Macierzyństwo jako próba psychoterapii kobiety. - Rocznik 2015

Idź do spisu treści

Menu główne:

Macierzyństwo jako próba psychoterapii kobiety.

Lato 2015

Data: Sun, 16 Aug 2015 10:00:28 +0200
Nadawca: LeoTar <LeoTar@wp.pl>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

Dlaczego kobiety są tak zdeterminowane w dążeniu do posiadania dziecka? Czy dążenie kobiety do posiadania dziecka jest ślepym dążeniem do zachowania gatunku czy też jest równie ślepym dążeniem do zaspokojenia jej własnych potrzeb emocjonalnych zaburzonych przez uzależniające relacje z matką?

Stosując moją hipotezę (o konieczności inicjacji seksualnej dzieci wśród rodziców) do opisu relacji emocjonalnych między rodzicami a dziećmi dochodzę do takich oto wniosków: brak inicjacji seksualnej dzieci według mojego modelu wywołuje u dzieci deficyt emocjonalnej wiedzy o życiu seksualnym. Dziecko tej wiedzy potrzebuje do poczucia własnej wartości by mogło świadomie i odpowiedzialnie podejmować w życiu wszelkie decyzje. Niedostarczenie dziecku tej wiedzy przez  rodzica powoduje więc uzależnienie dziecka od rodzica (tak jak alkoholika od alkoholu) i patologiczny brak poczucia własnej wartości. Dorastające dzieci starają się ten brak wiedzy uzupełnić przez doświadczanie z osobami obcymi, by tę wiedzę posiąść, ale takie akcje skazane są na niepowodzenie, gdyż ci, z którymi doświadczają są, równie jak one, skażeni przez swoich rodziców. Zamiast więc zdobywania wiedzy toczy się walka o to, komu uda się zaspokoić siebie samego kosztem partnera, kopia relacji z domu rodzinnego.

W tej walce przewagą kobiety jest to, że w wyniku poszukiwania wiedzy może stać się matką dziecka, które całkowicie uzależnia od siebie od samego momentu poczęcia, i może całkowicie zrezygnować z uprawiania seksu z ojcem dziecka ponieważ swoje potrzeby może (i czyni to) zaspokajać wykorzystując bezbronne dziecko. Istnieje jeszcze drugi powód dla którego kobieta-matka zaczyna unikać współżycia z ojcem dziecka, a jest nim poczucie poniżania się z uprawiania seksu z partnerem. Kobieta-matka, która nie wyniosła z domu głęboko zakorzenionego poczucia własnej wartości (bo nie zrównała się z matką w akcie inicjacji seksualnej wśród rodziców) nie ufa partnerowi (bo też nie może mu ufać jako że i on  nie przeżył inicjacji seksualnej w rodzinie) więc decyduje się na korzystanie z jego pomocy nie na zasadzie dobrowolnej współpracy lecz musi go sobie podporządkować i kontrolować jego postępowanie, gdyż nie ufa. W celu osiągnięcia tego celu wykorzystuje seks, a właściwie fakt, że może współżyć z partnerem pod kontrolą, nie czerpiąc ze współżycia satysfakcji ponieważ traktuje seks jak towar na sprzedaż. Jest to zwyczajna prostytucja małżeńska, która zamienia się stopniowo w piekło samoponiżenia, z którego kobieta stara się uwolnić odrzucając partnera. Robi to jednak w taki sposób aby to jego obciążyć poczuciem winy za to na co sama podświadomie się zdecydowała gdyż tak została bezwiednie wychowana przez swoją matkę, która taką właśnie praktykę stosowała w stosunku do swojego partnera. A dzieci uczą się przez obserwowanie, naśladowanie i doświadczanie z rodzicami jako swoimi pierwszymi i najważniejszymi autorytetami więc przejmują od rodziców wszystko, i dobre i złe.

Czy nie jest zatem macierzyństwo i jej relacje z dzieckiem próbą rozwiązania problemów emocjonalnych kobiety, które swój początek mają w jej błędnych relacjach z matką zakazującą  inicjacji seksualnej córki w trójkącie matka-córka-ojciec? Nie tylko zresztą kobiety. Problem braku poczucia własnej wartości i niedojrzałości emocjonalnej w momencie opuszczania gniazda rodzinnego i zakładania własnej rodziny dotyczy dzieci płci obojga i wymaga  rozwiązania systemowego, które można osiągnąć tylko przez zmianę paradygmatu wychowawczego. Jego esencją będzie wychowanie seksualne od kołyski połączone z inicjacją seksualną dzieci wśród rodziców w chwili osiągnięcia przez nie dojrzałości fizycznej i społecznej, przed założeniem nowych rodzin. Macierzyństwo przyśpiesza rozwój emocjonalny kobiety wychowanej według obowiązującej doktryny wychowawczej ale nawet samodzielność ekonomiczna nie dostarcza jej pełnego poczucia własnej wartości, którą można osiągnąć tylko przez zrównanie się z córki z matką w akcie inicjacji seksualnej. Ten deficyt jest trudny do wyeliminowania nawet przy zastosowaniu długotrwałej psychoterapii.

Podobnie rzecz się ma w trudnych relacjach między synem i zakazującym ojcem, dla którego zgoda na akt seksualny syna z matką podczas inicjacji wydaje się czymś upokarzającym (dla ojca), jest pozbawieniem go prawa do posiadania kobiety. A przecież ani kobieta-matka ani mężczyzna-ojciec nie są nawzajem swoją własnością lecz jedynie Stwórcami, opiekunami i wychowawcami swoich dzieci. A najważniejsza wiedza, którą mają dzieciom przekazać to wiedza o ich, rodziców, życiu seksualnym. Życie bez tajemnic to warunek nie pozbawienia dziecka przyrodzonej mu wolności. Dopóki dziecko będzie wychowywane w otoczeniu tajemnic dopóty będzie zmuszane przez swoich opiekunów do bycia ich niewolnikiem, którzy leczą swoje emocjonalne rany, wyniesione ze swoich domów rodzinnych, przy pomocy dziecka. Tacy rodzice traktują dzieci jak swoich zakładników w opisywanym wielokrotnie „syndromie sztokholmskim”.


LeoTar



Data: Sun, 16 Aug 2015 15:10:04 +0200
Nadawca: LeoTar <LeoTar@wp.pl>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

Chiron pisze:
> Użytkownik "LeoTar" <LeoTar@wp.pl> napisał w wiadomości
> news:mqpg6h$ruh$1@node1.news.atman.pl...

>> Dlaczego kobiety są tak zdeterminowane w dążeniu do posiadania
>> dziecka? Czy dążenie kobiety do posiadania dziecka jest ślepym
>> dążeniem do zachowania gatunku

> Tak, z pewnością.

Chironie. Wciąłeś się w połowę zdania przez co straciło ono sens. To się
nazywa manipulacja; stosujesz ją a później narzekasz, że różni ludzie Ci
to wytykają. Jesteś nieuczciwy !


>> czy też jest równie ślepym dążeniem do zaspokojenia jej własnych
>> potrzeb emocjonalnych zaburzonych przez uzależniające relacje z matką?

> UWAGA! Manipulacja LeoTara!!!

A teraz na podstawie połowy mojego zdania zarzucasz mi manipulację,
której wcześniej sam się dopuściłeś. Jesteś nieuczciwy !


> Wciska nam tutaj, że KAŻDA matka ma
> zaburzone relacje emocjonalne ze swoją matką!

Bo tak jest.


> I nawet nie daje innej alternatywy - jedno, to biologia, a drugie -
> zaburzone relacje z własną matką. Leo - od_kiedy_tak_masz?

Nie da się oddzielić biologii od ducha. Jeżeli próbujesz tego dokonać to
jesteś... nieuczciwy !


> Dziwisz się, że mało kto podejmuje z Tobą dyskusje?

A nie pomyślałeś, że moje argumenty są tak przejrzyste i klarowne, że
coraz więcej tych, którzy oponowali zaczyna się ze mną zgadzać, nie mają
więc potrzeby dyskutować z oczywistościami? To Ty stosujesz pokrętne
wyjaśnienia, więc to z Tobą dyskutują gdyż się z Tobą nie zgadzają.
Przecież dyskusja możliwa jest tylko właśnie wtedy gdy istnieje różnica
poglądów.


> Weź może sobie popatrz na naszą ostatnią wymianę zdań: dla
> mnie jednoznacznie w niej stwierdzasz, że wprowadzenie Twojego modelu
> rodziny może się skończyć co najmniej tak samo tragicznie, jak podane
> przeze mnie 2 przykłady zadufanych w sobie psychologów, którym rząd USA
> dał wsparcie siłowe. Dla Ciebie to był eksperyment, coś fajnego. A
> ludzkie tragedie?

Nie patrzę na problem w kategoriach szczęście/nieszczęście jednostki
lecz w kategoriach trwania gatunku. A z tego co obserwujemy nie od
dzisiaj z tym bezpieczeństwem dla trwania gatunku jest coraz gorzej.
Skoro tak, to trzeba podejmować próby dokonania takich zmian, które
wyeliminują patologię z życia ludzi. Zmian, które wyeliminują, ogólnie
rzecz biorąc, przemoc.


> No cóż, zawszeć jakiś nawóz historii być musi.

Zgadzam się z Tobą całkowicie i tak jak Ty chciałbym uniknąć ofiar. Racz
jednak zauważyć, iż mimo naszej zgodności co do ofiar wiele ofiar już
zostało poniesionych przez ludzkość w imię wyzwolenia. Żadna jednak
wojna czy rewolucja nie odwoływała się do zmian systemowych w zakresie
wychowania a tylko oczekiwała, ba żądała, dalszych ofiar. Czas z tym
skończyć i dokonać tych zmian by przemoc znalazła się w lamusie. Ja
dałem propozycję i oczekuję rzetelnej dyskusji w przeciwieństwie do
Ciebie, który odwołujesz się tylko do tradycyjnych nakazów i zakazów
lecz sam nie masz żadnej konkretnej propozycji. Albo więc chcesz zmienić
świat albo schowaj głowę w piasek i nie odzywaj się bo przeczysz samemu
sobie.


> Tak jak w Górach Kardamonowych. Teraz nawet czemuś jankesi o tym milczą,
> a jak im się przypomni - to zmieniają temat. No co - było i minęło?! Nie,
> to trwa w świadomości i nieświadomości zarówno pojedyńczych ludzi, jak i
> społeczeńśtw. Trauma, którą im zafundowali podobni Tobie eksperymentatorzy.

Nie wiem co się działo w Górach Kardamonowych, więc mam prośbę oświeć
mnie. Być może innych to również zaciekawi.

Ale niezależnie od tego co się działo w tych górach to chwała im za to,
że dostrzegają problemy i coś chcą z nimi zrobić by uczynić ten świat
szlachetnym i pięknym w przeciwieństwie do takich obłudników i
fałszerzy (faszystów) jak Ty, którzy dalej końca własnego nosa nic nie
widzą gdyż tak im jest wygodnie. A może również dlatego, że brakuje wam
odwagi, podjęcia ryzyka i odpowiedzialności za próby dokonania zmian w
tym świecie. w zamian tego odwołujecie się do nieistniejącego boga,
który wam tę tchórzliwość wybaczy.


> I ciągnąć się będzie dalej, przez pokolenia. A ci, co
> te bezeceństwa wyprawiali- czy nawet po prostu wierzyli "faktom
> prasowym" dziś albo nie żyją, albo za cholerę nie chcą o tym pamiętać.
> Leo - do takich ludzi, "eksperymentatorów" jak Pol Pot, Bettelheim,
> LeoTar czy im podobni - powinno się strzelać w obronie własnej.

Trwaj więc w swoim gównie podświadomości, której boisz się naruszyć gdyż
zacznie niesamowicie cuchnąć że aż w końcu wygoni Cię z nory, w której
się zaszyłeś. Ale ode mnie Ci wara gdyż bronić się potrafię to po
pierwsze. A po drugie mam konstytucyjnie zagwarantowane prawo głoszenia
czegokolwiek do czego doszedłem własną krwawicą, własną ciężką pracą
nawet jeżeli takim jak Ty wydaje się to bezsensowne. Ty bronisz własnych
szańców gdyż boisz się zajrzeć w głąb samego siebie i ujawnić to co Cię
boli. Boisz się przeciwstawić temu do czego wdrożyli Cie Twoi rodzice
gdy nadal pozostają Twoimi bogami.


>> Stosując moją hipotezę (o konieczności inicjacji seksualnej dzieci
>> wśród rodziców) do opisu relacji emocjonalnych między rodzicami a
>> dziećmi dochodzę do takiego oto wniosku: brak inicjacji seksualnej
>> dzieci według mojego modelu wywołuje u dzieci deficyt emocjonalnej
>> wiedzy o życiu seksualnym. Dziecko tej wiedzy potrzebuje do poczucia
>> własnej wartości by mogło świadomie i odpowiedzialnie podejmować w
>> życiu wszelkie decyzje. Niedostarczenie dziecku tej wiedzy przez
>> rodzica powoduje więc uzależnienie dziecka od rodzica (tak jak
>> alkoholika od alkoholu) i patologiczny brak poczucia własnej wartości.
>> Dorastające dzieci starają się ten brak wiedzy uzupełnić przez
>> doświadczanie z osobami obcymi by tę wiedzę posiąść ale takie akcje
>> skazane są na niepowodzenie, gdyż ci, z którymi doświadczają są równie
>> jak one skażeni przez swoich rodziców. Zamiast więc zdobywania wiedzy
>> toczy się walka o to, kto zaspokoi się kosztem tego drugiego. W tej
>> walce przewagą kobiety jest to, że w wyniku poszukiwania wiedzy może
>> stać się matką dziecka, które całkowicie uzależnia od siebie od samego
>> momentu poczęcia. Czyż nie jest zatem macierzyństwo i jej relacje z
>> dzieckiem próbą rozwiązania problemów emocjonalnych kobiety, które
>> swój początek mają w jej błędnych relacjach z matką zakazującą
>> inicjacji seksualnej córki w trójkącie matka-córka-ojciec?

> Opisujesz wąskie grono ludzi silnie emocjonalnie zaburzonych, nagle
> stwierdzasz, że WSZYSCY są tacy- i zalecasz remedium: inicjację
> seksualną w rodzinie. Gdzie tu prosta logika?

Jesteś emocjonalnym niewolnikiem swoich rodziców - sam fakt zniewolenia
jest dowodem na Twoje zaburzenie emocjonalne Chironie.


> Chiron


LeoTar




Data: Sun, 16 Aug 2015 16:05:35 +0200
Nadawca: LeoTar <LeoTar@wp.pl>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

glob pisze:
> CookieM
>> W dniu 16.08.2015 o 14:02, glob pisze:

>>> On wszystko przerabia na swoje pedofilne wizje, a pedofil
>>> nienawidzi kobiet bo go przerażają, gdyż niedojrzały psychicznie,
>>> bo co to jest za oskarżenie że kobiety rodzą dzieci, to biologia a
>>> nie chęć uzależniania dziecka, trzeba być jebniętym aby brać te
>>> brednie na poważnie, że kobieta rodzi aby uzależniać dziecko, tylko
>>> jebnięty nienawistny pedofil sobie tak uroi i natychmiast masz ,
>>> postulat by jebać dzieci to nie będą uzależnione.

>> Moim zdaniem LeoTar nie oskarża kobiet za rodzenie dzieci, tylko za
>> to, wykorzystują je potem do rozgrywania w rodzinie i poza nią walki
>> o władzę. Bo walka płci /de facto/ istnieje. To nie rodzice mają
>> jebać dzieci, tylko dziecko ma wyjebać rodziców, mówiąc twoim
>> językiem.

> I uważasz że celem kobiety by mieć dziecko jest niszczyć faceta?  Bo
> tu mamy seksmisje, która u buraczków, a to jest niedojrzałość, tak
> wojuje,  bo to nie są ludzie aby osiągnąć porozumienie, skrajny
> egocentryzm, nie wychodzi dalej niż do własnej dupy i wszyscy są po to
> aby jego dupie było dobrze i wtenczas będą się szamotać, ale to
> wyrasta z niedojrzałość osobnika wiejskiego.

Powinieneś globiku przeczytać trochę ze starszych moich wypowiedzi a
wtedy nie pisałbyś o tym, że ja uważam, że kobiety chcą zniszczyć
mężczyzn. Dowiedziałbyś się wówczas, że moim zdaniem, kobiety
wykorzystują dzieci do tego by wywrzeć nacisk na mężczyzn by ci
zastanowili się i znaleźli rozwiązanie na wyjście z zaklętego kręgu
przemocy domowej. Moja propozycja uwolnienia ludzi od przemocy wyrosła
na bazie moich doświadczeń i obserwacji; mogę Ci się pochwalić, że
kobiety uważają mnie za bardzo bystrego obserwatora, same mi to mówią.
Faceci się mnie boją (patrz Chiron i jego groźby) gdyż widzą we nie
zagrożenie dla swoich złudnie stabilnych związków i dlatego mnie atakują
chociaż nie stanowię żadnego zagrożenia dla ich pozycji gdyż lojalność
wobec innych uważam za swój niezbywalny obowiązek.

Nie masz rodziny, nie masz takich doświadczeń, więc Ci podpowiem, że
kobiety, które nie potrafią rozmawiać ze swoimi mężami z obcymi facetami
rozmawiają całkiem otwarcie o przemocy domowej, która się dzieje w ich
rodzinach. A nie potrafią rozmawiać otwarcie ze swoimi mężami bo
nawzajem sobie nie ufają co wynika w prosty sposób z tego, że wiedza o
zaufaniu nie została im przekazana w domu rodzinnym z powodu...... o
którym Ci już zapewne wiadomo. :-) Kobiety nie ufają również do końca
sobie wzajemnie gdyż obawiają się "tej drugiej" jako potencjalnej
rywalki. Mówią tyle by zachować dla siebie trochę w tajemnicy przez co
udaje się im podtrzymać "spisek jajników" w stosunku do nieświadomych
mężczyzn oraz zachować wzajemną lojalność. Nie jest to do końca uczciwe
ale tak działają kobiety w rywalizującym otoczeniu o czym wspomniałem
kiedyś cytując fragment książki Paul'a Ekman'a "Dlaczego dzieci kłamią".
Przeczytaj ją, może się czegoś nauczysz.:-)


LeoTar




Data: Sun, 16 Aug 2015 19:08:20 +0200
Nadawca: LeoTar <LeoTar@wp.pl>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

glob pisze:

> Leo A ja myślałem że naturalnie kobiety rodzą dzieci, a nie po to aby
> wykorzystywać je do łomotania faceta. Masz przez zaburzenia pedofilne
> obraz kobiety potwora, dla zdrowego umysłu tak nie wygląda kobieta.

Kochany globku, nigdy nie miałem tak jasnego, klarownego i... zdrowego
spojrzenia na funkcjonowanie Kobiety jak teraz właśnie. To, że piszę
prawdę o tym jak działają kobiety wcale nie oznacza, że jestem wrogiem
kobiet - wręcz przeciwnie kocham je i rozumiem czemu służy przemoc, którą
serwują mężczyznom i dzieciom. Chcą się uwolnić od piekła zaserwowanego
im przez ich matki oraz od małżeńskiej prostytucji, z której
świadomością nie da się żyć. Siedzą w tym bagnie po same czubki włosów
i wołają do mężczyzn o pomoc by pomogli się im z tego szamba wyzwolić.
Tyle, że jest to wołanie po puszczy, gdyż mężczyźni zaślepieni przez
postępowanie swoich matek nie są w stanie dostrzec tego co się dzieje z
ich partnerkami. Dlatego kobiety używają dzieci niczym tarcz w walce o
swoja wolność licząc na to, że może na takie zagrożenie mężczyźni
zareagują. Do tego by zrozumieć ambiwalentność działań Kobiety trzeba
jednak wpierw stać się świadomym ojcem gotowym poświęcić własne
bezpieczeństwo i wygodę w imię wolności Dziecka.

By tę klarowność uzyskać w zrozumieniu Kobiety uzyskać musiałem odebrać
sporo kopniaków od kobiet, gdyż dzięki takim doświadczeniom zacząłem je
rozumieć. Ty nie masz motywacji by starać się je zrozumieć gdyż nie masz
dzieci, które wołałyby o pomoc. Ja to przeżyłem i jeśli nawet nie zdołam
pomóc już swoim dzieciom to może wiedza, którą udostępniam pozwoli innym
dzieciom żyć w pokoju, wolności i miłości. A Ty odejdziesz kiedyś z
wyobrażeniem swojej matki, która wpoiła Ci siebie jako ciągle krzywdzoną
przez Twego ojca kobiety, która tylko pozornie nie jest w stanie
skrzywdzić nawet muchy. Dlatego jesteś ślepy na ukryte działania kobiet.
Dlatego uważasz, że mężczyzna musi być podnóżkiem-niewolnikiem dla
każdej kobiety bo Ona to samo dobro. Nie jesteś w stanie dostrzec
bezwzględności w działaniach kobiet, działaniach, które zmuszają
mężczyzn do odzyskania świadomości i doprowadzenia do wyzwolenia płci
obojga. Taka nasza rola. :-)

LeoTar



Data: Sun, 16 Aug 2015 19:24:45 +0200
Nadawca: LeoTar <LeoTar@wp.pl>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

pam pisze:

> powiem krótko. stary , nieprzystojny dziad nad grobem jesteś, a że na
> szczęście widać wszystkiego nie zdążyłeś wypróbować to choć nie ma już
> czym, to ci wali na głowę choćby chorą demagogie pedofilsko-mizogińską w
> necie zostawić.
> PLONK
>
> zapomniałam jak się do KF wsadza :-(

Masz jakieś mocniejsze argumenty na moje wywody poza ad'personam?
Jeśli nie to spadaj niczym robaczywa śliwka.

LeoTar



Data: Sun, 16 Aug 2015 22:44:55 +0200
Nadawca: LeoTar <LeoTar@wp.pl>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

Chiron pisze:
> Użytkownik "LeoTar" <LeoTar@wp.pl> napisał w wiadomości
> news:mqqg9q$tof$1@node1.news.atman.pl...

>> Kochany globku, nigdy nie miałem tak jasnego, klarownego i... zdrowego
>> spojrzenia na funkcjonowanie Kobiety jak teraz właśnie. To, że piszę
>> prawdę o tym jak działają kobiety wcale nie oznacza, że jestem wrogiem
>> kobiet; wręcz przeciwnie kocham je i rozumiem czemu służy przemoc,
>> którą serwują mężczyznom i dzieciom. Chcą się uwolnić od piekła
>> zaserwowanego im przez ich matki oraz od małżeńskiej prostytucji, z
>> której świadomością nie da się żyć. Jak już w tym bagnie po same
>> czubki włosów i wołają do mężczyzn o pomoc by pomogli się im z tego
>> szamba wyzwolić. Tyle, że jest to wołanie po puszczy, gdyż mężczyźni
>> zaślepieni przez postępowanie swoich matek nie są w stanie dostrzec
>> tego co się dzieje z ich partnerkami. Dlatego kobiety używają dzieci
>> niczym tarcz w walce o swoja wolność licząc na to, że może na takie
>> zagrożenie mężczyźni zareagują. Do tego by zrozumieć ambiwalentność
>> działań Kobiety trzeba się jednak wpierw stać świadomym ojcem gotowym
>> poświęcić własne bezpieczeństwo i wygodę w imię wolności Dziecka.
>>
>> By tę klarowność uzyskać w zrozumieniu Kobiety uzyskać musiałem
>> odebrać sporo kopniaków od kobiet, gdyż dzięki takim doświadczeniom
>> zacząłem je rozumieć. Ty nie masz motywacji by starać się je zrozumieć
>> gdyż nie masz dzieci, które wołałyby o pomoc. Ja to przeżyłem i jeśli
>> nawet nie zdołam pomóc już swoim dzieciom o może wiedza, którą
>> udostępniam pozwoli innym dzieciom żyć w pokoju, wolności i miłości. A
>> Ty odejdziesz kiedyś z wyobrażeniem swojej matki, która wpoiła Ci
>> siebie jako ciągle krzywdzoną przez Twego ojca, kobiety, która tylko
>> pozornie nie jest w stanie skrzywdzić nawet muchy. Dlatego jesteś
>> ślepy na ukryte działania kobiet. Dlatego uważasz, że mężczyzna musi
>> być podnóżkiem-niewolnikiem dla każdej kobiety bo Ona to samo dobro.
>> Nie jesteś w stanie dostrzec bezwzględności w działaniach kobiet,
>> działaniach, które zmuszają mężczyzn do odzyskania świadomości i
>> doprowadzenie do wyzwolenia płci obojga. Taka nasza rola. :-)

> Tak patrzę na to, co robisz; jesteś sekowany przez tych, co nawet nie
> starają się zrozumieć, co piszesz. Nie czytają tego - bo poruszasz tematy
> tabu. I nie byłoby w tym niczego złego w moim przekonaniu- gdybyś Ty sam
> CHCIAŁ dyskutować. A nie chcesz.

No cóż. Ktoś kiedyś musiał wreszcie dotrzeć do jądra zakłamanych relacji
między Kobietą i Mężczyzną. Pech a może los chciał, że padło na mnie...
A to, że były to dotychczas tematy tabu nie upoważnia Cię do tego by mi
zakazywać rozmowy na ten temat zarzucając mi - paradoksalnie - że to ja
nie chcę dyskutować. Próbujesz fałszować rzeczywistość Chironie. Po raz
kolejny kłamiesz i to w jawny sposób.


> Z jednej strony ubierasz swoje teorie w strój naukowy, a z drugiej -
> pozbawiasz je cech falsyfikowalności.

Jetem daleki od odbierania naukowym fachowcom od psychiki ich chleba
powszedniego i dziwię się, że zarzucasz mi posługiwanie się językiem
naukowym, którego nie znam więc nie odważyłbym się nim posługiwać by nie
narazić się na śmieszność.
Nie rozumiem też zarzutu niefalsyfikowalności mojej hipotezy; na czym
miałaby niby ta falsyfikowalność polegać. Wyjaśnij mi proszę bo ja
jestem ciemny tłumok i nie pojmuję o co chodzi.


> Kiedy np ja Ci piszę, że kobiety, które tu opisujesz - to pewien margines
> i nie masz prawa rozciągać je na zachowania wszystkich kobiet - Ty to
> olewasz i piszesz, że dotyczy to wszystkich kobiet. To oczywista brednia
> - bo nie masz ku temu danych, by tak twierdzić. Ba! W tak bardzo
> zróżnicowanym świecie są przecież społeczności, gdzie relacje damsko -
> męskie są zupełnie różne od cywilizacji białego człowieka. Nie znasz tych
> kultur, nie masz żadnych badań nawet wśród ludzi swojej kultury - i
> stawiasz tezę nie dopuszczając do jej falsyfikowalności: wszystkie kobiety
> manipulują dziećmi przeciw swoim mężczyznom.

Słowo na słowo: a jaki Ty masz dowód na to, że to co opisuję jest tylko
zjawiskiem marginalnym? Może do tej pory zjawisko domowej przemocy
emocjonalnej, której dopuszczały i dopuszczają się kobiety, było przez
nie starannie maskowane dzięki feministycznej propagandzie i instytucjom
społecznym atakującym wyłącznie mężczyzn, gdyż sądami, prokuratorami,
opieką społeczną i wszelkimi instytucjami opiekuńczymi rządzą kobiety? I
te propagandowe babskie tuby kształtują świadomość społeczeństwa, w tym
zastraszonych mężczyzn, którzy zgadzają się na wszystko, w tym na
łamanie przez kobiety praw dzieci, byle tylko dostać od kobiety kawałek
uda do poużywania.

Co do tego jak wyglądają relacje damsko-męskie w kulturach innych niż
nasza to nie muszę ich wszystkich odwiedzić by odsłonić najważniejsze
elementy układanki na podstawie opisów wielu badaczy, którzy odwiedzili
najodleglejsze kultury w przestrzeni i - o ile to możliwe - w czasie.
Polegam na Malinowskim, Frazerze i innych antropologach oraz badaczach
zjawisk skrajnych o czym możesz się przekonać zaglądając do mojej
biblioteczki. Wszystko o czym piszę zostało już dawno temu zaobserwowane
przez innych a ja tylko wyciągnąłem z tego wnioski do  czego skłoniła
mnie przemoc, której na mnie dopuściła się moja była żona i pragnienie,
które wyraziła moja córka w swoim liście do mnie gdy opuszczała Amerykę
w 1994 roku. Ja tylko podsumowałem dokonania innych.

I jeszcze raz w temacie tak oczekiwanej przez Ciebie falsyfikowalności
mojej tezy... Jak Ty to sobie wyobrażasz? Na czym miałoby to polegać ?
Objaśnij, proszę, mnie prostego inżyniera elektronika.


> Remedium: inicjacja seksualna w rodzinie.

A masz jakiś lepszy pomysł? Dlaczego nie chcesz się nim podzielić z
publicznością? Może się wstydzisz? No stary, nie bądź dziecko... :-)


> Wybacz, ale tu musi się skończyć każda dyskusja. Musi - bo nie
> podajesz ŻADNEGO argumentu, za wyjątkiem Twojego bardzo przecież
> subiektywnego widzenia spraw damsko - męskich.

Już dawno zapomniałem o subiektywizmie - patrzę przekrojowo na różne
zjawiska społeczne i wyłuskuję elementy wspólne dla różnych grup,
kultur, subkultur a także zamierzchłych cywilizacji. I wszędzie
dostrzegam ten sam problem dominacji kobiety wewnątrz rodziny i
emocjonalnego podporządkowania się mężczyzny kobiecie w miejsce
równości, partnerstwa i przyjaznej współpracy. Jeżeli tego nie widzisz
to znaczy, że Twoja połowica znakomicie Tobą manipuluje wykorzystując
Twoje emocjonalne uzależnienie od Twojej matki.


> A wiele osób - w tym ja - ze
> swojego doświadczenia może tylko powiedzieć, że ISTNIEJĄ opisywane przez
> Ciebie związki damsko- męskie, ale to tylko margines.

Bo tylko nieliczni mężczyźni odważyli się jawnie przeciwstawić dominacji
kobiety by nie zostać z woli kobiety zlinczowanymi przez innych, którym
to kobieta była w stanie zaoferować seks w zamian za utrzymanie swego
dotychczasowego stanu posiadania i dla zachowania dyskretnie sprawowanej
władzy. Kobiety władzy nie wahały się handlować seksem w imię zachowania
dominującej pozycji przez cały ród żeński. Były i są nadal przekonane o
tym, że ich zdolność prokreacji wystarczy do przetrwania gatunku a
technika sztucznej inseminacji uniezależni je w tym od męskiej części
rodzaju ludzkiego. A wielce uczeni mężczyźni za cenę sławy i wątpliwej
jakości usług seksualnych w tym przekonaniu je  utwierdzają. Patologia
rodzi kolejną patologię.


> Z drugiej strony - o czym ostatecznie przekonała mnie Twoja odpowiedź na
> moje posty sprzed kilku tygodni - masz (choćby tylko podświadomie) w
> sobie tę wiedzę, że możesz się zwyczajnie mylić (do czego się oficjalnie
> nie przyznajesz) - jednak gotów jesteś nawet na straszliwe ofiary, żeby
> sobie poeksperymentować.

Pierdu , pierdu Chironku. Znowu kłamiesz ! Jeżeli miałem chwile
zwątpienia to przed laty, gdy nie znałem jeszcze wszystkich tajemnic
kobiet i kiedy jeszcze byłem emocjonalnie - chociaż w bardzo niewielkim
stopniu - uzależniony od mojej Matki. Jeżeli znajdziesz na mnie jakiegoś
haka w ostatnich moich przemyśleniach to zacytuj to tutaj wyraźnie a nie
posługuj się, jak zwykle zresztą, ogólnikami i pomówieniami.


> W czym przypominasz mi typów w rodzaju
> Bettelheima czy wręcz PolPota (ten od Kardamonowych Wzgórz i pól
> śmierci). Szczęście - nie masz środków przymusu, którymi mógłbyś tych
> eksperymentów dokonać.

Powtarzasz się nie znajdując już żadnych rzeczowych argumentów.

A co do środków przymusu - nie muszę ich mieć. Wystarczy, że mam środek
masowego rażenia jakim jest Internet i moje przekonanie o głębokiej
dobroci ludzi, którzy też myślą, każdy na swój sposób. I analizują to co
piszę w kontekście ich własnych doświadczeń. Szczególnie dotyczy to
ludzi młodych, którzy mają dzieci i którzy - jak wszyscy rodzice - marzą
o szczęściu dla swoich dzieci. A jeżeli nie nauczyłeś się słuchać
własnych dzieci to przeczytaj to :

http://leotar.friko.pl/war_1996-99/cze---tato.html

Może otworzą Ci się oczy duszy zasłonięte bielmem matczynej hipnozy.


> Chiron

LeoTar


 
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego