O uwalnianiu od przemocy i jej skutków. - Rok 2016

Przejdź do treści

Menu główne:

O uwalnianiu od przemocy i jej skutków.

Wiosna
Data: Wed, 11 May 2016 21:45:39 +0200
Nadawca: LeoTar <LeoTar@wp.pl>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia,pl.sci.medycyna,pl.sci.biologia

Po wielu latach prac nad przemocą w rodzinie udało mi się zidentyfikować
i w miarę klarownie opisać przyczynę tego zjawiska, opisać konsekwencje
oraz opracować sposób uwolnienia się od tego patologicznego zjawiska.
Zjawisko to, mimo iż patologiczne, było niezbędnym czynnikiem w
historii rozwoju Życia, w tym ludzkości. Dokładne opisanie mechanizmu
jest dość złożone i nie będzie przedmiotem niniejszej prezentacji. Nie
zaprezentuję również systemu filozoficzno-etycznego i wychowawczego,
który powstał jako następstwo rozwiązania problemu. To co chciałbym
tutaj zaprezentować to przedsięwzięcie naukowo-biznesowe, które:

  1. pozwoli chociaż pewnej grupie ludzi uwolnić się od konsekwencji przemocy psychicznej, której doznali w dzieciństwie,
  2. zweryfikuje tezę główną metody metody wychowawczej, której wdrożenie – według mnie – powinno uwolnić następne pokolenia od patologicznej dziecięcej traumy i jej konsekwencji.

Tezę główną całej mojej teorii stanowi fakt, iż jakikolwiek zakaz,
którego rodzic dopuści się w stosunku do dziecka jest przemocą w
stosunku do dziecka i staje się zródłem pierwotnej traumy, którą nazywam
wirusem umysłu. Filozoficznie rzecz ujmując wirus umysłu powoduje, że
prawda i fałsz zostają zamienione miejscami a życie dorastającego
człowieka powoli staje się hipnotyczną iluzją.

Konsekwencjami dziecięcej traumy są brak poczucia własnej wartości,
niewiara we własne siły, a w konsekwencji niestabilność emocjonalna.
Wymienione czynniki stają się przyczynami psychopatologii oraz zródłem
działań autodestrukcyjnych, z których na co dzień nie zdajemy sobie
sprawy. Ponieważ psychika (psyche) ma swoje ścisłe odbicie w sferze
biologii (soma) więc zburzenia psychiczne powodują zaburzenia zdrowia
fizycznego osobnika. Najbardziej wyrafinowanymi fizycznymi przejawami
autoagresji są choroby centralnego układu nerwowego, choroby systemu
immunologicznego oraz wszelkie inne choroby nowotworowe. Według mojej
hipotezy również wszystkie inne choroby, w tym tzw. choroby wieku
dziecięcego są śladami przemocy, której doznawali nasi przodkowie,
śladami zapisanymi aż w naszym genomie lub ujawniającymi się w
pierwszych fazach istnienia pod wpływem silnych bodżców.

Najprostszą metodą uwolnienia się od działania wirusa umysłu byłoby
pozbycie się go. Trudno jest jednak tego dokonać gdyż zakaz, który
inicjuje działanie wirusa jest chroniony jest przez kulturę pod postacią
seksualnego tabu akceptowanego przez całą cywilizację, a nawet więcej. A
nawet jeżeli zakaz zostanie pokonany przez nowe pokolenie i wirus
przestanie działać to pozostaje cała rzesza ludzi już dotkniętych jego
działaniem. Ponieważ wszelkie dolegliwości powodują obniżenie jakości
życia każdego osobnika dotkniętego działaniem wirusa, więc jakiekolwiek
działanie poprawiające samopoczucie jednostki jest wskazane.

Mój pomysł do tego właśnie się sprowadza a sprowadza się do spowolnienia
lub wręcz do powstrzymania procesu autodestrukcji osobniczej przez
dostarczenie człowiekowi wiedzy o tym co jest przyczyną jego
dolegliwości. Dostarczenie wiedzy jest początkiem procesu przemiany
psychiki osobniczej, która – odpowiednio stymulowana – może doprowadzić
do dezintegracji pozytywnej i całkowitego wyeliminowania wirusa z umysłu
człowieka. Jak przekonałem się (na własnym przykładzie) proces jest
przyśpieszany jeżeli umysł człowieka znajduje się w stanie głębokiej
relaksacji lub nawet hipnozy (autohipnozy) gdy emocje zakłócające proces
są zredukowane do minimum.

Dlatego w moim biznesie chcę zastosować wsparcie technologiczne w
postaci urządzenia służącego do relaksacji i równoważenia umysłu. Przed
rozpowszechnieniem urządzenie było testowane w amerykańskich ośrodkach
zajmujących się chorobą Alzheimera, stwardnieniem rozsianym, autyzmem; w
ośrodkach penitencjarnych oraz wśród weteranów wojennych zajmujących się
łagodzenie skutków stressu pourazowego. Ja chcę to wykorzystać do
wspomagania rehabilitacji ludzi z zespołem traumatycznego stressu
pochodzącego z wieku dziecięcego wykorzystując wiedzę, którą nabyłem w
czasie gdy sam borykałem się ze skutkami stressu wywołanego nieświadomą
przemocą psychiczną w rodzinie.

LeoTar




Data: Thu, 12 May 2016 06:45:32 +0200
Nadawca: LeoTar <LeoTar@wp.pl>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

Jakub A. Krzewicki pisze:
> W dniu środa, 11 maja 2016 21:45:42 UTC+2 użytkownik LeoTar napisał:

>> Tezę główną całej mojej teorii stanowi fakt, iż jakikolwiek zakaz,
>> którego rodzic dopuści się w stosunku do dziecka jest przemocą w
>> stosunku do dziecka i staje się zródłem pierwotnej traumy, którą
>> nazywam wirusem umysłu. Filozoficznie rzecz ujmując wirus umysłu
>> powoduje, że prawda i fałsz zostają zamienione miejscami a życie
>> dorastającego człowieka powoli staje się hipnotyczną iluzją.

> Niestety całkowity brak zakazów jest niemożliwy. Dziecko nie może
> bawić się zapałkami, bo przypadkiem podpali dom, ani też pistoletem
> tatusia, zwłaszcza nabitym, a to gdyż może niechcący kogoś
> zastrzelić. Wszędzie, gdzie dziecko może wejść w naprawdę poważną
> szkodę i spowodować katastrofę, zakazy są racjonalne. Oczywiście nie
> można porównywać zakazów racjonalnych z zakazami z dupy wziętymi np.
> czytania niektórych książek, uprawiania sportów, przynależności do
> kółek zainteresowań, samodzielnych poszukiwań religijnych,


Zakaz, o których piszę nazwałbym ogólnie rodzicielskim zakazem
zdobywania - przez dziecko - wiedzy egzystencjalnej, wiedzy niezbędnej
do do dokonywania życiowych wyborów i podejmowania życiowych decyzji.
Przede wszystkim wiedzy o tym jaki charakter mają mieć relacje między
kobietą a mężczyzną i jaka ma być pozycja dziecka w rodzinie.
Obowiązkiem rodziców jest przekazanie dziecku wiedzy o tym jaka jest ich
rola w tym procesie przygotowawczym (wychowawczym) i jak mają tę rolę
wypełniać by w żaden sposób nie ograniczyć dziecku jego wolności, stanu
w którym się urodziło.

Rodzicielskie zakazy, które mają zapobiec uczestniczeniu przez dziecko w
sytuacjach ryzykownych, o których Ty piszesz są już tylko skutkami tego
pierwotnego, egzystencjalnego zakazu, którego rodzice dopuszczają się w
stosunku do dziecka. Chęć uczestniczenia przez dziecko w takich
sytuacjach to z jednej strony chęć poznania nowego a z drugiej dziecięca
obstrukcja na zakaz pierwotny, który wcześniej nieświadomi rodzice
zaaplikowali poszukującemu dziecku. Rodzice są dla dziecka pierwszymi i
najważniejszymi wzorami zachowań, których dziecko pilnie obserwuje,
naśladuje i pod których zaufaną osłoną chce doświadczać świata,
wszystkiego czego doświadczają jego rodzice.

Ponieważ każde pierwsze doświadczenie staje się wzorcem na przyszłość
więc powinno to być doświadczenie doskonałe odebrane od zaufanych
mistrzów (nauczycieli). Tymi pierwszymi są właśnie rodzice i to wśród
nich dziecko powinno zaspokajać swą poznawczą ciekawość. To, że dzieci
zaczynają samodzielnie swoje, mniej lub bardziej udane poszukiwania jest
tylko skutkiem faktu niedoświadczenia wszystkiego z rodzicami. Jest to
również sprzeciw na ograniczone zaufanie rodziców w stosunku do dziecka
i niepełne okazywanie dzieciom prawdy o swoim (rodziców) życiu. Bo w
prostej, nieskażonej jeszcze logice dziecka nie ma miejsca na półprawdę
lub niedomówienie. Jeżeli dziecięca obserwacja zachowań rodziców
wykazuje sprzeczność z tym co nakazują oni dzieciom to podświadomie
odbiera to jako fałsz, obłudę, rodzicielskie kłamstwo. Sprzeciwia się
ale równocześnie samo zaczyna działać w taki właśnie sposób, którego
nauczyło się od rodziców. Przejmuje od rodziców wirusa umysłu czyli
zamienia prawdę z fałszem i na tym zaczyna budować swój świat.
Samoobrona dziecka przed tą deprawacją przez rodziców trwa bardzo długo
ale w końcu dziecko fizycznie uzależnione od rodziców ulega i
podporządkowuje się im.


> korzystania z forów internetowych czy w późniejszym czasie
> samodzielnego wyboru chłopaka/dziewczyny (nie licząc partnerów z
> ewidentnej patologii kryminogennej), ponieważ dziecko musi się w
> sposób jak najmniej zależny od rodziców kształcić w tym do czego ma
> talent, zdobywać niezbędne informacje o świecie i nauczyć dokonywać
> własnych, sensownych wyborów, jednakże jakieś minimum nieuciążliwych
> ale koniecznych zakazów musi być.


Bzdury opowiadacie Jakubie. Widać, że nie zajmujecie się dziećmi. ;-)


> Nawet gestaltyści, których sposoby wychowania popieram - tego akurat
> nie negują. Podchodzić do dziecka jak do dorosłego, to nie znaczy
> pozwalać mu na wszystko, ale nie zakazywać mu takich działań, które
> mają sens pozytywny w odniesieniu do jego wejścia w świat i zwyczaje
> dorosłego człowieka. Jeśli od niego coś wymagamy, to należy mu dać
> głos (powiedzenie "dzieci i ryby głosu nie mają" pedagogiki
> klasycznej jest idiotyczne), ale także uczyć go wyrażać ten głos z
> sensem i w sposób zrozumiały, żeby nie był to w działaniu, mowie i
> umyśle bełkot.


Z jednej strony niby nie zgadzasz się z klasyczną, "czarną pedagogiką"
polegającą na nakazach, zakazach, ograniczaniu wolności dziecka, że o
biciu nie wspomnę, a z drugiej puszczasz oko do tradycji. Stoisz
okrakiem nad strumykiem, który przybiera by w końcu zmusić Cię do
zdecydowania się który brzeg wybierzesz. Dziecko należy traktować po
partnersku, tak jak dorosłego, którego, zgodnie z przykazaniem, należy
traktować tak jak chciałbym by mnie ten drugi człowiek mnie traktował. A
więc z szacunkiem, zaufaniem, bez oszukiwania lub pozostawiania czegoś w
zawieszeniu, i po partnersku. To są podstawowe treści, których poszukują
mistrzowie duchowi Wschodu i Zachodu. Poświęcają na to całe życie żyjąc
w samotności, a więc de facto nie mając okazji przekonać się naprawdę na
czym polegają i w czym przejawiają się szacunek, zaufanie i ich
zwieńczenie, czyli miłość między ludżmi.

LeoTar




Data: Thu, 12 May 2016 15:16:17 +0200
Nadawca: LeoTar <LeoTar@wp.pl>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia,pl.sci.medycyna,pl.sci.biologia

Yerine Ictimai pisze:
> Kviat <kviat@NIE_DLA_SPAMUneostrada.pl> Wrote in message:

>> W dniu 2016-05-11 o 21:45, LeoTar pisze:

>>> Po wielu latach prac nad przemocą w rodzinie

> Przemoc PSYCHICZNA jest nieporównywalnie gorszą formą przemocy niż
> tylko fizyczna agresja...
> Każdy psychiatra powie Ci jak straszliwe CIERPIENIA wywołują potem
> urazy psychiczne po czyichś atakach o charakterze psychicznym
> i/lub perfidnym
>
> LOBBY KOBIECE/feministyczne jakby trochę o tym zapomina, albo
> chce zapominać - jako że w PSYCHICZNEJ AGRESJI kobiety akurat są
> MISTRZYNIAMI!!!!!!


Nie ulega chyba wątpliwości, że wszelka przemoc jest destrukcyjna.
Stosując przemoc fizyczna można człowieka zabić ale identyczne efekty
można uzyskać posługując się przemocą psychiczną. Jak słusznie
napisałeś/łaś przemoc psychiczna jest nawet gorsza bo naraża ofiarę na
tortury psychiczne, których zródło na dodatek trudno jest
zidentyfikować. Piszę o tym od lat i wyrażam identyczną do Twojej
opinię, że kobiety są mistrzyniami w stosowaniu przemocy psychicznej. Co
więcej przemoc psychiczna jest stosowana przez kobiety powszechnie,
chociaż nieświadomie służy chwalebnemu celowi, którym jest
paradoksalnie... całkowite wyzwolenie ludzi od wszelkich form przemocy,
równie tej najdotkliwszej, psychicznej.

Wyjaśnienie tego paradoksu przemocy jest pozornie dość skomplikowane tak
jak zawiła i pokrętna (pokręcona) jest psychika kobiety ale gdy raz
uchwyci się koniec nitki to posługując się li tylko logiką, ale
konsekwentnie, aż do bólu można dotrzeć do samego jądra, do praprzyczyny
przemocy, którą jest zakaz narzucony formom żywym przez nieświadomego
Stwórcę, a cała spirala przemocy służyć ma odtworzeniu wszystkich
meandrów manipulacji, które służą dziecku do... osłonięcia swoich
rodziców, których ono kocha pomimo tego, że je krzywdzą. A szczególnie
dotkliwie krzywdzą je matki wobec nieświadomych ojców uzależnionych (a
więc podporządkowanych) od kobiecego seksu.

Celem wszystkich moich wywodów jest pokazanie drogi wyzwolenia kobiet i
mężczyzn od wszechobecnej przemocy; drogi dla większości nie do
zaakceptowania - przynajmniej w pierwszej chwili. Jeżeli jednak ludzkość
nie zdecyduje się wkroczyć na tą drogę to nasz gatunek zginie wskutek
narastających patologii: psychicznych, biologicznych i społecznych,
które są konsekwencjami pierwotnego zakazu. Zakazu, który jest wirusem
umysłu usadowionym na najniższym (najgłębszym) poziomie oprogramowania
systemowego człowieka. Wirus ten zamienia Prawdę na Fałsz (i odwrotnie
Fałsz z Prawdą) i staje się agentem degenerującym wszystkie osobniki
niczym wirus rozprzestrzeniający się w sieciach komputerowych. Według
mnie został zidentyfikowany ale uwolnienie całej ludzkiej sieci od niego
wymaga złamania kulturowego tabu seksualnego, tabu, które sprzyjało
doskonaleniu się ludzi kierując ich również coraz bardziej ku
biologicznej zagładzie. Wybór należy do nas.

LeoTar




Data: Fri, 13 May 2016 18:35:54 +0200
Nadawca: LeoTar <LeoTar@wp.pl>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

Jakub A. Krzewicki pisze:
> W dniu czwartek, 12 maja 2016 06:45:35 UTC+2 użytkownik LeoTar napisał:

>> Ponieważ każde pierwsze doświadczenie staje się wzorcem na przyszłość
>> więc powinno to być doświadczenie doskonałe odebrane od zaufanych
>> mistrzów (nauczycieli). Tymi pierwszymi są właśnie rodzice i to wśród
>> nich dziecko powinno zaspokajać swą poznawczą ciekawość. To, że dzieci
>> zaczynają samodzielnie swoje, mniej lub bardziej udane poszukiwania jest
>> tylko skutkiem faktu niedoświadczenia wszystkiego z rodzicami.

> Wręcz odwrotnie - jak najmniej rodziców w wychowaniu dziecka.


I wypuścisz w świat człowieka pozbawionego wszelkich emocji i wzorców
zachowań emocjonalnych, niezdolnego do empatii i tworzenia stabilnych
relacji emocjonalnych z innymi ludzmi, nieufnego egoistę używającego
wszelkich możliwych środków do tego by przetrwać w świecie jemu
podobnych uczestników "wyścigu szczurów"...

Czy o takim nowym człowieku marzysz? Bo według mnie rodzina powinna
nauczyć dziecko jak tworzyć stabilne więzi z drugim człowiekiem, z
partnerem/ką płci przeciwnej. Więzi oparte na zaufaniu i szacunku; bez
takich więzi nie ma trwałej rodziny a bez trwałej rodziny gatunek nasz
nie przetrwa.


> I jak najmniej państwa.
>
> Klasyczną szkołę ograniczyć do pierwszych trzech klas 3R (czytanie,
> pisanie, arytmetyka) + przyroda, zaś następne elementy szkolnictwa
> zorganizować według podobnych kryteriów, jak się klasycznie organizuje szkoły
> wyższe, czyli zestawy kursów przedmiotowych profilowych z wykładami, grupą
> ćwiczeniową i kołem naukowym, gdzie jest obowiązkowy przedmiot "major"
> i wybrane kursy opcjonalne przedmiotów "minors" do zaliczenia roku.
> Minimum tyle-a-tyle (niewygórowane) i prawo do brania nadobowiązkowych,
> jak się chce. Żeby dostać się do następnego etapu w danym profilu obowiązuje
> zaliczenie bezwzględne pewnego zestawu kilku przedmiotów, plus do wyboru
> dodatkowe. Ten system się sprawdza. Z tym, że w szczeblach poniżej wyższego ma
> prawo być również opcja terminowania zawodowego w wybranym cechu rzemieślniczym
> albo w zawodzie technicznym. I tutaj również można sobie wybrać, do kogo się
> idzie - plus przedmioty ogólne zwłaszcza ścisłe w celu przyszłej możliwości
> uzupełnienia zawodowej ścieżki dydaktycznej wyższym wykształceniem
> politechniczno-inżynieryjnym dla najbardziej zdolnych rzemieślników i techników.
> Każdy kończyć ma edukację na tym, kim chce być.


Szkoła powinna dać podstawy i nauczyć samodzielnego uczenia się. W tym
co napisałeś jest wiele elementów realizujących ten właśnie cel.


> Państwo jako "stróż nocny" i rodzice jako "stróże nocni".
>
> Jak najwięcej oddolnej działalności socjalnej - biblioteki, kursy i koła
> naukowe, kluby sportowe, dojo, kluby hobbystyczne, fora internetowe,
> ośrodki medytacji, zaś na tę pozostałą ilość czasu, które dziecko nie wydatkuje
> na samodzielną pracę, naukę i hobby - nawet kina, kawiarnie, fast-foody,
> teatrzyki, kabarety i tancbudy byle na odpowiednim poziomie! Integracja pozioma
> grupowa z rówieśnikami, tymi którzy odpowiadają poglądowi, zainteresowaniom
> i ścieżce dydaktycznej dziecka!


To jest dobre na etapie "odrywania" młodego pokolenia od zatęchłej
tradycji, która nie dopuszcza edukacji seksualnej od kołyski. To jest
dobre na etapie przejściowym od "starego" i zakłamanego do "nowego"
pozbawionego tajemnic i zahamowań seksualnych, które są przeszkodą w
realizacji wychowania seksualnego i inicjacji seksualnej według mojego
modelu.


> Mono-autorytet wrogiem rozwoju genialnego dziecka, podcina mu skrzydła zamiast
> przygotowywać go do lotu, kiedy będzie stopniowo dorastało.
>
> Tak jak monopol wrogiem gospodarki, monoteizm/monolatria wrogiem religii,
> a monopartia wrogiem organizacji społecznej na poziomie państwowym. Dopóki
> państwo i rodzice, czyli autorytety będą odgrywać główną rolę w wychowaniu
> młodzieży, dopóty nie wychowa się młodzieży naprawdę demokratycznej, a kraj
> będzie nie-przemysłowy, ani nawet nie-postindustrialny tylko upadnie
> do poziomu zacofanego low-tech preindustrialnego, premodernistycznego kraju
> rolniczego, dmuchanego tam gdzie kończą się plecy przez inne państwa oraz
> rządzonego przez autorytarny dyktat.


To zależy od tego czy autorytet zdaje sobie sprawę z roli jaką ma
odegrać w życiu młodego człowieka. Jeżeli celem autorytetu jest
dowartościowanie samego siebie przez uzyskanie dlań wymuszonego
(autorytarnego) podziwu ze strony uczącego się to wówczas mamy rezultat
o którym Ty piszesz. Jeżeli natomiast autorytet jest skromnym, choć dla
ucznia wszystkowiedzącym, życzliwym i oddanym uczniowi nauczycielem,
którego celem jest tylko przekazanie posiadanej wiedzy, to osiągamy coś,
czego Ty nie potrafisz dostrzec w swojej diagnozie. Jesteś na jedno oko
ślepy Jakubie. ;-)

LeoTar

 
Świat według LeoTar'a
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego