Syndrom sztokholmski w praktyce - Rocznik 2015

Idź do spisu treści

Menu główne:

Syndrom sztokholmski w praktyce

Zima 2014/15

Syndrom sztokholmski w relacjach międzyludzkich.
Autorka: Anna Błoch-Gnych

Syndrom sztokholmski to mechanizm przetrwania; jest walką o życie. Pojawia się w sytuacjach skrajnie traumatycznych, jak podczas porwania, uwięzienia, bycia zakładnikiem, u osób wykorzystanych seksualnie, jeńców wojennych, członków sekty, ale również może pojawić się w związkach miłosnych, opartych na dominacji jednego z partnerów. Skutki syndromu mogą występować długo po zakończeniu kryzysu.

Natasha Kampush w wieku 10 lat została uprowadzona przez Wolfganga Priklopila, gdy wracała ze szkoły. Poszukiwania dziewczyny trwały wiele dni i obejmowały terytorium całej Austrii. Uczestniczyło w nich wiele osób. Nie było jednak śladów, które mogłyby prowadzić do zaginionej dziewczynki. Rodzice i policja uznali, że dziewczyna nie żyje. Tymczasem Natasha żyła i była przez osiem lat przetrzymywana w dźwiękoszczelnym pokoju, bez okien, który znajdował się w piwnicy domu Priklopila. Zdołała uwolnić się w roku 2006, wybiegając na podwórko i informując sąsiada, kim jest. Kiedy porywacz dowiedział się o ucieczce, wybiegł z mieszkania i rzucił się pod koła jadącego pociągu. Po odzyskaniu wolności Natasha powiedziała o swoim prześladowcy: „Nie był moim panem, chociaż chciał być. Byłam równie silna. Mówiąc obrazowo, nosił mnie na rękach, a jednocześnie kopał". Po opublikowaniu historii Natashy podniosły się głosy krytyczne, które obwiniały dziewczynę za powyższą sytuację, zrzucając na nią odpowiedzialność za osiem lat uwięzienia. Wiele osób nie rozumiało, wręcz dziwiło się, kiedy dziewczyna mówiła o porywaczu: „Ten człowiek był częścią mojego życia i dlatego w pewnym sensie go opłakuję". Większość ekspertów uważa, że u Natashy, będącej w sytuacji traumatycznej, wykształcił się mechanizm psychologiczny zwany syndromem sztokholmskim.

Jak to działa?

Termin „syndrom sztokholmski" wziął swą nazwę od wydarzeń, które miały miejsce w Sztokholmie w roku 1973. 23 sierpnia 1973 roku dwóch mężczyzn wkroczyło do banku, aby go obrabować. Kiedy na miejsce przyjechała policja, rabusie wzięli zakładników (trzy kobiety i mężczyznę) i przetrzymywali ich przez sześć dni. Gdy z kolei przybyła ekipa ratunkowa, zakładnicy nie wykazali najmniejszej woli współpracy, bronili swoich porywaczy, obwiniając za całą sytuację policję. Po upływie pewnego czasu od porwania jeden z uwolnionych zakładników założył fundację, której celem było zbieranie funduszy dla prawników porywaczy, a jedna z zakładniczek zaręczyła się z oprawcą.

Objawy i symptomy syndromu sztokholmskiego to:

- pozytywne uczucia ofiary wobec sprawcy;

- zrozumienie przez ofiarę motywów i zachowań sprawcy i podzielanie jego poglądów;

- pozytywne uczucia sprawcy względem ofiary;

- pomocne zachowania ofiary wobec sprawcy;

- negatywne uczucia ofiary wobec rodziny, przyjaciół, autorytetów próbujących ją ratować;

- niezdolność zaangażowania się w zachowania, które mogłyby doprowadzić do jej uwolnienia od sprawcy.

Syndrom sztokholmski nie dotyczy wszystkich osób dotkniętych tragicznymi zdarzeniami. By zaistniał, muszą wystąpić określone warunki. Ofiara:

- spostrzega, że jej przeżycie zależy od dobrej woli sprawcy;

- nie widzi możliwości ucieczki;

- dostrzega drobne uprzejmości ze strony sprawcy;

- jest izolowana od perspektyw odmiennych od perspektywy sprawcy.

Schemat rozwoju syndromu sztokholmskiego wygląda następująco: w sytuacji stresującej, traumatycznej sprawca grozi ofierze, że pozbawi ją życia, jeśli nie będzie podporządkowywała się jego woli. Sprawca może znęcać się psychicznie i fizycznie nad ofiarą, pokazując w ten sposób, że jej dalsze przeżycie jest zależne tylko i wyłącznie od jego woli. Ofiara nie może liczyć na pomoc innych ani ucieczkę. Z upływem czasu coraz lepiej poznaje sprawcę, wie, co wyzwala łańcuch agresywnych reakcji i co może temu zapobiec. Najmniejszy przejaw pozytywnych uczuć ze strony sprawcy sprawia, że ofiara zaczyna dostrzegać w nim wybawcę, a nawet przyjaciela. Sam fakt przeżycia ofiary, niestosowania przemocy, pozwolenia na skorzystanie z toalety, dostarczania żywności lub napoju powoduje, że ofiara zaczyna odczuwać pozytywne emocje względem prześladowcy. Ludzie z zewnątrz, którzy starają się uwolnić ofiarę, nie są już w jej oczach wyzwolicielami, lecz osobami, które chcą skrzywdzić jej jedynego obrońcę.

Jednym z wyjaśnień syndromu sztokholmskiego może być zjawisko dysonansu poznawczego. Teoria dysonansu poznawczego tłumaczy, jak i dlaczego ludzie zmieniają swoje poglądy, opinie, odczucia. Dysonans poznawczy to nieprzyjemny stan organizmu, samoistnie motywujący do jego usunięcia. Pojawia się, gdy człowiek ma przed sobą dwie informacje poznawcze, kolidujące ze sobą. W sytuacji traumatycznej na początku pojawią się uczucia negatywne wobec sprawcy. Jednak fakt, że żyjemy, że doświadczamy niewielkich przejawów dobroci z jego strony, powoduje, że zaczynamy odczuwać pozytywne emocje. Zęby pozbyć się dysonansu, zaczynamy spostrzegać sprawcę nie jako wroga, ale jako przyjaciela, walczącego w słusznej sprawie.

Miłość i strach

W toksycznych związkach miłosnych również można dostrzec elementy syndromu sztokholmskiego, zwłaszcza w związkach opartych na przemocy fizycznej i psychicznej. Osoba stosująca przemoc zapewnia swego/swoją partnera/partnerkę, że tylko współpraca sprawi, że łączące ich uczucie będzie bezpieczne i trwałe. Te opowieści mają spowodować, że partner/ka nigdy ich nie opuści i nie znajdzie innego towarzysza. Sprawca opowiada więc o przeszłych partnerach i co ich spotkało, gdy go opuścili. Podkreśla, że zawsze spotykała ich zemsta z jego strony, nikt przed nim się nie schowa i nie ucieknie. Zdarza się, że co jakiś czas przejawia pozytywne zachowania, np. kupi bukiet kwiatów, zaprosi na kolację lub do kina, pozwoli kupić nową sukienkę. Pokazuje tym samym, że nie jest złym człowiekiem. Przedstawia swoją słabą stronę, opowiada o trudnym dzieciństwie, o problemach z rówieśnikami, o poczuciu niezrozumienia i odrzucenia. Wyzwala tym samym w swoim partnerze współczucie i chęć usprawiedliwienia jego złego zachowania.

Wszystkie decyzje, jakie podejmuje ofiara, są podyktowane perspektywą sprawcy. Ofiara zastanawia się, co może zrobić, by zadowolić partnera, jak się zachować, żeby nie sprowokować wybuchu agresji. Jest osaczona przez jego potrzeby, pragnienia i przyzwyczajenia.

Partner kontrolujący stara się izolować ofiarę od innych osób, które mogą chcieć jej pomóc i stosuje przy tym techniki manipulacyjne. Zmusza ofiarę do podjęcia decyzji - albo on, albo rodzina. Ofiara woli zerwać kontakt z najbliższymi, żeby nie wywoływać złości u partnera. Nie widzi możliwości zakończenia toksycznej relacji. Kiedy próbuje się wyzwolić, partner straszy ją, grozi popełnieniem samobójstwa, uprowadzeniem dzieci, podpaleniem domu itp. Sprawca odcina ofiarę od rodziny, przyjaciół, ale również od pieniędzy, więc ofiara wierzy, że nie ma za co, ani dokąd się udać. Osoba taka czuje się osamotniona, bezsilna, więc żyje dalej w toksycznym dla siebie układzie.

Jak pomóc?

Żeby wyjść ze związku, w którym rozwinął się syndrom sztokholmski, ważne jest wsparcie i pomoc najbliższych. Należy podkreślać, że ofiara może liczyć na naszą pomoc, że ją kochamy i zawsze staniemy po jej stronie. Nie należy wywierać zbyt dużej presji, potępiać lub oceniać. Najbliżsi powinni zrozumieć, że wycofanie ofiary i chęć odcięcia od nich wynika z poczucia lęku przed sprawcą, a nie z braku miłości do nich. Trzeba pamiętać o różnych drogach komunikacji, które można wykorzystać, by nawiązać kontakt z ofiarą - telefony, maile, listy. W niektórych przypadkach niezbędna będzie pomoc profesjonalisty, żeby ofiara mogła poradzić sobie z traumatyczną sytuacją.

źródło: http://www.niebieskalinia.pl/pismo/wydania/dostepne-artykuly/4969-syndrom-sztokholmski-w-relacjach-miedzyludzkich

LeoTar

 
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego