Sierp i młot - Rocznik 2015

Idź do spisu treści

Menu główne:

Sierp i młot

Zima 2014/15

Data: Wed, 21 Jan 2015 21:43:41 +0100
Nadawca: LeoTar <LeoTar@wp.pl>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

Jakub A.  Krzewicki pisze:
> glob wrote:

>> Krzewicki
>> No ale jak było, kobiety z dziećmi nagie czołgały się w kopalniach i
>> umierały na choroby i z głodu, a jaśnie kleryk z kapitalistą ich
>> przekonywali że bozia tak chce i tego losu zmienić nie wolno. Kler jest
>> dokładnie opisany przez marksa jak krwiopijca i to co widzimy, jak kradnie
>> obecnie, nie jest błędem.

> Otóż właśnie diagnoza była dobra tylko terapia (nie da się tu owijać w
> bawełnę) idąca w chuj. Od alienacji kapitału i alienacji pracy do alienacji
> _przez_ pracę. A to znaczy że za tym, co widział Marx jako przyczynę - i w
> istocie było przyczyną pośrednią! stoją znacznie głębsze przyczyny. A tu
> chodzi o alienację człowieka wobec swojej własnej natury spowodowaną przez
> państwo tak w postaci świeckiej jak religijnej. Nie tylko Nietzsche i
> Bakunin, ale nawet ten odwrotek Crowley sięgnęli głębiej niż Marx. jedynym
> lekarstwem dla człowieka nie jest komunizm państwowy, ale powrót do
> komunizmu pierwotnego, do odtworzonej anarchistycznej wspólnoty plemiennej,
> opartej na strefach i kręgach wpływów (mandali) a nie na zależnościach
> terytorialno-państwowych.
>
> PS. I ten powrót może nastąpić nie przez REwolucję, ale przez DEwolucję
> struktur państwa do struktur lokalnych.

Struktury obecnych państw zostały zbudowane w oparciu o dążenie do
sprawowania władzy, do dominowania, do "bycia tym lepszym" od
zakazującego ojca. Dążenie do sprawowania władzy nad dzieckiem (bliźnim)
to leczenie się z nierozwiązanego kompleksu Edypa czyli z braku poczucia
równości w stosunku do ojca (kompleks Edypa). Wyzwolenie się z kompleksu
Edypa, uwolnienie od dążenia do sprawowania władzy i emocjonalne
zrównanie się z ojcem jest możliwe tylko poprzez seksualną edukację
dzieci przez rodziców od samej kołyski począwszy a na inicjacji
seksualnej dzieci wśród rodziców skończywszy. Takie wychowanie dziecka w
wolności i poszanowaniu jego praw to jest właśnie powrót do pierwotnego
komunizmu, który jednak nie jest matriarchatem. Matriarchat również
miał charakter anarchistycznej wspólnoty pierwotnej ale mężczyzna był w
nim (i nadal jest) absolutnym niewolnikiem emocjonalnym kobiety,
całkowicie podporządkowanym jej woli.

Wychowanie seksualne i inicjacja seksualna dziecka w rodzinie to
wyzwolenie dziecka z emocjonalnych zależności od rodziców, to uzyskanie
pełnej świadomości swojej wolności i niezależności od drugiego
człowieka, przede wszystkim zaś od rodziców,  i dobrowolne łączenie się
w pary mające na celu podtrzymanie gatunku ale przy pełnym poszanowaniu
praw każdej ze stron, w zaufaniu i wzajemnym szacunku,a nie tak jak
teraz przymusowo i pod okiem narzuconego przez kobietę matriarchalnego
prawa.

Inicjacja seksualna dzieci w rodzinach to wyzwolenie dziecka i
poszanowanie jego niezbywalnego prawa do uzyskania wiedzy od jego
najbardziej zaufanych ludzi czyli od rodziców i nie jest to jakaś
dziecięca breweria lecz psi obowiązek rodziców, którzy w ten sposób
uznają również całkowitą niezależność dziecka od nich i prawo dziecka do
wiedzy z najbardziej zaufanego źródła.

LeoTar



glob pisze:
> Leo Gwałcenie dzieci masz w kościele i na pewno to nie jest edukacja,
> a mentalność władzy nad każdym słabszym. Gwałciciela interesuje
> władza nad ofiarą to go podnieca, dlatego zwalcza tak ustawy
> anty-klapsowe, bo tu nagle ma prawa dziecko do poszanowania, nie tylko
> odbyta.

Twój umysł globku został zgwałcony bo ciągle mówisz o gwałceniu. Tylko
jeszcze nie wiem przez kogo ale się dowiem.:-)

Jeżeli masz możliwość to obserwuj dzieci a zobaczysz, że to właśnie
ograniczanie dzieciom dostępu do wiedzy o życiu seksualnym przez
rodziców najbardziej uzależnia dzieci od ich rodzicieli. Dzieci stają
się emocjonalnymi niewolnikami rodziców, którzy tak samo w niewiedzy
byli wychowani przez swoich rodziców. Tylko wolność i pełny dostęp
dziecka do wiedzy posiadanej przez rodziców wyzwoli dziecko z tego
uzależnienia. Umożliwienie dziecku, przez rodzica, dostępu do wiedzy
posiadanej przez rodzica to jest również wyrażenie przez rodzica zgody
na to by dziecko stało mu się emocjonalnie równe. To uznanie przez
rodzica autonomii dziecka, to uszanowanie praw dziecka do niczym
nieskrępowanego doświadczania z rodzicami. Bo rodzice są dla dziecka
pierwszym i najbardziej godnym zaufania źródłem wiedzy o sferze życia
dla dziecka najważniejszej z punktu widzenia trwania naszego gatunku. To
rezygnacja ze złudnego sprawowania władzy rodzicielskiej nad dzieckiem.
Bo dziecko nie jest niczyim niewolnikiem i nikomu nie podlega, jest samo
sobie panem i władcą tak jak każdy/a z nas. Niedoinformowanie dziecka
przez rodziców w tak ważnej dziedzinie jak życie seksualne to jest
zbrodnia rodzica przeciwko dziecku.

LeoTar




Jakub A.  Krzewicki pisze:
> LeoTar wrote:
>> glob pisze:

>>> Leo Gwałcenie dzieci masz w kościele i na pewno to nie jest edukacja,
>>> a mentalność władzy nad każdym słabszym. Gwałciciela interesuje
>>> władza nad ofiarą to go podnieca, dlatego zwalcza tak ustawy
>>> anty-klapsowe, bo tu nagle ma prawa dziecko do poszanowania, nie tylko
>>> odbyta.

>> Twój umysł globku został zgwałcony bo ciągle mówisz o gwałceniu. Tylko
>> jeszcze nie wiem przez kogo ale się dowiem.:-)
>>
>> Jeżeli masz możliwość to obserwuj dzieci a zobaczysz, że to właśnie
>> ograniczanie dzieciom dostępu do wiedzy o życiu seksualnym przez
>> rodziców najbardziej uzależnia dzieci od ich rodzicieli. Dzieci stają
>> się emocjonalnymi niewolnikami rodziców, którzy tak samo w niewiedzy
>> byli wychowani przez swoich rodziców. Tylko wolność i pełny dostęp
>> dziecka do wiedzy posiadanej przez rodziców wyzwoli dziecko z tego
>> uzależnienia. Umożliwienie dziecku, przez rodzica, dostępu do wiedzy
>> posiadanej przez rodzica to jest również wyrażenie przez rodzica zgody
>> na to by dziecko stało mu się emocjonalnie równe. To uznanie przez
>> rodzica autonomii dziecka, to uszanowanie praw dziecka do niczym
>> nieskrępowanego doświadczania z rodzicami. Bo rodzice są dla dziecka
>> pierwszym i najbardziej godnym zaufania źródłem wiedzy o sferze życia
>> dla dziecka najważniejszej z punktu widzenia trwania naszego gatunku. To
>> rezygnacja ze złudnego sprawowania władzy rodzicielskiej nad dzieckiem.
>> Bo dziecko nie jest niczyim niewolnikiem i nikomu nie podlega, jest samo
>> sobie panem i władcą tak jak każdy/a z nas. Niedoinformowanie dziecka
>> przez rodziców w tak ważnej dziedzinie jak życie seksualne to jest
>> zbrodnia rodzica przeciwko dziecku.

> I owszem, należy powiedzieć wszystko, ale bez ingerowania w fizyczność.
> "Bo chodzi o to, żeby język giętki
> powiedział wszystko, co pomyśli głowa"

Nie ma to jednak jak fizyczne doświadczenie - to kwintesencja wiedzy,
wzajemnego szacunku, oddania, wierności, etc. Żaden język nie jest w
stanie opisać tego co dzieje się z emocjami człowieka podczas
współżycia, można to jedynie zaobserwować. I dziecko powinno mieć
możliwość obserwowania w tej aktywności rodziców zanim samo dojrzeje do
inicjacji seksualnej z rodzicami.


> Jeżeli chodzi o praktyczne wprowadzenie w seks, to łączenie się rodziców
> młodocianymi to nadużycie. Co innego uważam, powinno byc - a mianowicie
> łączenie młodocianych w pary. Na przykład dziewczynka albo chłopiec czują
> szczególny popęd do kogoś z płci przeciwnej powiedzmy kolegi/koleżanki
> szkolnej, to powinno o tym powiedzieć rodzicom, rodzice idą do rodziców tej
> sympatii. Tamci rozmawiają ze swoją latoroślą - wiesz Aniu, bardzo podobasz
> się takiemu Jacusiowi, pamiętasz jak mówiliśmy o ptaszkach i pszczółkach,
> teraz porozmawiamy dokładniej jak to wygląda pierwszy raz i następne, może
> będziesz odważną dziewczynką i się zdecydujesz wyjechać z nim na jakiś czas
> do domku letniskowego?
>
> Po czym rodzice Jacusia i Ani jeśli się małolaty zgodzą, wynajmują im domek
> letniskowy z dużym podwójnym łóżkiem, a sobie dwa domki obok, żeby w razie
> jakichś drobnych trudności coś podpowiedzieć nastolatkom. Może być ukryta
> kamera jako pomoc naukowa oczywiście ze ścisłym zarachowaniem nagrań i bez
> wypuszczania osobom postronnym. I tak, żeby się dzieciaki nie zorientowały.

To co proponujesz to doświadczanie przez dwoje niedoświadczonych ludzi,
to ich uczenie się na własnych błędach z opcją wymiany partnera gdy się
już znudzi bo nie udało się doprowadzić współżycia seksualnego do
doskonałości. To traktowanie partnera jako worka treningowego, którego
można wymienić jeżeli nie będzie jednemu albo drugiemu dziecięciu
pasował. To propozycja zwykłego kurewstwa.

LeoTar



zdumiony pisze:
> W dniu 2015-01-22 o 19:03, LeoTar pisze:

>> doskonałości. To traktowanie partnera jako worka treningowego,
>> którego można wymienić jeżeli nie będzie jednemu albo drugiemu
>> dziecięciu pasował. To propozycja zwykłego kurewstwa.

> A co jest co ty proponujesz?? Dla rodziców to bardzo wygodne, mieć
> świeży seksualny towar, ale chcesz by prawiczek robił to z 50-letnią
>  kobietą??

Ja proponuję "pierwszy raz" syna z matka w asyście i za zgodą ojca;
podobnie córka z ojcem w asyście i za zgodą matki. Ale tylko ten jeden,
pierwszy raz. A jeżeli sądzisz, że wiek rodziców ma dla dziecka jakieś
znaczenie to się grubo mylisz: rodzic jest zawsze dla dziecka wzorem ku
któremu ono zmierza, naśladuje go/ją.

Akt inicjacji w trójkącie: matka-ojciec-dziecko to akt, który sprawia,
że dziecko nie jest wystawione na nieznane lecz jest wprowadzane w
nieznany dla niego świat seksu łagodnie i z szacunkiem dla niego. Rodzic
służy jako wzorcowy nauczyciel a nie partner dziecka. I wystarczy ten
jeden raz, gdyż pierwszy raz we wszelkiej aktywności pozostawia
najtrwalsze ślady w podświadomości dziecka.

Poniżasz rodziców przypisując im chęć wykorzystania dziecka jako
"świeżego seksualnego towaru". To właśnie zakazowe wychowanie produkuje
potencjalnych rodziców, spośród których niektórzy dopuszcza się aktów
kazirodczych w stosunku do swoich dzieci zarówno ojcowie jak i matki. Te
ostatnie nawet częściej niż ojcowie, gdyż dopuszczają się powszechnie
nadużyć emocjonalnych tak w stosunku do synów jak i córek.

LeoTar



zdumiony pisze:
> W dniu 2015-01-22 o 19:31, LeoTar pisze:

>> służy jako wzorcowy nauczyciel a nie partner dziecka. I wystarczy ten
>> jeden raz, gdyż pierwszy raz we wszelkiej aktywności pozostawia
>> najtrwalsze ślady w podświadomości dziecka.

> Przeceniasz znaczenie aktu seksualnego! A co gdy ten pierwszy raz to
> była masturbacja? Seks jak seks, parę ruchów ręką.
> Co innego gdy się w kimś zakocha, Jeden pocałunek będzie pamiętał
> bardziej niż tysiąc aktów seksualnych

Chyba jednak to Ty nie doceniasz doniosłości pierwszego razu. A
masturbacja nie ma nic wspólnego z aktem seksualnym, którego
potencjalnym celem jest przetrwanie gatunku. To jest nasza najważniejsza
aktywność na tej ziemi, aktywność stwórcza.

LeoTar



Trybun pisze:
> W dniu 2015-01-22 o 16:49, Jakub A. Krzewicki pisze:
>> Trybun wrote:

>>> Czasem to i nawet tzw. arystokrata jest w stanie przewartościować swoje
>>> życie.

>> A było kilku takich wybitnych "czerwonych hrabiów".
>> Jurij Gagarin - który dosztukował sobie pochodzenie robotniczo-chłopskie,
>> Aleksy Tołstoj - autor drogi przez mękę
>> Wymieniony Mołotow - niestety wpędził Polskę i Polaków na wieki w
>> skrajnie niekorzystną sytuację.
>>
>> To pokazuje, na jakich kaczych łapach musiała stać ideologia sowiecka,
>> żeby w nią wierzyć. Nie wierzę, że państwo jwst w stanie zbudować
>> społeczeństwo
>> bezklasowe. W państwie zawsze będą rządzący i rządzeni. Dopiero anarchia
>> narodowa, oparta na komunizmie pierwotnym - na wspólnocie rodowej jak u
>> starożytnych ludów przedchrześcijańskich połnocy - wyzwala z alienacji,
>> dlatego, że tam środki produkcji są wspólną własnością rozszerzonej
>> rodziny.
>>
>> PS. Początki wspólnoty nacji islandzkiej sięgają narodowego anarchizmu
>> Wikingów.
>> Bliższym przykładem takiego utroju była Sicz Zaporoska.
>> To do Siczy nawiązywał Bat'ko Machno tworząc Republikę Hulajpole.

> Przecież nie chodzi o rezygnację z tytułu, ale przewartościowanie życia.
> Te przykłady o których wspomniałeś to tylko koniunkturaliści.
> Prawdziwe bezinteresowne odejście od wytyczonych kanonów to choćby
> przykład R. Sorge. Zdaje się że wszystko stracił dla jednej idei..
>
> Naprawdę aż tak Mołotow zaszkodził Polsce? A może to właśnie jego
> polityka przyczyniła się do tego że dzisiaj nikt w kraju nie jest
> skazywany już w kołysce na rolę jaśniepańskiego parobka?
>
> Powiedziałbym tak - w państwach zawsze rządzący i rządzeni, jednak nie
> sposób nie spostrzec że ewolucja nieubłaganie zaciera te różnice.. kto
> wie na czym to się skończy, ja stawiam że efekt końcowy będzie
> przypominał właśnie pierwotną komunę..

Pierwotną komunę uwolnioną od matriarchatu. Społeczeństwo, w którym nie
tylko syn będzie równy ojcu a córka matce ale również nie będzie
nierówności między kobietą i mężczyzną. Równość może być osiągnięta
jedynie wówczas gdy zniknie czynnik destabilizujący, napędzający
rywalizację i dążenie do władzy i złudnych korzyści płynących z jej
sprawowania.

LeoTar



Trybun pisze:
> W dniu 2015-01-23 o 16:42, LeoTar pisze:

>> Pierwotną komunę uwolnioną od matriarchatu. Społeczeństwo, w którym
>> nie tylko syn będzie równy ojcu a córka matce ale również nie będzie
>> nierówności między kobietą i mężczyzną. Równość może być osiągnięta
>> jedynie wówczas gdy zniknie czynnik destabilizujący, napędzający
>> rywalizację i dążenie do władzy i złudnych korzyści płynących z jej
>> sprawowania.

> Jakoś nie widzę w dążeniu do idealnego społeczeństwa miejsca do
> tradycyjnej rodziny. Rodzina to nie tylko głupkowata rywalizacja we
> wszystkim z innymi rodzinami, ale także często wewnętrzna.

Wszelka, jak piszesz, głupkowata rywalizacja ma za swój początek
rywalizację między synem i ojcem o matkę oraz miedzy córką i matką o
ojca. Nierozwiązany kompleks Edypa/Elektry stanowi początek wszelkiej
rywalizacji w rodzinie a następnie jest przenoszony poza rodzinę, gdzie
ewoluuje w najprzeróżniejsze formy jakie tylko umysł człowieka moze
wymyślić.

LeoTar



zdumiony pisze:
> W dniu 2015-01-24 o 19:52, LeoTar pisze:

>> Wszelka, jak piszesz, głupkowata rywalizacja ma za swój początek
>> rywalizację między synem i ojcem o matkę oraz miedzy córką i matką o
>> ojca.

> Nieprawda

A miałeś możliwość obserwowania własnych dzieci?

LeoTar



zdumiony pisze:
> W dniu 2015-01-24 o 20:10, LeoTar pisze:

>>> Nieprawda

>> A miałeś możliwość obserwowania własnych dzieci?

> Nie mam dzieci, ale nie "rywalizowałem z ojcem o matkę"

Kiedyś nie zdawałeś sobie z tego sprawy bo jest to działanie
podświadome. I nie ma w tym nic nagannego ponieważ syn chce dorównać
ojcu, chce spróbować wszystkiego czego doświadcza ojciec. To pragnienie
ulega zatarciu po okresie dojrzewania dziecka a ponadto nasza kultura
traktuje je jako występne, naganne nawet jeżeli kontakt syna z matka
ograniczony jest tylko do jednego, pierwszego razu.
Zakazanie tego kontaktu syna z matką za zgodą i w asyście ojca pozostaje
u syna w formie kompleksu, który sprawia, że nigdy nie poczuje się
emocjonalnie równy ojcu. Jeżeli nie może być równy to stara się być
lepszy - stąd pęd ku nowym podbojom i zdobywaniu coraz to "wyższych"
szczytów. Nierozwiązany kompleks Edypa/ Elektry to w istocie napęd
rozwojowy cywilizacji ale równocześnie zagrożenie dla jej fizycznego
trwania.

LeoTar



Trybun pisze:
> W dniu 2015-01-24 o 19:52, LeoTar pisze:

>>> Jakoś nie widzę w dążeniu do idealnego społeczeństwa miejsca do
>>> tradycyjnej rodziny. Rodzina to nie tylko głupkowata rywalizacja we
>>> wszystkim z innymi rodzinami, ale także często wewnętrzna.

>> Wszelka, jak piszesz, głupkowata rywalizacja ma za swój początek
>> rywalizację między synem i ojcem o matkę oraz miedzy córką i matką o
>> ojca. Nierozwiązany kompleks Edypa/Elektry stanowi początek wszelkiej
>> rywalizacji w rodzinie a następnie jest przenoszony poza rodzinę,
>> gdzie ewoluuje w najprzeróżniejsze formy jakie tylko umysł człowieka
>> moze wymyślić.

> Bo ja wiem, być może masz rację... jakby zresztą nie było, tradycyjna
> rodzina nie pasuje do nowoczesnego społeczeństwa. Społeczeństwa takiego
> gdzie to nie ma miejsca na wzajemną ludzką rywalizację.

Czy ja dobrze widzę: we współczesnym społeczeństwie nie ma rywalizacji?
Odnoszę wrażenie, że jest jej aż nadto. I to całkiem niepotrzebnie gdyż
współpraca bez rywalizacji przynosi znacznie lepsze rezultaty.

LeoTar



Trybun pisze:
> W dniu 2015-01-25 o 20:03, LeoTar pisze:

>>> Bo ja wiem, być może masz rację... jakby zresztą nie było, tradycyjna
>>> rodzina nie pasuje do nowoczesnego społeczeństwa. Społeczeństwa takiego
>>> gdzie to nie ma miejsca na wzajemną ludzką rywalizację.

>> Czy ja dobrze widzę: we współczesnym społeczeństwie nie ma
>> rywalizacji? Odnoszę wrażenie, że jest jej aż nadto. I to całkiem
>> niepotrzebnie gdyż współpraca bez rywalizacji przynosi znacznie lepsze
>> rezultaty.

> Piszę o ewoluowaniu człowieka i obyczajów w kierunku społeczeństwa
> idealnego. My raczej tego nie doczekamy, ale wszystko wskazuje że
> ewolucja w tym kierunku zmierza.

Któryś z wielkich powiedział, że "jesteśmy łajnem dla przyszłych
pokoleń". A jeszcze ktoś inny zauważył, że Natura jest bardzo rozrzutna
na drodze ewolucji ku lepszemu.


> Na dzień dzisiejszy mamy to co mamy, a na dodatek nie sposób nie widzieć
> że sama Polska w tej ewolucji cofnęła się do głębokiego średniowiecza.

czy jednak duuuży krok wstecz nie oznacza, że będziemy musieli dokonać
jeszcze większego kroku wprzód na drodze przemian. Klinem klina...:-)

LeoTar



Trybun pisze:
> W dniu 2015-01-26 o 13:21, LeoTar pisze:

>>>> Czy ja dobrze widzę: we współczesnym społeczeństwie nie ma
>>>> rywalizacji? Odnoszę wrażenie, że jest jej aż nadto. I to całkiem
>>>> niepotrzebnie gdyż współpraca bez rywalizacji przynosi znacznie lepsze
>>>> rezultaty.

>>> Piszę o ewoluowaniu człowieka i obyczajów w kierunku społeczeństwa
>>> idealnego. My raczej tego nie doczekamy, ale wszystko wskazuje że
>>> ewolucja w tym kierunku zmierza.

>> Któryś z wielkich powiedział, że "jesteśmy łajnem dla przyszłych
>> pokoleń". A jeszcze ktoś inny zauważył, że Natura jest bardzo
>> rozrzutna na drodze ewolucji ku lepszemu.

> No, nie wiem czy w tym w jakiś sposób pomaga nam natura. To raczej my
> ludzie kreujemy rzeczywistość w kierunku do którego tęskni podświadomie
> każdy człowiek.

Jesteśmy wytworem i częścią Natury. Współkształtujemy się nawzajem.


>>> Na dzień dzisiejszy mamy to co mamy, a na dodatek nie sposób nie widzieć
>>> że sama Polska w tej ewolucji cofnęła się do głębokiego średniowiecza.

>> czy jednak duuuży krok wstecz nie oznacza, że będziemy musieli dokonać
>> jeszcze większego kroku wprzód na drodze przemian. Klinem klina...:-)

> Musimy, nie jesteśmy przecież jakąś enklawą która może zachowywać
> neutralność w stosunku do tego co się dzieje na świecie.

j.w.

LeoTar



zdumiony pisze:
> W dniu 2015-01-22 o 18:26, glob pisze:

>> Zdumiony
>> Żeromski i ludzie bezdomni, tam masz portret Marksa, ci ludzie byli
>> dobrzy, występowali przeciwko tym złym, a ci zli to kler razem z
>> kapitalistami co mordowali ludzi dla własnej rozrywki. Marks i jego
>> brygada to byli DOBRZY przeciwko ZLYM jak rechoczący z nienawiści
>> kler, a teraz ci źli fałszują historie.

> A masz jakieś materiały potwierdzające tę dobroć Marksa?
> Za dobrego człowieka, mającego ideały mogę uważać Zamenhofa, twórcę
> Esperanto czy Janusza Korczaka. Ale nie faceta, który zaprojektował
> system niezgodny z ludzką naturą uznając własność prywatną za zło.

Bo własność prywatna jest złem. Nasz Ziemia jest dobrem wspólnym,
przynależnym zarazem do wszystkich jak i nikogo. A została podzielona
między tych najsilniejszych z ludzkiej watahy, którzy byli skłonni rżnąć
i zabijać po to by kupić sobie przychylność nienasyconej kobiety.
Kobiety, która upodlała samą siebie przez uprawianie prostytucji w
rodzinie i zaspokajała swoją potrzebę bezpieczeństwa przez wybieranie
tych najbardziej walecznych, najsilniejszych, którzy dla niej byli w
stanie zabijać swoich współplemieńców.


> Wymyślił ekonomię, w której to szef to nie mógł zarobić grosza, bo każdy
> jego zarobek to rzekomy wyzysk robotnika. W ten sposób podbuntował masy
> do zbrodni. Znasz historię Malapucyusza Chałosa, z opowiadania Lema?
> Cenzura się nie dopatrzyła że chodzi o Marksa.

Czy szef ma inne potrzeby niż robotnik? Czy mają różne żołądki? Ekonomia
to jedna z wielu teorii wymyślonych przez ludzkość zbliżająca ludzkość
do zrozumienia DLACZEGO mamy do czynienia z przemocą. Bo wyzysk
ekonomiczny jednych przez drugich to przecież przemoc, a źródłem tej
przemocy jest ZAKAZ inicjacji seksualnej dzieci wśród rodziców i dążenie
do pokonania go. Zakaz wywołuje dążenie do uwolnienia się od niego
poprzez przemoc, a dominacja ekonomiczna to jedna z form przemocy.

LeoTar



zdumiony pisze:
> W dniu 2015-01-22 o 19:48, LeoTar pisze:

>> Bo własność prywatna jest złem. Nasz Ziemia jest dobrem wspólnym,
>
>> Czy szef ma inne potrzeby niż robotnik? Czy mają różne żołądki?
>> Ekonomia to jedna z wielu teorii wymyślonych przez ludzkość
>> zbliżająca ludzkość

> Żeby po tym wszystkim co zrobili komuniści jeszcze tak uważać..
> Przypomina się Małapucy Chałos

Wszystkie dotychczas funkcjonujące formacje społeczno-ekonomiczne są do
bani. Chyba nie powiesz, że kapitalizm to taka wspaniała instytucja. Nie
traktuj tej formacji jako ostatecznej i lepszej od tego co zaserwowali
Marks, Engels, Lenin i Stalin. Traktuj wszystkie dotychczasowe formacje
jako poszukiwanie rozwiązania doskonałego, wolnego od przemocy. Bo
wszystkie dotychczasowe formacje są pełne przemocy.

LeoTar



Jakub A.  Krzewicki pisze:
> glob wrote:

>> Zdumiony
>> Ty zajrzyj do historii bo Marks to ci dobrzy, kler to ci źli. A teraz smród
>> katolicki zawsze zły, fałszuje historie, pomijając dlaczego lud wystąpił
>> przeciwko klerowi, czyli tym złym.

> Marks miał dobrą diagnozę, ale obłędną terapię.
> Dlatego że rzekome środki zaradcze budował na bazie swoich obsesji i
> uprzedzeń.
>
> Nie powiedziałbym, że był satanistą - w poezjach od wieków wolno pisać różne
> pierdoły, jednakże z tego co tu zostało przytoczone jako jego twórczość
> literacka wynika, że był niezłym frustratem. I w dodatku chorym na władzę, a
> to gdyż podział między rządzących i rządzonych jest w każdym państwie nawet
> komunistycznym a Marks zakładał jajko sposób na odejście od alienacji i
> dojście do bezklasowości taki rodzaj organizacji państwowej.

Społeczeństwo bezklasowe jest możliwe do zbudowania tylko wówczas, gdy
zniknie czynnik napędzający dążenie do bycia lepszym w rodzinie, w
podstawowej komórce społecznej  gdy syn będzie emocjonalnie równy ojcu a
córka matce. Gdy zniknie rywalizacja a nieświadome dążenie do
wywyższenia się (poprzez sprawowanie władzy) z powodu poniżenia w
kompleksie Edypa/Elektry zostanie zastąpione przez świadomy i
zrównoważony rozwój. Świadomy rozwój może nastąpić dopiero wówczas gdy
wyeliminuje się dziką i niekontrolowaną rywalizację napędzaną przez
kompleks Edypa/Elektry.


> Tylko komunizm
> pierwotny oparty na wspólnocie rodowej i bezpaństwowy jest prawdziwym
> komunizmem, w którym własność środków produkcji należy do rozszerzonej
> rodziny.

Jak się dobrze przyjrzysz modelowi, który ja proponuję to właśnie w nim
znajdziesz to o czym sam piszesz.

LeoTar



glob pisze:

>LTeo Ja pierdzielę, społeczeństwo bezklasowe będzie wtenczas jak
> będziemy gwałcić dzieci, to jaką one klasą wtenczas będą najbardziej
> poniżoną?

Dzieci są poniżane przez rodziców teraz przez to, że zabraniany jest im
dostęp do wiedzy rodziców na temat życia seksualnego. Dzieci domagają
się tego dostępu a rodzice im tego zabraniają żyjąc w głębokim
przeświadczeniu że postępują słusznie. A jak już wszystko jest
pozamiatane, to wszystkim się wydaje, że zakaz jest słuszny.

LeoTar



zdumiony pisze:
> W dniu 2015-01-23 o 15:56, LeoTar pisze:

>> Dzieci są poniżane przez rodziców teraz przez to, że zabraniany
>> jest im dostęp do wiedzy rodziców na temat życia seksualnego.
>> Dzieci domagają się tego dostępu a rodzice im tego zabraniają żyjąc
>> w głębokim przeświadczeniu że postępują słusznie. A jak już
>> wszystko jest pozamiatane, to wszystkim się wydaje, że zakaz jest
>> słuszny.

> A dzieci o niczym innym nie marzą jak tylko o bzyknięciu swoich
> rodziców...

Na tak postawiony argument mogę odpowiedzieć tylko tyle, że przeżyłem
raz prowokację seksualną mojej córki, gdy miała lat 17. I jest to dla
mnie samego argument za tym, że mam rację. Przeżyłem to wówczas gdy
nastrojony byłem na słuchanie dzieci a nie narzucanie im własnej woli.
Dla Ciebie może to być oczywiście żaden argument ale jeżeli masz dzieci
to spróbuj wysłuchać ich pragnień.

LeoTar



Chiron pisze:
> Użytkownik "Trybun" <ilih@jachu.ru> napisał w wiadomości
> news:54c26a21$0$2638$65785112@news.neostrada.pl...

>> I już tak zupełnie nawiasem, zdaje się że wy zwolennicy prawicy macie
>> jakieś pogmatwane priorytety. Wygląda to tak że wybieracie kogoś nie
>> po to aby ów mądrze i sprawiedliwie rządził a po to aby go co dzień
>> widzieć w Kościele, a już wizyta w burdelu całkowicie go przekreśla...

> Dla mnie wizyta w burdelu stawia takiego człowieka w... podejrzanym
> świetle. Jak facet- dorosły, dojrzały- ma rządzić państwem, mną, moimi
> bliskimi- a nie potrafi stworzyć związku z kobieta- wychowywać dzieci?
> Nie wierzę mu.Do kościoła może nie chodzić co dzień. Może być innowiercą-
> byle nie ateistą.

Czyli musi być jakiś bóg do którego pomocy można się w ostateczności
odwołać. Gdzież tu zatem miejsce na samodzielność i niezależne myślenie?

LeoTar



Chiron pisze:
> Użytkownik "LeoTar" <LeoTar@wp.pl> napisał w wiadomości
> news:m9u07i$j9a$1@node2.news.atman.pl...
>> Chiron pisze:
>>> Użytkownik "Trybun" <ilih@jachu.ru> napisał w wiadomości
>>> news:54c26a21$0$2638$65785112@news.neostrada.pl...

>>>> I już tak zupełnie nawiasem, zdaje się że wy zwolennicy prawicy macie
>>>> jakieś pogmatwane priorytety. Wygląda to tak że wybieracie kogoś nie
>>>> po to aby ów mądrze i sprawiedliwie rządził a po to aby go co dzień
>>>> widzieć w Kościele, a już wizyta w burdelu całkowicie go przekreśla...

>>> Dla mnie wizyta w burdelu stawia takiego człowieka w... podejrzanym
>>> świetle. Jak facet- dorosły, dojrzały- ma rządzić państwem, mną, moimi
>>> bliskimi- a nie potrafi stworzyć związku z kobieta- wychowywać dzieci?
>>> Nie wierzę mu. Do kościoła może nie chodzić co dzień. Może być
>>> innowiercą- byle nie ateistą.

>> Czyli musi być jakiś bóg do którego pomocy można się w ostateczności
>> odwołać. Gdzież tu zatem miejsce na samodzielność i niezależne myślenie?

> Wiesz- jak ktoś wierzy w Boga- to znaczy też, że wierzy w coś bardziej
> wartościowego niż swoje własne życie.

Czyli wierzący wierzy w to iż jego życie jest bezwartościowe.
Cóż za masochizm i brak poczucia własnej wartości


> Ateista- z a w s z e - prędzej czy
> później- uzna, że jego życie jest najważniejsze.

A może tak samo ważne jak każde inne życie, pomijając oczywiście życie
wieczne przypisywane bogu o które wierzący żebrze u swego boga.


> To stanowi o zupełnie innej jakości, perspektywie życiowej.

Masz na myśli wieczność? Dobro i zło czyni się tutaj i teraz.
Odwoływanie się do sądu ostatecznego, w perspektywie wierzącego, to jest
przyzwolenie na szerzenie zła tu i teraz.


> Czyli- o podejmowanych decyzjach.

...podejmowanych z nadzieją ostatecznego zbawienia. To jest ucieczka od
wolności i od samodzielności.


> Dla ateisty zapewne będzie to: "po mnie choćby potop".

Jesteś gołosłowny - nie masz nic na poparcie tego stwierdzenia. Mogę
równie dobrze powiedzieć, że z perspektywy historii to wierzący działali
i działają w ten sposób.


> Wierzący ma
> zupełnie inne podejście. Wie, że zostanie z tego rozliczony.

To jest działanie nie z dobrej woli lecz pod presją strachu.

> Chiron

LeoTar



Chiron pisze:
> Użytkownik "LeoTar" <LeoTar@wp.pl> napisał w wiadomości
> news:m9vgks$43o$1@node2.news.atman.pl...
>> Chiron pisze:
>>> Użytkownik "LeoTar" <LeoTar@wp.pl> napisał w wiadomości
>>> news:m9u07i$j9a$1@node2.news.atman.pl...
>>>> Chiron pisze:
>>>>> Użytkownik "Trybun" <ilih@jachu.ru> napisał w wiadomości
>>>>> news:54c26a21$0$2638$65785112@news.neostrada.pl...

>>>>>> I już tak zupełnie nawiasem, zdaje się że wy zwolennicy prawicy macie
>>>>>> jakieś pogmatwane priorytety. Wygląda to tak że wybieracie kogoś nie
>>>>>> po to aby ów mądrze i sprawiedliwie rządził a po to aby go co dzień
>>>>>> widzieć w Kościele, a już wizyta w burdelu całkowicie go
>>>>>> przekreśla...

>>>>> Dla mnie wizyta w burdelu stawia takiego człowieka w... podejrzanym
>>>>> świetle. Jak facet- dorosły, dojrzały- ma rządzić państwem, mną, moimi
>>>>> bliskimi- a nie potrafi stworzyć związku z kobieta- wychowywać dzieci?
>>>>> Nie wierzę mu. Do kościoła może nie chodzić co dzień. Może być
>>>>> innowiercą- byle nie ateistą.

>>>> Czyli musi być jakiś bóg do którego pomocy można się w ostateczności
>>>> odwołać. Gdzież tu zatem miejsce na samodzielność i niezależne
>>>> myślenie?

>>> Wiesz- jak ktoś wierzy w Boga- to znaczy też, że wierzy w coś bardziej
>>> wartościowego niż swoje własne życie.

>> Czyli wierzący wierzy w to iż jego życie jest bezwartościowe.
>> Cóż za masochizm i brak poczucia własnej wartości


>>> Ateista- z a w s z e - prędzej czy
>>> później- uzna, że jego życie jest najważniejsze.

>> A może tak samo ważne jak każde inne życie, pomijając oczywiście życie
>> wieczne przypisywane bogu o które wierzący żebrze u swego boga.


>>> To stanowi o zupełnie innej jakości, perspektywie życiowej.

>> Masz na myśli wieczność? Dobro i zło czyni się tutaj i teraz.
>> Odwoływanie się do sądu ostatecznego, w perspektywie wierzącego, to
>> jest przyzwolenie na szerzenie zła tu i teraz.


>>> Czyli- o podejmowanych decyzjach.

>> ...podejmowanych z nadzieją ostatecznego zbawienia. To jest ucieczka
>> od wolności i od samodzielności.


>>> Dla ateisty zapewne będzie to: "po mnie choćby potop".

>> Jesteś gołosłowny - nie masz nic na poparcie tego stwierdzenia. Mogę
>> równie dobrze powiedzieć, że z perspektywy historii to wierzący
>> działali i działają w ten sposób.


>>> Wierzący ma
>>> zupełnie inne podejście. Wie, że zostanie z tego rozliczony.

>>  To jest działanie nie z dobrej woli lecz pod presją strachu.

> Takiej dyskusji nie da się przeprowadzić jednozdaniowymi argumentami.
> Można odwołać się do wspólnych kontekstów. Zapytam: czytałeś "Nędzników"
> W.Hugo?

Nie czytałem, oglądałem jedynie ekranizację już dość dawno temu. Ale nie
chodzi chyba o to by sprawdzać moją wiedzę ogólną. Bo poziom tej
ostatniej niewiele ma wspólnego z samodzielnym myśleniem i
człowieczeństwem. Możemy więc chyba rozmawiać bez odwoływania się do
kontekstów.

LeoTar



Chiron pisze:
> Użytkownik "LeoTar" <LeoTar@wp.pl> napisał w wiadomości
> news:ma0alt$77d$1@node1.news.atman.pl...
>> Chiron pisze:
>>>
>>> Użytkownik "LeoTar" <LeoTar@wp.pl> napisał w wiadomości
>>> news:m9vgks$43o$1@node2.news.atman.pl...
>>>> Chiron pisze:
>>>>> Użytkownik "LeoTar" <LeoTar@wp.pl> napisał w wiadomości
>>>>> news:m9u07i$j9a$1@node2.news.atman.pl...
>>>>>> Chiron pisze:
>>>>>>> Użytkownik "Trybun" <ilih@jachu.ru> napisał w wiadomości
>>>>>>> news:54c26a21$0$2638$65785112@news.neostrada.pl...

>>>>>>>> I już tak zupełnie nawiasem, zdaje się że wy zwolennicy prawicy macie
>>>>>>>> jakieś pogmatwane priorytety. Wygląda to tak że wybieracie kogoś nie
>>>>>>>> po to aby ów mądrze i sprawiedliwie rządził a po to aby go co dzień
>>>>>>>> widzieć w Kościele, a już wizyta w burdelu całkowicie go przekreśla...

>>>>>>> Dla mnie wizyta w burdelu stawia takiego człowieka w... podejrzanym
>>>>>>> świetle. Jak facet- dorosły, dojrzały- ma rządzić państwem, mną, moimi
>>>>>>> bliskimi- a nie potrafi stworzyć związku z kobieta- wychowywać  dzieci?
>>>>>>> Nie wierzę mu.Do kościoła może nie chodzić co dzień. Może być
>>>>>>> innowiercą- byle nie ateistą.

>>>>>> Czyli musi być jakiś bóg do którego pomocy można się w ostateczności
>>>>>> odwołać. Gdzież tu zatem miejsce na samodzielność i niezależne
>>>>>> myślenie?

>>>>> Wiesz- jak ktoś wierzy w Boga- to znaczy też, że wierzy w coś bardziej
>>>>> wartościowego niż swoje własne życie.

>>>> Czyli wierzący wierzy w to iż jego życie jest bezwartościowe.
>>>> Cóż za masochizm i brak poczucia własnej wartości


>>>>> Ateista- z a w s z e - prędzej czy
>>>>> później- uzna, że jego życie jest najważniejsze.

>>>> A może tak samo ważne jak każde inne życie, pomijając oczywiście życie
>>>> wieczne przypisywane bogu o które wierzący żebrze u swego boga.


>>>>> To stanowi o zupełnie innej jakości, perspektywie życiowej.

>>>> Masz na myśli wieczność? Dobro i zło czyni się tutaj i teraz.
>>>> Odwoływanie się do sądu ostatecznego, w perspektywie wierzącego, to
>>>> jest przyzwolenie na szerzenie zła tu i teraz.


>>>>> Czyli- o podejmowanych decyzjach.

>>>> ...podejmowanych z nadzieją ostatecznego zbawienia. To jest ucieczka
>>>> od wolności i od samodzielności.


>>>>> Dla ateisty zapewne będzie to: "po mnie choćby potop".

>>>> Jesteś gołosłowny - nie masz nic na poparcie tego stwierdzenia. Mogę
>>>> równie dobrze powiedzieć, że z perspektywy historii to wierzący
>>>> działali i działają w ten sposób.


>>>>> Wierzący ma zupełnie inne podejście. Wie, że zostanie z tego rozliczony.

>>>>  To jest działanie nie z dobrej woli lecz pod presją strachu.

>>> Takiej dyskusji nie da się przeprowadzić jednozdaniowymi argumentami.
>>> Można odwołać się do wspólnych kontekstów. Zapytam: czytałeś "Nędzników"
>>> W.Hugo?

>> Nie czytałem, oglądałem jedynie ekranizację już dość dawno temu. Ale
>> nie chodzi chyba o to by sprawdzać moją wiedzę ogólną. Bo poziom tej
>> ostatniej niewiele ma wspólnego z samodzielnym myśleniem i
>> człowieczeństwem. Możemy więc chyba rozmawiać bez odwoływania się do
>> kontekstów.

> Nie. Tak się nie da w sytuacji, kiedy trzeba by operować tymi samymi
> pojęciami. Po to są symbole, literatura, etc. Gdybyś czytał- to odwołać
> bym się mógł np do sceny, w której główni bohaterowie widzą się po raz
> ostatni: Jean Valjean i komisarz Javert widzą się ostatni raz.

Nie potrafisz wyrazić zamysłu Autora swoimi słowami?


> Scena, w której Jean Valjean ratuje mu życie- w sumie Javert to jego
> prześladowca! Ratuje mu życie- wyprowadza w bezpieczne miejsce- i
> puszcza wolno. Ich rozmowa, która się wtedy odbyła. Pytania Javerta-
> człowieka, który uważał, że Boga ne ma, jest tylko sprawiedliwość w
> sensie takim, jak ustalił człowiek. I odpowiedzi Valjean'a- człowieka,
> który po prostu robi to wszystko, bo Bóg istnieje.

A może chodzi właśnie o człowieczeństwo a nie o to czy ktoś jest
wierzący czy tez nie?


> No ale skoro nie
> czytałeś (film sobie daruj- szczególnie idiotyczny amerykański)- to nie
> pojmiesz  k o n t e k s t u. A problem zbyt zawiły, by można zbyć go
> kilkoma słowami

Wiesz, to chyba była europejska ekranizacja, w kilku odcinkach.
A skoro uważasz, że problem wykracza poza odwołanie się do
człowieczeństwa to może jednak warto go tutaj podjąć...

> Chiron

LeoTar



Chiron pisze:
> Użytkownik "LeoTar" <LeoTar@wp.pl> napisał w wiadomości
> news:ma0i4c$eu3$1@node1.news.atman.pl...
>> Chiron pisze:

>>>> Nie czytałem, oglądałem jedynie ekranizację już dość dawno temu. Ale
>>>> nie chodzi chyba o to by sprawdzać moją wiedzę ogólną. Bo poziom tej
>>>> ostatniej niewiele ma wspólnego z samodzielnym myśleniem i
>>>> człowieczeństwem. Możemy więc chyba rozmawiać bez odwoływania się do
>>>> kontekstów.

>>> Nie. Tak się nie da w sytuacji, kiedy trzeba by operować tymi samymi
>>> pojęciami. Po to są symbole, literatura, etc. Gdybyś czytał- to odwołać
>>> bym się mógł np. do sceny, w której główni bohaterowie widzą się po raz
>>> ostatni: Jean Valjean i komisarz Javert widzą się ostatni raz.

>> Nie potrafisz wyrazić zamysłu Autora swoimi słowami?

> Genialnemu pisarzowi zajęło to circa 500 stron. Ja miałbym to ująć
> jednym- dwoma zdaniami? Dziękuję, ale jednak trochę mnie przeceniasz




>>> Scena, w której Jean Valjean ratuje mu życie- w sumie Javert to jego
>>> prześladowca! Ratuje mu życie- wyprowadza w bezpieczne miejsce- i
>>> puszcza wolno. Ich rozmowa, która się wtedy odbyła. Pytania Javerta-
>>> człowieka, który uważał, że Boga nie ma, jest tylko sprawiedliwość w
>>> sensie takim, jak ustalił człowiek. I odpowiedzi Valjean'a- człowieka,
>>> który po prostu robi to wszystko, bo Bóg istnieje.

>> A może chodzi właśnie o człowieczeństwo a nie o to czy ktoś jest
>> wierzący czy tez nie?

> No ale to pojęcie- worek. Czy ateista jest człowiekiem? przecież ludzie
> mają duszę. Ateiści natomiast sami twierdzą, że jej nie mają

Czyli według Ciebie tylko wierzącym można przypisać człowieczeństwo, a
cała reszta to nic nie warta, bezduszna dzicz?


>>> No ale skoro nie
>>> czytałeś (film sobie daruj- szczególnie idiotyczny amerykański)- to nie
>>> pojmiesz  k o n t e k s t u. A problem zbyt zawiły, by można zbyć go
>>> kilkoma słowami

>> Wiesz, to chyba była europejska ekranizacja, w kilku odcinkach.
>> A skoro uważasz, że problem wykracza poza odwołanie się do
>> człowieczeństwa to może jednak warto go tutaj podjąć...

> może.

No więc jak, podejmiesz rękawicę czy też zrobisz unik?

> Chiron

LeoTar



Chiron pisze:
> Użytkownik "LeoTar" <LeoTar@wp.pl> napisał w wiadomości
> news:ma0qed$nqd$1@node1.news.atman.pl...

>> No więc jak, podejmiesz rękawicę czy też zrobisz unik?

> Tyle, że zaprzeczasz samemu sobie. Piszesz o podjęciu rękawicy, więc
> pojedynku, czyli rywalizacji. Ja - przynajmniej staram się- nie
> wchodzić w pojedynki właśnie- uważam, że korzyści z nich zero. Ty-
> piszesz, że powinniśmy być równi, nie rywalizować, więc nie
> podejmować rękawicy. Dlaczego więc chcesz, żebym ją podjął?

Poszukując prawdy dyskutujemy - możesz to uznać za rywalizacje, jeśli
chcesz...


> Kolejna sprawa- uznałeś to za sarkazm; jak sobie wyobrażasz
> PRAKTYCZNIE taką inicjację seksualną w rodzinie? Zapewniam Cię, że
> (nawet, jeśli tu jakiś nieświadomy sarkazm jest)- jest to baaaaaardzo
> logiczne pytanie. Jak to ma wyglądać? No bo załóżmy, że o tym
> decyduje np. kalendarz, rozeznanie rodziców, etc. Tak czy siak-
> przychodzi TEN dzień. No i teraz co? Ilu tatusiów patrzy pożądliwie
> na swe córy, ale całe to tabu kulturowe sprawia, że uważa to za
> wielkie zło- i tego nie zrobi przenigdy? Ależ całe mnóstwo. Nic w tym
> złego.

To nie chodzi o to by tatuś miał radochę z obcowania ze swoja córką lecz
o to by stał się "wagą" na której córka porówna się i zrówna ze swoją
matką. Oboje rodzice mają posłużyć córce do tego by stała się równa
emocjonalnie matce a więc od matki niezależna. Niezależna od ojca stanie
się dlatego, że zapozna się z tajemnicą matki - dopóki córka nie pozna
ojca, tajemnicy matki, dopóty będzie emocjonalnie zależna od matki oraz
od ojca. Córka chce tez otrzymać z rąk matki kompletny wzorzec mężczyzny
i chodzi o tego mężczyznę, z którym zapoznawała się przez lata, który
gwarantował jej bezpieczeństwo fizyczne i uczuciowe i którego na swego
partnera wybrała sobie jej matka. W ten sposób matka przekazuje córce
najważniejsza informację: takiemu ufaj i takiego szanuj gdyż ja do
takiego mam absolutne zaufanie.

Podobnie wyglądają relacje syna z matką i ojcem - inicjacja seksualna
nie dotyczy tylko córek


> Teraz jednak Ty likwidujesz to tabu. Ilu facetów- tatusiów zacznie
> tak kombinować, manipulować- żeby w odpowiednim wieku oprócz
> podstarzałej żony mieć młodą nałożnicę- córkę?

Pomyśl DLACZEGO zaczynają traktować swoje córki jako zastępczynie swoich
żon. Nie czynią tego dobrowolnie lecz są przez żony odsuwani od seksu z
powodu prostytucji małżeńskiej, którą ich żony z nimi uprawiają.
Wyjaśniałem to zjawisko już w jednym z poprzednich maili, ale jeżeli
zechcesz chętnie Ci powtórzę. Niechęć kobiet do współżycia jest tym
większa im dzieci bliższe są samodzielności, bo kobiety w ten sposób
jakoby wyzwalają się od prostytucji, którą same sobie narzuciły i do
której uprawiania nie chcą się przyznać obciążając mężów winą za to,że
uprawiają seks pod przymusem.

Zauważ, że jeżeli w rodzinie jest dorastający syn to żona/matka
skierowuje swoje zainteresowania emocjonalne w jego stronę, odstawia
męża od seksu i czyni z młodego następcę podświadomie znienawidzonego
"starego". Wiem o czym pisze bo przeżyłem to na własnej skórze;
dorastający, młodszy syn powiedział mi wręcz, że on teraz tutaj (w domu)
rządzi. A wcześniej, gdy moja eks wyrzucała mnie z domu podjudzała go
przeciwko mnie by publicznie przeciwko mnie wystąpił (miał wtedy 12
lat). Przeżyłem w realu zastąpienie starego króla przez młodego z
inicjatywy kobiety. Aż dziw, że udało mi się przeżyć bez obrażeń fizycznych.

Najbardziej uzależniającą postacią w rodzinie jest kobieta i w celu
uzależnienia, podporządkowania sobie pozostałych członków rodziny
wykorzystuje ona bezwzględnie, choć nieświadomie, seks. A zaczyna się od
braku poczuci własnej wartości wynikłego z braku inicjacji seksualnej
wśród rodziców. Nie ufając dąży do podporządkowania sobie całego
otoczenia i w tym celu posługuje się seksem (kobiecy seksapil), który
traktuje instrumentalnie. Zamiast jednoczyć za pomocą seksu wykorzystuje
go do dzielenia swoich najbliższych i manipuluje tak by wszyscy byli od
niej zależni.

Na pocieszenie i obronę tego negatywnego obrazu kobiety należy dodać, że
gdyby nie to negatywne wykorzystanie seksu nigdy nie zeszlibyśmy z drzew
na ziemię. To ten negatywny kobiecy seks napędza rywalizację i jej
konsekwencję postęp technologiczny oraz zbliża nas ku wyzwoleniu z
jarzma szeroko rozumianej przemocy. Przemocą zwalczamy nieświadomą
przemoc zainicjowaną przez przemoc seksualną przemoc kobiety.


> Nie ma możliwości, żeby rozwiązać choćby ten jeden jedyny problem. A
> zapewniam- jest ich o wiele, wiele więcej.

W miarę jak będziesz rozumiał i akceptował potrzebę inicjacji seksualnej
dzieci wśród rodziców odpowiedzi na kolejne pytania będą się przed Tobą
pojawiać same.

> Chiron

LeoTar



Chiron pisze:
> Użytkownik "Trybun" <ilih@jachu.ru> napisał w wiadomości
> news:54c3d243$0$2647$65785112@news.neostrada.pl...
>> W dniu 2015-01-23 o 18:02, Chiron pisze:

>>>> I już tak zupełnie nawiasem, zdaje się że wy zwolennicy prawicy
>>>> macie jakieś pogmatwane priorytety. Wygląda to tak że wybieracie
>>>> kogoś nie po to aby ów mądrze i sprawiedliwie rządził a po to aby go
>>>> co dzień widzieć w Kościele, a już wizyta w burdelu całkowicie go
>>>> przekreśla...

>>> Dla mnie wizyta w burdelu stawia takiego człowieka w... podejrzanym
>>> świetle. Jak facet- dorosły, dojrzały- ma rządzić państwem, mną,
>>> moimi bliskimi- a nie potrafi stworzyć związku z kobieta- wychowywać
>>> dzieci? Nie wierzę mu. Do kościoła może nie chodzić co dzień. Może być
>>> innowiercą- byle nie ateistą.

>> Ale dlaczego, czego Ty chcesz od człowieka któremu nie możesz nic
>> zarzucić w trakcie wykonywanie przez niego obowiązków służbowych.
>> Pytam bo naprawdę tego nie rozumiem, zupełnie nie rozumiem takiej
>> moralności.. Chcecie mieć jego osobowość na własność czy co?
>> Chodzi oczywiści mi o wasz stosunek do niego gdy już piastuje
>> stanowisko a nie dopiero kandyduje.

> To nie jest tak, że ktoś jest uczciwy i  w ogóle super np w polityce, a
> żonę i najbliższych okłamuje (albo na odwrót). To awykonalne. Znaczy, że
> krętacz i manipulant. Dlatego ważne jest życie prywatne osoby publicznej

Widziałeś uczciwego polityka nie-manipulanta? Zarówno z prawej jak i
lewej strony?

LeoTar



Chiron pisze:
> Użytkownik "LeoTar" <LeoTar@wp.pl> napisał w wiadomości
> news:ma0r4f$oig$1@node1.news.atman.pl...
>> Chiron pisze:
>>> Użytkownik "Trybun" <ilih@jachu.ru> napisał w wiadomości
>>> news:54c3d243$0$2647$65785112@news.neostrada.pl...
>>>> W dniu 2015-01-23 o 18:02, Chiron pisze:

>>>>>> I już tak zupełnie nawiasem, zdaje się że wy zwolennicy prawicy
>>>>>> macie jakieś pogmatwane priorytety. Wygląda to tak że wybieracie
>>>>>> kogoś nie po to aby ów mądrze i sprawiedliwie rządził a po to aby go
>>>>>> co dzień widzieć w Kościele, a już wizyta w burdelu całkowicie go
>>>>>> przekreśla...

>>>>> Dla mnie wizyta w burdelu stawia takeigo człowieka w...podejrzanynm
>>>>> świetle. Jak facet- dorosły, dojrzały- ma rządzić państwem, mną,
>>>>> moimi bliskimi- a nie potrafi stworzyć związku z kobieta- wychowywać
>>>>> dzieci? Nie wierzę mu.Do kościoła może nie chodzić codzień. Może byc
>>>>> innowiercą- byle nie ateistą.

>>>> Ale dlaczego, czego Ty chcesz od człowieka któremu nie możesz nic
>>>> zarzucić w trakcie wykonywanie przez niego obowiązków służbowych.
>>>> Pytam bo naprawdę tego nie rozumiem, zupełnie nie rozumiem takiej
>>>> moralności.. Chcecie mieć jego osobowość na własność czy co?
>>>> Chodzi oczywiści mi o wasz stosunek do niego gdy już piastuje
>>>> stanowisko a nie dopiero kandyduje.

>>> To nie jest tak, że ktoś jest uczciwy i  w ogóle super np w polityce, a
>>> żonę i najbliższych okłamuje (albo na odwrót). To awykonalne. Znaczy, że
>>> krętacz i manipulant. Dlatego ważne jest życie prywatne osoby publicznej

>> Widziałeś uczciwego polityka nie-manipulanta? Zarówno z prawej jak i
>> lewej strony?

> Hmmm, takiego, który starał się być uczciwy- widziałem

Ja pytam o to CZY BYŁ uczciwy a nie o to czy STARAŁ SIĘ BYĆ uczciwy.

> Chiron

LeoTar

 
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego