Leczyć skutki zamiast usunąć przyczynę mutacji - Rocznik 2015

Idź do spisu treści

Menu główne:

Leczyć skutki zamiast usunąć przyczynę mutacji

Zima 2014/15

Data: Tue, 03 Feb 2015 17:02:02 +0100
Nadawca: LeoTar <LeoTar@wp.pl>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

Wtorek, 3 Lutego 2015

Dzieci trojga rodziców? Głosowanie w Wielkiej Brytanii

Brytyjscy parlamentarzyści zagłosują dziś nad zezwoleniem na
zapłodnienie in vitro z materiałem genetycznym od 3 osób. Ma to zapobiec
wielu chorobom genetycznym przekazywanym z matki na dziecko.

Metoda ma wyeliminować najcięższe choroby, które znacząco skracają
życie. Najczęściej atakują one mięśnie i układ nerwowy. Mogą prowadzić
np. do całkowitego porażenia mięśni, postępującego otępienia, utraty
słuchu i wzroku. BBC podaje przykład Sharon Bernardi z Sunderlandu,
która straciła 7 dzieci. Trójka zmarła tuż po urodzeniu, ostatni syn
dożył 21 lat.

Przyczyną takich tragedii są mutacje materiału genetycznego w
mitochondriach, czyli strukturach w naszych komórkach dostarczających im
energii. Mitochondria mają swoją własną niewielką ilość DNA. Lekarze
chcieliby wstrzykiwać materiał genetyczny pary, która stara się o
dziecko, do zdrowej komórki jajowej drugiej kobiety, z której usunięto
jądro komórkowe, ale nie mitochondria.

Pomysł wzbudza jednak wiele kontrowersji etycznych i ożywioną debatę
społeczną. Przedstawiciele Kościoła wzywają do zablokowania procedury.

Radio ZET

źródło:
http://wiadomosci.radiozet.pl/Swiat/Wiadomosci/Dzieci-trojga-rodzicow-Glosowanie-w-Wielkiej-Brytanii

LeoTar



zdumiony pisze:
> W dniu 2015-02-03 o 17:02, LeoTar pisze:

>> Brytyjscy parlamentarzyści zagłosują dziś nad zezwoleniem na
>> zapłodnienie in vitro z materiałem genetycznym od 3 osób. Ma to zapobiec
>> wielu chorobom genetycznym przekazywanym z matki na dziecko.

> A nie można po prostu zakazać in-vitro?

Łatwiej jest "grzebać" w materii aniżeli poszukiwać przyczyn mutacji w
sferze psychiki, w sferze życia emocjonalnego kobiety.

LeoTar



zdumiony pisze:
> W dniu 2015-02-03 o 18:09, LeoTar pisze:

>> Łatwiej jest "grzebać" w materii aniżeli poszukiwać przyczyn mutacji w
>> sferze psychiki, w sferze życia emocjonalnego kobiety.

> Masz obsesję na tym punkcie?

Jeżeli takiego związku nie dostrzegasz to Twoja sprawa. Ja mam w
rodzinie przypadki chłopców z wadami genetycznymi w kolejnych
pokoleniach, których matki cierpiały/ią z powodu bardzo poważnych
zaburzeń emocjonalnych. Jeden z nich to mój syn a drugi to wnuczek.
Prześledziłem dokładnie historie życia emocjonalnego obydwu kobiet i nie
mam żadnych wątpliwości co do tego, że przyczyna zaburzeń genetycznych u
dzieci leży w psychice matek.

LeoTar



zdumiony pisze:
> W dniu 2015-02-03 o 18:33, LeoTar pisze:

>> Jeżeli takiego związku nie dostrzegasz to Twoja sprawa. Ja mam w
>> rodzinie przypadki chłopców z wadami genetycznymi w kolejnych
>> pokoleniach, których matki cierpiały/ią z powodu bardzo poważnych
>> zaburzeń emocjonalnych. Jeden z nich to mój syn a drugi to
>> wnuczek.

> Ale lekiem nie jest to że dziecko ma taką zaburzoną matkę
> przelecieć!

Nie, dziecko (syn) nie może "przelecieć" tak zaburzonej emocjonalnie
matki ponieważ jest ona psychicznie toksyczna i uzależni emocjonalnie
syna od siebie zamiast go uwolnić od zależności. Zwróć uwagę na to, że
przy obecnym wychowaniu, przy braku inicjacji seksualnej dzieci wśród
rodziców, dzieci zakładające swoje własne rodziny są uzależnione
emocjonalnie od rodziców, a szczególnie od matek. Nazywa się to miłością
do rodziców podczas gdy jest to zwyczajne uzależnienie przejawiające się
w bardzo różny sposób.

Inicjacja seksualna dzieci wśród rodziców ma uwolnić dzieci od ich
emocjonalnego, w tym seksualnego, uzależnienia od rodziców. A warunkiem
takiego wyzwolenia jest to by oboje rodzice przestali być toksycznymi
rodzicami; by nie dążyli do zachowania dominacji nad swoimi dziećmi lecz
by świadomie dążyli do wyzwolenia dzieci od siebie. Wyzwolenie się
dzieci z zależności emocjonalnych od rodziców nie oznacza, że dzieci
będą rodziców lekceważyć, nie będą ich kochać; oznacza to tylko tyle, i
aż tyle, że rodzice nie będą sterować dziećmi manipulując ich emocjami,
szczególnie tymi związanymi z seksem.

LeoTar



zdumiony pisze:
> W dniu 2015-02-03 o 19:24, LeoTar pisze:

>> będą rodziców lekceważyć, nie będą ich kochać; oznacza to tylko tyle, i
>> aż tyle, że rodzice nie będą sterować dziećmi manipulując ich emocjami,
>> szczególnie tymi związanymi z seksem.

> Zgoda nie powinni "sterować dziećmi manipulując ich emocjami,
> szczególnie tymi związanymi z seksem" , tymczasem Ty głosisz wprost
> coś przeciwnego. Taka inicjacja do dopiero manipulacja seksem!

czy zrealizowanie dążenia syna do zbliżenia z matką za zgodą ojca jest
spełnieniem potrzeby dziecka czy manipulacją? Bo takie pragnienie syna
nie jest moim wymysłem lecz rezultatem obserwacji już kilku pokoleń
psychologów i pedagogów.

Ja natomiast przeżyłem prowokację mojej córki, która - aczkolwiek bardzo
delikatnie - prowokowała mnie do współżycia. Mam więc informacje nie od
kogoś lecz przekonałem się na własnej skórze, że dziewczynki mają
pragnienia seksualne w stosunku do swoich ojców. I obserwując zachowania
innych dzieci mogę własne doświadczenie uogólniać.

Akt inicjacji seksualnej dziecka z rodzicami to wzorcowanie, to
emocjonalne utrwalenie przez dziecko w jego podświadomości wzorców
zachowań kobiety i mężczyzny. Nie jest też chyba tajemnicą, że kobiety
wybierają sobie za partnerów osobników podobnych do ich ojców a
mężczyźni kobiety podobne do ich matek. I nie ma w tym akcie wywołanym
przez dziecko niczego z manipulacji seksualnej; jest tylko wola
przekazania wzoru i uświadomienie sobie przez dziecko, że od tej chwili
jest panem samego siebie i że otrzymało wszelka wiedzę niezbędną do
zachowania gatunku. Jak już wspominałem to nie rodzic inicjuje taki akt
lecz dziecko, któremu rodzice w trakcie długiego wychowania mają
uświadomić jedynie taka możliwość a do dziecka należy decyzja.

Akt inicjacji to emocjonalne zrównanie się syna z ojcem na matce lub
córki z matką na ojcu. Od tej chwili syn staje się równy ojcu; jeżeli
syn tego nie przeżyje, to ojciec staje się dla niego nieosiągalnym
bogiem z którym walczy o to by okazać się od ojca lepszym jeżeli nie
może mu być równy. Tak samo zachowuje się córka jeżeli jej matka nie
zgodzi się na akt seksualny z ojcem. Tak dla syna jak i dla córki nie ma
znaczenia to, że rodzice nie zezwalają na taki akt dlatego, że są tego
nieświadomi lub dlatego, że w takim zakazie zostali sami wychowani.
Dziecko domaga się wiedzy, "wiedzy z drzewa wiedzy i życia".

Zakazanie inicjacji przez rodziców oznacza dla dziecka, że jest ktoś
dlań nieosiągalny, ktoś kto poniża je zakazując i ograniczając dostęp do
wiedzy. Jakiś  b ó g  któremu nie można się sprzeciwić i który karze za
próby wyzwolenia się spod jego nakazów i zakazów.

LeoTar



zdumiony pisze:
> W dniu 2015-02-03 o 20:42, LeoTar pisze:

>> czy zrealizowanie dążenia syna do zbliżenia z matką za zgodą ojca jest
>> spełnieniem potrzeby dziecka czy manipulacją? Bo takie pragnienie syna

> żaden normalny nie dąży

Ponieważ panuje odwieczny zakaz i pragnienia zostają - przez zakazowe
wychowanie - wyparte i ukryte w podświadomości. Ale mimo tego można
zaobserwować przyciąganie między dzieckiem i rodzicem płci przeciwnej.
To zostało zaobserwowane przez wielu fachowców od pedagogiki, którzy
odrzucili tzw. "czarną pedagogikę". Nie darmo Freud uchwycił sedno
sprawy w kompleksie Edypa a Jung rozszerzył pojęcie na dziewczynki jako
kompleks Elektry.

LeoTar



zdumiony pisze:
> W dniu 2015-02-03 o 20:42, LeoTar pisze:

>> Ja natomiast przeżyłem prowokację mojej córki, która - aczkolwiek bardzo
>> delikatnie - prowokowała mnie do współżycia. Mam więc informacje nie od

> Więc albo Twoja córka została patologicznie wychowana, albo po prostu to
> Ty miałeś chęć na nią i uważałeś że Cię prowokowała, często mężczyźni
> twierdzą że są prowokowani, podczas gdy kobiecie nawet przez myśl nie
> przejdzie.

Zdaje się, że nie masz rodziny więc skąd nagle ta wiedza na temat
dziewcząt i kobiet? Poza tym dziecko jest dla mnie niczym świętość i
nigdy nie odważyłbym się by sięgnąć po córkę. Ale Ty nie masz raczej
wiedzy przydatnej do dyskutowania w tym obszarze.


> Ale zostawmy sprawy kulturowe i skupmy się na czystym biologizmie. O ile
> stosunki młodszej kobiety ze starszym mężczyzną są naturalne to
> odwrotnie jest czymś niespotykanym. Nie zdarza się by mężczyzna napalał
> się na starszą o pokolenie kobietę, chyba że jest na narkotykach. Młody
> mężczyzna marzy o młodej kobiecie.

16-18 lat różnicy to znowu nie tak wiele tym bardziej, że chodzi o
finalny akt przekazywania wiedzy i wdrukowanie w podświadomość dziecka
poczucia równości z rodzicem. Bo uważam, że w takim mniej więcej wieku
dzieci powinny być gotowe do inicjacji seksualnej. Rodzic dla dziecka to
obiekt specjalny, wzorcowy.

LeoTar



zdumiony pisze:
> W dniu 2015-02-03 o 21:17, LeoTar pisze:

>> Zdaje się, że nie masz rodziny więc skąd nagle ta wiedza na temat
>> dziewcząt i kobiet? Poza tym dziecko jest dla mnie niczym świętość i
>> nigdy nie odważyłbym się by sięgnąć po córkę. Ale Ty nie masz raczej

> i całe szczeście że nie sięgnąłeś


>> wiedzy przydatnej do dyskutowania w tym obszarze.

> to dlaczego uważasz że dla niej ojciec nie świętość? Nie trzeba mieć
> dzieci aby wiedzieć o kobietach i mężczyznach że mężczyzna zwala swoją
> winę za to że się podniecił na kobietę. Na przykład ooo..specjalnie
> kręciła biodrami, tak jakby budowa kobiet nie zmuszała ich do tego.

Schodzisz do poziomu globa. EOT

LeoTar



glob pisze:
> LeoTar napisał:
>> zdumiony pisze:
>>> W dniu 2015-02-03 o 21:17, LeoTar pisze:

>>>> Zdaje się, że nie masz rodziny więc skąd nagle ta wiedza na temat
>>>> dziewcząt i kobiet? Poza tym dziecko jest dla mnie niczym świętość i
>>>> nigdy nie odważyłbym się by sięgnąć po córkę. Ale Ty nie masz raczej

>>> i całe szczeście że nie sięgnąłeś


>>>> wiedzy przydatnej do dyskutowania w tym obszarze.

>>> to dlaczego uważasz że dla niej ojciec nie świętość? Nie trzeba mieć
>>> dzieci aby wiedzieć o kobietach i mężczyznach że mężczyzna zwala swoją
>>> winę za to że się podniecił na kobietę. Na przykład ooo..specjalnie
>>> kręciła biodrami, tak jakby budowa kobiet nie zmuszała ich do tego.

>> Schodzisz do poziomu globa. EOT

> No zejść do twojego poziomu będzie trudno, bo to jedno z najpoważniejszych
> zboczeń co prezentujesz.

Gdybyś był w stanie myśleć nie przez pryzmat kulturowego zakazu
wyłącznie, i gdybyś był w stanie dostrzec wielorakie korzyści które dla
ludzkości przyniosłoby zwolnienie od tego zakazu to przestałbyś pisać
bzdury. Na razie jednak nie widać byś był zdolny do samodzielnego i
krytycznego myślenia o problemach ludzkości.

LeoTar



Qrczak pisze:
> Dnia 2015-02-03 21:02, obywatel zdumiony uprzejmie donosi:
>> W dniu 2015-02-03 o 20:42, LeoTar pisze:

>>> Ja natomiast przeżyłem prowokację mojej córki, która - aczkolwiek bardzo
>>> delikatnie - prowokowała mnie do współżycia. Mam więc informacje nie od

>> Więc albo Twoja córka została patologicznie wychowana, albo po prostu to
>> Ty miałeś chęć na nią i uważałeś że Cię prowokowała, często mężczyźni
>> twierdzą że są prowokowani, podczas gdy kobiecie nawet przez myśl nie
>> przejdzie.
>> Ale zostawmy sprawy kulturowe i skupmy się na czystym biologizmie. O ile
>> stosunki młodszej kobiety ze starszym mężczyzną są naturalne to
>> odwrotnie jest czymś niespotykanym. Nie zdarza się by mężczyzna napalał
>> się na starszą o pokolenie kobietę, chyba że jest na narkotykach. Młody
>> mężczyzna marzy o młodej kobiecie.

> Ale zdarza się, że ojciec się napala na córkę. I to się w fachowej
> terminologii nazywa.
> Q

Qrko. A moja była, pod moja nieobecność, rozbierała się do naga i
paradowała przed synami. To jak to nazwać?

LeoTar



Qrczak pisze:
> Dnia 2015-02-04 08:10, obywatel LeoTar uprzejmie donosi:
>> Qrczak pisze:
>>> Dnia 2015-02-03 21:02, obywatel zdumiony uprzejmie donosi:
>>>> W dniu 2015-02-03 o 20:42, LeoTar pisze:

>>>>> Ja natomiast przeżyłem prowokację mojej córki, która - aczkolwiek bardzo
>>>>> delikatnie - prowokowała mnie do współżycia. Mam więc informacje nie od

>>>> Więc albo Twoja córka została patologicznie wychowana, albo po prostu to
>>>> Ty miałeś chęć na nią i uważałeś że Cię prowokowała, często mężczyźni
>>>> twierdzą że są prowokowani, podczas gdy kobiecie nawet przez myśl nie
>>>> przejdzie.
>>>> Ale zostawmy sprawy kulturowe i skupmy się na czystym biologizmie. O
>>>> ile stosunki młodszej kobiety ze starszym mężczyzną są naturalne to
>>>> odwrotnie jest czymś niespotykanym. Nie zdarza się by mężczyzna napalał
>>>> się na starszą o pokolenie kobietę, chyba że jest na narkotykach. Młody
>>>> mężczyzna marzy o młodej kobiecie.

>>> Ale zdarza się, że ojciec się napala na córkę. I to się w fachowej
>>> terminologii nazywa.
>>> Q

>> Qrko. A moja była, pod moja nieobecność, rozbierała się do naga i
>> paradowała przed synami. To jak to nazwać?

> Synom wtedy coś stało (się)?
> Q

Matka zachęcająca seksualnie synów nie popełnia błędu natomiast jak jej
córka prowokuje ojca to winien jest ojciec? Dość pokrętna logika, według
której zawsze winien jest mężczyzna. Winien jest tego, że matce brakuje
poczucia własnej wartości i by się dowartościować kieruje ona swoje
zainteresowanie na młodszych oraz bezbronnych i uzależnionych od niej
mężczyzn (synów). Czy nie warto się zastanowić dlaczego tak postępuje?
Bo takie postępowanie kobiety-matki jest zarzewiem konfliktu między
synami a ojcem.

LeoTar



Qrczak pisze:
> Dnia 2015-02-04 18:59, obywatel LeoTar uprzejmie donosi:
>> Qrczak pisze:
>>> Dnia 2015-02-04 08:10, obywatel LeoTar uprzejmie donosi:
>>>> Qrczak pisze:
>>>>> Dnia 2015-02-03 21:02, obywatel zdumiony uprzejmie donosi:
>>>>>> W dniu 2015-02-03 o 20:42, LeoTar pisze:

>>>>>>> Ja natomiast przeżyłem prowokację mojej córki, która - aczkolwiek bardzo
>>>>>>> delikatnie - prowokowała mnie do współżycia. Mam więc informacje nie od

>>>>>> Więc albo Twoja córka została patologicznie wychowana, albo po prostu to
>>>>>> Ty miałeś chęć na nią i uważałeś że Cię prowokowała, często mężczyźni
>>>>>> twierdzą że są prowokowani, podczas gdy kobiecie nawet przez myśl nie
>>>>>> przejdzie.
>>>>>> Ale zostawmy sprawy kulturowe i skupmy się na czystym biologizmie. O
>>>>>> ile stosunki młodszej kobiety ze starszym mężczyzną są naturalne to
>>>>>> odwrotnie jest czymś niespotykanym. Nie zdarza się by mężczyzna napalał
>>>>>> się na starszą o pokolenie kobietę, chyba że jest na narkotykach.
>>>>>> Młody mężczyzna marzy o młodej kobiecie.

>>>>> Ale zdarza się, że ojciec się napala na córkę. I to się w fachowej
>>>>> terminologii nazywa.
>>>>> Q

>>>> Qrko. A moja była, pod moja nieobecność, rozbierała się do naga i
>>>> paradowała przed synami. To jak to nazwać?

>>> Synom wtedy coś stało (się)?
>>> Q

>> Matka zachęcająca seksualnie synów nie popełnia błędu natomiast jak jej
>> córka prowokuje ojca to winien jest ojciec? Dość pokrętna logika, według
>> której zawsze winien jest mężczyzna. Winien jest tego, że matce brakuje
>> poczucia własnej wartości i by się dowartościować kieruje ona swoje
>> zainteresowanie na młodszych oraz bezbronnych i uzależnionych od niej
>> mężczyzn (synów). Czy nie warto się zastanowić dlaczego tak postępuje?
>> Bo takie postępowanie kobiety-matki jest zarzewiem konfliktu między
>> synami a ojcem.

> Jeśli zdarzenie, kiedy córka biegnie przez pokoje z gołym dupskiem (np.
> zapomniała zabrać ze sobą do łazienki piżamkę czy ręcznik), u ojca
> wywołuje podniecenie, oznacza jasno, prosto i zdecydowanie, że to ojciec
> ma problem ze sobą. Nie córka. Nie matka. Nie UFO.
> I żeby Ci nie było szczególnie szowinistycznie: kiedy goły tyłek syna
> niezdrowo jara matkę, to matka ma problem. Nie syn i nie UFO.

Nie, moja córka nie biegała nago przede mną. Żeby było jaśniej opowiem
krótko jak było. Pewnej niedzieli leżałem w łóżku z młodszym synem i
córką. Dla Twojej informacji: byliśmy ubrani w pidżamy. W pewnym
momencie Kasia obróciła się do mnie tyłem i wtuliła swoją pupę w moje
podbrzusze a po chwili zaczęła delikatnie poruszać pupą, tak, jakby
chciała sprawdzić czy uda się jej mnie podniecić. Musiałem się odwrócić
w drugą stronę by nie poczuła, że istotnie to się jej udało. I nie
obciążam ją za to poczuciem winy ale sam również nie czuję się winien.
To jej zachowanie stało się dla mnie, w późniejszym czasie, jednym z
argumentów na poparcie hipotezy wychowawczej, którą tutaj przedstawiam.

A szowinistką jesteś ponieważ chcesz tak obrócić to co jest napisane aby
pasowało to twierdzenia kobiet, że i tak zawsze jest winien mężczyzna.
Wyraźnie napisałem, że moja była żona paradowała nago przed naszymi
synami podczas mojej nieobecności. Uważam, że dzieci powinny być
zapoznawane z nagością obojga rodziców od samego początku. Podkreślam, 
z nagością obojga rodziców a nie tylko jednego. Zachowanie rodzica w
pojedynkę może wskazywać na to że rodzic rozbierający się przed dziećmi
indywidualnie chce wywołać u dzieci zainteresowanie swoim seksem.

Nade wszystko chciałbym jednak byś zrozumiała, że nie jest moim celem
szukanie winnych: czy winnym jest mężczyzna czy też winną jest kobieta.
Chodzi o to by zrezygnować z wzajemnego obciążania się winą bo uważam,
że odwieczny konflikt między Kobietą i Mężczyzną został wywołany przez
nieświadomość obojga a zatem żadne z nich nie jest winne.


> Dorabianie do takich sytuacji pewnych prezentowanych już teorii wskazuje
> na problem potężny.

Przemoc i okrucieństwo ludzi, tak mężczyzn jak i kobiet, jest faktem.
Przemoc prowadzi do zagłady a więc mamy rzeczywiście potężny problem i
chyba nic złego w tym, że poszukujemy - tak świadomie jak i nieświadomie
- rozwiązania tego problemu. Seks od zawsze wzbudzał wielkie emocje i
rodził nadzieje. Moje doświadczenia życiowe doprowadziły mnie do
wniosków, które mam odwagę przedstawiać publicznie i chętnie będę
dyskutował z każdym, kto potrafi z szacunkiem rozmawiać o sprawach
wychowania seksualnego. Bo właśnie w tej sferze ludzkiego życia
doszukałem się przyczyny wszelkiego zła, zjawiska, które zostało uznane
za tabu nie do dyskutowania. Żeby móc się świadomie opowiedzieć za lub
przeciw mojej hipotezie nie można jednak chować głowy w piasek i
odwoływać się do tradycji z jej zakazami i nakazami. Trzeba spojrzeć
prawdzie w oczy.

Dotychczasowe wychowanie, a właściwie brak wychowania seksualnego
sprawia, że nad sferą seksualna dominują kobiety. Dzięki seksowi
sprawują nad mężczyznami władzę, są zdolne poniżać mężczyzn. Ale z
drugiej strony ta władza obraca się przeciwko kobietom gdyż w
małżeństwach czują się niczym prostytutki (pisałem o tym wiele razy).
Władza za życie w poniżeniu?  Czy to warto? I napędzanie rywalizacji
wśród mężczyzn aż do wzajemnego wyniszczania się... Czy o to chodzi czy
też o to by obie płci żyły ze sobą w zgodzie, by współpracowały ze sobą.

Ja doszukałem się praprzyczyny przemocy w zakazie, wszak zakaz jest
najprostszym sposobem poniżenia człowieka przez człowieka (przemocą
emocjonalną), a zaczyna się od poniżenia dziecka przez nieświadomego
rodzica. A później to już leci jak z górki i spirala przemocy rozkręca
się na dobre. I im bardziej zagłębiam się w temat tym bardziej
przekonywające widzę uzasadnienie dla mojej hipotezy. Dlatego Qrko
zapraszam do szczerej rozmowy na temat zamiast obrzucania się epitetami.

> Q

LeoTar



XL pisze:
> Dnia Thu, 05 Feb 2015 19:42:08 +0100, Qrczak napisał(a):
>> Dnia 2015-02-05 18:51, obywatel FEniks uprzejmie donosi:
>>> W dniu 2015-02-05 o 18:05, Qrczak pisze:

>>>> Nie mam o czym rozmawiać z kimś, kto się podnieca na widok własnego
>>>> dziecka i jeszcze w nie same wmawia intencję seksualnej prowokacji.

>>> Na szczęście został izolowany (miejmy nadzieję, że skutecznie), i może
>>> sobie co najwyżej pojęczeć w necie.
>>> Choć i tu najlepiej by było pójść nam drogą izolacji.

>> Zwykle ignoruję.
>> Q

> Nie zauważylam.

Wprowadzenie inicjacji seksualnej dzieci wśród rodziców spowoduje, że
wyzwolone przez rodziców dzieci, teraz już pełnoprawne kobiety i
mężczyźni, będą miały głęboko osadzone poczucie własnej wartości i nie
będą musiały budować swojego bytu przez wzajemne wykorzystywanie się z
czym mamy do czynienia obecnie przy obowiązującej zakazowo-nakazowej
metodzie wychowawczej. Sam zakaz ustanowiony przez rodzica jest
poniżaniem dziecka, a więc najprostszą formą przemocy psychicznej
(emocjonalnej) rodzica w stosunku do dziecka.

Nie dość tego, że zakaz jest przemocą to tworzy on wokół życia
seksualnego ludzi otoczkę tajemniczości, czegoś co jest dostępne tylko
wtajemniczonym a niedostępne całej reszcie. Tymi wtajemniczonymi są
kobiety, które w pierwszej kolejności manipulują mężczyznami, a
właściwie tylko poczuciem własnej wartości mężczyzn, którym tego
poczucia własnej wartości brakuje ponieważ nie przeżyli inicjacji
seksualnej wśród swoich rodziców i nie stali się równi swoim ojcom
(bogom). Kobiety manipulują podświadomymi lękami mężczyzn, którzy według
obowiązującej tradycji powinni być tytanami seksu a nie zawsze są.
Kobiety manipulują seksem i mężczyznami ponieważ nie obawiają się tego,
że kiedykolwiek mogą się okazać seksualnie niewydolne. W ten sposób
sprawują sprawować nad męskim stadem władzę i kontrolę, gdyż mogą
nagradzać mężczyzn pokornych i zaspokajających potrzeby (wolę) kobiet a
karać tych (np. przez izolowanie, patrz wyżej na komentarz FEniks-a),
którzy nie zamierzają się woli kobiet podporządkować. Ludzkie stado
działa w taki sposób od samego początku.

I chociaż handel seksem jest w konsekwencji dla kobiety procederem
obrzydliwym to jednak nie chce ona z tego zrezygnować, gdyż dzięki
małżeńskiej prostytucji sprawuje ona kontrolę (władzę) nad mężczyzną. A
ta władza tak jak i każda inna deprawuje tego, kto władzę sprawuje.
Zdeprawowana jest więc i zbiorowa kobieta ale broni zawzięcie tego, co
sprawia jej satysfakcję i pozwala kompensować brak poczucia własnej
wartości wyniesiony z domu rodzinnego dzięki jej własnej matce, która
nie pozwoliła córce na inicjację seksualną z jej ojcem. Córka, tak jak i
jej matka zaczyna budować swoją rzeczywistość wykorzystując swego
partnera w taki sam, bezwzględny sposób jak to czyniła z jej ojcem jej
matka.

Odtajnienie przed dziećmi przez ich rodziców rodzicielskiego życia
seksualnego to pierwszy krok ku uwolnieniu rodziny od tajemniczości.
Zapoznanie dzieci z uczuciami i emocjami płynącymi z pożycia seksualnego
rodziców, ukazanie więziotwórczej roli seksu w życiu rodziców oraz ich
wzajemnych relacji uczuciowych to zadanie edukacji seksualnej. Edukacji
przez doświadczenie, udostępnienie dzieciom bez tajemnic wszystkiego co
dotyczy życia człowieka i jego powielania się. Jest jednak pewien
warunek, życie rodziców nie może być fałszywe, obłudne i nie może
zawierać tajemnic, bo jak już wyżej pokazałem tajemnice mają to do
siebie, że można je wykorzystać do manipulacji i podporządkowania sobie
drugiego człowieka. A ponieważ dzieci uczą się przez doświadczenie więc
uczą się również niewolniczego i patologicznych relacji między rodzicami.

Rozumiem te Panie zajmujące miejsce na początku tego maila. One zdobyły
władzę dzięki tajemnicy życia seksualnego i manipulowaniu ta tajemnicą.
Są niczym przyspawane do tej władzy, którą nad mężczyznami zdobyły. A
poza tym jak tu się przyznać do tego, że się manipulowało, oszukiwało i
zasłaniało bolącą głową by nie uprawiać wstrętnego seksu. Bo przecież
seks może być wspaniały, tak wspaniały, że człowiek może góry przenosić.
Moja koncepcja rozwala wprawdzie tajemnicę, dzięki której kobiety
sprawują wprawdzie władzę, ale oferuje w zamian to wszystko o czym
wszyscy marzymy a czego nie dali nam nasi praprzodkowie gdyż byli po
prostu nieświadomi swoich obowiązków wobec dzieci.

LeoTar



Qrczak pisze:
> Dnia 2015-02-08 10:43, obywatel Trybun uprzejmie donosi:
>> W dniu 2015-02-06 o 23:34, Fragi pisze:
>>> Dnia Thu, 05 Feb 2015 20:53:34 +0100, Trybun napisał(a):
>>>> W dniu 2015-02-05 o 18:05, Qrczak pisze:

>>>>> Szczerze?
>>>>> Nie mam o czym rozmawiać z kimś, kto się podnieca na widok własnego
>>>>> dziecka i jeszcze w nie same wmawia intencję seksualnej prowokacji.
>>>>> Q

>>>> Ale dlaczego nie? Choćby dlatego aby wyjaśnić Leo Tarowi

>>> Optymista z Ciebie...

>> No dobrze, ale mogłaby chociaż postarać się wytłumaczyć Leo że to
>> właśnie on jest w błędzie...


>>>> że tak (z
>>>> takiego czy innego powodu), się postępować nie godzi. Boisz się że
>>>> Twoje argumenty w tej kwestii mogą zostać obalone?

>>> Bać się obalenia argumentów?? Przez LeoTara?? Ładnie po Polsku
>>> napiszę: nie rozśmieszaj mnie :)))

>> No wobec tego czym wytłumaczysz strusia postawę Qry? Jak dla mnie, to
>> zwyczajnie boi się polemiki z Leo Tarem.

> Słabiutko, Trybunie, musisz się jeszcze trochę postarać.

Wyniośle, jak to księżniczka, odrzekła Qrka.

LeoTar



ikka pisze:
> W dniu 2015-02-03 o 18:33, LeoTar pisze:
>> zdumiony pisze:
>>> W dniu 2015-02-03 o 18:09, LeoTar pisze:

>>>> Łatwiej jest "grzebać" w materii aniżeli poszukiwać przyczyn mutacji w
>>>> sferze psychiki, w sferze życia emocjonalnego kobiety.

>>> Masz obsesję na tym punkcie?

>> Jeżeli takiego związku nie dostrzegasz to Twoja sprawa. Ja mam w
>> rodzinie przypadki chłopców z wadami genetycznymi w kolejnych
>> pokoleniach, których matki cierpiały/ią z powodu bardzo poważnych
>> zaburzeń emocjonalnych. Jeden z nich to mój syn a drugi to wnuczek.
>> Prześledziłem dokładnie historie życia emocjonalnego obydwu kobiet i nie
>> mam żadnych wątpliwości co do tego, że przyczyna zaburzeń genetycznych u
>> dzieci leży w psychice matek.

> ale masz na to jakieś dowody?

No właśnie je podałem.

A jeśli chodzi o detale to musiałbym napisać autobiografię. :-)

LeoTar



ikka pisze:
> W dniu 2015-02-03 o 20:54, LeoTar pisze:
>> ikka pisze:
>>> W dniu 2015-02-03 o 18:33, LeoTar pisze:
>>>> zdumiony pisze:
>>>>> W dniu 2015-02-03 o 18:09, LeoTar pisze:

>>>>>> Łatwiej jest "grzebać" w materii aniżeli poszukiwać przyczyn
>>>>>> mutacji w sferze psychiki, w sferze życia emocjonalnego kobiety.

>>>>> Masz obsesję na tym punkcie?

>>>> Jeżeli takiego związku nie dostrzegasz to Twoja sprawa. Ja mam w
>>>> rodzinie przypadki chłopców z wadami genetycznymi w kolejnych
>>>> pokoleniach, których matki cierpiały/ią z powodu bardzo poważnych
>>>> zaburzeń emocjonalnych. Jeden z nich to mój syn a drugi to wnuczek.
>>>> Prześledziłem dokładnie historie życia emocjonalnego obydwu kobiet i
>>>> nie mam żadnych wątpliwości co do tego, że przyczyna zaburzeń
>>>> genetycznych u dzieci leży w psychice matek.

>>> ale masz na to jakieś dowody?

>> No właśnie je podałem.
>> A jeśli chodzi o detale to musiałbym napisać autobiografię. :-)

> Zarzucasz grupę bredniami, które sobie uroiłeś w swojej chorej głowie i
> dorabiasz do nich ideologię.
> Z dwóch wątpliwych przypadków wyciągasz wnioski, które rozciągasz na
> całą populację.
> Na razie masz kretyńską hipotezę, zero wiarygodnych danych i nie
> potrafisz udowodnić związku przyczynowo-skutkowego.

Z taką mądrością i jednoznacznością trudno dyskutować.

LeoTar



Dirko pisze:
> Użytkownik "LeoTar" <LeoTar@wp.pl> napisał w wiadomości
> news:mar0fj$bfb$1@node2.news.atman.pl...

>> Ja mam w
>> rodzinie przypadki chłopców z wadami genetycznymi w kolejnych
>> pokoleniach, których matki cierpiały/ią z powodu bardzo poważnych
>> zaburzeń emocjonalnych. Jeden z nich to mój syn a drugi to wnuczek.
>> Prześledziłem dokładnie historie życia emocjonalnego obydwu kobiet i
>> nie mam żadnych wątpliwości co do tego, że przyczyna zaburzeń
>> genetycznych u dzieci leży w psychice matek.

> A jeżeli kobiety są w porządku to gdzie przyczyna?

Zapoznaj się z tym co i dlaczego chcą robić Brytyjczycy.
A zapłodniona komórka jajowa rozwija się nie w próżni lecz w organizmie
kobiety i jest zasilana z organizmu matki. Złe i niekontrolowane emocje
powodują zaburzenia w funkcjonowaniu organizmu kobiety (stres, napięcia,
blokady w przepływie informacji, etc.), który produkuje ekstra nie to co
powinien, czyli toksyny.  Te toksyny, pomimo barier ochronnych jajeczka,
przedostają się doń i mogą wywołać zaburzenia w tworzeniu łańcuchów DNA
czyli mogą wywoływać nie podlegające żadnej kontroli mutacje informacji
genetycznej. Tak to więc kobieta jest bezpośrednio odpowiedzialna za
powstawanie mutacji.

Inna sprawa to współodpowiedzialność mężczyzny za dopuszczenie do
powstania aż tak wielkich i złych emocji w psychice kobiety, że na
skutek działania tych emocji organizm kobiety produkuje aż tak silne i
destrukcyjne trucizny.

LeoTar

 
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego