Opowieść o Adamie i Ewie odc.6 - Jak to na wojence bywało

Przejdź do treści

Menu główne:

Opowieść o Adamie i Ewie odc.6

Rok 2006 > Opowieść o Adamie i Ewie

Użytkownik "LeoTar" <l...@N...gazeta.pl> napisał w wiadomości
news:e10njq$6mq$1@inews.gazeta.pl...

>> Podobnie jak mechanizm śmierci, raka, ciąży, budowy wszechświata, pracy
>> mózgu itd. Wyjaśnij najpierw te kwestie a potem się bierz za rozgryzanie
>> kobiet.

> A ja myślę, że jednak kolejność musi być taka jaką proponuję ja.

Dlaczego? Poza tym, że Ty tak mówisz? Dlaczego nie zacząć od starzenia? Albo
rozszerzania wszechświata? Albo jego początków?


>>>> Dlaczego uważasz, że to kobieta jest winna patologiom?

>>> Nigdy tak nie powiedziałem, że to wyłacznie kobieta jest odpowiedzialna
>>> za patologie w naszym życiu.

>> Ale nie powiedziałeś też, że jest współwinna. Nigdzie nie piszesz o winie
>> mężczyzny(poza jego nieświadomością). Za to najeżdżasz na żonę.

> Jesteś "zakrecona" - przeczytaj co napisałaś.:)
> Wina/niewiną obarczam/nieobarczam obie płci, z których jedna podjęła trud
> zmuszenia drugiej do uświadomienia. I uważam to za bardzo pozytywny cel. A
> że > środkiem użytym do realizacji celu jest przemoc seksualna to nie ma - z
> mojego  punktu widzenia -najmniejszego znaczenia.

Próbujesz zatrzymać przemoc przymusem? To brzmi conajmniej dziwnie.


> Po prostu Byt stworzył narzędzie,
> dzięki któremu może doprowadzić samego siebie do samopoznania.
> Poza tym czytaj uważnie co piszę: nie najeżdżam na żonę, jestem jej  wdzięczny
> za to, że umozliwiła mi samopoznanie. A teraz chcę jej tylko spłacić dług,
> który u niej zaciągnąłem i doprowadzić ja do samopoznania. To chyba nic  złego.

Jeszcze raz stawiam pytanie czy cel uświęca środki?


>>>> Bo wykorzystujemy jedyną broń jaką obdarzyła nas natura(Bóg)?

>>> Boga nie ma. Jest tylko Twórczy Umysł, Byt ponadczasowy. Polecam
>>> zainteresować sie praktykami Voodoo aby przekonać sie jak potężny jest
>>> umysł.

>> Siła umysłu nie jest do końca poznana. Znam jej przejawy.

> Czy wydaje Ci się, że jako kobieta masz wyłącznośc na poznanie siły  Umysłu?

Nie przyznaje sobie wyłączności. Nikt jej nie ma. Ani kobieta, ani
mężczyzna. Stwierdzam tylko, że znam przejawy tej siły.


>> Odrzucasz Boga, więc powiedz mi skąd w takim razie wzięło się życie na
>> ziemi? Skąd wziął się człowiek?

> Zycie jest jednym z przejawów Bytu. Uważam, że animiści mają rację uważając że
> wszystko ma duszę. To wszystko jest przejawem, inkarnacją Bytu, który ani  nie
> miał początku ani też nie będzie miał końca. Conajwyżej może ewoluować. A  może
> będzie ewoluował dopóty dopóki nie pozna samego siebie...

Przeczytaj jeszcze raz moje pytanie. Ja się pytam o początek życia
MATERIALNEGO. Pierwszej komórki, człowieka, zwierzęcia...


>>> Zdaję sobie doskonale sprawę z tego jak trudno jest przyznać się przed
>>> samym/samą sobą do różnych przypadłości szczególnioe wówczas, gdy
>>> człowiek  nie zdaje sobie z tego sprawy. Kiedy jest nieświadom dolegliwości.

>> Rozmawiała gęś z prosięciem. Ja Ci zarzucam, że na poparcie swojej teorii
>> masz jeden przykład a Ty mi, że ja się do czegoś nie przyznaję.

> W historii Nauki zawsze coś zaczynało sie od pojedyńczego DOŚWIADCZENIA.

Zgadzam się. Tyle, że na podstwie jednego doswiadczenia powstaje teoria.
Żeby poprzeć tą teorię potrzebne są inne potwierdzające. Jeżeli całą teorie
i jej udowodnienie opierasz na jednym przykładzie to teoria ginie śmiercią
naturalną.


>> Nie? A Twoja teoria niby tak? Gdzie odniesienia do rzeczywistości? Podajesz
>> (być może) rzeczywisty przykład z Twojego życia, ale Twoje życie jest dla
>> mnie równie rzeczywiste co napisany tutaj tekst. Nie podajesz żadnych
>> źródeł  do Twojej teorii.

> Znajdziesz je wszędzie, w pismach wielkich Myślicieli i Uczonych. A także
> w doświadczeniach mistyków.

Jeżeli podajesz teorię to Ty powinieneś podać jej źródła. A nie kazać
wszystkim szukać jej potwierdzenia. Gdyby wszyscy naukowcy tak robili to nic
byśmy nie osiągneli.


> Nie jestes jedyną kobieta z którą rozmawiam. Mam doświadczenia rozmów nie
> tylko z Sieci, ale przede wszystkim z realu. A ponieważ nie stanowię
> zagrożenia emocjonalnego dla kobiet więc mówią mi o tym o czym swoim mężom
> nie  mówią. I nie unikaja wcale stwierdzeń, że wykorzystuja seks do manipulowania
> mężami. Tyle tylko, że nie utożsamiaja tego z prostytucja małżeńską a z...
> koniecznością. Bo inaczej chłopa nie da sie zmusić do pracy.:) W tym  właśnie
> wyłazi brak zaufania i dążenie do podporządkowania sobie mężczyzny przez
> kobietę. I nie zwraca kobieta na to uwagi, że dzieki sprawowaniu władzy
> nad  mężczyzną czuje się od niego lepsza. Wyłazi kompleks z dzieciństwa. A
> równocześnie pogania mężczyznę by ją od tego kompleksu uwolnił.

Nareszcie. Przykładów więcej niż sztuk jeden.
Tylko znowu uwaga, że nawet jeżeli znajdzesz 100 kobiet, które tak robią to
nie oznacza odrazu, że wszystkie.
Dyplomatycznym stwierdzeniem jest większość.
Nie twierdzę, że nie ma kobiet, które w ten sposób robią. Twierdzę, że ja
tak nie robię. Nie twierdzę również, że nie masz racji. Tylko, że źle
dobierasz potwierdzenie dla Twojej teorii.
Nie twierdze też, że mnie osobiście nie przekonasz tylko, że jak narazie
kiepsko Ci to idzie.


> (...)

>> Jeden przykład to jest wyjątek od przyjętych wcześniej teorii, jeżeli  chcesz
>> udowodnić swoją tezę to potrzebujesz więcej przykładów.

> Potrzebuję do tego celu więcej uświadomionych rodzin. Wtedy dostarcze
> dowodu.

Znajdź i dopiero wróć. Jak narazie pierwsze z brzegu stowarzyszenie rodziców
dzieci niepełnosprawnych jest przykładem na obalenie Twojej teorii.


> Nie. Uważam, że nic sie nie zmieni w akcie (sposobie) tworzenia. Jestem jednak
> przekonany, że uwolnienie kobiety od złych emocji uwolni ja równiez od  bólów
> rodzenia.

A tak to by się przydało. Choć metod na zmniejszenie bólu jest wiele. Powiem
więcej-kobieta (bez stosowania żadnych środków) może rodzić prawie
bezboleśnie. Szkoda tylko, że za poród naprawdę naturalny, w komfortowych
dla matki i dziecka warunkach trzeba sporo zapłacić. Bez uwalniania od
negatywnych emocji za to dzięki powrotowi do porodu w domu, w wygodnej
pozycji, bez lekarzy i osób trzecich.


>> Ludzi skazanych na samych siebie?

> Czy w szczęśliwej rodzinie potrzebni sa jakieś osoby trzecie?

Teoretycznie nie. Ale ja nie piszę o rodzinach tylko o osobach samotnych.


>> Co ze strymi, chorymi?

> Nie będzie takich, gdyż chorzy to pokłosie uzależnień emocjonalnych.

CHORYMI czytaj o czym ja piszę. Nie z wadami genetycznymi, tylko chorymi.
Dla przykładu z powikłaniami po grypie, gruźlicy, AIDS. I starymi. Czy
starzenie się też jest skutkiem negatywnych emocji??


>> CO z wychowaniem dzieci?

> Bez żadnych ograniczeń w wolności. A dzieci nigdy nie przekroczą tego co
> nakazuje powołane wcześniej przykazanie:  szanuj bliźniego swego jak
> siebie  samego.

O tak. Jasne. Znam dzieci wychowywane bezsteresowo. Bez żadnych ograniczeń w
wolności, puszczone samopas bez kontroli i zakazów... Siedzą w poprawczakach.


>> Ta więź między matką a dzieckiem nigdy nie trwa wiecznie (pomijając
>> marginesowe patologie). Ulega samoistnemu rozluźnieniu, ale nigdy nie
>> zanika  zupełnie.

> Owszem, uzależniająca matka powoduje, że dziecko również ją uzależnia,
> zmusza  do opiekowania się nim. Niepełnosprawni to przykłady takich
> uzależniających  rodziców dlatego, że rodzice zbytnio uyzaleznili ich emocjonalnie
> od  siebie. Uzależnianie działa w dwie strony.

Trzylatek nie wymagający opieki? Niemowle, które samo się nakarmi i
przewinie? Ludzie bez rąk i nóg zajmujący się sami sobą? To mają być efekty
Twojej teorii??


>> Więź między matką a dzieckiem zapewnia opiekę potomstwu-jest podstawą
>> mechnizmu instynktu macierzyńskiego.

> A co powiesz o instynkcie ojcowskim? Czy instynkt rodzicielski przypisany  jest
> wyłącznie matce? Pamiętaj, nie poniżaj mężczyzny za to, że Tobie sie  wydaje iż
> jesteś ważniejszym rodzicem dla dziecka. To jest iluzja, której kobiety  ulegają.

Wybacz, że umniejszam waszą rolę. Nigdzie nie twierdziłam, że ojciec nie
jest ważny dla dziecka(wręcz przeciwnie). Podkreślam tylko fakt, że pierwsze
9 miesięcy życia dziecka (od zapłodnienia do porodu) dziecko spędza z matką.
Że w tym czasie tworzy się więź, której nie da się rozerwać. Więź, która
przy prawidłowym rozwoju jest przenoszona na ojca, a następnie ulega
rozluźnieniu co pozwala na odejście dziecka i założenie własnej rodziny.
Jednocześnie ta więź nie może zostać zerwana - opieka nad starzejącymi się
rodzicami.


>>>> Wobec kobiety nie, ale obowiązek wobec własnego potomstwa jest czymś z
>>>> czego ŻADNA decyzja matki nie zwalnia nikogo. Nie wspominając o tym, że
>>>> mało która kobieta od tak wyrzuca "żywiciela" z domu. Mamy tylko Twoją
>>>> relację-ciekawe co na to Twoja żona.

>>> Nie mam nic prezeciwko byś ją o to zapytała .:)

>> Ciekawe czy ona ma coś przeciwko?

> Zapytaj ją.

Mówisz i masz.


>> Ostatnie lata przyniosły już wystrczająco dużo zmian. Nigdy nie byłam
>> traktowana jak bożek.

> Nie oszukuj samej siebie.:)

Na jakiej podstawie twierdzisz, że się oszukuję? Już raz pisałam, że mnie
nie znasz, nie wiesz kim jestem ani jak żyję. Więc skąd taki wniosek? Tylko
ze względu na to, że jestem kobietą?

Justyna N




Justyna N <c...@p...pl> napisał(a):

>>> Podobnie jak mechanizm śmierci, raka, ciąży, budowy wszechświata, pracy
>>> mózgu itd. Wyjaśnij najpierw te kwestie a potem się bierz za rozgryzanie
>>> kobiet.

>> A ja myślę, że jednak kolejność musi być taka jaką proponuję ja.

> Dlaczego? Poza tym, że Ty tak mówisz?

Dlatego, że dotychczasowe poszukiwania eliksiru młodości czy też granic
Wszechświata nie przyniosły żadnych rezultatów - ciągle nam umykają.


> Dlaczego nie zacząć od starzenia?

Przecież ludzkość coraz to "wynajduje" złote srodki na odmładzanie się i że
celują w tym kobiety.:)


> Albo rozszerzania wszechświata? Albo jego początków?

Rozszerzający sie Wszechświat to wytwór zniewolonego Umysłu, Wszechświat
zamknięty jest w Umyśle a obiekty Kosmosu to uszkodzenia tegoż zniewolonego
Umysłu. Pracując z synem w Instytutach Osiągania Ludzkich Możliwości w
Filadelfii zapoznaliśmy się z "uszkodzeniami mózgu". Dla mnie uszkodzony mózg
to zniewolony Umysł. A uszkodzenia to obiekty Kosmosu.

(...)

> Próbujesz zatrzymać przemoc przymusem? To brzmi conajmniej dziwnie.

A czyż Kobieta nie stosuje przemocy by uwolnic się ze zniewolenia?
Słyszałaś o tym, że ogień najskuteczniej gasi się ogniem...?


> Jeszcze raz stawiam pytanie czy cel uświęca środki?

I tak i nie. To nie ma najmniejszego znaczenia. Ja nie stosuję żadnej przemocy
poza tym, że mówię o tym do czego dotarłem. Jeżeli to uważasz za przemoc to
nie mamy o czym rozmawiac ze sobą. To moje niezbywalne prawo dzielić się z
otoczeniem czymś, co uważam za dobrą wiadomość.


>> Czy wydaje Ci się, że jako kobieta masz wyłącznośc na poznanie siły
>> Umysłu?

> Nie przyznaje sobie wyłączności. Nikt jej nie ma. Ani kobieta, ani
> mężczyzna. Stwierdzam tylko, że znam przejawy tej siły.

Ja równiez je poznałem. A co gorsze/lepsze potrafiłem zbudować wyjaśnienie,
które - według mnie - odpowiada na wszystkie zapytania DLACZEGO.


> Przeczytaj jeszcze raz moje pytanie. Ja się pytam o początek życia
> MATERIALNEGO. Pierwszej komórki, człowieka, zwierzęcia...

A czy to ma znaczenie,jakiekolwiek? Skoro Byt jest ponadczasowy i nie miał ani
Początku ani też nie będzie miał Końca to jego przemiany są tylko elementem
TRWANIA. Byt trwa a my musimy sobie uswiadomić, ze jesteśmy jego emanacją
fizyczną. A może my istniejemy tylko jako hologramy...


>> W historii Nauki zawsze coś zaczynało sie od pojedyńczego DOŚWIADCZENIA.

> Zgadzam się. Tyle, że na podstawie jednego doswiadczenia powstaje teoria.
> Żeby poprzeć tą teorię potrzebne są inne potwierdzające. Jeżeli całą teorie
> i jej udowodnienie opierasz na jednym przykładzie to teoria ginie śmiercią
> naturalną.

Więc dlaczego tak uparcie ją drążysz?
Czy nie jest to dowód, że coś Cię w niej intryguje?
Możesz mnie wesprzeć w uzupełnieniu jej...


>> Znajdziesz je wszędzie, w pismach wielkich Myślicieli i Uczonych. A także
>> w doświadczeniach mistyków.

> Jeżeli podajesz teorię to Ty powinieneś podać jej źródła. A nie kazać
> wszystkim szukać jej potwierdzenia. Gdyby wszyscy naukowcy tak robili to nic
> byśmy nie osiągneli.

Więc zacznij od mojej biblioteczki - może wydawac się skromna, ale jest bardzo
bogata w Wiedzę.


>> Nie jestes jedyną kobieta z którą rozmawiam. Mam doświadczenia rozmów nie
>> tylko z Sieci, ale przede wszystkim z realu. A ponieważ nie stanowię
>> zagrożenia emocjonalnego dla kobiet więc mówią mi o tym o czym swoim mężom
>> nie mówią. I nie unikaja wcale stwierdzeń, że wykorzystuja seks do
>> manipulowania mężami. Tyle tylko, że nie utożsamiaja tego z prostytucja
>> małżeńską a z... koniecznością. Bo inaczej chłopa nie da sie zmusić do
>> pracy.:) W tym właśnie wyłazi brak zaufania i dążenie do podporządkowania
>> sobie mężczyzny przez kobietę. I nie zwraca kobieta na to uwagi, że dzieki
>> sprawowaniu władzy nad mężczyzną czuje się od niego lepsza. Wyłazi kompleks
>> z dzieciństwa. A równocześnie pogania mężczyznę by ją od tego kompleksu
>> uwolnił.

> Nareszcie. Przykładów więcej niż sztuk jeden. Tylko znowu uwaga, że nawet
> jeżeli znajdzesz 100 kobiet, które tak robią to nie oznacza od razu, że
> wszystkie. Dyplomatycznym stwierdzeniem jest większość.

No tak, dyplomacja to rzecz cenna. Ale pozostawienie cienia wątpliwości w
poruszaniu sprawy od której ucieka kobieta wymaga delikatnego popchnięcia i
postawienia kropki nad "i". Pewnie byłbym mniej kontrowersyjny gdybym był
bardziej dyplomatyczny i nie kłapałbym dziobem, ale ponaglaja mnie moje dzieci
zniewolone przez nieświadoma matkę. Muszę zdążyć na czas.


> Nie twierdzę, że nie ma kobiet, które w ten sposób robią. Twierdzę, że ja
> tak nie robię. Nie twierdzę również, że nie masz racji. Tylko, że źle
> dobierasz potwierdzenie dla Twojej teorii.

Najtrudniej spojrzec rzetelnie na samego/samą siebie. To wymaga dużej odwagi,
gdyż całkowite odrzucenie mechanizmów obronnych psychiki, obojętnie na czym
zostały one oparte, to proces bardzo niebezpieczny dla życia kogoś, kto
zdecyduje się na to. Przede mną nie musisz sie spowiadac,  zrób to w zaciszu
swego umysłu.


> Nie twierdze też, że mnie osobiście nie przekonasz tylko, że jak narazie
> kiepsko Ci to idzie.

Z przyjemnością będę odpowiadał na każdy Twój list.


>> Potrzebuję do tego celu więcej uświadomionych rodzin. Wtedy dostarcze
>> dowodu.

> Znajdź i dopiero wróć. Jak narazie pierwsze z brzegu stowarzyszenie rodziców
> dzieci niepełnosprawnych jest przykładem na obalenie Twojej teorii.

A jakież maja osiągnięcia?


>> Nie. Uważam, że nic sie nie zmieni w akcie (sposobie) tworzenia. Jestem
>> jednak przekonany, że uwolnienie kobiety od złych emocji uwolni ja równiez
>> od bólów rodzenia.

> A tak to by się przydało.

No, chociaż jeden pozytyw widzisz w mojej teorii.:)


> Choć metod na zmniejszenie bólu jest wiele.

Kobieta powinna przeżywać poród świadomie. Nie powinna uciekać się do usług
anestezjologów.


> Powiem więcej-kobieta (bez stosowania żadnych środków) może rodzić prawie
> bezboleśnie. Szkoda tylko, że za poród naprawdę naturalny, w komfortowych
> dla matki i dziecka warunkach trzeba sporo zapłacić. Bez uwalniania od
> negatywnych emocji za to dzięki powrotowi do porodu w domu, w wygodnej
> pozycji, bez lekarzy i osób trzecich.

Popieram

...

>>> Co ze starymi, chorymi?

>> Nie będzie takich, gdyż chorzy to pokłosie uzależnień emocjonalnych.

> CHORYMI czytaj o czym ja piszę. Nie z wadami genetycznymi, tylko chorymi.
> Dla przykładu z powikłaniami po grypie, gruźlicy, AIDS. I starymi. Czy
> starzenie się też jest skutkiem negatywnych emocji??

Alez czytam bardzo uważnie, i uważam, że wszystkie choroby są SKUTKIEM
zaburzonych emocji, zaburzenia przepływu informacji w organiżmie człowieka.


>>> CO z wychowaniem dzieci?

>> Bez żadnych ograniczeń w wolności. A dzieci nigdy nie przekroczą tego co
>> nakazuje powołane wcześniej przykazanie: szanuj bliźniego swego jak
>> siebie samego.

> O tak. Jasne. Znam dzieci wychowywane bezsteresowo. Bez żadnych ograniczeń w
> wolności, puszczone samopas bez kontroli i zakazów... Siedzą w poprawczakach.

A ja właśnie prowadzę eksperymenty z takimi zaburzonymi osobnikami. Pierwszymi
"królikami doświadczalnymi" na których przetestowałem wychowanie w
BEZWZGLĘDNYM zaufaniu i szacunku były moje dzieci. Teraz są to pensjonariusze
Domu Pomocy Społecznej uważani za niepełnosprawnych umysłowo. Terażniejsze
rezultaty w niczym nie odbiegają od tych, które uzyskałem w doświadczeniu z
moimi dziećmi. Puszczone samopas, bez żadnej kontroli jeżeli tylko okaże się
im bezwarunkowe zaufanie i szacunek nie przekroczą żadnej granicy, którą my
uważamy za niedopuszczalną do przekroczenia. Zrobią tylko tyle ile my zrobimy
i ani krzty więcej. Takie jest moje doświadczenie wychowawcze.


>> Owszem, uzależniająca matka powoduje, że dziecko również ją uzależnia,
>> zmusza do opiekowania się nim. Niepełnosprawni to przykłady takich
>> uzalezniających rodziców dlatego, że rodzice zbytnio uzaleznili ich
>> emocjonalnie od siebie. Uzależnianie działa w dwie strony.

> Trzylatek nie wymagający opieki? Niemowle, które samo się nakarmi i
> przewinie? Ludzie bez rąk i nóg zajmujący się sami sobą? To mają być efekty
> Twojej teorii??

Szanuj bliźniego swego jak siebie samego. To nie dziecko prosi się na świat
lecz rodzice je stwarzają. Musza więc przyjąć na siebie obowiązki skoro
skorzystali z PRAWA do tworzenia. Łachy nie robią.:)


>>> Więź między matką a dzieckiem zapewnia opiekę potomstwu-jest podstawą
>>> mechnizmu instynktu macierzyńskiego.

>> A co powiesz o instynkcie ojcowskim? Czy instynkt rodzicielski przypisany
>> jest wyłącznie matce? Pamiętaj, nie poniżaj mężczyzny za to, że Tobie sie
>> wydaje iż jesteś ważniejszym rodzicem dla dziecka. To jest iluzja, której
>> kobiety ulegają.

> Wybacz, że umniejszam waszą rolę. Nigdzie nie twierdziłam, że ojciec nie
> jest ważny dla dziecka(wręcz przeciwnie). Podkreślam tylko fakt, że pierwsze
> 9 miesięcy życia dziecka (od zapłodnienia do porodu) dziecko spędza z matką.
> Że w tym czasie tworzy się więź, której nie da się rozerwać.

Dziecko rodzi się wolne. A matka je zniewala zaspokajając równocześnie swoje
chore emocje.


> Więź, która przy prawidłowym rozwoju jest przenoszona na ojca,

Czyżbyś chciała zachować pozycję dominującą w relacjach ojca z dzieckiem?
Przecież to co piszesz oznacza mniej więcej tyle, że matka łaskawie zgadza sie
na kontakty ojca z dzieckiem. I istotnie tak jest, że zgadza się na te
kontakty ale pod jej nadzorem. Ja na własnym przykładzie doświadczyłem reakcji
kobiety, ktora straciła kontrolę nad moimi relacjami z dziećmi, straciła
kontrolę nad przepływem informacji między mną a dziećmi. Oszalała ze strachu,
że zostanie przez dzieci porzucona. I tak reagujecie wszystkie, bez wyjątku.
Dopóki kontrolujecie, filtrujecie przepływ informacji dopóty wszystko gra.
Gdy komunikacja pozostaje poza wasza wiedzą szalejecie.


> a następnie ulega rozluźnieniu co pozwala na odejście dziecka i założenie
> własnej rodziny.

A przez ten cały czas aż do odejścia nadzorujecie wszystkie poczynania dzieci.
I to bardzo skutecznie.


> Jednocześnie ta więź nie może zostać zerwana - opieka nad starzejącymi się
> rodzicami.

Myślę, że Swiadomy Człowiek nie będzie potrzebował opieki paliatywnej.


>>>> Nie mam nic przeciwko byś ją o to zapytała .:)

>>> Ciekawe czy ona ma coś przeciwko?

>> Zapytaj ją.

> Mówisz i masz.

I jak tam przebiegała rozmowa? :)


>>> Ostatnie lata przyniosły już wystrczająco dużo zmian. Nigdy nie byłam
>>> traktowana jak bożek.

>> Nie oszukuj samej siebie.:)

> Na jakiej podstawie twierdzisz, że się oszukuję? Już raz pisałam, że mnie
> nie znasz, nie wiesz kim jestem ani jak żyję. Więc skąd taki wniosek? Tylko
> ze względu na to, że jestem kobietą?

Nie muszę znać ani Ciebie ani też co robisz i w jakim żyjesz otoczeniu.
Schemat według którego działa nieświadoma kobieta i nieświadomy męzczyzna jest
ciągle taki sam. I to my wszyscy odwalając swoje życie próbujemy znaleźć
wspólne rozwiazanie naszych problemów, problemu nieświadomego Bytu. Ale nie
będę już o filozofii.:)

Pozdrawiam
LeoTar



Użytkownik "LeoTar" <l...@N...gazeta.pl> napisał w wiadomości
news:e110pd$gsk$1@inews.gazeta.pl...
> Justyna N <c...@p...pl> napisał(a):

>> Dlaczego? Poza tym, że Ty tak mówisz?

> Dlatego, że dotychczasowe poszukiwania eliksiru młodości czy też granic
> Wszechświata nie przyniosły żadnych rezultatów - ciągle nam umykają.

A co jeżeli wszechświat nie ma granic? I stąd brak rezultatów? Co jeżeli
Twoja teoria się nie sprawdzi poza Twoją rodziną?


>> Dlaczego nie zacząć od starzenia?

> Przecież ludzkość coraz to "wynajduje" złote srodki na odmładzanie się i
> że  celują w tym kobiety.:)

Nie pytam o odmaładzanie się. Tylko o mechanizm starzenia. Nie odwracanie
skutków tylko przyczyn.


>> Albo rozszerzania wszechświata? Albo jego początków?

> Rozszerzający sie Wszechświat to wytwór zniewolonego Umysłu, Wszechświat
> zamknięty jest w Umyśle a obiekty Kosmosu to uszkodzenia tegoż zniewolonego
> Umysłu. Pracując z synem w Instytutach Osiągania Ludzkich Możliwości w
> Filadelfii zapoznaliśmy się z "uszkodzeniami mózgu". Dla mnie uszkodzony
> mózg  to zniewolony Umysł. A uszkodzenia to obiekty Kosmosu.

Powoli, powoli. Więc wszechświat to "wymysł"? Pogubiłam się w powyższej
wypowiedzi. Chodzi mi o literalny wszechświat=kosmos (planety, gwiazdy itd)
i nie bardzo wiem do czego odnosi się Twoja odpowiedź.


> (...)

>> Próbujesz zatrzymać przemoc przymusem? To brzmi conajmniej dziwnie.

> A czyż Kobieta nie stosuje przemocy by uwolnic się ze zniewolenia?
> Słyszałaś o tym, że ogień najskuteczniej gasi się ogniem...?

Tia. Pożary szybów wiertniczych. Tylko nie wiem co na to straż pożarna i czy
gaszenie małego pożaru wymaga takich metod. Są pożary i pożary.


>> Jeszcze raz stawiam pytanie czy cel uświęca środki?

> I tak i nie. To nie ma najmniejszego znaczenia. Ja nie stosuję żadnej  przemocy
> poza tym, że mówię o tym do czego dotarłem. Jeżeli to uważasz za przemoc
> to  nie mamy o czym rozmawiac ze sobą. To moje niezbywalne prawo dzielić się z
> otoczeniem czymś, co uważam za dobrą wiadomość.

Dzielić się tak. Jak najbardziej dziel się czym chcesz. Żyjemy (jeszcze) w
wolnym kraju. Ale nie oskarżaj, nie generalizuj, nie stawiaj pod kreską, bo
to już łamanie cudzych praw.
Zmuszanie kogokolwiek do czegokolwiek uważam za przemoc bez względu na
metodę zmuszania.


>>> Czy wydaje Ci się, że jako kobieta masz wyłącznośc na poznanie siły
>>> Umysłu?

>> Nie przyznaje sobie wyłączności. Nikt jej nie ma. Ani kobieta, ani
>> mężczyzna. Stwierdzam tylko, że znam przejawy tej siły.

> Ja równiez je poznałem. A co gorsze/lepsze potrafiłem zbudować   wyjaśnienie,
> które - według mnie - odpowiada na wszystkie zapytania DLACZEGO.

Na szczęście ja swojej teorii nie przedstawiam, bo byście mnie zlinczowali.


>> Przeczyatj jeszcze raz moje pytanie. Ja się pytam o początek życia
>> MATERIALNEGO. Pierwszej komórki, człowieka, zwierzęcia...

> A czy to ma znaczenie,jakiekolwiek? Skoro Byt jest ponadczasowy i nie miał  ani
> Początku ani też nie będzie miał Końca to jego przemiany są tylko  elementem
> TRWANIA. Byt trwa a my musimy sobie uswiadomić, ze jesteśmy jego emanacją
> fizyczną. A może my istniejemy tylko jako hologramy...

Tak lepiej. O to mi właśnie chodziło. Prosto, logicznie i na temat. (Co do
hologramów to pisałam o tym w wątku "A jeśli to tylko sen?")


>>> W historii Nauki zawsze coś zaczynało sie od pojedyńczego DOŚWIADCZENIA.

>> Zgadzam się. Tyle, że na podstwie jednego doswiadczenia powstaje teoria.
>> Żeby poprzeć tą teorię potrzebne są inne potwierdzające. Jeżeli całą
>> teorie  i jej udowodnienie opierasz na jednym przykładzie to teoria ginie
>> śmiercią  naturalną.

> Więc dlaczego tak uparcie ją drążysz?
> Czy nie jest to dowód, że coś Cię w niej intryguje?
> Możesz mnie wesprzeć w uzupełnieniu jej...

Ot, taka już moja natura. Gdyby mnie nie intrygowała to bym nawet się nie
odezwała.
Nazwiesz to zapewne manipulacją, ale to właśnie robię. Nie podaję Ci
uzupełnień, ale zadaję pytania, które mam nadzieję uzupełnią Twoją teorię.
Nie mogę Ci pokazać palcem w którym miejscu robisz błędy. Sam musisz je
znaleźć i poprawić.


>>> Znajdziesz je wszędzie, w pismach wielkich Myślicieli i Uczonych. A
>>> także w doświadczeniach mistyków.

>> Jeżeli podajesz teorię to Ty powinieneś podać jej źródła. A nie kazać
>> wszystkim szukać jej potwierdzenia. Gdyby wszyscy naukowcy tak robili to
>> nic  byśmy nie osiągneli.

> Więc zacznij od mojej biblioteczki - może wydawac się skromna, ale jest
> bardzo  bogata w Wiedzę.

Merci beaucoup. Zajrzę.


>> Nareszcie. Przykładów więcej niż sztuk jeden. Tylko znowu uwaga, że nawet
>> jeżeli znajdzesz 100 kobiet, które tak robią to nie oznacza odrazu, że
>> wszystkie. Dyplomatycznym stwierdzeniem jest większość.

> No tak, dyplomacja to rzecz cenna. Ale pozostawienie cienia wątpliwości w
> poruszaniu sprawy od której ucieka kobieta wymaga delikatnego popchnięcia
> i postawienia kropki nad "i". Pewnie byłbym mniej kontrowersyjny gdybym był
> bardziej dyplomatyczny i nie kłapałbym dziobem, ale ponaglaja mnie moje
> dzieci  zniewolone przez nieświadoma matkę. Muszę zdążyć na czas.

Przypuszczam, że wtedy byś mnie nie zdenerwował na samym wstępie i dyskusja
z Tobą przebiegała by tak jak obecnie.


>> Nie twierdzę, że nie ma kobiet, które w ten sposób robią. Twierdzę, że ja
>> tak nie robię. Nie twierdzę również, że nie masz racji. Tylko, że źle
>> dobierasz potwierdzenie dla Twojej teorii.

> Najtrudniej spojrzec rzetelnie na samego/samą siebie. To wymaga dużej  odwagi,
> gdyż całkowite odrzucenie mechanizmów obronnych psychiki, obojętnie na  czym
> zostały one oparte, to proces bardzo niebezpieczny dla życia kogoś, kto
> zdecyduje się na to. Przede mną nie musisz sie spowiadac  zrób to w
> zaciszu  swego umysłu.

Miałam na myślenie nad sobą wystarczająco dużo czasu.


>> Nie twierdze też, że mnie osobiście nie przekonasz tylko, że jak narazie
>> kiepsko Ci to idzie.

> Z przyjemnością będę odpowiadał na każdy Twój list.

Mam nadzieję, że pomogą Ci w udoskonaleniu Twojej teorii i co najważniejsze
używaniu słowa "większość" zamiast "wszystkie" oraz zrozumieniu, że od
każdej teorii istnieją wyjątki.


>>> Potrzebuję do tego celu więcej uświadomionych rodzin. Wtedy dostarcze
>>> dowodu.

>> Znajdź i dopiero wróć. Jak narazie pierwsze z brzegu stowarzyszenie
>> rodziców dzieci niepełnosprawnych jest przykładem na obalenie Twojej teorii.

> A jakież maja osiągnięcia?

Dzieci, którym lekarze nie dawali szans na przeżycie chodzą, mówią, czytają.
Dzieci, które miały całe życie spędzić jako warzywa zaczynają szkołę. To są
osiągnięcia ludzi, którzy o Twojej teorii nie słyszeli, ale dzięki
poświęceniu i ciężkiej pracy pomagają własnym dzieciom osiągnąć
samodzielność.


>>> Nie. Uważam, że nic sie nie zmieni w akcie (sposobie) tworzenia. Jestem
>>> jednak przekonany, że uwolnienie kobiety od złych emocji uwolni ja
>>> również  od bólów rodzenia.

>> A tak to by się przydało.

> No, chociaż jeden pozytyw widzisz w mojej teorii.:)

Jeżeli udowadnisz mi, że w ten sposób ona się sprawdzi to nawet ją poprę.


>> Choć metod na zmniejszenie bólu jest wiele.

> Kobieta powinna przeżywać poród świadomie. Nie powinna uciekać się do
> usług  anestezjologów.

Hymm. Omijasz jak widzę porody pośladkowe (wymagane cesarskie cięcie),
kobiety z wrodzoną wadą serca, cukrzycą, stwardnienie rozsiane, które porodu
naturalnego mogłyby nie przeżyć.


> Popieram

Szkoda, że lekarze nie popierają..


> ...

>>>> Co ze strymi, chorymi?

>>> Nie będzie takich, gdyż chorzy to pokłosie uzależnień emocjonalnych.

>> CHORYMI czytaj o czym ja piszę. Nie z wadami genetycznymi, tylko chorymi.
>> Dla przykładu z powikłaniami po grypie, gruźlicy, AIDS. I starymi. Czy
>> starzenie się też jest skutkiem negatywnych emocji??

> Alez czytam bardzo uważnie, i uważam, że wszystkie choroby są SKUTKIEM
> zaburzonych emocji, zaburzenia przepływu informacji w organiżmie  człowieka.

"Bakterie nie istnieją to tylko wymysł producentów mydła"
Powiedz to bakteriom, wirusom, prionom itd. Mam nadzieję, że uwierzą w Twoją
teorię.


> A ja właśnie prowadzę eksperymenty z takimi zaburzonymi osobnikami.
> Pierwszymi  "królikami doświadczalnymi" na których przetestowałem wychowanie w
> BEZWZGLĘDNYM zaufaniu i szacunku były moje dzieci. Teraz są to pensjonariusze
> Domu Pomocy Społecznej uważani za niepełnosprawnych umysłowo. Terażniejsze
> rezultaty w niczym nie odbiegają od tych, które uzyskałem w doświadczeniu  z
> moimi dziećmi. Puszczone samopas, bez żadnej kontroli jeżeli tylko okaże  się
> im bezwarunkowe zaufanie i szacunek nie przekroczą żadnej granicy, którą  my
> uważamy za niedopuszczalną do przekroczenia. Zrobią tylko tyle ile my  zrobimy
> i ani krzty więcej. Takie jest moje doświadczenie wychowawcze.

Coś sam sobie zaprzeczasz-takie jest moje odczucie. Albo czegoś nie zrozumiałam.


>>> Owszem, uzależniająca matka powoduje, że dziecko również ją uzależnia,
>>> zmusza do opiekowania się nim. Niepełnosprawni to przykłady takich
>>> uzalezniających rodziców dlatego, że rodzice zbytnio uzaleznili ich
>>> emocjonalnie od siebie. Uzależnianie działa w dwie strony.

>> Trzylatek nie wymagający opieki? Niemowle, które samo się nakarmi i
>> przewinie? Ludzie bez rąk i nóg zajmujący się sami sobą? To mają być
>> efekty  Twojej teorii??

> Szanuj bliźniego swego jak siebie samego. To nie dziecko prosi się na świat
> lecz rodzice je stwarzają. Musza więc przyjąć na siebie obowiązki skoro
> skorzystali z PRAWA do tworzenia. Łachy nie robią.:)

Przed chwilą pisałeś, że "uzależniająca matka powoduje, że dziecko również
ją uzależnia, zmusza do opiekowania się nim". Zdecyduj się. Opieka nad
dzieckiem jest w końcu rezultatem uzależnienia czy obowiązkiem rodziców
decydujących się na dziecko?


>>>> Więź między matką a dzieckiem zapewnia opiekę potomstwu-jest podstawą
>>>> mechnizmu instynktu macierzyńskiego.

>> Wybacz, że umniejszam waszą rolę. Nigdzie nie twierdziłam, że ojciec nie
>> jest ważny dla dziecka(wręcz przeciwnie). Podkreślam tylko fakt, że pierwsze
>> 9 miesięcy życia dziecka (od zapłodnienia do porodu) dziecko spędza z matką.
>> Że w tym czasie tworzy się więź, której nie da się rozerwać.

> Dziecko rodzi się wolne. A matka je zniewala zaspokajając równocześnie
> swoje  chore emocje.

Na czym wg Ciebie polega zniewolenie 2-3 miesięcznego niemowlaka? I jak się
to dokonuje?


>> Więź, która przy prawidłowym rozwoju jest przenoszona na ojca,

> Czyżbyś chciała zachować pozycję dominującą w relacjach ojca z dzieckiem?
> Przecież to co piszesz oznacza mniej więcej tyle, że matka łaskawie zgadza
> się  na kontakty ojca z dzieckiem.

Źle mnie zrozumiałeś. To co napisałam oznacza tyle, że dziecko nawiązuje
więź z osobą, która się nim opiekuje, która ma z nim kontakt. Nie ma w mojej
wypowiedzi nic o roli matki w tworzeniu tej więzi.


> I istotnie tak jest, że zgadza się na te
> kontakty ale pod jej nadzorem. Ja na własnym przykładzie doświadczyłem
> reakcji  kobiety, ktora straciła kontrolę nad moimi relacjami z dziećmi, straciła
> kontrolę nad przepływem informacji między mną a dziećmi. Oszalała ze
> strachu,  że zostanie przez dzieci porzucona. I tak reagujecie wszystkie, bez
> wyjątku.
> Dopóki kontrolujecie, fioltrujecie przepływ informacji dopóty wszystko  gra.
> Gdy komunikacja pozostaje poza wasza wiedzą szalejecie.

Ech. Mnie wychował ojciec (moja mama pracowała) i to z nim zawsze miałam
lepszy kontakt. I gdzie tu Twoja teoria? Gdzie kontrola przepływu informacji?


>> a następnie ulega rozluźnieniu co pozwala na odejście dziecka i założenie
>> własnej rodziny.

> A przez ten cały czas aż do odejścia nadzorujecie wszystkie poczynania
> dzieci.  I to bardzo skutecznie.

Ja to nazywam nadmierną opieką, Ty nadzorem. Pełna kontrola nad dzieckiem
jest patologią. Częściowa-coraz słabsza wraz z wiekiem dziecka - kontrola to
zapewnienie dziecku opieki.


>> Jednocześnie ta więź nie może zostać zerwana - opieka nad starzejącymi
>> się  rodzicami.

> Myślę, że Swiadomy Człowiek nie będzie potrzebował opieki paliatywnej.

I znowu się nie rozumiemy. Starsi ludzie (nie wiem czy wiesz o tym)
potrzebują kontaktu z rodziną- z dziećmi, wnukami. Chcą czuć się kochani,
doceniani, potrzebni.
Potrzebują opieki, zainteresowania podobnie jak małe dzieci (może nie aż tak
szczegółowej). Sam napisałeś o swojej żonie, że może zostać na starość bez
kogoś kto jej szklankę herbaty poda (taki duży skrót-nie mogę znaleźć jak to
było dokładnie).


> I jak tam przebiegała rozmowa? :)

Cierpliwości.


>>>> Ostatnie lata przyniosły już wystarczająco dużo zmian. Nigdy nie byłam
>>>> traktowana jak bożek.

>>> Nie oszukuj samej siebie.:)

>> Na jakiej podstawie twierdzisz, że się oszukuję? Już raz pisałam, że mnie
>> nie znasz, nie wiesz kim jestem ani jak żyję. Więc skąd taki wniosek?
>> Tylko  ze względu na to, że jestem kobietą?

> Nie muszę znać ani Ciebie ani też co robisz i w jakim żyjesz otoczeniu.
> Schemat według którego działa nieświadoma kobieta i nieświadomy męzczyzna
> jest ciągle taki sam. I to my wszyscy odwalając swoje życie próbujemy znaleźć
> wspólne rozwiazanie naszych problemów, problemu nieświadomego Bytu. Ale
> nie  będę już o filozofii.:)

NO właśnie. Jestem kobietą, więc manipuluję. Jestem nieświadoma i dominuję.
Gdybym napisała, że urodziłam się w Afryce to byś stwierdził, że jestem
czarna. Tworzysz i wykorzystujesz stereotypy.
Zastanawia mnie tylko czy choć przez chwilę pomyślałeś, że Twoja teoria może
być błędna? Że istnieją od niej wyjątki?

Justyna N




Justyna N wrote w news://news.tpi.pl:119/44341a14@news.home.net.pl

> Na szczęście ja swojej teorii nie przedstawiam,
> bo byście mnie zlinczowali.

Czyli moje marzenie się nie spełni ;....-(((((

pozdrawiam
vonBraun




Użytkownik "vonBraun" <interfere@o~wywal~2.pl> napisał w wiadomości
news:e119u3$2051$1@news2.ipartners.pl...
> Justyna N wrote  w news://news.tpi.pl:119/44341a14@news.home.net.pl

>> Na szczęście ja swojej teorii nie przedstawiam,
>> bo byście mnie zlinczowali.

> Czyli moje marzenie się nie spełni ;....-(((((
>
> Ja w przeciwieństwie do niektórych przyznaję się, że z moją psychiką nie
> wszystko jest ok. I nie mam wystarczających dowodów potwierdzających moją
> teorię.
>
> PS.Moim marzeniem jest oczywiście
> zapoznanie się z teorią a nie
> widok linczu :-))

Uff a już się przestraszyłam. ;)
Przykładową teorię już zaprezentowałam. Może kiedyś umieszczę własną.

Justyna N




Uzytkownik "Katja" <k...@g...com> napisal w wiadomosci
news:1144145255.057749.156420@u72g2000cwu.googlegroups.com...

> Tak sie zastanawiam nad jedna rzecza. W któryms momencie LeoTar
> napisal, ze pojawil sie w jego familii motyw przemocy seksualnej.
> Rzekomo jego zona wymogla na ich córce Kasi, zeby ta zeznala przed
> sadem ze jej tatus zadal od niej seksu za umozliwienie jej
> dalszej nauki.

Powiem wiecej. Znacznie wczesniej, jezcze przed rokiem 1994 Teresa, pod moja
nieobecnosc w domu paradowala w domu nago przed dziecmi. Tak mi powiedzialy
moje dzieci. Ze mna najchetniej wspólzyla po ciemku, bym jej nie widzial a
przed chlopcami paradowala nago. Przeciez to bylo jawna zacheta seksualna ze
strony matki pod adresem chlopców. To bylo uwodzenie synów przez matke.

Zaciemnianie swiatla gdy wspólzyla ze mna mialo zapewne zapobiec ujawnieniu
niecheci jaka zywila do mnie. Mozesz odrzucac moja teorie ale nie jestem
wyjatkiem jezeli chodzi o zaciemnianiem podczas wspólzycia w innych
malzenstwach


> Jesli to zajscie jest prawda, tzn. ze LeoTar faktycznie zadal od
> malej seksu, to stoi on obecnie na naturalnie przegranej pozycji.

Jesli zdarzyloby sie to mezczyznie to "stoi na z góry straconej pozycji" a
jesli kobiecie sie to zdarzy to co...? Bez reakcji...


> Jesli LeoTar ma racje, ze to byl wymysl jego zony, to jak piszesz,
> jest szansa na inne zdanie.

To byla jawna przemoc Teresy M. w stosunku do dziecka, wymuszenie pod jakas
zapewne grozba. I chociaz mateczki potrafia manipulowac bardzo dyskretnie
to jednak fakt jest faktem, stalo sie. I nie mozna tego nazwac inaczej jak
przemoca w stosunku do dziecka.


> Córka bedzie wiedziala, ze taka sytuacja nie miala miejsca i to
> poddaje w watpliwosc autorytet matki. W tym momencie lojalnosc
> wobec matki zawiedzie.

A Tobie chodzi po glowie w dalszym ciagu wygrywanie: albo on gorszy albo ona
( ze wskazaniem oczywiscie na niego). A mnie chodzi wylacznieou pokazanie
mechanizmu i niekaranie kogokolwiek. Bo nie chodzi o to by ukarac lecz o to
by uswiadomic.


> Dochodzi jednak jeszcze jeden element, mianowicie LeoTar ma jakas
> obsesje na punkcie seksu malzenskiego. Wielokrotnie podkreslal,
> ze byl wykorzystywany i sterowany udzielaniem pozycia, badz nie.

A jednak w dalszym ciagu ten LeoTar ma... bzika, gdyz drazy i drazy temat az
po samo dno. Jakis nawiedzony, nieprawdaz. Ale nie jestem ani pikerwszym ani
tez ostatnim, który tego sie podejmuje. A ze mam bardzo wiele doswiadczen
osobistych wiec wolno mi to robic. Powiem wiecej: "nie chcem ale muszem".


> Podobno w jego malzenstwie miala miejsce 'prostytucja
> malzenska'. Nie wiem jak teraz wyglada zycie seksualne LeoTra, czy
> w ogóle takowe istnieje, ale rzekome pomówienia Teresy wraz z
> rzekomymi falszywymi zeznaniami Kasi, rzucaja cien podejrzen na
> LeoTara.

A jednak nie wytrzymujesz nerwowo. Jak kobieta cos powie przeciwko
mezczyznie to jest swiete, a jak facet cos zarzuci kobiecie to jest
conajmniej podejrzane. Gdziez tutaj równouprawnienie? Czy kobieta to jest
chodzaca, nietykalna swietosc bez skazy?

A do prostytucji rzeczywiscie trudno Ci sie przyznac, gdyz ujawnienie tego
to przyznanie sie przed sama soba, ze jestes nieuczciwa w stosunku do samej
siebie i w stosunku do partnera. Poza tym wymaga to odwagi by zrezygnowac z
wladzy sprawowanej za pomoca seksu. A gdy sie do tego nie ufa mezczyznie to
rezygnacja z wladzy nad nim staje sie prawie ze niemozliwa. Kobieta, czyli
dozorca niewolnika-mezczyzny, sprawujacy kontrole nad niewolnikiem za pomoca
seksu. To nie jest moja obsesja tylko tak wygladaja wlasnie relacje miedzy
kobietami a mezczyznami. To jest niewolnictwo. A gdy je ujawnic to podnosi
sie raban kobiet.


> Skoro seksualnie miedzy LeoTarem a jego zona dzialo sie
> zle, to najblizszym obiektem mogacym chociaz po czesci zaspokoic
> jego poped mogla byc wlasnie Kasia. LeoTar podkreslal równiez,
> ze "opieka nad dziecmi byla na jego glowie", to by sie zgadzalo,
> oprócz 2 chlopców, którzy nigdy go nie pociagali byla jeszcze
> Kasia, która kapal, ubieral - dotykal...

Przyjrzyj sie jeszcze raz swojemu listowi a zobaczysz jak manipulujesz.
Chwilowo sie ugielas i dopuscilas mozliwosc wykroczenia przez kobiete ale
juz za chwile wracasz do starego wyswiechtanego frazesu, ze tylko i
wylacznie mezczyzna moze dopuszczac sie przestepstw seksualnych w stosunku
do dzieci. Kobieta wraca na piedestal bo kobieta musi byc nietykalna.
Gdziez tu sprawiedliwosc. Dlatego tak wlasnie wygladaja sady rodzinne, w
których 75% skladów orzekajacych stanowia kobiety. Przeciez nie mozna
wystepowac przeciwko wlasnej plci i... przemoc toczy sie dalej. Gdyby
kobieta nie stanowila przemocy seksualnej, to czy musialaby sie chronic za
pancerzem PRAWA. Prawo chroni kobiety a one sie tym prawem posluguja niczym
tarcza w relacjach z mezczyznami. A przy okazji niczego nie chca zrozumiec,
do niczego sie przyznac w obawie, ze mezczyzni ukaza je za dotychczasowe
przestepstwa. A sprawa idzie tylko o to by wyeliminowac przemoc, nie o wine
i kare.


> Jesli mial tyle domowych obowiazków na glowie, to nie mial czasu
> na poszukiwania kochanki, która zaspokoilaby jego potrzeby seksualne
> w 'bardziej godny' sposób niz zona.

Nie doceniasz moich mozliwosci. Jak mnie Mierzwianka calkowicie od cycka
(czytaj: lózka) odstawila to poszedlem sobie na lewizne. I to nie na zarty -
omalze sie to nie skonczylo rozpadem malzenstwa z Teresa M. I powiedzialem
Teresie o tym, przyznalem sie do wszystkiego. Jak juz gram to gram bardzo
ostro...:)
Teraz zapewne wytkniesz mi to, ze skoro sobie poszedlem na lewizne to Teresa
miala podstawy, zeby sie na mnie boczyc, ale nic na to nie poradze, ze dla
Ciebie bedzie to kolejny kroczek w manipulacji w miejsce zastanowienia sie
DLACZEGO tak sie stalo.
--
Pozdrawiam
LeoTar




Uzytkownik "Katja" <k...@g...com> napisal w wiadomosci
news:1144145693.470513.83980@g10g2000cwb.googlegroups.com...

> Justyna: "Twoja teoria nie ma poprostu racjonalnego poparcia.
> Opracowales ja do  konkretnego przypadku Twojej bylej zony"

> No dokladnie. A i co do zony to ta teoria jest nic nie warta
> :)))))))))))))))))))))))))))))))

To sie okaze.:)
Dowód trzyma w rekach Teresa M. I cokolwiek nie zrobi to bedzie tak jak
przewiduje: Jezeli nie zechce sie dogadac ze mna to dzieci stana sie
homoseksualistami, a jezeli dogadamy sie i ona zrezygnuje z uzalezniania
dzieci od siebie to nic takiego naszym dzieciom sie nie przytrafi.
Cokolwiek sie stanie ja bede mial racje. A wszystko ujawnia sie zgodnie z
moja teoria.

Pozdrawiam
LeoTar




LeoTar<l...@w...pl>news:e11m8o$r3t$2@atlantis.news.tpi.pl napisał:

[...]

> Dowód trzyma w rekach Teresa M. I cokolwiek nie zrobi to bedzie tak
> jak przewiduje: Jezeli nie zechce sie dogadac ze mna to dzieci stana
> sie homoseksualistami, a jezeli dogadamy sie i ona zrezygnuje z
> uzalezniania dzieci od siebie to nic takiego naszym dzieciom sie nie
> przytrafi. Cokolwiek sie stanie ja bede mial racje. A wszystko
> ujawnia sie zgodnie z moja teoria.

A jeżeli nie zechce się dogadać, a mimo to dzieci nie staną się
homoseksualistami (jeżeli w ogóle mogą 'się stać')?
Co wtedy, Władysławie?

Paff



:)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
)))))))))))))

Wladek, zgodziles sie juz dobrowolnie, czy 'opiekuna' ci
przydziela dopiero po dluzszym postepowaniu sadowym?
Czy grasz na zwloke obciazajac podatników, oj ty ty niedobry...
aci aci!

Katja



Użytkownik "niezbecki" <s...@l...po> napisał w wiadomości
news:e12lnb$er7$1@news.onet.pl...

>> Dowód trzyma w rekach Teresa M. I cokolwiek nie zrobi to bedzie tak
>> jak przewiduje: Jezeli nie zechce sie dogadac ze mna to dzieci stana
>> sie homoseksualistami, a jezeli dogadamy sie i ona zrezygnuje z
>> uzalezniania dzieci od siebie to nic takiego naszym dzieciom sie nie
>> przytrafi. Cokolwiek sie stanie ja bede mial racje. A wszystko
>> ujawnia sie zgodnie z moja teoria.

> A jeżeli nie zechce się dogadać, a mimo to dzieci nie staną się
> homoseksualistami (jeżeli w ogóle mogą 'się stać')?
> Co wtedy, Władysławie?

Postawie Ci piwo.:)

Pozdrawiam
LeoTar



LeoTar<l...@w...pl>news:e132cu$7q3$1@atlantis.news.tpi.pl
> Użytkownik "niezbecki" <s...@l...po> napisał w wiadomości
> news:e12lnb$er7$1@news.onet.pl...

>>> Dowód trzyma w rekach Teresa M. I cokolwiek nie zrobi to bedzie
>>> tak jak przewiduje: Jezeli nie zechce sie dogadac ze mna to
>>> dzieci stana sie homoseksualistami, a jezeli dogadamy sie i ona
>>> zrezygnuje z uzalezniania dzieci od siebie to nic takiego naszym
>>> dzieciom sie nie przytrafi. Cokolwiek sie stanie ja bede mial
>>> racje. A wszystko ujawnia sie zgodnie z moja teoria.

>> A jeżeli nie zechce się dogadać, a mimo to dzieci nie staną się
>> homoseksualistami (jeżeli w ogóle mogą 'się stać')?
>> Co wtedy, Władysławie?

> Postawie Ci piwo.:)

Trzymam Cię za słowo :)

Paff



Użytkownik "LeoTar"

>>> Dowód trzyma w rekach Teresa M. I cokolwiek nie zrobi to bedzie tak
>>> jak przewiduje: Jezeli nie zechce sie dogadac ze mna to dzieci stana
>>> sie homoseksualistami, a jezeli dogadamy sie i ona zrezygnuje z
>>> uzalezniania dzieci od siebie to nic takiego naszym dzieciom sie nie
>>> przytrafi. Cokolwiek sie stanie ja bede mial racje. A wszystko
>>> ujawnia sie zgodnie z moja teoria.

>> A jeżeli nie zechce się dogadać, a mimo to dzieci nie staną się
>> homoseksualistami (jeżeli w ogóle mogą 'się stać')?
>> Co wtedy, Władysławie?

> Postawie Ci piwo.:)

A jeśli Teresa M. nie dość, że zechce, to nawet dogada się z tobą, a mimo to
dzieci zostaną homoseksualistami ?
Co wtedy?
Też stawiasz piwo?

Gośka



Uzytkownik "LeoTar">

> Ja równiez. Ale teraz ruch nalezy do Teresy M. Cala odpowiedzialnosc za
> losy dzieci spoczywa w jej rekach.

Jestes juz przeciez czlowiekiem Wyzwolonym i Swiadomym, po co wiec próba
manipulacji Teresa M. via internet ?

Goska




Użytkownik "LeoTar" napisał:

> Od dawien dawna kobiety przekazuja swoim corkom wiedze o tym jak
> manipulowac mezczyznami wykorzystujac do tego celu seks. I z pokolenia na
> pokolenie kolejne wcielenia kobiet nie majac poczucia wlasnej wartosci
> uprawiaja rodzinna prostytucje odrzucajac w pewnym momencie partnerow,
> gdyz już dluzej nie chca czuc się seksualnymi niewolnicami. Ale problem
> tkwi nie w tym, ze mezczyzna chce tworzyc stadlo rodzinne z prostytutka,
> tylko dlatego, ze kobieta przyjmuje taka pozycje. I co gorsza kobiety chca
> nadal wykorzystywać seks w celu podporzadkowania sobie mezczyzn. W ten
> sposób maja wladze nad podswiadomoscia mezczyzn czuja się lepsze.
> Kompensuja w ten sposób - sprawujac wladze - brak poczucia wlasnej
> wartosci wyniesiony z domu rodzinnego.

A co ze związkami kobiety i mężczyzny, w ktorych nie było nigdy seksu.
Czy, a jeśli tak to czym kobieta manipuluje?

Gośka




Użytkownik "LeoTar" napisał:

> Świadomie buduję
> UTOPIĘ a potwierdzeniem słuszności mojej hipotezy (dla mnie to jest juz
> pewnik) będzie odbudowanie rodziny z ta sama kobieta ale juz wolna od
> klamstw i manipulacji. Nie da się niestety wybudowac utopii dla jednej
> rodziny podczas gdy inni pozostana w stanie nieswiadomosci walczac ze soba o to
> kto bedzie lepszy i kto bedzie mial wiecej. To co jest musi upasc aby powstala
> nowa  forma Bytu. To jest wlasnie ewolucja.

Jak wskazuje historia nikomu jeszcze nie udało się szczęśliwie wybudować utopii.

Gośka




Użytkownik Małgorzata.M napisał:

> A co ze związkami kobiety i mężczyzny, w ktorych nie było nigdy seksu.
> Czy, a jeśli tak to czym kobieta manipuluje?

Obietnicą seksu :)

pozdrawiam
Arek



Użytkownik "Arek"

>> A co ze związkami kobiety i mężczyzny, w ktorych nie było nigdy seksu.
>> Czy, a jeśli tak to czym kobieta manipuluje?

> Obietnicą seksu :)

Onienienie ! To nie takie proste :)
Myslę o związkach w ktorych seks nie istniał, nie istnieje i nie bedzie istniał.
Ot - zaburzenia fizjologii jednego z partnerów ( a może nawet dwóch...) jako
konsekwencja huśtawki emocjonalnej jego matki.

Gośka




Czy to można jeszcze nazwać związkiem? A może to właśnie jest prawdziwy
związek, bez podtekstu seksualnego. Nie ma potrzeby manipulacji,
podchodów, gierek, podstępów, szantaży.
W związku z "seksem" to także możliwe, ale musi być spełniony jeden
warunek...

Viccas




Małgorzata.M <a...@p...onet.pl> napisał(a):

> A jeśli Teresa M. nie dość, że zechce, to nawet dogada się z tobą, a mimo to
> dzieci zostaną homoseksualistami ?
> Co wtedy?

To jest niemożliwe.

> Też stawiasz piwo?

..i piwa nie będzie.:)

Pozdrawiam
LeoTar



Katja <k...@g...com> napisał(a):
> LeoTar napisal(a):

>> A dlaczego pytasz o to w tym watku?

> A dlaczego nie?

No pewnie.. Masz rację .:)

LeoTar



Malgorzata.M <a...@p...onet.pl> napisał(a):

>> Ja równiez. Ale teraz ruch nalezy do Teresy M. Cala odpowiedzialnosc za
>> losy dzieci spoczywa w jej rekach.

> Jestes juz przeciez czlowiekiem Wyzwolonym i Swiadomym, po co wiec próba
> manipulacji Teresa M. via internet ?

A czy ja cokolwiek robię poza tym, ze opisuje jak to bylo?
Czy uważasz to za manipulacje? Mam się zamknąć i milczeć?

Pozdrawiam
LeoTar




Małgorzata.M <a...@p...onet.pl> napisał(a):
> Użytkownik "LeoTar"

>> Od dawien dawna kobiety przekazuja swoim corkom wiedze o tym jak
>> manipulowac mezczyznami wykorzystujac do tego celu seks. I z pokolenia na
>> pokolenie kolejne wcielenia kobiet nie majac poczucia wlasnej wartosci
>> uprawiaja rodzinna prostytucje odrzucajac w pewnym momencie partnerow,
>> gdyz już dluzej nie chca czuc się seksualnymi niewolnicami. Ale problem
>> tkwi nie w tym, ze mezczyzna chce tworzyc stadlo rodzinne z prostytutka,
>> tylko dlatego, ze kobieta przyjmuje taka pozycje. I co gorsza kobiety chca
>> nadal wykorzystywać seks w celu podporzadkowania sobie mezczyzn. W ten
>> sposób maja wladze nad podswiadomoscia mezczyzn czuja się lepsze.
>> Kompensuja w ten sposób - sprawujac wladze - brak poczucia wlasnej
>> wartosci wyniesiony z domu rodzinnego.

> A co ze związkami kobiety i mężczyzny, w ktorych nie było nigdy seksu.
> Czy, a jeśli tak to czym kobieta manipuluje?

Poczuciem winy mezczyzny. Chociaz nie wierze w taka platoniczna milosc.:)

LeoTar

> Gośka




Użytkownik "Małgorzata.M" <a...@p...onet.pl> napisał w wiadomości
news:e141ro$8oc$1@news.onet.pl...

>> Świadomie buduję UTOPIĘ a potwierdzeniem słuszności mojej hipotezy
>> (dla mnie to jest juz pewnik) będzie odbudowanie rodziny z ta sama
>> kobieta ale juz wolna od klamstw i manipulacji. Nie da się niestety
>> wybudowac utopii dla jednej rodziny podczas gdy inni pozostana w stanie
>> nieswiadomosci walczac ze soba o to kto bedzie lepszy i kto bedzie mial
>> wiecej. Toco jest musi upasc aby powstala nowa forma Bytu. To jest
>> wlasnie ewolucja.

> Jak wskazuje historia nikomu jeszcze nie udało się szczęśliwie wybudować
> utopii.

Ale próby podejmowano.
To jest pragnienie Człowieka.

Pozdrawiam
LeoTar

> Gośka

 
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego