Czego się nie robi ze strachu. - Rocznik 2015

Idź do spisu treści

Menu główne:

Czego się nie robi ze strachu.

Wiosna 2015

Data: Sun, 29 Mar 2015 06:49:19 +0200
Nadawca: LeoTar <LeoTar@wp.pl>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Adresat: Niebieska Linia Wrocław <Duk-Wroclaw@wp.pl>
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia,pl.soc.dzieci

Na początku  1994 roku zdecydowałem, że wracam do domu.  Kontynuowanie
rehabilitacji Wojtka pod okiem Instytutów Osiągania Ludzkich Możliwości
w Filadelfii nie miało już dalszego sensu ponieważ wyczerpała się ich
pomysłowość w stosunku do naszej rodziny. I wtedy dowiedziałem się od
Teresy, że dobrze byłoby gdyby Kasia z Jasiem poszli do amerykańskich
szkół by podszkolić ich angielski. Ponieważ chciałem dla rodziny
„wycisnąć” jak najwięcej z mojego pobytu w USA więc specjalnie nie
oponowałem i zgodziłem się przedłużyć mój pobyt na amerykańskiej ziemi o
pół roku. Kasia, która miała wtedy 16,5 roku, przyleciała pod koniec
lutego i poszła do Garfield High School w Garfield, NJ. Jasiu, o 6 lat
młodszy od Kaśki, przyleciał razem z Wieśką, siostrą Teresy w marcu,
mniej więcej dwa tygodnie po Kasi, i poszedł do Woodrow Wilson
Elementary School również w Garfield, NJ.

Z adaptacją Kasi w szkole nie było żadnych problemów natomiast początki
edukacji Janka w amerykańskiej szkole były dość trudne. Po kilku dniach
w szkole przestało mu się w niej podobać i robił wszystko by do szkoły
nie pójść. W końcu dowiedziałem się od niego, że jakiś
hiszpańskojęzyczny chłopiec, który przyszedł do szkoły wcześniej od
Janka, zadawał Jasiowi bezpardonowo pytanie: „Gdzie masz jaja?” Gdy
tylko Janek powiedział mi w czym rzecz poszedłem do dyrektora i
objaśniłem sprawę. Nie wiem jakich sposobów użył dyrektor w stosunku do
agresora ale problem zniknął jak ręką odjąć i Jasiu z wielka ochotą
kontynuował naukę w szkole aż do końca roku szkolnego w czerwcu 1994. Po
latach zdałem sobie sprawę z tego, że reakcja Jasia na pytanie
rówieśnika wynikała z jego relacji z matką, która pod moją nieobecność w
domu - zgodnie z relacją dzieci - biegała nago po mieszkaniu. Jestem
zwolennikiem nagości w domu, ale pod warunkiem, że celem obnażania się
nie jest chęć dorosłego do poprawienia sobie swojej niskiej samooceny
przez osiąganie erotycznej akceptacji w oczach dzieci. Jeżeli tylko
jeden rodzic uczestniczy w takiej praktyce to uzależnia dzieci od siebie
seksualnie (emocjonalnie). W przypadku Janka Teresa rozbudziła w nim
pociąg seksualny do niej ale Janek bał się mojej reakcji na swoje
zainteresowanie matką. Bał się „kastracji” z mojej strony gdyż nie
wiedział jaka będzie moja reakcja na jego zainteresowanie matką.
Przyczyna jego lęku przed kastracją nie byłem jednak ja lecz matka,
która obserwując podziw dla swojego ciała w oczach syna czuła się
dowartościowana. Nie dbała przy tym o konsekwencje swojego zachowania,
które Jasiu ujawnił w reakcji na pytanie meksykańskiego chłopca.

Innym zdarzeniem wskazującym na nieprawidłowe relacje emocjonalne
(uzależnienia) w rodzinie było zdarzenie, które już po wielokroć
opisywałem i próbowałem zinterpretować. W którąś niedzielę maja 1994 -
teraz już trudno określić dokładną datę - dzieci przyszły do mnie na
moje łóżko-materac i zaczęliśmy się droczyć. W pewnym momencie Kasia
przytuliła swoje biodra do mojego podbrzusza i zaczęła nimi delikatnie
poruszać tak, jakby chciała mnie podniecić. I udało się jej to a ja
przerażony tym co się dzieje uciekłem od niej odwracając się w druga
stronę. Nie próbowałem wtedy oceniać tego co mi się przytrafiło z córką
a wróciłem dopiero po wyjeździe mojej rodziny do Polski i po tragicznej,
samobójczej śmierci mojego bossa w dniu 12 (a może 13) września tamtego
pamiętnego roku, kiedy po raz pierwszy zakiełkowała w mojej głowie myśl
o inicjacji seksualnej dzieci wśród rodziców. Wtedy to pierwszy raz
zinterpretowałem zachowanie Kasi jako jej dążenie do inicjacji
seksualnej właśnie ze mną, jej ojcem.

Nie brałem wówczas pod uwagę tego, że ten „incydent” z Kasią poprzedziło
moje otwarcie się na dzieci przez okazanie im absolutnego szacunku i
zaufania. „Zdradziłem” dzieciom rodzinną tajemnicę, że byłem już
wcześniej żonaty, i że mają jeszcze starszą siostrę Agatę. Powiedziałem
również Kasi, że gdyby kiedyś zaszła przypadkowo w ciążę to chciałbym by
miała do mnie zaufanie i przyszła do mnie z tym. I by nie postąpiła tak
jak jej matka w 1976 roku, która - gdy zaszła ze mną w ciążę (nie miałem
jeszcze wtedy rozwodu z pierwsza żoną), widząc moje niezdecydowanie nie
odważyła się przyznać rodzicom do tego, że jest w ciąży, i ciążę
usunęła. Z perspektywy czasu widzę, że to właśnie od 1976 zaczęła się
nakręcać spirala braku zaufania (przemocy) między mną a Teresą. Czułem
się winny nie tylko w stosunku Teresy ale również w stosunku do Agaty i
mojej pierwszej żony Heleny; Teresa sprytnie manipulowała tym moim
poczuciem winy chociaż sama nie była bez winy gdyż współuczestniczyła w
rozpadzie mojego pierwszego małżeństwa.

Ale wtedy wiosną 1994 ani przez myśl nie przechodziły mi takie
dociekania. Jakaś nieopisana siła pchała mnie jednak ku temu by zaufać
dzieciom i zapoznać je z faktami, które miały miejsce w naszej
przeszłości i które tak bardzo ciążyły na naszych wzajemnych relacjach.
Odpowiedzią dzieci, a szczególnie Kasi, była zmiana stosunku do mnie;
dzieci przestały mnie wykorzystywać a zaczęły mnie aktywnie wspierać w
codziennym, napiętym życiu. Teraz wiem, że moja „spowiedź” była
lekarstwem na dotychczasowe zakłamanie panujące w rodzinie dzięki czemu
Teresa mogła manipulować mną i dziećmi w sposób dowolny i sprawować
Władzę absolutną. Nie ufała mi a więc -  w jej przekonaniu - musiała
kontrolować wszystkie moje poczynania manipulując moim poczuciem winy.
Robiła wszystko bym się czuł winny za wszystko cokolwiek złego
przydarzało się naszej rodzinie by ona mogła czuć się bezpieczna nie
próbując nawet zaufać. Rodzina utrzymywała się w jedności dzięki
równowadze siły ale co rusz pojawiało się niebezpieczeństwo
destabilizacji bo jak długo można niepostrzeżenie manipulować drugim
człowiekiem. Zresztą skutkiem „przeciążenia” manipulacjami Teresy był
mój ‘skok w bok’, gdzieś około 1983/4, o którym poinformowałem Teresę;
niewiele wówczas brakowało a nasza rodzina by się rozpadła. Wróciłem
jednak na rodziny łono z jeszcze większym poczuciem winy.

I wydawało się, ze był to majstersztyk w manipulacji Teresy, że już na
dobre zapanowała nade mną, że zdominowała mnie całkowicie gdy tymczasem
nadszedł rok 1994 i seksualna „prowokacja” Kasi w stosunku do mnie. I
jeszcze jedna analiza wzbogacona o aktualne zachowania Teresy w stosunku
do mnie. Po 20 latach od chwili gdyśmy się rozstali ja wybaczyłem już
wszystko i jej i sobie i chciałbym doprowadzić do uporządkowania naszych
relacji. Tym bardziej, że problemy wynikające z tego nieuporządkowania
mają nasze dzieci. Każda moja próba nawiązania z nią kontaktu kończy się
jednak agresją z jej strony. Wygląda tak jakby się czegoś obawiała i nie
chce bym ujawnił to coś co chciałaby zachować w tajemnicy. Jakiś czas
temu wróciłem jeszcze raz do wiosny 1994 i przeanalizowałem zachowania
Kasi gdy byliśmy we trójkę i potem gdy przyjechała Teresa  z Wojtkiem.
Kasia bardzo często dzwoniła do matki do Polski i rozmawiała z Teresą
zazwyczaj bardzo długo i tajemniczo dzieląc się ze mną tylko zdawkowymi
informacjami na temat tych rozmów. Gdy Teresa przyjechała do nas z
Wojtkiem pierwszą rzeczą, którą zrobiła to doprowadziła do gwałtownego
starcia miedzy mną i Kasią by zepsuć nasze przyjacielskie relacje. Nie
wiem co  powiedziała Kasi by ją podburzyć przeciwko mnie, ale od tamtej
chwili Kaśka stała się oschła, odnosiła się do mnie agresywnie i wręcz z
nienawiścią.

Ale wracając do Kasi „prowokacji” seksualnej w stosunku do mnie.
Zastanowiłem się i doszedłem do wniosku, że być może była to istotnie
prowokacja ale  sterowana (stymulowana) przez Teresę. Rezultatem tej
manipulacji miał być akt kazirodczy między mną i Kasią w obecności Jasia
jako świadka, który doniósłby matce o tym jako że był od niej
uzależniony i donosił na mnie do niej. Teresa wiedziałaby więc o mojej i
Kasi tajemnicy; no bo któryż ojciec przyznałby się do popełnienia czynu
sprzecznego z obowiązującym prawem. Celem długich telefonicznych rozmów
Kasi z matką było więc przygotowanie dziecka do sprowokowania aktu
kazirodczego między mną i córką. Teresa o tym by się dowiedziała z ust
Jasia i wtedy już mogłaby mnie szantażować do woli. Musiałbym być jej
uległym gdyż inaczej wylądowałbym w pierdlu. Za jej manipulacje
odpowiadałbym ja a ona mogłaby rządzić rodziną absolutnie dowolnie, jak
to w matriarchacie. O możliwości, którą tutaj przedstawiłem wspomniałem
w jednej z moich rozmów już jakiś czas temu. Teraz piszę o tym raz
jeszcze gdyż zamierzam podjąć kolejną próbę nawiązania kontaktu z
Teresą. O ile moje wnioskowanie jest prawidłowe to znaczy, że boi się
ona bardzo ujawnienia tej manipulacji i nigdy sama, dobrowolnie się do
tego nie przyzna. Z jej reakcji na moje telefony wnioskuję, że czegoś
się bardzo boi. Z moich zaś analiz wynika, że jej manipulacja Kasią - o
ile się nie mylę - to jej ostatnia tajemnica, której ujawnienia się
obawia, gdyż zdaje sobie pewnie sprawę z tego jaka może być reakcja
organów ścigania na te jej działania.

A co do mojej hipotezy dotyczącej wychowania seksualnego i inicjacji
seksualnej dzieci w rodzinie. No cóż, nie ulega zmianie a postępowanie
Teresy wręcz dostarcza mi dowodów potwierdzających słuszność mojej tezy.

LeoTar



Data: Sun, 29 Mar 2015 15:18:23 +0200
Nadawca: Ghost <ghost@everywhere.com>
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia,pl.soc.dzieci

Użytkownik "Pszemol"  napisał w wiadomości grup
dyskusyjnych:mf8rm2$rvl$1@dont-email.me...
>"LeoTar" <LeoTar@wp.pl> wrote in message news:5517844F.1010600@wp.pl...

>> A co do mojej hipotezy dotyczącej wychowania seksualnego i inicjacji
>> seksualnej dzieci w rodzinie. No cóż, nie ulega zmianie a postępowanie
>> Teresy wręcz dostarcza mi dowodów potwierdzających słuszność mojej tezy.

>Tezy naukowe weryfikuje się próbując im zaprzeczyć, próbując je obalić
>a nie próbując potwierdzić ich słuszność bo autor, pomysłodawca tezy
>zawsze łatwo znajdzie fałszywe "potwierdzenia" dla SWOJEJ (hipo)tezy.

Jesteś w mylnym błędzie. Zarówno konfirmuje się jak i falsyfikuje, przy czym
tylko falsyfikacja jest ostateczna - nic nigdy nie będzie zweryfikowane.



Data: Tue, 31 Mar 2015 07:57:35 +0200
Nadawca: LeoTar <LeoTar@wp.pl>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia,pl.soc.dzieci

Ghost pisze:
> Użytkownik "Pszemol"  napisał w wiadomości grup
> dyskusyjnych:mf8rm2$rvl$1@dont-email.me...
>> "LeoTar" <LeoTar@wp.pl> wrote in message news:5517844F.1010600@wp.pl...

>>> A co do mojej hipotezy dotyczącej wychowania seksualnego i inicjacji
>>> seksualnej dzieci w rodzinie. No cóż, nie ulega zmianie a
>>> postępowanie Teresy wręcz dostarcza mi dowodów potwierdzających
>>> słuszność mojej tezy.

>> Tezy naukowe weryfikuje się próbując im zaprzeczyć, próbując je obalić
>> a nie próbując potwierdzić ich słuszność bo autor, pomysłodawca tezy
>> zawsze łatwo znajdzie fałszywe "potwierdzenia" dla SWOJEJ (hipo)tezy.

> Jesteś w mylnym błędzie. Zarówno konfirmuje się jak i falsyfikuje, przy
> czym tylko falsyfikacja jest ostateczna - nic nigdy nie będzie
> zweryfikowane.

W niedzielę 29 marca b.r. zadzwoniłem do Teresy, moje byłej małżonki i
zapytałem ja czy wysyłając Kasię do mnie, do USA chciała świadomie
doprowadzić do kazirodczych stosunków między mną i córką? Nic,
oczywiście, nie odpowiedziała ale ciekaw jestem czy moje antidotum na
kłamstwo zadziała. Zostało podane niestety dość długo po tym jak moja
była zaaplikowała dzieciom truciznę.

LeoTar



Data: Tue, 31 Mar 2015 21:16:33 +0200
Nadawca: LeoTar <LeoTar@wp.pl>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia,pl.soc.dzieci

Pszemol pisze:
> LeoTar <LeoTar@wp.pl> wrote:
>> Ghost pisze:
>>> Użytkownik "Pszemol"  napisał w wiadomości grup
>>> dyskusyjnych:mf8rm2$rvl$1@dont-email.me...
>>>> "LeoTar" <LeoTar@wp.pl> wrote in message news:5517844F.1010600@wp.pl...

>>>>> A co do mojej hipotezy dotyczącej wychowania seksualnego i inicjacji
>>>>> seksualnej dzieci w rodzinie. No cóż, nie ulega zmianie a
>>>>> postępowanie Teresy wręcz dostarcza mi dowodów potwierdzających
>>>>> słuszność mojej tezy.

>>>> Tezy naukowe weryfikuje się próbując im zaprzeczyć, próbując je obalić
>>>> a nie próbując potwierdzić ich słuszność bo autor, pomysłodawca tezy
>>>> zawsze łatwo znajdzie fałszywe "potwierdzenia" dla SWOJEJ (hipo)tezy.

>>> Jesteś w mylnym błędzie. Zarówno konfirmuje się jak i falsyfikuje, przy
>>> czym tylko falsyfikacja jest ostateczna - nic nigdy nie będzie
>>> zweryfikowane.

>> W niedzielę 29 marca b.r. zadzwoniłem do Teresy, moje byłej małżonki i
>> zapytałem ja czy wysyłając Kasię do mnie, do USA chciała świadomie
>> doprowadzić do kazirodczych stosunków między mną i córką? Nic,
>> oczywiście, nie odpowiedziała ale ciekaw jestem czy moje antidotum na
>> kłamstwo zadziała. Zostało podane niestety dość długo po tym jak moja
>> była zaaplikowała dzieciom truciznę.

> Masz problem... I to duzy.

A ja myślę, że jesteś...  w błędzie. :-)

LeoTar



Data: Wed, 1 Apr 2015 09:01:47 +0200
Nadawca: Ghost <ghost@everywhere.com>
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia,pl.soc.dzieci

Użytkownik "Pszemol"  napisał w wiadomości grup
dyskusyjnych:mfesjh$4ic$1@dont-email.me...

>> A ja myślę, że jesteś...  w błędzie. :-)

>To oczywiste ze tak sadzisz...

Wszak słyszysz to ciągle i od wielu różnych ludzi :-)



Data: Wed, 1 Apr 2015 17:00:48 +0200
Nadawca: Ghost <ghost@everywhere.com>
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia,pl.soc.dzieci

Użytkownik "Pszemol"  napisał w wiadomości grup
dyskusyjnych:mfgvh4$utm$1@dont-email.me...
>"Ghost" <ghost@everywhere.com> wrote in message
>news:551b97de$0$8383$65785112@news.neostrada.pl...
>> Użytkownik "Pszemol"  napisał w wiadomości grup
>> dyskusyjnych:mfesjh$4ic$1@dont-email.me...

>>>> A ja myślę, że jesteś...  w błędzie. :-)

>>>To oczywiste ze tak sadzisz...

>> Wszak słyszysz to ciągle i od wielu różnych ludzi :-)

>Nic przy tym do dyskusji merytorycznego nie wnosisz.
>Weź już przestań...

Zaraz po tobie :-)



Data: Wed, 1 Apr 2015 17:11:52 +0200
Nadawca: Ghost <ghost@everywhere.com>
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia,pl.soc.dzieci

Użytkownik "Pszemol"  napisał w wiadomości grup
dyskusyjnych:mfh172$5tn$1@dont-email.me...

"Ghost" <ghost@everywhere.com> wrote in message
news:551c0825$0$15673$65785112@news.neostrada.pl...
> Użytkownik "Pszemol"  napisał w wiadomości grup
> dyskusyjnych:mfgvh4$utm$1@dont-email.me...

>>>>>> A ja myślę, że jesteś...  w błędzie. :-)

>>>>>To oczywiste ze tak sadzisz...

>>>> Wszak słyszysz to ciągle i od wielu różnych ludzi :-)

>>>Nic przy tym do dyskusji merytorycznego nie wnosisz.
>>>Weź już przestań...

>> Zaraz po tobie :-)

>Znowu nie mogłeś się powstrzymać, attention whore?

No, jesteś.



Data: Sat, 04 Apr 2015 10:53:06 +0200
Nadawca: LeoTar <LeoTar@wp.pl>
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia,pl.soc.dzieci

Pszemol pisze:
> LeoTar <LeoTar@wp.pl> wrote:
>> Pszemol pisze:
>>> LeoTar <LeoTar@wp.pl> wrote:
>>>> Ghost pisze:
>>>>> Użytkownik "Pszemol"  napisał w wiadomości grup
>>>>> dyskusyjnych:mf8rm2$rvl$1@dont-email.me...
>>>>>> "LeoTar" <LeoTar@wp.pl> wrote in message news:5517844F.1010600@wp.pl...

>>>>>>> A co do mojej hipotezy dotyczącej wychowania seksualnego i inicjacji
>>>>>>> seksualnej dzieci w rodzinie. No cóż, nie ulega zmianie a
>>>>>>> postępowanie Teresy wręcz dostarcza mi dowodów potwierdzających
>>>>>>> słuszność mojej tezy.

>>>>>> Tezy naukowe weryfikuje się próbując im zaprzeczyć, próbując je obalić
>>>>>> a nie próbując potwierdzić ich słuszność bo autor, pomysłodawca tezy
>>>>>> zawsze łatwo znajdzie fałszywe "potwierdzenia" dla SWOJEJ (hipo)tezy.

>>>>> Jesteś w mylnym błędzie. Zarówno konfirmuje się jak i falsyfikuje, przy
>>>>> czym tylko falsyfikacja jest ostateczna - nic nigdy nie będzie
>>>>> zweryfikowane.

>>>> W niedzielę 29 marca b.r. zadzwoniłem do Teresy, moje byłej małżonki i
>>>> zapytałem ja czy wysyłając Kasię do mnie, do USA chciała świadomie
>>>> doprowadzić do kazirodczych stosunków między mną i córką? Nic,
>>>> oczywiście, nie odpowiedziała ale ciekaw jestem czy moje antidotum na
>>>> kłamstwo zadziała. Zostało podane niestety dość długo po tym jak moja
>>>> była zaaplikowała dzieciom truciznę.

>>> Masz problem... I to duży.

>> A ja myślę, że jesteś...  w błędzie. :-)

> To oczywiste ze tak sadzisz...
> :-)

Dwa dni temu uzmysłowiłem sobie, że moja była żona Teresa uprawia
fizycznie seks z  naszym starszym synem Wojciechem (Down).

Kiedy w ubiegłą niedzielę zadzwoniłem do niej i poinformowałem ją o tym,
że zdaję sobie sprawę z tego że chciała doprowadzić do fizycznego
kazirodztwa między mną i naszą Kasią w roku 1994, słyszałem w słuchawce
jak bardzo była zdenerwowana. Wyciągnąłem z tej rozmowy wniosek
zasadniczy: że jeżeli po 20 latach tak bardzo ją jeszcze denerwuję to
znaczy, że ma coś jeszcze do ukrycia i bardzo się tego boi. Z Kasią się
jej nie udało - nie zdołała mnie złapać za jaja - więc zdecydowała się
odizolować mnie całkowicie od dzieci aby jej tajemnica stosunków
seksualnych z Wojtkiem nie wyszła na jaw. By mogła być bezkarna.

Zadzwoniłem więc dzisiaj do niej jeszcze raz i powiedziałem jej, że
wiem, że uprawia kazirodztwo fizyczne z Wojtkiem. W jej głosie było
słychać tylko paniczny strach i wielką agresję. Zobaczymy kiedy
eksploduje albo co spróbuje zrobić by pozbyć się niewygodnego świadka
swoich patologicznych zachowań.

LeoTar



Data: Sat, 4 Apr 2015 08:07:54 -0500
Nadawca: Pszemol <Pszemol@PolBox.com>
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia,pl.soc.dzieci

"LeoTar" <LeoTar@wp.pl> wrote in message
news:mfo8s8$dso$1@node1.news.atman.pl...

>>>>> W niedzielę 29 marca b.r. zadzwoniłem do Teresy, moje byłej małżonki i
>>>>> zapytałem ja czy wysyłając Kasię do mnie, do USA chciała świadomie
>>>>> doprowadzić do kazirodczych stosunków między mną i córką? Nic,
>>>>> oczywiście, nie odpowiedziała ale ciekaw jestem czy moje antidotum na
>>>>> kłamstwo zadziała. Zostało podane niestety dość długo po tym jak moja
>>>>> była zaaplikowała dzieciom truciznę.

>>>> Masz problem... I to duzy.

>>> A ja myślę, że jesteś...  w błędzie. :-)

>> To oczywiste ze tak sadzisz...
>> :-)

> Dwa dni temu uzmysłowiłem sobie, że moja była żona Teresa uprawia
> fizycznie seks z  naszym starszym synem Wojciechem (Down).

Jakiś dowód na to posiadasz?
Czy to tylko Twoja chora wyobraźnia płata Ci figle?


> Kiedy w ubiegłą niedzielę zadzwoniłem do niej i poinformowałem ją o tym,
> że zdaję sobie sprawę z tego że chciała doprowadzić do fizycznego
> kazirodztwa między mną i naszą Kasią w roku 1994, słyszałem w słuchawce
> jak bardzo była zdenerwowana. Wyciągnąłem z tej rozmowy wniosek
> zasadniczy: że jeżeli po 20 latach tak bardzo ją jeszcze denerwuję to
> znaczy, że ma coś jeszcze do ukrycia i bardzo się tego boi. Z Kasią się
> jej nie udało - nie zdołała mnie złapać za jaja - więc zdecydowała się
> odizolować mnie całkowicie od dzieci aby jej tajemnica stosunków
> seksualnych z Wojtkiem nie wyszła na jaw. By mogła być bezkarna.

Mógłbyś też wyciągnąć wniosek, że samo podejrzenie tego typu
może w człowieku oskarżonym wywołać duże zdenerwowanie...
Ale oczywiście Ty wyciągasz takie wnioski, jakie Ci pasują.


> Zadzwoniłem więc dzisiaj do niej jeszcze raz i powiedziałem jej, że wiem,
> że uprawia kazirodztwo fizyczne z Wojtkiem. W jej głosie było słychać
> tylko paniczny strach i wielką agresję. Zobaczymy kiedy eksploduje albo co
> spróbuje zrobić by pozbyć się niewygodnego świadka swoich patologicznych
> zachowań.

Patologię to ja widzę, ale w Twoim zachowaniu...
I w przyjemności jaką zyskujesz w chorym znęcaniu się telefonicznym
nad swoją byłą żoną... Dziwię się, że wciąż odbiera telefony od Ciebie.




Data: Sun, 05 Apr 2015 22:21:22 +0200
Nadawca: LeoTar <LeoTar@wp.pl>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia,pl.soc.dzieci

Pszemol pisze:
> "LeoTar" <LeoTar@wp.pl> wrote in message
> news:mfo8s8$dso$1@node1.news.atman.pl...

>> Dwa dni temu uzmysłowiłem sobie, że moja była żona Teresa uprawia
>> fizycznie seks z  naszym starszym synem Wojciechem (Down).

> Jakiś dowód na to posiadasz?
> Czy to tylko Twoja chora wyobraźnia płata Ci figle?

Moja wyobraźnia nie zawiodła mnie od dawna. Nie trudź się z próbami
podkopywania mojego poczucia własnej wartości i mojej pewności siebie.
Próżny Twój wysiłek.


>> Kiedy w ubiegłą niedzielę zadzwoniłem do niej i poinformowałem ją o
>> tym, że zdaję sobie sprawę z tego że chciała doprowadzić do fizycznego
>> kazirodztwa między mną i naszą Kasią w roku 1994, słyszałem w
>> słuchawce jak bardzo była zdenerwowana. Wyciągnąłem z tej rozmowy
>> wniosek zasadniczy: że jeżeli po 20 latach tak bardzo ją jeszcze
>> denerwuję to znaczy, że ma coś jeszcze do ukrycia i bardzo się tego
>> boi. Z Kasią się jej nie udało - nie zdołała mnie złapać za jaja -
>> więc zdecydowała się odizolować mnie całkowicie od dzieci aby jej
>> tajemnica stosunków seksualnych z Wojtkiem nie wyszła na jaw. By mogła
>> być bezkarna.

> Mógłbyś też wyciągnąć wniosek, że samo podejrzenie tego typu
> może w człowieku oskarżonym wywołać duże zdenerwowanie...
> Ale oczywiście Ty wyciągasz takie wnioski, jakie Ci pasują.

Ona nie wiedziała, że ją podejrzewam o kazirodztwo. Gdyby nie miała
niczego na sumieniu to nie byłaby zdenerwowana; znaczy się musiała mi3eć
coś do ukrycia. Tym bardziej, że od 1994 roku nie zezwalała mi na
kontakty z dziećmi. Traktowała je tak jakby były jej wyłączną
własnością. Nie będę Ci zresztą tego tłumaczył bo nie starasz się zająć
stanowiska obiektywnego lecz bronisz kobiety a lekceważysz mnie.


> Patologię to ja widzę, ale w Twoim zachowaniu...
> I w przyjemności jaką zyskujesz w chorym znęcaniu się telefonicznym
> nad swoją byłą żoną... Dziwię się, że wciąż odbiera telefony od Ciebie.

A ja uważam, że w ten sposób zmuszę ja w końcu do dłuższej rozmowy by
jej wyjaśnić, że nie musi się bać bo wszystko co złego zrobiła to
zrobiła z panicznego, irracjonalnego strachu. Bala się, że dzieci ją
porzucą z powodu tego co narozrabiała.

I ona dlatego właśnie dlatego odbiera telefony gdyż czeka na uwolnienie
od poczucia winy. Ja cierpliwie czekam ale to ona sama musi się przestać
bać.

LeoTar



Data: Sun, 05 Apr 2015 22:43:09 +0200
Nadawca: LeoTar <LeoTar@wp.pl>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

szklanynocnik@gmail.com pisze:
> użytkownik LeoTar napisał:

>> Dwa dni temu uzmysłowiłem sobie, że moja była żona Teresa uprawia
>> fizycznie seks z  naszym starszym synem Wojciechem (Down).

> Pewnie ją ojciec puknął wg. twoich zaleceń, widzisz do czego
> prowadzą takie wynaturzenia? I co propagujesz?
> Szklany nocnik dla ciebie.

Inicjacja seksualna a kazirodztwo to dwie różne strony tego samego medalu.

Istotą inicjacji seksualnej jest to, że to dziecko sięga po rodzica by:

1. zrównać się emocjonalnie z rodzicem tej samej płci stać się
autorytetem dla samego siebie, stać się równym swemu bogu,

2. zdobyć wzorzec zachowań seksualnych kobiety i mężczyzny w pewnym,
wolnym od przemocy otoczeniu - w inicjacji uczestniczą z dzieckiem oboje
rodzice,

3. pokonać strach przed pierwszym razem w bezpiecznych warunkach,

4. potwierdzić swoją wartość a zarazem swą odrębność,

5. oddzielić się emocjonalnie od obojga rodziców i stać się od nich
niezależnym; po inicjacji dziecko opuszcza dom by poszukać swojego
partnera na całe życie,

6. odebrać lekcję szacunku, zaufania i miłości między kobietą i
mężczyzną w sytuacji całkowitego emocjonalnego odsłonięcia się obojga z
rodziców.

Celem inicjacji seksualnej jest więc absolutne wyzwolenie dziecka, jego
oddzielenie się od rodziców. By jednak doszło do inicjacji syn musi
otrzymać od ojca zgodę na akt z matką, i odpowiednio córka musi uzyskać
zgodę matki na akt z ojcem. Rodzic-bóg musi wyrazić zgodę na to by
dziecko (Człowiek) stało mu się równe. Tak przynajmniej pisze Biblia.

Istotą kazirodztwa jest to, że to rodzic sięga po dziecko by zaspokoić
swoje potrzeby emocjonalno-seksualne i robi to w tajemnicy lub przy
cichym zezwoleniu drugiego z rodziców. Wynikiem kazirodztwa jest totalne
zniewolenie dziecka przez rodzica, pozbawienie dziecka wolności przez
osobę zaufaną, która powinna mu tę wolność zapewnić.

LeoTar

 
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego