Stan alfa - Jak to na wojence bywało

Przejdź do treści

Menu główne:

Stan alfa

Rok 1997

Czesc

Czy ktos moze wie do czego mozna wykorzystac
stan alfa i w jaki sposob.

Podobno do nauki , ale na czym to polega ?

A co ze zmiana nawykow albo czy mozna w tym stanie
tworzyc nowe polaczenia ?

Spy        18.04.1997



Spy <al...@free.polbox.pl> napisał(a) w artykule
<01bc4c37$02d72e20$26fa74c3@Alek>...

> Czesc
>
> Czy ktos moze wie do czego mozna wykorzystac
> stan alfa i w jaki sposob.
>
> Podobno do nauki , ale na czym to polega ?
>
> A co ze zmiana nawykow albo czy mozna w tym stanie
> tworzyc nowe polaczenia ?

Kiedys probowalem wykorzystac alfe do nauki
efekty nie sa rewelacyjne. Moze dlatego ze uczylem
sie wtedy algebry, moja kumpela stosowala takie
rozne techniki do nauki prawa jej wyszlo calkiem niezle.
Mnie sie wydaje ze do nauk humanistycznych jest to latwiej
zastosowac, ale nie ma co oczekiwac cudu trzeba w to wlozyc
tyle samo pracy co normalnie.

Nawyki rzeczywiscie da sie zmieniac ale zwykle na gorsze.
Chodzi o to ze nie ma to zbyt wielkiego sensu,
wszystkie metody typu Silvy i innych to taka prymitywna
komercyjna odmiana medytacji. Polega to na tym, ze ludzie
ktorzy opracowywali te metody czerpali np. z jogi ale wzieli
tylko te rzeczy ktore przynosza wymierne korzysci, skutkiem
czego pomineli wiele waznych rzeczy. Wezny zmiane wlasnych
nawykow, sa one dla nas naszym wewnetrznym wiezieniem chodzi
o to ze powinnismy sie od nich uwolnic, tymczasem ich zmienianie
do niczego nie prowadzi nie powoduje zmiany naszej sytuacji.
Co gorsza z nawykami ktore juz mamy i znamy je dobrze latwiej
nam jest walczyc a o nowych bedziemy musieli sie wiele nauczyc.
--
1111100000
1101100000         CYBER
1111100100         InJang
1111100000         Wzajemne przenikanie bitow parzystosci




On 1997-04-20 pbe...@free.polbox.pl said:

   > Wezny zmiane wlasnych nawykow,sa one dla nas naszym wewnetrznym
   > wiezieniem chodzi o to ze powinnismy sie od nich uwolnic (...)

Moze wystarczy, ze zaczniemy je dostrzegac... (Nie wiem - pytam.)

Szymon Wiatr



sim...@linux.ae.katowice.pl napisał(a) w artykule
<5jt7ad$oe1$1...@sunsite.icm.edu.pl>...
> On 1997-04-20 pbe...@free.polbox.pl said:

>> Wezny zmiane wlasnych nawykow,sa one dla nas naszym wewnetrznym
>> wiezieniem chodzi o to ze powinnismy sie od nich uwolnic (...)

> Moze wystarczy, ze zaczniemy je dostrzegac... (Nie wiem - pytam.)
>
> Szymon Wiatr

Jezeli zaczniemy je dosrzegac to mamy juz 90% sukcesu ,
to jest wlasnie najtrudniej zrobic.
--
1111100000
1101100000         CYBER
1111100100         InJang
1111100000         Wzajemne przenikanie bitow parzystosci



Sruu wrote:
> sim...@linux.ae.katowice.pl napisał(a) w artykule
> <5jt7ad$oe1$1...@sunsite.icm.edu.pl>...
>> On 1997-04-20 pbe...@free.polbox.pl said:

>>> Wezmy zmiane wlasnych nawykow,sa one dla nas naszym wewnetrznym
>>> wiezieniem chodzi o to ze powinnismy sie od nich uwolnic (...)

>> Moze wystarczy, ze zaczniemy je dostrzegac... (Nie wiem - pytam.)
>>
>> Szymon Wiatr

> Jezeli zaczniemy je dosrzegac to mamy juz 90% sukcesu ,
> to jest wlasnie najtrudniej zrobic.

Bardzo dobrze powiedziane.
Ciezko jest czasem uswiadomic sobie, ze w pewnej sytuacji
postepujemy wedlug jakiegos tam negatywnego nawyku.
Najczesciej mowimy "taki juz jestem..." i zganiamy odpowiedzialnosc
nie wiadomo na co. Trudniej jest powiedziec - tak postepuje
bo do tej pory nie mialem sily, zeby to w sobie zmienic.
Ale gdy juz sie tak powie, to tkwi w tym nadzieja, ze jednak
chcemy dany nawyk zmienic, bo go nie akceptujemy.
Czyli jak napisal kolega - dostrzezenie nawykow, ktore
chcemy zmienic i jasne ich okreslenie to juz 90% sukcesu.
No, moze nie 90%, czasem moze to byc 50%, ale zawsze
jest to pierwszy krok.

Sebastian



Mariusz Grzeca <mg17...@bigfoot.com> napisał(a) w artykule
<Pine.LNX.3.95.970429091503.9606B-100000@zodiac2.mimuw.edu.pl>...
> On 28 Apr 1997, Sruu wrote:

> [ciach]

>> Pierwsza uwaga jaka mam do tego co napisales dotyczy
>> sformulowania "negatywny nawyk" . Czy uwazasz , ze
>> istnieja nawyki pozytywne ? Ja mysle , ze kazdy nawyk
>> jest czyms czego nalezy sie jak najszybciej pozbyc.

> Cale nasze zycie jest przepelnione nawykami, ktore potocznie nazywamy
> dzialniami rutynowymi. Wystarczy chwile przyjrzec sie ludziom na ulicy.
> Codziennie to samo - rano z domu do pracy, potem z powrotem, a raz, czy
> dwa w miesiacu do hipermarketu po zakupy... Te czynnosci sa tylko z pozoru
> swiadome. Faktycznie czesto zastanawiamy sie kilka minut po wyjsciu z
> domu, czy zamknelismy drzwi - to jeden z wielu dowodow tego, ze caly czas
> postepujemy rutynowo.

No i dlaczego tak malo ludzi wyciaga z tego jakies wnioski ,
bo tak jest wygodniej patrz nizej:

> [ciach]

>> Wszelkie nawyki sa naszymi wieziennymi celami , stworzonymi
>> przez nas samych , one na codzien powoduja ze nie jestesmy elastyczni ,
>> pozbycie sie nich to czesc drogi do wolnosci i samorealizacji.

> Te nawyki to element obrony naszej psychiki. Ego usuwa w sfere
> nieswiadomosci wszystkie negatywne czynniki, ktore zbytnio obciazaja
> strukture osobowosci. Do nich naleza rowniez takie codzienne czynnosci,
> nad wykonywaniem ktorych zastanawianie sie byloby zbednym obciazeniem.
> Podswiadomosc radzi sobie z nimi calkiem dobrze.

Widze ze ktos tu sie boi wysilku , niech wiec dalej sobie odpoczywa.
Dla mnie zaden wysilek nie jest zbedny szczegolnie ten , ktory sie tyczy
pracy nad soboa .

No i wlasnie widzimy jak to ladnie mozna wytlumaczyc
sobie wlasne lenistwo i jakich to pieknych slow kluczy
mozna do tego uzyc . A wiec zyj sobie we wlasnej celi
i wymyslaj nowe teorie na temat wlasnego niewolnictwa ,
w koncu masz takich poteznych sprzymierzencow jak
nieswiadomosc , ktora cie we wszystkim wyreczy hehehe.


>> A wiec chcac nie chcac musimy zaczac sie sami obserwowac.
>> Aby dostrzec nawyki nie wolno nam spuszczac oka z samych
>> siebie , co za tym idzie trzeba nam duzej koncentracji bo chwila
>> nieuwagi spowoduje przeoczenie i w konsekwencji moze zniweczyc nasz
>> zamiar. Co jeszcze, trzeba byc rowniez surowym w ocenie ,
>> jezeli tak nie bedzie popadniemy w kolejna iluzje , zbudujemy
>> sobie kolejne falszywe mniemanie o sobie.

> Ciagla kontorla nad swymi dzialaniami jest bardzo trudna, gdyz
> przeszkadzaja nam w tym mechanizmy obronne naszego organizmu, a na
> dodatek bardzo niebezpieczna. Oczywiscie mozna sie w cos takiego przez
> pewien czas bawic, jednak na dluzsza mete moze sie to skonczyc nawet
> pobytem w miejscu przymusowego odosobnienia, w koszulce ze zbyt
> dlugimi rekawami...
>
> Ciagla kontrola zwieksza aktywnosc mozgu, a tym samym jego temperature,
> oraz spozycie glukozy. W konsekwencji moze to doprowadzic do silnego
> wyczerpania organizmu (psychicznego i fizycznego).
>
> Zauwaz, ze taka samokontrole i samodoskonalenie prowadza glownie
> paranoicy (vide wypowiedzi LoeTara)...

Pierwsze slysze zeby samodoskonalenie i nie uleganie wlasnym nawyka
prowadzilo do zaburzen psychicznych .

Takie wypowiedzi szczegolnie ciesza w ustach osob , ktore (tu zakladam
ze ty sie do nich zaliczasz) nigdy tego nie probowaly.

Tu wstawie pewne spostrzezenie ktore poczynil Gurdzijef , stwierdzil
mianowicie eksperymentalnie ze proponujac ludziom wstapienie do
swojej grupy , która zajmowala sie samodoskonaleniem , ludzie ci
najbardziej bali sie , ze bedzie im kazal robic rzeczy na ktore nie maja
ochoty . Co sie jednak okazalo np.pijak bal sie ze bedzie musial pic ,
czlowiek ktory donosil cale Zycie bal sie ze bedzie musial szpiegowac
kolegow itp. Oni po prostu bali się ze beda musieli robic to co i tak
zwykle robia . Prawda ze smieszne . Widze tu pewna analogie hehehe.

A LeoTar jest OK gosc (zapytaj papierzy ciekaw jestem co oni na to)
jest tak samo czlowiekiem jak my wszyscy .

I tu jeszcze wrzuta z Bulchakowa:
"najgorsza z ludzkich cech jest tchorzostwo"
hehehehehehehehehehehehehehehehehehehe

> MARIUSZ GRZECA
--
1111100000
1101100000         CYBER
1111100100         InJang
1111100000         Wzajemne przenikanie bitow parzystosci

Sruu

Obawiam się, że niektórzy z was nie wiedzą o czym dyskutują. Nie
rozumiecie pozytywnej funkcji nawyków i automatyzmów. Gdyby nie one
nigdy nie nauczył byś się czytać i pisać.



Robert Żuławiński <zo...@apple.phils.uj.edu.pl> napisał(a) w artykule
<336780...@apple.phils.uj.edu.pl>...

> Obawiam się, że niektórzy z was nie wiedzą o czym dyskutują. Nie
> rozumiecie pozytywnej funkcji nawyków i automatyzmów. Gdyby nie one
> nigdy nie nauczył byś się czytać i pisać.

Obawiam ze ktos tu zbyt automatycznie pisze i wcale nie mysli
o tym co robi . Dzieki czemu musze odcyfrowywac polskie literki ,
ktore nie przypominaja polskich literek.

--
1111100000
1101100000         CYBER
1111100100         InJang
1111100000         Wzajemne przenikanie bitow parzystosci
Sruu



On 29 Apr 1997 20:16:06 GMT, "Sruu" <sr...@free.polbox.pl> wrote:

>> Cale nasze zycie jest przepelnione nawykami, ktore potocznie nazywamy
>> dzialniami rutynowymi. Wystarczy chwile przyjrzec sie ludziom na ulicy.
>> Codziennie to samo - rano z domu do pracy, potem z powrotem, a raz, czy
>> dwa w miesiacu do hipermarketu po zakupy... Te czynnosci sa tylko z
>> pozoru swiadome. Faktycznie czesto zastanawiamy sie kilka minut po
>> wyjsciu z domu, czy zamknelismy drzwi - to jeden z wielu dowodow tego,
>> ze caly czas postepujemy rutynowo.

Oczywiscie. Aby osiagnac pelna swiadomosc swego dzialania trzeba
poswiecic na to mase czasu, oddawac sie zlozonym praktykom jogicznym,
etc, itp. Wiekszosc ludzi dzis jest jednak materialistami i nigdy by
im sie nie chcialo zajac czyms _tak malo konkretnym_ i nie
przynoszacym wymiernych zyskow. Najsmieszniej jednak zaczyna sie dziac
gdy osoba swiadoma spotyka sie z takim biednym materialista...  jest on
dla niej otwarta ksiega, plastelina do dowolnego ksztaltowania,
marionetka wrecz...

A oczywiscie marionetka, chocby jak inteligentna nie byla, nigdy sie
przed soba nie przyzna ze ktos nia manipulowal. To dla _mere humans_
jest potwornym szokiem.

[ciach]

>> Te nawyki to element obrony naszej psychiki. Ego usuwa w sfere
>> nieswiadomosci wszystkie negatywne czynniki, ktore zbytnio obciazaja
>> strukture osobowosci. Do nich naleza rowniez takie codzienne czynnosci,
>> nad wykonywaniem ktorych zastanawianie sie byloby zbednym obciazeniem.
>> Podswiadomosc radzi sobie z nimi calkiem dobrze.

Te panie Grzeca.. nie widzi Pan ze miesza paradygmaty? New Age sie
klania? Sfera nieswiadomosci.... podswiadomosc.... o czym Pan mowi???
Hehe :) Widzial je pan kiedys? Czy tez zastapily Panu dusze? :)


> Widze ze ktos tu sie boi wysilku , niech wiec dalej sobie odpoczywa.
> Dla mnie zaden wysilek nie jest zbedna szczegolnie ten , ktory sie tyczy
> pracy nad soboa .

Pan Grzeca na pewno nie odpoczywa. On umie dobrze pracowac i bedzie z
niego wielki pozytek. Moze jakies ciekawe teorie nam jeszcze
wymysli... ;)


> No i wlasnie widzimy jak to ladnie mozna wytlumaczyc
> sobie wlasne lenistwo i jakich to pieknych slow kluczy
> mozna do tego uzyc . A wiec zyj sobie we wlasnej celi
> i wymyslaj nowe teorie na temat wlasnego niewolnictwa ,
> w koncu masz takich poteznych sprzymierzencow jak
> nieswiadomosc , ktora cie we wszystkim wyreczy hehehe.

Cos wiecej - Spolecznego Boga, Mamone i Technokratyczna Nauke :)
To wyrecza we wszystkim... swoja droga swietna sciezka... malo
wymagajaca, latwa do realizacji w naszym swiece...
... ale dzihad butlerjanska stoi juz za rogiem, hehe :)...

[ciach]


>> Ciagla kontrola zwieksza aktywnosc mozgu, a tym samym jego temperature,
>> oraz zpozycie glukozy. W konsekwencji moze to doprowadzic do silnego
>> wyczerpania organizmu (psychicznego i fizycznego).
>> Zauwaz, ze taka samokontrole i samodoskonalenie prowadza glownie
>> paranoicy (vide wypowiedzi LoeTara)...

Ojej. Straszne. Jestem porazony genialnoscia tej mysli. Od dzis
przestaje sie kontrolowac :)


> Pierwsze slysze zeby samodoskonalenie i nie uleganie wlasnym nawyka
> prowadzilo do zaburzen psychicznych .
> Takie wypowiedzi szczegolnie ciesza w ustach osob , ktore (tu zakladam
> ze ty sie do nich zaliczasz) nigdy tego nie probowaly.
> Tu wstawie pewne spostrzezenie ktore poczynil Gurdzijef , stwierdzil
> mianowicie eksperymentalnie ze proponujac ludziom wstapienie do
> swojej grupy , która zajmowala sie samodoskonaleniem , ludzie ci
> najbardziej bali sie , ze bedzie  im kazal robic rzeczy na ktore nie maja
> ochoty . Co sie jednak okazalo np.pijak bal sie ze bedzie musial pic ,
> czlowiek ktory donosil cale Zycie bal sie ze bedzie musial szpiegowac
> kolegow itp.Oni po prostu bali się ze beda musieli robic to co i tak zwykle
> robia . Prawda ze smieszne . Wdze tu pewna analogie hehehe.

Gurdzijef byl wielkim starym kochanym lajdakiem ;).... wiedzial o co
chodzi w zyciu, to jest pewne :)


> A Leo Tar jest OK gosc (zapytaj papierzy ciekaw jestem co oni na to)

LeoTar ma bardzo ciekawy paradygmat. Co prawda z punktu widzenia
mojego Boga jest on raczej niesmaczny.... ale coz, jesli ktos sie chce
bawic w inicjacje seksualna swych dzieci i ponosic tego pozniejsze
konsekwencje, niech to czyni.

Problemem sa jednak ludzie uwazajacy sie za alfy i omegi... i niestety
i Leo i Mariusz naleza do tej grupy. A jednemu i drugiemu brak
jakichkolwiek prawdziwych zyciowych doswiadczen....

No bo, ani Leo nie spal ze swymi dziecmi jeszcze.
Ani Mariusz nie przeksztalcil swym paradygmatem rzeczywistosci...
jedynie przemiela podrecznikowa wiedze z jednej postaci na druga.

A ja bede bezczelny i przyznam sie ze wiem bardzo malo i otwarcie
glosze prymat madrosci nad wiedza, prawdziwej Inteligencji nad IQ,
magyi nad psychologia, gnozy nad religia, doswiadczenia nad
wyuczeniem.

Przyznam sie tez ze bardzo czesto nie mam racji; podobnie zreszta jak
i wszyscy ludzie. :)


> jest tak samo czlowiekiem jak my wszyscy .
> I tu jeszcze wrzuta z Bulchakowa:
> "najgorsza z ludzkich cech jest tchorzostwo"

O tak... pokonac wszystkie swe demony jest wielka rzecza... :)
Zycze nam wszystkim abysmy tego kiedys dostapili

--------------------------------------------------------------------------------
   Adam at-Tawhid, Magus of the Cybergnostic Order of the Infomatrix
---------------------------------------------------------------------------------



Mariusz Grzeca <mg17...@bigfoot.com> napisał(a) w artykule
<Pine.LNX.3.95.970430085035.32582C-100000@zodiac2.mimuw.edu.pl>...
> On 29 Apr 1997, Sruu wrote:

> Tu nie chodzi o wygode, tylko o stabilnosc psychiki.
> Jesli masz jakies watpliwosci, poszukaj informacji o strukturze ludzkiej
> osobowosci w literaturze specjalistycznej. Od biedy moze byc nawet 'Wstep
> do psychoanalizy' Freuda.

Freud to stary kretyn , jesli juz to wole Junga .
Jung przedstawil strukture osobowosci jako czworce ,
przekladajac tym samym obserwacje alchemikow na jezyk
wspolczesny . Oparl ja na krzyzu oto schemat:

               intelekt
                   #
                   #
       doznanie  #####  intuicja
                  #
                  #
               emocje

z tego co piszesz podejrzewam ze jestes typem intelektualnym
i powoli stajesz sie latajaca glowa (a moze juz sie stales) ,
jako ze nie robisz nic aby zrownowazyc swoj srodek ciezkosci
(opieram sie wylacznie o twoje wypowiedzi ale moge sie mylic) ,
mozesz sie spodziewac ze kiedys emocje pelniace w takim modelu
funkcje nizsza odplaca ci sie z nawiazka za zaniedbywanie ich ,
a wtedy nie wiem czy bedziesz sie wiele roznil od Leo , na ktorego
przyklad tak chetnie sie powolujesz.


>> Widze ze ktos tu sie boi wysilku , niech wiec dalej sobie odpoczywa.

> Tu nie boi sie ktos, tylko nasza psychika broni sie przed zbytnim
> obciazeniem. Jest to dzialanie niezalezne od swiadomosci i zwykle od niej
> silniejsze, wiec nie mozna go zwykle kontrolowac (wyjatkiem sa wlasnie
> paranoicy nawiedzani przez manie przesladowcze zwiazane z poczuciem
> wlasnej wielkosci).

Dzieki za definicje paranoi, nigdy bym sie nie domyslil ze wszyscy
psychologowie, ktorzy wierza w wielkosc swojej nauki sa paranoikami,
teraz podziwiam ich przewrotnosc.


>> Dla mnie zaden wysilek nie jest zbedna szczegolnie ten , ktory się tyczy
>> pracy nad soboa .

> Oczywiscie praca nad soba jest szczegolnie wazna, ale tylko do czasu, gdy
> mozg sie jeszcze rozwija, czyli do zakonczenia procesu dojrzewania
> fizycznego. Potem wysilek intelektualny nie ma wplywu na speermanowski
> czynnik 'g', wiec takowy wysilek jest zbedny, a wrecz szkodliwy. Dlaczego
> zapytasz ? To proste. Wystarczy obserwowac wlasne reakcje. Sprobuj znalezc
> jakis trudny do zrozumienia material (dla przecietnego zjadacza chleba
> zupelnie niestrawna jest OTW - polecam) i spedzic caly dzien intensywnie
> starajac sie go pojac. Nastepnie bez odpoczynku sprobuj wkuc na pamiec
> kilka wersow jakiegos wiersza, a zobaczysz jak przemeczony jest twój mozg;
> bedziesz mial pustke w glowie. Tak jest rowniez ze stala kontrola zwoich
> dzialan. Na krotka mete jest to pozyteczne, jednak po dluzszym czasie
> silnie ograniczy Twoje zdolnosci intelektualne (oczywiscie nie trwale)

Czlowieku po dlugich nocach w czasie sesji gdzie ucze sie
hurtem materialu z fizyki teoretyczniej , analizy matematycznej itp.
moj mozg jest na trzy razy lepszych obrotach niz zwykle , pojmuje
wszystkie nowe rzeczy w locie i pamietam przez dluzszy czas to
co do mnie dociera . Jak wiec doszedles do takich wnioskow?


>> A wiec zyj sobie we wlasnej celi
>> i wymyslaj nowe teorie na temat wlasnego niewolnictwa ,
>> w koncu masz takich poteznych sprzymierzencow jak
>> nieswiadomosc , ktora cie we wszystkim wyreczy hehehe.

> A ty zyj w nieuctwie i ignorancji. Buduj dalej swe zabobony dotyczace
> niegoraniczonych mozliwosci ludzkiego umyslu i gnij w niewiedzy.

Zaznacze tylko ze nic o nieograniczonosci ludzkiego umyslu nie
pisalem , wrecz przeciwnie uwazam ze ludzki umysl (rozumiany
jako intelekt) jest glowna przyczyna nieszczescia . Skad wiec
ten pomysl ?

A gnicie w niewiedzy to rzeczywiscie moje ulubione zajecie.


>> Pierwsze slysze zeby samodoskonalenie i nie uleganie wlasnym nawyka
>> prowadzilo do zaburzen psychicznych .

> Nie samodoskonalenie, tylko zbytnie obciazanie psychiki. A pierwsze
> slyszysz, bo nie sluchasz i nie czytasz. Grupa jest pl.sci.psychologia, a
> nie pl.REC.parapsychologia, wiec wypadalo by choc troszke poczytac, zanim
> sie bedzie krytykowac kogos, wychodzac tym samym na ignoranta.

OOOOOO ale ja przeciez czytalem tylko pewnie nie to co trzeba ,
przepraszam wiecej nie bede .


> Jaka konkretnie ??? Ja widze, ze ty najbardziej boisz sie przyznac do
> rutyny, choc caly czas dzialasz rutynowo. Nawet rutynowo gadasz bzdury,
> bez uprzedniego sprawdzenia, czy masz racje.

Bo to sie nazywa rutyna zen z przy ktorej intelekt zawodzi .
Alez oczywiscie ze nie mam racji , bo w dzisiejszych
czasach racja jest racjonowana .
Racje maja tylko racjonalisci , nacjonalisci , demokraci ,
prawica , lewica , miejszosci i wiekszosci narodowe , IRA , koscioly ,
silniejsi , lepsi , madrzejsi i cale mnostwo innych ludzi ,
kurcze dla mnie juz nie starczylo jaka ogromna szkoda .
To musi byc wspaniale miec chociaz troche racji ,
jak to jest blagam niech mi ktos o tym opowie.
Jakie to uczucie?
 
> MARIUSZ GRZECA    



Mariusz Grzeca <mg17...@bigfoot.com> napisał(a) w artykule
<Pine.LNX.3.95.970505091149.22710D-100000@zodiac2.mimuw.edu.pl>...
> On 30 Apr 1997, Sruu wrote:
>> Mariusz Grzeca <mg17...@bigfoot.com> napisał(a) w artykule
>> <Pine.LNX.3.95.970430085035.32582C-100000@zodiac2.mimuw.edu.pl>...
>>> On 29 Apr 1997, Sruu wrote:

>>> Tu nie chodzi o wygode, tylko o stabilnosc psychiki.
>>> Jesli masz jakies watpliwosci, poszukaj informacji o strukturze ludzkiej
>>> osobowosci w literaturze specjalistycznej. Od biedy moze byc nawet 'Wstep
>>> do psychoanalizy' Freuda.

> Obecnie przemyslenia Junga i Freuda (i nie tylko ) mozna traktowac
> wlasciwie jako ich filozofie. Obecnie psychologia, podobnie jak inne
> dziedziny nauki, troszke sie od tamtego czasu rozwinela...

To po jaka cholere kazesz komus to czytac?
Podaj tych nowych oswieconych autorow.


> Dlatego IMO nie
> powinno sie ich traktowac calkiem serio, zwlaszcza Junga. Nie mozna mu
> oczywiscie odmowic wkladu jaki wniosl w rozwoj psychoanalizy, czy
> stworzenie typologii osobowosci, podzialu na osobowosc intro i
> ekstrawertywna, ale np. teoria archetypow jest po prostu smieszna...

Jasne traktujmy Freuda bardziej serio bo cala wspolczesna
psychologia jest jego dzielem , a Jung do kosza bo i tak
go nikt nie rozumie.

Ciekawi mnie bardzo co w archetypach powoduje
ze sa takie smieszne?


>> jako ze nie robisz nic aby zrownowazyc swoj srodek ciezkosci

> A co to znaczy ??? Zrownowazyc srodek ciezkosci ??? Przeciez srodek
> ciezkosci, to wlasnie punkt rownowagi.

Srodek ciezkosci to taki punkt na ktorym opiera sie
twoja osobowosc i generalnie jest on przesuniety w strone
ktorejs z funkcji , rownowage osiaga sie wtedy gdy srodek
ciezkosci nie jest przesuniety czyli nie ma funkcji wyzszych
czy nizszych.


>> (opieram sie wylacznie o twoje wypowiedzi ale moge sie mylic) ,
>> mozesz sie spodziewac ze kiedys emocje pelniace w takim modelu
>> funkcje nizsza odplaca ci sie z nawiazka za zaniedbywanie ich ,

> Alez kto powiedzial, ze ja nie dbam o emocje. To chyba zbyt daleko
> posuniete wnioski. Nie przypominam sobie bym cos takiego napisal.

To mozna wyczytac miedzy wierszami.


>> a wtedy nie wiem czy bedziesz sie wiele roznil od Leo , na ktorego
>> przyklad tak chetnie sie powolujesz.

> Bo jest bardzo ciekawym przypadkiem...
> Nie sadze natomiast, by mnie spotkala podobna tragedia jak jego...

On pewnie tez sie nie spodziewal.


> Chyba troszke przesadzasz. Sprobuj po takim zakuwaniu nauczyc sie
> wiersza...wtedy pogadamy.

Uwierz mi uczylem sie gorszych rzeczy niz wiersze ,
w dowodach twierdzen nie ma rymow tylko same
symbole ktore trzeba pamietac bo pomylenie znaku
moze spowodowac ze caly dowod jest do dupy
(tak jak twoja teoria) a porofesorowie nie znaja litosci .
--
1111100000
1101100000         CYBER
1111100100         InJang
1111100000         Wzajemne przenikanie bitow parzystosci

Sruu



On 5 May 1997, Sruu wrote:

>> Obecnie przemyslenia Junga i Freuda (i nie tylko ) mozna traktowac
>> wlasciwie jako ich filozofie. Obecnie psychologia, podobnie jak inne
>> dziedziny nauki, troszke sie od tamtego czasu rozwinela...

> To po jaka cholere kazesz komus to czytac?

To byla tylko propozycja. W dodatku pisalem, ze w ostatecznosci...


> Podaj tych nowych oswieconych autorow.

Troszke nowsze, choc nie najnowsze czasy (polowa XXw.)
to : Fromm, Sullivan, Horney...
Na bardziej wspolczesne czasy jeszcze nie znalazlem czasu, ale ancora
imparo jak zwykl mawiac mistrz Aniol.


>> Dlatego IMO nie
>> powinno sie ich traktowac calkiem serio, zwlaszcza Junga. Nie mozna mu
>> oczywiscie odmowic wkladu jaki wniosl w rozwoj psychoanalizy, czy
>> stworzenie typologii osobowosci, podzialu na osobowosc intro i
>> ekstrawertywna, ale np. teoria archetypow jest po prostu smieszna...

> Jasne traktujmy Freuda bardziej serio bo cala wspolczesna
> psychologia jest jego dzielem , a Jung do kosza bo i tak
> go nikt nie rozumie.

Dlaczego od razu nikt nie rozumie ?


> Ciekawi mnie bardzo co w archetypach powoduje
> ze sa takie smieszne?

Archetypy, czyli dziedziczone predyspozycje do okreslonego sposobu
zachowania i myslenia, dziedziczne przekazywanie 'doswiadczenia pokolen'.
To wlasnie w teorii archetypow jest komiczne. Wystarczajacym dowodem dla
mnie, ze teoria ta jest bledna sa kolosalne roznice w sposobie zarowno
zachowania, jak i myslenia miedzy moimi dziadkami i rodzicami oraz miedzy mna
i moimi rodzicami (oraz podobna sytuacja wsrod moich znajomych). A tak
wlasciwie to jak Twoim zdaniem mialoby sie to dziedziczenie odbywac ???
W DNA raczej nie da sie skompresowac calej wiedzy, czy doswiadczenia wielu
ludzkich umyslow; nawet milionowej czesci tej wiedzy. To podobne
zachowanie i sposob myslenia wynika

1. z podobnej budowy o.u.n
2. w procesie wychowania przejmujemy ogromna ilosc wiedzy rodzicow, czy
   nauczycieli, upodabniamy swoj sposob myslenia do tych wlasnie autorytetow.
3. uczymy sie jak sie zachowac w danej sytuacji obserwujac swoje
   otoczenie, czyli przejmujemy zachowania przedstawicieli naszego gatunku, a
   raczej grupy spolecznej, z ktorej sie wywodzimy.

I to by bylo na tyle, jak jeszcze cos wymysle to napisze. Moim zdaniem w
powyzszy sposob latwiej wyjasnic pewne sprawy, niz stosujac teorie Junga.


>> Alez kto powiedzial, ze ja nie dbam o emocje. To chyba zbyt daleko
>> posuniete wnioski. Nie przypominam sobie bym cos takiego napisal.

> To mozna wyczytac miedzy wierszami.

Twoj blad. Nie czytaj miedzy wierszami, bo ja niczego tam nie pisze, to
tylko zaklocenia...


>> Chyba troszke przesadzasz. Sprobuj po takim zakuwaniu nauczyc sie
>> wiersza...wtedy pogadamy.

> Uwierz mi uczylem sie gorszych rzeczy niz wiersze ,
> w dowodach twierzdzen nie ma rymow tylko same
> symbole ktore trzeba pamietac bo pomylenie znaku
> moze spowodowac ze caly dowod jest do dupy
> (tak jak twoja teoria) a porofesorowie nie znaja litosci .

????

:-[    ]

Ty wkuwasz dowody twierdzen na pamiec ?????
W takim razie powodzenia...

Studiuje matematyke i o takiej metodzie nauki jeszcze nie slyszalem.
Ale nie bede sprawdzal.

BTW Jaka 'moja teoria' ? Czyzby moje postingi urastaly do miana TEORII ?
Wytlumacz mi dlaczego bledna (coz, mylic sie jest rzecza ludzka), prosze.
> --
> 1111100000
> 1101100000         CYBER
> 1111100100         InJang
> 1111100000         Wzajemne przenikanie bitow parzystosci

MARIUSZ GRZECA  



On 30 Apr 1997, Sruu wrote:

> Mariusz Grzeca <mg17...@bigfoot.com> napisał(a) w artykule
> <Pine.LNX.3.95.970430085035.32582C-100000@zodiac2.mimuw.edu.pl>...
>> On 29 Apr 1997, Sruu wrote:

>> Tu nie chodzi o wygode, tylko o stabilnosc psychiki.
>> Jesli masz jakies watpliwosci, poszukaj informacji o strukturze ludzkiej
>> osobowosci w literaturze specjalistycznej. Od biedy moze byc nawet 'Wstep
>> do psychoanalizy' Freuda.

> Freud to stary kretyn , jesli juz to wole Junga .
> Jung przedstawil strukture osobowosci jako czworce ,
> przekladajac tym samym obserwacje alchemikow na jezyk
> wspolczesny . Oparl ja na krzyzu oto schemat:

Obecnie przemyslenia Junga i Freuda (i nie tylko ) mozna traktowac
wlasciwie jako ich filozofie. Obecnie psychologia, podobnie jak inne
dziedziny nauki, troszke sie od tamtego czasu rozwinela... Dlatego IMO nie
powinno sie ich traktowac calkiem serio, zwlaszcza Junga. Nie mozna mu
oczywiscie odmowic wkladu jaki wniosl w rozwoj psychoanalizy, czy
stworzenie typologii osobowosci, podzialu na osobowosc intro i
ekstrawertywna, ale np. teoria archetypow jest po prostu smieszna...


>                 intelekt
>                     #
>                     #
>         doznanie  #####  intuicja
>                    #
>                    #
>                 emocje
>
> z tego co piszesz podejrzewam ze jestes typem intelektualnym
> i powoli stajesz sie latajaca glowa (a moze juz sie stales) ,
> jako ze nie robisz nic aby zrownowazyc swoj srodek ciezkosci

A co to znaczy ??? Zrownowazyc srodek ciezkosci ??? Przeciez srodek
ciezkosci, to wlasnie punkt rownowagi.


> (opieram sie wylacznie o twoje wypowiedzi ale moge sie mylic) ,
> mozesz sie spodziewac ze kiedys emocje pelniace w takim modelu
> funkcje nizsza odplaca ci sie z nawiazka za zaniedbywanie ich ,

Alez kto powiedzial, ze ja nie dbam o emocje. To chyba zbyt daleko
posuniete wnioski. Nie przypominam sobie bym cos takiego napisal.


> a wtedy nie wiem czy bedziesz sie wiele roznil od Leo , na ktorego
> przyklad tak chetnie sie powolujesz.

Bo jest bardzo ciekawym przypadkiem...
Nie sadze natomiast, by mnie spotkala podobna tragedia jak jego...


> Dzieki za definicje paranoi , nigdy bym sie nie domyslil ze wszyscy

Nie podalem jej !


> psychologowie , ktorzy wierza w wielkosc swojej nauki sa paranoikami ,
> teaz podziwiam ich przewrotnosc.
>
> Czlowieku po dlugich nocach w czasie sesji gdzie ucze sie
> hurtem materialu z fizyki teoretyczniej , analizy matematycznej itp.
> moj mozg jest na trzy razy lepszych obrotach niz zwykle , pojmuje
> wszystkie nowe rzeczy w locie i pamietam przez dluzszy czas to
> co do mnie dociera . Jak wiec doszedles do takich wnioskow?

Chyba troszke przesadzasz. Sprobuj po takim zakuwaniu nauczyc sie
wiersza...wtedy pogadamy.


> OOOOOO ale ja przeciez czytalem tylko pewnie nie to co trzeba ,
> przepraszam wiecej nie bede .

Widac niezbyt uwaznie.
MARIUSZ GRZECA




In article <5jt7ad$oe1$1...@sunsite.icm.edu.pl>, sim...@linux.ae.katowice.pl
writes:

>>......
>> Wezny zmiane wlasnych nawykow,sa one dla nas naszym wewnetrznym
>> wiezieniem chodzi o to ze powinnismy sie od nich uwolnic (...)

> Moze wystarczy, ze zaczniemy je dostrzegac... (Nie wiem - pytam.)

Nie, nie wystarczy. Zeby sie uwolnic od nawyku, ktory jest rezultatem
kompleksu (zawsze tak jest) musimy zaakceptowac zla przeszlosc, ktora
zostala spowodowana kompleksem. Bez akceptacji wszystkiego zlego, co
sie stalo w przeszlosci nie mozna sie uwolnic od kompleksu. Trzeba jednak
dotrzec do "samego dna", czyli do PIERWOTNEGO kompleksu, ktorym
jest kompleks Edypa.

LeoTar



In article <01bc4d88$79ccfee0$2da5ccc2@TPSA>, "Przemysław Berner"
<pbe...@free.polbox.pl> writes:

> Nawyki rzeczywiscie da sie zmieniac ale zwykle na gorsze.
> Chodzi o to ze nie ma to zbyt wielkiego sensu,
> wszystkie metody typu Silvy i innych to taka prymitywna
> komercyjna odmiana medytacji.Polega to na tym,ze ludzie
> ktorzy opracowywali te metody czerpali np. z jogi ale wzieli
> tylko te rzeczy ktore przynosza wymierne korzysci,skutkiem
> czego pomineli wiele waznych rzeczy.

Zrobili to po prostu dla osiagniecia doraznych korzysci osobistych,
dla pieniedzy badz slawy, ktore zapewniaja chwilowe poczucie "bycia
lepszym". Wymyslili to poniewaz musieli znalezc sposob UKRYCIA
wlasnych kompleksow (czyt. ukrycia zmutowanego kompleksu Edypa).
A wiec dokladnie to, co zauwazyles: opracowujac metode Silva jeszcze
lepiej ukryl swoje kompleksy.


> Wezny zmiane wlasnych
> nawykow,sa one dla nas naszym wewnetrznym wiezieniem chodzi
> o to ze powinnismy sie od nich uwolnic,tymczasem ich zmienianie
> do niczego nie prowadzi nie powoduje zmiany naszej sytuacji.
> Co gorsza z nawykami ktore juz mamy i znamy je dobrze latwiej
> nam jest walczyc a o nowych bedziemy musieli sie wiele nauczyc.

Perfekcjonistkami w ukrywaniu wlasnych kompleksow sa kobiety.
Ot chociazby wszelkiego rodzaju odchudzania sie.:-)  Przeciez to jest
oszukiwanie wlasnej podswiadomosci przyczyny otylosci leza w
psychice a nie w ciele. Fakt otylosci ma swoja PRZYCZYNE w zlych
relacjach dziecka z rodzicem/ami.

LeoTar

 
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego