Opowieść o Adamie i Ewie odc.3 - Jak to na wojence bywało

Przejdź do treści

Menu główne:

Opowieść o Adamie i Ewie odc.3

Rok 2006 > Opowieść o Adamie i Ewie

Użytkownik "Justyna N" <c...@p...pl> napisał w wiadomości
news:44294a8c$3@news.home.net.pl...

> Zmiana informacji gnetycznej może nastąpić przy podziale. Później mogą
> nastąpić mutacje spowodowane czynnikami zewnętrznymi (m.in. wszelkie
> substancje rakotwórcze).

Zgadzam się z tym, że błędy pojawiają się właśnie przy pierwszych
podzialach.
Później intensywność zatruwania płodu jest coraz mniejsza bo płód jest
większy i "gęstość" toksyn zmniejsza się. Ale co już się zaczęło (proces 

mutacji) to się już nie odstanie.



> Nie potrafię poprostu przejść obojętnie obok takich idiotyzmów jakie tu
> serwujesz i nie ma to nic wspólnego z moim poczuciem własnej warości.
> Gdybym chciała się wywyższać to bym walneła taki referat, że byś się
> zastanawiał czy to aby napewno polski.

Naukowa nowomowa. Jeżeli czegoś się nie da wyjaśnić to tworzysz nowe pojęcie
i pozornie sprawa jest załatwiona. Ale tylko pozornie, bo pojawiają się nagle
nowe problemy i nierozwiązane zagadki i powstaje następne nowe pojęcie,
które znowu do końca niczego nie objaśnia. I tak dalej, byle do przodu, byle być
przed kimś. A o Prawdę niech się martwią ci, ktorzy nic nie rozumieja.


> Proponuję Ci eksperyment kup parkę królików. Zaczną się bardzo szybko
> rozmnażać. Zapewnij im idealne warunki bytowe (ciepło, sucho, dobre
> pożywienie-króliki nie są zbyt wymagające). Pozwól im się krzyżować nie
> zmieniając puli genetycznej (nie dokupując nowych królików), a potem
> powiedz mi w którym pokoleniu wystąpią pierwsze białe króliki. Jeżeli
> chcesz skrócić eksperyment to możesz z każdego miotu zostawiać tylko parkę
> rodzeństwa.

Tak jak my króliki są jedną z emanacji Bytu, i tak jak my są nieświadome swego
początku. I tak samo istnieje wśród nich przemoc, która napędza zmiany. I tak jak
wśrod ludzi zbyt bliskie pokrewieństwo wyciska z manipulacji wszystkie negatywy.
Czy wiesz coś na temat seksualnych zwyczajów królików? Odwołujesz się
wyłacznie do króliczej materii pozbawiając królika duszy.


> Ja Ci tylko zwracam uwagę, że tworzysz niewiarygodne teorie, z którymi
> każdy kto choć trochę miał do czynienia z biologią od razu je obali.

Bo każdy wykszatałcony to lepszy oszust. A moja teoria jest niewygodna dla
wszystkich tych, którzy zbudowali sobie ołtarzyki z... nowych pojęć, które to
ołtarzyki służą im do poprawy własnegom wizerunku. Dowiedź mi, że nie mam
racji.
--
Pozdrawiam
LeoTar




Użytkownik "Przemysław Dębski" <p...@g...pl> napisał w wiadomości
news:44293f95$0$1449$f69f905@mamut2.aster.pl...

>> nikt nie będzie naduzywał, w prawdzie i wzajemnym poszanowaniu wszystkich
>> członków rodziny. To są ogromne zmiany wynikajace przede wszystkim ze
>> zmiany świadomości.

> Jestes pewien, że konsekwencje Twoich działań ograniczą się do tego co
> opisujesz ? Bo opisujesz same "zyski".

Podstawowym "zyskiem" jak to nazywasz jest wyeliminowanie przemocy. Czy to
mało?


> Nie ma w przyrodzie nic  za darmo - psychiki ludzkiej również to dotyczy.
> Dlatego też mam podejrzenia, iż Twój opis czegoś istotnego nie uwzględnia,
> a moje podejrzenia są tendencyjnie ukierunkowane :)

Kieruję się doświadczeniem a nie gdybaniem, dlatego proszę wskaż mi luki w
mojej koncepcji, w filozofii Bytu. Bo być może coś przeoczyłem a Ty jako
postronny obserwator możesz to zauważyć. Bo z tą obserwacją to jak z
przemocą: jeżeli siedzisz w kotle, w którym stopniowo podnosi się temperatura
to wcale tego nie odczuwasz aż w końcu nieświadom ugotujesz się. Przemoc
stanowioną w rodzinie przez kobietę też trudno jest zauważyć dopóty dopóki
siedzi się w tym kociołku.:) Ale wystarczy krok na zewnątrz i już ją widać.


> Podatność na manipulację występuje wtedy, gdy istnieje dowiązanie emocji
> do rzeczy konkretnych. Skutkiem uświadomienia sobie, iż jest to tylko
> złudzenie - jest stopniowe "zapominanie" o emocjach.

Przemoc nie jest złudzeniem, jest bardzo konkretna.


> Piszesz o szantażu przy pomocy tyłka. Można szantażowi nie ulec, niemniej
> jednak tyłka pożądać - ale w takim wypadku nie ma mowy o jakiejkolwiek
> wolności. Ot po prostu człek jest w stanie się powstrzymać.

A do czego prowadzi to powstrzymywanie się?


> Jako wolność rozumiem w tym wypadku brak konieczności powstrzymywania
> się. Wchodzi tu nowe pojęcie - obojętność. Będzie to będzie, nie będzie to
> też   dobrze. Co powiesz na taki bilansik zysków i strat ?

Ale w końcu musisz podjąć współżycie w imię zachowania gatunku.


>> Zapanowałaby Miłość. Czy to takie złe ?

> Przede wszystkim zanikłby potencjał twórczy.

A skąd jestes taki pewien tego, że w stanie bez przemocy zanikłby ten
potencjał. Może stanie się wręcz odwrotnie i Człowiekj przekroczy wszelkie
bariery gdyż wolny Umysł jest w stanie góry przenosić. Zniewolony to tak
jak w przysłowiu: "Z niewolnika nie masz robotnika"


> Silnikiem potencjału twóreczego jest rozchwianie emocjonalne - inaczej
> - wojna jest matką.

Jest matką postępu ale i zniszczenia zarazem. A jeżeli pewna społeczność nie
jest w stanie wyzwolić sie z zaklętego kręgu przemocy to po pewnym czasie
zostaje wyparta przez inną, która dokonuje jakiejś radykalnej zmiany w metodzie
poszukiwania wolności. Wszystkie wojny toczą się o wyzwolenie z jarzma
nieswiadomości, a stymuluje je nie kto inny jak Kobieta. Mężczyzna jest tylko
żołnierzem, wojownikiem, który poddany został Kobiecie dla jej wyzwolenia
się jarzma nieświadomości. Tyle tylko, że Kobieta jest tak straszliwie "zakręcona",
że nie mówi nic wprost lecz na wspak. Trzeba czytać rebusy, które stwarza
przed Mężczyzną bo wierzy, że w końcu wyzwoli on ją z niewoli. Dlatego matki
tak bardzo hołubią synów  wiedząc podświadomie, że w rękach Mężczyzny leży
ich uświadomienie.


> Gdyby LeoTara los potraktował łagodnie - nie dając mu najmniejszych
> powodów do narzekań na towarzyszkę życia, to czy LeoTar wogóle
> zastanoawiałby się nad kwestią małżeńskiej prostytucji ?

A czy ja napisałem kiedykolwiek inaczej. Ja bardzo sobie za to cenię moja byłą
żonę, gdyby mnie nie zmusiła do myślenia kopniakami to bym marnie skończył
żywot. :)


>> Czy Ty lubisz przemoc?

> Ani lubię ani nie lubię :)

A czy znajdujesz sie pod jej wpływem, czy tez uciekasz od niej?
--
Pozdrawiam
LeoTar



LeoTar wrote w news://news.tpi.pl:119/e0d11d$oq5$4@nemesis.news.tpi.pl
> Użytkownik "vonBraun" <interfere@o~wywal~2.pl> napisał w
> wiadomości news:e0c0ab$2dp7$1@news2.ipartners.pl...

>> Całokształt. Generalnie wydaje mi się, że agresja z jaką
>> spotkać się mogą twoje poglądy może być wprost
>> proporcjonalna do stopnia w jakim osoba agresywna spełnia
>> zaproponowany przez ciebie model /nawiasem IMHO nie jest
>> on uniwersalny i ma pewne wady typowe dla wszelkich
>> "psychoanaliz", ale to szczegół/.

> Z mojego doświadczenia wynika wprost coś przeciwnego, że
> ten właśnie model mechanizmów "wędrowania" i przeobrażania
> się przemocy jest bardzo uniwersalny i działa we
> wszystkich przypadkach.

> Ty go odrzucasz bo odbiera Ci on poczucie pewności siebie,
> które zapewne uzyskałeś dzięki  "tradycyjnym" modelom.;)

Teorie psychologiczne - jeśli traktuje się je jako źródło
pewności siebie są IMHO bardzo szkodliwe. Zauważyłbym raczej
związek odwrotny pomiędzy wiedzą a bezkrytyczną pewnością
siebie.


> Odrzucasz go ponieważ to jako poniżenie dla siebie.

"Odrzucasz" - heh jeśli coś w życiu z miejsca odrzucę to
będzie to chyba tylko przeszczep ;-)

To co piszesz - choć rzadko się o tym pisze tak jawnie jest
przecież obecne w kulturze od dawna - zarówno w literaturze
jak i teorii psychologicznej (choć niekoniecznie w takim
zestawieniu i takim rozłożeniu akcentów). Jestem więc
niejako wstępnie przyzwyczajony do takich poglądów. Choć
koncepcja Twoja powstała po to aby wyjaśnić funkcjonowanie
jednej rodziny, może mieć pewne uniwersalne zastosowania -
dlatego mnie interesuje. "Na nos" wydaje mi się
niepełna - może z uwagi na swoją genezę/na zasadzie - skoro
wymyślono ją w oparciu o jednostkowe doświadczenie to
"powinnna być" jednostronna- podkreślam cudzysłów/ - na
końcu próbuję to jakoś wyartykułować. Nie zamierzam się
jednak upierać bo to do niczego nie prowadzi - niczego
nowego się przez to nie dowiem.


>> Zależność ta wynika z dość podstawowej wiedzy o oporze,
>> wyparciu i projekcji której nie chce mi się tu
>> przypominać bo to nudne.

> Ja chętnie wysłucham, gdyż nie jestem wykwalifikowanym
> psychologiem a chciałbym podyskutować o wadach
> dotychczasowych teorii.

Odniosłem wrażenie, że masz praktyczną wiedzę dotyczącą
"oporu, wyparcia i projekcji" i nie chciałem cię tym nudzić
- przynajmniej intuicyjnie się tym posługujesz - nie
rozumiem po co mam ci pisać coś o czym ewidentnie wiesz????


>> Jeśli Twoja żona jest "modelowym przykładem" - jako w
>> pewnym sensie wzorzec, który posłużył do stworzenia
>> teorii, to powinna odrzucać go najsilniej. Z tego też
>> powodu tak bardzo zainteresowałem się tym jak W PRAKTYCE
>> udało ci się przekonać ją do Twojej interpretacji tego co
>> się między wami działo. [...]

> W bardzo prosty sposób. Ponieważ samowolnie pozbawiła mnie
> praw w stosunku do naszych dzieci więc ja zrzuciłem na Nią
> wszystkie obowiązki wychowawcze. Przestałem również dawać
> pieniądze na utrzymanie dzieci. Zmusiłem ją do przejęcia
> pełnej odpowiedzialności za przyszłość dzieci ale
> równocześnie poinformowałem ją o tym do jakich wniosków
> doszedłem. A równocześnie wyciągam do Niej pomocną dłoń,
> żeby nie myślała, ze chcę ją poniżyć lub cokolwiek
> odebrać. Oferuję współudział w wychowaniu dzieci w zamian
> za zastanowienie się nad tym do czego doprowadził Jej upór
> i nieświaadomość. Metoda kija i marchewki bez
> jakichkolwiek złych intencji.  Pozostawiłem Jej całkowitą
> swobodę wyboru ale uświadomiłem Jej jakie mogą byc
> konsekwencje jej dalszego uporu. A Ona widzi co się złego
> dzieje z dziećmi i jak każda matka chce by jej dzieciom
> powiodło się w życiu.

Dzięki. Nie tylko kobieta ma narzędzia aby kontrolować
mężczyznę, ale i mężczyzna ma całą gamę metod aby
kontrolować kobietę. Tym co ma do dyspozycji są zasoby
zgromadzone dzięki zdobytej władzy, umiejętność odroczenia
gratyfikacji seksualnej, niekiedy w środowiskach w których
słabo egzekwowane jest prawo dochodzi do tego jeszcze
czynnik siły fizycznej. W połączeniu, zwłaszcza
zastosowane przeciw kobiecie mogą sprowadzić ją do roli
niewolnicy. Zastanawiam więc się jaką teorię psychologiczną
mogłaby stworzyć taka "wyzwolona niewolnica" w oparciu o
swoje jednostkowe doświadczenie i jak w niej byłyby
rozłożone akcenty.

pozdrawiam
vonBraun




Jesus <n...@p...onet.pl> napisał(a):

> Ja wypisze pare memów.
>
> Fajnie jest byc ofiara przemocy.
>
> Ah... kobiety sa takie okrutne.

Nawet nie wiesz, nie zdajesz sobie sprawy
jak okrutne potrafią być kobiety.


> Z taka babka jest po prostu zabawa.
> Wojna to tez zabawa.

Czyżbyś był aż takim relatywistą?

LeoTar




vonBraun <i...@s...pl> napisał(a):

> To co piszesz - choć rzadko się o tym pisze tak jawnie jest
> przecież obecne w kulturze od dawna - zarówno w literaturze
> jak i teorii psychologicznej (choć niekoniecznie w takim
> zestawieniu i takim rozłożeniu akcentów). Jestem więc

Masz całkowicie rację, te treści sa pokazywane podświadomie przez
wielu.


> niejako wstępnie przyzwyczajony do takich poglądów. Choć
> koncepcja Twoja powstała po to aby wyjaśnić funkcjonowanie
> jednej rodziny, może mieć pewne uniwersalne zastosowania -
> dlatego mnie interesuje. "Na nos" wydaje mi się niepełna

Dlaczego?

A kiedyś oskarżano mnie o hermetyczność poglądów, o ich
zamkniętość. Miał to byc rzekomo zamknięty system a więc
"z definicji" sprzeczny w sobie


> - może z uwagi na swoją genezę/na zasadzie - skoro
> wymyślono ją w oparciu o jednostkowe doświadczenie to
> "powinnna być" jednostronna- podkreślam cudzysłów/ - na
> końcu próbuję to jakoś wyartykułować. Nie zamierzam się
> jednak upierać bo to do niczego nie prowadzi - niczego
> nowego się przez to nie dowiem.

> Odniosłem wrażenie, że masz praktyczną wiedzę dotyczącą
> "oporu, wyparcia i projekcji" i nie chciałem cię tym nudzić
> - przynajmniej intuicyjnie się tym posługujesz - nie
> rozumiem po co mam ci pisać coś o czym ewidentnie wiesz????

Istotnie, nie jestem teoretykiem lecz praktykiem, pragmatykiem.
Nie mam wykształcenia psychologicznego lecz inżynierskie. Dlatego
może niektórym z dyskutantów nie podoba się moje proste słownictwo,
ale ja uważam, ze każdy sposób komunikowania się jest dobry. nie
lubię za to tych, którzy nowomową chcą zarezerwować dla siebie
wyłączność na objaśnianie różnych zjawisk. I nie dotyczy to tylko
psychologów.:)


> Dzięki. Nie tylko kobieta ma narzędzia aby kontrolować
> mężczyznę, ale i mężczyzna ma całą gamę metod aby
> kontrolować kobietę. Tym co ma do dyspozycji są zasoby
> zgromadzone dzięki zdobytej władzy, umiejętność odroczenia
> gratyfikacji seksualnej, niekiedy w środowiskach w których
> słabo egzekwowane jest prawo dochodzi do tego jeszcze
> czynnik siły fizycznej. W połączeniu, zwłaszcza

Ja musiałem skorzystać z tych możliwości wbrew obowiązującemu
prawu, ale inaczej nierealną byłaby metoda kija i marchewki. ;)


> zastosowane przeciw kobiecie mogą sprowadzić ją do roli
> niewolnicy. Zastanawiam więc się jaką teorię psychologiczną
> mogłaby stworzyć taka "wyzwolona niewolnica" w oparciu o
> swoje jednostkowe doświadczenie i jak w niej byłyby
> rozłożone akcenty.

Żadne sprowadzanie do roli niewolnicy a tylko wymuszanie
odpowiedzialności za to co czyni. Wcześniej była bezkarna chociaż
przy rehabilitacji syna pracowała ciężko. Ale doprowadziło ja
to do przekonania, że może jeszcze więcej oszukiwać. Czas był
więc najwyższy by to przerwać co zresztą zrobiła sama na własne
życzenie w momencie gdy wyrzuciła mnie z domu.

A co do wniosków jakie z tego wyciągnie to jeszcze trudno wyrokować.
Na razie jest na etapie żądania abym przyjął na siebie całkowicie
winę za rozpad rodziny. Nie chce pozbawić swojej osoby blasku bóstwa.
Ale to jest Jej problem i sama go musi rozwiązać w rozsądnym czasie,
zanim któreś z dzieci założy własną rodzinę. Bo jeżeli np. Kasia
założy rodzinę to przejmie od matki dokładnie taki sam wzorzec
rodziny i relacji między małżonkami jaki panował u nas przed moim
otrzeźwieniem i przemianą osobowości. A Teresa będzie wówczas do
upadłego bronić  wzorca, który przekazała córce i nie odkłamie rodziny.

Pozdrawiam
LeoTar

> pozdrawiam
> vonBraun




Przemysław Dębski <p...@g...pl> napisał(a):

> To co poznałeś, poznałeś tylko dla poznania, czy może jednak chciałbyś
> zmieniać to poznane ?

Nie rozumiesz jednak. To czego się dowiedziałem nie jest celem samym w sobie.
Celem jest uwolnienie dzieci spod jarzma hymenu, a także wyzwolenie samej Kobiety.


> Jeśli chcesz zmieniać - to wypadałoby wiedzieć, jakie mogą być konsekwencje
> tych zmian - oprócz tych które pozostają w sferze Twoich zyczeń, jako cel.

Zmiany to upadek wszystkich systemów politycznych i zapanowanie
odpowiedzialnej anarchii, czegoś przeciwnego anarchii propagowanej porzez
różne grupy lewackie. Powszechna odpowiedzialnośc za własne decyzje i wybory.


> Do każdego procesu, można dobrać taki punkt widzenia aby ów proces był
> "dobry lub zły". Z punktu widzenia sprawiedliwości społecznej Lew pożerający
> gazelę jest złym człowiekiem :) Natomiast z punktu widzenia całego
> ekosystemu, owe pożeranie pełni funkcję regulującą - czyli jak najbardziej
> potrzebną i korzystną.

Bzdury opowiadasz. Jesteś typowym relatywistą dla którego celem samym w
sobie  jest manipulowanie pojęciami w traki sposób aby Twoje było zawsze na
wierzchu.;)


> Jakie byłyby kosekwencje, gdyby niedowartościowane żony przestały
> nieświadomie uprawiać prostytucję z niedowartościowanymi małżonkami ?

Zapanuje powszechna zgoda i Miłośc, o której trąbił cały czas JP2.


> "Niesprawiedliwość społeczną" tego procederu jesteś w stanie zauważyć. A
> potrafisz dobrać taki punkt widzenia w którym owa prostytucja jest
> zjawiskiem korzystnym ?

Z punktu widzenia nieświadomego Człowieka prostytucja jest motorem
napędzającym poszukiwanie rozwiązania takiego, które prostytucję wyeliminuje.

Pozdrawiam
LeoTar

> Na post po zbóju zaprosił
> P.D.




Jesus <n...@p...onet.pl> napisał(a):

> Ja tak wlasnie podobnie to widze ale jednak inaczej. To znaczy
> jest na górze taki koles który przeprowadza symulacje.

Ten koleś to Ty sam.


> Stworzyl srodowisko i zamieszal by generowalo sie zycie.

Sam stworzyłeś, albo raczej tworzysz na bieżąco świat w którym żyjesz.


> Ma tam na wielkim wyswietlaczu taki pasek postepu podajacy
> mu procent ewolucji bytu od groszku przez malpe do nerwusis-chytrusus
> czyli koncowej ewolucji bytu super nad nad takiego produktu
> koncowego, ktory jak karaluch przetrwa atomowa wojne i
> spelnia wszystkie wymogi ISO i wogóle.

Produkt końcowy to świadomy Byt. Każdy z nas chce żyć świadomie.
Wystarczy wykonać ten ruch i uświadomić sobie to kim jesteśmy.


> Kobieta+niskie samopoczucie = katastrofa

Zgadza się.;)


> Jak mówisz traktuj blizniego jak siebie samego, a taka kobieta
> traktuje siebie jak szmate - chyba nie musze Tobie mówic jak traktuje
> innych

Dlatego ucieka od współżycia z mężem, ale nie chce zrezygnować z uprawiania
seksu. Więc prędzej czy później skoczy sobie na boczek :)


> jak zakonnica to katastrofa ale jak kobieta ma duzy temperament to bez
> seksu sobie nie poradzi wiec taki szantaz by nie wchodzilby w gre.

Uprawiając seks szuka sobie kobitka takiego osobnika, który da się
zmanipulować ipodporządkować. Ot co...

LeoTar



Przemysław Dębski <p...@g...pl> napisał(a):

> Użyłeś "Adama i Ewy" - chyba nie przez przypadek. Od człowieka pierwotnego
> do dziś - w paru słowach - pięknie !! :)
> Skoro mechanizmy które opisałeś wyewoluowały na przestrzeni istnienia
> gatunku ludzkiego, to chyba są jak najbardziej naturalne. Gdziez nam małym
> żuczkom negować ich sens ?

Brak wiary we własne siły widać u Ciebie. Pogodziłeś się z losem niewolnika.:)


> Inaczej:
> Przykro patrzeć jak wredny Lew wpieprza na śniadanie biedną i niewinną
> gazelę, matkę dziesięciorga gazelątek - jednak takie sa prawa natury.

Ale czy tak być musi wśród ludzi?


> Naturalny proces oraz brak dystansu wobec niego ? Wcale nie mówię, że to
> źle - inaczej bylibyśmy sto lat za gazelami. Tym bardziej, że brak dystansu
> do naturalnych procesów, jest procesm jaknajbardziej naturalnym dla gatunku
> ludzkiego - inaczej nie byłoby moherowych beretów :)

Gdy siedzisz w kotle, ktory jest stopniowopodgrzewany to nie zauważysz nawet
kiedy się ugotujesz na całkiem miękką potrawkę.

Pozdrawiam
LeoTar



Użytkownik "LeoTar" <l...@w...pl> napisał w wiadomości
news:e0d11l$oq5$6@nemesis.news.tpi.pl...
> Użytkownik "Justyna N" <c...@p...pl> napisał w wiadomości
> news:44294a8c$3@news.home.net.pl...

>> Zmiana informacji gnetycznej może nastąpić przy podziale. Później mogą
>> nastąpić mutacje spowodowane czynnikami zewnętrznymi (m.in. wszelkie
>> substancje rakotwórcze).

> Zgadzam się z tym, że błędy pojawiają się właśnie przy pierwszych
> podzialach.
> Później intensywność zatruwania płodu jest coraz mniejssza bo płód jest
> większy i "gęstość" toksyn musi być mniejsza. Ale co już się zaczęło to
> się już  nie odstanie.

Błędy jak już pisałam pojawiają się również przy podziałach w organiźmie
mężczyzny.
Jak, więc wytłumaczysz dzieci z zespołem Downa(i innymi schorzeniami), które
rodzą się w kochających, harmonijnych rodzinach, gdzie kobiety są
partnerkami, otoczonymi opieką przez całą ciążę? Piszesz o patologiach. To
mężczyźni tworzą większość patologii.


>> Nie potrafię poprostu przejść obojętnie obok takich idiotyzmów jakie tu
>> serwujesz i nie ma to nic wspólnego z moim poczuciem własnej warości.
>> Gdybym chciała się wywyższać to bym walneła taki referat, że byś się
>> zastanawiał czy to aby napewno polski.

> Naukowa nowomowa. Jeżeli czegoś się nie da wyjaśnić to tworzysz nowe
> pojęcie i pozornie sprawa jest załatwiona. Ale tylko pozornie, bo pojawiają się
> nagle nowe problemy i nierozwiązane zagadki i powstaje następne nowe pojęcie,
> które znowu do końca niczego nie objaśnia. I tak dalej, byle do przodu, byle być
> przed kimś. A o Prawdę niech się martwią ci, ktorzy nic nie rozumieja.

Jeżeli czegoś nie rozumiesz to jest Twój problem, Twój brak wiedzy, Twoje
niedoinformowanie/niedouczenie. Więc jeśli nie wiesz o czym piszę to bądź
łaskaw się chociaż nie kłócić.
Jeżeli ktoś nie radzi sobie z własnym życiem to dorabia teorie, która
utwierdza go w przekonaniu, że to nie jego wina.


>> Proponuję Ci eksperyment kup parkę królików. Zaczną się bardzo szybko
>> rozmnażać. Zapewnij im idealne warunki bytowe (ciepło, sucho, dobre
>> pożywienie-króliki nie są zbyt wymagające). Pozwól im się krzyżować nie
>> zmieniając puli genetycznej (nie dokupując nowych królików), a potem
>> powiedz mi w którym pokoleniu wystąpią pierwsze białe króliki. Jeżeli
>> chcesz skrócić eksperyment to możesz z każdego miotu zostawiać tylko
>> parkę rodzeństwa.

> Tak jak my króliki są jedną z emanacji Bytu, i tak jak my są nieświadome
> swego początku.

Czytałeś Biblię? Ja swój początek znam. Mam świadomość swojego miejsca,
przyczyny i celu.
Ty dorabiasz sobie teorie, która w danym momencie Tobie pasuje.


> I tak samo istnieje wśród nich przemoc, która napędza zmiany. I tak jak
> wśrod ludzi zbyt bliskie pokrewieństwo wyciska z manipulacji wszystkie
> negatywy.
> Czy wiesz coś na temat seksualnych zwyczajów królików? Odwołujesz się
> wyłacznie do króliczej materii pozbawiając królika duszy.

Najwyraźniej więcej niż Ty. Ja królika duszy nie pozbawiam. Zgodnie z
przekazem bibilijnym nigdy jej nie  posiadał.


>> Ja Ci tylko zwracam uwagę, że tworzysz niewiarygodne teorie, z którymi
>> każdy kto choć trochę miał do czynienia z biologią odrazu je obali.

> Bo każdy wykszatałcony to lepszy oszust. A moja teoria jest niewygodna dla
> wszystkich tych, którzy zbudowali sobie ołtarzyki z... nowych pojęć, które  to
> ołtarzyki służą im do poprawy własnegom wizerunku. Dowiedź mi, że nie mam
> racji.

Twoja teoria jest poprostu bzdurna. I nie umiesz jej poprzeć. Odwołujesz się
do genetyki-wytykam Ci błędy w rozumowaniu, więc stwierdzasz, że to bzdura i
zarzucasz mi stosowanie "nowomowy" zamiast prostych określeń.
Odwołujesz się do Biblii-znowu znajduję błędy. Ciekawe co teraz napiszesz?
Twoja teoria nie ma poprostu racjonalnego poparcia. Opracowałeś ją do
konkretnego przypadku Twojej byłej żony, a teraz próbujesz ją przepchnąć na
ogół ludzkości. I chyba nawet nie zdajesz sobie sprawy jak bardzo się mylisz.
Zdecyduj się najpierw na czym opierasz swoje wywody, a dopiero potem z nimi
wróć.

Justyna N



Użytkownik "LeoTar" <l...@w...pl> napisał w wiadomości
news:e0d11g$oq5$5@nemesis.news.tpi.pl...
> Użytkownik "Justyna N" <c...@p...pl> napisał w wiadomości
> news:44294a8c$1@news.home.net.pl...

>> Nie tylko kobiety.

> Ja prezentuję mechanizm powstawania, a Ty od razu unosisz się honorem i
> wydaje Ci się, że atakuję Kobietę. Pomyśl jednak o płodzie, który fizycznie jest
> umiejscowiony w kobiecie. Zatem jest zasilany przez kobietę i razem z odżywkami
> pobiera również z kobiety toksyny, którymi jest nafaszerowany organizm zaburzony
> emocjonalnie.

To też nie do końca. Płód jest dość szczelnie chroniony przed wpływem matki.
Prezentujesz mechanizm, który atakuje kobietę. Próbujesz udowodnić, że
kobieta (nieświadomie oczywiście) jest przyczyną wad genetycznych,
nieprawidłowości w rozwoju płodu i zniewolenia seksualnego mężczyzn. A
wspaniali, doskonali mężczyźni ulegają tej niewoli ze względu na potomstwo,
a ich głównym zadaniem powinno być wyzwolenie kobiety.
Czytasz czasem to o czym piszesz??
Gdzie w Twoich wywodach partnerstwo? Miłość? Wzajemny szacunek?
Gdzie naukowe/religijne/logiczne potwierdzenie? Twoja teoria pozostaje
teorią, bo nie potrafisz jej poprzeć.


>> Niektóre wady genetyczne (wiem, że miałam tak nie pisać, ale inaczej się
>> nie da) są przenoszone przed chromosomy ojca, lub też wynikają ze
>> spotkania genów recesywnych (mukowiscydoza) to też uważasz za wynik
>> nieprawidłowości na tle emocjonalnym?

> Genetyka opowiada bzdury. Widziałaś kiedyś gen?

A wiesz chociaż czym jest gen?


> Tak jak każda dziedzina nauki przyczynia się ona do postępów wiedzy, ale
> równocześnie służy tak jak każda inna do zaspokajania własnych potrzeb
> emocjonalnych. Każdy naukowiec chce sie czymś wyróżnić w stosunku do
> innego by się dowartościować. Braki w poczuciu własnej wartości wynikające
> z kompleksu Edypa/Elektry kompensują "odkrywając" to nowe i nowe rzeczy.
> Moc sprawcza Bytu/Człowieka jest tak wielka, że te "odkrycia" materializują się,
> ludzkość posuwa się do przodu ale tylko w dziedzinie różnych technologii a
> stoi w miejscu w rozwoju duchowym. Genetyka jest właśnie jednym z takich
> obszarów poprawiania własnego wizerunku, zadowolenia z wygranej rywalizacji
> o odkrycie lub dokonanie czegoś przed innym. I to wszystko schowane przed
> ciekawskimi, gdyż taajemnica daje w kazdej sytuacji namiastke władzy.
> To zaspokaja potrzebę wywyższania się po to by dorównać wreszcie... rodzicowi.

Większość naukowców odesłałabym Cie w tym miejscu do psychiatry. Ja tego nie
zrobie. Widać tylko, że o nauce i naukowcach nie masz za dużego pojęcia,
więc ta dyskusja do niczego nie prowadzi.
Ja próbuję Ci jak najprościej wytłumaczyć dlaczego się mylisz, a Ty
zarzucasz mi nadmiar podejścia naukowego. Sytuacja patowa, z której żadne z
nas nic nie wyniesie.


>> Tylko niewielki odsetek poronień (niestety zwiększający się) ma podłoże
>> całkowicie emocjonalne (silny stres).

> Wszystkie przeobrażenia Człowieka, w tym tzw. niepełnosprawność umysłowa
> czy fizyczna to pokłosie zaburzeń emocjonalnych. Ja widziałem na własnym
> synu jak "wychodził" z zespołu Down'a w miarę jak niwelowane były emocje. Żona
> jednak uniemożliwiła mu ostateczne uwolnienie się z tego od niej uzależnienia i
> ubezwłasnowolniła go, podczas gdy mógł już dawno temu być samodzielnym
> osobnikiem.
> Powtorzę Ci jeszcze raz: nie posądzam Jej o świadome działania uzależniające.
> Takie wychowanie wyniosła z domu rodzinnego a mogła mną manipulować
> ponieważ ja byłem wychowany bardzo podobnie i nie mogłem więc dostrzec
> tych błędów. Dostrzegłem je dopiero wowczas gdy wykrzyczała mi je córka.
> Dlatego twierdzę, ze ludzie bezdzietni nie mają szansy na uwolnienie się z
> bardzo głębokich uzależnień emocjonalnych gdyż nie mają wystarczającej
> motywacji.

Jeszcze raz (mam nadzieję ostatni) tłumaczę: zespół Downa (podobnie jak inne
schorzenia o podłożu genetycznym) jest NIEULECZALNY. Osoby nim dotknięte
mogą uzyskać samodzielność, funkcjonować jak ludzie zdrowi. Ale nie da się z
niego "wyjść". To tak jakbyś chciał sugerować, że ktoś po zmianie
zachowania, sposobu myślenia, pod wpływem emocji rodziców zmienił kolor oczu
z niebieskiego na brązowy. Ten sam poziom prawdopodobieństwa.


>> Nie bronię. Chodzi mi o to żebyś w ten sposób genetyki nie mieszał do
>> własnych rozważań albo na wstępie wyjaśnił pod jakim kątem jej używasz.

> Dla mnie genetyka to nic innego jak pewna odmiana inżynierskiej teorii informacji.
> I dlatego zawsze traktuję łącznie informację z jej nośnikiem. Informacja  nie
> istnieje bez nośnika, a więc informacja o czlowieku jest zawarta w materii, są
> nierozłączne. Materia stanowi siedlisko dla informacji, która nastepnie te materie
> ksztaltuje. Są jednością dlatego uważam odwolywanie się wyłącznie do materii
> jako informacji za błędne, a genetykę za jeszcze jeden obszar ludzkiej
> nieświadomośici. Co wcale nie znaczy, ze genetycy nie zrobili wiele dobrego.
> Wnieśli bardzo dużo dobrego, ale przede wszystkim poprawiają swoje JA.


>> Za degenerację gatunku odpowiadamy wszyscy: zanieczyszczenie środowiska,
>> postęp medyczny zakłócający selekcje naturalną.
>> Nie ma w tym jednoznacznej winy ani mężczyzn, ani kobiet.

> A czy ja komukolwiek przypisuję winę? Chyba niestarannie lub tendencyjnie
> czytasz moje posty. Przyczynę widzę w nieświadomości tego kim/czym  Człowiek
> jest i że wreszcie nadszedł czas, w którym - dzięki nagromadzonej wiedzy -
> Człowiek może pokusić się o odpowiedź na pytanie DLACZEGO ?

Chyba sam się niestarannie (albo i wcale) czytasz. Przyczyny upatrujesz się
głównie w nieświadomości kobiety. Przez cały czas zwalasz na nią winę.
Ujawniasz tym samym własne problemy z akceptacją kobiety jako matki. Spróbuj
urodzić dziecko, a wtedy porozmawiamy na temat wychowania dzieci. I wtedy
sam będziesz miał ochotę strzelić każdego kto stwierdzi, że Twoje emocje są
przyczyną problemów dziecka.


> Jeżeli zrozumie mechanizm kreowania niszczycielskiej siły wówczas przestanie
> się ścigać a zacznie korzystać w pełni z Nieograniczonych możliwości,
> nieskończonej potęgi własnego Umysłu. Bo Stworca i Człowiek to jednosc, a moc
> Stworcy/Bytu jest nieskończona. Egipcjanie budowali piramidy właśnie używając
> potęgi jeszcze mało wówczas zaburzonego Umysłu.

Egipcjanie używali TECHNIKI. Korzystali w pełni ze wszelkiej dostępnej
wówczas wiedzy.


> Nam jest już znacznie trudniej. A własciwie to nie ma znaczenia kiedy Umysł
>uświadomi sobie, że jest Bytem nieskończonym, który nie miał poczatku i dlatego
> nie miał wiedzy o sobie  samym.

Tak jest trudniej przez ludzi, którzy negują wkład nauki w udoskonalanie
życia, ludzi którzy naukowców uważają za niedowartościowanych, a ich teorie
za błędne tylko dlatego, że im samym brakuje wiedzy.


>> Od braku pewnych witamin, przez zaburzenia układu hormonalnego po wady
>> wrodzone. Stan psychiczny nie ma wpływu na podziały komórkowe szczególnie
>> na poziomie gamet.

> Odrzucasz moją tezę bo nie chcesz przyznać, ze kobieta moze byc niewinną/współwinną
> patologii. Kobieta wykreowała siebie samą na bóstwo/stworcę i teraz trudno  jest jej z
> tej pozycji zrezygnować.

Mylisz się. To Wy mężczyźni przypisaliście nam taką rolę. Sami daliście
kobietom taką władzę, a teraz przestało się to niektórym podobać. Trzeba
było o tym myśleć wcześniej.


> Władza działa jak magnes a perspektywa nieznanej  przyszłości
> przeraża tymbardziej, ze trzeba bedzie samodzielnie i na własną odpowiedzialność
> podejmować decyzje. Strach przelatuje po plecach, ale oferta jest  kusząca.;)

Co rozumiesz przez samodzielne decyzje? Wychowanie dziecka, utrzymanie go
bez pomocy mężczyzny? Życie bez "niezbędnego" męskiego wsparcia?
Powoli przestajecie być nam, kobietom potrzebni i chyba to Cie przeraża i
skłania do takich teorii. Nie chcesz się wcale z niczego wyzwalać. Wręcz
przeciwnie-chcesz żeby ktoś przyznał Ci racje, odciążył z poczucia
przegranej wobec kobiet.


>> Próbowałam na początku pisać bez terminów naukowych, ale mi e TaTa nie
>> dał.

> Bardzo niedobrze, że nie umiesz pisać bez naukowych terminow. Naukowa
> nowomowa to wielkie oszustwo

Poświęciłam większość życia nauce. Wiedza to najcenniejsze co posiadam.
Człowiek, który nie wie czemu, po co i dlaczego żyje tworzy teorie, które
mają usprawiedliwić jego wegetacje.
Nie umiesz czytać ze zrozumieniem.
Napisałam, że starałam się unikać terminów naukowych, ale na wyraźne
życzenie eTaTy zaczełam ich używać.

Justyna N




Wladyslaw Tarnawski (LeoTar) napisal(a):

>> Z taka babka jest po prostu zabawa.
>> Wojna to tez zabawa.

> Czyzbys byl az takim relatywista?

Takim, który stara sie relatywizowac sam siebie.
W praktyce jesli chodzi o taka wojne to po pieciu latach
zabawy powiedzialem do widzenia.

Jesli chodzi o teorie i o filozoficzna strone rozpatrywania,
uwazam, ze z mózgiem jest jak z rysowaniem
obrazka z kropek które laczymy ze soba liniami, krzywymi. Umysl
aproksymuje rzeczywistosc, stara sie polaczyc kropki by zaczely
mu tworzyc spójny obraz. Dzieki temu mozemy wyznaczyc z danych
które odbieramy cos posredniego - to znaczy przewidywac wynik,
kolejne zdarzenie na podstawie abstraktu tworzonego z danych. Takie
wlasnosci maja zamodelowane sieci neuronowe matematycznie. Uwazam,
ze kazda teoria jest takim abstraktem sluzacym do przewidywania zachowania
rzeczywistosci wytworzonym z doswiadczen i domniemanych powiazan
miedzy soba (polaczonych kreskami). To czyje polaczenie kropek
kreskami beda przewidywaly lepiej rzeczywistosc zrewiduje
przyszlosc, której wyniki mozna równiez odebrac na wiele
sposobów laczenia kresek. Tylko kolejne kropki moga pokazac ze
nie ta droga poprowadzilismy kreske.

Jesus

> LeoTar




Justyna N <c...@p...pl> napisał(a):

> To też nie do końca. Płód jest dość szczelnie chroniony przed wpływem matki.

A w jaki to sposób skoro pobiera pożywienie i płyny z ustroju matki. Jest z
nią bardzo ściśle zwiazany. Próbujesz zaprzeczyć oczywistości.


> Prezentujesz mechanizm, który atakuje kobietę.

Nie atakuję kobiety a jedynie stwierdzam fakty. Poprzez analizę faktów probuję
wyjaśnić dlaczego dochodzi do tak skrajnych zaburzeń i patologii zarówno w
sferze fizycznej jak i duchowej.


> Próbujesz udowodnić, że kobieta (nieświadomie oczywiście) jest przyczyną
> wad genetycznych, nieprawidłowości w rozwoju płodu i zniewolenia seksualnego
> mężczyzn.

Ja probuję coś zmienić a Ty zachowujesz sie zachowawczo. Nie czytasz tego co
pisze tylko od razu uważasz, że ja atakuję kobietę. Ja wyjasniam a Ty
zaprzeczasz oczywistościom. To nie jest dyskusja, tylko obrona zajętej raz
pozycji. Schowałaś się w skorupce, sprawujesz władzę i boisz sie wychylić
czubek nosa na świeze powietrze.


> A wspaniali, doskonali mężczyźni ulegają tej niewoli ze względu na
> potomstwo, a ich głównym zadaniem powinno być wyzwolenie kobiety.

Jesteś tchórzliwa i zachowawcza, że aż mi się niedobrze robi.


> Czytasz czasem to o czym piszesz??

Muszę czytac kiedy odpisuję na takie agresywne wypowiedzi jak Twoja. Jestes
babską szowinistką. Nie dopuszczasz rezygnacji ze sprawowania władzy za pomocą
seksu. A może Ci tego seksu brakuje albo jestes homo-, co? Lesbijki sa tak
właśnie agresywne w stosunku do mężczyzn jak Ty.


> Gdzie w Twoich wywodach partnerstwo?

Nie czytasz tego co piszę, co objaśniłem wyżej.


> Miłość? Wzajemny szacunek?

A co może kwiatki Ci posłać? Byłabyś wtedy usatysfakcjonowana?


> Gdzie naukowe/religijne/logiczne potwierdzenie? Twoja teoria pozostaje
> teorią, bo nie potrafisz jej poprzeć.

A więc wreszcie odwołanie do boga. Tu Cię boli.


> A wiesz chociaż czym jest gen?

Dla mnie to nośnik informacji. A może Ty się wypowiesz co to takiego?


> Większość naukowców odesłałaby Cie w tym miejscu do psychiatry. Ja tego nie
> zrobie. Widać tylko, że o nauce i naukowcach nie masz za dużego pojęcia,
> więc ta dyskusja do niczego nie prowadzi.

Mylisz się, zbyt długo przebywałem wśród naukowców by nie wiedzieć co soba
czasami reprezentują. I jak manipulują


> Ja próbuję Ci jak najprościej wytłumaczyć dlaczego się mylisz, a Ty
> zarzucasz mi nadmiar podejścia naukowego. Sytuacja patowa, z której żadne z
> nas nic nie wyniesie.

Pokaż, w którym miejscu cokolwiek próbowałaś wyjaśnić - Ty mnie tylko cały
czas atakujesz nie przedstawiając nic w zamian. Jesteś oszustką i manipulantką.


> Jeszcze raz (mam nadzieję ostatni) tłumaczę: zespół Downa (podobnie jak inne
> schorzenia o podłożu genetycznym) jest NIEULECZALNY.

Masz swoje zdanie na ten temat a ja mam prawo miec swoje. Tymbardziej, że mam
doświadczenie z własnym dzieckiem, czego Ty zapewne nie masz. Ja widziałem jak
się zmieniał a Ty chcesz temu zaprzeczyć. Najpierw doświadcz a później dyskutuj.


> Osoby nim dotknięte mogą uzyskać samodzielność, funkcjonować jak ludzie
> zdrowi. Ale nie da się z niego "wyjść". To tak jakbyś chciał sugerować, że
> ktoś po zmianie zachowania, sposobu myślenia, pod wpływem emocji rodziców
> zmienił kolor oczu z niebieskiego na brązowy.

Przemiany w sferze informacji pociągają za sobą zmiany w nośniku informacji
czyli w materii. Polecam zająć się teorią informacji może się czegoś nowego
dowiesz i nie będziesz pleść bzdur.


> Chyba sam się niestarannie (albo i wcale) czytasz. Przyczyny upatrujesz się
> głównie w nieświadomości kobiety. Przez cały czas zwalasz na nią winę.
> Ujawniasz tym samym własne problemy z akceptacją kobiety jako matki. Spróbuj
> urodzić dziecko, a wtedy porozmawiamy na temat wychowania dzieci. I wtedy
> sam będziesz miał ochotę strzelić każdego kto stwierdzi, że Twoje emocje są
> przyczyną problemów dziecka.

I wylazło szydło z worka: jak mamuśka urodzi dziecko to ma juz więcej do niego
praw od ojca. Tylko ona doświadcza kontaktu z dzieckiem i... uzależnia je od
siebie. Tak ,tak, to się zaczyna już od kołyski. A poza tym zaczęlaś sie
powtarzać. Nie pamiętasz co pisałaś dwa akapity powyżej.


> Egipcjanie używali TECHNIKI. Korzystali w pełni ze wszelkiej dostępnej
> wówczas wiedzy.

A skąd wiesz czego oni uzywali. Zyłaś wtedy?


> Tak jest trudniej przez ludzi, którzy negują wkład nauki w udoskonalanie
> życia, ludzi którzy naukowców uważają za niedowartościowanych, a ich teorie
> za błędne tylko dlatego, że im samym brakuje wiedzy.

Nie neguję wkładu nauki w poprawe ludzkiego życia, ale jak do tej pory to
nauka nie wyjaśniła żadnej ze spraw ostatecznych. I dalej goni w piętkę.
Tworzy tylko wiele nowych pojęć, które mają objaśniać coraz to nowe trudności
poznawcze. A niektórzy z naukowców posuwają się do jawnych oszustw aby tylko
byc pierwszymi w jakiejś dziedzinie, aby okazać się lepszymi od innych. Widzę,
żes bardzo uzależniona od nauki.


> Mylisz się. To Wy mężczyźni przypisaliście nam taką rolę. Sami daliście
> kobietom taką władzę, a teraz przestało się to niektórym podobać. Trzeba
> było o tym myśleć wcześniej.

Kobieta od zawsze rządzi sprawami wewnętrznymi i emocjami rodziny i daje jej
to taką samą albo i większą władzę aniżeli zewnętrzna władza mężczyznie.
Jesteście cwane i bardzo zachowawcze i trzeba Wam pokazac naocznie do czego te
Wasze Rządy prowadzą. Ja to zrobie na własnej rodzinie: albo się odbuduje na
nowych zasadach rzeczywistej równości i partnerstwa albo z dzieci będą się
sypac trociny na oczach ich matki. Zobaczy sama do czego doprowadziła kłamiąc
i oszukując w celu zachowania władzy nad wszystkimi. Nieważne jak zakończxy
się mój eksperyment rodzinny. Dowód będzie albo wprost albo nie wprost. I Ty
bedziesz jednym ze świadków przegranej lub zwycięstwa nad nieświadomością.


> Co rozumiesz przez samodzielne decyzje? Wychowanie dziecka, utrzymanie go
> bez pomocy mężczyzny? Życie bez "niezbędnego" męskiego wsparcia?

Skoro wyrzuca sie żywiciela z domu i pozbawia się go samowolnie wszelkich praw
w stosunku do dzieci to i mężczyzna nie ma żadnych obowiązków w stosunku do
takiej kobiety. Żadnych.


> Powoli przestajecie być nam, kobietom potrzebni i chyba to Cie przeraża i
> skłania do takich teorii. Nie chcesz się wcale z niczego wyzwalać. Wręcz
> przeciwnie-chcesz żeby ktoś przyznał Ci racje, odciążył z poczucia
> przegranej wobec kobiet.

No jeszcze zobaczymy, czy uda się Wam zawziętym feministkom żyć bez nas.


> Poświęciłam większość życia nauce. Wiedza to najcenniejsze co posiadam.
> Człowiek, który nie wie czemu, po co i dlaczego żyje tworzy teorie, które
> mają usprawiedliwić jego wegetacje.

I teraz trudno Ci zrezygnować z ołtarzyka, który sobie wybudowałaś dążąc do
bycia lepszą od swojej matki. Żal mi Ciebie.


> Nie umiesz czytać ze zrozumieniem.

A co tu rozumiec skoro nie masz nic nowego do powiedzenia.


> Napisałam, że starałam się unikać terminów naukowych, ale na wyraźne
> życzenie eTaTy zaczełam ich używać.

I to był Twój błąd .

LeoTar




Władysław Tarnawski wrote in news://news.tpi.pl:119/e0dqla$11q$1@inews.gazeta.pl
> vonBraun <i...@s...pl> napisał(a):

>> To co piszesz - choć rzadko się o tym pisze tak jawnie
>> jest przecież obecne w kulturze od dawna - zarówno w
>> literaturze jak i teorii psychologicznej (choć
>> niekoniecznie w takim zestawieniu i takim rozłożeniu
>> akcentów). Jestem więc

> Masz całkowicie rację, te treści sa pokazywane
> podświadomie przez wielu.

Świadomie i jawnie się o tym pisze i bada, lecz najczęściej
z interpretacją odwolującą się do doboru krewniaczego. /por.
zapodawana wcześniej książeczka - nawiasem niektórych mimo
wszystko wciąż ona wkurza bo obaliła parę mitów -tworząc
nowe - hehe/ Ale może dzięki takiej interpretacji, dało się
to szeroko rozkolportować bo było bardziej "strawne". Ta
wiedza "poszła w świat" w ciągu ostatnich kilku lat. W
efekcie opór przed tym co piszesz będzie dziś mniejszy, lub
też możesz przynajmniej liczyć na większe zrozumienie a nie
na natychmiastowy "odrzut przeszczepu". Mam też wrażenie, że
każde kolejne pokolenie podchodzi do seksu i problemów z nim
związanych coraz mniej mitycznie, budując coraz mniejsze
barykady pomiędzy własną wrażliwością a sferą intymną.
Jednak problem z wprowadzeniem Twojej Utopii wynikać może
nie z ludzkiej nieświadomości, lecz przyczyn obiektywnych
tkwiących w systemie społecznym.

Systemie w którym zawsze:

1.Dostępna ilość zasobów będzie mniejsza niż ludzkie potrzeby

2.Wychowanie dzieci wymagać będzie znacznego zaangażowania
tych zasobów

W tej sytuacji, skoncentrowana na wychowywaniu dzieci
kobieta zapewnić sobie musi pomoc, zaś manipulowanie
dostępem do własnych zasobów seksualnych wydaje się
skutecznym sposobem na uzyskanie pomocy partnera, który
często ma zupełnie inne cele - np. rozsiewanie swoich genów
gdzie indziej.

To rynek i "wolna konkurencja", zaś próby zastępowania
gospodarki rynkowej inną gospodarką, w tym dowolną utopią
mają następstwa dobrze nam znane.


>> niejako wstępnie przyzwyczajony do takich poglądów. Choć
>> koncepcja Twoja powstała po to aby wyjaśnić funkcjonowanie
>> jednej rodziny, może mieć pewne uniwersalne zastosowania -
>> dlatego mnie interesuje. "Na nos" wydaje mi się niepełna

> Dlaczego?
>
> A kiedyś oskarżano mnie o hermetyczność poglądów, o ich
> zamkniętość. Miał to byc rzekomo zamknięty system a więc
> "z definicji" sprzeczny w sobie

Nic nie kumam, jeśli jakiś system poglądów daje się
"zamknąć" to chyba nie może być jednocześnie "wewnętrznie
sprzeczny" inaczej byłby się "nie domknął"?

Mnie raczej interesują te zjawiska, których twoja teoria nie
tłumaczy (bo coś tłumaczy na pewno-np da się ją zastosować w
stosunku do Twojego życia - co nie znaczy, że "musowo" jest
zawsze słuszna). Dlatego zwracam uwagę np na to:

"Nie tylko kobieta ma narzędzia aby kontrolować mężczyznę,
ale i mężczyzna ma całą gamę metod aby kontrolować kobietę."

bo gdy piszesz:

"Cała koncepcja stoi na tym, że nieświadoma Ewa handlując
seksem stała się prostytutką a - według mnie - takie
podejście do seksu prowadzi do niechęci do współżycia i do
tego, który współżyć z Ewą chce, czyli do Adama."

Można równie dobrze spytać:

A dlaczego cała teoria nie stoi na tym, że mężczyzna dzięki
np.: wrodzonej postawie przywiązania do władzy i dominacji
próbuje uczynić ze swojej kobiety niewolnicę przed czym
broni się ona stosując różnego rodzaju manipulacje i bierną
agresję?

Albo: Dlaczego cała koncepcja nie stoi na tym, że mężczyzna
chce maksymalizować pulę genów , którą pozostawi po sobie w
populacji zaś kobieta stara się go utrzymać na wyłączność
manipulując seksem aby nie dzielić się jego zasobami z inną?

Koncepcję "nieczystej" i cierpiącej z tego powodu kobiety,
jako żródło wszelkiej patologii próbuję zastąpić
przykładową koncepcją "mężczyzny psychopaty" (równie
niepełną)/słabo mi to trochę wychodzi- może jakieś "cięte na
mężczyzn" panie zrobiłyby to lepiej- jakby co/ i pytam:

"Zastanawiam więc się jaką teorię psychologiczną mogłaby
stworzyć taka "wyzwolona niewolnica" w oparciu o swoje
jednostkowe doświadczenie i jak w niej byłyby rozłożone
akcenty."

Jednak podejrzewam, że aby usłyszeć odpowiedź na to pytanie
trzeba by poczekać na jakiś kobiecy odpowiednik "LeoTara" ;-)))


> [...] I nie dotyczy to tylko psychologów.:)

A wiesz odnoszę wrażenie, że niektórym rozmówcom, fakt że
jestem psychologiem jakoś dziwnie utrudnia zrozumienie tego
co piszę ;-((((

Ale jak "masz coś" do psychologów to napisz mi -
przynajmniej tyle skorzystam.

pozdrawiam
vonBraun




Użytkownik "LeoTar" <l...@N...gazeta.pl> napisał w wiadomości
news:e0ebbq$ecq$1@inews.gazeta.pl...
> Justyna N <c...@p...pl> napisał(a):

>> To też nie do końca. Płód jest dość szczelnie chroniony przed wpływem
>> matki.

> A w jaki to sposób skoro pobiera pożywienie i płyny z ustroju matki. Jest
> z nią bardzo ściśle zwiazany. Próbujesz zaprzeczyć oczywistości.

Łożysko. Coś Ci mówi? Mechanizm przekazywania płynów i pożywienia jest dość
dobrze poznany. Jednocześnie łożysko dość dobrze chroni płód przed
szkodliwymi czynnikami. (nie twierdze, że idealnie)


>> Prezentujesz mechanizm, który atakuje kobietę.

> Nie atakuję kobiety a jedynie stwierdzam fakty. Poprzez analizę faktów probuję
> wyjaśnić dlaczego dochodzi do tak skrajnych zaburzeń i patologii zarówno w
> sferze fizycznej jak i duchowej.

Dlaczego uważasz, że to kobieta jest winna patologiom? Bo wykorzystujemy
jedyną broń jaką obdarzyła nas natura(Bóg)? To, że Tobie stosunki małżeńskie
kojarzą się z prostytucją to Twój problem. Nie dopisuj teori do ogółu. Jeśli
wypowiadasz coś takiego to miej chociaż 3 przypadki na potwierdzenie.


>> Próbujesz udowodnić, że kobieta (nieświadomie oczywiście) jest przyczyną
>> wad genetycznych, nieprawidłowości w rozwoju płodu i zniewolenia
>> seksualnego  mężczyzn.

> Ja probuję coś zmienić a Ty zachowujesz sie zachowawczo. Nie czytasz tego
> co pisze tylko od razu uważasz, że ja atakuję kobietę. Ja wyjasniam a Ty
> zaprzeczasz oczywistościom. To nie jest dyskusja, tylko obrona zajętej raz
> pozycji. Schowałaś się w skorupce, sprawujesz władzę i boisz sie wychylić
> czubek nosa na świeze powietrze.

NIC nie wyjaśniasz. Wyślizgujesz się z odpowiedzialności za własne słowa.
Mam jedną uwagę. Nie znasz mnie, nie wiesz kim jestem ani jak żyję. Więc nie
wyciągaj wniosków z samego faktu, że jestem kobietą.


>> A wspaniali, doskonali mężczyźni ulegają tej niewoli ze względu na
>> potomstwo, a ich głównym zadaniem powinno być wyzwolenie kobiety.

> Jesteś tchórzliwa i zachowawcza, że aż mi się niedobrze robi.

Nie potrafisz podjąć dyskusji. Oskarżasz zamiast przytoczyć fakty.
Ja tylko podsumowałam to co sam napisałeś.


>> Czytasz czasem to o czym piszesz??

> Muszę czytac kiedy odpisuję na takie agresywne wypowiedzi jak Twoja. Jestes
> babską szowinistką. Nie dopuszczasz rezygnacji ze sprawowania władzy za
> pomocą seksu. A może Ci tego seksu brakuje albo jestes homo-, co?
> Lesbijki sa tak właśnie agresywne w stosunku do mężczyzn jak Ty.

Zauważ, że to Ty jesteś agresywny. Ja obalam Twoją teorię używając
odnośników do ogólnie przyjętych prawd. Ty popierasz swoją teorię twierdząc,
że tak jest, bo Ty tak mówisz.
Nigdy nie byłam i nie jestem uprzedzona do mężczyzn. Jeszcze raz powtarzam,
że nie okazuje Ci żadnej agresji.
Staram się prowadzić dyskusję, ale Ty się tak twardo trzymasz swojego
zdania, że nic do Ciebie nie dociera.


>> Gdzie w Twoich wywodach partnerstwo?

> Nie czytasz tego co piszę, co objaśniłem wyżej.

Piszesz o małżeńskiej prostytucji i że dopiero dzieci otwierają na
prawidłowy związek. (Bardzo duży skrót)
Ja w Twoich wywodach nie widzę planów partnerstwa. Za to jasne jest, że
chcesz zmiany urojonej władzy/dominacji Twojej byłej żony na Twoją
dominację, którą określasz mianem zdrowego związku.


>> Miłość? Wzajemny szacunek?

> A co może kwiatki Ci posłać? Byłabyś wtedy usatysfakcjonowana?

Ja nie chce od Ciebie kwiatków, wolę żebyś podał mi logiczne (NAPRAWDĘ
logiczne) uzasadnienie Twojej teorii, bez odwołoływania się do genetyki i
Biblii, bo jak widzę ani w jednym ani drugim się nie orientujesz.


>> Gdzie naukowe/religijne/logiczne potwierdzenie? Twoja teoria pozostaje
>> teorią, bo nie potrafisz jej poprzeć.

> A więc wreszcie odwołanie do boga. Tu Cię boli.

O nie. To Ty się odwoływałeś do Biblii (czyżby to było Słowo Boże??) ja
tylko podtrzymuję Twoje odniesienie.


>> A wiesz chociaż czym jest gen?

> Dla mnie to nośnik informacji. A może Ty się wypowiesz co to takiego?

W takim razie powiedz mi jak według Ciebie ta informacja jest przenoszona?


>> Większość naukowców odesłałabym Cie w tym miejscu do psychiatry. Ja tego
>> nie  zrobie. Widać tylko, że o nauce i naukowcach nie masz za dużego pojęcia,
>> więc ta dyskusja do niczego nie prowadzi.

> Mylisz się, zbyt długo przebywałem wśród naukowców by nie wiedzieć co soba
> czasami reprezentują. I jak manipulują

Jakoś watpie. Chyba nic nie skorzystałeś.


>> Ja próbuję Ci jak najprościej wytłumaczyć dlaczego się mylisz, a Ty
>> zarzucasz mi nadmiar podejścia naukowego. Sytuacja patowa, z której żadne
>> z nas nic nie wyniesie.

> Pokaż, w którym miejscu cokolwiek próbowałaś wyjaśnić - Ty mnie tylko cały
> czas atakujesz nie przedstawiając nic w zamian. Jesteś oszustką i
> manipulantką.

Przedstawiłam Ci błędy, które popełniłeś. Nie jesteś w stanie udowodnić mi,
że się mylę, więc używasz inwektyw.
"Stosunki kazirodzcze zwiększają prawdopodobieństwo:
>> wystapienia aberracji chromasomalnych, czyli nieprawidłowego rozdzielenia
>> chromosomów w anafazie I lub II mejozy, zmiany struktury chromosomu.
>> Zespół Downa jest wynikiem występowania dodatkowego 21 chromosomu."


>" Więc proszę zrezygnuj z naukowej nowomowy a skoncentruj  się na
> istocie sprawy, czyli na tym co powoduje zaburzenia w podziale komórki.

Od braku pewnych witamin, przez zaburzenia układu hormonalnego po wady
wrodzone. Stan psychiczny nie ma wpływu na podziały komórkowe szczególnie na
poziomie gamet."


>> Jeszcze raz (mam nadzieję ostatni) tłumaczę: zespół Downa (podobnie jak
>> inne  schorzenia o podłożu genetycznym) jest NIEULECZALNY.

> Masz swoje zdanie na ten temat a ja mam prawo miec swoje. Tymbardziej, że mam
> doświadczenie z własnym dzieckiem, czego Ty zapewne nie masz. Ja widziałem  jak
> się zmieniał a Ty chcesz temu zaprzeczyć. Najpierw doświadcz a później  dyskutuj.

Ja nie twierdze, że stan Twojego syna się nie zmieniał (o czym zresztą
napisałam). Ale dopóki nie przedstawisz potwierdzonego dowodu na to, że ktoś
został wyleczony z zespołu Downa to ja Ci nie uwierze, a Twoje wywody mogę
między bajki włożyć. Już napisałam wcześniej, żebyś nie wyciągał tego typu
wniosków.


>> Osoby nim dotknięte mogą uzyskać samodzielność, funkcjonować jak ludzie
>> zdrowi. Ale nie da się z niego "wyjść". To tak jakbyś chciał sugerować,   że
>> ktoś po zmianie zachowania, sposobu myślenia, pod wpływem emocji rodziców
>> zmienił kolor oczu z niebieskiego na brązowy.

> Przemiany w sferze informacji pociągają za sobą zmiany w nośniku  informacji
> czyli w materii. Polecam zająć się teorią informacji może się czegoś  nowego
> dowiesz i nie będziesz pleść bzdur.

Przypomina mi to teorię Lamarcka.


>> Chyba sam się niestarannie (albo i wcale) czytasz. Przyczyny upatrujesz  się
>> głównie w nieświadomości kobiety. Przez cały czas zwalasz na nią winę.
>> Ujawniasz tym samym własne problemy z akceptacją kobiety jako matki. Spróbuj
>> urodzić dziecko, a wtedy porozmawiamy na temat wychowania dzieci. I wtedy
>> sam będziesz miał ochotę strzelić każdego kto stwierdzi, że Twoje emocje  są
>> przyczyną problemów dziecka.

> I wylazło szydło z worka: jak mamuśka urodzi dziecko to ma juz więcej do niego
> praw od ojca. Tylko ona doświadcza kontaktu z dzieckiem i... uzależnia je od
> siebie. Tak ,tak, to się zaczyna już od kołyski. A poza tym zaczęlaś sie
> powtarzać. Nie pamiętasz co pisałaś dwa akapity powyżej.

Nie odbieram żadnemu ojcu prawa do kontaktu z dzieckiem. A powiedz mi jak
dziecko może być niezależne od matki?
Więź między kobietą, a dzieckiem powstaje już w okresie ciąży. Uzależnienie
dziecka od matki następuje już po zapłodnieniu, więc nie da się tego uniknąć.
Dlaczego proponuję Ci urodzenie dziecka? Wtedy nie miałbyś problemów, że
jakaś kobieta Tobą i Twoim dzieckiem "manipuluje".


>> Egipcjanie używali TECHNIKI. Korzystali w pełni ze wszelkiej dostępnej
>> wówczas wiedzy.

> A skąd wiesz czego oni uzywali. Zyłaś wtedy?

A skąd wiesz, że NIE używali? Żyłeś wtedy? Chyba nie chcesz mi wmówić, że
układali kamienie siłą woli?
Termin archeologia coś Ci mówi?


>> Tak jest trudniej przez ludzi, którzy negują wkład nauki w udoskonalanie
>> życia, ludzi którzy naukowców uważają za niedowartościowanych, a ich
>> teorie  za błędne tylko dlatego, że im samym brakuje wiedzy.

> Nie neguję wkładu nauki w poprawie ludzkiego życia, ale jak do tej pory to
> nauka nie wyjaśniła żadnej ze spraw ostatecznych. I dalej goni w piętkę.
> Tworzy tylko wiele nowych pojęć, które mają objaśniać coraz to nowe  trudności
> poznawcze. A niektórzy z naukowców posuwają się do jawnych oszustw aby
> tylko byc pierwszymi w jakiejś dziedzinie, aby okazać się lepszymi od innych.
> Widzę,  żes bardzo uzależniona od nauki.

Bronisz się choć to co napisałam nie było skierowane do Ciebie.
Nie twierdze, że naukowcy są idealni. Nie ma ludzi idealnych.
Zamiast tak napadać na naukowców i ich osiągnięcia zastanów się ile również
Ty zyskałeś na ich pracy.
Zadanie wyjaśniania spraw ostatecznych chyba należy do teologów nie
naukowców-oczywiście mogę się mylić.


>> Mylisz się. To Wy mężczyźni przypisaliście nam taką rolę. Sami daliście
>> kobietom taką władzę, a teraz przestało się to niektórym podobać. Trzeba
>> było o tym myśleć wcześniej.

> Kobieta od zawsze rządzi sprawami wewnętrznymi i emocjami rodziny i daje
> jej  to taką samą albo i większą władzę aniżeli zewnętrzna władza mężczyznie.
> Jesteście cwane i bardzo zachowawcze i trzeba Wam pokazac naocznie do
> czego te Wasze Rządy prowadzą. Ja to zrobie na własnej rodzinie: albo się
> odbuduje  na nowych zasadach rzeczywistej równości i partnerstwa albo z
> dzieci będą się sypac trociny na oczach ich matki. Zobaczy sama dop czego
> doprowadziła   kłamiąc  i oszukując w celu zachowania władzy nad wszystkimi.

Jesteś gotów poświęcić własne dzieci byle udowodnić swoją teorię? Po tym co
napisałeś uważam Cie za bydle nie za ojca.


> Nieważne jak zakończy się mój eksperyment rodzinny. Dowód będzie albo
> wprost albo nie wprost. I  Ty bedziesz jednym ze świadków przegranej lub
> zwycięstwa nad nieświadomością.


>> Co rozumiesz przez samodzielne decyzje? Wychowanie dziecka, utrzymanie go
>> bez pomocy mężczyzny? Życie bez "niezbędnego" męskiego wsparcia?

> Skoro wyrzuca sie żywiciela z domu i pozbawia się go samowolnie wszelkich praw
> w stosunku do dzieci to i mężczyzna nie ma żadnych obowiązków w stosunku  do
> takiej kobiety. Żadnych.

Wobec kobiety nie, ale obowiązek wobec własnego potomstwa jest czymś z czego
ŻADNA decyzja matki nie zwalnia nikogo. Nie wspominając o tym, że mało która
kobieta od tak wyrzuca "żywiciela" z domu. Mamy tylko Twoją relację-ciekawe
co na to Twoja żona.


>> Powoli przestajecie być nam, kobietom potrzebni i chyba to Cie przeraża i
>> skłania do takich teorii. Nie chcesz się wcale z niczego wyzwalać. Wręcz
>> przeciwnie-chcesz żeby ktoś przyznał Ci racje, odciążył z poczucia
>> przegranej wobec kobiet.

> No jeszcze zobaczymy, czy uda się Wam zawziętym feministkom żyć bez nas.

Nie jestem feministką. Znowu wyciągasz nadmierne wnioski. Zaznaczam, że
kobiety są coraz bardziej niezależne, coraz częściej to one utrzymują dom, a
mężczyźni zajmują się dziećmi. Ciekawe co na to Twoja teoria?


>> Poświęciłam większość życia nauce. Wiedza to najcenniejsze co posiadam.
>> Człowiek, który nie wie czemu, po co i dlaczego żyje tworzy teorie, które
>> mają usprawiedliwić jego wegetacje.

> I teraz trudno Ci zrezygnować z ołtarzyka, który sobie wybudowałaś dążąc   do
> bycia lepszą od swojej matki. Żal mi Ciebie.

Niepotrzebnie. Moja rodzina żyje w pełnej harmonii, nikt nikogo nie oskarża
o przejmowanie dominacji. Nigdy nie usiłowałam być lepsza. Od nikogo. Żyje
by służyć ludzkości, by swoją wiedzą sprawić by ludzkie życie było choć
trochę lepsze. Nie tworzę nic nie wartych teorii, które nikomu nie pomogą, a
mogą tylko zaszkodzić.


>> Nie umiesz czytać ze zrozumieniem.

> A co tu rozumiec skoro nie masz nic nowego do powiedzenia.


>> Napisałam, że starałam się unikać terminów naukowych, ale na wyraźne
>> życzenie eTaTy zaczełam ich używać.

> I to był Twój błąd .

>

> LeoTar

Oceniać mnie będą potomni. Nie Ty z Twoimi chorymi teoriami, które mają
usprawiediwić to, że porzuciłeś rodzinę.
Twoje tłumaczenia Cie nie usprawiedliwią. Podobnie jak mnie nie ruszają
Twoje ataki.

Justyna N




Użytkownik "vonBraun" <interfere@o~wywal~2.pl> napisał w wiadomości
news:e0eief$pkv$1@news2.ipartners.pl...

> jako żródło wszelkiej patologii próbuję zastąpić
> przykładową koncepcją "mężczyzny psychopaty" (równie
> niepełną)/słabo mi to trochę wychodzi- może jakieś "cięte na
> mężczyzn" panie zrobiłyby to lepiej- jakby co/ i pytam:
>
> "Zastanawiam więc się jaką teorię psychologiczną mogłaby
> stworzyć taka "wyzwolona niewolnica" w oparciu o swoje
> jednostkowe doświadczenie i jak w niej byłyby rozłożone
> akcenty."

Cięta na mężczyzn nie jestem (za bardzo), ale specjalnie dla Ciebie
zaczynając jak LeoTar:
"Byli sobie Adam i Ewa.Pierwsi ludzie." Adam wiedział skąd się wzieli-w
końcu Bóg stworzył go jako pierwszego, wyjaśnił mu wszystkie zasady. Potem
dla niego stworzył pierwszą kobietę. Adam poczuł się wyrózniony i zaczął się
wywyższać. Uzurpował sobie prawo do decydowania o życiu Ewy.

Pierwszy stosunek nie odbył się przypadkowo-był kolejną metodą zniewolenia
Kobiety. Pierwszy potomek pierwszej pary był zaskoczeniem dla Ewy, która nie
wiązała odbytego stosunku (stosunków) z zajściem w ciążę. Osłabiona po
porodzie była całkowicie zdana na łaskę Adama.

Mężczyzna zazdrosny o kontakt Kobiety z dzieckiem, kontakt, którego on nie
mógł uzyskać niewolił kobietę coraz bardziej odmawiając jej prawa do
uzyskiwania wiedzy, decydowania o własnym losie i losie jej dzieci.
Jedyną bronią kobiety stało się odkryte przypadkiem przywiązanie Mężczyzny
do seksu. Kobieta umiejętnie łącząc odmowę i zgodę na stosunki uzyskiwała
pewną swobodę działania

Uzależnienie Adama od ciała Ewy i Ewy od pomocy ze strony Adama powodowało
uczucie poniżenia u obojga. Mężczyzna coraz częściej wymuszał na Kobiecie
odbywanie stosunków, Kobieta szukała możliwości uniknięcia seksu poprzez
rodzenie kolejnych dzieci i przedłużanie okresu opieki nad nimi. Mężczyzna
wobec tego zaczął poszukwać innych kobiet zmuszając do uległości Kobietę.

Mężczyźni wynoszą swoje zachowanie z domu, gdzie widzą Ojców zrzucających
odpowiedzialność za dom i dzieci na Kobiety. Ojców wymagających od Matek
pełnego posłuszeństwa w zamian za utrzymanie.

Justyna N




Użytkownik "LeoTar" <l...@w...pl> napisał w wiadomości
news:e0d11p$oq5$7@nemesis.news.tpi.pl...

>> Jestes pewien, że konsekwencje Twoich działań ograniczą się do tego co
>> opisujesz ? Bo opisujesz same "zyski".

> Podstawowym "zyskiem" jak to nazywasz jest wyeliminowanie przemocy. Czy to
> mało?

Przyjmij że jestem "Żydem" - i pytam sie ile na tym można stracić. Uciekasz
od tego pytania jak diabeł od wody święconej :)


>> Nie ma w przyrodzie nic za darmo - psychiki ludzkiej również to dotyczy.
>> Dlatego też mam podejrzenia, iż Twój opis czegoś istotnego nie  uwzględina,
>> a moje podejrzenia są tendencyjnie ukierunkowane :)

> Kieruję się doświadczeniem a nie gdybaniem, dlatego proszę wskaż mi luki w
> mojej koncepcji, w filozofii Bytu. Bo być może coś przeoczyłem a Ty jako
> postronny obserwator możesz to zauważyć. Bo z tą obserwacją to jak z
> przemocą: jeżeli siedzisz w kotle, w którym stopniowo podnosi się  temperatura
> to wcale tego nie odczuwasz aż w końcu nieświadom ugotujesz się. Przemoc
> stanowioną w rodzinie przez kobietę też trudno jest zauważyć dopóty dopóki
> siedzi się w tym kociołku.:) Ale wystarczy krok na zewnątrz i już ją
> widać.

Jakieś dwa lata temu czytałem Twoje posty z przed siedmiu - ośmiu lat - ot
tak jakoś natrafiłem i mnie zainteresowało. Zasadniczo Twoje poglądy nie
wyewoluowały od tamtego czasu, a jedynie dorobiłeś do nich lepszy opis. Coś
co wtedy mogło wydawać się nielogiczne, ma w Twoich teraźniejszych opisach
"mocniejsze" uzasadnienie. Ale to tylko opis - a w sensie meritum - nic
nowego. Zresztą. Wtedy to do mnie trafiło, więc i teraz opis i ideologia
którą dorabiasz nie jest mi potrzebna.

Gdzie jest luka ? W samytm fakcie interpretowania. Widzisz jak Romek daje w
zęby Tomkowi. Widzisz, że Tomek traci zęby, ale zdajesz się nie dostrzegać,
że Romka boli ręka. No bo kto by się zajmował wrednym napastnikiem. On jest
zły i już. A fakty są takie, że Tomek nie ma zębów, a Romka boli ręka - z
tego można wyprowadzić trzecią zasadę dynamiki Newtona naprzykład :)
Wogóle - wiele rzeczy można wywnioskować z obserwacji bójki. A Ty
wywnioskowałeś sobie przemoc - i nie dopuszczasz wogóle myśli, o innej
interpretacji (która na dodatek nie musi stać okoniem w stosunku do Twojej,
poprostu może tyczyć zupełnie czego innego). Dlatego pytam cały czas - co
jeszcze. Jakie są inne konsekwencje faktów które opisujesz ? Fakty nie
zmieniły się od siedmiu-ośmiu lat, zmienił się tylko sposób przedstawiania
ich przez Ciebie. Coś Ty chłopie robił przez ten cały czas, poza dorabianiem
uzasadnienia dla własnej interpreatcji faktów. Zdaje mi się, żeś się wogóle
faktami nie zajmował, tylko szlifem uzasadnień :)


> A skąd jestes taki pewien tego, że w stanie bez przemocy zanikłby ten
> potencjał. Może stanie się wręcz odwrotnie i Człowiekj przekroczy wszelkie
> bariery gdyż wolny Umysł jest w stanie góry przenosić. Zniewolony to tak
> jak w przysłowiu: "Z niewolnika nie masz robotnika"

Powiem przekornie. Z doświadczenia wiem - nie z gdybania :)


>>> Czy Ty lubisz przemoc?

>> Ani lubię ani nie lubię :)

> A czy znajdujesz sie pod jej wpływem, czy tez uciekasz od niej?

>

> LeoTar

Twierdzę, że nie znajduję się pod wpływem żadnej przemocy. Czy Twoim zdaniem
oznacza to, iż jestem fachowo manipulowany ?:)

Na post po zbóju zaprosił
P.D.




Przemysław Dębski <p...@g...pl> napisał(a):

>> Podstawowym "zyskiem" jak to nazywasz jest wyeliminowanie przemocy. Czy to
>> mało?

> Przyjmij że jestem "Żydem" - i pytam sie ile na tym można stracić. Uciekasz
> od tego pytania jak diabeł od wody święconej :)

Stracić można pozorną wolność osiąganą dzięki "zdobywaniu" nowych szczytów,
które to "zdobywanie" poprawia nam własne samopoczucie. Kompleksy wyniesione z
domu rodzinnego staramy sie pokonywać w życiu dorosłym poprzez kolejne
podboje, zdobycze nauki i techniki, pokonywanie kolejnych barier. A przecież
wszystko to dane nam jest od Stworcy tylko, ze my nie potrafimy tego
wykorzystać gdyż uzależnienia emocjonalne hamują wydajność naszych procesorów.


>> Kieruję się doświadczeniem a nie gdybaniem, dlatego proszę wskaż mi luki w
>> mojej koncepcji, w filozofii Bytu. Bo być może coś przeoczyłem a Ty jako
>> postronny obserwator możesz to zauważyć. Bo z tą obserwacją to jak z
>> przemocą: jeżeli siedzisz w kotle, w którym stopniowo podnosi się temperatura
>> to wcale tego nie odczuwasz aż w końcu nieświadom ugotujesz się. Przemoc
>> stanowioną w rodzinie przez kobietę też trudno jest zauważyć dopóty dopóki
>> siedzi się w tym kociołku.:) Ale wystarczy krok na zewnątrz i już ją  widać.

> Gdzie jest luka ? W samytm fakcie interpretowania. (...)
> Wogóle - wiele rzeczy można wywnioskować z obserwacji bójki. A Ty
> wywnioskowałeś sobie przemoc - i nie dopuszczasz wogóle myśli, o innej
> interpretacji (która na dodatek nie musi stać okoniem w stosunku do Twojej,
> poprostu może tyczyć zupełnie czego innego). Dlatego pytam cały czas - co
> jeszcze.

Podpowiedz więc, może pomożesz mi jeszcze coś nowego odsłonić.:)


> Jakie są inne konsekwencje faktów które opisujesz ?

Wolność i odpowiedzialność, równość, braterstwo.


>> A skąd jestes taki pewien tego, że w stanie bez przemocy zanikłby ten
>> potencjał. Może stanie się wręcz odwrotnie i Człowiekj przekroczy wszelkie
>> bariery gdyż wolny Umysł jest w stanie góry przenosić. Zniewolony to tak
>> jak w przysłowiu: "Z niewolnika nie masz robotnika"

> Powiem przekornie. Z doświadczenia wiem - nie z gdybania :)

A jakie to doświadczenie umożliwiło Ci wyzwolenie się z uzaleznień. Przyznaj
się publicznie. Zachwalany towar lubi światłość dnia a nie ciemność nocy.


>> A czy znajdujesz sie pod jej wpływem, czy tez uciekasz od niej?

> Twierdzę, że nie znajduję się pod wpływem żadnej przemocy.

Widocznie jesteś stanu wolnego... Czy się mylę? :)


> Czy Twoim zdaniem oznacza to, iż jestem fachowo manipulowany ?:)

Tak, manipulujesz sam sobą. Żeby zatrzymać się w stanie równowagiu chwiejnej.

Pozdrawiam
LeoTar

> Na post po zbóju zaprosił
> P.D.




Użytkownik "Władysław Tarnawski" <l...@N...gazeta.pl> napisał w
wiadomości news:e0dsp4$apb$1@inews.gazeta.pl...
> Przemysław Dębski <p...@g...pl> napisał(a):

>> To co poznałeś, poznałeś tylko dla poznania, czy może jednak chciałbyś
>> zmieniać to poznane ?

> Nie rozumiesz jednak. To czego się dowiedziałem nie jest celem samym w  sobie.
> Celem jest uwolnienie dzieci spod jarzma hymenu, a także wyzwolenie samej
> Kobiety.

Ja mogę nie rozumieć, ale wypadałoby byś Ty rozumiał to, przy czym chcesz
"majsterkować".


> Bzdury opowiadasz. Jesteś typowym relatywistą dla którego celem samym w
> sobie jest manipulowanie pojęciami w traki sposób aby Twoje było zawsze na
> wierzchu.;)

A konkretnie, to w którym miejscu i jakimi słowami ?


> Zapanuje powszechna zgoda i Miłośc, o której trąbił cały czas JP2.

>

> LeoTar

Noooo. Wołami: rata 300 zł. Bez odsetek !!! Bez prowizji !!!
A pod spodem małym druczkiem: z odsetkami i z prowizją - rata wynosi 1000 zł
:)

Pokaż mi lepiej to - co małym druczkiem napisane, pod głośnym "zgoda i
miłość".

Na post po zbóju zaprosił
P.D.



Jesus <n...@p...onet.pl> napisał(a):

> Jesli chodzi o teorie i o filozoficzna strone rozpatrywania,
> uwazam, ze z mózgiem jest jak z rysowaniem
> obrazka z kropek które laczymy ze soba liniami, krzywymi. Umysl
> aproksymuje rzeczywistosc, stara sie polaczyc kropki by zaczely
> mu tworzyc spójny obraz.

Czyżbyś uważał, że Umysł jest wytworem rzeczywistości. Ja uważam, że to Umysł
stwarza rzeczywistość, że to my sami jesteśmy Tworcami rzeczywistości,
stwarzamy ją. Zgadzam się z Tobą co do łączenia kropek liniami - traktuję
kropki jako kolejne doświadczenia Umysłu, który ekstrapolując połączenia
przybliża się doświadczalnie do uzyskania samoświadomości.


> Dzieki temu mozemy wyznaczyc z danych
> które odbieramy cos posredniego - to znaczy przewidywac wynik,
> kolejne zdarzenie na podstawie abstraktu tworzonego z danych.

Ja nic innego nie robię tylko przybliżam rzeczywistość na podstawie
zgromadzonych faktów, kolejnych doświadczeń.


> Takie wlasnosci maja zamodelowane sieci neuronowe matematycznie.

I ich doskonały pierwowzór czyli Mózg.:)


> Uwazam, ze kazda teoria jest takim abstraktem sluzacym do przewidywania
> zachowania rzeczywistosci wytworzonym z doswiadczen i domniemanych powiazan
> miedzy soba (polaczonych kreskami).

Całkowicie sie z Tobą zgadzam. A celem jest taka teoria, która będzie
umożliwiała w sposób całkowicie pewny i powtarzalny przewidywanie przyszłości.
A właściwie świadome kreowanie rzeczywistości. Na razie kreujemy rzeczywistość
w sposób nieświadomy i pod przymusem poszukującego prawdy Umysłu. Za chwilę
będziemy te rzeczywistość kreować bez przymusu.


> To czyje polaczenie kropek kreskami beda przewidywaly lepiej rzeczywistosc
> zrewiduje przyszlosc, której wyniki mozna równiez odebrac na wiele
> sposobów laczenia kresek.

Czyżbys wylazywał objawy rytwalizaji o to kto pierwszy. Z punktu widzenia
Umysłu to nie ma zadnego najmniejszego znaczenia kto bedzie tympierwszym,
wazne by taki sie znalazł. Al eprzecież ten pierwszy to tylko materialna
inkarnacja Bytu, który jest Jednością. Nie ścigajmy sie, proszę.


> Tylko kolejne kropki moga pokazac ze nie ta droga poprowadzilismy kreske.

Wszystkie drogi prowadza do Rzymu jak mówi przysłowie. Wystarczy zauważyć, że
Rzym jest jeden...

Pozdrawiam
LeoTar



Użytkownik "LeoTar" <l...@N...gazeta.pl> napisał w wiadomości
news:e0g5rg$ooq$1@inews.gazeta.pl...

>> Gdzie jest luka ? W samytm fakcie interpretowania. (...)
>> Wogóle - wiele rzeczy można wywnioskować z obserwacji bójki. A Ty
>> wywnioskowałeś sobie przemoc - i nie dopuszczasz wogóle myśli, o innej
>> interpretacji (która na dodatek nie musi stać okoniem w stosunku do Twojej,
>> poprostu może tyczyć zupełnie czego innego). Dlatego pytam cały czas - co
>> jeszcze.

> Podpowiedz więc, może pomożesz mi jeszcze coś nowego odsłonić.:)

Ależ proszę. Pamiętej tylko o tym, że nie neguję Twojej interpretacji -
mówię o innych skutkach uświadomienia. A oto i one:
.... aaaa znam już to, to już przerabiałem, nie chce mi się w to pakować ...
nuuuudy. Czym by tu się zająć ? Hmmmm, może pieleniem grządek, ależ to nudne
i bez sensu - i w zasadzie po co to robić, skoro i tak chwasty odrosną.
Bleeee. Może by pogadać z LeoTarem na usenecie ? Eeeeee, nic nowego, nie
mówi czegoś o czym bym nie wiedział :)


>>> A skąd jestes taki pewien tego, że w stanie bez przemocy zanikłby ten
>>> potencjał. Może stanie się wręcz odwrotnie i Człowiekj przekroczy  wszelkie
>>> bariery gdyż wolny Umysł jest w stanie góry przenosić. Zniewolony to tak
>>> jak w przysłowiu: "Z niewolnika nie masz robotnika"

>> Powiem przekornie. Z doświadczenia wiem - nie z gdybania :)

> A jakie to doświadczenie umożliwiło Ci wyzwolenie się z uzaleznień.  Przyznaj
> się publicznie. Zachwalany towar lubi światłość dnia a nie ciemność nocy.

Ależ nigdzie nie twierdziłem, że jestem wolny od uzależnień :) Stwierdziłem,
że bez chuśtawki emocjonalnej nie ma motywacji - i wiem to z doświadczenia.
Powiem więcej. Nie będę stawał w obronie tez których nie wygłaszałem. Próba
sprowadzania rozmówcy (mnie) do takiej roli, to czystej wody sztuczka
manipulatorska :)


>>> A czy znajdujesz sie pod jej wpływem, czy tez uciekasz od niej?

>> Twierdzę, że nie znajduję się pod wpływem żadnej przemocy.

> Widocznie jesteś stanu wolnego... Czy się mylę? :)

Jestem stanu wyzwolonego, aczkolwiek nie wolnego :)


> Tak, manipulujesz sam sobą. Żeby zatrzymać się w stanie równowagi
> chwiejnej.

Po czym wnosisz ?

Na post po zbóju zaprosił
P.D.

 
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego