P Exhibicjonizm - Jak to na wojence bywało

Przejdź do treści

Menu główne:

P Exhibicjonizm

Rok 1997

In article <5u3hev$h8f$1...@okapi.ict.pwr.wroc.pl>,
krz...@amba.matrix.com.pl (Krzysztof Osiecki) writes:
>Leo...@aol.com wrote:

>: strone medalu. Zapomnialas, ze oprocz corki Kasi mam rowniez dwoch synow,
>: ktorych uwiodla emocjonalnie moja eks- i niedoszla morderczyni.

> czy ci chodzi o zwiazek emocjonalny twojej malzonki z twoimi synami?

Tak, o KAZIRODCZY zwiazek emocjonalny, ktorego rezultatem jest totalne
uzaleznienie synow od matki. Nie taki ma byc cel "zwiazkow emocjonalnych"
by Dzieci zostaly podporzadkowane Rodzicom. Zwiazek emocjonalny Dziecka z
Rodzicem powinien zapewnic Dziecku poczucie wlasnej wartosci, emocjonalna
niezaleznosc od Rodzica oparta wlasnie na poczuciu wlasnej wartosci..
Zwiazek emocjonalny nie moze oznaczac UZALEZNIENIA a tak wlasnie wygladaja
relacje miedzy Dziecmi a Rodzicami we WSZYSTKICH rodzinach bez wyjatku. Na
rozne sposoby Rodzice probuja uzaleznic od siebie Dzieci nawet nie zdajac
sobie z tego sprawy. Kazirodztwo emocjonalne jest powszechne a tylko jego
przejawy maja rozna intensywnosc w zaleznosci od stanu SWIADOMOSCI
mezczyzny - im bardziej swiadomy mezczyzna tym wieksze natezenie
emocjonalnej przemocy kobiety.


> co w tym zlego?

Zniewolenie Dzieci przez Matke: synow uwodzi by uczynic z nich swoich
obroncow przeciwko wyimaginowanemu wrogowi, mezczyznie a corki poniza
walczac z rzekomymi rywalkami do mezczyzny, ktorego traktuje jako swoja
WLASNOSC.


> powinni się lubic, a nawet kochac zeby wszyscy byli zadowoleni.

Masz absolutna racje, ale milosc wynikajaca z uzaleznienia to duchowe
podporzadkowanie Dziecka Matce, to "toksyczna milosc", ktorej nastepstwem
jest brak zaufania we wlasne sily i "oddawanie sie w opieke" Bogu-Matce.

Czy nie jest Ci znane powszechne przekonanie o tym, ze Dzieci zawsze
bardziej kochaja mamusie bo mamusie lepiej o dzieci dbaja. A moze mamusie
lepiej Dzieci od siebie uzalezniaja wlasnie za naduzywajac seksu w stosunku
do Dzieci?

Czy nigdy nie bedziesz sie potrafil uwolnic od matczynego cycka i jej
sposobu widzenia swiata?


>: Zapominasz tez, a mozes nie doczytalas, co pisalem o seksualnej prowokacji
>: mojej corki w stosunku do mnie.

> jesli jakiekolwiek zachowanie swojej córki odbierasz jako seksualna
> prowokację to ja przepraszam...

Przepraszasz za co?
Moze lepiej sie zastanow nad tym co napisalem.
A przy okazji, czy Ty masz Corke...?
Czy w ogole masz Dzieci?
Ja mam ich czworo, i mam tez wnuka, ktorego relacje z jego matka a moja
corka doskonale rozumiem (jak sa powykrzywiane). I moja starsza corka
przyznaje mi racje. To rowniez ona, Kobieta, ktora skrzywdzilem porzucajac
gdy miala trzy latka (rozwod z pierwsza zona), potwierdza teraz zasadnosc
moich wywodow.

Zebys mogl ze mna dyskutowac musisz zdobyc sie na ZAUFANIE w stosunku do
swoich Dzieci najpierw... Wtedy dowiesz sie PRAWDY o dzieciecych
oczekiwaniach - Dzieci same powiedza gestem lub nawet slowem czego oczekuja
od swoich Rodzicow.

LeoTar         29.08.1997



Dłuższy czas śledzę dyskusję toczącą się pod mistrzowskie dyktando
Władka Tarnawskiego. Dzisiaj jednak przypadkiem przeczytałem po sobie 2
teksty - ostatnia replikę naszego Mefisto i pełne radosci wyznanie o
urodzeniu się nowego Człowieka. Skłoniło mnie to do napisania tego maila.

Uważam, że Leo powinien być przez nas wszystkich traktowany w
dzisiejszych czasach jako wzór do prowokowania dyskusji. Historycznie
dorównują mu Cobb /znany baseballista/ i może jeszcze wydawca Hustlera
/skrajne porno/ obaj prowokując wzbudzali zainteresowanie. W dzisiejszym
czasie pieniądze muszą się trzymać Władzia bo nic tak nie cieszy
potencjalnych wydawców jak reakcja czytelnika, oburzenie, zlośc, dyskusja
wszystko jedno co byle reakcja. W robieniu hałasu Leo jest mistrzem.-
czapki z głów.

Ja jednak o czymś innym. Nie podoba mi się świat Lea. Jest mroczny
ponury i zalatuje stęchlizną. Cienie przodków i niecnych uczynków
wychodzą z każdego konta /także bankowego/. Ponure widma atakują
bezbronne dzieci, a słownictwo dostosowane jest do całości.

Ja jednak wolę słońcę, zieloną trawę i śmiech bawiących się beztrosko
dzieci. Wolę to mimo tego, że nie rozumiem jak moja świadomośc odtwarza
te zjawiska w moim mózgu, mimo tego, że nie rozumiem co to jest
przestrzeń, co to czas i jak w tym wszystkim ma zachować moja chęć
poznania. Nie wiem jak działają leki króre stosuje i może dlatego
stosuje je rzadko. Mój świat jednak jest a ja mogę tylko zachwycić się
nad stwierdzeniem : dlaczego jest jednak coś niż nic skoro nic jest
znacznie prostsze' ktorym ktoś celnie go opisał.

DLATEGO LEO NIE ODBIERZESZ MI MOJEGO ŚWIATA. Jeszcze raz życzenia dla
nowonarodzonego człowieka, niech żyje w słońcu i miłości. G.

Grzegorz Wiszniowski



In article <341DE132...@writeme.com>, Grzegorz Wiszniowski
<grze...@writeme.com> writes:

> Nie podoba mi się swiat Lea. Jest mroczny ponury i zalatuje stęchlizna.
> Cienie przodków i niecnych uczynków wychodza z kazdego konta /takze
> bankowego/.

Taki BYL swiat, w ktorym zylem podporzadkowujac sie normom milosnie
nam panujacej matriarchalnej cywilizacji dupodajek i ich alfonsow.


> Ponure widma atakuja bezbronne dzieci, a slownictwo dostosowane jest do
> calosci.

A jak myslisz, skad sie biora ci wszyscy "przestepcy" uwazani za maniakow
seksualnych albo i innych,  ktorych psychiatrzy badaja na przerozne sposoby?
I co inny psychol bierze sie za takiego to tak kombinuje, zeby przypadkiem
NIE podwazyc opinii swojego poprzednika. By przypadkiem nie zdarzyla sie
"wpadka" dwoch psycholi i by za nia nie posypal sie caly sznureczek "bledow
lekarskich" za ktorymi kryje sie zwyczajna niewiedza i niezrozumienie PRZYCZYN
psychicznej niestabilnosci jednostki oraz zbiorowosci.


> Ja jednak wolę slońcę, zielona trawę i smiech bawiacych się beztrosko
> dzieci. Wolę to mimo tego, ze nie rozumiem jak moja swiadomosc odtwarza
> te zjawiska w moim mózgu, mimo tego, ze nie rozumiem co to jest
> przestrzeń, co to czas i jak w tym wszystkim ma zachowac moja chęc
> poznania.

A co myslisz, ze ja sie nie potrafie sie cieszyc?
Uwielbiam sie smiac tylko jak tu sie smiac czytajac wypociny zawodowych
oszustow, ktorzy w dodatku uzurpuja sobie prawo do manipulowania moim
zyciem?

I wcale nie chodzi o to, by poznawac te wszystkie naukowe szczegoly i
szczegoliki, w ktorych sami naukowcy juz nie moga sie odnalezc. Chodzi o
cos bardzo banalnego - o to, bysmy sie czuli szczesliwi, nie oszukiwani,
nie ponizani na kazdym kroku przez kazdego/kazda, komu sie tylko wydaje,
ze moze nami manipulowac. Czy to sa az tak wielkie wymagania?

Ale zeby osiagnac ten stan "rajskiej szczesliwosci" nie wystarczy o tym
marzyc; trzeba jeszcze ciezko pracowac aby odszukac PRZYCZYNE, dla
ktorej nasze zycie staje sie nieznosne i ponizajace. I to szczegolnie wowczas,
gdy nasze Dzieci zaczynaja dorastac i KOBIETY zaczynaja pokazywac nie
tylko rogi ale rowniez bez ogrodek zaczynaja lekcewazyc mezczyzn, ktorzy
pracowali na utrzymanie rodziny.

Chec poznania powinna sie sprowadzac wlasnie do rozstrzygniecia tych
podstawowych kwestii: DLACZEGO tyle przemocy i DLACZEGO wlasnie w
rodzinie, najwazniejszym, bo podstawowym, ogniwie kazdego spoleczenstwa.


> Nie wiem jak dzialaja leki które stosuje i moze dlatego stosuje je rzadko.

A wiec jednak uzaleznienie od Matki zmusilo Cie do uzywania lekow, ktore
otepiajac Cie pozwalaja Ci przetrwac kryzysy. Moge tylko wspolczuc, ze
znalazles sie w takiej pulapce, z ktorej bez spojrzenia Prawdzie w oczy
nie wydostaniesz sie. Musisz odwazyc sie spojrzec "bez tajemnic i oslonek"
na stosunek Twoich Rodzicow do Ciebie. Musisz przejsc przez ten czas
kiedy ZAKAZANO Ci pierwszego doswiadczenia w rodzinie. To jest najgorsze
z mozliwych doswiadczen traumatycznych.

Przechodzac przez to masz dwa wyjscia: albo zginiesz albo przetrwasz.
Wybor zawsze NALEZY do Ciebie.


> Mój swiat jednak jest a ja mogę tylko zachwycic się nad stwierdzeniem:
> dlaczego jest jednak cos niz nic skoro nic jest znacznie prostsze' ktorym
> ktos celnie go opisal.

Moj swiat rowniez nie jest swiatem nieistniejacym. Aby jednak nasze swiaty
nigdy ze soba nie kolidowaly lecz zyly w symbiozie musza kierowac sie
dokladnie tymi samymi prawami. Jezeli tylko ktorykolwiek z nas zechce byc
lepszy od tego drugiego to natychmiast mamy do czynienia z RYWALIZACJA
i walka o wladze, co czyni z nas wrogow. W naszym swiecie nie moze wiec
istniec POKOJ dopoki istnieja jakiekolwiek formy rywalizacji.

Nie ma znaczenia jakimi synonimami okreslac bedziemy zadze dominacji
poniewaz wszystkie jej odmiany mozemy w taki lub inny sposob sprowadzic
do jednego wspolnego mianownika: do PRZEMOCY. Swiat przemocy, rywalizacji
i dazenia do wladzy jest zawsze niestabilny, a proby jego stabilizacji za pomoca
farmaceutykow sa UCIECZKA swiata medycyny od zajecia sie PRZYCZYNAMI
tejze psychicznej niestabilnosci.


> DLATEGO LEO NIE ODBIERZESZ MI MOJEGO SWIATA.

Nigdy nie zamierzalem. Moge Ci tylko podpowiadac jakie sa przyczyny Twojego
stanu ale do Ciebie nalezy decyzja o tym, czy podejmiesz samodzielna probe
pokonania piekla podswiadomosci czy tez bedziesz czekal az ktos Cie w tej
robocie wyreczy. Dopoki bedziesz czekal pasywnie mozesz byc pewien tylko
przegranej w chwiejnym srodowisku stwarzanym Ci przez psychodeliki.
Gdy natomiast podejmiesz probe pokonania strachu przed Rodzicem (kompleks
Edypa) wowczas MASZ SZANSE wygrac ze smiercia.


> Jeszcze raz zyczenia dla nowonarodzonego czlowieka,
> niech zyje w slońcu i milosci.

Milosc to marzenie kazdego Czlowieka, zwierzecia, kwiatu.
Nie jestesmy czyms szczegolnym w tej potrzebie. Ale mamy szanse te
potrzebe w pelni zrealizowac i pozostac w tym stanie jako stanie
ostatecznym.

Moje pierwsze wypociny zatytulowalem "Powrot do Edenu, czyli o Wolnosci
bez granic...". Mysle, ze ten tytul-szkielet sprzed 2 lat wypelnia sie juz
bardzo konkretnymi tresciami.

Wladek Tarnawski

 
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego