Koniec filozofii... - Rok 2016

Przejdź do treści

Menu główne:

Koniec filozofii...

Wiosna
Data: Thu, 17 Mar 2016 07:28:00 +0100
Nadawca: LeoTar <LeoTar@yahoo.com>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.filozofia

W dniu 2014-04-10 o 09:33, mcmlxxi.xi.xi@gmail.com pisze:
> W dniu środa, 9 kwietnia 2014 14:11:08 UTC+2 użytkownik duma napisał:
>> W dniu 2014-04-09 12:13, mcmlxxi.xi.xi@gmail.com pisze:
>>> W dniu poniedziałek, 7 kwietnia 2014 23:00:08 UTC+2 użytkownik Piotr napisał:

>>>> Wszystko - co byc moze jest mozliwe.

>>> "Niedaleko jesteś od...Królestwa Niebieskiego... ;)
>>> Tylko jeszcze uprość.
>>>
>>> "Wszystko jest..."
>>>
>>> Mówiłem: wystarczy dodać !JEDNO! słowo. :)

>> relatywne?
>>
>> nie!

> W pewnym sensie masz racje
> To nie do konca TO slowo ;)
> Choc przecież prawdą jest
> ze WSZYSTKO istnieje w
> relacjach wzajemnych ze SOBĄ
> (bo wszak jest WSZYSTKIM ;)
> "WSZYSTKO JEST relacyjne"
> (=relatywne) to również
> wiec twierdzenie prawdziwe.
>
> Wiec?
> "wszystko jest..."

... Myślą...

albo

...Świadomością...

LeoTar




Data: Fri, 25 Mar 2016 13:01:49 +0100
Nadawca: LeoTar <LeoTar@wp.pl>
Firma/Organizacja: ATMAN - ATM S.A.
Grupy dyskusyjne: pl.sci.filozofia

mcmlxxi.xi.xi@gmail.com pisze:
> W dniu czwartek, 17 marca 2016 07:28:19 UTC+1 użytkownik LeoTar napisał:
>> W dniu 2014-04-10 o 09:33, mcmlxxi.xi.xi@gmail.com pisze:
>>> W dniu środa, 9 kwietnia 2014 14:11:08 UTC+2 użytkownik duma napisał:
>>>> W dniu 2014-04-09 12:13, mcmlxxi.xi.xi@gmail.com pisze:
>>>>> W dniu poniedziałek, 7 kwietnia 2014 23:00:08 UTC+2 użytkownik Piotr napisał:

>>>>>> Wszystko - co byc moze jest mozliwe.

>>>>> "Niedaleko jesteś od...Królestwa Niebieskiego... ;)
>>>>> Tylko jeszcze uprość.
>>>>>
>>>>> "Wszystko jest..."
>>>>>
>>>>> Mówiłem: wystarczy dodać !JEDNO! słowo. :)

>>>> relatywne?
>>>>
>>>> nie!

>>> W pewnym sensie masz racje
>>> To nie do konca TO slowo ;)
>>> Choc przecież prawdą jest
>>> ze WSZYSTKO istnieje w
>>> relacjach wzajemnych ze SOBĄ
>>> (bo wszak jest WSZYSTKIM ;)
>>> "WSZYSTKO JEST relacyjne"
>>> (=relatywne) to również
>>> wiec twierdzenie prawdziwe.
>>>
>>> Wiec
>>> "wszystko jest..."

>> ... Myślą...
>>
>> albo
>>
>> ...Świadomością...

> To nie lepiej już Idea lub z grecka Logos?

A czy warto się spierać o... słowa?

Czyż nie jest ważniejszym doświadczanie by wreszcie POZNAĆ... Człowieka
w samym sobie i Jego/swoją nieskończoną moc tworzenia?

LeoTar




Data: Sat, 26 Mar 2016 09:39:44 +0100
Nadawca: LeoTar <LeoTar@wp.pl>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.filozofia

mcmlxxi.xi.xi@gmail.com pisze:
> W dniu piątek, 25 marca 2016 13:01:51 UTC+1 użytkownik LeoTar napisał:
>> mcmlxxi.xi.xi@gmail.com pisze:
>>> W dniu czwartek, 17 marca 2016 07:28:19 UTC+1 użytkownik LeoTar napisał:
>>>> W dniu 2014-04-10 o 09:33, mcmlxxi.xi.xi@gmail.com pisze:
>>>>> W dniu środa, 9 kwietnia 2014 14:11:08 UTC+2 użytkownik duma napisał:
>>>>>> W dniu 2014-04-09 12:13, mcmlxxi.xi.xi@gmail.com pisze:
>>>>>>> W dniu poniedziałek, 7 kwietnia 2014 23:00:08 UTC+2 użytkownik Piotr napisał:

>>>>>>>> Wszystko - co byc moze jest mozliwe.

>>>>>>> "Niedaleko jesteś od...Królestwa Niebieskiego... ;)
>>>>>>> Tylko jeszcze uprość.
>>>>>>>
>>>>>>> "Wszystko jest..."
>>>>>>>
>>>>>>> Mówiłem: wystarczy dodać !JEDNO! słowo. :)

>>>>>> relatywne?
>>>>>>
>>>>>> nie!

>>>>> W pewnym sensie masz racje
>>>>> To nie do konca TO slowo ;)
>>>>> Choc przecież prawdą jest
>>>>> ze WSZYSTKO istnieje w
>>>>> relacjach wzajemnych ze SOBĄ
>>>>> (bo wszak jest WSZYSTKIM ;)
>>>>> "WSZYSTKO JEST relacyjne"
>>>>> (=relatywne) to również
>>>>> wiec twierdzenie prawdziwe.
>>>>>
>>>>> Wiec
>>>>> "wszystko jest..."

>>>> ... Myślą...
>>>>
>>>> albo
>>>>
>>>> ...Świadomością...

>>> To nie lepiej już Idea lub z grecka Logos?

>> A czy warto się spierać o... słowa?

> Logos to nie tylko "słowa" - to "informacje", "memy", "geny" itp itd.
> W tym sensie Wszystko jest...Logosem, Logos jest istotą Życia i Świadomości ;)
> I mówisz że nie warto się zajmować "Logosem"? ;P

A gdzie w tym wszystkim jest Człowiek?


> A reszta twojego wezwania do zajęcia się wyłącznie "człowiekiem"?
> Patrz Psalm 8:
> "Czym jest człowiek że o nim pamiętasz
> i czym - syn człowieczy, że się nim zajmujesz?"
> Kto Pamięta i "Zajmuje się"?
> LOGOS! ;)

Czy Logos to coś więcej niż Świadomy Człowiek czy może to jedno i to samo...?

LeoTar




Data: Mon, 28 Mar 2016 22:18:23 +0200
Nadawca: LeoTar <LeoTar@wp.pl>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.filozofia

mrbluesky.pl@gmail.com pisze:
> LeoTar napisał:

>> Czy Logos to coś więcej ni Świadomy Człowiek czy może to jedno i
>> tosamo...?

> Czlowiek (swiadomy) zaczyna sie tam gdzie Zwierze Ludzkie uznajac
> swoja immanentna niewystarczalnosc i niezupelnosc (pokora) pozwala
> Objawic sie (w sobie i wokolo siebie-czyli "We Wszystkim") Logosowi
> - czyli przyjmuje Rzeczywistosc (taka jaka jest) zamiast
> racjonalizatorsko wymyslac sobie jej (rzeczywistosci) "wizje" (i z
> tych odrealnien czynic sobie tzw "bozki")

Czy mogę prosić o mniej zagmatwaną odpowiedz?

LeoTar




Data: Wed, 30 Mar 2016 07:59:10 +0200
Nadawca: LeoTar <LeoTar@wp.pl>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.filozofia

mrbluesky.pl@gmail.com pisze:

> Dobra Leo - specjalnie dla Ciebie wyklad uproszczony 10 krokow "od
> Zera do Bohatera":
>
> 1 krok: jestes (jak wszyscy wokolo) Zwierzakiem i bedziesz nim
> bardziej lub mniej do samej swojej usr... smierci :)
>
> 2 krok: Czlowiekiem baaardzo powoli zaczynasz sie stawac kiedy
> Bolesnie (i wieloaspektowo) sobie uswiadamiasz tresc kroku 1.
>
> czy na razie wszystko jasne? ;)

Lubię "uproszczone" wykłady bez naukawego zadęcia. Dzięki. :-)

Ale nie zgadzam się z Tobą ani trochę.

1. Zwierzęciem byłem ale już z tego wyrosłem uświadomiwszy sobie kim
    jestem. Stało się to gdy stałem się Świadomym Ojcem.

2. Przemiana ta nie była wcale aż taka bolesna; powiedziałbym raczej, że
    była bardzo budująca i z każdym krokiem coraz bardziej satysfakcjonująca.

Czy masz jakieś wątpliwości?

LeoTar




Data: Wed, 30 Mar 2016 11:35:08 +0200
Nadawca: LeoTar <LeoTar@wp.pl>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.filozofia

mrbluesky.pl@gmail.com pisze:

> To co piszesz swiadczy ze nie przerobiles kroku 1. Nawet nie zaczales
> go na dobre przerabiac. Nadal wiec nie jestes swiadomy (wrecz od tej
> swiadomosci uciekasz-wypierasz ja-racjonalizujesz) swojej
> nieusuwalnej zwiwerzecej natury. Zwierzetami pozostaniemy do konca
> naszych dni na tym lez padole. ;) Wielu uwaza sie juz za ludzi nawet
> nie umiejac odroznic wlasnego odbicia w lustrze od zdjecia ;)))

Po pierwsze nie wycinaj wszystkiego co ja napiszę, gdyż czytelnicy gubią
- zapewne - sens naszej dyskusji.

A po drugie może zamiast odżegnywać mnie od wszelkiej czci i wiary
zarzucając mi jakoweś racjonalizacje, wyparcia, etc. może raczyłbyś
przedstawić swój sposób na osiągnięcie samoświadomości i powiedzieć czy
ją osiągnąłeś. Bo w przeciwieństwie do mnie nie niczego nie powiedziałeś
o swoich osiągnięciach, celach i perspektywie ku której zmierzasz. Nie
napisałeś nawet czy jesteś ojcem dzieciom. ;-)

LeoTar




Data: Wed, 30 Mar 2016 18:32:59 +0200
Nadawca: LeoTar <LeoTar@wp.pl>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.filozofia

mcmlxxi.xi.xi@gmail.com pisze:
> W dniu środa, 30 marca 2016 11:35:15 UTC+2 użytkownik LeoTar
> napisał:
>> mrbluesky.pl@gmail.com pisze:

>>> To co piszesz swiadczy ze nie przerobiles kroku 1. Nawet nie
>>> zaczales go na dobre przerabiac. Nadal wiec nie jestes swiadomy
>>> (wrecz od tej swiadomosci uciekasz-wypierasz ja-racjonalizujesz)
>>> swojej nieusuwalnej zwiwerzecej natury. Zwierzetami pozostaniemy
>>> do konca naszych dni na tym lez padole. ;) Wielu uwaza sie juz
>>> za ludzi nawet nie umiejac odroznic wlasnego odbicia w lustrze od
>>> zdjecia ;)))

>> Po pierwsze nie wycinaj wszystkiego co ja napiszę, gdyż czytelnicy
>> gubią - zapewne - sens naszej dyskusji.
>>
>> A po drugie może zamiast odżegnywać mnie od wszelkiej czci i wiary
>> zarzucając mi jakoweś racjonalizacje, wyparcia, et.c może raczyłbyś
>> przedstawić swój sposób na osiągnięcie samoświadomości i powiedzieć
>> czy ją osiągnąłeś. Bo w przeciwieństwie do mnie nie niczego nie
>> powiedziałeś o swoich osiągnięciach, celach i perspektywie ku
>> której zmierzasz. Nie napisałeś nawet czy jesteś ojcem dzieciom.
>> ;-)

> Leo - MrBlue pisze na Google z jakiegoś mobilka - a tam czasem nie ma
> cytowań, inni na grupach mają podobny problem. Ale z treści jasno
> wynika że bije do Ciebie ;) Czy ty naprawde uważasz że można się
> kiedykolwiek za zycia "wyzwolić" od ulegania zwierzęcej
> funkcjonalności naszych ciał?

To nie o to chodzi byśmy się uwolnili od naszych ciał lecz o to byśmy
zaczęli współpracować w pokoju, szacunku i zaufaniu jak pisze Piotr
Kropotkin w książce "Pomoc wzajemna jako czynnik rozwoju" (do odczytania
w mojej biblioteczce @ http://leotar.net/Books/ ). Chodzi o
wyeliminowanie przemocy z ludzkiego wachlarza zachowań. Temu służy mój
wywód i wymyślona technika edukacyjna, która to zapewni.


> Swiadomość Ludzka polega - jak interpretuję jego 1 krok - w pierwszej
> kolejności na Pokorze wobec własnych uwarunkowań (świadomości
> realiów) osobistych.

Powinieneś raczej napisać: "wobec własnych uwarunkowań wynikających z
nieświadomości tego co konieczne".


> Jak na razie ja też uważam że od tego uciekasz w jakieś odrealnione
> wizje funkcjonowania społecznego.

Dlaczego uważasz powszechny pokój za wizję nierealną? Nie bierzesz pod
uwagę moich wywodów lecz mówisz "tego się nie da zmienić" nie podając
żadnych argumentów, które obalały by moją wizję świata bez przemocy. A
że, istotnie, trzeba w tym wszystkim uwolnić się od ograniczeń własnego
Ja, zrezygnować z posiadania, woli dominowania i rywalizacji... No cóż,
coś za coś. Wieczne trwanie w powszechnym pokoju i dobrobycie jeżeli
ludzkość wyzwoli się z ograniczeń kulturowych albo zagłada na skutek
przemocy i jej patologicznych produktów.


> Człowiek tak naprawde potrzebuje dachu nad głową, ubranka i papu. Jak
> to ma to może się do oporu rozmnażać (rozrywka ;) Reszta - włącznie z
> pieniądzem - jest być może zbędnym dodatkiem.

Zapominasz o odpowiedzialności, która możliwa jest tylko wówczas, gdy
wszyscy staniemy się autonomicznymi jednostkami o głęboko osadzonym
poczuciu własnej wartości. Ale nie tym nabytym wskutek ciężkiej orki w
rywalizacji z innymi lecz tym ofiarowanym nam przez naszych Stwórców,
naszych Rodziców przez właściwe przygotowanie do życia. Czyli
najważniejsze edukacja seksualna kończąca się inicjacją seksualną w
rodzinie.

LeoTar  




Data: Sun, 3 Apr 2016 13:06:08 +0200
Nadawca: LeoTar <LeoTar@wp.pl>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.filozofia

mrbluesky.pl@gmail.com pisze:

> Leo: przyswoiles z lektur kupe idealow, ubrales to w swoje piekne
> dopieszczone slowka a ludziom nadal wystaje egotyczna sloma z butow.

Mylisz się. To co tutaj piszę uzyskałem przede wszystkim dzięki
Doświadczeniu i bezinteresownej współpracy z moimi dziećmi. Na lekturę
przyszedł czas dopiero po doświadczeniu świadomości samego siebie.

A to, że ludziom słoma z butów wystaje wcale nie znaczy, że są
niereformowalni. Oczywiście wymaga to wiele pracy by uświadomić im i
wskazać kierunek ku któremu powinni podążać ale nie jest to zadanie
niewykonalne. Tyle tylko, że należy być cierpliwym i dostosowywać środki
i metody oddziaływania do zasobów wiedzy społeczności, w której żyjemy.


> Napisz lepiej jak z racjonalizujacego swoja zwierzeca nature
> wypierajacego (jak ty) swoje sobkowstwo egoisty zrobic Istote
> Pokornie Swiadoma swojej zaleznosci od wszystkich i wszystkiego?

Zarzut nietrafiony z prostego powodu: Ty nie ufasz i nie wierzysz
ludziom, pogardzasz przeciętnym, nieświadomym człowiekiem. A do
człowieka trzeb podejść z pokorą, zrozumieniem i miłością. Trzeba go
przywrócić do stanu pierwotnej niewinności jakim każdy z nas się
urodził, a której został/a pozbawiony przez rodziców nieświadomych
swoich obowiązków wychowawczych.


> Ano uswiadamiajac mu to kim jest naprawde.

A czy Ty wiesz kim Ty sam jesteś i kim jest Człowiek?


> Zwierzakiem ze sloma w butach.

Jak już wcześniej napisałem przebija z Ciebie pogarda do przeciętnego
Kowalskiego. Gardzisz ludźmi, którym nie dane było doświadczyć kontaktu
ze swoją prawdziwym Ja czyli ze świadomością Stwórcy.


> Bo programujac w nie zadaniowo niebosiezne idealy tylko te zwierzeta
> sfrustrujesz i zmiechecisz kazac im dazyc do czegos czego nie maja
> szans nawet liznac a co dopiero zrozumiec.

Nie zgadzam się z Tobą z czysto praktycznych powodów. Jeżeli nie
dzieliłbym się tym do czego dotarłem ze wszystkimi, których napotkam na
swojej drodze to znaczy, że chciałbym zachować tę wiedzę tylko i
wyłącznie dla siebie po to by ci oni służyli mi za niewolników.
Traktowałbym ich jako niegodnych osiągnięcia stanu samoświadomości, jako
coś gorszego od siebie. A czy wiesz jak takie traktowanie człowieka się
kończy? Podpowiem Ci: AGRESJĄ przeciwko temu, który wie ale nie chce
powiedzieć. W tym miejscu możesz mi zarzucić, że jestem egoistą na co ja
odpowiem, że nie, nie jestem egoistą gdyż traktuję bliźniego swego jak
siebie samego. Jako mnie równego. Bo na to zasługuje każdy człowiek bez
wyjątku. Utrzymywanie wiedzy w tajemnicy dawało by mi ogromną władzę,
ale ja a tej władzy dobrowolnie rezygnuję i zalecam to uczynić każdemu,
kto tę wiedzę posiądzie.


> Patrz na pl.soc.religia obecna dyskusja z buraczkami o duchowosci w
> watku "religia jest paradoksem" ;)

A więc trzeba nad tym popracować.

LeoTar 




Data: Tue, 5 Apr 2016 15:31:49 +0200
Nadawca: LeoTar <LeoTar@wp.pl>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.filozofia

mcmlxxi.xi.xi@gmail.com pisze:
> W dniu niedziela, 3 kwietnia 2016 13:06:15 UTC+2 użytkownik LeoTar
> napisał:

>> Nie zgadzam się z Tobą z czysto praktycznych powodów. Jeżeli nie
>> dzieliłbym się tym do czego dotarłem ze wszystkimi, których
>> napotkam na swojej drodze to znaczy, że chciałbym zachować tę
>> wiedzę tylko i wyłącznie dla siebie po to by ci oni służyli mi za
>> niewolników. Traktowałbym ich jako niegodnych osiągnięcia stanu
>> samoświadomości, jako coś gorszego od siebie. A czy wiesz jak
>> takie traktowanie człowieka się kończy? Podpowiem Ci: AGRESJĄ
>> przeciwko temu, który wie ale nie chce powiedzieć. W tym miejscu
>> możesz mi zarzucić, że jestem egoistą na co ja odpowiem, że nie,
>> nie jestem egoistą gdyż traktuję bliźniego swego jak siebie samego.
>> Jako mnie równego. Bo na to zasługuje każdy człowiek bez wyjątku.
>> Utrzymywanie wiedzy w tajemnicy dawało by mi ogromną władzę, ale
>> ja a tej władzy dobrowolnie rezygnuję i zalecam to uczynić każdemu,
>> kto tę wiedzę posiądzie.

> Leo - ale Zwierzątka Ludzkie NIE CHCĄ by im mówiono prawdę, bo one
> przecież sobie "doskonale radzą". Dopiero kiedy mają powróz na szyi -
> który sobie sami własnymi paranoicznymi decyzjami życiowymi ukręcili,
> to "w ostateczności" zgadzają się łaskawie by wystawiono im poprawną
> diagnozę.

Zgadzam się z Tobą całkowicie. Ale też ja do tej pory pisałem o "stanie
ustalonym" przyszłego społeczeństwa. Pisałem jak ma być tylko czasem
wspominałem o technice działania, którą trzeba zastosować by wymusić
przejście ze stanu obecnego (nieświadomego) do stanu świadomego
(doskonałości). Metodę testowałem publicznie za co mnie wyrzucano z
różnych zakątków sieci. Chociaż już nawet na samym początku pojawili się
tacy, którzy zrozumieli moją metodę działania i, zapewne, przetestowali
ją we własnym otoczeniu na skalę laboratoryjną tak samo zresztą jak to
czyniłem ja.


> Inaczej każda próba dotarcia jest waleniem grochem w płot lub
> wołaniem na puszczy. Wołasz na puszczy - i co? I nic. Poza tym że
> jesteś traktowany jak oszołom lub wariat. A jak dasz komuś (lub sobie
> samemu) z siebie zrobić guru... toś wpadł po uszy... ;P

Ponieważ ludzie działają jak nieautonomiczne automaty, zgodnie z
procedurami wpojonymi im przez ich nieświadomych swoich obowiązków, a
więc toksycznych rodziców, więc sa przekonani, że te procedury są święte
i nienaruszalne wszak ich autorami są ich niepodważalne autorytety.
Dzieci gotowe są nieomal poświęcić własne życie w obronie ideałów swoich
rodziców, które traktują jak swoje. Dlatego tak bardzo trudno jest
przeprogramować ludzi skażonych nieświadomością i uczynić z nich ludzi
świadomych. Jedyne na co jeszcze działają jest strach o własne życie gdy
mają już swoje potomstwo, gdyż tak naprawdę jesteśmy dobrymi i
altruistami i chcemy maksymalnie zapewnić bezpieczeństwo naszemu
potomstwu. Metoda oddziaływania by wymusić przemiany (nie chcę użyć
słowa 'zainicjować' bo niektórych czytelników to drażni :-) ) jest więc
logicznym następstwem tego wywodu: trzeba wygenerować strach, na dowolny
sposób. Strach, którego niektórzy mogą nie przeżyć. Mężczyźni są
znacznie bardziej strachliwi niż kobiety więc miarę strachu trzeba
skroić dla kobiet, by to również one zaczęły się bać śmierci by w końcu
zaczęły słuchać i by stały się podatne na sugestie co do nowego sposobu
traktowania dzieci. Trzeba posłużyć się kontrolowaną (sterowaną)
przemocą. A to jest robota dla polityków-psychoanalityków.

A co do Twoich obaw bym nie stal się guru... No cóż właśnie dlatego
ujawniam darmo wszystkie wnioski które wypływają na bieżąco z moich
analiz, abym przypadkiem nie wiedział więcej od innych i by moja wiedza
nie stała się obiektem pożądania przez kogokolwiek. Jest dostępna
każdemu publicznie i każdemu z osobna. Jeżeli tylko chce po nią sięgnąć.
To mnie zabezpiecza przed staniem się 'guru'. :-)

LeoTar



Data: Wed, 6 Apr 2016 14:55:27 +0200
Nadawca: LeoTar <LeoTar@wp.pl>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.filozofia

mcmlxxi.xi.xi@gmail.com pisze:
> W dniu wtorek, 5 kwietnia 2016 15:31:59 UTC+2 użytkownik LeoTar
> napisał:

>> Ponieważ ludzie działają jak nieautonomiczne automaty, zgodnie z
>> procedurami wpojonymi im przez ich nieświadomych swoich
>> obowiązków, a więc toksycznych rodziców, więc sa przekonani, że te
>> procedury są święte i nienaruszalne wszak ich autorami są ich
>> niepodważalne autorytety. Dzieci gotowe są nieomal poświęcić własne
>> życie w obronie ideałów swoich rodziców, które traktują jak swoje.
>> Dlatego tak bardzo trudno jest przeprogramować ludzi skażonych
>> nieświadomością i uczynić z nich ludzi świadomych. Jedyne na co
>> jeszcze działają jest strach o własne życie gdy mają już swoje
>> potomstwo, gdyż tak naprawdę jesteśmy dobrymi i altruistami i
>> chcemy maksymalnie zapewnić bezpieczeństwo naszemu potomstwu.
>> Metoda oddziaływania by wymusić przemiany (nie chcę użyć słowa
>> 'zainicjować' bo niektórych czytelników to drażni :-) ) jest więc
>> logicznym następstwem tego wywodu: trzeba wygenerować strach, na
>> dowolny sposób. Strach, którego niektórzy mogą nie przeżyć.
>> Mężczyźni są znacznie bardziej strachliwi niż kobiety więc miarę
>> strachu trzeba skroić dla kobiet, by to również one zaczęły się
>> bać śmierci by w końcu zaczęły słuchać i by stały się podatne na
>> sugestie co do nowego sposobu traktowania dzieci. Trzeba posłużyć
>> się kontrolowaną (sterowaną) przemocą. A to jest robota dla
>> polityków-psychoanalityków.

> Raczej dla psychopatów. Jednak potwierdzasz Leo że idziesz w tą sama
> stronę w jaka idą ci o których (jak już wspominałem) pisala Svali:

Słyszałeś te słowa: Nie wierz nigdy kobiecie....? :-)
Pozwalasz by ona wodziła Cię za nos i mieszała Ci w głowie. Jesteś
uzależniony od kobiety i nawet nie zdajesz sobie z tego sprawy.


> Pod płaszczykiem ładnie brzmiących ideałów o "wyzwalaniu rodu
> ludzkiego z jakiegokolwiek zaprogramowania" pozwoliłeś zaprogramować
> się na totalną dehumanizację. Czytając Cię zaczynam wierzyć że
> demony jednak istnieją i dałeś im posłuch...bo tak ładnie ci szeptały
> do ucha że ich myśli uznałeś za swoje ;)

Na czym miałyby niby polegać owe działania dehumanizacyjne? Odpowiedz
jasno bo na razie stawiasz tylko niczym nie poparte i nieuzasadnione
zarzuty.

LeoTar




Data: Wed, 6 Apr 2016 19:01:58 +0200
Nadawca: LeoTar <LeoTar@wp.pl>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.filozofia

mcmlxxi.xi.xi@gmail.com pisze:
> W dniu środa, 6 kwietnia 2016 14:55:29 UTC+2 użytkownik LeoTar
> napisał:

>> Słyszałeś te słowa: Nie wierz nigdy kobiecie....? :-) Pozwalasz by
>> ona wodziła Cię za nos i mieszała Ci w głowie. Jesteś uzależniony
>> od kobiety i nawet nie zdajesz sobie z tego sprawy.

> A na podstawie czego tak uważasz że daję się wodzić za nos jakiejś
> kobiecie? Że się powołuję na to co podawała Svali? Ona tylko
> opowiada swoje życie w które ktoś wprowadził praktyki wprost brane z
> twoich postulatów socjotechnicznych... była ofiarą zorganizowanych
> grup ludzi o poglądach takich jak twoje. Stąd wniosek że zmierzasz
> ku przepaści... bo to co postulujesz już było i jest... naprawdę
> potworne.


Ja nie mówię o jakichś grupach lecz o poszczególnej indywidualnej
rodzinie czyli o triadzie matka-dziecko-ojciec, w której przekazywanie
wiedzy o relacjach międzyludzkich się odbywa. Nie mówię też o ludziach
nieświadomych swojej roli lecz o rodzicach świadomych swoich
rodzicielskich obowiązków (tacy dopiero się rodzą dzięki edukacji
seksualnej). Bo za inicjację nie mogą się brać ludzie nieświadomi,
uzależnieni wzajem od siebie i dążący wzajem do władzy nad t a drugą
stroną. W dążeniu do władzy posługują się manipulacją (przemoc) by nie
musieć zaufać (pokłosie kompleksu Edypa/Elektry). A skoro nie ma
zaufania to i nie ma szacunku więc taka para nie może nic dobrego
dziecku przekazać i nie wolno jej brać sie za inicjację seksualną. Para
wzajemnie uzależnionych od siebie rodziców może przekazać w akcie
inicjacji tylko ZŁE wzorce, i to wielokrotnie wzmocnione. Z drugiej
strony, jeżeli nie są w stanie wychować osobnika (dziecka) na wolnego
człowieka to lepiej by taka gałąź zniknęła po wsze czasy.


> Swoją drogą nie tylko kobiecie nie należy ufać - ale człowiekowi jako
> takiemu, a zwłaszcza sobie nie ufaj Leo, zwłaszcza sobie, bo sam
> siebie możesz oszukiwac i widze że świetnie to robisz! ;) Ps.146:3-6
> "Nie pokładajcie ufności w książętach ani w człowieku, który nie może
> pomóc!


Oszukiwałem siebie bardzo długo pozostając w związku z kobietą, która
mnie oszukiwała i cały czas przy okazji straszyła... porzuceniem,
odstawieniem od babskiego ciepełka. A jak już mi ulegała to robiła to z
łaski i z wyrachowaniem. Więc doskonale wiem co znaczy oszukiwać samego
siebie dla zachowania chociażby resztek pozorów trwałości związku. Byłem
od niej seksualnie uzależniony i istotnie w takim stanie psychicznym NIE
WOLNO by mi było brać się za inicjację seksualną dzieci, gdyż z córki
uczyniłbym swoją partnerkę seksualną, niewolnicę a moja była żona
zrobiłaby z synów swoich niewolników seksualnych. I wówczas byłyby to
związki kazirodcze między nami a dziećmi.

Natomiast inicjacja seksualna według mojego zamysłu to coś krańcowo
przeciwnego. To całkowite uwolnienie dziecka od zależności od rodziców.
Uzależnienie bierze się stąd, że dziecko chce doświadczalnie poznać
zycie intymne rodziców i doświadczyć tego z nimi RAZ, jeden jedyny raz
właśnie podczas INICJACJI SEKSUALNEJ. Ponadto ten akt ma zapewnić
zrównanie się dziecka z rodzicem tej samej płci, by stało się równe
swojemu STWÓRCY. Jeżeli tego nie ma to efektem ubocznym zakazu
sięgnięcia przez dziecko po rodzica jest postać niedostępnego i
nieosiągalnego Boga z całą religijną otoczką.


>>> Pod płaszczykiem ładnie brzmiących ideałów o "wyzwalaniu rodu
>>> ludzkiego z jakiegokolwiek zaprogramowania" pozwoliłeś
>>> zaprogramować się na totalną dehumanizację. Czytając Cię
>>> zaczynam wierzyć że demony jednak istnieją i dałeś im
>>> posłuch...bo tak ładnie ci szeptały do ucha że ich myśli uznałeś
>>> za swoje ;)

>> Na czym miałyby niby polegać owe działania dehumanizacyjne?
>> Odpowiedz jasno bo na razie stawiasz tylko niczym nie poparte i
>> nieuzasadnione zarzuty.

> Napiszę Ci najprościej jak się da komentując to co o sobie samym
> napisałeś i na innych grupach: Seks służy płodzeniu dzieci, seks z
> własnymi dziećmi (który postulujesz w celu ich "inicjacji" i
> "równego traktowania" ze względów naturalnych jest poważnym
> naruszeniem praw genetyki - to grozi chorym potomstwem, tak samo jak
> seks z własnym rodzeństwem. A chore potomstwo - z wadami genetycznymi
> (chów wsobny) to chyba nic innego jak de-humanizacja własnego gatunku
> zwanego "humane" czyli - gatunkiem "ludzkim", prawda? ;P


Temat zaburzeń informacji służącej do wykreowania potomka szumnie zwanej
genetyczną poruszałem juz wielokrotnie. Udowadniałem po wielokroć, że to
nie właściwie przeprowadzona inicjacja seksualna lub chów wsobny sa
przyczyną zaburzeń rozwojowych lecz wręcz przeciwnie to właśnie ZAKAZ
takiej praktyki prowadzi do zaburzeń emocjonalnych u dziecka i w
konsekwencji do mutacji informacji genetycznej. Efektem zakazu, który
jest pierwotną traumą dziecka, degradującą całe jego życie psychiczne
już jako osobnika dorosłego są zaburzenia emocjonalne. Te zaburzenia
emocjonalne stają się przyczyną zakłóceń funkcjonowania organizmu
(przepływu informacji) które z kolei powodują produkowanie przez
organizm toksycznych substancji. Jest to szczególnie niebezpieczne w
przypadku organizmu samicy, która zasila i odżywia płód. Szczególnie
istotna jest pierwsza faza życia zygoty, zaraz po zapłodnieniu kiedy
podziały najbardziej są narażone na powstanie błędów w kolejnych
komórkach. I chociaż zapłodnione jajeczko ma pewien zapas do
samodzielnego trwania w pierwszych chwilach to jednak nie da się
wyeliminować oddziaływania szkodliwych toksyn wysysanych z pokarmem
matki. Dochodzi więc do mutacji informacji we wszystkich ciążach, gdyż
wszystkie są zakłócane przez obowiązujący, kulturowy zakaz, czego
efektem są zmiany koloru oczu, włosów, tak zwane choroby wieku
dziecięcego zakodowane w fenotypie, etc.

Efekt trucicielski biologicznego inkubatora jakim jest matka w stosunku
do dziecka można zlikwidować jeżeli zlikwidujemy przyczynę powstawania
toksycznego środowiska a więc jeżeli zlikwidujemy przyczynę traumy
pierwotnej oddziałującej na życie człowieka, a nie tylko matki, która to
trauma jest praprzyczyną zatrucia środowiska wewnętrznego organizmu. A
więc jeżeli zlikwidujemy ZAKAZ inicjacji seksualnej dziecka wśród
rodziców; jeżeli zlikwidujemy traumę skrywaną w najbardziej przepastnych
czeluściach naszej podświadomości. I wówczas nie będziemy mieć problemów
z chowem wsobnym oraz z przemocą której zakaz jest pierwszym przejawem.
No bo jeżeli zakazuje dziecku obserwować coś, co sam robię a następnie
zakazuję mu tego doświadczyć w autorytatywnym rodzicielskim gronie to
poniżam dziecko, które jest głodne wiedzy. A poniżenie to przecież
przemoc. Bo jakie mam prawo uważać dziecko za nie gotowe na przyjęcie
wiedzy, którą ja posiadam, za coś ode mnie gorszego?
Przemyśl to i ewentualnie przejrzyj to co już kiedyś na ten temat
napisałem a co jest dostępne na moich stronach.

LeoTar




Data: Thu, 7 Apr 2016 14:16:18 +0200
Nadawca: LeoTar <LeoTar@wp.pl>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.filozofia

mcmlxxi.xi.xi@gmail.com pisze:
> W dniu środa, 6 kwietnia 2016 19:02:01 UTC+2 użytkownik LeoTar
> napisał:

>> Temat zaburzeń informacji służącej do wykreowania potomka szumnie
>> zwanej genetyczną poruszałem już wielokrotnie. Udowadniałem po
>> wielokroć, że to nie właściwie przeprowadzona inicjacja seksualna
>> lub chów wsobny są przyczyną zaburzeń rozwojowych lecz wręcz
>> przeciwnie to właśnie ZAKAZ takiej praktyki prowadzi do zaburzeń
>> emocjonalnych u dziecka i w konsekwencji do mutacji informacji
>> genetycznej. Efektem zakazu, który jest pierwotną traumą dziecka,
>> degradującą całe jego życie psychiczne już jako osobnika dorosłego
>> są zaburzenia emocjonalne. Te zaburzenia emocjonalne stają się
>> przyczyną zakłóceń funkcjonowania organizmu (przepływu informacji)
>> które z kolei powodują produkowanie przez organizm toksycznych
>> substancji. Jest to szczególnie niebezpieczne w przypadku
>> organizmu samicy, która zasila i odżywia płód. Szczególnie istotna
>> jest pierwsza faza życia zygoty, zaraz po zapłodnieniu kiedy
>> podziały najbardziej są narażone na powstanie błędów w kolejnych
>> komórkach. I chociaż zapłodnione jajeczko ma pewien zapas do
>> samodzielnego trwania w pierwszych chwilach to jednak nie da się
>> wyeliminować oddziaływania szkodliwych toksyn wysysanych z pokarmem
>> matki. Dochodzi więc do mutacji informacji we wszystkich ciążach,
>> gdyż wszystkie są zakłócane przez obowiązujący, kulturowy zakaz,
>> czego efektem są zmiany koloru oczu, włosów, tak zwane choroby
>> wieku dziecięcego zakodowane w fenotypie, etc.
>>
>> Efekt trucicielski biologicznego inkubatora jakim jest matka w
>> stosunku do dziecka można zlikwidować jeżeli zlikwidujemy
>> przyczynę powstawania toksycznego środowiska a więc jeżeli
>> zlikwidujemy przyczynę traumy pierwotnej oddziałującej na życie
>> człowieka, a nie tylko matki, która to trauma jest praprzyczyną
>> zatrucia środowiska wewnętrznego organizmu. A więc jeżeli
>> zlikwidujemy ZAKAZ inicjacji seksualnej dziecka wśród rodziców;
>> jeżeli zlikwidujemy traumę skrywaną w najbardziej przepastnych
>> czeluściach naszej podświadomości. I wówczas nie będziemy mieć
>> problemów z chowem wsobnym oraz z przemocą której zakaz jest
>> pierwszym przejawem. No bo jeżeli zakazuje dziecku obserwować coś,
>> co sam robię a następnie zakazuję mu tego doświadczyć w
>> autorytatywnym rodzicielskim gronie to poniżam dziecko, które jest
>> głodne wiedzy. A poniżenie to przecież przemoc. Bo jakie mam prawo
>> uważać dziecko za nie gotowe na przyjęcie wiedzy, którą ja
>> posiadam, za coś ode mnie gorszego? Przemyśl to i ewentualnie
>> przejrzyj to co już kiedyś na ten temat napisałem a co jest
>> dostępne na moich stronach.

> Masz Leo - jak ci już to samo napisałem na pl.soc.religia -
> strasznie namieszane: z miszmaszu półprawd i częściowo trafnych
> obserwacji wyciągasz całkowicie mylne wnioski i nazywasz to pojęciami
> nijak mającymi się do opisu tych - zaistniałych w twoim życiu -
> faktów oraz postulujesz zupełnie odjechane-odrealnione wnioski. Tu na
> grupach nie ma raczej szans Ci wyjaśnić co robisz (interpretujesz)
> źle - to sprawa na kontakt innego rodzaju. O ile cie wcześniej nie
> zaciągną do sądu za twoje przekonania o potrzebie "seksualnej
> inicjacji dzieci przez rodziców". ;)


Każde miejsce do prezentowania pomysłów jest dobre, szczególnie wtedy,
gdy naukowy mainstream, zapatrzony we własne teorie i zajęty ich
dowodzeniem nie chce się zainteresować tymi maluczkimi kręcącymi się po
obrzeżach właśnie z nowymi ideami. Trudno jest naruszyć obowiązujące
status quo zbudowane przez ludzi, którzy ogrzewając się w ciepłych
promieniach sławy i pozycji społecznej dzięki pomysłom, które wcześniej
stworzyli nie zastanawiają się dlaczego tak działają jak działają. A
przecież dzięki sławie zaspokajają swój brak poczucia własnej wartości,
którego źródłem jest nierozwiązany kompleks Edypa/Elektry, wieczne
poczucie niższości w stosunku do Rodzica, który nieświadom dziecięcej
potrzeby nie umożliwił dziecku emocjonalnego zrównania się z nim, z
Rodzicem w akcie inicjacji seksualnej właśnie. W akcie w którym syn
zrównuje się z ojcem na "wadze', którą jest matka lub też córka zrównuje
się z matką na ojcowskiej "wadze". To jedyna szansa w życiu dziecka
kiedy może ono zrealizować swoje pragnienie POZNANIA swojego Stwórcy w
akcji zarazem emocjonalnego zrównania się z Nim.

To takie proste a zarazem skomplikowane, że istotnie przekaz pisany
wydaje się niewystarczający chociażby 'obracany' i wałkowany na wiele
sposobów. Dlatego też czekam kiedy ludzie odpowiedzialni za przyszłość
ludzkości wezmą się za bezpośrednie wypytywanie mnie, twarzą w twarz.

LeoTar




Data: Sun, 10 Apr 2016 21:26:46 +0200
Nadawca: LeoTar <LeoTar@wp.pl>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.filozofia

mcmlxxi.xi.xi@gmail.com pisze:
> W dniu czwartek, 7 kwietnia 2016 14:16:23 UTC+2 użytkownik LeoTar
> napisał:

>> Każde miejsce do prezentowania pomysłów jest dobre, szczególnie
>> wtedy, gdy naukowy mainstream, zapatrzony we własne teorie i zajęty
>> ich dowodzeniem nie chce się zainteresować tymi maluczkimi
>> kręcącymi się po obrzeżach właśnie z nowymi ideami. Trudno jest
>> naruszyć obowiązujące status quo zbudowane przez ludzi, którzy
>> ogrzewając się w ciepłych promieniach sławy i pozycji społecznej
>> dzięki pomysłom, które wcześniej stworzyli nie zastanawiają się
>> dlaczego tak działają jak działają. A przecież dzięki sławie
>> zaspokajają swój brak poczucia własnej wartości, którego źródłem
>> jest nierozwiązany kompleks Edypa/Elektry, wieczne poczucie
>> niższości w stosunku do Rodzica, który nieświadom dziecięcej
>> potrzeby nie umożliwił dziecku emocjonalnego zrównania się z nim,
>> z Rodzicem w akcie inicjacji seksualnej właśnie. W akcie w którym
>> syn zrównuje się z ojcem na "wadze', którą jest matka lub też córka
>> zrównuje się z matką na ojcowskiej "wadze". To jedyna szansa w
>> życiu dziecka kiedy może ono zrealizować swoje pragnienie POZNANIA
>> swojego Stwórcy w akcji zarazem emocjonalnego zrównania się z
>> Nim.
>>
>> To takie proste a zarazem skomplikowane, że istotnie przekaz
>> pisany wydaje się niewystarczający chociażby 'obracany' i wałkowany
>> na wiele sposobów. Dlatego też czekam kiedy ludzie odpowiedzialni
>> za przyszłość ludzkości wezmą się za bezpośrednie wypytywanie mnie,
>> twarzą w twarz.

> Raczej sie Leo na to z takim swoim podejsciem nie doczekasz.
> Prezentujesz postawe rozdymki a u rozdymek konkurencja jest baaardzo
> duza (która jest większa) ;P


A co to takiego 'rozdymka' ?

LeoTar

 
Świat według LeoTar'a
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego