LeoTar jest szczęściarzem? - Rok 2016

Przejdź do treści

Menu główne:

LeoTar jest szczęściarzem?

Lato
Data: Sat, 13 Aug 2016 15:26:15 +0200
Nadawca: pinokio <pinokio@nie.adres.pl>
Firma/Organizacja: ATMAN - ATM S.A.
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

W dniu 13.08.2016 o 15:21, pinokio pisze:

> Tu jest wątek o tym, jak żonie znudził się mąż i oskarżyła go o
> molestowanie syna:

Taka "Jola lojalna, lojalna Jola, najlojalniejsza z wszystkich Jol"
oczywiście lojalna względem kochanka.




Data: Sat, 13 Aug 2016 22:11:55 +0200
Nadawca: LeoTar <LeoTar@wp.pl>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

pinokio pisze:
> W dniu 13.08.2016 o 18:03, Lord Gender pisze:

>> Jego nie trzeba pomawiac on tutaj non stop pisze by gwalcic dzieci.

> LeoTar jest ofiarą złej żony, nie mając oparcia w wierze, zwariował, i
> myśli że zmądrzał.


Czy Ty wierzysz chociaż w to co piszesz?

Jeżeli wątpisz w moja prawdomówność to przemyśl jeszcze raz to co niżej
napiszę.

Po pierwsze dzięki krzywdom, w jej i Twoim przekonaniu, które mi
wyrządziła stałem się wolnym człowiekiem tak fizycznie jak i
psychicznie. Wreszcie, mimo iż jestem sam, jestem szczęśliwy,
niezależny, nie związany żadnymi podejrzanymi układami.

Decyzja, którą podjąłem pewnego grudniowego wieczoru w 1994 r., gdy moja
była zona wyrzuciła mnie z naszego mieszkania na bruk, by nie wracać i
nie błagać jej na kolanach by mnie łaskawie przyjęła na jej warunkach,
okazała się dla mnie brzemienna w skutkach. Wprawdzie zostałem w Polsce
na ulicy, bez mieszkania, goły i bez pracy, ale miałem pracę i wynajęte
mieszkanie w USA.

I chociaż początkowo trochę to bolało, bo dumny byłem jak cholera, to
jednak po głębszym zastanowieniu doszedłem do wniosku, że moja
podświadoma decyzja była bezbłędna i znacznie wyprzedziła moje świadome
poczynania. Już wtedy, tego grudniowego wieczora wiedziałem w zarysach
jaki mam cel. Skoro kobieta nie chce się zgodzić na moje uczestnictwo w
wychowywaniu dzieci to po co mam się szarpać z nią i z sądami, które
stają w jej obronie. Lepiej pozostawić jej wszystko i niech się sama
pałuje z dziećmi skoro uważa się za najmądrzejszą i za jedyną powołaną do
wychowawania dzieci. "Po owocach poznacie ich" - to stwierdzenie ma
swoje zastosowanie również do wychowania dzieci i co z tych dzieci
wyrośnie. Teraz właśnie zaczynają wychodzić na światło dzienne
konsekwencje tego, że kobieta chciała mieć na własność dzieci i
wychowywać je po jej-chniemu a ja miałem być tylko płatnikiem
utrzymującym ją i jej (!) dzieci.

I wprawdzie zostałem w końcu zmuszony do zapłacenia za wątpliwą
przyjemność spłodzenia dzieci ale dzięki temu zapoznałem się z całą
patologiczną strukturą społeczna zbudowaną na matriarchalnych
korzeniach. Dzięki temu zdobyłem ogromną wiedzę na temat mechanizmu
wywołującego przemoc na różnych poziomach funkcjonowania społeczeństwa i
dlaczego tak trudno jest się od tej patologii uwolnić. Gdyby nie ta
bezmyślna, wywodząca się od ślepej Materii przemoc kobiety nigdy nie
poznałbym ani siebie ani meandrów ludzkiej psychiki. Dzięki tej wiedzy
dopiero teraz zaczynam uwalniać cały mój potencjał, potencjał niczym nie
ograniczanego ludzkiego umysłu. Bo zakaz to ograniczenie, to brak
wolności i zawężenie pola widzenia i, co by nie powiedzieć, stymulacja (!) 
do poszukiwań nieznanego celu.

Ktoś może powiedzieć, że poświęciłem dzieci w imię idei, bo nie
walczyłem do końca. Nie jestem Don Kichotem, rycerzem z Manczy, i zamiast
narażać się na razy bezmyślnej Temidy wspierającej kobietę oraz atakować
chochoła od czoła postanowiłem zajść go od tyłu i postawić za nim mur
oporowy, na który będzie musiał się wycofać gdy elity społeczne (czyli
kierowcy) zaczną akceptować moje poglądy wychowawcze. Wówczas kobieta
sama przyprze się do tego muru oporowego i albo ustąpi pod naporem
przemian i zmieni swój stosunek do mnie i dzieci albo będzie musiała
dokonać samozagłady.

Gdybym był pozostał z dziećmi to niczego bym nie zdziałał jak ten facet
z http://www.jhs.fora.pl/pogaduszki,12/zycie-mi-sie-zwalilo,6494.html.
On będzie się pałował z żoną i z synem, gdyż mamuśka na pewno już
urobi/ła syna. Syn - na bank - uzależniony emocjonalnie od matki pomoże
mamuśce wsadzić tatuśka do pierdla. A moja była żona przez te lata
samotnie musiała pracować nad zapewnieniem dzieciom wykształcenia tak,
by nikt nie mógł jej zarzucić, że nie dbała o dzieci. Ona dbała, ale o
stronę materialną wyłącznie a o życiu emocjonalnym dzieci całkowicie
zapomniała i wychowała bezduszne zombie. O stronę materialną zabiegała
tak dobrze jak ja zapewne bym tego nie zrobił. ;-)

Czekałem długo, ale dłużej już nie będę czekał gdyż Kasia i Jasiu są już
na swoim a Wojtek jest dla niej ostatnią tarczą, którą się osłania przed
koniecznością dokonania zmian. Żadnych zmian nie zdoła jednak dokonać
jeżeli nie przyzna się dzieciom, że kłamała bo nie ufała, gdyż tak
została wychowana z czego nie zdawała sobie sprawy. Mimo całej wiary
jaką ją obdarzyłem, że da sobie radę ze strachem, tak samo jak ze
strachem poradziłem sobie ja, to jednak nie będę już na nią dłużej
czekał bo strach przed porzuceniem człowiek musi pokonać samotnie.
Strach, którego korzenie leżą w zakazowo-nakazowym wychowaniu dzieci
(zakaz seksualny to zakaz poznania Stwórcy przez dziecko pod grozbą
porzucenia dziecka przez Stwórcę), zniewolony człowiek musi pokonać 
samotnie aby przywrócić samemu sobie wiarę we własne siły i w ten sposób 
odzyskać to, co nie zostało mu dostarczone przez nieświadomych rodziców.

Rodzicielski zakaz w stosunku do dziecka to poniżenie i porzucenie
bezbronnego dziecka przez wszechwładnego okrutnika rodzica. Dokładnie
takiego samego jak ten raptus i okrutnik JHWH ze Starego Testamentu. I
chociaż Chrystus nie wiedział jaki jest CEL do osiągnięcia to jednak był
bliżej aniżeli ci inni jak np. św.Paweł, św. Augustyn, św. Tomasz z Akwinu 
i inni, którzy "zreformowali" chrześcijaństwo i doprowadzili do powstania 
jeszcze bardziej opresyjnego katolicyzmu, który przez swoją opresyjność 
seksualną wymuszał (tak tak wymuszał!) dalsze poszukiwania przyczyny 
przemocy seksualnej. Przemoc bezmyślną można zwalczyć tylko przemocą 
kontrolowaną i świadomie dozowaną tak, by nie zniszczyć naszego wszelkiego 
stworzenia a tylko doprowadzić do wyeliminowania przyczyny agresji.

Gdybym pozostał wtedy, w grudniu 1994, to miałbym takie same problemy
jak przytoczony ojciec i nie mógłbym pracować nad rozwikłaniem odwiecznej
tajemnicy. Z moimi poglądami pewnie byłbym tępiony przez współwięzniów
bo nie byłbym jeszcze wówczas w stanie obronić swoich racji tak jak to
jestem w stanie robić teraz. Poza tym przez te lata społeczeństwo nie
stało w miejscu i również doświadczało złego a wieć przygotowywało się do
rebelii, która musi nastąpić by zmienić radykalnie społeczną świadomość. 
Teraz jestem gigantem tak jak mi to przepowiedział "niepełnosprawny" syn 
Wojtek, gdyśmy się rozstawali w grudniu 1994. I nie odpuszczę w imię przyszłości
dzieci, jeżeli już nie moich to chociaż w imię tych jeszcze nienarodzonych.

LeoTar

 
Świat według LeoTar'a
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego