Stwórca (Bóg) i Kobieta. - Rok 2016

Przejdź do treści

Menu główne:

Stwórca (Bóg) i Kobieta.

Zima 2015/16
Data: Thu, 18 Feb 2016 20:51:01 +0100
Nadawca: LeoTar <LeoTar@yahoo.com>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia, pl.soc.religia

Czy kobiety dlatego wierzą w osobowego Boga istniejącego poza
Człowiekiem że mogą się wyspowiadać i uwolnić swoje sumienie od bagażu
krzywd, które wyrządzają dzieciom i swoim partnerom? Krzywd, z których
podświadomie zdają sobie sprawę.

Czyż nie dlatego właśnie, że brakuje im poczucia własnej wartości nie są
w stanie przyjąć odpowiedzialności za własne czyny na własne sumienie i
unikają samodzielnego rozliczenia się przed tym sędzią najwyższym, przed
samym sobą?

LeoTar




Data: Thu, 18 Feb 2016 21:10:16 +0100
Nadawca: LeoTar <LeoTar@yahoo.com>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia, pl.soc.religia

pinokio pisze:
> W dniu 18.02.2016 o 20:51, LeoTar pisze:

>> Człowiekiem że mogą się wyspowiadać i uwolnić swoje sumienie od
>> bagażu krzywd, które wyrządzają dzieciom i swoim partnerom? Krzywd,
>> z których

> Czy każda wyrządza krzywdę?

Tak, każda wyrządza krzywdę chcąc się uwolnić od poczucia niższości i
poczucia winy, w które została wepchnięta przez swoją matkę (patrz
akapit niżej). A chcąc się uwolnić od tego swojego wrednego samopoczucia
wylewa wszelkie trucizny z własnej podświadomości na dziecko i partnera
posługując się perfidnie seksem. Oczywiście nie jej to wina, że została
skrzywdzona przez jej nieświadomych rodziców, ale jest rozsiewczynią
zakamuflowanej przemocy psychicznej.


> Ty byś chciał żeby wyrządzała bzykając swoje dzieci.

Wyrządza dziecku krzywdę nie bzykając się z nim. Uzależnia dziecko od
siebie: syna - wykorzystując seks, a córkę - poniżając i wpajając jej
poczucie winy. A jakiekolwiek uzależnienie dziecka przez rodzica jest
aktywnością pedofilską tego ostatniego. Kobiety-matki w wydaniu obecnym
(bez wychowania seksualnego i inicjacji seksualnej w rodzinie) to
powszechnie ukrywające się pedofilki.

A poza tym to mógłbyś się nie zniżać do "poziomu" globa. Chyba żeś Ty
glob w przebraniu.

LeoTar




Data: Thu, 18 Feb 2016 21:24:42 +0100
Nadawca: LeoTar <LeoTar@yahoo.com>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia, pl.soc.religia

pinokio pisze:
> W dniu 18.02.2016 o 21:10, LeoTar pisze:

>> posługując się perfidnie seksem.

> Nie posługuje się seksem, ty byś chciał by się posługiwała

Rżniesz głupa czy o drogę pytasz? Nie chodzi o to by nie wyeliminować
życie seksualne ale o to by seksualność nie była narzędziem do
podporządkowywania sobie drugiego człowieka w celu wykorzystania go.
Seks partnerski ma być radością, fizycznym przypieczętowaniem zaufania i
szacunku, czyli tzw. miłości panującej między dwojgiem ludzi a nie
narzędziem do poniżania i manipulowania poczuciem winy partnera w celu
podporządkowania go sobie.


>> Wyrządza dziecku krzywdę nie bzykając się z nim

> biedne skrzywdzone dziecko, które nie zostało wykorzystane seksualnie

Argument nie do pobicia albo... cierpisz na kompletny brak wyobraźni
wynikający z braku doświadczenia i ograniczonej spostrzegawczości.

LeoTar




Data: Thu, 18 Feb 2016 21:30:06 +0100
Nadawca: LeoTar <LeoTar@yahoo.com>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia, pl.soc.religia

pinokio pisze:
> W dniu 18.02.2016 o 21:24, LeoTar pisze:

>> szacunku, czyli tzw. miłości panującej między dwojgiem ludzi a nie

> trojgiem?

Mylisz inicjację seksualną z normalnymi, codziennymi relacjami rodziców
dziecka między sobą.


>> Argument nie do pobicia albo... cierpisz na kompletny brak wyobraźni
>> wynikający z braku doświadczenia i ograniczonej spostrzegawczości.

> a ty cierpisz na chorą wyobraźnię

Czyli jednak trafiłem... ;-)

LeoTar




Data: Thu, 18 Feb 2016 21:37:44 +0100
Nadawca: CookieM <tomek@do.not.spam>
Firma/Organizacja: Telekomunikacja Polska
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia, pl.soc.religia

W dniu 18.02.2016 o 21:10, LeoTar pisze:
> pinokio pisze:
>> W dniu 18.02.2016 o 20:51, LeoTar pisze:

>>> Człowiekiem że mogą się wyspowiadać i uwolnić swoje sumienie od
>>> bagażu krzywd, które wyrządzają dzieciom i swoim partnerom? Krzywd,
>>> z których

>> Czy każda wyrządza krzywdę?

> Tak, każda wyrządza krzywdę chcąc się uwolnić od poczucia niższości i
> poczucia winy, w które została wepchnięta przez swoją matkę (patrz
> akapit niżej). A chcąc się uwolnić od tego swojego wrednego samopoczucia
> wylewa wszelkie trucizny z własnej podświadomości na dziecko i partnera
> posługując się perfidnie seksem. Oczywiście nie jej to wina, że została
> skrzywdzona przez jej nieświadomych rodziców, ale jest rozsiewczynią
> zakamuflowanej przemocy psychicznej.


>> Ty byś chciał żeby wyrządzała bzykając swoje dzieci.

> Wyrządza dziecku krzywdę nie bzykając się z nim. Uzależnia dziecko od
> siebie: syna - wykorzystując seks, a córkę - poniżając i wpajając jej
> poczucie winy. A jakiekolwiek uzależnienie dziecka przez rodzica jest
> aktywnością pedofilską tego ostatniego. Kobiety-matki w wydaniu obecnym
> (bez wychowania seksualnego i inicjacji seksualnej w rodzinie) to
> powszechnie ukrywające się pedofilki.
>
> A poza tym to mógłbyś się nie zniżać do "poziomu" globa. Chyba żeś Ty
> glob w przebraniu.

Kolejny cwel-manipulant. Dużo mówi o nim wpis o czyśćcu. Może czarny?

CookieM





Data: Fri, 19 Feb 2016 09:47:33 +0100
Nadawca: LeoTar <LeoTar@yahoo.com>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia,pl.soc.religia

gierard pisze:
> W dniu 2016-02-18 o 21:10, LeoTar pisze:

>> Wyrządza dziecku krzywdę nie bzykając się z nim. Uzależnia dziecko od
>> siebie: syna - wykorzystując seks, a córkę - poniżając i wpajając jej
>> poczucie winy. A jakiekolwiek uzależnienie dziecka przez rodzica jest
>> aktywnością pedofilską tego ostatniego. Kobiety-matki w wydaniu obecnym
>> (bez wychowania seksualnego i inicjacji seksualnej w rodzinie) to
>> powszechnie ukrywające się pedofilki.

> He. Stara prawda, że mamusie lubią bardziej synków a tatusiowie
> córeczki:) Kilkanaście procent tatusiów i córeczek się lubi nadmiernie.:)
> Człowiek to ZWIERZĘ seksualne i uwielbia się bzykać z czym popadnie,
> nawet z mamusią, tatusiem, siostrzyczką lub owieczką.
> Jak ktoś twierdzi, że jest inaczej to jest po prostu zakłamany bo się
> wypiera własnych reakcji.

Seks jest narzędziem, nie celem samym w sobie.


> Ale. Te zakazy dotyczące seksualności nie wzięły się znikąd. Nawet
> obecnie, przy nowoczesnej(?) medycynie, jeśli się chce dożyć starości w
> zdrowiu lepiej zachować wstrzemięźliwość seksualną i nie jebać się z kim
> popadnie.:)

Bo seks w dotychczas obowiązującym wydaniu (zakazowym) jest przemocą
psychiczną a więc musi powodować szybszą degenerację umysłu człowieka,
szczególnie mężczyzny, który jest przez kobietę wykorzystywany
seksualnie. zauważ, że to zazwyczaj babki przeżywają dziadków. Bywają
oczywiście wyjątki, ale jak to mówią: wyjątki potwierdzają regułę, a tą
regułą jest dominacja seksualna kobiety z powodu braku poczucia własnej
wartości występującego u mężczyzny, który cierpi na brak poczucia
własnej wartości z powodu nierozwiązanego kompleksu Edypa.

LeoTar




Data: Sun, 28 Feb 2016 22:25:20 +0100
Nadawca: LeoTar <LeoTar@yahoo.com>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.soc.religia

W dniu 2016-02-28 o 11:07, Trybun pisze:
> W dniu 2016-02-18 o 20:51, LeoTar pisze:

>> Czy kobiety dlatego wierzą w osobowego Boga istniejącego poza
>> Człowiekiem że mogą się wyspowiadać i uwolnić swoje sumienie od bagażu
>> krzywd, które wyrządzają dzieciom i swoim partnerom? Krzywd, z których
>> podświadomie zdają sobie sprawę.
>>
>> Czyż nie dlatego właśnie, że brakuje im poczucia własnej wartości nie
>> są w stanie przyjąć odpowiedzialności za własne czyny na własne
>> sumienie i unikają samodzielnego rozliczenia się przed tym sędzią
>> najwyższym, przed samym sobą?

> Dokładnie te same pytania można kierować i do facetów. Powiedziałbym że
> nawet częściej bywają zasadne. Baba z fiołem na punkcie religii to pikuś
> w porównaniu z nawiedzonym facetem.

Ani myślę nie zgodzić się z Tobą co do religijności kobiet i mężczyzn.
Co więcej pokuszę się o wyjaśnienie dlaczego tak się dzieje, że kobiety
znacznie częściej od mężczyzn bywają niewierzącymi pomimo stwarzania
pozorów głębokiej religijności. Wyjaśnienie tego paradoksalnego
zachowania kobiet tkwi w ich pragmatyzmie, bardziej przyziemnym
podejściu do życia oraz świadomości uczestniczenia w tworzeniu nowego
życia. Chociaż, ze względu na obowiązujący od praczasów zakazowy model
wychowania dziecka, obie płci cierpią na brak poczucia własnej wartości
to jednak w momencie pojawienia się potomka kobieta przejmowała główny
ciężar zabezpieczenia dziecka (nie wnikając w egoistyczne cele jej
poświęcania się o czym już pisałem na moim blogu).

Ta zależność ukształtowała strukturę i model wychowania dziecka w
rodzinie a także społeczne otoczenie rodziny, w którym to modelu
mężczyźnie przypadła rola tego, który ma upolować jelenia do wyżywienia
rodziny i zabezpieczyć rodzinę (rod, klan, plemię, naród) przed wrogiem
zewnętrznym. Kobieta zapewniła sobie rolę tej, która jelenia dzieliła
między członków rodziny i - dzięki większej wrażliwości - zajęła się
kształtowaniem relacji i przepływu informacji między członkami rodziny.
Niestety, wskutek braku poczucia własnej wartości i braku zaufania w
stosunku do jej męskiego partnera (szczerze mówiąc miała ku temu powody,
bo przez dług czas był mężczyzna nieodpowiedzialny również ze względu na
brak poczucia własnej wartości) po trosze chciała, a po trosze została
zmuszona do zajęcia pozycji dominującej w wewnętrznej strukturze rodziny.

I tak się to toczy pomimo powolnych zmian świadomości zarówno kobiet jak
i mężczyzn. Kobieta na swój wewnętrzny użytek nie musi się odwoływać do
Stwórcy by ją uwolnił od brzemienia odpowiedzialności za decyzje i czyny
nie zawsze trafione, gdyż "sprzedaje" tę odpowiedzialność swemu
partnerowi zmuszając go do przyjęcia tej odpowiedzialności za pomocą
manipulacji jego podświadomością, jego poczuciem winy. A on, postawiony
pod mur z przekonaniem, że nie ma wyboru, przyjmuje tę odpowiedzialność
za jej decyzje. W ten sposób ona pozbyła się odpowiedzialności a on
pozostał z ręką w nocniku; nie może jednak żyć z tym poczuciem
odpowiedzialności więc odwołuje się do bytu urojonego, czyli Boga, by
ten zdjął z niego ten ciężar. A ponieważ wszystkie związki
kobieta-mężczyzna obarczone dziećmi są związkami toksycznymi, w których
zdecydowanej większości dominują kobiety, więc i tym samym jest więcej
mężczyzn odwołujących się do "instancji od nich wyższej" czyli do Boga,
aby uwolnić się od ciężaru nietrafionych decyzji podjętych przez
kobiety, które przeniosły odpowiedzialność na barki mężczyzn.

Wielu mężczyzn próbuje sobie samodzielnie poradzić z przemocą, która ich
spotyka ale tylko niewielu radzi sobie z nią do końca. Ci, którym się to
nie udaje obwiniają siebie za niepowodzenia rodzinne dokonując tym samym
autoagresji, której następstwem są autodestrukcyjne działania: nałogi
(alkohol, papierosy, narkotyki), choroby somatyczne, znacznie
popularniejsze niż wśród kobiet choroby serca w tym zawały serca,
pracoholizm czyli ucieczka przed rzeczywistością i przekonanie, że
dodatkowa porcja pieniędzy uratuje rozpadający się związek z kobietą-heterą.

LeoTar




Data: Sun, 28 Feb 2016 22:40:42 +0100
Nadawca: LeoTar <LeoTar@yahoo.com>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.soc.religia

W dniu 2016-02-28 o 21:43, d4r3qomg pisze:

>> Czy kobiety dlatego wierzą w osobowego Boga istniejącego poza
>> Człowiekiem że mogą się wyspowiadać i uwolnić swoje sumienie od
>> bagażu krzywd, które wyrządzają dzieciom i swoim partnerom? Krzywd,
>> z których podświadomie zdają sobie sprawę.
>>
>> Czyż nie dlatego właśnie, że brakuje im poczucia własnej wartości
>> nie są w stanie przyjąć odpowiedzialności za własne czyny na własne
>> sumienie i unikają samodzielnego rozliczenia się przed tym sędzią
>> najwyższym, przed samym sobą?

> Kobieta została ogołocona ze swych atrybutów w żydowskiej biblii, nie
> tylko z atrybutów tj, macierzyństwo ale również z godności. Adam bez
> kobiety mógł zostać jedynie onanistą i nigdy nie zapełnił by ziemi
> potomstwem. Tu widać jak żydostwo zmanipulowało umysłami wszystkich,
> do dziś sie wierzy ze Adam był pierwszy. Ciekawe czy zwierzęta też
> były męskiej płci, he


A mnie się wydaje, że mężczyzna tylko pozornie ograbił kobietę kobiety
z godności. Nie doceniasz siły seksualnego oddziaływania na mężczyznę,
jej zdolności manipulowania jego poczuciem własnej wartości. Nie
dostrzegasz również tego, że brak poczucia własnej wartości nie został
kobiecie narzucony przez mężczyznę lecz przez system wychowawczy, który
nie pozwalał córce na emocjonalne zrównanie się z matką. Nie zarzucaj
mężczyznom, że chcą tyko kobietę poniżać - spójrz na Marię wyniesioną do
roli Królowej Polski. Tego dokonał katolicyzm, który tak kobiety rzekomo
poniża. Gdzie tkwi prawda o relacjach kobiet z mężczyznami i czy nie
lepiej zająć się odszukaniem Przyczyny tej damsko-męskiej wrogości
zamiast licytować się na to, kto komu bardziej dołożył?

Czy nie jest ważniejszym stworzenie mechanizmu, dzięki któremu ani
kobiety ani mężczyźni nie będą cierpieć z powodu braku poczucia własnej
wartości i braku zaufania, które jest zarzewiem wszelkiej dążności do
zdominowania drugiego człowieka, do podporządkowania go sobie, do
sprawowania władzy i posiadania. Czyż "wyścig szczurów" nie jest
konsekwencją tego, że czujemy się gorsi od kogoś z przeszłości, kto nie
umożliwił nam poznania Stwórcy i aktu stworzenia?

LeoTar




Data: Mon, 29 Feb 2016 17:17:48 +0100
Nadawca: LeoTar <LeoTar@yahoo.com>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.soc.religia,pl.sci.psychologia

W dniu 2016-02-29 o 12:47, Trybun pisze:
> W dniu 2016-02-29 o 11:10, LeoTar pisze:
>> W dniu 2016-02-28 o 11:07, Trybun pisze:
>>> W dniu 2016-02-18 o 20:51, LeoTar pisze:

>>>> Czy kobiety dlatego wierzą w osobowego Boga istniejącego poza
>>>> Człowiekiem że mogą się wyspowiadać i uwolnić swoje sumienie od bagażu
>>>> krzywd, które wyrządzają dzieciom i swoim partnerom? Krzywd, z których
>>>> podświadomie zdają sobie sprawę.
>>>>
>>>> Czyż nie dlatego właśnie, że brakuje im poczucia własnej wartości nie
>>>> są w stanie przyjąć odpowiedzialności za własne czyny na własne
>>>> sumienie i unikają samodzielnego rozliczenia się przed tym sędzią
>>>> najwyższym, przed samym sobą?

>>> Dokładnie te same pytania można kierować i do facetów. Powiedziałbym że
>>> nawet częściej bywają zasadne. Baba z fiołem na punkcie religii to pikuś
>>> w porównaniu z nawiedzonym facetem.

>> Ani myślę nie zgodzić się z Tobą co do religijności kobiet i mężczyzn.
>> Co więcej pokuszę się o wyjaśnienie dlaczego tak się dzieje, że
>> kobiety znacznie częściej od mężczyzn bywają niewierzącymi pomimo
>> stwarzania pozorów głębokiej religijności. Wyjaśnienie tego
>> paradoksalnego zachowania kobiet tkwi w ich pragmatyzmie, bardziej
>> przyziemnym podejściu do życia oraz świadomości uczestniczenia w
>> tworzeniu nowego życia. Chociaż, ze względu na obowiązujący od
>> praczasów zakazowy model wychowania dziecka, obie płci cierpią na brak
>> poczucia własnej wartości to jednak w momencie pojawienia się potomka
>> kobieta przejmowała główny ciężar zabezpieczenia dziecka (nie wnikając
>> w egoistyczne cele jej poświęcania się o czym już pisałem na moim blogu).
>>
>> Ta zależność ukształtowała strukturę i model wychowania dziecka w
>> rodzinie a także społeczne otoczenie rodziny, w którym to modelu
>> mężczyźnie przypadła rola tego, który ma upolować jelenia do
>> wyżywienia rodziny i zabezpieczyć rodzinę (rod, klan, plemię, naród)
>> przed wrogiem zewnętrznym. Kobieta zapewniła sobie rolę tej, która
>> jelenia dzieliła między członków rodziny i - dzięki większej
>> wrażliwości - zajęła się kształtowaniem relacji i przepływu informacji
>> między członkami rodziny. Niestety, wskutek braku poczucia własnej
>> wartości i braku zaufania w stosunku do jej męskiego partnera
>> (szczerze mówiąc miała ku temu powody, bo przez dług czas był
>> mężczyzna nieodpowiedzialny również ze względu na brak poczucia
>> własnej wartości) po trosze chciała, a po trosze została zmuszona do
>> zajęcia pozycji dominującej w wewnętrznej strukturze rodziny.
>>
>> I tak się to toczy pomimo powolnych zmian świadomości zarówno kobiet
>> jak i mężczyzn. Kobieta na swój wewnętrzny użytek nie musi się
>> odwoływać do Stwórcy by ją uwolnił od brzemienia odpowiedzialności za
>> decyzje i czyny nie zawsze trafione, gdyż "sprzedaje" tę
>> odpowiedzialność swemu partnerowi zmuszając go do przyjęcia tej
>> odpowiedzialności za pomocą manipulacji jego podświadomością, jego
>> poczuciem winy. A on, postawiony pod mur z przekonaniem, że nie ma
>> wyboru, przyjmuje tę odpowiedzialność za jej decyzje. W ten sposób ona
>> pozbyła się odpowiedzialności a on pozostał z ręką w nocniku; nie może
>> jednak żyć z tym poczuciem odpowiedzialności więc odwołuje się do bytu
>> urojonego, czyli Boga, by ten zdjął z niego ten ciężar. A ponieważ
>> wszystkie związki kobieta-mężczyzna obarczone dziećmi są związkami
>> toksycznymi, w których zdecydowanej większości dominują kobiety, więc
>> i tym samym jest więcej mężczyzn odwołujących się do "instancji od
>> nich wyższej" czyli do Boga, aby uwolnić się od ciężaru nietrafionych
>> decyzji podjętych przez kobiety, które przeniosły odpowiedzialność na
>> barki mężczyzn.
>>
>> Wielu mężczyzn próbuje sobie samodzielnie poradzić z przemocą, która
>> ich spotyka ale tylko niewielu radzi sobie z nią do końca. Ci, którym
>> się to nie udaje obwiniają siebie za niepowodzenia rodzinne dokonując
>> tym samym autoagresji, której następstwem są autodestrukcyjne
>> działania: nałogi (alkohol, papierosy, narkotyki), choroby somatyczne,
>> znacznie popularniejsze niż wśród kobiet choroby serca w tym zawały
>> serca, pracoholizm czyli ucieczka przed rzeczywistością i przekonanie,
>> że dodatkowa porcja pieniędzy uratuje rozpadający się związek z
>> kobietą-heterą.

> I ja się nie mogę zgodzić z takim rozumowaniem. Osobiście myślę że płeć
> nie ma znaczenia, jeżeli rzecz rozpatrujemy w kategorii życie w trwałym
> związku (rodzina). Tutaj wszystko na początku związku musi się
> ukształtować. Zarówno jedna jak i druga strona świadomie bądź nie stara
> się uzyskać przewagę. I nawet gdy w dobrej wierze któreś z partnerów o
> silnej osobowości na początku związku zacznie ustępować partnerowi to
> powinien mieć świadomość że później nie ma od tego odwrotu.
> Posłuszeństwo, rozwód, albo otwarta wojna z konsekwencjami trudnymi do
> przewidzenia, to są jedyne możliwe rozwiązania.

Jeżeli jedna ze stron w rodzinie dominuje to znaczy, że jedno jest panem
a drugie niewolnikiem. zadam już po rz któryś pytanie: Czy chciałbyś być
niewolnikiem w związku, który jest pełen miłości, a więc i wolności? Bo
przecież miłość to partnerstwo, a partnerstwo to brak podległości czyli
wolność. Jesteś więc niekonsekwentny i nielogiczny.

Nie zgadzam się również ze stwierdzeniem, że:

"gdy w dobrej wierze któreś z partnerów o silnej osobowości na początku
związku zacznie ustępować partnerowi to powinien mieć świadomość że
później nie ma od tego odwrotu."

Po pierwsze dlatego, że jeśli jeden z partnerów zgadza się dobrowolnie
na to by ten drugi go sobie podporządkował to zgadza się na układ
niewolniczy. Z własnej praktyki życiowej a także z późniejszych
obserwacji wiem, że nikt nigdy nie zgadza się dobrowolnie na
podporządkowanie go sobie przez drugiego czyli na uzależnienie od woli
tego drugiego. Jeżeli się zgadza to dzieje się to wskutek manipulacji
dominanta (agresora) który wykorzystuje jakąś słabość psychiki ofiary,
lukę w jej psychice z której nie zdaje sobie ona sprawy.

A po drugie to nie zgadzam się, że w takiej trudnej sytuacji nie ma
odwrotu i należy całkowicie ulec agresorowi chociaż zdaję sobie sprawę z
tego, że doprowadzenie do równowagi i przemiana agresora w partnera to
zadanie trudne i wykonalne tylko wówczas, gdy agresor w jakikolwiek
sposób jest jeszcze uzależniony od ofiary. A rodzinie czynnikiem
sprzyjającym ofierze są dzieci, gdyż agresorowi również na nich i będzie
skłonny do ustępstw. Jednakże matriarchalne prawo rodzinne sprzyja...
agresorowi czyli kobiecie. Bo psychicznym agresorem w rodzinie jest
zawsze kobieta, która wykorzystuje seks po to by uzależnić i
podporządkować sobie mężczyznę, dzieci traktuje zaś ona czysto
instrumentalnie jako środek nacisku na mężczyznę.

Wbrew pozorom skutki kobiecej dominacji w rodzinie są łatwe do
przewidzenia, gdyż w taki matriarchalny, uzależniający i niewolniczy
wdrażane są dzieci, które uczą się swoich przyszłych ról społecznych
obserwując i naśladując rodziców. Jeżeli rodzina jest spętana
toksycznymi uzależnieniami chronionymi przez matriarchalne prawo
rodzinne (niewolnictwo w rodzinie jest preferowaną i akceptowaną
strukturą społeczną) to takich właśnie postaw możemy oczekiwać od już
dorosłych dzieci w ich rodzinach tworzących następne pokolenie.

Jestem jednak zwolennikiem tezy, że agresywna, dominująca i - niestety -
toksyczna postawa kobiety ma swój sens i cel. A jest nim - według mnie -
zmuszenie mężczyzny do tego by uzmysłowił on sobie, że kobieta czuje się
źle w roli małżeńskiej prostytutki, którą sama sobie, zresztą, narzuciła
w okresie wychowywania dzieci, gdyż nie ufała swemu męskiemu partnerowi
i wykorzystywała seks do uczynienia go sobie powolnym. Z tej roli nie
potrafi się sama wyzwolić i potrzebna jest jego ingerencja by uświadomił
to sobie, zrozumiał i wyjaśnił dlaczego ona w taki sposób działa. A -
jak już Ci zapewne wiadomo - przyczyną nieufności między partnerami jest
brak poczucia własnej wartości, którego nieufność i, w konsekwencji,
brak szacunku dla siebie i partnera są skutkami. A brak poczucia własnej
wartości wynika z nierozwiązanego kompleksu Edypa/Elektry.

Jak rozwiązać ten konflikt? Rozwiązanie, do którego dotarlem, objaśniam
od lat, ale jak widać z mizernym skutkiem. :-)

LeoTar




Data: Tue, 1 Mar 2016 23:49:36 +0100
Nadawca: LeoTar <LeoTar@yahoo.com>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.soc.religia,pl.sci.psychologia

W dniu 2016-03-01 o 21:22, d4r3qomg pisze:

>>>> Czy kobiety dlatego wierzą w osobowego Boga istniejącego poza
>>>> Człowiekiem że mogą się wyspowiadać i uwolnić swoje sumienie
>>>> od bagażu krzywd, które wyrządzają dzieciom i swoim partnerom?
>>>> Krzywd, z których podświadomie zdają sobie sprawę.
>>>>
>>>> Czyż nie dlatego właśnie, że brakuje im poczucia własnej
>>>> wartości nie są w stanie przyjąć odpowiedzialności za własne
>>>> czyny na własne sumienie i unikają samodzielnego rozliczenia
>>>> się przed tym sędzią najwyższym, przed samym sobą?

>>> Kobieta została ogołocona ze swych atrybutów w żydowskiej biblii,
>>> nie tylko z atrybutów tj, macierzyństwo ale również z godności.
>>> Adam bez kobiety mógł zostać jedynie onanistą i nigdy nie
>>> zapełnił by ziemi potomstwem. Tu widać jak żydostwo zmanipulowało
>>> umysłami wszystkich, do dziś się wierzy ze Adam był pierwszy.
>>> Ciekawe czy zwierzęta też były męskiej płci, he

>> A mnie się wydaje, że mężczyzna tylko pozornie ograbił kobietę
>> kobiety z godności. Nie doceniasz siły seksualnego oddziaływania na
>> mężczyznę, jej zdolności manipulowania jego poczuciem własnej
>> wartości. Nie dostrzegasz również tego, że brak poczucia własnej
>> wartości nie został kobiecie narzucony przez mężczyznę lecz przez
>> system wychowawczy, który nie pozwalał córce na emocjonalne
>> zrównanie się z matką. Nie zarzucaj mężczyznom, że chcą tyko
>> kobietę poniżać - spójrz na Marię wyniesioną do roli Królowej
>> Polski. Tego dokonał katolicyzm, który tak kobiety rzekomo poniża.
>> Gdzie tkwi prawda o relacjach kobiet z mężczyznami i czy nie
>> lepiej zająć się odszukaniem Przyczyny tej damsko-męskiej wrogości
>> zamiast licytować się na to, kto komu bardziej dołożył?

> Kobieta pozornie ograbiona z wolności powiadasz, może tak było na
> początku do momentu kiedy stała się kimś niższym niż zwierzę,dowodem
> są religie abrahamiczne tj, muzułmanie, żydzi. Chrześcijaństwo to
> ocenzurowany judaizm, ocenzurowany ze zła na które w dzisiejszym
> świecie nie ma miejsca.

A czy nigdy nie przyszło Ci do głowy, że to Kobieta rozpętała zło,
otworzyła puszkę Pandorry? Przecież gdyby była kryształowo dobra to nic
złego nie powinno się jej stać. A może to Jej zwyczajnie ludzka
ciekawość spowodowała, że zrobiła pierwszy krok w nieznane by POZNAĆ
Boga-Stwórcę? A że Stwórca był nieświadomy samego siebie oraz obowiązku
wobec Ewy, swego dzieła, więc skazał ją i Adama na cierpienie. A może
Stwórca sam nie wiedział czego nauczyć swoje dzieci? No bo i skąd miałby
tę wiedzę posiadać skoro sam był przedwiecznym i jedynym, nie
posiadającym własnych rodziców? Może więc stworzył Adama i Ewę, swoją
materialną replikę by mógł DOŚWIADCZAĆ i przez Doświadczenie poznać
samego siebie oraz ujawnić swój błąd wychowawczy (ZAKAZ), który popełnił
gdyż jemu nie miał kto przekazać wiedzy wychowawczej. I Jego córka Ewa
zerwała jabłko (doświadczyła seksu z Adamem), którego jej Stwórca nie
miał okazji skosztować. I z zazdrości skazał Ewę na cierpienie zaś Adama
uczynił odpowiedzialnym za uwolnienie Ewy od tego cierpienia.


> Niestety fundamenty jakie podtrzymują chrześcijaństwo skazują je na
> taki sam koniec jak pierwowzór, głównie obarczany o zło na świecie.
> Wiadomo tez jak kobiety są tam traktowane. Nawet nawet wystarczy
> przyjrzeć się katolikom czy jehowym, tu kobiety nie mogą wygłaszać
> kazań, są obrazem pożądania i zła.

Bo to kobiety napędzają przemoc w stosunku do mężczyzn i dzieci.
Napędzają ją bezmyślnie i... bezwzględnie po to, by się od przemocy
uwolnić. Cóż za paradoks, ale jeżeli wsłuchać się w porzekadło, że:
"Ogień gasi się ogniem" to przemoc seksualna kobiety zaczyna mieć sens.
Ta przemoc ma służyć przedwiecznemu i bezwzględnemu Bytowi na wyrwanie
się z nieświadomości, ze stanu przerażenia, że zniknie bezpowrotnie nie
poznawszy samego siebie. Dlatego stworzył materialna Rzeczywistość,
która umożliwia mu POZNAWANIE samego siebie. Pozwala mu uzyskać
samoświadomość. Bez spojrzenia w oczy sobie oraz swojej drugiej
połówce, bez dotyku nie byłby w stanie dowiedzieć się kim naprawdę jest.
A że w tym procesie poznawczym stosuje terror i przemoc... No cóż, każdy
sposób na wyrwanie się z nieświadomości jest dobry a już szczególnie dla
przedwiecznego Bytu, egoisty nad egoistami, który zamienia się w
empatycznego altruistę w momencie pełnego poznania.

LeoTar




Data: Thu, 3 Mar 2016 07:11:55 +0100
Nadawca: LeoTar <LeoTar@yahoo.com>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.soc.religia,pl.sci.psychologia

W dniu 2016-03-02 o 16:55, Trybun pisze:
> W dniu 2016-02-29 o 17:17, LeoTar pisze:

>> Jeżeli jedna ze stron w rodzinie dominuje to znaczy, że jedno jest
>> panem a drugie niewolnikiem. Zadam już po raz któryś pytanie: Czy
>> chciałbyś być niewolnikiem w związku, który jest ponoć pełen
>> miłości, a więc i wolności? Bo przecież miłość to partnerstwo, a
>> partnerstwo to brak podległości czyli wolność. Jesteś więc
>> niekonsekwentny i nielogiczny.

> Mnie osobiście o to nie pytaj, nie jestem typem niewolnika, który z
> pokorą albo nawet z radością przyjmuje taka pozycję... Ale trzeba Ci
> wiedzieć że istota ludzka to przede wszystkim złożoność osobowości,
> dotyczy to obydwu płci. Tak więc idealna pozycja dla któregoś nie
> musi znaczyć dominacja nad partnerem, a wręcz coś odwrotnego... W
> naszym kręgu kulturowym jednak zwykło się "wywalczać" pozycję
> dominującą w związkach.

Co to znaczy w naszym kręgu kulturowym? Czy w Europie i
europo-pochodnych czy też masz na myśli całą cywilizację? Bo jeżeli masz
na mysli całą cywilizację to tylko potwierdziłeś moje stwierdzenie, że
relacje damsko-męskie mają charakter niewolniczy w skali całego globu.


>> Nie zgadzam się również ze stwierdzeniem, że:
>>
>> "gdy w dobrej wierze któreś z partnerów o silnej osobowości na
>> początku związku zacznie ustępować partnerowi to powinien mieć
>> świadomość że później nie ma od tego odwrotu."
>>
>> Po pierwsze dlatego, że jeśli jeden z partnerów zgadza się
>> dobrowolnie na to by ten drugi go sobie podporządkował to zgadza
>> się na układ niewolniczy. Z własnej praktyki życiowej a także z
>> późniejszych obserwacji wiem, że nikt nigdy nie zgadza się
>> dobrowolnie na podporządkowanie go sobie przez drugiego czyli na
>> uzależnienie od woli tego drugiego. Jeżeli się zgadza to dzieje się
>> to wskutek manipulacji dominanta (agresora) który wykorzystuje
>> jakąś słabość psychiki ofiary, lukę w jej psychice z której nie
>> zdaje sobie ona sprawy.

> Sorry, ale zdajesz się nie widzieć misterii, delikatności całego
> procesu dominacji i z drugiej strony - podporządkowywania. Wszystko
> to idzie tak małymi krokami że wielu nawet sobie z tego nie zdaje
> sprawy, a gdy zdaje sobie z tego zdawać sprawę to już przysłowiowa
> "ręka w nocniku". Nie polega to na jakiejś wojnie, codziennych
> bataliach z partnerem, bo w taki sposób mało który związek w ogóle by
> zaistniał na dobre. Zwróć także szanowną uwagę że to nie musi być
> "agresor", gdy partner okazuje się być słaby, niezdolny do szybkiego
> i racjonalnego podejmowania decyzji to chyba normalne jest że o
> kształcie związku decyduje silny osobnik?

Całkowicie się z Tobą zgadzam, że podporządkowywanie sobie tego drugiego
w związku jest procesem bardzo powolnym (Ty nazwałeś to subtelnością) i
trwa bardzo długo. Ja nazywam to brutalnie manipulacją i zauważam, że w
subtelności działania zdecydowanie palmę pierwszeństwa dzierżą kobiety.
Są również w tym działaniu zdecydowanie bardziej systematyczne i
cierpliwe. I co ciekawe, że to one rezygnują ze związku, rozbijają
związki, gdy potencjalny partner okaże się równie subtelny i cierpliwy.
Można stąd wysnuć prosty wniosek, do którego doszedłem również innymi
drogami, że w większości to kobiety decydują o zawiązaniu "trwałego",
niewolniczego stadła i dopiero wówczas, gdy uda się im zdobyć psychiczną
przewagę nad męskim składnikiem związku.


>> A po drugie to nie zgadzam się, że w takiej trudnej sytuacji nie
>> ma odwrotu i należy całkowicie ulec agresorowi chociaż zdaję sobie
>> sprawę z tego, że doprowadzenie do równowagi i przemiana agresora
>> w partnera to zadanie trudne i wykonalne tylko wówczas, gdy agresor
>> w jakikolwiek sposób jest jeszcze uzależniony od ofiary. A
>> rodzinie czynnikiem sprzyjającym ofierze są dzieci, gdyż agresorowi
>> również na nich zależy i będzie skłonny do ustępstw. Jednakże
>> matriarchalne prawo rodzinne sprzyja... agresorowi czyli kobiecie.
>> Bo psychicznym agresorem w rodzinie jest zawsze kobieta, która
>> wykorzystuje seks po to by uzależnić i podporządkować sobie
>> mężczyznę, dzieci traktuje zaś ona czysto instrumentalnie jako
>> środek nacisku na mężczyznę.

> Niestety, i tu nie zgadza się to z moimi doświadczeniami. Jak
> "kompanijna ofiara" w wojsku nie jest w stanie bez poważnej
> wojny/rewolucji wyzwolić się z swojej roli tak i w małżeństwie nie
> da się tego rozwiązać polubownie. I nie ma to nic wspólnego z płcią.
> Oczywiście nie piszę że każdy przypadek tak musi wyglądać, ale
> generalnie tak jest.

Mącisz. Dotychczasowa struktura rodziny w której kobieta organizowała (i
nadal to robi) i nadzorowała przepływ informacji w rodzinie
przepuszczając ją przez "filtry" gwarantujące jej pełną kontrolę nad tym
co się dzieje w rodzinie by nie musiała zaufać, prawo rodzinne
sprzyjające kobiecie to potwierdzenia dominującej pozycji kobiety w
rodzinie i społeczeństwie. Nie musiała się "otwierać" na mężczyznę by go
sobie podporządkować zamiast stworzyć układ partnerski. Wyjaśnię, może
po raz któryś, że za układ partnerski uważam taki, w którym nie ma
postaci dominującej a mimo to potrafią ze sobą przetrwać całe życie i
prze ten cały czas zgodnie współpracować. Układ partnerski wymaga
oparcia relacji na bezwarunkowym zaufaniu, szacunku, empatii i
asertywności. Traktowania partnera dokładnie tak samo jak oczekuje by
mnie traktowano. Takie układy nie istnieją, gdyż wszystkim nam brakuje
poczucia własnej wartości od dzieciństwa poczynając. Brakuje nam
poczucia własnej wartości również w chwili zawierania związku.

Pomyśl, dlaczego powstało prawo rodzinne, którego zadaniem maksymalnie
utrudniać rozbicie rodziny, a więc wymuszać jej trwanie nawet wówczas,
gdy między kobietą i mężczyzną panuje już tylko wrogość bo żadnej ze
stron nie udało się wygrać definitywnie skrywanej wojny o władzę, o
uczynienie z tego drugiego swojego niewolnika? Pomijam już nawet
matriarchalny charakter obecnego prawa rodzinnego ale jednak doceniam je
pod tym względem, że zmusza ono rodziców do trwania razem w interesie
dzieci gdyż gdyby nie utrudnienia w rozwalaniu rodzin to mielibyśmy już
zapewne tylko same dzieci-sieroty. A tak, pomimo miedzy-płciowej
przemocy, psychicznej a czasem fizycznej, rodziny trwają, rodzą się
dzieci, które zmieniają co nieco swoje poglądy w stosunku do poglądów
wychowawczych swoich rodziców i jest szansa, że któreś z tych dzieci
znajdzie rozwiązanie DLACZEGO panuje odwieczna wrogość między Kobietą i
Mężczyzną. Każde następne pokolenie to SZANSA na wyrwanie się z
odwiecznego błędnego koła przemocy.

Zauważ, że kryzys w relacjach międzypłciowych, strach przed partnerem,
niezdolność do zaufania płci przeciwnej i chore relacje dziecka z matką,
prowadzą do powstania różnych dewiacji seksualnych oraz problemów z
prokreacją. Widać to szczególnie na przykładzie społeczeństw
europejskich. W innych regionach mamy na razie jeszcze wzrost populacji
ale jest to tylko kwestią czasu gdy i tamci goniąc za dobrami
materialnymi jako substytutem szczęścia rodzinnego, zaczną się zapadać
podobnie jak europejczycy, którzy jako jedni z pierwszych osiągnęli
szczyt dobrobytu i rozwoju.

Brak poczucia własnej wartości wynikający z niewłaściwych relacji
emocjonalnych między rodzicami i dziećmi jest motorem postępu
technologicznego ale zarazem ogranicza zainteresowanie ludzi sprawami
życia emocjonalnego. Wszyscy marzą o zrobieniu karier i dużych
pieniędzy, marzą o posiadaniu jak największej ilości dóbr w przekonaniu,
że mając duże pieniądze kupią sobie również tego drugiego do życia.
Marzą o partnerstwie ale w rzeczywistości chcą POSIADAĆ uzależnionego od
siebie niewolnika, służącego do wypełniania różnych funkcji. I im dalej
brniemy w kierunku POSIADANIA tym mniej jest w nas z człowieczeństwa.
Musi więc nastąpić przełom, odkrycie i zrozumienie PRZYCZYNY, która
spowodowała taki a nie inny kierunek naszego działania. By można było
sprawę powoli odkręcić i by wyeliminować, nawet pod przymusem(!),
zagrożenie totalnej zagłady dumnego Homo sapiens, ponoć Korony Stworzenia.


>> Wbrew pozorom skutki kobiecej dominacji w rodzinie są łatwe do
>> przewidzenia, gdyż w taki matriarchalny, uzależniający i
>> niewolniczy wdrażane są dzieci, które uczą się swoich przyszłych
>> ról społecznych obserwując i naśladując rodziców. Jeżeli rodzina
>> jest spętana toksycznymi uzależnieniami chronionymi przez
>> matriarchalne prawo rodzinne (niewolnictwo w rodzinie jest
>> preferowaną i akceptowaną strukturą społeczną) to takich właśnie
>> postaw możemy oczekiwać od już dorosłych dzieci w ich rodzinach
>> tworzących następne pokolenie.
>>
>> Jestem jednak zwolennikiem tezy, że agresywna, dominująca i -
>> niestety - toksyczna postawa kobiety ma swój sens i cel. A jest nim
>> - według mnie - zmuszenie mężczyzny do tego by uzmysłowił on sobie,
>> że kobieta czuje się źle w roli małżeńskiej prostytutki, którą sama
>> sobie, zresztą, narzuciła w okresie wychowywania dzieci, gdyż nie
>> ufała swemu męskiemu partnerowi i wykorzystywała seks do uczynienia
>> go sobie powolnym. Z tej roli nie potrafi się sama wyzwolić i
>> potrzebna jest jego ingerencja by uświadomił to sobie, zrozumiał i
>> wyjaśnił dlaczego ona w taki sposób działa. A - jak już Ci zapewne
>> wiadomo - przyczyną nieufności między partnerami jest brak poczucia
>> własnej wartości, którego nieufność i, w konsekwencji, brak
>> szacunku dla siebie i partnera są skutkami. A brak poczucia własnej
>> wartości wynika z nierozwiązanego kompleksu Edypa/Elektry.
>>
>> Jak rozwiązać ten konflikt? Rozwiązanie, do którego dotarłem,
>> objaśniam od lat, ale jak widać z mizernym skutkiem. :-)

> Niestety, przypuszczam że opisujesz tylko swój przypadek i na
> podstawie tego uogólniasz stawiając to jako wzór. Być może nawet nie
> zdajesz sobie sprawy do jakich wyrzeczeń i poświęceń zdolne są
> kobitki gdy wywalczysz sobie pozycję aby im na Tobie zależało.
> Oczywiście to nie jest przytyk do Ciebie, i nie chcę czegoś wobec
> Ciebie sugerować, ot tylko tak nakreśliłem sytuację, hipotetycznie
> biorąc za przykład Twoja osobę.

Nie jestem ślepcem, który nie dostrzega pozytywnych cech kobiet (i
mężczyzn). Wręcz przeciwnie, gdyż odwołuję się do głębokiego przekonania
tkwiącego w każdym człowieku że każdy z nas jest dobry. Takie jest nasze
najgłębsze, rzekłbym pierwotne, przekonanie. Rodzimy się jako niewinne i
z natury dobre stworzenia i dopiero zakłamany świat dorosłych (rodziców)
zmusza nas do działań obronnych. Przejmujemy od nich ich wadliwy sposób
działania a zarazem budujemy dzięki temu mechanizmy obronne, które
zapewnia nam przetrwanie w tym wrogim świecie ludzi NIEWIEDZĄCYCH. Aż do
momentu Oświecenia, kiedy wracamy do "domu ojca", już jako WIEDZĄCY.
Tyle że dzieje się to już bardzo późno gdyż stworzyliśmy już następne
pokolenie ludzi uzależnionych i niewolników naszej Niewiedzy, niewiedzy
którą w najlepszej wierze przekazaliśmy w spadku naszym dzieciom. A
powinniśmy byli przekazywać im tę wiedzę ukrytą od chwili ich poczęcia.

LeoTar




Data: Thu, 3 Mar 2016 09:16:33 +0100
Nadawca: LeoTar <LeoTar@yahoo.com>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.soc.religia,pl.sci.psychologia

W dniu 2016-03-02 o 17:07, d4r3qomg pisze:

>>> Kobieta pozornie ograbiona z wolności powiadasz, może tak było
>>> na początku do momentu kiedy stała się kimś niższym niż zwierzę,
>>> dowodem są religie abrahamiczne tj, muzułmanie, żydzi.
>>> Chrześcijaństwo to ocenzurowany judaizm, ocenzurowany ze zła na
>>> które w dzisiejszym świecie nie ma miejsca.

>> A czy nigdy nie przyszło Ci do głowy, że to Kobieta rozpętała zło,
>> otworzyła puszkę Pandorry? Przecież gdyby była kryształowo dobra to
>> nic złego nie powinno się jej stać. A może to Jej zwyczajnie ludzka
>> ciekawość spowodowała, że zrobiła pierwszy krok w nieznane by
>> POZNAĆ Boga-Stwórcę? A że Stwórca był nieświadomy samego siebie
>> oraz obowiązku wobec Ewy, swego dzieła, więc skazał ją i Adama na
>> cierpienie. A może Stwórca sam nie wiedział czego nauczyć swoje
>> dzieci? No bo i skąd miałby tę wiedzę posiadać skoro sam był
>> przedwiecznym i jedynym, nie posiadającym własnych rodziców? Może
>> więc stworzył Adama i Ewę, swoją materialną replikę by mógł
>> DOŚWIADCZAĆ i przez Doświadczenie poznać samego siebie oraz ujawnić
>> swój błąd wychowawczy (ZAKAZ), który popełnił, gdyż jemu nie miał
>> kto przekazać wiedzy wychowawczej. I Jego córka Ewa zerwała jabłko
>> (doświadczyła seksu z Adamem), którego jej Stwórca nie miał okazji
>> skosztować. I z zazdrości skazał Ewę na cierpienie zaś Adama
>> uczynił odpowiedzialnym za uwolnienie Ewy od tego cierpienia.

> Mówisz z perspektywy mnicha lub duchownego skazanego na celibat, w
> małżeństwie nie rodzą się takie myśli o których piszesz. Między
> mężczyzną a kobietą jest ta różnica ze przeznaczenie inne, Podobnie
> jest w świecie zwierząt, samica kusi kilku samców a wygrywa
> najsilniejszy, trudno raczej tu porównywać do człowieka rozumnego. W
> ludzkim świecie nie liczy się prawo dżungli a ilość zer na koncie.

Nie wyrosłeś jeszcze ze świata zwierząt stąd Twoje przekonanie o
konieczności prowadzenia ciągłej walki o przetrwanie. Jesteś zaledwie
Człowiekiem Rozumnym ale jeszcze nie Oświeconym.


> Jak już tu kiedyś pisałem ze kobieta uratowała rodzaj ludzki zjadając
> owoc od monotonii bycia nierozumnym, sterowanym robotem.
>
> Historia Adama i Ewy to dwie bajki które się różnią, w jednej Adam i
> Ewa zostali stworzeni razem a w drugiej najpierw Adam potem Ewa. 1.
> R 1:27 Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go
> stworzył: stworzył mężczyznę i niewiastę. 2. R 2:22 Po czym Pan Bóg z
> żebra, które wyjął z mężczyzny, zbudował niewiastę. A gdy ją
> przyprowadził do mężczyzny, 23 mężczyzna powiedział: <<Ta dopiero
> jest kością z moich kości i ciałem z mego ciała! Ta będzie się zwała
> niewiastą, bo ta z mężczyzny została wzięta>>
>
> Istniała bajka o Lilith która się zbuntowała Adamowi.
> http://kobieta.interia.pl/archiwum/news-lilith-zanim-bog-stworzyl-ewe,nId,410955

W pierwszym okresie istnienia Życia dominuje rodzaj żeński a męski jest
mu podporządkowany i Lilith jest właśnie symbolem dominującej hetery,
która nie chce dopuścić do zaistnienia równowagi płci. Nieufna robi
wszystko by zachować panowanie nad Mężczyzną. Mężczyzna zniewolony
seksualni przez Kobietę czuje się jednak źle w tej wszechogarniającej
seksualności Kobiety. Niby jest dobrze, ba cudownie, wspaniale a jednak
przez skórę czuje się ten Adam, że jest wykorzystywany. Rodzi się
sprzeciw, który możemy dostrzec wśród ludów Mezopotamii i u Żydów,
którzy chcą podporządkować Kobietę Mężczyźnie. Produktem tej próby
zmiany relacji między płciami jest Ewa, która rzekomo powstała jako
dopiero druga, po Adamie, połowa rodu ludzkiego. W tradycji żydowskiej
Kobieta ma być posłuszna Mężczyźnie, ale czy jest...? Niby tak, ale
jednak tradycję, tak jak i wśród innych nacji, tworzą i przechowują
kobiety. One również sterują relacjami emocjonalnymi, przepływem
informacji w rodzinie; potrafią te relacje zakłamać po to by zachować
dominującą pozycję czyli po to by sprawować władzę.

Nasuwa mi się takie spostrzeżenie dotyczące przyczyn konfliktu między
Polakami a Żydami, generalnie między judaizmem a katolicyzmem.
Katolicy, a szczególnie Polacy, wynieśli Kobietę na ołtarze (chociaż w
praktyce lekceważą kobiety) natomiast Żydzi są przeciwni takiemu
wyjątkowemu traktowaniu kobiet chociaż, pomimo zakazów, właśnie u Żydów
kobieta zajmuje bardzo szanowaną pozycję. Obie kultury różnią się
podejściem do ról kobiety i mężczyzny w rodzinie. W obydwu tradycjach
mamy jednak do czynienia z praktycznym matriarchatem wbrew temu co
krzyczą feministki. Dopóki będą istniały ciągoty ku temu by jedna płeć
zdominowała druga dopóty będziemy mieć walkę płci, i to na śmierć i
życie. Walkę wynikającą z braku wzajemnego zaufania i szacunku, którego
podłożem jest - jak już zapewne wiadomo :-) - brak poczucia własnej
wartości jako skutek nierozwiązanego kompleksu Edypa/Elektry.


>>> Niestety fundamenty jakie podtrzymują chrześcijaństwo skazują je
>>> na taki sam koniec jak pierwowzór, głównie obarczany o zło na
>>> świecie. Wiadomo tez jak kobiety są tam traktowane. Nawet nawet
>>> wystarczy przyjrzeć się katolikom czy jehowym, tu kobiety nie
>>> mogą wygłaszać kazań, są obrazem pożądania i zła.

>> Bo to kobiety napędzają przemoc w stosunku do mężczyzn i dzieci.
>> Napędzają ją bezmyślnie i... bezwzględnie po to, by się od
>> przemocy uwolnić. Cóż za paradoks, ale jeżeli wsłuchać się w
>> porzekadło, że: "Ogień gasi się ogniem" to przemoc seksualna
>> kobiety zaczyna mieć sens. Ta przemoc ma służyć przedwiecznemu i
>> bezwzględnemu Bytowi na wyrwanie się z nieświadomości, ze stanu
>> przerażenia, że zniknie bezpowrotnie nie poznawszy samego siebie.
>> Dlatego stworzył materialna Rzeczywistość, która umożliwia mu
>> POZNAWANIE samego siebie. Pozwala mu uzyskać samoświadomość. Bez
>> spojrzenia w oczy sobie oraz swojej drugiej połówce, bez dotyku nie
>> byłby w stanie dowiedzieć się kim naprawdę jest. A że w tym
>> procesie poznawczym stosuje terror i przemoc... No cóż, każdy
>> sposób na wyrwanie się z nieświadomości jest dobry a już
>> szczególnie dla przedwiecznego Bytu, egoisty nad egoistami, który
>> zamienia się w empatycznego altruistę w momencie pełnego poznania.

> Nie mogę zrozumieć dlaczego tak myślisz że kobiety to ktoś kto nie
> powinien istnieć? Chyba powinieneś rozróżnić ze jedne są głupie a
> drugie mądre. To jak plus i minus, kobieta i mężczyzna, czarny i
> biały, czyli sprzeczność natury przyciąga, kto nie może ten jest
> inny, wymyśla bajki itp.

Nie czytasz uważnie tego co piszę. Ani nie twierdzę, że kobiety nie
powinny istnieć. Ani też nie uważam jednych za mądre a innych za głupie.
Ani też nie uważam, że między kobietami i mężczyznami istnieje
nieusuwalna sprzeczność. Uważam, że sprzeczność istnieje tylko między
NIEŚWIADOMYMI kobietami i mężczyznami. Między nieświadomymi celem jest
dominacja nad tym drugim, gdyż nieświadomi nie są zdolni ufać i
szanować. Ale nie uważam tej sprzeczności za nieusuwalną. Ba, proponuję
nawet "technologię" usunięcia, uwolnienia rodzaju ludzkiego od tej
sprzeczności przez kompleksowe wychowanie seksualne dzieci wśród
rodziców łącznie z POZNANIEM Stwórcy (Rodziców) w akcie inicjacji
seksualnej.

LeoTar



Data: Tue, 8 Mar 2016 12:28:45 +0100
Nadawca: LeoTar <LeoTar@yahoo.com>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.soc.religia,pl.sci.psychologia

W dniu 2016-03-08 o 08:05, Jozef pisze:
> W dniu 2016-03-01 o 23:49, LeoTar pisze:

>> A czy nigdy nie przyszło Ci do głowy, że to Kobieta rozpętała zło,
>> otworzyła puszkę Pandorry? Przecież gdyby była kryształowo dobra to nic
>> złego nie powinno się jej stać. A może to Jej zwyczajnie ludzka
>> ciekawość spowodowała, że zrobiła pierwszy krok w nieznane by POZNAĆ
>> Boga-Stwórcę? A że Stwórca był nieświadomy samego siebie oraz obowiązku
>> wobec Ewy, swego dzieła, więc skazał ją i Adama na cierpienie. A może
>> Stwórca sam nie wiedział czego nauczyć swoje dzieci? No bo i skąd miałby
>> tę wiedzę posiadać skoro sam był przedwiecznym i jedynym, nie
>> posiadającym własnych rodziców? Może więc stworzył Adama i Ewę, swoją
>> materialną replikę by mógł DOŚWIADCZAĆ i przez Doświadczenie poznać
>> samego siebie oraz ujawnić swój błąd wychowawczy (ZAKAZ), który popełnił
>> gdyż jemu nie miał kto przekazać wiedzy wychowawczej. I Jego córka Ewa
>> zerwała jabłko (doświadczyła seksu z Adamem), którego jej Stwórca nie
>> miał okazji skosztować. I z zazdrości skazał Ewę na cierpienie zaś Adama
>> uczynił odpowiedzialnym za uwolnienie Ewy od tego cierpienia.

> Z Biblii wynika raczej zupełnie coś innego. To kobieta padłą ofiarą
> totalnie ograniczonej świadomości i możliwości oceny, więc nie może być
> odpowiedzialna za swoje czyny. Tym bardziej, że złamała zakaz pod
> wpływem namowy, na które prawdopodobnie była i miała być całkowicie
> podatna.

A czy ja gdziekolwiek obwiniam Kobietę? ... lub Mężczyznę?
Winę ponosi nieświadomy STwórca, ale też i nie On, gdyż był NIEŚWIADOMY.

LeoTar




Data: Tue, 8 Mar 2016 13:21:15 +0100
Nadawca: LeoTar <LeoTar@yahoo.com>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.soc.religia,pl.sci.psychologia

W dniu 2016-03-08 o 12:52, Jozef pisze:
> W dniu 2016-03-08 o 12:28, LeoTar pisze:
>> W dniu 2016-03-08 o 08:05, Jozef pisze:
>>> W dniu 2016-03-01 o 23:49, LeoTar pisze:

>>>> A czy nigdy nie przyszło Ci do głowy, że to Kobieta rozpętała zło,
>>>> otworzyła puszkę Pandorry? Przecież gdyby była kryształowo dobra to nic
>>>> złego nie powinno się jej stać. A może to Jej zwyczajnie ludzka
>>>> ciekawość spowodowała, że zrobiła pierwszy krok w nieznane by POZNAĆ
>>>> Boga-Stwórcę? A że Stwórca był nieświadomy samego siebie oraz obowiązku
>>>> wobec Ewy, swego dzieła, więc skazał ją i Adama na cierpienie. A może
>>>> Stwórca sam nie wiedział czego nauczyć swoje dzieci? No bo i skąd
>>>> miałby tę wiedzę posiadać skoro sam był przedwiecznym i jedynym, nie
>>>> posiadającym własnych rodziców? Może więc stworzył Adama i Ewę, swoją
>>>> materialną replikę by mógł DOŚWIADCZAĆ i przez Doświadczenie poznać
>>>> samego siebie oraz ujawnić swój błąd wychowawczy (ZAKAZ), który popełnił
>>>> gdyż jemu nie miał kto przekazać wiedzy wychowawczej. I Jego córka Ewa
>>>> zerwała jabłko (doświadczyła seksu z Adamem), którego jej Stwórca nie
>>>> miał okazji skosztować. I z zazdrości skazał Ewę na cierpienie zaś
>>>> Adama uczynił odpowiedzialnym za uwolnienie Ewy od tego cierpienia.

>>> Z Biblii wynika raczej zupełnie coś innego. To kobieta padłą ofiarą
>>> totalnie ograniczonej świadomości i możliwości oceny, więc nie może być
>>> odpowiedzialna za swoje czyny. Tym bardziej, że złamała zakaz pod
>>> wpływem namowy, na które prawdopodobnie była i miała być całkowicie
>>> podatna.

>> A czy ja gdziekolwiek obwiniam Kobietę? ... lub Mężczyznę?
>> Winę ponosi nieświadomy STwórca, ale też i nie On, gdyż był NIEŚWIADOMY.

> W świetle powyższego powiedziałbym raczej, że obwiniasz, a w całym tym
> wątku także i o inne rzeczy, działania lub w zasadzie zaniechania czy
> intencje.

Więć zapoznaj się z innymi moimi tekstami, w których wychwalam Kobietę
za odwagę zmuszania Mężczyzny do pracy nad odszukania PRZYCZYNY, z
powodu której Ona, Kobieta, czuje się wrednie w stadle z Mężczyzną, gdyz
jest przekonana, iż zmusza On Ją do uprawiania prostytucji małżeńskiej.
To zaczyn wszelkiej przemocy, z którą mamy do czynienia w naszym świecie.

Nie da się tego wszystkiego powiedzieć w jednym zdaniu, bo gdy je
wypowiadam to brzmi ono trywialnie i niezrozumiale. Przeczytaj więc
wyjaśnienia a zrozumiesz całość oraz to dlaczego od czasu do czasu
podkreślam zjawisko przemocy seksualnej, którym zarządzają kobiety.


> Ale skoro się wypierasz to nie ma sprawy.

Niczego się nie wypieram tylko stwierdzam fakt, że niczego złego
przeciwko kobietom nie napisałem poza prawdą o ich działaniu. A jeżeli
znajdziesz chociażby zdanie obrażające kobiety to chetnie się z tego
wytłumaczę dlaczego to zrobiłem.


> Poza tym nic nie wskazuje na to, że Stwórca był nieświadomy.

Na jakiej podstawie tak twierdzisz?
Ja swoje stwierdzenie potrafię obronić (cały czas zresztą to czynię)
podczas Ty rzucasz hasło bez żadnej woli dowodzenia.

LeoTar




Data: Tue, 8 Mar 2016 13:48:36 +0100
Nadawca: LeoTar <LeoTar@yahoo.com>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.soc.religia,pl.sci.psychologia

W dniu 2016-03-08 o 13:30, Jozef pisze:
> W dniu 2016-03-08 o 13:21, LeoTar pisze:
>> W dniu 2016-03-08 o 12:52, Jozef pisze:

>>> Ale skoro się wypierasz to nie ma sprawy.

>> Niczego się nie wypieram tylko stwierdzam fakt, że niczego złego
>> przeciwko kobietom nie napisałem poza prawdą o ich działaniu. A jeżeli
>> znajdziesz chociażby zdanie obrażające kobiety to chętnie się z tego
>> wytłumaczę dlaczego to zrobiłem.

> Proszę bardzo: "Kobieta rozpętała zło". Poza tym napisałem o obwinianiu,
> a nie obrażaniu.

Ty nie widzisz albo nie chcesz dostrzec tego, że mówiąc o rozpętaniu
przez Kobietę zła wyjaśniam również, że przemoc seksualna rozpętana
przez Kobietę zmusza Mężczyznę do poszukiwania rozwiązania zagadki
przemocy, odnalezieniu celu, któremu służy. A więc przemoc (zło)
stanowiona przez Kobietę służy w efekcie pozytywnemu celowi (dobru).
Jeżeli nie dostrzegasz tego w moich wywodach to nie potrafię Ci tego
prościej wytłumaczyć.


>>> Poza tym nic nie wskazuje na to, że Stwórca był nieświadomy.

>> Na jakiej podstawie tak twierdzisz?
>> Ja swoje stwierdzenie potrafię obronić (cały czas zresztą to czynię)
>> podczas Ty rzucasz hasło bez żadnej woli dowodzenia.

> To raczej Ty rzuciłeś hasło o jego rzekomej nieświadomości.

Hasło to rzuciłem teraz. Dużo wcześniej wykazałem że rozpoczynając
tworzenie musiał być nieświadomym tego co robi skoro nie był nawet
świadomym swego własnego istnienia.

LeoTar




Data: Tue, 8 Mar 2016 15:36:33 +0100
Nadawca: LeoTar <LeoTar@yahoo.com>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.soc.religia,pl.sci.psychologia

W dniu 2016-03-08 o 14:04, Jozef pisze:
> W dniu 2016-03-08 o 13:48, LeoTar pisze:

>> Ty nie widzisz albo nie chcesz dostrzec tego, że mówiąc o rozpętaniu
>> przez Kobietę zła wyjaśniam również, że przemoc seksualna rozpętana
>> przez Kobietę zmusza Mężczyznę do poszukiwania rozwiązania zagadki
>> przemocy, odnalezieniu celu, któremu służy. A więc przemoc (zło)
>> stanowiona przez Kobietę służy w efekcie pozytywnemu celowi (dobru).
>> Jeżeli nie dostrzegasz tego w moich wywodach to nie potrafię Ci tego
>> prościej wytłumaczyć.

> Raczej tylko wydaje Ci się że wyjaśniasz. Nie odnosisz czasem wrażenia,
> że jesteś niezbyt rozumiany?

Nie wszystko da się wziąć na rozum. By stać się "oświeconym" trzeba
doświadczyć. Do przemiany duchowej, przejścia z "ciemnej strony mocy"
(zło) na "jasną stronę mocy" (dobro) potrzebne jest pokonanie strachu
przed przyznaniem się do tego, że z jakiegoś powodu działało się źle.
Chociaż tak naprawdę to zło to w rzeczywistości ścieżka rozwoju
duchowego, którą musimy pokonać dlatego, że w dzieciństwie nauczono nas
(nieświadomie) oszustwa, które jest zalążkiem wszelkiego zła.


>> Hasło to rzuciłem teraz. Dużo wcześniej wykazałem że rozpoczynając
>> tworzenie musiał być nieświadomym tego co robi skoro nie był nawet
>> świadomym swego własnego istnienia.

> A wiec jednak rzuciłeś tylko hasło. Być może masz gdzieś w zanadrzu
> jakąś teorię do niego, jednak chyba niezbyt uświadomioną i pozostającą
> odrobinę w sprzeczności z konkluzją.

Czepiasz się słów nie zważając na istotę rzeczy.

LeoTar 

 
Świat według LeoTar'a
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego