LeoTar a czas. - Jak to na wojence bywało

Przejdź do treści

Menu główne:

LeoTar a czas.

Rok 1999
06.03.1999
Przeglądam od czasu do czasu pobieżnie postingi LeoTara i tak się
zastanawiam skąd ten człowiek bierze tyle czasu. Pisanie takich
tasiemców wymaga go niewątpliwie w dość dużych ilościach. Tym
bardziej godne podziwu, że jak na razie nie spotkałem się z
odpowiedzią popierającą poglądy w tych tasiemcach prezentowane.
Coś mi to przywodzi na myśl pewnego (o)błędnego rycerza co z
wiatrakami walczył...
Grzegorz Oleksy




06.03.1999
Grzegorz Oleksy napisał(a) w wiadomości:
<7brc28$g57$1...@info.cyf-kr.edu.pl>...

> Przeglądam od czasu do czasu pobieżnie postingi LeoTara i tak się
> zastanawiam skąd ten człowiek bierze tyle czasu. Pisanie takich
> tasiemców wymaga go niewątpliwie w dość dużych ilościach. Tym
> bardziej godne podziwu, że jak na razie nie spotkałem się z
> odpowiedzią popierającą poglądy w tych tasiemcach prezentowane.

Drogi Leotarze!
Proponuję byś zaczął część swoich myśli zaczął przedstawiać w formie
komiksu, bo część naszych kolegów męczy czytanie 100 linijek.

Drogi Grzesiu! (będzie krótko)
Ja sie zastanawiam skad on bierze tyle świadomosci.

"Myliłby się, kto wartość człowieka mierzył według liczby jego przyjaciół.
Ludzie są jak psy, które za tym najchętniej pędzą, kto ich głaszcze i kęski
im rzuca; tak samo przyjaciele do tego najbardziej się cisną, kto daje.
Ludzie wybitni nie mogą mieć wielu przyjaciół, bo zanadto bystro widzą błędy
innych i brzydzą się nimi”

(przepraszam CIĘ Arturze Schopenhauerze, że mieszam CIĘ do naszych małych
spraw)


>Coś mi to przywodzi na myśl pewnego (o)błędnego rycerza co z
>wiatrakami walczył...

Leotar jest na swój sposób świrem, ale dla mnie o wiele większą wartość ma
jego walka skazana na przegraną (?) niż uczestnictwo w klubie ludzi
poklepujących się po plecach i mówiących ale dobrze że mamy rację.
Nie oczekuję na kontynuację tego tematu.

Pozdrawiam
Paweł. H.




07.03.1999
"Paweł H." napisał(a):
> Grzegorz Oleksy napisał(a) w wiadomości:
> <7brc28$g57$1...@info.cyf-kr.edu.pl>...

>> Przeglądam od czasu do czasu pobieżnie postingi LeoTara i tak się
>> zastanawiam skąd ten człowiek bierze tyle czasu. Pisanie takich
>> tasiemców wymaga go niewątpliwie w dość dużych ilościach. Tym
>> bardziej godne podziwu, że jak na razie nie spotkałem się z
>> odpowiedzią popierającą poglądy w tych tasiemcach prezentowane.

> Drogi Leotarze!
> Proponuję byś zaczął część swoich myśli zaczął przedstawiać w formie
> komiksu, bo część naszych kolegów męczy czytanie 100 linijek.

Komiksy sa dla idiotow, a nie dla 'naszych kolegow' :-)


> Drogi Grzesiu! (będzie krótko)
> Ja sie zastanawiam skad on bierze tyle świadomości.

> "Myliłby się, kto wartość człowieka mierzył według liczby jego przyjaciół.
> Ludzie są jak psy, które za tym najchętniej pędzą, kto ich głaszcze i kęski
> im rzuca; tak samo przyjaciele do tego najbardziej się cisną, kto daje.
> Ludzie wybitni nie mogą mieć wielu przyjaciół, bo zanadto bystro widzą błędy
> innych i brzydzą się nimi"

> (przepraszam CIĘ Arturze Schopenhauerze, że mieszam CIĘ do naszych małych
> spraw)

To jest zle pojmowanie pojecia 'przyjaciel' .


>> Coś mi to przywodzi na myśl pewnego (o)błędnego rycerza co z
>> wiatrakami walczył...

> Leotar jest na swój sposób świrem, ale dla mnie o wiele większą wartość
> ma jego walka skazana na przegraną (?) niż uczestnictwo klubie ludzi
> poklepujących się po plecach i mówiących ale dobrze że mamy rację.

Każdy z nas jest świrem. Wszyscy żyjemy w  społeczeństwie, w
ktorym przeważają ludzie, mający jakies odchyly od normy. W
takim społeczenstwie normalnymi mogą byc tylko ci, którzy
należą do tej wiekszości, ponieważ nawet czlowiek, uważający
sie za normalnego, ma pewien odchył - jest nim brak odchyłów
[  :-D  ], a więc jak taki czlowiek może być normalny ?
Nigdy nie będziesz w oczach innych całkowicie normaly, bo
zawsze znajdzie się ktoś, kto tą twoją tzw. normalność zaneguje.

A'propos walki skazanej na przegraną :

" ... że tylko od początku przeznaczone do wygrania procesy
kończą się dobrze, co by się i tak bez niczyjej pomocy
stało, podczas gdy wszystkie inne przegrywa się mimo całego
trudu, mimo wszystkich zabiegów, wszystkich drobnych
pozornych sukcesów, które sprawiały taką radość. "

I tutaj Kafka nie ma racji; nic nie jest od początku skazane
na powodzenie lub niepowodzenie, wszystko zależy od nas
samych...


> Nie oczekuję na kontynuację tego tematu.

Czemu ?

> Pozdrawiam
> Paweł.

Ja również
Robert Wysocki




08.03.1999
Witam !
Paweł H. <hr...@friko.internet.pl> napisał w artykule <95eE2.2820$685.4...@news.tpnet.pl>…

> Drogi Grzesiu! (będzie krótko)
>
> Ja sie zastanawiam skad on bierze tyle świadomosci.
>
> "Myliłby się, kto wartość człowieka mierzy według liczby jego przyjaciół.
> Ludzie są jak psy, które za tym najchętniej pędzą, kto ich głaszcze i kęski
> im rzuca; tak samo przyjaciele do tego najbardziej się cisną, kto daje.
> Ludzie wybitni nie mogą mieć wielu przyjaciół, bo zanadto bystro widzą błędy
> innych i brzydzą się nimi"


>> Coś mi to przywodzi na myśl pewnego (o)błędnego rycerza co z
>> wiatrakami walczył...

> Leotar jest na swój sposób świrem, ale dla mnie o wiele większą wartość ma
> jego walka skazana na przegraną (?) niż uczestnictwo klubie ludzi
> poklepujących się po plecach i mówiących ale dobrze że mamy rację.

Dobre !
Jakżesz brakuje takiego podejścia ... wielu naukowcom Nauki Dojrzałej ;-)
Ostatnio słyszałem taki 'dowcip': Kiedyś ludzi nauki nazywało się
uczonymi, a dzisiaj ... naukowcami. Coś w tym musi być...".


> (przepraszam CIĘ Arturze Schopenhauerze, że mieszm CIĘ do naszych  małych
> spraw)

Za co Go przepraszasz? Właśnie dokładnie po to pisał, by go rozumieć
i mieszać _przede_wszystkim_ do małych spraw. Przeproś go raczej za to,
że boisz się 'mieszać'. :-)))


> Nie oczekuję na kontynuację tego tematu.

Cytat mądry, ale lepiej go oglądać wyłącznie z daleka? Szkoda !
Widocznie jesteś na etapie 'wiem', że Schopenhauer coś takiego
napisał i drugim 'czuję' co znaczy, ale jeszcze nie rozumiesz do końca,
bo jest trzeci, ostatni etap rozumienia... Myślę, że 'dobrze rozumieć'
to znaczy: umieć przekazać innemu człowiekowi (i to w najprostszych
słowach) 'dlaczego tak, a nie inaczej' aż ... zobaczy się w jego
oczach: "rozumiem". Dowolnemu człowiekowi ...

Co do cytatu - polemizowałbym i to dość ostro ze słówkiem 'brzydzą'.
Tu może być bardzo wiele rodzajów i odcieni - ale z pewnością trudno
takim ludziom przekazać cokolwiek ze swoich myśli z marszu, osobie
z ulicy ... Bo takie najczęściej słuchają tylko tego, co chcą
(są w stanie!) usłyszeć...

> Pozdrawiam
>
> Paweł.

Pozdrowienia
JeT. (Jerzy Turynski)




07.03.1999
In article <7brc28$g57$1...@info.cyf-kr.edu.pl>, "Grzegorz Oleksy"
<usunto...@ii.uj.edu.pl> writes:

> Przeglądam od czasu do czasu pobieżnie postingi LeoTara i tak się
> zastanawiam skąd ten człowiek bierze tyle czasu. Pisanie takich
> tasiemców wymaga go niewątpliwie w dość dużych ilościach.

Zamiast rodziny rozwalonej przez kobiete mam teraz komputer. Nie dziw sie wiec,
ze mam duzo czasu. A na napisanie dwoch czy trzech postow dziennie nie trzeba
wiecej jak 2-3 godziny. Na tyle to mnie jeszcze stac.:)


> Tym bardziej godne podziwu, że jak na razie nie spotkałem się z
> odpowiedzią popierającą poglądy w tych tasiemcach prezentowane.

Rzeczywiscie niestarannie przegladasz te grupe. Gdybys sie dobrze przyjrzal to
pewnie dopatrzyl bys sie conajniej kilku zwolennikow podejscia wychowawczego do
dzieci, ktore ja reprezentuje. A ze w skatoliczalej, a zarazem matriarchalnej
Polsze za takie poglady ludzkie zwierzeta gotowe do gardle skoczyc to i sie nie
dziwie, ze cicho - ci akceptujacy moje poglady - siedza.


> Coś mi to przywodzi na myśl pewnego (o)błędnego rycerza co z
> wiatrakami walczył...

Zazwyczaj tak jest, ze ci 'pierwsi' odchodza w niebyt i zapomnienie, a dopiero
ich nastepcy moga wdrozyc to, co tworza podobni temu z La Manchy. :)

Wladek Tarnawski
-------------------------------------------------------------------
e-mail:   Leo...@aol.com
http://members.aol.com/LeoTar
http://members.tripod.com/~leotar
------------------------------------------------------------------




08.03.1999
LeoTar napisał(a) w wiadomości:
> TRABUL wrote:

> Zamiast rodziny rozwalonej przez kobiete mam teraz komputer. Nie dziw sie
> wiec, ze mam duzo czasu. A na napisanie dwoch czy trzech postow dziennie
> nie trzeba wiecej jak 2-3 godziny. Na tyle to mnie jeszcze stac.:)

Jezeli w domu tak nadawales jak w internecie, to ja sie niczemu nie dziwie.


> Rzeczywiscie niestarannie przegladasz te grupe. Gdybys sie dobrze przyjrzal
> to pewnie dopatrzyl bys sie conajniej kilku zwolennikow podejscia
> wychowawczego do dzieci, ktore ja reprezentuje.

W tym co piszesz o kobietach Masz wiele racji. Dziwne, ze w Swoim zyciu nie
umiales tego zastosowac. Natomiast to, ze nie chcesz nawet placic na DZIECI,
nie wspominajac o Twoich innych teoryjkach dotyczacych tychze jest nie do
przyjecia. Mieszanie dzieci w rozgrywki doroslych to jest glupota wrecz
strategiczna. Poczytaj Sobie Wojciech Eichelbergera "Zdradzony przez ojca".
TRABUL




09.03.1999
LeoTar <leo...@aol.com> wrote in message

> Zamiast rodziny rozwalonej przez kobiete mam teraz komputer.
[ciach]

Leo ! Ty uwazaj z tym komputerem ! Nie wlaz na site'y z czymkolwiek
przypominajacym 'sex' w adresie. ;-))
Teoria odnosnie manipulacji ze strony maszyny liczacej
raczej nie przejdzie ;-)))))))))))))))))))))
Nawet jak rozwiazaniem problemu bedzie inicjacja
a'la - demontaz radiatora z overlock'nietej na 233Mhz pentiawki 75
przy jednoczesnym podgrzewaniu okolic kosci biosu
palnikiem acetylenowym oraz przepieciem 'wtyczki' do gniazdka z
360V - odpowiednim kabelkiem 'ominawszy' uprzednio transformatory
w zasilaczu. ;-)))))
Wtedy pozostanie juz tylko najesc sie karbidu i zapalic papieroska.
;-)))))

>Wladek Tarnawski

Pozdrawiam :-)
------------------
Past is the only one thing we cannot avoid in the future...
debris send to --> Chmielewsk...@pmintl.ch <--
---------------- or --> fla...@startrekmail.com  <--
PS>Mam nadzieje Leo, ze potrafisz zartowac na Swoj temat.
Smiech to zdrowie ! :-)

Slawomir 'Flanker' Chmielewski




07.03.1999
> Tym bardziej godne podziwu, że jak na razie nie spotkałem się z
> odpowiedzią popierającą poglądy w tych tasiemcach prezentowane.

Nikt chyba jeszcze nie zaakceptowal LeoTara "w calosci" :-), ale wydaje mi
sie, ze sporo ludzi akceptuje wiele jego pogladow (glownie w temacie:
kobiety - manipulacja). Problem tkwi w tym, ze wszystkich odrzuca pomysl
inicjacji seksualnej w domu i przez to neguja sporo spostrzezen LeoTara,
nawet tych z zupelnie innego worka, tylko po to, by w dyskusji sprzeciwic
sie tej, najbardziej kontrowersyjnej sprawie.

W. Deszcz




08.03.1999
In article <7btp9d$d2r$2...@h1.uw.edu.pl>,
"W. Deszcz" <w...@cybis.asp.wroc.pl> wrote:

>> Tym bardziej godne podziwu, że jak na razie nie spotkałem się z
>> odpowiedzią popierającą poglądy w tych tasiemcach prezentowane.
> Nikt chyba jeszcze nie zaakceptowal LeoTara "w calosci" :-), ale wydaje mi
> sie, ze sporo ludzi akceptuje wiele jego pogladow (glownie w temacie:
> kobiety – manipulacja).

Akceptuja w dziale: "SKUTKI".


> Problem tkwi w tym, ze wszystkich odrzuca pomysl inicjacji seksualnej
> w domu i przez to neguja sporo spostrzezen LeoTara, nawet tych z zupelnie
> innego worka,

Przyznaja racje dopoty dopoki jest im wygodnym akceptowanie mechanizmow
czastkowych. Akceptuja tylko dopoty dopoki nie musza calkowicie zrezygnowac z
wladzy. Tego ostatniego kroku nie chca zrobic.


> tylko po to, by w dyskusji sprzeciwic sie tej, najbardziej kontrowersyjnej
> sprawie.

Odrzucaja wiec najwazniejsze - odrzucaja ROZWIAZANIE PROBLEMU. Cytat
Cornforda, ktory zaprezentowalem w niedawnym liscie na temat tajemniczego
Swietego Graala powinien stanowic dobra ilustracje powszechnie spotykanej
postawy PT Czytelnikow. Polecam don powrocic...

Pozdrawiam
Wladek Tarnawski

> W. Deszcz

P.S. Zapraszam pod adresy:
http://free.polbox.pl/h/hist05/prok/ oraz
http://free.polbox.pl/h/hist09/art-stare/doc/




09.03.1999
> Akceptuja w dziale: "SKUTKI".

To fakt…


> Przyznaja racje dopoty dopoki jest im wygodnym akceptowanie
> mechanizmow czatkowych. Akceptuja tylko dopoty dopoki nie musza
> calkowicie zrezygnowac z wladzy. Tego ostatniego kroku nie chca
> zrobic.

I wcale sie im nie dziwie... to wymaga czasu i sporo myslenia - bez wplywu
zgubnych emocji.


> Odrzucaja wiec najwazniejsze - odrzucaja ROZWIAZANIE PROBLEMU.

Tak, bo jest ono baaardzo kontrowersyjne - do tego stopnia, ze to ONO staje
sie problemem. :)  Rozwiazanie problemu jest po prostu problematyczne :) -
glowny watek dyskusji schodzi na drugi plan i omawia sie inicjacje w domu
jako taka, bez podejmowania prob zrozumienia jej szerszego znaczenia. I
wcale sie temu nie dziwie...

W. Deszcz

 
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego