To bardzo wazne. Wiele zwiazkow rozwala sie
w drobny mak bo nie wytrzymuja proby "on-myje-zeby-20-minut" czy
"ona-wciaz-chodzi-w-szlafroku". Mialem to samo.
Bylo malinowo a potem zamieszkalismy razem :) Pewnego dnia ona poczula sie
zaniedbana i znalazla sie w takiej samej sytuacji jak Ty....no w podobnej.
Fascynacja, innosc, ciekawosc.....nie potrafila powiedziec sobie "DOSYC !!!"
Nie wyobrazasz sobie co czuje Twoj facet. Powiem Ci tylko, ze po tym
wszystkim juz nic nie wygladalo tak samo. A Ona przestala byc moja
Ksiezniczka.....smutne


> .....majac
> wrazenie, ze jestem zaniedbywana zaczelam kontaktowac sie z ludzmi przez
> chat....poczatkowo byly to luzne rozmowy ....sytuacja sie zmienila, gdy
> poznalam pewnego faceta....niby nic ( poczatkowo), jednak w pewnym momencie
> zlapalam sie na tym, ze brakuje mi tej osoby.(rozmawiamy codziennie po kilka
> godzin...) kazdego wieczora z niecierpliwoscia czekam na Jego pojawienie sie
> ....ostatnio spotkalismy sie...bylo swietnie, naprawde wspaniale sie
> dogadujemy .....i to mnie wlasnie przeraza....z jednej strony niby jest
> ok.(pozornie) w koncu to tylko znajomy. z drugiej jednak wiem, ze to cos
> wiecej, czego nie potrafie, a moze nie chce zidentyfikowac...Widze, ze
> facet sie w to angazuje, moj mezczyzna cierpi a ja......powiedzcie mi, czy
> jestem normalna?.....Moj mezczyzna bardzo mnie kocha wiem o tym, ale w tym
> zwiazku czegos mi brakuje

Powiedz czego Ci brakuje ? Nazwij to !!! Wymien ! Zrob liste i zastanow się czy
brakuje Ci tego od dawna czy od kilku tygodni. Czy on ci to dawal czy nawet
na to nie wpadl?

Czy nie ma teraz wiecej pracy, bo moze chcecie kupic samochod, zblizaja sie
Twoje urodziny, planujecie boskie wakacje, macie problemy. Facet to wbrew
pozorom cholernie wrazliwa istota. Moze i zamknie sie w tej swojej jaskinii
ale tak samo cierpi jak Ty.

Lubisz byc ponizana ? Odsuwana na drugi plan? Lubisz byc zazdrosna?


> Nie chce nikogo ranic, ale widze, ze brne w sprawe, ktora z kazdym dniem
> staje sie coraz trudniejsza.....mam problem z identyfikacja tego czego
> wlasciwie chce.....prosze powiedzcie mi jak uczciwie stanac przed soba
> i......cos postanowic?

Nie uwazam ze powinnas sie zatracic w tym nowym zwiazku dlatego ze jestes
mloda. Po prostu zastanow sie nad plusami i minusami SWOJEGO zwiazku a nie
ewentualnego nowego. Dlaczego ? Bo Twoj zwiazek to Ty i ta druga strona,
Twoj facet. Facet, ktory jest w Tobie  ZAKOCHANY.

A dlaczego powinnas POSTAWIC SIE W JEGO SYTUACJI? Ponieważ on byl przy
Twoim boku prawie cztery lata. Kochal Cie, myslal o Tobie, tesknil za Toba,
opowiadal o Tobie kolegom, chwalil sie Toba, byl z Ciebie dumny, pomagal
Ci....i byl TWOJ.
Zasluguje chyba na to, prawda ? Jestes jeszcze jego Ksiezniczka !!!

Zastanow sie czy warto to poswiecic, Asiu. Czegos Ci brakuje. Monotonia.

Szara codziennosc.
Porozmawiaj z Nim o Tym. On nie musi sie zmieniac. Bo on Ci prawdopodobnie
juz kiedys TO dawal. Musisz go tylko obudzic.
Poza tym Ty go bardzo kochasz, prawda?

Bartek

>Joanna




Ach tak, pytasz o identyfikacje. Prosze bardzo.
Wedlug mnie z Twoim "spiacym facetem" laczy Cie milosc.
Nowy to fascynacja. Ale kto wie.

Bartek




Dziewczyno masz 22 lata i jezeli masz watpliwosci
tzn. ze ten gosc nie jest dla ciebie.

Mike <pro...@friko3.onet.pl> wrote in article
<7cga2c$6d1$1...@sun1000.pwr.wroc.pl>...

| Witam wszystkich!
|
| Mam pewien problem. Mianowicie jestem w stalym zwiazku z mezczyzna od 3.5
| roku. Dotychczas wszystko ukladalo sie dobrze, mielismy nawet malzenskie
| plany (ja mam 22 a on 24 lata)....niestety od pewnego czasu cos sie
| psuje.....Mieszkamy razem, jednak widze, ze oddalamy sie od siebie.....majac
| wrazenie, ze jestem zaniedbywana zaczelam kontaktowac sie z ludzmi przez
| chat....poczatkowo byly to luzne rozmowy ....sytuacja sie zmienila, gdy
| poznalam pewnego faceta....niby nic ( poczatkowo), jednak w pewnym momencie
| zlapalam sie na tym, ze brakuje mi tej osoby.(rozmawiamy codziennie po kilka
| godzin...) kazdego wieczora z niecierpliwoscia czekam na Jego pojawienie sie
| ....ostatnio spotkalismy sie...bylo swietnie, naprawde wspaniale sie
| dogadujemy .....i to mnie wlasnie przeraza....z jednej strony niby jest
| ok.(pozornie) w koncu to tylko znajomy. z drugiej jednak wiem, ze to cos
| wiecej, czego nie potrafie, a moze nie chce zidentyfikowac...Widze, ze
| facet sie w to angazuje, moj mezczyzna cierpi a ja......powiedzcie mi, czy
| jestem normalna?.....Moj mezczyzna bardzo mnie kocha wiem o tym, ale w tym
| zwiazku czegos mi brakuje
| Nie chce nikogo ranic, ale widze, ze brne w sprawe, ktora z kazdym dniem
| staje sie coraz trudniejsza.....mam problem z identyfikacja tego czego
| wlasciwie chce.....prosze powiedzcie mi jak uczciwie stanac przed soba
| i......cos postanowic?
|                                                                   
|Joanna



In article <01be6e8b$f1c54760$107ce7ce@dm1>, "Garrio Effutio"
<Eff...@deletedeletevideotron.ca> writes:

> Dziewczyno masz 22 lata i jezeli masz watpliwosci
> tzn. ze ten gosc nie jest dla ciebie.

(...)

Nie tylko 'ten gosc' jest 'nie dla niej'.
Z kazdym innym bedzie miala takie same problemy, gdyz PROBLEM tkwi wewnatrz
Niej i jest wynikiem zakazowego wychowania w rodzinie, wychowania pozbawionego
otwartosci, szacunku i zaufania. A Ona nawet sobie z tego pewnie sprawy nie
zdaje. Rozwali kazdy zwiazek, gdyz po pewnym czasie w kazdym zwiazku bedzie sie
czula wrednie. Gdy wykorzysta juz faceta czyli gdy podbuduje sie na nim
wystarczajaco stwierdzi, ze nalezy sie jej cos lepszego, cos bardziej
interesujacego i 'pojdzie w dluga'. Na kolejnych ofiarach bedzie zaspokajac
swoj brak poczucia wlasnej wartosci wyniesiony z domu rodzinnego.

LeoTar



Mike wrote:

> Witam wszystkich!

[...]

jestes normalna, poradz sobie z tym tak jak kazdy normalny
czlowiek...wybierz

Piotrek Kapczuk



In article <36ECD399...@gala.com.pl>, Piotr Kapczuk <sp...@gala.com.pl>
writes:
> Mike wrote:

>> Witam wszystkich!

> [...]
> jestes normalna, poradz sobie z tym tak jak kazdy normalny
> czlowiek...wybierz

Zeby wybrac trzeba podjac decyzje. A by podjac decyzje trzeba miec wiedze i
zaufanie do tego co sie postanawia, czyli trzeba miec poczucie wlasnej wartosci
i byc gotowym do podjecia odpowiedzialnosc za to co sie postanawia. Joanna
najwyrazniej nie chce podjac decyzji i probuje kogos wmanipulowac w
odpowiedzialnosc za decyzje, ktorej sama nie potrafi udzwignac gdyz.. nie ma
poczucia wlasnej wartosci.
Dalej nie bede tematu rozwijal, gdyz 'starzy bywalcy' grupy powinni sami sobie
dopowiedziec reszte...:)

LeoTar



Mike wrote:

> ....niestety od pewnego czasu cos się  psuje.....

Co sie psuje?


> ...oddalamy sie od siebie.....
> majac wrazenie ,ze jestem zaniedbywana ....
> moj mezczyzna cierpi a ja.....

Co jest grane? Dlaczego raz obwiniasz siebie, a raz jego?


> bylo swietnie , naprawde wspaniale sie dogadujemy .....i ...

...i co? Napisz jak porozumiewaliscie sie na poczatku z twoim chlopcem.
Czy jest to porownywalne, czy to zupelnie co innego?


> Moj mezczyzna bardzo mnie kocha wiem o tym, ale w tym
> zwiazku czegos mi brakuje

A jak sadziesz? Czy twojemu mezczyznie niczego nie brakuje?
Jak myslisz czego brakuje Jemu a czego Tobie?


> .....mam problem z identyfikacja tego czego wlasciwie chce.....prosze
> powiedzcie mi jak uczciwie stanac przed soba i......cos postanowic?

Jezeli odpowiesz sobie i nam na powyzsze pytania, to moze sprawa stanie
sie jasniejsza.

Przeanalizuj najpierw zaistniala sytuacje, a dopiero potem bedziesz mogla
zastanowic sie nad przyszloscia swoja i obydwu mezczyzn.

Dziewul.




Mialem podobny problem.

Tylko z drugiej strony. Jestem facetem. Nie zabrnalem wtedy tak daleko tzn.
nie wpakowalem sie w inny zwiazek. Skupilem sie na dotarciu do mojej zony.
Probowalem i probowalem, az do znudzenia. Rozmawialem z nia mimo tego ze
ona nie chciala ze mna rozmawiac. Uwazala ze nie ma o czym. A ja probowalem
mimo tego. Az zmeczyly mnie te monologi. Po krotkim odpoczynku znowu
probowalem i juz po kilku latach zaczelo cos do niej docierac. Zaczela mi
przyznawac racje.

I od tej pory bylo znacznie lepiej. Nie liczac kilku powaznych kryzysow,
udalo nam sie przezyc razem kilkanascie lat. I dalej jestesmy razem.
W kilku rozwianych slowach trudno jest strescic taki szmat czasu, ale mysle
ze rozumie Ciebie. I moim zdaniem to czego Ci brakuje mozna nazwac
akceptacja uczucia. Trudno to nazwac slowami, a ja zawsze mialem klopoty z
wyslawianiem sie. Caly problem prawdopodobnie polega na tym jaki wzorzec
osobowosci jest w dzisiejszych czasach propagowany w swiecie.

Wszystkim wmawia sie ze konsumpcja to jest to co NAM wszystkim potrzeba.
Jak daja to bierz. Jak chca cos w zamian to uciekaj. Dlatego powstaje
mnostwo ludzi ktorzy umia tylko brac. Dawanie uznaja za slabosc.
TY prawdopodobnie umiesz dawac bardziej niz brac, a twoj partner dokladnie
na odwrot.

To jest bardzo czesto spotykana zaleznosc w zwiazkach. Dobor na zasadzie
przeciwienstw. TY dajesz i dajesz i dajesz, a ON bierze i bierze niewiele
dajac w zamian. Ale moze byc tak ze jemu sie wydaje ze ON tez duzo daje.
Tylko ze Jego duzo jest dla CIEBIE jak nic. W takiej sytuacji pozostaje
szczera rozmowa i naswietlenie calej skomplikowanej sytuacji tak zeby ON
tez zrozumial TWOJE uczucia. To jest jedyna szansa.

Wracajac do identyfikacji, to czego TY nie umiesz nazwac to jest Twoje
sluszna skad i nad potrzeba dostania tego samego co do wartosci uczucia w
zamian za to jakim GO obdarowalas. Dawalas dlugo i zaczynasz widziec juz
"dno" swoich uczuc. Sprobuj sie z NIM porozumiec. Nie wiem czy starczy
CI determinacji, ale sprobuj.

Ja juz wtedy bylem mezem i ojcem i stad moj upor. Nie chcialem krzywdzic
rozwodem dziecka.

To by bylo tyle w wielkim skrocie. Jesli CIE interesuje dalsza rozmowa to
daj znac.

BRANDON
Niepoprawny optymista

P.S.
..kocham wiec jestem...jestem bo kocham..
Milosc jest jak dziecko: wymaga opieki i troski o nia.
Jesli sie o nia nie troszczysz - to umiera.
Jesli bedziesz sie o nia troszczyc wspolnie z osoba ktora kochasz - to
wyrosnie ku waszej dumie i radosci na silne i piekne uczucie.

Milosc jest PRZEDEWSZYSTKIM dawaniem, a nie braniem!!!
I jest to prawda sprawdzona przeze mnie w zyciu.

Brandon




Dziewul <gsa...@2a.pl> wrote in message news:36ED0D9F.C987A928@2a.pl...
> Mike wrote:

>> ....niestety od pewnego czasu cos się  psuje.....

> Co sie psuje?

Zrozum Czlowieku - jej brakuje Ciepla i Milosci - troski ze strony
faceta - zwyklego wyrazu uczuc.
Ja poznalem kogos - kogo Joanna bardzo mi przypomina,...
ale nie moge pomoc. Nie jestem w_stanie, bo nie_mam wplywu.
Nie jestem co prawda na chat'cie ale w real - gdzie widze tez postawy
facetow - takze *Zonatych* ktorzy pysznie - pelni wiary w posiadanie
prezentuja wlasnie postawe oportunisty - co zdobyl_a_reszte_ma_gdzies :
"I tak jest moja, a rozwodu nie_dostanie chocby nie wiem co - po moim
trupie - bo to ja ja kocham jestem jej mezusiem - a jej morda w kubel
i niech mi tylko prawi komplementy, bo ja nie musze - przeciez jest moja
wiec po co strzepic sobie jezyk i marnowac czas, ktory moge juz w
wiekszosci - sobie poswiecic i swojej manii wielkosci"

Popatrz - Ty tez Leo, kto  _tutaj_  manipuluje. Wyjasnij TO, by pomoc.
Zrozum, ze J. obwinia siebie, bo nie jest w stanie tego wyrazic - braku
uczuc i ciepla, bo sama nimi darzy tego kogos, ale bez wzajemnosci -
a brak wzajemnosci jest wlasnie wyrazany _niepewnoscia_ - tak jak
powolna utrata wiary.

Wobec manipulacji.
Rade mam tylko jedna, ale nie moge niczego zmienic - nie mam prawa.

> Dziewul.




Slawkuuuuu!!!!! Czesc....

Slawomir 'F-R' Chmielewski wrote:
> Dziewul <gsa...@2a.pl> wrote in message news:36ED0D9F.C987A928@2a.pl...
> >Mike wrote:

>>> ....niestety od pewnego czasu cos się psuje.....

>> Co sie psuje?

> Zrozum Czlowieku - jej brakuje Ciepla i Milosci - troski ze strony
> faceta - zwyklego wyrazu uczuc.
> Ja poznalem kogos - kogo Joanna bardzo mi przypomina,...
> ale nie moge pomoc. Nie jestem w_stanie, bo nie_mam wplywu.

Prosze ile mozna wyczytac ze slow "...niestety od pewnego czasu cos sie
psuje...". Tarota tez stawiasz? :-)))


> Nie jestem co prawda na chat'cie ale w real - gdzie widze tez postawy
> facetow - takze *Zonatych* ktorzy pysznie - pelni wiary w posiadanie
> prezentuja wlasnie postawe oportunisty - co zdobyl_a_reszte_ma_gdzies :
>
> "I tak jest moja, a rozwodu nie_dostanie chocby niewiem co - po moim
> trupie - bo to ja ja kocham jestem jej mezusiem - a jej morda w kubel
> i niech mi tylko prawi komplementy, bo ja nie musze - przeciez jest moja
> wiec po co strzepic sobie jezyk i marnowac czas, ktory moge juz w
> wiekszosci - sobie poswiecic i swojej manii wielkosci"

A inni mysla:
"Cholera!!! Taka szmata, taki dupek ma kobiete. Nie szanuje jej, zwykly
prostak. Gdybym ja ja mial, to bym ja kochal calym serce, opiekowal sie nia,
to ona bylaby Najwazniejsza!"

Tylko dlaczego wybrala wlasnie jego, a nie opiekunczeko, oddanego mezczyzne?

Paradoks? :-))

A moze dla tego, aby moc sie usprawiedliwic. Zeby znalezc kogos gorszego od
siebie aby nie musiec sie zmienic.....


> Popatrz - Ty tez Leo, kto  _tutaj_  manipuluje. Wyjasnij TO, by pomoc.
> Zrozum, ze J. obwinia siebie, bo nie jest w stanie tego wyrazic - braku
> uczuc i ciepla, bo sama nimi darzy tego kogos, ale bez wzajemnosci -
> a brak wzajemnosci jest wlasnie wyrazany _niepewnoscia_ - tak jak
> powolna utrata wiary.

A co sadza o niepewnosci hazardzisci? Czyz ten wlasnie stan niepewnosci
nie pomaga im przetrwac w swoim uzaleznieniu od wlasnych slabosci.
Czy nie czuja pustki kiedy nie graja?

Wszystko zatem jest gra.....


> Wobec manipulacji.

....i manipulacja.


> Rade mam tylko jedna, ale nie moge niczego zmienic - nie mam prawa.

Kiedys juz ludzie dostali prawo oczyszczania dusz innych dajac im w ten
sposób Zbawienie.
Nazywali sie Inkwizytorami..........

Pozdrawiam Cieplucio!
Dziewul.

PS.
Uff! Czyzby szykowala sie dluzsza dyskusja? :-))))



In article <36F641ED...@2a.pl>, Dziewul <gsa...@2a.pl> writes:
> Slawomir 'F-R' Chmielewski wrote:

[ ciach bo bylo duzo gadania bez prob dociekania mechanizmow i sposobu
uwolnienia sie od manipulacji ]

A teraz  wolaja na ratunek.:)


> Popatrz - Ty tez Leo, kto  _tutaj_  manipuluje. Wyjasnij TO, by pomoc.

Czlowieku, pomoz sobie sam !
Moge Cie tylko wspomoc... kopniakiem w kosmaty leb i... dostarczeniem wiedzy o
PRZYCZYNIE i mechanizmie manipulacji.


>> Zrozum, ze J. obwinia siebie, bo nie jest w stanie tego wyrazic - braku
>> uczuc i ciepla, bo sama nimi darzy tego kogos, ale bez wzajemnosci -
>> a brak wzajemnosci jest wlasnie wyrazany _niepewnoscia_ - tak jak
>> powolna utrata wiary.

Przestan piepr... farmazony. Skad wiesz co ona mysli?
Jak mozesz za nia odpowiadac i zwalac odpowiedzialnosc na kogos innego...?
Wlasnie na tym polega manipulacja, by ktos inny przyjal na siebie
odpowiedzialnosc - czy Ty tego nie rozumiesz?


> A co sadza o niepewnosci hazardzisci?

Dla czlowieka swiadomego nie ma czegos takiego jak hazard lub niepewnosc.
Niepewnosc, ktora jest pozywka dla hazardu ma za swoja podstawe wlasnie
nieswiadomosc samych siebie, nieswiadomosc tego kim jestesmy. Brak wiedzy
oznacza niepewnosc, a ta staje sie baza dla hazardu i zycia w iluzorycznym
swiecie zludzen. Jest wiec przyczyna UZALEZNIANIA.


> Czyz ten wlasnie stan niepewnosci nie pomaga im przetrwac w swoim
> uzaleznieniu od wlasnych slabosci.

Pewnie pomaga.... az do smierci.:)


> Czy nie czuja pustki kiedy nie graja?

To tak jak z narkomanem, nalogowym alkoholikiem, palaczem, katem, ...


> Wszystko zatem jest gra.....

Do czasu, gdy niepewnosc nie wywola strachu, po ktorym mozna sie juz tylko
zabic...


>> Wobec manipulacji.

>....i manipulacja.

....i Inkwizycja...:)


>> Rade mam tylko jedna, ale nie moge niczego zmienic - nie mam prawa.
> Kiedys juz ludzie dostali prawo oczyszczania dusz innych dajac im w ten
> sposob Zbawienie. Nazywali sie Inkwizytorami..........

A niektorzy wcale nie zrezygnowali z tych funkcji i w skrytosci chca nadal miec
prawo do stosowania metod Swietej Inkwizycji. To sa wlasnie nieswiadomi
ludzie... wladzy. Ale tez ci, ktorzy metodom Inkwizycji (czyt. nieswiadomego
ludzia) przeciwstawiaja sie nie moga sie zbytnio roznic od nieswiadomych
rzezimieszkow, gdyz inercja nieswiadomej ludzkosci, nieswiadomego zwierzecia
jest ogromna i by przetrwac w swiecie nieswiadomych zwierzat trzeba dostosowac
metody dzialania do metod, ktorymi posluguja sie zwierzeta.

LeoTar

> Pozdrawiam Cieplucio!
> Dziewul.
>
> PS.
> Uff! Czyzby szykowala sie dluzsza dyskusja? :-))))

Moze...?
Wladek Tarnawski



LeoTar <leo...@aol.com> wrote in message

> Czlowieku, pomoz sobie sam !
> Moge Cie tylko wspomoc... kopniakiem w kosmaty leb i... dostarczeniem wiedzy o

Leo - co ty cwiczysz ?
W Twoim wieku to ja bede juz z chodzikiem spacerowal, skoro w ten
sposob chcesz dostarczyc mi wiedzy. :-)
Garb mi sie zrobi od tych twoich szturchniec ;-))).
Pamietaj - tylko spokoj moze nas uratowac ;-)))))


> PRZYCZYNIE i wiedzę o mechanizmie manipulacji.

Kopniakiem nie jestes w stanie zmusic (wmanipulowac)
mnie do poddania sie zlu tych metod edukacyjnych. :-))
Ja wtedy zwyczajnie odwroce sie od nauczyciela, a jemu pozostanie juz tylko
"Webmasterowanie Home-Page'm" i sporadyczne pisanie na Usenet.


>>> a brak wzajemnosci jest wlasnie wyrazany _niepewnoscia_ - tak jak
>>> powolna utrata wiary.

> Przestan piepr... farmazony. Skad wiesz co ona mysli?

Nie wiem co ona ma na mysli - wypowiadam tylko swoje IMHO w tej sprawie.
Moze w kazdej linii powinienem to zaznaczac, bys sie zorientowal ?
Wiem jednak do czego prowadzi brak odwzajemnienia dobra, ktore staje wobec
aktorstwa, pozerstwa - gierek zla.

Osoba ktorej dane bylo pojac mechanizm tych gierek - nie bierze w nich
udzialu - jest swiadoma. Moze to wygladac z pozoru na bierna akceptacje,
jednakze wlasnie ona - jest w takich wypadkach smiertelnym narzedziem
eliminujacym.

Jezeli nie pozwolisz Leo (tu uwaga do Twojej Teorii) danej osobie odczuc satysfakcji
reagujac gwaltownoscia, na i tak juz - przejaskrawiony obraz manipulacujnych
atakow - udowodnisz tym samym swoja odpornosc na ten "teatr pseudowampira".
"otworzony by manipulowac". nie kupisz po prostu biletow - amatorski kicz jakim
on jest - umrze smiercia_naturalna wobec braku zainteresowania "podrobka".

Jasne jest chyba, ze ingerujac w cos - co z definicji skazane jest na zaglade -
podsycasz to tylko - czynisz bardziej gwaltownym - placisz, dolewasz oleju do ognia.
W pewnym momencie mozesz nie byc swiadomym tego - jak ze zwyklej aktoreczki
zradza sie opetany zlem potwor.

Pojawia sie zatem pytanie - jak wyeliminowac potwora - nie stajac_sie_nim.


> Jak mozesz za nia odpowiadac i zwalac odpowiedzialnosc na kogos innego...?
> Wlasnie na tym polega manipulacja, by ktos inny przyjal na siebie
> odpowiedzialnosc - czy Ty tego nie rozumiesz?

Odpowiedzialnosci nie ma w zlu - ono jest nieobliczalne - nie poczuwa sie do niej
bez wzgledu na to jak latwo mozna odpowiedzialnego - zlokalizowac, wskazac.
Tu nie chodzi o obwinianie Leo - chodzi o eliminacje.

Skuteczne w tym celu narzedzie.

Czy mowiac, iz ogien nalezy zwalczac ogniem - stanowimy o swoim zlu ?
IMHO nie - gasimy np. plonace naftowe szyby - ladunkami wybuchowymi.
Odbieramy na chwile prawdziwe paliwo tego ognia - tlen.
Nie dzialamy tak jednak Leo - wobec tych - nie plonacych jeszcze wyciekow
ropy. Tu dbamy tylko, by nie przedostala sie iskra INICJUJACA.


> Wladek Tarnawski

Pozdrawiam.
------------
--=- F-R -=-- Air Force - Kishmodaar.




Mike napisał(a) w wiadomości: <7cga2c$6d1$1...@sun1000.pwr.wroc.pl>...

> Witam wszystkich!
>
> Mam pewien problem. Mianowicie jestem w stalym zwiazku z mezczyzna od 3.5
> roku.

a ja zapytam , co ma ten drugi, czego nie ma ten pierwszy ...

Milena

 
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego