Nawyki - Jak to na wojence bywało

Przejdź do treści

Menu główne:

Nawyki

Rok 1997

cw...@free.polbox.pl napisał(a) w artykule <56119...@free.polbox.pl>...
> On 28 Apr 1997 20:59:34 GMT,
> Sruu  <sr...@free.polbox.pl> wrote:

> Tu bym sie nie zgodzil. Istnieja nasze wlasne dobre nawyki. Oto bardzo
> trywialny przyklad: dobrym nawykiem jest regularne zachowywanie dokumentow
> komputerowych, na ktorych sie aktualnie pracuje. Dzieki temu dosc czesto
> udalo mi sie uniknac nieprzyjemnych niespodzianek (zdarzalo sie, zanim
> wyrobilem w sobie taki nawyk, ze przez chwilowy brak pradu tracilem sporo
> pracy). Albo inny dobry nawyk, jak chociaz wycieranie butow przed wejsciem
> do domu, albo przyzwyczajenie do regularnego podlewania kwiatow (ja na
> przyklad nie mam takiego nawyku, i niestety, zaluje...);
> idac za powyzszym, uwazam, ze nawyki jednak moga byc przydatne w zyciu (te
> dobre), gdyz nie musimy o pewnych czynnosciach myslec, specjalnie poswiecac
> im czasu, lecz robimy to automatycznie, a co wazniejsze, jest to zachowanie
> pozytywne.

A ja tam nie chce niczego robic automatycznie wole miec swiadomosc
tego co robie za kazdym razem, wole dzalac spontanicznie a nie nawykowo
co by to nie bylo.
--
1111100000
1101100000         CYBER
1111100100         InJang
1111100000         Wzajemne przenikanie bitow parzystosci



On 29 Apr 1997, Sruu wrote:

[ciach]

>> dobre), gdyz nie musimy o pewnych czynnosciach myslec, specjalnie
>> poswiecac  im czasu, lecz robimy to automatycznie, a co wazniejsze,
>> jest to zachowanie pozytywne.

> A ja tam nie chce niczego robic automatycznie wole miec swiadomosc
> tego co robie za kazdym razem, wole dzalac spontanicznie a nie nawykowo
> co by to nie bylo.

Tylko, ze nie jest to mozliwe. Zbyt duzym wysilkiem jest kontrolowanie
wszystkich swoich zachowan, mechanizmy obronne Ci na to nie pozwola na
dluzsza mete. Nie wmowisz mi, ze Ty jestes w stanie to zrobic i zadne
twoje czynnosci nie sa rutynowe, moze Ci sie jedynie zdawac, ze tak jest,
bo skoro wykonujesz cos nawykowo, to nie masz tego swiadomosci.

> --
> 1111100000
> 1101100000         CYBER
> 1111100100         InJang
> 1111100000         Wzajemne przenikanie bitow parzystosci

MARIUSZ GRZECA


In article
<Pine.LNX.3.95.970430084519.32582B-100000@zodiac2.mimuw.edu.pl>,
Mariusz Grzeca <mg17...@bigfoot.com> writes:

>>> dobre), gdyz nie musimy o pewnych czynnosciach myslec, specjalnie
>>> poswiecac  im czasu, lecz robimy to automatycznie, a co wazniejsze,
>>> jest to zachowanie  pozytywne.

>> A ja tam nie chce niczego robic automatycznie wole miec swiadomosc
>> tego co robie za kazdym razem , wole dzalac spontanicznie a nie
>> nawykowo co by to nie bylo.

> Tylko, ze nie jest to mozliwe. Zbyt duzym wysilkiem jest kontrolowanie
> wszystkich swoich zachowan, mechanizmy obronne Ci na to nie pozwola na
> dluzsza mete. Nie wmowisz mi, ze Ty jestes w stanie to zrobic i zadne
> twoje czynnosci nie sa rutynowe, moze Ci sie jedynie zdawac, ze tak jest,
> bo skoro wykonujesz cos nawykowo, to nie masz tego swiadomosci.

Nieswiadoma dzialalnoscia jest rowniez samodestrukcja.
Jest oczywistym, ze nie mozemy myslec o kazdym ruchu, kazdym kroku czy
o funkcjonowaniu narzadow wewnetrznych nie wspominajac; musza to byc
aktywnosci podswiadome lub "na granicy" swiadomosc/nieswiadomosc.
"Przesuniecie" tych aktywnosci w obszar nieswiadomosci jest nastepstwem
koncentrowania naszych mysli na zachowaniach spolecznych (a raczej
aspolecznych), ktorych celem jest DOMINACJA czyli przemoc. Pierwotne
przyczyny przemocy, podobnie jak i nadzorowanie funkcji fizjologicznych,
zostaly zepchniete do podswiadomosci, a swiadomie zajmujemy sie tylko ich
mutowaniem, poszukiwaniem rozwiazan, ktore pozwola nam znalezc jakac
"nisze" przemocy w tym zaludnionym swiecie. Poniewaz przemoc zostala
wbudowana w nasze archetypowe zachowania, ktore sa przekazywane z
pokolenia na  pokolenie w procesie "socjalizacji", ktora nalezaloby nazwac
"antysocjalizacja" wiec poszukiwanie sposobu na osobista dominacje staje
sie celem zycia każdego z nas.  
Uwolnienie sie od tego archetypu nieuswiadamianych (lub uwazanych za
niezbedne) zachowan wymaga "rozbicia" osobowosci, zniszczenia
destrukcyjnego, homoseksualnego ego, i zastapienie je nowym,
biseksualnym. Mozg nie moze miec plci.

LeoTar



Sruu wrote:

> A ja tam nie chce niczego robic automatycznie wole miec swiadomosc
> tego co robie za kazdym razem , wole dzalac spontanicznie a nie nawykowo
> co by to nie bylo.
> --
> 1111100000
> 1101100000         CYBER
> 1111100100         InJang
> 1111100000         Wzajemne przenikanie bitow parzystosci

Mój drogi! To co wypisujesz to pseudofilozoficzny bełkot.
Funkcjonowanie człowieka bez "nawyków" ( to Twoj termin) jes absolutnie
niemożliwe. Spróbuj świadomie kontrolować wszystkie mięśnie podczas
chodzenia. Powodzenia!!!! :-)

A propos: jeśli chce się dyskutować o psychologii, to trzeba coś o tym
wiedzieć. W przeciwnym wypadku można tylko bełkotać.

Robert Żuławiński



KKK.
On Tue, 29 Apr 97 12:02:01 +0100, <cw...@free.polbox.pl> wrote:

> Tu bym sie nie zgodzil. Istnieja nasze wlasne dobre nawyki. Oto bardzo
> trywialny przyklad: dobrym nawykiem jest regularne zachowywanie dokumentow
> komputerowych, na ktorych sie aktualnie pracuje. Dzieki temu dosc czesto
> udalo mi sie uniknac nieprzyjemnych niespodzianek (zdarzalo sie, zanim
> wyrobilem w sobie taki nawyk, ze przez chwilowy brak pradu tracilem sporo
> pracy). Albo inny dobry nawyk, jak chociaz wycieranie butow przed wejsciem

hehe... :) A nie lepiej miec ustawiony autosave? Im mniej nawykow tym
lepiej; ja staram sie ograniczyc je jedynie do walki wrecz. Tam sprawdzaja
sie dobrze - choc bywaja tez niebezpieczne, szczególnie jesli nasz przeciwnik
poswieci chwile czasu na przestudiowanie naszych ruchow.


> do domu, albo przyzwyczajenie do regularnego podlewania kwiatow (ja na
> przyklad nie mam takiego nawyku, i niestety, zaluje...);

Do tego lepiej wykorzystac innych :))


> idac za powyzszym, uwazam, ze nawyki jednak moga byc przydatne w zyciu (te
> dobre), gdyz nie musimy o pewnych czynnosciach myslec, specjalnie poswiecac
> im czasu, lecz robimy to automatycznie, a co wazniejsze, jest to zachowanie
> pozytywne.

A czasami ich stosowanie moze okazac sie tragiczne w skutkach. Lepiej
osiagnac stan ciaglej swiadomosci... ale to nieuchwytna aspiracja,
marzenie kazdego jogina.. moze tak za 10 lat? ;)


> Cwany (alias Andrzej Cwalinski)
> <Cw...@free.polbox.pl>
> http://free.polbox.pl/c/cwany/
----------------------------------------------------------------------------------
   Adam at-Tawhid, Magus of the Cybergnostic Order of the Infomatrix
----------------------------------------------------------------------------------



In article <336779...@apple.phils.uj.edu.pl>, Robert Żuławiński
<zo...@apple.phils.uj.edu.pl> writes:

> A propos: jesli chce się dyskutowac o psychologii, to trzeba cos o tym
> wiedziec. W przeciwnym wypadku mozna tylko belkotac.

Czyzby psychologia byla dziedzina bogow, niczym nektar ich napojem?

LeoTar



LeoTar wrote:

> In article <336779...@apple.phils.uj.edu.pl>, Robert Żuławiński
> <zo...@apple.phils.uj.edu.pl> writes:

>> A propos: jesli chce się dyskutowac o psychologii, to trzeba cos o tym
>> wiedziec. W przeciwnym wypadku mozna tylko belkotac.

> Czyzby psychologia byla dziedzina bogow, niczym nektar ich napojem?
>
> LeoTar

Nie Leo, nie, ale trzeba wiedziec o czym sie mowi.
A do tego trzeba troche poczytac, wejsc w jezyk i terminologie. Bo
potocznym jezykiem sie nie dogadasz z nikim. Trzeba wiedziec co sie pod
danym pojeciem kryje i trzeba sie co do tego umowic. Bo jak sie tego nie
zrobi to Ty bedziesz mial co innego na mysli i ja a bedziemy uzywac tych
samych slow. Ot co. Podstawy metodologii...

Kaffo.



> To o czym piszesz Gurdzijef nazwal obiektywnym jezykiem ,
> ale nie sadze zeby psychologowie takowym wladali ,
> przypomina to raczej sytuacje gdzie kazdy pod tak zwanym
> pojeciem naukowym rozumie zupelnie co innego (doswiadczenie
> w tej sprawie plynie bezposrednio z tej listy) , takze taka sytuacja
> w ktorej jest szansa dogadac sie jest lepiej przy pomocy jezyka potocznego

TA lista jest naukowa? Huna, "trzeci stan swiadomosci"itp. Nie wiem na
ile masz cos wspolnego z psychologia (czy jakakolwiek nauka
eksperymentalna), ale w psychologii operuje sie jezykiem scislym. Jest
tak , ze albo wszyscy zgadzaja sie co do znaczenia danego terminu albo
scisle definiuja swoje rozumienie danego pojecia ( w wypadku sporow
terminologicznych). Rozmowa na tematy psychologii z ludzmi uzywajacymi
jezyka potocznego lub tez terminow pseudonaukowych po przeczytaniu kilku
ksiazek z wydawnictwa Santorskiego prowadzi do nieporozumien, ktore
czasem sa zabawne, czasem denerwujace, a najczesciej prowadza do
kompletnego braku zrozumienia. Spotykalem sie takze z takimi
"perelkami":

1.Ludzie dochodzili do porozumienia i cieszyli sie ogromnie, dopoki nie
  dowiedzieli sie, ze pod tymi samymi pojeciami kryja sie zupelnie inne
  znaczenia.
2. Klocili sie straszliwie, po czym okazywalo sie ze mieli na mysli to
  samo, tylko uzywali innych pojec.

Byly to dyskusje na tematy nienaukowe, prowadzone przez zwyklych ludzi.
A jak zaczyna dyskutowac sie jezykiem potocznym o nauce - to sa dopiero
jaja...

Robert ZuLawinski



Sruu wrote:
> Radosław Wisniewski <ka...@apple.phils.uj.edu.pl> napisał(a) w artykule

>> Nie Leo, nie, ale trzeba wiedziec o czym sie mowi.
>> A do tego trzeba troche poczytac, wejsc w jezyk i terminologie. Bo
>> potocznym jezykiem sie nie dogadasz z nikim. Trzeba wiedziec co sie pod
>> danym pojeciem kryje i trzeba sie co do tego umowic. Bo jak sie tego nie
>> zrobi to Ty bedziesz mial co innego na mysli i ja a bedziemy uzywac tych
>> samych slow. Ot co. Podstawy metodologii...
>> Kaffo.

> To o czym piszesz Gurdzijef nazwal obiektywnym jezykiem ,
> ale nie sadze zeby psychologowie takowym wladali ,
> przypomina to raczej sytuacje gdzie kazdy pod tak zwanym
> pojeciem naukowym rozumie zupelnie co innego (doswiadczenie
> w tej sprawie plynie bezposrednio z tej listy) , takze taka sytuacja
> w ktorej jest szansa dogadac sie jest lepiej przy pomocy jezyka potocznego
> wydaje sie bardziej prawdopodobna.

Bynajmniej nie twierdze ze jezyk obiektywny jest mozliwy. Owszem jest
niemozliwy, tak samo jak jest niemozliwa nauka w 100% obiektywna. Z
takimi zludzeniami rozstala sie juz nawet fizyka. Chodzi o pewno umowe
co do tego czy nazywamy tak samo rzeczy Ktore mamy na mysli.
Kwestia umowy, albo precyzyjnego uzywania jezyka przez wszystkich
zainteresowanych. Nikt jak na razie niczego lepszego nie wymyslil.
A ze nie jest to doskonale... Dobrze ze wiem ze nie jezyk nauki ma swoje
braki, bo moge zminimalizowac skutki jakie moga wyniknac z tych brakow.
Lepiej miec jakies narzedzie i znac jego wady i zalety, niz myslec ze ma
tylko zalety...

Kaffo



Radosław Wisniewski <ka...@apple.phils.uj.edu.pl> napisał(a) w artykule
<337372...@apple.phils.uj.edu.pl>...
> Sruu wrote:

> Bynajmniej nie twierdze ze jezyk obiektywny jest mozliwy. Owszem jest
> niemozliwy, tak samo jak jest niemozliwa nauka w 100% obiektywna. Z
> takimi zludzeniami rozstala sie juz nawet fizyka. Chodzi o pewno umowe
> co do tego czy nazywamy tak samo rzeczy Ktore mamy na mysli.
> Kwestia umowy, albo precyzyjnego uzywania jezyka przez wszystkich
> zainteresowanych. Nikt jak na razie niczego lepszego nie wymyslil.
> A ze nie jest to doskonale... Dobrze ze wiem ze nie jezyk nauki ma swoje
> braki, bo moge zminimalizowac skutki jakie moga wyniknac z tych brakow.
> Lepiej miec jakies narzedzie i znac jego wady i zalety, niz myslec ze ma
> tylko zalety...
> Kaffo

To taka obosieczna bron , zdarzyc sie moze ze dogadamy
sie jezykiem potocznym i zdarzyc sie moze ze jezykiem naukowym .
Jak we wszystkim brak tu regul i trudno mowic o przewadze
ktorejs z mozliwosci . Podstawa to bycie elastycznym , to daje
jakies szanse .

--
1111100000
1101100000         CYBER
1111100100         InJang
1111100000         Wzajemne przenikanie bitow parzystosci




> To taka obosieczna bron , zdarzyc sie moze ze dogadamy
> sie jezykiem potocznym i zdarzyc sie moze ze jezykiem naukowym .
> Jak we wszystkim brak tu regul i trudno mowic o przewadze
> ktorejs z mozliwosci . Podstawa to bycie elastycznym , to daje
> jakies szanse .
> --
> 1111100000
> 1101100000         CYBER
> 1111100100         InJang
> 1111100000         Wzajemne przenikanie bitow parzystosci

A bycie elastycznym to nie regula? :-D. Maly paradoks, nie?
Trudno jest byc elastycznym, kiedy nie mozna sie dogadac...

Robert ZuLawinski

 
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego