LeoTar FAQ - kolejne pytania. - Jak to na wojence bywało

Przejdź do treści

Menu główne:

LeoTar FAQ - kolejne pytania.

Rok 1999
09.05.1999
In article <CDz%2.22117$I1.4...@news.tpnet.pl>,
 "Lewi" <le...@polbox.com> wrote:

> Ale przyjete sa inne stereotypy. Czy spojrzal bys wlasnej matce po
> tym w oczy?
Wazne bym trakcie INICJACJI byl w stanie spojrzec w oczy Mojemu Ojcu.
To jest ISTOTA INICJACJI - spojrzec rodzicowi tej samej plci prosto w
oczy, bez strachu i poczucia zagrozenia, bez poczucia winy i bez
POCZUCIA NIZSZOSCI w trakcie zdobywania pierwszego doswiadczenia
seksualnego. Inicjacja to 'pierwsz raz', i tylko pierwszy raz. Kazdy
nastepny jest juz tylko porownywany z poprzednim razem, a wiec nie jest
inicjacja.

Rodzic plci przeciwnej (dla mnie matka) jest WAGA na ktorej porownuje
sie z Moim Ojcem, Moim wspoltworca. Oboje Wspol-Stworcy biora udzial w
inicjacji, gdyz od nich mam sie nauczyc jak ufac i szanowac
BEZGRANICZNIE. Jezeli ustawili przede mna jakiekolwiek zapory, ktore
tylko sami przekraczaja to zniewalaja Dziecko poprzez OGRANICZENIE JEGO
WIEDZY. I nie ma dla Dziecka znaczenia, czy zrobili to swiadomie, czy
tez nieswiadomie, czy tez ograniczali dlatego, ze tak nakazuje
tradycja. Dziecka nie interesuje DLACZEGO - Dziecko chce dostac Wiedze.


>> By nie bylo emocjonalnej nierownosci miedzy Stworca a Czlowiekiem,
>> czyli miedzy Rodzicem  i Dzieckiem. By nie bylo miedzy nimi
>> nierownosci wskutek Tajemnicy poliszynela jaka jest seks. By Dziecko
>> nie mialo zadnych watpliwosci wynikajacych z tajemniczosci seksu i
>> by te tajemnice zostaly odsloniete przez tych, ktorzy sa dla Dziecka
>> Pierwszymi, Jedynymi i Najwazniejszymi AUTORYTETAMI. Sa oni przeciez
>> gwarantami fizycznego bezpieczenstwa Dziecka wskutek czego staja sie
>> rowniez Autorytetami moralnymi.
--
LeoTar
Wladek Tarnawski
http://netopia.geocities.com/leotar




09.05.1999
Jezeli pozwolisz... mam pare pytan:

1. Jak sie ma mentalnosc spoleczenstwa amerykanskiego, a jak polskiego do
problemow, o ktorych piszesz? Interesuja mnie spostrzezenia na temat np.
stopnia frustracji ludzi (w zwiazku z manipulacja, strachem, utopijnoscia
obecnej formy feminizacji... itp) na obu kontynentach.

2. Dlaczego nie popularyzujesz swoich teorii w jezyku angielskim, dla
anglojezycznych odbiorcow? Mysle tu tak o grupach dyskusyjnych, jak i
stronach internetowych...

3. Gdzie obecnie przebywa Twoja zona i dzieci? Czy kontaktujesz sie z
rodzina? Jezeli tak, to jak czesto i jak to wyglada?
W. Deszcz




11.05.1999
In article <7h44ov$8d0$1...@h1.uw.edu.pl>, "W. Deszcz" <w...@cybis.asp.wroc.pl>
writes:

> Jezeli pozwolisz... mam pare pytan:
>
> 1. Jak sie ma mentalnosc spoleczenstwa amerykanskiego, a jak polskiego do
> problemow, o ktorych piszesz? Interesuja mnie spostrzezenia na temat np.
> stopnia frustracji ludzi (w zwiazku z manipulacja, strachem, utopijnoscia
> obecnej formy feminizacji... itp) na obu kontynentach.

Mysle, ze spoleczenstwo amerykanskie zaczyna zdawac sobie sprawe z tego, ze
stabilnej i trwalej rodziny, instytucji niezbednej do wychowania zdrowego
Dziecka, nie da sie oprzec na rownowadze ekonomicznej Kobiety i Mezczyzny, na
rownowadze pozycji zawodowej tych dwojga, czyli na ROWNOWADZE popartej
SILA w miejsce zaufania i szacunku.

Nie znam niestety ukladow panujacych w Ameryce Poludniowej, ale przypuszczam,
ze intensywna emigracja mieszkancow Ameryki Lacinskiej i Poludniowej do USA w
poprzednich dziesiecioleciach sprzyja przenoszeniu roznych idei miedzy obydwoma
amerykanskimi kontynentami. Mieszanie sie kultur sprzyja ich wzajemnemu
wzbogacaniu oraz dostrzeganiu u obcych tego, czego u siebie dostrzec nie
sposob, a co reprezentuje dokladnie takie same zjawiska i zachowania generowane
przez podswiadomosc. Nie zapominaj, ze do Ameryki Pln. emigruja ludzie nie
tylko z Ameryki Poludniowej, Srodkowej i Karaibow. Tutaj jest caly swiat... A
juz szczegolnie w wielkich aglomeracjach. To jedno wielkie laboratorium, tygiel
postepu cywilizacyjnego...


> 2. Dlaczego nie popularyzujesz swoich teorii w jezyku angielskim, dla
> anglojezycznych odbiorcow? Mysle tu tak o grupach dyskusyjnych, jak i
> stronach internetowych...

Dlatego, ze bylby to przekaz niedoskonaly ze wzgledu na moje umiejetnosci
jezykowe, ktorych nie mialem czasu doskonalic zajmujac sie analiza samego
siebie i rodziny. Mysle, ze zdajesz sobie sprawe jakiej delikatnosci i
subtelnosci jezykowej wymaga popularyzowanie tak drazliwych tresci w formie
pisanej w kazdym jezyku i nie kazdy potrafi to zrobic. A coz dopiero ja, dla
ktorego jezyk angielski stal sie drugim jezykiem gdy juz bylem po 40-ce. Gdybym
pisal  moglbym na siebie sciagnac tylko jeszcze wiecej nieprzyjemnosci ponad
te, ktore mnie spotkaly do tej pory, a ktorych wystarczy jak na glowe jednego
czlowieka. Zreszta coz robilaby cala armia ludzi, ktorzy sa znakomicie
przygotowani do propagowania tresci trudnych, i ktorzy tylko czekaja by
wykonywac swoja prace jaknajlepiej. Czy chcialbyc bym stal sie kolejna
"Zosia-samosia", ktora nie widzi niczego i nikogo poza czubek wlasnego nosa...?
:)
A to co moge robie bezposrednio, twarza w twarz, w sytuacjach, gdy
niedociagniecia jezykowe mozna blyskawicznie skorygowac aby nie powstaly
nieporozumienia, ktore moglyby byc dla mnie samego zagrozeniem. Chyba zdajesz
sobie sprawe z ladunku emocjonalnego, ktory niesie ze soba rozmowa o tym, o
czym czlowiek nie chcialbyu rozmawiac. Przypatrz sie temu, co sie dzieje gdy
wale prawde  "miedzy oczy" na p.s.p. Czy sadzisz, ze ludzie (Amerykanie),
ktorzy zostali wychowani wsrod takich samych zakazow reaguja tak bardzo
inaczej? No moze nie sa od razu tak bardzo agresywni, ale tylko dlatego, ze
zostali nauczeni, zmuszeni do akceptowania wszelkich 'innosci' i odmiennosci.


> 3. Gdzie obecnie przebywa Twoja zona i dzieci?

We Wroclawiu, a przynajmniej jestem przekonany, ze tam wlasnie sie znajduja.


> Czy kontaktujesz sie z rodzina?

Nie, nie kontaktuje sie, gdyz na wszelkie proby kontaktow moja eks- reaguje
gwaltownoscia i grozbami, co do ktorych nie mam watpliwosci, ze nie sa grozbami
blefowanymi. Gdy 17 grudnia ub.roku zanioslem jej 21 roz z okazji 21 rocznicy
naszego slubu zadzwonila na Policje. Policjanci pilnowali mnie na wroclawskim
Rynku, gdyz z Kozanowa, z Golezyckiej ulotnilem sie natychmiast gdy tylko
Teresa M. wyrzucila mnie zyczac sobie bym roze wrzucil do smietnika idac obok.
Ja jednak zostawilem roze pod drzwiami mieszkania (Golezycka 14/8).


> Jezeli tak, to jak czesto i jak to wyglada?

Pisalem juz troche o tym. Probowalem sie skontaktowac z T.M. i dziecmi 21
listopada ub.r. pojawiajac sie w mieszkaniu na Golezyckiej, ale nie dalo sie z
nikim rozmawiac. Wojtka (starszy syn) wogole nie widzialem i nie wiem nawet czy
byl w domu, a mlodszy Jan, podpuszczany przez matke (T.M.) chcial sie ze mna
bic. A wlasciwie oczekiwal, ze nadstawie mu twarz, by mogl mi przylozyc w
zamian za wszystkie upokorzenia, ktorych doznala nasza rodzina po moich
publikacjach internetowych. Najlepsza byla publiczna scena na chodniku przed
domem, na ktory wybiegla za mna T.M. i wyciagnela za soba syna. Ja cofajac sie
rozmawialem z synem (Janem) a za nim nastepowala (chowajac sie za jego plecami)
T.M. i publicznie podpuszczala go na mnie by mi przylozyl (znaczy sie by mi
wpier.....).

Zadne kontakty telefoniczne nie sa rowniez mozliwe, gdyz pod naciskiem matki
dzieci wrecz zeznaly w sadzie, ze nie zycza sobie kontaktow ze mna. Jak
myslisz, czy az tak bardzo trudnym jest uzaleznic od siebie Dziecko, odciac je
od wszelkich zewnetrznych zrodel ionformacji i wykreowac w jego wyobrazni obraz
swiata takim, jak tyran chce by ten swiat wygladal? Ja mysle, ze nie jest to
takie trudne szczegolnie wowczas, gdy Dzieci zostana pozbawione oparcia w
drugim z rodzicow, czyli dokladnie to czego udalo sie dokonac Teresie M. przy
aktywnym wspoludziale instytucji matriarchalnego spoleczenstwa. Pranie mozgow,
ktorego celem jest calkowite podporzadkowanie sobie Dziecka i jego umyslu - oto
specjalnosc Teresy M. i mateczek spod znaku Najswietszej Panienki z
Czestochowy, z Dzieciatkiem Jezus na rece i nienawiscia do Mezczyzny w sercu.

> W. Deszcz

LeoTar
Wladek Tarnawski
-------------------------------------------------------------------
e-mail:   Leo...@aol.com
http://members.aol.com/LeoTar
http://members.tripod.com/~leotar
------------------------------------------------------------------




11.05.1999

Jak mogl pan byc tak slepy by poslubic taka france ????
Czy nic nie wskazywalo wczesniej na mogace sie pojawic problemy ?
Zycie kopnelo pana niezle w d... ale gdzies kiedys to sie musialo zaczac
a  jak sie to stalo nie jest mi znane.

===========================================================
|--\ \   / /--\ /--\ |\  |   e-mail
|   | \ /  \__  |  | | \ |   kri...@zeus.polsl.gliwice.pl
|   |  Y      \ |  | |  \|   dy...@zero.bg.po.opole.pl
|   |  |      | |  | |   |   ICQ UIN 31267896
|__/   |   \__/ \__/ |   |
"Gwarancja na czlowieka mija wraz z przecieciem pepowiny"
=====================================================




12.05.1999
In article <3737EA97...@gliwice.pl>, Dyson <kri...@gliwice.pl> writes:

> Jak mogl pan byc tak slepy by poslubic taka france ????

Ho, ho, ho...:)

Bylem slepy, ale jestem jej wdzieczny, za to, ze kopniakami doprowadzila mnie
do uswiadomienia sobie czego mi brakowalo i DLACZEGO...
Kazdy kij ma dwa konce tak jak kazdy medal ma dwie strony...


> Czy nic nie wskazywalo wczesniej na mogace sie pojawic problemy ?

Nie. Gdybym jednak spotkal teraz kogos takiego, to rozpoznalbym oszustwo
natychmiast. Wowczas bylem lasy na byle pochlebstwa wlasnie z tego powodu, ze
nie mialem poczucia wlasnej wartosci; i nie bylem w stanie spojrzec na te
pochlebstwa jak na wabik, ktorym jestem necony do wiezienia. Ale jak mowie -
nie ma tego zlego co by na dobre nie wyszlo, tak wiec nie otrzymawszy od
Rodzicow nalezytej i KOMPLETNEJ Wiedzy o Zyciu musialem sobie znalezc
wspolniczke, ktora bylaby w stanie rozbic moj pancerz ochronny, kokon, ktorym
sie otoczylem bedac nieswiadomie i perfidnie emocjonalnie skrzywdzonym przez
matke... Ale - ze powtorze raz jeszcze - nie ma tego zlego co by na dobre nie
wyszlo, jezeli juz nie mnie to naszym nastepcom, Swiadomym Ludziom...


> Zycie kopnelo pana niezle w d...

Nie bede mowil, ze nie...:)


> ale gdzies kiedys to sie musialo zaczac a  jak sie to stalo nie jest mi znane.

Mnie tez nie bylo wiadomym gdzie i kiedy dopoki nie rozsuplalem zagadki
PRZEMOCY, jej mechanizmow i PRZYCZYNY. Ale mysle, ze to juz na inny list...:)

LeoTar
Wladek Tarnawski




13.05.1999
On 12 May 1999, LeoTar wrote:
> In article <3737EA97...@gliwice.pl>, Dyson <kri...@gliwice.pl> writes:

>> Jak mogl pan byc tak slepy by poslubic taka france ????

A Ty Dyson co?
Znasz Ja?


> Ho, ho, ho...:)

"Ho, ho, ho, ktos mi przytaknal, ktos mi wlazl w dupe, ktos mnie
polechtal, przeciez tylko o to mi chodzi ;)"

LeoTar... zastanawiam sie, czy Twoja paniczna potrzeba akceptacji wynika z
Twojego, podejrzewam wieloletniego zaklamania - do tego stopnia, ze niemal
sam w swoje klamstwa i matactwa wierzysz ? ;>


> Bylem slepy, ale jestem jej wdzieczny, za to, ze kopniakami doprowadzila mnie
> do uswiadomienia sobie czego mi brakowalo i DLACZEGO...

Ech, a jaka Ona byla slepa.....


>> Zycie kopnelo pana niezle w d...

Chyba w glowe...


> Nie bede mowil, ze nie...:)

"O... jaki mily chlopiec, akurat powiedzial to, co mialem ochote
uslyszec/przeczytac... chyba kupie mu lizaka..." ;)


> Mnie tez nie bylo wiadomym gdzie i kiedy dopoki nie rozsuplalem zagadki
> PRZEMOCY, jej mechanizmow i PRZYCZYNY. Ale mysle, ze to juz na inny list...:)

Huh, nie moge sie doczekac....

> LeoTar

neq

._  _  _. ---  --- -[ /\/3q ]-- - -- -        -   --      --                -- -  
[ )(/,(_] pgp, personal stuff, projects, at        UIN #35409639                |
       | http://neq.industrial.art.pl/                n...@industrial.art.pl        
. . . Three nights has the same thing happened, violent all day then        |
  quiet from moonrise to sunrise. I wish I could get                        :
                  some clue to the cause. . .                                .
--
Archiwum listy dyskusyjnej pl-sci-psychologia
http://www.newsgate.gliwice.pl/archive/pl-sci-psychologia/




14.05.1999
In article <1999051303...@dumb.iinf.polsl.gliwice.pl>,
n...@industrial.art.pl (neq) writes:
> On 12 May 1999, LeoTar wrote:

>>> Jak mogl pan byc tak slepy by poslubic taka france ????

> A Ty Dyson co?
> Znasz Ja?

Zdaje sie, ze nie lubisz niezaleznych glosow neq.
Ty pewnie tez nie znasz Jej, wiec jakiez masz prawo krytykowac mnie lub
kogokolwiek, kto chce zabrac glos w sprawie. A moze masz donosicieli lub tez
nalezycie do jednej... sekty? No przyznaj sie  brachu?

Chociaz wiesz co - to nie ma dla mnie najmniejszego znaczenia, gdyz "po owocach
poznacie ich" (znaczy sie skurwysynow) - jak powiedziane jest w Pismie.:)

Masz jakies watpliwosci...?


> "Ho, ho, ho, ktos mi przytaknal, ktos mi wlazl w dupe, ktos mnie
> polechtal, przeciez tylko o to mi chodzi ;)"

Mysle, ze Tobie znacznie blizej do dupodajstwa anizeli Dysonowi... Wiesz, ze
dupodajstwo dosc powszechnym bylo wsrod nazistow i faszystow. To taki uboczny
efekt uzalezniania emocjonalnego... prowadzacy do homoseksualizmu. Chyba wiesz
co nieco na temat 'zlamanego krzyza', jego zwiazkow z ideolami starozytnej
Grecji, w ktorej wlazidupstwo nie nalezalo do rzadkosci nie dlatego, ze jest to
fajne lecz dlatego, ze niemozliwym jest zaufanie plci przeciwnej...


> LeoTar... zastanawiam sie, czy Twoja paniczna potrzeba akceptacji wynika z
> Twojego, podejrzewam wieloletniego zaklamania - do tego stopnia, ze niemal
> sam w swoje klamstwa i matactwa wierzysz ?

Coz za slowna ekwilibrystyka. Daruj sobie neq, takie proby manipulacji nie
zdaja egzaminu.


>> Bylem slepy, ale jestem jej wdzieczny, za to, ze kopniakami doprowadzila
>> mnie do uswiadomienia sobie czego mi brakowalo i DLACZEGO...

> Ech, a jaka Ona byla slepa.....

Skoro mowie nie wierzysz.... Moze wiec latwiej byloby gdybys sam sprawdzil. A
gdy juz doswiadczysz to wtedy pogadamy. Masz odwage tam wejsc...? Sprobuj
stary...  Z moim przyzwoleniem i blogoslawienstwem.:)

A moze nie masz odwagi, co?


>>> Zycie kopnelo pana niezle w d...

> Chyba w glowe...

Tez... Alem sie juz wygrzebal spod tego kopniaka, ktoremu na imie UZALEZNIENIE.
(...)


>> Mnie tez nie bylo wiadomym gdzie i kiedy dopoki nie rozsuplalem zagadki
>> PRZEMOCY, jej mechanizmow i PRZYCZYNY. Ale mysle, ze to juz na inny
>> list...:)

> Huh, nie moge sie doczekac....

Przeciez i tak nie wierzysz temu co pisze. Po co i na co chcesz wiec czekac...?

LeoTar
Wladek Tarnawski




17.05.1999
On 14 May 1999, LeoTar wrote:
> In article <1999051303...@dumb.iinf.polsl.gliwice.pl>,
> n...@industrial.art.pl (neq) writes:
>> On 12 May 1999, LeoTar wrote:

>>>> Jak mogl pan byc tak slepy by poslubic taka france ????

>> A Ty Dyson co?
>> Znasz Ja?

> Zdaje sie, ze nie lubisz niezaleznych glosow neq.

nie wkrecaj mi glupot ;>


> Ty pewnie tez nie znasz Jej, wiec jakiez masz prawo krytykowac mnie lub
> kogokolwiek, kto chce zabrac glos w sprawie.

Heheh, mam takie samo prawo jak i Dyson ;)
Dlatego tego nie robie ;)


> A moze masz donosicieli lub tez
> nalezycie do jednej... sekty? No przyznaj sie  brachu?

Owszem... SKAD WIEDZIALES?!


> Chociaz wiesz co - to nie ma dla mnie najmniejszego znaczenia, gdyz "po owocach
> poznacie ich" (znaczy sie skurwysynow) - jak powiedziane jest w Pismie.:)
> Masz jakies watpliwosci...?

Chcialbys moje owoce kiedys obejrzec... moze bedzie Ci dane... ;)


>> "Ho, ho, ho, ktos mi przytaknal, ktos mi wlazl w dupe, ktos mnie
>> polechtal, przeciez tylko o to mi chodzi ;)"

> Mysle, ze Tobie znacznie blizej do dupodajstwa anizeli Dysonowi... Wiesz, ze
> dupodajstwo dosc powszechnym bylo wsrod nazistow i faszystow. To taki uboczny
> efekt uzalezniania emocjonalnego... prowadzacy do homoseksualizmu. Chyba wiesz
> co nieco na temat 'zlamanego krzyza', jego zwiazkow z ideolami starozytnej
> Grecji, w ktorej wlazidupstwo nie nalezalo do rzadkosci nie dlatego, ze jest to
> fajne lecz dlatego, ze niemozliwym jest zaufanie plci przeciwnej...

Pamietaj nekus, teraz jestes faszysta. Aaaa, dupowlazem tez. LeoTar tak
powiedzial, wiec pewnie chce zebys mu w dupe wlazl.

A powaznie: komu wedlug Ciebie wlaze w dupe?
Tobie nie wejde na pewno.


>> LeoTar... zastanawiam sie, czy Twoja paniczna potrzeba akceptacji wynika z
>> Twojego, podejrzewam wieloletniego zaklamania - do tego stopnia, ze niemal
>> sam w swoje klamstwa i matactwa wierzysz ?

> Coz za slowna ekwilibrystyka. Daruj sobie neq, takie proby manipulacji nie
> zdaja egzaminu.

I kto tu mowi o manipulacji ;>
Heh, zglaszam kandydature LeoTara na najwiekszego hipokryte swiata.
Nagroda: magiczne lusterko.
Zgadnij co robi?


>>> Bylem slepy, ale jestem jej wdzieczny, za to, ze kopniakami doprowadzila
>>> mnie do uswiadomienia sobie czego mi brakowalo i DLACZEGO...

>> Ech, a jaka Ona byla slepa.....

> Skoro mowie nie wierzysz.... Moze wiec latwiej byloby gdybys sam sprawdzil. A
> gdy juz doswiadczysz to wtedy pogadamy. Maszo dwage tam wejsc...? Sprobuj
> stary...  Z moim przyzwoleniem i blogoslawienstwem.:)
> A moze nie masz odwagi, co?

Mam odwage ;)
Heh, misiu, cosik mi sie widzi, ze dalej pieprzysz ;)
Nie bylem swiadkiem tak samo jak wszyscy na tej grupie.
I co?
Myslisz, ze uwierze w Twoje opowiadania, badz co badz najezdzajace bardzo
na te kobiete - ot tak, bez mrugniecia okiem? Bo LeoTar tak powiedzial? Za
kogo Ty sie uwazasz? "Blogoslawieni ci, ktorzy nie widzieli a uwierzyli"?
na Boga pretendujesz? Sorry, Nie Ta Grupa.

Twoje gadanie na ten temat bedzie wciaz dla mnie PIEPRZENIEM, dopoki
beda to tylko Twoje smetne opowiadanka majace na celu chyba tylko
wzbudzenie litosci w stylu: "o, jak pana zycie doswiadczylo, jaki pan
biedny, w nagrode wejde panu w dupe".


>>> Mnie tez nie bylo wiadomym gdzie i kiedy dopoki nie rozsuplalem zagadki
>>> PRZEMOCY, jej mechanizmow i PRZYCZYNY. Ale mysle, ze to juz na inny
>>> list...:)

>> Huh, nie moge sie doczekac....

> Przeciez i tak nie wierzysz temu co pisze. Po co i na co chcesz wiec czekac...?

Bo musze Ci przyznac, ze Twoje listy wzbudzaja we mnie troche emocji ;>
No i takze ciekawosc: "ciekawe co ten SWIR wymysli tym razem"?
to jak telewizja heheh ;)
> LeoTar

._  _  _. ---  --- -[ /\/3q ]-- - -- -        -   --      --                -- -  
[ )(/,(_] pgp, personal stuff, projects, at        UIN #35409639                |
       | http://neq.industrial.art.pl/                n...@industrial.art.pl        
. . . Three nights has the same thing happened, violent all day then        |
  quiet from moonrise to sunrise. I wish I could get                        :
                  some clue to the cause. . .                                .
--
Archiwum listy dyskusyjnej pl-sci-psychologia
http://www.newsgate.gliwice.pl/archive/pl-sci-psychologia/




17.05.1999

Hej, Neq !
Dawno nikt mnie tak  nie ubawil.Wstyd mi sie przyznac. Doslownie, az do lez i
to na Dobranoc :-))
Chcac nie chcac, musze podziekowac. Tylu spotyka sie smutasów, ze az niekiedy
chce sie smiac.

Pozdrawiam.
Cema




18.05.1999
On Mon, 17 May 1999, Cema wrote:

> Hej, Neq !
> Dawno nikt mnie tak  nie ubawil.Wstyd mi sie przyznac.Doslownie, az do lez i
> to na Dobranoc :-))

heh cos w tym jest... ;)

> Cema

neq




11.05.1999
LeoTar napisał(a) w wiadomości:

> Nie, nie kontaktuje sie, gdyz na wszelkie proby kontaktow moja eks- reaguje
> gwaltownoscia i grozbami, co do ktorych nie mam watpliwosci, ze nie są grozbami
> blefowanymi. Gdy 17 grudnia ub.roku zanioslem jej 21 roz z okazji 21 rocznicy
> naszego slubu zadzwonila na Policje. Policjanci pilnowali mnie na wroclawskim
> Rynku, gdyz z Kozanowa, z Golezyckiej ulotnilem sie natychmiast gdy tylko
> Teresa M. wyrzucila mnie zyczac sobie bym roze wrzucil do smietnika idac obok.
> Ja jednak zostawilem roze pod drzwiami mieszkania (Golezycka 14/8).

Skoro odpowiadasz, to pytam dalej...
Zawsze jest jakis bodziec rozwodu, awantury, wodka, narkotyki. Nie ma tak,
ze ludzie sie rozwodza i juz. W Twoich opowiadaniach to zawsze Ona jest
winna. Czy jest chora psychicznie (wtedy nie dostalaby opieki nad dziecmi)?
Jakie byly jej argumenty w sadzie - ciezko odmowic mezowi praw do spotykania
sie z dziecmi, bez waznych argumentow?
Dlaczego podajesz jej dokladny adres? Nie uwazasz ze to juz male (duze)
przegiecie?

Przemyslaw Rakowski




12.05.1999
In article <3737e...@news.vogel.pl>, "Przemysław Rakowski"
<Przemysla...@natned.com.pl> writes:
>LeoTar napisał(a) w wiadomości:

>> (...) Gdy 17 grudnia ub.roku zanioslem jej 21 roz z okazji  21 rocznicy

>> naszego slubu zadzwonila na Policje. Policjanci pilnowali mnie na
>> wroclawskim Rynku, gdyz z Kozanowa, z Golezyckiej ulotnilem sie
>> natychmiast gdy tylko Teresa M. wyrzucila mnie zyczac sobie bym roze
>> wrzucil do smietnika idac obok.
>> Ja jednak zostawilem roze pod drzwiami mieszkania (Golezycka 14/8).

> Skoro odpowiadasz, to pytam dalej...

Nie ma sprawy....


> Zawsze jest jakis bodziec rozwodu, awantury, wodka, narkotyki. Nie ma tak,
> ze ludzie sie rozwodza i juz.

Zadna z tych spraw. Po prostu pewnego pieknrego grudniowego poranka, a bylo to
w 1994 r., gdy przylecialem z USA do Polski, Teresa M. wyrzucila mnie z domu.
Niewypowiedzianym pretekstem byla moja podroz do Agaty, mojej corki z
pierwszego malzenstwa. W zanadrzu zas T.M. trzymala "sztylet", ktorym byly
moje listy pisane jesienia 1994 r., juz po wyjezdzie T.M. i dzieci z USA do
Polski, i po samobojczej smierci Leo'a. W listach tych niesmialo zaczalem
wspominac o mechanizmach przemocy i o sposobie zaradzenia temu zjawisku.
Poniewaz moj poglad na wychowanie dzieci (otwartosc + inicjacja seksualna) jest
pogladem niezgodnym z obowiazujacym prawem, wiec T.M. byla przekonana, ze sie
wystrasze i zrezygnuje z dalszej walki o uwolnienie siebie i dzieci spod jej
dominacji, z ktorej nie do konca jeszcze wtedy zdawalem sobie sprawe.

Mimo iz T.M. wyrzucila mnie 5 grudnia 94 r. z naszego wspolnego mieszkania,
ktorego bylem glownym lokatorem i wspolwlascicielem, ja wracalem jak bumerang -
najpierw na Swieta Bozego Narodzenia 94, pozniej w pierwszej dekadzie lutego
95, nastepnie na poczatku marca i w polowie marca 1995 r. Moj przyjazd do
Polski na poczatku marca 1995 r. zakonczyl sie interwencja Policji, ktorej na
pomoc T.M. wezwala pogotowie, psychiatrow, swojego ojca i mojego brata. Tylko
swojej wlasnej rozwadze zawdzieczac moge, ze wtedy nie zamknieto mnie w
wariatkowie, ku czemu zmierzala T.M. Ludzie, ktorych wezwala rzekomo by
zabezpieczyc dzieci przede mna i moja agresja byli zaskoczeni tym, co zobaczyli
- ja ani nie bylem agresywny, ani pijany, ani nacpany, ani niszczacy dorobek.
Tak jak i oni bylem zaskoczony tym, co zrobila T.M. A ona chciala wykorzystac
fakt, ze bylem zmeczony podroza i sadzilam, ze dam sie sprowokowac do agresji
przeciwko wszystkim. Wowczas tez pomylila sie po raz ktorys juz z kolei co do
moich reakcji na jej prowokacje.


> W Twoich opowiadaniach to zawsze Ona jest winna.

Po tym zdaniu widac, ze niezbyt uwaznie czytasz moje teksty, albo istotnie
przeczytales tylko kilka, jak Ci to zarzucil Blizbor. Nie winie jej, ale system
wychowawczy ograniczajacy Wolnosc i dostep Dziecka do Wiedzy o Zyciu rodzicow.
Teresa M. jest produktem nieswiadomych rodzicow  (takim samym bylem zreszta
ja), ktorzy nie wiedzac jaka wiedze dostarczyc Dziecku by bylo od nich
niezalezne emocjonalnie faszeruja je zakazami, nakazami, ograniczeniami sadzac,
ze dyscyplina mozna kogokolwiek zmusic do uleglosci. Zreszta temat ten mozna
walkowac w nieskonczonosc dostrzegajac zarowno wady takiego systemu jak i jego
zalety w sytuacji, gdy panuje nieswiadomosc i trzeba odszukac PRZYCZYNE
nieswiadomej przemocy.

Jezeli bylbys rzeczywiscie starannym czytelnikiem to zauwazylbys, ze ja Teresie
M. jestem WDZIECZNY za to, co ze mna zrobila, gdyz bez jej kopniakow nie bybym
w stanie pokonac strachu przed obowiazujacym prawem, ktore inicjacje seksualna
traktuje tak samo jak KAZIRODZTWO. Nie tylko zreszta prawo - rowniez (a moze
przede wszystkiem) religie, z ktorych wszystkie systemy prawne wziely swoj
poczatek. Teresa M. chciala wykorzystywac moj wielki szacunek, milosc i
gotowosc poswiecenia wszystkiego dla Dzieci, co tez przez dlugi czas udawalo
sie jej. Przeliczyla sie jednak  wyrzucajac mnie z domu a zarazem bedac
przekonana, ze ze strachu przed prawem i z milosci do dzieci raczej sie...
zabije, tak jak uczynil to Leo, anizeli wyciagne reke przeciwko dzieciom. I w
tym momencie pomylila sie, gdyz nie docenila mojego pragnienia Wolnosci.
Wydawalo sie jej, ze odpowiedzialnosc za to, iz ona dopuscila sie
wykorzystywania naszych dzieci przyjme na siebie, i nie odwaze sie upublicznic
tego wszystkiego o czym dowiedzialem sie od dzieci, znajomych i co wygrzebalem
z mojej wlasnej pamiecie, a co swiadczylo o jej KAZIRODCZYCH relacjach
emocjonalnych z synami i o ponizaniu Kasi.

Gdybym pewnie byl kims odosobnionym, albo gdybym istotnie byl przestepca
przeciwko prawom i godnosci Dzieci, to pewnie nie zostalbym wysluchany przez
wielu, ktorzy sluchajac stopniowo przekonywali sie do tego, ze rowniez oni w
swoich rodzinach spotykaja sie z podobnymi naduzyciami kobiet w stosunku do
dzieci. Teresa M. liczyla, ze zostane na placu boju sam, i ze przy pomocy
instytucji matriarchalnego prawa uda sie jej mnie zmiazdzyc. Naciskala wiec, a
im mocniej naciskala ona tym moj opor tezal i byl coraz silniejszy przejawiajac
sie w publikowaniu coraz wiekszej ilosci faktow oraz przemyslen dotyczacych
ewoluowania przemocy i naduzyc emocjonalnych kobiet w stosunku do dzieci. Nie
znaczy to, ze w jakikolwiek sposob oskarzam i oskarzalem kobiety o swiadomie
destrukcyjna dzialalnosc; podkreslalem to i nadal podkreslam, ze BLAD
WYCHOWAWCZY, ktory doprowadzil do takiej patologii i skrajnej eskalacji
przemocy powstal wskutek nieswiadomosci pierwszej pary rodzicow, czy tez
nieswiadomosci poczatkowej samego Stworcy. Nie ma zatem winnych, ale jest
problem, ktory trzeba rozwiazac. A nie da sie go rozwiazac, jezeli kobiety nie
beda chcialy zrezygnowac z ich dominacji nad mezczyznami uzyskanej wskutek
tejze poczatkowej nieswiadomosci Stworcy. Tu nie chodzi o karanie - tutaj
chodzi o rozwiazanie problemu i zmiane istniejacego stanu rzeczy: musimy wyjsc
z Niewolnictwa by stac sie wreszcie ludzmi Wolnymi.


> Czy jest chora psychicznie (wtedy nie dostalaby opieki nad dziecmi)?

Nie chodzi o przyklejanie komus latki "chory psychicznie", gdyz uwazam, ze taka
kategoria stworzona zostala wylacznie wskutek nieswiadomosci i niewiedzy. Nie
chodzi o to, by zabierac komukolwiek dzieci czy tez izolowac go/ja od nich,
poniewaz Dziecko potrzebuje obojga rodzicow do tego, by wyroslo na zdrowego
czlowieka. Ale tez Rodzice ci musza byc swiadomymi rodzicami a nie bezmyslnymi
replikatorami, dla ktorych celem nadrzednym jest kopulacja a dopiero potem
KREACJA i wychowywanie Dzieci (replik), o SWIADOMYM wychowaniu nie wspominajac juz.

Chyba znasz moja opinie na temat psychologow i psychiatrow. Z moich obserwacji
i wiedzy wynika, ze tak jedni jak i drudzy probuja zlapac swoich pacjentow na
oszustwie nie rozumiejac rodowodu oszustwa, a wiec nie moga zaglebic sie w caly
mechanizm oszustwa (przemocy). Ponadto jezeli nie znaja PRZYCZYNY (lub nie
akceptuja oferowanych wskazowek)  to jakze mozna sadzic, ze beda w stanie pomoc
tym, ktorych uwazaja za psychicznie chorych...?


> Jakie byly jej argumenty w sadzie - ciezko odmowic mezowi praw do spotykania
> sie z dziecmi, bez waznych argumentow?

MNie nie pozbawiono praw rodzicielskich; mnie jedynie te prawa zawieszono
argumentujac to tym, ze nie przebywam w Polsce. Matriarchalnego sadu nie
interesowalo natomiast to, ze nie z wlasnej woli jestem poza domem rodzinnym,
poza Polska. Na tym wlasnie polega OSZUSTWO sadow, ze nie bierze sie pod uwage
WSZYSTKICH aspektow sprawy, lecz tylko te, ktore maja dowiesc slusznosci
stosowania okreslonej polityki. W odniesieniu do sadow rodzinnych oznacza to,
ze niezaleznie jakie sa fakty nalezy dowiesc winy Mezczyznie-Ojcu, a matke
nalezy pozostawic w spokoju. No chyba, ze matka jest jawna prostytutka,
alkoholiczka, narkomanka, natomiast ojciec ma nieskazitelna opinie i jest w
stanie zapewnic dzieciom komfortowe warunki zycia. W przeciwienstwie do ojcow
od matek nie wymaga sie, by byly w stanie zapewnic samodzielnie utrzymanie
dzieciom, ani tez by dzieci zyly w komfortowych warunkach - wiadomo bowiem, ze
warunki materialne beda musieli zapewnic OJCOWIE.


> Dlaczego podajesz jej dokladny adres? Nie uwazasz ze to juz male (duze)
> przegiecie?

Dlaczego przegiecie?

Skoro ta kobieta posunela sie do tego, ze chciala mnie zabic (!) rekami corki,
chciala mnie wykonczyc przy pomocy instytucji matriarchalnego panstwa, ktore
teraz sciga mnie w USA za pieniadze, ktore a'konto wyplacilo Teresie M.
zakladajac, ze nie dam rady obronic siebie i swoich tez, to czy uwazasz, ze nie
mam moralnego prawa do wymierzania sprawiedliwosci? Tymbardziej, ze nie jest
moja intencja by te kobiete zniszczyc lecz tylko to by ja uswiadomic co zrobila
zlego Dzieciom, mnie i... sobie samej. Czy uwazasz, ze "milczenie jest zlotem"
nawet wowczas, gdy pod przytkrywka kultury matka morduje dzieci?

Mozesz mnie osadzac jak chcesz, ale nie zabronisz mi publicznego wyrazania
opinii o czyms co mi sie nie podoba, co uwazam za zgudbne dla moich dzieci i co
tak straszliwie gleboko ingerowalo w moje zycie, ze chcialo mnie unicestwic. To
cos, lub ten ktos musi zrozumiec swoje bledy by zmienic swoje postepowanie, a
dopoty nie bedzie dzialal dopoki panowac bedzie zmowa milczenia wokol problemu
przemocy w rodzinie. Ja mam dowody tej przemocy w moich rekach i nie zamierzam
milczec na temat SKUTKOW przemocy, ktorej Teresa M. dopuszczala sie (a nadal
sopuszcza sie) w stosunku do naszych dzieci. Jezeli chcesz mozesz mnie nazwac
informacyjnym terrorysta - wcale nie bede sie bronil przed takim epitetem, gdyz
uwazam, ze PRAWDA nie jest bronia destrukcyjna, nawet wowczas jezeli spowoduje
smierc nielicznych by obronic przed patologia miliony. Uwazam natomiast, ze
ZATAJENIE prawdy jest przestepstwe godnym KARY SMIERCI, mimo iz jestem tej kary
przeciwnikiem.

LeoTar
Wladek Tarnawski




13.05.1999

OK. Powoli wszystko mi sie uklada.
Powiedz, dlaczego uwazasz, ze powinno sie inicjowac seksualnie swoje dzieci?

Przemyslaw Rakowski




14.05.1999
In article <373a7...@news.vogel.pl>, "Przemysław Rakowski"
<Przemysla...@natned.com.pl> writes:

> OK. Powoli wszystko mi sie uklada.
>
> Powiedz, dlaczego uwazasz, ze powinno sie inicjowac seksualnie swoje dzieci?

By nie bylo emocjonalnej nierownosci miedzy Stworca a Czlowiekiem, czyli miedzy
Rodzicem  i Dzieckiem. By nie bylo miedzy nimi nierownosci wskutek Tajemnicy
poliszynela jaka jest seks. By Dziecko nie mialo zadnych watpliwosci
wynikajacych z tajemniczosci seksu i by te tajemnice zostaly odsloniete przez
tych, ktorzy sa dla Dziecka Pierwszymi, Jedynymi i Najwazniejszymi
AUTORYTETAMI. Sa oni przeciez gwarantami fizycznego bezpieczenstwa Dziecka
wskutek czego staja sie rowniez Autorytetami moralnymi.

LeoTar
Wladek Tarnawski




15.05.1999
Ale przyjete sa inne stereotypy . Czy spojrzal bys wlasnej matce po tym w
oczy?

> By nie bylo emocjonalnej nierownosci miedzy Stworca a Czlowiekiem, czyli
> między Rodzicem  i Dzieckiem. By nie bylo miedzy nimi nierownosci wskutek
> Tajemnicy poliszynela jaka jest seks. By Dziecko nie mialo zadnych watpliwosci
> wynikajacych z tajemniczosci seksu i by te tajemnice zostaly odsloniete przez
> tych, ktorzy sa dla Dziecka Pierwszymi, Jedynymi i Najwazniejszymi
> AUTORYTETAMI. Sa oni przeciez gwarantami fizycznego bezpieczenstwa Dziecka
> wskutek czego staja sie rowniez Autorytetami moralnymi.

Lewi




16.05.1999
In article <CDz%2.22117$I1.4...@news.tpnet.pl>,
 "Lewi" <le...@polbox.com> wrote:

> Ale przyjete sa inne stereotypy . Czy spojrzal bys wlasnej matce po
> tym w oczy?

Wazne bym trakcie INICJACJI byl w stanie spojrzec w oczy Mojemu Ojcu.
To jest ISTOTA INICJACJI - spojrzec rodzicowi tej samej plci prosto w
oczy, bez strachu i poczucia zagrozenia, bez poczucia winy i bez
POCZUCIA NIZSZOSCI w trakcie zdobywania pierwszego doswiadczenia
seksualnego. Inicjacja to 'pierwsz raz', i tylko pierwszy raz. Kazdy
nastepny jest juz tylko porownywany z poprzednim razem, a wiec nie jest
inicjacja.

Rodzic plci przeciwnej (dla mnie matka) jest WAGA na ktorej porownuje
sie z Moim Ojcem, Moim wspoltworca. Oboje Wspol-Stworcy biora udzial w
inicjacji, gdyz od nich mam sie nauczyc jak ufac i szanowac
BEZGRANICZNIE. Jezeli ustawili przede mna jakiekolwiek zapory, ktore
tylko sami przekraczaja to zniewalaja Dziecko poprzez OGRANICZENIE JEGO
WIEDZY. I nie ma dla Dziecka znaczenia, czy zrobili to swiadomie, czy
tez nieswiadomie, czy tez ograniczali dlatego, ze tak nakazuje
tradycja. Dziecka nie interesuje DLACZEGO - Dziecko chce dostac Wiedze.


>> By nie bylo emocjonalnej nierownosci miedzy Stworca a Czlowiekiem,
>> czyli miedzy Rodzicem  i Dzieckiem. By nie bylo miedzy nimi
>> nierownosci wskutek Tajemnicy poliszynela jaka jest seks. By Dziecko
>> nie mialo zadnych watpliwosci wynikajacych z tajemniczosci seksu i
>> by te tajemnice zostaly odsloniete przez tych, ktorzy sa dla Dziecka
>> Pierwszymi, Jedynymi i Najwazniejszymi AUTORYTETAMI. Sa oni przeciez
>> gwarantami fizycznego bezpieczenstwa Dziecka wskutek czego staja sie
>> rowniez Autorytetami moralnymi.

LeoTar
Wladek Tarnawski
http://netopia.geocities.com/leotar

--== Sent via Deja.com http://www.deja.com/ ==--
---Share what you know. Learn what you don't.---




18.05.1999
In article <373a7...@news.vogel.pl>, "Przemysław Rakowski"
<Przemysla...@natned.com.pl> writes:

> OK. Powoli wszystko mi sie uklada.
>
> Powiedz, dlaczego uwazasz, ze powinno sie inicjowac seksualnie swoje dzieci?

By nie brakowalo im poczucia wlasnej wartosci wynikajacego z niepewnosci
wiedzy.
Dlatego, ze jezeli ich najwazniejsze z 'pierwszych doswiadczen' nie bedzie
doskonale i bezwarunkowo pewne to nigdy nie beda mialy pewnosci (brak
stabilnosci), ze moze byc zadowolone z kolejnych czyli nastepnych.

Zaczne jednak od czegos innego.
Nie wiem czy zwrociles uwage w jaki sposob uczymy sie (np. w szkole, czy na
studiach) - nie majac zadnej wiedzy robimy cos, a nastepnie wynik tego wlasnego
doswiadczenia porownujemy z wynikiem identycznego (o ile to mozliwe)
doswiadczenia kogos innego bedacego uznanym autorytetem. Nauczyciel jest tym
autorytetem, ktory podaje wiedze w sposob - rzec by mozna - przyrostowy,
kladzie jedna warstwe wiedzy na poprzednia, stanowiaca niejako baze dla tej
nastepnej. Tak dzieje sie w przypadku przekazywania wiedzy juz wdrozonej i
przekazywanej z pokolenia na pokolenie. Gdy nauczyciel przekazuje wiedze pewnie
i zaufaniem do tego co sam wie jego uczniowie nie szukaja innych zrodel, gdyz
zas nauczyciel nie jest swojej wiedzy pewien, wowczas uczniowie czy tez
studenci odchodza do innego w poszukiwaniu pewniejszego zrodla wiedzy.

Coz jednak robimy gdy obserwujemy jakies nieznane zjawisko, nie rozumiemy go i
nie znamy rozwiazania, ktore musimy jednak poznac, jezeli to zjawisko czemus
zagraza? Ano wowczas probujemy takie zjawisko zbadac i wyjasnic, czyli dazymy
do tego by znalezc rozwiazanie. Metody poszukiwania rozwiazan sa bardzo
roznorodne, ale we wszystkich mamy do czynienia z interakcja miedzy
doswiadczeniem a teoria wyjasniajaca zjawisko. Ta interakcja polega na tym, ze
budujemy jakas teorie i weryfikujemy ja prze doswiadczenie - jezeli wystepuja
roznice miedzy rezultatami teoretycznych rozwazan a wynikami doswiadczen
wowczas korygujemy teorie starajac sie by wyniki teoretycznych dywagacji byly
dokladnie zgodne z wynikami doswiadczenia. Jezeli uda sie nam stworzyc jakas
metode, ktora niezawodnie rozwiazauje pewna klase problemow, wowczas uznajemy,
ze uzyskane rozwiazanie teoretyczne (schemat) jest efektywne i nadaje sie do
zastosowania.

Przykladem tak skonstruowanych schematow poznawczych sa metody analizy i
syntezy sieci elektrycznych, z ktorych podstawowymi sa metody pradow
oczkowyych, pradow galeziowych, potencjalow wezlowych oraz ich uproszczenia i
mutacje. Jedna z metod byla zreszta dosc dlugo dyskutowana na pl.sci.fizyka lub
pl.misc.paranauki. W kazdej z tych metod nieznane wartosci wielkosci
elektrycznych (potencjaly wezlowe, prady oczkowe lub galeziowe) przyjmujemy za
znane tylko po to by skonstruowac uklad rownan podporzadkowanych prawom
wymyslonych dla sieci, przy czym kryterium nadrzednym, ktore musza spelniac owe
prawa jest stabilnosc sieci. Wniosek stad prosty, ze i rozwiazania sieci przy
zastosowaniu dowolnej z metod beda rozwiazaniami gwarantujacymi stabilnosc
sieci elektrycznej. W ten sposob rozwiazaujemy nie tylko uklady sieci (systemy)
opisywane rownaniami liniowymi, ale takze te, do ktorych opisu uzyc trzeba
rownan rozniczkow-calkowych. Bardzo czesto zdarza sie, szczegolnie w ukladach
opisywanych rownaniami rozniczkowymi, ze rozwiazanie znajduje sie metoda prob i
bledow - podstawiamy rozwiazanie, o ktorym mamy prawo sadzic, ze jest
rozwiazaniem ukladu i sprawdzamy, czy istotnie spelnia ono wszystkie rownania.
Jezeli nie spelnia ono chociaz jednego z rownan opisujacych system wowczas
szukamy nastepnego, az w koncu znajdziemy to rozwiazanie wlasciwe i zazwyczaj
jedyne.

Czy opisana metode postepowania polegajaca na podstawieniu rozwiazania gotowego
mozemy zastosowac w przypadku rozwiazywania problemow spolecznych, ktore sa
systemami o wiele bardziej zlozonymi od prostych sieci elektrycznych? Skoro
wymyslilismy sieci elektryczne, sieci komputerowa, sieci neuronowe, sieci
telekomunikacyjne, z ktorych kazda w jakis sposob probuje nasladowac organizm
czlowieka, to nie ma zadnej podstawy twierdzic, ze w dziedzinie rozwiazan
spolecznych nie mozna zastosowac takiego samego podejscia do rozwiazywania
problemow jak w dziedzinie sieci. W sferze rozwiazan spolecznych utrudnieniem
moze byc jedynie znalezienie sposobu opisu roznych spolecznosci, ktory
uwzglednialoby wszelaka roznorodnosc kulturowa. A moze, tak jak w przypadku
sieci wymyslonych przez czlowieka, wcale nie musimy rozwiazywac wszystkich
problemow lecz wystarczy bysmy sie skoncentrowali nad opisem najwazniejszych z
nich, by rozwiazania pozostalych okazaly sie trywialnymi?

Wedlug mnie podstawowym problemem wymagajacym rozwiazania wymagajacym
rozwiazania we wszystkich kulturach, by uzyskac stabilnosc globalna, jest
PRZEMOC we wszystkich jej odcieniach, odmianach, woalkach, ta widoczna i ta
niewidoczna. Nie tylko ta, ktora ogarnia ogromne rzesze ludzi ale rowniez - a
moze przede wszystkiem -  ta, ktora skupia sie w rodzinach. Wszak podstawowa
komorka kazdej spolecznosci jest rodzina, zas spoleczenstwo reprezentuje jakies
kompromisowe polaczenie wszystkich rodzin, podobnie jak cywilizacja homo
sapiens jest zorganizowana dzieki kompromisowi wszystkich spoleczenstw. Nie
jest jednak ta siec spolecznosci siecia stabilna skoro od czasu do czasu tu i
owdzie wybuchaja konflikty na tle religijnym, narodowosciowym, dostepu do
zasobow mineralnych, etc. Czy zewnetrzna szata tych konfiktow jest tym
czynnikiem pierwotnym je wywolujacym czy tez jest wielokrotnie zmutowanym
pokryciem, niczym korona drzewa w stosunku do ziarna, z ktorego drzewo wyroslo?
Czy mozliwym jest dotarcie do takiego wyjasnienia, ktore da  racjonalne
wyjasnieni kazdej zmutowanej formy przemocy wylacznie w oparciu o zelazna
analizę konsekwencji zwiazkow przyczynowo-skutkowych?

Kazda fizycznie obserwowalna forma przemocy ma swoj naped, ktorego nie sposob
dostrzec i rozpoznac jezeli nie przekroczy sie zaczarowanej granicy miedzy
obserwacja bierna a obserwacja aktywna - dopoki obserwator nie stanie sie
uczestnikiem doswiadczenia z szalejaca przemoca niewidzialna, ktora dalej
nazywam przemoca emocjonalna lub tez przemoca psychiczna. Tylko w sytuacji
bezposredniego zagrozenia zycia obserwator nie bedzie zachowywal sie pasywnie i
nie bedzie unikal rozwiazan, ktore moga sie pozornie wydawac irracjonalnymi.
Trzeba jednak zaznaczyc, ze wydaja sie one irracjonalnymi z punktu widzenia
spoleczenstwa, ktora wyprodukowala... przemoc. Analiza przyczynowo-skutkowa
zwiazkow miedzy przemoca fizyczna a przemoca psychiczna w rodzinie prowadzi do
prostego wniosku, ze przemoc koncentruje sie wokol zjawisk, ktore moznaby
generalnie nazwac manipulacja, a ktorych celem jest unikniecie
odpowiedzialnosci za podejmowane decyzje. Jakkolwiek by nie nazywac manipulacji
i nie probowac uzasadnic jej przydatnosci w zyciu jest ona czynnikiem
patogennym a o jej wyeliminowanie walcza cale zastepy ludzi.

Czym jest przemoc, manipulacja? Najprostsza chyba odpowiedzia bedzie ta, w
ktorej mowa jest o ograniczaniu wonej woli jednostki niezaleznie od tego, czy
jednostka jest tego swiadoma czy tez nie jest swiadoma dokonywanej na niej
przemocy. Przemoca sa wiec wszelkiego rodzaju ograniczenia, zakazy, nakazy,
tajemnice a nie tylko bezposrednia przemoc fizyczna z pozbawianiem kogos zycia
wlacznie. By nie przedluzac wywodu wskaze, ze wspolnym elementem wszelakiej
przemocy jest dazenie do podporzadkowania sobie czyjejs woli przez kogos innego
zadnego wladzy, ktorego nazywal bede satrapa. Zaczyna sie od tego, ze satrapa
probuje manipulowac poczuciem winy drugiego czlowieka i stopniowo w swoim
dazeniu posuwa sie coraz dalej az do calkowitego ubezwlasnowolnienia swojej
ofiary ale w taki sposob, by ofiara tego nie dostrzegla, gdyz ujawnienie
manipulacji satrapy moze sie zamienic (i tak zazwyczaj bywa) w przemoc
fizyczna, w ktorej na szale stawia sie zycie, i to w walce wrecz. Manipulacja
psychika ofiary dokonywana przez satrape rowniez naraza ja na smierc poprzez
pozbawienie jej mozliwosci korzystania z jej wolnej woli, ale efekt ten  jest
znacznie trudniej pokazac anizeli ujawnic otwarta  agresje fizyczna, kiedy
widzimy dwie walczace ze soba strony: satrape oraz jego ofiare.

No wiec mnie wyszlo dzieki prawdomownosci w stosunku do dzieci, dzieki
szacunkowi i zaufaniu, ktore im okazywalem i doswiadczeniach, ktorych mi
dostarczyly, ze rozwiazaniem zagadki przemocy jest wlasnie INICJACJA SEKSUALNA
Dzieci wsrod Rodzicow.

A teraz mam juz na razie dosc pisania i... nie chce mis sie ponownie objasniac
tego, co kazdy moze sobie znalezc stosujac metode dowodzenia 'nie wprost'.
Jezeli dowodzenie tego rodzaju stosowane jest do udowodnienia istnienia Boga
poza Czlowiekiem to rownie dobrze moze byc zastosowana ta metoda (dowodzenia)
do obalenia tezy o istnieniu Boga poza Czlowiekiem a takze do udowodnienia, ze
brak pierwszego doskonalego i autorytatywnego doswiadczenia prowadzi do
niepewnosci wiedzy, braku poczucia wlasnej wartosci i przemocy. Mozna rowniez
dowiesc, ze jedynym rozwiazaniem ,ktore wyeliminuje brak wiedzy, niepewnosc
podejmowania decyzji, brak poczucia wlasnej wartosci i wynikajaca zen przemoc
jest otwartosc wychowawcza miedzy Rodzicami a Dziecmi az po najwazniejsze
doswiadczenie seksualne Dziecka, ktorym jest doswiadczenie pierwsze, czyli
INICJACJA SEKSUALNA Dziecka wsrod, na i przy pomocy Rodzicow.

LeoTar
Wladek Tarnawski




19.05.1999
LeoTar napisał(a) w wiadomości:

> Dlatego, ze jezeli ich najwazniejsze z 'pierwszych doswiadczen' nie bedzie
> doskonale i bezwrunkowo pewne to nigdy nie beda mialy pewnosci (brak
> stabilnosci), ze moze byc zadowolone z kolejnych czyli nastepnych.

Skad pewnosc, ze ich doswiadczenie z Toba bedzie doskonale, a przynajmniej
dobre?
Jezeli zakladasz, ze nie bedzie doskonale, a jedynie bedzie pierwszym
krokiem, to skad pewnosc, ze bedzie to krok zblizajacy do doskonalosci, skad
pewnosci ze ich pierwsze doswiadczenie z innym partnerem bedzie dalsze od
doskonalosci.

Na moj gust kazdy czlowiek ma swoje indywidualne "ekstremum" funkcji
doskonalosci. Funkcje te maja rozny przebieg dla kazdego z nas. Wiadomo, ze
szukajac ekstremum funkcji metoda najwiekszego spadku bardzo wazne jest
pierwsze, poczatkowe przyblizenie.

A poza tym z mojej wiedzy wynika, ze metody rozwiazywania rownac oczkowa i
metoda roznic potencjalow stosuja sie do prostych ukladow, bez zadnych
blokow wprowadzajacych inercje... (chyba, ze sie myle). A zycie nie jest
prostym, liniowym ukladem rownan z trzema niewiadomymi.

Przemyslaw Rakowski




11.05.1999
>> Czy kontaktujesz sie z rodzina?

> Nie, nie kontaktuje sie, gdyz na wszelkie proby kontaktow moja eks- reaguje
> gwaltownoscia i grozbami, co do ktorych nie mam watpliwosci, ze nie są grozbami
> blefowanymi. Gdy 17 grudnia ub.roku zanioslem jej 21 roz z okazji 21 rocznicy
> naszego slubu zadzwonila na Policje. Policjanci pilnowali mnie na wroclawskim
> Rynku, gdyz z Kozanowa, z Golezyckiej ulotnilem sie natychmiast gdy tylko
> Teresa M. wyrzucila mnie zyczac sobie bym roze wrzucil do smietnika idac obok.
> Ja jednak zostawilem roze pod drzwiami mieszkania (Golezycka 14/8).

Dlaczego podajesz dokladny adres? Jaki masz w tym cel????

Maciej W.




12.05.1999
In article <7h9ieo$rbg$1...@wwwproxy.rz.bauboden.com>, "Maciej W."
<wojtk...@domdata.bauboden.com> writes:

>>> Czy kontaktujesz sie z rodzina?

>> Nie, nie kontaktuje sie, gdyz na wszelkie proby kontaktow moja eks-
>> reaguje gwaltownoscia i grozbami, co do ktorych nie mam watpliwosci,
>> ze nie sa grozbami blefowanymi. Gdy 17 grudnia ub.roku zanioslem
>> jej 21 roz z okazji 21 rocznicy naszego slubu zadzwonila na Policje.
>> Policjanci pilnowali mnie na wroclawskim Rynku, gdyz z Kozanowa,
>> z Golezyckiej ulotnilem sie natychmiast gdy tylko Teresa M. wyrzucila
>> mnie zyczac sobie bym roze wrzucil do smietnika idac obok.
>> Ja jednak zostawilem roze pod drzwiami mieszkania (Golezycka 14/8).

> Dlaczego podajesz dokladny adres? Jaki masz w tym cel ????

A jak myslisz...?

Pomysl... , albo przeczytaj odpowiedz w innej wiadomosci.:)

LeoTar
Wladek Tarnawski




12.05.1999
LeoTar napisał..

> LeoTar
> Wladek Tarnawski
>-------------------------------------------------------------------
>e-mail:   Leo...@aol.com
------------------------------------------------------------------

Leo Tar !
Myślę, że kobieta o której tak często wspominasz, musiała kiedyś bardzo
kochać Ciebie skoro teraz, aż tak nienawidzi.
Być może, pokładała w Tobie zbyt duże nadzieje i sporo sobie obiecywała.
Nie, nie współczuję Tobie.
Mówiąc szczerze, wcale się jej nie dziwię.Nie dziwi mnie też, orzeczenie
sądu.

Najbardziej bolesne jednak jest to, jak w każdym konflikcie, że cenę
najwyższą płacą dzieci a demon, jak bankier zbiera aktywa.
Nie oskarżam Ciebie i  nie nazywam też demonem.
Użyłem słowa demon i bankier jako pojęcia czysto abstrakcyjne.
Nie mam też ambicji moralizatorskich lub pedagogicznych.
O wiele jednak bardziej w oczy rzuca się nie to co piszesz ale to, co robisz
i jak to robisz.

Nie sądzę też, aby ta kobieta czytała Twoje posty które moim zdaniem; są
wypełnieniem chwili, czymś nowym, interpretacją siebie samego.
Oczywiście szanuję Twoje prawo do swobodnego wyrażania własnych poglądów,
opinii, teorii itd.

Nie dostrzegam też w Tobie niebezpiecznego ideologa.
Myślę, że sam próbujesz się takim niekiedy wypromować,  używając w sieci
znanych i starych środków jak np.: prowokacja,powtarzanie tego samego,
manipulacja...
Z tego co zdążyłem zaobserwować, niewielu zdeklarowało czołobitną
lojalność lub bezkrytyczny stosunek.

Owszem. W Polsce grunt jest podatny.
Wolność duchowa, niesie wiele zagrożeń. Wiele też jest młodych umysłów
otwartch na kulturę anglosaską czy anglo-amerykańską.
I bardzo dobrze.
Nie, nie jestem aż tak delikatny. Twojego słownictwa, też nie uważam za
górnolotne.
Jeżeli jednak zesrałeś się w spodnie, to przynajmniej nie dorabiaj do tego
ideologii.

Nie każdemu spełnił się "sen o Ameryce". Myślę, że Tobie tak.
Ktoś w Polsce odpowiedział na Twój post. To też sukces. No cóż.
Neurotyczna osobowość naszych czasów.
Pole do dyskusji. Zapraszam.
Jeżeli mogę Tobie cokolwiek radzić na ten czas, to zmień protokół poczty
wychodzącej i przychodzącej. Ten który oferujesz moim zdaniem; wyczerpał
się. Choć jest totalnie, obecny.
Mam nadzieję, że zdecydowana większość " sieciowców" wybaczy mi tą nieco
przydługą treść.

Cema.




13.05.1999
On Wed, 12 May 1999, Cema wrote:

> Leo Tar !
> Mam nadzieję, że zdecydowana większość " sieciowców" wybaczy mi tą nieco
> przydługą treść.

On nie zrozumie.
Inaczej: nie wezmie nawet pod rozwage.


> Cema.

neq

._  _  _. ---  --- -[ /\/3q ]-- - -- -        -   --      --                -- -  
[ )(/,(_] pgp, personal stuff, projects, at        UIN #35409639                |
       | http://neq.industrial.art.pl/                n...@industrial.art.pl        
. . . Three nights has the same thing happened, violent all day then        |
  quiet from moonrise to sunrise. I wish I could get                        :
                  some clue to the cause. . .                                .
--
Archiwum listy dyskusyjnej pl-sci-psychologia
http://www.newsgate.gliwice.pl/archive/pl-sci-psychologia/




14.05.1999
In article <1999051303...@dumb.iinf.polsl.gliwice.pl>,
n...@industrial.art.pl (neq) writes:

>> Leo Tar !
>> Mam nadzieję, że zdecydowana większość " sieciowców" wybaczy mi tą nieco
>> przydługą treść.

> On nie zrozumie.
> Inaczej: nie wezmie nawet pod rozwage.

Trudno brac pod uwage nierozwage blazna. Nie mylic z Krolewskim Blaznem
Stanczykiem, ktoremu neq piety powinienes lizac... A moze i tegos niegodzien
nawet...?

LeoTar
Wladek Tarnawski




14.05.1999
In article <7hcq49$sf9$1...@h1.uw.edu.pl>, "Cema" <ster...@friko6.onet.pl>
writes:

> Myslę, ze kobieta o której tak często wspominasz, musiala kiedys bardzo
> kochac Ciebie skoro teraz, az tak nienawidzi.

Na tej grupie wielokrotnie byl juz dyskutowany problem milosci i co to takiego
jest milosc. Nie jest to tez pierwsza proba przeprowadzenia 'dowodu nie
wprost', ze SKORO kobieta mocno nienawidzi to wczesniej musiala bardzo mocno
kochac. Jest to zatem proba przemycenia seksistowskiej tezy feministek, ze
kobieta spotykajaca mezczyzne i decydujaca sie na zwiazaek z nim bardzo go
'kocha', ale pozniej sie odkochuje i zaczyna go nienawidzic bo musi za to co
zlego doznala z jego strony. Czyli, ze za wszystko co zle sa odpowiedzialni
mezczni a biedne kobitki sa tylko ofiarami mezczyzn i za to ich nienawidza.
Teza to nie nowa, a raczej stara jak swiat i szkoda by z nia polemizowac gdyby
nie to, ze jest to kolejna okazja do wykazania blednosci takiego podejscia.
Tymbardziej, ze juz w nastepnym zdaniu Cema jasno okresla pozycje kobiety i
mezczyzny w zwiazkach zawieranych w matriarchacie, piszac:


> Byc moze, pokladala w Tobie zbyt duze nadzieje i sporo sobie obiecywala.
> Nie, nie wspólczuję Tobie.

Nie musisz mi wspolczuc gdyz tego nie oczekuje. Oczekuje raczej zmiany
podejscia do wzajemnych zobowiazan kobiety i mezczyzny, przede wszystkim
Zaufania i Szacunku. Jezeli juz na wstepie zakladasz, ze kobieta ma prawo
oczekiwac czegos od mezczyzny a ani slowem nie wspominasz o tym czego moze od
niej oczekiwac mezczyzna, to znaczy ze zakladasz NIEROWNOSC uprawnien - kobieta
ma prawo  oczekiwac a mezczyzna ma obowiazek jej zachcianki spelniac. Gdziez tu
rownouprawnienie?

Nie to jednak jest najniebezpieczniejsze w Twoim rozumowaniu. Twoj glowny blad
polega na przyjeciu, ze milosc i nienawisc sa zjawiskami komplementarnymi i
musza wspolegzystowac mimo iz nie wyjasniajac natury tych emocji przyjmujesz
a'priori, ze wszyscy je ROZUMIEJA gdyz ich DOSWIADCZAJA. Nic bardziej blednego,
gdyz gdyby istotnie tak bylo, to znaczy gdyby wszyscy rozumieli co to jest
milosc i co to jest nienawisc wowczas potrafilibysmy nad zapanowac nad tymi
niekontrolowanymi emocjami. Nie bede prowadzil dalszego wywodu nad wyjsciem z
tej patologicznej sytuacji, czyli wskazaniem 'trzeciej drogi', gdyz zajeloby to
zbyt wiele miejsca, chce natomiast wskazac w JAKI SPOSOB Ty Cemo dopuszczasz
sie MANIPULACJI opartej na zalozeniach a'priori i nie zastanawiajac sie nad
tym, czy te skrajnie niekontrolowane emocje mozna wyeliminowac. Znaczy to
rowniez, ze nie rozumiesz ich natury i chcesz cichcem i bez wyjasnien przejsc
nad nimi do porzadku dziennego by uzyskac efekt zgodny z dotychczasowa doktryna
matriarchatu. Znaczy sie "facet zawsze winien !" :)


> Mówiac szczerze, wcale się jej nie dziwię. Nie dziwi mnie tez, orzeczenie
> sadu.

Trudno by Cie dziwilo, skoro jestes feministka/ta.


> Najbardziej bolesne jednak jest to, jak w kazdym konflikcie, ze cenę
> najwyzsza placa dzieci a demon, jak bankier zbiera aktywa.

Dziwnym jest wspolczucie wyrazane dzieciom przez kogos kto nie chce sie
zastanowic nad NATI|URA, MECHANIZMEM i PRZYCZYNA konfliktu jest natomiast gotow natychmiast i jednoznacznie wskazywac winnego. Swiadczyc to moze tylko o
gleboko zakorzenionym... poczuciu winy i dazeniu do ZRZUCENIA tego poczucia na
kogos innego. A poniewaz natrafilem sie ja wiec jezeli udaloby Ci sie mnie
zdolowac bylabys przekonana, ze masz racje. Moge to wiec tylko odczytac jako
reminiscencje z Twojej przeszlosci - pewnie kiedys znalazlas sie w podobnej
sytuacji i postapilas podobnie jak Teresa M. Zal mi Twoich dzieci...


> Nie oskarzam Ciebie i  nie nazywam tez demonem.

Twoje pierwsze zdanie swiadczy o czyms wrecz przeciwnym - od samego poczatku
oskarzajac mnie chcesz wybielic, uniewinnic kobiete. Dla Ciebie nie istnieje
cos takiego jak wspolwina kobiety i mezczyzny skoro juz doszlo do patologii.
Wedlug Ciebie trzeba natomiast znalezc jednego winnego, w Twoim zas
niewypowiedzianym domysle tym winnym musi byc mezczyzna. Ja proponuje
ZROZUMIENIE i ROZWIAZANIE problemu podczas gdy Ty unikasz rozwiazania (technika popularna wsrod faszystow, neofaszystow, religijnych guru, etc...) chetnie
natomiast gotowas wskazywac WINNEGO. Twoja nieuczciwosc wyplywa ustami, oczami i uszami...


> Uzylem slowa demon i bankier jako pojęcia czysto abstrakcyjne.

Nie wiesz co to abstrakcja, gdyz jako kobieta - juz od naszej pramatki Ewy -
nauczylas sie wylacznie bezmyslnie DOSWIADCZAC i widzisz swiat poprzez pryzmat
doswiadczenia nie zastanawiajac sie nad WYNIKAMI tego doswiadczenia. Tak jest
zarowno w tych chwilach najwspanialszych, gdy wydalasz z siebie potomka jak i w
tych najpodlejszych, gdy robisz za prostytutke. Bezmyslnie doswiadczasz
czerpiac zmyslami ale nie potrafisz stworzyc czegokolwiek za pomoca MYSLI.
Dlatego jest Ci potrzebny PARTNER-Mezczyzna. Tyle tylko, ze Ty nie chcesz uznac
jego partnerstwa i chcesz go utrzymywac w postawie niewolnika wykorzystujac do
tego swoja BEZMYSLNA cielesnosc. Czyzbys chciala pozostac PROSTYTUTKA...?


> Nie mam tez ambicji moralizatorskich lub pedagogicznych.

A to co powyzej to co...?


> O wiele jednak bardziej w oczy rzuca się nie to co piszesz ale to, co robisz
> i jak to robisz.

A coz ja takiego robie? Czyzby niedopuszczalnym bylo ujawnianie swiatu
machinacji kobiety i degradacji dzieci do ktorej ta kobieca manipulacja
prowadzi? Czyzbys uwazala, ze "co wolno wojewodzie to nie tobie smrodzie" ? Czy
az tak bardzo nie potrafisz ukrywac swojej... nienawisci do mezczyzny, ze
smiesz mi wprost podpowiadac, co - wedlug Ciebie - mam robic? I Ty smiesz
wystepowac publicznie z jawna NIETOLERANCJA, ograniczaniem swobody wypowiedzi ?


> Nie sadzę tez, aby ta kobieta czytala Twoje posty które moim zdaniem;

Nie musi. Zycie ja ZMUSI do tego by poprzez DOSWIADCZENIE zaakceptowala lub
odrzucila to o czym pisze, a "po owocach poznacie ich".


> sa wypelnieniem chwili, czyms nowym, interpretacja siebie samego.

Mysle, ze czyms uzytecznym, skoro nawet Ty zerknelas na to co pisze...? :)


> Oczywiscie szanuję Twoje prawo do swobodnego wyrazania wlasnych pogladów,
> opinii, teorii itd.

Musztarda po obiedzie Cemo. Przed chwila probowalas udowodnic, ze takiego prawa
nie mam.


> Nie dostrzegam tez w Tobie niebezpiecznego ideologa.

Bo nie jestem zadnym ideologiem.


> Myslę, ze sam próbujesz się takim niekiedy wypromowac,  uzywajac w sieci
> znanych i starych srodków jak np.: prowokacja, powtarzanie tego samego,
> manipulacja...

Sa to typowe srodki i chwyty reklamowe tyle, ze zastosowane w dosc nietypowej
dziedzinie jaka jest edukacja. W tym chyba wlasnie cala moja sila, ze potrafie
wykorzystac wszystko to, co wymyslili naszi poprzednicy. W koncu to wlasnie
dzieki akumulacji Wiedzy zyje sie nam coraz latwiej i bezpieczniej. Czyz nie
potrafisz sobie wyobrazic swiata, w ktorym tworzenie ograniczy sie do...
MYSLENIA, do stwarzania potega naszej mysli co czynimy od niepamietnych czasow,
ale nigdy tak wyraziscie jak teraz tego nie mozna bylo obserwowac? Czy taki
stan niewiary nie jest skutkiem BRAKU WIARY w samych siebie, w nasza Stworcza
Moc?  Ja tylko lacze tylko to, co zostalo odsloniete przez wielu a jedyna
nowoscia jest to, ze wskazuje na PRZYCZYNE, ktora ograniczala nasza Tworcza
Moc.


> Z tego co zdazylem zaobserwowac, niewielu zdeklarowalo czolobitna
> lojalnosc lub bezkrytyczny stosunek.

Bo nie o to chodzi. Chodzi o ODPOWIEDZIALNOSC KAZDEJ jednostki za wlasne
decyzje i czyny, ktore sa tychze decyzji SKUTKAMI. Nie zamierzam byc etatowym
inicjatorem, ktory bedzie bral odpowiedzialnosc za to, czego nie dopelnili
RODZICE w stosunku do ICH dzieci.


> Owszem. W Polsce grunt jest podatny.

Zdaje sobie z tego sprawe. Ale zdaje sobie sprawe rowniez z tego, ze w Polsce
latwo zaimplementowac zarowno idee wolnosci jak i faszystowskie idee nienawisci
budowane na zalozeniu... nierownosci rasowej. BRAK ROWNOSCI oznaczac musi
NIEROWNOSC, ze wszystkimi konsekwencjami nierownosci oraz podswiadomego dazenia Czlowieka do POWSZECHNEJ ROWNOSCI. Tego nie zmienisz Cemo – mozesz
sie najwyzej temu podporzadkowac bez zrozumienia DLACZEGO. Jezeli jednak nie
zrozumiesz to zginiesz pod brzemieniem wlasnej... niepewnosci.


> Wolnosc duchowa, niesie wiele zagrozeń.

Nie sadze. Wymaga natomiast ODPOWIEDZIALNOSCI, DYSCYPLINY i zycia w PRAWDZIE.
Nie ma w niej miejsca na przemoc, a zatem nie jest mozliwa dopoty dopoki panuje
NIEROWNOSC. A tak - jak juz zapewne zdazylas sie zorientowac - nie jest mozliwa
bez odsloniecia WSZYSTKICH tajemnic i poparcia tego DOSWIADCZENIEM. Przede
wszystkim tym PIERWSZYM doswiadczeniem.


> Wiele tez jest mlodych umyslów otwartych na kulturę anglosaska czy
> anglo-amerykańska.
> I bardzo dobrze.

Cieszy mnie bardzo, ze chwilami - przynajmniej - nie jest ANTY.


> Nie, nie jestem az tak delikatny.

A to Ty jestes On a nie Ona...? :)


> Twojego slownictwa, tez nie uwazam za górnolotne.

Coz za wyrozumialosc...


> Jezeli jednak zesrales się w spodnie, to przynajmniej nie dorabiaj do tego
> ideologii.

...by zaraz w nastepnym zdaniu przywalic palka zgodnie ze znana metoda
"Podpuszczanie i zrzucanie w dol" prezentowana przez J.J.Carter'a we "Wrednych
ludziach"... A faszysci i komunisci otrzymaliby oceny celujace ze stosowania
tej metody...


> Nie kazdemu spelnil się "sen o Ameryce".

Czyzbys marzyl o Ameryce...?


> Myslę, ze Tobie tak.

Mysle, ze kazde miejsce na Ziemi byloby tak samo dobre, gdyby nie ludzka zawisc
i nienawisc, ktorych PODLOZA (przyczyny) Ty nie chcesz zrozumiec i zaakceptowac
wyjasnienia. Starasz sie byc uszczypliwy, zlosliwy, gdyz Twoim celem nie jest
dobro wspolne lecz dobro TWOJE, dobro pojedynczej persony a nie Czlowieka jako
zbiorowosci. Tak jak "rolnik" krzyczysz: "Moje  i basta! Nikomu nie dam!"  Tak
rowniez robi bezmyslny ojciec/matka, ktorzy na swojej nieswiadomosci zbudowali
swiat i wychowali Dziecko ZAKAZUJAC mu poznania samych siebie i aktu Tworzenia.


> Ktos w Polsce odpowiedzial na Twój post.To tez sukces.

Nie jestes ani pierwszym ani ostatnim, ktory ze mna rozmawia...


> No cóz.

Wzdychasz do mnie, czy tez do swoich... marzen?


> Neurotyczna osobowosc naszych czasów.

To o mnie...? :)


> Pole do dyskusji. Zapraszam.

Nie wiem, czy bede mial ochote dyskutowac po raz ktorys o czyms, co juz jest
dokladnie wyjasnione...


> Jezeli mogę Tobie cokolwiek radzic na ten czas, to zmień protokól poczty
> wychodzacej i przychodzacej. Ten który oferujesz moim zdaniem; wyczerpal
> się. Choc jest totalnie, obecny.

Czy masz na mysli czcionke nie-polska...?


> Mam nadzieję, ze zdecydowana większosc "sieciowców" wybaczy mi ta nieco
> przydluga tresc.

Mysle ze Ci wybacza tymbardziej, ze dales mi okazje do zaprezentowania po raz
kolejny roznicy miedzy podejsciami ROWNOSC - NIEROWNOSC i ich implikacjami w
odniesieniu do zjawisk milosci i nienawisci. Na koniec chcialbym zaznaczyc, ze
w nastepnych listach 'milosc' pisane z malej litery oznaczac bedzie nic nie
warte, seksualne, destrukcyjne uzaleznienie mezczyzny od kobiety w
przeciwienstwie do 'Milosc' pisanego z duzej litery oznaczajacego Zycie i
Zaufanie oraz Szacunek dla tegoz Zycia.

> Cema.

LeoTar
Wladek Tarnawski




16.05.1999
LeoTar napisał(a) w wiadomości:
<19990514113519.08345.00002085@ngol02.aol.com>...
> In article <7hcq49$sf9$1...@h1.uw.edu.pl>, "Cema" <ster...@friko6.onet.pl>
> writes:

>> Myslę, ze kobieta o której tak często wspominasz, musiala kiedys Ciebie
>> bardzo kochac...

Leo Tar.
Wyglada na to, ze Neq mial racje.
Pomijam calkowicie to, co wypowiadasz na mój temat.
Doswiadczenie nauczylo nas aby do polityków, teoretyków, ideologów
oraz róznej masci nawiedzonych i rewolucjonistów, odnosic sie sceptycznie.
Powtarzam zatem, Leo Tar.
Jezeli zesrales sie w spodnie, to przynajmniej nie dorabiaj do tego
ideologii.
Zycie to taka filharmonia, do którego wchodzimy aby podziwiac mistrzów a nie
oplakiwac czyjes porazki.
Moze to zabrzmi brutalnie.
W Ameryce jednak, okresla sie to jednoznacznie. Nieudacznik.
Sad wyznaczyl Twoje prawa do dzieci a raczej Cie ich pozbawil.
Obojetnie w jakiego wierzysz lub nie wierzysz w Boga, obowiazuje Ciebie prawo.
Wszystko zatem co piszesz na temat  dobra i wychowania dzieci, to tylko
labedzi spiew. Nie nalezy wierzyc takim wilkom w owczej skórze.
W rzeczy samej, rozpiera ich nienawisc wlasnej porazki.
Przypominasz skrzypka tego co placze i szlocha, podziwia i zachwyca sie jak
on pieknie gra.
Zenujace.
Publicznie oczerniasz, nekasz i przesladujesz swoja byla zone a nawet
podajesz jej dokladny adres zamieszkania.
Mój Boze.
Glupcem w grze jest ten, co sprawy malzenskie wynosi na balkon.
Spoleczenstwo z reguly nie jest przygotowane na rozwiazywanie malzenskich
sporów i konfliktów.
Moim zdaniem, odpowiednim miejscem do tego jest kuchnia.
Dla Ciebie to jednak juz musztarda po obiedzie.
To czy Twoja byla zona bardzo Ciebie kiedys kochala czy nie, to tylko
wnioski. Równie dobrze mogla Ciebie nigdy nie kochac. Ponadto od milosci do
nienawisci dzieli czasami tylko krok. Byc moze dostarczyles jej dostatecznie
duzo powodów aby znienawidzila Ciebie bez reszty.
Byc moze uznala tez Ciebie, za czlowieka pomylonego i w trosce o wlasne
bezpieczenstwo i bezpieczenstwo swoich dzieci, zdecydowala sie odejsc od
Ciebie. Byc moze nie zyczyla sobie, aby jej dzieciom infekowano idee nie
majace nic wspólnego z rzeczywistoscia, z jej kultura i wychowaniem. Byc moze
uznala Twój sposób myslenia i wychowania za destrukcyjny dla calej rodziny.
Powtarzam raz jeszcze. Nie dziwi mnie orzeczenie Sadu.
Bo co moge sobie pomyslec o facecie który  w "sieci"postepuje publicznie w
ten sposób a w cywilizowanym swiecie, proponuje dzieciom inicjacje seksualna
z rodzicami .
Wsród wspólnot plemiennych w dalekim buszu, z dala od cywilizowanego swiata,
znane sa praktyki podczas których wybranka dokonuje pierwszej inicjacji
seksualnej z ojcem swojego wybranka.
Nie zapominaj jednak czlowieku, ze zyjesz w cywilizacji zachodniej nawet
wtedy, gdy duzo brakuje jej do idealu.
Owszem, optymizmem napawa mnie otwarcie mlodych polskich umyslów na kulture
anglosaska czy anglo-amerykanska. Nie oznacza to jednak aby bezkrytycznie
chlonely nieuczesane mysli byle jakiego popapranca.Wszystko ma swoje granice
a przynajmniej granice przyzwoitosci.
Zapewniam Ciebie, ze nie marzy mi sie "Sen o Ameryce". Powodzi mi sie w
Polsce wystarczajaco dobrze abym musial gdziekolwiek emigrowac. W  USA mam
rodzine i  to mi w zupelnosci wystarcza.
"Sen o Ameryce" dotyczy przedewszystkim amerykanów i ich ideaologii
sukcesu. Zdaniem wybitnych psychiatrów i psychologów to miedzy innymi  wlasnie
ta ideologia, bywa przyczyna neurotycznej osobowosci naszych czasów.
Nie oczekuje jednak odpowiedzi na mój post i watpliwym zdaje sie byc, abym
mial przyjemnosc dyskutowac z Toba na jakikolwiek temat.
Tobie jednak zycze przede wszystkim opamietania i pokory wobec zycia.

Cema
p.s.
Zmien protokól tego co do Twojego umyslu wchodzi i wychodzi.




17.05.1999
On Sun, 9 May 1999 16:02:09 +0200, "W. Deszcz" <w...@cybis.asp.wroc.pl>
wrote:

>Jezeli pozwolisz... mam pare pytan:

Ja tez jesli moge:
Zalozmy sobie swiat w ktorym Twoja teoria obowiazuje.
Mamy kochajaca sie, stabilna rodzine, dzieci wychowywane w
swiadomosci, ze ich inicjacja seksualna bedzie dzielem rodzicow.

Pytania techniczne:
1. W jakim wieku.. moze inaczej.. przy jakim stanie swiadomosci i
wrazliwosci (wiem, ze trudno ocenic) nalezaloby dokonac inicjacji?.
2. Jaka powinna byc reakcja rodzicow jesli dziecko powie "nie".
Zakladac nalezy oczywiscie, ze ma do tego prawo.?
3. Jakie wedlug Ciebie powody kierowaly by dzieckiem, ktore odmawia
(zgadza sie) na inicjacje.?
4. Czy dziecko wychowywane w sposob przez Ciebie opisany, w rodzinie
dajacej podpore, poczucie wlasnej wartosci, (itp) moze pojsc "w swiat"
bez rodzicielskiej inicjacji?
Na razie tyle.

Przyczepilam sie tak strasznie do tej inicjacji, bo jestem ciekawa czy
akt ten jest rzeczywiscie niezbedny. Czy samo wychowanie...w sposob
przez Ciebie zakladany, nie byloby wystarczajace do zapewnienia
czlowiekowi wlasciwej konstrukcji psychicznej. Przypuszczam, ze w
ktoryms z postow juz odpowiedz na moje pytania byla. Nie znam jednak
calej teorii.. jedynie fragment wynikajacy z kilku postow.. wiec
jestem ciekawa odpowiedzi:)

Mada




26.05.1999
Witam,
Kilka razy odkladalem juz Twoj post do odpowiedzi, ale za kazdym razem
okazywalo sie, ze braklo mi czasu na 'wykonanie' odpowiedzi. W atmosferze
agresywnych pytan, z ktorymi mialem ostatnio do czynienia na grupie nie jest
wskazanym odpowiadanie na listy bardzo konkretne i rzeczowe. Dlatego odpowiadam
dopiero teraz pozostajac w nadziei, ze opoznienie zostanie mi wybaczone...:)

In article <373fda51...@news.vogel.pl>, crit...@friko2.onet.pl (Mada)
writes:
> On Sun, 9 May 1999 16:02:09 +0200, "W. Deszcz" <w...@cybis.asp.wroc.pl>
> wrote:

>> Jezeli pozwolisz... mam pare pytan:

> Ja tez jesli moge:
> Zalozmy sobie swiat w ktorym Twoja teoria obowiazuje.

Kiedys myslalem, ze w taki wlasnie sposob (zakladajac, ze obowiazuje)
przedstawie cala koncepcje, gdyz byloby o wiele latwiej zrozumiec co daje
inicjacja a czego zostajemy pozbawieni jezeli jej nie ma. Zrezygnowalem jednak
przede wszystkim z tego powodu by nie zostac posadzonym o... dokonywanie
zalozen; chcialem uniknac bledu popelnianego przez ludzi tworzacych teorie,
ktorzy nie maja doswiadczenia i ten brak zaslaniaja zalozeniami, czyli...
dogmatami. W trakcie dyskusji okazalo sie jednak, ze nie ma to zadnego
znaczenia jak wiele ze swoich doswiadczen bede staral sie przekazac w postaci
tekstu moim wspolrozmowcom rezygnujac z przyjmowania zalozen - oni i tak nie
beda w stanie tego zrozumiec jezeli nie maja swoich doswiadczen rodzinnych oraz
w wychowywaniu dzieci. Praktyka grupowych dyskusji calkowicie potwierdzila to
spostrzezenie.

Obserwacja ta (agresja moich oponentow prezentowana bez uzasadnien opozycji)
jeszcze bardziej utwierdzila mnie w przekonaniu o ogromnej, niepodwazalnej roli
pierwszego doswiadczenia w ksztaltowaniu osobowosci czlowieka i o ogromnym
wplywie tego kogos, kto dostarcza, lub kto jest uczestnikiem tego 'pierwszego
doswiadczenia'. Mozna powiedziec, ze osoba, ktora INICJUJE praktyke zyciowa
Dziecka decyduje o dalszych Jego losach. Dlatego wlasnie twierdze, ze
rodzicielskie niedomowienia popelniane w stosunku do Dziecka okaleczaja Jego
psychike czyniac Je uzaleznionym (niepelnosprawnym wskutek braku wiedzy,
zaleznym) od tej czesci wiedzy o zyciu, ktorej rodzice Dziecku nie przekazali.
Dziecku, ktorego inicjacyjne NASTAWY (ang. set-up) nie sa pewne i niepodwazalne
zachowuje sie w zyciu chwiejnie, niepewnie, gdyz nie ma wiedzy pozwalajacej mu
dzialac bezblednie w kazdej sytuacji. Zakazowa edukacja to mechanizm
ugruntowujacy brak poczucia wlasnej wartosci.

Brak poczucia wlasnej wartosci wskutek braku inicjacji seksualnej dokonujacej sie w rodzinie, w warunkach niepewnosci badz tez w rodzinie uzalezniajacej
(kazirodczej) jest centralna teza mojej teorii wychowawczej.

> Mamy kochajaca sie, stabilna rodzine, dzieci wychowywane w
> swiadomosci, ze ich inicjacja seksualna bedzie dzielem rodzicow.
>
> Pytania techniczne:
>
> 1. W jakim wieku.. moze inaczej.. przy jakim stanie swiadomosci i
>     wrazliwosci (wiem, ze trudno ocenic) nalezaloby dokonac inicjacji?.

To nie jest pytanie techniczne - to jest raczej pytanie filozoficzne.:)
By na nie odpowiedziec trzeba przede wszystkim okreslic CELE inicjacji i jej
potencjalne SKUTKI, rowniez materialne.
Brak poczucia wlasnej wartosci spowodowany jest przez NIEROWNOSC miedzy
Dzieckiem i Rodzicem tej samej plci, czyli niemoznoscia identyfikacji Dziecka z
Rodzicem, ku czemu Dziecko zmierza od samego poczatku od kiedy tylko moze
powielac dzialania Rodzica. Dziecko uczy sie od Rodzica zycia POWTARZAJAC
wszystko co tylko robi Rodzic; moznaby wiec powiedziec, ze jest Ono doskonala
siecia neuronowa zdolna do przejecia ze swego WZORCA wszystkich jego zachowan.
I tylko ignoranci odwaza sie twierdzic, ze Dziecko od samego poczatku nie chce
stac sie kopia swojego Rodzica. Ba, nawet w pozniejszym okresie swojego zycia,
gdy okazuje sie, ze Rodzic wcale nie byl doskonalym i popelnial wiele bledow, i
ze wiele jego zachowan jest/bylo nagannymi, Dziecko nadal bedzie zmierzac do
tego by stac sie takim samym jak Jego Rodzic. Dlatego tez - miedzy innymi -
Dzieci nie akceptuja jakiejkolwiek krytyki swoich rodzicow; jezeli zas do
takiej krytykio zostana zmuszone (np. przez drugiego rodzica) to predzej czy
pozniej zakonczy sie to eksplozja dzieciecej agresji: na zewnatrz lub tez
przeciwko samemu sobie. Dziecko podswiadomie ma pretensje do rodzica, gdyz
uczylo sie z rodzicielskich przykladow, a nagle rodzic okazuje niezadowolenie z
tego czego sam Dziecka nauczyl; Dziecko na tyle jednak ma szacunku dla Rodzica,
ze nie wyraza wprost swego niezadowolenia lecz przez rozne dzialania majace
wyrazic Jego niesubordynacje w stosunku do Rodzica, czyli roznego rodzaju formy
protestu. Do niezwyklych wyjatkow nalezy bezposrednie dzialanie Dziecka
przeciwko Rodzicowi.

A wiec pierwszym i najwazniejszym celem inicjacji jest osiagniecie, amoze
raczerj POTWIERDZENIE calkowitej rownosci Dziecka z Rodzicem tej samej plci  w
warunkach absolutnie doskonalych, gdyz tylko w takich warunkach mozna przekazac
DOSKONALOSC. Nie istnieje nadto zadna inna forma okazania Dziecku przez Rodzica
gotowosci oddania przezen Dziecku wszystkiego by przekazac Dziecku pelna Wiedze
o Zyciu i relacjach miedzy Kobieta i Mezczyzna. Jakakolwiek zas niekompletnosc
Wiedzy wynikajaca z niedomowien i ograniczen przekazu bedzie sie przejawiac
niepewnoscia dzialan Dziecka w jego pozniejszym, samodzielnym  zyciu rodzinnym.
Niepewwnosc rodzi strach i ucieczke od odpowiedzialnosci za podejmowane
decyzje, a zatem jakiekolwiek watpliwosci zasiane w jakikolwiek sposob przez
Rodzicow w umysle Dziecka beda skutkowaly dazeniem do zrzucenia z
odpowiedzialnosci na kogos innego, ale tak, by ten ktos sie nie zorientowal.
Bedziemy wiec miec do czynienia z najzwyczajniejsza manipulacja i oszustwem.
My sami jestesmy w stosunku do siebie na tyle krytyczni, ze zdajemy sobie
sprawe z tego, ze oszustwo jest czyms negatywnym, a wiec popelnianie oszustwa
wiaze sie rownoczescnie z dazeniem do ukrycia go, gdyz rozpoznane oszustwo
oszustwem byc przestaje; rozpoznanie oszustwa ujawnia istniejacy konflikt.
Rzadko kto mysli jednak o manipulacji jako wstepie, o przygotowaniu do
popelnienia oszustwa. A tak wlasnie jest, ze zalazkiem wszelkiego oszustwa jest
manipulacja... czyjas niepewnoscia (brak poczucia wlasnej wartosci) zasadzona
na niepewnosci Wiedzy o Zyciu.

Tajemnica przyczynia sie wiec do powstania klamstwa, oszustwa i przestepstwa.
Tajemnica, manipulacja, oszustwo to zrodlo podswiadomego strachu, gdyz zaden
oszust nie chce byc rozpoznanym nie tylko dlatego, ze przyniesie mu to wstyd
ale rowniez dlatego, ze zostal rozbrojony, zostal pozbawiony swej broni
(umiejetnosci manipulacji) dzieki ktorej mogl pozbywac sie odpowiedzialnosci za
decyzje, ktore sam podejmowal. Podejmowal decyzje a odpowiedzialnosc za jego
decyzje ponosili inni. Kiedy zostaja ujawnione motywy i metody jego dzialan
czuje sie osaczony i pozbawiony broni, ktora traktowal jako przeznaczona
wylacznie do obrony wlasnej, a ktora jest w gruncie rzeczy bronia ofensywna,
gdyz nastawiona na podporzadkowanie sobie kogos drugiego poza jego (tego kogos)
swiadomoscia. Celem inicjacji jest wiec wyeliminowanie tej POWSZCHNEJ broni
psychicznej konstruowanej przez kazda jednostke indywidualnie i w ukryciu, tak
by nie zostala ona (bron) rozpoznana, poprzez wyeliminowanie NIEPEWNOSCI Wiedzy
i NIEROWNOSCI Dziecka z Rodzicem, a zatem usuniecie mechanizmow prowadzacych do utraty przez Dziecko poczucia wlasnej wartosci. Ekspansja braku poczucia
wlasnej wartosci w dalszym zyciu prowadzi do "ucieczki od odpowiedzialnosci",
ktory to status (nieodpowiedzialnosci) mozna osiagnac tylko wowczas, gdy
sprawuje sie wladze, a zatem tylko wowczas, gdy w kazdym ukladzie miedzy ludzmi
funkcjonuje struktura hierarchiczna typu pan-niewolnik, relacja, ktora w
przekonaniu kazdego, kto chce sprawowac wladze, nalezy osiagnac uciekajac sie
do dowolnych metod (cel uswieca srodki). W relacjach miedzy Kobieta a Mezczyzna
walka o wladze prowadzi do naduzywania seksu (oraz calego zespolu zjawisk z
seksem zwiazych)  przez kobiety oraz sily fizycznej i ekonomicznej przez
mezczyzn. I nie ma z tej patowej sytuacji innego wyjscia jak tylko ZROZUMIEC
mechanizm i wyeliminowac PRZYCZYNE poprzez reforme systemu edukacji rodzinnej.

Akumulacja rodzinnej patologii opartej na manipulowaniu podswiadomoscia ujawnia
sie w postaci niekontrolowanych zachowan tlumu, w ktorym zdecydowana
wiekszoscia sa zazwyczaj mezczyzni, co swiadczy tylko o tym, ze zdecydowana
wiekszosc mezczyzn ulega manipulacjom kobiet.


> 2. Jaka powinna byc reakcja rodzicow jesli dziecko powie "nie".
>     Zakladac nalezy oczywiscie, ze ma do tego prawo.?

Cala istota inicjacji jest spowodowanie przez rodzicow by Dziecko SKORZYSTALO z
prawa wyboru bez zadnych konsekwencji w stosunku do Niego niezaleznie od tego
jakiego wyboru dokona. Twoje przekonanie o tym, ze Dziecko moze zrezygnowac z
inicjacji z rodzicami wynika z gleboko wpojonego ZAKAZu i przekonania, ze
jakikolwiek fizyczny kontakt seksualny rodzica z Dzieckiem jest czyms nagannym
okreslanym jako kazirodztwo. A przeciez kazirodztwo niekoniecznie musi miec
charakter fizyczny; mozna udowodnic, ze kazirodczymi (uzalezniajacymi) sa nie
tylko kontakty seksualne, ale moga nimi byc jakiekolwiek inne kontakty cielesne
Dziecka z rodzicem. Rodzic moze uzaleznic Dziecko do siebie na wiele sposobow
nie zdajac sobie z tego sprawy, czego najlepszym przykladem jest uzaleznianie
Dziecka przez matke karmiaca je piersia. Kobieta-matka, ktora nie ma poczucia
wlasnej wartosci i ktora w zwiazku z tym nie znajduje emocjonalnego i
seksualnego zaspokojenia w zblizeniu z mezczyzna poszukuje tego w kontaktach z
Dzieckiem, z ktorych pierwszym (kontaktem) jest karmienie piersia. W wielu
wywiadach, ktore przeprowadzilem z matkami wiele z nich przyznalo sie do tego,
ze najwieksza satysfakcje czerpaly z seksu wowczas, gdy Dziecko ssalo piers a
mezczyzna byl kopulantem. Jezeli wiec kobieta znajduje maksymalna  satysfakcje
seksualna w chwili gdy karmi Dziecko piersia a rownoczesnie unika kontaktow
seksualnych z jej partnerem to moze to znaczyc tylko tyle, ze mamy do czynienia
z patologia. Nie moze ona czerpac satysfakcji w ukladzie, kiedy jej
"partner-Dziecko" (tak chlopiec jak i dziewczynka) jest od niej calkowicie
fizycznie uzalezniony. Takie traktowanie Dziecka wskazuje na to, ze
kobieta-matka jest w stanie czerpac satysfakcje seksualna z obcowania z drugim
czlowiekiem tylko wowczas, gdy jest ten czlowiek od niej calkowicie
uzalezniony, jest w stosunku do niej bezbronny. W ten sposob uzalezniajac
Dziecko od siebie matka podporzadkowuje sobie calkowicie sposob myslenia i
dzialania Dziecka i zmusi Je ona - nawet nie zdajac sobie z tego sprawy - do
takiego postepowania i takich decyzji, by byly te decyzje zgodne z je intencja
dominacji, ktora niekoniecznie musi ona sobie samej uswiadamiac. Jest bardzo
zle, jezeli matka uswiadamia sobie swoja postawe i brnie dalej nie probujac nic
zmienic w zyciu swoim i w zyciu rodziny.

Tak wiec pytanie Twoje: "Jaka powinna byc reakcja rodzicow jesli dziecko powie
"nie"." uwazam nie tylko za przedwczesne, ale takze za "zaslone dymna", ktora
ma oslonic skrywane dzialania i intencje kobiety, z ktorych - jak zaznaczylem -
zapewne nie zdaje ona sobie sprawy. Ale wolalbym by w tej kwestii wypowiedziala
sie sama Kobieta. Logika faktow jest bowiem bezwzgledna: KAZDY  pierwszy raz
niezaleznie od tego w jakich dokonuje sie warunkach, jest INICJACJA. Chodzi
jednak o to, ze inicjacjaa dokonujaca sie  w warunkach NIEPEWNEJ wiedzy,
niepewnosci, strachu przed niezananym, ZAWSZE wywola brak poczucia wlasnej
wartosci Dziecka, nawet jezeli nie bedzie sobie Ono z tego zdawac sprawy.
Brakiem poczucia wlasnej wartosci jest bowiem niepewnosc co do poprawnosci
naszych decyzji wynikajaca z niepewnosci (niekompletnosci) wiedzy owocujaca
manipulacja, ktora ma nas zwolnic od odpowiedzialnosci za decyzje poprzez
wykreowanie takiej sytuacji, ze uda sie nam zepchnac odpowiedzialnosc za nasze
decyzje na kogos innego. I dotyczy to tak kobiet jak i mezczyzn; to co ich od
siebie odroznia to psychofizjologia seksu predystynujaca kobiete do naduzywania
seksu w celu... podporzadkowania sobie mezczyzny. Nie ma jednak tego zlego co
by na dobre nie wyszlo, i seksualna przemoc Kobiety zmusza Mezczyzne do
rozwiazania problemu braku poczucia wlasnej wartosci, odszukania PRZYCZYNY
nawet jezeli jej SKUTKI spowodowaly, ze nie jest juz mozliwy powrot do korzeni,
i dokonania takich ZIMAN w naszym zyciu,  by wyeliminowac... NIEPEWNOSC oraz
jej prosta konsekwencje czyli brak poczucia wlasnej wartosci.


> 3. Jakie wedlug Ciebie powody kierowaly by dzieckiem, ktore odmawia
>     (zgadza sie) na inicjacje.?

Sugestia Rodzica. Tylko i wylacznie.


> 4. Czy dziecko wychowywane w sposob przez Ciebie opisany, w rodzinie
>     dajacej podpore, poczucie wlasnej wartosci, (itp) moze pojsc "w swiat"
>     bez rodzicielskiej inicjacji?

Nie ma poczucia wlasnej wartosci bez... inicjacji w sposob przeze mnie opisany.
A wiec Twoje pytanie jest zbedne i nie bede nan odpowiadal.


> Na razie tyle.
> Przyczepilam sie tak strasznie do tej inicjacji, bo jestem ciekawa czy
> akt ten jest rzeczywiscie niezbedny.

Na to pytanie musisz odpowiedziec sobie sama. Ja tylko postawilem problem, o
ktorym sadze, ze moze byc rozwiazany dzieki otwartosci wychowawczej, bez
klamst, manipulacji i Z INICJACJA, jako "utrwalaczem" stabilizujacym osobowosc
Dziecka.


> Czy samo wychowanie...w sposob przez Ciebie zakladany, nie byloby
> wystarczajace do zapewnienia czlowiekowi wlasciwej konstrukcji
> psychicznej.

Inicjacja seksualna Dziecka wewnatrz rodziny jest INTEGRALNA czescia systemu
wychowawczego, ktory oceniasz jako mojego pomyslu.  Dlatego jezeli pytasz czy
moze sie obyc bez inicjacji odpowiem, ze pytasz o system, z ktorym nie mam nic
wspolnego. :)
Jest poza tym jeszcze kilka spraw dotyczacych - ze tak powiem - caloksztaltu
osobowosci Czlowieka Wolnego, o ktorych nie mialem jeszcze okazji napisac, i
ktore leza jeszcze w mojej glowie. Mysle, ze gdy odsapne nieco to i - juz teraz
na spokojnie - bede w stanie dopowiedziec je. Mysle rowniez, ze znajde ludzi,
ktorzy chetnie beda o tym rozmawiac.


> Przypuszczam, ze w ktoryms z postow juz odpowiedz na moje
> pytania byla. Nie znam jednak calej teorii.. jedynie fragment
> wynikajacy z kilku postow.. wiec jestem ciekawa odpowiedzi:)

O tak, temat byl wielokrotnie poruszany, ale nigdy nie zostal spisany w jednym
miejscu. Wypowiedzi na ten temat krazy cale mnostwo w sieci juz od poczatku
kwietnia 1996 r. Oczywiscie sa one przemieszane z roznymi wypowiedziami
agresywnymi, wulgarnymi, smiesznymi, etc., gdyz nie moglem mowic caly czas
tylko o inicjacji seksualnej - zanudzilbym ludzi, gdyz temat jest ciezki i
trudno strawny dla wiekszosci. Mozesz sie z tym zapoznawac systematycznie
poslugujac sie przegladarka DejaNews (http://www.deja.com) lub tez mozesz
docierac doposzczegolnych artykulow z katalogu umieszczonego pod adresem
http://members.tripod.com/~TeresM/dejan/, ktory jednak zawiera wszystkie
"smieci" i wymaga uporzadkowania. Katalog obejmuje okres od kwietnia 1996 do
listopada 1998 r. a wiec te najbardziej emocjonalne,  "burzliwe" z moich
wypowiedzi. Mozesz jednak z niego skorzystac.

> Mada

LeoTar
Wladek Tarnawski ----------------------
http://members.aol.com/LeoTar
http://members.tripod.com/~leotar
--------------------------------------------------

 
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego