Do czego Leo musi nakłonić żonę. - Rok 2016

Przejdź do treści

Menu główne:

Do czego Leo musi nakłonić żonę.

Wiosna
Data: Thu, 14 Apr 2016 15:33:31 +0200
Nadawca: LeoTar <LeoTar@wp.pl>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

mcmlxxi.xi.xi@gmail.com pisze:

> Sześć elementów przeprosin wczoraj, 13:16 | Psychologia Benson Kua,
> CC
>
> Amerykańscy psycholodzy zidentyfikowali 6 elementów przeprosin. Im
> więcej ich się uwzględni, tym przeprosiny będą skuteczniejsze.
>
> Przeprosiny naprawdę działają, ale trzeba się upewnić, że udaje się
> zrealizować tak dużo z 6 elementów, jak to możliwe - podkreśla Roy
> Lewicki z Uniwersytetu Stanowego Ohio.
>
> W 2 oddzielnych eksperymentach zespół Lewickiego oceniał, jak 755
> osób zareaguje na przeprosiny obejmujące różną liczbę elementów.
> Wśród nich znalazły się 1) wyrażenie żalu, 2) wyjaśnienie, co poszło
> nie tak, 3) przyznanie się do odpowiedzialności, 4) zadeklarowanie
> skruchy, 5) propozycja naprawy oraz 6) prośba o wybaczenie.
>
> Choć najlepsze przeprosiny zawierają wszystkie wymienione elementy,
> naukowcy odkryli, że poszczególne składowe wcale nie mają takiego
> samego znaczenia. Nasze wyniki pokazały, że najważniejsze jest
> przyznanie się do odpowiedzialności. Trzeba powiedzieć, że to nasza
> wina, że to my popełniliśmy błąd.
>
> Na 2. miejscu uplasowało się zaoferowanie zadośćuczynienia. Przy
> przeprosinach istnieje zastrzeżenie, że łatwo jest coś powiedzieć.
> Dodając jednak, "wszystko naprawię", zobowiązujesz się zlikwidować
> szkody.
>
> Na 3. miejscu łącznie znalazły się: wyrażenie żalu, wyjaśnienie, co
> poszło źle oraz zadeklarowanie skruchy. Na końcu mamy proszenie o
> wybaczenie.
>
> Pierwszy eksperyment objął 333 dorosłych. Zwerbowano ich dzięki
> programowi Amazona MTURK. Wszyscy czytali scenariusz, w którym byli
> menedżerami działu księgowości zatrudniającymi nowego pracownika. W
> poprzedniej pracy człowiek ten źle wypełnił druk zwrot podatku,
> pomniejszając w ten sposób zyski kapitałowe klienta. Podczas
> konfrontacji kandydat przepraszał, a ochotnikom mówiono, że
> zastosował 1, 3 lub wszystkie wymienione wyżej elementy. Następnie
> badanym polecano, by na skali od 1 (wcale) do 5 (bardzo) ocenili, jak
> skuteczne, wiarygodne i adekwatne były takie przeprosiny.
>
> Drugie studium objęło 422 studentów. Zapoznawali się oni ze
> scenariuszem z 1. eksperymentu, ale zamiast dowiadywać się od
> naukowców, które elementy przeprosin się pojawiały, czytali teksty
> przeprosin ze zmienną liczbą składowych. Ponownie należało ocenić na
> skali, jak skuteczne, wiarygodne i adekwatne były przeprosiny.
>
> Lewicki podkreśla, że choć wyniki badań nie były identyczne, to
> okazały się bardzo zbliżone. W obu przypadkach im więcej elementów
> przeprosiny zawierały, tym wyżej je oceniano.
>
> Generalnie uczestnicy obu eksperymentów zgadzali się co do istotności
> poszczególnych elementów (prośba o wybaczenia zawsze okazywała się
> najmniej ważna).
>
> W obu studiach połowie ochotników mówiono, że błąd wiązał się z
> kompetencją (księgowy nie znał wszystkich kodów podatkowych), a
> połowie, że z uczciwością (pracownik miał świadomie źle wypełnić
> formularz). Dzięki temu autorzy publikacji z pisma Negotiation and
> Conflict Management Research zauważyli, że wartość poszczególnych
> elementów przeprosin była taka sama bez względu na pierwotną
> przyczynę czyjegoś zachowania. Okazało się jednak, że badani byli
> mniej skłonni przyjąć przeprosiny, gdy kandydat na stanowisko wykazał
> się brakiem uczciwości.
>
> Lewicki dodaje, że w opisywanym badaniu ochotnicy czytali wypowiedzi,
> ale w realnym życiu bardzo istotne mogą się okazać emocje, a także
> modulacja głosu przepraszającego.
>

Twoja porada jest, że tak powiem, g.... warta i nie z tej parafii co być
powinna.
W przypadku mojej żony chodzi o to by dobrowolnie przyznała się do
kłamstwa i by DOŚWIADCZYŁA tego, że nic złego nie grozi jej z racji
tegoż przyznania się do kłamstwa. Chodzi również o to, że fakty, które
stały za kłamstwem popełniła nieświadomie i w sposób niezamierzony, gdyż
w tym stanie świadomości, w którym się wówczas znajdowała nie mogła
postąpić inaczej. A zresztą gdyby właśnie nie ta przemoc, która stała
się następstwem tych jej czynności ze wszystkimi tejże przemocy
konsekwencjami, doprowadziła mnie do sformułowania (zmusiła mnie do
intensywnej pracy nad wyjaśnieniem) przeze mnie hipotezy o Praprzyczynie
przemocy i sposobie uwolnienia Człowieka od przemocy właśnie.

A zatem wspólnie wygenerowaliśmy przemoc by poprze przemoc uzmysłowić
sobie cały mechanizm jej powstawania. W tym ujawnia się moją teza
cząstkowa, że od przemocy nieświadomej przyczyny jej powstania można się
uwolnić tylko przemocą ale świadomą, by można nią oddziaływać w sposób
selektywny, ograniczony i nie powodujący zbyt wielkich zniszczeń
materialnych i osobowych. Wpierw jednak musi się znaleźć ktoś, kto
objaśni działanie całego mechanizmu który wywołał przemoc i jak się z
tego patologicznego stanu wyzwolić.

LeoTar




Data: Thu, 14 Apr 2016 17:46:06 +0200
Nadawca: LeoTar <LeoTar@wp.pl>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

mcmlxxi.xi.xi@gmail.com pisze:
> W dniu czwartek, 14 kwietnia 2016 15:33:34 UTC+2 użytkownik LeoTar
> napisał:
>> mcmlxxi.xi.xi@gmail.com napisał:

>>> http://kopalniawiedzy.pl/przeprosiny-elementy-skladowe-Roy-Lewicki,24351

>>
Twoja porada jest, że tak powiem, g.... warta i nie z tej parafii co być
>> powinna. W przypadku mojej żony chodzi o to by dobrowolnie
>> przyznała się do kłamstwa i by DOŚWIADCZYŁA tego, że nic złego nie
>> grozi jej z racji tegoż przyznania się do kłamstwa. Chodzi również
>> o to, że fakty, które stały za kłamstwem popełniła nieświadomie i w
>> sposób niezamierzony, gdyż w tym stanie świadomości, w którym się
>> wówczas znajdowała nie mogła postąpić inaczej. A zresztą gdyby
>> właśnie nie ta przemoc, która stała się następstwem tych jej
>> czynności ze wszystkimi tejże przemocy konsekwencjami, doprowadziła
>> mnie do sformułowania (zmusiła mnie do intensywnej pracy nad
>> wyjaśnieniem) przeze mnie hipotezy o Praprzyczynie przemocy i
>> sposobie uwolnienia Człowieka od przemocy właśnie.
>>
>> A zatem wspólnie wygenerowaliśmy przemoc by poprze przemoc
>> uzmysłowić sobie cały mechanizm jej powstawania. W tym ujawnia się
>> moją teza cząstkowa, że od przemocy nieświadomej przyczyny jej
>> powstania można się uwolnić tylko przemocą ale świadomą, by można
>> nią oddziaływać w sposób selektywny, ograniczony i nie powodujący
>> zbyt wielkich zniszczeń materialnych i osobowych. Wpierw jednak
>> musi się znaleźć ktoś, kto objaśni działanie całego mechanizmu
>> który wywołał przemoc i jak się z tego patologicznego stanu
>> wyzwolić.

> Co prawda jest napisane że "Królestwo Boże osiagają tylko
> gwałtownicy" - ale ów "gwałt" należy zadać jedynie własnemu
> przekonaniu o poprawności i "niewinności". A ty chcesz samemu będąc
> nieprzepracowany (i poracjonalizowany) "uzdrawiać innych" - żeby
> odpowiadali twojemu obrazowi poprawności - innymi słowy chcesz
> zmieniać innych pod siebie. Kiedy się sam pozwolisz Świadomości
> przemienić - nie będziesz miał zupełnie potrzeby przemieniac innych i
> to będzie dowód że Cię Życie Zmieniło w dobrą stronę :)


Jak już gdzieś napisałem zrezygnowałbym z dążenia do przeprowadzenia
dezintegracji pozytywnej mojej żony gdybyśmy nie mieli dzieci. Wówczas
istotnie zastanowiłbym się czy warto poświęcać mój czas. Jeżeli jednak w
grę wchodzi życie emocjonalne dzieci, które współtworzyłem to uważam to
za swój psi obowiązek zrobić wszystko co w mojej mocy aby je wyzwolić ze
stanu bycia zombie. Bo w takim, niestety, stanie się teraz znajdują. Ich
emocje są totalnie zablokowane i nie są w stanie wykrzesać z siebie
czegoś takiego jak miłość, empatia, altruizm. Są nastawione wyłącznie do
osiągania zaspokojenia materialnego w dowolny sposób. Efektem tego jest
mój wnuczek, dziecko autystyczne z różnymi wadami rozwojowymi.

Możesz więc bredzić, odwodzić mnie od realizacji mojego planu i próbować
mi narzucić swoją wizję, ale w żaden sposób nie jesteś tego w stanie
dokonać. Jestem uparty bardziej niż baran i osioł razem wzięte. A
ponieważ nic nowego nie wnosisz do naszej rozmowy poza próbami
manipulowania mną więc - jak juz Ci odpowiedziałem na pl.soc.religia -
żegnaj tau gdyż szkoda mojego czasu. Bye.

LeoTar




Data: Thu, 14 Apr 2016 20:01:25 +0200
Nadawca: LeoTar <LeoTar@wp.pl>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

CookieM pisze:
> W dniu 14.04.2016 o 17:46, LeoTar pisze:

> […]
>> Jak już gdzieś napisałem zrezygnowałbym z dążenia do przeprowadzenia
>> dezintegracji pozytywnej mojej żony gdybyśmy nie mieli dzieci. Wówczas
>> istotnie zastanowiłbym się czy warto poświęcać mój czas. Jeżeli jednak w
>> grę wchodzi życie emocjonalne dzieci, które współtworzyłem to uważam to
>> za swój psi obowiązek zrobić wszystko co w mojej mocy aby je wyzwolić ze
>> stanu bycia zombie. Bo w takim, niestety, stanie się teraz znajdują. Ich
>> emocje są totalnie zablokowane i nie są w stanie wykrzesać z siebie
>> czegoś takiego jak miłość, empatia, altruizm. Są nastawione wyłącznie do
>> osiągania zaspokojenia materialnego w dowolny sposób. Efektem tego jest
>> mój wnuczek, dziecko autystyczne z różnymi wadami rozwojowymi.

> […]
> Po co Ci tak zależy na „walce” o emocjonalne wyzwolenie Twoich dzieci,
> skoro w innych rodzinach nikogo to nie obchodzi, więcej, ich rodzice są
> dumni z cynicznych, agresywnych następców. A może jesteś nieuleczalnym
> zodiakalnym Lwem, chcącym zawsze pozostawać na świeczniku i błyszczeć?


Bo ja nie jestem "jak w innych rodzinach, w których rodzicom nie zależy
na życiu emocjonalnym dzieci". Chociaż uważam, że jest to wyłącznie
Twoja opinia, opinia człowieka niedojrzałego do wypełnieni roli ojca.
Podobnie zresztą jak tau-a, który zamiast skoncentrować się na
poszukiwaniu jakichś niejasności w mojej hipotezie chciałby mnie
zdołować. I wbrew Waszej opinii uważam, że zdecydowana większość
rodziców chce szczęścia dla swoich dzieci tylko nie wiedzą jak dzieci
wychować by były szczęśliwe.

Zaś co do Twojego stwierdzenia, że jestem niepoprawnym zodiakalnym Lwem,
któremu w głowie tylko piedestał to czy aby przypadkiem nie zazdrościcie
mi tego, że nie tylko, że stać mnie na odwagę by bronić idei za której
kolportowanie do niedawna można było stracić głowę i w dodatku bronić
jej na tyle skutecznie, że oponenci nie znajdując w niej luki i nie
mogąc przytoczyć już więcej kontrargumentów uciekają się do
niemerytorycznych wycieczek osobistych. Czyżby przez Was przemawiała
zawiść zamiast chęci ulżenia Człowiekowi?

LeoTar




Data: Thu, 14 Apr 2016 22:32:11 +0200
Nadawca: LeoTar <LeoTar@wp.pl>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

Chiron pisze:
> Użytkownik "LeoTar" <LeoTar@wp.pl> napisał w wiadomości
> news:neolto$rcr$1@node2.news.atman.pl...

>> Zaś co do Twojego stwierdzenia, że jestem niepoprawnym zodiakalnym
>> Lwem, któremu w głowie tylko piedestał to czy aby przypadkiem nie
>> zazdrościcie mi tego, że nie tylko, że stać mnie na odwagę by
>> bronić idei za której kolportowanie do niedawna można było stracić
>> głowę i w dodatku bronić jej na tyle skutecznie, że oponenci nie
>> znajdując w niej luki i nie mogąc przytoczyć już więcej
>> kontrargumentów uciekają się do niemerytorycznych wycieczek
>> osobistych. Czyżby przez Was przemawiała zawiść zamiast chęci
>> ulżenia Człowiekowi?

> Jesteś pijany - jak Ci to powie trzecia osoba - idź spać. Niedawno
> to, co ja Ci kilka razy pisałem o Twoich tezach napisał Ci Sky. Czy
> Ty w ogóle czytasz to? Idę się założyć, że nie. Zaobserwowałem to już
> u Ciebie kilka razy. Zachowujesz się niczym borderlineowiec w
> momencie, kiedy dochodzi do swej granicy. Co się dzieje, jak osoba w
> terapii tam dochodzi? Ano - często zachęcana przez środowisko -
> przekracza ją, pozostawiając za sobą pewien etap. Teraz może iść
> dalej. Tak wygląda rozwój. Co robi borderlineowiec? Cofa się - i to
> najczęściej do początku. Tak widzę Twoje zachowanie w tej kwestii.


Właśnie zamierzałem iść już spać, ale Ci odpowiem. Na czym niby miałoby
polegać moje wycofywanie się? I z czego niby wycofuję się? To, że
przedstawiam niektórym postaciom moją hipotezę od samego początku nie
oznacza, że w jakikolwiek sposób cofam się bo czegoś tam nie jestem
pewien, co Ty sugerujesz. W objaśnianiu mojej hipotezy konkretnym osobom
staram się dopasować do zasobów ich doświadczeń by "podłączyć się" do
ich sposobu myślenia, by rozbić ich mechanizmy obronne w najsłabszych
miejscach, w miejscach, które one same sugerują. I istotnie ich
ciekawość działa na mnie mobilizująco gdyż dzięki ich zapytaniom
wypełnia się przestrzeń świadomości i mojej i postaci zewnętrznych w
stosunku do mnie.

A co do przekroczenia niewidzialnej granicy to stało się to baardzo
dawno temu, gdzieś w okolicach roku 1995, kiedy byłem bardzo
znerwicowany co doprowadziło moje serce do stanu przedzawałowego, z
którego udało mi się wyjść siłą woli i woli przeżycia dla dzieci. Wtedy
przestałem się fizycznie bać śmierci i od tego czasu śmierć jest według
mnie konsekwencją strachu przed odpowiedzialnością za własne życie i
niezdolnością do pokonania tej przypadłości ludzi nie wierzących we
własne siły. Ten strach to freudowski popęd śmierci zaś stan przeciwny
to wola życia.


> Nigdy nie odpowiedziałeś np na to, co jeśli się mylisz? Kiedyś
> odpowiedziałeś, że to niemożliwe - co świadczyć może
> raczej... przepraszam - o zidioceniu i fanatyzmie, lecz z pewnością
> nie o pasji naukowej. Za taką pomyłką przecież stać będzie
> cierpienie a nawet śmierć wielu ludzi. No ale co tam - Ty się nie
> mylisz.


Dla mnie możliwe są wyłącznie dwie opcje: albo się mylę i wówczas mój
pomysł na świat bez przemocy jest absurdalny albo też nie mylę się i
możliwe jest trwanie bez przemocy. Według mojej hipotezy przemoc jest
prostym następstwem zakazu a więc zniesienie zakazu prowadzi do
wyeliminowania przemocy z życia Człowieka. Wnioski są następstwami
konsekwentnego posługiwania się logiką. Przed przemianą żyłem w świecie
rywalizacji (rywalizacja to przemoc) o wszelkie dobra angażując w to
ogromne siły i środki; po przemianie mam wszystko to samo, a może i
więcej, bez rywalizacji czyli bez uciekania się do przemocy. Widzę więc
rzeczywistość z dwóch stron: tą zbudowaną na przemocy i tą zbudowaną po
uwolnieniu się od przemocy (przede wszystkim od przemocy psychicznej).
Jeżeli Ty przekroczysz tę granicę to wtedy będziemy mogli porozmawiać o
tym dlaczego moja postawa jest tak dogmatyczna (Ty mówisz fanatyczna). Po
prostu nie wyobrażam sobie powrotu do świata karmiącego się przemocą. A
to, że moja postawa może spowodować u innych szok i śmierć to już nie
jest moja wina - ja tylko bronię swojej wolności i darmo oferuję ją
innym ludziom. To Ty Chironie robisz podchody pod granicę na Rubikonie i
nagle uciekasz dokonując projekcji swojego zachowania na mnie. Jesteś po
raz któryś już nieuczciwy.


> Pytałem też - przecież całkiem serio - skoro dziś niejeden tatuś
> patrzy na swoją córkę tak, jak nie powinien, a przed seksualnym
> wykorzystywaniem chroni córkę "tylko" kultura ze swoim tabu
> kazirodztwa - to co się stanie w momencie, kiedy będzie mu wolno ten
> jeden raz? Jak naiwnym trzeba być żeby przypuszczać, że na tym
> koniec? Co wtedy - co z takimi tatusiami, którzy przez lata będą
> pracować nad uzależnieniem córki od siebie psychomanipulacją - po to,
> żeby z nimi współżyć - no bo skoro można ten raz, to już łatwo będzie
> wytłumaczyć zależnej od siebie córce, że nic złego, jeśli będzie tego
> więcej?


Złamanie seksualnego tabu i wprowadzenie inicjacji seksualnej jako
elementu kończącego edukację seksualną dziecka w domu rodzinnym oraz
inicjującego Dziecko w życie dorosłe jest bardziej potrzebne chłopcom,
gdyż bez tego są psychicznie słabi i nie są w stanie pokonać strachu
przed Kobietą z jej potężnym seksualizmem po to by zniwelować jej silną
presję na władzę (której kobiety nie chcą odpuścić ze względu na brak
poczucia własnej wartości). Tak, że wprowadzanie inicjacji rozpocząłbym
od chłopców by stworzyć zalążek dla Nowego Człowieka. Ci mężczyźni
byliby w stanie ukształtować swoje partnerki w taki sposób by te
zaakceptowały inicjację dziewcząt. I dopiero takie nowe społeczeństwo
będzie mogło całkowicie, aczkolwiek stopniowo, uwolnić się od przemocy.
Dziwię się natomiast, że powielasz błąd wielu nowicjuszy w temacie i
zarzucasz mi zachęcanie do uprawiania regularnego seksu z dziećmi po
inicjacji. Inicjacja to akt jednorazowy, każdy następny akt to już
regularne współżycie seksualne i gdyby takowa praktyka miała miejsce to
oznacza ona kazirodztwo. Inicjacja to TYLKO JEDEN RAZ, PIERWSZY RAZ.


> Pytań Ci zadałem kilka - ale ograniczę się teraz do trzech (każda
> trójca jest doskonała): oto trzecie: dlaczego uważasz, że agresja
> jest czymś niewłaściwym, co należy wyeliminować z naszego życia? Czy
> myślałeś o tym, jak to wpłynie (IMO degenerująco) na gatunek ludzki
> - pozbawienie go naturalnej agresji?


Nie będę tego już dzisiaj ponownie wyjaśniał, ale to ZAKAZ wpływa
degenerująco na gatunek ludzki, zarówno psychicznie, biologicznie jak i
społecznie. Chyba nie zaprzeczysz, że pomimo tego zakazu kulturowego z
patologią, często skrywaną, mamy do czynienia na co dzień. Jeżeli sobie
tego zażyczysz powtórzę jeszcze raz w jaki sposób wskutek zakazu
dochodzi do powstania tych jakże różnych patologii. A z analizy wynika,
że usunięcie zakazu doprowadzi do stopniowego wycofania wszelkich
patologii z życia Człowieka jako jednostki i jako zbiorowości. Dzisiaj
już idę spać, więc zapytaj innego dnia.


> Odpowiesz?
> --
> Chiron
>
> p.s. Nie sugeruję, że masz borderline - ale po prostu Twoje zachowanie
> w dyskusji o fundamentach Twojej teorii tak mi się skojarzyło.


LeoTar




Data: Fri, 15 Apr 2016 06:18:37 +0200
Nadawca: LeoTar <LeoTar@wp.pl>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

CookieM pisze:
> W dniu 14.04.2016 o 20:01, LeoTar pisze:

> […]
>> Bo ja nie jestem "jak w innych rodzinach, w których rodzicom nie zależy
>> na życiu emocjonalnym dzieci". Chociaż uważam, że jest to wyłącznie
>> Twoja opinia, opinia człowieka niedojrzałego do wypełnieni roli ojca.
>> Podobnie zresztą jak tau-a, który zamiast skoncentrować się na
>> poszukiwaniu jakichś niejasności w mojej hipotezie chciałby mnie
>> zdołować. I wbrew Waszej opinii uważam, że zdecydowana większość
>> rodziców chce szczęścia dla swoich dzieci tylko nie wiedzą jak dzieci
>> wychować by były szczęśliwe.

> Tak, jestem niedojrzały, bo moi rodzice też byli i są niedojrzali, a
> dziecko przecież uczy się od rodziców, nieprawdaż?


Pocieszające jest to CookieM, że Ty zdajesz sobie sprawę ze swej
niedoskonałości i jej przyczyny. Bez samokrytycyzmu, zdolności
dostrzeżenia własnych wad nie byłbyś w stanie ruszyć z miejsca po to by
dokonać przewartościowań. A tak masz szansę i nie zmarnuj jej.


>> Zaś co do Twojego stwierdzenia, że jestem niepoprawnym zodiakalnym Lwem,
>> któremu w głowie tylko piedestał to czy aby przypadkiem nie zazdrościcie
>> mi tego, że nie tylko, że stać mnie na odwagę by bronić idei za której
>> kolportowanie do niedawna można było stracić głowę i w dodatku bronić
>> jej na tyle skutecznie, że oponenci nie znajdując w niej luki i nie
>> mogąc przytoczyć już więcej kontrargumentów uciekają się do
>> niemerytorycznych wycieczek osobistych. Czyżby przez Was przemawiała
>> zawiść zamiast chęci ulżenia Człowiekowi?

> To nie było stwierdzenie, raczej niezbyt delikatnie wyrażona sugestia,
> że jesteś może trochę egocentryczny (nie wiem, może to moja projekcja na
> Ciebie). Żeby nie było, doceniam Twoją odwagę głoszenia Twoich poglądów.


Nie musisz mi kadzić - znam swoją wartość.

LeoTar




Data: Fri, 15 Apr 2016 12:49:04 +0200
Nadawca: LeoTar <LeoTar@wp.pl>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

Chiron pisze:
> Użytkownik "LeoTar" <LeoTar@wp.pl> napisał w wiadomości
> news:neouoe$4jg$1@node2.news.atman.pl...
>> Chiron pisze:

>> Właśnie zamierzałem iść już spać, ale Ci odpowiem. Na czym niby
>> miałoby polegać moje wycofywanie się? I z czego niby wycofuję się?
>> To, że przedstawiam niektórym postaciom moją hipotezę od samego
>> początku nie oznacza, że w jakikolwiek sposób cofam się bo czegoś
>> tam nie jestem pewien, co Ty sugerujesz. W objaśnianiu mojej
>> hipotezy konkretnym osobom staram się dopasować do zasobów ich
>> doświadczeń by "podłączyć się" do ich sposobu myślenia, by rozbić
>> ich mechanizmy obronne w najsłabszych miejscach, w miejscach,
>> które one same sugerują. I istotnie ich ciekawość działa na mnie
>> mobilizująco gdyż dzięki ich zapytaniom wypełnia się przestrzeń
>> świadomości i mojej i postaci zewnętrznych w stosunku do mnie.

> Sam napisałeś - streszczę: "ja, LeoTar jestem nastawiony wyłącznie na
> wytłumaczenie czegoś komuś - w żadnym razie nie chcę niczego od
> rozmówcy wziąć"


Tonący brzytwy się chwyta i tak robisz teraz Ty. Nigdzie nie znajdziesz
w moich tekstach czegoś takiego jak niechęć do korzystania z wiedzy
innych. Wręcz przeciwnie, zawsze analizuję to co rozmówca ma mi do
zaoferowania. A to, że nie wszystko akceptuję to już zupełnie inna para
kaloszy, i mam do tego niezbywalne prawo.


> To nie jest podejście badacza, mędrca. Wręcz przeciwnie. Zamykasz
> się na argumenty, które Ci nie pasują - to Ci już kilka razy
> napisałem - to sam potwierdzasz.


Jak już wyżej napisałem, są to Twoje gołosłowne i wyssane z palca
zarzuty. Wycofam to stwierdzenie dopiero wtedy jeżeli mi przytoczysz
moje dosłowne stwierdzenie. A tymczasem twierdzę, że bijesz brudną pianę
wokół mnie.


>> A co do przekroczenia niewidzialnej granicy to stało się to
>> baardzo dawno temu, gdzieś w okolicach roku 1995, kiedy byłem
>> bardzo znerwicowany co doprowadziło moje serce do stanu
>> przedzawałowego, z którego udało mi się wyjść siłą woli i woli
>> przeżycia dla dzieci. Wtedy przestałem się fizycznie bać śmierci i
>> od tego czasu śmierć jest według mnie konsekwencją strachu przed
>> odpowiedzialnością za własne życie i niezdolnością do pokonania tej
>> przypadłości ludzi nie wierzących we własne siły. Ten strach to
>> freudowski popęd śmierci zaś stan przeciwny to wola życia.

> Nie napisałem, że nie przekraczasz żadnych granic. Jednak masz swoje
> pewne granice, poza które nie to, że nie możesz - Ty nie chcesz
> wyjść. Jak np coś, co mogłoby wykazać nieprawdziwość w części lub w
> całości Twojej teorii.


Zamiast pustosłowia poczyń konkretne zarzuty, wtedy będę z Tobą o nich
dyskutował. Na razie EOT w tym temacie.


>>> Nigdy nie odpowiedziałeś np na to, co jeśli się mylisz? Kiedyś
>>> odpowiedziałeś, że to niemożliwe - co świadczyć moze
>>> raczej... przepraszam - o zidioceniu i fanatyzmie, lecz z
>>> pewnością nie o pasji naukowej. Za taką pomyłką przecież stać
>>> będzie cierpienie a nawet śmierć wielu ludzi. No ale co tam - Ty
>>> się nie mylisz.

>> Dla mnie możliwe są wyłącznie dwie opcje: albo się mylę i wówczas
>> mój pomysł na świat bez przemocy jest absurdalny albo też nie mylę
>> się i możliwe jest trwanie bez przemocy. Według mojej hipotezy
>> przemoc jest prostym następstwem zakazu a więc zniesienie zakazu
>> prowadzi do wyeliminowania przemocy z życia Człowieka. Wnioski są
>> następstwami konsekwentnego posługiwania się logiką. Przed
>> przemianą żyłem w świecie rywalizacji (rywalizacja to przemoc) o
>> wszelkie dobra angażując w to ogromne siły i środki; po przemianie
>> mam wszystko to samo, a może i więcej, bez rywalizacji czyli bez
>> uciekania się do przemocy. Widzę więc rzeczywistość z dwóch stron:
>> tą zbudowaną na przemocy i tą zbudowaną po uwolnieniu się od
>> przemocy (przede wszystkim od przemocy psychicznej). Jeżeli Ty
>> przekroczysz tę granicę to wtedy będziemy mogli porozmawiać o tym
>> dlaczego moja postawa jest tak dogmatyczna (Ty mówisz fanatyczna).
>> Po prostu nie wyobrażam sobie powrotu do świata karmiącego się
>> przemocą. A to, że moja postawa może spowodować u innych szok i
>> śmierć to już nie jest moja wina - ja tylko bronię swojej wolności
>> i darmo oferuję ją innym ludziom. To Ty Chironie robisz podchody
>> pod granicę na Rubikonie i nagle uciekasz dokonując projekcji
>> swojego zachowania na mnie. Jesteś po raz któryś już nieuczciwy.

> Ja jestem nieuczciwy? Ciekawe...:-) Przeczytaj, co sam piszesz. Po
> kolei:
>
> "Dla mnie możliwe są wyłącznie dwie opcje: albo się mylę i wówczas
> mój pomysł na świat bez przemocy jest absurdalny albo też nie mylę
> się i możliwe jest trwanie bez przemocy."


Na czym niby polega mój błąd? Są dwie możliwości: albo mam rację, albo
jej nie mam. Nie czyniąc żadnego założenia dla mojej teorii analizuję
zjawiska psychiczne oraz społeczne i dochodzę do wniosku, że
rodzicielski ZAKAZ jest najbardziej pierwotną formą przemocy która
następnie rozprzestrzenia się na całą populację. Następnie analizuję
sytuacje gdy zakaz zostaje usunięty i wychodzi z tego, że usunięcie
zakazu prowadzi do wyeliminowania przemocy na skalę globalną. Czegóż
jeszcze więcej chcesz? Czy zabronisz mi przeprowadzenia eksperymentu w
imię Twoich przekonań które przejąłeś po swoich nieświadomych rodzicach?
Czy też jesteś uzurpatorem, który nie bacząc na konsekwencje narzuca
otoczeniu swój punkt widzenia gdyż boi się podjęcia odpowiedzialności. A
może zazdrościsz mi pomysłowości i skuteczności w rozwiązywaniu
problemów ludzkości? Masz, bierz, nie krępuj się ale nie próbuj narzucać
mi swojego punktu widzenia, którego w dodatku nigdy, jak do tej pory,
nie potrafiłeś skutecznie obronić. Tylko bronisz Tradycji.


> Bravo, bravisssimo! Tak pisze ktoś, kto szuka Prawdy. Super.
> Natomiast dalej to, co napisałeś - to kompromitacja rozumu,
> zaprzeczenie tego, co zacytowałem. Rozpatrujesz WYŁĄCZNIE opcję, że
> się nie mylisz.


Opcja przeciwna jest testowana od początku Istnienia z wiadomym i
widocznym skutkiem; czy chcesz ją kontynuować wyłącznie w imię obrony
Tradycji i stołków, które możni tego świata wybudowali sobie posługując
się przemocą fizyczną bądź manipulacją psychiczną. A może czerpiesz sam
z tego korzyści, niekoniecznie materialne?


> To nie tylko nieuczciwe, ale wręcz głupie.

Co jest nieuczciwe i głupie z mojej strony? Bądź precyzyjny i uczciwy.


> Ba! Ty robisz coś o wiele gorszego: posługujesz się wyłącznie
> retrospekcją, przyjmujesz ją jako jedyny słuszny punkt widzenia
> świata. Nawet nie starasz się rozpatrywać innych możliwości - choćby
> tego, że taki układ, jak znasz - lub być może gdzieś też w sposób
> ułomny obserwowałeś - to tryliardowa część tryliardowej części
> relacji międzyludzkich.


Mylisz się. Najpierw posługiwałem się introspekcją do której następnie
dołączyłem retrospekcję. Badam siebie, mój świat wewnętrzny i analizuję
świat społeczny. I na każdym kroku jestem Ci w stanie wskazać
powszechność występowania przemocy, tyle że w różnych zakamuflowanych
formach. Mylisz się więc co do tego, że jest to tylko drobny ułamek
Rzeczywistości. Rzeczywistość, która nas otacza jest przepełniona
przemocą Chironie.


> Naukowa metoda polega na falsyfikacji. No to proszę - falsyfikuj
> swoją teorię. Zacznij od tego, jakie mogą być konsekwencje Twojej
> pomyłki.


A dlaczego ja mam udowadniać, że nie jestem wielbłądem. Dlaczego to Ty
nie masz mieć obowiązku wykazania, że zastana rzeczywistość jest wolna
od przemocy. A może byłbyś łaskaw wykazać, że nowa Rzeczywistość
zbudowana na mojej tezie nie będzie w stanie uwolnić ludzi od przemocy.
Daj dobry przykład a nie tylko czynisz mi ciągle zarzuty, których nie
popierasz żadnym wywodem.


>>> Pytałem też - przecież całkiem serio - skoro dziś niejeden tatuś
>>> patrzy na swoją córkę tak, jak nie powinien, a przed seksualnym
>>> wykorzystywaniem chroni córkę "tylko" kultura ze swoim tabu
>>> kazirodztwa - to co się stanie w momencie, kiedy będzie mu wolno
>>> ten jeden raz? Jak naiwnym trzeba być żeby przypuszczać, że na
>>> tym koniec? Co wtedy - co z takimi tatusiami, którzy przez lata
>>> będą pracować nad uzależnieniem córki od siebie
>>> psychomanipulacją - po to, żeby z nimi współżyć - no bo skoro
>>> można ten raz, to już łatwo będzie wytłumaczyć zależnej od siebie
>>> córce, że nic złego, jeśli będzie tego więcej?

>> Złamanie seksualnego tabu i wprowadzenie inicjacji seksualnej jako
>> elementu kończącego edukację seksualną dziecka w domu rodzinnym
>> oraz inicjującego Dziecko w życie dorosłe jest bardziej potrzebne
>> chłopcom, gdyż bez tego są psychicznie słabi i nie są w stanie
>> pokonać strachu przed Kobietą z jej potężnym seksualizmem po to by
>> zniwelować jej silną presję na władzę (której kobiety nie chcą
>> odpuścić ze względu na brak poczucia własnej wartości). Tak, że
>> wprowadzanie inicjacji rozpocząłbym od chłopców by stworzyć
>> zalążek dla Nowego Człowieka. Ci mężczyźni byliby w stanie
>> ukształtować swoje partnerki w taki sposób by te zaakceptowały
>> inicjację dziewcząt.

> Czyli co: najpierw przez jakieś kilka pokoleń inicjujemy tylko
> chłopców, a jak już te pokolenia posiądą Ziemię - to bierzemy się za
> inicjowanie dziewcząt? Czy teraz dobrze rozumiem?


Idealnym byłoby rozwiązanie, że wszyscy nagle, w jednej i tej samej
chwili osiągają świadomość celu i metody, ale nie uważam tego za możliwe
gdyż inercja poszczególnych jednostek jest różna, a więc i moment
zaakceptowania będzie rozciągnięty w czasie. A ponieważ od czegoś trzeba
zacząć stąd moje dywagacje co do tego jak to zrobić. Ale nie upieram się
co do tego jak - uważam temat za otwarty.


>> I dopiero takie nowe społeczeństwo będzie mogło całkowicie,
>> aczkolwiek stopniowo, uwolnić się od przemocy. Dziwię się
>> natomiast, że powielasz błąd wielu nowicjuszy w temacie i
>> zarzucasz mi zachęcanie do uprawiania regularnego seksu z dziećmi
>> po inicjacji. Inicjacja to akt jednorazowy, każdy następny akt to
>> już regularne współżycie seksualne i gdyby takowa praktyka miała
>> miejsce to oznacza ona kazirodztwo. Inicjacja to TYLKO JEDEN RAZ,
>> PIERWSZY RAZ.

> Zarzucam? Ja po prostu wskazuję na FAKT, że wielu facetów ma
> nieczyste myśli związane ze swoimi córkami. Jeśli nie współżyje z
> nimi, to w skutek istnienia tabu - jak sądzę najsilniejszego
> hamulca. Skoro to tabu padnie - to dlaczego nie mają ze sobą
> współżyć częściej? To nie do obrony. No może - ewentualnie - jak po
> takiej inicjacji - koniecznie ogłoszonej publicznie, może nawet
> wyprawione z tej okazji jakaś uroczystość - dziewczyna zostanie
> wyprowadzona pod przymusem z domu rodzinnego gdzieś z dala od ojca -
> a on będzie miał zakaz zbliżania się do niej przez np 5 lat.


Nie bierzesz pod uwagę wzajemnej, kontrolnej, roli obojga rodziców w
okresie przejściowym od całkowitego braku świadomości do osiągnięcia
pełnej samoświadomości metody. Jak już wcześniej napisałem faza
przejściowa jest ma charakter inercyjny i muszą zostać aktywowane
funkcje kontrolno-regulacyjne obojga rodziców by nie dochodziło do
rodzicielskich nadużyć. Wszak tak jak inercyjne jest osiąganie
samoświadomości tak również inercyjnym jest wychodzenie z uzależnień,
które są nieodłącznie związane z brakiem świadomości.


>>> Pytań Ci zadałem kilka - ale ograniczę się teraz do trzech (każda
>>> trójca jest doskonała): oto trzecie: dlaczego uważasz, że agresja
>>> jest czymś niewłaściwym, co należy wyeliminować z naszego życia?
>>> Czy myślałeś o tym, jak to wpłynie (IMO degenerująco) na gatunek
>>> ludzki - pozbawienie go naturalnej agresji?

>> Nie będę tego już dzisiaj ponownie wyjaśniał, ale to ZAKAZ wpływa
>> degenerująco na gatunek ludzki, zarówno psychicznie, biologicznie
>> jak i społecznie. Chyba nie zaprzeczysz, że pomimo tego zakazu
>> kulturowego z patologią, często skrywaną, mamy do czynienia na co
>> dzień. Jeżeli sobie tego zażyczysz powtórzę jeszcze raz w jaki
>> sposób wskutek zakazu dochodzi do powstania tych jakże różnych
>> patologii. A z analizy wynika, że usunięcie zakazu doprowadzi do
>> stopniowego wycofania wszelkich patologii z życia Człowieka jako
>> jednostki i jako zbiorowości. Dzisiaj już idę spać, więc zapytaj
>> innego dnia.

> Nie odpowiedziałeś. Pytanie to jednak jest bardzo ważne. Przecież
> (obojętnie, czy wierzysz w Boga czy nie) - są pewne prawa rządzące
> światem. Prawa, które niektórzy nazywają kosmogonicznymi.


Po pierwsze to odpowiedziałem na Twoje pytanie tylko Ty nie przeczytałeś
odpowiedzi. A po drugie co to takiego prawa kosmogoniczne? Jeżeli tkwią
- rzekomo - w naszej podświadomości to jak się tam znalazły, skoro nawet
Stwórca nie mógł być ich świadom skoro nie był świadomym nawet swego
własnego istnienia a zajął się poznawaniem samego siebie dopiero wówczas
gdy zaczął stwarzać materialną Rzeczywistość? Ja sobie tak myślę, że
zostały one zmyślone, tak zmyślone przez ludzi, którzy w ten sposób
chcieli zamanifestować swą wyższość nad innymi członkami swojej
społeczności gdyż dzięki uznaniu jakie zdobywali dzięki tworzeniu
niebotycznych abstrakcji, do których tworzenia nie wszyscy byli gotowi,
ci zakompleksieni TFURCY uwalniali się chociaż na chwilę od
destrukcyjnego działania kompleksu niższości, kompleksu Edypa.


> Skoro "Coś" to wszystko zorganizowało zgodnie z tymi prawami, to
> chyba rozsądnie jest założyć, że tak ma być.


A jeżeli tym "czymś" co zaczęło organizować i stwarzać materialną
Rzeczywistość był nieświadomy samego siebie Byt (Logos, Świadomość) to
jak Ci nie wstyd zakładać cokolwiek o prawach, którymi rzekomo miałby
się rzekomo rządzić stwarzając Rzeczywistość. Prawa wymyślali stopniowo
ludzie, którzy są tego Bytu emanacją i którzy kierują się, w sposób
nieuświadamiany, chęcią wywyższenia się nad innych by uwolnić się od
działania kompleksu Edypa/Elektry.


> Czymś naiwnym jest uważać, że my, stworzenie - jesteśmy mądrzejsi od
> Stwórcy - i wiemy lepiej. Mamy więc tylko odgadywać prawa Stwórcy,
> i_według_nich urządzać świat - nigdy zmieniać. (Wiesz, który filozof
> zanegował to twierdzenie?). Przyznasz mi racę w tej kwestii?


Stwórca to MY, zbiorowy Człowiek. I dla tej prostej przyczyny nie
jesteśmy ani gorsi ani lepsi od Niego, gdyż jesteśmy Nim, a wraz z Nim
JEDNOŚCIĄ. A tworzymy prawa by uporządkować życie zbiorowości i...
podporządkować sobie innych, mniej od nas świadomych członków
społeczeństwa. Jeżeli zatem nasze nieświadome praszczury zaakceptowały
przemoc dla osiągnięcia osobistej satysfakcji ze sprawowania władzy
(materialnej lub duchowej) nad mniej świadomymi to wcale nie znaczy, że
my musimy kontynuować ich politykę. Zgadzam się z tym, że przemoc
służyła (i nadal służy) organizowaniu sie ludzi w celu lepszego
zabezpieczenia ich materialnego bytowania to jednak równocześnie
zauważam, że ta sama przemoc jest przyczyną wszelkich patologii, które
swoje źródło mają w psychice jednostki i ukształtowanej przez tą
jednostkę społeczności.

Co do Twoich pytań: kto zanegował? - odpowiadam nie wiem. A w całości
nie zgadzam się z Tobą, że my ludzie jesteśmy mniej mądrzy od Stwórcy.
Wszak to my stwarzamy naszą materialną Rzeczywistość.


> No bo jeśli tak - to agresja jest czymś NIEZBĘDNYM w istnieniu tego
> świata. I śmiało możemy przyjąć, że jej eliminacja spowoduje
> katastrofalne skutki dla wszystkich ludzi - o ile wręcz nie zagładę.


Poczyniłeś niczym nie uprawnione założenie, że przemoc jest niezbędna do
trwania Życia i popełniasz cały ciąg błędów, który jest prostym
następstwem przyjęcia tego BŁĘDNEGO założenia. Nie miałeś prawa
przyjmować jakiegokolwiek założenia. Wniosek o uzasadnionej egzystencji
przemocy bądź jego negacja mają wypływać z analizy relacji między
Stwórcą i Człowiekiem, miedzy Ojcem i Synem, między Matka i Córką, które
mają nie być relacjami niewolniczymi lecz partnerskimi.


> Podawałem Ci przykład powieści SF - gdzie prowadzono eksperyment nad
> stworzeniem doskonałej ludzkości. W tym celu na nowo-odkrytej
> planecie, mającej świetne warunki do kolonizacji - utworzono kolonię
> ludzką, której dodawano do pokarmu i wody substancję, która
> niwelowała agresję. Ot - kilkadziesiąt milionów ludzi całkowicie
> pozbawionych agresji... w całkiem nieagresywny sposób po prostu
> wyginęło. To jest dla mnie dość oczywiste - dla Ciebie nie?


Pierwszy raz słyszę, że mi coś takiego cytowałeś. Ale przechodząc do
meritum. Jeżeli "wyzwolono" tę kolonię od przemocy przez ustanowienie i
egzekwowanie bardzo rygorystycznego prawa to i tak nie zbudowano
podwalin pod społeczność, w której między poszczególnymi osobnikami
panowałyby wzajemne oraz self zaufanie i szacunek. Brak zaufania między
płciami prowadzi do wyeliminowania płodności (psychiczna niezdolność do
zapłodnienia). Robiąc przeróżne podejścia do tematu: skąd przemoc i jak
ją zneutralizować? nie znalazłem innej możliwości by wyeliminować
przemoc z ludzkiej aktywności jak tylko przez wychowanie seksualne i akt
inicjacji seksualnej Dziecka (Człowieka) z obojgiem Rodziców (Stwórca).
Jest to jedyny i niepowtarzalny moment w życiu Dziecka (Człowieka) by
stać się równym Rodzicowi tej samej płci, by stać się jego bratem i
dorosłym już wolnym od wszelkich uzależnień. No bo obserwowane a
niezaspokojone dziecięce pragnienie posiadania rodzica płci przeciwnej
staje się uzależnieniem (przez niedopełnienie aktu inicjacji).


> Zdaje mi się, że masz problemy z rozróżnieniem sytuacji, w której
> wszyscy są wobec siebie nadmiernie agresywni od sytuacji, w której w
> danej grupie społecznej agresja jest rozłożona jak kapelusz pana
> Gaussa
> http://www.naukowiec.org/wiedza/statystyka/rozklad-normalny-rozklad-gaussa_710.html


Jakakolwiek statystyka jest oszustwem ponieważ, według mnie, działa
tylko logika TAK lub NIE, JEST albo NIE MA. W ideale, a do takiego
zapewne dążymy, nie ma żadnych stanów pośrednich; inercyjne stany
pośrednie to domena niedoskonałej praktyki. Ale i ona zmierza ku
doskonałości - spójrz chociażby na postęp w rozwoju komputerów.


> Ba! Napiszę więcej. Z sytuacjami skrajnymi należy oczywiście
> podejmować walkę (więzienia, resocjalizacja, itp) - tyle, że nawet
> nie należy dążyć do ich całkowitej eliminacji. Ona muszą istnieć - na
> marginesie społeczeństwa. Poza tym - to niewykonalne. A szkoda z ich
> likwidacji, gdyby był możliwa? Przecież choćby w sytuacji skrajnego
> zagrożenia, jak wojna - tacy ludzie zaczynają być niezbędni


Twoje podejście to akceptacja... Hitlera. I Pol Pota, którego
naśladownictwo kiedyś mi zarzuciłeś.


> --
> Chiron


LeoTar




Data: Fri, 15 Apr 2016 12:56:17 +0200
Nadawca: LeoTar <LeoTar@wp.pl>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

CookieM pisze:
> W dniu 14.04.2016 o 22:32, LeoTar pisze:

> […]
>> Złamanie seksualnego tabu i wprowadzenie inicjacji seksualnej jako
>> elementu kończącego edukację seksualną dziecka w domu rodzinnym oraz
>> inicjującego Dziecko w życie dorosłe jest bardziej potrzebne chłopcom,
>> gdyż bez tego są psychicznie słabi i nie są w stanie pokonać strachu
>> przed Kobietą z jej potężnym seksualizmem po to by zniwelować jej silną
>> presję na władzę (której kobiety nie chcą odpuścić ze względu na brak
>> poczucia własnej wartości). Tak, że wprowadzanie inicjacji rozpocząłbym
>> od chłopców by stworzyć zalążek dla Nowego Człowieka. Ci mężczyźni
>> byliby w stanie ukształtować swoje partnerki w taki sposób by te
>> zaakceptowały inicjację dziewcząt. I dopiero takie nowe społeczeństwo
>> będzie mogło całkowicie, aczkolwiek stopniowo, uwolnić się od przemocy.
>> Dziwię się natomiast, że powielasz błąd wielu nowicjuszy w temacie i
>> zarzucasz mi zachęcanie do uprawiania regularnego seksu z dziećmi po
>> inicjacji. Inicjacja to akt jednorazowy, każdy następny akt to już
>> regularne współżycie seksualne i gdyby takowa praktyka miała miejsce to
>> oznacza ona kazirodztwo. Inicjacja to TYLKO JEDEN RAZ, PIERWSZY RAZ.

> […]
> Czytając kiedyś Twoje wypowiedzi zauważyłem parę postów, w których
> zaangażowałeś się w dyskusję na temat kazirodztwa, nie wiem, czy to było
> zainicjowane słynnym wystąpieniem Jana Hartmanna czy przy innej okazji,
> wcześniej. Popierałeś w tych postach stosunki kazirodcze expressis verbis.


Nigdy nie popierałem kazirodztwa. Jeżeli je wymieniałem to tylko w
kontekście inicjacji seksualnej jako czegoś całkowicie przeciwstawnego
idei inicjacji seksualnej. Kazirodztwo to totalne zniewolenie (fizyczne
i/lub psychiczne) dziecka przez rodzica/ów w przeciwieństwie do
inicjacji, która jest całkowitym uwolnieniem dziecka od zależności (w
senie podległości psychicznej i/lub fizycznej) z rodzicami. Kazirodztwo
to totalne zniewolenie dziecka podczas gdy inicjacja to wyzwolenie i
zrównanie się emocjonalne dziecka z rodzicem.

LeoTar




Data: Fri, 15 Apr 2016 16:58:37 +0200
Nadawca: LeoTar <LeoTar@wp.pl>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

Chiron pisze:

> Widzę, że za dużo. Po kolei. Jeszcze raz powtórzę - czy możesz
> odpowiedzieć na to - konkretnie:
>
> "Nie odpowiedziałeś. Pytanie to jednak jest bardzo ważne. Przecież
> (obojętnie, czy wierzysz w Boga czy nie) - są pewne prawa rządzące
> światem. Prawa, które niektórzy nazywają kosmogonicznymi. Skoro "Coś"
> to wszystko zorganizowało zgodnie z tymi prawami, to chyba rozsądnie
> jest założyć, że tak ma być. Czymś naiwnym jest uważać, że my,
> stworzenie - jesteśmy mądrzejsi od Stwórcy - i wiemy lepiej. Mamy więc
> tylko odgadywać prawa Stwórcy, i_według_nich urządzaćz świat- nigdy
> zmieniać. (Wiesz, który filozof zanegował to twierdzenie?). Przyznasz
> mi racę w tej kwestii? No bo jeśli tak- to agresja jest czymś
> NIEZBĘDNYM w istnieniu tego świata. I śmiało możemy przyjąć, że jej
> eliminacja spowoduje katastrofalne skutki dla wszystkich ludzi- o ile
> wręcz nie zagładę. Podawałem Ci przykład powieści SF- gdzie
> prowadzono eksperyment nad stworzeniem doskonałej ludzkości. W tym
> celu na nowoodkrytej planecie, mającej świetne warunki do
> kolonizacji - utworzono kolonię ludzką, której dodawano do pokarmu i
> wody substancję, która niwelowała agresję. Ot - kilkadziesiąt milionów
> ludzi całkowicie pozbawionych agresji... w całkiem nieagresywny sposób
> po prostu wyginęło. To jest dla mnie dość oczywiste - dla Ciebie nie?
> Zdaje mi się, że masz problemy z rozróżnieniem sytuacji, w której
> wszyscy są wobec siebie nadmiernie agresywni od sytuacji, w której w
> danej grupie społecznej agresja jest rozłożona jak kapelusz pana
> Gaussa
> http://www.naukowiec.org/wiedza/statystyka/rozklad-normalny-rozklad-gaussa_710.html


A gdzie jest pytanie? Jestem tępak; w dalszym ciągu NIE WIDZĘ pytania.
Zadaj pytanie w jednym, dwóch zdaniach a nie powtarzaj tekstu do dyskusji.


> Ba! Napiszę więcej. Z sytuacjami skrajnymi należy oczywiście
> podejmować walkę (więzienia, resocjalizacja, itp) - tyle, że nawet nie
> należy dążyć do ich całkowitej eliminacji. Ona muszą istnieć - na
> marginesie społeczeństwa. Poza tym - to niewykonalne. A szkoda z ich
> likwidacji, gdyby był możliwa? Przecież choćby w sytuacji skrajnego
> zagrożenia, jak wojna - tacy ludzie zaczynają być niezbędni"


A ja uważam, że po to powstaliśmy z "cienia" by osiągnąć powszechną
doskonałość.

LeoTar




Data: Fri, 15 Apr 2016 18:53:29 +0200
Nadawca: LeoTar <LeoTar@wp.pl>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

Chiron pisze:
> Użytkownik "LeoTar" <LeoTar@wp.pl> napisał w wiadomości
> news:neqvj1$cgh$1@node1.news.atman.pl...
>> Chiron pisze:

>> A gdzie jest pytanie? Jestem tępak; w dalszym ciągu NIE WIDZĘ
>> pytania. Zadaj pytanie w jednym, dwóch zdaniach a nie powtarzaj
>> tekstu do dyskusji.

> Skoro tak - to proszę: PYTANIE: "Nie odpowiedziałeś. Pytanie to
> jednak jest bardzo ważne. Przecież (obojętnie, czy wierzysz w Boga
> czy nie) - są pewne prawa rządzące światem. Prawa, które niektórzy
> nazywają kosmogonicznymi. Skoro "Coś" to wszystko zorganizowało
> zgodnie z tymi prawami, to chyba rozsądnie jest założyć, że tak ma
> być. " Zgadzasz się z tym - czy nie?


Nie, nie zgadzam się z Twoim założeniem/stwierdzeniem, że tak ma być. A
nie zgadzam się z tym dlatego, że to NIC (według mnie nieświadomy siebie
samego Byt) przystępując do Stwarzania CZEGOŚ nie kierowało się żadnymi
prawami, gdyż takowe nie istniały. To nieświadome NIC użyło przemocy by
pokonać własną nieświadomość po to by doświadczyć samego siebie a mogło
doświadczyć tylko poprzez materialne COŚ, które to COŚ, dzięki
sprzężeniu zwrotnemu, umożliwiło NIC-owi dokonanie obserwacji samego
siebie. I chociaż przemoc zapoczątkowała tworzenie to jednak
równocześnie stała się czynnikiem degradacji tworzonej Rzeczywistości a
wraz z nią degradacji tak NIC-a jak i COŚ-ia. Nie mam na to żadnego
materialnego dowodu (poza listem mojej córki, w którym wyraża Ona
nadzieję na spełnienie się Jej marzenia o tym, że doświadczy szczęścia
rodzinnego zanim sama zostanie żoną i matką), że celem działania NIC-a
jest dokonanie takiej autokorekty praw, które stworzył nieświadomie by
uwolnił siebie samego od przymusu stosowania przemocy.


> Pod tym pytaniem podałem Ci swoje uzasadnienie. Jeszcze raz,
> zwięźlej: skoro agresja jest integralną częścią zachowań społecznych,
> człowieka - to jaki prawem uznałeś, że to jest złe?


Popełniasz niczym NIEUPRAWNIONE założenie a ode mnie żądasz DOWODU.
Kpisz, czy o drogę pytasz?


> I nie pal głupa - jak już próbujesz w tym wątku - pisząc o najgorszych
> skutkach agresji. Ja Ci napisałem wyraźnie o roli agresji. Czego nie
> zrozumiałeś - bo odpowiedziałeś nie na temat


A ja już wielokrotnie Ci odpowiadałem, że uważam iż agresja odegrała
pozytywna rolę w fazie rozwoju ludzkości do etapu zapewnienia trwałego
bezpieczeństwa materialnego (w tym zdolności wyżywienia całej
populacji). Pokazywałem równocześnie zgubne konsekwencje działania
przemocy psychicznej na stabilność psychiczną i somatyczną ludzi oraz
powstawanie patologii społecznych, które są wynikiem walki o
podporządkowanie sobie innych i sprowadzenie ich do roli uzależnionych
niewolników by czerpać z nich soki i w ten sposób leczyć psychiczne rany
swego nienależycie zakończonego dzieciństwa (kompleks Edypa/Elektry). Ty
jednak nawet nie starałeś się ustosunkować do moich wynurzeń a teraz
oczekujesz ode mnie wręcz wsparcia Twojej tezy, że agresja jest
niezbędna do funkcjonowania Człowieka. Ba, że jest integralnym prawem
Życia. Jeszcze raz mówię więc NIE, uważam że nadszedł już czas, że
ludzkość dojrzała do tego, by Człowiek uwolnił się od patologii, których
zarzewiem jest przemoc, i ta psychiczna oraz jej pokłosie przemoc fizyczna.


>>> Ba! Napiszę więcej. Z sytuacjami skrajnymi należy oczywiście
>>> podejmować walkę (więzienia, resocjalizacja, itp) - tyle, że nawet
>>> nie należy dążyć do ich całkowitej eliminacji. Ona muszą istnieć
>>> - na marginesie społeczeństwa. Poza tym - to niewykonalne. A
>>> szkoda z ich likwidacji, gdyby był możliwa? Przecież choćby w
>>> sytuacji skrajnego zagrożenia, jak wojna - tacy ludzie zaczynają
>>> być niezbędni"


Celem każdej wojny jest WOLNOŚĆ, a więc wyzwolenie się od przemocy w
taki lub inny sposób. A to, że prowadzone były/są wojny zarówno
najeźdźcze jak i wyzwoleńcze wynikało do tej pory tylko z tego, że nie
było rozpoznane pochodzenie przemocy i starcia między wojownikami
wolności toczone były po omacku z nadzieją, że kiedyś uda się
zidentyfikować praprzyczynę przemocy. Z punktu widzenia społeczeństwa
każda wojna jest destrukcyjna i jest patologią. Po wyjaśnieniu
mechanizmu przemocy status wojen zmienił się z nieświadomych na świadome
(edukacyjne) służące przyśpieszaniu dojrzewania społeczeństw do tego by
odciąć przemocy zasilającą ją pępowinę w skali całego globu.

> --
> Chiron

LeoTar




Data: Fri, 15 Apr 2016 19:09:16 +0200
Nadawca: LeoTar <LeoTar@wp.pl>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

LeoTar pisze:
> Chiron pisze:
>> Użytkownik "LeoTar" <LeoTar@wp.pl> napisał w wiadomości
>> news:neqvj1$cgh$1@node1.news.atman.pl...
>>> Chiron pisze:

>>> A gdzie jest pytanie? Jestem tępak; w dalszym ciągu NIE WIDZĘ
>>> pytania. Zadaj pytanie w jednym, dwóch zdaniach a nie powtarzaj
>>> tekstu do dyskusji.

>> Skoro tak - to proszę: PYTANIE: "Nie odpowiedziałeś. Pytanie to
>> jednak jest bardzo ważne. Przecież (obojętnie, czy wierzysz w Boga
>> czy nie) - są pewne prawa rządzące światem. Prawa, które niektórzy
>> nazywają kosmogonicznymi. Skoro "Coś" to wszystko zorganizowało
>> zgodnie z tymi prawami, to chyba rozsądnie jest założyć, że tak ma
>> być. " Zgadzasz się z tym - czy nie?

> Nie, nie zgadzam się z Twoim założeniem/stwierdzeniem, że tak ma być. A
> nie zgadzam się z tym dlatego, że to NIC (według mnie nieświadomy siebie
> samego Byt) przystępując do Stwarzania CZEGOŚ nie kierowało się żadnymi
> prawami, gdyż takowe nie istniały. To nieświadome NIC użyło przemocy by
> pokonać własną nieświadomość po to by doświadczyć samego siebie a mogło
> doświadczyć tylko poprzez materialne COŚ, które to COŚ, dzięki
> sprzężeniu zwrotnemu, umożliwiło NIC-owi dokonanie obserwacji samego
> siebie. I chociaż przemoc zapoczątkowała tworzenie to jednak
> równocześnie stała się czynnikiem degradacji tworzonej Rzeczywistości a
> z wraz z nią degradacji tak NIC-a jak i COŚ-ia. Nie mam na to żadnego
> materialnego dowodu (poza listem mojej córki, w którym wyraża Ona
> nadzieję na spełnienie się Jej marzenia o tym, że doświadczy szczęści
> rodzinnego zanim sama zostanie żoną i matką), że celem działania NIC-a
> jest dokonanie takiej autokorekty praw, które stworzył nieświadomie by
> uwolnił siebie samego od przymusu stosowania przemocy.


>> Pod tym pytaniem podałem Ci swoje uzasadnienie. Jeszcze raz,
>> zwięźlej: skoro agresja jest integralną częścią zachowań społecznych,
>> człowieka - to jaki prawem uznałeś, że to jest złe?

> Popełniasz niczym NIEUPRAWNIONE założenie a ode mnie żądasz DOWODU.
> Kpisz, czy o drogę pytasz?


>> I nie pal głupa - jak już próbujesz w tym wątku - pisząc o najgorszych
>> skutkach agresji. Ja Ci napisałem wyraźnie o roli agresji. Czego nie
>> zrozumiałeś - bo odpowiedziałeś nie na temat

> A ja już wielokrotnie Ci odpowiadałem, że uważam iż agresja odegrała
> pozytywna rolę w fazie rozwoju ludzkości do etapu zapewnienia trwałego
> bezpieczeństwa materialnego (w tym zdolności wyżywienia całej
> populacji). Pokazywałem równocześnie zgubne konsekwencje działania
> przemocy psychicznej na stabilność psychiczną i somatyczną ludzi oraz
> powstawanie patologii społecznych, które są wynikiem walki o
> podporządkowanie sobie innych i sprowadzenie ich do roli uzależnionych
> niewolników by czerpać z nich soki i w ten sposób leczyć psychiczne rany
> swego nienależycie zakończonego dzieciństwa (kompleks Edypa/Elektry). Ty
> jednak nawet nie starałeś się ustosunkować do moich wynurzeń a teraz
> oczekujesz ode mnie wręcz wsparcia Twojej tezy, że agresja jest
> niezbędna do funkcjonowania Człowieka. Ba, że jest integralnym prawem
> Życia. Jeszcze raz mówię więc NIE, uważam że nadszedł już czas, że
> ludzkość dojrzała do tego, by Człowiek uwolnił się od patologii, których
> zarzewiem jest przemoc, i ta psychiczna oraz jej pokłosie przemoc fizyczna.


>>>> Ba! Napiszę więcej. Z sytuacjami skrajnymi należy oczywiście
>>>> podejmować walkę (więzienia, resocjalizacja, itp) - tyle, że nawet
>>>> nie należy dążyć do ich całkowitej eliminacji. Ona muszą istnieć
>>>> - na marginesie społeczeństwa. Poza tym - to niewykonalne. A
>>>> szkoda z ich likwidacji, gdyby był możliwa? Przecież choćby w
>>>> sytuacji skrajnego zagrożenia, jak wojna - tacy ludzie zaczynają
>>>> być niezbędni"

> Celem każdej wojny jest WOLNOŚĆ, a więc wyzwolenie się od przemocy w
> taki lub inny sposób. A to, że prowadzone były/są wojny zarówno
> najeźdźcze jak i wyzwoleńcze wynikało do tej pory tylko z tego, że nie
> było rozpoznane pochodzenie przemocy i starcia między wojownikami
> wolności toczone były po omacku z nadzieją, że kiedyś uda się
> zidentyfikować praprzyczynę przemocy. Z punktu widzenia społeczeństwa
> każda wojna jest destrukcyjna i jest patologią. Po wyjaśnieniu
> mechanizmu przemocy status wojen zmienił się z nieświadomych na świadome
> (edukacyjne) służące przyśpieszaniu dojrzewania społeczeństw do tego by
> odciąć przemocy zasilającą ją pępowinę w skali całego globu.


Zagapiłem się i myśli poszybowały w kierunku wojny zamiast skoncentrować
sie na pierwszej części Twojego zdania. Odpowiem więc krótko, uważam
więzienia i resocjalizację za miejsca, w których powinno się poszukiwać
sposobu na uwolnienie ludzkości od patologii i mam nadzieję, że taki cel
przyświeca tym instytucjom. Bo jeżeli nie jest tak jak myślę to uznam je
za synekury, w których oprócz pieniędzy personel penitencjarny
znajduje satysfakcję w znęcaniu się psychicznym nad skazanymi po to by
poczuć się lepszymi od skazańców, którzy są całkowicie odeń uzależnieni. 
Mam nadzieję jednak, że chodzi o ten pierwszy cel.


>> Chiron

LeoTar

 
Świat według LeoTar'a
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego