Opowieść o Adamie i Ewie odc.1 - Jak to na wojence bywało

Przejdź do treści

Menu główne:

Opowieść o Adamie i Ewie odc.1

Rok 2006 > Opowieść o Adamie i Ewie

Byli sobie Adam i Ewa, pierwsi ludzie. Nie wiedzieli skad się wzieli ale
tez pewnie o tym nie mysleli. Oboje czuli się niepewnie nie wiedzac kim sa,
jakie sa ich mozliwosci. Nie byli tez swiadomi swoich zdolnosci tworczych.
Przypadkowo zapewne doszlo do wspolzycia seksualnego w wyniku którego
narodzil się im potomek. A ponieważ urodzila go Ewa wiec doszla do wniosku,
ze jest to jej wylacznie wytwor, ze jest jego WYLACZNA stworczynia a zatem i
wlascicielka. Fakt posiadania dziecka zaspokajal jej brak poczucia wlasnej
wartosci.

Żadne z nich nie skojarzylo pewnie faktu wspolzycia z narodzinami dziecka.
Porod dziecka dostarczyl Ewie cos czego Adam był pozbawiony: pokonala strach
przed smiercia rodzac dziecko, gdyz porod jest zjawiskiem w czasie którego
kobieta przekracza granice miedzy zyciem i smiercia bedac gotowa oddac zycie
aby tylko urodzic. Ta gotowosc jest niejako przymusowa ale tez i potrzebna.
Adam, który czegos takiego nie przezyl stal się od Ewy slabszy psychicznie
gdyz jej swiadomosc (zdolnosci tworzenia) dala jej nad nim przewage. A poza
tym nie pokonal strachu wynikajacego z nieswiadomosci tego kim jest.

Wykorzystujac swoja nowa swiadomosc zaczela Ewa wyslugiwac się Adamem.
Dyrygowanie było zreszta zapewne potrzebne gdyz bedac w pologu i zabiegajac
o utrzymanie potomka musiala korzystac z pomocy Adama. Adam zapewne na
dyrygowanie nim odpowiadal pewnie sprzeciwem gdyz nie chcial poddawac się
ponizaniu go przez Ewe. Musiala wiec Ewa znalezc jakies ekstra narzedzia,
których moglaby uzyc w celu podporzadkowania sobie Adama, tak by on nie
zorientowawszy się byl jej ulegly. Po wielu aktach seksualnych zauwazyla
pewnie ze może sterowac Adamem jeżeli nagroda dla niego będzie seks.
Rozpoczela się manipulacja, w ktorej Ewa bezwzglednie uprawiala z Adamem
seks po to by sobie i potomkowi zabezpieczyc pomoc Adama. Taka postawa to
nic innego jak wstep do kobiecej prostytucji, która uprawia ona z partnerem
nie bedac tego zupelnie swiadoma.

Adam nie był pewnie swiadom tego, ze był WSPOLTWORCA potomstwa, gdyz tak
samo pewnie jak i Ewa nie kojarzyl faktu wspolzycia z TWORZENIEM nowego
zycia. Nie wiedzial tego, ze to on wlasnie zaplodnil Ewe dzieki czemu ona
mogla urodzic dziecko. Z pokolenia na pokolenie ta zaleznosc miedzy kobieta
a mezczyzna utrwalala się poglebiajac niechec kobiety do mezczyzny, gdyz
nikt nie lubi czegokolwiek robic pod przymusem. Ewa uprawiajac z Adamem seks
pod wlasnym wewnetrznym przymusem czynila sobie rownoczenie z Adama
seksualnego niewolnika którego zmuszala do zapewnienia jej i potomstwu
opieki. Sa od siebie nawzajem uzaleznieni i czuja się z tym bardzo zle.

Zmuszajac Adama do podleglosci zmuszala go rownoczesnie do poszukiwania
PRZYCZYNY z powodu ktorej czula się tak podle w rodzinnym stadle. Ewa jednak
nigdy nie mowila, ze czegos jej brakuje gdyz nie miał jej tego kto
powiedziec a sama nie była w stanie uswiadomic sobie tego, gdyz poszla na
latwizne podporzadkowujac sobie Adama. Niby jest bardzo zle ale nie ma tego
zlego co by na dobre nie wyszlo. Z jednej strony chciala Ewa aby Adam pomogl
jej wyzwolic się z tej okrutnej i niewdziecznej roli seksualnej niewolnicy a
z drugiej nie chciala zrezygnowac z już zdobytej nad Adamem wladzy. Czula
się ponizana przez to, ze musi oddawac się Adamowi w zamian za pomoc, ktorej
jej udzielal a z drugiej strony nie chciala zrezygnowac z wladzy która nad
nim uzyskala w wyniku uprawiania z nim seksu.

Od dawien dawna kobiety przekazuja swoim corkom wiedze o tym jak manipulowac
mezczyznami wykorzystujac do tego celu seks. I z pokolenia na pokolenie
kolejne wcielenia kobiet nie majac poczucia wlasnej wartosci uprawiaja
rodzinna prostytucje odrzucajac w pewnym momencie partnerow, gdyz już dluzej
nie chca czuc się seksualnymi niewolnicami. Ale problem tkwi nie w tym, ze
mezczyzna chce tworzyc stadlo rodzinne z prostytutka, tylko dlatego, ze
kobieta przyjmuje taka pozycje. I co gorsza kobiety chca nadal wykorzystywać
seks w celu podporzadkowania sobie mezczyzn. W ten sposób maja wladze nad
podswiadomoscia mezczyzn czuja się lepsze. Kompensuja w ten sposób -
sprawujac wladze - brak poczucia wlasnej wartosci wyniesiony z domu
rodzinnego.

LeoTar



LeoTar wrote
news://news.ipartners.pl:119/e01mce$i38$4@atlantis.news.tpi.pl

[...]

"Fakt posiadania dziecka zaspokajal jej brak poczucia wlasnej wartosci"

[...]

Skąd "defaultowy" brak poczucia własnej wartości
u kobiety? Nie wyjaśniłeś tego explicite a chyba na tym "stoi"
cała koncepcja /tak sądzę po wstępnym przeczytaniu
- może mi się zmieni/.

pozdrawiam
vonBraun



Użytkownik LeoTar napisał:

> Byli sobie Adam i Ewa, pierwszi ludzie. Nie wiedzieli skad się wzieli
[..]
> LeoTar

Po latach znowu się zaczęło...

Arek



Użytkownik "Arek" napisał:

>> Byli sobie Adam i Ewa, pierwszi ludzie. Nie wiedzieli skad  się wzieli

> Po latach znowu się zaczęło...

Indoktrynację od nowa czas zacząć, bo już wszyscy zapomnieli/przestali
wierzyć :)

Pozdrawiam - Aicha



Użytkownik "Arek" <a...@e...net> napisał w wiadomości
news:e01t72$67e$1@inews.gazeta.pl...
:
>> Byli sobie Adam i Ewa, pierwszi ludzie. Nie wiedzieli skad się wzieli
>> [..]
>> LeoTar

> Po latach znowu się zaczęło...

Nic sie na nowo nie zaczęło. To jest kontynuacja.
Minęło jednak kilka ładnych lat a ja zebrałem nowe doświadczenia i
obserwacje, które pozwalają mi przedstawiać teraz to wszystko w sposób
bardziej uporządkowany, systematyczny. Kiedyś przebijałem głową
nieświadomośc i wszystko co pisałem było bardzo chaotyczne i porozrzucane
po wielu artykułach. Teraz mogę to przedstawić bardziej spójnie, mniej
zagadkowo i bardziej przejrzyście. Wtedy pisałem to pod pręgierzem strachu
teraz strachu już nie odczuwam.

LeoTar



Użytkownik "Darek" <r...@o...pl> napisał w wiadomości
news:4424D466.4939EE7@onet.pl...
> LeoTar wrote:

>> Byli sobie Adam i Ewa, pierwszi ludzie. Nie wiedzieli skad się wzieli ale
>> .....ciach

> Czlowieku puknij sie w glowe.

Masz rodzine albo i dzieci. Jeżeli nie to spadaj.:-)

LeoTar



Użytkownik "Darek" <r...@o...pl> napisał w wiadomości
news:4424D466.4939EE7@onet.pl...

>> Byli sobie Adam i Ewa, pierwszi ludzie. Nie wiedzieli skad się wzieli ale
>> .....ciach

> Czlowieku puknij sie w glowe.

Czyżbyś nie lubił czytać Biblii?
Bardzo pouczająca księga.

LeoTar



Użytkownik "vonBraun" <interfere@O~wywal~2.pl> napisał w wiadomości
news:e01onp$2v7i$1@news2.ipartners.pl...

> Skąd "defaultowy" brak poczucia własnej wartości  u kobiety?

Nigdy nie stała się równa, emocjonalnie, własnej matce. Po prostu jej nie
miała i nie miała szans na odebranie pierwszego doświadczenia - w
szczególności seksualnego - z rąk własnej matki i ojca. Dlatego dafaultowo
nie mogła mieć wiedzy o tym co czyniła z Adamem i co powinna przekazać
własnej córce.
Analogicznie jest z Adamem.

To, ze zdominowała Adama seksualnie wynika z różnicy psychofizjologii seksu
kobiety i mężczyzny: kobieta nie musi być aktywną (nie musi mieć wzwodu
członka) by uprawiać seks. Adam musi być aktywny by współżyć z Ewą. To daje
Ewie przewagę i możliwość manipulowania Adamem przy pomocy seksu. Jezeli
zechce może go (Adama) pobudzić albo też poniżając uniemożliwić mu
współżycie, i zwalić na niego winę za niepowodzenie w uprawianiu seksu.


> Nie wyjaśniłeś tego explicite a chyba na tym "stoi"  cała koncepcja
> /tak sądzę po wstępnym przeczytaniu  - może mi się zmieni/.

Cała koncepcja stoi na tym, że nieświadoma Ewa handlując seksem stała się
prostytutką a - według mnie - takie podejście do seksu prowadzi do niechęci
do współżycia, i do tego, który współżyć z Ewą chce, czyli do Adama. A
wszystko jest pokłosiem niewiedzy wynikajacej z nieświadomości tego jak być
powinno. Jak powinno odbywać się wychowanie seksualne dzieci. Wedlug mnie
jedyną instytucją do tego powołaną jest rodzina złożona z kobiety i mężczyzny.
Dlatego też jestem przeciwnikiem małżeństw homoseksualnych chcących
adoptować na wychowanie dzieci.

LeoTar

> pozdrawiam
> vonBraun



Użytkownik "Aicha" <b...@m...pl> napisał w wiadomości
news:e01vg4$mso$1@nemesis.news.tpi.pl...

>> Po latach znowu się zaczęło...

> Indoktrynację od nowa czas zacząć, bo już wszyscy zapomnieli/przestali
> wierzyć :)

Indoktrynacja ma miejsce wtedy jeżeli cos trzeba przyjąć na wiarę, bez
poparcia doświadczeniem. Ja mam takie skrajne doświadczenia jezeli chodzi o
skutki braku właściwego wychowania dzieci na przykładzie własnej rodziny. I
tę wiedze zamierzam wykorzystać do odbudowania rodziny ale na zupełnie innej
podstawie: beza tajemnic, braku zaufania i manipulacji. Świadomie buduję
UTOPIĘ a potwierdzeniem słuszności mojej hipotezy (dla mnie to jest juz
pewnik) będzie odbudowanie rodziny z ta sama kobieta ale juz wolna od
klamstw i manipulacji. Nie da się niestety wybudowac utopii dla jednej  rodziny
podczas gdy inni pozostana w stanie nieswiadomosci walczac ze soba o to kto
bedzie lepszy i kto bedzie mial wiecej. To co jest musi upasc aby powstala
nowa forma Bytu. To jest wlasnie ewolucja.

> Pozdrawiam - Aicha

Pozdrawiam
LeoTar



LeoTar<l...@w...pl>news:e0502l$l2$6@nemesis.news.tpi.pl

[...]
> kobieta  nie musi być aktywną (nie musi
> mieć wzwodu członka) by uprawiać seks. [....]

Ciekawe, co by na to powiedziała Freud ;)

Paff



>Masz rodzine albo i dzieci. Jezeli nie to spadaj.:-)

No nie ma, nie ma... no tak ale tez dlaczego nie ma?
No bo traktuje kobiete na równi z mezczyzna.
TO znaczy nie powinno sie mezczyzny traktowac z wiekszym
szacunkiem i chyba odwrotnie?

A moze z baba trzeba inaczej postepowac, moze trzeba wyjebac jej
za stereotypowe myslenie? Moze trzeba z babami krótko?

No ale jak ktos jest za równouprawnieniem to czesto nie ma rodziny...
dlaczego?
To tak jak z praca. Jest mezczyzna i kobieta i kobieta mówi
"nie chce utrzymywac faceta, chce aby na siebie zarabial", no i ta
kobieta stracila nagle prace i facet do niej wówczas. Sluchaj przypomne
tobie co mówilas a wiesz ze jestem za równouprawnienem, ja tez nie
chce na ciebie placic - "wypierdalaj to mój dom".

Jesus



Rodzina to zwierzeca rzecz, a nie tam Adam i Ewa. Ta hipoteza wydaje
mi sie malo prawdopodobna. Bardziej mnie przekonuje ewolucja.
No i ewolucja mówi, ze rodzina to zwierzeca rzecz, ze ginie ten co
jest slabszy.
Dlatego model rodziny powinien byc nastepujacy. Facet sponsor i
opiekun, a kobieta w domu przy dzieciach i garach. Facet daje kase,
moze wiec ustalac zasady i czerpac korzysci seksualne kiedy tylko mu sie podoba.
Rodzina w koncu to najwazniejszy lancuch ewolucji tu pizdy nie maja szans,
wszystko jest tak skonstruowane by wybierac najsilniejszych, najsprawniejszych,
najpiekniejszych, najmadrzejszych. Dlatego baba z pizda nie bedzie sie zadawac, albo
bedzie bawic sie w kotka i myszke pt. "dupy Tobie nie dam".

Jesus



LeoTar wrote w news://news.tpi.pl:119/e0502l$l2$6@nemesis.news.tpi.pl
> Użytkownik "vonBraun" <interfere@O~wywal~2.pl> napisał w wiadomości
> news:e01onp$2v7i$1@news2.ipartners.pl...

>> Skąd "defaultowy" brak poczucia własnej wartości  u kobiety?

> Nigdy nie stała się równa, emocjonalnie, własnej matce. Po
> prostu jej nie miała i nie miała szans na odebranie
> pierwszego doświadczenia - w szczególności seksualnego - z
> rąk własnej matki i ojca. Dlatego dafaultowo nie mogła
> mieć wiedzy o tym co czyniła z Adamem i co powinna
> przekazać własnej córce. Analogicznie jest z Adamem.

Tu się gubię - byłem przekonany, że odwołujesz się do
"symboliki biblijnej" lecz nie traktujesz jej dosłownie,
tymczasem fragment...

" Nigdy nie stała się równa, emocjonalnie, własnej matce. Po
prostu jej nie miała i nie miała szans na odebranie
pierwszego doświadczenia"

...sugerowałby, że bierzesz Biblię dosłownie /upewnij mnie
jak jest - abym mógł dostosować styl argumentacji do stopnia
- powiedzmy - "dosłowności" Twoich poglądów/.

Dodatkowo to:

"w szczególności seksualnego - z rąk własnej matki i ojca."
wróży IMHO dalsze kłopoty, a co najmniej wymaga wyjaśnienia
CO przez to /wolałbym DOSŁOWNIE teraz/ rozumiesz?

> To, ze zdominowała Adama seksualnie wynika z różnicy
> psychofizjologii seksu kobiety i mężzyzny: kobieta nie
> musi być aktywną (nie musi mieć wzwodu członka) by
> uprawiać seks. Adam musi być aktywny by współżyć z Ewą. To
> daje Ewie przewagę iu możliwość manipulowania Adamem przy
> pomocy seksu. Jezeli zechce może go (Adama) pobudzić albo
> też poniżając uniemożliwić mu współżycie, i zwalić na
> niego winę za niepowodzenie w uprawianiu seksu.

Boszmui, to jest oczywiste przecież/w kontekście reszty
teorii/, szkoda czasu.


>> Nie wyjaśniłeś tego explicite a chyba na tym "stoi" cała
>> koncepcja /tak sądzę po wstępnym przeczytaniu - może mi
>> się zmieni/.

> Cała koncepcja stoi na tym, że nieświadoma Ewa handlując
> seksem stała się prostytutką

Nie! Zawsze jest głębsze wyjaśnienie! - To co piszesz w tym
miejscu określiłbym to tylko jako objaw, logiczną (w
miare;-) konsekwencję czegoś co siedzi /lub powinno
siedzieć/ w głębszej warstwie Twojej teorii, którą próbuję
"przetestować" poprzez wydobycie jej założeń. Czyli to o co
pytam na początku postu.


> a - według mnie - takie podejście do seksu prowadzi do
> niechęci do współżycia i do tego, który współżyć z Ewą
> chce, czyli do Adama. A wszystko jest pokłosiem niewiedzy
> wynikajacej z nieświadomości tego jak być powinno. Jak
> powiino odbywać się wychowanie seksualne dzieci.

To też logiczna konsekwencja - nie ma co pisać - strata
czasu.


> Wedlug mnie jedyną instytucją do tego powołaną jest
> rodzina złożona z kobiety i mężczyzny. Dlatego też jestem
> przeciwnikiem małżeństw homoseksualnych chcących adoptować
> na wychowanie dzieci.

Pogląd ten równie dobrze może świadczyć o sile i
efektywności warunków kulturowych, które Cię kształtowały.
Zauważ: badania psychologiczne wykonywane w warunkach USA
nie wykazują większych zaburzeń w funkcjonowaniu społecznym
dzieci wychowywanych przez pary "gejowskie" niż pary hetero
- znacznie większe różnice wynikają z emocjonalnych relacji
rodziców niż z interakcji ich płci. Podejrzewam (nie ma
badań, co najwyżej można gdybać), że wynik ten wiąże się ze
stopniowym zanikiem stopnia "spolaryzowania" ról kobiety i
mężczyzny w tym społeczeństwie. Czyli w Polsce by to samo
nie wyszło /także z innych jeszcze powodów/. Moim zdaniem
Twój pogląd ma sens tylko w ramach konkretnej kultury - w
której normą jest spolaryzowane ról płci /kulturze, w
które zapewne wyrosłeś - tu sorki za "psycho-krzako-analizę
jeśli masz coś głębszego w zanadrzu/.

pozdrawiam
vonBraun

PS.Freud nie żyje - nie udało mi się z nim porozmawiać ;-))
Chyba występujesz niejako "w zastępstwie" z uwagi na
psychodynamiczny charakter swojej koncepcji:-)



Użytkownik LeoTar napisał:
[..]
> spójnie, mniej zagadkowo i bardziej przejrzyście. Wtedy pisałem to pod
> pręgierzem strachu teraz strachu już nie odczuwam.

No to przynajmniej tyle z tych lat dobrego :)

pozdrawiam
Arek



Użytkownik "vonBraun" <interfere@o~wywal~2.pl> napisał w wiadomości
news:e05s5b$22np$1@news2.ipartners.pl...

>> Nigdy nie stała się równa, emocjonalnie, własnej matce. Po
>> prostu jej nie miała i nie miała szans na odebranie
>> pierwszego doświadczenia - w szczególności seksualnego - z
>> rąk własnej matki i ojca. Dlatego dafaultowo nie mogła
>> mieć wiedzy o tym co czyniła z Adamem i co powinna
>> przekazać własnej córce. Analogicznie jest z Adamem.

> Tu się gubię - byłem przekonany, że odwołujesz się do
> "symboliki biblijnej" lecz nie traktujesz jej dosłownie,
> tymczasem fragment...

Biblia to w końcu księga ksiąg, szczegolnie Księga Rodzaju.
Traktuję bardzo serio emocjonalną równość rodzica i dziecka:
córka musi czuć się równa matce a syn ojcu. Zastanawiałem się
w jaki sposoób może się dokonać zrównanie dziecka z rodzicem
tej samej płci. Lata temu myślałem, ze chodzi o rozwiązania w sferze
ciała. Ostatecznie doszedłem jednak do wniosku, że chodzi o emocje.


> " Nigdy nie stała się równa, emocjonalnie, własnej matce. Po
> prostu jej nie miała i nie miała szans na odebranie pierwszego doświadczenia"

Nie miała z kim się porównać bo nie miała matki. Ale chodzi równocześnie
o to, ze miała ojca o ktorego rywalizowalaby z matka. Z obserwacji wielu
psychologow jasno wynika, ze rywalizacja taka ma miejsce i dotyczy tak
dziewczynki jak i chłopców. Córki rywalizują z matkami o ojców a synowie
z ojcami o matki. Brak momentu zakończenia takiej rywalizacji przeciąga po
pierwsze dzieciństwo w życie dorosłe a po drugie dziewczynka nie staje się
kobietą a chłopiec nie staje się mężczyzną. Jest to rywalizacja w sferze
seksualnej.

Według mnie zakończeniem tej rywalizacji byłby moment, w którym ojciec
zaakceptowałby emocjonalnie syna jako potencjalnego partnera swojej kobiety
i nie zabraniałby synowi takiej myśli. W ten sposób syn stałby się równy
emocjonalnie ojcu. Nie powinna istnieć żadna bariera (zakaz) emocjonalna
przed tym by syn zastąpił ojca w podtrzymaniu gatunku na wypadek
niespodziewanej śmierci ojca. BYT jest bezwzględny w swoim dążeniu do
przetrwania i powinien być zwolniony z jakiegokolwiek zakazu jezeli chodzi o
jego trwanie. Jakikolwiek zakaz powoduje, ze sprawa podtrzymania trwania
Bytu staje pod znakiem zapytania. Gdyby zdarzyło się tak, że po śmierci ojca
syn pozostałby sam ze swoją matką wówczas nie powinien być ograniczony w
żaden sposób przed podjęciem współżycia z matką w celu przetrwania zycia.
Zakaz powoduje, ze przekroczenie tego zakazu rodzi ekstremalne emocje
powodujac zaburzenia informacyjne w Bycie (Człowieku) i przynosi ze sobą
przemiany (ewolucja). Zlikwidowanie zakazu eliminuje te niepotrzebnne emocje
i zapobiega czemuś co ogólnie nazywa się patologią. Patologia to tylko odprysk
ewolucji Bytu poszukującego własnej tożsamości i wiedzy o samym sobie.

Gdyby zdarzyło się tak jak przytrafiło się Lotowi z Sodomy, że jego żona zginęła
w wyniku złamania zakazu, to gdyby jego córki nie złamałyby zakazu i nie
obcowałyby z ojcem wówczas życie zamarło by. One były przekonane, ze
pozostaly przy zyciu wyłącznie one i ich ojciec Lot. Zdecydowały się złamać
zakaz aby podtrzymać życie. I tak chyba należy czytać Biblię.


> Dodatkowo to:
>
> "w szczególności seksualnego - z rąk własnej matki i ojca."
> wróży IMHO dalsze kłopoty, a co najmniej wymaga wyjaśnienia
> CO przez to /wolałbym DOSŁOWNIE teraz/ rozumiesz?

Wyjaśniłem wyżej. Odpada fizyczne współżycie ale pozostaje równość
w sferze emocji. To jest możliwe pod warunkiem, że dorośli przestaną
traktować dzieci protekcjonalnie i z wyższością wówczas dowiedzą się
od dzieci czego dzieci pragną. Ja przekroczyłem tę barierę i dowiedziałem
się czego pragną dzieci.



>> Cała koncepcja stoi na tym, że nieświadoma Ewa handlując
>> seksem stała się prostytutką

> Nie! Zawsze jest głębsze wyjaśnienie!

Wyjaśnienie jest proste. Ewa wykorzystując seks w celu zdominowania
Adama wywierała na niego równocześnie presję aby ją wyzwolił z tej niewoli
seksualnej. Nie powiedziała mu tego, gdyż sama nie zdawała sobie sprawy
z tego, że postępuje niewłaściwie. A stosując tę przemoc zmuszała Adama by
odnalazł droge do jej wyzwolenia. W moich kontaktach z kobietami mówię o
małżenskiej prostytucji bardzo otwarcie i mówią mi one wprost, ze mam
rację. Ale przyznają mi się do tego bardzo otwarcie bo ja ich za to nie winie
ani nie pogardzam nimi, gdyz zrozumiałem mechanizm tego zjawiska.
I kobiety rozumieja to, ze czuja ze brakuje im poczucia wlasnej wartosc nie
wiedza tylko dlaczego. Małżeńska prostytucja tylko ten brak pogłębia. I
kobiety dzielą się między sobą tą wiedzą. Nie chcą być dłużej prostytutkami i
dlatego mamy coraz późniejsze małżeństwa i coraz mniej rodzin. I coraz
więcej małżeństw z wyrachowania.


> - To co piszesz w tym
> miejscu określiłbym to tylko jako objaw, logiczną (w
> miare;-) konsekwencję czegoś co siedzi /lub powinno
> siedzieć/ w głębszej warstwie Twojej teorii, którą próbuję
> "przetestować" poprzez wydobycie jej założeń. Czyli to o co
> pytam na początku postu.

Ja objaśniam mechanizm powstania i wskazuję na PRZYCZYNE.
Zahacza to o filozofie, ale nie wszystko od razu. :-)


>> Wedlug mnie jedyną instytucją do tego powołaną jest
>> rodzina złożona z kobiety i mężczyzny. Dlatego też jestem
>> przeciwnikiem małżeństw homoseksualnych chcących adoptować
>> na wychowanie dzieci.

> Pogląd ten równie dobrze może świadczyć o sile i
> efektywności warunków kulturowych, które Cię kształtowały.

Jestem wielokulturowcem, wiec oznacza to tylko, ze we wszystkich kulturach
jest ten sam problem.

LeoTar

> pozdrawiam
> vonBraun
>
> PS.Freud nie żyje - nie udało mi się z nim porozmawiać ;-))
> Chyba występujesz niejako "w zastępstwie" z uwagi na
> psychodynamiczny charakter swojej koncepcji:-)



Użytkownik "Arek" <a...@e...net> napisał w wiadomości
news:e05ss3$3k7$1@inews.gazeta.pl...
> Użytkownik LeoTar napisał:

> [..]
>> spójnie, mniej zagadkowo i bardziej przejrzyście. Wtedy pisałem to pod
>> pręgierzem strachu teraz strachu już nie odczuwam.

> No to przynajmniej tyle z tych lat dobrego :)

No nie tylko. Właśnie moja żona zwróciła się do mnie o pomoc w porządkowaniu
rodziny. Nie może sobie poradzić z dziećmi a jest wyjątkowo wysoko
kwalifikowanym manipulantem.

Udowodnie moją tezę przez doświadczenie z własną rodziną. Tego żadne prawo
mi nie zabroni, gdyż ZADNE prawo nie bierze odpowiedzialności za to co samo
narzuca rodzinie. A zatem nikt nie może się wtrącać tam gdzie ja ponoszę za coś
pełną odpowiedzialność.

LeoTar

> pozdrawiam
> Arek



Uzytkownik "Jesus" <n...@p...onet.pl> napisal w wiadomosci
news:1143369766.778551.178820@i39g2000cwa.googlegrou
ps.com...

>> Masz rodzine albo i dzieci. Jezeli nie to spadaj.:-)

> No nie ma, nie ma... no tak ale tez dlaczego nie ma?
> No bo traktuje kobiete na równi z mezczyzna.

To jest tylko SKUTEK braku zaufania i poszukiwanie takiego
rozwiazania, ktore to zaufanie zapewni.


> TO znaczy nie powinno sie mezczyzny traktowac z wiekszym
> szacunkiem i chyba odwrotnie?

Jezeli nie to i nie tamto to znaczy, ze nalezy traktoiwac wylacznie RÓWNO


> A moze z baba trzeba inaczej postepowac, moze trzeba wyjebac jej
> za stereotypowe myslenie? Moze trzeba z babami krótko?

Nie. Szanuj blizniego swego jak siebie samego. To moje jedyne przykazanie.
Jedyne i najwazniejsze niezaleznie od tego z kim mam do czynienia


> No ale jak ktos jest za równouprawnieniem to czesto nie ma rodziny...
> dlaczego?

Równouprawnienie w swietle obowiazujacego prawa to bzdura. Moze byc tylko
RÓWNOSC emocjonalna. Wszyscy musza byc sobie równi, i kobiety, i
mezczyzni.

LeoTar




Uzytkownik "Jesus" <n...@p...onet.pl> napisal w wiadomosci
news:1143370458.277232.204230@v46g2000cwv.googlegrou
ps.com...

> Rodzina to zwierzeca rzecz, a nie tam Adam i Ewa. Ta hipoteza wydaje
> mi sie malo prawdopodobna. Bardziej mnie przekonuje ewolucja.

Ewolucja to poszukiwanie. Byt walczy o samoswiadomosc. Nie mial
pierwszego doswiadczenia gdyz nie ma poczatku, jest przedwieczny. Poszukujac
wlasnej tozsamosci toczy walke z samym soba o przetrwanie nie zdajac sobie
sprawy z tego, ze nie musi walczyc gdyz nie mial Poczatku i nie ma Konca. W
tej walce o uzyskanie swiadomosci samego siebie stwarza kolejne emanacje
samego siebie, a my jestesmy jedna z tych emanacji (inkarnacji, wcielen).
Jestesmy ta ostatnia, która pozwolila mu odzyskac swiadomosc samego siebie.
My jesteśmy tym Bytem ponadczasowym i wraz z nim poszukujemy
samoswiadomosci. Tak jak z Ewa i Adamem. Ta para przeciwienstw okazala
sie najskuteczniejsza w  zdobywaniu swiadomosci, para walczaca ze soba.
Ewa pelni role sily wymuszajacej poszukiwania a Adam jest tym, który te
swiadomosc odzyska. Dlatego nasze matki tak bardzo dbaja o synów mniej
martwiac sie córkami, gdyz wiedza, ze to Adam wyzwoli je z nieswiadomosci.


> No i ewolucja mówi, ze rodzina to zwierzeca rzecz, ze ginie ten co
> jest slabszy.

Byt nie ginie, co najwyzej zmienia forme. Ale kolejna inkarnacj ma juz
doswiadczenie swoich pooprzedników zakumulowane w zbiorowej
nieswiadomosci (podswiadomosci)


> Dlatego model rodziny powinien byc nastepujacy. Facet sponsor i
> opiekun, a kobieta w domu przy dzieciach i garach. Facet daje kase,
> moze wiec ustalac zasady i czerpac korzysci seksualne kiedy tylko
> mu sie podoba.

Nie bede komentowal takich bzdur.


> Rodzina w koncu to najwazniejszy lancuch ewolucji tu pizdy nie
> maja szans, wszystko jest tak skonstruowane by wybierac najsilniejszych,
> najsprawniejszych, najpiekniejszych, najmadrzejszych.

Zgadza sie: rodzina to najwazniejszy lancuch w ewolucji. I dlatego wlasnie
Byt czyli my sami, stworzyl dwa bieguny aby w walce uswiadomily sobie, ze
sa tym samym, tym samym Czlowiekiem. Czlowiek jest doskonaly tak jak Byt
a ci, którzy chca byc naj.... sa jeszcze nieswiadomi tego KIM sa. Sa jeszcze
w drodze do samoswiadomosci. Walcza, gdyz brakuje im poczucia wlasnej
wartosci i chca cos zdobyc aby sobie wynagrodzic samoponizanie sie. Jezeli
czujesz sie gorszy od kogos innego to znaczy, ze jeszcze cierpisz z powodu
nieswiadomosci.


> Dlatego baba z pizda nie bedzie sie zadawac, albo bedzie bawic
> sie w kotka i myszke pt. "dupy Tobie nie dam".

Bawiac sie z Toba poniza Cie i zmusza do poszukiwania wyjscia z tej patologii.
Ja dzieki takiemu popedzaniu dotarlem tam, gdzie jeszcze nigdy nie bylem. I
to wszystko dzieki rodzinie, dzieki dzieciom, które nauczylem sie sluchac. To
one zwrócily moja uwage na dolegliwosci kobiety, mojej drugiej polówki, a moze
tylko mojego lustrzanego odbicia, które musialem poznac. Wszystko wskutek
przemocy od której wreszcie sie uwolnilem.

LeoTar




LeoTar wrote w news://news.ipartners.pl:119/e06dgn$5qh$1@nemesis.
news.tpi.pl
> Użytkownik "vonBraun" <interfere@o~wywal~2.pl> napisał w
> wiadomości news:e05s5b$22np$1@news2.ipartners.pl...

>>> Nigdy nie stała się równa, emocjonalnie, własnej matce.
>>> Po prostu jej nie miała i nie miała szans na odebranie
>>> pierwszego doświadczenia - w szczególności seksualnego -
>>> z rąk własnej matki i ojca. Dlatego dafaultowo nie
>>> mogła mieć wiedzy o tym co czyniła z Adamem i co powinna
>>> przekazać własnej córce. Analogicznie jest z Adamem.

>> Tu się gubię - byłem przekonany, że odwołujesz się do
>> "symboliki biblijnej" lecz nie traktujesz jej dosłownie,
>> tymczasem fragment...

> Biblia to w końcu księga ksiąg, szczegolnie Księga
> Rodzaju. Traktuję bardzo serio emocjonalną równość rodzica
> i dziecka: córka musi czuć się równa matce a syn ojcu.
> Zastanawiałem się w jaki sposoób może się dokonać
> zrównanie dziecka z rodzicem tej samej płci. Lata temu
> myślałem, ze chodzi o rozwiązania w sferze ciała.
> Ostatecznie doszedłem jednak do wniosku, że chodzi o  emocje.


>> " Nigdy nie stała się równa, emocjonalnie, własnej matce.
>> Po prostu jej nie miała i nie miała szans na odebranie
>> pierwszego doświadczenia"

> Nie miała z kim się porównać bo nie miała matki.

Masz na myśli rzeczywistą - współczesną kobietę opisywaną
metaforycznie jako "Ewę" czy też bilijną Ewę? O tej drugiej nie jestem
w stanie dyskutować inaczej niż w konwencji "interpretacji
dzieła literacko/historycznego,czy mitu". O tej pierwszej da
się coś powiedzieć wprost.


> Ale chodzi równocześnie o to, ze miała ojca o ktorego
> rywalizowalaby z matka. Z obserwacji wielu psychologow
> jasno wynika, ze rywalizacja taka ma miejsce i dotyczy tak
> dziewczynek jak i chłopców. Córki rywalizują z matkami o
> ojców a synowie z ojcami o matki. Brak momentu zakończenia
> takiej rywalizacji przeciąga po pierwsze dzieciństwo w
> życie dorosłe a po drugie dziewczynka nie staje się
> kobietą a chłopiec nie staje się mężczyzną. Jest to
> rywalizacja w sferze seksualnej.

Dobra, to chyba "każdy wie" ;-))))


> Według mnie zakończeniem tej rywalizacji byłby moment, w
> którym ojciec zaakceptowałby emocjonalnie syna jako
> potencjalnego partnera swojej kobiety i nie zabraniałby
> synowi takiej myśli.

To przecież ma miejsce, przynajmniej w sferze emocjonalnej,
skądś w końcu wzięła się powtarzana do znudzenia na wielu
filmach wojennych scena w której odchodzący na wojnę ojceic
mówi do najstarszego syna "Synu - teraz ty opiekuj się matką!".


> W ten sposób syn stałby się równy emocjonalnie ojcu. Nie
> powinna istnieć żadna bariera (zakaz) emocjonalna przed
> tym by syn zastąpił ojca w podtrzymaniu gatunku na wypadek
> niespodziewanej śmierci ojca.

Jeśli psychologowie ewolucyjni mają rację - a często ją mają
rozwiązanie to jest niekorzystne z punktu widzenia
samolubnego genu, który woli wozić się na takich osobnikach,
którzy nie mają wad wrodzonych. Bliskie pokrewieństwo, to
niestety realne ryzyko czegoś takiego, więc "w imię natury"
trudno mi się z tym zgodzić. Z tego powodu zresztą opisywany
zakaz - choć generuje napięcia o których piszesz jest jednak
uzasadniony.


> BYT jest bezwzględny w swoim dążeniu do przetrwania
> i powinien być zwolniony z jakiegokolwiek zakazu jezeli
> chodzi o jego trwanie. Jakikolwiek zakaz powoduje, ze
> sprawa podtrzymania trwania Bytu staje pod znakiem
> zapytania. Gdyby zdarzyło się tak, że po śmierci ojca syn
> pozostałby sam ze swoją matką wówczas nie powinien być
> ograniczony w żaden sposób przed podjęciem współżycia z
> matką w celu przetrwania zycia. Zakaz powoduje, ze
> przekroczenie tego zakazu rodzi ekstremalne emocje
> powodujac zaburzenia informacyjne w Bycie (Człowieku) i
> przynosi ze sobą przemiany (ewolucja). Zlikwidowanie
> zakazu eliminuje te niepotrzebnne emocje i zapobiega
> czemuś co ogólnie nazywa się patologią. Patologia to tylko
> odprysk ewolucji Bytu poszukującego własnej tożsamości i
> wiedzy o samym sobie.

Z powodów genetycznych nakaz jest uzasadniony ale sądzę, że
jest alternatywa - chodzi mi o taką wizję rodziny w której
syn związany jest zarówno z matką jak i z ojcem i niejako z
miłości do ojca rezygnuje dlań ze swojej matki postanawiając
znaleźć sobie nową partnerkę - zwróć uwagę na ten fragment -
wydaje mi się ważny a chyba nie mieści się w twojej koncepcji.


> Gdyby zdarzyło się tak jak przytrafiło się Lotowi z
> Sodomy, że jego żona zginęła w wyniku złamania zakazu, to
> gdyby jego córki nie złamałyby zakazu i nie obcowałyby z
> ojcem wówczas życie zamarło by. One były przekonane, ze
> pozostaly przy zyciu wyłącznie one i ich ojciec Lot.
> Zdecydowały się złamać zakaz aby podtrzymać życie. I tak
> chyba należy czytać Biblię.

Nie zdziwiłbym się gdyby doszło do tego w jakimś
społeczeństwie zagrożonym wyginięciem. Gdy samolubny gen
zostaje zagrożony unicestwieniem powinien ujawniać swoją
"prawdziwą naturę" - być może przygotował nas na to, że w
sytuacji całkowitego zagrożenia gatunku zakaz kazirodztwa
znika.

Ale z drugiej strony siła kulturowo wdrukowanych zakazów
jest niezwykła - pamiętasz samolot który spadł w Andach? NIE
WSZYSCY przemogli zakaz kanibalizmu - parę osób zmarło z
głodu - choć "pożywienia" było pod dostatkiem.


> Ja przekroczyłem tę barierę i dowiedziałem się czego
> pragną dzieci.

Sorki, ale pachnie mi ten fragment jakąś megalomanią, chyba
warto włączyć sobie sobie lampki ostrzegawcze jak coś
takiego się człowiekowi wymknie :-)


>>> Cała koncepcja stoi na tym, że nieświadoma Ewa handlując
>>> seksem stała się prostytutką

>> Nie! Zawsze jest głębsze wyjaśnienie!

> Wyjaśnienie jest proste. Ewa wykorzystując seks w celu
> zdominowania Adama

Ale nie wyjaśniłeś po co chciała zdominować Adama. -
Proponuję tu wyjaśnienie odwołujące się do psychologii
ewolucyjnej i ekonomii gospodarowania zasobami (powyżej
oznaczone *) - co ty na to?


> wywierała na niego równocześnie presję
> aby ją wyzwolił z tej niewoli seksualnej. Nie powiedziała
> mu tego, gdyż sama nie zdawała sobie sprawy z tego, że
> postępuje niewłaściwie. A stosując tę przemoc zmuszała
> Adama by odnalazł droge do jej wyzwolenia.
+ to jeszcze /zamieniłem kolejność/
> I kobiety rozumieja  to, ze czuja ze brakuje im poczucia
>wlasnej wartosc nie wiedza tylko dlaczego.

A nie do końca - bo NIGDZIE jak dotąd nie było
przekonywującego argumentu wyjaśniającego czemu poczucie
niższości u kobiet pojawia się niejako "z definicji" - bądź
uprzejmy pokazać mi palcem jeśli nie widzę - nie upieram się
zresztą - może już to napisałeś. To że rozmawiasz z
kobietami które mają poczucie niższości swiadczyć może
równie dobrze o tym, że przyciągasz określone partnerki do
rozmów - to trzeba brać pod uwagę.

*Moim skromnym zdaniem zjawiska prostytucji małżeńskiej
pojawiają się bo są ŁATWE - wynikają z typowej dla każdego
organizmu oszczędności energii i zasobów a nie z "poczucia
niższości". Po co mam się wysilać, uczyć, pracować nad sobą,
skoro znajdę partnera który załatwi mi za friko to co
zdobyłabym w ten sposób? Mniej stresu, więcej sił witalnych
można poświęcić ciąży i opiece nad dziećmi - po co więc się
szarpać? Zauważ też, że w sytuacjach w których mało
atrakcyjna kobieta poślubia przystojnego MaczoBanderolasa
sytuacja często się odwraca! Nie chcę plotkować tu o
niektórych swoich znajomych...


> W moich kontaktach z kobietami mówię o małżenskiej
> prostytucji bardzo otwarcie i mówią mi one wprost, ze mam
> rację. Ale przyznają mi się do tego bardzo otwarcie bo ja
> ich za to nie winie ani nie pogardzam nimi, gdyz
> zrozumiałem mechanizm tego zjawiska.
+ to:
> Małżeńska prostytucja tylko ten
> brak pogłębia. I kobiety dzielą się między sobą tą wiedzą.
> Nie chcą być dłużej prostytutkami i dlatego mamy coraz
> późniejsze małżeństwa i coraz mniej rodzin. I coraz więcej
> małżeństw z wyrachowania.

Tak, tak - teraz wszyscy psychologowie ewolucyjni o tym trąbią.


>> - To co piszesz w tym miejscu określiłbym to tylko jako
>> objaw, logiczną (w miare;-) konsekwencję czegoś co siedzi
>> /lub powinno siedzieć/ w głębszej warstwie Twojej teorii,
>> którą próbuję "przetestować" poprzez wydobycie jej
>> założeń. Czyli to o co pytam na początku postu.

> Ja objaśniam mechanizm powstania i wskazuję na PRZYCZYNE.
> Zahacza to o filozofie, ale nie wszystko od razu. :-)

Będę więc śledził rozwój wydarzeń.


>>> Wedlug mnie jedyną instytucją do tego powołaną jest
>>> rodzina złożona z kobiety i mężczyzny. Dlatego też
>>> jestem przeciwnikiem małżeństw homoseksualnych chcących
>>> adoptować na wychowanie dzieci.

>> Pogląd ten równie dobrze może świadczyć o sile i
>> efektywności warunków kulturowych, które Cię
>> kształtowały.

> Jestem wielokulturowcem, wiec oznacza to tylko, ze we
> wszystkich kulturach jest ten sam problem.

Coś jednak mi mówi, że dzieciństwo /jest kluczowe w końcu/
spędziłeś w Polsce czyli w kulturze w której role matki i
ojca są ostro spolaryzowane ;-)

A badania o których mówiłem na prawdę istnieją - sam się
zdziwiłem bo byłem pewien, że wykażą jednak różnice na
niekorzyść par gejowskich.

pozdrawiam
vonBraun



LeoTar napisal(a):

> Byt nie ginie, co najwyzej zmienia forme. Ale kolejna inkarnacj ma juz
> doswiadczenie swoich pooprzedników zakumulowane w zbiorowej
> nieswiadomosci (podswiadomosci)

To jest ponoc tak ze suma wplywajacych bytów do ciala jest
równa sumie bytów wyplywajacych.


> w drodze do samoswiadomosci. Walcza, gdyz brakuje im poczucia wlasnej
> wartosci i chca cos zdobyc aby sobie wynagrodzic samoponizanie sie. Jezeli
> czujesz sie gorszy od kogos innego to znaczy, ze jeszcze cierpisz z powodu
> nieswiadomosci.

Ja tak wlasnie podobnie to widze ale jednak inaczej. To znaczy
jest na górze taki koles który przeprowadza symulacje.
Stworzyl srodowisko i zamieszal by generowalo sie zycie.
Ma tam na wielkim wyswietlaczu taki pasek postepu podajacy
mu procent ewolucji bytu od groszku przez malpe do nerwusis-chytrusus
czyli koncowej ewolucji bytu super nad nad takiego produktu koncowego,
który jak karaluch przetrwa atomowa wojne i spelnia wszystkie wymogi
ISO i wogóle.


> tylko mojego lustrzanego odbicia, które musialem poznac. Wszystko wskutek
> przemocy od której wreszcie sie uwolnilem.

Kobieta+niskie samopoczucie = katastrofa

Jak mówisz traktuj blizniego jak siebie samego, a taka kobieta traktuje
siebie jak szmate - chyba nie musze Tobie mówic jak traktuje innych
jak zakonnica to katastrofa ale jak kobieta ma duzy temperament to bez
seksu sobie nie poradzi wiec taki szantaz by nie wchodzilby w gre.

Jesus

> LeoTar



Użytkownik "vonBraun" <interfere@o~wywal~2.pl> napisał w wiadomości
news:e06l9c$2g1l$1@news2.ipartners.pl...

>> Nie miała z kim się porównać bo nie miała matki.

> Masz na myśli rzeczywistą - współczesną
> kobietę opisywaną metaforycznie jako "Ewę" czy też bilijną Ewę? O tej
> drugiej nie jestem w stanie dyskutować inaczej niż w konwencji
> "interpretacji dzieła literacko/historycznego,czy mitu". O tej pierwszej
> da się coś powiedzieć wprost.

Przecież jedna od drugiej niczym sie nie różni. Obie trwają w
tym samym błędzie gdyż matka przekazuje tę samą formułę
dominacji nad mężczyzną przez nieuświadamiany handel seksem.


>> Według mnie zakończeniem tej rywalizacji byłby moment, w
>> którym ojciec zaakceptowałby emocjonalnie syna jako
>> potencjalnego partnera swojej kobiety i nie zabraniałby
>> synowi takiej myśli.

> To przecież ma miejsce, przynajmniej w sferze emocjonalnej,

Tak być powinno, ale nie jest.


> skądś w końcu wzięła się powtarzana do znudzenia na wielu
> filmach wojennych scena w której odchodzący na wojnę ojceic
> mówi do najstarszego syna "Synu - teraz ty opiekuj się matką!".

Co innego opieka nad matką a co innego ewentualne fizyczne
partnerstwo (nawet tylko potencjalnie).


> Jeśli psychologowie ewolucyjni mają rację - a często ją mają
> rozwiązanie to jest niekorzystne z punktu widzenia
> samolubnego genu, który woli wozić się na takich osobnikach,
> którzy nie mają wad wrodzonych. Bliskie pokrewieństwo, to
> niestety realne ryzyko czegoś takiego, więc "w imię natury"
> trudno mi się z tym zgodzić. Z tego powodu zresztą opisywany
> zakaz - choć generuje napięcia o których piszesz jest jednak
> uzasadniony.

Według mnie, a przerabiałem to na własnym synu Wojtku, wada
wrodzona (zespół Downa) jest SKUTKIEM zaburzeń
emocjonalnych u kobiety. I widziałem jak ta wada ustępuje, jak
syn się zmieniał w miarę jak zmieniała się emocjonalnie jego matka.
Zmieniał się wraz z nią i twierdzę, że wada zupełnie ustąpi gdy
uwolnię jego matke od uzależniających emocji wynikających z...
Dalej nie będę się już powtarzał.

Uważam, ze bliskie pokrewieństwo zwiększa jeszcze bardziej
negatywne emocje u kobiety, te dewastujące jej fizjologie. Uważam,
że wszelkie wady zwane wrodzonymi biora sie z ujawniania emocji
w okresie tuz po poczęciu dziecka. Spójrz na zalążek dziecka jako
na konglomerat materia-energia, lub inaczej materia-informacja.
Jezeli zaburzone jest zyycie emocjonalne kobiety to zaburzone jest
odżywianie płodu. Płód jest zatruwany i deformowany a uszkodzenia
deformują materię-informację. Gdy rodzi się dziecko jest ono nadal
uzależnione od toksycznej matki, i to szczegónie emocjonalnie. Jeżeli
matka zaczyna uwalniac dziecko od swoich emocji to to dziecko
zmienia się. I ja to widziałem u syna. Związek bliskich krewnych jest
dlatego zakazany, ze syn nie jest w stanie dostrzec toksyczności
matki a zatem nie jest w stanie uwolnić jej od PRZYCZYNY, która tę
toksyczność wywołała. Może to zrobić tylko mężczyzna odpowiednio
informacyjnie "odległy" od zatrutej emocjami kobiety. Dlatego właśnie
nasi przodkowie działając podświadomie zakazali związków bliskich
w pokrewieństwie.

Kobieta i mężczyzna wolni od emocji wynikających z braku poczucia
własnej wartości (opisu mechanizmu nie powtarzam) czyli wyzwoleni
od negatywnych emocji nie będą poczynać odmieńców lecz wierne
kopie siebie samych. Zniknie bowiem żródło zaburzeń czyli emocje.
Zauważ, że coraz więcej ludzi zaczyna leczenie od wyeliminowania
emocji. Nie są w stanie wyleczyć się całkowicie bo będac uzaleznionymi
nie są w stanie całkowicie wyciszyć emocji, z których nie zdają sobie
sprawy.


> Z powodów genetycznych nakaz jest uzasadniony ale sądzę, że
> jest alternatywa - chodzi mi o taką wizję rodziny w której

Gen to nic innego jak materia-informacja. Widzimy materialny obraz
informacji gdyż samej informacji dostrzec nie możemy. Nie istnieje
samodzielnie materialna forma bez przywiązanej do niej informacji
gdyz jedno z drugim jest ściśle związane. Tak jak kobieta i mężczyzna.
Zakaz nie wynika z powodów genetycznych lecz społecznych. Zakaz
uwalnia przemoc, która z kolei napędza poszukiwania PRZYCZYNY
przemocy. Przemoc  znika, gdy uświadomimy sobie mechanizm który
ją wywołał. Tego się nie da opowiedzieć, gdyż język jest zbyt ubogi
by pokazać wszelkie meandry i potęgę ludzkiego umysłu. Ja to po
prostu przeżyłem i teraz wykorzystuję tę wiedzę do odbudowania
rodziny. Przełom już nastąpił. To co się teraz dzieje przewidziałem kilka
lat temu opierając się wówczas wyłącznie na hipotezie, którą teraz tutaj
prezentuję.


> syn związany jest zarówno z matką jak i z ojcem i niejako z
> miłości do ojca rezygnuje dlań ze swojej matki postanawiając
> znaleźć sobie nową partnerkę - zwróć uwagę na ten fragment -
> wydaje mi się ważny a chyba nie mieści się w twojej koncepcji.

Nie z miłości tylko z szacunku dla bliźniego swego, którego kocha
jak siebie samego. To jest ważne przykazanie - właściwie jedyne
które powinno obowiązywać.


>> Gdyby zdarzyło się tak jak przytrafiło się Lotowi z
>> Sodomy, że jego żona zginęła w wyniku złamania zakazu, to
>> gdyby jego córki nie złamałyby zakazu i nie obcowałyby z
>> ojcem wówczas życie zamarło by. One były przekonane, ze
>> pozostaly przy zyciu wyłącznie one i ich ojciec Lot.
>> Zdecydowały się złamać zakaz aby podtrzymać życie. I tak
>> chyba należy czytać Biblię.

> Nie zdziwiłbym się gdyby doszło do tego w jakimś
> społeczeństwie zagrożonym wyginięciem.

Ale córki Lota były przekonane o tym, że tylko one i ich ojciec
przeżyli zagładę, a więc grozi im wyginięcie. I mimo zakazu
zdecydowały się na współżycie z ojcem upiwszy go przedtem
bynie był świadom tego, ze one łamią zakaz. Dla zachowania
życia gatunku manipulowały ojcem by gatunek przetrwał.


> Gdy samolubny gen
> zostaje zagrożony unicestwieniem powinien ujawniać swoją
> "prawdziwą naturę" - być może przygotował nas na to, że w
> sytuacji całkowitego zagrożenia gatunku zakaz kazirodztwa  znika.

Kazirodztwo to emocjonalne uzależnienie dziecka od rodzica/ów.
Staje się wowczas, gdy rodzic zaspokaja swoje potrzeby emocjonalne
na dziecku. Czasem dochodzi do kazirodztwa fizycznego; znacznie
jednak gorszym jest kazirodztwo emocjonalne, gdyż trudno jest je
dostrzec. Wystarczy jednak jeden raz aby widzieć je wszędzie przy
obecnym systemie wychowania dzieci. I mówią to dzieci. A kobiety
same mówią o prostytucji małżeńskiej, która tak bardzo je jednoczy
przeciwko mężczyznom. A przecież prostytucję uprawiają nieświadomie
na własne życzenie trwając w okowach nieświadomości odziedziczonej
po pramatce.


> Ale z drugiej strony siła kulturowo wdrukowanych zakazów
> jest niezwykła - pamiętasz samolot który spadł w Andach? NIE
> WSZYSCY przemogli zakaz kanibalizmu - parę osób zmarło z
> głodu - choć "pożywienia" było pod dostatkiem.

Zjadać samego siebie.... A feee. Ale może bym spróbował ;)


> Sorki, ale pachnie mi ten fragment jakąś megalomanią, chyba
> warto włączyć sobie sobie lampki ostrzegawcze jak coś
> takiego się człowiekowi wymknie :-)

Po kilku latach nawiązałem już kontakt z młodszym synem. Kontaktu
nie byłoby gdyby nie zgodziła się na to jego matka. A zgodziła się na
to gdyż dostrzegła, że mam rację. I mój powrót na łono rodziny jest
całkiem bliski ponieważ kobieta zrozumiała swój błąd. I to jest dla
mnie najlepszy dowód na to, że mam rację. Ponieważ kobieta musi
wyzwolić wszystko od kłamstwa więc zajmie to chwilkę, ale ona już
uznała że mam rację. Do niczego jej nie zmuszałem poza jednym: do
samodzielnego myślenia a nie do odwoływania się do praw
ustanowionych przez nieświadomych ludzi.


>> Wyjaśnienie jest proste. Ewa wykorzystując seks w celu
>> zdominowania Adama

> Ale nie wyjaśniłeś po co chciała zdominować Adama. -

Zeby ją uwolnił od bagna, w które wpadła wykorzystując seks.


> Proponuję tu wyjaśnienie odwołujące się do psychologii
> ewolucyjnej i ekonomii gospodarowania zasobami (powyżej
> oznaczone *) - co ty na to?

Nie znam się na tym, ale chętnie dowiem się czegoś nowego ;)


> A nie do końca - bo NIGDZIE jak dotąd nie było
> przekonywującego argumentu wyjaśniającego czemu poczucie
> niższości u kobiet pojawia się niejako "z definicji" - bądź
> uprzejmy pokazać mi palcem jeśli nie widzę - nie upieram się
> zresztą - może już to napisałeś.

Nie miała szans na porównanie się ze swoją matka, gdyż jej nie miała.
Prostytucja tylko ten stan niepewności zamieniła w poniżenie i tak
dalej, dalej, dalej...


> To że rozmawiasz z
> kobietami które mają poczucie niższości swiadczyć może
> równie dobrze o tym, że przyciągasz określone partnerki do
> rozmów - to trzeba brać pod uwagę.

Niestety mówią to wszystkie bez żadnych wyjątków. Wystarczy
tylko przysłuchać sie ich rozmowom albo dotrzeć do nich wprost
otwartością i szczerością intencji.


>> Ja objaśniam mechanizm powstania i wskazuję na PRZYCZYNE.
>> Zahacza to o filozofie, ale nie wszystko od razu. :-)

> Będę więc śledził rozwój wydarzeń.

Serdecznie zapraszam.


>> Jestem wielokulturowcem, wiec oznacza to tylko, ze we
>> wszystkich kulturach jest ten sam problem.

> Coś jednak mi mówi, że dzieciństwo /jest kluczowe w końcu/
> spędziłeś w Polsce czyli w kulturze w której role matki i
> ojca są ostro spolaryzowane ;-)

A czy w islamie, judaizmie jest inaczej ?

LeoTar

> pozdrawiam
> vonBraun

 
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego