CERN potwierdza odkrycie pentakwarku - Nobel dla Praszałowicza. - Rocznik 2015

Idź do spisu treści

Menu główne:

CERN potwierdza odkrycie pentakwarku - Nobel dla Praszałowicza.

Lato 2015

Data: Tue, 14 Jul 2015 18:42:18 +0200
Nadawca: LeoTar <LeoTar@wp.pl>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.fizyka

mrbluesky.pl@gmail.com pisze:

> http://ciekawe.onet.pl/aktualnosci/odkryta-kolejna-czasteczka-elementarna-bedzie-nobe,1,5668978,artykul.html

Hi, hi. W CERN władowano tyle forsy, że teraz oszuści - fizycy muszą co
rusz coś "odkrywać" by uzasadnić swoje dalsze funkcjonowanie i pożeranie
forsy. A przy okazji splendor "odkrywców" i podbudowywanie swojego
poczucia wyższości nad niekumatą resztą.

LeoTar



Data: Wed, 15 Jul 2015 21:27:06 +0200
Nadawca: LeoTar <LeoTar@wp.pl>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.fizyka,pl.sci.psychologia

Stokrotka pisze:

> Dawniej dostawali nagrody za odkrycie nowego pierwiastka - czyli nowego
> atomu.  Teraz za kwarka. Nic w tym dziwnego.
>
> Kolejne pierwiastki (odkrywanie ) spowodowało , że klasyczna chemia
> trafiła do szkoły pewnie podstawowej, a w konsekwencji rozwoju chemii
> odkryto nowe materiały, co jest niezwykle ważne w rozwoju cywilizacji,
> przemysłu, techniki.

Tak jak każdy kij ma dwa końce a medal dwie strony tak i w rozwoju nauki
należy dostrzegać różne tego rozwoju aspekty. Czy wraz z rozwojem nauk
przyrodniczych, dzięki którym człowiek ułatwia sobie przetrwanie, idzie
w parze rozwój nauk społecznych, które przyczyniłyby się do rozwiązania
nabrzmiewających problemów społecznych? A tych problemów przybywa i
żadna z nauk przyrodniczych nie przyczynia się do ich rozwiązania a
raczej je pogłębia.  Jak pisze Erich Fromm w książce "Patologia
normalności" w rozdziale zatytułowanym 'Humanistyczna nauka o człowieku':

"Nasza obecna epoka charakteryzuje się rozbieżnością między naukową i
techniczną wiedzą z jednej strony a szczupłą wiedzą, jaką dotychczas
posiadamy o człowieku, z drugiej.
Nie jest to tylko rozbieżność teoretyczna, ale i bardzo ważna
rozbieżność praktyczna: jeżeli człowiek nie może się dowiedzieć czegoś
więcej o sobie samym i wykorzystać tej wiedzy dla lepszego kierowania
swoim życiem, zostanie zniszczony przez wytwory swojej naukowej wiedzy.
(...)"

I dalej zastanawia się:

"(...) Nauki społeczne dzisiaj (z kilkoma godnymi uwagi wyjątkami) pod
wrażeniem sukcesu i prestiżu nauk przyrodniczych próbują zastosować ich
metody, aby posunąć do przodu naukę o człowieku. Nie tylko nie zadają
sobie pytania czy metody uzasadnione w wypadku badania obiektów
fizycznych znajdują także uzasadnienie w wypadku badań nad człowiekiem,
ale nie pytają nawet, czy pojęcie metody naukowej nie jest naiwne  i
przestarzałe. Wierzą, że jedynie taką metodę, która mierzy i waży, można
nazwać naukową, zapominając, że najbardziej obecnie zaawansowane nauki
przyrodnicze, takie jak fizyka teoretyczna, posługują się śmiałymi
hipotezami opartymi na pomysłowym wnioskowaniu. Według Einsteina nawet
intuicją nie powinno się gardzić.  Wynikiem tego naśladowania błędnie
pojmowanej metody naukowej jest to, że badane problemy określa metoda
'faktór i liczb'. Naukowcy wybierają mało znaczące problemy, ponieważ
odpowiedzi można wyrazić w postaci liczb i wzorów matematycznych,
zamiast zając się problemami naprawdę ważnymi i  opracować nowe metody
odpowiednie do badania tych problemów.
Rezultat jest taki, że mamy do czynienia z tysiącami problemów
badawczych, z których większość nie porusza podstawowych kwestii
dotyczących człowieka. Myślenie stosowane w tych projektach nie jest
ścisłej, lecz raczej naiwnej, praktycznej i technicznej natury i nic
dziwnego, że zaawansowane nauko przyrodnicze, nie zaś nauki społeczne
przyciągają najlepsze mózgi.
Z problemem błędnie rozumianej metody naukowej wiąże się relatywizm,
jakim przesiąknięte są nauki społeczne. Chociaż wciąż  składamy
gołosłowne deklaracje wobec wielkiej tradycji humanistycznej, większość
specjalistów w zakresie nauk społecznych przyjęło postawę zupełnego
relatywizmu, postawę, w której wartości są uważane za kwestię gustu, nie
stanowiąc wartości obiektywnej. Ponieważ badanie obiektywne znaczenia
wartości jest zadaniem trudnym, nauki społeczne wybrały łatwiejszą
drogę, całkowicie je odrzucając. (...)"


> Odkrywcy nie mieli pojęcia jak ważne są te odkrycia, ani co z tego
> powstanie.
> Dzisiejszy świat, nawet zawężony tylko do zabawek, byłby całkowicie
> zaskakujący dla nie jednego noblisty.

Nie umniejszając odkrywcom pasji odkrywania nowego można powiedzieć o
nich również to, że chcieli się czymś wyróżnić ponad swoje otoczenie,
pokonać samego siebie, albo pokonać kompleks niższości, który został
im wszczepiony w okresie dzieciństwa przez nieświadomych rodziców.
Okazać se lepszym od tego drugiego, albo też lepszym od wszystkich by
zaspokoić swoją niezaspokojoną chęć zrównania się z rodzicem, pokonać
strach przed nim. A to co się odkryje jest mniej ważne. I my wszyscy
uczestniczymy w tym wyścigu szczurów, którego celem jest pokonanie
kompleksu Edypa/Elektry. W tym wyścigu dominującą grupę stanowią
mężczyźni gdyż kobiety znajduj a satysfakcję w rządzeniu mężczyznami i
dziećmi dzięki czemu czują się usatysfakcjonowane, lepsze od pozostałych
członków swojej rodziny.


> Myślę , że to samo będzie z tymi cząstkami mniejszymi.
> Szkoda tylko, że fizyka zawsze, w przeciwieństwie do królowej nauk
> matematyki, zaczyna od hipotez - czyli eseji, zwykle są one pełne bzdur,
> określeń bez precyzji, pełne mętnej ideologi, i zwykle około wieku trwa
> wypracowanie sensownej logicznej całości.

Czy do życia istotnie są potrzebne te wszystkie dziwolągi stwarzane
przez poniżone umysły dzieci, poniżone przez zakaz przez rodziców
nieświadomych swoich powinności wychowawczych? Tworzenia odbywającego
się pod nieodpartym wewnętrznym przymusem w dążeniu do 'bycia lepszym'
od kogokolwiek, kto pojawi się naszej drodze ku bogactwu i sławie. I co
gorsza nie widać końca temu wyścigowi poniżonych gotowych tworzyć i
wytwarzać dowolne coś nawet takie coś co zniszczy również samych twórców.

LeoTar



Data: Wed, 15 Jul 2015 16:41:23 -0400
Nadawca: chwilozof <ccc@interia.pl>
Grupy dyskusyjne: pl.sci.fizyka,pl.sci.psychologia

"LeoTar" <LeoTar@wp.pl> wrote in message news:mo6ccn$mc0$1@node1.news.atman.pl...
> Stokrotka pisze:

>> Dawniej dostawali nagrody za odkrycie nowego pierwiastka - czyli nowego
>> atomu.  Teraz za kwarka. Nic w tym dziwnego.
>>
>> Kolejne pierwiastki (odkrywanie ) spowodowało , że klasyczna chemia
>> trafiła do szkoły pewnie podstawowej, a w konsekwencji rozwoju chemii
>> odkryto nowe materiały, co jest niezwykle ważne w rozwoju cywilizacji,
>> przemysłu, techniki.

> Tak jak każdy kij ma dwa końce a medal dwie strony tak i w rozwoju nauki
> należy dostrzegać różne tego rozwoju aspekty. Czy wraz z rozwojem nauk
> przyrodniczych, dzięki którym człowiek ułatwia sobie przetrwanie, idzie
> w parze rozwój nauk społecznych, które przyczyniłyby się do rozwiązania
> nabrzmiewających problemów społecznych? A tych problemów przybywa i
> żadna z nauk przyrodniczych nie przyczynia się do ich rozwiązania a
> raczej je pogłębia.  Jak pisze Erich Fromm w książce "Patologia
> normalności" w rozdziale zatytułowanym 'Humanistyczna nauka o człowieku':
>
> "Nasza obecna epoka charakteryzuje się rozbieżnością między naukową i
> techniczną wiedzą z jednej strony a szczupłą wiedzą, jaką dotychczas
> posiadamy o człowieku, z drugiej.
> Nie jest to tylko rozbieżność teoretyczna, ale i bardzo ważna
> rozbieżność praktyczna: jeżeli człowiek nie może się dowiedzieć czegoś
> więcej o sobie samym i wykorzystać tej wiedzy dla lepszego kierowania
> swoim życiem, zostanie zniszczony przez wytwory swojej naukowej wiedzy.
> (...)"
>
> I dalej zastanawia się:
>
> "(...) Nauki społeczne dzisiaj (z kilkoma godnymi uwagi wyjątkami) pod
> wrażeniem sukcesu i prestiżu nauk przyrodniczych próbują zastosować ich
> metody, aby posunąć do przodu naukę o człowieku. Nie tylko nie zadają
> sobie pytania czy metody uzasadnione w wypadku badania obiektów
> fizycznych znajdują także uzasadnienie w wypadku badań nad człowiekiem,
> ale nie pytają nawet, czy pojęcie metody naukowej nie jest naiwne  i
> przestarzałe. Wierzą, że jedynie taką metodę, która mierzy i waży, można
> nazwać naukową, zapominając, że najbardziej obecnie zaawansowane nauki
> przyrodnicze, takie jak fizyka teoretyczna, posługują się śmiałymi
> hipotezami opartymi na pomysłowym wnioskowaniu. Według Einsteina nawet
> intuicją nie powinno się gardzić.  Wynikiem tego naśladowania błędnie
> pojmowanej metody naukowej jest to, że badane problemy określa metoda
> 'faktór i liczb'. Naukowcy wybierają mało znaczące problemy, ponieważ
> odpowiedzi można wyrazić w postaci liczb i wzorów matematycznych,
> zamiast zając się problemami naprawdę ważnymi i  opracować nowe metody
> odpowiednie do badania tych problemów.
> Rezultat jest taki, że mamy do czynienia z tysiącami problemów
> badawczych, z których większość nie porusza podstawowych kwestii
> dotyczących człowieka. Myślenie stosowane w tych projektach nie jest
> ścisłej, lecz raczej naiwnej, praktycznej i technicznej natury i nic
> dziwnego, że zaawansowane nauko przyrodnicze, nie zaś nauki społeczne
> przyciągają najlepsze mózgi.
> Z problemem błędnie rozumianej metody naukowej wiąże się relatywizm,
> jakim przesiąknięte są nauki społeczne. Chociaż wciąż  składamy
> gołosłowne deklaracje wobec wielkiej tradycji humanistycznej, większość
> specjalistów w zakresie nauk społecznych przyjęło postawę zupełnego
> relatywizmu, postawę, w której wartości są uważane za kwestię gustu, nie
> stanowiąc wartości obiektywnej. Ponieważ badanie obiektywne znaczenia
> wartości jest zadaniem trudnym, nauki społeczne wybrały łatwiejszą
> drogę, całkowicie je odrzucając. (...)"


>> Odkrywcy nie mieli pojęcia jak ważne są te odkrycia, ani co z tego
>> powstanie.
>> Dzisiejszy świat, nawet zawężony tylko do zabawek, byłby całkowicie
>> zaskakujący dla nie jednego noblisty.

> Nie umniejszając odkrywcom pasji odkrywania nowego można powiedzieć o
> nich również to, że chcieli się czymś wyróżnić ponad swoje otoczenie,
> pokonać samego siebie, albo pokonać kompleks niższości, który został
> im wszczepiony w okresie dzieciństwa przez nieświadomych rodziców.
> Okazać se lepszym od tego drugiego, albo też lepszym od wszystkich by
> zaspokoić swoją niezaspokojoną chęć zrównania się z rodzicem, pokonać
> strach przed nim. A to co się odkryje jest mniej ważne. I my wszyscy
> uczestniczymy w tym wyścigu szczurów, którego celem jest pokonanie
> kompleksu Edypa/Elektry. W tym wyścigu dominującą grupę stanowią
> mężczyźni gdyż kobiety znajduj a satysfakcję w rządzeniu mężczyznami i
> dziećmi dzięki czemu czują się usatysfakcjonowane, lepsze od pozostałych
> członków swojej rodziny.


>> Myślę , że to samo będzie z tymi cząstkami mniejszymi.
>> Szkoda tylko, że fizyka zawsze, w przeciwieństwie do królowej nauk
>> matematyki, zaczyna od hipotez - czyli eseji, zwykle są one pełne bzdur,
> > określeń bez precyzji, pełne mętnej ideologi, i zwykle około wieku trwa
>> wypracowanie sensownej logicznej całości.

> Czy do życia istotnie są potrzebne te wszystkie dziwolągi stwarzane
> przez poniżone umysły dzieci, poniżone przez zakaz przez rodziców
> nieświadomych swoich powinności wychowawczych? Tworzenia odbywającego
> się pod nieodpartym wewnętrznym przymusem w dążeniu do 'bycia lepszym'
> od kogokolwiek, kto pojawi się naszej drodze ku bogactwu i sławie. I co
> gorsza nie widać końca temu wyścigowi poniżonych gotowych tworzyć i
> wytwarzać dowolne coś nawet takie coś co zniszczy również samych twórców.


Słuchałem wykładów Ericha Fromma
https://www.youtube.com/watch?v=OTu0qJG0NfU
Wiedział o dwa nieba więcej niż dzisiejsi pokraczni 'naukowcy'.
Przestrzegał przed destrukcją ludzkości wskutek złej psychologii
całego społeczeństwa dosłownie w 99.9%.
Powtarzam na grupach idiotom i wszelkiej bydlanej maści że człowiek
nie ewoluuje i nie ewoluował od ostatniej wielkiej 'katastrofy' lub wojny
która zniszczyła prawdziwego człowieka oraz piękny świat ludzki.
Jakiś pasożyt spłodził sobie potomstwo homo-sapiensa - mniejszego
głupszego, słabszego, wolniejszego, nieudolnego, strachliwego....
A przede wszystkim zarozumiałego. Stworzył cywilizacje pasożytów
deewolujących rodzaj ludzki oraz uwsteczniający postęp duchowy.
Nie sądzę że jest dla wiekszości bydła jakikolwiek ratunek.
Świat ma raka. To w tej chwili zarobaczone śmietnisko z robakami.
Ludzie są tak kurewsko głupi że wierzą iż wielkie megality w Peru
zbudowali Inkowie, że w Gizie piramidy zbudowali Egipcjanie etc...
To farsa farmy idiotów. Nasz świat jest w ostatniej fazie zdechnięcia.
Nie ma żadnej nauki czy wolnej myśli. Zdrowy człowiek to wie.
Małżeństwa to dziś tylko forma kontroli rozpładzania idiotów.
Ten świat z pewnością nas wyeliminuje już niedługo bo to
nie pierwszy już raz tak było. Starzy schowani kapłani to wiedzą.
Tu chodzi o ostateczną wojnę z wolnym duchem a nie jakąś nuklearną apokalipsę.

Cwf



Data: Thu, 16 Jul 2015 11:56:04 -0400
Nadawca: chwilozof <ccc@interia.pl>
Firma/Organizacja: INTERIA.PL S.A.
Grupy dyskusyjne: pl.sci.fizyka,pl.sci.psychologia

"bartekltg" <bartekltg@gmail.com> wrote in message news:mo6l5r$fei$1@node2.news.atman.pl...
> On 15.07.2015 23:44, Kviat wrote:

>> Stężenie rośnie... tym razem idiota, pedofil i analfabetka...

> Jakość osobników też rośnie. Idiota okazał się faszystą (serio,
> to nie argument ad hitlerum, wątek "maszyna"
> Message-ID: <mnrsrg$tf2$1@usenet.news.interia.pl> )
> i jeszcze wyciągnął z szafy dwóch kolejnych.

Sam zostałeś wciągniety jak widzisz a że z ciebie faszysta i głupiec
nie trzeba tu nikomu tłumaczyć.
Poza tym jakieś kwiatkowe frustratki szukają upustu swym niezaspokojeniom

cwf


 
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego