Gdzie jest krzyż? - Rok 2016

Przejdź do treści

Menu główne:

Gdzie jest krzyż?

Jesień
Data: Thu, 6 Oct 2016 07:44:33 +0200
Nadawca: LeoTar <LeoTar@wp.pl>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.soc.religia

Jakub A. Krzewicki pisze:
> W dniu środa, 5 października 2016 15:44:28 UTC+2 użytkownik tau
> napisał:

>> OdPOwiedź znajdziesz w "Kula i Krzyż" Chestertona ale zapewne i tak
>> nie przeczytasz ze względu na swoje (nieistniejące wszakrze)
>> uprzedzenia ;P
>>
>> Państwo stoi swoimi urzędnikami. A że nie ma ludzi "neutralnych"
>> światoPOglądowo to każdy (urzędnik również) się ostatecznie za
>> jakimś tam świato(p)oglądem oPOwiada. Jeden wybiera światoPogląd
>> Życia drugi Śmierci ;) Pytasz wiec czy "nawiedzeni" (zazwyczaj
>> również wojujący) ateusze jako urzędnicy-świeccy są gorsi od
>> nawiedzonych -często również wojujących- religiantów. To zależy
>> jakim "duchem" są nawiedzeni. Bo jeśli ci ateusze są "nawiedzeni"
>> "duchem" "wojny" i "przemocy" (choćby i pełzającej) to są
>> obiektywnie gorsi od tych sPośród religiantów którzy są
>> "nawiedzeni" duchem POkoju i Braterstwa ;P

> Bardzo dziwnie dzielisz światopoglądy. Uważam, że podział na
> światopoglądy życia i śmierci jest sztuczny, charakterystyczny dla
> dualizmu zachodu. Dla mnie jedne i drugie to są światopoglądy
> dualistyczne, zajmujące stronę, opowiadające się "za" albo "przeciw".
> Ja tam trzymam stronę wschodnią, gdzie nie ma przeciwstawności "życie
> vs. śmierć" ponieważ obie te rzeczy jak dzień i nocsą dwoma stronami
> tego samego medalu, tego samego cyklu.
>
> Wojna i przemoc czy też pokój i braterstwo na siłę z walką o pokój i
> braterstwo są to Yin i Yang tego samego konfliktu, od któregosię
> dystansuję. Nie popieram ideologicznie agnostyków, ale nawet jeśli są
> nawiedzeni, to koniec końców zaszkodzą mojej wierze i dystansowi,
> który staram się trzymać mniej niż chrześcijanie, żydzi i muzułmanie.
> Jeśli wychodzę z dystansu i przechodzę do zwarcia, to tylko żeby
> gasić konflikty, a nie je eskalować.

Jednym słowem wolisz zgniły kompromis od prawdziwego pokoju i wyzwolenia
z, jak to było, koła dharmy czy tak jakoś?

LeoTar




Data: Thu, 6 Oct 2016 16:35:28 +0200
Nadawca: LeoTar <LeoTar@wp.pl>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.soc.religia

Jakub A. Krzewicki pisze:
> W dniu czwartek, 6 października 2016 07:44:39 UTC+2 użytkownik LeoTar napisał:
>> Jakub A. Krzewicki pisze:
>>> W dniu środa, 5 października 2016 15:44:28 UTC+2 użytkownik tau
>>> napisał:

>>>> OdPOwiedź znajdziesz w "Kula i Krzyż" Chestertona ale zapewne i tak
>>>> nie przeczytasz ze względu na swoje (nieistniejące wszakrze)
>>>> uprzedzenia ;P
>>>>
>>>> Państwo stoi swoimi urzędnikami. A że nie ma ludzi "neutralnych"
>>>> światoPOglądowo to każdy (urzędnik również) się ostatecznie za
>>>> jakimś tam świato(p)oglądem oPOwiada. Jeden wybiera światoPogląd
>>>> Życia drugi Śmierci ;) Pytasz wiec czy "nawiedzeni" (zazwyczaj
>>>> również wojujący) ateusze jako urzędnicy-świeccy są gorsi od
>>>> nawiedzonych -często również wojujących- religiantów. To zależy
>>>> jakim "duchem" są nawiedzeni. Bo jeśli ci ateusze są "nawiedzeni"
>>>> "duchem" "wojny" i "przemocy" (choćby i pełzającej) to są
>>>> obiektywnie gorsi od tych sPośród religiantów którzy są
>>>> "nawiedzeni" duchem POkoju i Braterstwa ;P

>>> Bardzo dziwnie dzielisz światopoglądy. Uważam, żepodział na
>>> światopoglądy życia i śmierci jest sztuczny, charakterystyczny dla
>>> dualizmu zachodu. Dla mnie jedne i drugie to są światopoglądy
>>> dualistyczne, zajmujące stronę, opowiadające się "za" albo "przeciw".
>>> Ja tam trzymam stronę wschodnią, gdzie nie ma przeciwstawności "życie
>>> vs. śmierć" ponieważ obie te rzeczy jak dzień i noc są dwoma stronami
>>> tego samego medalu, tego samego cyklu.
>>>
>>> Wojna i przemoc czy też pokój i braterstwo na siłęz walką o pokój i
>>> braterstwo są to Yin i Yang tego samego konfliktu, od którego się
>>> dystansuję. Nie popieram ideologicznie agnostyków, ale nawet jeśli są
>>> nawiedzeni, to koniec końców zaszkodzą mojej wierze i dystansowi,
>>> który staram się trzymać mniej niż chrześcijanie, żydzi i muzułmanie.
>>> Jeśli wychodzę z dystansu i przechodzę do zwarcia, to tylko żeby
>>> gasić konflikty, a nie je eskalować.

>> Jednym słowem wolisz zgniły kompromis od prawdziwego pokoju i wyzwolenia
>> z, jak to było, koła dharmy czy tak jakoś?

> Mylisz pojęcia. Kołem dharmy można tylko obracać czyli powodować rewolucje -
> to jest koło sterowe. Z czego trzeba się wyzwolić, to jest samsara czyli koło
> życia i śmierci, a to nie jest masowe, to każdy musi zrobić niestety sam.
> Tego się nie zrobi obrzydliwą masówką, bo to by przypominało jedzenie potrawy
> przeżutej przez kogoś innego.


Dzięki za sprostowanie - ja nie gramotny we wschodnim nazewnictwie więc
pomyliłem dharmę z samsarą. Ale czy nie uważasz, że samodzielne
poszukiwanie oświecenia jest zbyt energo- i czasochłonne, szczególnie
wówczas gdy to na czym ma polegać oświecenie ukryte zostało w zakazie?
Przecież tylko nieliczni mogą osiągnąć taki szczyt. A przecież warunkiem
wyeliminowania przemocy z relacji międzyludzkich jest oświecenie
powszechne, od najmniejszych, tych co na dole poczynając po tych
największych i najważniejszych na samej górze. O ile oczywiście można
mówić o małych i wielkich w społeczeństwie oświeconym.

LeoTar




Data: Thu, 6 Oct 2016 07:46:17 +0200
Nadawca: LeoTar <LeoTar@wp.pl>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.soc.religia

Jakub A. Krzewicki pisze:
> W dniu środa, 5 października 2016 16:12:27 UTC+2 użytkownik tau
> napisał:
>> W dniu sobota, 1 października 2016 19:52:07 UTC+2 użytkownikJakub
>> A. Krzewicki napisał:

>>> Kogo uważasz za laików w sprawie etycznej? Etyka jest bardzo
>>> prosta w swojej zasadzie - 1) ahimsa 2) doskonalenie wewnętrzne
>>> umysłu poprzez oczyszczanie z zaciemnień spowodowanych
>>> przeżywaniem pasji i niepokojów emocjonalnych 3) dążenie do
>>> dobrego poznania rzeczy takich, jakimi są. To nie znajomość
>>> etyki stanowi trudność (przeciwnie, jest banalna) tylko jej
>>> praktykowanie.

>> Obawiam się że -wobec POwyższego- i Ciebie za takiego "laika
>> etycznego" należałoby niestety -ze smutkiem- uznać. A więc co
>> dopiero innych...

> Dla mnie największym laikiem etycznym jest ktoś kto eskaluje
> konflikty światopoglądowe do tego stopnia, że przenosi je w sferę
> rękoczynów. Wszelkie działania orężne powinny się ograniczać do
> obrony koniecznej i unikać za wszelką cenę eskalacji.


Cykor...!

LeoTar




Data: Thu, 6 Oct 2016 16:48:03 +0200
Nadawca: LeoTar <LeoTar@wp.pl>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.soc.religia

Jakub A. Krzewicki pisze:
> W dniu czwartek, 6 października 2016 07:46:22 UTC+2 użytkownik LeoTar napisał:
>> Jakub A. Krzewicki pisze:
>>> W dniu środa, 5 października 2016 16:12:27 UTC+2 użytkownik tau
>>> napisał:
>>>> W dniu sobota, 1 października 2016 19:52:07 UTC+2 użytkownik Jakub
>>>> A. Krzewicki napisał:

>>>>> Kogo uważasz za laików w sprawie etycznej? Etyka jest bardzo
>>>>> prosta w swojej zasadzie - 1) ahimsa 2) doskonalenie wewnętrzne
>>>>> umysłu poprzez oczyszczanie z zaciemnień spowodowanych
>>>>> przeżywaniem pasji i niepokojów emocjonalnych 3) dążenie do
>>>>> dobrego poznania rzeczy takich, jakimi są. To nie znajomość
>>>>> etyki stanowi trudność (przeciwnie, jest banalna) tylko jej
>>>>> praktykowanie.

>>>> Obawiam się że - wobec POwyższego - i Ciebie za takiego "laika
>>>> etycznego" należałoby niestety - ze smutkiem - uznać. A więc co
>>>> dopiero innych...

>>> Dla mnie największym laikiem etycznym jest ktoś kto eskaluje
>>> konflikty światopoglądowe do tego stopnia, że przenosi je w sferę
>>> rękoczynów. Wszelkie działania orężne powinny się ograniczać do
>>> obrony koniecznej i unikać za wszelką cenę eskalacji.

>> Cykor...!

> Chodzi o fizyczny i umysłowy dobrobyt populacji.


Myślę, że wszystkim nam chodzi o to samo Jakubie. Nasz cel jest wspólny.


> Nie da się jej wyzwolić masowo, ale można jej przynajmniej zapewnić bardziej
> stabilne warunki do siedzącej praktyki, zrobić to m.in. poprzez recytowanie
> sutr, mówienie mantr = formuł ochronnych czy rytuały mandal = kręgów
> ochronnych.


Ani jednostka ani społeczeństwo nie mogą być tylko "częściowo stabilni".
System jest albo bezwzględnie stabilny niezależnie od potencjalnych
zakłóceń, które mogą go próbować zdestabilizować, albo też będzie
nieodporny na jakiś rodzaj zakłóceń i wtedy uda się go lub jego część
zdestabilizować. Żeby tak złożony system jakim jest społeczeństwo był
absolutnie stabilny wszystkie (!) jego składniki muszą byćbezwzględnie
(absolutnie) stabilne jakiegokolwiek kryterium, lub testu, stabilności
użylibyśmy. A to oznacza, że wszystkie indywidua musząbyć absolutnie
świadomie stabilne, czyli oświecone. Niezależnie od płci. By oświecenie
stało się powszechnością a nie luksusem musi zostać wypracowana technika
wychowawcza, która spowoduje, że osobniki wkraczające w dorosłe życie po
to by przedłużyć trwanie gatunku były absolutnie stabilne.

Resztę dopowiesz już sobie zapewne sam. :-)

LeoTar




Data: Sun, 6 Nov 2016 15:15:50 +0100
Nadawca: LeoTar <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.soc.religia

Jakub A. Krzewicki pisze:
> W dniu sobota, 5 listopada 2016 19:12:06 UTC+1 użytkownik andal
> napisał:
>> On Sat, 05 Nov 2016 09:02:06 -0700, Jakub A. Krzewicki wrote:
>>> W dniu sobota, 5 listopada 2016 14:40:09 UTC+1 użytkownik
>>> mrblue...@gmail.com napisał:

>>>> Sluzyc mozna tylko dwom Rzeczywistosciom: Zyciu albo Smierci.
>>>> "Wybierajcie wiec zycie..." ;)

>>> Nie wprowadzaj fałszywych manichejskich dylematów. Nie ma dwóch
>>> rzeczywistości. Życie i śmierć to jest część jednego cyklu. To
>>> tak jak gdyby powiedzieć, że dwa końce jednego kija są to dwie
>>> różne rzeczywistości.

>> Jakubie, a co z karma ?
>>
>> jak się rodzi nowa karma ?

> Poprzez działania goniące w piętkę. Ale to nie ma nic wspólnego z
> wyborem między życiem i śmiercią. Raczej uważam, że to czy coś jest
> dobre, czy złe wynika z szacunku albo jego braku do wspólnej
> rzeczywistości, która zawiera życie i śmierć na poziomie cyklu i coś,
> co trudno zdefiniować wykraczające poza ten cykl, a co jest dostępne
> w stanie wygaśnięcia cyklu. Szacunek ten definiuję jako właściwą
> ocenę rzeczy skierowaną w stronę przybliżenia swojego poglądu do nich
> samych takich, jakimi są (w terminach filozofii niemieckiej
> powiedzielibyśmy: do "Ding an Sich", po grecku: Noumen, język
> sanskrycki używa pojęcia: Dharma). Etyczną ocenę wszystkiego co
> robimy, myślimy, mówimy, co się nam przydarza możnasprowadzić do
> stosunku do tego właśnie świata realnego. Sześćkrólestw samsary
> czyli cyklu życia i śmierci, to jest właśnie mieszanina elementów
> realnych i iluzji, jaką odbieramy poprzez percepcję naszych zmysłów
> materialnych i jednostkowego umysłu i nasz poziom zależy głownie od
> tego, jak doskonale filtrujemy właściwe spostrzeżenia i koncepcje od
> błędnych. Nie ma to nic wspólnego z jakimkolwiek wyboremw znaczeniu
> wolnej woli, nasza wola jest zdeterminowana poziomem wiedzy i
> umiejętnością filtrowania informacji, jakie posiadamy czyli pomiędzy
> właściwą a niewłaściwą postawą, pomiędzy dobrem absolutnym a złem są
> nawet nie pierdyliony, ale nieskończone continuum stopni pośrednich,
> w których nie można nakreślić granicy.


Czy Świadomość, jedyny Stwórca i kreator Życia może umrzeć? Czy może
umrzeć produkt Świadomości, który sięgnął Absolutu i stał się
doskonałym? Czy śmierć jest pisana tylko tym, którzy nie sięgnęli
Absolutu i muszą umrzeć by nie ciągnąć swego potomstwa w otchłań śmierci
przez zabranianie mu dokonywania zmian w świadomości? Czy nie zniknie
Zło jeżeli Świadomość wypełni się po ostatni stan, stan dotychczas
zabroniony i uważany za osobliwość?


> Nie ma tu mowy jednak również o subiektywizmie czy relatywizmie,
> ponieważ istnieją jasne, obiektywne drogowskazy/latarnie morskie,
> którymi kierujemy się ku prawdziwej rzeczywistości i które pomagają
> nam pokonać continua bezsensownych żyć i śmierci jakie napotykamy na
> drodze i nadać im sens. Począwszy od Pięciu Wskazań, poprzez
> ślubowania Bodhisattwy, wyższe ślubowania tajemne i trudno dostępne
> nauki etyczne i psychologiczne wymagające umysłowego wysiłku do
> zrozumienia i poprzez wsłuchiwanie się w ten dochodzący do nas
> przekaz w postaci niezliczonych godzin naszej medytacji, poprzez
> odpowiedź którą stanowią niezliczone działaniaw postaci pomocy innym
> i ciągnięciu jego sztafety przez stulecia, powoli i stopniowo
> dobijamy do portu tego realnego świata.


A po cóż te wszystkie tajemnice stwarzające "wtajemniczonym" złudzenie
tego, że są kimś ważniejszym od całej niewtajemniczonej reszty? Czyż nie
jest to przejaw nieskutecznego leczenia się z kompleksu Edypa? Czyż nie
jest to chwilowa satysfakcja, gdy "wtajemniczony" dzięki wtajemniczeniu
czuje swoją wyższość nad niewtajemniczonym? Kiedy pozwolisz wszystkim
sięgnąć po wszystko co zakazane i dające przewagęgrupce
"wtajemniczonych"? Kiedy wyrazisz zgodę na globalne OŚWIECENIE ?

LeoTar




Data: Sun, 6 Nov 2016 18:31:42 +0100
Nadawca: LeoTar <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.soc.religia

Jakub A. Krzewicki pisze:
> W dniu niedziela, 6 listopada 2016 15:15:59 UTC+1 użytkownik LeoTar napisał:
>> Jakub A. Krzewicki pisze:

>>> Nie ma tu mowy jednak również o subiektywizmie czy relatywizmie,
>>> ponieważ istnieją jasne, obiektywne drogowskazy/latarnie morskie,
>>> którymi kierujemy się ku prawdziwej rzeczywistości i które pomagają
>>> nam pokonać continua bezsensownych żyć i śmierci jakie napotykamy na
>>> drodze i nadać im sens. Począwszy od Pięciu Wskazań, poprzez
>>> ślubowania Bodhisattwy, wyższe ślubowania tajemne i trudno dostępne
>>> nauki etyczne i psychologiczne wymagające umysłowego wysiłku do
>>> zrozumienia i poprzez wsłuchiwanie się w ten dochodzący do nas
>>> przekaz w postaci niezliczonych godzin naszej medytacji, poprzez
>>> odpowiedź którą stanowią niezliczone działania w postaci pomocy innym
>>> i ciągnięciu jego sztafety przez stulecia, powoli i stopniowo
>>> dobijamy do portu tego realnego świata.

>> A po cóż te wszystkie tajemnice stwarzające "wtajemniczonym" złudzenie
>> tego, że są kimś ważniejszym od całej niewtajemniczonej reszty? Czyż nie
>> jest to przejaw nieskutecznego leczenia się z kompleksu Edypa? Czyż nie
>> jest to chwilowa satysfakcja, gdy "wtajemniczony" dzięki wtajemniczeniu
>> czuje swoją wyższość nad niewtajemniczonym? Kiedy pozwolisz wszystkim
>> sięgnąć po wszystko co zakazane i dające przewagę grupce
>> "wtajemniczonych"? Kiedy wyrazisz zgodę na globalne OŚWIECENIE ?

> Czego ty chcesz, żeby wtaszczyć turystów na góręhelikopterem z pominięciem
> drogi, widoków i krajobrazów, jakie napotykają podczas wędrówki? Oświecenie
> ma sens w relacji do Ścieżki prowadzącej do oświecenia. Bez Ścieżki oświecenie
> nie jest relewantne. Dupa z cię (wym. 'dupaście) a nie ViatorxD


Ty mówisz o ścieżce łagodnej a ja o maksymalnie przyśpieszonej. Jakie
korzyści przyniesie adeptom podziwianie wspaniałych widoków jeżeli
braknie im sił od tego łagodnego wspinania się 'noga za nogą' i w
efekcie tylko nieliczni osiągną szczyt? Ja proponuję ostrą wspinaczkę,
której wielu pewnie nie wytrzyma ale za to pewnie wielu więcej przetrwa
i zwiększy się przez to ich 'siła rażenia' Prawdą. A poza tym kondycja
tych, którzy przetrwają będzie o wiele lepsza bo i - w sumie - wysiłek
mniejszy. A wszystkie zapierające dech w piersiach widoczki to sobie można
obejrzeć potem, z perspektywy szczytu. To ci dopiero jest widok. :-)

LeoTar




Data: Sun, 6 Nov 2016 21:41:16 +0100
Nadawca: LeoTar <biuro@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.soc.religia

Jakub A. Krzewicki pisze:
> W dniu czwartek, 6 października 2016 16:48:11 UTC+2 użytkownik LeoTar
> napisał:

>> Ani jednostka ani społeczeństwo nie mogą być tylko"częściowo
>> stabilni". System jest albo bezwzględnie stabilny niezależnie od
>> potencjalnych zakłóceń, które mogą go próbować zdestabilizować,
>> albo też będzie nieodporny na jakiś rodzaj zakłóceń i wtedy uda się
>> go lub jego część zdestabilizować. Żeby tak złożony system jakim
>> jest społeczeństwo był absolutnie stabilny wszystkie (!) jego
>> składniki muszą być bezwzględnie (absolutnie) stabilne
>> jakiegokolwiek kryterium, lub testu, stabilności użylibyśmy. A to
>> oznacza, że wszystkie indywidua muszą być absolutnie świadomie
>> stabilne, czyli oświecone. Niezależnie od płci. By oświecenie stało
>> się powszechnością a nie luksusem musi zostać wypracowana technika
>> wychowawcza, która spowoduje, że osobniki wkraczające w dorosłe
>> życie po to by przedłużyć trwanie gatunku były absolutnie
>> stabilne.
>>
>> Resztę dopowiesz już sobie zapewne sam. :-)

> Proponuję zapoznać się z pojęciem meta-stabilności, czyli równowagi
> dalekiej od doskonałości, która jednakże nie jest chwiejna i potrafi
> się długo trzymać chyba że zastosuje się zupełnie ekstremalne bodźce
> trudne do uzyskania warunkach normalnych. Drobne fluktuacje nie mają
> wpływu na meta-stabilność większego niż na zwykłą stabilność, z
> punktu widzenia klasycznej mechaniki obie są empirycznie
> nierozróżnialne, dopóki nie zajdą ekstremalne wstrząsy. Z punktu
> kwantowej mechaniki można je odróżnić poprzez to, że jest możliwość
> destabilizacji meta-stabilności przez tunelowanie kwantowe.


Z tego co napisałeś, Jakubie, wnioskuję, że dla Ciebie meta-stabilność
to stabilność lokalna czyli lokalne ekstremum funkcjonału. System może
mieć wiele stanów, które cechuje stabilność lokalna ale z każdego z tych
stanów może zostać wytrącony przez jakieś zakłócenie w celu
poszukiwania kolejnego punktu stabilności. Istnieje tylko jeden stan
systemu, ż którego nie da się go wytrącić i jest to stan stabilności
absolutnej albo permanentnej, stan, z którego żadne pobudzenie ani
wewnętrzne ani zewnętrzne nie jest go w stanie wytrącić. Takim stanem
Świadomości (jako systemu) jest stan bez nieciągłości, czyli stan bez
osobliwości, którymi dla Świadomości są zakazy. To oznacza również
pełnię Wiedzy (albo samowiedzy) Świadomości o sobie samej, bez
jakichkolwiek nieciągłości. A to oznacza gładką przestrzeń (continuum)
stanów Świadomości. Nie jest również potrzebne żadne tunelowanie, które
służyło do pokonywania nieciągłości w przestrzeni z osobliwościami
reprezentującymi niewiedzę lub stany zakazane. To samo można powiedzieć
w odniesieniu do klasycznego modelu atomu Nielsa-Bohra. Wraz z
dopełnieniem continuum stanów Świadomości rozpada się dotychczasowy
model świata kwantów zbudowanych na nieciągłości Materii i Energii.


> No ale wracając do mechaniki klasycznej - metastabilne materiały mogą
> mieć i mają praktyczne zastosowanie. Byłeś kiedyś w cyrku? Siatka
> zabezpieczająca jest właśnie pod względem mechanicznym metastabilna,
> bo spadając z liny przy skrajnych okolicznościach też można z niej
> wypaść. Każdy ekwilibrysta powie ci, że lepszy jestupadek na taką
> siatkę niż zaliczenie gołej gleby! Nie rozwiążesz problemu upadku
> (ani jego przyczyn ani skutku) poprzez wymontowanie siatek
> zabezpieczających. A szans na zamknięcie cyrku nie ma, bo są
> linoskoczkowie i akrobaci i mnóstwo dzieciaków kupujących bilety.


A może zlikwidować zawód linoskoczka, który popisując się pod kopułą
cyrku "leczy się" z kompleksu Edypa. Niepotrzebne będą wówczas w cyrku
zabezpieczenia. Dlaczegóż by nie zabezpieczyć się przed ryzykownymi
zajęciami przez usunięcie przyczyny ich powstania zamiast zajmować się
zabezpieczeniami przed skutkami tych ryzykownych zachowań? :-)

LeoTar

 
Świat według LeoTar'a
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego