Jung a religia. - Jak to na wojence bywało

Przejdź do treści

Menu główne:

Jung a religia.

Rok 1999
20.07.1999
Jarek Świerczek <hob...@zeus.polsl.gliwice.pl> w artykule
news:Syok3.2976$k4.4...@news.tpnet.pl pisze...

> Zakładając, że Jung ma rację...
> Jawią mi się jako pierwsze pytanie: czy jest dobrze o tym mówić? Na
> płaszczyznie religijnej - uosobienie własnych problemów w postaci demonów
> czy bóstw pozwala zająć się tym. Pozwala problem dostrzec i z czasem go
> zaasymilować czy to poprzez jego załagodzenie (wersja pesymistyczna) czy to
> poprzez dostrzeżenie w tym problemie siebie, doznanie wglądu. Co Jung
> zresztą podkreśla:

Hmm....to jest oczywiste, poniewaz latwiej walczyc z czyms czego jest sie
swiadomym, a lepsza swiadomosc mozna zachowac, gdy nasz umysl przyzwyczajony
do widzenia rzeczy pod pstacia formy doswiadczy ja wlasnie pod taka
postacia, tak wiec personifikacja pewnych cech pod postacia formy – np.
obwinienie jakiegos przedmiotu za zrodlo wszystkich nieszczesc i pozniejsze
zniszczenie go moze doprowadzic do znikniecia problemu, to bardzo dobra
strategia


> "Tak więc, lepiej jest dla człowieka Zachodu jeśli na początku nie wie zbyt
> wiele o tajemnych objawieniach wchodnich mędrców. Zamiast raz jeszcze dawać
> posłuch stwierdzeniu, że demon to złudzenie, człowiek powinien doświadczyć
> ralności tego złudzenia"
> C.G.Jung "Droga na wschód" str 59
>
> Jeśli tak to zaczyna mi się to jawić trochę jako problem moralny [ktoś
> kiedyś nazwał moralność barbarzyństwem] i manipulacja.
> Ktoś znając się na rzeczy, mając do czynienia z człowiekiem
> religijnym może wykorzystać jego religijność oraz własną wiedzę na temat
> złożoności psychiki do tego by gdzieś tego człowieka doprowadzić - założmy
> iż szczęsliwie do scalenia osobowości.

To nie moze zaistniec, to istnieje! Przywodca religijny musi posiadac
charyzmat i byc dobrym psychologiem inaczej mialby malo wyznawcow


> Jest to jednak ingerencja. I to
> oznacza w psyche drugiej osoby. Jednym słowem - poważna sprawa. Ja miałbym
> np. opory, zresztą już mam rozmawiając z ludzmi wierzącymi (sam też jestem)
> i dostrzegając takie sprawy. Z jednej strony pojawia się pragnienie "wyłożyć
> kawę na ławę" a z drugiej "czy on to zrozumie?". Jestem ostrożny w takich
> sytuacjach, bo chodzi mi o ludzi naprawdę wierzących (nie "chodzących do
> kościoła") dla których Bóg jest sprawą codzienna i ma olbrzymi wpływ na ich
> życie. Tym bardziej jestem ostrożny gdyż znam swą wiedzę, czy też raczej jej
> brak.

Manipulacja zdarza sie zawsze, np. gdy naklaniasz kogos, aby zmienil prace,
bo Ci to jest na reke. Reszta jest juz tylko kwestia sposobu, znasz lepszy
sposob - lepiej manipulujesz i bojac sie o to, by nikomu nic nie zrobic
najlepiej od razu zamknac sie w pustelni. Jeden czlowiek wywiera wplyw na
drugiego czlowieka i jest to oczywiste, jedni robia to lepiej, drudzy
gorzej, jedni daja sie zwiesc, inni nie, kwestia doboru naturalnego. Jezeli
posiadam pistolet nie oznacza to, ze zaczne z niego strzelac do kazdego,
pistolet, tak jak i sposob na manipulacje, jest tylko narzedziem, a tylko od
uzywajacego je zalezy w jaki sposob zostana wykorzystane.

> hobbit

Bialobaltim




06.08.1999
Bialobaltim napisał(a) w wiadomości: <7n2kv7$88j$1...@sunsite.icm.edu.pl>...
>Jarek Świerczek <hob...@zeus.polsl.gliwice.pl> w artykule
>news:Syok3.2976$k4.4...@news.tpnet.pl pisze...

>> Na płaszczyznie religijnej - uosobienie własnych problemów w postaci
>> demonów czy bóstw pozwala zająć się tym. Pozwala problem dostrzec
>> i z czasem go zaasymilować czy to poprzez jego załagodzenie (wersja
>> pesymistyczna) czy to poprzez dostrzeżenie w tym problemie siebie,
>> doznanie wglądu.

> Hmm....to jest oczywiste, poniewaz latwiej walczyc z czyms czego jest sie
> swiadomym, a lepsza swiadomosc mozna zachowac, gdy nasz umysl
> przyzwyczajony do widzenia rzeczy pod postacia formy doswiadczy ja
> wlasnie pod taka postacia,

Nie ma lepszej lub gorszej swiadomosci - mozna byc swiadomym lub nie. Swiat
realny objawia sie tylko wowczas, gdy jestesmy swiadomi samych siebie,
swiadomi naszego udzialu w tworzeniu. W kazdej innej sytuacji zyjemy w
odrealnionym  swiecie iluzji, ktorym ktos rownie odrealniony moze
manipulowac poslugujac sie na przyklad... hipnoza.


> tak wiec personifikacja pewnych cech pod postacia formy - np obwinienie
> jakiegos przedmiotu za zrodlo wszystkich nieszczesc i pozniejsze
> zniszczenie go moze doprowadzic do znikniecia problemu, to bardzo dobra
> strategia

Zrzucenie na kogos poczucia winy bez zrozumienia mechanizmu nie prowadzi do
uwolnienia sie od problemu a jeno do jego glebszego ukrycia. Skutki takiego
postepowania zawsze ujawnia sie w przyszlosci. Oczywiscie, ze mozna tak
mnipulowac otoczeniem by prawda o wczesniejszej manipulacji nie zostala
ujawniona. Jest to typowe postepowanie kobiet rozbijajacych wlasne rodziny z
powodu malzenskiej prostytucji, ktorej same sa inicjatorkami, by nastepnie
zrzucic poczucie winy na mezczyzne. A jest taka manipulacja mozliwa gdyz
mezczyzni cierpia na brak poczucia wlasnej wartoci i brak poczucia
bezpieczenstwa z powodu...  nierownosci z Ojcem. Dalej mozesz sobie
dopowiedzic o co chodzi.... :)


>> [...]
>> Jeśli tak to zaczyna mi się to jawić trochę jako problem moralny [ktoś
>> kiedyś nazwał moralność barbarzyństwem] i manipulacja.
>> Ktoś znając się na rzeczy, mając do czynienia z człowiekiem
>> religijnym może wykorzystać jego religijność oraz własną wiedzę na temat
>> złożoności psychiki do tego by gdzieś tego człowieka doprowadzić - założmy
>> iż szczęsliwie do scalenia osobowości.

> To nie moze zaistniec, to istnieje! Przywodca religijny musi posiadac
> charyzmat i byc dobrym psychologiem inaczej mialby malo wyznawcow

Dokladnie tak samo postepuje w rodzinie kobieta-matka, ktora po urodzeniu
dziecka i uwolnieniu sie od strachu (wynikajacego z braku poczucia wlasnej
wartosci) widzi wiecej i postrzega - jednak bezrozumnie -
nieodpowiedzialnosc mezczyzny. Poniewaz jej postrzeganie wzielo swoj
poczatek dzieki doswiadczeniu (porodu - pokonanie strachu) wiec jest to
postrzeganie bezrozumne (nie-intelektualne), doswiadczalne jednakze niezwykle
efektywne. Mezczyzna nie ma szansy pokonanie taumatycznego strachu
poprzez doswiadczenie (wojna to nie to samo, a poza tym jest rownie
bezrozumna), wiec predzej czy pozniej musi ulec kobiecej manipulacji i
zrzucaniem na niego poczucia winy za wszystko co zlego dzieje sie  w
rodzinie. A ze sposobow podporzadkowania sobie mezczyzny wyzwolona ze
strachu kobieta potrafi znalezc bez liku wiec i meskie intelektualne
poszukiwania niewiele sie tutaj przydaja. Dzieki swej poteznej zdolnosci
przenikania w podswiadomosc mezczyzny i manipulowania nia staje sie kobieta
charyzmatycznym przywodca rodziny-sekty po to by zapewnic sobie samej
poczucie bezpieczenstwa. I to nie tylko kosztem mezczyzny ale przede
wszystkim kosztem poczucia bezpieczenstwa dzieci. Nieswiadoma rodzina to
najbardziej pierwotna a zarazem powszechna sekta zarzadzana przez demoniczna
matke-tyrana, wykorzystujaca strach mezczyzny bioracy swoj poczatek w braku
poczucia wlasnej wartosci, ktorego praprzyczyna jest nieswiadomy zakaz
inicjacji seksualnej dzieci wsrod rodzicow.


> Manipulacja zdarza sie zawsze, np. gdy naklaniasz kogos, aby zmienil prace,
> bo Ci to jest na reke. Reszta jest juz tylko kwestia sposobu, znasz lepszy
> sposob - lepiej manipulujesz i bojac sie o to, by nikomu nic nie zrobic
> najlepiej od razu zamknac sie w pustelni.

Kazdy, kto nie przezyl inicjacji seksualnej w rodzinie jest osobnikiem,
ktoremu brakuje poczucia wlasnej wartosci. Stad prosty wniosek, ze
manipuluja wszyscy, ktorzy nie przezyli inicjacji w rodzinie lub tez nie
zaakceptowali jej koniecznosci (gdyz nie pojeli do konca o co chodzi).

Brak inicjacji w rodzinie to brak poczucia wlasnej wartosci, brak poczucia
bezpieczenstwa, niestabilnosc i dazenie do jej przywrocenia. Poniewaz
wszyscy potrzebujemy poczucia bezpieczenstwa  zarazem wszystkim tego
poczucia brakuje wiec toczy sie walka wszystkich ze wszystkimi o
przywrocenie harmonii i permanentnej rownowagi. Okazuje sie jednak, ze
wszystkie dotychczas wdrazane metody stabilizacji jednostki i spoleczenstwa
pchaja i jedno i drugie na skraj przepasci, w objecia przemocy i zaglady by
w ten sposob kosztem innych zapewnic sobie przywrocenie poczucia
bezpieczenstwa (niewolnictwo). Ale te tymczasowe uklady, ktorych
tymczasowosc moze trwac wiekami, okazuja sie rowniez nietrwale, skad prosty
wniosek, ze jedynym sposobem zapewnienia powszechnej i trwalej stabilnosci
(nie mylic z nieistnieniem, nirwana, nicnierobstwem) jest zmiana systemu
wychowawczego, ktory zagwarantuje pelne poczucie bezpieczenstwa i poczucie
wlasnej wartosci ludziom, ktorzy beda budowac Nowe Rodziny. Tylko bowiem
ludzie czujacy sie bezpiecznie ni beda walczyc o wladze nad innymi, wladze,
ktora - wedlug nich - stworzy im iluzje poczucia bezpieczenstwa opartego na
dominacji (niewolnictwie).


> Jeden czlowiek wywiera wplyw na drugiego czlowieka i jest to oczywiste,
> jedni robia to lepiej, drudzy gorzej, jedni daja sie zwiesc, inni nie, kwestia
> doboru naturalnego.

Jezeli jako dobor naturalny rozumiesz takie parowanie sie, aby mozliwa byla
manipulacja to znaczy, ze akceptujesz oszustwo, takze w rodzinie. Czy nie
wydaje Ci sie, ze spoleczenstwo zbudowane na rodzinie, w ktorej dominujaca
aktywnoscia jest wzajemne manipulowanie soba przez malzonkow, to nie mamy o
czym mowic - stoimy na przeciwstawnych biegunach. Nie wyobrazam sobie bowiem
rodziny, w ktorej celem jest dominacja jednego nad drugim. Dominacja to brak
partnerstwa, a brak partnerstwa to niewolnictwo i dazenie do odzyskania
wolnosci; pewnie wiesz czym sie zawsze konczy bezrozumna (nieswiadoma
przyczyny niewolnictwa) walka o wolnosc - WOJNA.


> Jezeli posiadam pistolet nie oznacza to, ze zaczne z niego strzelac do
> kazdego,

Pewnie bedzie to zalezec od Twojego stanu emocjonalnego, od tego, czy
jeszcze zyjesz w swiecie realnym czy tez ktos wpuscil Cie w maliny i bujasz
w urojeniach. Decyzje oparte na urojeniach zazwyczaj nie bywaja trafne,
chociaz rowniez stanowia krok ku wyzwoleniu. W tym kontekscie kara odsiadki
dla przestepcy staje sie dla niego szansa do uswiadomienia sobie mechanizmu
przestepstwa, patologii. Musi on miec jednak SWIADOMEGO terapeute, ktory
uzmyslowi mu PRZYCZYNE jego patologicznego postepowania (traumatyczne
przezycia wieku dzieciecego (zakaz) i brak inicjacji seksualnej w rodzinie).


> pistolet, tak jak i sposob na manipulacje, jest tylko narzedziem, a tylko od
> uzywajacego je zalezy w jaki sposob zostana wykorzystane.

Jak wyzej - uzywajacy musialby byc swiadomym czlowiekiem, podejmujacym
dzialania swiadome. A to nie jest mozliwe dopoty, dopoki jest on podatny na
urojenia czyli nie jest dla siebie autorytetem podejmujacym niezalezne
decyzje. Jak juz wyzej wskazalem podatnosc na urojenie jest wynikiem braku
poczucia bezpieczenstwa. W wyniku tej podatnosci czlowiek (szczegolnie
mezczyzna) jest sklonny zaakceptowac kogos/cos (czyt. Boga) pod czyje
skrzydla moze sie uciec w sytuacjach skrajnych produkowanych w jego
podswiadomosci przez przenikliwa kobiete nie obawiajaca sie, ze zginie nie
pozostawiwszy po sobie niczego. W jej przekonaniu ona juz cos stworzyla -
wyprodukowala potomka przypisujac samej sobie wylacznosc uczestnictwa w tej
(pro)kreacji.

LeoTar

>> hobbit

> Bialobaltim




Jung a religia do leotar'a
17.08.1999
Sebastian napisał(a) w wiadomości: <37b1...@news.vogel.pl>...

>> (...) Kazdy, kto nie przezyl inicjacji seksualnej w rodzinie jest osobnikiem,
>> ktoremu brakuje poczucia wlasnej wartosci. Stad prosty wniosek, ze
>> manipuluja wszyscy, ktorzy nie przezyli inicjacji w rodzinie lub tez nie
>> zaakceptowali jej koniecznosci (gdyz nie pojeli do konca o co chodzi).

> Wyjaśnij o jaki sposób inicjacji chodzi?

Inicjacja wedlug rozwazanej hipotezy, jest aktem fizycznym ale nie majacym
charakteru seksu miedzy synem i matka, corka i ojcem (mimo kontaktu fizycznego)
lecz aktem porownanie sie corki z matka na ojcu oraz syna z ojcem na
matce, a wiec w trojkacie: ojciec-matka-dziecko.  Uzmyslowienie sobie przez
dziecko w przezyciu doswiadczalnym, ze syn moze korzystac ze wszystkich praw
ojca  lub tez corka ze wszystkich praw matki czyni dziecko i rodzica tej samej plci
rownymi sobie w sensie emocjonalnym (identyfikacja) i w sensie poczucia
wartosci. Ponadto fakt inicjacji (pierwszy raz) w otoczeniu, ktore jest dla
dziecka otoczeniem autorytatywnym jest najlepsza gwarancja poczucia pewnosci
w przyszlym dzialaniu w sferze najwazniejszej z punktu widzenia tworzenia
(przekazywania) zycia.

Jest oczywistym, ze rodzice musza sami byc wolni od checi zawladniecia
dzieckiem, gdyz wowczas inicjacja zamienila by sie w kazirodztwo i stanowila
smiertelne zagrozenie dla zycia dziecka (pisalem juz o tym kilka razy).

Idac dalej mozna dyskutowac o konsekwencjach obecnosci traumtycznego,
nieswiadomego strachu na deformacje informacji genetycznej (patologie o
podlozu tzw. genetycznym) oraz zbawienne skutki wyeliminowania (raczej
niedopuszczenia do ich powstania) wszelkich strachow podswiadomych u
dziecka, ktore bylo wychowane w pelnej otwartosci, zaufaniua, szacunku i z
inicjacja w domu rodzinnym. Jakikolwiek strach deformuje przeplyw informacji
w systemie (a tak mozna traktowac Zycie, czlowieka, spoleczenstwo,
rodzine...) i powoduje powstawanie napiec oraz... patologii. Wplyw szumu
(strachu) na stabilnosc/niestabilnosc kazdego systemu jest oczywisty dla
tych, ktorzy tym sie zajmuja.

LeoTar

> Sebastian




12.08.1999
leotar <leota...@my-deja.com> w artykule news:3...@news.vogel.pl
pisze...

> Ne ma lepszej lub gorszej swiadomosci - mozna byc swiadomym lub nie. Swiat
> realny objawia sie tylko wowczas, gdy jestesmy swiadomi samych siebie,
> swiadomi naszego udzialu w tworzeniu. W kazdej innej sytuacji zyjemy w
> odrealnionym  swiecie iluzji, ktorym ktos rownie odrealniony moze
> manipulowac poslugujac sie na przyklad... hipnoza.

Zle w takim razie sie wyrazilem, powiniem napisac "blizej ku swiadomosci", a
co do iluzji to sie zgadzam


> Zrzucenie na kogos poczucia winy bez zrozumienia mechanizmu nie prowadzi
> do uwolnienia sie od problemu a jeno do jego glebszego ukrycia. Skutki takiego
> postepowania zawsze ujawnia sie w przyszlosci.

Dlatego zrozumienie jest bardzo wazne, ale ten sposob moze byc skuteczny na sam
poczatek, pozniej mozna siegnac glebiej


> Oczywiscie, ze mozna tak
> mnipulowac otoczeniem by prawda o wczesniejszej manipulacji nie zostala
> ujawniona. Jest to typowe postepowanie kobiet rozbijajacych wlasne rodziny z
> powodu malzenskiej prostytucji, ktorej same sa inicjatorkami, by nastepnie
> zrzucic poczucie winy na mezczyzne. A jest taka manipulacja mozliwa gdyz
> mezczyzni cierpia na brak poczucia wlasnej wartoci i brak poczucia
> bezpieczenstwa z powodu... nierownosci z Ojcem. Dalej mozesz sobie
> dopowiedzic o co chodzi.... :)

Dopowiadam sobie :-) Wszytko u Ciebie sie sprowadza do jednego, ale masz
wiele racji


>> To nie moze zaisteniec, to istnieje! Przywodca religijny musi posiadac
>> charyzmat i byc dobrym psychologiem inaczej mialby malo wyznawcow

> Dokladnie tak samo postepuje w rodzinie kobieta-matka, ktora po urodzeniu
> dziecka i uwolnieniu sie od strachu (wynikajacego z braku poczucia wlasnej
> wartosci) widzi wiecej i postrzega - jednak bezrozumnie -
> nieodpowiedzialnosc mezczyzny. Poniewaz jej postrzeganie wzielo swoj
> poczatek dzieki doswiadczeniu (porodu - pokonanie strachu) wiec jest to
> postrzeganie bezrozumne (nie-intelektualne), doswiadczalne jednakze
> niezwykle efektywne. Mezczyzna niemaszansy pokonanie taumatycznego strachu
> poprzez doswiadczenie (wojna to nie to samo, a poza tym jest rownie
> bezrozumna), wiec predzej czy pozniej musi ulec kobiecej maniplacji i
> zrzucaniem na niego poczucia winy za wszystko co zlego dzieje sie  w
> rodzinie. A ze sposobow podporzadkowania sobie mezczyzny wyzwolona ze
> strachu kobieta potrafi znalezc bez liku wiec i meskie intelektualne
> poszukiwania niewiele sie tutaj przydaja. Dzieki swej poteznej zdolnosci
> przenikania w podswiadomosc mezczyzny i manipulowania nia staje się kobieta
> charyzmatycznym przywodca rodziny-sekty po to by zapewnic sobie samej
> poczucie bezpieczenstwa. I to nie tylko kosztem mezczyzny ale przede
> wszystkim kosztem poczucia bezpieczenstwa dzieci. Nieswiadoma rodzina to
> najbardziej pierwotna a zarazem powszechna sekta zarzadzana przez demoniczna
> matke-tyrana, wykorzystujaca strach mezczyzny bioracy swoj poczatek w braku
> poczucia wlasnej wartosci, ktorego praprzyczyna jest nieswiadomy zakaz
> inicjacji seksualnej dzieci wsrod rodzicow.

Ze wszytkim sie zgadzam, tylko, ze znowu musiales wyjechac z ta inicjacja
:-)


> Kazdy, kto nie przezyl inicjacji seksualnej w rodzinie jest osobnikiem,
> ktoremu brakuje poczucia wlasnej wartosci. Stad prosty wniosek, ze
> manipuluja wszyscy, ktorzy nie przezyli inicjacji w rodzinie lub tez nie
> zaakceptowali jej koniecznosci (gdyz nie pojeli do konca o co chodzi).

A skad jestes tego pewien? Sprawdzales? Manipulacja zachowi wtedy, kiedy
istnieje podzial, to naturalna potrzeba zdobycia jak najbardziej optymalnych
warunkow


> Brak inicjacji w rodzinie to brak poczucia wlasnej wartosci, brak poczucia
> bezpieczenstwa, niestabilnosc i dazenie do jej przywrocenia. Poniewaz
> wszyscy potrzebujemy poczucia bezpieczenstwa  zarazem wszystkim tego
> poczucia brakuje wiec toczy sie walka wszystkich ze wszystkimi o
> przywrocenie harmonii i permanentnej rownowagi. Okazuje sie jednak, ze
> wszystkie dotychczas wdrazane metody stabilizacji jednostki i spoleczenstwa
> pchaja i jedno i drugie na skraj przepasci, w objecia przemocy i zaglady by
> w ten sposob kosztem innych zapewnic sobie przywrocenie poczucia
> bezpieczenstwa (niewolnictwo). Ale te tymczasowe uklady, ktorych
> tymczasowowsc moze trwac wiekami, okazuja sie rowniez nietrwale, skad prosty
> wniosek, ze jedynym sposobem zapewnienia powszechnej i trwalej stabilnosci
> (nie mylic z nieistnieniem, nirwana, nicnierobstwem) jest zmiana systemu
> wychowawczego, ktory zagwarantuje pelne poczucie bezpieczenstwa i poczucie
> wlasnej wartosci ludziom, ktorzy beda budowac Nowe Rodziny. Tylko bowiem
> ludzie czujacy sie bezpiecznie nie beda walczyc o wladze nad innymi, wladze,
> ktora - wedlug nich - stworzy im iluzje poczucia bezpieczenstwa opartego na
> dominacji (niewolnictwie).

Ale czy to musi sie wszytko odbywac wedle Twojego schamatu? kazda moneta ma
dwie strony, z jednej strony moze podzialac, z drugiej zaszkodzic


> Jezeli jako dobor naturalny rozumiesz takie parowanie sie, aby mozliwa byla
> manipulacja to znaczy, ze akceptujesz oszustwo, takze w rodzinie. Czy nie
> wydaje Ci sie, ze spoleczenstwo zbudowane na rodzinie, w ktorej dominujaca
> aktywnoscia jest wzajemne manipulowanie soba przez malzonkow, to nie mamy
> o czym mowic - stoimy na przeciwstawnych biegunach. Nie wyobrazam sobie
> bowiem rodziny, w ktorej celem jest dominacja jednego nad drugim. Dominacja
> to brak > partnerstwa, a brak partnerstwa to niewolnictwo, a w efekcie dazenie
> do odzyskania wolnosci; pewnie wiesz czym sie zawsze konczy bezrozumna
> (nieswiadoma przyczyny niewolnictwa) walka o wolnosc - WOJNA.

Ja nie pisalem, ze tak ma byc, ja napisalem, ze to tak funkcjonuje, tego nie
zmienisz gadaniem, ze tak nie powinno byc, to jest wpisane w nasze geny,
mozna jedynie zlikwidowac przyczyne, wtedy manipulacja zaniknie, a nikt kto
jest wewnetrznie silny nie da soba latwo manipulowac, swiata sie nie zmieni,
mozna zmienic siebie


>> Jezeli posiadam pistolet nie oznacza to, ze zaczne z niego strzelac do
>> kazdego,

> Pewnie bedzie to zalezec od Twojego stanu emocjonalnego, od tego, czy
> jeszcze zyjesz w swiecie realnym czy tez ktos wpuscil Cie w maliny i bujasz
> w urojeniach. Decyzje oparte na urojeniach zazwyczaj nie bywaj trafne,
> chociaz rowniez stanowia krok ku wyzwoleniu. W tym kontekscie kara odsiadki
> dla przestepcy staje sie dla niego szansa do uswiadomienia sobie mechanizmu
> przestepstwa, patologii. Musi on miec jednak SWIADOMEGO terapeute, ktory
> uzmyslowi mu PRZYCZYNE jego patologicznego postepowania (traumatyczne
> przezycia wieku dzieciecego i brak inicjacji seksualnejw rodzinie).

Kazda zbrodnia bierze swoja przyczyne w niewiedzy, a ja nie jestem
przekonany, ze inicjacja w rodzinie zalatwila by wszystkie problemy


>> pistolet, tak jak i sposob na manipulacje, jest tylko narzedziem, a tylko od
>> uzywajacego je zalezy w jaki sposob zostana wykorzystane.

> Jak wyzej - uzywajacy musialby byc swiadomym czlowiekiem, podejmujcym
> dzialania swiadome.

nigdy nie mamy pelnej swiadomosci czynu, do tego co najwyzej mozna dazyc


> A to nie jest mozliwe dopoty, dopoki jest on podatny na
> urojenia czyli nie jest dla siebie autorytetem podejmujacym niezalezne
> decyzje. Jak juz wyzej wskazalem podatnosc na urojenie jest wynikiem braku
> poczucia bezpieczenstwa. W wyniku tej podatnosci czlowiek (szczegolnie
> mezczyzna) jest sklonny zaakceptowac kogos/cos (czyt. Boga) pod czyje
> skrzydla moze sie uciec w sytuacjach skrajnych produkowanych w jego
> podswiadomosci przez przenikliwa kobiete nie obawiajaca sie, ze zginie nie
> pozostawiwszy po sobie niczego. W jej przekonaniu ona juz cos stworzyla -
> wyprodukowala potomka przypisujac samej sobie wylacznosc uczestnictwa w
> tej (pro)kreacji.

i jest to przekazywane z pokolenia na pokolenia, nie trzeba byc szczegolnie
spostrzegawczym, aby to zauwazyc, ale skad masz pewnosc, ze inicjacja
seksualna w rodzinie zalatwi wszytkie problemy (pytam po raz n-ty)? W teorii
duzo rzeczy wychodzi fajnie, a praktyce jest juz gorzej

> LeoTar

Bialobaltim




17.08.1999
Bialobaltim napisał(a) w wiadomości: <7ost8u$l85$2...@sunsite.icm.edu.pl>...
> leotar <leota...@my-deja.com> w artykule news:3...@news.vogel.pl
> pisze...

>> Ne ma lepszej lub gorszej swiadomosci - mozna byc swiadomym lub nie.
[...]

> Zle w takim razie sie wyrazilem, powiniem napisac "blizej ku swiadomosci",
[...]

Przeczytaj jeszcze raz zdanie, ktore napisalem. Nie ma blizej - jest sie
albo "W" albo "POZA" swiadomoscia rzeczy.


>> Zrzucenie na kogos poczucia winy bez zrozumienia mechanizmu nie prowadzi
>> do uwolnienia sie od problemu a jeno do jego glebszego ukrycia. Skutki
>> takiego postepowania zawsze ujawnia sie w przyszlosci.

> Dlatego zrozumie jest bardzo wazne, ale ten sposob moze byc skuteczny na sam
> poczatek, pozniej mozna siegnac glebiej

Do czego...?
Jezeli jest zrozumienie to krokiem nastepnym moze byc tylko DOSWIADCZENIE.
[ciach]


> Ze wszytkim sie zgadzam, tylko, ze znowu musiales wyjechac z ta inicjacja
> :-)

Skoro zgadzasz sie ze wszystkim tylko nie lezy Ci wyjasnienie jak osiagnac
to, co Ci 'lezy' to mozesz podac wlasny sposob - moze istotnie nie mam
racji. Ale powiedz JAK w inny sposob osiagnac wymarzony stan Harmonii ?


>> Kazdy, kto nie przezyl inicjacji seksualnej w rodzinie jest osobnikiem,
>> ktoremu brakuje poczucia wlasnej wartosci. Stad prosty wniosek, ze
>> manipuluja wszyscy, ktorzy nie przezyli inicjacji w rodzinie lub tez nie
>> zaakceptowali jej koniecznosci (gdyz nie pojeli do konca o co chodzi).

> A skad jestes tego pewien? Sprawdzales?

Nie sprawdzalem praktycznie inicjacji, gdyz nie mialem okazji (potrzebna jest
pelna rodzina i dzieci). Natomiast sprawdzalem na sobie i na otoczeniu jak
dziala to, gdy uswiadomi sie czlowiekowi jakie sa konsekwecje braku
inicjacji; a wlasciwie braku poczucia wewnetrznego bezpieczenstwa, ktory to
stan (brak) jest nastepstwem braku wiedzy w sytuacji koniecznosci
podejmowania decyzji. Podejmowanie decyzji i dzialanie to przymus dzieki
ktoremu... zdobywamy doswiadczalnie wiedze o skutkach decyzji podejmowanych
w niepewnosci, bez kompletnej wiedzy o relacjach przyczynowo-skutkowych.
W ten sposób budujemy wzorce, których – na skutek niekompletnego wychowania
- nie wbudowali w nas rodzice.


> Manipulacja zachodzi wtedy, kiedy istnieje podzial, to naturalna potrzeba
> zdobycia jak najbardziej optymalnych warunkow

Z czyjego punku widzenia maja to byc warunki optymalne? Czy z punktu
widzenia zbiorowosci czy tez z punktu widzenia manipulujacej jednostki?
Jednostka jest podstawowym skladnikiem rodziny, a z kolei rodzina jest
podstawowym ogniwem spoleczenstwa. Jezeli jednostka nalezaca do rodziny
(maz lub zona) manipuluje kierujac sie li tylko wlasnym interesem to czy nie
sadzisz, ze w takiej rodzinie predzej lub pozniej musi sie ujawnic konflikt
interesow, ktory nie zawsze tylko zostanie ujawniony ze wzgledu na brak
poczucia wlasnej wartosci obojga partnerow. Znacznie czesciej konflikt ten
wykorzystuja na swoja korzysc kobiety pomimo tego, ze w takim samym stopniu
jak i mezczyzni partycypuja w powstaniu konfliktu.

Co znaczy jako 'zdobycie najbardziej optymalnych warunkow' rozumiesz
właśnie wygodne 'ustawienie sie' w konflikcie, w taki sposob, by ta druga
strona byla postrzegana jako oszust? W ten sposob ten/ta, ktory/a jest
niebezpieczniejszym maniplantem pozostaje w ukryciu i moze gnebic
'slabszego' (w manipulacji) za pomoca srodkow pozaprawnych ale rowniez
zgodnie z prawem stanowionym.


>> Brak inicjacji w rodzinie to brak poczucia wlasnej wartosci, brak poczucia
>> bezpieczenstwa, niestabilnosc i dazenie do jej przywrocenia. Poniewaz
>> wszyscy potrzebujemy poczucia bezpieczenstwa  zarazem wszystkim tego
>> poczucia brakuje wiec toczy sie walka wszystkich ze wszystkimi o
>> przywrocenie harmonii i permanentnej rownowagi. Okazuje sie jednak, ze
>> wszystkie dotychczas wdrazane metody stabilizacji jednostki i
>> spoleczenstwa pchaja i jedno i drugie na skraj przepasci, w objecia przemocy
>> i zaglady [...]

> Ale czy to musi sie wszytko odbywac wedle Twojego schamatu? kazda moneta
> ma dwie strony, z jednej strony moze podziala, z drugiej zaszkodzi

Wskaz mi slabe punkty hipotezy i pokaz w jaki sposob moznaby w inny sposob
trwale zapobiec utraci poczucie wewnetrznego bezpieczenstwa, utracie
poczucia wlasnej wartosci, itd. Chetnie podejme wyzwanie jezeli tylko bede
mogl. Na razie tylko negujesz calkowicie goloslownie moją tezę.


>> Dominacja to brak partnerstwa, a brak partnerstwa to niewolnictwo i dazenie
>> do odzyskania wolnosci; pewnie wiesz czym sie zawsze konczy bezrozumna
>> (nieswiadoma przyczyny niewolnictwa) walka o wolnosc - WOJNA.

> Ja nie pisalem, ze tak ma byc, ja napisalem, ze to tak funkcjonuje, tego nie
> zmienisz gadaniem, ze tak nie powinno byc, to jest wpisane w nasze geny,
To nie jest wpisane w geny lecz w memy, czyli kulture, w system wychowawczy.
To nie geny lecz wychowanie obarczone kulturowym, nieswiadomym bledem jest
przyczyna szalejacej nieswiadomie przemocy.


> mozna jedynie zlikwidowac przyczyne, wtedy manipulacja zaniknie,

Wskaz wiec przyczyne i pokaz jak ja zlikwidowac.


> a nikt kto jest wewnetrznie silny nie da soba latwo manipulowac, swiata
> sie nie zmieni, mozna zmienic siebie

Jezeli twierdzisz, ze musimy byc silni by sie nie dac manipulowac to tym
samym przyznajesz, ze przemoc i maniplacja - pomimo tego iz nie sa chciane i
akceptowane - funkcjonuja. Czy zdajesz sobie sprawe z tego jak wiele energii
pochlania obrona przed nimi? To fakt, ze w ten sposob zbudowalismy
'wspaniala' cywilizacje stwarzajaca nam iluzje bezpieczenstwa. Ale  w taki
sam sposob mysleli Sumerowie, Grecy, Rzymianie, Mongolowie, i inni. I co z
tego, ze mysleli o swoich cywilizacjach jako o wspanialych, skoro w pewnym
momencie upadly one? Nie potrafili wyeliminowac manipulacji, przemocy i
patologii zen plynacych i musieli zakonczyc swoj zywot. I mimo iz pewnie jak
i my chcieli wyeliminowac przemoc to jednak nie dokopali sie do
pra-PRZYCZYNY utrwalajac wlasna nieswiadomosc w ZAKAZie, ktory w
nienaruszonym, a moze nawet we wzmocnionym, stanie przetrwal az do naszych
czasow.

Nie da sie zmienic siebie bez przyzwolenia swiata, ale tez swiat sie nie
zmieni jezeli ktos nie sprobuje go zmienic. By powstalo praktyczne
rozwiazanie jak wyeliminowac jakis problem dotyczacy calej zbiorowosci
najpierw musi powstac mysl, ktora zdefiniuje problem i wskaze rozwiazanie.
Dopiero idea (hipoteza) moze przerodzic sie w metode, ktora zostanie
powszechnie zastosowana. Dopóki jednak nie ma idei to nie moze powstac jej
wdrozenie....:)


>> [...] Musi on (przestepca) miec jednak SWIADOMEGO terapeute, ktory
>> uzmyslowi mu PRZYCZYNE jego patologicznego postepowania (traumatyczne
>> przezycia wieku dzieciecego i brak inicjacji seksualnej w rodzinie).

> Kazda zbrodnia bierze swoja przyczyne w niewiedzy, a ja nie jestem
> przekonany, ze inicjacja w rodzinie zalatwila by wszytkie problemy

Wiec wyjasnij mi DLACZEGO tak uwazasz? Jezeli nie ma doswiadczenia
potwierdzającego to musi byc chociaz przedstawienie dokonane za pomoca
dostepnych nam pojec nie-nowotworow.


>> [...] W wyniku tej podatnosci (na urojenia, wskutek niepewnosci) czlowiek
>> (szczgolnie mezczyzna) jest sklonny zaakceptowac kogos/cos (czyt. Boga)
>> pod czyje skrzydla moze sie uciec w sytuacjach skrajnych produkowanych
>> w jego podswiadomosci przez przenikliwa kobiete nie obawiajaca sie, ze
>> zginie nie pozostawiwszy po sobie niczego. W jej przekonaniu ona juz cos
>> stworzyla - wyprodukowala potomka przypisujac samej sobie wylacznosc
>> uczestnictwa w tej (pro)kreacji. Czuje się lepsza i wazniejsza od meżczyzny.

Stan pewnosci kobiety co do jej dominacji zostal utrwalony nieswiadomie w
prawie stanowionym.


> i jest to przekazywane z pokolenia na pokolenia, nie trzeba być szczegolnie
> spostrzegawczym, aby to zauwazyc, ale skad masz pewnosc, ze inicjajcja
> seksualna w rodzinie zalatwi wszytkie problemy (pytam po raz n-ty)? W
> teorii duzo rzeczy wychodzi fajnie, a praktyce jest juz gorzej

Ja nie wiem, czy nie istnieje inna propozycja rozwiazania problemu przemocy.
Moja pewnosc wynika stad, ze analizujac wielokrotnie i z roznych punktow
widzenia, na podstawie roznych obserwacji i doswiadczen na samym sobie,
doszedlem do wniosku, ze nie ma zadnego innego sposobu.

Twoim natomiast obowiazkiem, jako tego, ktory neguje hipoteze o inicjacji,
jest podac nawet minimum kontrargumentow. Podczas gdy ja sile sie na
najprzerozniejsze wyjasnienia Ty nie podajesz nic poza tym, ze zaprzeczasz
zgodnie z obowiazujacym prawem (pisanym) i tradycja. To niewiele skoro
obowiazujace prawo nie potrafi sobie poradzic z przestepczoscia a tradycje
produkuje coraz wiecej psychopatow.

LeoTar

> Bialobaltim

 
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego