Opowieść o Adamie i Ewie odc.5 - Jak to na wojence bywało

Przejdź do treści

Menu główne:

Opowieść o Adamie i Ewie odc.5

Rok 2006 > Opowieść o Adamie i Ewie

Użytkownik "LeoTar" <l...@w...pl> napisał w wiadomości
news:e0n4lf$nsv$1@atlantis.news.tpi.pl...
> Użytkownik "Katja" <k...@g...com> napisał w wiadomości
> news:1143823183.580426.134620@i39g2000cwa.googlegroups.com...

>> Wiesz co, kitujesz jak stary kiciarz. Ona nie byłaby w stanie
>> 'wyrzucić' cię z domu nawet przy pomocy psychiatrów, tym bardziej
>> policjantów.

> Zaprzeczasz oczywistym faktom. [...]

Gdybyś naprawdę chciał - to mogłeś ją w wariatkowie zamknąć. Tak to w
rzeczywistości działa na każdym zadupiu (zadupie = tam gdzie nie ma kamer).
Aczkolwiek nie przeczę że fakty były inne. Co nie zmienia faktu, że
możliwości również były inne niż przedstawiasz. Co nie zmienia faktu że
dałeś się zastraszyć. Co nie zmienia faktu, że już dawno po fakcie :)

pozssdrafiam fższyskich polaków
P.D.




Przemysław Dębski <p...@g...pl> napisał(a):

>>> Wiesz co, kitujesz jak stary kiciarz. Ona nie byłaby w stanie
>>> 'wyrzucić' cię z domu nawet przy pomocy psychiatrów, tym bardziej
>>> policjantów.

>> Zaprzeczasz oczywistym faktom. [...]

> Gdybyś naprawdę chciał - to mogłeś ją w wariatkowie zamknąć.

Nigdy nie przypuszczałem, że może mi taki numer wywinąć. I co gorsze, że
zmusiła Kasię do współudziału w tej przemocy domowejm - pewnie ją wcześniej
zastraszyła.


> Tak to w rzeczywistości działa na każdym zadupiu (zadupie = tam gdzie nie
> ma kamer).

Trudno instalować kamery w domu i zakładać, że coś takiego może się wydarzyć.
Ale w sumie sprawa dla mnie zakończyła sie korzystnie gdyż uzyskałem
samoświadomość i wyjaśniłem samemu sobie w jaki sposób dochodzi do przemocy.
Tak, iż ja naprawdę jestem wdzięczny Teresie za to co mi zrobiła. Gdyby nie
Ona tkwiłbym nadal nieświadomie w tym bagnie.


> Aczkolwiek nie przeczę że fakty były inne. Co nie zmienia faktu, że
> możliwości również były inne niż przedstawiasz. Co nie zmienia faktu że
> dałeś się zastraszyć. Co nie zmienia faktu, że już dawno po fakcie :)

Tak, dałem sie w pierwszym momencie zastraszyć z powodu... braku poczucia
własnej wartości. Wykorzystała to bezwzględnie, ale chwala Jej za to. :)
Teraz trzeba jednak uswiadomić innym mężczyznom i kobietom jak ten zakichany
byznes z przemocą się kręci - wierzę głęboko w to, że chętnie skorzystają z
moich doświadczeń. Mimo wszystko bardzo wierzę w Człowieka.

Pozdrawiam
LeoTar



Katja napisal(a):

> pretensje ze sobie wyjechales do Stanów to chyba ma prawo. Czy
> moze jest taki bezmyslny, ze w 100% powtarza to co mu matka powie?
> Wiesz dzieci zaczynaja zauwazac ze sa odrebna istota od matki
> juz we wczesnym dzieciectwie.

Jakby zyl z ojcem inaczej by byl nastawiony.
Zreszta rodzic to autorytet. Jakby bylo tak jak mówisz to 100% ludzi
doroslych przestalo by wierzyc w to co im autorytet powiedzial a
szczególnie w takie bzdury jak kosciolach, nastawienie do tego co
jest dobre i zle. Ojczulek grzybek cos powie ilu ludzi doroslych
jest nastawionych negatywnie przeciwko innych?

Jesus




LeoTar naskrobal:

> Co to? Prawda w oczy kole?

Zalezy czyja prawda i kogo kole.


> Ale w sprawy rozliczen miedzy malzonkami to sie panstwo ludbi mieszac. Skoro
> nie gwarantuje niczego to jakim prawem wydaje jakiekolwiek decyzje "w
> sprawie", np.orzeka o winie lub niewinnosci?

Poniewaz niezawisly sad wysluchuje 2 stron konfliktu i wydaje
sprawiedliwy wyrok, taka juz zasada dzialania sadu.


> Kiedys bylem nieswiadom, uzmyslowilem sobie caly mechanizm i jestem teraz
> swiadomym zjawiska przemocy

No wiec jestes swiadom sam dla siebie, i na tym sie konczy.


> W którym momencie byla negatywna?

B. wiele miejsc, nawet nie trzeba cytowac. I nie zrobie tego, bo mi
sie nie chce.


>> ...zamieszkali we Wroclawiu ul. Golezycka 14/8 + brudy.

> Tu Cie boli.

Mnie osobiscie nie boli.


> Zeby rozladowac napeczniala jak balonatmosfere wewnatrz. Po to sie z Nim
> spotkalem. I dobrze zrobilem, bo gdybym tego nie rozladowal to nastapilaby
> eksplozja.

No i co z tego ze nastapilaby albo i nie eksplozja.


> Jest od Niej uzalezniony emocjonalnie a wiec robi to co Ona mu kaze, nawet
> nie zdajac sobie z tego sprawy.

Nie pozostaje ci nic innego jak czekac az on zacznie sobie zdawac
sprawe, bo na to zeby uzaleznil sie od ciebie nie masz szans
:)))))))))))))))))))))))


> Ale druga strona, czyli matki, nie chca tego dostrzec. Wiecznie traktuja
> dzieci jak swoja wlasnosc.

Poczekaj, a w przyszlosci nie bedzie problemu, jak dziatwa dojrzeje.


> Nieuwaznie czytasz moje listy.

Ha, chyba ty je nieuwaznie piszesz.


> Bylem w USA w latach 1986-87 a nastepnie
> wyjechalem ponownie w 1990. Znalazlem Instytuty Osiagania Ludzkich
> Mozliwosci w Filadelfii i od przelomu 1990-91 zaczelismy terapie syna
> Wojciecha. A Mierzwianka wywalila mnie z domu dopiero w 1994, kiedy juz
> swoje "odsluzylem" i dostarczylem forsy. Wiec prosze na przyszlosc, nie
> posluguj sie swoimi wyobrazeniami.

Juz wez przestan z tym wywalila. Ale rzuciles troche nowego
swiatla, "bo to zla kobieta byla" ta Mierzwiakowa ma sie rozumiec.


> Nie pojmuje ol co Ci chodzi ? Moze jasniej prosze.:)

Kobieta tak toba cale zycie manipulowala, znaczy udzielaniem dupy,
lub nie, a sama nigdy z tego przyjemnosci nie miala, przyjemnosci z
seksu nie czerpala, i wogóle seks nie dla bab, tylko to jest
narzedzie sluzace do manipulacji.
Ale ty twoja teoria wybrakowana.


> Gdy mnie wyrzucila wówczas odcialem, zreszta przymusowo bo sam stracilem
> prace w AEP. Pozostalo mi tylko kilka godzin tyghodniowo w szkole, która to
> praca zapewniala mi utrzymanie ale nic ponad to.

No to nowe swiatlo rzuca na sprawe, "to zla kobieta byla".
:)))))))))))))))))))


> Dobrze wiedziec kim jestes .:)

Ta odpowiedz obnaza cie biedaku. No wiem, ze nie stac cie na nic
wiecej.


> Gdy dzieci byly male to ja je opieralem,nianczylem, karmilem kiedy tylko nie
> mialem cos innego do roboty. A Teresa "dbala" o to bym sie nie nudzil.:)

Co dowodzi, ze to "zla kobieta byla". Em, tego, tez prales i
nianczyles w latach 86-87 i 90-91? A tuz przed ' 84?


> Widzisz inna metode postepowania gdy ktos Cie nagle wyrzuca z twojego
> wlasnego domu. A ja Jej zostawilem nawet nasze mieszkanie wlasnosciowe.
> Przeciez moglem wystapic o podzial majatku dorobkowego i wtedy wyladowalaby
> pod mostem.

Tak, widze metode. Ja bym tam zlemu mezowi nie zostawila
mieszkania, tym bardziej wlasnosciowego! I jeszcze jak bym w
perspektywie miala tylko pare godzin w szkole, to juz w ogóle
wykluczone. No chyba ze mialabym inna chate, wtedy bym pokazala
gest :))))))))))))))))))))))


> No a sady rodzinne w 70% opanowane przez kobiety. Dbaja o "biedne i
> porzucone" kobitki. Teresie Mierzwiak przyznaly po 600 PLN na dziecko nie
> ogladajac sie nawet na moje rzeczywiste mozliwosci finansowe. Czy to nie
> jest   n a d u z y c i e   3-ciej wladzy?

No wiesz, zeby wlasnym dzieciom od ust odejmowac, to sie w glowie
nie miesci.
A jak masz problem z wladza, to wez sie udaj po sprawiedliwosc...


> Udowodnila dzieki pobieraniu pieniedzy ze spolecznej kasy, z podatków, na
> które sama nie pracowala. To jest nieuczciwosc w stosunku do calego
> spoleczenstwa. Ale o tym panie sedziny zasiadajace w sadach rodzinnych nie
> mysla, nie zastanawiaja sie nad mechanizmami przemocy w rodzinie a jedynie
> dbaja o cztery litery poniewieranych rzekomo kobiet.

Wiesz, za cos dzieci musialy jesc, skoro tata zaczal fruwac.

Pozdro.
Katja




LeoTar doniósl:

> Katja napisała:

>> Wiesz co, kitujesz jak stary kiciarz. Ona nie bylaby w stanie
>> 'wyrzucic' cie z domu nawet przy pomocy psychiatrów, tym bardziej
>> policjantów.

> Zaprzeczasz oczywistym faktom. No ale to juz taka Twoja przypadlosc, Ze nie
> wierzysz w mozliwosc popelnienia przestepstwa przez kobiete. Jak wiadomo
> punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia czyli, ze moglo Ci sie przytrafic
> cos podobnego o ile masz partnera.

Em, tego, chyba jednak nie odrózniasz fantazji od rzeczywistosci.
Znaczy twierdzisz ze popelnilam przestepstwo wobec partnera normalnie?
Mój partner niczego takiego nie donosi...


>> Nawet gdyby ci zalozyla sprawe o to ze dopuszczasz
>> sie wobec niej przemocy, i tak bys mieszkal we wspólnym mieszkaniu,
>> gdzie miales meldunek (i policja by nic nie pomogla wobec meldunku).

> Bzdury piszesz. Biedna kobieta "napastowana" przez meza opuszcza mieszkanie
> by znalezc sie np. w przytulku w celu odegrania farsy. W ten sposób kreuje
> atmosfere smrodu wokól swojego partnera, która wlecze sie potem za nim
> wszedzie. To jest ksztaltowanie opinii, sposób na pozbycie sie z domu
> niechcianego partnera aby samej pozostac w aureoli glorii i milosci dzieci.

Oj nie czujesz sie najlepiej ostatnio. Skoro sama uciekla... z domu... do przytulku...
i zostawila cie w mieszkaniu... wlasnosciowym... kolego toz to raj na ziemi!


>> Nawet gdybys byl wtedy chory psychicznie, bez twojej zgody nikt nie
>> móglby cie leczyc, czy zamknac w psychiatryku - bo nie byles
>> ubezwlasnowolniony sadownie,

> A spróbowalas tego chleba. Mnie zamknieto nieomalze sila - zatrzymano mnie
> na granicy z nakazem stawienia sie w prokuraturze. A potem natychmiast sru
> do karetki i do szpitala psychiatrycznego. Nie gadaj wiec o realiach bo ich
> nie znasz.

Zamknieto cie niemalze ale nie zamknieto. Zatrzymano na granicy z
nakazem, ale wyjechales. Chyba snisz na jawie, albo masz dostep ze
szpitala. No jasne. Ogladales taki film Tie me up, tie me down?
Normalnie mozesz miec dostep! Nie tylko do sieci ;))))))


>> a Teresa nie sprawowala nad toba opieki.

> Jeszcze by tego brakowalo, zeby ona nade mna sprawowala kuratele. Dopiero
> mialbym problem - despotka mialaby mnie kontrolowac. Tobie chyba cos na mózg
> upadlo.

Z informacji których tu udzieliles to Teresa nie dosc ze nie
chciala by nad toba sprawowac kurateli jakiejkolwiek, to jeszcze
wiala od ciebie gdzie pieprz rosnie, znaczy do przytulku.


>> Wiec nie uzalaj sie nad soba, bo to ty swiadomie zerwales kontakty
>> z rodzina i jest jasne, ze dzieci maja do ciebie o to pretensje.

> Zaprzeczasz faktom, a to niezdrowy objaw, to przejaw choroby umyslowej.

Taaaa.


>> Poza tym obecnosc duchowa to wiesz gdzie mozesz wlozyc.

> Nie zawsze fizyczna obecnosc jest potrzebna do wspierania partnera. A juz
> szczególnie wtedy gdy partner zionie nienawiscia, tak jak Teresa zionela do
> mnie.

Jest smokiem?


> Jas jest "kozlem ofiarnym" jezeli wiesz co to znaczy. Ona sama nie jest w
> stanie ponosic odpowiedzialnosci za losy dzieci wiec wykreowala sobie
> partnera, którym moze manipulowac. Który jest od niej uzalezniony
> emocjonalnie i którym moze sie wyslugiwac w trudnych sytuacjach nie ponoszac
> za to zadnej odpowiedzialnosci. Nie wiem czy Ty wiesz co to jest archetyp
> kozla ofiarnego? Jezeli nie wiesz to zajrzyj do ksiazeczki "Sacrum i
> przemoc" z mojej biblioteczki. Polecam.:)

Dobrze, zajrze :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
))


> Skonczyl Ci sie arsenal srodkow do manipulowania?

Nie.
:)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
))))))))))))))))))
Ale toba, czy kim?


> Potrzebujesz podpowiedzi?:)

Twojej zawsze! :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))


> Zgadzam sie z Toba, ale wówczas niech nie oczekuje z mojej strony na zadna
> pomoc - nie uczestnicze z Jej wyboru w wychowaniu dzieci wiec nie ponosze za
> nie zadnej odpowiedzialnosci.

Ona nie oczekuje, ale tego, em, za dzieci jestes nadal odpowiedzialny,
chyba ze sad ci odebral prawa rodzicielskie.


>> Cos duzo tych zon bylo...

> Druga czyli Teresa "podebrala" mnie pierwszej czyli Helenie. Cos we mnie
> widziala skoro zdecydowala sie zadawc z zonatym ....

Ta, nie wszystko zloto co sie swieci.


>> i 4 dzieci... nie chowasz jeszcze jakichs dzieci w zanadrzu?

> A co malo Ci.?:)

Ale gdzie tam. Idealnie.


> Dopuszczam taka mysl, ale wszystko cokolwiek zlego stanie sie dzieciom
> spadnie na glowe tego z rodziców, który zdecydowal sie na samotne
> wychowywanie dzieci. To jest fakt.

Ty to dopiero wyznajesz teorie spiskowa!


>> Gdybys nie byl slaby, to bys tak nie cudowal.

> I poddal sie woli hymenu...? O nie, nigdy nie pozwole by hymen zawladnal
> ponownie moja podswiadomoscia.

Tak trzymac, tak trzymac.


>> Nawiasem mówiac te twoje byle babki to juz chyba zdazyly sobie
>> na nowo ulozyc zycie uczuciowe, czego im serdrcznie zycze. A ty
>> to jak filip z konopi, wyskakuje po X latach i familja nagle na
>> zawolanie ma byc w komplecie, bo ty tak mówisz.

> To sie wkrótrce okaze. :)

Mam nadzieje.

Katja




Jesus napisał:

> Jakby zyl z ojcem inaczej by byl nastawiony.
> Zreszta rodzic to autorytet. Jakby bylo tak jak mówisz to 100% ludzi
> doroslych przestalo by wierzyc w to co im autorytet powiedzial a
> szczególnie w takie bzdury jak kosciolach, nastawienie do tego co
> jest dobre i zle. Ojczulek grzybek cos powie ilu ludzi doroslych
> jest nastawionych negatywnie przeciwko innych?

A ty wierzysz co ojczulek grzybek powie? Chyba nie. A to twoich
rodziców stuprocentowa zasluga? Chyba nie. Znaczy ze objawily sie
u ciebie jakies przejawy samodzielnego myslenia? Chyba tak.
Czyli wszystko zgadza sie z moja teoria, i przynajmniej 1 osoba nie
bedzie powtarzac w 100% tego co mu autorytet powie (moze to
powtarzac w zakresie od 1 do 99,999%).
Czyli nie twierdze, ze Teresa nie ma zadnego wplywu na Jasia i Jas
wcale nie bierze pod uwage jej zdania, twierdze tylko, ze Jas ma
jakakolwiek zdolnosc do samodzielnej oceny faktów (no chyba ze
geny tatusia u niego wziely góre).

Katja



Katja napisal(a):

> Jesus: Jakby zyl z ojcem inaczej by byl nastawiony.
> Zreszta rodzic to autorytet. Jakby bylo tak jak mówisz to 100% ludzi
> doroslych przestalo by wierzyc w to co im autorytet powidzial a
> szczególnie w takie bzdury jak kosciolach, nastawienie do tego co
> jest dobre i zle. Ojczulek grzybek cos powie ilu ludzi doroslych
> jest nastawionych negatywnie przeciwko innych?
>
> A ty wierzysz co ojczulek grzybek powie? Chyba nie. A to twoich

Nie byl dla mnie nigdy autorytetem, podobnie jak dla syna
Leo nie mial szans zostac autorytetem.


> Czyli wszystko zgadza sie z moja teoria, i przynajmniej 1 osoba nie
> bedzie powtarzac w 100% tego co mu autorytet powie (moze to
> powtarzac w zakresie od 1 do 99,999%).

W sprawie nastawienia do ludzi mozna zrobic proste doswiadczenie. W
grupie ludzi gdzie ktos jest autorytetem, lub uczyni sie autorytetem
powiedz tresc w która uwierza - np ze czarnoskórzy sa gorsi.
Bardzo trudno ludziom tym bedzie zrozumiec pózniej w wieku
doroslym, ze nie powinni gorzej ich traktowac.

Takie badania w kazdym tescie wykazuja, ze osoby które zostaly
zle do kogos nastawione przez autorytet w 100% wiekszosci odnosza
sie zle do tamtych osób, grup.

Te mechanizmy nie sa takie intuicyjne. -> sluchaj ty jestes dorosly
wiec powinenes to i to. A taczej odwrotnie ty mówisz o wizji
doroslego jakie odnioslas na podstawie stereotypów. Jesli w takie
stereotypy wierzysz, a dodatkowo zostaly zatwierdzone przez osoby
bedace dla Ciebie autorytetem wówczas nie umiesz tego
przeciwstawic innemu samodzielnemu mysleniu...

Jesus



Jesus napisał(a):

>> A ty wierzysz co ojczulek grzybek powie? Chyba nie.

> Nie byl dla mnie nigdy autorytetem, podobnie jak dla syna
> Leo nie mial szans zostac autorytetem.

Jak Leo odchodził od rodziny to dzieci nie były niemowlętami, były
już podrośniete, tak że widziały co się dzieje. On teraz nie jest dla dzieci
autorytetem, z tym się zgodzę i raczej autorytetem nie będzie, nad
czym on ubolewa (ale przecież swoją szansę świadomie zaprzepaścił).


> W sprawie nastawienia do ludzi mozna zrobic proste doswiadczenie. W
> grupie ludzi gdzie ktos jest autorytetem, lub uczyni sie autorytetem
> powiedz tresc w która uwierza - np ze czarnoskórzy sa gorsi.
> Bardzo trudno ludziom tym bedzie zrozumiec pózniej w wieku
> doroslym, ze nie powinni gorzej ich traktowac.

W porządku, doświadczenie wjdzie i to, że później dorosłym
będzie trudno zrozumieć dlaczego tak naprawdę traktują gorzej ludzi
rasy czarnej a nie powinni ich tak traktować.
Dałeś przykład nieco odległy od Leo i jego dzieci, ale ja i tak nie
twierdzę, że matka (Teresa) nie jest czy nie była nigdy autorytetem
dla swoich dzici - ona jest tym autorytetem i nim będzie. Tyle że ich
dzieci nie są niemowlakami, tylko teraz są dorosłe i do tego
wszystkiego czego nauczyła ich matka, co im przekazała, one
dokładają coś swojego.

I tutaj ja uznaję coś takiego, że Jaś jest wściekły na ojca, że
on odszedł (nie ważne w jakich okolicznościach), że Jaś jest
wściekły na ojca dlatego że przyczyniły się do tego jego własne
przemyślenia, a nie to co głosi matka.
Jeśli matka dzieci tak bardzo nienawidzi Leo, to jasne jest że
nakładłaby dzieciom do głowy, żeby one nigdy w życiu się z nim
nie spotykały. Tymczasem Jasiek spotkał się z ojcem. Wiesz dlaczego?
Bo to jest jego ojciec i tylko ten prosty fakt się liczy.

Na pewno znasz takie historie, że kobieta zaszła w ciąże, nie
usunęła, urodziła i oddała niemowlę do adopcji. Dziecko trafiło
do świetnej rodziny i dorosło. Wiesz o tym, że ono będzie szukać i
biologicznej matki i biologicznego ojca, chiciaż ci nigdy się losem
tego dziecka nie interesowali. To jest poszukiwanie własnej
tożsamości, korzeni. Te dzieci podświadomie dążą do spotkania
swoich rodziców, jacy by oni nie byli. I jeśli spotykają się z
odrzuceniem, to cierpia, chociaż tak naprawdę biologiczni rodzice są
dla nich obcy.

Tak że dzieci Leo mają jednak wspomnienia z czasu kiedy on z nimi
jeszcze był i pamiętają jaki był i to że od nich odszedł.


> Takie badania w kazdym tescie wykazuja, ze osoby które zostaly
> zle do kogos nastawione przez autorytet w 100% wiekszosci odnosza
> sie zle do tamtych osób, grup.

Nie neguję. Oprócz tego że są źle nastawione do ojca ze względu
na relację matki, są jeszcze źle nastawione do ojca bo same
pamiętają o tym fakcie, że ojciec je opuścił.
Możemy się zgodzić że są podwójnie źle do ojca nastawione. Ale
mimo to Jasiek się z ojcem spotkał.


> Te mechanizmy nie sa takie intuicyjne. -> sluchaj ty jestes dorosly
> wiec powinenes to i to. A taczej odwrotnie ty mówisz o wizji
> doroslego jakie odnioslas na podstawie stereotypów.

To znaczy? Bo nie bardzo rozumiem co chcesz powiedzieć.


> Jesli w takie
> stereotypy wierzysz, a dodatkowo zostaly zatwierdzone przez osoby
> bedace dla Ciebie autorytretem wówczas nie umiesz tego
> przeciwstawic innemu samodzielnemu mysleniu...

To wcale nie jest takie stuprocentowe, że nie da się zweryfikować
poglądu tylko dla tego że istnieje autorytet, którego zdanie
bierzemy pod uwagę. Nawet zweryfikowany autorytet nie traci wiele na
autorytecie, jeśli wiemy że do własnego zdania mamy prawo i jest ono
równie ważne dla nas samych.
Mnie się wydaje że ojciec to jest osoba na tyle ważna że nawet
bardzo negatywne zdanie matki nie zmieni podejścia dzieci, które
wiedzą że ojciec jest kimś istotnym w ich życiu.
Ty podałeś przykład trochę odległy, abstrakcyjna grupa ludzi rasy
czarnej kontra ojciec dla dziecka. Jeśli matka czy ojciec będzie
dziecko wychowywać w duchu nienawiści rasowej, zgodzę się że
dziecko będzie szerzyć nienawiść rasową, ale jeśli matka będzie
szerzyć nienawiść wobec byłego męża za świadka mając dzieci, to
to już nie jest takie oczywiste, że dzieci będą przejawiać taką
samą jak ich matka nienawiść wobec ojca a męża matki.

Tak jak ty to przedstawiasz to nie zakładasz że dzieci Leo mają w
ogóle jakikolwiek 'własny rozum', a to jest raczej niemożliwe, bo
gdyby nie miały za grosz własnego rozumu nie byłyby się w stanie
przystosować do jakiejkolwiek nowej dla nich sytuacji, np. w szkole,
gdzie matki z nimi nie ma, a muszą reagować na bieżąco na nowe
sytuacje.

Dla mnie jest zrozumiałe, gdy dziecko spotyka się z ojcem po latach
jego nieobecności i wściekłe mu mówi, że on nie ma pojęcia co
zrobił rodzinie, co spowodował odejściem.
Nie możesz twierdzić, że ta sytuacja tego dziecka nie dotyczyła,
lub dotyczyła pośrednio (zdanie matki). Ta sytuacja dotyczyła Jaśka
bezpośrednio i bardzo dobrze, że zaczął żal i wściekłość na
ojca wyrzucać z siebie, i to pod właściwym adresem. Dobrze że nie
zaczął tego tłumić i tej wściekłości zaprzeczać. Przecież on
to czuje. Akurat tutaj Jasiek wykazał w pewnym sensie dojrzałość
emocjonalną i dał upust swojej wściekłości.
Leo twierdzi że ma świadków na to, jak wściekły był Jasiek. Miał
świadków i co z tego, ci świadkowie widzieli tylko jednorazowo efekt
nagromadzonej przez lata wściekłości. Przez to że Jasiek był
wściekły i świadkowie tę wściekłość widzieli to mamy dowód na
nastawianie syna przez matkę przeciwko ojcu? No bzdura. Leo tak chce
całą historię przedstawić, jak jemu się ją wygodnie widzi i
zdarzenia interpretuje. No ale to jest tylko jego interpretacja i cała
teoria jak to on został niesprawiedliwie potraktowany i jak to on cierpi.
Podkreślał też że swego czasu został kozłem ofiarnym (wyrzucenie
z mieszkania) i jak to został wmanipulowany, a teraz sam ciągnie ten
temat i teraz jest mu wręcz wygodnie grać rolę kozła ofiarnego,
biednego, pokrzywdzonego człowieka (którym notabene nie jest).
Jak to jest Jesusie, czy to Leo jest osobą (autorytetem to za duże
słowo) z którą się zgadzasz i której wersję 'kupujesz'?

Pozdry
Katja



Katja napisal(a):

> to juz nie jest takie oczywiste, ze dzieci beda przejawiac taka
> sama jak ich matka nienawisc wobec ojca a meza matki.

To nie jest tak, ze dla mnie jest cos oczywiste.


> Tak jak ty to przedstawiasz to nie zakladasz ze dzieci Leo maja w
> ogóle jakikolwiek 'wlasny rozum', a to jest raczej niemozliwe, bo
> gdyby nie mialy za grosz wlasnego rozumu nie bylyby sie w stanie
> przystosowac do jakiejkolwiek nowej dla nich sytuacji, np. w szkole,
> gdzie matki z nimi nie ma, a musza reagowac na biezaco na nowe
> sytuacje.

jesli toksyczny rodzic nie wywolal w nich fanatyzmu i ta
nienawisc nie jest az tak niepoddawana wewnetrznej dyskusji a w
reakcji na ta sytuacje tli sie w glowie czlowieka cos wiecej
niz wyobrazenie sceny, w której ojciec jest czarna owca, to moze
jest szansa na inne zdanie.


> Dla mnie jest zrozumiale, gdy dziecko spotyka sie z ojcem po latach
> jego nieobecnosci i wsciekle mu mówi, ze on nie ma pojecia co
> zrobil rodzinie, co spowodowal odejsciem.

Ok, dla mnie nie jest to takie do konca zrozumiale, nie az tak
jakbym doswiadczyl tego na sobie.


> to czuje. Akurat tutaj Jasiek wykazal w pewnym sensie dojrzalosc
> emocjonalna i dal upust swojej wscieklosci.

Tez tak mysle, powinen mu Jasiek te kulasy polamac, za bycie
takim niedobrym tatusiem.
Ogladalem taki polski film "seksmisja". Byla tam fajna scenka,
ojczulek trafia na pielegniarke, a byla nia porzucona przez niego córeczka.
Jejku jaka ona wykazala dojrzalosc emocjonalna, az mnie ciarki przeszly.


> Jak to jest Jesusie, czy to Leo jest osoba (autorytetem to za duze
> slowo) z która sie zgadzasz i której wersje 'kupujesz'?

Moze to przez to, ze nie angazuje sie w to emocjonalnie
W koncu tylko gdy kogos sie sadzi to sa jakies strony.

Jesus

> Pozdry
> Katja




Uzytkownik "Katja" <k...@g...com> napisal w wiadomosci
news:1144020382.890574.45600@i40g2000cwc.googlegroup s.com...
> LeoTar doniósl:

> Em, tego, chyba jednak nie odrózniasz fantazji od rzeczywistosci.
> Znaczy twierdzisz ze popelnilam przestepstwo wobec partnera
> normalnie? Mój partner niczego takiego nie donosi...

Bo wybralas sobie takiego, który bedzie milczal nie zdajac sobie sprawy z
tego jak nim manipulujesz. Kobiety to mistrzowie manipulacji i mistyfikacji.
A odbywa sie to wszystko dzieki seksowi. Pisalem juz o tym kiedys, ze
szantazuja mezczyzn psychiczna kastracja podsuwajac mysli o tym, ze z inna
nie beda w stanie a ta jedyna, wybrana, odstawi od cycka.


> Oj nie czujesz sie najlepiej ostatnio. Skoro sama uciekla... z domu...
> do przytulku... zostawila cie w mieszkaniu... wlasnosciowym... kolego
> toz to raj na ziemi!

Jawnie manipulujesz odwracajac kota ogonem. Wyraznie Ci napisalem, ze
chodzilo jej wlasnie o to, by narobic smrodu wokól mnie gdyz w zaden inny
sposób nie byla w stanie zepsuc mi opinii. Tylko odgrywajac role
pokrzywdzonej mogla pozbyc sie mnie jako niewygodnego swiadka wlasnej
przeszlosci a zarazem stac sie jedyna osoba, której prawde dzieci beda
musialy wysluchiwac pod dobrowolnym przymusem.


> Zamknieto cie niemalze ale nie zamknieto.

Na szczescie nie dopuscilem sie zadnej fizycznej przemocy ani w domu ani
tez w szpitalu wiec i swiadectw nie bylo na prawdziwosc zarzutów Teresy. Z
punktu widzenia psychiatrów bylem calkowicie niegrozny a moje poglady
wychowawcze to juz nie ich sprawa. Chociaz w tym miejscu staneli na
wysokosci zadania mimo iz kobieta-psychiatra, która opiniowala moja sprawe
chciala aby uznano mnie za pedofila.


> Zatrzymano na granicy z nakazem, ale wyjechales.

Zatrzymano mnie, umieszczono na sile w szpitalu psychiatrycznym a dopiero
pózniej zezwolono na wyjazd. Przebywalem w szpitalu przez miesiac i
stracilem caly semestr w szkole w Nowym Jorku, gdzie uczylem.


> Chyba snisz na jawie, albo masz dostep ze szpitala. No jasne.

A na jakiej podstawie tak wnioskujesz?


> Ogladales taki film Tie me up, tie me down?
> Normalnie mozesz miec dostep! Nie tylko do sieci ;))))))

Widze, ze gotowas zrobic  ze mnie wszechmogacego, który dyktuje warunki
komukolwiek tylko zechce, byle tylko odpowiadalo  to przyjetej przez Ciebie
hipotezie o mojej wylacznej odpowiedzialnosci za rozbicie malzenstwa.
Wykazujesz ogromna ilosc zlej woli w stosunku do mnie. A filmu nie
ogladalem...


> Z informacji których tu udzieliles to Teresa nie dosc ze nie
> chciala by nad toba sprawowac kurateli jakiejkolwiek, to jeszcze
> wiala od ciebie gdzie pieprz rosnie, znaczy do przytulku.

Bronisz jej postawy przeinaczajac kolejnosc zdarzen i zaprzeczajac
oczywistosciom. Teresa po to wlasnie poszla do przytulku, by wykreowac mnie
na wilkolaka, którego trzeba zamknac w zakladzie albo psychiatrycznym albo
karnym. Nie musialaby wówczas obawiac sie mnie jako partnera w wychowywaniu
dzieci, i nie musialaby ze mna uprawiac seksu. Rozumiem jej stanowisko:
czula sie dziwka we wlasnym domu wiec postanowila sie uwolnic od tego, z
którym musiala sie prostytuowac. A przy okazji przestaloby istniec
zagrozenie ujawnienia jej przeszlosci przed dziecmi. Wszak dotychczas
uwazala siebie za swieta, i nietykalna, krowe... Tak przynajmniej uwazala.


>>> Wiec nie uzalaj sie nad soba, bo to ty swiadomie zerwales kontakty
>>> z rodzina i jest jasne, ze dzieci maja do ciebie o to pretensje.

>> Zaprzeczasz faktom, a to niezdrowy objaw, to przejaw choroby umyslowej.

> Taaaa.

Czy zawsze tak reeagujesz gdy nie masz, nie wiesz co odpowiedziec. Chcesz
mnie sprowokowac do ataku? :)
Niedoczekanie Twoje.

(...)

>> Potrzebujesz podpowiedzi?:)

> Twojej zawsze! :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))

Milo slyszec.


>> Zgadzam sie z Toba, ale wówczas niech nie oczekuje z mojej strony na zadna
>> pomoc - nie uczestnicze z Jej wyboru w wychowaniu dzieci wiec nie ponosze
>> za nie zadnej odpowiedzialnosci.

> Ona nie oczekuje, ale tego, em, za dzieci jestes nadal odpowiedzialny,
> chyba ze sad ci odebral prawa rodzicielskie.

Alez w tym wlasnie problem, ze ona nie chce pomocy a zarazem chce gdyz zdaje
sobie sprawe, ze z dziecmi dzieje sie cos niedobrego. Nie chcialaby dopuscic
by stalo sie im cos zlego ale chcialaby abym przystapil do dzialania na
dotychczasowych warunkach, czyli podporzadkowany jej calkowicie. A tego nie
da sie niestety zrealizowac - albo zdecyduje sie na ustepstwa wobec mnie,
albo cala odpowiedzialnosc za to, ze dzieci stana sie jawnymi
homoseksualistami spadnie na nia. Niestety nie moge podjac decyzji za nia,
ona musi to zrobic samodzielnie. Musi pokonac swój strach przede mna i przed
przeszloscia by w koncu przekonac sie, ze nic zlego sie jej nie stanie. Mimo
ujawnienia przeszlosci, która wedlug niej ja kompromituje dzieci wcale nie
zmienia ich stosunku do niej.

(...)

> Dopuszczam taka mysl, ale wszystko cokolwiek zlego stanie sie dzieciom
> spadnie na glowe tego z rodziców, który zdecydowal sie na samotne
> wychowywanie dzieci. To jest fakt.

Ty to dopiero wyznajesz teorie spiskowa!


> Nie rozumiem na czym polega moja teoria spiskowa? Wyjasnij ociemnialemu.


>>> Nawiasem mówiac te twoje byle babki to juz chyba zdazyly sobie
>>> na nowo ulozyc zycie uczuciowe, czego im serdrcznie zycze. A ty
>>> to jak filip z konopi, wyskakuje po X latach i familja nagle na
>>> zawolanie ma byc w komplecie, bo ty tak mówisz.

>> To sie wkrótrce okaze. :)

> Mam nadzieje.

Ja równiez. Ale teraz ruch nalezy do Teresy M. Cala odpowiedzialnosc za losy
dzieci spoczywa w jej rekach.

Pozdrawiam
LeoTar



Katja <k...@g...com> napisał(a):
> LeoTar naskrobal:

>> Ale w sprawy rozliczen miedzy malzonkami to sie panstwo lubi mieszac.
>> Skoro nie gwarantuje niczego to jakim prawem wydaje jakiekolwiek decyzje "w
>> sprawie", np.orzeka o winie lub niewinnosci?

> Poniewaz niezawisly sad wysluchuje 2 stron konfliktu i wydaje
> sprawiedliwy wyrok, taka juz zasada dzialania sadu.

Niezawisly moze i tak, ale czy swiadomy mechanizmów przemocy..? W to
watpie, bo gdyby system penitencjarny rzeczywiscie rozumial jakie sa sciezki
i przyczyna przemocy wówczas moze nie z dnia na dzien ale z roku na rok
ubywaloby nam przestepstw w kraju. A co sie okazuje? Ze przestepstw
przybywa. I to szczególnie wiele tych w rodzinie. Zródlem przemocy jest
rodzina jest podstawowa komórka spoleczna jaka jest rodzina. Rodzina, która
pelni role pierwszego oprawcy w stosunkju do dzieci. Rodzina, w której
szczególnie wiele jest przemocy emocjonalnej i manipulacji. Te dychotomie:
z jednej strony koniecznosc utrzymania rodziny, a z drugiej przemoc w
rodzinie mozna wyeliminowac tylko zrozumiawqszy mechanizmy dokonywania
przemocy w rodzinie. Bez dazenia do ukarania sprawców przemocy, gdyz nie sa
oni tej przemocy swiadomi.


>> Kiedys bylem nieswiadom, uzmyslowilem sobie caly mechanizm i jestem teraz
>> swiadomym zjawiska przemocy

> No wiec jestes swiadom sam dla siebie, i na tym sie konczy.

Mylisz sie. Zaciagnalem dlug wobec dzieci i musze ten dlug splacic. To Kasia
powiedziala do mnie w noc sylwestrowa 1994/95: "Ratuj rodzine". A
wczesniej, we wrzesniu 94 przewidujaco poinformowala mnie, ze w naszej
rodzinie dziac sie beda rzeczy straszne. Przezylem to wszystko co
najstraszniejsze i nic mi sie nie stalo. I mam taka nadzieje, ze i naszym
dzieciom nic sie nie stanie. Ale dlug musze splacic. No chyba, ze druga
strona kontraktu stwierdzi definitywnie, ze ona nie dba o to co zlego
stanie sie dzieciom w przyszlosci. Ale wowczas - jak juz powiedzialem -
cala wina spadnie na nia. Na razie ma jeszcze szanse to zmienic. Szanse
straci gdy którekolwiek z dzieci zalozy wlasna rodzine lub wówczas gdy mnie
znudzi sie wyczekiwanie na zmiane przez nia (Terese) jej stanowiska w
stosunku do mnie.


>> W którym momencie byla negatywna?

> B. wiele miejsc, nawet nie trzeba cytowac. I nie zrobie tego, bo mi sie nie chce.

Skoro Ci sie nie chce czegos udowadniac to jakim prawem rzucasz na mnie caly
czas obelgi?

(...)


>> Jest od Niej uzalezniony emocjonalnie a wiec robi to co Ona mu kaze, nawet
>> nie zdajac sobie z tego sprawy.

> Nie pozostaje ci nic innego jak czekac az on zacznie sobie zdawac
> sprawe, bo na to zeby uzaleznil sie od ciebie nie masz szans

I znowu wykazujesz sie calkowita ignorancja w znajomosci, rozumieniu mojej
postawy. Mnie nie jest potrzebna dominacja nad Jasiem czy Kasia. Ja chce, by
byli oni calkowicie wolni ode mnie jako autorytetu. By byli wolni od
jakiegokolwiek zewnetrznego autorytetu, który zmuszalby je do podejmowania
zyciowych decyzji za jego, autorytetu zgoda. Moim celem jest by osiagneli
wszyscy taka samoswiadomosc, która umozliwialaby im podejmowanie
samodzielnych decyzji niezaleznie od tego do czego namawiaja ich zewnetrzne
autorytety. Oni maja byc silni wiara w samych siebie. Czy przypominasz sobie
przykazanie, jedno z dziesieciu: "Nie bedziesz mial bogów cudzych przede
mna". Czlowiek nie moze kierowac sie wola innego, gdyz jest wówczas
nieodpowiedzialnym  za samego siebie.


> Ale druga strona, czyli matki, nie chca tego dostrzec. Wiecznie traktuja
> dzieci jak swoja wlasnosc.

Poczekaj, a w przyszlosci nie bedzie problemu, jak dziatwa dojrzeje.

Problem pozostanie poniewaz te wyrosniete dzieci podobnie, czyli jak
niewolnikow, traktowac beda ich dzieci, czyli nasze wnuki. I kolo przemocy
bedzie sie zamykac. Chodzi o to, by bezkrwawo zmienic ten stan rzeczy i
wyzwolic Czlowieka z jarzma przemocy.

Byt-Człowiek rozpetal przemoc aby za jej pomoca wyrwac sie z jarzma
nieswiadomosci i tego wlasnie dokonuje.


>> Nieuwaznie czytasz moje listy.

> Ha, chyba ty je nieuwaznie piszesz.

Zbedne przekomarzanki..... nie na temat.


>> Wojciecha. A Mierzwianka wywalila mnie z domu dopiero w 1994, kiedy juz
>> swoje "odsluzylem" i dostarczylem forsy. Wiec prosze na przyszlosc, nie
>> posluguj sie swoimi wyobrazeniami.

> Juz wez przestan z tym wywalila. Ale rzuciles troche nowego
> swiatla, "bo to zla kobieta byla" ta Mierzwiakowa ma się rozumiec.

Nie lubisz kiedy podaje fakty, które moglyby zburzyc obraz kobiety jako
nietykalnej swietosci, bozka, którego zrobila z siebie nieswiadomie kobieta.
Nasz chrzescijanski jedyny bóg ma oblicze kobiety mimo iz formalnie jest
rodzaju meskiego. To kobieta przypisala sobie nadprzyrodzone zdolnosci
stwórcze a mezczyzne obarczyla wylaczna odpowiedzialnoscia za losy tej
ziemi. Calkiem wygodna pozycja, rzadzic z tylnego siedzenia. Tak jak starszy
Kaczynski: rzadzi za nic nie odpowiadajac.:)


>> Nie pojmuje ol co Ci chodzi ? Moze jasniej prosze.:)

> Kobieta tak toba cale zycie manipulowala, znaczy udzielaniem dupy,
> lub nie, a sama nigdy z tego przyjemnosci nie miala, przyjemnosci z
> seksu nie czerpala, i wogóle seks nie dla bab, tylko to jest
> narzedzie sluzace do manipulacji.

Tak, obowiazujacy system wychowawczy sprowadza seks do roli narzedzia
prokreacji i utrzymania wladzy. A ma byc przyjemnoscia, i taka bedzie jezeli
przestanie byc tajemniczym Sfinksem, którego poznanie przez dzieci bedzie
niemozliwe.
A jak myslisz, kto powinien przekazywac dzieciom wiedze na temat seksu? Czy
lepszym jest nauczyciel, katecheta, czy tez rodzice, którzy w pierwszej
fazie rozwoju dziecka sa dla dziecka wylacznymi i jedynymi autorytetami?

LeoTar




Uzytkownik "Katja" <k...@g...com> napisal w wiadomosci
news:1144021298.295514.29690@g10g2000cwb.googlegroups.com...

> A ty wierzysz co ojczulek grzybek powie? Chyba nie. A to twoich
> rodziców stuprocentowa zasluga? Chyba nie. Znaczy ze objawily sie
> u ciebie jakies przejawy samodzielnego myslenia? Chyba tak.

Dziecko, które rodzi sie jak czysta, niczym niezaspisana karta ma z
urodzenia dane poczucie sprawiedliwosci. I jezeli rodzic nie spelnia
warunków tej dzieciecej sprawiedliwosci to naraza sie na to, ze dziecko samo
zacznie poszukiwac odpowiedzi na nurtujace je pytania. Samo bedzie chcialo w
koncu znalezc odpowiedz. Dziecko znakomicie dostrzega klamstwa i
niedomówienia rodzica i dopomina sie Prawdy. Prawdy o wszystkim, a w
szczególnosci prawdy o sferze zycia seksualnego rodzica. Rodzice, którzy
ukrywaja swoje sprawy intymne wylacznie dla siebie przestaja byc dla dziecka
wiarygodni. Dlatego dzieci interesuja sie seksem poza domem rodzinnym. I sa
jeszcze za to karane przez nieswiadomych rodziców.


> Czyli wszystko zgadza sie z moja teoria, i przynajmniej 1 osoba nie
> bedzie powtarzac w 100% tego co mu autorytet powie (moze to
> powtarzac w zakresie od 1 do 99,999%).

A jaka to niby jest ta Twoja teoria na 99,999% prawdziwa ?:)
O czymze ona jest?


> Czyli nie twierdze, ze Teresa nie ma zadnego wplywu na Jasia i Jas
> wcale nie bierze pod uwage jej zdania, twierdze tylko, ze Jas ma
> jakakolwiek zdolnosc do samodzielnej oceny faktów (no chyba ze
> geny tatusia u niego wziely góre).

Janek patrzy na swiat oczyma kobiety. Codzienna mantra, ze ojciec jest zly
wpoila mu, ze mezczyzna krzywdzi slaba kobiete. To dziala jak hipnoza i
mówie to na moim wlasnym przykladzie - tak zrobila ze mna moja matka
zaslaniajac mnie swoim wlasnym cialem przed gniewem ojca, który mial racje.
Kobieta broniac dzieci przed ojcami robi z siebie równoczesnie cierpietnice,
której nalezy sie wspólczucie. Tak to odbieraja dzieci. A w istocie jest to
manipulacja kobieca, której celem jest przyciagniecie dzieci do siebie (o ja
wasza obronczyni jedyna).

Pozdrawiam
LeoTar



Użytkownik "Katja" <k...@g...com> napisał w wiadomości
news:1144079434.835711.104370@v46g2000cwv.googlegroups.com...
> Jesus napisał(a):

>> Nie byl dla mnie nigdy autorytetem, podobnie jak dla syna
>> Leo nie mial szans zostac autorytetem.

> Jak Leo odchodził od rodziny to dzieci nie były niemowlętami, były
> już podrośniete, tak że widziały co się dzieje.

Nie manipuluj, nie ja odchodziłem lecz mnie wyrzucono. To są fakty antomiast
Ty próbujesz tak je przedstawić by pasowały do Twojego widzenia
rzeczywistości. To, że chcesz zepchnąć na mnie poczucie winy za rozpad
małżeństwa jest normalną aktywnością każdej kobiety - w Twoim wyobrażeniu
ktoś musi być winnym bo inaczej , a nuż okazałoby się, że to wina kobiety. I
co wtedy, jak przetrwać z poczuciem winy. Kobieta broni kobietę, aby
przypadkiem nie okazało się, że to wy szerzycie przemoc. A ja wyjaśniam
DLACZEGO to robicie. I w moim wyjaśnieniu jestem wam za to wdzięczny,
podczas gdy wy same nie możecie i nie chcecie w to uwierzyć.


> On teraz nie jest dla dzieci autorytetem, z tym się zgodzę i raczej
> autorytetem nie będzie, nad czym on ubolewa (ale przecież
> swoją szansę świadomie zaprzepaścił).

Nawet nie zdajesz sobie sprawy z tego, jak wielkim jestem autorytetem dla
moich dzieci. I to za sprawą Teresy M. za sprawą jej samowolnego pozbawienia
mnie praw do dzieci. I one mnie jeszcze nadal potrzebuja aby przejąć ode
mnie świadomość wlasnego JA.
A co do Twojej opinii, że ja ubolewam nad tym, że rzekomo straciłem u
dzieci autorytet to mylisz sie - ja go sam, świadomie pozbyłem się dając
stwarzając dzieciom szansę na "bycie ze mną równymi". Nie są ode mnie ani
gorsze ani lepsze i to musi zrozumieć Teresa M. Inaczej straci wszystko i
zostanie na starość sama, bez szklanki herbaty.


>> W sprawie nastawienia do ludzi mozna zrobic proste doswiadczenie. W
>> grupie ludzi gdzie ktos jest autorytetem, lub uczyni sie autorytetem
>> powiedz tresc w która uwierza - np ze czarnoskórzy sa gorsi.
>> Bardzo trudno ludziom tym bedzie zrozumiec pózniej w wieku
>> doroslym, ze nie powinni gorzej ich traktowac.

> W porządku, doświadczenie wjdzie i to, że później dorosłym
> będzie trudno zrozumieć dlaczego tak naprawdę traktują gorzej ludzi
> rasy czarnej a nie powinni ich tak traktować.

No właśnie. Jak to wyjaśnisz, DLACZEGO tak się dzieje?


> Dałeś przykład nieco odległy od Leo i jego dzieci, ale ja i tak nie
> twierdzę, że matka (Teresa) nie jest czy nie była nigdy autorytetem
> dla swoich dzici - ona jest tym autorytetem i nim będzie. Tyle że ich
> dzieci nie są niemowlakami, tylko teraz są dorosłe i do tego
> wszystkiego czego nauczyła ich matka, co im przekazała, one
> dokładają coś swojego.

Chodzi o nie o to by była dla nich autorytetem, ale o to, by one same dla
siebie były autorytetami samowystarczalnymi. By mogły samodzielnie
odpowiadać za decyzje, które będą podejmować w życiu dorosłym. Dopóki będą
musiały opierać sie na autorytecie zewnętyrznym (ojciec, matka) dopóty będą
niewolnikami własnych rodziców. A niewolnik nie ponosi odpowieedzialności za
swoje czyny, bo to nie on sam lecz ktoś inny (rodzic) podjął za niego
decyzję. Dzieci muszą byc bogami dla samych siebie. "Nie będziesz miał bogów
cudzych przede mna" mówi pismo, a znaczy to tyle, że jednostka nie może czuc
się gorsza od swego rodzica. Niezrozumienie tego prostego faktu prowadzi do
kreowania boga, od którego żąda się wsparcia i którego obciąża się
odpowiedzialnością za niepoodzenia.


> I tutaj ja uznaję coś takiego, że Jaś jest wściekły na ojca, że
> on odszedł (nie ważne w jakich okolicznościach), że Jaś jest
> wściekły na ojca dlatego że przyczyniły się do tego jego własne
> przemyślenia, a nie to co głosi matka.

Matka systematycznie wmawiała, że ojciec jest zły gdyż nie daje pieniędzy na
utrzymanie. A nie o utrzymanie chodziło tylko o to, by niemająca poczucia
własnej wartości matka była LEPSZA od ojca. A nie powinna była tego robić
gdyż dla dziecka oboje rodzice są tak samo ważni. Popełniła błąd, z którego
może się jeszcze wycofać. Ale wymaga to od niej odwagi dla pokonania strachu
przed potencjalnym odrzuceniem przez dzieci. Strach jednak ma wielkie oczy,
gdyż dzieci nigdy nie odrzucaja rodziców nawet tych najbardziej podłych.
Tyle tylko, że rodzice nie chcą w to wierzyć i na siłe starają się utrzymac
dzieci przy sobie, pod swoją władzą.


> Jeśli matka dzieci tak bardzo nienawidzi Leo, to jasne jest że
> nakładłaby dzieciom do głowy, żeby one nigdy w życiu się z nim nie spotykały.

Zmieniłaś zdanie? Niedawno twierdziłaś, że nie mogła tego zrobić.:)
Piszesz w danej chwili to co jest Ci wygodne i co wspiera Twój rzekomo
niezależny osąd sytuacji. Jesteś manipulantką.


> Tymczasem Jasiek spotkał się z ojcem. Wiesz dlaczego?
> Bo to jest jego ojciec i tylko ten prosty fakt się liczy.

Tak, to się liczy. Mam doświadczenie z pierwszego małżeństwa, w którym po
rozwodzie (zreszta za sprawą Teresy M.) noja pierwsza żona dla dobra
dziecka, Agaty, nie nastawiała jej przeciwko mnie. I mam z Agatą znakomity
kontakt mimo iż nie widzieliśmy się od lat. Gdyby Helena (moja pierwsza
żona) chciała mogłaby ze mnie zrobić takiego samego wilkołaka jak Teresa
zrobiła w oczach naszej trójki.

Wiesz jak to tłumaczę? Kobieta, ktora nie urodziła dziecka o własnych siłach
(Teresa miała 3 cesarki) i w dodatku zabiła swoje pierwsze dziecko, nie umie
kochac. I widzi tylko czubek własnego nosa a całe swoje otoczenie
podporządkowuje jednemu: okazac się lepsza dla samej siebie, we własnym
wyobrażeniu. I robić to tak by otoczenie również w to uwierzyło. A że pod
spodem syf, kiła i mogiła to juz nie jej sprawa.


> Na pewno znasz takie historie, że kobieta zaszła w ciąże, nie
> usunęła, urodziła i oddała niemowlę do adopcji. Dziecko trafiło
> do świetnej rodziny i dorosło. Wiesz o tym, że ono będzie szukać i
> biologicznej matki i biologicznego ojca, chociaż ci nigdy się losem
> tego dziecka nie interesowali.

Wytłumacz to Teresie M. by sie nie obawiała porzucenia przez własne dzieci.
Porzucą ją jeżeli bedzie z nich nadal robić swoich emocjonalnych niewolników.


> To jest poszukiwanie własnej tożsamości, korzeni. Te dzieci
> podświadomie dążą do spotkania swoich rodziców, jacy by oni
> nie byli. I jeśli spotykają się z odrzuceniem, to cierpia, chociaż
> tak naprawdę biologiczni rodzice są dla nich obcy.

To nie dzieci lecz rodzice boją się porzucenia.


> Tak że dzieci Leo mają jednak wspomnienia z czasu kiedy on z nimi
> jeszcze był i pamiętają jaki był i to że od nich odszedł.

Przestań powtarzać tę mantrę o moim odejściu - wyrzuciła mnie Teresa M. A
potem opowiedziała dzieciom, że to ja sam odszedłem.
A do wyrzucenia mnie z domu posłużyła się Kasią, którą wprzęgnęła w ten
karawan z przemocą grożąc dziecku... porzuceniem. Manipulowała strachem
17-to letniej córki. Była w swoim postepowaniu okrutna i bezlitosna tak jak
w stosunku do naszego pierwszego, nienarodzonego dziecka. Kto raz stał się
katem, ten katem pozostanie. Nawet wobec własnych dzieci.


>> Takie badania w kazdym tescie wykazuja, ze osoby które zostaly
>> zle do kogos nastawione przez autorytet w 100% wiekszosci odnosza
>> sie zle do tamtych osób, grup.

> Nie neguję. Oprócz tego że są źle nastawione do ojca ze względu
> na relację matki, są jeszcze źle nastawione do ojca bo same
> pamiętają o tym fakcie, że ojciec je opuścił.

Przestań powtarzać w kółko jedno i to samo, Ze ja porzuciłem dzieci. Czy
liczysz na to, że na tym kłamstwie zbudujesz swoją rzeczywistość. Fakty są
faktami.


> Możemy się zgodzić że są podwójnie źle do ojca nastawione. Ale
> mimo to Jasiek się z ojcem spotkał.

Bo ja wyciągnąłem do niego rękę. A własciwie to wyciagnąlem pomocną dłoń w
kierunku Teresy, bo to ona potrzebuje pomocy.

(...)

>> Jesli w takie
>> stereotypy wierzysz, a dodatkowo zostaly zatwierdzone przez osoby
>> bedace dla Ciebie autorytretem wówczas nie umiesz tego
>> przeciwstawic innemu samodzielnemu mysleniu...

> To wcale nie jest takie stuprocentowe, że nie da się zweryfikować
> poglądu tylko dla tego że istnieje autorytet, którego zdanie
> bierzemy pod uwagę. Nawet zweryfikowany autorytet nie traci wiele na
> autorytecie, jeśli wiemy że do własnego zdania mamy prawo i jest ono
> równie ważne dla nas samych.

Nie ma dla Ciebie nic pewnego - wszystko być może. Kiepski był ten Twój
autorytet na którym się wzorowałaś.


> Mnie się wydaje że ociec to jest osoba na tyle ważna że nawet
> bardzo negatywne zdanie matki nie zmieni podejścia dzieci, które
> wiedzą że ojciec jest kimś istotnym w ich życiu.

To dlaczego matka tak usilnie zabiega o zniszczenie wizerunku ojca w oczach
dzieci? Może obawia się wspólnika do władzy nad umysłami dzieci? Może chce
byc jedynym autorytetem dla dzieci? Moze chce nad nimi sprawować władzę ale
w taki sposób aby odpowiedzialność spadała wyłacznie na ojca.


> dziecko będzie szerzyć nienawiść rasową, ale jeśli matka będzie
> szerzyć nienawiść wobec byłego męża za świadka mając dzieci, to
> to już nie jest takie oczywiste, że dzieci będą przejawiać taką
> samą jak ich matka nienawiść wobec ojca a męża matki.

A dopiero pisałaś coś zupelnie innego. Jesteś niestała w swoich poglądach.
Jak już napisałem wcześniej interpretujesz je dowolnie w zależności od
potrzeby chwili. Jestes manipulantką.


> Tak jak ty to przedstawiasz to nie zakładasz że dzieci Leo mają w
> ogóle jakikolwiek 'własny rozum', a to jest raczej niemożliwe, bo
> gdyby nie miały za grosz własnego rozumu nie byłyby się w stanie
> przystosować do jakiejkolwiek nowej dla nich sytuacji, np. w szkole,
> gdzie matki z nimi nie ma, a muszą reagować na bieżąco na nowe
> sytuacje.

I całe szczęście, że dzieci ma swój rozum - mogą skorygować błedy swoich
poprzedników. Ale dlaczegóż ta spirala przemocy ma trwac wiecznie?


> Dla mnie jest zrozumiałe, gdy dziecko spotyka się z ojcem po latach
> jego nieobecności i wściekłe mu mówi, że on nie ma pojęcia co
> zrobił rodzinie, co spowodował odejściem.

Po raz kolejny mantra o odejściu ojca. Czynisz założenia nie opierając sie
na faktach lecz wypowiadasz własne chciejstwa: dobrze byłoby gdyby sie
okazało, że to nie kobieta spowodowała kataklizm, że to mężczyzna jest
wyłącznie odpowiedzialny za rozpad rodziny. A to guzik prawda.


> Nie możesz twierdzić, że ta sytuacja tego dziecka nie dotyczyła,
> lub dotyczyła pośrednio (zdanie matki). Ta sytuacja dotyczyła Jaśka
> bezpośrednio i bardzo dobrze, że zaczął żal i wściekłość na
> ojca wyrzucać z siebie, i to pod właściwym adresem. Dobrze że nie
> zaczął tego tłumić i tej wściekłości zaprzeczać. Przecież on
> to czuje. Akurat tutaj Jasiek wykazał w pewnym sensie dojrzałość
> emocjonalną i dał upust swojej wściekłości.

Gdyby nie moja dojrzałośc i opanowanie emocji to Jasiu zaatakowałby mnie z
podpuszczenia matki.


> Leo twierdzi że ma świadków na to, jak wściekły był Jasiek. Miał
> świadków i co z tego, ci świadkowie widzieli tylko jednorazowo efekt
> nagromadzonej przez lata wściekłości. Przez to że Jasiek był
> wściekły i świadkowie tę wściekłość widzieli to mamy dowód na
> nastawianie syna przez matkę przeciwko ojcu? No bzdura.

Świadkowie do niczego nie byli mi potrzebni. Oni byli przypadkowymi
obserwatorami, którzy tylko "przypadkowo" potwierdzili moją hipoteze.


> Leo tak chce całą historię przedstawić, jak jemu się ją wygodnie widzi i
> zdarzenia interpretuje. No ale to jest tylko jego interpretacja i cała
> teoria jak to on został niesprawiedliwie potraktowany i jak to on cierpi.

Same nieprawdy pani opowiadasz. Ani nie cierpię, ani nie interpretuję tylko
przedstawiam suche fakty. A że przy okazji obnażam kobiecą przemoc
i objaśniam jej pochodzenie to tylko moja siła. Powinnaś zauważyć jednak to,
że nie posądzam kobiet o złośliwosć lecz o niedojrzałość, o brak
samoświadomości.


> Podkreślał też że swego czasu został kozłem ofiarnym (wyrzucenie
> z mieszkania) i jak to został wmanipulowany, a teraz sam ciągnie ten
> temat i teraz jest mu wręcz wygodnie grać rolę kozła ofiarnego,
> biednego, pokrzywdzonego człowieka (którym notabene nie jest).

Tak, stałem się kozłem ofiarnym, zakladnikiem własnej nieświadomości. Ale
odzyskałem świadomość i jest mi z tym całkiem dobrze. i rzeczywiście wcale
biedny nie jestem.:)


> Jak to jest Jesusie, czy to Leo jest osobą (autorytetem to za duże
> słowo) z którą się zgadzasz i której wersję 'kupujesz'?

Przestań manipulować jego poczuciem  winy.

Pozdrawiam
LeoTar




Jesus rzekl:

"jesli toksyczny rodzic nie wywolal w nich fanatyzmu i ta
nienawisc nie jest az tak niepoddawana wewnetrznej dyskusji a w
reakcji na ta sytuacje tli sie w glowie czlowieka cos wiecej
niz wyobrazenie sceny, w której ojciec jest czarna owca, to moze
jest szansa na inne zdanie."

"Tez tak mysle, powinen mu Jasiek te kulasy polamac, za bycie
takim niedobrym tatusiem.
Ogladalem taki polski film "seksmisja". Byla tam fajna scenka,
ojczulek trafia na pielegniarke, a byla nia porzucona przez niego
córeczka.
Jejku jaka ona wykazala dojrzalosc emocjonalna, az mnie ciarki
przeszly."

Tak sie zastanawiam nad jedna rzecza. W któryms momencie LeoTar
napisal, ze pojawil sie w jego familii motyw przemocy seksualnej.
Rzekomo jego zona wymogla na ich córce Kasi, zeby ta zeznala przed
sadem ze jej tatus zadal od niej seksu za umozliwienie jej
dalszej nauki.
Jesli to zajscie jest prawda, tzn. ze LeoTar faktycznie zadal od
malej seksu, to stoi on
obecnie na naturalnie przegranej pozycji. Jesli LeoTar ma racje, ze
to byl wymysl jego zony, to jak piszesz, jest szansa na inne zdanie.
Córka bedzie wiedziala, ze taka sytuacja nie miala miejsca i to
poddaje w watpliwosc autorytet matki. W tym momencie lojalnosc
wobec matki zawiedzie.
Dochodzi jednak jeszcze jeden element, mianowicie LeoTar ma jakas
obsesje na punkcie seksu malzenskiego. Wielokrotnie podkreslal,
ze byl wykorzystywany i sterowany udzielaniem pozycia, badz nie.
Podobno w jego malzenstwie miala miejsce 'prostytucja
malzenska'. Nie wiem jak teraz wyglada zycie seksualne LeoTra, czy
w ogóle takowe istnieje, ale rzekome pomówienia Teresy wraz z
rzekomymi falszywymi zeznaniami Kasi, rzucaja cien podejrzen na
LeoTara. Skoro seksualnie miedzy LeoTarem a jego zona dzialo sie
zle, to najblizszym obiektem mogacym chociaz po czesci zaspokoic
jego poped mogla byc wlasnie Kasia. LeoTar podkreslal równiez,
ze "opieka nad dziecmi byla na jego glowie", to by sie zgadzalo,
oprócz 2 chlopców, którzy nigdy go nie pociagali byla jeszcze
Kasia, która kapal, ubieral - dotykal...
Jesli mial tyle domowych obowiaków na glowie, to nie mial czasu
na poszukiwania kochanki, która zaspokoilaby jego potrzeby seksualne
w 'bardziej godny' sposób niz zona.

Odnosnie imprintingu dzieci i wplywu na nie fanatycznych matek. Mam
taka jedna kolezanke, która ma córke. Mala ma obecnie 6 lat.
Kiedy maz od kolezanki odszedl, mala miala ze 3 lata. Kolezanka
bardzo przezyla to odejscie, czula sie winna (chociaz nie byla,
facet odszedl z zona jej brata, brat z tamta mieli 2 dzieci w wieku
do kilkunastu lat) i mala obserwowala co sie dzieje. Maz
powiedzial kumpeli - to jest prawdziwa milosc - tak wiec kumpela
stwierdzila, ze nie bedzie stac na drodze prawdziewj milosci.
Kumpela nigdy nie zakazywala malej kontaktów z ojcem, mimo to, mala
nie byla skora nawet do rozmów przez telefon. Fakt ze ojciec tez
nie kontaktowal sie czesto, chociaz on sam mieszka niedaleko z
nowa zona i nowym dzieckiem, zas byli tesciowie kumpeli mieszkaja
na tej samej ulicy co i ona, bardzo blisko. Tak wiec tatus nie mial
potrzeby kontaktu z córka (nie placil tez alimentów, ale na to
kolezanka machnela reka, bo sama pracuje, a tez rodzina jej
pomagala w opiece nad mala; teraz dziecko chodzi do przedszkola).
Tak ze nieobecnosc jednego z rodziców szkodzi, i wcale nie potrzeba
fanatyzmu matki zeby nawet male dziecko nie wykazywalo potrzeby
kontaktu z nieobecnym. To samo maja nastoletnie córki brata kumpeli,
ich matka tez sie nie kontaktowala, nie spotykala sie z nimi, one
zas przezyly szok i jakos sobie radza bez matki. Z pewnoscia
maja uraz, bo zostaly nagle i brutalnie porzucone, winia matke i
nie trudno sie temu dziwic.

Katja




Justyna: "Twoja teoria nie ma poprostu racjonalnego poparcia.
Opracowales ja do konkretnego przypadku Twojej bylej zony"

No dokladnie. A i co do zony to ta teoria jest nic nie warta
:)))))))))))))))))))))))))))))))

Katja




Użytkownik "Bluzgacz" <b...@g...com> napisał w wiadomości
news:e0hgmh$c09$1@atlantis.news.tpi.pl...
> "Justyna N" <c...@p...pl> wrote in message
> news:442c4489$1@news.home.net.pl...

>> Podobalo sie? Wyprodukowanie tego zajelo mi niecale 15 min.Teoria z palca
>> wyssana "pod natchnieniem" rozwazan LeoTara.

> Lepiej uzywaj Justynko palce do tego, do czego powinny sluzyc kobiecie.
> To taka moja rada....

Myślę, że są bardziej przydatne rzeczy, ale niestety Leo używanie ich
odrzuca jako próbę manipulacji.

Justyna N



Użytkownik "LeoTar" <l...@w...pl> napisał w wiadomości
news:e0gc18$gr3$1@atlantis.news.tpi.pl...
> Użytkownik "Justyna N" <c...@p...pl> napisał w wiadomości
> news:442ad651@news.home.net.pl...
> Justyna N <c...@p...pl> napisał(a):

>> Łożysko. Coś Ci mówi? Mechanizm przekazywania płynów i pożywienia jest
>> dość dobrze poznany. Jednocześnie łożysko dość dobrze chroni płód przed
>> szkodliwymi czynnikami. (nie twierdze, że idealnie)

> I o ten właśnie drobiazg chodzi tak jak i o to, że mechanizm jest nie do
> końca poznany.

Podobnie jak mechanizm śmierci, raka, ciąży, budowy wszechświata, pracy
mózgu itd. Wyjaśnij najpierw te kwestie a potem się bierz za rozgryzanie
kobiet.


>> Dlaczego uważasz, że to kobieta jest winna patologiom?

> Nigdy tak nie powiedziałem, że to wyłacznie kobieta jest odpowiedzialna
> za patologie w naszym żyuciu.

Ale nie powiedziałeś też, że jest współwinna. Nigdzie nie piszesz o winie
mężczyzny (poza jego nieświadomością). Za to najeżdżasz na żonę.


>> Bo wykorzystujemy jedyną broń jaką obdarzyła nas natura(Bóg)?

> Boga nie ma. Jest tylko Twórczy Umysł, Byt ponadczasowy. Polecam
> zainteresować sie praktykami Voodoo aby przekonać sie jak potężny jest
> umysł.

Siła umysłu nie jest do końca poznana. Znam jej przejawy.
Odrzucasz Boga, więc powiedz mi skąd w takim razie wzięło się życie na
ziemi? Skąd wziął się człowiek?


>> To, że Tobie stosunki małżeńskie kojarzą się z prostytucją to Twój  problem.
>> Nie dopisuj teori do ogółu. Jeśli wypowiadasz coś takiego to miej chociaż
>> 3 przypadki na potwierdzenie.

> Zdaję sobie doskonale sprawę z tego jak trudno jest przyznać się przed
> samym/samą sobą do różnych przypadłości szczególnie wówczas, gdy człowiek
> nie zdaje sobie z tego sprawy. Kiedy jest nieświadom dolegliwqści.

Rozmawiała gęś z prosięciem. Ja Ci zarzucam, że na poparcie swojej teorii
masz jeden przykład a Ty mi, że ja się do czegoś nie przyznaję.


>> NIC nie wyjaśniasz. Wyślizgujesz się z odpowiedzialności za własne słowa.
>> Mam jedną uwagę. Nie znasz mnie, nie wiesz kim jestem ani jak żyję. Więc
>> nie wyciągaj wniosków z samego faktu, że jestem kobietą.

> Masz być przede wszystkim Człowiekiem.

Czym(kim) jest Człowiek? Podaj cechy, które wg. Ciebie charakteryzują
Człowieka.


>> Zauważ, że to Ty jesteś agresywny. Ja obalam Twoją teorię używając
>> odnośników do ogólnie przyjętych prawd. Ty popierasz swoją teorię
>> twierdząc, że tak jest, bo Ty tak mówisz.

> Ogólnie przyjęte "prawdy" wcale nie muszą odpowiadac rzeczywistości a
> tylko próbują ją zdefiniowac. Zauwaz jednak, że żadna z tzw. ogólnie
> przyjętych "prawd" nie jest w stanie opisać rzeczywistości. Nawet tej nam
> najbliższej.

Nie? A Twoja teoria niby tak? Gdzie odniesienia do rzeczywistości? Podajesz
(być może) rzeczywisty przykład z Twojego życia, ale Twoje życie jest dla
mnie równie rzeczywiste co napisany tutaj tekst. Nie podajesz żadnych źródeł
do Twojej teorii.


>> Piszesz o małżeńskiej prostytucji i że dopiero dzieci otwierają oczy na
>> prawidłowy związek. (Bardzo duży skrót)
>> Ja w Twoich wywodach nie widzę planów partnerstwa. Za to jasne jest, że
>> chcesz zmiany urojonej władzy/dominacji Twojej byłej żony na Twoją
>> dominację, którą określasz mianem zdrowego związku.

> Wyłazi z Ciebie brak zaufania do mężczyzny. I dlatego chcewsz podtrzymać
> władzę kobiety. Nie ufasz więc chcesz dominować.

I znowu. Gdyby nie zaufanie do mężczyzny z którym jestem już bym nie żyła.
Zdrowy związek polega na równowadze. Jeżeli jeden z partnerów zaczyna
dominować to kończy się związek.


>>> A więc wreszcie odwołanie do boga. Tu Cię boli.

>> O nie. To Ty się odwoływałeś do Biblii (czyżby to było Słowo Boże??) ja
>> tylko podtrzymuję Twoje odniesienie.

> Jak zwykle, krok za mężczyzną. Niech koń ciągnie aż padnie, wówczas będzie
> następny. A słyszałaś porzekadło: baba z wozu koniom lżej? :)

O co CI znowu chodzi? Odwołałeś się do Biblii, więc wykorzystując swoją
znajomość podtrzymuję dyskusję próbując wyjaśnić niejasności w Twojej
teorii. A Ty mnie atakujesz odrazu.


>> Ja nie twierdze, że stan Twojego syna się nie zmieniał (o czym zresztą
>> napisałam). Ale dopóki nie przedstawisz potwierdzonego dowodu na to, że
>> ktoś został wyleczony z zespołu Downa to ja Ci nie uwierze, a Twoje
>> wywody mogę między bajki włożyć. Już napisałam wcześniej, żebyś nie
>> wyciągał tego typu wniosków.

> Mój syn będzie przykładem i dowodem na prawdziwość mojej tezy.

Jeden przykład to jest wyjątek od przyjętych wcześniej teorii, jeżeli chcesz
udowodnić swoją tezę to potrzebujesz więcej przykładów.


>> Nie odbieram żadnemu ojcu prawa do kontaktu z dzieckiem. A powiedz mi jak
>> dziecko może być niezależne od matki?

> A czy sam fakt, że oddziela sie od matki przez poród nie jest już
> dostatecznymn wyrażeniem jego woli bycia wolnym?

Zapominasz o mechaniźmie porodu. Po drugie jak sobie wyobrażasz życie na
ziemi bez porodów? Ludzie żyjący w organizmach matek? Paranoja.


>> Więź między kobietą, a dzieckiem powstaje już w okresie ciąży.
>> Uzależnienie dziecka od matki następuje już po zapłodnieniu, więc nie da
>> się tego uniknąć.

> I sądzisz, ze ta więź ma trwać wiecznie, że dziecko aż do grobowej deski
> ma być przywiązane pępowiną do matki?

Społeczeństwa w których podstawowe więzi rodzinne zostałyby zerwane nie
miałyby szans na przetrwanie. Wyobrażasz sobie ludzkość bez więzi? Ludzi
skazanych na samych siebie? Co ze starymi, chorymi? CO z wychowaniem dzieci?
Ta więź między matką a dzieckiem nigdy nie trwa wiecznie (pomijając
marginesowe patologie). Ulega samoistnemu rozluźnieniu, ale nigdy nie zanika
zupełnie.
Więź między matką a dzieckiem zapewnia opiekę potomstwu-jest podstawą
mechnizmu instynktu macierzyńskiego.


>> Jesteś gotów poświęcić własne dzieci byle udowodnić swoją teorię? Po tym
>> co napisałeś uważam Cie za bydle nie za ojca.

> Mało mnie to obchodzi co Ty o mnie myślisz. Ważne jest by na oczy
> przejrzała Teresa M. z którą te dzieci spłodziłem.

Jak wyżej. Zastanów się czy cel uświęca środki?


>> Wobec kobiety nie, ale obowiązek wobec własnego potomstwa jest czymś z
>> czego ŻADNA decyzja matki nie zwalnia nikogo. Nie wspominając o tym, że
>> mało która kobieta od tak wyrzuca "żywiciela" z domu. Mamy tylko Twoją
>> relację-ciekawe co na to Twoja żona.

> Nie mam nic prezeciwko byś ją o to zapytała .:)

Ciekawe czy ona ma coś przeciwko?


>>> I teraz trudno Ci zrezygnować z ołtarzyka, który sobie wybudowałaś
>>> dążąc do bycia lepszą od swojej matki. Żal mi Ciebie.

>> Niepotrzebnie. Moja rodzina żyje w pełnej harmonii, nikt nikogo nie
>> oskarża o przejmowanie dominacji. Nigdy nie usiłowałam być lepsza. Od
>> nikogo. Żyje by służyć ludzkości, by swoją wiedzą sprawić by ludzkie
>> życie było choć trochę lepsze. Nie tworzę nic nie wartych teorii, które
>> nikomu nie pomogą, a mogą tylko zaszkodzić.

> Wyłazi z Ciebie kobieca zachowawczość, niechęć do samodzielnego myślenioa
> i zmian. Pozycja bożka w rodzinie daje Ci dobre samopoczucie i tyle Ci
> wystarcza. A wstyd, powinnas mieć jakies ambicje...:)

Ostatnie lata przyniosły już wystarczająco dużo zmian. Nigdy nie byłam
traktowana jak bożek.


>> Oceniać mnie będą potomni. Nie Ty z Twoimi chorymi teoriami, które mają
>> usprawiediwić to, że porzuciłeś rodzinę.

> To nie ja porzuciłem rodzinę lecz kobieta wyrzuciła mnie z niej. Obawiała
> sie bowiem, że straci władze, która ja po niej zagarne. A mnie ani w
> głowie dominować nad kimś. Nie pozwolę jednak by ktokolwiek mnie kopnął


>> Twoje tłumaczenia Cie nie usprawiedliwią. Podobnie jak mnie nie ruszają
>> Twoje ataki.

> To tylko odpowiedź na Twoje wierzgnięcia.:)
>
> Pozdrawiam
> LeoTar

Justyna N




Justyna N <c...@p...pl> napisał(a):

>>> Podobalo sie? Wyprodukowanie tego zajelo mi niecale 15 min.Teoria z palca
>>> wyssana "pod natchnieniem" rozwazan LeoTara.

>> Lepiej uzywaj Justynko palce do tego, do czego powinny sluzyc kobiecie.
>> To taka moja rada....

> Myślę, że są bardziej przydatne rzeczy, ale niestety Leo używanie ich
> odrzuca jako próbę manipulacji.

A skąd to Ci przyszło do głowy. Ja jestem całkiem zwyczajny facet.

LeoTar




Justyna N <c...@p...pl> napisał(a):

>>> Łożysko. Coś Ci mówi? Mechanizm przekazywania płynów i pożywienia jest
>>> dość dobrze poznany. Jednocześnie łożysko dość dobrze chroni płód przed
>>> szkodliwymi czynnikami. (nie twierdze, że idealnie)

>> I o ten właśnie drobiazg chodzi tak jak i o to, że mechanizm jest nie do
>> końca poznany.

> Podobnie jak mechanizm śmierci, raka, ciąży, budowy wszechświata, pracy
> mózgu itd. Wyjaśnij najpierw te kwestie a potem się bierz za rozgryzanie
> kobiet.

A ja myślę, że jednak kolejność musi być taka jaką proponuję ja.


>>> Dlaczego uważasz, że to kobieta jest winna patologiom?

>> Nigdy tak nie powiedziałem, że to wyłacznie kobieta jest odpowiedzialna
>> za patologie w naszym żyuciu.

> Ale nie powiedziałeś też, że jest współwinna. Nigdzie nie piszesz o winie
> mężczyzny(poza jego nieświadomością). Za to najeżdżasz na żonę.

Jesteś "zakrecona" - przeczytaj co napisałaś.:)
Wina/niewiną obarczam/nieobarczam obie płci, z których jedna podjęła trud
zmuszenia drugiej do uświadomienia. I uważam to za bardzo pozytywny cel. A że
środkiem użytym do realizacji celu jest przemoc seksualna to nie ma - z mojego
punktu widzenia - najmniejszego znaczenia. Po prostu Byt stworzył narzędzie,
dzięki któremu może doprowadzić samego siebie do samopoznania.
Poza tym czytaj uważnie co piszę: nie najeżdżam na żonę, jestem jej wdzięczny
za to, że umozliwiła mi samopoznanie. A teraz chcę jej tylko spłacić dług,
który u niej zaciągnąłem i doprowadzić ja do samopoznania. To chyba nic złego.


>>> Bo wykorzystujemy jedyną broń jaką obdarzyła nas natura(Bóg)?

>> Boga nie ma. Jest tylko Twórczy Umysł, Byt ponadczasowy. Polecam
>> zainteresować sie praktykami Voodoo aby przekonać sie jak potężny jest
>> umysł.

> Siła umysłu nie jest do końca poznana. Znam jej przejawy.

Czy wydaje Ci się, że jako kobieta masz wyłącznośc na poznanie siły Umysłu?


> Odrzucasz Boga, więc powiedz mi skąd w takim razie wzięło się życie na
> ziemi? Skąd wziął się człowiek?

Zycie jest jednym z przejawów Bytu. Uważam, że animiści mają rację uważając że
wszystko ma duszę. To wszystko jest przejawem, inkarnacją Bytu, który ani nie
miał początku ani też nie będzie miał końca. Conajwyżej może ewoluować. A może
będzie ewoluował dopóty dopóki nie pozna samego siebie...


>> Zdaję sobie doskonale sprawę z tego jak trudno jest przyznać się przed
>> samym/samą sobą do różnych przypadłości szczególnie wówczas, gdy człowiek
>> nie zdaje sobie z tego sprawy. Kiedy jest nieświadom dolegliwqści.

> Rozmawiała gęś z prosięciem. Ja Ci zarzucam, że na poparcie swojej teorii
> masz jeden przykład a Ty mi, że ja się do czegoś nie przyznaję.

W historii Nauki zawsze coś zaczynało sie od pojedyńczego DOŚWIADCZENIA.


>>> NIC nie wyjaśniasz. Wyślizgujesz się z odpowiedzialności za własne słowa.
>>> Mam jedną uwagę. Nie znasz mnie, nie wiesz kim jestem ani jak żyję. Więc
>>> nie wyciągaj wniosków z samego faktu, że jestem kobietą.

>> Masz być przede wszystkim Człowiekiem.

> Czym(kim) jest Człowiek? Podaj cechy, które wg. Ciebie charakteryzują
> Człowieka.

Uczciwy, prawdomówny, szanujący bliźniego swego jak siebie samego. I otwarty
na nowe doświadczenia, na poznanie.


>>> Zauważ, że to Ty jesteś agresywny. Ja obalam Twoją teorię używając
>>> odnośników do ogólnie przyjętych prawd. Ty popierasz swoją teorię
>>> twierdząc, że tak jest, bo Ty tak mówisz.

>> Ogólnie przyjęte "prawdy" wcale nie muszą odpowiadac rzeczywistości a
>> tylko próbują ją zdefiniowac. Zauwaz jednak, że żadna z tzw. ogólnie
>> przyjętych "prawd" nie jest w stanie opisać rzeczywistości. Nawet tej nam
>> najbliższej.

> Nie? A Twoja teoria niby tak? Gdzie odniesienia do rzeczywistości? Podajesz
> (być może) rzeczywisty przykład z Twojego życia, ale Twoje życie jest dla
> mnie równie rzeczywiste co napisany tutaj tekst. Nie podajesz żadnych źródeł
> do Twojej teorii.

Znajdziesz je wszędzie, w pismach wielkich Myślicieli i Uczonych. A także w
doświadczeniach mistyków.


>> Wyłazi z Ciebie brak zaufania do mężczyzny. I dlatego chcewsz podtrzymać
>> władzę kobiety. Nie ufasz więc chcesz dominować.

> I znowu. Gdyby nie zaufanie do mężczyzny z którym jestem już bym nie żyła.
> Zdrowy związek polega na równowadze. Jeżeli jeden z partnerów zaczyna
> dominować to kończy się związek.

Nie jestes jedyną kobieta z którą rozmawiam. Mam doświadczenia rozmów nie
tylko z Sieci, ale przede wszystkim z realu. A ponieważ nie stanowię
zagrożenia emocjonalnego dla kobiet więc mówią mi o tym o czym swoim mężom nie
mówią. I nie unikaja wcale stwierdzeń, że wykorzystuja seks do manipulowania
mężami. Tyle tylko, że nie utożsamiaja tego z prostytucja małżeńską a z...
koniecznością. Bo inaczej chłopa nie da sie zmusić do pracy.:) W tym właśnie
wyłazi brak zaufania i dążenie do podporządkowania sobie mężczyzny przez
kobietę. I nie zwraca kobieta na to uwagi, że dzieki sprawowaniu władzy nad
mężczyzną czuje się od niego lepsza. Wyłazi kompleks z dzieciństwa. A
równocześnie pogania mężczyznę by ją od tego kompleksu uwolnił.

(...)


>>> Ja nie twierdze, że stan Twojego syna się nie zmieniał (o czym zresztą
>>> napisałam). Ale dopóki nie przedstawisz potwierdzonego dowodu na to, że
>>> ktoś został wyleczony z zespołu Downa to ja Ci nie uwierze, a Twoje
>>> wywody mogę między bajki włożyć. Już napisałam wcześniej, żebyś nie
>>> wyciągał tego typu wniosków.

>> Mój syn będzie przykładem i dowodem na prawdziwość mojej tezy.

> Jeden przykład to jest wyjątek od przyjętych wcześniej teorii, jeżeli chcesz
> udowodnić swoją tezę to potrzebujesz więcej przykładów.

Potrzebuję do tego celu więcej uświadomionych rodzin. Wtedy dostarcze dowodu.


>>> Nie odbieram żadnemu ojcu prawa do kontaktu z dzieckiem. A powiedz mi jak
>>> dziecko może być niezależne od matki?

>> A czy sam fakt, że oddziela sie od matki przez poród nie jest już
>> dostatecznym wyrażeniem jego woli bycia wolnym?

> Zapominasz o mechaniźmie porodu. Po drugie jak sobie wyobrażasz życie na
> ziemi bez porodów? Ludzie żyjący w organizmach matek? Paranoja.

Nie. Uważam, że nic sie nie zmieni w akcie (sposobie) tworzenia. Jestem jednak
przekonany, że uwolnienie kobiety od złych emocji uwolni ja równiez od bólów
rodzenia.


>>> Więź między kobietą, a dzieckiem powstaje już w okresie ciąży.
>>> Uzależnienie dziecka od matki następuje już po zapłodnieniu, więc nie da
>>> się tego uniknąć.

>> I sądzisz, ze ta więź ma trwać wiecznie, że dziecko aż do grobowej deski
>> ma być przywiązane pępowiną do matki?

> Społeczeństwa w których podstawowe więzi rodzinne zostałyby zerwane nie
> miałyby szans na przetrwanie. Wyobrażasz sobie ludzkość bez więzi?

Wystarczy, że wszyscy będziemy się wzajem szanowali i będziemy odpowiedzialni
za własne czyny a nikt nikomu nie wejdzie na odcisk. I sądzę, że więzi między
ludżmi wolnymi będą tak samo silne jak między zniewolonymi. To będzie sprawa
wolnego wyboru.


> Ludzi skazanych na samych siebie?

Czy w szczęśliwej rodzinie potrzebni sa jakieś osoby trzecie?


> Co ze starymi, chorymi?

Nie będzie takich, gdyż chorzy to pokłosie uzależnień emocjonalnych.


> CO z wychowaniem dzieci?

Bez żadnych ograniczeń w wolności. A dzieci nigdy nie przekroczą tego co
nakazuje powołane wcześniej przykazanie: szanuj bliźniego samego jak siebie
samego.


> Ta więź między matką a dzieckiem nigdy nie trwa wiecznie (pomijając
> marginesowe patologie). Ulega samoistnemu rozluźnieniu, ale nigdy nie zanika
> zupełnie.

Owszem, uzależniająca matka powoduje, że dziecko również ją uzależnia, zmusza
do opiekowania się nim. Niepełnosprawni to przykłady takich uzalezniających
rodziców dlatego, że rodzice zbytnio uzaleznili ich emocjonalnie od siebie.
Uzależnianie działa w dwie strony.


> Więź między matką a dzieckiem zapewnia opiekę potomstwu-jest podstawą
> mechanizmu instynktu macierzyńskiego.

A co powiesz o instynkcie ojcowskim? Czy instynkt rodzicielski przypisany jest
wyłącznie matce? Pamiętaj, nie poniżaj mężczyzny za to, że Tobie sie wydaje iż
jesteś ważniejszym rodzicem dla dziecka. To jest iluzja, której kobiety ulegają.


>>> Jesteś gotów poświęcić własne dzieci byle udowodnić swoją teorię? Po tym
>>> co napisałeś uważam Cie za bydle nie za ojca.

>> Mało mnie to obchodzi co Ty o mnie myślisz. Ważne jest by na oczy
>> przejrzała Teresa M. z którą te dzieci spłodziłem.

> Jak wyżej. Zastanów się czy cel uświęca środki?

W tej chwili dzieci są całkowicie uzależnione emocjonalnie od matki a więc
jest to skrajna patologia. Nie mogę zrobić nic gorszego od tego co jest
teraz. A środków oddziaływania używam bardzo ostrożnie, aby nikomu nie stała
się krzywda poza wyzwoleniem kobiety z tego stanu paranoidalnego uzależnienia.


>>> Wobec kobiety nie, ale obowiązek wobec własnego potomstwa jest czymś z
>>> czego ŻADNA decyzja matki nie zwalnia nikogo. Nie wspominając o tym, że
>>> mało która kobieta od tak wyrzuca "żywiciela" z domu. Mamy tylko Twoją
>>> relację-ciekawe co na to Twoja żona.

>> Nie mam nic przeciwko byś ją o to zapytała .:)

> Ciekawe czy ona ma coś przeciwko?

Zapytaj ją.


>>> Niepotrzebnie. Moja rodzina żyje w pełnej harmonii, nikt nikogo nie
>>> oskarża o przejmowanie dominacji. Nigdy nie usiłowałam być lepsza. Od
>>> nikogo. Żyje by służyć ludzkości, by swoją wiedzą sprawić by ludzkie
>>> życie było choć trochę lepsze. Nie tworzę nic nie wartych teorii, które
>>> nikomu nie pomogą, a mogą tylko zaszkodzić.

>> Wyłazi z Ciebie kobieca zachowawczość, niechęć do samodzielnego myślenioa
>> i zmian. Pozycja bożka w rodzinie daje Ci dobre samopoczucie i tyle Ci
>> wystarcza. A wstyd, powinnas mieć jakies ambicje...:)

> Ostatnie lata przyniosły już wystrczająco dużo zmian. Nigdy nie byłam
> traktowana jak bożek.

Nie oszukuj samej siebie.:)

Pozdrawiam
LeoTar


 
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego