Już za kilka dni. - Rocznik 2015

Idź do spisu treści

Menu główne:

Już za kilka dni.

Jesień 2015

Data: Thu, 22 Oct 2015 23:50:55 +0200
Nadawca: LeoTar <LeoTar@wp.pl>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.soc.religia

Zenek Kapelinder pisze:

> Jak inni mogą wierzyć ze bóg Bóg powstał sam z niczego do dlaczego
> mnie nie wolno wierzyć ze komputery same się robią?

Nieświadomy Umysł (albo Pustka Kosmosu) istniał od zawsze. Zaczął
'myśleć' i tworzyć gdy kwantowa fluktuacja wywołała w nim strach przed
zniknięciem. Zaczął tworzyć Materię przez którą mógł doświadczać i
poznawać samego siebie.

LeoTar



Data: Fri, 23 Oct 2015 15:13:49 +0200
Nadawca: LeoTar <LeoTar@wp.pl>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.soc.religia

Zenek Kapelinder pisze:

> Pierdolisz, on gotowiec był od poczatku i niczego nie musiał się
> uczyć ani doświadczać.

To dlaczego tyle bubli nastwarzał?

LeoTar



Data: Sat, 24 Oct 2015 20:39:58 +0200
Nadawca: LeoTar <LeoTar@wp.pl>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.soc.religia,pl.sci.psychologia

Zenek Kapelinder pisze:

> Fasola z klinem twierdza ze będziesz mógł sam go o to spytac.

Każdy może to zrobić na swój własny rachunek jeżeli tylko uwolni swój
umysł od zakłóceń, od szumu pochodzącego z traumatycznych doświadczeń
dzieciństwa. Każdy może się uwolnić od tej traumy jeżeli pokona ZAKAZ
myślenia o seksualnym tabu.

LeoTar



Data: Sat, 24 Oct 2015 20:35:39 +0200
Nadawca: LeoTar <LeoTar@wp.pl>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.soc.religia

Trybun pisze:
> W dniu 2015-10-22 o 23:50, LeoTar pisze:
>> Zenek Kapelinder pisze:

>>> Jak inni mogą wierzyć ze bóg Bóg powstał sam z niczego do dlaczego
>>> mnie nie wolno wierzyć ze komputery same się robią?

>> Nieświadomy Umysł (albo Pustka Kosmosu) istniał od zawsze. Zaczął
>> 'myśleć' i tworzyć gdy kwantowa fluktuacja wywołała w nim strach przed
>> zniknięciem. Zaczął tworzyć Materię przez którą mógł doświadczać i
>> poznawać samego siebie.

> Czyli kolejna teoria oparta "na początku",.. :-(

Pustka nie ma początku... ani końca.
Wszystko czego doświadczamy, wszelkie tworzenie, rozgrywa się w
Zbiorowej Świadomości/Nieświadomości, która ani nie miała Początku ani
nie będzie mieć Końca. A nasz materialny świat jest komplementarny do

świata duchowego, jest skutkiem przechodzenia Umysłu Stwórcy ze stanu
nieświadomości do stanu świadomości. Jest skutkiem balansu między
nieistnieniem a istnieniem, skutkiem kwantowych fluktuacji Stwórcy.

LeoTar




Data: Sun, 25 Oct 2015 20:35:01 +0100
Nadawca: LeoTar <LeoTar@wp.pl>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.soc.religia

szklanynocnik@gmail.com pisze:
> użytkownik LeoTar napisał:
>> Zenek Kapelinder pisze:

>>> Pierdolisz, on gotowiec był od poczatku i niczego nie musiał się
>>> uczyć ani doświadczać.

>> To dlaczego tyle bubli nastwarzał?

> Tzn. jakich bubli, genetycznych z wadami?

Nie zawężaj tematu. Chodzi o wszelkiej maści patologie - a te tzw.
genetyczne to zaledwie drobny ułamek.


> Masz pan poradnik:
> http://www.poradnikzdrowie.pl/zywienie/zasady-zywienia/meska-plodnosc-co-jesc-poprawic-jakosc-nasienia_39065.html

Takich pseudo-uzasadnień można napłodzić bez liku, na każde zawołanie.


> Pamiętaj, przez okres dłuższy niż trwa rozwój kijanki:)

Nie wiedziałem, ale teraz już wiem. :-)

LeoTar



Data: Sun, 25 Oct 2015 21:22:32 +0100
Nadawca: LeoTar <LeoTar@wp.pl>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.soc.religia,pl.sci.psychologia

Trybun pisze:
> W dniu 2015-10-24 o 20:57, LeoTar pisze:

>>>> Nieświadomy Umysł (albo Pustka Kosmosu) istniał od zawsze. Zaczął
>>>> 'myśleć' i tworzyć gdy kwantowa fluktuacja wywołała w nim strach przed
>>>> zniknięciem. Zaczął tworzyć Materię przez którą mógł doświadczać i
>>>> poznawać samego siebie.

>>> Czyli kolejna teoria oparta "na początku",.. :-(

>> Pustka nie ma początku... ani końca.
>> Wszystko czego doświadczamy, wszelkie tworzenie, rozgrywa się w
>> Zbiorowej Świadomości/Nieświadomości, która ani nie miała Początku ani
>> nie będzie mieć Końca. A nasz materialny świat jest komplementarny do
>> świata duchowego, jest skutkiem przechodzenia Umysłu Stwórcy ze stanu
>> nieświadomości do stanu świadomości. Jest skutkiem balansu między
>> nieistnieniem a istnieniem, skutkiem kwantowych fluktuacji Stwórcy.

> Ale ta "Pustka" przestała być pustką z chwilą gdy "Nieświadomy Umysł"
> zaczął tworzyć, a więc znowu mamy "Początek".

A jeżeli tworzenie wszelkich nowych form i ich materializacja
przebiegają wewnątrz Umysłu Stwórcy i wiążą się wyłącznie ze zmiana
stanu Jego Świadomości... Czyż każdy z tych stanów nie jest zarazem
Końcem czegoś i Początkiem czegoś nowego. Tu i teraz w przestrzeni
stanów Zbiorowej Świadomości.


> I tak już trochę obok tematu, jeżeli my ludzie jesteśmy elementem tej
> Wielkiej Świadomości/Nieświadomości to dlaczego w każdej kwestii
> poruszamy się jak dzieci we mgle?

Może dlatego, że ZAKAZ wytworzył w naszych 'lokalnych' umysłach
'szumiącą barierę' uniemożliwiającą bezpośredni kontakt (transmisję,
dostęp do Wszechwiedzy) naszej lokalnej, zwierzęcej nieświadomości ze
Świadomością Zbiorową. ZAKAZ jest przyczyną utrzymywania się w naszych
lokalnych umysłach traumy generującej szum w umysłach jednostek. By
wyeliminować szum, który jest skutkiem zakazu, należy wyzwolić się spod
władzy ZAKAZU a wówczas szum zaniknie i możliwe będzie bezstratne
połączenie lokalnej świadomości jednostki ze Świadomością Zbiorową.
Zniknie mgła o której piszesz gdyż umysły jednostek wyzwolone spod
ograniczającego działania ZAKAZU będą mogły bezstratnie korzystać z
zasobów Zbiorowej Świadomości.


> Dlaczego nie mamy zdolności telepatycznych do choćby szczątkowego
> porozumiewania się, już nawet nie między innymi formami "życia",
> ale nawet między sobą?

To my sami stwarzamy bariery uniemożliwiające bezpośrednią komunikację
między poszczególnymi jednostkami. Z a służą temu psychologiczne
mechanizmy obronne, budujemy od momentu pierwszych traumatycznych
doświadczeń z rodzicami - praktycznie od kołyski. Ponieważ to właśnie
rodzice jako pierwsi dopuszczają się nieświadomie przemocy w stosunku do
dziecka (ZAKAZ jest okazaniem dziecku braku zaufania, jest poniżeniem
dziecka przez kogoś komu dziecko ufa bezgranicznie, jest więc przemocą)
dziecko zaczyna budować 'schron', w którym zabezpiecza swoją
wewnętrzną wolność, 'wewnętrzne dziecko'. Stopniowo, w miarę jak rodzice
je poniżają przez zakazy (zakaz to ograniczenie wolności dziecka i
ograniczanie jego możliwości poznawczych) dziecko chroni się w tym
'bunkrze' mechanizmów obronnych by maksymalnie ograniczyć szkody
wyrządzane mu przez świat zewnętrzny. Metodą jest uciekanie przed
otwieraniem się bez żadnych ograniczeń raz manipulacja by zrekompensować
sobie na innych jednostkach brak poczucia własnej wartości, w który
wpędzają je nieświadomi rodzice. Ograniczenie łączności z innymi to jest
zabezpieczenie przed ujawnieniem przed nimi swojego wnętrza ze strachu
by nie zostać ponownie skrzywdzonym. Stąd podświadoma praktyka
ograniczania komunikacji albo - z punktu widzenia teorii systemów
komunikacyjnych - szum informacyjny uniemożliwiający odczytania
najgłębszych treści, strefa zabroniona, której przekroczenie może
oznaczać śmierć... ze strachu.


> Podsumowując - teoria wiarygodna jak i prawie każda inna.

Niestety, każdy może (i musi) przetestować ją tylko na sobie.

LeoTar



Data: Tue, 27 Oct 2015 23:22:21 +0100
Nadawca: LeoTar <LeoTar@wp.pl>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.soc.religia,pl.sci.psychologia

Trybun pisze:
> W dniu 2015-10-25 o 21:22, LeoTar pisze:
>> Trybuna napisał:

>>> Ale ta "Pustka" przestała być pustką z chwilą gdy "Nieświadomy
>>> Umysł" zaczął tworzyć, a więc znowu mamy "Początek".

>> A jeżeli tworzenie wszelkich nowych form i ich materializacja
>> przebiegają wewnątrz Umysłu Stwórcy i wiążą się wyłącznie ze
>> zmianami stanu Jego Świadomości... Czyż każdy z tych stanów nie
>> jest zarazem Końcem czegoś i Początkiem czegoś nowego. Tu i teraz w
>> przestrzeni stanów Zbiorowej Świadomości.

> Jest to zbyt uporządkowane aby mogło zależeć od chwilowych Stanów
> Świadomości Stwórcy. Jednak taka teza rozpatrywana jest z punktu
> widzenia praktycznie "bezrozumnego robaka" egzystującego nie tylko w
> jednym wymiarze, ale i środowisku środowisku, a wiec tak zupełnie
> Twojej teorii nie można odrzucić.

Co jest zbyt uporządkowane? Czyż kolejny stan nie jest następstwem
historii oraz WYBORU dokonanego na podstawie analizy stanu poprzedzającego.

A wszystko to dzieje w Przestrzeni o nieskończonej ilości stanów
możliwych, która to Przestrzeń (Świadomości) wcale nie musi być rozumna
by istnieć lecz wystarczy by kierowała się konsekwentnie logiką.

Nasza realna rzeczywistość, nasze 'tu i teraz' rozgrywa się na styku
między Pustką (NIC, 0, FAŁSZ) i jej Dopełnieniem (WSZYSTKO, 1, PRAWDA).
Rzeczywistość oznacza ZJEDNOCZENIE Pustki i Wszystkiego, 0 z 1, Fałszu z
Prawdą, Materii z Wiedzą, Bytu z Niebytem. Oznacza równocześnie, że
Umysł Stwórcy podzielony na męski i żeński na Początku ulegnie
zjednoczeniu do postaci androgynicznej.


>>> I tak już trochę obok tematu, jeżeli my ludzie jesteśmy elementem
>>> tej Wielkiej Świadomości/Nieświadomości to dlaczego w każdej
>>> kwestii poruszamy się jak dzieci we mgle?

>> Może dlatego, że ZAKAZ wytworzył w naszych 'lokalnych' umysłach
>> 'szumiącą barierę' uniemożliwiającą bezpośredni kontakt
>> (transmisję, dostęp do Wszechwiedzy) naszej lokalnej, zwierzęcej
>> nieświadomości ze Świadomością Zbiorową. ZAKAZ jest przyczyną
>> utrzymywania się w naszych lokalnych umysłach traumy generującej
>> szum w umysłach jednostek. By wyeliminować szum, który jest
>> skutkiem zakazu, należy wyzwolić się spod władzy ZAKAZU a wówczas
>> szum zaniknie i możliwe będzie bezstratne połączenie lokalnej
>> świadomości jednostki ze Świadomością Zbiorową. Zniknie mgła o
>> której piszesz gdyż umysły jednostek wyzwolone spod ograniczającego
>> działania ZAKAZU będą mogły bezstratnie korzystać z zasobów
>> Zbiorowej Świadomości.

> Też skłaniam się ku teorii o Barierach, jednak nie za sprawą samych
> siebie a tego że Stwórca (czy Stwórcy) nam to wszczepili. Jesteśmy
> zaprogramowani jak te androidy egzystujące wg. reguł wgranego nam
> programu.

Bariera poznania została nieświadomie ustanowiona przez samego Stwórcę
(Umysł, Boga, Byt, NIC) gdyż bezmyślne NIC nie mogło dokonać wglądu w
samego siebie. Tak jak noc nie jest w stanie poznać samej siebie dopóki
nie pojawi się dzień. I na odwrót. Dlatego pierwszym dziełem stworzenia
dokonanym przez NIC była LOGIKA dwuwartościowa i zróżnicowanie
seksualne, którego celem była walka przeciwieństw (Doświadczenie) w
wyniku której NIC mogło dokonać samopoznania przez Dopełnienie samego
siebie (wypełnienie przestrzeni stanów Świadomości).

Nie ma żadnego programu, który steruje działaniem Stwórcy i Człowieka
poza Logiką.


>>> Dlaczego nie mamy zdolności telepatycznych do choćby
>>> szczątkowego porozumiewania się, już nawet nie między innymi
>>> formami "życia", ale nawet między sobą?

>> To my sami stwarzamy bariery uniemożliwiające bezpośrednią
>> komunikację między poszczególnymi jednostkami. Z a służą temu
>> psychologiczne mechanizmy obronne; budujemy je od momentu
>> pierwszych traumatycznych doświadczeń z rodzicami - praktycznie od
>> kołyski. Ponieważ to właśnie rodzice jako pierwsi dopuszczają się
>> nieświadomie przemocy w stosunku do dziecka (ZAKAZ jest okazaniem
>> dziecku braku zaufania, jest poniżeniem dziecka przez kogoś komu
>> dziecko ufa bezgranicznie, jest więc przemocą) dziecko zaczyna
>> budować 'schron', w którym zabezpiecza swoją wewnętrzną wolność,
>> 'wewnętrzne dziecko'. Stopniowo, w miarę jak rodzice je poniżają
>> przez zakazy (zakaz to ograniczenie wolności dziecka i ograniczanie
>> jego możliwości poznawczych) dziecko chroni się w tym 'bunkrze'
>> mechanizmów obronnych by maksymalnie ograniczyć szkody wyrządzane
>> mu przez świat zewnętrzny. Metodą jest uciekanie przed otwieraniem
>> się bez żadnych ograniczeń oraz manipulacja by zrekompensować sobie
>> na innych jednostkach brak poczucia własnej wartości, w który
>> wpędzają dziecko nieświadomi rodzice. Ograniczenie łączności z
>> innymi to jest zabezpieczenie przed ujawnieniem przed nimi swojego
>> wnętrza ze strachu by nie zostać ponownie skrzywdzonym. Stąd
>> podświadoma praktyka ograniczania komunikacji albo - z punktu
>> widzenia teorii systemów komunikacyjnych - szum informacyjny
>> uniemożliwiający odczytania najgłębszych treści, strefa zabroniona,
>> której przekroczenie może oznaczać śmierć... ze strachu.

> Mamy nie tylko różne kultury, przeróżnych ludzi o
> najprzeróżniejszych upodobaniach i światopoglądach, ale i bagaż
> doświadczeń na przestrzeni czasu, jednak te "Bariery" ogólnie
> obowiązują wszystkich ludzi i cały znany nam świat. Od samego
> początku, i chyba do samego końca nic się w tej kwestii nie zmieni. A
> to także za sprawą tego co zwą 'postęp". Dzisiejsza 'nauka" tak ludzi
> ogłupia że w rzeczywistości w poznawaniu Prawdy to się cofają a nie
> idą do przodu. To narzucanie człowiekowi gotowych szablonów powinno
> być traktowane jako zbrodnia przeciw ludzkości (człowiekowi)..

A czy nigdy nie przyszło Ci do głowy, że następstwem ograniczania
wolności poprzez narzucanie schematów będzie dążenie zbiorowości do
wyzwolenia się od tego... narzucania? N pierwszy rzut oka tkwi w tym
pozorna sprzeczność, ale jeżeli przyczyną patologii - ogólnie rzecz
biorąc - jest ZAKAZ to w końcu społeczeństwo samo siebie zepchnie na
takie dno, że uzna iz jedynym sposobem przetrwania, jedyna drogą wiodącą
ku wyzwoleniu, będzie przełamanie ograniczającego je ZAKAZu. Ważne jest
by społeczność globalna miała



>>> Podsumowując - teoria wiarygodna jak i prawie każda inna.

>> Niestety, każdy może (i musi) przetestować ją tylko na sobie.

> Rzecz z wielu powodów nie do wykonania.

Czyżbyś nie wierzył w zdolność ludzi do dokonywania wyborów?

LeoTar



Data: Wed, 28 Oct 2015 14:52:53 +0100
Nadawca: LeoTar <LeoTar@wp.pl>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.soc.religia

Trybun pisze:
> W dniu 2015-10-27 o 23:22, LeoTar pisze:

>> Co jest zbyt uporządkowane? Czyż kolejny stan nie jest następstwem
>> historii oraz WYBORU dokonanego na podstawie analizy stanu
>> poprzedzającego.
>>
>> A wszystko to dzieje w Przestrzeni o nieskończonej ilości stanów
>> możliwych, która to Przestrzeń (Świadomości) wcale nie musi być
>> rozumna by istnieć lecz wystarczy by kierowała się konsekwentnie
>> logiką.
>>
>> Nasza realna rzeczywistość, nasze 'tu i teraz' rozgrywa się na
>> styku między Pustką (NIC, 0, FAŁSZ) i jej Dopełnieniem (WSZYSTKO,
>> 1, PRAWDA). Rzeczywistość oznacza ZJEDNOCZENIE Pustki i
>> Wszystkiego, 0 z 1, Fałszu z Prawdą, Materii z Wiedzą, Bytu z
>> Niebytem. Oznacza równocześnie, że Umysł Stwórcy podzielony na
>> męski i żeński na Początku ulegnie zjednoczeniu do postaci
>> androgynicznej.

> Istota rzeczy, a wiec prawa fizyki, chemii, i np. dobro i zło które
> bez siebie nie mogą istnieć i wszystkie inne zjawiska które znamy.
> Wszystko odbywa i powtarza się w uporządkowany sposób. Jak dla mnie
> to nie może to być następstwem stworzenia przez nieświadomego
> Stwórcę.

Według mnie warunkiem dostatecznym tworzenia jest by Stwórca był
konsekwentnie logiczny. Przypatrz się twórczości jeszcze niezupełnie
świadomych ludzi...


>> Nie ma żadnego programu, który steruje działaniem Stwórcy i
>> Człowieka poza Logiką.

> Logika to raczej próba poznawania istniejących już prawidłowości,
> zjawisk, procesów itd. a nie ich tworzenie.

Do tego służy analiza przeszłości, historii. Kierując się wynikami tej
analizy oraz logiką dokonujemy syntezy przyszłości, stwarzamy ją w walce
przeciwieństw.


> To jak nazwiesz cały cykl egzystencji jednostki ludzkiej?

Nazwałbym to poszukiwaniem tożsamości przez nieświadomego jeszcze Stwórcę.


> Czy w chipie nie wgranej blokady autodestrukcyjnej, czy nie ma
> takiej z nakazem reprodukcji, itd., itp?

Nakaz reprodukcji jest podyktowany strachem Stwórcy przed tym, że
zniknie bezpotomnie zanim zdąży osiągnąć stan samoświadomości,
tożsamości: kim jest.


> Jak to nazwać inaczej niż zaprogramowanie skoro się na to godzimy
> wiedząc że i tak nasz żywot nie ma dla nas samych żadnego znaczenia?

Nie chcesz wiedzieć KIM jesteś? Czy nie ciekawi Cię to jaką mocą możesz
dysponować jako Świadomy Człowiek?


>> A czy nigdy nie przyszło Ci do głowy, że następstwem ograniczania
>> wolności poprzez narzucanie schematów będzie dążenie zbiorowości
>> do wyzwolenia się od tego... narzucania? Na pierwszy rzut oka tkwi w
>> tym pozorna sprzeczność, ale jeżeli przyczyną patologii - ogólnie
>> rzecz biorąc - jest ZAKAZ to w końcu społeczeństwo samo siebie
>> zepchnie na takie dno, że uzna iż jedynym sposobem przetrwania,
>> jedyna drogą wiodącą ku wyzwoleniu, będzie przełamanie
>> ograniczającego je ZAKAZu. Ważne jest by społeczność globalna
>> miała

> Tak ale z pewnością musi minąć dużo czasu aby do głosu doszli
> dzisiejsze pięknoduchy*, czyli ci którym marzy się wolność dla
> jednostki ludzkiej.

Niekoniecznie. Dopóki nie było wiadomym w JAKI sposób dokonać
transformacji ludzi do Człowieka Świadomego dopóty trwał marazm, a
czasem wręcz cofnie, w przekształceniach społecznych. Teraz jednak gdy
ujawniona została 'technolgia' transformacji ludzi do postaci Człowieka
Świadomego procesy przekształceniowe gwałtownie przyśpieszają co może
zaobserwować nawet niezbyt wprawny obserwator. Dlatego jestem optymistą
co do liczby pokoleń potrzebnych do dokonania pełnej transformacji
spłeczeństwa.


>> Czyżbyś nie wierzył w zdolność ludzi do dokonywania wyborów?

> Ludzie są różni, jednak tych myślących samodzielnie jest stosunkowo
> niewielu.

Więc trzeba ich delikatnie przymusić do myślenia i działania. Nigdy nie
twierdziłem, że wszyscy ten szok kulturowy przeżyją.


> * Pięknoduchy - ci którzy zdają sobie sprawę z tego że są
> bezpardonowo terroryzowani przez ograniczonych umysłowo oszołomów.

LeoTar



Data: Thu, 29 Oct 2015 13:30:42 +0100
Nadawca: LeoTar <LeoTar@wp.pl>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.soc.religia,plsci.psychologia

Zenek Kapelinder pisze:

> Religie powstały dawno i musieli w nie uwierzyć ludzie prości a ty
> pierdolisz o czymś o czym sam nie masz pojęcia pomimo ze jest XXI
> wiek. W pewnych kręgach nazywa się to dorabianiem piździe uszu. Dawaj
> jakaś nawet śliska hipotezę skąd się wzięło mzimu albo ne pierdol.

Według mnie ludzie od zamierzchłej przeszłości ciekawi byli swego
pochodzenia. Ciekawi byli przede wszystkim mężczyźni jako ci, którzy nie
byli świadomi swego współuczestnictwa w podtrzymywaniu trwania gatunku.
Kobiety przez ciążę i poród doświadczają fizycznie przekazywania życia
i jest im niepotrzebna świadomość tego aktu by poczuć swoją wartość.
Mężczyźni muszą wyjaśnić wszystko by uzmysłowić sobie fakt, że również
uczestniczą w podtrzymaniu życia.

Ponieważ dawno, dawno temu wiedza ludzi nie sięgała aż tak głęboko by
wyjaśnić relację między nimi a Stwórcą więc powstała koncepcja
pojedynczego bóstwa niezależnego od ludzi, które było odpowiedzialne za
stwarzanie Natury, i które było oddzielone od człowieka niewidzialną i
nieprzekraczalną - dla tego ostatniego - barierą. Dla mnie Bóg to
nieświadomy Rodzic, który z zazdrości o swego partnera seksualnego,
którego traktuje jak swoją własność, nie chce zgodzić się na inicjację
seksualną Dziecka w rodzinnym trójkącie. Rodzic (tej samej płci co
dziecko) przez zazdrość o partnera nie wyraża zgody na pierwszy akt
seksualny Dziecka ze swoim partnerem. Akt ten ma być dla Dziecka nie
tylko szkolnym doświadczeniem zaufania, szacunku, gotowości do poświęceń
i wszelkich innych pozytywów, ale przede wszystkim ma prowadzić do
emocjonalnego zrównania się Dziecka z Rodzicem tej samej płci, STANIA
SIĘ RÓWNYM Rodzicowi, Stwórcy Dziecka lub jeśli ktoś woli Bogu. Dziecko
nie podejmie inicjacji bez ZGODY I WOLI Rodzica, gdyż SZANUJE Rodzica i
NIE WYSTĄPI PRZECIWKO jego woli.

Ponieważ nieświadomy i niepewny własnej wartości Rodzic myśli o sobie a
nie o emocjonalnych potrzebach Dziecka więc nie przyszło mu do głowy by
zaspokoić tę tak ważną potrzebę dziecka (inicjacji seksualnej, tego
wzorcowego aktu płciowego, który stanie sie przykładem, wzorcem na całe
życie). Dziecko, wprawdzie z oporami, ale zaakceptowało tę postawę
Rodzica ale równocześnie wysublimowało go do czegoś nieosiągalnego i
ważniejszego od niego samego, czyli do postaci bóstwa. Bóstwa, które je
stworzyło, które mu pomaga ale które jest dla Dziecka nieosiągalne i do
końca niepoznawalne ze względu na ZAKAZ, nieprzekraczalną dla Dziecka
barierę oddzielającą Rodzica (Stwórcę lub jeśli kto chce Boga - równie
dobrze może być króla). Dziecko może przekroczyć tę barierę ale tylko
wówczas, gdy zgodę na to wyrazi Bóg, Stwórca, Rodzic.

Z powodu niemożności wyjaśnienia sobie tego skąd się właściwie wzięli,
przez kogo zostali stworzeni, zaczęli tworzyć mity, które miały
odpowiedzieć na te rodzące się coraz nowe pytania. Ponieważ w miarę
rozwoju organizacji społecznej następowała specjalizacja jedynobóstwo
zamieniono na wielobóstwo by nie obciążać nadmiernie naczelnego boga. W
miarę rozwoju nauki i organizacji społeczeństwa wielobóstwo zaczęto
ograniczać aż ponownie doszło do akceptacji jedynobóstwa tyle tylko, że
wiedza o człowieku i jego otoczeniu pozwala obecnie na odnalezienie
zależności i relacji miedzy Stwórcą i jego wytworami, na zjednoczenie
Stwórcy (Boga) z Człowiekiem. Warunkiem pełnego zjednoczenia jest jednak
ZNIESIENIE zakazu inicjacji seksualnej Dziecka wśród Rodziców. Zakaz ten
faktycznie nigdy nie został ustanowiony gdyż taka 'technika' edukacji
Dziecka nigdy nie była brana pod uwagę.

Funkcjonował i nadal funkcjonuje w większości regionów zakaz kazirodztwa
jako relacji seksualnej między Dzieckiem a JEDNYM tylko rodzicem. Zakaz
ten jest uzasadniony gdyż zamiast pełnego wyzwolenia Dziecka od Rodziców
a zarazem zrównania się Dziecka (Człowieka) z Rodzicem (Stwórcą, Bogiem)
efektem kazirodztwa jest totalne (totalitarne) uzależnienie Dziecka od
Rodzica. Należy przy tym jednak zauważyć, że kazirodztwo to nie tylko
uzależnienie fizyczne Dziecka od Rodzica ale również uzależnienie
emocjonalne. Obserwując przestępstwa seksualne dokonywane przez rodziców
na dzieciach można zauważyć że w aktach kazirodztwa fizycznego dominują
ojcowie; i stosunkowo łatwo jest to zaobserwować. O wiele trudniej
zaobserwować jest kazirodztwo emocjonalne, gdyż ze swej natury emocje i
zależności emocjonalne są trudniejsze do zaobserwowania a skutki takich
uzależnień obserwowalne są dopiero po wielu latach. Kazirodztwo
emocjonalne jest powszechne i jest domeną kobiet, które na barkach
dzieci leczą się z uzaleznień i ran zadanych im przez ich nieświadome matki.

Dlatego "dzieci tak bardzo kochają mamusie" gdyż są od nich uzależnione
emocjonalnie i przez całe życie (zazwyczaj)czekają na zezwolenie matek
by mogły się z tego niewolniczego łańcucha uwolnić. Nieswiadomy Bóg jest
jednak bardzo zaborczy i mściwy.

LeoTar



Data: Thu, 29 Oct 2015 16:35:09 +0100
Nadawca: LeoTar <LeoTar@wp.pl>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.soc.religia

LeoTar pisze:
> Zenek Kapelinder pisze:

>> Chuj mnie obchdzi kazirodztwo kobiet. Jest mzimu czy go nie ma?

> Ty jesteś mzimu dla siebie. Musisz w to uwierzyć tak jak każdy inny.
> Razem tworzymy zbiorową Świadomosc czyli Wielkie mzimu.

A - swoja drogą - kazirodztwo kobiet to ważny czynnik, który
spowodował,że ludzie nie wierzą w siebie samych i ciągle wracają do
mzimu oderwanego od nich samych.

LeoTar



Data: Thu, 29 Oct 2015 17:44:03 +0100
Nadawca: LeoTar <LeoTar@wp.pl>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.soc.religia

Zenek Kapelinder pisze:

> Pytalem czy istnieje inne mzimu.

Nie, nie istnieje.

LeoTar  



Data: Thu, 29 Oct 2015 18:26:22 +0100
Nadawca: LeoTar <LeoTar@wp.pl>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.soc.religia

Zenek Kapelinder pisze:

> To nie mogles od razu tak napisac?

Od dawna to piszę tylko nie w tak krótkiej formie.


> Zobaczymy co na to powiedzą inni.

Nie kieruję się opiniami 'innych' lecz logiką.

LeoTar



Data: Thu, 29 Oct 2015 19:51:12 +0100
Nadawca: LeoTar <LeoTar@wp.pl>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.soc.religia

Trybun pisze:
> W dniu 2015-10-28 o 14:52, LeoTar pisze:
>> Trybun pisze:
>>> W dniu 2015-10-27 o 23:22, LeoTar pisze:

>>>> Co jest zbyt uporządkowane? Czyż kolejny stan nie jest następstwem
>>>> historii oraz WYBORU dokonanego na podstawie analizy stanu
>>>> poprzedzającego.
>>>>
>>>> A wszystko to dzieje w Przestrzeni o nieskończonej ilości stanów
>>>> możliwych, która to Przestrzeń (Świadomości) wcale nie musi być
>>>> rozumna by istnieć lecz wystarczy by kierowała się konsekwentnie
>>>> logiką.
>>>>
>>>> Nasza realna rzeczywistość, nasze 'tu i teraz' rozgrywa się na
>>>> styku między Pustką (NIC, 0, FAŁSZ) i jej Dopełnieniem (WSZYSTKO,
>>>> 1, PRAWDA). Rzeczywistość oznacza ZJEDNOCZENIE Pustki i
>>>> Wszystkiego, 0 z 1, Fałszu z Prawdą, Materii z Wiedzą, Bytu z
>>>> Niebytem. Oznacza równocześnie, że Umysł Stwórcy podzielony na
>>>> męski i żeński na Początku ulegnie zjednoczeniu do postaci
>>>> androgynicznej.

>>> Istota rzeczy, a wiec prawa fizyki, chemii, i np. dobro i zło które
>>> bez siebie nie mogą istnieć i wszystkie inne zjawiska które znamy.
>>> Wszystko odbywa i powtarza się w uporządkowany sposób. Jak dla mnie
>>> to nie może to być następstwem stworzenia przez nieświadomego
>>> Stwórcę.

>> Według mnie warunkiem dostatecznym tworzenia jest by Stwórca był
>> konsekwentnie logiczny. Przypatrz się twórczości jeszcze niezupełnie
>> świadomych ludzi...

> Nie można na PUSTCE, NICOŚCI opierać logiki.

Drugim stanem Przestrzeni Świadomości jest PEŁNIA, WSZECHRZECZ,
DOPEŁNIENIE. Tak jak dopełnieniem pierwiastka żeńskiego jest pierwiastek
męski. Wyraziłem się nieprecyzyjnie.

Czy tego Ci brakowało do zbudowania logiki?


>>>> Nie ma żadnego programu, który steruje działaniem Stwórcy i
>>>> Człowieka poza Logiką.

>>> Logika to raczej próba poznawania istniejących już prawidłowości,
>>> zjawisk, procesów itd. a nie ich tworzenie.

>> Do tego służy analiza przeszłości, historii. Kierując się wynikami tej
>> analizy oraz logiką dokonujemy syntezy przyszłości, stwarzamy ją w
>> walce przeciwieństw.

> Jak już pisałem - logika musi się na czymś opierać. Nie sposób jej
> zakładać na czymś czego jeszcze nie ma.

Czy strach PUSTKI przed tym, że... zniknie bezpotomnie nie może być
bodźcem do działania? Emocja jest czymś co odróżnia świat żywych od
świata rzeczy martwych.

Czy zdarzyło Ci się kiedykolwiek przeżyć strachu, że zginiesz nie
bezpotomnie nie pozostawiwszy po sobie żadnego śladu swego istnienia? Bo mnie tak.


>>> To jak nazwiesz cały cykl egzystencji jednostki ludzkiej?

>> Nazwałbym to poszukiwaniem tożsamości przez nieświadomego jeszcze
>> Stwórcę.

> Które kończy się śmiercią?

...która jest następstwem ZAKAZu wytwarzającego destrukcyjny szum
informacyjny, który zaburza pracę naszych organizmów. Jeżeli by
wyeliminować ten szum to zniknie czynnik zaburzający doskonałe
sterowanie naszych organizmów i staniemy się perpetuum mobile. Znikną
tez przyczyny zewnętrzne degenerujące nasze organizmy.


>>> Czy w chipie nie wgranej blokady autodestrukcyjnej, czy nie ma
>>> takiej z nakazem reprodukcji, itd., itp?

>> Nakaz reprodukcji jest podyktowany strachem Stwórcy przed tym, że
>> zniknie bezpotomnie zanim zdąży osiągnąć stan samoświadomości,
>> tożsamości: kim jest.

> Chyba zapominasz o śmiertelności. W naszej rzeczywistości każde życie
> kończy się śmiercią. I jak tu wiązać "Nieświadomy Umysł, istniejący od
> zawsze" z śmiertelnością/kresem wszystkiego co tworzy?

Gdyby niedoskonałe (nieświadome), a co za tym idzie umysłowo
niereformowalne jednostki, podzbiory Świadomości Zbiorowej, miały trwać
wiecznie wówczas blokowane byłyby przemiany tejże Świadomości Zbiorowej
uniemożliwiając Jej osiągnięcie Stanu Absolutu ku któremu zmierza.
Doświadczenia nieświadomych służą następcom jako podkład do
doświadczania życia w nieco odmienny sposób. W ten sposób jako
zbiorowość akumulujemy Wiedzę o to by w pewnym momencie przekroczyć jej
masę krytyczną i pokonać barierę nieświadomości blokującą nam, jako
zbiorowości i każdemu z osobna, dostęp do Wszechwiedzy. A właściwie do
stworzenia technologii zapobiegającej naszym potomnym utratę tego
dostępu wskutek zakazowego wychowania. Nowo narodzone dziecko taki
dostęp posiada ale w procesie socjalizacji wskutek niewiedzy edukatorów
umiejętność tę traci.


>>> Jak to nazwać inaczej niż zaprogramowanie skoro się na to godzimy
>>> wiedząc że i tak nasz żywot nie ma dla nas samych żadnego znaczenia?

>> Nie chcesz wiedzieć KIM jesteś? Czy nie ciekawi Cię to jaką mocą
>> możesz dysponować jako Świadomy Człowiek?

> Chciałbym, choć z drugiej strony... Oglądałem niedawno taki
> paradokumentalny (oparty na faktach) film. Dotyczył on masowych
> "porwań" ludzi w niewielkim miasteczku na Alasce. Niektórzy z tych
> zaginionych się odnaleźli. Poddani hipnozie mówili w języku sumeryjskim
> o istotach każących się tytułować bogami, które poddawały ich
> straszliwym torturom. Kilku z nich ze strachu przed ponownym porwaniem
> popełniło samobójstwa. Tak więc jeżeli "po tamtej stronie" nie ma
> "miłującego i wybaczającego Boga " a tylko jakieś bestie zadające
> tortury, to ja już wolę żywot w cielesnej powłoce spędzać w błogiej
> nieświadomości co do dalszych losów.

Miłującym Bogiem powinni być rodzice. Ale do tego by stali się
świadomymi swoich edukacyjnych powinności względem dziecka oni
i dziecko muszą doświadczyć cierpienia, którego przyczyna tkwi
w nieświadomości naszego początku, początku naszego stworzenia.


>>>> A czy nigdy nie przyszło Ci do głowy, że następstwem ograniczania
>>>> wolności poprzez narzucanie schematów będzie dążenie zbiorowości
>>>> do wyzwolenia się od tego... narzucania? Na pierwszy rzut oka tkwi w
>>>> tym pozorna sprzeczność, ale jeżeli przyczyną patologii - ogólnie
>>>> rzecz biorąc - jest ZAKAZ to w końcu społeczeństwo samo siebie
>>>> zepchnie na takie dno, że uzna iż jedynym sposobem przetrwania,
>>>> jedyna drogą wiodącą ku wyzwoleniu, będzie przełamanie
>>>> ograniczającego je ZAKAZu. Ważne jest by społeczność globalna
>>>> miała

>>> Tak ale z pewnością musi minąć dużo czasu aby do głosu doszli
>>> dzisiejsze pięknoduchy*, czyli ci którym marzy się wolność dla
>>> jednostki ludzkiej.

>> Niekoniecznie. Dopóki nie było wiadomym w JAKI sposób dokonać
>> transformacji ludzi do Człowieka Świadomego dopóty trwał marazm, a
>> czasem wręcz cofnie, w przekształceniach społecznych. Teraz jednak gdy
>> ujawniona została 'technologia' transformacji ludzi do postaci
>> Człowieka Świadomego procesy przekształceniowe gwałtownie
>> przyśpieszają co może zaobserwować nawet niezbyt wprawny obserwator.
>> Dlatego jestem optymistą co do liczby pokoleń potrzebnych do dokonania
>> pełnej transformacji społeczeństwa.

> Ale ta świadomość to coś w rodzaju "WIEM że nic nie wiem"? Kto wie, ale
> może taka właśnie świadomość jest lepsza niż to że komuś się zacznie
> wydawać że coś wie...

Ta świadomość to Wiedza w jaki sposób wychowywać Dziecko by nie zepchnąć
je w czeluść braku poczucia własnej wartości, poczucia bycia gorszym od rodzica
co skutkuje niewiarą (brakiem zaufania) we własne siły i ucieczką od wolności.
Bo brak wiary we własne siły oznacza niechęć do podejmowania odpowiedzialności
za własne życie i decyzje, które musimy podejmować; a wolność to również
zaufanie i odpowiedzialność.


>>>> Czyżbyś nie wierzył w zdolność ludzi do dokonywania wyborów?

>>> Ludzie są różni, jednak tych myślących samodzielnie jest stosunkowo
>>> niewielu.

>> Więc trzeba ich delikatnie przymusić do myślenia i działania. Nigdy
>> nie twierdziłem, że wszyscy ten szok kulturowy przeżyją.

> Syzyfowa praca, nawet przy sporym zacięciu do uświadamiania raczej nie
> da się wygrać z całą dezorientacyjną machiną.

Ci, którzy nie podejmą walki o odzyskanie świadomości stopniowo odejdą
gdyż na nich czeka śmierć. A Ci, którzy przekroczą barierę będą
zaludniać Wszechświat ale już jako ludzie wolni od wszelkich uzależnień
emocjonalnych. Gdyby nieświadomym pozwolić zaludniać Wszechświat to
zniszczyliby go roznosząc przemoc, która jest nieodłącznym atrybutem
niewolnictwa, każdego niewolniczego układu i systemu.

LeoTar



Data: Fri, 30 Oct 2015 06:10:35 +0100
Nadawca: LeoTar <LeoTar@wp.pl>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.soc.religia

Zenek Kapelinder pisze:

> Ale tylko wtedy jak bym był na wzór i podobieństwo bo wzorca brak. To
> ze jestem to efekt ewolucji która na bazie nieograniczonej ilości
> prob w czasie kilku miliardów lat doprowadziła, w skali kosmicznej
> całkiem niedawno, do powstania człowieka.

Ewolucja Materii możliwa jest tylko wówczas gdy dokona się ewolucja
Świadomości, gdy Świadomość zmieni swój stan. Tak jak w przestrzeni
stanów (np.przestrzeni stanów automatu, przestrzeni liczb rzeczywistych,
naturalnych, etc.). By Świadomość sięgnęła po Absolut żaden stan,żadne
rozwiązanie nie może być zabronione (zakazane) gdyż Absolut
(doskonałość) może się kryć w tym co zostało nieświadomie zakazane.

LeoTar



Data: Fri, 30 Oct 2015 19:43:15 +0100
Nadawca: LeoTar <LeoTar@wp.pl>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.soc.religia

LeoTar pisze:
> Zenek Kapelinder pisze:

>> Niepotrzebnie rozszerzasz. Podtemat juz mnie nie interesuje. Dostałem
>> odpowiedz na pytanie. Satysfakcjonuje mnie ta odpowiedz. Mzimu
>> żadnego nie ma i to wystarczy.

Mzimu JEST, i to tylko jedno.

LeoTar



Data: Fri, 30 Oct 2015 19:41:55 +0100
Nadawca: LeoTar <LeoTar@wp.pl>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.soc.religia

Trybun pisze:
> W dniu 2015-10-29 o 19:51, LeoTar pisze:

>>> Jak już pisałem - logika musi się na czymś opierać. Nie sposób jej
>>> zakładać na czymś czego jeszcze nie ma.

>> Czy strach PUSTKI przed tym, że... zniknie bezpotomnie nie może być
>> bodźcem do działania? Emocja jest czymś co odróżnia świat żywych od
>> świata rzeczy martwych.
>>
>> Czy zdarzyło Ci się kiedykolwiek przeżyć strachu, że zginiesz nie
>> bezpotomnie nie pozostawiwszy po sobie żadnego śladu swego istnienia?
>> Bo mnie tak.

> Strach podobnie jak logika, także musi się na czymś opierać. Takoż i
> emocje w PUSTCE ABSOLUTNEJ nic nie znaczą, a nawet nie są możliwe. Bo
> chyba w takiej PUSTCE nie ma bodźców które by mogły inicjować emocje.

Emocja wynikająca z niepewności przekroczenia bariery między znanym i
nieznanym, nieświadomością i świadomością, czyli po prostu strach przed
tym co się stanie jeżeli przekroczę barierę, to czynnik zaburzający i...
prowokujący przemianę. A przecież cokolwiek zrobimy to - z punktu
widzenia przedwiecznego Bytu - nie ma żadnego znaczenia. Strach to tylko
zaburzenie naszego umysłu wynikające z zakazu i chęci przekroczenia
zakazu w celach poznawczych.


>>>>> To jak nazwiesz cały cykl egzystencji jednostki ludzkiej?

>>>> Nazwałbym to poszukiwaniem tożsamości przez nieświadomego jeszcze
>>>> Stwórcę.

>>> Które kończy się śmiercią?

>> ...która jest następstwem ZAKAZu wytwarzającego destrukcyjny szum
>> informacyjny, który zaburza pracę naszych organizmów. Jeżeli by
>> wyeliminować ten szum to zniknie czynnik zaburzający doskonałe
>> sterowanie naszych organizmów i staniemy się perpetuum mobile. Znikną
>> tez przyczyny zewnętrzne degenerujące nasze organizmy.

> Logiczne, wydaje się jednak że Stwórca tworząc życie dobrze wiedział co
> robi. Tzn, więcej wskazuje na to że jeżeli już to mamy do czynienia z
> świadomym Stwórcą. A On z jakichś względów/ swoich potrzeb nie tworzy
> nic wiecznego.

I tutaj się różnimy. Ja twierdzę, że nie był świadomy Ty natomiast
twierdzisz ze był świadomy i z tego wywodzisz ciąg dalszy. Mój wywód
opiera się na "zwijaniu" związków przyczyna-skutek w kierunku od
najdalszych od Początku do samego Początku i w wyniku otrzymuję
nieświadomego Stwórcą Ty zaś ZAKŁADASZ!, że Stwórca MUSIAŁ już być
świadomy gdy zaczynał stwarzać świat. Nie dość tego, że popełniasz
niczym nie uzasadnione ZAŁOŻENIE to jeszcze na dodatek juz w następnym
zdaniu nie potrafisz go obronić.


>>>>> Czy w chipie nie wgranej blokady autodestrukcyjnej, czy nie ma
>>>>> takiej z nakazem reprodukcji, itd., itp?

>>>> Nakaz reprodukcji jest podyktowany strachem Stwórcy przed tym, że
>>>> zniknie bezpotomnie zanim zdąży osiągnąć stan samoświadomości,
>>>> tożsamości: kim jest.

>>> Chyba zapominasz o śmiertelności. W naszej rzeczywistości każde życie
>>> kończy się śmiercią. I jak tu wiązać "Nieświadomy Umysł, istniejący od
>>> zawsze" z śmiertelnością/kresem wszystkiego co tworzy?

>> Gdyby niedoskonałe (nieświadome), a co za tym idzie umysłowo
>> niereformowalne jednostki, podzbiory Świadomości Zbiorowej, miały
>> trwać wiecznie wówczas blokowane byłyby przemiany tejże Świadomości
>> Zbiorowej uniemożliwiając Jej osiągnięcie Stanu Absolutu ku któremu
>> zmierza. Doświadczenia nieświadomych służą następcom jako podkład do
>> doświadczania życia w nieco odmienny sposób. W ten sposób jako
>> zbiorowość akumulujemy Wiedzę po to by w pewnym momencie przekroczyć
>> jej masę krytyczną i pokonać barierę nieświadomości blokującą nam,
>> jako zbiorowości i każdemu z osobna, dostęp do Wszechwiedzy. A
>> właściwie do stworzenia technologii zapobiegającej naszym potomnym
>> utratę tego dostępu wskutek zakazowego wychowania. Nowo narodzone
>> dziecko taki dostęp posiada ale w procesie socjalizacji wskutek
>> niewiedzy edukatorów umiejętność tę traci.

> No nie wiem - doświadczenie uczy że rywalizacja jest motorem postępu.
> Gdyby ów "Nieświadomy Umysł" stworzył formę bytu choć w niewielkim
> stopniu podobną do siebie to miałby z kim rywalizować w drodze do
> Absolutu. Oczywiście przy założeniu że człowiek jest drugą forma bytu w
> Wszechświecie, to właśnie z nim Stwórca powinien rywalizować.

Rywalizacja jest nie tylko "motorem postępu" ale jeżeli pozostawić ją
samej sobie bez wskazania CELU i SPOSOBU jego osiągnięcia staje się
również "motorem zagłady" czego co światlejsi ludzie stają się coraz
bardziej świadomi. Rywalizacja jest przemocą, jakkolwiek by na to nie
patrzeć, i jeżeli nie wyeliminujemy jej z naszego menu to nas zniszczy.
Oczywiście sam Byt przetrwa i stworzy jakieś nowe formy, które - zapewne
- podobnie jak my będą zaczynały od nieświadomości by znowu w walce
przeciwieństw zmierzać ku osiągnięciu stanu pełnej świadomości. Być
może, że nas świat jest jednym z wielu, które zostały stworzone wewnątrz
Byt przez jego nieświadomość/świadomość i które zginęły nie pokusiwszy
się o sięgnięcie po świadomość Absolutu. Tego nie wiemy ale nie jest to
z naszego punktu widzenia istotne. Teraz nam dany jest wybór: albo
złamiemy ZAKAZ, wyeliminujemy przemoc i staniemy się. równi bogom
(Stwórcy) albo nie odważymy się złamać ZAKAZu (czyli przemoc) i zginiemy
zdegenerowani przez jego skutki.

A co do niby rywala... No cóż tymi dwoma rywalami są świadomość i
nieświadomość Bytu (Stwórcy, Boga, Rodziców). A przedwieczny Byt trwa i
trwać będzie bez względu na to czy my przetrwamy czy zginiemy


>>>>> Jak to nazwać inaczej niż zaprogramowanie skoro się na to godzimy
>>>>> wiedząc że i tak nasz żywot nie ma dla nas samych żadnego znaczenia?

>>>> Nie chcesz wiedzieć KIM jesteś? Czy nie ciekawi Cię to jaką mocą
>>>> możesz dysponować jako Świadomy Człowiek?

>>> Chciałbym, choć z drugiej strony... Oglądałem niedawno taki
>>> paradokumentalny (oparty na faktach) film. Dotyczył on masowych
>>> "porwań" ludzi w niewielkim miasteczku na Alasce. Niektórzy z tych
>>> zaginionych się odnaleźli. Poddani hipnozie mówili w języku sumeryjskim
>>> o istotach każących się tytułować bogami, które poddawały ich
>>> straszliwym torturom. Kilku z nich ze strachu przed ponownym porwaniem
>>> popełniło samobójstwa. Tak więc jeżeli "po tamtej stronie" nie ma
>>> "miłującego i wybaczającego Boga " a tylko jakieś bestie zadające
>>> tortury, to ja już wolę żywot w cielesnej powłoce spędzać w błogiej
>>> nieświadomości co do dalszych losów.

>> Miłującym Bogiem powinni być rodzice. Ale do tego by stali się
>> świadomymi swoich edukacyjnych powinności względem dziecka oni i
>> dziecko muszą doświadczyć cierpienia, którego przyczyna tkwi w
>> nieświadomości naszego początku, początku naszego stworzenia.

> Jak dla mnie wystarczyłby Bóg w którego wierzą Chrześcijanie. Niby forma
> zniewolenia, ale nadaje egzystencji jakiś sens. I to nie taki że jest
> się hodowanym dla jakichś celów znanych tylko Stwórcy

Czy w biblijnym: "I stał się (Bóg, Stwórca) człowiekiem" nie kryje się
obietnica tego, że kiedyś Człowiek stanie się równy Bogu? A może JEST
równy Stwórcy, jest Stwórcą tylko że tego nieświadomym a celem naszego
istnienia w cierpieniu jest UŚWIADOMIENIE sobie tego, utrwalenie tego
stanu po wsze czasy i powrót do raju? Tym razem już nie w nieświadomości
lecz w pełni świadomie. Bo zgodzisz się chyba ze mną, że biblijni Adam i
Ewa byli po prostu nieświadomi tego kim są.


>>>> Niekoniecznie. Dopóki nie było wiadomym w JAKI sposób dokonać
>>>> transformacji ludzi do Człowieka Świadomego dopóty trwał marazm, a
>>>> czasem wręcz cofnie, w przekształceniach społecznych. Teraz jednak gdy
>>>> ujawniona została 'technologia' transformacji ludzi do postaci
>>>> Człowieka Świadomego procesy przekształceniowe gwałtownie
>>>> przyśpieszają co może zaobserwować nawet niezbyt wprawny obserwator.
>>>> Dlatego jestem optymistą co do liczby pokoleń potrzebnych do dokonania
>>>> pełnej transformacji społeczeństwa.

>>> Ale ta świadomość to coś w rodzaju "WIEM że nic nie wiem"? Kto wie, ale
>>> może taka właśnie świadomość jest lepsza niż to że komuś się zacznie
>>> wydawać że coś wie...

>> Ta świadomość to Wiedza w jaki sposób wychowywać Dziecko by nie
>> zepchnąć je w czeluść braku poczucia własnej wartości, poczucia bycia
>> gorszym od rodzica co skutkuje niewiarą (brakiem zaufania) we własne
>> siły i ucieczką od wolności. Bo brak wiary we własne siły oznacza
>> niechęć do podejmowania odpowiedzialności za własne życie i decyzje,
>> które musimy podejmować; a wolność to również zaufanie i
>> odpowiedzialność.

> W kulturze niektórych plemion Arabskich dzieci są traktowane jak zwykło
> się traktować dzieci w innych kulturach, nie ma tematów tabu, powierzane
> mają odpowiedzialne zajęcia itd. . Ale czy to coś zmiana? - w życiu
> dorosłym ci ludzie niczym nie różnią się od ludzi wychowanych w innych
> obyczajach.

Nawet takie pozornie absolutne wychowanie w wolności wolnością nie jest
gdyż brakuje w nim elementu najważniejszego kończącego wzorcowanie
zachowań dziecka i przejście z okresu dzieciństwa do dorosłości. Panuje
ZAKAZ inicjacji seksualnej dzieci wśród rodziców a to jest najważniejsza
lekcja podsumowująca całe wychowanie i stawiająca pieczęć potwierdzającą
nabyte umiejętności w okresie dzieciństwa. To wieloaspektowy akt
zrównania się dziecka z rodzicem tej samej płci w atmosferze zaufania,
szacunku, troski o uwolnienie dziecka od niepewności i bólu, etc. To
wszystkie elementy miłości rodziców do dziecka zawarte niczym "w
pigułce" a na dodatek uwolnienie Wolnej Woli dziecka, które ma wybrać:
skorzystać z tego co oferują rodzice czy też nie.


>>>>>> Czyżbyś nie wierzył w zdolność ludzi do dokonywania wyborów?

>>>>> Ludzie są różni, jednak tych myślących samodzielnie jest stosunkowo
>>>>> niewielu.

>>>> Więc trzeba ich delikatnie przymusić do myślenia i działania. Nigdy
>>>> nie twierdziłem, że wszyscy ten szok kulturowy przeżyją.

>>> Syzyfowa praca, nawet przy sporym zacięciu do uświadamiania raczej nie
>>> da się wygrać z całą dezorientacyjną machiną.

>> Ci, którzy nie podejmą walki o odzyskanie świadomości stopniowo odejdą
>> gdyż na nich czeka śmierć. A Ci, którzy przekroczą barierę będą
>> zaludniać Wszechświat ale już jako ludzie wolni od wszelkich
>> uzależnień emocjonalnych. Gdyby nieświadomym pozwolić zaludniać
>> Wszechświat to zniszczyliby go roznosząc przemoc, która jest
>> nieodłącznym atrybutem niewolnictwa, każdego niewolniczego układu i
>> systemu.

> Ale przecie ogólnie takimi nas stworzono, zresztą nie dotyczy to tylko
> ludzi. Cała nasza rzeczywistość bazuje na prostych przesłankach dzięki
> którymi egzystujemy - pożryj innych bo jak nie to ciebie pożrą inni.

Bo ludzie to jeszcze nieświadome twory przynależące do świata zwierząt a
nie Świadomy Człowiek, który uwolni się od zwierzęcych instynktów
zabijania, rywalizacji, przemocy. A stanie się świadomym gdy pokona
ZAKAZ sięgania po zakazany owoc z rajskiego "drzewa wiedzy i życia
(wiecznego)". ZAKAZ sięgnięcia po ten owoc, a właściwie dążenie do jego
złamania, to grzech pierworodny Uwolnimy się od niego gdy zrozumiemy
czemu służył oraz czym grozi dalsze jego (zakazu) podtrzymywanie.

LeoTar



Data: Fri, 30 Oct 2015 18:32:08 +0100
Nadawca: LeoTar <LeoTar@wp.pl>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.soc.religia

Zenek Kapelinder pisze:

> LeoTar napisał ze stwórcy nie ma, a Ty wyjezdzasz ze jest. To ta
> ławka w końcu zrobiła się sama czy ktoś ja zrobił?

Nie przekręcaj mojego wywodu.

Zapytałeś czy istnieje INNE! mzimu na co ja odpowiedziałem, że "nie, nie
istnieje". Oznacza to tylko tyle, że INNE mzimu nie istnieje poza tym,
które ISTNIEJE. A tym, które istnieje jest ŚWIADOMOŚĆ, lub jeśli wolisz,
STWÓRCA.

LeoTar



Data: Sat, 31 Oct 2015 10:12:14 +0100
Nadawca: Trybun <ilih@jachu.ru>
Firma/Organizacja: Telekomunikacja Polska
Grupy dyskusyjne: pl.soc.religia

W dniu 2015-10-30 o 16:48, Zenek Kapelinder pisze:

> LeoTar napisał ze stwórcy nie ma, a Ty wyjezdzasz ze jest. To ta ławka
> w końcu zrobiła się sama czy ktoś ja zrobił?

Leo pisze dokładnie odwrotnie - Stwórca jest.. Jeżeli w naszych (mojej  i Leo)
tezach są jakieś rozbieżności to dotyczą praktycznie tylko formy i intencji
owego Stworzyciela.



Data: Sat, 31 Oct 2015 14:28:08 +0100
Nadawca: LeoTar <LeoTar@wp.pl>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.soc.religia

Trybun pisze:
> W dniu 2015-10-30 o 19:41, LeoTar pisze:
>> Trybun pisze:
>>> W dniu 2015-10-29 o 19:51, LeoTar pisze:

>>>>> Jak już pisałem - logika musi się na czymś opierać. Nie sposób jej
>>>>> zakładać na czymś czego jeszcze nie ma.

>>>> Czy strach PUSTKI przed tym, że... zniknie bezpotomnie nie może być
>>>> bodźcem do działania? Emocja jest czymś co odróżnia świat żywych od
>>>> świata rzeczy martwych.
>>>>
>>>> Czy zdarzyło Ci się kiedykolwiek przeżyć strachu, że zginiesz nie
>>>> bezpotomnie nie pozostawiwszy po sobie żadnego śladu swego istnienia?
>>>> Bo mnie tak.

>>> Strach podobnie jak logika, także musi się na czymś opierać. Takoż i
>>> emocje w PUSTCE ABSOLUTNEJ nic nie znaczą, a nawet nie są możliwe. Bo
>>> chyba w takiej PUSTCE nie ma bodźców które by mogły inicjować emocje.

>> Emocja wynikająca z niepewności przekroczenia bariery między znanym i
>> nieznanym, nieświadomością i świadomością, czyli po prostu strach
>> przed tym co się stanie jeżeli przekroczę barierę, to czynnik
>> zaburzający i... prowokujący przemianę. A przecież cokolwiek zrobimy
>> to - z punktu widzenia przedwiecznego Bytu - nie ma żadnego znaczenia.
>> Strach to tylko zaburzenie naszego umysłu wynikające z zakazu i chęci
>> przekroczenia zakazu w celach poznawczych.

> Nic z tych rzeczy.. Jakie obawy, niepewność czy strach?, wszystko to
> musi być czymś motywowane, a sam motyw także musi mieć jakieś podstawy,
> a skąd takie podstawy w Pustce Absolutnej?

Sprowadzasz Stwórcę do bezmyślnej Materii; zapominasz o Jego
nieodłącznym atrybucie, którą jest Myśl (Idea, Duch). Wszak "Na początku
było Słowo" czyli jeszcze nie zmaterializowany zamysł, fluktuacja, który
pojawił się w Umyśle.


>>> Logiczne, wydaje się jednak że Stwórca tworząc życie dobrze wiedział co
>>> robi. Tzn, więcej wskazuje na to że jeżeli już to mamy do czynienia z
>>> świadomym Stwórcą. A On z jakichś względów/swoich potrzeb nie tworzy
>>> nic wiecznego.

>> I tutaj się różnimy. Ja twierdzę, że nie był świadomy Ty natomiast
>> twierdzisz ze był świadomy i z tego wywodzisz ciąg dalszy. Mój wywód
>> opiera się na "zwijaniu" związków przyczyna-skutek w kierunku od
>> najdalszych od Początku do samego Początku i w wyniku otrzymuję
>> nieświadomego Stwórcę; Ty zaś ZAKŁADASZ!, że Stwórca MUSIAŁ już być
>> świadomy gdy zaczynał stwarzać świat. Nie dość tego, że popełniasz
>> niczym nie uzasadnione ZAŁOŻENIE to jeszcze na dodatek już w następnym
>> zdaniu nie potrafisz go obronić.

> Oj, trochę upraszczasz, a tym samym gmatwasz, ja co do Stwórcy odnoszę
> się tylko do okresu w którym tworzył znaną nam ludziom rzeczywistość. I
> wcale nie uważam że zawsze tak było, tzn że od POCZĄTKU tworzył świadomie.

Tylko upraszczając jesteśmy w stanie dotrzeć do Stwórcy. Coś co było na
początku musiało być proste. Mam znajomego zootechnika, starszego już
pana, który ciągle zwraca moją uwagę na jedną sprawę i powtarza: "Zwróć
uwagę na to z jaka łatwością powstaje nowe życie, gdy tylko znajdzie dla
siebie chociaż minimalne warunki. Musi to być, to życie, strasznie
proste mimo swej złożoności."


>>> No nie wiem - doświadczenie uczy że rywalizacja jest motorem postępu.
>>> Gdyby ów "Nieświadomy Umysł" stworzył formę bytu choć w niewielkim
>>> stopniu podobną do siebie to miałby z kim rywalizować w drodze do
>>> Absolutu. Oczywiście przy założeniu że człowiek jest drugą forma bytu w
>>> Wszechświecie, to właśnie z nim Stwórca powinien rywalizować.

>> Rywalizacja jest nie tylko "motorem postępu" ale jeżeli pozostawić ją
>> samej sobie bez wskazania CELU i SPOSOBU jego osiągnięcia staje się
>> również "motorem zagłady" czego co światlejsi ludzie stają się coraz
>> bardziej świadomi. Rywalizacja jest przemocą, jakkolwiek by na to nie
>> patrzeć, i jeżeli nie wyeliminujemy jej z naszego menu to nas
>> zniszczy. Oczywiście sam Byt przetrwa i stworzy jakieś nowe formy,
>> które - zapewne - podobnie jak my będą zaczynały od nieświadomości by
>> znowu w walce przeciwieństw zmierzać ku osiągnięciu stanu pełnej
>> świadomości. Być może, że nas świat jest jednym z wielu, które zostały
>> stworzone wewnątrz Bytu przez jego nieświadomość/świadomość i które
>> zginęły nie pokusiwszy się o sięgnięcie po świadomość Absolutu. Tego
>> nie wiemy ale nie jest to z naszego punktu widzenia istotne. Teraz nam
>> dany jest wybór: albo złamiemy ZAKAZ, wyeliminujemy przemoc i staniemy
>> się równi bogom (Stwórcy), albo też nie odważymy się złamać ZAKAZu (czyli
>> przemocy) i zginiemy zdegenerowani przez jego skutki.
>>
>> A co do niby rywala... No cóż tymi dwoma rywalami są świadomość i
>> nieświadomość Bytu (Stwórcy, Boga, Rodziców). A przedwieczny Byt trwa
>> i trwać będzie bez względu na to czy my przetrwamy czy zginiemy

> Chciałem tylko napisać że gdyby Stwórca dążył do jakichś celów to nie
> tworzyłby jakichś niewolników z wgranym programem a rywala który
> bardziej by go motywował w tym dążeniu do celu.
>
> Tak naprawdę rywalem (konstruktywnym) świadomego możne być tylko
> świadomy rywal.

Dwaj nieświadomi rywale to rywalizacja i przemoc. Jeżeli chociaż jeden z
nich stanie się świadomy zamienia rywalizację w dążenie do uświadomienia
tego drugiego, jeszcze nieświadomego. Gdy obaj staną się świadomi
zacznie się współpraca poparta zaufaniem, stan nam dotychczas nieznany
gdyż nadal tkwimy w okowach nieświadomości. Pokonanie tej bariery
oznacza powstanie jakościowo Nowego Człowieka, świadomego S(T)wórcy.


>>> Jak dla mnie wystarczyłby Bóg w którego wierzą Chrześcijanie. Niby forma
>>> zniewolenia, ale nadaje egzystencji jakiś sens. I to nie taki że jest
>>> się hodowanym dla jakichś celów znanych tylko Stwórcy

>> Czy w biblijnym: "I stał się (Bóg, Stwórca) człowiekiem" nie kryje się
>> obietnica tego, że kiedyś Człowiek stanie się równy Bogu? A może JEST
>> równy Stwórcy, jest Stwórcą tylko że tego nieświadomym a celem naszego
>> istnienia w cierpieniu jest UŚWIADOMIENIE sobie tego, utrwalenie tego
>> stanu po wsze czasy i powrót do raju? Tym razem już nie w
>> nieświadomości lecz w pełni świadomie. Bo zgodzisz się chyba ze mną,
>> że biblijni Adam i Ewa byli po prostu nieświadomi tego kim są.

> Raczej odnosiłem się do tego ustępu gdzie mowa o miłości i wybaczaniu
> Boga w stosunku do ludzi. Bo obraz Boga ((Bogów) tego co widziałem w
> tym filmie o porwaniach całkowicie się różni. Ci "Bogowie" traktowali
> ludzi gorzej niż hodowlane bydło chłop sadysta. A wcale nie można
> wykluczyć że to właśnie Oni są naszymi stworzycielami.

Czy musisz odwoływać się do produktów ludzkiej fantazji? Czy nie
dostrzegasz na co dzień jak ojciec traktuje syna a matka córkę?
Zakazując dzieciom poznania rodzice traktują je jak bydło, jak coś
gorszego od siebie, coś czemu nie można zaufać... "Szanuj bliźniego
swego jak siebie samego"... A jak rodzice (Stwórca) traktują swoje
dzieci, które stworzyli "na wzór i podobieństwo swoje"?


> Jasne że byli nieświadomi, ale w tej kwestii tej nieświadomości nic do
> dnia dzisiejszego się nie zmieniło - my potomkowie Adama i Ewy nadal ne
> wiemy kim (czy czym) jesteśmy.

Bo nieświadomi pierwsi rodzice (kimkolwiek byli) "zakazali na spożywania
owoców z drzewa wiedzy i życia".


>>> W kulturze niektórych plemion Arabskich dzieci są traktowane jak zwykło
>>> się traktować dzieci w innych kulturach, nie ma tematów tabu, powierzane
>>> mają odpowiedzialne zajęcia itd. . Ale czy to coś zmienia? - w życiu
>>> dorosłym ci ludzie niczym nie różnią się od ludzi wychowanych w innych
>>> obyczajach.

>> Nawet takie pozornie absolutne wychowanie w wolności wolnością nie
>> jest gdyż brakuje w nim elementu najważniejszego kończącego
>> wzorcowanie zachowań dziecka i przejście z okresu dzieciństwa do
>> dorosłości. Panuje ZAKAZ inicjacji seksualnej dzieci wśród rodziców a
>> to jest najważniejsza lekcja podsumowująca całe wychowanie i
>> stawiająca pieczęć potwierdzającą nabyte umiejętności w okresie
>> dzieciństwa. To wieloaspektowy akt zrównania się dziecka z rodzicem
>> tej samej płci w atmosferze zaufania, szacunku, troski o uwolnienie
>> dziecka od niepewności i bólu, etc. To wszystkie elementy miłości
>> rodziców do dziecka zawarte niczym "w pigułce" a na dodatek uwolnienie
>> Wolnej Woli dziecka, które ma wybrać: skorzystać z tego co oferują
>> rodzice czy też nie.

> Żadne pozory, tam nie ma tematów tabu opartego o podział na wiek.
> A co do inicjacji seksualnej to nie zapominaj że jeszcze do niedawna
> cały świat nie uważał wyrośniętej trzynastolatki za dziecko,.. Ale co to
> zmieniało, Myślisz że dobro, postęp czy wolność zależy od tego kto tam
> komu, w konkretnym wieku wkłada swój narząd, albo od uświadamiania
> swoich małych dzieci co do seksualności człowieczej?

Tak właśnie uważam.

LeoTar

 
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego