Opowieść o Adamie i Ewie odc.4 - Jak to na wojence bywało

Przejdź do treści

Menu główne:

Opowieść o Adamie i Ewie odc.4

Rok 2006 > Opowieść o Adamie i Ewie

Użytkownik "Władysław Tarnawski" <l...@N...gazeta.pl> napisał w
wiadomości news:e0dtid$ekp$1@inews.gazeta.pl...
> Przemysław Dębski <p...@g...pl> napisał(a):

>> Użyłeś "Adama i Ewy" - chyba nie przez przypadek. Od człowieka
>> pierwotnego do dziś - w paru słowach - pięknie !! :)
>> Skoro mechanizmy które opisałeś wyewoluowały na przestrzeni istnienia
>> gatunku ludzkiego, to chyba są jak najbardziej naturalne. Gdziez nam
>> małym  żuczkom negować ich sens ?

> Brak wiary we własne siły widać u Ciebie. Pogodziłeś się z losem
> niewolnika.:)

Jesteś niewolnikiem własnych wyobrażeń o wolności. Czy byłbyś w stanie
zrezygnować ze swoich dążeń ? :)


>> Inaczej:
>> Przykro patrzeć jak wredny Lew wpieprza na śniadanie biedną i niewinną
>> gazelę, matkę dziesięciorga gazelątek - jednak takie sa prawa natury.

> Ale czy tak być musi wśród ludzi?

Widać musi - skoro jest. A jest zapewne nie bez powodu.


> Gdy siedzisz w kotle, ktory jest stopniowopodgrzewany to nie zauważysz
> nawet kiedy się ugotujesz na całkiem miękką potrawkę.

>

> LeoTar

Ależ skąd ten strach przed podgrzaniem ? Ja tam nie obawiam się zostać nawet
całkiem ugotowanym - jakoś zawsze mam przeczucie, że i tak sobie dam radę -
w razie gdyby co. Jesteś pewien, że to u mnie występuje brak wiary we własne
siły ? :)

Na post po zbóju zaprosił
P.D.




Użytkownik "Justyna N" <c...@p...pl> napisał w wiadomości
news:442ad651@news.home.net.pl...

> Łożysko. Coś Ci mówi? Mechanizm przekazywania płynów i pożywienia jest
> dość dobrze poznany. Jednocześnie łożysko dość dobrze chroni płód przed
> szkodliwymi czynnikami. (nie twierdze, że idealnie)

I o ten właśnie drobiazg chodzi tak jak i o to, że mechanizm jest nie do
końca poznany.


> Dlaczego uważasz, że to kobieta jest winna patologiom?

Nigdy tak nie powiedziałem, że to wyłacznie kobieta jest odspowiedzialna za
patologie w naszym życiu.


> Bo wykorzystujemy jedyną broń jaką obdarzyła nas natura(Bóg)?

Boga nie ma. Jest tylko Twórczy Umysł, Byt ponadczasowy. Polecam
zainteresować sie praktykami Voodoo aby przekonać sie jak potężny jest
umysł.


> To, że Tobie stosunki małżeńskie kojarzą się z prostytucją to Twój problem.
> Nie dopisuj teori do ogółu. Jeśli wypowiadasz coś takiego to miej chociaż
> 3 przypadki na potwierdzenie.

Zdaję sobie doskonale sprawę z tego jak trudno jest przyznać się przed
samym/samą sobą do różnych przypadłości szczególnie wówczas, gdy człowiek
nie zdaje sobie z tego sprawy. Kiedy jest nieświadom dolegliwqści.


> NIC nie wyjaśniasz. Wyślizgujesz się z odpowiedzialności za własne słowa.
> Mam jedną uwagę. Nie znasz mnie, nie wiesz kim jestem ani jak żyję. Więc
> nie wyciągaj wniosków z samego faktu, że jestem kobietą.

Masz być przede wszystkim Człowiekiem.


> Zauważ, że to Ty jesteś agresywny. Ja obalam Twoją teorię używając
> odnośników do ogólnie przyjętych prawd. Ty popierasz swoją teorię
> twierdząc, że tak jest, bo Ty tak mówisz.

Ogólnie przyjęte "prawdy" wcale nie muszą odpowiadac rzeczywistości a tylko
próbują ją zdefiniowac. Zauwaz jednak, że żadna z tzw. ogólnie przyjętych
"prawd" nie jest w stanie opisać rzeczywistości. Nawet tej nam najbliższej.


> Piszesz o małżeńskiej prostytucji i że dopiero dzieci otwierają oczy  na
> prawidłowy związek. (Bardzo duży skrót)
> Ja w Twoich wywodach nie widzę planów partnerstwa. Za to jasne jest, że
> chcesz zmiany urojonej władzy/dominacji Twojej byłej żony na Twoją
> dominację, którą określasz mianem zdrowego związku.

Wyłazi z Ciebie brak zaufania do mężczyzny. I dlatego chcesz podtrzymać
władzę kobiety. Nie ufasz więc chcesz dominować.


>> A więc wreszcie odwołanie do boga. Tu Cię boli.

> O nie. To Ty się odwoływałeś do Biblii (czyżby to było Słowo Boże??) ja
> tylko podtrzymuję Twoje odniesienie.

Jak zwykle, krok za mężczyzną. Niech koń ciągnie aż padnie, wówczas będzie
następny. A słyszałaś porzekadło: baba z wozu koniom lżej? :)


> Ja nie twierdze, że stan Twojego syna się nie zmieniał (o czym zresztą
> napisałam). Ale dopóki nie przedstawisz potwierdzonego dowodu na to, że
> ktoś został wyleczony z zespołu Downa to ja Ci nie uwierze, a Twoje wywody
> mogę między bajki włożyć. Już napisałam wcześniej, żebyś nie wyciągał tego
> typu wniosków.

Mój syn będzie przykładem i dowodem na prawdziwość mojej tezy.


> Nie odbieram żadnemu ojcu prawa do kontaktu z dzieckiem. A powiedz mi jak
> dziecko może być niezależne od matki?

A czy sam fakt, że oddziela sie od matki przez poród nie jest już
dostatecznymn wyrażeniem jego woli bycia wolnym?


> Więź między kobietą, a dzieckiem powstaje już w okresie ciąży.
> Uzależnienie dziecka od matki następuje już po zapłodnieniu, więc nie da
> się tego uniknąć.

I sądzisz, ze ta więź ma trwać wiecznie, że dziecko aż do grobowej deski ma
być przywiązane pępowiną do matki?


> Bronisz się choć to co napisałam nie było skierowane do Ciebie.
> Nie twierdze, że naukowcy są idealni. Nie ma ludzi idealnych.
> Zamiast tak napadać na naukowców i ich osiągnięcia zastanów się ile
> również Ty zyskałeś na ich pracy.

Tak, zyskałem i to bardzo wiele. Cały czas czerpię ze skarbnicy wiedzy i
wcale nie zaprzeczam temu, że naukowcy wykonują dobra robotę. Ale też są
dziećmi swoich uzaleznionych rodziców i poprzez swoją pracę starają sie
poprawić przed samymi sobą swój wizerunek. Cierpią tak samo jak inni z
powodu kompleksów dzieciństwa. Pracując budują Nowy Świat, którego
zwieńczeniem będzie Wolny Człowiek.


> Zadanie wyjaśniania spraw ostatecznych chyba należy do teologów nie
> naukowców-oczywiście mogę się mylić.

Oni poszukują tak jak inni. Nie odbieraj jednak prawa do poszukiwania
rozwiązań ostatecznych nie-teologom. Teolodzy też mogą się mylić, a już
szczególnie ci, ktorzy nie maja swoich rodzin. Dlatego probują się coś
dowiedzieć przez konfesjonał.:)


> Jesteś gotów poświęcić własne dzieci byle udowodnić swoją teorię? Po tym
> co napisałeś uważam Cie za bydle nie za ojca.

Mało mnie to obchodzi co Ty o mnie myślisz. Ważne jest by na oczy przejrzała
Teresa M. z którą te dzieci spłodziłem.


> Wobec kobiety nie, ale obowiązek wobec własnego potomstwa jest czymś z
> czego ŻADNA decyzja matki nie zwalnia nikogo. Nie wspominając o tym, że
> mało która kobieta od tak wyrzuca "żywiciela" z domu. Mamy tylko Twoją
> relację-ciekawe co na to Twoja żona.

Nie mam nic prezeciwko byś ją o to zapytała .:)


> > I teraz trudno Ci zrezygnować z ołtarzyka, który sobie wybudowałaś dążąc
> > do bycia lepszą od swojej matki. Żal mi Ciebie.

> Niepotrzebnie. Moja rodzina żyje w pełnej harmonii, nikt nikogo nie
> oskarża o przejmowanie dominacji. Nigdy nie usiłowałam być lepsza. Od
> nikogo. Żyje by służyć ludzkości, by swoją wiedzą sprawić by ludzkie życie
> było choć trochę lepsze. Nie tworzę nic nie wartych teorii, które nikomu
> nie pomogą, a mogą tylko zaszkodzić.

Wyłazi z Ciebie kobieca zachowawczość, niechęć do samodzielnego myślenioa i
zmian. Pozycja bożka w rodzinie daje Ci dobre samopoczucie i tyle Ci wystarcza.
A wstyd, powinnas mieć jakies ambicje...:)


> Oceniać mnie będą potomni. Nie Ty z Twoimi chorymi teoriami, które mają
> usprawiediwić to, że porzuciłeś rodzinę.

To nie ja porzuciłem rodzinę lecz kobieta wyrzuciła mnie z niej. Obawiała
sie bowiem, że straci władze, która ja po niej zagarne. A mnie ani w głowie
dominować nad kimś. Nie pozwolę jednak by ktokolwiek mnie kopnął

> Twoje tłumaczenia Cie nie usprawiedliwią. Podobnie jak mnie nie ruszają
> Twoje ataki.

To tylko odpowiedź na Twoje wierzgnięcia.:)

Pozdrawiam
LeoTar




Przemysław Dębski <p...@g...pl> napisał(a):

>> Brak wiary we własne siły widać u Ciebie. Pogodziłeś się z losem niewolnika.:)

> Jesteś niewolnikiem własnych wyobrażeń o wolności. Czy byłbyś w stanie
> zrezygnować ze swoich dążeń ? :)

Tak.


>> Gdy siedzisz w kotle, ktory jest stopniowo podgrzewany to nie zauważysz
>> nawet kiedy się ugotujesz na całkiem miękką potrawkę.

> Ależ skąd ten strach przed podgrzaniem ? Ja tam nie obawiam się zostać nawet
> całkiem ugotowanym - jakoś zawsze mam przeczucie, że i tak sobie dam radę -
> w razie gdyby co.

I o to właśnie chodzi, żeby przeczucie zamienić w pewność. Dlatego trzeba
rozwalić cały system socjalnego zabezpieczenia.


> Jesteś pewien, że to u mnie występuje brak wiary we własne siły ? :)

Czyżbyś sugerował, że to moja przypadłość ? :)

Pozdrawiam
LeoTar

> Na post po zbóju zaprosił
> P.D.




Katja napisała:

Wiesz co LeoTar, nie rozumiem dlaczego nie dasz se spokoju z zona i
dziecmi.
Zrezygnowales z nich juz dawno temu. Ta obecna szarpanina nic nie
pomoze, i wyglada na to, ze zrobiliscie sobie z zona zawody kto
kogo. Zona przysyla Jasia, a ty to kupujesz, twierdzisz ze zona
manipuluje Jasiem, a ty sam tez to robisz. I w tym momencie nieistotna
jest twoja ideologia o kupczeniu dupa. Uwazasz ze winna rozpadowi
rodziny jest zona, dlatego ja szmacisz. Uwazasz ze winna
ograniczeniu kontaktów twoich z dziecmi jest zona, dlatego ja
szmacisz. Wszystkiemu winna jest zona, dlatego ja szmacisz. Bo winna
jest zona, Justyne szmacisz. Cos tu jest nie tak.

Masz zal do zony Teresy, ok, masz prawo. Miedzy wami jest wiele
niewyjasnionych spraw, ok. Ale w ten sposób, jak to robisz teraz,
niczego nie polepszysz, i ty idziesz w zaparte i ona sila rzeczy
tez. Chesz zebyscie sie zajebali w ten sposób na smierc? OK.
Malo ci jednej depresji? OK.

W momencie kiedy wyjechales do Stanów zrezygnowales z  c a l e j
rodziny; tylko dlatego ze zona wyjebala cie z  w a s z e g o domu,
ok. Zlozyles pozew rozwodowy, ok. To do kogo teraz kurwa masz
pretensje? Niecierpiales zony za kupczenie dupa, i trójki dzieci
razem z nia tez? W tamtym momencie zrobiles tak: pocalujcie mnie
wszyscy w dupe! I najwyzsza cene zaplacily dzieci. Zachowales
sie jak szczeniak, jak gówniarz. Ty nie rozumiesz co to jest
odpowiedzialnosc za rodzine i dzieci. Ty nie rozumiesz ze byles
za te dzieci wspólodpowiedzialny.
Odciales kase, ok. Jak widac zona z 3 dzieci jakos sobie
poradzila finansowo.
Ale zrozum ze poradzic sobie finansowo to nie równa sie poradzic
sobie emocjonalnie. I teraz zbierasz zniwo. Bo nie bylo cie przy
nich. Bo nie wiesz jak by mogla wygladac ta rodzina gdyby jej
problemy byly na biezaco rozwiazywane - a nie byly, bo ciebie nie
bylo. Bo wsadziles dupe w samolot i wyladowales tysiace
kilometrów od Wroclawia.
Taki byl twój wybór, to teraz nie miej pretensji do Teresy i polowy
rodzaju ludzkiego, bo jak dupa dupa, tak rodzic bedzie.

Jedyne co mozesz zrobic, to spotkac sie z Teresa gdzies na
neutralnym gruncie (dobry obiad w restauracji) i wysluchac co ona ma
do powiedzenia nie wdajac sie w awanture. Spisac wszsytkie zale na
kartce. Byc moze uda wam sie dojsc do ladu i wyjasnic wszystko,
skoro zalezy ci na dzieciach. Porozumienie ponad podzialami.

Jedno ci napisze, nie próbuj w oczach dzieci strategicznie
dyskredytowac ich matki, bo nic z tego nie bedzie. Ona jest jaka
jest, ale bez wzgledu na to co o niej myslisz, to ona byla z
dziecmi przez caly ten czas, a tego nic nie zmieni. Emocjonalnie
jestes na kiepskiej pozycji i przyjmij to do wiadomosci.

Katja




Użytkownik "Władysław Tarnawski" <l...@N...gazeta.pl> napisał w
wiadomości news:e0gdjq$2dq$1@inews.gazeta.pl...

> I o to właśnie chodzi, żeby przeczucie zamienić w pewność. Dlatego trzeba
> rozwalić cały system socjalnego zabezpieczenia.

Myślę, że nie w tym rzecz. Ten system, to tylko narzędzie "przywoływania do
porządku" słabych osobników. Wielu jest facetów, którzy nie zostawiają
swoich żon - tylko ze względu na ewentualne konsekwencje. Chciałbyś pozbawić
ich jedynej w zasadzie możliwości przezwyciężenia własnego strachu ?


>> Jesteś pewien, że to u mnie występuje brak wiary we własne siły ? :)

> Czyżbyś sugerował, że to moja przypadłość ? :)

>

> LeoTar

Nie. Poprostu odwracam kota ogonem :)

Na post po zbóju zaprosił
P.D.



LeoTar napisal(a):

>> Tylko kolejne kropki moga pokazac ze nie ta droga poprowadzilismy kreske.

> Wszystkie drogi prowadza do Rzymu jak mówi przyslowie. Wystarczy zauwazyc, ze
> Rzym jest jeden...

Dla mnie prawa programowania sumienia sa do konca zrozumiale.
Wiem, ze gdzies dzwoni, ale nie wiem w jakim kosciele.
No ale jak znam ludzi to zapewne w rzymsko-katolickim.

Nie podoba Ci sie rywalizacja. To ja mysle, ze to jest cos
wiecej niz tylko niepodobanie, to jest zaprogramowane sumienie i
objawia sie dysonansem wg mojej interpretacji bo dysonas mysli
memami, nie mysli wogóle - jest nieswiadomy -> to automat.
Zinterpretowalem to tak zaprogramowales, ze rywalizacja to "zlo" i
gdy pisalem o tym ze rzeczywistosc zrewiduje poglad najblizszy
prawdzie dysonans zadzialal... "o czy on nie mówi o rywalizacji - to
zle... " , cos w stylu meza wpadajacego domu, patrzy na lózko a
tam zona z facetem nago i naszlo go nieprzyjemne przeczucie "aha..
tak myslalem, wypili moje piwo z lodówki".

Ten automat to wlasnie ta nieswiadomosc. Moja, Twoja, czy tej Kobiety

Jesus




Przemysław Dębski <p...@g...pl> napisał(a):

>> Podpowiedz więc, może pomożesz mi jeszcze coś nowego odsłonić.:)

> Ależ proszę. Pamiętej tylko o tym, że nie neguję Twojej interpretacji -
> mówię o innych skutkach uświadomienia. A oto i one:
> ..... aaaa znam już to, to już przerabiałem, nie chce mi się w to pakować ...
> nuuuudy. Czym by tu się zająć ? Hmmmm, może pieleniem grządek, ależ to
> nudne  i bez sensu - i w zasadzie po co to robić, skoro i tak chwasty odrosną.
> Bleeee. Może by pogadać z LeoTarem na usenecie ? Eeeeee, nic nowego, nie
> mówi czegoś o czym bym nie wiedział :)

Mnie też wydawało się kiedyś, że wyzwolenie się z uzależnień sprowadzi życie
do nudy i nicości. Zmieniło się gdy dostrzegłem różnicę między przymusem
wyboru a swobodą wyboru. Zamiast przymusu możesz czerpać z wyboru
przyjemność. I to robiąc to samo co do tej pory, czyli to co potrafię robić najlepiej.


>>>> A skąd jestes taki pewien tego, że w stanie bez przemocy zanikłby ten
>>>> potencjał. Może stanie się wręcz odwrotnie i Człowiekj przekroczy
>>>> wszelkie bariery gdyż wolny Umysł jest w stanie góry przenosić.
>>>> Zniewolony to tak jak w przysłowiu: "Z niewolnika nie masz robotnika"

>>> Powiem przekornie. Z doświadczenia wiem - nie z gdybania :)

>> A jakie to doświadczenie umożliwiło Ci wyzwolenie się z uzaleznień. Przyznaj
>> się publicznie. Zachwalany towar lubi światłość dnia a nie ciemność nocy.

> Ależ nigdzie nie twierdziłem, że jestem wolny od uzależnień :)  Stwierdziłem,
> że bez huśtawki emocjonalnej nie ma motywacji - i wiem to z doświadczenia.

Motywacji ku czemu? Czy nie chodzi o to by być motywowanym do walki o to, by
być od kogoś innego lepszym? Czy czlowiekowi rywalizacja jest potrzebna do
trwania? Według mnie nie.


> Powiem więcej. Nie będę stawał w obronie tez których nie wygłaszałem.
> Próba sprowadzania rozmówcy (mnie) do takiej roli, to czystej wody sztuczka
> manipulatorska :)

Przepraszam jeżeli coś takiego odczułeś.:)

Pozdrawiam
LeoTar

> Na post po zbóju zaprosił
> P.D.




Przemysław Dębski <p...@g...pl> napisał(a):

>> Podpowiedz więc, może pomożesz mi jeszcze coś nowego odsłonić.:)

> Ależ proszę. Pamiętej tylko o tym, że nie neguję Twojej interpretacji -
> mówię o innych skutkach uświadomienia. A oto i one:
> ..... aaaa znam już to, to już przerabiałem, nie chce mi się w to pakować ...
> nuuuudy. Czym by tu się zająć ? Hmmmm, może pieleniem grządek, ależ to
> nudne  i bez sensu - i w zasadzie po co to robić, skoro i tak chwasty odrosną.
> Bleeee. Może by pogadać z LeoTarem na usenecie ? Eeeeee, nic nowego, nie
> mówi czegoś o czym bym nie wiedział :)

Mnie też wydawało się kiedyś, że wyzwolenie się z uzależnień sprowadzi życie
do nudy i nicości. Zmieniło się gdy dostrzegłem różnicę między przymusem
wyboru a swobodą wyboru. Zamiast przymusu możesz czerpać z wyboru
przyjemność. I to robiąc to samo co do tej pory, czyli to co potrafię robić najlepiej.


>>>> A skąd jestes taki pewien tego, że w stanie bez przemocy zanikłby ten
>>>> potencjał. Może stanie się wręcz odwrotnie i Człowiekj przekroczy
>>>> wszelkie bariery gdyż wolny Umysł jest w stanie góry przenosić.
>>>> Zniewolony to tak jak w przysłowiu: "Z niewolnika nie masz robotnika"

>>> Powiem przekornie. Z doświadczenia wiem - nie z gdybania :)

>> A jakie to doświadczenie umożliwiło Ci wyzwolenie się z uzaleznień. Przyznaj
>> się publicznie. Zachwalany towar lubi światłość dnia a nie ciemność nocy.

> Ależ nigdzie nie twierdziłem, że jestem wolny od uzależnień :) Stwierdziłem,
> że bez huśtawki emocjonalnej nie ma motywacji - i wiem to z doświadczenia.

Motywacji ku czemu? Czy nie chodzi o to by być motywowanym do walki o to, by
być od kogoś innego lepszym? Czy czlowiekowi rywalizacja jest potrzebna do
trwania? Według mnie nie.


> Powiem więcej. Nie będę stawał w obronie tez których nie wygłaszałem.
> Próba  sprowadzania rozmówcy (mnie) do takiej roli, to czystej wody sztuczka
> manipulatorska :)

Przepraszam jeżeli coś takiego odczułeś.:)

Pozdrawiam
LeoTar

> Na post po zbóju zaprosił
> P.D.




Przemysław Dębski <p...@g...pl> napisał(a):

>>> To co poznałeś, poznałeś tylko dla poznania, czy może jednak chciałbyś
>>> zmieniać to poznane ?

>> Nie rozumiesz jednak. To czego się dowiedziałem nie jest celem samym w sobie.
>> Celem jest uwolnienie dzieci spod jarzma hymenu, a także wyzwolenie samej
>> Kobiety.

> Ja mogę nie rozumieć, ale wypadałoby byś Ty rozumiał to, przy czym chcesz
> "majsterkować".

Bardzo dobrze zdaję sobie z tego sprawę i mogę Ci powiedzieć, że nie taki
diabeł straszny jakby się na pierwszy rzut oka wydawało.

Pozdrawiam
LeoTar

> Na post po zbóju zaprosił
> P.D.




Uzytkownik "Katja" <k...@g...com> napisal w wiadomosci
news:1143716984.006326.161970@t31g2000cwb.googlegroups.com...

> Wiesz co LeoTar, nie rozumiem dlaczego nie dasz se spokoju z zona i
> dziecmi.

(ciach)

W koncu jakis glos rozsadku w tej dyskusji. Juz myslalam, ze tylko ja widze,
ze cos tu jest nie tak.

Justyna

"Never look back cause is hurt - my heart
is so cold. I feel the frost-never look back.
I feel the darkness on my shoulder.
The frost is in my heart"



Uzytkownik "vonBraun" <interfere@o~wywal~2.pl> napisal w wiadomosci
news:e0hdrr$2cqt$1@news2.ipartners.pl...
> Justyna N wroteJustyna N wrote
> news://news.tpi.pl:119/442aded5$1@news.home.net.pl

>> "Byli sobie Adam i Ewa. [...]

> Thx.
>
> pozdrawiam
> vonBraun

Podobalo sie? Wyprodukowanie tego zajelo mi niecale 15 min.Teoria z palca
wyssana "pod natchnieniem" rozwazan LeoTara.

Pozdrawiam
Justyna N




"Justyna N" <c...@p...pl> wrote in message
news:442c4489$1@news.home.net.pl...

> Podobalo sie? Wyprodukowanie tego zajelo mi niecale 15 min.Teoria z palca
> wyssana "pod natchnieniem" rozwazan LeoTara.

Lepiej uzywaj Justynko palce do tego, do czego powinny sluzyc kobiecie.
To taka moja rada....

Bluzgacz




Użytkownik "Przemysław Dębski" <p...@g...pl> napisał w wiadomości
news:442bbafe$0$1466$f69f905@mamut2.aster.pl...

>> Czyżbyś sugerował, że to moja przypadłość ? :)

> Nie. Poprostu odwracam kota ogonem :)

A ja jestem śmiertelnie poważny.:)

Pozdrawiam
LeoTar

> Na post po zbóju zaprosił
> P.D.




Uzytkownik "Katja" <k...@g...com> napisal w wiadomosci
news:1143716984.006326.161970@t31g2000cwb.googlegroups.com...

> Wiesz co LeoTar, nie rozumiem dlaczego nie dasz se spokoju z zona i
> dziecmi.

Musze ja uswiadomic ile zlego narobila swoja barania upartoscia.:)
Ona jest spod znaku Barana.:)


> Zrezygnowales z nich juz dawno temu. Ta obecna szarpanina nic nie
> pomoze, i wyglada na to, ze zrobiliscie sobie z zona zawody kto
> kogo. Zona przysyla Jasia, a ty to kupujesz, twierdzisz ze zona
> manipuluje Jasiem, a ty sam tez to robisz.

Ona przyslala Jasia po to, zeby Jej pomóc. Ale nie chciala tego powiedziec
sama.


> I w tym momencie nieistotna jest twoja ideologia o kupczeniu dupa.
> Uwazasz ze winna rozpadowi rodziny jest zona, dlatego ja szmacisz.
> Uwazasz ze winna ograniczeniu kontaktów twoich z dziecmi jest zona,
> dlatego ja szmacisz. Wszystkiemu winna jest zona, dlatego ja szmacisz.
> Bo winna jest zona, Justyne szmacisz. Cos tu jest nie tak.

To przeczytaj jeszcze raz moje posty, a przekonasz sie, ze ani Jej nie
szmace, ani tez nie nie uwazam za wylacznie winna rozpadu malzenstwa. Wogóle
nie uwazam, ze byla swiadomie winna czegokolwiek. Ale tez siebie nie uwazam
za winnego. Bylismy po prostu nieswiadomi co sie dzieje.

A tak wogole to uwazam, ze malzenstwo gwarantowane przez panstwo nie ma
zadnej wartosci jezeli oparte jest ono na nieswiadomosci i falszu. Nasze
malzenstwo oparte bdzie na zaufaniu i wyeliminowaniu oszustw.


> Masz zal do zony Teresy, ok, masz prawo.

Znowu wykazujesz sie calkowita ignorancja jezeli chodzi o wiedze na temat
tego jaka jest moja postawa w stosunku do mojej bylej...:)   Czytaj to co
pisze, przestan serwowac swoje  w y o b r a z e n i a  o mnie.


> Miedzy wami jest wiele niewyjasnionych spraw, ok.

To prawda.


> Ale w ten sposób, jak to robisz teraz, niczego nie polepszysz,

A w jakiz to naganny sposób ja teraz postepuje ?


> i ty idziesz w zaparte i ona sila rzeczy tez.

Na czym polega moja z a p a r t o s c ?
To ona nie chce ze mna rozmawiac lecz wysyla do mnie bogu ducha winnego
syna. Powinna ze mna dyskutowac bezposrednio.


> Chesz zebyscie sie zajebali w ten sposób na smierc? OK.

Dalej wykazujesz sie brakiem elementarnej wiedzy na mój temat. Polecam,
zapoznaj sie z tym co wczesniej napisalem a później stawiaj mi zarzuty.


> Malo ci jednej depresji? OK.

A skad wiesz ze mialem depresje? Czyzbys mnie sledzila? Ujawnij sie kim
jestes naprawde...


> W momencie kiedy wyjechales do Stanów zrezygnowales z  c a l e j
> rodziny; tylko dlatego ze zona wyjebala cie z  w a s z e g o  domu,
> ok.

Nie ok. Wyjechalem do USA, zeby znalezc pomoc dla syna. I dopóki bylem jej w
tym potrzbny dopóty mnie akceptowala. Potem okazalem sie juz niepotrzebny
wiec mnie wy....... jezeli juz uzywac Twoich jezykowych ubarwien.


> Zlozyles pozew rozwodowy, ok.

A skad to wiesz?


> To do kogo teraz kurwa masz pretensje?

A czy ja gdziekolwiek napisalem , ze mam pretensje? Wychwalam ja pod
niebiosa, i jestem Jej wdzieczny za to, ze umozliwila mi, wrecz pomogla,
uwolnic sie z uzaleznienia od niej, z seksualnej zaleznosci od niej.


> Niecierpiales zony za kupczenie dupa, i trójki dzieci razem z nia tez?

Gdyby tak bylo jak mi tutaj wciskasz to nie pracowalbym dla rodziny tak
ciezko jak pracowalem. Powtarzam, nie zyj wyobrazeniami o mnie lecz sluchaj
i czytaj literalnie to co pisze. Badz "tu i teraz" przestan zyc przeszloscia.


> W tamtym momencie zrobiles tak: pocalujcie mnie wszyscy w dupe!

Piszesz tak jakbys byla moja zona...:)   A moze ja reprezentujesz, co?


> I najwyzsza cene zaplacily dzieci.

Dzieci we wszystkich rodzinach placa najwyzsza cene za nieswiadomosc
rodziców. I ja zdaje sobie z tego sprawe, ale moja polowica dalej tego nie
widzi. To juz niestety nie moja wina, ze idzie w zaparte byle tylko nie
zweryfikowac swojego dotychczasowego postepowania. Teraz to jest juz tylko
i wylacznie Jej wina.


> Zachowales sie jak szczeniak, jak gówniarz.

Inwektywy zostaw na boku. Spróbuj dyskutowac o meritum sprawy.


> Ty nie rozumiesz co to jest odpowiedzialnosc za rodzine i dzieci.
> Ty nie rozumiesz ze byles za te dzieci wspólodpowiedzialny.

Ja bylem tym, który byl  w y l a c z n i e  odpowiedzialny za dzieci.
Dopóki nie przejrzalem na oczy wszystko lezalo na moich barkach. Az w koncu
przejrzalem i zrzucilem z siebie te  w y l a c z n a  odpowiedzialnosc.


> Odciales kase, ok.

Tak, tak zrobilem.


> Jak widac zona z 3 dzieci jakos sobie poradzila finansowo.

W matrairchalnym spoleczenstwie kobiety sie nawzajem wspieraja, wiec
wykorzystalem to bezwzglednie.:)


> Ale zrozum ze poradzic sobie finansowo to nie równa sie poradzic
> sobie emocjonalnie.

Zgadza sie. I Ona musiala to zrozumiec, ze urodzic to jeszcze nie wszystko.
Trzeba jeszcze wychowac. a tego nie da sie zrobic w pojedynke, tak jak to
uwaza wiekszosc kobiet. Gdyby to rozumialy to nigdy nie doprowadzalaby do
rozbicia rodzin.


> I teraz zbierasz zniwo.

Tak.:) Zgadza sie. Uswiadamiam kobiete.:)


> Bo nie bylo cie przy nich.

Bylem caly czas duchem. A fizycznie nie bylem obecny z woli kobiety. To ona,
oprzy pomocy nieswiadomych psychiatrów i policjantó, wyrzucila mnie z domu
oskarzajac o przemoc emocjonalna i fizyczna. Oskarzyla mnie o wszystko
najgorsze, a czego w zadnym razie nie dopuscilem sie. A w gruncie rzeczy to
ona dokonywala przemocy emocjonalnej manipulujac wszystkimi w rodzinie. Ale
jak zwykle zakoncze: chwala Jej za to gdyz ja musialem sobie uswiadomic  
d  l a c z e g o  tak sie dzieje.


> Bo nie wiesz jak by mogla wygladac ta rodzina gdyby jej problemy
> byly na biezaco rozwiazywane - a nie byly, bo ciebie nie bylo.

Bo zona nie chciala ze mna rozmawiac na zaden temat dotyczacy rodziny.
Uwazala, ze ona jako kobieta wie wszystko lepiej ode mnie i nie mnie
mezczyznie-psu wtracac sie do jej decyzji. Taka prawda, niestety.


> Bo wsadziles dupe w samolot i wyladowales tysiace kilometrów od
> Wroclawia.

Znalazlem sie w sytuacji bez wyjscia gdyz nie mialem w Polsce ani pracy ani
tez nie mialem gdzie mieszkac. A w USA mialem wszystko co potrzebne do
zycia. Chociazby na przetrwanie.


> Taki byl twój wybór, to teraz nie miej pretensji do Teresy i polowy
> rodzaju ludzkiego, bo jak dupa dupa, tak rodzic bedzie.

Jeszcze raz Ci powtórze, ze nie mam za to do niej pretensji, ale tez nie
wyrazam zgody na to by dupie wydawalo sie, ze na dupie swiat stoi. :)


> Jedyne co mozesz zrobic, to spotkac sie z Teresa gdzies na
> neutralnym gruncie (dobry obiad w restauracji) i wysluchac co ona ma
> do powiedzenia nie wdajac sie w awanture.

Najlepiej spotkac sie w szczerym polu, jak na pobojowisku po wielkiej
bitwie, która na szczescie nie pociagnela za soba ofiar smiertelnych.


> Spisac wszsytkie zale na kartce.

Stara metoda nieswiadomych psychiatrów i psychologów.:)


> Byc moze uda wam sie dojsc do ladu i wyjasnic wszystko,
> skoro zalezy ci na dzieciach. Porozumienie ponad podzialami.

Tego sobie i Jej zycze.


> Jedno ci napisze, nie próbuj w oczach dzieci strategicznie
> dyskredytowac ich matki, bo nic  z tego nie bedzie.

Nie robie tego. I one doskonale o tym wiedza. Ale i Ona musi sobnie zdac
sprawe z bledów, które popelnila nieswiadomie.


> Ona jest jaka jest, ale bez wzgledu na to co o niej myslisz, to
> ona byla z dziecmi przez caly ten czas, a tego nic nie zmieni.

Doceniam, to, ze dzieki Niej nic sie dzieciom nie stalo. Szanuje Ja za to
tak jak szanuje moja pierwsza zone za to, ze nigdy nie nastawiala Agaty
przeciwko mnie, dzieki czemu moge teraz rozmawiac z córka nie jak wrogowie
lecz jak przyjaciele.


> Emocjonalnie jestes na kiepskiej pozycji i przyjmij to do wiadomosci.

Mysle, ze sie bardzo mocno mylisz - moja pozycja emocjonalna jest potezna.
Ale w koncu nie o to chodzi bym czul swoja moc lecz o to by odbudowac
rodzine.

Pozdrawiam
LeoTar




Użytkownik "Justyna N" <c...@p...pl> napisał w wiadomości
news:4429b68a$1@news.home.net.pl...
> Użytkownik "eTaTa" <e...@p...onet.pl> napisał w wiadomości
> news:e09vgj$h7g$1@news.onet.pl...

>> Nie pisz: "wady wrodzone". Bo mi się przypomina, że murzyni mają,
>> dłuższego.

> Zapomniałam.
> Po pierwsze kształt i rozmiar członka jest cecha indywidualną i bynajmniej
> nie wadą genetyczną.
> Po drugie nie tylko murzyni mają większego.
> Po trzecie nie wszyscy murzyni-niektórzy są wręcz pokrzywdzeni pod tym
> względem.

Ja się czuję pokrzywdzony :-))
Nie sięga mi do pięt :-)

Justyś. Nie wiedziałem jak rozwinie się wątek.
Pierwsza, lepsza nowela skopiuje go.
Macie skonkretyzowane argumenty, z Leosiem.
Gówno mi po tym. Wspomniałaś zaś...
Ale, szczęść Panie nowem związkowi :-)))
(młodej parze?)

====
Łożysko. Mówicie o tym samym.
A tak jak, zielonoświątkowcy.
====

Potrzebuję sporo wulgaryzmów.
Od "zajeb się" do "ty pierdolona cioto".
Motywacja.
"ty huju" też pomaga. Mi.

---------

Czyli co?
Sorry czytam jeszcze raz.

-------------------------------------
Proste.
_______________¬¬¬¬¬_______
Nie rozwiązuje dylematy(tfu) etyczne.

Dupa Jaś.

sorki jusss.
ett

Potrzebuje tylko, konkretne "zwroty" do rozmowy z
aparatczykami. Nic więcej.




LeoTar napisał(a):

> Ona przyslala Jasia po to, zeby Jej pomóc. Ale nie chciala tego powiedziec
> sama.

Nie bardzo wiem w jaki to sposób miałbyś jej przez Jasia pomóc, ale
nieważne.


> To przeczytaj jeszcze raz moje posty, a przekonasz sie, ze ani Jej nie
> szmace, ani tez nie nie uwazam za wylacznie winna rozpadu malzenstwa. Wogóle
> nie uwazam, ze byla swiadomie winna czegokolwiek. Ale tez siebie nie uwazam
> za winnego. Bylismy po prostu nieswiadomi co sie dzieje.

Nie winisz jej że rzekomo nastawia dzici przeciwko tobie, manipuluje
nimi, a Jaś jest jej "wierny jak pies", w taki sposób sie raczej o
ludziach pozytywnie nie opowiada. To samo o domowej prostytucji, w
końcu Adam to ty, a Ewa to Teresa.


> A tak wogole to uwazam, ze malzenstwo gwarantowane przez panstwo nie ma
> zadnej wartosci jezeli oparte jest ono na nieswiadomosci i falszu. Nasze
> malzenstwo oparte bdzie na zaufaniu i wyeliminowaniu oszustw.

Małżeństwo gwarantowane przez państwo? Gwarantowane? A od kiedy to
'państwo' daje jakiekolwiek gwarancje na trwałość czy zgodność
małżeństwa 2 osób? Gwarancję to ci może państwo dać na wykup obligacji.
Druga sprawa, czy ty teraz myślisz, że jako jedyny jesteś  ś w i a d o m ?
Skąd masz gwarancję, że twoja świadomość to ta jedyna
prawdziwa i właściwa?


>> Masz zal do zony Teresy, ok, masz prawo.

> Znowu wykazujesz sie calkowita ignorancja jezeli chodzi o wiedze na temat
> tego jaka jest moja postawa w stosunku do mojej bylej...:)   Czytaj to co
> pisze, przestan serwowac swoje  w y o b r a z e n i a  o mnie.

Hm, nie mam o tobie wyobrażeń żadnych, bo i po co mi one. Twoje
posty wykazały, że twoja postawa do byłej jest negatywna.


> A w jakiz to naganny sposób ja teraz postepuje ?

W taki: Teresa Mierzwiak z dziećmi Kasią, Jasiem i Wojtkiem
zamieszkali we Wrocławiu ul. Gołężycka 14/8 + brudy.


> Na czym polega moja  z a p a r t o s c ?
> To ona nie chce ze mna rozmawiac lecz wysyla do mnie bogu ducha winnego
> syna. Powinna ze mna dyskutowac bezposrednio.

Przecież chciałeś się z synem spotkać. No to co miała mu nie
pozwolić się z tobą spotkać? Napisałeś, że dzwoniłeś do nich
do domu, żeby się z dziećmi spotkać, nie z nią i przecież
spotkałeś się z Jaśkiem.
"Powinna ze mną dyskutować bezpośrednio", a może ona nie ma na to
ochoty. Poza tym Jasiek też nie jest 3 latkiem i skoro ma do ciebie
pretensje że sobie wyjechałeś do Stanów to chyba ma prawo. Czy
może jest taki bezmyślny, że w 100% powtarza to co mu matka powie?
Wiesz dzieci zaczynają zauważać że są odrębną istotą od matki
już we wczesnym dziecięctwie.


>> Malo ci jednej depresji? OK.

> A skad wiesz ze mialem depresje? Czyzbys mnie sledzila? Ujawnij sie kim
> jestes naprawde...

Tak właśnie nie mam nic lepszego do roboty i cię śledzę, mieszkam
naprzeciwko ciebie i z ochotą cię podglądam. Nie zauważyłeś?
Skąd wiem o depresji? Cytat z ciebie: "...została tam zbudowana
twierdza, która chroni kazirodczą (emocjonalnie) matkę...
Zbombardowałem więc tę twierdzę gradem listów w internecie.
Później popadłem w ciężką depresję z której dopiero niedawno
się wygrzebałem".


> Nie ok. Wyjechalem do USA, zeby znalezc pomoc dla syna. I dopóki bylem jej w
> tympotrzbny dopóty mnie akceptowala. Potem okazalem sie juz niepotrzebny
> wiec mnie wy....... jezeli juz uzywac Twoich jezykowych ubarwien.

Pomoc dla syna? Napisałeś przecież że wyjechałeś (żeby sobie nie
myślała, że przypełzniesz do niej na kolanach) po akcji z nożem i
jakimiś psychiatrami.


>> Zlozyles pozew rozwodowy, ok.

> A skad to wiesz?

Poza tym że cię śledzę i mieszkam naprzeciwko ciebie, zaglądam w
twoje akta sądowe, bo pracuję w sądzie. Cytat z ciebie: "A
natychmiast po powrocie do USA wystąpiłem o rozwód." "Gdy w roku
1998, kiedy dostałem rozwód..."


> A czy ja gdziekolwiek napisalem , ze mam pretensje? Wychwalam ja pod
> niebiosa, i jestem Jej wdzieczny za to, ze umozliwila mi, wrecz pomogla,
> uwolnic sie z uzaleznienia od niej, z seksualnej zaleznosci od niej.

No, Adam+Ewa+ Matka manipuluje synem.
Uzależnienie od niej i seksualna zalezność - to jest hit. To jak to
jest , w małżeństwach w ogóle seksu nie ma? A jak jest to jest be?
To tylko chłop ma potrzeby, a baba nie?


> Gdyby tak bylo jak mi tutaj wciskasz to nie pracowalbym dla rodziny tak
> ciezko jak pracowalem.

Przecież odciąłeś im kurek z pieniędzmi.
Cytuję: "...rozwiązać małżeństwo z panią Mierzwiak Teresą i
odciąć się od rodziny".


> Piszesz tak jakbys byla moja zona...:)   A moze ja reprezentujesz, co?

Jak mi dobrze zapłaci, to mogę ją reprezentować :))))))


> Dzieci we wszystkich rodzinach placa najwyzsza cene za nieswiadomosc
> rodziców. I ja zdaje sobie z tego sprawe, ale moja polowica dalej tego nie
> widzi. To juz niestety nie moja wina, ze idzie w zaparte byle tylko nie
> zweryfikowac swojego dotychczasowego postepowania. Teraz to jest juz tylko
> i wylacznie Jej wina.

O właśnie tutaj o winie i pójściu w zaparte.


>> Zachowales sie jak szczeniak, jak gówniarz.

> Inwektywy zostaw na boku. Spróbuj dyskutowac o meritum sprawy.

To jest meritum sprawy.


> Ja bylem tym, który był  w y l a c z n i e  odpowiedzialny za dzieci.

To byłeś i matką i ojcem w jednym, wash and go? A p.Teresa gdzie
była wtedy? Nie zajmowała się dziećmi? Nie prała, prasowała,
gotowała itd?


> Dopóki nie przejrzalem na oczy wszystko lezalo na moich barkach. Az w koncu
> przejrzalem i zrzucilem z siebie te  w y l a c z n a  odpowiedzialnosc.

Ta, ..."i odciąć się całkowicie od rodziny". Świetna metoda, zaiste.


> W matrairchalnym spoleczenstwie kobiety sie nawzajem wspieraja, wiec
> wykorzystalem to bezwzglednie.:)

Akurat twoje wykorzystanie tego wspierania to bzdura. W ogóle piszesz
jakby p. Teresa Mierzwiak mimo tego że udowodniła, ze nie jest i nie
była od ciebie zalezna, jest i była od ciebie zależna. Ona
udowodniła, że skoro się na całą rodzinę wypiąłeś włącznie z
dziećmi, to nie jesteś im do niczego potrzebny. Czy ty nie masz
czasami schizofrenii? Jakiś taki za mocno wszechwładny się wydajesz.


>> Ale zrozum ze poradzic sobie finansowo to nie równa sie poradzic
>> sobie emocjonalnie.

> Zgadza sie. I Ona musiala to zrozumiec, ze urodzic to jeszcze nie wszystko.
> Trzeba jeszcze wychowac.  A tego nie da sie zrobic w pojedynke, tak jak to
> uwaza wiekszosc kobiet. Gdyby to rozumialy to nigdy nie doprowadzalaby do
> rozbicia rodzin.

Jak ty wyjechałeś do Stanów i 'odciąłeś się do rodziny' to
dzieci nie były w pieluchach, były już podrośnięte.


>> I teraz zbierasz zniwo.

> Tak.:) Zgadza sie. Uswiadamiam kobiete.:)

Wygląda na to, że nie dość że jesteś wszechwładny, to masz
jeszcze misję :))))))))))))))


>> Bo nie bylo cie przy nich.

> Bylem caly czas duchem. A fizycznie nie bylem obecny z woli kobiety. To ona,
> oprzy pomocy nieswiadomych psychiatrów i policjantów, wyrzucila mnie z domu
> oskarzajac o przemoc emocjonalna i fizyczna. Oskarzyla mnie o wszystko
> najgorsze, a czego w zadnym razie nie dopuscilem sie. A w gruncie rzeczy to
> ona dokonywala przemocy emocjonalnej manipulujac wszystkimi w rodzinie. Ale
> jak zwykle zakoncze: chwala Jej za to gdyz ja musialem sobie uświadomić  
> d  l a c z e g o tak sie dzieje.

Wiesz co, kitujesz jak stary kiciarz. Ona nie byłaby w stanie
'wyrzucić' cię z domu nawet przy pomocy psychiatrów, tym bardziej
policjantów. Nawet gdyby ci założyła sprawę o to że dopuszczasz
się wobec niej przemocy, i tak byś mieszkał we wspólnym mieszkaniu,
gdzie miałeś meldunek (i policja by nic nie pomogła wobec meldunku).
Nawet gdybyś był wtedy chory psychicznie, bez twojej zgody nikt nie
mógłby cię leczyć, czy zamknąć w psychiatryku - bo nie byłeś
ubezwłasnowolniony sądownie, a Teresa nie sprawowała nad tobą
opieki. Więc nie użalaj się nad sobą, bo to ty świadomie
zerwałeś kontakty z rodziną i jest jasne, że dzieci mają do ciebie
o to pretensje.
Poza tym obecność duchową to wiesz gdzie możesz włożyć.


> Bo zona nie chciala ze mna rozmawiac na zaden temat dotyczacy rodziny.
> Uwazala, ze ona jako kobieta wie wszystko lepiej ode mnie i nie mnie
> mezczyznie-psu wtracac sie do jej decyzji. Taka prawda, niestety.

A to dziwne, że ona tak wszystko wiedział i taka matrona z niej,
skoro Jaś teraz jest głową rodziny... itd itp.


> Znalazlem sie w sytuacji bez wyjscia gdyz nie mialem w Polsce ani pracy ani
> tez nie mialem gdzie mieszkac.

Taaa...


> A w USA mialem wszystko co potrzebne do zycia. Chociazby na przetrwanie.

Taaa...


>> Taki byl twój wybór, to teraz nie miej pretensji do Teresy i polowy
>> rodzaju ludzkiego, bo jak dupa dupa, tak rodzic bedzie.

> Jeszcze raz Ci powtórze, ze nie mam za to do niej pretensji, ale tez nie
> wyrazam zgody na to by dupie wydawalo sie, ze na dupie swiat stoi. :)

Raz pretensje masz, raz nie; zdecyduj się na coś.
Poza tym nie twierdzę że na dupie świat stoi, chociaż, gdyby nie
dupa...


> Najlepiej spotkac sie w szczerym polu, jak na pobojowisku po wielkiej
> bitwie, która na szczescie nie pociagnela za soba ofiar smiertelnych.

???


>> Spisac wszsytkie zale na kartce.

> Stara metoda nieswiadomych psychiatrów i psychologów.:)

???


>> Byc moze uda wam sie dojsc do ladu i wyjasnic wszystko,
>> skoro zalezy ci na dzieciach. Porozumienie ponad podzialami.

> Tego sobie i Jej zycze.


>> Jedno ci napisze, nie próbuj w oczach dzieci strategicznie
>> dyskredytowac ich matki, bo nic z tego nie bedzie.

> Nie robie tego. I one doskonale o tym wiedza. Ale i Ona musi sobnie zdac
> sprawe z bledów, które popelnila nieswiadomie.

O ile będzie chciała, a jak nie, to do tego też ma prawo.


>> Ona jest jaka jest, ale bez wzgledu na to co o niej myslisz, to
>> ona byla z dziecmi przez caly ten czas, a tego nic nie zmieni.

> Doceniam, to, ze dzieki Niej nic sie dzieciom nie stalo. Szanuje Ja za to
> tak jak szanuje moja pierwsza zone za to, ze nigdy nie nastawiala Agaty
> przeciwko mnie, dzieki czemu moge teraz rozmawiac z córka nie jak wrogowie
> lecz jak przyjaciele.

Coś dużo tych żon było... i 4 dzieci... nie chowasz jeszcze
jakichś dzieci w zanadrzu?


>> Emocjonalnie jestes na kiepskiej pozycji i przyjmij to do wiadomosci.

> Mysle, ze sie bardzo mocno mylisz - moja pozycja emocjonalna jest potezna.
> Ale w koncu nie o to chodzi bym czul swoja moc lecz o to by odbudowac
> rodzine.

.. rodzinę która jest tobie tak bardzo emocjonalnie potrzebna, że
nawet nie dopuszczasz do siebie myśli, że drugą stronę może nie
interesować odbudowanie rodziny z tobą.
Gdybyś nie był słaby, to byś tak nie cudował.
Nawiasem mówiąc te twoje byłe babki to już chyba zdążyły sobie
na nowo ułożyć życie uczuciowe, czego im serdrcznie życzę. A ty
to jak filip z konopi, wyskakuje po X latach i familja nagle na
zawołanie ma być w komplecie, bo ty tak mówisz.

Pozdro
Katja




Użytkownik "Katja" <k...@g...com> napisał w wiadomości
news:1143823183.580426.134620@i39g2000cwa.googlegroups.com...

> Nie winisz jej że rzekomo nastawia dzieci przeciwko tobie, manipuluje
> nimi, a Jaś jest jej "wierny jak pies", w taki sposób sie raczej o
> ludziach pozytywnie nie opowiada. To samo o domowej prostytucji, w
> końcu Adam to ty, a Ewa to Teresa.

Co to? Prawda w oczy kole?


> Małżeństwo gwarantowane przez państwo? Gwarantowane? A od kiedy to
> 'państwo' daje jakiekolwiek gwarancje na trwałość czy zgodność
> małżeństwa 2 osób? Gwarancję to ci może państwo dać na wykup obligacji.

Ale w sprawy rozliczeń między małżonkami to sie państwo lubi mieszac. Skoro
nie gwarantuje niczego to jakim prawem wydaje jakiekolwiek decyzje "w
sprawie", np.orzeka o winie lub niewinności?


> Druga sprawa, czy ty teraz myślisz, że jako jedyny jesteś  ś w i a d o m  ?
> Skąd masz gwarancję, że twoja świadomość to ta jedyna
> prawdziwa i właściwa?

Kiedyś byłem nieswiadom, uzmysłowiłem sobie cały mechanizm i jestem teraz
świadomym zjawiska przemocy


> Hm, nie mam o tobie wyobrażeń żadnych, bo i po co mi one. Twoje
> posty wykazały, że twoja postawa do byłej jest negatywna.

W którym momencie była negatywna?


>> A w jakiz to naganny sposób ja teraz postepuje ?

> W taki: Teresa Mierzwiak z dziećmi Kasią, Jasiem i Wojtkiem
> zamieszkali we Wrocławiu ul. Gołężycka 14/8 + brudy.

Tu Cię boli.


> Przecież chciałeś się z synem spotkać. No to co miała mu nie
> pozwolić się z tobą spotkać? Napisałeś, że dzwoniłeś do nich
> do domu, żeby się z dziećmi spotkać, nie z nią i przecież
> spotkałeś się z Jaśkiem.

Żeby rozładować napeczniałą jak balon atmosferę wewnatrz. Po to się z Nim
spotkałem. I dobrze zrobiłem, bo gdybym tego nie rozładował to nastąpiłaby
eksplozja.


> Czy może jest taki bezmyślny, że w 100% powtarza to co mu matka powie?

Jest od Niej uzależniony emocjonalnie a więc robi to co Ona mu każe, nawet
nie zdając sobie z tego sprawy.


> Wiesz dzieci zaczynają zauważać że są odrębną istotą od matki
> już we wczesnym dziecięctwie.

Ale druga strona, czyli matki, nie chcą tego dostrzec. Wiecznie traktują
dzieci jak swoją własność.


> Pomoc dla syna? Napisałeś przecież że wyjechałeś (żeby sobie nie
> myślała, że przypełzniesz do niej na kolanach) po akcji z nożem i
> jakimiś psychiatrami.

Nieuważnie czytasz moje listy.Byłem w USA w latach 1986-87 a następnie
wyjechałem ponownie w 1990. Znalazłem Instytuty Osiągania Ludzkich
Możliwości w Filadelfii i od przełomu 1990-91 zaczęliśmy terapię syna
Wojciecha. A Mierzwianka wywaliła mnie z domu dopiero w 1994, kiedy już
swoje "odsłużyłem" i dostarczyłem forsy. Więc proszę na przyszłośc, nie
posługuj się swoimi wyobrażeniami.


>> A czy ja gdziekolwiek napisalem , ze mam pretensje? Wychwalam ja pod
>> niebiosa, i jestem Jej wdzieczny za to, ze umozliwila mi, wrecz pomogla,
>> uwolnic sie z uzaleznienia od niej, z seksualnej zaleznosci od niej.

> No, Adam + Ewa + Matka manipuluje synem.
> Uzależnienie od niej i seksualna zalezność - to jest hit. To jak to
> jest , w małżeństwach w ogóle seksu nie ma? A jak jest to jest be?
> To tylko chłop ma potrzeby, a baba nie?

Nie pojmuję o co Ci chodzi ? Może jaśniej proszę.:)


> Gdyby tak bylo jak mi tutaj wciskasz to nie pracowalbym dla rodziny tak
> ciezko jak pracowalem.

> Przecież odciąłeś im kurek z pieniędzmi.

Gdy mnie wyrzuciła wówczas odciąłem, zresztą przymusowo bo sam straciłem
pracę w AEP. Pozostało mi tylko kilka godzin tyghodniowo w szkole, która to
praca zapewniała mi utrzymanie ale nic ponad to.


>> Piszesz tak jakbys byla moja zona...:)
>> A moze ja reprezentujesz, co?

> Jak mi dobrze zapłaci, to mogę ją reprezentować :))))))

Dobrze wiedzieć kim jestes .:)


>> Ja bylem tym, który był  w y l a c z n i e  odpowiedzialny za dzieci.

> To byłeś i matką i ojcem w jednym, wash and go? A p.Teresa gdzie
> była wtedy? Nie zajmowała się dziećmi? Nie prała, prasowała,
> gotowała itd?

Gdy dzieci były małe to ja je opierałem,niańczyłem, karmiłem kiedy tylko nie
miałem coś innego do roboty. A Teresa "dbała" o to bym się nie nudził.:)


>> Dopóki nie przejrzalem na oczy wszystko lezalo na moich barkach. Az w
>> koncu przejrzalem i zrzucilem z siebie te w y l a c z n a odpowiedzialnosc.

> Ta, ..."i odciąć się całkowicie od rodziny". Świetna metoda, zaiste.

Widzisz inną metodę postępowania gdy ktoś Cię nagle wyrzuca z twojego
własnego domu. A ja Jej zostawiłem nawet nasze mieszkanie własnościowe.
Przecież mogłem wystąpić o podział majątku dorobkowego i wtedy wylądowałaby
pod mostem.


>> W matrairchalnym spoleczenstwie kobiety sie nawzajem wspieraja, wiec
>> wykorzystalem to bezwzglednie.:)

> Akurat twoje wykorzystanie tego wspierania to bzdura.

No a sądy rodzinne w 70% opanowane przez kobiety. Dbają o "biedne i
porzucone" kobitki. Teresie Mierzwiak przyznały po 600 PLN na dziecko nie
oglądając sie nawet na moje rzeczywiste możliwości finansowe. Czy to nie
jest   n a d u ż y c i e   3-ciej władzy?


> ogóle piszesz jakby p. Teresa Mierzwiak mimo tego że udowodniła,
> nie jest i nie była od ciebie zalezna, jest i była od ciebie zależna. Ona
>udowodniła, że skoro się na całą rodzinę wypiąłeś włącznie z
> dz iećmi, to nie jesteś im do niczego potrzebny. Czy ty nie masz
> czasami schizofrenii? Jakiś taki za mocno wszechwładny się wydajesz.

Udowodniła dzięki pobieraniu pięniędzy ze społecznej kasy, z podatków, na
które sama nie pracowała. To jest nieuczciwość w stosunku do całego
społeczeństwa. Ale o tym panie sędziny zasiadające w sadach rodzinnych nie
myślą, nie zastanawiaja sie nad mechanizmami przemocy w rodzinie a jedynie
dbają o cztery litery poniewieranych rzekomo kobiet.

Pozdrawiam
LeoTar




Użytkownik "Katja" <k...@g...com> napisał w wiadomości
news:1143823183.580426.134620@i39g2000cwa.googlegroups.com...

> Wiesz co, kitujesz jak stary kiciarz. Ona nie byłaby w stanie
> 'wyrzucić' cię z domu nawet przy pomocy psychiatrów, tym bardziej
> policjantów.

Zaprzeczasz oczywistym faktom. No ale to juz taka Twoja przypadłość, Ze nie
wierzysz w możliwość popełnienia przestępstwa przez kobietę. Jak wiadomo
punkt widzenia zależy od punktu siedzenia czyli, że mogło Ci sie przytrafić
coś podobnego o ile masz partnera.


> Nawet gdyby ci założyła sprawę o to że dopuszczasz
> się wobec niej przemocy, i tak byś mieszkał we wspólnym mieszkaniu,
> gdzie miałeś meldunek (i policja by nic nie pomogła wobec meldunku).

Bzdury piszesz. Biedna kobieta "napastowana" przez męża opuszcza mieszkanie
by znaleźć sie np. w przytułku w celu odegrania farsy. W ten sposób kreuje
atmosfere smrodu wokół swojego partnera, która wlecze sie potem za nim
wszędzie. To jest kształtowanie opinii, sposób na pozbycie sie z domu
niechcianego partnera aby samej pozostać w aureoli glorii i miłości dzieci.


> Nawet gdybyś był wtedy chory psychicznie, bez twojej zgody nikt nie
> mógłby cię leczyć, czy zamknąć w psychiatryku - bo nie byłeś
> ubezwłasnowolniony sądownie,

A spróbowałaś tego chleba. Mnie zamknięto nieomalże siłą - zatrzymano mnie
na granicy z nakazem stawienia się w prokuraturze. A potem natychmiast sru
do karetki i do szpitala psychiatrycznego. Nie gadaj więc o realiach bo ich
nie znasz.


> a Teresa nie sprawowała nad tobą opieki.

Jeszcze by tego brakowało, żeby ona nade mną sprawowała kuratelę. Dopiero
miałbym problem - despotka miałaby mnie kontrolowac. Tobie chyba cos na mózg
upadło.


> Więc nie użalaj się nad sobą, bo to ty świadomie zerwałeś kontakty
> z rodziną i jest jasne, że dzieci mają do ciebie o to pretensje.

Zaprzeczasz faktom, a to niezdrowy objaw, to przejaw choroby umysłowej.


> Poza tym obecność duchową to wiesz gdzie możesz włożyć.

Nie zawsze fizyczna obecnośc jest potrzebna do wspierania partnera. A już
szczególnie wtedy gdy partner zionie nienawiścią, tak jak Teresa zionęła do
mnie.


>> Bo zona nie chciala ze mna rozmawiac na zaden temat dotyczacy rodziny.
>> Uwazala, ze ona jako kobieta wie wszystko lepiej ode mnie i nie mnie
>> mezczyznie-psu wtracac sie do jej decyzji. Taka prawda, niestety.

> A to dziwne, że ona tak wszystko wiedziała  i taka matrona z niej,
> skoro Jaś teraz jest głową rodziny... itd itp.

Jaś jest "kozłem ofiarnym" jeżeli wiesz co to znaczy. Ona sama nie jest w
stanie ponosić odpowiedzialnosci za losy dzieci wiec wykreowała sobie
partnera, którym może manipulować. Który jest od niej uzależniony
emocjonalnie i którym może sie wysługiwac w trudnych sytuacjach nie ponosząc
za to żadnej odpowiedzialności. Nie wiem czy Ty wiesz co to jest archetyp
kozła ofiarnego? Jezeli nie wiesz to zajrzyj do książeczki "Sacrum i
przemoc" z mojej  biblioteczki. Polecam.:)


> (...)
> Taaa...
> (...)
> Taaa...

Skończył Ci sie arsenał środkow do manipulowania?


>> Najlepiej spotkac sie w szczerym polu, jak na pobojowisku po wielkiej
>> bitwie, która na szczescie nie pociagnela za soba ofiar smiertelnych.

> ???


>>> Spisac wszytkie zale na kartce.

>> Stara metoda nieswiadomych psychiatrów i psychologów.:)

> ???

Potrzebujesz podpowiedzi? :)


>>> Jedno ci napisze, nie próbuj w oczach dzieci strategicznie
>>> dyskredytowac ich matki, bo nic z tego nie bedzie.

>> Nie robie tego. I one doskonale o tym wiedza. Ale i Ona musi sobie zdac
>> sprawe z bledów, które popelnila nieswiadomie.

> O ile będzie chciała, a jak nie, to do tego też ma prawo.

Zgadzam sie z Tobą, ale wówczas niech nie oczekuje z mojej strony na żadną
pomoc - nie uczestniczę z Jej wyboru w wychowaniu dzieci więc nie ponoszę za
nie żadnej odpowiedzialnosci.


> Coś dużo tych żon było...

Druga czyli Teresa "podebrała" mnie pierwszej czyli Helenie. Coś we mnie
widziała skoro zdecydowała się zadawc z żonatym ....


> i 4 dzieci... nie chowasz jeszcze jakichś dzieci w zanadrzu?

A co mało Ci.?:)


>> Mysle, ze sie bardzo mocno mylisz - moja pozycja emocjonalna jest  potezna.
>> Ale w koncu nie o to chodzi bym czul swoja moc lecz o to by odbudowac
>> rodzine.

> .. rodzinę która jest tobie tak bardzo emocjonalnie potrzebna, że
> nawet nie dopuszczasz do siebie myśli, że drugą stronę może nie
> interesować odbudowanie rodziny z tobą.

Dopuszczam taką myśl, ale wszystko cokolwiek złego stanie się dzieciom
spadnie na głowę tego z rodziców, który zdecydował się na samotne
wychowywanie dzieci. To jest fakt.


> Gdybyś nie był słaby, to byś tak nie cudował.

I poddał się woli hymenu...? O nie, nigdy nie pozwolę by hymen zawładnął
ponownie moją podświadomością.


> Nawiasem mówiąc te twoje byłe babki to już chyba zdążyły sobie
> na nowo ułożyć życie uczuciowe, czego im serdrcznie życzę. A ty
> to jak filip z konopi, wyskakuje po X latach i familja nagle na
> zawołanie ma być w komplecie, bo ty tak mówisz.

To się wkrótrce okaże. :)

Pozdrawiam
LeoTar




Użytkownik "Katja" <k...@g...com> napisał w wiadomości
news:1143823183.580426.134620@i39g2000cwa.googlegrou ps.com...

> Nie winisz jej że rzekomo nastawia dzieci przeciwko tobie, manipuluje
> nimi, a Jaś jest jej "wierny jak pies", w taki sposób sie raczej o
> ludziach pozytywnie nie opowiada. To samo o domowej prostytucji, w
> końcu Adam to ty, a Ewa to Teresa.

Co to? Prawda w oczy kole?


> Małżeństwo gwarantowane przez państwo? Gwarantowane? A od kiedy to
> 'państwo' daje jakiekolwiek gwarancje na trwałość czy zgodność
> małżeństwa 2 osób? Gwarancję to ci może państwo dać na wykup obligacji.

Ale w sprawy rozliczeń między małżonkami to sie państwo ludbi mieszac. Skoro
nie gwarantuje niczego to jakim prawem wydaje jakiekolwiek decyzje "w
sprawie", np.orzeka o winie lub niewinności?


> Druga sprawa, czy ty teraz myślisz, że jako jedyny jesteś  ś w i a d o m ?
> Skąd masz gwarancję, że twoja świadomość to ta jedyna
> prawdziwa i właściwa?

Kiedyś byłem nieswiadom, uzmysłowiłem sobie cały mechanizm i jestem teraz
świadomym zjawiska przemocy


> Hm, nie mam o tobie wyobrażeń żadnych, bo i po co mi one. Twoje
> posty wykazały, że twoja postawa do byłej jest negatywna.

W którym momencie była negatywna?


>> A w jakiz to naganny sposób ja teraz postepuje ?

> W taki: Teresa Mierzwiak z dziećmi Kasią, Jasiem i Wojtkiem
> zamieszkali we Wrocławiu ul. Gołężycka 14/8 + brudy.

Tu Cię boli.


> Przecież chciałeś się z synem spotkać. No to co miała mu nie
> pozwolić się z tobą spotkać? Napisałeś, że dzwoniłeś do nich
> do domu, żeby się z dziećmi spotkać, nie z nią i przecież
> spotkałeś się z Jaśkiem.

Żeby rozładować napeczniałą jak balonatmosferę wewnatrz. Po to się z Nim
spotkałem. I dobrze zrobiłem, bo gdybym tego nie rozładował to nastąpiłaby
eksplozja.


> Czy może jest taki bezmyślny, że w 100% powtarza to co mu matka powie?

Jest od Niej uzależniony emocjonalnie a więc robi to co Ona mu każe, nawet
nie zdając sobie z tego sprawy.


> Wiesz dzieci zaczynają zauważać że są odrębną istotą od matki
> już we wczesnym dziecięctwie.

Ale druga strona, czyli matki, nie chcą tego dostrzec. Wiecznie traktują
dzieci jak swoją własność.


> Pomoc dla syna? Napisałeś przecież że wyjechałeś (żeby sobie nie
> myślała, że przypełzniesz do niej na kolanach) po akcji z nożem i
> jakimiś psychiatrami.

Nieuważnie czytasz moje listy.Byłem w USA w latach 1986-87 a następnie
wyjechałem ponownie w 1990. Znalazłem Instytuty Osiągania Ludzkich
Możliwości w Filadelfii i od przełomu 1990-91 zaczęliśmy terapię syna
Wojciecha. A Mierzwianka wywaliła mnie z domu dopiero w 1994, kiedy już
swoje "odsłużyłem" i dostarczyłem forsy. Więc proszę na przyszłośc, nie
posługuj się swoimi wyobrażeniami.


>> A czy ja gdziekolwiek napisalem , ze mam pretensje? Wychwalam ja pod
>> niebiosa, i jestem Jej wdzieczny za to, ze umozliwila mi, wrecz pomogla,
>> uwolnic sie z uzaleznienia od niej, z seksualnej zaleznosci od niej.

> No, Adam + Ewa + Matka manipuluje synem.
> Uzależnienie od niej i seksualna zalezność - to jest hit. To jak to
> jest , w małżeństwach w ogóle seksu nie ma? A jak jest to jest be?
> To tylko chłop ma potrzeby, a baba nie?

Nie pojmuję o co Ci chodzi ? Może jaśniej proszę.:)


> Gdyby tak bylo jak mi tutaj wciskasz to nie pracowalbym dla rodziny tak
> ciezko jak pracowalem.

> Przecież odciąłeś im kurek z pieniędzmi.

Gdy mnie wyrzuciła wówczas odciąłem, zresztą przymusowo bo sam straciłem
pracę w AEP. Pozostało mi tylko kilka godzin tygodniowo w szkole, która to
praca zapewniała mi utrzymanie ale nic ponad to.


>> Piszesz tak jakbys byla moja zona...:)
>> A moze ja reprezentujesz, co?

> Jak mi dobrze zapłaci, to mogę ją reprezentować :))))))

Dobrze wiedzieć kim jestes .:)


>> Ja bylem tym, który był  w y l a c z n i e  odpowiedzialny za dzieci.

> To byłeś i matką i ojcem w jednym, wash and go? A p.Teresa gdzie
> była wtedy? Nie zajmowała się dziećmi? Nie prała, prasowała,
> gotowała itd?

Gdy dzieci były małe to ja je opierałem,niańczyłem, karmiłem kiedy tylko nie
miałem coś innego do roboty. A Teresa "dbała" o to bym się nie nudził.:)


>> Dopóki nie przejrzalem na oczy wszystko lezalo na moich barkach. Az w
>> koncu przejrzalem i zrzucilem z siebie te w y l a c z n a odpowiedzialnosc.

> Ta, ..."i odciąć się całkowicie od rodziny". Świetna metoda, zaiste.

Widzisz inną metodę postępowania gdy ktoś Cię nagle wyrzuca z twojego
własnego domu. A ja Jej zostawiłem nawet nasze mieszkanie własnościowe.
Przecież mogłem wystąpić o podział majątku dorobkowego i wtedy wylądowałaby
pod mostem.


>> W matrairchalnym spoleczenstwie kobiety sie nawzajem wspieraja, wiec
>> wykorzystalem to bezwzglednie.:)

> Akurat twoje wykorzystanie tego wspierania to bzdura.

No a sądy rodzinne w 70% opanowane przez kobiety. Dbają o "biedne i
porzucone" kobitki. Teresie Mierzwiak przyznały po 600 PLN na dziecko nie
oglądając sie nawet na moje rzeczywiste możliwości finansowe. Czy to nie
jest   n a d u ż y c i e   3-ciej władzy?


> ogóle piszesz jakby p. Teresa Mierzwiak mimo tego że udowodniła,
> nie jest i nie była od ciebie zalezna, jest i była od ciebie zależna. Ona
> udowodniła, że skoro się na całą rodzinę wypiąłeś włącznie z
> dz iećmi, to nie jesteś im do niczego potrzebny. Czy ty nie masz
> czasami schizofrenii? Jakiś taki za mocno wszechwładny się wydajesz.

Udowodniła dzięki pobieraniu pięniędzy ze społecznej kasy, z podatków, na
które sama nie pracowała. To jest nieuczciwość w stosunku do całego
społeczeństwa. Ale o tym panie sędziny zasiadające w sadach rodzinnych nie
myślą, nie zastanawiaja sie nad mechanizmami przemocy w rodzinie a jedynie
dbają o cztery litery poniewieranych rzekomo kobiet.

Pozdrawiam
LeoTar




Użytkownik "Katja" <k...@g...com> napisał w wiadomości
news:1143823183.580426.134620@i39g2000cwa.googlegrou
ps.com...

> Wiesz co, kitujesz jak stary kiciarz. Ona nie byłaby w stanie
> 'wyrzucić' cię z domu nawet przy pomocy psychiatrów, tym bardziej
> policjantów.

Zaprzeczasz oczywistym faktom. No ale to juz taka Twoja przypadłość, Ze nie
wierzysz w możliwość popełnienia przestępstwa przez kobietę. Jak wiadomo
punkt widzenia zależy od punktu siedzenia czyli, że mogło Ci sie przytrafić
coś podobnego o ile masz partnera.


> Nawet gdyby ci założyła sprawę o to że dopuszczasz
> się wobec niej przemocy, i tak byś mieszkał we wspólnym mieszkaniu,
> gdzie miałeś meldunek (i policja by nic nie pomogła wobec meldunku).

Bzdury piszesz. Biedna kobieta "napastowana" przez męża opuszcza mieszkanie
by znaleźć sie np. w przytułku w celu odegrania farsy. W ten sposób kreuje
atmosfere smrodu wokół swojego partnera, która wlecze sie potem za nim
wszędzie. To jest kształtowanie opinii, sposób na pozbycie sie z domu
niechcianego partnera aby samej pozostać w aureoli glorii i miłości dzieci.


> Nawet gdybyś był wtedy chory psychicznie, bez twojej zgody nikt nie
> mógłby cię leczyć, czy zamknąć w psychiatryku - bo nie byłeś
> ubezwłasnowolniony sądownie,

A spróbowałaś tego chleba. Mnie zamknięto nieomalże siłą - zatrzymano mnie
na granicy z nakazem stawienia się w prokuraturze. A potem natychmiast sru
do karetki i do szpitala psychiatrycznego. Nie gadaj więc o realiach bo ich
nie znasz.


> a Teresa nie sprawowała nad tobą opieki.

Jeszcze by tego brakowało, żeby ona nade mną sprawowała kuratelę. Dopiero
miałbym problem - despotka miałaby mnie kontrolowac. Tobie chyba cos na mózg
upadło.


> Więc nie użalaj się nad sobą, bo to ty świadomie zerwałeś kontakty
> z rodziną i jest jasne, że dzieci mają do ciebie o to pretensje.

Zaprzeczasz faktom, a to niezdrowy objaw, to przejaw choroby umysłowej.


> Poza tym obecność duchową to wiesz gdzie możesz włożyć.

Nie zawsze fizyczna obecnośc jest potrzebna do wspierania partnera. A już
szczególnie wtedy gdy partner zionie nienawiścią, tak jak Teresa zionęła do
mnie.


>> Bo zona nie chciala ze mna rozmawiac na zaden temat dotyczacy rodziny.
>> Uwazala, ze ona jako kobieta wie wszystko lepiej ode mnie i nie mnie
>> mezczyznie-psu wtracac sie do jej decyzji. Taka prawda, niestety.

> A to dziwne, że ona tak wszystko wiedział i taka matrona z niej,
> skoro Jaś teraz jest głową rodziny... itd itp.

Jaś jest "kozłem ofiarnym" jeżeli wiesz co to znaczy. Ona sama nie jest w
stanie ponosić odpowiedzialnosci za losy dzieci wiec wykreowała sobie
partnera, którym może manipulować. Który jest od niej uzależniony
emocjonalnie i którym może sie wysługiwac w trudnych sytuacjach nie ponosząc
za to żadnej odpowiedzialności. Nie wiem czy Ty wiesz co to jest archetyp
kozła ofiarnego? Jezeli nie wiesz to zajrzyj do książeczki "Sacrum i
przemoc" z mojej biblioteczki. Polecam.:)


> (...)
> Taaa...
> (...)
> Taaa...

Skończył Ci sie arsenał środkow do manipulowania?


>> Najlepiej spotkac sie w szczerym polu, jak na pobojowisku po wielkiej
>> bitwie, która na szczescie nie pociagnela za soba ofiar smiertelnych.

> ???


>>> Spisac wszystkie zale na kartce.

>> Stara metoda nieswiadomych psychiatrów i psychologów.:)

> ???

Potrzebujesz podpowiedzi?:)


>>> Jedno ci napisze, nie próbuj w oczach dzieci strategicznie
>>> dyskredytowac ich matki, bo nic z tego nie bedzie.

>> Nie robie tego. I one doskonale o tym wiedza. Ale i Ona musi sobie zdac
>> sprawe z bledów, które popelnila nieswiadomie.

O ile będzie chciała, a jak nie, to do tego też ma prawo.

Zgadzam sie z Tobą, ale wówczas niech nie oczekuje z mojej strony na żadną
pomoc - nie uczestniczę z Jej wyboru w wychowaniu dzieci więc nie ponoszę za
nie żadnej odpowiedzialnosci.


> Coś dużo tych żon było...

Druga czyli Teresa "podebrała" mnie pierwszej czyli Helenie. Coś we mnie
widziała skoro zdecydowała się zadawc z żonatym ....

> i 4 dzieci... nie chowasz jeszcze jakichś dzieci w zanadrzu?

A co mało Ci.?:)


>> Mysle, ze sie bardzo mocno mylisz - moja pozycja emocjonalna jest  potezna.
>> Ale w koncu nie o to chodzi bym czul swoja moc lecz o to by odbudowac
>> rodzine.

> .. rodzinę która jest tobie tak bardzo emocjonalnie potrzebna, że
> nawet nie dopuszczasz do siebie myśli, że drugą stronę może nie
> interesować odbudowanie rodziny z tobą.

Dopuszczam taką myśl, ale wszystko cokolwiek złego stanie się dzieciom
spadnie na głowę tego z rodziców, który zdecydował się na samotne
wychowywanie dzieci. To jest fakt.


> Gdybyś nie był słaby, to byś tak nie cudował.

I poddał się woli hymenu...? O nie, nigdy nie pozwolę by hymen zawładnął
ponownie moją podświadomością.


> Nawiasem mówiąc te twoje byłe babki to już chyba zdążyły sobie
> na nowo ułożyć życie uczuciowe, czego im serdrcznie życzę. A ty
> to jak filip z konopi, wyskakuje po X latach i familja nagle na
> zawołanie ma być w komplecie, bo ty tak mówisz.

To się wkrótrce okaże. :)

Pozdrawiam
LeoTar


 
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego