Konwencja o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy. - Rok 2016

Przejdź do treści

Menu główne:

Konwencja o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy.

Lato
Data: Sat, 25 Jun 2016 14:00:00 +0200
Nadawca: LeoTar <LeoTar@wp.pl>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

pinokio pisze:

>
> Czytam i nie widzę nic kontrowersyjnego. Komu to przeszkadzało? Jacy
> porąbani muszą być nasi talibowie aby to nawet im przeszkadzało!

Jak bardzo musisz być porąbany i uzależniony od kiecki Ty, skoro nie
dostrzegasz przemocy psychicznej, której dopuszczają się powszechnie
kobiety w stosunku do dzieci i mężczyzn a widzisz jedynie przestępstwa
mężczyzn, o których mówi konwencja

Podstawowa różnica w stosowaniu przemocy przez mężczyzn i kobiety jest
taka, że mężczyzni działają szybko i gwałtownie, i dlatego przemoc
fizyczna jest tak łatwo obserwowalna i identyfikowalna, a kobiety
działają powoli acz systematycznie, niczym krople wody drążące skałę
przez wieki. Przemoc psychiczna stosowana przez kobiety jest bardzo
trudna do zaobserwowania i udowodnienia ponieważ jej działanie jest
rozłożone długo w czasie i świadkowie, a jej świadkowie się zmieniają i
nie ma nikogo kto podsumowałby rezultaty tyrańskiego działania kobiet.

LeoTar




Data: Sat, 25 Jun 2016 14:36:21 +0200
Nadawca: LeoTar <LeoTar@wp.pl>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

pinokio pisze:
> W dniu 25.06.2016 o 14:00, LeoTar pisze:

>> Podstawowa różnica w stosowaniu przemocy przez mężczyzn i kobiety jest
>> taka, że mężczyzni działają szybko i gwałtownie, i dlatego przemoc

> Jak bardzo musisz być porąbany i nienawidzić kobiet.
> Poczytaj tylko konwencję:
> nie podoba ci się : zapewnienia specjalistycznej pomocy ofiarom przemocy
> seksualnej ?


Zapewnienie pomocy ofiarom przemocy przez "specjalistów" którzy nie
rozumieją DLACZEGO prze moc ma miejsce. Pomoc udzielana przez ludzi,
którzy nie wniknęli w ludzki umysł na tyle by ujawnić, zrozumieć i
zaaplikować prawdziwe antidotum przeciwko dalszemu plenieniu się
przemocy. Chyba kpisz nakłaniając mnie do zaakceptowania i poparcia
kolejnej mutacji chorego prawa.

LeoTar




Data: Sat, 25 Jun 2016 14:46:28 +0200
Nadawca: LeoTar <LeoTar@wp.pl>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

pinokio pisze:
> W dniu 25.06.2016 o 14:36, LeoTar pisze:

>> Zapewnienie pomocy ofiarom przemocy przez "specjalistów" którzy nie
>> rozumieją DLACZEGO prze moc ma miejsce. Pomoc udzielana przez ludzi,
>> którzy nie wniknęli w ludzki umysł na tyle by ujawnić, zrozumieć i
>> zaaplikować prawdziwe antidotum przeciwko dalszemu plenieniu się
>> przemocy. Chyba kpisz nakłaniając mnie do zaakceptowania i poparcia
>> kolejnej mutacji chorego prawa.

> Czyli jak kobieta idzie przez parki i zostaje zgwałcona przez zboczeńca,
> to jej wina jako kobiety, bo ten biedaczek nie został zainicjowany
> seksualnie przez swą matkę?


Nie dlatego został przestępcą, że chciał nim zostać lecz dlatego, że
został rozbudzony seksualnie przez matkę przeciwstawiającą go jego ojcu
a następnie jego ciekawość Poznania jego Stwórców w praktyce nie została
zaspokojona. I zrobił się z niego nabuzowany testosteronem basior,
który gotów jest gwałcić wszystko co się rusza. A w dodatku jeszcze
element ryzyka podnoszący jego wartość w jego własnych oczach w
przypadku niewykrycia przez tzw. stróżów prawa.

To nie tylko matka jest winna; tak samo jest winny ojciec, który nie
zgodził się na inicjację seksualną syna w rodzinie. To ojciec zakazał
synowi (nie umożliwił mu tego) emocjonalnego zrównania się z nim, jego
ojcem, Stwórcą i Bogiem dziecka.

LeoTar




Data: Sat, 25 Jun 2016 14:52:07 +0200
Nadawca: LeoTar <LeoTar@wp.pl>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

pinokio pisze:
> W dniu 25.06.2016 o 14:46, LeoTar pisze:

>> Nie dlatego został przestępcą, że chciał nim zostać lecz dlatego, że
>> został rozbudzony seksualnie przez matkę przeciwstawiającą go jego ojcu
>> a następnie jego ciekawość Poznania jego Stwórców w praktyce nie została
>> zaspokojona. I zrobił się z niego nabuzowany testosteronem basior,

> Tylko wielu porządnych obywateli też nie pukało matki. A ten zboczeniec
> może to robił.


Jeżeli matka uprawiała z synem seks bez wiedzy i zgody oraz bez
obecności ojca to dopuściła się kazirodztwa, czyli uzależniła syna od
siebie i od... seksu. Musi więc teraz przelecieć wszystko cokolwiek mu
się nawinie pod kozik. ;-)

LeoTar




Data: Sat, 25 Jun 2016 14:59:52 +0200
Nadawca: LeoTar <LeoTar@wp.pl>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

pinokio pisze:
> W dniu 25.06.2016 o 14:52, LeoTar pisze:

>> Jeżeli matka uprawiała z synem seks bez wiedzy i zgody oraz bez
>> obecności ojca to dopuściła się kazirodztwa, czyli uzależniła syna od
>> siebie i od... seksu. Musi więc teraz przelecieć wszystko cokolwiek mu
>> się nawinie pod kozik. ;-)

> Czyli preferujesz trójkąt: seks z matką w obecności ojca, seks z rodzicami?


Tak, ale tylko JEDEN RAZ, podczas inicjacji. Dziecko ma mieć świadomość
takiej możliwości do czego (uświadomienia dziecku) zobligowani są
rodzice, i to dziecko ma zdecydować się na ten akt podejmując swoją
pierwszą i najważniejszą decyzję. Dzięki tej decyzji staje się
samodzielne i równe rodzicom oraz gotowe do wybrania sobie partnera
spoza rodziców (niekoniecznie spoza rodziny).

W akcie inicjacji syn porównuje się z ojcem NA MATCE a podczas inicjacji
córka porównuje się z matka NA OJCU. Takie święte trójkąty.

LeoTar




Data: Sat, 25 Jun 2016 15:10:49 +0200
Nadawca: LeoTar <LeoTar@wp.pl>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

pinokio pisze:
> W dniu 25.06.2016 o 14:59, LeoTar pisze:

>> W akcie inicjacji syn porównuje się z ojcem NA MATCE a podczas inicjacji
>> córka porównuje się z matka NA OJCU. Takie święte trójkąty.

> A jak to porównanie źle wyjdzie? Zostanie rozbudzony na matce jeden raz,
> a co dalej?


To nie dziecko zachęca rodzica do uprawiania z nim seksu lecz rodzic,
któremu partner ogranicza dostęp do seksu. Na przykład matka nie chce
uprawiać seksu z ojcem no bo wstrętna jest jej prostytucja małżeńska,
którą uprawia z mężem dla zapewnienia sobie bezpieczeństwa materialnego.
Seks jest jednak nieodłączną częścią naszego życia więc z kimś ten seks
uprawiać musi chociaż nie chce się przyznać do (lub popełnić) zdrady.
Kieruje swoje zainteresowania w kierunku bezbronnego i uzależnionego od
jej woli syna. I chociaż niekoniecznie musi z nim uprawiać seks
fizycznie to jednak znajduje zadowolenie w tym, że jest w stanie syna do
siebie przyciągnąć i czuć się atrakcyjną jako kobieta. Leczy w ten
sposób kompleks Elektry w sposób dość trwały i długotrwały. Uzależnia
syna od siebie emocjonalnie (według mnie jest to emocjonalne
kazirodztwo) a ponieważ sprawa inicjacji syna wśród rodziców pozostaje
zakazana więc syn nigdy nie zostaje uwolniony od tego chorego matczynego
uzależnienia (eufemistycznie: matczyna nadopiekuńczość).

LeoTar




Data: Sat, 25 Jun 2016 18:07:33 +0200
Nadawca: LeoTar <LeoTar@wp.pl>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

Ikselka pisze:
> Dnia Sat, 25 Jun 2016 14:00:00 +0200, LeoTar napisał(a):
>> pinokio pisze:

>>> https://pl.wikipedia.org/wiki/Konwencja_o_zapobieganiu_i_zwalczaniu_przemocy_wobec_kobiet_i_przemocy_domowej
>>>
>>> Czytam i nie widzę nic kontrowersyjnego. Komu to przeszkadzało? Jacy
>>> porąbani muszą być nasi talibowie aby to nawet im przeszkadzało!

>> Jak bardzo musisz być porąbany i uzależniony od kiecki Ty, skoro nie
>> dostrzegasz przemocy psychicznej, której dopuszczają się powszechnie
>> kobiety w stosunku do dzieci i mężczyzn a widzisz jedynie przestępstwa
>> mężczyzn, o których mówi konwencja
>>
>> Podstawowa różnica w stosowaniu przemocy przez mężczyzn i kobiety jest
>> taka, że mężczyzni działają szybko i gwałtownie, i dlatego przemoc
>> fizyczna jest tak łatwo obserwowalna i identyfikowalna, a kobiety
>> działają powoli acz systematycznie, niczym krople wody drążące skałę
>> przez wieki. Przemoc psychiczna stosowana przez kobiety jest bardzo
>> trudna do zaobserwowania i udowodnienia ponieważ jej działanie jest
>> rozłożone długo w czasie, a jej świadkowie się zmieniają i nie ma nikogo
>> kto podsumowałby rezultaty tyrańskiego działania kobiet.

> Dokładnie o tym napisałam chwilę temu! - bingo, Leo!


To dla mnie duża satysfakcja gdy kobieta ma wspólną z moją opinię w tak 
delikatnej i drażliwej sprawie jak przemoc w rodzinie, i że znalazła na tyle 
cywilnej odwagi by tę opinię ogłosić publicznie. To daje nadzieję, że 
porozumienia między płciami jest możliwe również w innych kwestiach. 

LeoTar




Data: Sat, 25 Jun 2016 22:51:04 +0200
Nadawca: LeoTar <LeoTar@wp.pl>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

Ikselka pisze:
> Dnia Sat, 25 Jun 2016 18:07:33 +0200, LeoTar napisał(a):
>> Ikselka pisze:
>>> Dnia Sat, 25 Jun 2016 14:00:00 +0200, LeoTar napisał(a):

>>>> Jak bardzo musisz być porąbany i uzależniony od kiecki Ty,
>>>> skoro nie dostrzegasz przemocy psychicznej, której dopuszczają
>>>> się powszechnie kobiety w stosunku do dzieci i mężczyzn a
>>>> widzisz jedynie przestępstwa mężczyzn, o których mówi
>>>> konwencja
>>>>
>>>> Podstawowa różnica w stosowaniu przemocy przez mężczyzn i
>>>> kobiety jest taka, że mężczyzni działają szybko i gwałtownie, i
>>>> dlatego przemoc fizyczna jest tak łatwo obserwowalna i
>>>> identyfikowalna, a kobiety działają powoli acz systematycznie,
>>>> niczym krople wody drążące skałę przez wieki. Przemoc
>>>> psychiczna stosowana przez kobiety jest bardzo trudna do
>>>> zaobserwowania i udowodnienia ponieważ jej działanie jest
>>>> rozłożone długo w czasie i świadkowie, a jej świadkowie się
>>>> zmieniają i nie ma nikogo kto podsumowałby rezultaty
>>>> tyrańskiego działania kobiet.

>>> Dokładnie o tym napisałam chwilę temu! - bingo, Leo!

>> To dla mnie duża satysfakcja gdy kobieta ma wspólną z moją opinię w
>> tak delikatnej i drażliwej sprawie jak przemoc e rodzinie.

> Tyle że przemoc w rodzinie to dla mnie nie jest sprawa ani delikatna,
> ani drażliwa, bo przy tym, co się dzieje w rodzinach, to są eufemizmy
> tylko - właściwym określeniem jest TRAGEDIA.


A czy kiedykolwiek próbowałaś to odnieść do rodziny swego dzieciństwa i
do swojej własnej rodziny? To tak jak z tym kociołkiem ludożerców, w
którym siedzisz od chwili gdy woda była zimna. Nie dostrzegasz tego, że
ogień z paleniska stopniowo podgrzewa wodę - stopniowo przyzwyczajasz
się do coraz cieplejszej wody i zanim spostrzeżesz jesteś... ugotowana.
Tak samo jest z przemocą, z której nie zdajemy sobie sprawy - uważamy,
że to nas nie dotyczy, że to nie my dopuszczamy się manipulacji i
przemocy lecz ten drugi. Podobnie uważamy naszych rodziców za
doskonałych niedolnych do wyrządzenia zła swoim dzieciom. Jest tak gdyż
są dla nas autorytetami i dalibyśmy głowę za ich prawość i
nieskazitelność. A przecież po kimś odziedziczyliśmy skłonność do
kłamstwa, manipulacji i stosowania przemocy. Czyż nie jest tak?


> Natomiast ogólnie, wykraczając poza sferę rodzinną, co do samych
> kobiet - masz absolutną rację w kwestii, że kobiety potrafią być o
> wiele bardziej podłe i bardziej okrutne, niż mężczyźni, bo potrafią
> prowadzić niszczenie człowieka od środka.


Tak jak matki niszczące własne córki dla dobra... córek rzekomo. By były
odporniejsze na razy zadawane im przez mężczyzn, by się umiały lepiej
swoim mężom sprzedawać by osiągnąć korzyści materialne. Nie, to nie jest
nauka werbalna lecz przekaz niewerbalny odczytywany przez dziecko
(córkę) z zachowań matki. I to jest istotnie okrutne.


> A ja dodam, że najbardziej są okrutne wobec innych kobiet. Sama tego
> zaznałam od kobiet, dlatego wiem. Już jako dziecko w szkole,
> dziewczynka, potem dziewczyna i kobieta - przeżywałam wiele urazów
> psychicznych od kobiet, a co najgorsze w tym wszystkim, że od kobiet,
> którym z gruntu ufałam bezgranicznie (nauczycielek, koleżanek).


Ty wiesz najlepiej jak to jest - ja mogę (i potrafię) to sobie
wyobrazić. I jest to zjawisko "wyścigu szczurów" w wydaniu kobiet, albo
efekt rywalizacji między kobietami o samca. A zaczyna się od rywalizacji
córki z matką o ojca/męża z którego wyłania się kompleks Elektry,
którego pozytywnym rozwiązaniem (uwolnieniem córki od przemocy) powinna
być inicjacja seksualna dziecka wśród rodziców. Ale zakaz sprawia, że
problem nie zostaje rozwiązany i trauma oraz póżniejsze żale podlegają
akumulacji prowadząc do histerii, nerwic, zaburzeń żywienia, ogólnie do
różnych form chorób psychicznych.


>> To daje nadzieję, że porozumienia między płciami jest możliwe
>> również w innych kwestiach.

> Wiesz, Ty musisz do tego dojść dopiero, może kiedyś do tego
> dojdziesz. Ja - mam to porozumienie od 40 lat. Akurat w moim życiu
> tak się złożyło. Kobiety (obce) nie są dla mnie godne zaufania,
> zawsze tylko mężczyźni się sprawdzali.


Wybacz Iksi, jeżeli nie dojrzałaś jeszcze do akceptacji wychowania
seksualnego i inicjacji seksualnej dzieci wśród rodziców to znaczy, że
nieporządek panuje również w Twoim stadle chociaż robisz wszystko by ten
fakt ukryć i tak manipulować partnerem by nie dostrzegł, że jest
manipulowany.

LeoTar




Data: Sat, 25 Jun 2016 22:59:35 +0200
Nadawca: LeoTar <LeoTar@wp.pl>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

Ikselka pisze:
> Dnia Sat, 25 Jun 2016 19:10:20 +0200, pinokio napisał(a):
>> W dniu 25.06.2016 o 17:25, Ikselka pisze:

>>> Mnie.
>>> Gdzie albowiem jest konwencja o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec
>>> mężczyzn? - także domowej.

>> Czyli jak zwalczamy gwałty, to się Ikselce nie podoba, bo jednocześnie
>> nie zwalczamy przemocy wobec mężczyzn?

> Piniuś, jest JEDNA PRZEMOC - a nie przemoc wobec kobiet, dzieci, mężczyzn,
> psów, kotów, krów, zaskrońców, ryb itp.Przemoc należy ZAWSZE zwalczać, a
> takie cząstkowe "konwencyjki" tylko to uniemożliwiają - ludziom
> nieświadomym (a takich jest 90 procent, niezależnie od wykształcenia i
> statusu materialnego czy społecznego) zawsze wydaje się, że ważne jest
> tylko to, co NAPISANE, a reszta jest milczeniem. Dlatego jeśli nawet (w co
> wątpię gorąco) na skutek durnej konwencyjki skończy się nagle przemoc wobec
> kobiet, to nadal pozostanie i ba, zwielokrotni się, wszelka inna przemoc, o
> której im nigdzie nie "napisano", a mają do niej skłonności i ich NIE
> powstrzymają ani konwencją, ani jej brakiem. Po prostu należy WYCHOWYWAĆ W
> POTĘPIENIU WSZELKIEJ PRZEMOCY, a nie stawiać tabliczki "Nie deptać
> trawników", w domyśle zaś "Ale całą resztę niszczyć możesz.":->


Co to znaczy "wychowywać w potępieniu wszelkiej przemocy". Czy
zidentyfikowałaś już zródło przemocy, by móc stosować świadomie
antidotum przeciwko przemocy. Jeżeli uważasz, że zródeł przemocy jest
nieskoczenie wiele to jak chcesz równocześnie z nimi wszystkimi walczyć.
To jest niewykonalne. A może zródeł przemocy jest tylko kilka? A może
przemoc wywodzi się tylko z jednego zródła?

LeoTar




Data: Sat, 25 Jun 2016 23:40:31 +0200
Nadawca: LeoTar <LeoTar@wp.pl>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

Ikselka pisze:
> Dnia Sat, 25 Jun 2016 22:51:04 +0200, LeoTar napisał(a):

>> Wybacz Iksi, jeżeli nie dojrzałaś jeszcze do akceptacji wychowania
>> seksualnego i inicjacji seksualnej dzieci wśród rodziców

> I cóż, znowu wracasz do swego "rzymu" - a tak fajnie się zapowiadało 3333-]


Bo ugrzązłem w tym przekonaniu i dzięki niemu jestem absolutnie i
bezwzględnie stabilny emocjonalnie. I jakoś nikomu nie udaje się wybić
mojego umysłu z tego stanu równowagi. Na obecny stan wiedzy jestem w
więc w extremum stabilności systemu duchowego którym jestem a dzięki
Wiedzy do której dotarłem potrafię obalić każdy argument próbujący
chociażby podważyć mój system filozoficzny i moralność na nim zbudowaną.

LeoTar




Data: Sun, 26 Jun 2016 06:17:46 +0200
Nadawca: LeoTar <LeoTar@wp.pl>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

Ikselka pisze:
> Dnia Sat, 25 Jun 2016 23:40:31 +0200, LeoTar napisał(a):
>> Ikselka pisze:
>>> Dnia Sat, 25 Jun 2016 22:51:04 +0200, LeoTar napisał(a):

>>>> Wybacz Iksi, jeżeli nie dojrzałaś jeszcze do akceptacji
>>>> wychowania seksualnego i inicjacji seksualnej dzieci wśród
>>>> rodziców

>>> I cóż, znowu wracasz do swego "rzymu" - a tak fajnie się
>>> zapowiadało 3333-]

>> Bo ugrzązłem w tym przekonaniu

> Słusznie powiedziane - "ugrzązłem". Czyli czujesz, że w tym tkwisz
> nie dlatego, że chcesz, ale z jakiejś konieczności. Coś, z czego
> wiesz, że należałoby się wydobyć jako z czegoś niesłusznego,
> niepożądanego, ale na tę chwilę...


Mylisz się. Gdy wydobyłem się z grzęzawiska fałszu, zakłamania i
samooszukiwania się wylądowałem tutaj, gdzie jestem teraz, czyli w
świecie Prawdy i ściśle z nim związanym systemem wartości oraz przekonań
wychowawczych. Możesz wierzyć lub nie, ale pomimo moich przekonań ani
nikogo nie krzywdzę ani też nie krzywdzi mnie a jest wręcz przeciwnie -
panuje pokojowa symbioza.


>> i dzięki niemu jestem absolutnie i bezwzględnie stabilny
>> emocjonalnie.

> O tym właśnie mówię wyżej - tzn że na tę chwilę nie chcesz tego
> zrobić, bo już dawno ułożyłeś się w tym błotku wygodnie i wydobycie
> się z niego pociągałoby za sobą Twój niepokój, zmiany, może nawet
> poczucie winy 3-)


W ciągłym niepokoju i gonitwie żyłem kiedyś, poganiany i frustrowany bez
końca przez ciągle nienasyconą heterę, która w zamian za moje starania o
nią i rodzinę tylko mnie poniżała i oszukiwała. Dzięki przemianie
świadomości, dzięki odzyskaniu świadomości tego co konieczne, mam teraz
zupełnie inne układy z kobietami i mężczyznami również. Czy pisząc to co
napisałaś w tym akapicie nie zastanawiałaś się ani przed chwilę nad tym,
czy niepokój, strach, może nawet poczucie winy nie dotyczą mnie lecz
Ciebie? Ja już swoje niepokoje przeżyłem gdy musiałem wybierać
oddzielenie i konieczność rezygnacji z wpływu na wychowanie dzieci,
samotność i ryzyko związane z przeciwstawieniem się całemu zakłamanemu
światu po to by doprowadzić do zmian albo też pogodzenie się z
dotychczasowym stanem rzeczy i dalsze trwanie w upodleniu i oszustwie z
możliwością pokopulowania sobie raz na jakiś czas w zamian za pot i
nadludzki wysiłek bez jakiejkolwiek satysfakcji psychicznej. Dokonałem
wyboru, z którego jestem zadowolony bo dzięki niemu czuję tętniące we
mnie życie, czuję wolę życia w przeciwieństwie do freudowskiego popędu
śmierci, który dominował we mnie zanim dokonała się przemiana mojej
osobowości ściśle związana ze zmianą moich poglądów na wychowanie
dzieci. To nie ja się boję Iksi lecz Ty odczuwasz paniczny strach przed
rozliczeniem się ze swoimi córkami, które nieświadomie skrzywdziłaś.
Spróbuj a przekonasz się, że nie taki diabeł straszny jak go malują a o
ile więcej będzie prawdziwej, nie zafałszowanej radości w Twoim życiu.
Jeżeli spotka Cie jakiś zarzut to tylko zapewne tylko ten Dlaczego tak
pózno, dlaczego tak długo musiałyśmy czekać, Mamo?


>> I jakoś nikomu nie udaje się wybić mojego umysłu z tego stanu
>> równowagi. Na obecny stan

> TWOJEJ


Tak, na razie mojej ale Ty możesz osiągnąć taki sam stan. Bo obawiasz
się tej zmiany tylko dlatego, że nie wiesz jak będzie potem a ty tylko
jeszcze jeden dowód na to, że uczymy się przez doświadczenie. I jeżeli
doświadczenia zabraknie to popełnimy niezawinione błędy; dlatego na
Początku tworzenia pomylił się nawet sam nasz Stwórca, nasza Świadomość
gdyż nie miał mu kto dostarczyć Pierwszego i najważniejszego
doświadczenia. Ugrzązł w tym stanie na długie wieki i wybić z tego stanu
mogła go tylko przemoc, której dostarczycielką stała się Kobieta dzięki
swemu demonicznemu seksowi.


>> wiedzy jestem więc w extremum stabilności systemu duchowego którym
>> jestem a dzięki Wiedzy do której dotarłem potrafię obalić każdy
>> argument próbujący chociażby podważyć mój system filozoficzny i
>> moralność na nim zbudowaną.

> Błotko.


Nie, cały czas jest bosko, cały czas świeci słońce a zarazem panuje miły
chłód poranka. Odważ się Iksi i wykonaj ten krok a zobaczysz, że nic się
nie stanie tylko świat stanie się jeszcze piękniejszy.

LeoTar




Data: Sun, 26 Jun 2016 19:37:34 +0200
Nadawca: LeoTar <LeoTar@wp.pl>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

Ikselka pisze:
> Dnia Sun, 26 Jun 2016 06:17:46 +0200, LeoTar napisał(a):
>> Ikselka napisała:

>>> Błotko.

>> Nie, cały czas jest bosko, cały czas świeci słońce a zarazem panuje miły
>> chłód poranka. Odważ się Iksi i wykonaj ten krok a zobaczysz, że nic się
>> nie stanie tylko świat stanie się jeszcze piękniejszy.

> No, widzę, jaki piękny jest ten Twój - szczęście z Ciebie aż bije 33333-|


Szczęście przyszło wraz z uwolnieniem się od uzależnienia seksualnego od
kobiet. Teraz szukam tej pierwszej świadomej, której celem nie będzie
handlować seksem. Być może, że sam będę musiał sobie taką wychować. Ale
jestem cierpliwy i czas nie ma już dla mnie znaczenia.

LeoTar




Data: Sun, 26 Jun 2016 20:58:54 +0200
Nadawca: LeoTar <LeoTar@wp.pl>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

Ikselka pisze:
> Dnia Sun, 26 Jun 2016 19:37:34 +0200, LeoTar napisał(a):
>> Ikselka pisze:
>>> Dnia Sun, 26 Jun 2016 06:17:46 +0200, LeoTar napisał(a):
>>>> Ikselka napisała:

>>>>> Błotko.

>>>> Nie, cały czas jest bosko, cały czas świeci słońce a zarazem panuje miły
>>>> chłód poranka. Odważ się Iksi i wykonaj ten krok a zobaczysz, że nic się
>>>> nie stanie tylko świat stanie się jeszcze piękniejszy.

>>> No, widzę, jaki piękny jest ten Twój - szczęście z Ciebie aż bije 33333-|

>> Szczęście przyszło wraz z uwolnieniem się od uzależnienia seksualnego od
>> kobiet. Teraz szukam tej pierwszej świadomej, której celem nie będzie
>> handlować seksem. Być może, że sam będę musiał sobie taką wychować. Ale
>> jestem cierpliwy i czas nie ma już dla mnie znaczenia.

> Cóż, zatem - sto lat, sto lat!
> :-/


Pięknie dziękuję, żeby nie zapeszyć. ;-)

LeoTar




Data: Mon, 27 Jun 2016 15:45:20 +0200
Nadawca: LeoTar <LeoTar@wp.pl>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

zażółcony pisze:
> W dniu 2016-06-25 o 14:59, LeoTar pisze:
>> pinokio pisze:
>>> W dniu 25.06.2016 o 14:52, LeoTar pisze:

>>>> Jeżeli matka uprawiała z synem seks bez wiedzy i zgody oraz bez
>>>> obecności ojca to dopuściła się kazirodztwa, czyli uzależniła syna od
>>>> siebie i od... seksu. Musi więc teraz przelecieć wszystko cokolwiek mu
>>>> się nawinie pod kozik. ;-)

>>> Czyli preferujesz trójkąt: seks z matką w obecności ojca, seks z
>>> rodzicami?

>> Tak, ale tylko JEDEN RAZ, podczas inicjacji. Dziecko ma mieć świadomość
>> takiej możliwości do czego (uświadomienia dziecku) zobligowani są
>> rodzice, i to dziecko ma zdecydować się na ten akt podejmując swoją
>> pierwszą i najważniejszą decyzję. Dzięki tej decyzji staje się
>> samodzielne i równe rodzicom oraz gotowe do wybrania sobie partnera
>> spoza rodziców (niekoniecznie spoza rodziny).
>>
>> W akcie inicjacji syn porównuje się z ojcem NA MATCE a podczas inicjacji
>> córka porównuje się z matka NA OJCU. Takie święte trójkąty.

> I nie lepszym rozwiązaniem jest po prostu stworzyć warunki, w których
> rodzice ułatwiają/aranżują schadzkę syna z jakąś miłą dziouchą z
> sąsiedztwa ? Naprawdę muszą się tej synowskiej inicjacji "przyglądać"
> aż z tak bliska ? Chcą tego ?


Inicjacja seksualna jest aktem o tak wielu warstwach efektów, że można o
tym rozmawiać w nieskończoność ale podstawową korzyścią która ma być
osiągnięta to zbudowanie silnego poczucia własnej wartości. Chciałoby
się rzec nieskończonego poczucia własnej wartości i przekonania, że oto
stałem/am się równy/a moim rodzicom-Stwórcom (Bogom), posiadłem pełnię
wiedzy o życiu dzięki bezpośredniemu przekazowi od moich Stwórców i
jestem przygotowany do podejmowania odpowiedzialnych decyzji, do których
podejmowania wszak potrzebna jest Wiedza praktyczna. Tylko doświadczenie
daje możliwość zamknięcia niczym w pigułce wszystkiego co najważniejsze;
a poza tym od samego początku, od najwcześniejszych dni naszego życia,
kiedy nie znamy jeszcze języka, uczymy się tylko przez doświadczanie z
rodzicami, którzy stają się dla dziecka bezdyskusyjnymi autorytetami.

Jeżeli nie przeżyjemy inicjacji w formie o której piszę to będziemy
cierpieć na brak poczucia własnej wartości i będziemy unikać
odpowiedzialności za swoje decyzje, do których podjęcia będziemy
zmuszani przez życie, gdyż nie mając pełni Wiedzy będziemy powątpiewać w
słuszność tych decyzji. Z niepewnością podejmowania decyzji wiąże się
chęć uniknięcia za nie odpowiedzialności i dążenie do zepchnięcia
odpowiedzialności na kogoś innego ale w taki sposób by się nie
zorientował, że został w tę odpowiedzialność wmanipulowany, że kto inny
podjął decyzję a kto inny będzie za nią odpowiadał. Udana manipulacja
przynosi manipulantowi satysfakcję, która pozwala mu chwilowo (i
złudnie) uwolnić się od gnębiącego go poczucia niższości (kompleksu
Edypa/Elektry) w stosunku do rodziców, którzy nie zezwolili na inicjację
w swoim gronie i chwilowo poczuć się lepszym. Ale to chwilowe odczucie
nie zostało zbudowane dzięki swojemu głębokiemu przekonaniu bycia
autorytetem dla samego siebie lecz dzięki wykorzystaniu drugiego
człowieka, który nieświadomie uległ manipulacji. Manipulacja jest więc
formą agresji, której celem jest poniżenie drugiego człowieka.

Czy wyobrażasz sobie teraz sytuację, gdy cnotliwe dziecko, tak chłopak
jak i dziewczyna, będzie miało swój pierwszy raz z osobnikiem albo
równie niedojrzałym jak ono albo też z takim, który już swoje przeżył i
którego podświadomym celem jest "leczenie" swoich ran psychicznych na
kimkolwiek, kto tylko nawinie się pod rękę? A przecież dziecko, które
nie miało jeszcze żadnych kontaktów seksualnych jest bardzo wrażliwe i
podatne na skrzywdzenie właśnie dlatego, że jest otwarte na wszystko, na
każde nowe doświadczenie. Pierwsze doświadczenie jest doświadczeniem
najważniejszym, gdyż staje się wzorcem dla doświadczeń następnych, no
więc wyobraż sobie teraz, że to niewinne dziecko otrzymuje od
wykolejonego/ej psychicznie dorosłego/ej, od osoby która cierpi
psychicznie, że to dziecko otrzymuje sygnał/wzorzec WYKORZYSTUJ kogo
się da. Czy możesz sobie wyobrazić dalekosiężne skutki tego wzorcowania
zachowań? Skutek będzie podobny jeżeli spotka się dwoje niewinnych
jeszcze: chłopak z dziewczyną. Brak wiedzy i błędne niewerbalne wzorce
otrzymane od nieświadomych rodziców, którzy się nawzajem wykorzystują
również doprowadzą - prędzej lub póżniej - do rywalizacji o władzę w
stadle i walki o to kto kogo sobie podporządkuje i kto kogo będzie mógł
wykorzystywać.

Tylko inicjacja seksualna w gronie ŚWIADOMYCH rodziców, rozumiejących
czemu ma służyć inicjacja seksualna i nie walczących miedzy sobą o
władzę, no więc tylko taki akt wykreuje nowych świadomych ludzi, którzy
będą ufać we własne siły, którzy będą mieć głęboko zakorzenione poczucie
własnej wartości, którzy nie będą rywalizować o to kto na kim i jakimi
sposobikami poprawi sobie samopoczucie kosztem drugiego. Tylko ludzie
ufni we własne siły, zdolni do podejmowania odpowiedzialności za swoje
decyzje są w stanie ufa c i szanować innych. To proste jak drut, by
szanować drugiego wpierw musisz się nauczyć jak szanować siebie.

LeoTar




Data: Mon, 27 Jun 2016 16:04:59 +0200
Nadawca: LeoTar <LeoTar@wp.pl>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

Kviat pisze:
> W dniu 2016-06-27 o 12:20, zażółcony pisze:
>> W dniu 2016-06-26 o 20:06, Kviat pisze:
>>> W dniu 2016-06-26 o 19:37, LeoTar pisze:

>>>> Być może, że sam będę musiał sobie taką wychować.

>>> Marzenie każdego pedofila.

>> Otóż to. Niezdolność do nadążenia psychofizycznego nad
>> dojrzewającą seksualnością kobiety.


Dawanie d... odziedziczone po zwierzęciu jakim była biblijna Ewa uważasz
za "dojrzałą seksualność"? Dość prymitywny jesteś, hue, hue..


> To jedno. A drugie, poczucie wyższości (w domyśle: faceta) nad
> kobietą.


Wśród zwierząt jakimi są nadal ludzie to kobiety żyją z poczuciem
wyższości nad mężczyznami tylko, że tak sprytnie to robią, że wam głupie
kołki ani przez myśl nie przejdzie, że tak mogłoby być. Śmieją się z was
w kułak gdy są w swoim gronie. Zresztą nawet nie tylko gdy są same,
często robią to publicznie, a wy pajace gotowiście im jeszcze za to buty
lizać. Ha, ha, ha...


> Że niby ona, dorosła przecież kobieta, jest upośledzona czy coś, że
> wymaga "wychowania".


tak, kobieta wymaga wyrwania jej ze zwierzęcego świata i DOMAGA się tego
od mężczyzny. Ale nie od lizodupów i bawidamków, którym byle jaki
uśmiech kobiety i łaskawe "oczko" sprawia nieopisaną radość. Głupki z was.


> I to pod warunkiem, że pisałby to dorosły facet bez zaburzeń
> seksualnych, tylko z wybujałym ego czy zwykły fanatyk religijny
> wierzący w "wyższość mężczyzny nad kobietą".


Dawaj przykład na to, że piszę o wyższości mężczyzny nad kobietą. Ja
piszę o RÓWNOŚCI płci, o braku dominacji i dobrowolnej współpracy
zamiast ciągłej rywalizacji i walki kto komu dokopie. Bo rywalizacja
prowadzi do zagłady tego nieopierzonego jeszcze gatunku zwącego się
dumnie Homo Sapiens, gatunku, który nie może się uwolnić od swojej
zwierzęcości i nie jest w stanie opracować technologii tego wyjścia poza
świat zwierząt. I w tej rywalizacji mężczyzna nie ma szans by
przechytrzyć kobietę. Może ją tylko uświadomić, ale by tego dokonać musi
wpierw sam stać się świadomym.


> Ale to napisał pedofil Leotar. On pewnie wyobraża sobie "wychowanie",
> że bierze sobie dziecko i wychowuje na żonę...


Szkoda słów dla takich zwierząt jak Ty. Może bomby coś pomogą gdy
znajdziesz się w sytuacji Lota i jego córek. Może wtedy dojrzejesz.

LeoTar




Data: Mon, 27 Jun 2016 18:00:52 +0200
Nadawca: LeoTar <LeoTar@wp.pl>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

glob pisze:
> Kviat W dniu 2016-06-27 o 12:20, zażółcony pisze:
>> W dniu 2016-06-26 o 20:06, Kviat pisze:
>>> W dniu 2016-06-26 o 19:37, LeoTar pisze:

>>>> Być może, że sam będę musiał sobie taką wychować.

>>> Marzenie każdego pedofila.

>> Otóż to. Niezdolność do nadążenia psychofizycznego nad
>> dojrzewającą seksualnością kobiety.

> To jedno. A drugie, poczucie wyższości (w domyśle: faceta) nad
> kobietą. Że niby ona, dorosła przecież kobieta, jest upośledzona czy
> coś, że wymaga "wychowania". I to pod warunkiem, że pisałby to
> dorosły facet bez zaburzeń seksualnych, tylko z wybujałym ego czy
> zwykły fanatyk religijny wierzący w "wyższość mężczyzny nad
> kobietą".


Uczenie się polega na wzajemnym przekazywaniu sobie wiedzy. Jeżeli
któraś ze stron nagle dowie się coś istotnego co może zmienić relacje
między płciami to powinna się z tą drugą stroną podzielić odsłoniętą
wiedzą. Zachowanie tej nowej wiedzy wyłącznie dla siebie to jest właśnie
brak współpracy i chęć zdominowania drugiej strony przez tworzenie
tajemnicy. Tajemnica jest zalążkiem władzy i tak właśnie działają
kobiety uważając akt tworzenia nowego życia oraz wychowania potomka za
wyłącznie ich domenę. Uważają, że są w tej materii nieomylne i lepiej
wiedzące od mężczyzn-ojców.

Czy oglądałeś kiedyś film "Tato"...?

LeoTar




Data: Mon, 27 Jun 2016 18:01:07 +0200
Nadawca: LeoTar <LeoTar@wp.pl>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

zażółcony pisze:
> W dniu 2016-06-27 o 16:04, LeoTar pisze:

>> Dawaj przykład na to, że piszę o wyższości mężczyzny nad kobietą.
>> Ja piszę o RÓWNOŚCI płci, o braku dominacji i dobrowolnej
>> współpracy zamiast ciągłej rywalizacji i walki kto komu dokopie. Bo
>> rywalizacja prowadzi do zagłady tego nieopierzonego jeszcze gatunku
>> zwącego się dumnie Homo Sapiens, gatunku, który nie może się
>> uwolnić od swojej zwierzęcości i nie jest w stanie opracować
>> technologii tego wyjścia poza świat zwierząt. I w tej rywalizacji
>> mężczyzna nie ma szans by przechytrzyć kobietę. Może ją tylko
>> uświadomić, ale by tego dokonać musi wpierw sam stać się
>> świadomym.

> Możliwości intelektualne masz duże. Nie starcza Ci ich jednak na
> refleksję, że Twój punkt widzenia może być ograniczony? Np. przez
> siedzenie w złym punkcie widzenia? Za mało szeroki ogląd?


Właśnie to o czym piszę jest wynikiem refleksji nad Życiem w ogóle, nie
tylko nad ludzkim życiem, które wszak ma się stać koroną zwieńczającą
skroń Stwórcy. Kiedy byłem nieświadomym byłem po tamtej stronie, ale
życie zmusiło mnie do tego by zmienić punkt widzenia i poszukać
PRZYCZYNY patologii i biologicznej i społecznej, które ujawniły się w
mojej rodzinie. Ale życie zezwoliło mi na obserwowanie patologii już nie
tylko w mojej rodzinie lecz poza nią i weryfikowanie moich tez
bezpośrednio u zródeł, wśród ludzi skrajnie pokrzywdzonych. Jedni
powiedzą przez los a ja mówię pokrzywdzonych nieświadomie przez ich
nieświadomych rodziców bądz opiekunów. Mam bardzo szeroki ogląd: wgląd i
podgląd, a poza tym ciągle pracuję nad sobą wydobywając z oceanu
podświadomości to, czego do czego - patrząc jednostronnie - nie udało by
mi się dotrzeć bez współdziałania z otoczeniem.

LeoTar




Data: Mon, 27 Jun 2016 18:36:10 +0200
Nadawca: LeoTar <LeoTar@wp.pl>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

pinokio pisze:
> W dniu 27.06.2016 o 18:01, LeoTar pisze:

>> skroń Stwórcy. Kiedy byłem nieświadomym byłem po tamtej stronie, ale
>> życie zmusiło mnie do tego by zmienić punkt widzenia i poszukać

> Ludzie dzielą się na tych, którzy szukają prawdy i na tych, którzy myślą
> że już ją znaleźli


Tak, myślę, że znalazłem Prawdę i ani nie wstydzę się ani też nie boję
się tego powiedzieć.

LeoTar




Data: Mon, 27 Jun 2016 18:22:40 +0200
Nadawca: LeoTar <LeoTar@wp.pl>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

zażółcony pisze:
> W dniu 2016-06-27 o 15:45, LeoTar pisze:
>> zażółcony pisze:
>>> W dniu 2016-06-25 o 14:59, LeoTar pisze:
>>>> pinokio pisze:
>>>>> W dniu 25.06.2016 o 14:52, LeoTar pisze:

>>>>>> Jeżeli matka uprawiała z synem seks bez wiedzy i zgody
>>>>>> oraz bez obecności ojca to dopuściła się kazirodztwa,
>>>>>> czyli uzależniła syna od siebie i od... seksu. Musi więc
>>>>>> teraz przelecieć wszystko cokolwiek mu się nawinie pod
>>>>>> kozik. ;-)

>>>>> Czyli preferujesz trójkąt: seks z matką w obecności ojca,
>>>>> seks z rodzicami?


Seks obydwu mężczyzn z matką i odpowiednio seks obydwu kobiet z ojcem.
Najważniejsze jest połączenie wzrokowe syna z ojcem i córki z matką.
Jeżeli dzieci się nie będą bać to znaczy, że rodzice chcą im przekazać
wszystko by dzieci stały się im równe. Strach w relacji dziecko-rodzic
oznaczać będzie, że rodzic niezupełnie wyzwolił się z chęci posiadania
swojego partnera.


>>>> Tak, ale tylko JEDEN RAZ, podczas inicjacji. Dziecko ma mieć
>>>> świadomość takiej możliwości do czego (uświadomienia dziecku)
>>>> zobligowani są rodzice, i to dziecko ma zdecydować się na ten
>>>> akt podejmując swoją pierwszą i najważniejszą decyzję. Dzięki
>>>> tej decyzji staje się samodzielne i równe rodzicom oraz gotowe
>>>> do wybrania sobie partnera spoza rodziców (niekoniecznie spoza
>>>> rodziny).
>>>>
>>>> W akcie inicjacji syn porównuje się z ojcem NA MATCE a podczas
>>>> inicjacji córka porównuje się z matka NA OJCU. Takie święte
>>>> trójkąty.

>>> I nie lepszym rozwiązaniem jest po prostu stworzyć warunki, w
>>> których rodzice ułatwiają/aranżują schadzkę syna z jakąś miłą
>>> dziouchą z sąsiedztwa ? Naprawdę muszą się tej synowskiej
>>> inicjacji "przyglądać" aż z tak bliska ? Chcą tego ?

>> Inicjacja seksualna jest aktem o tak wielu warstwach efektów, że
>> można o tym rozmawiać w nieskończoność ale podstawową korzyścią
>> która ma być osiągnięta to zbudowanie silnego poczucia własnej
>> wartości. Chciałoby się rzec nieskończonego poczucia własnej
>> wartości i przekonania, że oto stałem/am się równy/a moim
>> rodzicom-Stwórcom (Bogom), posiadłem pełnię wiedzy o życiu dzięki
>> bezpośredniemu przekazowi od moich Stwórców i jestem przygotowany
>> do podejmowania odpowiedzialnych decyzji, do których podejmowania
>> wszak potrzebna jest Wiedza praktyczna. Tylko doświadczenie daje
>> możliwość zamknięcia niczym w pigułce wszystkiego co najważniejsze;
>> a poza tym od samego początku, od najwcześniejszych dni naszego
>> życia, kiedy nie znamy jeszcze języka, uczymy się tylko przez
>> doświadczanie z rodzicami, którzy stają się dla dziecka
>> bezdyskusyjnymi autorytetami.

> Jesteś człowiekiem myślącym, a nie dogmatykiem, prawda?


Nie mnie oceniać. ;-)


> To spróbujmy może jednak trochę odczarować temat aktu seksualnego z
> całej tej metafizycznej otoczki, którą przedstawiasz i pogadajmy,
> jak nadinteligentny szympans z nadinteligentnym gorylem. Jak byłem
> dużo młodszym nadinteligentnym szympansem, to po prostu dostawałem
> ślinotoku na widok włosków łonowych młodej szympansicy na plaży czy
> też w gazetce.


Byłeś uzależniony... Ja, zresztą, kiedyś też tak reagowałem. ;-)


> Szczególnie zwrócę uwagę na tę gazetkę: twierdzisz, że siedząc sam w
> kibelku szukałem w tej gazetce podstawowej korzyści w postaci
> poczucia własnej wartości płynącej na zbudowanej relacji równości z
> rodzicami-Stwórcami-Bogami ? O żesz, matka byłaby ostatnią osobą,
> którą bym sobie życzył w trakcie tych 'rozważań'.


Bo Cię dość wcześnie zasrana kultura - reprezentowana przez rodziców -
zmusiła do porzucenia takich pragnień i ukrycia w najodleglejszych
zakamarkach podświadomości. To się nazywa 'wyparcie' a skutkiem jest
wczesnodziecięca trauma, z którą żyją do końca swoich dni wszyscy
nieświadomi. Trauma, która jest zródłem autoagresji i systematycznego
niszczenia własnego organizmu. Niektórzy nie wytrzymują tej podświadomej
presji i giną wcześniej śmiercią tragiczną.


> Czy możemy skonkludować to w ten sposób, że się różniliśmy i
> szympans gorylowi nie był równy? Czy jednak się będziesz upierał,
> że ja-szympans mam jednak jakieś niedostatki intelektualne i dlatego
> nawet nie rozumiem, co mnie omija, a do czego doszedł goryl?


Tak szympans jak i goryl to coś mniej niż Homo Sapiens, a Homo Sapiens
to mniej niż Człowiek Świadomy, który jest koroną stworzenia, gdyż
uwolni siebie i stworzony przez siebie świat od przemocy.

LeoTar




Data: Mon, 27 Jun 2016 18:06:22 +0200
Nadawca: LeoTar <LeoTar@wp.pl>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

pinokio pisze:
> W dniu 27.06.2016 o 16:20, zażółcony pisze:

>> Jesteś człowiekiem myślącym, a nie dogmatykiem, prawda ?

> Skąd to przypuszczenie?


Spójrz 'zażółcony', oto (pod)odpowiedz ałtoryteta...:-)


>> na zbudowanej relacji równości z rodzicami-Stwórcami-Bogami ? O
>> żesz, matka byłaby ostatnią osobą, którą bym sobie życzył w trakcie
>> tych 'rozważań'.

> Byłeś po prostu normalny jak 99% ludzi


Poczytaj sobie "Patologię normalności" Ericha Fromm'a. Może coś
zrozumiesz.. ;-)

LeoTar




Data: Mon, 27 Jun 2016 19:00:48 +0200
Nadawca: LeoTar <LeoTar@wp.pl>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

pinokio pisze:
> W dniu 27.06.2016 o 18:36, LeoTar pisze:

>>> Ludzie dzielą się na tych, którzy szukają prawdy i na tych, którzy myślą
>>> że już ją znaleźli

>> Tak, myślę, że znalazłem Prawdę i ani nie wstydzę się ani też nie boję
>> się tego powiedzieć.

> Tak, masz rację - tylko myślisz że znalazłeś


Jak na razie nikt nie obalił moich stwierdzeń. Masz wiesz szansę.

LeoTar




Data: Mon, 27 Jun 2016 19:42:40 +0200
Nadawca: LeoTar <LeoTar@wp.pl>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

Kviat pisze:
> W dniu 2016-06-27 o 19:00, LeoTar pisze:
>> pinokio pisze:
>>> W dniu 27.06.2016 o 18:36, LeoTar pisze:

>>>>> Ludzie dzielą się na tych, którzy szukają prawdy i na tych,
>>>>> którzy myślą że już ją znaleźli

>>>> Tak, myślę, że znalazłem Prawdę i ani nie wstydzę się ani też
>>>> nie boję się tego powiedzieć.

>>> Tak, masz rację - tylko myślisz że znalazłeś

>> Jak na razie nikt nie obalił moich stwierdzeń. Masz wiesz szansę.

> Jest wręcz przeciwnie. Nie dość, że twój przypadek nie jest niczym
> wyjątkowym, to jeszcze te twoje "stwierdzenia" jak na razie (mam
> nadzieję...) pozostają tylko w ramach twoich teoretycznych fantazji
> seksualnych.


A to już nie Twoja sprawa...

LeoTar




Data: Mon, 27 Jun 2016 20:02:59 +0200
Nadawca: LeoTar <LeoTar@wp.pl>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

Kviat pisze:
> W dniu 2016-06-27 o 19:42, LeoTar pisze:
>> Kviat pisze:
>>> W dniu 2016-06-27 o 19:00, LeoTar pisze:
>>>> pinokio pisze:
>>>>> W dniu 27.06.2016 o 18:36, LeoTar pisze:

>>>>>>> Ludzie dzielą się na tych, którzy szukają prawdy i na tych,
>>>>>>> którzy myślą że już ją znaleźli

>>>>>> Tak, myślę, że znalazłem Prawdę i ani nie wstydzę się ani też
>>>>>> nie boję się tego powiedzieć.

>>>>> Tak, masz rację - tylko myślisz że znalazłeś

>>>> Jak na razie nikt nie obalił moich stwierdzeń. Masz wiesz szansę.

>>> Jest wręcz przeciwnie. Nie dość., że twój przypadek nie jest niczym
>>> wyjątkowym, to jeszcze te twoje "stwierdzenia" jak na razie (mam
>>> nadzieję...) pozostają tylko w ramach twoich teoretycznych fantazji
>>> seksualnych.

>> A to już nie Twoja sprawa...

> A przed chwilą napisałeś, że się "nie wstydzisz ani też nie boisz" :):)


Ciekaw jesteś jak wygląda inicjacja?
To sobie sam zafunduj spektakl za który poniesiesz odpowiedzialność.

Chyba żeś fajtłapa i pozostaje Ci tylko podglądać bo nie masz z kim
doświadczać.


> Czyli stracha masz. Wiesz, że jesteś dewiantem i wiesz co ci za to
> grozi. I zero wniosków...


Gdybym miał stracha to bym się nikomu nie przyznawał co zamierzam.
Wyciągnij z tego wnioski dla siebie... podglądaczu.

LeoTar




Data: Mon, 27 Jun 2016 20:17:48 +0200
Nadawca: LeoTar <LeoTar@wp.pl>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

zażółcony pisze:
> W dniu 2016-06-27 o 18:00, LeoTar pisze:

>> Uczenie się polega na wzajemnym przekazywaniu sobie wiedzy. Jeżeli
>> któraś ze stron nagle dowie się coś istotnego co może zmienić
>> relacje między płciami to powinna się z tą drugą stroną podzielić
>> odsłoniętą wiedzą. Zachowanie tej nowej wiedzy wyłącznie dla siebie
>> to jest właśnie brak współpracy i chęć zdominowania drugiej strony
>> przez tworzenie

> Tylko co, jak tajemnice wcale nie są tajemnicami, a rodzic ma po
> prostu urojenia wielkościowe? Wtedy zamiast przekazywania wiedzy mamy
> napastowanie.


Masz dzieci? A jeżeli masz to czy potrafiłeś im bezgranicznie zaufać i
być z nimi chociaż raz do końca szczery i uczciwy, czy też chciałeś
tylko przed nimi szpanować?


> Może chciałby rodzic, żeby dziecko było dorosłe bez okresu
> dorastania ...


W pewnym momencie życie uzależnionego od rodziców dziecka musi się
zamienić w samodzielne życie dorosłego. I ten moment przejścia,
usamodzielnienia się i osiągnięcia zdolności do podejmowania dojrzałych
oraz odpowiedzialnych decyzji musi się odbyć. Bez tego przejścia w
dorosłość mamy miliony dużych chłopców i dziewcząt niezdolnych do
nawiązania więzi emocjonalnych opartych na wzajemnym szacunku i
zaufaniu, uczących się żyć wtedy gdy mają już do wychowania własne
dzieci. Gdzieś więc tkwi błąd w obowiązującej metodzie wychowawczej.


> Metamorfoza z gąsienicy w motyla nie jest procesem sprzedawania
> wiedzy o poczwarce. To po prostu działa inaczej.


A jak to działa skoro nie działa w sposób przez mnie opisywany? Czy może
aby chcesz tę wiedzę zachować wyłącznie dla siebie?

LeoTar




Data: Mon, 27 Jun 2016 21:54:11 +0200
Nadawca: LeoTar <LeoTar@wp.pl>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

zażółcony pisze:
> W dniu 2016-06-27 o 18:22, LeoTar pisze:
>> zażółcony pisze:

>> Seks obydwu mężczyzn z matką i odpowiednio seks obydwu kobiet z
>> ojcem. Najważniejsze jest połączenie wzrokowe syna z ojcem i córki
>> z matką. Jeżeli dzieci się nie będą bać to znaczy, że rodzice chcą
>> im przekazać wszystko by dzieci stały się im równe. Strach w
>> relacji dziecko-rodzic oznaczać będzie, że rodzic niezupełnie
>> wyzwolił się z chęci posiadania swojego partnera.

> Kontakt wzrokowy, powiadasz. To ciekawe, aczkolwiek nie powiem, że
> zrozumiałe ...


Oczy są 'zwierciadłem duszy'. W nich widać nasze intencje, szczerość,
uczciwość, prawość lub też fałsz, obłudę i zakłamanie - cały obraz duszy
człowieka.


>>> Jesteś człowiekiem myślącym, a nie dogmatykiem, prawda?

>> Nie mnie oceniać. ;-)

> To nie oceniaj, tylko powiedz, kim byś chciał być. Jakie masz
> obecnie ambicje związane z Prawdą i samorozwojem. A być może z obiema
> tymi rzeczami jednocześnie.


Wiem kim jestem i to mi wystarcza. Jak nigdy przedtem jestem 'tu i
teraz', jestem zespolony z Rzeczywistością.


>>> To spróbujmy może jednak trochę odczarować temat aktu
>>> seksualnego z całej tej metafizycznej otoczki, którą
>>> przedstawiasz i pogadajmy, jak nadinteligentny szympans z
>>> nadinteligentnym gorylem. Jak byłem dużo młodszym
>>> nadinteligentnym szympansem, to po prostu dostawałem ślinotoku na
>>> widok włosków łonowych młodej szympansicy na plaży czy też w
>>> gazetce.

>> Byłeś uzależniony... Ja, zresztą, kiedyś też tak reagowałem. ;-)

> I co, złe to było?


Tak, czułem się sam przed sobą... zawstydzony.


> odrobina młodzieńczego uzależnienia i dużo fun'u? A może też dużo
> wstydu?


Wcale nie odbierałem tego jako zabawne, raczej jako upokarzające z czego
fun miały tylko wyuzdane panienki. Ja zawsze byłem (i nadal jestem)
marzycielem, idealistą i... perfekcjonistą.


>>> Szczególnie zwrócę uwagę na tę gazetkę: twierdzisz, że siedząc
>>> sam w kibelku szukałem w tej gazetce podstawowej korzyści w
>>> postaci poczucia własnej wartości płynącej na zbudowanej relacji
>>> równości z rodzicami-Stwórcami-Bogami ? O żesz, matka byłaby
>>> ostatnią osobą, którą bym sobie życzył w trakcie tych
>>> 'rozważań'.

>> Bo Cię dość wcześnie zasrana kultura - reprezentowana przez
>> rodziców - zmusiła do porzucenia takich pragnień i ukrycia w
>> najodleglejszych zakamarkach podświadomości. To się nazywa
>> 'wyparcie' a skutkiem jest wczesnodziecięca trauma, z którą żyją
>> do końca swoich dni wszyscy nieświadomi. Trauma, która jest
>> zródłem autoagresji i systematycznego niszczenia własnego
>> organizmu. Niektórzy nie wytrzymują tej podświadomej presji i giną
>> wcześniej śmiercią tragiczną.

> Czyli jako dziecko odczuwałeś bardzo silny pociąg do matki
> konkretnie?


Nie. Ale podziwiałem ją. A może by tak skonfrontować moje odczucia z
Twoimi, co? :-)


> Czy to mogła być jakaś prowokacja z jej strony?

Ależ Ty jesteś bezmyślnie nachalny... ;-) Ale odpowiem Ci.
Wyobraz sobie, że byłem dla Matki postacią nietykalną, podobnie jak i
dla Ojca. Chociaż oberwałem od Niego raz za to, że nie posłuchałem Go i
wylałem atrament na nowe rajtuzy. Miałem wtedy chyba 6, może 7 lat. I
wiem, że to ja go do tego sprowokowałem, a być może Mama wyróżniając
mnie. Teraz odczytałbym to jako podsycanie rywalizacji między mną i
Ojcem o Nią właśnie. W ten sposób mogła czuć satysfakcję nawet nie
zdając sobie z tego sprawy. No i pózniej mnie jeszcze broniła przed
złością Ojca co jeszcze bardziej go rozwścieczyło. Drugi raz oberwałem
gdy byłem już starszy, gdy okazałem się gapą i nie przeszkodziłem mojemu
młodszemu bratu w wybijaniu okien w domu sąsiada. A gapą byłem bo miałem
bardzo silną wadę wzroku (krótkowzroczność + astygmatyzm).


> Rodzice nie zachęcali Cię do kontaktów z rówieśnicami?

Nie zakazywali ale i nie zmuszali. Jak wszyscy moi rówieśnicy
podkochiwałem się przeważnie w tych, które miały starszych adoratorów. A
w szkole średniej byłem nawet nieszczęśliwie zakochany; potem na
studiach - jak to w życiu. Wszystkie moje 'dziewczyny' były jakieś takie
problemowe, chociaż teraz wiem, że wcale nie były przez tę ichnią
problemowość jakieś wyjątkowe. Ale były dla mnie ciekawe.


>>> Czy możemy skonkludować to w ten sposób, że się różniliśmy i
>>> szympans gorylowi nie był równy? Czy jednak się będziesz upierał,
>>> że ja-szympans mam jednak jakieś niedostatki intelektualne i
>>> dlatego nawet nie rozumiem, co mnie omija, a do czego doszedł
>>> goryl?

>> Tak szympans jak i goryl to coś mniej niż Homo Sapiens, a Homo
>> Sapiens to mniej niż Człowiek Świadomy, który jest koroną
>> stworzenia, gdyż uwolni siebie i stworzony przez siebie świat od
>> przemocy.

> Wiesz, ja próbuję celowo przenieść uwagę ze sfery intelektualnej do
> instynktownej, dlatego, możesz to uznać za przeciwwagę, staram się
> równoważyć rozważania o Stwórcy rozważaniami o szympansach. Jak jest
> mowa o seksie, dobrze się trochę rozejrzeć w świecie zwierząt.


A jak sądzisz, czy Stwórca od Początku wiedział jak będzie wyglądało
Jego dzieło, czy też korygował je w miarę jak się wyłaniało z Jego
nieświadomości? I dlaczego przydzielił seksowi tak ważną rolę oraz czy
wiedział od Początku jak ważnym czynnikiem Jego ewolucji okaże się seks?


> Bo dla zwierząt sprawy są proste, a pomimo tej prostoty potrafią być
> szczęśliwe i hmmm... spełnione. Bez dywagacji o Bogu.


A skąd o tym wiesz, że zwierzęta spełnione i nie interesuje ich stworzenie?


> W zdaniu wyżej wskazujesz, że jesteś zwolennikiem jakiejś tam
> ewolucji, tu ewolucji świadomości. Skoro już o ewolucji mowa, to
> przecież jest i ta biologiczna i ta akurat dość dobrze tłumaczy,
> dlaczego kontakty seksualne z synami to nie jest optymalny układ.


Nie wiem co i kto tłumaczy. Według mnie ludzie zaobserwowali coś
negatywnego w chowie wsobnym ale niczego w sposób sensowny nie
wytłumaczyli gdyż nie dotarli do pierwotnej przyczyny mutacji uważanych
za niekorzystne. Dopiero interdyscyplinarne badania w zakresie
informacji i sposobów jej zakłócania, w połączeniu z badaniami nad
koncepcją Rzeczywistości i Umysłu pozwalają na pokazanie mechanizmu
mutacji genetycznych, które są wywołane przez zniekształcanie informacji
i jej 'odchylanie'od wartości oczekiwanej dla danej idei reprezentowanej
przez formę żywą.


> Więc nie zgodzę się, że to jest jakaś popieprzona kultura, bo zakazy
> kazirodcze siedzą w genach.


Czy Ty wiesz o czym mówisz?


> Wpływają bezpośrednio na poczucie afektu.

A co to takiego afekt?


> Aha, żeby nie było. Jak tak analizuję, to jako młodzieniec
> fascynowałem się w pewnym okresie dziewczynami, które bardzo
> przypominały moją matkę. Pamiętam nawet, że kiedyś byłem zauroczony,
> jak zobaczyłem zdjęcie matki z podstawówki z czasów, kiedy była w
> moim wieku. No ale nigdy nie widziałem potrzeby, by się tego typu
> wrażeń jakoś kurczowo uczepić i siebie w nich betonować.


Matka jest dla syna wzorcem kobiety wskazywanym synowi przez ojca pomimo
wszelkich dotychczasowych niedoróbek w relacjach ojca z matką.


> Natomiast wyobrażam sobie, że w sytuacjach patologicznych jest to
> moment, który może być dla rodzica (matki) pokusą. By tego 'użyć'. I
> widzę tu dwie skrajności: pierwsza skrajność, to ta, kiedy rodzic
> odrzuca dziecko, bo np. wydaje mu się, że tego typu fascynacje są
> 'obleśne', 'niestosowne' - i oczywiście w tej przesadzie przesadza.
> Druga to taka, kiedy rodzic w tym momencie dziecko uwodzi. Albo
> wplątuje dziecko w grę tych dwóch opcji jednocześnie.


I a tak właśnie się dzieje. Z jednej strony zakaz kulturowy, z drugiej
złe relacje z partnerem a o potrzebach emocjonalnych dziecka nikt nie
myśli. Jednakże zarówno prowokacja matki w stosunku do syna jak i ojca w
stosunku do córki są sygnałami patologii w relacjach między rodzicami.
Równocześnie trzeba wziąć pod uwagę to, że w tej patologii może być
ukryta Prawda o niezaspokojonych potrzebach emocjonalnych rodziców,
potrzebach, których nie dopełnili dziadkowie, czyli rodzice rodziców.
Podwójna negacja ujawnia skrywana w nieświadomości Prawdę o potrzebach
dziecka.


> Ale kluczem do patologii są tu nie odczucia rozwijającego się
> dziecka, ale poczucie ze strony rodzica, że koniecznie musi się tym
> "zająć", że musi w tym miejscu złapać uwagę dziecka, przytrzymać,
> wymusić krystalizację sytuacji, usztywnić ją wokół własnej osoby.
> Wyciągnąć na wierzch, związać ten przejściowy stan
> umysłowo-emocjonalny w relacji.


Albo po prostu zaufać bezgranicznie dziecku, które jako to jeszcze mniej
zdeprawowane od rodzica wskaże rodzicowi samo czego od niego oczekuje.
Mnie pokazała swoje oczekiwania moja córka, która bardzo subtelnie
prowokowała mnie do współżycia. Niczym Materia, w której ukryta została
niewypowiedziana dziecięca potrzeba.


> A po prostu tego robić nie musi. To kwestia pewnej umiejętności
> rodzicielskiej - działać tak, by nie uwikłać się w odczucia wstydu.


Rodzic uczciwy nie będzie się dziecka wstydził. Ma być dla dziecka
opiekunem i nauczycielem, który systematycznie będzie przekazywał
dziecku swoją wiedzę o życiu. Nic co ludzkie nie jest mi obce, więc
DLACZEGO rodzice wstydzą się dzieci? W ten sposób uczą dzieci nieuczciwości.

LeoTar




Data: Mon, 27 Jun 2016 22:20:12 +0200
Nadawca: LeoTar <LeoTar@wp.pl>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

zażółcony pisze:
> W dniu 2016-06-27 o 20:17, LeoTar pisze:
>> zażółcony pisze:
>>> W dniu 2016-06-27 o 18:00, LeoTar pisze:

>>>> Uczenie się polega na wzajemnym przekazywaniu sobie wiedzy.
>>>> Jeżeli któraś ze stron nagle dowie się coś istotnego co może
>>>> zmienić relacje między płciami to powinna się z tą drugą stroną
>>>> podzielić odsłoniętą wiedzą. Zachowanie tej nowej wiedzy
>>>> wyłącznie dla siebie to jest właśnie brak współpracy i chęć
>>>> zdominowania drugiej strony przez tworzenie

>>> Tylko co, jak tajemnice wcale nie są tajemnicami, a rodzic ma po
>>> prostu urojenia wielkościowe? Wtedy zamiast przekazywania wiedzy
>>> mamy napastowanie.

>> Masz dzieci? A jeżeli masz to czy potrafiłeś im bezgranicznie
>> zaufać i być z nimi chociaż raz do końca szczery i uczciwy, czy też
>> chciałeś tylko przed nimi szpanować?

> Co to znaczy bezgranicznie ufać?


To znaczy traktować dziecko jak partnera, z którym można o wszystkim
porozmawiać bez dawania do zrozumienia że Ty jako rodzic wiesz więcej od
dziecka i że to ono ma słuchać Ciebie a Ty nie musisz się starannie
wsłuchiwać w płynące od dziecka ku Tobie sygnały. Nie bać się, że jak
się całkowicie przed dzieckiem otworzysz to ono Cię w jakikolwiek sposób
wykorzysta.


> Nie jestem wróżką i nie wiem, jakie decyzje podejmą. Nie znam wpływu
> decyzji właśnie przez nie podejmowanych na dalekosiężną przyszłość.
> Moja córa ma teraz 14 lat, dobry wiek do tej dyskusji ?


Tak, ale wpierw musisz porozmawiać z żoną i ją przekonać o swoich
spostrzeżeniach. By mieć siłę przekonywania żony, która jest pierwszym
beneficjentem zakazu i dzięki niemu sprawuje nad Tobą!!! władzę.
Manipuluje przepływem informacji między Tobą a córką i uniemożliwia wam
absolutnie pełną komunikację, ogranicza tę komunikację budując między
wami niewidzialne bariery.

Zadanie przekonania kobiety jest bardzo trudne, gdyż trzeba ja
przekonać, że nic nie straci gdy zrezygnuje z władzy w rodzinie a wręcz
przeciwnie, zyska na życiu uczuciowym. I chociaż kobieta, która raz
zdobyła władzę zachowuje się tak jak każdy, kto ma władzę - jest jakby
do tego stołka władzy przyspawana. Im młodsza tym mniej skostniała i tym
jest elastyczniejsza. Mnie moja eks- powiedziała, że mogłem ją zmieniać
gdy miała 40 lat... Gdybym był wtedy wiedział jak to robić to bym to
zrobił. Chociaż opinia publiczna była jeszcze mniej przygotowana do
zaakceptowania takiej akcji. A z jakimi trudnościami spotkał bym się 22
lata temu gdy w Polsce panoszył się jeszcze większy kołtun niż teraz, a
przecież widać jak agresywnie ludzie reagują teraz.


>>> Może chciałby rodzic, żeby dziecko było dorosłe bez okresu
>>> dorastania ...

>> W pewnym momencie życie uzależnionego od rodziców dziecka musi się
>> zamienić w samodzielne życie dorosłego. I ten moment przejścia,
>> usamodzielnienia się i osiągnięcia zdolności do podejmowania
>> dojrzałych oraz odpowiedzialnych decyzji musi się odbyć. Bez tego
>> przejścia w dorosłość mamy miliony dużych chłopców i dziewcząt
>> niezdolnych do nawiązania więzi emocjonalnych opartych na wzajemnym
>> szacunku i zaufaniu, uczących się żyć wtedy gdy mają już do
>> wychowania własne dzieci. Gdzieś więc tkwi błąd w obowiązującej
>> metodzie wychowawczej.


>>> Metamorfoza z gąsienicy w motyla nie jest procesem sprzedawania
>>> wiedzy o poczwarce. To po prostu działa inaczej.

>> A jak to działa skoro nie działa w sposób przez mnie opisywany? Czy
>> może aby chcesz tę wiedzę zachować wyłącznie dla siebie?

> Z góry przepraszam za ew. wulgaryzmy, ale to ZAZWYCZAJ działa
> prosto: dziewczynie rosną cycki i rośnie zainteresowanie chłopakami.
> Będzie trochę rozczarowań, trochę płaczu, no i te szalejące hormony.
> Będą być może okresy poczucia strasznej samotności itp itd. Różnie,
> każde dziecko dojrzewa inaczej i inaczej wyraża stresy wieku
> dojrzewania. Niektóre np. chcą iść do zakonu i koniec.


To nie hormony sterują naszymi zachowaniami lecz emocje. To nie materia
(hormony) sterują informacją lecz niepełna wiedza (informacja) uruchamia
błędne odpowiedzi materii. To jest poszukiwana odpowiedz na pytanie: Czy
byt kształtuje świadomość czy świadomość kształtuje byt? Dla mnie
odpowiedz jest oczywista...

LeoTar




Data: Tue, 28 Jun 2016 12:28:48 +0200
Nadawca: LeoTar <LeoTar@wp.pl>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

FEniks pisze:
> W dniu 28.06.2016 o 11:27, Ikselka pisze:
>> Dnia Mon, 27 Jun 2016 12:37:59 +0200, zażółcony napisał(a):

>>> I nie lepszym rozwiązaniem jest po prostu stworzyć warunki, w których
>>> rodzice ułatwiają/aranżują schadzkę syna z jakąś miłą dziouchą z
>>> sąsiedztwa ?

>> O żeż... A ta "miła dzioucha" to pewnie na drzewie rośnie w tym
>> "sąsiedztwie" i nie ma SWOJEJ godności i SWOICH rodziców, którzy na te
>> zapędy "aranżacyjne" pomysłowego rodzica potrafią odpowiednio zareagować?
>> //ret.
>>
>> Przeraża mnie Twój stosunek do kobiet!
>> Przeraziło mnie, że dostawałes lanie za wylanie atramentu na nowe
>> rajstopki. To straszne mieć takich rodziców.
>> To zaważyło jak widać na Twym stosunku do kobiet w szczególności - bowiem
>> uważasz je za szmaty, którymi można się podetrzeć kiedy jest potrzeba,
>> mocium chamie.
>> :-O

> Widzisz, żółty, powyższa wypowiedź to kolejny argument za tym, że nie
> warto gadać z Leo Tarem. Co mniej bystrzy czytelnicy (albo co bardziej
> chcący się do Ciebie przypier...), znajdą łatwo okazję do tego, żeby
> zrobić sobie wygodną fuzję Waszych wypowiedzi, a potem do końca Usenetu
> i o jeden dzień dłużej będziesz tłumaczyć się z czegoś, czego nie
> napisałeś i Ciebie nie dotyczy.
>
> A Leo Tara i tak nie przekonasz, bo to nie jest kwestia logicznych
> argumentów wysuniętych na bazie intelektu.


No więc Ty wskaż błąd w moim myśleniu na bazie Twojego intelektu.
Byleś tylko nie czyniła "niepodważalnych założeń".

Bo jak do tej pory to rzucasz się gołosłownie.

LeoTar




Data: Tue, 28 Jun 2016 18:54:59 +0200
Nadawca: LeoTar <LeoTar@wp.pl>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

FEniks pisze:
> W dniu 28.06.2016 o 12:28, LeoTar pisze:
>> FEniks pisze:
>>> W dniu 28.06.2016 o 11:27, Ikselka pisze:
>>>> Dnia Mon, 27 Jun 2016 12:37:59 +0200, zażółcony napisał(a):

>>>>> I nie lepszym rozwiązaniem jest po prostu stworzyć warunki, w których
>>>>> rodzice ułatwiają/aranżują schadzkę syna z jakąś miłą dziouchą z
>>>>> sąsiedztwa ?

>>>> O żeż... A ta "miła dzioucha" to pewnie na drzewie rośnie w tym
>>>> "sąsiedztwie" i nie ma SWOJEJ godności i SWOICH rodziców, którzy na te
>>>> zapędy "aranżacyjne" pomysłowego rodzica potrafią odpowiednio
>>>> zareagować?
>>>> //ret.
>>>>
>>>> Przeraża mnie Twój stosunek do kobiet!
>>>> Przeraziło mnie, że dostawałes lanie za wylanie atramentu na nowe
>>>> rajstopki. To straszne mieć takich rodziców.
>>>> To zaważyło jak widać na Twym stosunku do kobiet w szczególności -
>>>> bowiem
>>>> uważasz je za szmaty, którymi można się podetrzeć kiedy jest potrzeba,
>>>> mocium chamie.
>>>> :-O

>>> Widzisz, żółty, powyższa wypowiedź to kolejny argument za tym, że nie
>>> warto gadać z Leo Tarem. Co mniej bystrzy czytelnicy (albo co bardziej
>>> chcący się do Ciebie przypier...), znajdą łatwo okazję do tego, żeby
>>> zrobić sobie wygodną fuzję Waszych wypowiedzi, a potem do końca Usenetu
>>> i o jeden dzień dłużej będziesz tłumaczyć się z czegoś, czego nie
>>> napisałeś i Ciebie nie dotyczy.
>>>
>>> A Leo Tara i tak nie przekonasz, bo to nie jest kwestia logicznych
>>> argumentów wysuniętych na bazie intelektu.

>> No więc Ty wskaż błąd w moim myśleniu na bazie Twojego intelektu.
>> Byleś tylko nie czyniła "niepodważalnych założeń".
>>
>> Bo jak do tej pory to rzucasz się gołosłownie.

> Już-już lecę, stary dziadu.


Co, brakło rzeczowych argumentów więc jedziesz ad personam?

A może boisz się wiedzy starego satyra?

LeoTar




Data: Tue, 28 Jun 2016 12:25:30 +0200
Nadawca: LeoTar <LeoTar@wp.pl>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

zażółcony pisze:
> W dniu 2016-06-28 o 11:27, Ikselka pisze:
>> Dnia Mon, 27 Jun 2016 12:37:59 +0200, zażółcony napisał(a):

>>> I nie lepszym rozwiązaniem jest po prostu stworzyć warunki, w których
>>> rodzice ułatwiają/aranżują schadzkę syna z jakąś miłą dziouchą z
>>> sąsiedztwa ?

>> O żeż... A ta "miła dzioucha" to pewnie na drzewie rośnie w tym
>> "sąsiedztwie" i nie ma SWOJEJ godności i SWOICH rodziców, którzy na te
>> zapędy "aranżacyjne" pomysłowego rodzica potrafią odpowiednio zareagować?
>> //ret.
>>
>> Przeraża mnie Twój stosunek do kobiet!
>> Przeraziło mnie, że dostawałes lanie za wylanie atramentu na nowe
>> rajstopki. To straszne mieć takich rodziców.
>> To zaważyło jak widać na Twym stosunku do kobiet w szczególności - bowiem
>> uważasz je za szmaty, którymi można się podetrzeć kiedy jest potrzeba,
>> mocium chamie.

> Iksi, skup się. Chyba popieprzyły Ci się wypowiedzi różnych osób.
> Ale mogę Ci ew. udzielić pochwały za gotowość bojową i szybkostrzelność.
> Tego się od Ciebie przecież oczekuje.


Celnie trafiona, ale jeszcze nie całkiem zatopiona. ;-)

LeoTar




Data: Wed, 29 Jun 2016 08:26:31 +0200
Nadawca: LeoTar <LeoTar@wp.pl>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

zażółcony pisze:
> W dniu 2016-06-27 o 21:54, LeoTar pisze:
>> zażółcony pisze:

>>> W zdaniu wyżej wskazujesz, że jesteś zwolennikiem jakiejś tam
>>> ewolucji, tu ewolucji świadomości. Skoro już o ewolucji mowa, to
>>> przecież jest i ta biologiczna i ta akurat dość dobrze tłumaczy,
>>> dlaczego kontakty seksualne z synami to nie jest optymalny
>>> układ.

>> Nie wiem co i kto tłumaczy. Według mnie ludzie zaobserwowali coś
>> negatywnego w chowie wsobnym ale niczego w sposób sensowny nie
>> wytłumaczyli gdyż nie dotarli do pierwotnej przyczyny mutacji
>> uważanych

> Nie wytłumaczyli, czy nie zapoznałeś się z tą wiedzą ? Na to może nie
> starczyć i lat studiów, więc niewiedza w tym zakresie nie jest wielką
> ujmą. Przeciętny człowiek wie o tym tyle, co przeciętny Brytyjczyk o
> skutkach Brexit'u ...


Czyli uważasz, że wąska specjalizacja jest czymś lepszym od
interdyscyplinarności. No, no współczesna nauka wykazuje tendencję
odwrotną. Dzielenie włosa na czworo doprowadziło Naukę do zadyszki.


>>> Więc nie zgodzę się, że to jest jakaś popieprzona kultura, bo
>>> zakazy kazirodcze siedzą w genach.

>> Czy Ty wiesz o czym mówisz?

> Coś tam wiem, ale nie będę się tu upierał ... Świat przyrody bardzo
> różnorodny jest, kazirodztwo też bywa w nim sposobem na
> przetrwanie... Ale to dygresja ...


Może jednak zdecydujesz się rozwinąć?


>>> Wpływają bezpośrednio na poczucie afektu.

>> A co to takiego afekt?

> Używam słowa afekt zamiast słowa pożądanie czy też popęd płciowy.
> Dlatego, że afekt moim zdaniem lepiej oddaje także emocjonalny stan,
> rzekłbym po prostu: potrzebę miłości. Jest to złożone uczucie.
> Poczucie wzajemnego zaufania, zrozumienia, wspólnego komfortu - tego
> nie można sprowadzić do popędu. Potrzeba przytulania, głaskania.
> Afekt może być oddzielony od popędu płciowego lub iść z nim w parze.
> Jak idzie w parze, to może być świadomy i nieuświadomiony. Może być
> także wyparty.
>
> Aczkolwiek my tu mówimy zasadniczo o afektach z włączonym
> pożądaniem.


Więc mamy jakiś punkt wspólny. Wnioskuję, iż Ty również uważasz że
oddzielne rozważanie biologii i emocji jest... chore.


>>> Aha, żeby nie było. Jak tak analizuję, to jako młodzieniec
>>> fascynowałem się w pewnym okresie dziewczynami, które bardzo
>>> przypominały moją matkę. Pamiętam nawet, że kiedyś byłem
>>> zauroczony, jak zobaczyłem zdjęcie matki z podstawówki z czasów,
>>> kiedy była w moim wieku. No ale nigdy nie widziałem potrzeby, by
>>> się tego typu wrażeń jakoś kurczowo uczepić i siebie w nich
>>> betonować.

>> Matka jest dla syna wzorcem kobiety wskazywanym synowi przez ojca
>> pomimo wszelkich dotychczasowych niedoróbek w relacjach ojca z
>> matką.

> Takie ujęcie do mnie trafia - w zasadzie zgadzam się, że tak może
> być. Aczkolwiek dla mnie osobiście wzorcem kobiety okazał się raczej
> ojciec - moja żona charakterem dużo bardziej go przypomina, jak na
> to spojrzeć z dystansu. Więc może być różnie.


W dużym skrócie, gdyż omawiałem to już kiedyś, zakaz inicjacji
seksualnej dziecka w rodzinie to emocjonalna dominacja kobiety i rozwój
postaw homoseksualnych u dzieci płci obojga. Inicjacja seksualna
powodowałaby uwolnienie od zależności emocjonalnej od matki (także ojca)
i powstanie umysłu neutralnego, androgynicznego. Dopóki nie ma inicjacji
takiej jak ją opisuję, dopóty również rodzice przejawiają zachowania
mniej lub bardziej homoseksualne chociaż rzadko to dostrzegamy gdyż
uważa się, ze jak już jest para i ma dzieci to nie ma mowy o
homoseksualizmie. W Twoim przypadku Twój ojciec był... emocjonalnie kobietą.


>>> Natomiast wyobrażam sobie, że w sytuacjach patologicznych jest
>>> to moment, który może być dla rodzica (matki) pokusą. By tego
>>> 'użyć'. I widzę tu dwie skrajności: pierwsza skrajność, to ta,
>>> kiedy rodzic odrzuca dziecko, bo np. wydaje mu się, że tego typu
>>> fascynacje są 'obleśne', 'niestosowne' - i oczywiście w tej
>>> przesadzie przesadza. Druga to taka, kiedy rodzic w tym momencie
>>> dziecko uwodzi. Albo wplątuje dziecko w grę tych dwóch opcji
>>> jednocześnie.

>> I a tak właśnie się dzieje. Z jednej strony zakaz kulturowy, z
>> drugiej złe relacje z partnerem a o potrzebach emocjonalnych
>> dziecka nikt nie myśli. Jednakże zarówno prowokacja matki w
>> stosunku do syna jak i ojca w stosunku do córki są sygnałami
>> patologii w relacjach między rodzicami. Równocześnie trzeba wziąć
>> pod uwagę to, że w tej patologii może być ukryta Prawda o
>> niezaspokojonych potrzebach emocjonalnych rodziców, potrzebach,
>> których nie dopełnili dziadkowie, czyli rodzice rodziców. Podwójna
>> negacja ujawnia skrywana w nieświadomości Prawdę o potrzebach
>> dziecka.

> Chyba na analizę do poziomu dziadków nie starczy mi już siły ;) Ale
> zgodzę się, że są tworzone łańcuchy zależności. Przyczyn i skutków o
> dalekich konsekwencjach.


Wystarczy uwolnić się od zakazu i wstydu przed analizowaniem patologii
seksualnych, które miały/mają miejsce w rodzinie. To wymaga otwartości i
uczciwości w stosunku do samego siebie. Im więcej uczciwości tym więcej
dostrzeżesz niezamierzonej i ukrywanej patologii zachowań seksualnych.


>>> Ale kluczem do patologii są tu nie odczucia rozwijającego się
>>> dziecka, ale poczucie ze strony rodzica, że koniecznie musi się
>>> tym "zająć", że musi w tym miejscu złapać uwagę dziecka,
>>> przytrzymać, wymusić krystalizację sytuacji, usztywnić ją wokół
>>> własnej osoby. Wyciągnąć na wierzch, związać ten przejściowy
>>> stan umysłowo-emocjonalny w relacji.

>> Albo po prostu zaufać bezgranicznie dziecku, które jako to jeszcze
>> mniej zdeprawowane od rodzica wskaże rodzicowi samo czego od niego
>> oczekuje. Mnie pokazała swoje oczekiwania moja córka, która bardzo
>> subtelnie prowokowała mnie do współżycia. Niczym Materia, w której
>> ukryta została niewypowiedziana dziecięca potrzeba.

> I uważasz, że najsensowniejszą reakcją w tej sytuacji była(by)
> konsumpcja? Nie ma innych możliwości? Lepszych?


Nie, gdybym dał się córce skusić i dopuścił do konsumpcji to byłoby to
kazirodztwo, gdyż nie uczestniczyłaby w tym jej matka a moja żona.
Nastąpiłoby uzależnienie spotęgowane przez kulturowy zakaz, a właściwie
przez tajemnicę spowodowaną złamaniem tego zakazu. Chociaż jak wiesz,
córki Lota odważyły się ten zakaz złamać gdyż uznały, że nie ma już
innej pary poza nimi i ich ojcem, która mogłaby podtrzymać życie
gatunku. Gdyby moja żona a matka moich dzieci nie żyła to - z poziomu
mojej obecnej wiedzy - możliwym byłby partnerski związek mojej córki ze
mną. Nasza niezależność wypływająca z naszej świadomości zabezpieczyłaby
nas również przed negatywnymi biologicznie konsekwencjami zakazu chowu
wsobnego. Uważa się powszechnie, że bliskie pokrewieństwo jest przyczyną
powstawania znacznych deformacji płodów a ja uważam, że to właśnie zakaz
i jego psychiczne konsekwencje są przyczyną deformacji uważanych za
patologiczne. Te mutacje są sygnałem, który powinien doprowadzić ludzi
nauki do zrewidowania ich poglądów na temat przyczyn dążenia gatunku
Homo sapiens ku czemuś nowemu.


> Wrócę do Twojej matki. Spróbuj relację z córką sprowadzić na grunt
> Twoich relacji z matką i odwrócić role. Na pewno nie chciałeś
> składać matce jakichś podobnych propozycji? Nie pragnąłeś z nią
> kontaktów seksualnych?


Gdyby nie nasz Wojtek (syn z Downem) i córka oraz kilka jeszcze
"drobnych" faktów z mojego życiorysu pewnie nigdy nie sformułowałbym
tezy o KONIECZNOŚCI inicjacji seksualnej dzieci wśród rodziców o
współżyciu dzieci z rodzicami nie wspominając. Gotowość do złamania
najważniejszego tabu kulturowego to efekt moich doświadczeń życiowych i
zwyczajnie konsekwentnego myślenia.


>>> A po prostu tego robić nie musi. To kwestia pewnej umiejętności
>>> rodzicielskiej - działać tak, by nie uwikłać się w odczucia
>>> wstydu.

>> Rodzic uczciwy nie będzie się dziecka wstydził. Ma być dla dziecka
>> opiekunem i nauczycielem, który systematycznie będzie przekazywał
>> dziecku swoją wiedzę o życiu. Nic co ludzkie nie jest mi obce, więc
>> DLACZEGO rodzice wstydzą się dzieci? W ten sposób uczą dzieci
>> nieuczciwości.

> Wstyd to tylko jeden termin 'towarzyszący' afektom. I też mający
> wiele odcieni. Od lekkiego zakłopotania po paraliż lub histerię. Są
> dowcipy, które na chwilę zawstydzają, ale jednak ludzie lubią się
> nimi raczyć.
>
> Z Raya Donovana, dowcip dziadka:
>
> Wchodzi facet do domu i widzi, jak pakuje się jego dziewczyna. - Co
> robisz kochanie? - Odchodzę od ciebie. - Ale dlaczego? - Bo jesteś
> pedofilem! - Mocne słowa jak na ośmiolatkę.


Wstyd to tylko skutek niewiedzy, czyli braku świadomości.

LeoTar

 
Świat według LeoTar'a
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego