ragedia w Littleton, Co. (było: Szklanka do połowy pusta) - Jak to na wojence bywało

Przejdź do treści

Menu główne:

ragedia w Littleton, Co. (było: Szklanka do połowy pusta)

Rok 1999

In article <_VFS2.8811$Lj.1...@news.tpnet.pl>, "Dorrit" <ziemnik @
ceti.com.pl> writes:
> neq napisał(a) w wiadomości:
> <1999040220...@dumb.iinf.polsl.gliwice.pl>...
>> On 2 Apr 1999, LeoTar wrote:

>>>> czy mozna urodzic sie pesymista bez zadnego powodu?????

>>> Nie. Dziecko nie rodzi sie pesymista.  Pesymiste ksztaltuje system
>>> edukacyjny...

>> Tam zaraz edukacyjny.

> Niestety, przede wszystkim edukacyjny i to nie tylko system edukacji
> szkolnej ale równiez rodzinno-spolecznej. Generalnie jednak za postawe
> pesymistyczna odpowiedzialny jest system prowadzacy do BRAKU SUKCESÓW
> ZYCIOWYCH.

Oj Dorrit, Dorrit. Widac za czym gonisz w zyciu i czego za cholere nie moze
dogonic. Szukasz poczucia wlasnej wartosci i wydaje Ci sie, ze znajdziesz w
SUKCESACH zyciowych. A przy okazji, co to takiego ten 'sukces zyciowy'?
Możesz sie okreslic blizej?

Poszukiwanie zaspokojenia poczucia wlasnej wartosci w sukcesie (np. zawodowym)
jest poszukiwaniem substytutu dla tego, czego odzyskac sie nie da w wieku
starczym, czyli stetryczalym umyslowo. Nie da sie zastapic tego, czego Ci nie
dadza rodzice. Zreszta sama laskawie to zauwazylas, ze system szkolny kreuje
postawy pesymistyczne. A przeciez sposob edukacji w rodzinie wymuszony przez
spoleczenstwo poprzedza edukacje szkolna. To system edukacji w rodzinie
ksztaltuje podstawy osobowosci a system edukacji szkolnej tylko je utrwala.
Przeciez  ci sami ludzie, ktorzy wychowuja dzieci zgodnie z zalozeniami
spolecznymi sa rownoczesnie nauczycielami, i to ze ucza czasem nie swoje dzieci
nie ma znaczenia. Liczy sie cala masa.


>>> Zakaz, ponizanie i niewiedza 'doluja' kazdego i w miare jak stajemy sie
>>> coraz bardziej doswiadczeni przemoca rodzi sie pesymizm.

>> I tu sie zgodze.

> A ja sie nie zgodze. Ludzie nieliczni, o duzej odpornosci psychicznej i
> malej wrazliwosci emocjonalnej olewaja takie doswiadczenia wyrastajac na
> psychopatów - zadowolonych z siebie i wierzacych we wlasne sukcesy.

Takich jak ci z Littleton, z przedmiescia Denver. Czy tak ?
Jak myslisz, czy ich skrajne zachowanie nie bylo ostatnim krzykiem rozpaczy,
ostatnim krzykiem duszy zapomnianego dziecka, ktore zostalo juz tak calkowicie
pozbawione poczucia wlasnej wartosci i godnosci ze zaczelo zagrazac otoczeniu
by zostalo przez kogokolwiek zapamietane?

Czy nie sadzisz, Droga Dorrit, ze to co sie stalo w Littleton  nie jest
wynikiem skrajnego materializmu, w ktorym zapomina sie o Duchu zgodnie z
pragnieniem feministek-materialistek, ze nalezy dbac wylacznie o zoladek i...
dominacje kobiety. Mysle, ze wiesz w jaki sposob kobieta podtrzymuje swoja
dominacje w spoleczenstwie...? Jezeli nie pamietasz to Ci przypomne -
odrzucajac otwarte wychowanie seksualne dzieci w rodzinie i nie dopuszczajac do
siebie nawet mysli o czyms takim jak inicjacja seksualna dziecka w rodzinie. W
ten sposob w dalszym ciagu naduzywa emocjonalnie synow wysysajac z nich
szacunek dla samych siebie. W koncu ci chlopcy wyczuwaja, ze staja sie orezem
kobiet w walce kobiet z ich (synow) wlasnymi ojcami. Ci chlopcy czuja sie
rowniez winni za to, ze pozadaja swoich matek, gdyz te uwodza je emocjonalnie
niczym  swoich ukrytych kochankow. Ukrytych pod nosem mezow i ojcow. Brak
poczucia wlasnej wartosci u tych chlopcow to przyczyna, ktora sprowadzila ich
na droge skrajnego ruchu.

Brak poczucia wlasnej wartosci prowadzi do zachowan skrajnych po to tylko by
przetrwac czyniac kogos innego swoim niewolnikiem. Mozna kogos ponizyc
(zniewolic) manipulujac jego psychika. Ale kiedy ten ktos nie da sie
zmanipulowac pozostaje go juz tylko... zabic. Pewnie ci dwaj znalezli sie
wlasnie w takiej sytuacji a nie chca byc od siebie wzajem gorszymi zaczeli
zabijac by zniewolic innych poprzez zadanie im smierci. Zadawanie smierci to
skrajny sposob zniewalania kogos, kogo sie chce miec za niewolnika.


> Z pomoca przychodzi im zasada samospelniajacej sie przepowiedni lub traktujac
> rzecz bardziej ewangelicznie: ich wiara góry przenosi. Zreszta zakaz i przemoc to
> integralne skladniki wychowawcze stosowane na kazdym kroku. Osobiscie nie
> wyobrazam sobie nawet wychowania psa bez tych elementów a co dopiero stadka
> zywiolowych bachorów w przedszkolu i I klasie.

Jestes wiec za tym by cwiczyc dzieci w ponizaniu i przemocy. W koncu prawdziwym
jest porzekadlo, ze'z jakim przestajesz takim sie stajesz'. A moze Ty tego nie
widzisz gdyz kiedys zrobiono z Ciebie niewolnika wskutek stosowania przemocy...?


> Natomiast niewiedza nie ma prawdopodobnie zadnego udzialu w ksztaltowaniu
> sie nastawien pesymistycznych.

Niewiedza to niezdolnosc do odpowiedzialnego podejmowania decyzji. I
propagujesz to Ty, pani psycholog sadowy. Niewiedza to pierwszy krok do braku
poczucia wlasnej wartosci. Przypatrz sie dzieciom nowobogackich milionerow. Czy
nie dostrzegasz w nich braku poczucia wlasnej wartosci pomimo tego, ze maja
wszystkiego w brod? Nie dostaja jednak jednego: praktycznej wiedzy o
uczuciach, emocjach, o zaufaniu i szacunku miedzy rodzicami. Chociaz wlasciwie
to... nie ma znaczenia czy rodzice sa biedni czy tez bogaci, gdyz wszyscy oni
(i my takze) byli/smy wychowani wedlug zakazowo-nakazowego modelu, a wiec
modelu PONIZAJACEGO dziecko i uczacego je pogardy dla samego siebie.


> Ekstrawertywnego glupca raduje byle co, poprzestaje na malym, brak
> mu ambicji i jest najczesciej optymistycznie nastawiony do swiata.

A co to takiego ekstrawertywny glupiec...?
Czyzbys zyczliwych uwazala za 'spoleczny odpad'  ?


>> Ale z edukacja to ma wspolnego tyle, ze chodzac do szkoly, spotykamy sie z
>> ludzmi.

> Juz jedna klasa moze stanowic mini spolecznosc w której oddzialywuja na
> dziecko rózne postawy, przesady, wartosci.

Cale szczescie, ze dziecko ma okazje zapoznac sie z innymi postawami od tych,
ktore wpoili  mu rodzice holdujacy zakazowo-nakazowemu modelowi. Cale
szczescie, ze jest szkola gdzie dziecko moze zaczac konfrontowac swoje normy
'odmalpowane' od nieswiadomych rodzicow z normami innych zbudowanych przez
innych nieswiadomych rodzicow. W ten sposob kiedys moze bedzie moglo samo
wyciagnac wnioski.


> Wlasnie tam odbywa sie pierwszy trening uzdolnien przywódczych,
> nabywanie postaw prospolecznych, rozwijanie cech autystycznych itp.

W szkole jest tylko eksplozja tych cech wbudowanych przez zdegenerowana
rodzine. Gdyby dziecko pozostalo w domu nigdy by z tego domu sie nie wyrwalo i
trwaloby w stanie rownowagi chwiejnej podtrzymywane manipulacja rodzicow, a
szczegolnie matki. A tak poszedlszy do szkoly dziecko musi eksplodowac i
pojechac w kierunku jednego z biegunow: albo sie zrobi agresywny fizycznie
faszysta albo zamkniety i agresywny 'do wewnatrz' autystyk. I jednego i
drugiego stac na zabijanie. Faszysta bedzie zabijal 'na zewnatrz' a autystyk
zabije siebie samego.

Dziecka nie da sie zrownowazyc na sile podobnie jak niewiele jest wart pokoj
oparty na rownowadze sily. Dziecko mozna zrownowazyc tylko poprzez ZAUFANIE i
SZACUNEK. Podobnie jest z trwalym pokojem: zaufanie, szacunek, partnerstwo. Ale
by tego dokonac trzeba wyeliminowac PRZYCZYNE przemocy, ktora jest, jak
wiadomo...
(nie bede sie rozpisywal o tym o czym wszyscy dobrze juz wiedza).   :)

> Dorrit

LeoTar                           28.04.1999


 
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego