Opowieść o Adamie i Ewie odc.2 - Jak to na wojence bywało

Przejdź do treści

Menu główne:

Opowieść o Adamie i Ewie odc.2

Rok 2006 > Opowieść o Adamie i Ewie

Użytkownik "LeoTar" <l...@y...com> napisał w wiadomości
news:e01mce$i38$4@atlantis.news.tpi.pl...

[...]

Użyłeś "Adama i Ewy" - chyba nie przez przypadek. Od człowieka pierwotnego
do dziś - w paru słowach - pięknie !! :)
Skoro mechanizmy które opisałeś wyewoluowały na przestrzeni istnienia
gatunku ludzkiego, to chyba są jak najbardziej naturalne. Gdziez nam małym
żuczkom negować ich sens ?

Inaczej:
Przykro patrzeć jak wredny Lew wpieprza na śniadanie biedną i niewinną
gazelę, matkę dziesięciorga gazelątek - jednak takie sa prawa natury.

Naturalny proces oraz brak dystansu wobec niego ? Wcale nie mówię, że to
źle - inaczej bylibyśmy sto lat za gazelami. Tym bardziej, że brak dystansu
do naturalnych procesów, jest  procesem  jak najbardziej naturalnym dla gatunku
ludzkiego - inaczej nie byłoby moherowych beretów :)
--
pozssdrafiam fższyskich polaków
P.D.




LeoTar napisal(a):

>> A moze z baba trzeba inaczej postepowac, moze trzeba wyjebac jej
>> za stereotypowe myslenie? Moze trzeba z babami krótko?

> Nie. Szanuj blizniego swego jak siebie samego. To moje jedyne przykazanie.
> Jedyne i najwazniejsze niezaleznie od tego z kim mam do czynienia

No ale to jest taka zabawa. Ona Cie nie szanuje a Ty jej dajesz klapsa.
Pokazujesz, ze nie dajesz sie ponizac i ze ja kochasz.


> RÓWNOSC emocjonalna. Wszyscy musza byc sobie równi, i kobiety, i
> mezczyzni.

Ja kazdego z osobna traktuje inaczej

Jesus

> LeoTar




Uzytkownik "Jesus" <n...@p...onet.pl> napisal w wiadomosci
news:1143405427.374844.305110@j33g2000cwa.googlegroups.com...

> No ale to jest taka zabawa. Ona Cie nie szanuje a Ty jej dajesz
> klapsa. Pokazujesz, ze nie dajesz sie ponizac i ze ja kochasz.

Jezeli tylko pojawia sie jakakolwiek intencja ponizania to juz jest zle, bo
ponizanie przybiera na sile stopniowo i wystarczy by sie ujawnilo raz..
I jezeli jest taka intencja to nie ma milosci. Milosc jest mozliwa tylko
w warunkach stabilnej równosci i wolnosci. A z wolnoscia to nasze
spoleczenstwa maja wiele problemów. Wystarczy spojrzec na nasze.
Nie ma milosci bez calkowitej wolnosci i równosci. Stabilna wolnosc
i równosc nie wymagaja interwencji i "podpierania"


>> RÓWNOSC emocjonalna. Wszyscy musza byc sobie równi, i kobiety, i
>> mezczyzni.

> Ja kazdego z osobna traktuje inaczej

Bo kazdym inaczej, w inny sposób manipulujesz. Kazdy uzalezniony, lub
jesli wolisz niewolnik ma jakies tam swoje slabe punkty przez które mozna
nad jego psychika zapanowac. Stad indywidualne podejscie.

LeoTar



LeoTar napisal(a):

> spoleczenstwa maja wiele problemów. Wystarczy spojrzec na nasze.
> Nie ma milosci bez calkowitej wolnosci i równosci. Stabilna wolnosc
> i równosc nie wymagaja interwencji i "podpierania"

Ta wolnosc i równosc to slowa z Twojego slownika. Dla mnie oznacza to
szacunek lub jego brak. To tak jak w przypadku nieszanowania kolesia
wynoszącego smieci bo zajmuje sie "brudna robota" a klanianie sie komus
kto jest profesorem na uczelni. Wizja wartosci czlowieka jest abstrakcja,
która sprawadza sie do oceniania. Jesli sie czlowieka ocenia tworzy sie
abstrakcje wartosci która powoduje ze kogos sie szanuje lub nie.

I tu juz zmierzamy do ludzi którzy maja zaburzone zrozumienie równowagi.
Taki rasowy przyklad kopciuszka znaczy jej siostrzyczek, lalki od Prusa itp.
Tworza te dziewczyny wizje czegos co jest fajne, co jest akceptowane, na
fali, cool, co jest warte akceptacji no i czegos co spycha ludzi do niewartych
szanowania - "leperyzacja" czyli wiesniactwa. Ten typ co uganial sie za
"lalka" Wokulski to taki typowy koles który w oczach laski jest bez tytulu,
kims kto nie mial klasy, nie wart jest szacunku, nie może bezkarnie bic jej
po dupie i mówic co jest autorytetem. Laska która ma niskie poczucie
wartosci musi udowodnic swoja wartosc, a facet jako osoba najblizsza jest
celem do ataku. Ona atakuje ten cel by pozbyc się jego ewentualnego
autorytetu bo chce sie do niego przyblizyc a autoretetu sie boi.
W równowaznych relacjach waznosc autorytetu nie istnieje, tylko
w takich gdzie autorytet powiedzmy opiekuna mial tak duze znaczenie,
ze teraz nie moze sie od niego uwolnic.
Gdy zniszczy wiec autorytet faceta w swoich oczach to bedzie faceta
widziec tak jak siebie sama - jako smiecia.

Jesus



Uzytkownik "Jesus" <n...@p...onet.pl> napisal w wiadomosci
news:1143409990.430696.257660@v46g2000cwv.googlegroups.com...

> Ta wolnosc i równosc to slowa z Twojego slownika. Dla mnie
> oznacza to szacunek lub jego brak. To tak jak w przypadku
> nieszanowania kolesia wynoszacego smieci bo zajmuje sie
> "brudna robota" a klanianie sie komus kto jest profesorem na
> uczelni.

Calkowicie sie z Toba zgadzam. I dopowiem tylko, ze oznacza
to "szacunek dla blizniego jak dla siebie samego". A czyz dziecko
to nie blizni ?


> Wizja wartosci czlowieka jest abstrakcja, która sprawadza
> sie do oceniania.

Jezeli oceniasz to juz wartosciujesz w kategoriach lepszy-gorszy.
Uwolnij sie od tego.


> Jesli sie czlowieka ocenia tworzy sie abstrakcje wartosci która
> powoduje ze kogos sie szanuje lub nie.

Szacunek lub jego brak to bardzo konkretne zjawiska. Ja nie
widze w nich cienia abstrakcji.


> I tu juz zmierzamy do ludzi którzy maja zaburzone zrozumienie
> równowagi.

Rzeczywiscie. By równowaga nie byla tylko chwiejna musi byc
spelniona relacja równosci. Widzialem to w sobote na wlasnym
synu, który nie czujac sie mnie równym staral sie mnie za wszelka
cene ponizyc. Ustapilem mu pola aby stworzyc mu szanse na
rozladowanie straszliwych emocji, którymi zostal nafaszerowany
przez matke przed przyjazdem do mnie. Obserwatorzy, którzy
mieli szanse go zobaczyc stwierdzili, ze byl napakowany emocjami
niczym pershing ;) Gdy odjezdzal godzine pózniej byl juz prawie
calkowicie rozladowany. Agresja, z która przyjechal do mnie
- nie widzielismy sie prawie 8 lat - zostala skierowana do tego,
kto go tak napakowal. I tamta strona musi sie z tym uporac.


> Taki rasowy przyklad kopciuszka znaczy jej siostrzyczek, lalki od
> Prusa itp. Tworza te dziewczyny wizje czegos co jest fajne, co jest
> akceptowane, na fali, cool, co jest warte akceptacji no i czegos
> co spycha ludzi do niewartych szanowania - "leperyzacja" czyli
> wiesniactwa.

Nie rozumiem o czym piszesz. Objasnij.


> Ten typ co uganial sie za "lalka" Wokulski to taki typowy koles
> który w oczach laski jest bez tytulu, kims kto nie mial klasy, nie
> wart jest szacunku, nie moze bezkarnie bic jej po dupie i mówic
> co jest autorytetem.

Szlachcianki maja o sobie wygórowane mniemanie. Nawet te ze
szlachty zagrodowej ;)


> Laska która ma niskie poczucie wartosci musi udowodnic swoja
> wartosc, a facet jako osoba najblizsza jest celem do ataku. Ona
> atakuje ten cel by pozbyc sie jego ewentualnego autorytetu bo
> chce sie do niego przyblizyc a autoretetu sie boi.

Spojrzyj na to w ten sposób, ze to dziewczyna wybiera sobie takiego
partnera, który z jednej strony jest niby slaby a z drugiej bardzo silny.
I dziewczyny dostrzegaja te sile, która umozliwi facetowi odnalezienie
praprzyczyny, która spowodowala, ze dziewczyna cierpi z powodu
braku poczucia wlasnej wartosci. Cierpia na to wszystkie i wybieraja
sobie partnerów, którzy maja wystarczajacy potencjal intelektualny
aby pokonac babska nieswiadomosc. A sila tej nieswiadomosci jest
ogromna, zdolna przestawiac góry i zmieniac czlowieka fizjologicznie.
Sa tak bezwzgledne w swoich poszukiwaniach jak tylko Byt moze byc
bezwzgledny w poszukiwaniu wlasnej tozsamosci. Gdy kobieta dokonuje
wyboru mezczyzny na swego partnera to nie kieruje sie tzw. miloscia lecz
bezwzglednie ocenia w nim jego potencjal twórczy. Kazdej jest
potrzebny taki facet, który pomoze jej wyzwolic sie z nieswiadomosci,
gdyz ona sama zrobic tego nie jest w stanie. Facet musi jej pomóc na
tej drodze, ale by mógl jej pomóc wpierw sam musi zrozumiec i
odpowiedziec sobie na pytanie: DLACZEGO jest tak podle?


> W równowaznych relacjach waznosc autorytetu nie istnieje, tylko
> w takich gdzie autorytet powiedzmy opiekuna mial tak duze znaczenie,
> ze teraz nie moze sie od niego uwolnic.

Jezeli jest równosc to kazdy jest autorytetem dla samego siebie, nie
istnieje zadna relacja podleglosci, zaleznosci która sprowadzalaby sie
do uzaleznienia, czyli niewolnictwa. I nie moze miec zadnego wplywu
na to jakie relacje fizyczne zachodza miedzy dwoma osobnikami. Bo
wolnosc i równosc to sa stany emocjonalne. Dlatego uwazam, ze aby
syn stal sie niezalezny emocjonalnie od ojca musi sie zrównac z ojcem
wlasnie emocjonalnie.


> Gdy zniczczy wiec autorytet faceta w swoich oczach to bedzie faceta
> widziec tak jak siebie sama - jako smiecia.

Ale natura kobiety jest tak przewrotna, ze niszczac faceta liczy
równoczesnie na to, ze on okaze sie jeszcze silniejszy i ze to wlasnie on
zdola pokonac jej nieswiadomosc. Czy wyobrazasz sobie to jak bardzo
jest szczesliwa, gdy facet spelni jej oczekiwanie na wyzwolenie ? Ale
facet musi pokonac wlasna slabosc i wlasna nieswiadomosc. Mnie
pomogly w tym dzieci i to tez jest bodziec ku temu aby uszanowac  je
wyzwoleniem, spod dominacji nieswiadomej matki.

Dlatego plodzimy dzieci by w poszukiwaniu rozwiazania zagadki
przemocy sluzyly nam pomoca. Wystarczy tylko wsluchac sie w glos
dziecka a ono wszystko Ci powie. Masz dzieci ?

LeoTar




Użytkownik "Przemysław Dębski" <p...@g...pl> napisał w wiadomości
news:e06rvj$jka$1@inews.gazeta.pl...

> Użyłeś "Adama i Ewy" - chyba nie przez przypadek. Od człowieka pierwotnego
> do dziś - w paru słowach - pięknie !! :)

Ale czy nielogicznie ...?


> Skoro mechanizmy które opisałeś wyewoluowały na przestrzeni istnienia
> gatunku ludzkiego, to chyba są jak najbardziej naturalne. Gdziez nam małym
> żuczkom negować ich sens ?

Nie doceniasz własnej roli w przemianach świadomości Bytu. Poniżasz samego
siebie wobec czegoś/kogoś co rzekomo Ciebie stworzyło. A przecież Ty sam
jesteś emanacją tego kogoś, jestes nim samym. A że nie jesteś tego świadom
to wina nieświadomego Bytu, który nie miał Początku ani też nie będzie miał
Końca. Bytu, który dryfuje między świadomością i nieświadomością, i ktory
wydzielił  z siebie dwa pierwiastki: męski i żeński po to by walcząc ze sobą
przywróciły  jemu - a zarazem sobie samym - świadomość tego kim/czym są.
Ze są JEDNOŚCIĄ tak jak Jednością jest Byt. Człowiek i Byt to jedno i to samo.
Nie tylko  zresztą Człowiek ale również każde inne stworzenie, drzewo, skała,
woda, ogień, itd.
Wszystko ma duszę jak wierzą animiści, albo też innymi słowy nie ma bytu
fizycznego bez ducha i na odwrót - nie ma ducha bez bytu fizycznego.
Materia-energia walczy o samoświadomośc posługując się swoimi kolejnymi
wcieleniami (inkarnacjami). Dopóki nie dostrzeżesz sensu w tym co piszę
dopóki chociaż odrobinę nie pojmiesz, że istnieje coś takiego jak zbiorowa
świadomośc/nieświadomość. A przecież są to rzeczy oczywiste dla wielu.
Dopóty będziesz traktował siebie samego jako coś gorszego od Twórcy (Bytu).

LeoTar




Użytkownik "niezbecki" <s...@l...po> napisał w wiadomości
news:e05lje$d4a$1@news.onet.pl...

> [...]

>> kobieta nie musi być aktywną (nie musi
>> mieć wzwodu członka) by uprawiać seks. [....]

> Ciekawe, co by na to powiedziała Freud ;)

Od czasu do czasu trzeba sprawy nazywać po imieniu - inaczej zbyt
dużo by trzeba słów wypowiedzieć.

LeoTar

> Paff



Użytkownik "LeoTar" <l...@w...pl> napisał w wiadomości
news:e083qr$s4n$2@nemesis.news.tpi.pl...

> wcieleniami (inkarnacjami). Dopóki nie dostrzeżesz sensu w tym co piszę
> dopóki chociaż odrobinę nie pojmiesz, że istnieje coś takiego jak zbiorowa
> świadomośc/nieświadomość. A przecież są to rzeczy oczywiste dla wielu.
> Dopóty będziesz traktował siebie samego jako coś gorszego od Twórcy (Bytu).

Przede wszystkim nie twierdzę, że w tym co przeczytałem, a Ty napisałes - nie
widzę sensu. Chodzi mi o coś innego. To co poznałeś, poznałeś tylko dla
poznania, czy może jednak chciałbyś zmieniać to poznane ?
Jeśli chcesz zmieniać - to wypadałoby wiedzieć, jakie mogą być konsekwencje
tych zmian - oprócz tych które pozostają w sferze Twoich zyczeń, jako cel.
Do każdego procesu, można dobrać taki punkt widzenia aby ów proces był
"dobry lub zły". Z punktu widzenia sprawiedliwości społecznej Lew pożerający
gazelę jest złym człowiekiem :) Natomiast z punktu widzenia całego
ekosystemu, owe pożeranie pełni funkcję regulującą - czyli jak najbardziej
potrzebną i korzystną.

Jakie byłyby kosekwencje, gdyby niedowartościowane żony przestały
nieświadomie uprawiać prostytucję z niedowartościowanymi małżonkami ?
"Niesprawiedliwość społeczną" tego procederu jesteś w stanie zauważyć. A
potrafisz dobrać taki punkt widzenia w którym owa prostytucja jest
zjawiskiem korzystnym ?

Na post po zbóju zaprosił
P.D.



LeoTar napisal(a):

>> Taki rasowy przyklad kopciuszka znaczy jej siostrzyczek, lalki od
>> Prusa itp. Tworza te dziewczyny wizje czegos co jest fajne, co jest
>> akceptowane, na fali, cool, co jest warte akceptacji no i czegos
>> co spycha ludzi do niewartych szanowania - "leperyzacja" czyli
>> wiesniactwa.

> Nie rozumiem o czym piszesz. Objasnij.

Wyglada na to, ze obaj twierdzimy by okazywac szacunek nie wolno
czlowieka oceniac. Tu napisalem o braku szacunku, mechanizmach
oceniania, wartosciowania kogos -> przyporzadkowania do systemu
moralnego, tam gdzie sie rodzi "dobro" i "zlo", poczucie winy, a
takze dysonans poznawczy.
Czy cos jest "dobre" czy "zle" mozemy ocenic szybko, stereotypowo,
a wiec podpiac do istniejacych juz ocen. Np. ocena trzpiotki "O - a
on jest taki i taki duren".
Dysonans to odczucie niezgodnosci, dyskomfortu gdy zderzy sie to co
zaobserwujemy, z tym co mamy w prawie moralnym nawet takim utworzonym
piec minut temu. Dysonans motywuje do walki ze sprzecznosciami.

Tak wiec dysonans powstaje w wyniku oceniania. Oceniasz czlowieka a
przed tem (godzine temu, lata temu) ustaliles sobie co jest fajne, co ci sie
podoba. Np podoba sie Tobie to, ze osoba nie ocenia, a nie podoba ci
sie to ze laleczka manipuluje. Zauwaz ze gdy zobaczysz jak któras
to robi cos w tobie zacznie sie burzyc - to jest dysonans
poznawaczy, bedziesz zly i stwierdzisz ze ona robi "zle moralnie".
Bedziesz na nia zly, wywola to w tobie emocje sprzecznosci i bedziesz
staral sie cos z tym zrobic, np zlagodzic te emocje wypisujac
sie, mówiac komus o tym, wsciekajac sie itp.

To o czym mówie - sumienie mozna programowac. Najwiekszy osrodek
programistyczny to koscioly. "zlo" i "dobro" istnieje jako osrodek
zapisywany w pamieci i interpretowany przez uklad oceny zagrozen z
ukladem limbicznym, jadrami sródmózgowia itp.
To najstarszy i najwiekszy osrodek manipulowania czlowiekiem zwany
tez sumieniem - którego znany jest element manipulacji poczucie winy.

Ok... a w tekscie powyzej nawiazalem do dysonansu poznawczego
odczuwanego przez taka panne - "ksiezniczke", która w swoim
kodeksie moralnym "dobra" - ma zapisane "kulturke, klase, to co jest
wielkie, piekne, cudowne i warte podziwu", oraz "zla" to czym sie "gardzi,
co jest glupie, co jest niefajne, odrazajace itp".
Prosty mechanizm, dwa stany pozytywny-negatywny, a w trakcie oceniania
z jednej strony jedni beda zakwalifikowani do kategorii bustwo, a drudzy
do kategorii szmaty.
Dodalem do tego tozsamosc no i niska samoocene, uzaleznienie
od autorytetu, brak pelnego oddzielenia sie od narzuconych
tresci moralnych a takze brak pelnego funkcjowania jakko odrebnej
samodzielnej jednostki i juz mozna w zarysie zamodelowac taka
manipulujaca kobiete.
Oderwanie sie od narzuconego sumienia, czyli od tego co podawane
było przez sekte, opiekunów czy prawdy wtlaczane sila bez mozliwosci
uzycia rozumu - czyli dogmaty, widze wiec tak jak Ty mówisz
"zrównianie sie z ojcem, matka" emocjonalne.

TAK = zrównianie sie czyli postawienie na równi siebie i swoich
archetypów (archetyp opiekunów, twórców sumienia, ksiedza z
parafii, Boga) - czyli autorytetów.

JACek


> dziecka a ono wszystko Ci powie. Masz dzieci ?

Nie mam

Jesus

> LeoTar




Użytkownik "Przemysław Dębski" <p...@g...pl> napisał w wiadomości
news:4427949c$0$1443$f69f905@mamut2.aster.pl...

> Przede wszystkim nie twierdzę, że w tym co przeczytałem, a Ty napisałes -
> nie widzę sensu. Chodzi mi o coś innego.
> To co poznałeś, poznałeś tylko dla poznania, czy może jednak chciałbyś
> zmieniać to poznane ?

To do czego dotarłem wykorzystuję teraz do przekształcenia swojej rodziny w
komórkę wolną od zakłamania i fałszu. Będzie gotowa do życia w wolnosci,  której
nikt nie będzie naduzywał, w prawdzie i wzajemnym poszanowaniu wszystkich
członków rodziny. To są ogromne zmiany wynikajace przede wszystkim ze zmiany
świadomości.


> Jeśli chcesz zmieniać - to wypadałoby wiedzieć, jakie mogą być
> konsekwencje tych zmian - oprócz tych które pozostają w sferze Twoich
> zyczeń, jako cel.

Jak wyżej. Całkowite wyeliminowanie manipulacji i przemocy.


> Do każdego procesu, można dobrać taki punkt widzenia aby ów proces był
> "dobry lub zły". Z punktu widzenia sprawiedliwości społecznej Lew
> pożerający gazelę jest złym człowiekiem :) Natomiast z punktu widzenia
> całego ekosystemu, owe pożeranie pełni funkcję regulującą - czyli jak
> najbardziej potrzebną i korzystną.

Nie bawię się w takie absurdalne dywagacje. Mnie interesuje wyzwolenie się
z zaklętego kręgu przemocy, która jest dla mnie narzędziem, którym musiał
się posłużyć nieświadomy Byt by uzyskać świadomośc samego siebie.


> Jakie byłyby kosekwencje, gdyby niedowartościowane żony przestały
> nieświadomie uprawiać prostytucję z niedowartościowanymi małżonkami ?

Zapanowałaby Miłość. Czy to takie złe ?


> "Niesprawiedliwość społeczną" tego procederu jesteś w stanie zauważyć. A
> potrafisz dobrać taki punkt widzenia w którym owa prostytucja jest
> zjawiskiem korzystnym ?

Właśnie o tym piszę. Nieświadomy Byt rozdzielił sie na dwa pierwiastki:
męski i żeński, które walcząc ze soba zmieniają świadomośc Bytu.

Czy Ty lubisz przemoc?
LeoTar

> Na post po zbóju zaprosił
> P.D.



LeoTar wrote news://news.tpi.pl:119/e06rpm$r9$1@atlantis.news.tpi.pl

Żałuję, że po prostu nie wyrabiam się czasowo aby nawiązać
do wszystkich możliwych wątków, które wydają mi się
niezakończone w tej krótkiej wymianie postów /wady wrodzone
i rola stanu emocjonalnego kobiety, możliwości i
ograniczenia w pomocy dzieciom z zespołem Downa, poczucie
niższości i kompleksy jako najważniejszy motywator ludzkiego
działania/ - ale pewnie będzie jeszcze okazja. Jedno nie
daje mi spokoju:


> Po kilku latach nawiązałem już kontakt z młodszym synem.
> Kontaktu nie byłoby gdyby nie zgodziła się na to jego
> matka. A zgodziła się na to gdyż dostrzegła, że mam rację.
> I mój powrót na łono rodziny jest całkiem bliski ponieważ
> kobieta zrozumiała swój błąd. I to jest dla mnie najlepszy
> dowód na to, że mam rację. Ponieważ kobieta musi wyzwolić
> wszystko od kłamstwa więc zajmie to chwilkę, ale ona już
> uznała że mam rację. Do niczego jej nie zmuszałem poza
> jednym: do samodzielnego myślenia a nie do odwoływania się
> do praw ustanowionych przez nieświadomych ludzi.

Otóż to właśnie wydaje mi się niemal niemożliwe!
Chodzi mi tu o zrozumienie Twoich racji u byłej żony of korz.
Wydaje mi się, że to co piszesz powinno ją odrzucać na dzień dobry.
Przecież i dzisiaj trochę osób reaguje "autoimmunologicznie"
na to co piszesz (choć IMHO zadziwiająco mało - czyżby coś się
zmieniło?).


>> [...] wyjaśnienie odwołujące się do psychologii ewolucyjnej[...]

> Nie znam się na tym, ale chętnie dowiem się coś nowego ;)

Jeśli piszesz to zdanie serio mimo ";)" w tym miejscu to zareklamuję:
Buss David M. "Psychologia ewolucyjna" wydało GWP - bardzo
byłbym ciekaw Twoich komantarzy do tej lektury, gdybyś
kiedyś znalazł na to czas.

pozdrawiam
vonBraun



Uzytkownik "Jesus" <n...@p...onet.pl> napisal w wiadomosci
news:1143467629.820772.115940@j33g2000cwa.googlegroups.com...

> Wyglada na to, ze obaj twierdzimy by okazywac szacunek nie wolno
> czlowieka oceniac.

Bo Czlowiek ze swej natury jest dobry a zlym staje sie wskutek przemocy
rozsiewanej z nieswiadomosci. Nieswiadomosc napedza przemoc i prowadzi
Czlowieka do poznania samego siebie. Wyjasnienie mechanizmu uwolnienia
przemocy pozwala ten proces zatrzymac by nastepnie cofnac go i
zatrzymac w pozycji, w której wszyscy staja się sobie równi. Jezeli nie ma
nierównosci i braku poczucia wlasnej wartosci to Czlowiek staje sie stabilnym
emocjonalnie. A moze inaczej - gdy uwolni sie od emocji tych negatywnych i
poczuje sie równy swemu Stwórcy, czyli rodzicowi, wówczas przemoc nie
jest juz wiecej potrzebna. I znika. Takie jest moje doswiadczenie.

Wielka szkoda, ze dwa moje posty piatkowe lub sobotnie nie ukazaly sie,
gdyz pokazuja do czego zdolna jest kobieta czujaca, ze za chwile bedzie
musiala zrezygnowac z dominacji. Ja to wiem, gdyz przezylem to i mam to
tak rzadkie doswiadczenie, z którego dzieki pomocy dzieci wyciagnalem
wnioski. Mam nadzieje, ze w koncu moderatorzy tej grupy puszcza te posty
- w moim domu jest juz z górki i moga sie nie obawiac, ze cokolwiek zlego
sie stanie. To jest juz teraz niemozliwe. Pokonalem nieswiadomosc Kobiety
która sama teraz robi porzadki z dziecmi. Nic im juz nie grozi i mozecie to
puscicc drodzy moderatorzy.:)


> Tu napisalem o braku szacunku, mechanizmach
> oceniania, wartosciowania kogos -> przyporzadkowania do systemu
> moralnego, tam gdzie sie rodzi "dobro" i "zlo", poczucie winy, a
> takze dysonans poznawczy.

Zlo istotniepowstaje wówczas gdy zaczyna sie wartosciowanie. Dlatego dzieci
nie rozumieja co to znaczy dobro i zlo gdyz one nie wartosciuja niczyjego
postepowania. Robia to dopiero gdy dorosna wychowane w wartosciujacym
otoczeniu nastawionym na rywalizacje, czyli dazacym do "bycia lepszym".
Dazac nieswiadomie do bycia lepszym osobnik taki poniza wszystkich naokolo
ale postepuje zgodnie z nakazem rodzica, ktory go ponizal i zaszczedpil w
dziecku dazenie do wyzwolenia sie z niewoli rodzicielskiej. Dzialania poza rodzina
nie daja jednak emocjonalnegom wyzwolenia sie od rodziców a zapewniaja jedynie
bycie lepszym w wyscigu szczurów.


> Czy cos jest "dobre" czy "zle" mozemy ocenic szybko, stereotypowo, a
> wiec podpiac do istniejacych juz ocen. Np. ocena trzpiotki "O - a on jest
> taki i taki duren".

Stereotypy sa domena zniewolonej emocjonalnie wiekszosci, ktora w ten
sposób idac na latwizne stara sie wywyzszyc nad dowolnego kogos po to
by poczuc sie chociaz przez chwile tym lepszym. U podloza kazdego konfliktu
interesów jest dazenie do wywyzszenia sie ponad drugiego. A przykazanie
drugie dokladnie precyzuje: Szanuj blizniego swego jak siebie samego.
Wystarczy przeczytac je i postepowac literalnie z tym zakazem. Ale jak to
zrobic skoro bóg-ojciec (bóg-matka) nakazuje bycie lepszym.


> Dysonans to odczucie niezgodnosci, dyskomfortu gdy zderzy sie to co
> zaobserwujemy, z tym co mamy w prawie moralnym nawet takim utworzonym
> piec minut temu. Dysonans motywuje do walki ze sprzecznosciami.

Zatem cala nasza dotychczasowa historia to jeden wielki dysonans.


> Tak wiec dysonans powstaje w wyniku oceniania. Oceniasz czlowieka a
> przed tem (godzine temu, lata temu) ustaliles sobie co jest fajne,
> co ci sie podoba.
> To o czym mówie - sumienie mozna programowac. Najwiekszy osrodek
> programistyczny to koscioly. "zlo" i "dobro" istnieje jako osrodek
> zapisywany w pamieci i interpretowany przez uklad oceny zagrozen z
> ukladem limbicznym, jadrami sródmózgowia itp.

Mózg jest aktywnie ksztaltowany przez przymus mentalny. Jego deformacje
albo odchylenia od tzw. normy sa powodowane przez... zaburzenia
emocjonalne. A zaburzenia jak wiadomo biora sie z dazenia do
podporzadkowania sobie czlowieka przez drugiego czlowieka by w ten sposób
skompensowac sobie ponizanie przez rodziców.


> To najstarszy i najwiekszy osrodek manipulowania czlowiekiem zwany
> tez sumieniem - którego znany jest element manipulacji poczucie winy.

Duchowni tak samo jak zlodzieje i mordercy oraz osobniki uwazane za
uposledzone to ofiary to ofiary przemocy w rodzinie, której zródlem jest
nieswiadoma kobieta. Zauwaz, ze nie potepiam Jej za to a jedynie ukazuje
mechanizm krecenia sie przemocy. Jest ona obecna w kazdej rodzinie
i tylko zakazowe wychowanie uniemozliwialo rozpoznanie tej przemocy.
Jezeli spojrzysz bez emocji na to co oznacza zakaz, to czytajac wprost
dojdziesz do wniosku, ze ZAKAZ oznacza PRZEMOC w najprostszej
i najczystszej formie.


> Prosty mechanizm, dwa stany pozytywny-negatywny, a w trakcie oceniania
> z jednej strony jedni beda zakwalifikowani do kategorii bustwo, a
> drudzy do kategorii szmaty.

I to jest przemoc. Lecz zastanów sie DLACZEGO tak sie dzieje ?
Zwróc uwage równiez na to, ze proste mechanizmy sa najtrudniejszymi do
zaobserwowania. A w dodatku gdy daja one jednemu z partnerów wladze
nad drugim to podswiadomie chce on te wladze utrzymac by w ten sposób
leczyc sie z ponizenia, ze swoich kompleksów.


> Dodalem do tego tozsamosc no i niska samoocene, uzaleznienie
> od autorytetu, brak pelnego oddzielenia sie od narzuconych
> tresci moralnych a takze brak pelnego funkcjowania jakko odrebnej
> samodzielnej jednostki i juz mozna w zarysie zamodelowac taka
> manipulujaca kobiete.

Dobrze godocie gazdo ;) A przy okazji zapomnijmy o czyms takim jak
moralnosc - Czlowiek wolny nie potrzebuje nakazów by nie czynic zla.


> Oderwanie sie od narzuconego sumienia, czyli od tego co podawane
> bylo przez sekte, opiekunów czy prawdy wtlaczane sila bez mozliwosci
> uzycia rozumu - czyli dogmaty, widze wiec tak jak Ty mówisz
> "zrównianie sie z ojcem, matka" emocjonalne.

Tak, trzeba sie oderwac od schematów narzuconych przez dogmatycznie
funkcjonujacych rodziców, ktorzy zakazujac daza do podporzadkowania
sobie dziecka w imie wlasnego samozadowolenia, w imie poprawiania sobie
samopoczucia. W ten sposób próbuja przetrwac bedac równiez bardzo
okaleczonymi emocjonalnie przez swoich rodziców, czyli dziadkow dziecka.


> TAK = zrównianie sie czyli postawienie na równi siebie i swoich
> archetypów (archetyp opiekunów, twórców sumienia, ksiedza z
> parafii, Boga) - czyli autorytetów.

Nie bedziesz mial bogów cudzych przede mna - mówi Stwórca-Byt do samego
siebie. Czlowiek musi zrozumiec, ze to on sam wypowiedzial do siebie te slowa
i nakazal powtarzanie tej mantry aby kiedys ktos odczytal ja wprost tak jak
ona brzmi. Nie bede mial bogów zadnych przed samym soba. Bo Byt i ja to
Jednia, jak zatem móglbym stawiac kogos przed soba samym ?

JACek

>> dziecka a ono wszystko Ci powie. Masz dzieci ?

> Nie mam

LeoTar



Użytkownik "LeoTar" <l...@w...pl> napisał w wiadomości
news:e06rpm$r9$1@atlantis.news.tpi.pl...
> Użytkownik "vonBraun" <interfere@o~wywal~2.pl> napisał w wiadomości
> news:e06l9c$2g1l$1@news2.ipartners.pl...

> "wada wrodzona (zespół Downa) jest SKUTKIEM zaburzeń
> emocjonalnych u kobiety."
> "Uważam, ze bliskie pokrewieństwo zwiększa jeszcze bardziej
> negatywne emocje u kobiety, te dewastujące jej fizjologie. Uważam,
> że wszelkie wady zwane wrodzonymi biora sie z ujawniania emocji
> w okresie tuz po poczęciu dziecka."

Nie będę cytować wszystkiego, bo nie ma sensu. Człowieku miałeś kiedyś w
ręku podręcznik do genetyki? Słyszałeś o wadach wrodzonych spowodowanych
nieprawidłowym rozdzieleniem chromosomów w mejozie? Chyba nie.
Króliki albinosy (wada wrodzona spowodowana krzyżowaniem blisko
spokrewnionych zwierząt) to też wynik niestabilności emocjonalnej matki??
Na Twoim miejscu przed pisaniem takich głupot wybrałabym się do szkoły. W
pierwszym lepszym gimnazjum Ci to wytłumaczą.
Pozdrawiam
Justyna N




Użytkownik "Justyna N" <c...@p...pl> napisał w wiadomości
news:44285961$1@news.home.net.pl...

> Na Twoim miejscu przed pisaniem takich głupot wybrałabym się do szkoły. W
> pierwszym lepszym gimnazjum Ci to wytłumaczą.
> Pozdrawiam
> Justyna N

Kurde Justynko. Też nie byłem w gimnazjum ad. XIw.

Co też ma wspólnego kazirodztwo z Daunem?
Nie pisz: "wady wrodzone". Bo mi się przypomina, że murzyni mają, dłuższego.
Napisz tak: bo chromosom, a w związku z tym... , czego wynikiem... etc.

pozdry
ett




Użytkownik "eTaTa" <e...@p...onet.pl> napisał w wiadomości
news:e09vgj$h7g$1@news.onet.pl...
> Użytkownik "Justyna N" <c...@p...pl> napisał w wiadomości
> news:44285961$1@news.home.net.pl...

>> Na Twoim miejscu przed pisaniem takich głupot wybrałabym się do szkoły. W
>> pierwszym lepszym gimnazjum Ci to wytłumaczą.
>> Pozdrawiam
>> Justyna N

> Kurde Justynko. Też nie byłem w gimnazjum ad. XIw.

Już chyba prosiłam, żeby nie pisać "Justynko". Ja też nie, ale mam
gimnazjalistów na korepetycjach, więc mniej więcej wiem co jest w programie.
(Za moich czasów wprowadzenie do genetyki było w podstawówce).


> Co też ma wspólnego kazirodztwo z Daunem?
> Nie pisz: "wady wrodzone". Bo mi się przypomina, że murzyni mają,
> dłuższego.
> Napisz tak: bo chromosom, a w związku z tym... , czego wynikiem... etc.

Bardzo dużo. Stosunki kazirodzcze zwiększają prwdopodobieństwo wystapienia
aberracji chromasomalnych, czyli nieprawidłowego rozdzielenia chromosomów w
anafazie I lub II mejozy, zmiany struktury chromosomu. Zespół Downa jest
wynikiem występowania dodatkowego 21 chromosomu.
Dodatkowo jest mniejsza szansa samoistnego poronienia ciąży. (Zapewne wiesz,
że samoistne poronienia często następują przy nagromadzeniu uszkodzeń/zmian
w materiale genetycznym płodu).
Jeśli bardzo chcesz mogę to opisać jeszcze dokładniej. Starałam się, żeby
było prosto i zrozumiale dla wszystkich.
Justyna N



Użytkownik "Justyna N" <c...@p...pl> napisał w wiadomości
news:44285961$1@news.home.net.pl...
> Użytkownik "LeoTar" <l...@w...pl> napisał w wiadomości 
> news:e06rpm$r9$1@atlantis.news.tpi.pl...

>> "wada >> wrodzona (zespół Downa) jest SKUTKIEM zaburzeń
>> emocjonalnych u kobiety."
>> "Uważam, ze bliskie pokrewieństwo zwiększa jeszcze bardziej
>> negatywne emocje u kobiety, te dewastujące jej fizjologie. Uważam,
>> że wszelkie wady zwane wrodzonymi biora sie z ujawniania emocji
>> w okresie tuz po poczęciu dziecka."

> Nie będę cytować wszystkiego, bo nie ma sensu. Człowieku miałeś kiedyś w
> ręku podręcznik do genetyki? Słyszałeś o wadach wrodzonych spowodowanych
> nieprawidłowym rozdzieleniem chromosomów w mejozie? Chyba nie.

Przecież chromosom to nic innego jak materialny nośnik /przenośnik  informacji.
To on decyduje o tym co powstanie. Jeżeli umieścisz go w zaburzonym otoczeniu
a takim jest kobieta niestabilna emocjonalnie (z zaburzonymi emocjami) wówczas
w pierwszym okresie Zycia płodu mogą pojawiać się mutacje, czyli odkształcenia
tejże informacji zawartej w chromosomie. A to jak to wszystko będziesz nazywać
nie ma najmniejszego znaczenia. Stosując wyszukany język chcesz się wywyższyć
nad tych, którzy go nie używają (nowotwory słowne np: mejoza, itp.) i nie
uczestniczą w czymś co uważasz za swoją domenę. W ten sposób chcesz poprawic
własne kiepskie cie wynikające z braku poczucia własnej wartości. Nowomowa
nauki w każdej dziedzinie to właśnie - poprawe własnego samopoczucia -
gwarantuje.


> Króliki albinosy (wada wrodzona spowodowana krzyżowaniem blisko
> spokrewnionych zwierząt) to też wynik niestabilności emocjonalnej matki??

Tak.


> Na Twoim miejscu przed pisaniem takich głupot wybrałabym się do szkoły. W
> pierwszym lepszym gimnazjum Ci to wytłumaczą.

Bardzo dziękuję za dobrą radę, ale wydaje mi sie, że próbujesz mnie poniżyć
żeby poprawić swoje samopoczucie. Zastanów się ;)

> Pozdrawiam
> Justyna N

Pozdrawiam
LeoTar




Użytkownik "Justyna N" <c...@p...pl> napisał w wiadomości
news:44288b84$1@news.home.net.pl...

>> Nie pisz: "wady wrodzone". Bo mi się przypomina, że murzyni mają,
>> dłuższego.
>> Napisz tak: bo chromosom, a w związku z tym... , czego wynikiem... etc.

> Bardzo dużo. Stosunki kazirodzcze zwiększają prwdopodobieństwo wystapienia
> aberracji chromasomalnych, czyli nieprawidłowego rozdzielenia chromosomów
> w anafazie I lub II mejozy, zmiany struktury chromosomu. Zespół Downa jest
> wynikiem występowania dodatkowego 21 chromosomu.

Ale sprobuj chociaż wyjaśnić DLACZEGO to następuje. Stosujesz nowomowę aby
nie poruszyć istoty sprawy czyli tego jak dochodzi do zaburzenia, co jest PRZYCZYNA
tego nieprawidłowego rozdzielenia sie chromosomów. Dla mnie PRZYCZYNA jest
zaburzone środowisko, otaczające dzieląca się komórke. A to środowisko tworzy
kobieta. Zastanawiałem się więc co jest przyczyną zaburzeń emocjonalnych u
kobiety tak sillnych, że aż zdolnych spowodować wystąpienie błędu w sztuce
odtwarzania potomka.
Nie obawiaj się, nie chcę odrzucać dokonań nauki zwanej genetyką. Chce Ci tylko
uzmysłowić, że należy poszukiwać PRZYCZYNY a nie opowiadać wyłącznie o
skutkach. To droga donikąd, a już na pewno nie przybliża do rozwiązania zagadki.


> Dodatkowo jest mniejsza szansa samoistnego poronienia ciąży. (Zapewne
> wiesz, że samoistne poronienia często następują przy nagromadzeniu
> uszkodzeń/zmian w materiale genetycznym płodu).

Ależ to oczywiste, że w zaburzonym środowisku płód ma mniejsze szanse na
przetrwanie. Przecież jest zasilany przez to właśnie środowisko, z niego czerpie
pożywienie a razem z pożywieniem trucizny, które wytwarza organizm kobiety
o zaburzonych  emocjach.

I nie denerwuj się, ze ja chcę o to oskarżyć kobietę. Ja poszukiwałem PRZYCZYNY,
która powoduje aż tak daleko idące następstwa w rozwoju płodu. Celem moim
jest wyeliminowanie tych zaburzeń a nie poniżanie kobiety. Nieświadoma kobieta
walczy jednak niczym lew bo boi się posądzenia o to, że jest winną degeneracji
gatunku.


> Jeśli bardzo chcesz mogę to opisać jeszcze dokładniej. Starałam się, żeby
> było prosto i zrozumiale dla wszystkich.

Ja też tak robię. Więc proszę zrezygnuj z naukowej nowomowy a skoncentruj
się na istocie sprawy, czyli na tym co powoduje zaburzenia w podziale komórki.

LeoTar



Użytkownik "vonBraun" <interfere@o~wywal~2.pl> napisał w wiadomości
news:e099oo$spq$1@news2.ipartners.pl...

> Żałuję, że po prostu nie wyrabiam się czasowo aby nawiązać
> do wszystkich możliwych wątków, które wydają mi się
> niezakończone w tej krótkiej wymianie postów /wady wrodzone
> i rola stanu emocjonalnego kobiety, możliwości i
> ograniczenia w pomocy dzieciom z zespołem Downa, poczucie
> niższości i kompleksy jako najważniejszy motywator ludzkiego
> działania/ - ale pewnie będzie jeszcze okazja. Jedno nie
> daje mi spokoju:

Możemy pogadać prywatnie jeżeli masz jakieś opory przed publiką ;)


> Otóż to właśnie wydaje mi się niemal niemożliwe!
> Chodzi mi tu o zrozumienie Twoich racji u byłej żony of korz.
> Wydaje mi się, że to co piszesz powinno ją odrzucać na dzień dobry.

A co mianowicie?


> Przecież i dzisiaj trochę osób reaguje "autoimmunologicznie"
> na to co piszesz (choć IMHO zadziwiająco mało - czyżby coś się zmieniło?).

Tak, czyżbyś nie zauważył.


> Jeśli piszesz to zdanie serio mimo ";)" w tym miejscu to zareklamuję:
> Buss David M. "Psychologia ewolucyjna" wydało GWP - bardzo
> byłbym ciekaw Twoich komantarzy do tej lektury, gdybyś
> kiedyś znalazł na to czas.

Masz może tę książkę gdzieś w Sieci ?

LeoTar



Użytkownik "LeoTar" <l...@w...pl> napisał w wiadomości
news:e090tt$e3k$1@nemesis.news.tpi.pl...
> Użytkownik "Przemysław Dębski" <p...@g...pl> napisał w wiadomości
> news:4427949c$0$1443$f69f905@mamut2.aster.pl...

>> Przedewszystkim nie twierdzę, że w tym co przeczytałem, a Ty napisałes -
>> nie widzę sensu. Chodzi mi o coś innego.
>> To co poznałeś, poznałeś tylko dla poznania, czy może jednak chciałbyś
>> zmieniać to poznane ?

> To do czego dotarłem wykorzystuję teraz do przekształcenia swojej rodziny
> w komórkę wolną od zakłamania i fałszu. Będzie gotowa do życia w wolnosci,
> której nikt nie będzie naduzywał, w prawdzie i wzajemnym poszanowaniu
> wszystkich członków rodziny. To są ogromne zmiany wynikajace przede
> wszystkim ze  zmiany świadomości.

Jestes pewien, że konsekwencje Twoich działań ograniczą się do tego co
opisujesz ? Bo opisujesz same "zyski". Nie ma w przyrodzie nic za darmo -
psychiki ludzkiej również to dotyczy. Dlatego też mam podejrzenia, iż Twój
opis czegoś istotnego nie uwzględnia, a moje podejrzenia są tendencyjnie
ukierunkowane :)

Podatność na manipulację występuje wtedy, gdy istnieje dowiązanie emocji do
rzeczy konkretnych. Skutkiem uświadomienia sobie, iż jest to tylko
złudzenie - jest stopniowe "zapominanie" o emocjach. Piszesz o szantażu przy
pomocy tyłka. Można szantażowi nie ulec, niemniej jednak tyłka pożądać - ale
w takim wypadku nie ma mowy o jakiejkolwiek wolności. Ot poprostu człek jest
w stanie się powstrzymać. Jako wolność rozumiem w tym wypadku brak
konieczności powstrzymywania się. Wchodzi tu nowe pojęcie - obojętność.
Będzie to będzie, nie będzie to też dobrze
Co powiesz na taki bilansik zysków i strat ?


> Zapanowałaby Miłość. Czy to takie złe ?

Przede wszystkim zanikłby potencjał twórczy. Silnikiem potencjału twóreczego
jest rozchwianie emocjonalne - inaczej - wojna jest matką. Gdyby LeoTara los
potraktował łagodnie - nie dając mu najmniejszych powodów do narzekań na
towarzyszkę życia, to czy LeoTar wogóle zastanawiałby się nad kwestią
małżeńskiej prostytucji ?


> Czy Ty lubisz przemoc?

Ani lubię ani nie lubię :)

Na post po zbóju zaprosił
P.D.



Użytkownik "LeoTar" <l...@w...pl> napisał w wiadomości
news:e0b6q1$d33$2@atlantis.news.tpi.pl...
> Użytkownik "Justyna N" <c...@p...pl> napisał w wiadomości
> news:44288b84$1@news.home.net.pl...

>>> Nie pisz: "wady wrodzone". Bo mi się przypomina, że murzyni mają,
>>> dłuższego.
>>> Napisz tak: bo chromosom, a w związku z tym... , czego wynikiem... etc.

>> Bardzo dużo. Stosunki kazirodzcze zwiększają prwdopodobieństwo
>> wystapienia aberracji chromasomalnych, czyli nieprawidłowego rozdzielenia
>> chromosomów w anafazie I lub II mejozy, zmiany struktury chromosomu.
>> Zespół Downa jest wynikiem występowania dodatkowego 21 chromosomu.

> Ale sprobuj chociaż wyjaśnić DLACZEGO to następuje. Stosujesz nowomowę aby
> nie poruszyć istoty sprawy czyli tego jak dochodzi do zaburzenia, co jest PRZYCZYNA
> tego nieprawidłowego rozdzielenia sie chromosomów. Dla mnie PRZYCZYNA jest
> zaburzone środowisko, otaczające dzieląca się komórke. A to środowisko  tworzy
> kobieta. Zastanawiałem się więc co jest przyczyną zaburzeń emocjonalnych u
> kobiety tak sillnych, że aż zdolnych spowodować wystąpienie błędu w sztuce
> odtwarzania potomka.
> Nie obawiaj się, nie chcę odrzucać dokonań nauki zwanej genetyką. Chce Ci tylko
> uzmysłowić, że należy poszukiwać PRZYCZYNY a nie opowiadać wyłącznie o
> skutkach. To droga donikąd, a już napewno nie przybliża do rozwiązania zagadki.

Nie tylko kobiety. Niektóre wady genetyczne (wiem, że miałam tak nie pisać,
ale inaczej się nie da) są przenoszone przed chromosomy ojca, lub też
wynikają ze spotkania genów recesywnych (mukowiscydoza) to też uważasz za
wynik nieprawidłowości na tle emocjonalnym?


>> Dodatkowo jest mniejsza szansa samoistnego poronienia ciąży. (Zapewne
>> wiesz, że samoistne poronienia często następują przy nagromadzeniu
>> uszkodzeń/zmian w materiale genetycznym płodu).

> Ależ to oczywiste, że w zaburzonym środowisku płód ma mniejsze szanse na
> przetrwanie. Przecież jest zasilany przez to właśnie środowisko, z niego czerpie
> pożywienie a razem z pożywieniem trucizny, które wytwarza organizm kobiety
> o zaburzonych emocjach.

Tylko niewielki odsetek poronień (niestety zwiększający się) ma podłoże
całkowicie emocjonalne (silny stres).


> I nie denerwuj się, ze ja chcę o to oskarżyć kobietę. Ja poszukiwałem PRZYCZYNY,
> która powoduje aż tak daleko idące następstwa w rozwoju płodu. Celem moim
> jest wyeliminowanie tych zaburzeń a nie poniżanie kobiety. Nieświadoma kobieta
> walczy jednak niczym lew bo boi się posądzenia o to, że jest winną degeneracji
> gatunku.

Nie bronię. Chodzi mi o to żebyś w ten sposób genetyki nie mieszał do
własnych rozważań albo na wstępie wyjaśnił pod jakim kątem jej używasz.
Za degenerację gatunku odpowiadamy wszyscy: zanieczyszczenie środowiska,
postęp medyczny zakłócający selekcje naturalną. Nie ma w tym jednoznacznej
winy ani mężczyzn, ani kobiet.


>> Jeśli bardzo chcesz mogę to opisać jeszcze dokładniej. Starałam się, żeby
>> było prosto i zrozumiale dla wszystkich.

> Ja też tak robię. Więc proszę zrezygnuj z naukowej nowomowy a skoncentruj
> się na istocie sprawy, czyli na tym co powoduje zaburzenia w podziale komórki.

Od braku pewnych witamin, przez zaburzenia układu hormonalnego po wady
wrodzone. Stan psychiczny nie ma wpływu na podziały komórkowe szczególnie na
poziomie gamet. (Przypominam, że kobieta rodzi się z określoną ilością
komórek jajowych)
Próbowałam na początku pisać bez terminów naukowych, ale mi e TaTa nie dał.

Justyna N




Użytkownik "LeoTar" <l...@w...pl> napisał w wiadomości
news:e0b6ps$d33$1@atlantis.news.tpi.pl...
> Użytkownik "Justyna N" <c...@p...pl> napisał w wiadomości
> news:44285961$1@news.home.net.pl...
>> Użytkownik "LeoTar" <l...@w...pl> napisał w wiadomości
>> news:e06rpm$r9$1@atlantis.news.tpi.pl...

>>> "wada  wrodzona (zespół Downa) jest SKUTKIEM zaburzeń
>>> emocjonalnych u kobiety."
>>> "Uważam, ze bliskie pokrewieństwo zwiększa jeszcze bardziej
>>> negatywne emocje u kobiety, te dewastujące jej fizjologie. Uważam,
>>> że wszelkie wady zwane wrodzonymi biora sie z ujawniania emocji
>>> w okresie tuz po poczęciu dziecka."

>> Nie będę cytować wszystkiego, bo nie ma sensu. Człowieku miałeś kiedyś w
>> ręku podręcznik do genetyki? Słyszałeś o wadach wrodzonych spowodowanych
>> nieprawidłowym rozdzieleniem chromosomów w mejozie? Chyba nie.

> Przecież chromosom to nic innego jak materialny nośnik /przenośnik informacji.
> To on decyduje o tym co powstanie. Jeżeli umieścisz go w zaburzonym otoczeniu
> a takim jest kobieta niestabilna emocjonalnie (z zaburzonymi emocjami) wówczas
> w pierwszym okresie Zycia płodu mogą pojawiać się mutacje, czyli odkształcenia
> tejże informacji zawartej w chromosomie. A to jak to wszystko będziesz nazywać
> nie ma najmniejszego znaczenia. Stosując wyszukany język chcesz się wywyższyć
> nad tych, którzy go nie używają (nowotwory słowne np: mejoza, itp.) i nie
> uczestniczą w czymś co uważasz za swoją domenę. W ten sposób chcesz poprawic
> własne kiepskie cie wynikające z braku poczucia własnej wartości. Nowomowa
> nauki w każdej dziedzinie to właśnie - poprawe własnego samopoczucia - gwarantuje.

Zmiana informacji gnetycznej może nastąpić przy podziale. Później mogą
nastąpić mutacje spowodowane czynnikami zewnętrznymi (m.in. wszelkie
substancje rakotwórcze).
Nie potrafię poprostu przejść obojętnie obok takich idiotyzmów jakie tu
serwujesz i nie ma to nic wspólnego z moim poczuciem własnej warości. Gdybym
chciała się wywyższać to bym walneła taki referat, że byś się zastanawiał
czy to aby napewno polski.

>> Króliki albinosy (wada wrodzona spowodowana krzyżowaniem blisko
>> spokrewnionych zwierząt) to też wynik niestabilności emocjonalnej matki??

> Tak.

Proponuję Ci eksperyment kup parkę królików. Zaczną się bardzo szybko
rozmnażać. Zapewnij im idealne warunki bytowe (ciepło, sucho, dobre
pożywienie-króliki nie są zbyt wymagające). Pozwól im się krzyżować nie
zmieniając puli genetycznej (nie dokupując nowych królików), a potem powiedz
mi w którym pokoleniu wystąpią pierwsze białe króliki. Jeżeli chcesz skrócić
eksperyment to możesz z każdego miotu zostawiać tylko parkę rodzeństwa.


>> Na Twoim miejscu przed pisaniem takich głupot wybrałabym się do szkoły. W
>> pierwszym lepszym gimnazjum Ci to wytłumaczą.

> Bardzo dziękuję za dobrą radę, ale wydaje mi sie, że próbujesz mnie
> poniżyć żeby poprawić swoje samopoczucie. Zastanów się ;)

Ja Ci tylko zwracam uwagę, że tworzysz niewiarygodne teorie, z którymi każdy
kto choć trochę miał do czynienia z biologią odrazu je obali.

Justyna N




LeoTar wrote news://news.tpi.pl:119/e0b6qk$d33$6@atlantis.news.tpi.pl
> Użytkownik "vonBraun" <interfere@o~wywal~2.pl> napisał w
> wiadomości news:e099oo$spq$1@news2.ipartners.pl...

>> Żałuję, że po prostu nie wyrabiam się czasowo aby
>> nawiązać do wszystkich możliwych wątków, które wydają mi
>> się niezakończone w tej krótkiej wymianie postów /wady
>> wrodzone i rola stanu emocjonalnego kobiety, możliwości i
>> ograniczenia w pomocy dzieciom z zespołem Downa, poczucie
>> niższości i kompleksy jako najważniejszy motywator
>> ludzkiego działania/ - ale pewnie będzie jeszcze okazja.
>> Jedno nie daje mi spokoju:

> Możemy pogadać prywatnie jeżeli masz jakieś opory przed
> publiką ;)

Nie to - po prostu robię teraz dość zajmujące rzeczy i nie
mogę poświęcić dość czasu na wszystko co chciałbym robić
jednocześnie :-)
/jak będę miał opory to sam zaproponuję priv, hehe/


>>> A zgodziła się na to gdyż dostrzegła, że mam rację.
>>> I mój powrót na łono rodziny jest całkiem bliski ponieważ
>>> kobieta zrozumiała swój błąd. I to jest dla mnie najlepszy
>>> dowód na to, że mam rację. Ponieważ kobieta musi wyzwolić
>>> wszystko od kłamstwa więc zajmie to chwilkę, ale ona już
>>> uznała że mam rację. Do niczego jej nie zmuszałem poza
>>> jednym: do samodzielnego myślenia a nie do odwoływania się
>>> do praw ustanowionych przez nieświadomych ludzi.

>> Otóż to właśnie wydaje mi się niemal niemożliwe! Chodzi
>> mi tu o zrozumienie Twoich racji u byłej żony of korz.
>> Wydaje mi się, że to co piszesz powinno ją odrzucać na
>> dzień dobry.

> A co mianowicie?

Całokształt. Generalnie wydaje mi się, że agresja z jaką
spotkać się mogą twoje poglądy może być wprost proporcjonalna
do stopnia w jakim osoba agresywna spełnia zaproponowany
przez ciebie model /nawiasem IMHO nie jest on uniwersalny i
ma pewne wady typowe dla wszelkich "psychoanaliz", ale to
szczegół/. Zależność ta wynika z dość podstawowej wiedzy o
oporze, wyparciu i projekcji której nie chce mi się tu
przypominać bo to nudne. Jeśli Twoja żona jest "modelowym
przykładem" - jako w pewnym sensie wzorzec, który posłużył
do stworzenia teorii, to powinna odrzucać go najsilniej. Z
tego też powodu tak bardzo zainteresowałem się tym jak W
PRAKTYCE udało ci się przekonać ją do Twojej interpretacji
tego co się między wami działo.

[...]


>> Buss David M. "Psychologia ewolucyjna" [...]

> Masz może tę książkę gdzieś w Sieci ?

Z wstępnego przekopania sieci nic mi nie wyszło:-(((
Na razie nie mam. Może jeszcze w Osiolku znajdę to w wersji
oryginalnej - ale nie mam wielkiej nadziei.

pozdrawiam
vonBraun




Użytkownik "LeoTar" <l...@y...com> napisał w wiadomości
news:e01mce$i38$4@atlantis.news.tpi.pl...

Napiszę to tutaj, bo dalej odwołujesz się do Biblii. Więc na podstawie
Biblii.


> Byli sobie Adam i Ewa, pierwszi ludzie. Nie wiedzieli skad się wzieli ale
> tez pewnie o tym nie mysleli. Oboje czuli się niepewnie nie wiedzac kim
> sa, jakie sa ich mozliwosci. Nie byli tez swiadomi swoich zdolnosci
> tworczych.

"I stworzył Bóg człowieka na obraz swój.(...) Jako mężczyznę i niewiastę
stworzył ich" 1 Mojż. 1, 27


> Przypadkowo zapewne doszlo do wspolzycia seksualnego w wyniku którego
> narodzil się im potomek. A ponieważ urodzila go Ewa wiec doszla do
> wniosku, ze jest to jej wylacznie wytwor, ze jest jego WYLACZNA
> stworczynia a zatem i wlascicielka. Fakt posiadania dziecka zaspokajal jej
> brak poczucia wlasnej wartosci.

"(...) i rzekł do nich Bóg: Rozradzajcie się i rozmnażajcie się i
napełnijcie ziemię" 1 Mojż. 1, 28


> Żadne z nich nie skojarzylo pewnie faktu wspolzycia z narodzinami dziecka.

"Do kobiety zaś rzekł: Pomnożę dolegliwości brzemienności twojej, w bólach
będziesz rodziła dzieci, mimo to ku mężowi twemu pociągać cię będzie
pragnenia twoje, on zaś będzie panował nad tobą" 1 Mojż. 3,16

Reszty nie cytuję. I teraz powiedz mi gdzie w Bibli masz potwierdzenie
Twojej teorii? Albo ja mam inną Księgę Rodzaju (1 Mojżeszowa) [wydanie 1975,
Brytyjskie i Zagraniczne Towarzystwo Bibilijne-wątpie czy coś się zmieniło,
aż tak drastycznie] albo Ty robisz jakąś nieuzasadnioną nadinterpretacje.

Justyna N




Użytkownik "eTaTa" <e...@p...onet.pl> napisał w wiadomości
news:e09vgj$h7g$1@news.onet.pl...

> Nie pisz: "wady wrodzone". Bo mi się przypomina, że murzyni mają,
> dłuższego.

Zapomniałam.
Po pierwsze kształt i rozmiar członka jest cecha indywidualną i bynajmniej
nie wadą genetyczną.
Po drugie nie tylko murzyni mają większego.
Po trzecie nie wszyscy murzyni-niektórzy są wręcz pokrzywdzeni pod tym
względem.

Justyna N




Użytkownik "vonBraun" <interfere@o~wywal~2.pl> napisał w wiadomości
news:e0c0ab$2dp7$1@news2.ipartners.pl...

> Całokształt. Generalnie wydaje mi się, że agresja z jaką
> spotkać się mogą twoje poglądy może być wprost proporcjonalna
> do stopnia w jakim osoba agresywna spełnia zaproponowany
> przez ciebie model /nawiasem IMHO nie jest on uniwersalny i
> ma pewne wady typowe dla wszelkich "psychoanaliz", ale to
> szczegół/.

Z mojego doświadczenia wynika wprost coś przeciwnego, że ten
właśnie model mechanizmów "wędrowania" i przeobrażania się
przemocy jest bardzo uniwersalny i działa we wszystkich przypadkach.
Ty go odrzucasz bo odbiera Ci on poczucie pewności siebie, które
zapewne uzyskałeś dzięki "tradycyjnym" modelom.;)
Odrzucasz go ponieważ traktujesz to jako poniżenie dla siebie.


> Zależność ta wynika z dość podstawowej wiedzy o
> oporze, wyparciu i projekcji której nie chce mi się tu
> przypominać bo to nudne.

Ja chętnie wysłucham, gdyż nie jestem wykwalifikowanym psychologiem
a chciałbym podyskutować o wadach dotychczasowych teorii.


> Jeśli Twoja żona jest "modelowym przykładem" - jako w pewnym sensie
> wzorzec, który posłużył do stworzenia teorii, to powinna odrzucać go
> najsilniej. Z tego też powodu tak bardzo zainteresowałem się tym jak
> W PRAKTYCE udało ci się przekonać ją do Twojej interpretacji tego co
> się między wami działo.
> [...]

W bardzo prosty sposób. Ponieważ samowolnie pozbawiła mnie praw
w stosunku do naszych dzieci więc ja zrzuciłem na Nią wszystkie obowiązki
wychowawcze. Przestałem również dawać pieniądze na utrzymanie dzieci.
Zmusiłem ją do przejęcia pełnej odpowiedzialności za przyszłość dzieci ale
równocześnie poinformowałem ją o tym do jakich wniosków doszedłem.
A równocześnie wyciągam do Niej pomocną dłoń, żeby nie myślała, ze
chcę ją poniżyć lub cokolwiek odebrać. Oferuję współudział w wychowaniu
dzieci w zamian za zastanowienie się nad tym do czego doprowadził Jej
upór i nieświaadomość. Metoda kija i marchewki bez jakichkolwiek złych
intencji. Pozostawiłem Jej całkowitą swobodę wyboru ale uświadomiłem Jej
jakie mogą byc konsekwencje jej dalszego uporu. A Ona widzi co się złego
dzieje z dziećmi i jak każda matka chce by jej dzieciom powiodło się w
życiu.

LeoTar



Użytkownik "Justyna N" <c...@p...pl> napisał w wiadomości
news:44294a8c$1@news.home.net.pl...

> Nie tylko kobiety.

Ja prezentuję mechanizm powstawania, a Ty od razu unosisz się honorem i
wydaje Ci się, że atakuję Kobietę. Pomyśl jednak o płodzie, który fizycznie jest
umiejscowiony w kobiecie. Zatem jest zasilany przez kobietę i razem z
odżywkami pobiera również z kobiety toksyny, którymi jest nafaszerowany
organizm zaburzony  emocjonalnie.


> Niektóre wady genetyczne (wiem, że miałam tak nie pisać, ale inaczej się
> nie da) są przenoszone przez chromosomy ojca, lub też wynikają ze
> spotkania genów recesywnych (mukowiscydoza) to też uważasz za wynik
> nieprawidłowości na tle emocjonalnym?

Genetyka opowiada bzdury. Widziałaś kiedyś gen?
Tak jak każda dziedzina nauki przyczynia się ona do postępów wiedzy, ale
równocześnie służy tak jak każda inna do zaspokajania własnych potrzeb
emocjonalnych. Każdy naukowiec chce sie czymś wyróżnić w stosunku do
innego by się dowartościować. Braki w poczuciu własnej wartości wynikające
z kompleksu Edypa/Elektry kompensują "odkrywając" to nowe i nowe rzeczy.
Moc sprawcza Bytu/Człowieka jest tak wielka, że te "odkrycia" materializują
się, ludzkość posuwa się do przodu ale tylko w dziedzinie różnych technologii a
stoi w miejscu w rozwoju duchowym. Genetyka jest właśnie jednym z takich obszarów
poprawiania własnego wizerunku, zadowolenia z wygranej rywalizacji o odkrycie
lub dokonanie czegoś przed innym. I to wszystko schowane przed ciekawskimi,
gdyż taajemnica daje w kazdej sytuacji namiastke władzy. To zaspokaja potrzebę
wywyższania się po to by dorównać wreszcie... rodzicowi.


> Tylko niewielki odsetek poronień (niestety zwiększający się) ma podłoże
> całkowicie emocjonalne (silny stres).

Wszystkie przeobrażenia Człowieka, w tym tzw. niepełnosprawność umysłowa
czy fizyczna to pokłosie zaburzeń emocjonalnych. Ja widziałem na własnym
synu jak "wychodził" z zespołu Down'a w miarę jak niwelowane były emocje.
Żona jednak uniemożliwiła mu ostateczne uwolnienie się z tego od niej uzależnienia
i ubezwłasnowolniła go, podczas gdy mógł już dawno temu być samodzielnym
osobnikiem.

Powtorzę Ci jeszcze raz: nie posądzam Jej o świadome działania uzależniające.
Takie wychowanie wyniosła z domu rodzinnego a mogła mną manipulować
ponieważ ja byłem wychowany bardzo podobnie i nie mogłem więc dostrzec
tych błędów. Dostrzegłem je dopiero wowczas gdy wykrzyczała mi je córka.
Dlatego twierdzę, ze ludzie bezdzietni nie mają szansy na uwolnienie się z
bardzo głębokich uzależnień emocjonalnych gdyż nie mają wystarczającej
motywacji.


> Nie bronię. Chodzi mi o to żebyś w ten sposób genetyki nie mieszał do
> własnych rozważań albo na wstępie wyjaśnił pod jakim kątem jej używasz.

Dla mnie genetyka to nic innego jak pewna odmiana inżynierskiej teorii informacji.
I dlatego zawsze traktuję łącznie informację z jej nośnikiem. Informacja nie
istnieje bez nośnika, a więc informacja o czlowieku jest zawarta w materii, są
nierozłączne. Materia stanowi siedlisko dla informacji, która nastepnie te materie
ksztaltuje. Są jednością dlatego uważam odwolywanie się wyłącznie do materii
jako informacji za błędne, a genetykę za jeszcze jeden obszar ludzkiej
nieświadomośici. Co wcale nie znaczy, ze genetycy nie zrobili wiele dobrego.
Wnieśli bardzo dużo dobrego, ale przede wszystkim poprawiają swoje JA.


> Za degenerację gatunku odpowiadamy wszyscy: zanieczyszczenie środowiska,
> postęp medyczny zakłócający selekcje naturalną.
> Nie ma w tym jednoznacznej winy ani mężczyzn, ani kobiet.

A czy ja komukolwiek przypisuję winę? Chyba niestarannie lub tendencyjnie
czytasz moje posty. Przyczynę widzę w nieświadomości tego kim/czym Człowiek
jest i że wreszcie nadszedł czas, w którym - dzięki nagromadzonej wiedzy -
Człowiek może pokusić się o odpowiedź na pytanie DLACZEGO ? Jeżeli
zrozumie mechanizm kreowania niszczycielskiej siły wówczas przestanie się
ścigać a zacznie korzystać w pełni z Nieograniczonych możliwości, nieskończonej
potęgi własnego Umysłu. Bo Stworca i Człowiek to jednosc, a moc Stworcy/Bytu
jest nieskończona. Egipcjanie budowali piramidy właśnie używając potęgi
jeszcze mało wówczas zaburzonego Umysłu. Nam jest już znacznie trudniej. A
własciwie to nie ma znaczenia kiedy Umysł uświadomi sobie, że jest Bytem
nieskończonym, który nie miał poczatku i dlatego nie miał wiedzy o sobie
samym.


> Od braku pewnych witamin, przez zaburzenia układu hormonalnego po wady
> wrodzone. Stan psychiczny nie ma wpływu na podziały komórkowe szczególnie
> na poziomie gamet.

Odrzucasz moją tezę bo nie chcesz przyznać, ze kobieta moze byc niewinną/współwinną
patologii. Kobieta wykreowała siebie samą na bóstwo/stworcę i teraz trudno jest jej z
tej pozycji zrezygnować. Władza działa jak magnes a perspektywa nieznanej przyszłości
przeraża tymbardziej, ze trzeba bedzie samodzielnie i na własną odpowiedzialność
podejmować decyzje. Strach przelatuje po plecach, ale oferta jest kusząca.;)


> Próbowałam na początku pisać bez terminów naukowych, ale mi e TaTa nie
> dał.

Bardzo niedobrze, że nie umiesz pisać bez naukowych terminow. Naukowa
nowomowa to wielkie oszustwo
--
Pozdrawiam
LeoTar

 
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego