Dziecięce kłamstwo jako ucieczka przed przemocą. - Rok 2016

Przejdź do treści

Menu główne:

Dziecięce kłamstwo jako ucieczka przed przemocą.

Lato
Data: Wed, 3 Aug 2016 23:05:14 +0200
Nadawca: LeoTar <LeoTar@wp.pl>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

W niniejszym artykule rozważam skutki rodzicielskiego zakazu
popełnionego przezeń w stosunku do dziecka. Co ciekawe rodzic zakazuje w
dobrej wierze będąc przekonanym, że ciekawskie dziecko można nauczyć
rozumnych zachowań tylko zakazując popełniania czynów. Dotyczy to
wszystkich zachowań dziecka, które w opinii rodzica stanowićmogą
bezpośrednie zagrożenie dla dziecka, rodzica lub nawet rodziny.
Niezwykle rzadko rodzic zdaje sobie sprawę z tego, że dziecko chce
popełnić dany czyn tylko dlatego, że zaobserwowało takie zachowanie u
rodzica. Nie dociera to do większości rodziców, że dzieci uczą się
obserwując i naśladując czynności przez nich wykonywane i że dzieci dążą
do utrwalenia tej wiedzy w doświadczeniu z rodzicami. Dlaczego akurat z
rodzicami? Ano dlatego, że jesteśmy z urodzenia perfekcjonistami i
dążymy do doskonałości, a więc podświadomiechcemy korzystać z wiedzy
tych, których doceniamy, których szanujemy i którym bezgranicznie ufamy.
Rodzice to nasi pierwsi i najważniejsi „nauczyciele życia”, nasze wzorce
zachowań społecznych a przede wszystkim wzorce relacji między kobietą i
mężczyzną. A dlaczego im ufamy? To proste: karmią, uczą i zapewniają
poczucie bezpieczeństwa fizycznego. Powinni również zapewniać poczucie
bezpieczeństwa emocjonalnego, ale jak zobaczymy w dalszej części, tego
warunku nie spełniają i narażają dziecko na złość oraz frustrację, które
staja się zalążkiem wczesno-dziecięcej traumy.

Bo czymże jest zakaz? Z punktu widzenia logiki i nauczania jest to
uniemożliwienie drugiej osobie, w omawianym przypadku dziecku,
zapoznanie się z wiedzą, którą sami posiadamy. W relacji rodzica z
dzieckiem rodzicielski zakaz jest okazaniem dziecku braku szacunku i
braku zaufania pod byle jakim pretekstem, jak na przykład takim, że
dziecko nie jest jeszcze wystarczająco dorosłe by się o pewnych sprawach
dowiedzieć. Zakaz to lekceważenie i emocjonalna przemoc w stosunku do
dziecka. Bo jak inaczej można nazwać potraktowanie dziecka jakokogoś
niegodnego tejże wiedzy, którą nabył rodzic, jako kogoś gorszego od
rodzica. I poniżenia tego dopuszcza się rodzic, osoba, której dziecko
ufa bezgranicznie. Jest to tym bardziej niebezpieczne dla dalszego
rozwoju dziecka gdyż tej przemocy dopuszcza się osoba, od której dziecko
jest także całkowicie fizycznie uzależnione a więc której może się
podświadomie bać sprzeciwić w obawie przed utratą tegoż rodzicielskiego
fizycznego zabezpieczenia. Rodzicielski zakaz ustanowiony przez rodzica
w stosunku do dziecka nie wytrzymuje konfrontacji z postępowaniem
rodzica, który na co dzień swoim postępowaniem łamie zakaz ustanowiony
przez siebie ale mający obowiązywać tylko dziecko. Dzieckotę
sprzeczność w nauczaniu rodzica dostrzega i protestuje na przeróżne
sposoby czego wynikiem są tylko represje ze strony rodzica, które mają –
w przekonaniu rodzica - „wychować” dziecko na porządnego,
podporządkowanego im człowieka.

Nietrudno się domyślić jakie będą konsekwencje takiego działania.
Dziecko rażone przez rodzica represjami stara się zachowaćswą wolność,
z którą się urodziło, stara się ochronić swoje wnętrze, swoje
„wewnętrzne dziecko”. Natychmiast gdy tylko zetknie się z
niekonsekwencją w postępowaniu oraz „nauczaniu”rodziców stara się swoje
spostrzeżenia zakomunikować rodzicom w sposób, który jest mu dostępny na
danym etapie rozwoju fizycznego. Dziecko jest najdoskonalszym
obserwatorem i jest w stanie przyjąć wszelką wiedzę spójną i niespójną z
jego doświadczeniem. Środki komunikacji, którymi początkowo dysponuje
nie pozwalają jednak na doprowadzenie do wymiany spostrzeżeńz rodzicami
a ponadto reakcją dziecka na niespójność działań rodziców jest
rozwijająca się dychotomia. Dziecku nie ma kto podpowiedzieći udzielić
odpowiedzi na pytanie: którą aktywność rodzica przyjąć za wzorzec dla
dalszego życia, to co rodzic nakazuje czy to co demonstruje? Dziecko
chce jak najszybciej zdobyć wzorzec zachowania ale sprzeczne działania
rodzica powodują, że tego wzorca zostaje pozbawione i jest zmuszane do
samodzielnego jego zbudowania lub też przyjęcia od osoby spoza
najbliższego zaufanego rodzicielskiego kręgu. Pojawiają się wujkowie,
ciocie, dziadkowie, nauczyciele w szkole, etc. którzy dostarczają
dziecku innych doświadczeń aniżeli te, które zdobyło w swojej
najbliższej rodzinie. Ale te wszystkie zewnętrzne autorytety, pomimo ich
najszczerszych chęci, również akceptują różne zakazy i w konsekwencji
dziecko jest zmuszane do samodzielnego tworzenia wzorców; czynność tą
realizuje poprzez dokonywanie wyborów i wyciąganie wniosków z
doświadczeń, które zdobyło z różnych zródeł w swoim życiu.

Tak wygląda proces edukacji, a właściwie samo-edukacji dziecka, któremu
nie dane było zdobycie wszelkiej wiedzy o życiu z rodzicielskiego
przekazu, zbudowanie i utrwalenie własnej silnej osobowości na etapie
wychowywania przez rodziców (opiekunów) w domu rodzinnym. Kłamstwo
nieświadomie uprawiane przez rodziców w stosunku do dziecka oraz między
nimi samymi staje się wzorcem do zachowań dziecka - wszak uczy się ono
obserwując codziennie zachowania właśnie jego rodziców. Ponieważ
równocześnie dostrzega ono tę sprzeczność w zachowaniach rodziców i nie
akceptując jej więc8 zaczyna budować swój własnyiluzoryczny świat,
który zapewni mu poczucie bezpieczeństwa emocjonalnego. Ten świat to
mechanizm obronny dziecka, którym ochrania się ono przed autorytarnymi
dążeniami jego rodziców, których celem jest pacyfikowanie sprzeciwów
dziecka podświadomie dostrzegającego fałsz i obłudę w relacjach między
rodzicami oraz w stosunku rodziców do niego samego. W pierwszym okresie
reakcje dziecka można by nazwać bardziej fizjologicznymi a w okresach
następnych raczej psychologicznymi (emocjonalnymi). Reakcje
fizjologiczne to zaburzenia w wypróżnianiu się, zaburzeniałaknienia,
trudności z zasypianiem etc. natomiast psychologiczne to ucieczka w
kłamstwo i własny wyimaginowany świat.

Nieodłącznym elementem dziecięcego sprzeciwu w reakcji na rodzicielską
przemoc emocjonalną jest autoagresja. Autoagresja jest reakcją dziecka
na niemożność sprzeciwienia się opiekunowi. Ponieważ dziecko
podświadomie boi się „obrazić” czy teżsprzeciwić się autorytetowi od
którego jest fizycznie i emocjonalnie uzależnione więc na nieświadomą
agresję autorytetu odpowiada uwewnętrznieniem agresji, czyli
autoagresją. Na różnych etapach życia dziecka autoagresja może
przejawiać się w bardzo różny sposób. Agresjęrodzica mamy już na etapie
życia płodowego (niezadowolenie matki, zatrucia organizmu matkiróżnymi
toksynami, zakłócenia w odżywianiu, brak poczucia bezpieczeństwa, etc.)
a konsekwencjami tych agresywnych zachowań rodzica są różne wady
rozwojowe, łącznie z pózniejszymi zaburzeniami psychicznymi takimi jak
autyzm. Jeżeli agresja psychiczna ma miejsce po porodzie, czyli po
fizycznym zerwaniu łączności dziecka z matką, to kumulująca się w
dziecku autoagresja może przybierać najprzeróżniejszeformy od zaburzeń
li tylko psychicznych, uczestnictwie w różnych subkulturach,
trudnościach z nauką, różnymi używkami, przestępstwami, po
samookaleczenia i na samobójstwach kończąc. Są to wszystko skutki
niedostrzegania agresji w zakazie i niezrozumienie zachowań dziecka jako
jego ucieczki przed tą przemocą. Ucieczki, w której dziecko wykorzystuje
niezmierzone możliwości swojego umysłu po to tylko, by niezostało
ujawnione jego własne oszustwo (mechanizm obronny), dzięki któremu
dziecko zabezpiecza swoje psychiczne przetrwanie.

LeoTar




Data: Wed, 3 Aug 2016 23:31:51 +0200
Nadawca: LeoTar <LeoTar@wp.pl>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

Ghost pisze:
> Użytkownik "LeoTar" napisał w wiadomości grup
> dyskusyjnych:nntmab$oss$1@node1.news.atman.pl...

>> Świat według LeoTar'a

> czyli kazirodcza pedofilia


Ghost, Ty głupek-dupek jesteś.;-)

LeoTar




Data: Thu, 4 Aug 2016 19:30:39 +0200
Nadawca: LeoTar <LeoTar@wp.pl>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

Ikselka pisze:
> Dnia Wed, 3 Aug 2016 23:05:14 +0200, LeoTar napisał(a):

>> Co ciekawe rodzic zakazuje w dobrej wierze będąc przekonanym, że
>> ciekawskie dziecko można nauczyć rozumnych zachowań tylko zakazując
>> popełniania czynów.

> :-O Byłeś kiedyś rodzicem???


Tak się składa, że jestem rodzicem.

I z doświadczenia wiem, że kobiety są głęboko przekonane o tym, że
wiedzą(?) lepiej od mężczyzn jak wychowywać dzieci.

Taka wasza "drobna" przywara. :-)

LeoTar




Data: Fri, 5 Aug 2016 11:35:15 +0200
Nadawca: LeoTar <LeoTar@wp.pl>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia
,
Ikselka pisze:
> Dnia Thu, 4 Aug 2016 19:30:39 +0200, LeoTar napisał(a):
>> Ikselka pisze:
>>> Dnia Wed, 3 Aug 2016 23:05:14 +0200, LeoTar napisał(a):

>>>> Co ciekawe rodzic zakazuje w dobrej wierze będąc przekonanym, że
>>>> ciekawskie dziecko można nauczyć rozumnych zachowań tylko zakazując
>>>> popełniania czynów.

>>> :-O Byłeś kiedyś rodzicem???

>> Tak się składa, że jestem rodzicem.
>>
>> I z doświadczenia wiem, że kobiety są głębokoprzekonane o tym, że
>> wiedzą(?) lepiej od mężczyzn jak wychowywać dzieci.
>>
>> Taka wasza "drobna" przywara. :-)

> Współczuję Ci "kobiet", "rodzicu".


Tym sie różnimy Iksi od siebie, że Ty stwarzasz pozory, że coś do Ciebie
dotarło a ja jestem kobietom autentycznie wdzięczny za to, że zmusiły
mnie do wspięcia się na sam szczyt wiedzy o przyczynie patologii dzięki
czemu wymyśliłem "szczepionkę" przeciwko przemocy. Szczepionkę, której
działanie jest uniwersalne i totalnie eliminujące patologie.

LeoTar




Data: Fri, 5 Aug 2016 11:29:44 +0200
Nadawca: LeoTar <LeoTar@wp.pl>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia
,
LeoTar pisze:
> Ikselka pisze:
>> Dnia Wed, 3 Aug 2016 23:05:14 +0200, LeoTar napisał(a):

>>> Co ciekawe rodzic zakazuje w dobrej wierze będąc przekonanym, że
>>> ciekawskie dziecko można nauczyć rozumnych zachowań tylko zakazując
>>> popełniania czynów.

>> :-O Byłeś kiedyś rodzicem???

> Tak się składa, że jestem rodzicem.
>
> I z doświadczenia wiem, że kobiety są głęboko przekonane o tym, że
> wiedzą(?) lepiej od mężczyzn jak wychowywać dzieci.
>
> Taka wasza "drobna" przywara. :-)


W poniedziałek, 1 sierpnia, po południu zadzwoniłem do mojej eks-żony
Teresy M. z zamiarem by się z nią umówić i spotkaćna kawie. Moja
eks-żona mieszka z naszym synem Wojciechem (36), który jest obciążony
zespołem Down'a, na ul. Gołężyckiej we Wrocławiu.

Telefon, po raz pierwszy od czasu gdy dzwonię na Gołężycką, odebrał
właśnie Wojtek. 

Na jego pytanie:
- Kto dzwoni? - odpowiedziałem zgodnie z prawdą.
Powiedziałem mu, że:
- Władek, twój tato.
Na co otrzymałem jego odpowiedz:
- Ja nie chcę mieć taty.

Czy można mieć jaśniejszy obraz mieszanki "syndromu sztokholmskiego" z
kazirodczymi relacjami - oby tylko - emocjonalnymi matki z synem, który
ze strachu, że straci matkę gdyby chociaż tylko przez myśl mu przeszło,
że może spotkać się z ojcem, zapiera się własnego ojca. Jakie straszne
pranie mózgu musiał przejść przez te lata kiedy jego matka
uniemożliwiała mi jakiekolwiek kontakty z dziećmi i w jakiej niepewności
uczuciowej musi go ona utrzymywać od lat. Kiedyś były jeszcze Kasia i
Jasiu a teraz został sam z matką od której jest całkowicie uzależniony i
która wykorzystuje go emocjonalnie oraz materialnie. I znikąd pomocy ani
ratunku gdyż matka jest wszechwładna.

LeoTar




Data: Fri, 5 Aug 2016 12:11:54 +0200
Nadawca: LeoTar <LeoTar@wp.pl>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

Ghost pisze:
> Użytkownik "LeoTar" napisał w wiadomości grup
> dyskusyjnych:no1mkn$nr1$1@node1.news.atman.pl...

>>> Współczuję Ci "kobiet", "rodzicu".

>> Tym się różnimy Iksi od siebie, że Ty stwarzasz pozory, że coś do
>> Ciebie dotarło a ja jestem kobietom autentycznie wdzięczny za to, że
>> zmusiły mnie do wspięcia się na sam szczyt wiedzy o przyczynie
>> patologii dzięki czemu wymyśliłem "szczepionkę" przeciwko przemocy.
>> Szczepionkę, której działanie jest uniwersalne i totalnie eliminujące
>> patologie.

> I ta szczepionka, to ta twoja wyśniona kazirodcza pedofilia?


Masz coś przeciwko?

Jakieś argumenty przeciw?

LeoTar




Data: Fri, 5 Aug 2016 12:50:38 +0200
Nadawca: LeoTar <LeoTar@wp.pl>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

Ghost pisze:
> Użytkownik "LeoTar" napisał w wiadomości grup
> dyskusyjnych:no1opd$psc$1@node1.news.atman.pl...

>>>> Współczuję Ci "kobiet", "rodzicu".

>>> Tym się różnimy Iksi od siebie, że Ty stwarzasz pozory, że coś do
>>> Ciebie dotarło a ja jestem kobietom autentycznie wdzięczny za to, że
>>> zmusiły mnie do wspięcia się na sam szczyt wiedzy o przyczynie
>>> patologii dzięki czemu wymyśliłem "szczepionkę" przeciwko przemocy.
>>> Szczepionkę, której działanie jest uniwersalne i totalnie eliminujące
>>> patologie.

>>> I ta szczepionka, to ta twoja wyśniona kazirodcza pedofilia?

>> Masz coś przeciwko?

> Owszem


Konkrety proszę.


>> Jakieś argumenty przeciw?

> Pytasz o argumenty przeciw kazirodczej pedofilii?


Ty masz odpowiadać bo to nie Ty lecz ja pytam.

No więc jakie masz konkretne argumenty przeciwko wychowaniu seksualnemu
i inicjacji seksualnej dzieci wśród rodziców?

LeoTar




Data: Fri, 5 Aug 2016 13:50:48 +0200
Nadawca: LeoTar <LeoTar@wp.pl>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

Ghost pisze:
>>> Ghost pisze:

>>>> I ta szczepionka, to ta twoja wyśniona kazirodcza pedofilia?


To jest pytanie, które sam zadajesz po raz kolejny mimo iż doskonale
wiesz jaką otrzymasz odpowiedz gdyż odpowiedziałem na nie już nie jeden
raz. A jeżeli Ci i to było mało to czytaj moją stronę dopóty aż zrozumiesz.


> odpowiesz?

Odpowiedziałem już po wielokroć, więc skoro jesteś tak tępy, że niczego
do tej pory nie zrozumiałeś, to moje kolejne objaśnianie niczego w
Twojej zdolności pojmowania nie zmieni.

Adieu, tępy i niereformowalny idioto.

LeoTar




Data: Sat, 6 Aug 2016 03:25:32 +0200
Nadawca: LeoTar <LeoTar@wp.pl>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

LeoTar pisze:
> LeoTar pisze:
>> Ikselka pisze:
>>> Dnia Wed, 3 Aug 2016 23:05:14 +0200, LeoTar napisał(a):

>>>> Co ciekawe rodzic zakazuje w dobrej wierze będąc przekonanym, że
>>>> ciekawskie dziecko można nauczyć rozumnych zachowań tylko zakazując
>>>> popełniania czynów.

>>> :-O Byłeś kiedyś rodzicem???

>> Tak się składa, że jestem rodzicem.
>>
>> I z doświadczenia wiem, że kobiety są głębokoprzekonane o tym, że
>> wiedzą(?) lepiej od mężczyzn jak wychowywać dzieci.
>>
>> Taka wasza "drobna" przywara. :-)

> W poniedziałek, 1 sierpnia, po południu zadzwoniłem do mojej eks-żony
> Teresy M. z zamiarem by się z nią umówić i spotkać na kawie. Moja
> eks-żona mieszka z naszym synem Wojciechem (36), który jest obciążony
> zespołem Down'a, na ul. Gołężyckiej we Wrocławiu.
>
> Telefon, po raz pierwszy od czasu gdy dzwonię na Gołężycką, odebrał
> właśnie Wojtek.
>
> Na jego pytanie:
> - Kto dzwoni? - odpowiedziałem zgodnie z prawdą.
> Powiedziałem mu, że:
> - Władek, twój tato.
> Na co otrzymałem jego odpowiedz:
> - Ja nie chcę mieć taty.
>
> Czy można mieć jaśniejszy obraz mieszanki "syndromu sztokholmskiego" z
> kazirodczymi relacjami - oby tylko - emocjonalnymi matki z synem, który
> ze strachu, że straci matkę gdyby chociaż tylko przez myśl mu przeszło,
> że może spotkać się z ojcem, zapiera się własnego ojca. Jakie straszne
> pranie mózgu musiał przejść przez te lata kiedy jego matka
> uniemożliwiała mi jakiekolwiek kontakty z dziećmi i w jakiej niepewności
> uczuciowej musi go ona utrzymywać od lat. Kiedyś były jeszcze Kasia i
> Jasiu a teraz został sam z matką od której jest całkowicie uzależniony i
> która wykorzystuje go emocjonalnie oraz materialnie. I znikądpomocy ani
> ratunku gdyż matka jest wszechwładna.


A teraz podejście do problemu od strony niematerialnej czyli duchowej,
mistycznej.

Czyniąc z Wojtka swojego niewolnika ma wreszcie partnera, któremu nie
musi ufać, a który ją przymusowo wspomaga i przy niej trwa, gdyż
uzależniła go od siebie emocjonalnie z podtekstem seksualnym. Dominuje
nad nim, gdyż jest od niej uzależniony nie musi się więc obawiać
PORZUCENIA, którego motyw, jak daleko sięgam pamięcią wstecz, był jej
obsesją. Została "porzucona" emocjonalnie przez swoich rodziców, przede
wszystkim przez matkę ale i również przez nieświadomego ojca, by
następnie cały czas w swoim "dorosłym" już życiu powielać ten motyw
porzucenia. Wręcz wymuszała na mnie sytuacje by mogła czuć się
"porzucona", by mogła się utwierdzać w swoim braku zaufania nie tylko do
mnie, ale również w stosunku do innych ludzi. Szukała potwierdzenia i
uzasadnienia swojej nieufności nawet wówczas gdy z nożem wręce
wyrzucała mnie z domu w 1994 wymuszając wręcz na mnie to bym sobie
poszedł w "siną dal". Powiedziała mi wówczas, że muszę się poczuć jak to
jest być porzuconym.

Zawsze musiała znalezć uzasadnienie dla swojej nieufności, którą
następnie przekładała na konieczność dominacji nad swoim otoczeniem:
jeżeli nie ufam to by ochronić swoje "wewnętrzne dziecko" przed
skrzywdzeniem muszę sobie podporządkować całe otoczenie tak, by nikt
mnie nie skrzywdził. Tak działała - i działa nadal - cały czas. Pierwszy
raz ujawniła to w czerwcu 1994 roku, gdy przyjechała do mnie do USA z
Wojtkiem na kolejną konsultację do Instytutów Osiągania Ludzkich
Możliwości. Kasia i Jasiu chodzili wtedy od lutego '94 w Stanach do
szkoły. Przymuszony pracą i obowiązkami domowymi podświadomie zaufałem
dzieciom bezwarunkowo, okazując im ty samym szacunek, i wyeliminowałem
siebie z pozycji dominującej, zarządzającej. Prawa wszystkich były takie
same we wszystkim co robiliśmy. W odpowiedzi otrzymałem od dzieci to
samo, czyli szacunek i zaufanie.

Gdy Teresa przyjechała i zobaczyła w jakiej komitywie żyję z dziećmi, że
nie ma postaci dominującej, że działamy jak partnerzy a nie jak
pan-niewolnik, zrobiła wszystko by ten wolnościowy układ rozbić.
Natychmiast skłóciła mnie z Kasią, która była podstawową figurą w grze
i doprowadziła relacje starego, do tego, że znów manipulując mogła nami
rządzić. Ja wówczas nie zdawałem sobie jeszcze z tego sprawy i dlatego
tę batalię o wolność w rodzinie wówczas przegrałem. Echem tego stanu
jest list Kasi do mnie, który pozostawiła mi gdy wyjeżdżała ze Stanów we
wrześniu 1994, a który można przeczytać na mojej stronie we
wspomnieniach z lat 1996-99 gdy zacząłem swoje wnioski opisywać w sieci.

Najbardziej poturbowana została przez "matkę Teresę" Kasia, która
wskutek zaburzeń emocjonalnych sama "wyprodukowała" potomka z wadami
rozwojowymi. Te zaburzenia psychiczne u Kasi, a w ślad za nimi
zaburzenia hormonalne, to skutek działań Teresy od roku 1994, to skutek
psychicznych wymuszeń ze strony matki. Kasia nie była jeszcze wówczas
osobą niezależną od matki emocjonalnie, więc pod przymusem przejęła
schemat działania Teresy. I teraz bardzo chciałaby syna od siebie
uzależnić tak jak jej matka zrobiła z Wojtkiem, jej bratem. Można to
odczytać z fragmentu jej listu zamieszczonego na stronie jej synka.
Poniżej cytuję ten fragment:

" [...]

niezależność, czy to już?
12 maja 2016 23:42

W środowe popołudnie stałam na skraju drogi, z niecierpliwością
oczekując przyjazdu szkolnego autobusu.

Oczami wyobraźni widziałam, jak Antoś wybiega z niego wprost w moje
ramiona mówiąc mi, jak bardzo się za mną stęsknił…

Zamiast tego było zdawkowe „cześć” a następnie przegląd zawartości
szkolnego plecaka… co za zawód… czyżby opieka mamy była już niepotrzebna?

Antoni był na trzydniowej wycieczce szkolnej – kolonie w lesie. Antek
jest najmłodszy w szkole i nigdy nie pozostawał bez opieki któregoś z
rodziców na dłużej niż …

[...] "

Kasia jest teraz wrogiem wolności i niezależności, dokładnie tak samo 
jak jej matka, i podświadomie zrobi wszystko by powielić schemat
działania swojej matki oraz matki jej matki, czyli babki w linii
żeńskiej. Nieuświadamiany brak zaufania we własne siły i dążenie do
podporządkowania sobie swego najbliższego otoczenia, czyli członków
rodziny, powielany przez kobiety z pokolenia na pokolenie. A narzędziem
tego podporządkowywania sobie mężczyzn przez kobiety jest seks, który
uprawiany w celach handlowych staje się małżeńską prostytucją. Czynią
mężczyzn im uległymi i pozbawiają w ten sposób dzieci skutecznej ochrony
przed swoimi babskimi autorytarnymi zapędami. A wszystko z powodu braku
poczucia własnej wartości u płci obojga, stanu wywołanego przez
nierozwiązany kompleks Edypa/Elektry. Dzieci stają się kontenerami na
syf spływający z pola bitwy o wolność ludzkości i kontynuują ten
chocholi taniec w następnym pokoleniu. A rozwiązanie-wyzwolenie jest
bardzo proste: wyeliminować zakaz wychowania seksualnego i inicjacji
seksualnej dzieci wśród rodziców by nie pozwolić dzieciom popaść w
pułapkę uzależnień seksualnych od... rodziców. Zakaz staje się
uzależnieniem i początkiem walki o wyzwolenie, której końca w bezmyślnym
świecie nie widać.

LeoTar

 
Świat według LeoTar'a
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego