Cel naszego istnienia. - Rocznik 2017

Przejdź do treści

Menu główne:

Cel naszego istnienia.

Wiosna
Data: Sun, 21 May 2017 10:41:39 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia,pl.sci.filozofia,pl.soc.religia

Zostaliśmy stworzeni i istniejemy po to by przez nasze doświadczenia życiowe
zrealizować cel Stwórcy - Jego samopoznanie.

LeoTar Gnostyk




Data: Sun, 21 May 2017 11:00:07 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia,pl.sci.filozofia,pl.soc.religia

LeoTar Gnostyk pisze:
> LeoTar Gnostyk pisze:

>> Zostaliśmy stworzeni i istniejemy po to by przez nasze doświadczenia
>> życiowe zrealizować cel Stwórcy - Jego samopoznanie.

> Od stanu absolutnej nieświadomości do stanu pełni Wiedzy Absolutu.

Dwa skrajne stany Świadomości, naszego Stwórcy, między którymi rozpięta
jest Rzeczywistość.

LeoTar Gnostyk




Data: Sun, 21 May 2017 11:41:56 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

Chiron pisze:
> Użytkownik "LeoTar Gnostyk" <leotar@leotar.net> napisał w wiadomości
> news:ofrkv5$prr$2@node2.news.atman.pl...

> Tu masz bardzo niedawny przykład- wcześniej też ich nie brakowało:

> JA:
>> To, co napisałeś powyżej - to Twoja własna ocena siebie samego.

> TY: No bo ja chyba znam samego siebie najlepiej. A jeżeli ktoś pokusi
> się o rzetelną ocenę mojej osoby to na pewno to rozważę. Tylko, że
> takich ocen nie ma; kiedyś były że jestem chorym psychicznie,
> ostatnio Aiua40 stwierdziła, że powinienem zostać zamknięty w
> więzieniu bo jestem niebezpieczny podczas gdy przed laty psychiatrzy
> mnie przebadali i wypuścili stwierdziwszy nawet,  ze nie stanowię
> zagrożenia dla obowiązującego systemu prawnego. A ja powiem wprost,
> że dla obowiązującego bezprawia stanowię realne zagrożenie gdyż
> domagam się uczciwości i sprawiedliwości oraz ujawnienia PRAWDY o
> mechanizmach przemocy. Co więcej proponuję narzędzie do
> wyeliminowania przemocy z życia ludzi a to stanowi realne zagrożenie
> dla bezmózgowców  kierujących się wyłącznie emocjami, manipulującymi
> w celu posiadania władzy. A każda osobowa władza oznacza niewolnictwo
> dla innych od władzy uzależnionych.

> JA:
>> Czyli - sam jesteś własnym sędzią w swojej własnej sprawie. To
>> totalny odlot, który wskazywali już starożytni Rzymianie.

> TY: Jeżeli działam uczciwie i niczego nie ukrywam powszechnie
> udostępniając wyniki swoich dociekań to dlaczego i za co mam być
> karany. W dodatku nikt nie potrafi wskazać błędu w moim rozumowaniu a
> atakowanie mnie pustosłowiem wskazuje raczej na zazdrość aniżeli chęć
> rzetelnej rozmowy o tym co mam do zaoferowania. Jeżeli się nie mylę
> to mam prawo sądzić również, a może przede wszystkim, samego siebie.
> Jeżeli mojej moralności nie można niczego zarzucić to dlaczego
> bronisz mojemu sumieniu oceniać mnie samego?

Ale co z tego wynika? Według mnie jedynie to, że Ty chcesz, ba, uzurpujesz
sobie prawo do oceniania mnie. Ja nikogo poza sobą nie oceniam natomiast Ty
uciekasz od tego i zamiast oceniać siebie chcesz przenieść się na ocenianie
mnie. Jesteś po raz któryś nieuczciwy i niewiarygodny Chironie. Kto Ci nadał
prawo do oceniania mnie i mojego życia?


> -- Chiron

LeoTar Gnostyk




Data: Sun, 21 May 2017 12:12:33 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia,pl.sci.filozofia,pl.soc.religia

LeoTar Gnostyk pisze:
> Chiron pisze:
>> Użytkownik "LeoTar Gnostyk" <leotar@leotar.net> napisał w
>> wiadomości news:ofrkv5$prr$2@node2.news.atman.pl...

>> Tu masz bardzo niedawny przykład- wcześniej też ich nie brakowało:

>> JA:
>>> To, co napisałeś powyżej - to Twoja własna ocena siebie samego.

>> TY: No bo ja chyba znam samego siebie najlepiej. A jeżeli ktoś
>> pokusi się o rzetelną ocenę mojej osoby to na pewno to rozważę.
>> Tylko, że takich ocen nie ma; kiedyś były że jestem chorym
>> psychicznie, ostatnio Aiua40 stwierdziła, że powinienem zostać
>> zamknięty w więzieniu bo jestem niebezpieczny podczas gdy przed
>> laty psychiatrzy mnie przebadali i wypuścili stwierdziwszy nawet,
>> ze nie stanowię zagrożenia dla obowiązującego systemu prawnego. A
>> ja powiem wprost, że dla obowiązującego bezprawia stanowię realne
>> zagrożenie gdyż domagam się uczciwości i sprawiedliwości oraz
>> ujawnienia PRAWDY o mechanizmach przemocy. Co więcej proponuję
>> narzędzie do wyeliminowania przemocy z życia ludzi a to stanowi
>> realne zagrożenie dla bezmózgowców  kierujących się wyłącznie
>> emocjami, manipulującymi w celu posiadania władzy. A każda osobowa
>> władza oznacza niewolnictwo dla innych od władzy uzależnionych.

>> JA:
>>> Czyli - sam jesteś własnym sędzią w swojej własnej sprawie. To
>>> totalny odlot, który wskazywali już starożytni Rzymianie.

>> TY: Jeżeli działam uczciwie i niczego nie ukrywam powszechnie
>> udostępniając wyniki swoich dociekań to dlaczego i za co mam być
>> karany. W dodatku nikt nie potrafi wskazać błędu w moim rozumowaniu
>> a atakowanie mnie pustosłowiem wskazuje raczej na zazdrość aniżeli
>> chęć rzetelnej rozmowy o tym co mam do zaoferowania. Jeżeli się nie
>> mylę to mam prawo sądzić również, a może przede wszystkim, samego
>> siebie. Jeżeli mojej moralności nie można niczego zarzucić to
>> dlaczego bronisz mojemu sumieniu oceniać mnie samego?

> Ale co z tego wynika? Według mnie jedynie to, że Ty chcesz, ba,
> uzurpujesz sobie prawo do oceniania mnie podczas. Ja nikogo poza
> sobą nie oceniam natomiast Ty uciekasz od tego i zamiast oceniać
> siebie chcesz przenieść się na ocenianie mnie. Jesteś po raz któryś
> nieuczciwy i niewiarygodny Chironie. Kto Ci nadał prawo do oceniania
> mnie i mojego życia?

A swoją drogą sprytnie to zrobiłeś i zmieniłeś wątek z zamiarem
kontynuowania dyskusji by zatrzeć ślady po swojej nieuczciwości.
Oj Chironie, Chironie. Taki stary a taki g.... . :-)

>> -- Chiron

LeoTar Gnostyk




Data: Sun, 21 May 2017 14:49:37 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia,pl.sci.filozofia,pl.soc.religia

Chiron pisze:
> Użytkownik "LeoTar Gnostyk" <leotar@leotar.net> napisał w wiadomości
> news:ofrp70$tc4$1@portraits.wsisiz.edu.pl...
>> LeoTar Gnostyk pisze:
>>> Chiron pisze:
>>>> Użytkownik "LeoTar Gnostyk" <leotar@leotar.net> napisał w
>>>> wiadomości news:ofrkv5$prr$2@node2.news.atman.pl...

>>>> Tu masz bardzo niedawny przykład- wcześniej też ich nie
>>>> brakowało:

>>>> JA:
>>>>> To, co napisałeś powyżej - to Twoja własna ocena siebie
>>>>> samego.

>>>> TY: No bo ja chyba znam samego siebie najlepiej. A jeżeli ktoś
>>>> pokusi się o rzetelną ocenę mojej osoby to na pewno to
>>>> rozważę. Tylko, że takich ocen nie ma; kiedyś były że jestem
>>>> chorym psychicznie, ostatnio Aiua40 stwierdziła, że powinienem
>>>> zostać zamknięty w więzieniu bo jestem niebezpieczny podczas
>>>> gdy przed laty psychiatrzy mnie przebadali i wypuścili
>>>> stwierdziwszy nawet, ze nie stanowię zagrożenia dla
>>>> obowiązującego systemu prawnego. A ja powiem wprost, że dla
>>>> obowiązującego bezprawia stanowię realne zagrożenie gdyż
>>>> domagam się uczciwości i sprawiedliwości oraz ujawnienia PRAWDY
>>>> o mechanizmach przemocy. Co więcej proponuję narzędzie do
>>>> wyeliminowania przemocy z życia ludzi a to stanowi realne
>>>> zagrożenie dla bezmózgowców  kierujących się wyłącznie
>>>> emocjami, manipulującymi w celu posiadania władzy. A każda
>>>> osobowa władza oznacza niewolnictwo dla innych od władzy
>>>> uzależnionych.


>>>> JA:
>>>>> Czyli - sam jesteś własnym sędzią w swojej własnej sprawie.
>>>>> To totalny odlot, który wskazywali już starożytni Rzymianie.

>>>> TY: Jeżeli działam uczciwie i niczego nie ukrywam powszechnie
>>>> udostępniając wyniki swoich dociekań to dlaczego i za co mam
>>>> być karany. W dodatku nikt nie potrafi wskazać błędu w moim
>>>> rozumowaniu a atakowanie mnie pustosłowiem wskazuje raczej na
>>>> zazdrość aniżeli chęć rzetelnej rozmowy o tym co mam do
>>>> zaoferowania. Jeżeli się nie mylę to mam prawo sądzić również,
>>>> a może przede wszystkim, samego siebie. Jeżeli mojej moralności
>>>> nie można niczego zarzucić to dlaczego bronisz mojemu sumieniu
>>>> oceniać mnie samego?

>>> Ale co z tego wynika? Według mnie jedynie to, że Ty chcesz, ba,
>>> uzurpujesz sobie prawo do oceniania mnie podczas. Ja nikogo poza
>>> sobą nie oceniam natomiast Ty uciekasz od tego i zamiast oceniać
>>> siebie chcesz przenieść się na ocenianie mnie. Jesteś po raz
>>> któryś nieuczciwy i niewiarygodny Chironie. Kto Ci nadał prawo do
>>> oceniania mnie i mojego życia?

>> A swoją drogą sprytnie to zrobiłeś i zmieniłeś wątek z zamiarem
>> kontynuowania dyskusji by zatrzeć ślady po swojej nieuczciwości.
>> Oj Chironie, Chironie. Tki stary a taki g.... . :-)

> Tak, masz rację. Przyłapałeś mnie :-(

Nie przejmuj się stary Przyjacielu.

Ale jakieś wnioski dla osobistego rozwoju duchowego warto wyciągnąć. :-)


> -- Chiron

LeoTar Gnostyk




Data: Sun, 21 May 2017 14:45:39 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia,pl.sci.filozofia,pl.soc.religia

Chiron pisze:
> Użytkownik "LeoTar Gnostyk" <leotar@leotar.net> napisał w wiadomości
> news:ofrndj$s2a$1@portraits.wsisiz.edu.pl...
>> Chiron pisze:
>>> Użytkownik "LeoTar Gnostyk" <leotar@leotar.net> napisał w
>>> wiadomości news:ofrkv5$prr$2@node2.news.atman.pl...

>>> Tu masz bardzo niedawny przykład- wcześniej też ich nie
>>> brakowało:

>>> JA:
>>>> To, co napisałeś powyżej - to Twoja własna ocena siebie
>>>> samego.

>>> TY: No bo ja chyba znam samego siebie najlepiej. A jeżeli ktoś
>>> pokusi się o rzetelną ocenę mojej osoby to na pewno to rozważę.
>>> Tylko, że takich ocen nie ma; kiedyś były że jestem chorym
>>> psychicznie, ostatnio Aiua40 stwierdziła, że powinienem zostać
>>> zamknięty w więzieniu bo jestem niebezpieczny podczas gdy przed
>>> laty psychiatrzy mnie przebadali i wypuścili stwierdziwszy nawet,
>>> ze nie stanowię zagrożenia dla obowiązującego systemu prawnego. A
>>> ja powiem wprost, że dla obowiązującego bezprawia stanowię realne
>>> zagrożenie gdyż domagam się uczciwości i sprawiedliwości oraz
>>> ujawnienia PRAWDY o mechanizmach przemocy. Co więcej proponuję
>>> narzędzie do wyeliminowania przemocy z życia ludzi a to stanowi
>>> realne zagrożenie dla bezmózgowców  kierujących się wyłącznie
>>> emocjami, manipulującymi w celu posiadania władzy. A każda
>>> osobowa władza oznacza niewolnictwo dla innych od władzy
>>> uzależnionych.


>>> JA:
>>>> Czyli - sam jesteś własnym sędzią w swojej własnej sprawie. To
>>>> totalny odlot, który wskazywali już starożytni Rzymianie.

>>> TY: Jeżeli działam uczciwie i niczego nie ukrywam powszechnie
>>> udostępniając wyniki swoich dociekań to dlaczego i za co mam być
>>> karany. W dodatku nikt nie potrafi wskazać błędu w moim
>>> rozumowaniu a atakowanie mnie pustosłowiem wskazuje raczej na
>>> zazdrość aniżeli chęć rzetelnej rozmowy o tym co mam do
>>> zaoferowania. Jeżeli się nie mylę to mam prawo sądzić również, a
>>> może przede wszystkim, samego siebie. Jeżeli mojej moralności nie
>>> można niczego zarzucić to dlaczego bronisz mojemu sumieniu
>>> oceniać mnie samego?

>> Ale co z tego wynika? Według mnie jedynie to, że Ty chcesz, ba,
>> uzurpujesz sobie prawo do oceniania mnie podczas. Ja nikogo poza
>> sobą nie oceniam natomiast Ty uciekasz od tego i zamiast oceniać
>> siebie chcesz przenieść się na ocenianie mnie. Jesteś po raz któryś
>> nieuczciwy i niewiarygodny Chironie. Kto Ci nadał prawo do
>> oceniania mnie i mojego życia?

> Poddaję się :-(

Ale ja nie skończyłem, więc racz wysłuchać do końca.

Nie po raz pierwszy próbujesz zdyskredytować mnie by pośrednio spróbować
obalić moje poglądy na wychowanie seksualne dzieci, gdy nie masz już
absolutnie żadnych argumentów przeciwko mojemu wynalazkowi. I to jest
najbardziej nieuczciwe Chironie. Jest to niegodne badacza Umysłu, za którego
- jak mniemam - się uważasz, i który w swoich poczynaniach powinien się
kierować doskonałą etyką S(T)wórcy.


> -- Chiron

LeoTar Gnostyk




Data: Sun, 21 May 2017 14:55:35 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia,pl.sci.filozofia,pl.soc.religia

pinokio pisze:
> W dniu 21.05.2017 o 14:45, LeoTar Gnostyk pisze:

>> obalić moje poglądy na wychowanie seksualne dzieci, gdy nie masz
>> już absolutnie żadnych argumentów przeciwko mojemu wynalazkowi. I
>> to jest

> Odkryłeś sens istnienia człowieka. Jest nim wychowanie seksualne
> dzieci poprzez seks z nimi!

Trywializujesz pinokio. Celem rodziców nie jest seks z dziećmi lecz
przekazanie dzieciom Wiedzy o S(T)worzeniu, stwarzaniu w duchu równości,
odpowiedzialności oraz życiu w powszechnej harmonii i pokoju.

LeoTar Gnostyk




Data: Sun, 21 May 2017 15:39:27 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia,pl.sci.filozofia,pl.soc.religia

Chiron pisze:
> Użytkownik "LeoTar Gnostyk" <leotar@leotar.net> napisał w wiadomości
>  news:ofs263$44r$1@portraits.wsisiz.edu.pl...
>> Chiron pisze:
>>> Użytkownik "LeoTar Gnostyk" <leotar@leotar.net> napisał w
>>> wiadomości news:ofrndj$s2a$1@portraits.wsisiz.edu.pl...
>>>> Chiron pisze:
>>>>> Użytkownik "LeoTar Gnostyk" <leotar@leotar.net> napisał w
>>>>> wiadomości news:ofrkv5$prr$2@node2.news.atman.pl...

>>>>> Tu masz bardzo niedawny przykład- wcześniej też ich nie
>>>>> brakowało:

>>>>> JA:
>>>>>> To, co napisałeś powyżej - to Twoja własna ocena siebie
>>>>>> samego.

>>>>> TY: No bo ja chyba znam samego siebie najlepiej. A jeżeli
>>>>> ktoś pokusi się o rzetelną ocenę mojej osoby to na pewno to
>>>>> rozważę. Tylko, że takich ocen nie ma; kiedyś były że jestem
>>>>> chorym psychicznie, ostatnio Aiua40 stwierdziła, że
>>>>> powinienem zostać zamknięty w więzieniu bo jestem
>>>>> niebezpieczny podczas gdy przed laty psychiatrzy mnie
>>>>> przebadali i wypuścili stwierdziwszy nawet, ze nie stanowię
>>>>> zagrożenia dla obowiązującego systemu prawnego. A ja powiem
>>>>> wprost, że dla obowiązującego bezprawia stanowię realne
>>>>> zagrożenie gdyż domagam się uczciwości i sprawiedliwości oraz
>>>>> ujawnienia PRAWDY o mechanizmach przemocy. Co więcej
>>>>> proponuję narzędzie do wyeliminowania przemocy z życia ludzi
>>>>> a to stanowi realne zagrożenie dla bezmózgowców  kierujących
>>>>> się wyłącznie emocjami, manipulującymi w celu posiadania
>>>>> władzy. A każda osobowa władza oznacza niewolnictwo dla
>>>>> innych od władzy uzależnionych.


>>>>> JA:
>>>>>> Czyli - sam jesteś własnym sędzią w swojej własnej
>>>>>> sprawie. To totalny odlot, który wskazywali już starożytni
>>>>>>  Rzymianie.

>>>>> TY: Jeżeli działam uczciwie i niczego nie ukrywam powszechnie
>>>>> udostępniając wyniki swoich dociekań to dlaczego i za co mam
>>>>> być karany. W dodatku nikt nie potrafi wskazać błędu w moim
>>>>> rozumowaniu a atakowanie mnie pustosłowiem wskazuje raczej na
>>>>> zazdrość aniżeli chęć rzetelnej rozmowy o tym co mam do
>>>>> zaoferowania. Jeżeli się nie mylę to mam prawo sądzić
>>>>> również, a może przede wszystkim, samego siebie. Jeżeli mojej
>>>>> moralności nie można niczego zarzucić to dlaczego bronisz
>>>>> mojemu sumieniu oceniać mnie samego?

>>>> Ale co z tego wynika? Według mnie jedynie to, że Ty chcesz, ba,
>>>> uzurpujesz sobie prawo do oceniania mnie podczas. Ja nikogo
>>>> poza sobą nie oceniam natomiast Ty uciekasz od tego i zamiast
>>>> oceniać siebie chcesz przenieść się na ocenianie mnie. Jesteś
>>>> po raz któryś nieuczciwy i niewiarygodny Chironie. Kto Ci nadał
>>>> prawo do oceniania mnie i mojego życia?

>>> Poddaję się :-(

>> Ale ja nie skończyłem, więc racz wysłuchać do końca.
>>
>> Nie po raz pierwszy próbujesz zdyskredytować mnie by pośrednio
>> spróbować obalić moje poglądy na wychowanie seksualne dzieci, gdy
>> nie masz już absolutnie żadnych argumentów przeciwko mojemu
>> wynalazkowi. I to jest najbardziej nieuczciwe Chironie. Jest to
>> niegodne badacza Umysłu, za którego - jak mniemam - się uważasz, i
>> który w swoich poczynaniach powinien się kierować doskonałą etyką
>> S(T)wórcy.

> Zdyskredytować Ciebie??? No jeśli zwrócenie Ci uwagi, że stawanie
> jako sędzia w swojej własnej sprawie i na dodatek w sposób (jak sam
> twierdzisz) świadomy wyklucza jakąkolwiek, opartą na logice dyskusję
>  nazywasz dyskredytacją - to ok. Dyskredytuję Cię.

Zwrócenie uwagi, sugestia, zarzut to są synonimy tego samego - nazwania
mnie kłamcą. A skoro jestem kłamcą to - według Ciebie - znaczy, że i
moje poglądy muszą być fałszywe. A skoro moje są fałszywe to - w dalszym
ciągu - znaczy, że Twoje, które stoją w opozycji do moich, są prawdziwe.
W konsekwencji oznacza to, że Twój tradycyjny model wychowawczy dziecka
w rodzinie jest właściwy i nie należy go zmieniać. No ale jak to sobie
poradzić z licznymi milionami pojebów? Ano trzeba ich terapełtować jakby
powiedziała Aiua40. No i jest zajęcie, no i jest satysfakcja z bycia tym
dobrym itd. O to chodzi Chironie. Przyznanie mi racji oznacza klapę
Twojego (oraz powszechnie obowiązującego) modelu na zycie. A wiadomo, że
w mętnej wodzie grube ryby pływają, więc i sie można wygodnie urządzić w
tym patologicznym świecie.


> Jednak ja bym tego tak nie odbierał. Raczej mam przekonanie, że tak
> silnie bronisz swojego ego, że nikogo - absolutnie nikogo nie
> starasz się ZROZUMIEĆ.

Czego, a może kogo, nie staram się zrozumieć? Czy tych, którzy dominują,
są zadowoleni z beztroskiego życia dzięki "pozycji" społecznej, którą
zajmują bo wiodą pokorne (niczym przysłowiowe cielęta) życie? A może
tych bezpańskich dzieci z ulic Sao Paulo czy Bombaju? Po której stronie
jesteś gotów stanąć?


> Nie da się tego zrobić głową, a umiejętność współodczuwania - tak mi
> się zdaje - jest Ci obca. Wolisz więc bronić do upadłego swego ego -
> bez względu na to, czy się to opłaca, czy też nie.

Przestań pieprzyć o współodczuwaniu bo tego Ci właśnie najbardziej brakuje.
Gdybyś współodczuwał, czyli był pełen empatii to nie zajeżdżał byś mi tutaj
pod moje ego lecz zastanowiłbyś się czy czasem nie mam racji. A Tobie
właśnie empatii brakuje by zniżyć się do poziomu człowieka myślącego
i czującego inaczej niż Ty. A może boisz się samodzielności i tego co się stanie
gdybyś, niechcący albo przy okazji, znalazł się na bruku? Widać, że doskonale
zdajesz sobie sprawę z tego co robi globowe przemocowe społeczeństwo z
niepokornymi, którzy chcą je zmienić w społeczeństwo pokojowe. Tchórz dalej,
jakoś tam dotrwasz do swoich dni ostatnich a potem to "niech się już tylko dzieje
wola nieba".
Amen Chironie.

> -- Chiron

LeoTar Gnostyk




Data: Sun, 21 May 2017 15:46:28 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia,pl.sci.filozofia,pl.soc.religia

Chiron pisze:
> Użytkownik "pinokio" <pinokio@nie.adres.pl> napisał w wiadomości
> news:ofs2b4$74t$2@node2.news.atman.pl...
>> W dniu 21.05.2017 o 14:45, LeoTar Gnostyk pisze:

>>> obalić moje poglądy na wychowanie seksualne dzieci, gdy nie masz
>>> już absolutnie żadnych argumentów przeciwko mojemu wynalazkowi. I
>>> to jest

>> Odkryłeś sens istnienia człowieka. Jest nim wychowanie seksualne
>> dzieci poprzez seks z nimi!

> To raczej odkrył...seks istnienia człowieka :-)

Dostrzegam jakowąś zadyszkę wśród obrońców starego porządku. Żeby na
tak wstępnym etapie potrzebnym było jednoczenie sił... Ależ panowie, czyżby
wam mózgownice zaczynały parować? :-)


> -- Chiron

LeoTar Gnostyk




Data: Sun, 21 May 2017 16:02:06 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia,pl.sci.filozofia,pl.soc.religia

pinokio pisze:
> W dniu 21.05.2017 o 15:39, LeoTar Gnostyk pisze:

>> w rodzinie jest właściwy i nie należy go zmieniać. No ale jak to
>> sobie poradzić z licznymi milionami pojebów? Ano trzeba ich
>> terapełtować jakby

> Najgorsi z tych pojebów to ci, co pukali swe matki

Mylisz inicjację seksualną z kazirodztwem inicjowanym przez MATKI !!!,
którego konsekwencją jest skrajne poczucie winy syna w stosunku do
ojca.   W inicjacji seksualnej, akcie oczekiwanym przez syna, świadomy
ojciec wyrażą zgodę na to by syn odbył swój pierwszy raz z matką.
Efektem jest brak strachu - u syna - przed ojcem. Natomiast w akcie
kazirodczym prowokowanym prze MATKĘ !!! syn pożąda matki ale skrajnie
boi się reakcji ojca. Pod wpływem strachu przed reakcją ojca syn może
zabić ojca albo też ojciec nie rozumiejący potrzeby syna może zabić syna.
To jest właśnie kwintesencja kompleksu Edypa dla którego rozwiązaniem
jest zgoda ojca na to by mata syna stała się jego pierwszą kobietą, którą
następnie porzuci (co jest zapisane w Biblii).


>> zmienić w społeczeństwo pokojowe. Tchórz dalej, jakoś tam dotrwasz
>> do swoich dni ostatnich a potem to "niech się już tylko dzieje wola
>> nieba". Amen Chironie.

> Może po śmierci Leo przekonasz się jak bardzo się myliłeś...

Śmierć mi niestraszna, gdyż pokonałem strach przed Ojcem, moim Stwórcą,
gdyż dzięki Wiedzy, która wydobyłem z czeluści mojego Umysłu stałem mu
się emocjonalnie równym. Stałem się Nim.

LeoTar Gnostyk




Data: Sun, 21 May 2017 16:30:02 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia,pl.sci.filozofia,pl.soc.religia

pinokio pisze:
> W dniu 21.05.2017 o 16:02, LeoTar Gnostyk pisze:

>> prowokowanym prze MATKĘ !!! syn pożąda matki ale skrajnie boi się
>> reakcji ojca. Pod wpływem strachu przed reakcją ojca syn może
>> zabić ojca

> gdy syn boi się ojca to jest sytuacja znacznie mniej patologiczna,
> gdy ojciec zachęca syna do seksu z matką! to jest dno!

Strach syna przed ojcem to jest patologia - syn nie może bać się swego
ojca. Powielasz model relacji biblijnego boga Boga z człowiekiem. Z
niewolnika nie masz robotnika jak mówi przysłowie a zatem zniewolony
człowiek będzie czcił swego bożka tylko dopóty, dopóki będzie się go
bał. A gdzie wzajemny szacunek bez strachu i poniżenia?

Co do uświadomienia synowi przez ojca tego, że matka może być jego
pierwszą partnerką seksualną to jest zawarte w tej decyzji wskazanie
synowi przez ojca wzoru kobiety, którą na podstawie doświadczenia z
matką syn powinien sobie wybrać w przyszłości na partnerkę. To jest
wskazanie synowi na co ma zwracać uwagę w relacji z kobietą: na zaufanie
i szacunek okazywane sobie wzajemnie przez męża i żonę, wolę
nie-poniżania wzajemnego i nie-oszukiwania nawet w najtrudniejszych
sytuacjach. Inicjacja seksualna to jest podsumowanie obrazu relacji
między kobietą i mężczyzną, to jest DOŚWIADCZENIE przejścia z okresu
dziecięcego do życia dorosłego. To jest dużo, dużo więcej ale na
początek zrozum to co napisałem.


> Zdarza się sytuacja gdy żona nie chcąc seksu z mężem podsuwa mu swoją
> córkę, to patologia.

Nie musisz mi tego tłumaczyć, gdyż doświadczyłem tego na własnej skórze
i tylko dzięki szóstemu zmysłowi oraz bezwzględnemu szacunkowi i miłości
do dziecka nie dałem się wpuścić w maliny. Chyba bym czegoś takiego nie
przeżył.


>> Śmierć mi niestraszna, gdyż pokonałem strach przed ojcem, moim
>> Stwórcą, gdyż dzięki Wiedzy, która wydobyłem z czeluści mojego
>> Umysłu stałem mu się emocjonalnie równym. Stałem się Nim.

> Nie chodzi mi o twojego ojca, ale o Jezusa, który miał inne zdanie na
> wychowanie dzieci.

Nie miał dzieci więc nie jest dla mnie partnerem do konfrontacji poglądów
wychowawczych. Ja doświadczyłem; on był niewolnikiem swojej matki więc
i serwował to co jemu zaserwował matriarchat.

LeoTar Gnostyk




Data: Sun, 21 May 2017 16:32:13 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

pinokio pisze:
> W dniu 21.05.2017 o 16:02, LeoTar Gnostyk pisze:

>> ojca na to by _matka_ syna stała się jego pierwszą kobietą, którą
>> następnie porzuci (co jest zapisane w Biblii).

> matka syna?

Nie, syn porzuci rodziców, a więc i matkę, by związać się z inną kobietą.

LeoTar Gnostyk




Data: Sun, 21 May 2017 16:41:40 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

pinokio pisze:
> W dniu 21.05.2017 o 16:30, LeoTar Gnostyk pisze:

>> Co do uświadomienia synowi przez ojca tego, że matka może być jego
>> pierwszą partnerką seksualną to jest zawarte w tej decyzji
>> wskazanie synowi przez ojca wzoru kobiety, którą na podstawie
>> doświadczenia z matką syn powinien sobie wybrać w przyszłości na
>> partnerkę. To jest

> patologia i dno, nawet w książce "Tajemnice przodków" piszą, że z
> rozmaitych relacji kazirodczych relacja matka-syn najbardziej ryje
> umysł.

Pinokio, obudż się. Nie rozmawiamy o relacjach kazirodczych, czyli o zniewoleniu
syna przez matkę, lecz o inicjacji seksualnej, która jest pojedynczym aktem
seksualnym syna z matką w obecności i przy udziale ojca. Kazirodztwo to są
diady (matka-syn, ojciec-córka); inicjacja to są triady (matka-ojciec-dziecko).
Diady rodzinne istotnie prowadzą do skrajnej patologii i uzależnienia dziecka od
rodzica. Natomiast celem triady jest absolutne emocjonalne unieależnienie dziecka
od rodziców.

LeoTar Gnostyk




Data: Sun, 21 May 2017 17:19:54 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

pinokio pisze:
> W dniu 21.05.2017 o 16:41, LeoTar Gnostyk pisze:

>> Pinokio, obudż się. Nie rozmawiamy o relacjach kazirodczych, czyli
>> o zniewoleniu syna przez matkę, lecz o inicjacji seksualnej, która
>> jest pojedynczym aktem seksualnym syna z matką w obecności i przy
>> udziale ojca. Kazirodztwo to są diady (matka-syn, ojciec-córka);
>> inicjacja to są triady (matka-ojciec-dziecko). Diady rodzinne
>> istotnie prowadzą do skrajnej patologii i uzależnienia dziecka od
>> rodzica. Natomiast celem triady jest absolutne emocjonalne
>> uniezależnienie dziecka od rodziców.

> jak zwał tak zwał, to jest po prostu kazirodztwo w klimacie cuckold.
> A z triadą mamy również do czynienia z patologią, gdy ojciec
> załatwia synowi wizytę w agencji "aby nie stał się gejem". Ale to
> patologia i tak o wiele, wiele mniejsza niż gdy załatwia mu seks z
> własną żoną! Leo, po co piszesz? Nie widzisz że w usenecie wszyscy tu
> się z Ciebie śmieją?

Żeby mnie, i prawdopodobnie siebie, przekonać najlepiej będzie jeżeli
zorganizujesz ankietę. :-)
Przy okazji chętnie skorzystam z Twoich doświadczeń jak się taką ankietę
organizuje bo muszę przeprowadzić badanie rynku. Pomożesz?

LeoTar Gnostyk




Data: Sun, 21 May 2017 17:25:57 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia,pl.sci.filozofia,pl.soc.religia

pinokio pisze:
> W dniu 21.05.2017 o 17:19, LeoTar Gnostyk pisze:

>> Żeby mnie, i prawdopodobnie siebie, przekonać najlepiej będzie jeżeli
>> zorganizujesz ankietę. :-)
>> Przy okazji chętnie skorzystam z Twoich doświadczeń jak się taką
>> ankietę organizuje bo muszę przeprowadzić badanie rynku. Pomożesz?

> Jakoś nie masz zwolenników poza chyba Cookie

Tego na razie nikt nie wie. :-)

LeoTar Gnostyk




Data: Mon, 22 May 2017 04:15:21 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia,pl.sci.filozofia,pl.soc.religia

Chiron pisze:
> Użytkownik "LeoTar Gnostyk" <leotar@leotar.net> napisał w wiadomości
>  news:ofs5av$6ka$1@portraits.wsisiz.edu.pl...

>>>>> Poddaję się :-(

>>>> Ale ja nie skończyłem, więc racz wysłuchać do końca.
>>>>
>>>> Nie po raz pierwszy próbujesz zdyskredytować mnie by pośrednio
>>>>  spróbować obalić moje poglądy na wychowanie seksualne dzieci,
>>>>  gdy nie masz już absolutnie żadnych argumentów przeciwko
>>>> mojemu wynalazkowi. I to jest najbardziej nieuczciwe Chironie.
>>>> Jest to niegodne badacza Umysłu, za którego - jak mniemam - się
>>>>  uważasz, i który w swoich poczynaniach powinien się kierować
>>>> doskonałą etyką S(T)wórcy.

>>> Zdyskredytować Ciebie??? No jeśli zwrócenie Ci uwagi, że
>>> stawanie jako sędzia w swojej własnej sprawie i na dodatek w
>>> sposób (jak sam twierdzisz) świadomy wyklucza jakąkolwiek, opartą
>>> na logice dyskusję nazywasz dyskredytacją - to ok. Dyskredytuję
>>> Cię.

>> Zwrócenie uwagi, sugestia, zarzut to są synonimy tego samego -
>> nazwania mnie kłamcą.

> A w życiu!!! Kłamie się świadomie. I w celu wprowadzenia w błąd.

Tak. Kłamstwo jest świadome jeżeli kłamiący zna prawdę; jeżeli jej nie
zna to może popełnić błąd ale nie będzie to już kłamstwo świadome.


> Nieprawdę można mówić świadomie lub nie.

Jak wyżej.


> Zarzut - postawić zarzut, że mówisz nieprawdę - nie oznacza wcale,
> że kłamiesz.

Zgadza się.


> Nie masz monopolu na prawdę - ani ja też.

Dzięki szczególnemu, chyba nie przypadkowemu, zbiegowi doświadczeń
życiowych wiem więcej od Ciebie a przez to jest bardziej prawdopodobnym,
że jestem bliższym Prawdy absolutnej aniżeli Ty jesteś.


> Skoro zarzucam Ci, że nie piszesz prawdy - nie oznacza to, że
> posądzam Cię o intencjonalne kłamanie.

Celem kłamiącego jest zawładnięcie osobą, którą okłamuje, po to by ją
zniewolić, uzależnić od siebie i sobie podporządkować. Moim celem jest
uwolnić umysłowo zniewolonych a więc - przyznasz chyba - jest to cel
pozytywny. Powiedz mi więc jaki cel przyświecał Tobie gdy postawiłeś mi
zarzut kłamstwa?


> Natomiast sugerować pisanie nieprawdy jest słabsze semantycznie od
> zarzucania. Te pojęcia w żadnym razie nie są synonimami. Zapraszam
> do słowników na www. Nie zmieniaj znaczenia wyrazów tak, jak Ci
> wygodnie - bo uniemożliwia to rozmowę.

Myślę, że obejdziemy się bez pomocy słowników. :-)



>> A skoro jestem kłamcą to - według Ciebie - znaczy, że i moje
>> poglądy muszą być fałszywe.

> Wniosek z błędnego założenia j/w.

No więc czy - według Ciebie - moje poglądy są błędne czy słuszne?


>> A skoro moje są fałszywe to - w dalszym ciągu - znaczy, że Twoje,
>> które stoją w opozycji do moich, są prawdziwe.

> Dokonujesz systematycznego gwałtu na logice. Jeśli np Twoje poglądy
> są fałszywe, a moje stoją do nich w opozycji - to MOGĄ być prawdziwe,
> lub też fałszywe.

Przyznaję, że w tym miejscu istotnie zgwałciłem logikę. :-)


>> W konsekwencji oznacza to, że Twój tradycyjny model wychowawczy
>> dziecka w rodzinie jest właściwy i nie należy go zmieniać. No ale
>> jak to sobie poradzić z licznymi milionami pojebów? Ano trzeba ich
>>  terapełtować jakby powiedziała Aiua40. No i jest zajęcie, no i
>> jest satysfakcja z bycia tym dobrym itd. O to chodzi Chironie.
>> Przyznanie mi racji oznacza klapę Twojego (oraz powszechnie
>> obowiązującego) modelu na zycie. A wiadomo, że w mętnej wodzie
>> grube ryby pływają, więc i sie można wygodnie urządzić w tym
>> patologicznym świecie.

> Pomijając inne nieścisłości, na których tworzysz swoje tezy -
> miliony pojebów nie biorą się ze zdrowych, lecz z patologicznych
> rodzin. Z takich, jak Ty proponujesz - mam głębokie przekonanie, że
> byłyby to miliardy pojebów.

Ale to jest tylko Twoje przekonanie... Rozumiem, że pewności co do tego
nie masz...? :-)


[...]


>>> Nie da się tego zrobić głową, a umiejętność współodczuwania - tak
>>> mi się zdaje - jest Ci obca. Wolisz więc bronić do upadłego swego
>>> ego - bez względu na to, czy się to opłaca, czy też nie.

>> Przestań pieprzyć o współodczuwaniu bo tego Ci właśnie najbardziej
>>  brakuje. Gdybyś współodczuwał, czyli był pełen empatii to nie
>> zajeżdżał byś mi tutaj pod moje ego lecz zastanowiłbyś się czy
>> czasem nie mam racji. A Tobie właśnie empatii brakuje by zniżyć się
>> do poziomu człowieka myślącego i czującego inaczej niż Ty. A może
>> boisz się samodzielności i tego co się stanie gdybyś, niechcący
>> albo przy okazji, znalazł się na bruku? Widać, że doskonale zdajesz
>> sobie sprawę z tego co robi globowe przemocowe społeczeństwo z
>> niepokornymi, którzy chcą je zmienić w społeczeństwo pokojowe.
>> Tchórz dalej, jakoś tam dotrwasz do swoich dni ostatnich a potem to
>> "niech się już tylko dzieje wola nieba". Amen Chironie.

> Ja pieprzę o współodczuwaniu? Napisz mi, z kim w realnym życiu
> ostatnio porozumiałeś się. Ilu nowych przyjaciół zdobyłeś? Ile
> rozerwanych więzi (jak np z żoną czy córką) naprawiłeś lub choćby
> zacząłeś naprawiać? Ja wiem, że łatwiej pisać o Rio - przecież nikogo
> tam nie znasz. No ale jak jest w realu?
>
> -- Chiron

Mylisz się Chironie wątpiąc w moje możliwości pozyskiwania zwolenników.
Ich ilość zaczyna rosnąć lawinowo. I są to ludzie młodzi mężczyzni, którzy
mają rodziny (para + dziecko/dzieci), z jeszcze nie utrwalonym umysłowym
lenistwem, już dobrze skopani przez ich kobiety. I jeszcze dodałbym kilka
cech ale nie o to w końcu chodzi. Poczyniłeś błędne założenie ekstrapolując
swoje poglądy na młode pokolenie Plaków, które jest już całkowicie inne od
takich starych zgredów jak Ty, którym już tylko szklanka whisky i ciepłe kapcie
w głowie. I pewnie będziesz zaskoczony, ale dołączają do tej grupy coraz
liczniej młode kobiety. Że aż mnie samego zdziwko chapło. :-)

LeoTar Gnostyk




Data: Mon, 22 May 2017 04:19:42 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia,pl.sci.filozofia,pl.soc.religia

pinokio pisze:
> W dniu 21.05.2017 o 17:42, Chiron pisze:

>> A w życiu!!! Kłamie się świadomie. I w celu wprowadzenia w błąd.
>> Nieprawdę można mówic świadomie lub nie. Zarzut - postawić zarzut,
>> że mówisz nieprawdę - nie oznacza wcale, że kłamiesz. Nie masz
>> monopolu na

> Pamiętajmy słowa Kisiela: "Kłamstwo świadome lepsze jest od
> nieświadomego: to pierwsze jest przestępstwem, to drugie rodzajem
> choroby psychicznej. Prędzej zły człowiek się poprawi, niż wariat się
> wyleczy."

Jakiekolwiek kłamstwo jest więc symptomem istniejącej patologii. Idąc
dalej tym tropem homo sapiens jest więc jedną wielką patologią.

LeoTar Gnostyk




Data: Mon, 22 May 2017 07:59:52 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia,pl.sci.filozofia,pl.soc.religia

Chiron pisze:
> Użytkownik "pinokio" <pinokio@nie.adres.pl> napisał w wiadomości
> news:oftrkj$lf0$1@node1.news.atman.pl...
>> W dniu 22.05.2017 o 04:15, LeoTar Gnostyk pisze:

>>> Dzięki szczególnemu, chyba nie przypadkowemu, zbiegowi
>>> doświadczeń życiowych wiem więcej od Ciebie a przez to jest
>>> bardziej prawdopodobnym, że jestem bliższym Prawdy absolutnej
>>> aniżeli Ty jesteś.

>> Nieprawda, zafiksowałeś się na jednym "lokalnym ekstremum". Aby się
>> rozwijać, powinieneś z niego wyjść. Polecam rozważyć aforyzmy
>> Kisiela.

> Dokładnie tak. Dokładnie. I - co jest błędem oczywistym - uznał, że
> skoro w jego wypadku tak było - to jest i w innych.

We dwójkę łatwiej Wam pewnie będzie udowodnić, że ekstremum, w którym
się znalazłem, jest ekstremum lokalnym a nie globalnym. Skoro powstał zarzut,
że uzurpuje sobie prawo do Prawdy absolutnej to proszę o dowód, że istotnie
tak jest. Inaczej potraktuję Was jak oszczerców i drapichrustów.


> -- Chiron

LeoTar Gnostyk




Data: Mon, 22 May 2017 09:48:43 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia,pl.sci.filozofia,pl.soc.religia

Chiron pisze:
> Użytkownik "LeoTar Gnostyk" <leotar@leotar.net> napisał w wiadomości
>  news:oftupa$ve9$1@portraits.wsisiz.edu.pl...
>> Chiron pisze:
>>> Użytkownik "pinokio" <pinokio@nie.adres.pl> napisał w wiadomości
>>>  news:oftrkj$lf0$1@node1.news.atman.pl...
>>>> W dniu 22.05.2017 o 04:15, LeoTar Gnostyk pisze:

>>>>> Dzięki szczególnemu, chyba nie przypadkowemu, zbiegowi
>>>>> doświadczeń życiowych wiem więcej od Ciebie a przez to jest
>>>>> bardziej prawdopodobnym, że jestem bliższym Prawdy absolutnej
>>>>> aniżeli Ty jesteś.

>>>> Nieprawda, zafiksowałeś się na jednym "lokalnym ekstremum".
>>>> Aby się rozwijać, powinieneś z niego wyjść. Polecam rozważyć
>>>> aforyzmy Kisiela.

>>> Dokładnie tak. Dokładnie. I - co jest błędem oczywistym - uznał,
>>> że skoro w jego wypadku tak było - to jest i w innych.

>> We dwójkę łatwiej Wam pewnie będzie udowodnić, że ekstremum, w
>> którym się znalazłem, jest ekstremum lokalnym a nie globalnym.
>> Skoro powstał zarzut, że uzurpuje sobie prawo do Prawdy absolutnej
>> to proszę o dowód, że istotnie tak jest. Inaczej potraktuję Was
>> jak oszczerców i drapichrustów.

> Zauważ, że Ty niczego nie udowadniasz. Na podstawie swojego
> doświadczenia wyciągasz takie wnioski. I - co ciekawe - ja jestem w
> dużym stopniu skłonny uwierzyć, że takie doświadczenia miałeś.

Na początku rozwiązałem mój indywidualny przypadek szczególny. Następnie
zebrałem obserwacje przepuszczając je przez pryzmat mojego rozwiązania
szczególnego; skorygowałem moje rozwiązanie szczególne i odtworzyłem
rozwiązanie ogólne, co jest normalną praktyką badacza-doświadczalnika a nie
teoretyka. Ponieważ algorytm działania, który w ten sposób stworzyłem pozwala
wyjaśnić i rozwiązać najbardziej skomplikowane sytuacje na chwilę obecną mogę
przyjąć, że jest on algorytmem uniwersalnym. Ponadto moje rozwiązanie nie tylko,
że jest niesprzeczne z wieloma funkcjonującymi dotychczas hipotezami czyli
rozwiązaniami cząstkowymi więc jest najlepszą teorią wyjaśniającą mechanizm
funkcjonowania ludzkiego umysłu. Co więcej jest to rozwiązanie niesprzeczne ze
wszystkimi rozwiązaniami oferowanymi przez religie oraz systemy filozoficzne
i duchowe. Czy trzeba czegoś więcej?


> Jednak Ty nie chcesz przyjąć do wiadomości, że moje doświadczenia są
> całkiem inne (już o tym rozmawialiśmy). Zarzucasz mi nieświadomość w
> związku. Przyznasz, że nie ma w takim razie między nami równości w
> dyskusji, prawda?

Niestety, nie ma miedzy nami równości - wiem więcej ponieważ w pewnym
momencie przestałem się bać że stracę wątpliwe uciechy seksualne z partnerką,
która uzależniła mnie od siebie seksualnie i przez długi okres wykorzystywała
mój potencjał do wyłącznie własnych celów. Podobnie postępowałem z następnymi,
które chciały mnie od siebie uzależnić posługując się wabikiem seksualnym - mogę
byc partnerem ale nie sługą (niewolnikiem).


> p.s. Chyba, że się wycofasz z tego, że ja po prostu w swoim związku
> nie dostrzegam czegoś, co według Ciebie w nim jest.

Tak, tak jak powiedziałem wyżej: jesteś uzależniony i zaślepiony strachem przed
potencjalną samotnością. Dlatego przegrywasz w walce o wolność.

LeoTar Gnostyk




Data: Mon, 22 May 2017 09:54:41 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

pinokio pisze:
> W dniu 22.05.2017 o 09:48, LeoTar Gnostyk pisze:

>> Tak, tak jak powiedziałem wyżej: jesteś uzależniony i zaślepiony
>> strachem przed potencjalną samotnością. Dlatego przegrywasz w walce
>> o wolność.

> ja jestem samotny ale widzę błąd w Twoich rozumowaniach

Słucham uważnie. Wskaż mi go a na pewno nie pozostanie nie rozważony.

LeoTar Gnostyk




Data: Mon, 22 May 2017 10:18:13 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

pinokio pisze:
> W dniu 22.05.2017 o 09:54, LeoTar Gnostyk pisze:

>>> ja jestem samotny ale widzę błąd w Twoich rozumowaniach

>> Słucham uważnie. Wskaż mi go a na pewno nie pozostanie nie
>> rozważony.

> Wskazuję: jest nim kazirodczy seks w trójkącie z rodzicami

Nie ośmieszaj się pinokio. Zajrzyj w początki rodzaju ludzkiego a
zrozumiesz, że krewniacze stosunki seksualne były normą. A samice
bonobo "rozdają" seks również swoim synom po to by wyeliminować
przemoc, utrzymać porządek i zapewnić trwałość stada. Skoro już
nawet bonobo potrafi wykorzystywać seks do organizowania grupy
nie unikając nieakceptowanych przez Ciebie stosunków krewniaczych
to znaczy, że musi być coś budującego, a nie tylko destrukcyjnego, w
tym seksie. Skoro bonobo nie unika seksu kazirodczego a mimo tego
nie zdegenerował się pomimo przemocy występującej u niego to znaczy,
że my powinniśmy wykorzystać to doświadczenie zmodyfikowawszy
je jedynie. Ja oferuję takie właśnie zmodyfikowane rozwiązanie, które
według wszystkich analiz prowadzonych wzdłuż i wszerz, pozwoli
wyeliminować przemoc z życia gatunku, który zrodzi się na podłożu
pozostawionym przez homo sapiensa.

Pozdrawiam
LeoTar Gnostyk




Data: Mon, 22 May 2017 10:28:46 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

pinokio pisze:
> W dniu 22.05.2017 o 10:18, LeoTar Gnostyk pisze:

>> zrozumiesz, że krewniacze stosunki seksualne były normą. A samice
>> bonobo "rozdają" seks również swoim synom po to by wyeliminować
>> przemoc,

>> być coś budującego, a nie tylko destrukcyjnego, w tym seksie.
>> Skoro bonobo nie unika seksu kazirodczego a mimo tego nie
>> zdegenerował się

> chcesz cofnąć ludzkość do poziomu bonobo? Podejrzewam że jesteś
> zakamuflowanym agentem, wrogiem ludzkości ;-)

Nie, nie chcę wleżć z powrotem na drzewo. Ale twierdzę, że zakaz,
który zresztą nigdy dotąd nie był uświadomiony a zatem zakazem nie
był, to tylko tymczasowe narzędzie, które podsycało odwieczny "wyścig
szczurów" i umożliwiało (wymuszało) zmianę stanów Świadomości na
jej drodze ku samoświadomości. Ale jest to tylko narzędzie TYMCZASOWE,
które po spełnieniu swego zadanie musi zostać usunięte gdyż, jak każda
osobliwość, zagraża dalszemu trwaniu samej Świadomości.

LeoTar Gnostyk




Data: Mon, 22 May 2017 10:43:48 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

pinokio pisze:
> W dniu 22.05.2017 o 10:28, LeoTar Gnostyk pisze:

>> Nie, nie chcę wleżć z powrotem na drzewo. Ale twierdzę, że zakaz,
>> który zresztą nigdy dotąd nie był uświadomiony a zatem zakazem nie
>> był, to tylko tymczasowe narzędzie, które podsycało odwieczny "wyścig
>> szczurów"

> Ja uważam że ten zakaz jest bardzo dobry

To za mało powiedzieć ja tak uważam. Badacz musi uzasadnić swój pogląd.

LeoTar Gnostyk




Data: Mon, 22 May 2017 10:18:59 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

pinokio pisze:
> W dniu 22.05.2017 o 09:48, LeoTar Gnostyk pisze:

>> funkcjonowania ludzkiego umysłu. Co więcej jest to rozwiązanie
>> niesprzeczne ze wszystkimi rozwiązaniami oferowanymi przez religie
>> oraz systemy filozoficzne i duchowe. Czy trzeba czegoś więcej?

> sprzeczne

Pokaż te sprzeczności.

LeoTar Gnostyk




Data: Mon, 22 May 2017 10:42:20 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

pinokio pisze:
> W dniu 22.05.2017 o 10:18, LeoTar Gnostyk pisze:
>> pinokio pisze:
>>> W dniu 22.05.2017 o 09:48, LeoTar Gnostyk pisze:

>>>> funkcjonowania ludzkiego umysłu. Co więcej jest to rozwiązanie
>>>> niesprzeczne ze wszystkimi rozwiązaniami oferowanymi przez religie
>>>> oraz systemy filozoficzne i duchowe. Czy trzeba czegoś więcej?

>>> sprzeczne

>> Pokaż te sprzeczności.

> Proszę, sprzeczne z wiarą, z 1 listu do Koryntian
> (1) Słyszy się powszechnie o rozpuście między wami, i to o takiej
> rozpuście, jaka się nie zdarza nawet wśród pogan; mianowicie, że ktoś
> żyje z żoną swego ojca. (2) A wy unieśliście się pychą, zamiast z
> ubolewaniem żądać, by usunięto spośród was tego, który się dopuścił
> wspomnianego czynu. (3) Ja zaś nieobecny wprawdzie ciałem, ale obecny
> duchem, już potępiłem, tak jakby był wśród was, sprawcę owego
> przestępstwa. (4) Przeto wy, zebrawszy się razem w imię Pana naszego
> Jezusa, w łączności z duchem moim i z mocą Pana naszego Jezusa, (5)
> wydajcie takiego szatanowi na zatracenie ciała, lecz ku ratunkowi jego
> ducha w dzień Pana Jezusa. (6) Wcale nie macie się czym chlubić! Czyż
> nie wiecie, że odrobina kwasu całe ciasto zakwasza?

Ależ ja również potępiam i odżegnuje się od kazirodztwa, czyli regularnego
uprawiania seksu przez syna z matką lub ojca z córką. Jednakże inicjacja
seksualna to coś zupełnie odmiennego i szczególnego w życiu każdego
człowieka, który wkracza w dorosłe życie i który MUSI odbyć "rytuał
przejścia", przekroczenia granicy oddzielającej dzieciństwo od dorosłości.
Celem inicjacji jest podsumowanie całego okresu przygotowawczego do
życia dorosłego, kiedy podejmować się będzie decyzje w swoim i partnera
imieniu. A że muszą to być decyzje wyrażające wspólną wolę obojga, kobiety
i mężczyzny więc muszą być oparte na wspólnej Wiedzy i wspólnym systemie
wartości. A ponadto nie może być celem takiej samodzielnej decyzji,
podejmowanej w imieniu dwojga, osiągnięcie jakichkolwiek indywidualnych
korzyści. By takie decyzje mogły być podejmowane jednostka musi być wolna
i odpowiedzialna, uczciwa, empatyczna, szanująca i ufająca drugiemu oraz
samej sobie. Wskaż mi inną drogę do osiągnięcia takiego stanu umysłu z
wykluczeniem wychowania seksualnego według mojego modelu, a na pewno
głęboko się zastanowię nad tym czy aby nie dać się zamknąć wśród psycholi.
Na razie tryskam pełnia zdrowia psychicznego a i fizycznie czuję się coraz
lepiej po okresie trudnym.

LeoTar Gnostyk




Data: Mon, 22 May 2017 13:16:05 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

pinokio pisze:
> W dniu 22.05.2017 o 10:43, LeoTar Gnostyk pisze:
>> pinokio napisał:

>>> Ja uważam że ten zakaz jest bardzo dobry

>> To za mało powiedzieć ja tak uważam. Badacz musi uzasadnić swój
>> pogląd.

> Co by Cię satysfakcjonowało? To że dzieci urodzone z takich związków
> są felerne?

Błąd. Po pierwsze nikt tego nie udowodnił a według mojej teorii to
właśnie zakaz (a właściwie pokonywanie czegoś zabronionego) jest
przyczyną mutacji genetycznych. Zakazanie czegoś pożądanego powoduje
zaburzenia emocjonalne, które z kolei produkują toksyny w organizmie
akumulujące się przez lata dorastania do dojrzałości płciowej. Jeżeli
dochodzi do zapłodnienia to wraz z substancjami odżywczymi do płodu w
najwcześniejszych fazach jego rozwoju dostarczane są również
wyprodukowane przez organizm matki toksyny. Powodują one zatruwanie
(zniekształcanie informacji genetyczną zwaną) nowego życia i
odkształcanie materii (biologii). Zrozumieć jest to niezwykle łatwo,
jeżeli rozumie się podstawy teorii informacji oraz jej przechowywania.
Materia jest nośnikiem, w którym informacja jest zapisana a równocześnie
ta sama materia jest przez informację kształtowana gdyż kształt materii
odzwierciedla informację. Taki zapis informacyjny można zniekształcić na
dwa sposoby, albo oddziałując na materię czynnikami, które są ja w
stanie zniekształcić (np. agresywne toksyny) albo bezpośrednio
podmieniając informację z pola zmieniającej się Świadomości, gdyż to ona
formuje materialny nośnik. Jeżeli chcesz dowiedzieć się więcej mogę
rozwinąć ale to co napisałem to kwintesencja wiedzy o informacji, jej
przenoszeniu oraz dokonywaniu jej przemian.


> Ale to tak, jakby przekonywać zwolennika kanibalizmu, że jest zły, z
> powodu możliwości zarażenia się czymś.

A co ma piernik do wiatraka? Czy ja kiedyś mówiłem, że kanibalizm jest
dobry? Ludzkość zaliczyła ten etap rozwoju bo widocznie nasi praprzodkowie
wpadli byli kiedyś na pomysł, że będą potężniejsi jeżeli zjedzą swojego ojca,
albo wroga albo kogoś kto im potęgę uosabiał. W ten prymitywny sposób
chcieli przejąć jego moc. Ja proponuje pokojowe przekazanie mocy twórczej
z jednego pokolenia do następnego w akcie symbolizującym wszystkie
elementy empatii, altruizmu, wolności, równości, braterstwa, niezależności...
To wszystko można osiągąć w tym jednym akcie kończącym okres
wychowywania w rodzinie i rozpoczynającym okres budowania nowej rodziny.
Czyli pokojowa koegzystencja i kontynuacja a nie ciągła i wyniszczająca walka
płci, "wyścig szczurów" i co tam sobie jeszcze negatywnego zechcesz dorzucić.
To wszystko może zostać wyeliminowane przez zdjęcie zakazu na pojedynczy
akt seksualny dziecka z rodzicami, czyli udostępnienie inicjacji seksualnej
w rodzinie.

LeoTar Gnostyk




Data: Mon, 22 May 2017 13:18:44 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

pinokio pisze:
> W dniu 22.05.2017 o 10:43, LeoTar Gnostyk pisze:

>>> Ja uważam że ten zakaz jest bardzo dobry

>> To za mało powiedzieć ja tak uważam. Badacz musi uzasadnić swój
>> pogląd.

> Bo to odwieczne prawo "dane przez Adama i Ewę" a już byli tacy,
> którzy mówili: Dosyć już żyliśmy w glorii praw, które dał Adam i Ewa:
> Zajeździmy kobyłę historii! − Lewa! Lewa! Lewa! i co z tego wyszło?

Żadna lewa! Jestem absolutnie za włączeniem "złotego środka", który do
tej pory był wyłączony. Nie jestem ani komunistą, ani kapitalistą lecz utopistą.
I wiem co mówię. :-)

LeoTar Gnostyk




Data: Thu, 25 May 2017 07:39:22 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia,pl.sci.filozofia,pl.soc.religia

Chiron pisze:
> Użytkownik "LeoTar Gnostyk" <leotar@leotar.net> napisał w wiadomości
> news:ofu55d$3s1$1@portraits.wsisiz.edu.pl...
>> Chiron pisze:
>>> Użytkownik "LeoTar Gnostyk" <leotar@leotar.net> napisał w
>>> wiadomości news:oftupa$ve9$1@portraits.wsisiz.edu.pl...
>>>> Chiron pisze:
>>>>> Użytkownik "pinokio" <pinokio@nie.adres.pl> napisał w
>>>>> wiadomości news:oftrkj$lf0$1@node1.news.atman.pl...
>>>>>> W dniu 22.05.2017 o 04:15, LeoTar Gnostyk pisze:

>>>>>>> Dzięki szczególnemu, chyba nie przypadkowemu, zbiegowi
>>>>>>> doświadczeń życiowych wiem więcej od Ciebie a przez to
>>>>>>> jest bardziej prawdopodobnym, że jestem bliższym Prawdy
>>>>>>> absolutnej aniżeli Ty jesteś.

>>>>>> Nieprawda, zafiksowałeś się na jednym "lokalnym
>>>>>> ekstremum". Aby się rozwijać, powinieneś z niego wyjść.
>>>>>> Polecam rozważyć aforyzmy Kisiela.

>>>>> Dokładnie tak. Dokładnie. I - co jest błędem oczywistym -
>>>>> uznał, że skoro w jego wypadku tak było - to jest i w
>>>>> innych.

>>>> We dwójkę łatwiej Wam pewnie będzie udowodnić, że ekstremum, w
>>>> którym się znalazłem, jest ekstremum lokalnym a nie globalnym.
>>>> Skoro powstał zarzut, że uzurpuje sobie prawo do Prawdy
>>>> absolutnej to proszę o dowód, że istotnie tak jest. Inaczej
>>>> potraktuję Was jak oszczerców i drapichrustów.

>>> Zauważ, że Ty niczego nie udowadniasz. Na podstawie swojego
>>> doświadczenia wyciągasz takie wnioski. I - co ciekawe - ja jestem
>>> w dużym stopniu skłonny uwierzyć, że takie doświadczenia miałeś.

>> Na początku rozwiązałem mój indywidualny przypadek szczególny.
>> Następnie zebrałem obserwacje przepuszczając je przez pryzmat
>> mojego rozwiązania szczególnego; skorygowałem moje rozwiązanie
>> szczególne i odtworzyłem rozwiązanie ogólne, co jest normalną
>> praktyką badacza-doświadczalnika a nie teoretyka. Ponieważ algorytm
>> działania, który w ten sposób stworzyłem pozwala wyjaśnić i
>> rozwiązać najbardziej skomplikowane sytuacje na chwilę obecną mogę
>> przyjąć, że jest on algorytmem uniwersalnym. Ponadto moje
>> rozwiązanie nie tylko, że jest niesprzeczne z wieloma
>> funkcjonującymi dotychczas hipotezami czyli rozwiązaniami
>> cząstkowymi więc jest najlepszą teorią wyjaśniającą mechanizm
>> funkcjonowania ludzkiego umysłu. Co więcej jest to rozwiązanie
>> niesprzeczne ze wszystkimi rozwiązaniami oferowanymi przez religie
>> oraz systemy filozoficzne i duchowe. Czy trzeba czegoś więcej?

> Napisałeś: urodziłem i wychowałem się w faveli Rio de  Janeiro. Jak
> wygląda spacer po ulicach wiem lepiej od ciebie. Trzeba mieć kilka
> noży - no i umieć się nimi posługiwać. Oczywiście kilka pistoletów
> też nie zaszkodzi. Widzę człowieka - coś niesie. Jak poderżnę mu
> gardło - to może okaże się, że facet ma coś do żarcia - więc wyżywię
> rodzinę....  etc itd. I tak wygląda życie z poziomu faveli Rio.
> Tworzysz całą teorię społeczeństw w oparciu o życie - i to właściwie
> tylko swoje życie - w Faveli Rio. Rozciągasz to na cały świat i
> wszystkich ludzi. Taka jest Twoja teoria.

A czyż nie z jednostkowych doświadczeń powstawały wszystkie teorie
naukowe, które wywracały wszystkie wcześniejsze do góry nogami, na
których to teoriach budowano całe systemy wiedzy? I w dodatku budowane
były nie na wynikach obserwacji, tak jak moja, lecz na wydumanych
teoretycznych założeniach.


>>> Jednak Ty nie chcesz przyjąć do wiadomości, że moje doświadczenia
>>> są całkiem inne (już o tym rozmawialiśmy). Zarzucasz mi
>>> nieświadomość w związku. Przyznasz, że nie ma w takim razie
>>> między nami równości w dyskusji, prawda?

>> Niestety, nie ma miedzy nami równości - wiem więcej ponieważ w
>> pewnym momencie przestałem się bać że stracę wątpliwe uciechy
>> seksualne z partnerką, która uzależniła mnie od siebie seksualnie i
>> przez długi okres wykorzystywała mój potencjał do wyłącznie
>> własnych celów. Podobnie postępowałem z następnymi, które chciały
>> mnie od siebie uzależnić posługując się wabikiem seksualnym - mogę
>> byc partnerem ale nie sługą (niewolnikiem).

> No ale ktoś Ci opowiada o swoim życiu na Górnym Manhattanie. O
> pięknej żonie, dzieciach, o swoim szczęściu, o dobrej pracy, etc. Ty
> jednak wiesz lepiej, że mówi bzdury, prawda?

Tak, wiem lepiej. Bo po iluś tam doświadczalnych weryfikacjach tej
teorii oraz algorytmu jej działania wyniki wskazują na to, że doskonale
objaśnia ona relacje międzyludzkie w społeczeństwie zbudowanym na
zakazowej edukacji. Co więcej jestem w stanie przewidywać zachowania
ludzi, którzy zostali wychowani w obowiązującym modelu wychowawczym
ponieważ ludzie ci nie kierują się wolną wolą a ich działaniami można
manipulować. Stąd kobiety, które są w stanie manipulować mężczyznami
mogą się chlubić tym, że mają lepszą intuicję od mężczyzn ponieważ
wykorzystując seksualne uzależnienie są w stanie wymuszać określone
zachowania mężczyzn.


>>> p.s. Chyba, że się wycofasz z tego, że ja po prostu w swoim
>>> związku nie dostrzegam czegoś, co według Ciebie w nim jest.

>> Tak, tak jak powiedziałem wyżej: jesteś uzależniony i zaślepiony
>> strachem przed potencjalną samotnością. Dlatego przegrywasz w walce
>> o wolność.

> Pamiętasz - w poprzednim poście pytałem o to, co Ci się udało zrobić
> Twoją teorią - czy poznałeś nowych przyjaciół, czy naprawiłeś
> zerwane więzi? Ty odpowiedziałeś (robiąc psychologiczny "myk!"), że
> masz coraz więcej zwolenników swojej teorii - nawet kobiety. Leo - ja
>  zapytam ponownie: Czy na podstawie Twojej teorii - albo i bez niej
> - w ostatnim czasie zaskarbiłeś sobie czyjąś przyjaźń?

Pewnie nie uwierzysz, ale przyjaciół mi przybywa wszędzie gdzie się
tylko pojawię. Zaś zerwane więzi rodzinne mogą zostać naprawione tylko
wówczas gdy moja eks- przyzna się sama przed sobą, że popełniła błąd,
będzie w stanie wybaczyć sobie ten błąd oraz będzie w stanie wybaczyć
mnie krzywdy, których ode mnie doznała gdy byłem od niej seksualnie
uzależniony. Ty krzywdy/nie krzywdy, które jej wyrządziłem zostały były
przez nią samą wymuszone (prowokowane) bo potrzebne jej były do tego by
uzasadniać jej nieufność do mnie. A ja, będąc wówczas jeszcze
nieświadomym tego mechanizmu dawałem się na te jej prowokacje nabrać i
ulegałem im. Kreowała rzeczywistość, która miała uzasadnić jej brak
zaufania i niechęć do mnie.


> Może udało Ci się chociaż częściowo - naprawić zerwane więzi (np
> córka, żona, etc)? Proszę o przykład. Zauważ, że nie pytam o
> zwolenników Twojej teorii. Widzisz różnicę?

Próba odbudowania więzi rodzinnych nie została jeszcze zakończona, więc nie
udzielę Ci żadnej odpowiedzi. W grze o wolność dzieci uczestniczyć muszą oboje
rodzice. Do tej pory ja byłem całkowicie wyeliminowany samowolnymi
postanowieniami Teresy M. wspieranymi przez matriarchalne struktury społeczne
takie jak system wychowawczy i system prawny. Systemy te się rozpadają a więc
Teresa M. zaczyna tracić oparcie i grunt pod nogami a z drugiej jako, mam nadzieję,
człowiek myślący zastanawia się pewnie nad patologiami, które wystąpiły w naszej
rodzinie w dwóch kolejnych pokoleniach (nasz syn - zespół Down'a i nasz wnuczek
- zespół Kabuky'ego). A ponadto destabilizacji uległa globalna rzeczywistość
i odczuwa ona pewnie wzrost zagrożenia tak jak i wszyscy ci, którzy Żerują na cudzej
pracy. To są czynniki, które sprzyjają (wymuszają) przemiany w jej świadomości.
Musi poczuć się współodpowiedzialna za kataklizmy, które spotkały naszą rodzinę.


> -- Chiron

LeoTar Gnostyk




Data: Sun, 4 Jun 2017 00:18:26 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia,pl.sci.filozofia,pl.soc.religia

Chiron pisze:
> Użytkownik "LeoTar Gnostyk" <leotar@leotar.net> napisał w wiadomości
>  news:og5qn7$i3h$1@portraits.wsisiz.edu.pl...
>> Chiron pisze:
>>> Użytkownik "LeoTar Gnostyk" <leotar@leotar.net> napisał w
>>> wiadomości news:ofu55d$3s1$1@portraits.wsisiz.edu.pl...
>>>> Chiron pisze:

>>>>> Zauważ, że Ty niczego nie udowadniasz. Na podstawie swojego
>>>>> doświadczenia wyciągasz takie wnioski. I - co ciekawe - ja
>>>>> jestem w dużym stopniu skłonny uwierzyć, że takie
>>>>> doświadczenia miałeś.

>>>> Na początku rozwiązałem mój indywidualny przypadek szczególny.
>>>>  Następnie zebrałem obserwacje przepuszczając je przez pryzmat
>>>>  mojego rozwiązania szczególnego; skorygowałem moje rozwiązanie
>>>>  szczególne i odtworzyłem rozwiązanie ogólne, co jest normalną
>>>>  praktyką badacza-doświadczalnika a nie teoretyka. Ponieważ
>>>> algorytm działania, który w ten sposób stworzyłem pozwala
>>>> wyjaśnić i rozwiązać najbardziej skomplikowane sytuacje na
>>>> chwilę obecną mogę przyjąć, że jest on algorytmem
>>>> uniwersalnym. Ponadto moje rozwiązanie nie tylko, że jest
>>>> niesprzeczne z wieloma funkcjonującymi dotychczas hipotezami
>>>> czyli rozwiązaniami cząstkowymi więc jest najlepszą teorią
>>>> wyjaśniającą mechanizm funkcjonowania ludzkiego umysłu. Co
>>>> więcej jest to rozwiązanie niesprzeczne ze wszystkimi
>>>> rozwiązaniami oferowanymi przez religie oraz systemy
>>>> filozoficzne i duchowe. Czy trzeba czegoś więcej?

>>> Napisałeś: urodziłem i wychowałem się w faveli Rio de  Janeiro.
>>> Jak wygląda spacer po ulicach wiem lepiej od ciebie. Trzeba mieć
>>> kilka noży - no i umieć się nimi posługiwać. Oczywiście kilka
>>> pistoletów też nie zaszkodzi. Widzę człowieka - coś niesie. Jak
>>> poderżnę mu gardło - to może okaże się, że facet ma coś do
>>> żarcia - więc wyżywię rodzinę....  etc itd. I tak wygląda życie
>>> z poziomu faveli Rio. Tworzysz całą teorię społeczeństw w oparciu
>>> o życie - i to właściwie tylko swoje życie - w Faveli Rio.
>>> Rozciągasz to na cały świat i wszystkich ludzi. Taka jest Twoja
>>> teoria.

>> A czyż nie z jednostkowych doświadczeń powstawały wszystkie teorie
>>  naukowe, które wywracały wszystkie wcześniejsze do góry nogami, na
>>  których to teoriach budowano całe systemy wiedzy? I w dodatku
>> budowane były nie na wynikach obserwacji, tak jak moja, lecz na
>> wydumanych teoretycznych założeniach.

> Systemów wiedzy w ten sposób nie budowano. Tak zbudowano np.
> marksizm: Marx rzekomo (nie ma na to dowodów) obserwował życie
> tkaczy śląskich - i na podstawie tego miał stworzyć swoją teorię. No
> ale to było - jak napisałeś powyżej - na wydumanych, teoretycznych
> założeniach.

Opowiedz mi co nieco o tym jak zbudowano system wiedzy obowiązujący we
współczesnej Nauce o społeczeństwie. Czy obserwatorzy byli równocześnie
uczestnikami czy zajmowali się tylko obserwacją. O ile mi wiadomo to
nawet Freud, którego metoda zmieniła częściowo obowiązujący model
poznawania rzeczywistości, unikał związków emocjonalnych ze swoimi
pacjentkami. Nie wiem na ile analizował swoje małżeństwo i relacje w nim
panujące oraz rozumiał zależności emocjonalne w nim obowiązujące. Ja, od
pewnego momentu świadomie konfrontowałem fakty z teoretycznym schematem
funkcjonowania rodziny, który wypracowałem w najbardziej krytycznym (i
przełomowym dla mnie) okresie mojego życia. Podświadomie budowałem
doświadczenia, które pokazywały słuszność zbudowanego algorytmu.


>>>>> Jednak Ty nie chcesz przyjąć do wiadomości, że moje
>>>>> doświadczenia są całkiem inne (już o tym rozmawialiśmy).
>>>>> Zarzucasz mi nieświadomość w związku. Przyznasz, że nie ma w
>>>>> takim razie między nami równości w dyskusji, prawda?

>>>> Niestety, nie ma między nami równości. Powiem więcej w pewnym
>>>> momencie zyskałem przewagę ponieważ przestałem się bać że
>>>> stracę wątpliwe uciechy seksualne z partnerką, która uzależniła
>>>> mnie od siebie seksualnie i przez długi okres wykorzystywała
>>>> mój potencjał do wyłącznie własnych celów. Podobnie
>>>> postępowałem z następnymi, które chciały mnie od siebie
>>>> uzależnić posługując się wabikiem seksualnym - mogę być
>>>> partnerem ale nie sługą (niewolnikiem).

>>> No ale ktoś Ci opowiada o swoim życiu na Górnym Manhattanie. O
>>> pięknej żonie, dzieciach, o swoim szczęściu, o dobrej pracy,
>>> etc. Ty jednak wiesz lepiej, że mówi bzdury, prawda?

>> Tak, wiem lepiej. Bo po iluś tam doświadczalnych weryfikacjach tej
>>  teorii oraz algorytmu jej działania wyniki wskazują na to, że
>> doskonale objaśnia ona relacje międzyludzkie w społeczeństwie
>> zbudowanym na zakazowej edukacji. Co więcej jestem w stanie
>> przewidywać zachowania ludzi, którzy zostali wychowani w
>> obowiązującym modelu wychowawczym ponieważ ludzie ci nie kierują
>> się wolną wolą a ich działaniami można manipulować. Stąd kobiety,
>> które są w stanie manipulować mężczyznami mogą się chlubić tym, że
>> mają lepszą intuicję od mężczyzn ponieważ wykorzystując seksualne
>> uzależnienie są w stanie wymuszać określone zachowania mężczyzn.

> Proszę o jakieś konkrety. To wszystko strasznie ogólnikowe. Podaj
> jakiś przykład. Oczywiście taki, który znasz osobiście z własnych
> obserwacji. Poza tym - taka teoria (aby była teorią, a nie
> przypuszczeniem) wymaga wykonania badań. Masz jakieś badania -
> zapiski, możesz coś napisać o metodologii?

Niestety nie. Nie prowadzę żadnych zapisów ani notatek - po prostu to co
zaobserwuję wrzucam w sieć. A ponieważ są to dane wrażliwe więc unikam
jakichkolwiek sytuacji, które umożliwiłyby identyfikację osób. Stąd może
i wrażenie ogólnikowości. Ale też nie zamierzam z tego materiału robić
dysertacji stąd moja lakoniczność. Jedyne do czego zmierzam to zdjęcie
zdjęcie "filtrów" ograniczających rozpoznawanie sytuacji zagrożenia
emocjonalnego założonych osobnikom w dzieciństwie przez ich matki.
Filtry te, z których głównym jest zakaz, w okresie życia dorosłego
zniekształcają postrzeganie rzeczywistości i umożliwiają manipulację w
rodzinie następnego pokolenia.


>>>>> p.s. Chyba, że się wycofasz z tego, że ja po prostu w swoim
>>>>> związku nie dostrzegam czegoś, co według Ciebie w nim jest.

>>>> Tak, tak jak powiedziałem wyżej: jesteś uzależniony i
>>>> zaślepiony strachem przed potencjalną samotnością. Dlatego
>>>> przegrywasz w walce o wolność.

>>> Pamiętasz - w poprzednim poście pytałem o to, co Ci się udało
>>> zrobić Twoją teorią - czy poznałeś nowych przyjaciół, czy
>>> naprawiłeś zerwane więzi? Ty odpowiedziałeś (robiąc
>>> psychologiczny "myk!"), że masz coraz więcej zwolenników swojej
>>> teorii - nawet kobiety. Leo - ja zapytam ponownie: Czy na
>>> podstawie Twojej teorii - albo i bez niej - w ostatnim czasie
>>> zaskarbiłeś sobie czyjąś przyjaźń?

>> Pewnie nie uwierzysz, ale przyjaciół mi przybywa wszędzie gdzie się
>> tylko pojawię.

> Ja będę nadal sceptyczny, jeśli pozwolisz...

Takie Twoje niezbywalne prawo.


>> Zaś zerwane więzi rodzinne mogą zostać naprawione tylko wówczas
>> gdy moja eks- przyzna się sama przed sobą, że popełniła błąd,
>> będzie w stanie wybaczyć sobie ten błąd oraz będzie w stanie
>> wybaczyć mnie krzywdy, których ode mnie doznała gdy byłem od niej
>> seksualnie uzależniony. Ty krzywdy/nie krzywdy, które jej
>> wyrządziłem zostały były przez nią samą wymuszone (prowokowane) bo
>> potrzebne jej były do tego by uzasadniać jej nieufność do mnie. A
>> ja, będąc wówczas jeszcze nieświadomym tego mechanizmu dawałem się
>> na te jej prowokacje nabrać i ulegałem im. Kreowała rzeczywistość,
>> która miała uzasadnić jej brak zaufania i niechęć do mnie.

> Przepraszam ale albo nie rozumiem, albo sensu to nie ma za bardzo.
> Co ma jedno do drugiego? Więzi mogą być bardzo silne nawet wtedy,
> gdy ludzie nie są tego świadomi. No ale jedziemy dalej.

Albo wówczas gdy jedna strona (zawsze! kobieta) świadomie nimi
manipuluje by zrealizować swój plan "posiadania" rodziny bez zaufania
partnerowi.


>>> Może udało Ci się chociaż częściowo - naprawić zerwane więzi (np
>>>  córka, żona, etc)? Proszę o przykład. Zauważ, że nie pytam o
>>> zwolenników Twojej teorii. Widzisz różnicę?

>> Próba odbudowania więzi rodzinnych nie została jeszcze zakończona,
>> więc nie udzielę Ci żadnej odpowiedzi. W grze o wolność dzieci
>> uczestniczyć muszą oboje rodzice. Do tej pory ja byłem całkowicie
>> wyeliminowany samowolnymi postanowieniami Teresy M. wspieranymi
>> przez matriarchalne struktury społeczne takie jak system
>> wychowawczy i system prawny. Systemy te się rozpadają a więc
>> Teresa M. zaczyna tracić oparcie i grunt pod nogami a z drugiej
>> jako, mam nadzieję, człowiek myślący zastanawia się pewnie nad
>> patologiami, które wystąpiły w naszej rodzinie w dwóch kolejnych
>> pokoleniach (nasz syn - zespół Down'a i nasz wnuczek - zespół
>> Kabuky'ego). A ponadto destabilizacji uległa globalna rzeczywistość
>> i odczuwa ona pewnie wzrost zagrożenia tak jak i wszyscy ci, którzy
>> żerują na cudzej pracy. To są czynniki, które sprzyjają (wymuszają)
>> przemiany w jej świadomości. Musi poczuć się współodpowiedzialna
>> za kataklizmy, które spotkały naszą rodzinę.

> Ona niczego nie musi. Skąd taki pomysł?

Ależ ja się całkowicie z Tobą zgadzam. Ale wówczas musi! (tak teraz
musi) przejąć na siebie całą odpowiedzialność za negatywne fakty, które
wydarzyły się w naszej rodzinie. Musi! przejąć odpowiedzialność za to,
że świadomie rezygnuje z możliwości wycofania skutków tych negatywnych
zjawisk. Bo resocjalizacja może mieć miejsce tylko wówczas gdy obie
strony, a nie tylko jedna, wykażą chęć i gotowość rozmowy terapeutycznej.


> Zauważ też proszę, że jest to mało odpowiedzialne żądać czegoś od
> swojej eks. Możesz żądać wyłącznie od siebie.

Nie próbuj mnie obciążać poczuciem winy w sytuacji gdy wykorzystałem
wszystkie ścieżki próbując porozumieć się z Teresą M. a ona nie chce
rozmawiać. To jest jej wola, i ja tą jej wolę szanuję.  Niestety, ona
chce mnie nadal traktować jako kogoś od niej uzależnionego, kogoś kim
może pomiatać. Jako człowiek świadomy podjąłem świadomą grę dla
zachęcenia jej do rozmowy. Ale jak mówią: do trzech razy sztuka, gdyż
czas płynie nieubłaganie.


> Kolejna sprawa - mam wrażenie, że zdajesz sobie sprawę, że
> postępując tak, jak z córką (odwołuję się do tego jej postu, który
> tu cytowałeś)- mogłeś osiągnąć DOKŁADNIE to, co osiągnąłeś. Najpierw
>  piszesz, że właściwie to sprawa w sądzie jest po to, żebyś się z
> nimi zobaczył. No ok. Trochę to dziecinne - no ale (jak myślałem)
> pragnienie ponownego ujrzenia córki jest w Tobie bardzo duże.

Mylisz się Chironie. Chciałem zobaczyć dzieci w sytuacji analitycznej
aby ocenić stopień ich społecznej i emocjonalnej degradacji. A że sąd
był jedynym możliwym miejscem, które zaproponowała sama Teresa M. więc
zgodziłem się gdyż i tak żadnego innego wyboru nie miałem.


> No ale co Ty zrobiłeś?!!! POŁOŻYŁEŚ dokładnie wszystko na łopatki.
> Nie twierdzę, że zrobiłeś to świadomie. No ale z jakiegoś powodu -
> zrobiłeś.

Tak, oprócz tego, że chciałem dokonać analizy stanu rodziny, zrobiłem to
po to by również siebie samego uwolnić od wszelkich wątpliwości i
złudzeń co do możliwości odbudowania rodziny. Przez 23 lata Teresa M.
nie chciała mi udzielić jasnej odpowiedzi na moje pytania czy mogę
liczyć na odbudowanie rodziny. Wreszcie udało mi się takową odpowiedź
uzyskać co kończy moje duchowe rozterki, że może czegoś nie dopatrzyłem.
Jasne stwierdzenie ze strony pozostałych członków rodziny: "Nie chcemy
mieć z tobą ani z twoimi teoriami nic wspólnego", kończy moje starania o
odbudowanie rodziny.


> Zastanów się - czy miałeś realną szansę, żeby przy tej okazji
> spotkać się z córką - np posiedzieć chwilę w kawiarni, nacieszyć się
> jej widokiem, chłonąć każde słowo - może nawet te gorzkie? Tak czy
> nie?

Nie miałem takiej szansy, bo gdybym ją miał to bym jej nie przepuścił.
Córka jest pod przemożnym wpływem matki, tak jak ofiara syndromu
sztokholmskiego, i poza salą sądową nie udało mi się jej nawet zobaczyć.
Chętnie porozmawiałby z Kasią, gdyż to było i jest moje oczko w głowie
(nie zapominam również o synach), ale w 1994 r. gdy ostatnim wysiłkiem
woli podpowiedziała mi, że Teresa M. jest martwa emocjonalnie, padła
ofiarą specjalistów od łamania kręgosłupa moralnego dzieciom, które
zapragnęły wolności. Pisałem o tym już nie raz. Teraz jest tylko
przerażonym dzieckiem, które walczy o swoje przetrwanie.


> Ba! Może - przy dużej dozie pokory - nie byłoby to wasze ostatnie
> spotkanie! Mogłeś doprowadzić do tego spotkania?! Jeśli tak - to jak?
> I jeśli tak - to dlaczego postąpiłeś dokładnie tak, żebyście się nie
> spotkali prywatnie? Czy potrafisz chociaż tyle - spojrzeć w swoje
> serce i powiedzieć, czy kochasz córkę?

Kocham wszystkie dzieci, bezwarunkowo. I tak zawsze było. Ale nie
jestem w stanie zrobić niczego gdyż to one nie chcą się ze mną kontaktować.
Matka i jej socjopatyczni pomocnicy przekonała dzieci, że jestem
niebezpiecznym typkiem o chorych poglądach wychowawczych. I tego sam
nie jestem w stanie zmienić. Dopiero gdy dzieci dojrzeją do własnych sądów,
a kiedyś stanie się to zapewne pod wpływem oddziaływań ich środowiska
pozarodzinnego, to przyjdą do mnie same. Nie jestem w stanie ich teraz
przekonać, że je kocham i nic im z mojej strony nigdy nie groziło. Chciałem
dotrzeć do nich szybciej gdyby udało mi się porozumieć z Teresą M. ale ona
takiej gotowości nie wykazała, więc i z moich chęci spotkania z dziećmi też
nic na razie nie wyjdzie.

LeoTar Gnostyk




Data: Sun, 4 Jun 2017 06:46:05 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

jsen@op.pl pisze:
> W dniu niedziela, 21 maja 2017 10:58:28 UTC+2 użytkownik LeoTar Gnostyk napisał:
>> LeoTar Gnostyk pisze:

>>> Zostaliśmy stworzeni i istniejemy po to by przez nasze doświadczenia
>>> życiowe zrealizować cel Stwórcy - Jego samopoznanie.

>> Od stanu absolutnej nieświadomości do stanu pełni Wiedzy Absolutu.

> przeciez tej wiedzy nie jestes w stanie przyjac.
> myslisz, gnostyku, ze tak latwo wytolkowac ludziom,
> ze zle o nikim myslec nie mozna.
> a to jest prawda.

Ja wiem, że to nie jest łatwa wiedza i że jest ja trudno przyswoić. Dlatego pracuję
wytrwale nad możliwie jak największym uproszczeniem przekazu by był przyswajalny
również dla tych słabeuszy, którym tak brakuje poczucia własnej wartości, że nie chcą
uwierzyć w to, że wszyscy możemy być dobrzy. Chociaż każdy indywidualnie jest
przekonany o swojej dobroci.


> jacek

LeoTar Gnostyk




Data: Sun, 4 Jun 2017 10:10:58 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

jsen@op.pl pisze:
> W dniu niedziela, 4 czerwca 2017 06:46:25 UTC+2 użytkownik LeoTar
> Gnostyk napisał:
>> jsen@op.pl pisze:
>>> W dniu niedziela, 21 maja 2017 10:58:28 UTC+2 użytkownik LeoTar
>>> Gnostyk napisał:
>>>> LeoTar Gnostyk pisze:

>>>>> Zostaliśmy stworzeni i istniejemy po to by przez nasze
>>>>> doświadczenia życiowe zrealizować cel Stwórcy - Jego
>>>>> samopoznanie.

>>>> Od stanu absolutnej nieświadomości do stanu pełni Wiedzy
>>>> Absolutu.

>>> przeciez tej wiedzy nie jestes w stanie przyjac. myslisz,
>>> gnostyku, ze tak latwo wytolkowac ludziom, ze zle o nikim myslec
>>> nie mozna. a to jest prawda.

>> Ja wiem, że to nie jest łatwa wiedza i że jest ją trudno
>> przyswoić. Dlatego pracuję wytrwale nad możliwie jak największym
>> uproszczeniem przekazu by był przyswajalny również dla tych
>> słabeuszy, którym tak brakuje poczucia własnej wartości, że nie
>> chcą uwierzyć w to, że wszyscy możemy być dobrzy. Chociaż każdy
>> indywidualnie jest przekonany o swojej dobroci.

> zarty chyba sobie robisz. posiadam tylko trzeci stopien dobroci.

A w ilu stopniowej skali?


> o drugim i pierwszym to w tym zyciu, tu na Ziemi, moge sobie chyba
> tylko pomarzyc.

Co za totalny brak poczucia własnej wartości i w efekcie brak wiary we
własne możliwości. Pozwolisz, że nie będę dalej rozwijał diagnozy...?


> prosciej mowiac; uwazam, ze jestem bardziej dobry, niz zly. i jest
> jest to prawdziwa i uczciwa samoocena. obiektywna.

Ocena dokonana przez człowieka, któremu brakuje poczucia własnej wartości
nie może być obiektywna gdyż nie ma on stabilnego, wewnętrznego wzorca,
czyli punktu odniesienia.


> jacek

LeoTar Gnostyk




Data: Wed, 7 Jun 2017 08:01:54 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia,pl.sci.filozofia,pl.soc.religia

Chiron pisze:
> Użytkownik "LeoTar Gnostyk" <leotar@leotar.net> napisał w wiadomości
> news:ogvck6$21g$1@portraits.wsisiz.edu.pl...

>>>>>>> Zauważ, że Ty niczego nie udowadniasz. Na podstawie
>>>>>>> swojego doświadczenia wyciągasz takie wnioski. I - co
>>>>>>> ciekawe - ja jestem w dużym stopniu skłonny uwierzyć, że
>>>>>>> takie doświadczenia miałeś.

>>>>>> Na początku rozwiązałem mój indywidualny przypadek
>>>>>> szczególny. Następnie zebrałem obserwacje przepuszczając je
>>>>>> przez pryzmat mojego rozwiązania szczególnego; skorygowałem
>>>>>> moje rozwiązanie szczególne i odtworzyłem rozwiązanie
>>>>>> ogólne, co jest normalną praktyką badacza-doświadczalnika a
>>>>>> nie teoretyka. Ponieważ algorytm działania, który w ten
>>>>>> sposób stworzyłem pozwala wyjaśnić i rozwiązać najbardziej
>>>>>> skomplikowane sytuacje na chwilę obecną mogę przyjąć, że
>>>>>> jest on algorytmem uniwersalnym. Ponadto moje rozwiązanie
>>>>>> nie tylko, że jest niesprzeczne z wieloma funkcjonującymi
>>>>>> dotychczas hipotezami czyli rozwiązaniami cząstkowymi więc
>>>>>> jest najlepszą teorią wyjaśniającą mechanizm funkcjonowania
>>>>>> ludzkiego umysłu. Co więcej jest to rozwiązanie
>>>>>> niesprzeczne ze wszystkimi rozwiązaniami oferowanymi przez
>>>>>> religie oraz systemy filozoficzne i duchowe. Czy trzeba
>>>>>> czegoś więcej?

>>>>> Napisałeś: urodziłem i wychowałem się w faveli Rio de
>>>>> Janeiro. Jak wygląda spacer po ulicach wiem lepiej od ciebie.
>>>>> Trzeba mieć kilka noży - no i umieć się nimi posługiwać.
>>>>> Oczywiście kilka pistoletów też nie zaszkodzi. Widzę
>>>>> człowieka - coś niesie. Jak poderżnę mu gardło - to może
>>>>> okaże się, że facet ma coś do żarcia - więc wyżywię
>>>>> rodzinę....  etc itd. I tak wygląda życie z poziomu faveli
>>>>> Rio. Tworzysz całą teorię społeczeństw w oparciu o życie - i
>>>>> to właściwie tylko swoje życie - w Faveli Rio. Rozciągasz to
>>>>> na cały świat i wszystkich ludzi. Taka jest Twoja teoria.

>>>> A czyż nie z jednostkowych doświadczeń powstawały wszystkie
>>>> teorie naukowe, które wywracały wszystkie wcześniejsze do góry
>>>> nogami, na których to teoriach budowano całe systemy wiedzy? I
>>>> w dodatku budowane były nie na wynikach obserwacji, tak jak
>>>> moja, lecz na wydumanych teoretycznych założeniach.

>>> Systemów wiedzy w ten sposób nie budowano. Tak zbudowano np.
>>> marksizm: Marx rzekomo (nie ma na to dowodów) obserwował życie
>>> tkaczy śląskich - i na podstawie tego miał stworzyć swoją teorię.
>>> No ale to było - jak napisałeś powyżej - na wydumanych,
>>> teoretycznych założeniach.

>> Opowiedz mi co nieco o tym jak zbudowano system wiedzy obowiązujący
>> we współczesnej Nauce o społeczeństwie. Czy obserwatorzy byli
>> równocześnie uczestnikami czy zajmowali się tylko obserwacją. O ile
>> mi wiadomo to nawet Freud, którego metoda zmieniła częściowo
>> obowiązujący model poznawania rzeczywistości, unikał związków
>> emocjonalnych ze swoimi pacjentkami. Nie wiem na ile analizował
>> swoje małżeństwo i relacje w nim panujące oraz rozumiał zależności
>> emocjonalne w nim obowiązujące. Ja, od pewnego momentu świadomie
>> konfrontowałem fakty z teoretycznym schematem funkcjonowania
>> rodziny, który wypracowałem w najbardziej krytycznym (i przełomowym
>> dla mnie) okresie mojego życia. Podświadomie budowałem
>> doświadczenia, które pokazywały słuszność zbudowanego algorytmu.

> Nie bardzo rozumiem, co konkretnie chcesz tu powiedzieć? Zaczynając
> od tego, że żaden terapeuta nie powinien wikłać się emocjonalnie ze
> swoją pacjentką - bo czyni to go bezużytecznym jako terapeutę - i to
> jest przestrzegane we współczesnej psychologii i psychiatrii. Na
> straży tego stoją różne takie jak sądy koleżeńskie, które powinny w
> takich sytuacjach reagować - odsuwając w ogóle terapeutę od zawodu -
> choćby czasowo. Sprawa jest więc poważna. No i oczywista. Jeśli ktoś
> chce - tak_jak_Ty - jednocześnie wikłać się emocjonalnie z kimś i być
> jego terapeuta - z góry jest skazany na niepowodzenie.

To, że funkcjonuje przekonanie o tym, że nie wolno się wikłać
emocjonalnie z pacjentem/pacjentką jest skutkiem tego jakie warunki
relacji kobieta-mężczyzna NARZUCAJĄ kobiety. To one domagają się dla
siebie enklawy psychicznej, do której nikt oprócz nich samych nie ma
dostępu. Taka enklawa umożliwia przechowywanie najważniejszych babskich
tajemnic, których ujawnienie obnażyłoby kobietę całkowicie, a w tym
ujawniłoby jej prawdziwy stosunek do mężczyzny, którego traktuje ona jak
swego niewolnika, który ma jej wyłącznie SŁUŻYĆ, a nie być dla niej
równoprawnym partnerem. Na tej bazie wymuszonej przez kobiety zbudowano
cały kodeks postępowania (relacji) między terapeutą a jego
pacjentem/klientem. Kodeks ten uniemożliwia podjęcie realnej terapii
lecz z definicji ZAKAZuje terapeucie dostępu do obszarów kobiecej
psychiki, które według niej są i mają pozostać niedostępne. A to
uniemożliwia poznanie przyczyny destrukcyjnej działalności kobiety i nie
pozwala na podjęcie skutecznej terapii. Okazałoby się bowiem, że to nie
mężczyźni są sporadycznymi kazirodcami i pedofilami lecz to kobiety
parają się tym procederem NAGMINNIE!

To było po pierwsze. A po drugie, Drogi Chironie, jak wyobrażasz sobie
możliwość terapeutycznego oddziaływania na pacjenta jeżeli nie poznasz
emocji pacjenta? A nie poznasz ich dopóty, dopóki on ci nie zaufa. A
zaufa ci dopiero wtedy jeżeli się przed nim całkowicie odsłonisz, czyli
zerwiesz wszelkie zabezpieczenia, w tym emocjonalne. A to oznacza, że
MUSISZ się związać emocjonalnie z pacjentem by chociaż chwilowo ci
zaufał. I to na bazie tych właśnie, takich chwilowych odsłon Teresa M.
udostępniała mi nieświadomie zawartość swojej podświadomości, z czego
zupełnie nie zdawała sobie sprawy, ale były to dla mnie chwile bezcenne
bo dostarczyły mi wiedzy doświadczalnej o tym co ją gnębi. Dokładnie tak
samo działałem nieświadom tego w stosunku do naszej córki, która
napisała mi tak wspaniały list na pożegnanie (mam nadzieję że go
przeczytałeś?).

I po trzecie wreszcie; właściwie to od teo powinienem był zacząć. Nie
wyjaśniłeś co masz na  myśli mówiąc o wiązaniu się emocjonalnym? Czy
przez to wiązanie się rozumiesz kontakty  seksualne? Jeżeli tak, to
całkowicie się z Tobą zgodzę, że dopóki terapia trwa nie może dochodzić
do zbliżeń seksualnych między pacjentem i terapeutą; a już szczególnie w
sytuacji gdy terapia dotyczy obydwu stron, gdy terapeuta nie zna jeszcze
lecz poszukuje dopiero rozwiązania zagadki przyczyny manipulacji.


> Dlatego chociażby, że jego obserwacje są filtrowane emocjami
> właśnie.

Tak jest dopóty, dopóki terapeuta nie zna (lub nie akceptuje tego co
piszę) PRZYCZYNY zaburzeń psychicznych i sam jest zaburzony a w
pacjencie szuka pomocnika do własnego wyzwolenia. Taki terapeuta poddaje
się manipulacji, którą narzuca mu pacjentka, nie jest on w stanie
analizować dostarczanej mu papki i poddaje się emocjonalnej grze
sterowanej przez pacjentkę, która toczy z nim walkę o to by go poniżyć
jako mężczyznę. Tylko terapeuta, który jest autorytetem dla samego
siebie i którego nie da się zmanipulować może... pomóc zaburzonej
kobiecie, gdyż inaczej ZAWSZE ulegnie jej manipulacji lub będzie musiał
"uciekać" by nie zostać zdominowanym (uzależnionym).


> Osąd sytuacji nie może być więc prawdziwy.

Dopóty, dopóki terapeuta jest uzależniony emocjonalnie od swojej matki.


> Ba! Istnieje w psychologii taka instytucja, jak superwizja.

A superwizorem jest inny uzależniony terapeuta...? Lub jeszcze lepiej,
kobieta? Hue, hue... Przestań bajać bajarzu.


> Otóż terapeuta powinien jej się poddać - po to, żeby jego osądy były
> prawdziwe. To taka osoba - nie związana z terapeutą, która pełni
> wobec niego podobną rolę jak osobisty spowiednik. Oczywiście -
> patrząc z boku łatwo mu zauważyć pewne rzeczy, których terapeuta
> mógłby nie zauważyć - choćby w skutek jakiegokolwiek wikłania
> emocjonalnego.

A kto w tej hierarchii superwizorów (jak rozumiem superwizor musi mieć
swojego superwizora, itd.?) wydaje ostateczne oceny i werdykty?


> I to nie musi być jakieś silne, typu związek, wystarczy przecież dla
>  wypaczenia osądu osobiste odniesienie do swoich traum.

Pełna zgodność. Dlatego uważam, że za terapię powinni się brać ludzie
wyzwoleni spod wszelkiej maści uzależnień, przede wszystkim wolni od
uzależnień seksualnych, bo te są najskuteczniejsze w gmatwaniu obrazu
rzeczywistości.


> Bez tego (tych 2 czynników) - trudno o prawdę w ocenie drugiego
> człowieka. Ty - złamałeś te obie zasady, i na dodatek lekceważysz
> konieczność ich przestrzegania. To - tylko to - czyni z Ciebie
> kompletnie niewiarygodnego badacza. No ale błędów popełniłeś o wiele
> więcej.

Jak już Ci wcześniej wyjaśniłem mogę sobie pozwolić na grę emocjami
ponieważ nie uzależniam się, a więc i nie poddaję się agresywnej
postawie pacjenta, który chciałby podporządkować sobie mnie oddziałując
na mój sposób odczytywania rzeczywistości. Brak uzależniania się nie
oznacza gotowości do zawarcia związku z drugim, wolnym człowiekiem. Ale
zawarcie takiego związku oznacza jego bezwzględną i niemożliwą do
rozbicia trwałość. Czyli związek dwojga ludzi wolnych to prawdziwe,
trwałe małżeństwo, które nie potrzebuje papierowych lub sakramentalnych
zaświadczeń gdyż samo realizuje święty sakrament trwałości. Ale do tego
trzeba być wolnym i niezależnym emocjonalnie, trzeba ufać, szanować
siebie i partnera.


> No bo o ile zabezpieczony superwizją terapeuta może sporo wiedzieć o
>  swoim pacjencie (po dłuższym okresie terapii) i relacjach w jego
> rodzinie, o tyle na temat tego, co dzieje się naprawdę pomiędzy
> ludźmi, którzy są jego dalszymi znajomymi czy nawet przyjaciółmi -
> wie niewiele.

Bzdury pleciesz Chironku. Człowiekowi wolnemu wystarczy spojrzeć i już
wiadomo co jest grane. Ten schemat, który zbudowałem okazuje się
efektywny we wszystkich przypadkach. Rozumiem, że jest to dla Ciebie
denerwujące, że jestem w stanie przejrzeć każdego, nawet Ciebie, ale
powinieneś mi uwierzyć, że nie jestem w stanie skrzywdzić wykorzystując
tę wiedzę. A Ty się tego obawiasz; nie ufasz chociaż nigdy nie dałem Ci
podstaw do tego byś nie ufał. A skoro nie ufasz mi to mnie poniżasz
chociaż starasz się nie  powiedzieć tego wprost, ale tak działasz. Bo
czy dałem Ci jakikolwiek  pretekst do tego byś mnie w odwecie poniżał?


> Owszem - wielu rzeczy może się domyślać, jednak powinien zdawać
> sobie sprawę, że to po prostu wyłącznie jego podejrzenia - które w
> jakiejś części mogą być prawdziwe - ale to wcale nie musi być większa
> część. Jak jest z Tobą? Twierdzisz, że coś wiesz o ludziach, których
> (jak twierdzisz) - obserwowałeś, ale nie masz żadnych notatek do
> analizy, ani żadnych podstaw żeby przypuszczać, że jest między nimi
> tak czy inaczej. Natomiast (jak widzę) tych obserwowanych po prostu
> podciągasz pod swoją hipotezę (bo w żadnym razie nie zasługuje z
> definicji na miano teorii).

Zbudowałem moją hipotezę na bazie doświadczeń z własną rodziną,
doświadczeń wymuszonych przez kobietę (jestem jej za to bardzo wdzięczny
i robiłem do tej pory wszystko by uwierzyła, że nie mam w stosunku do
niej żadnych złych zamiarów. Ale, jak już wiele razy pisałem, wybaczanie
musi iść w parze z pokornym przyznaniem się do popełnionych "błędów" bez
których niemożliwym byłoby znalezienie właściwego rozwiązania. A więc te
"błędy" były i są jedynie faktami, albo punktami pomiarowymi, które
posłużyły do odtworzenia algorytmu działania jednostki. Kolejne
obserwacje i doświadczenia wypełniają już jedynie nieciągłości mojego
pierwszego doświadczenia i zbliżają mnie do funkcji ciągłej. Świat
dyskretny powraca do swojej pierwotnej, analogowej postaci ale już na
nowych zasadach. A Ty nie chcesz zweryfikować tego mojego modelu lecz go
odrzucasz nie dokonawszy  żadnej, nawet mało istotnej weryfikacji.
Odrzucasz go, bo musiałbyś uczciwie zweryfikować własne poglądy na
dotychczasowe relacje panujące w Twojej rodzinie.  Boisz się, że a nuż
okazałoby się, że mam rację i musiałbyś podjąć dalszą walkę o uwolnienie
się od uzależnień seksualnych, które Cię paraliżują. Boisz się stracić
"wierność" swojej partnerki, która być może i owszem jest Ci "wierna" z
przyzwyczajenia, wygodnictwa i strachu przed opinią publiczną.


>>>>>>> Jednak Ty nie chcesz przyjąć do wiadomości, że moje
>>>>>>> doświadczenia są całkiem inne (już o tym rozmawialiśmy).
>>>>>>> Zarzucasz mi nieświadomość w związku. Przyznasz, że nie
>>>>>>> ma w takim razie między nami równości w dyskusji,
>>>>>>> prawda?

>>>>>> Niestety, nie ma między nami równości. Powiem więcej w
>>>>>> pewnym momencie zyskałem przewagę ponieważ przestałem się
>>>>>> bać że stracę wątpliwe uciechy seksualne z partnerką, która
>>>>>> uzależniła mnie od siebie seksualnie i przez długi okres
>>>>>> wykorzystywała mój potencjał do wyłącznie własnych celów.
>>>>>> Podobnie postępowałem z następnymi, które chciały mnie od
>>>>>> siebie uzależnić posługując się wabikiem seksualnym - mogę
>>>>>> być partnerem ale nie sługą (niewolnikiem).

>>>>> No ale ktoś Ci opowiada o swoim życiu na Górnym Manhattanie.
>>>>> O pięknej żonie, dzieciach, o swoim szczęściu, o dobrej
>>>>> pracy, etc. Ty jednak wiesz lepiej, że mówi bzdury, prawda?

>>>> Tak, wiem lepiej. Bo po iluś tam doświadczalnych weryfikacjach
>>>> tej teorii oraz algorytmu jej działania wyniki wskazują na to,
>>>> że doskonale objaśnia ona relacje międzyludzkie w
>>>> społeczeństwie zbudowanym na zakazowej edukacji. Co więcej
>>>> jestem w stanie przewidywać zachowania ludzi, którzy zostali
>>>> wychowani w obowiązującym modelu wychowawczym ponieważ ludzie
>>>> ci nie kierują się wolną wolą a ich działaniami można
>>>> manipulować. Stąd kobiety, które są w stanie manipulować
>>>> mężczyznami mogą się chlubić tym, że mają lepszą intuicję od
>>>> mężczyzn ponieważ wykorzystując seksualne uzależnienie są w
>>>> stanie wymuszać określone zachowania mężczyzn.

>>> Proszę o jakieś konkrety. To wszystko strasznie ogólnikowe.
>>> Podaj jakiś przykład. Oczywiście taki, który znasz osobiście z
>>> własnych obserwacji. Poza tym - taka teoria (aby była teorią, a
>>> nie przypuszczeniem) wymaga wykonania badań. Masz jakieś badania
>>> - zapiski, możesz coś napisać o metodologii?

>> Niestety nie. Nie prowadzę żadnych zapisów ani notatek - po prostu
>> to co zaobserwuję wrzucam w sieć. A ponieważ są to dane wrażliwe
>> więc unikam jakichkolwiek sytuacji, które umożliwiłyby
>> identyfikację osób. Stąd może i wrażenie ogólnikowości. Ale też nie
>> zamierzam z tego materiału robić dysertacji stąd moja lakoniczność.
>> Jedyne do czego zmierzam to zdjęcie zdjęcie "filtrów"
>> ograniczających rozpoznawanie sytuacji zagrożenia emocjonalnego
>> założonych osobnikom w dzieciństwie przez ich matki. Filtry te, z
>> których głównym jest zakaz, w okresie życia dorosłego
>> zniekształcają postrzeganie rzeczywistości i umożliwiają
>> manipulację w rodzinie następnego pokolenia.

> Dokładnie to, co pisałem powyżej. Dorabiasz ideologię do faktów.

A czyż nie tak właśnie być powinno? Czyż hipotez i teorii nie powinno
się budować na podstawie wyników doświadczenia?


> Nawet nie jesteś w stanie powiedzieć, ile związków brałeś pod uwagę w
> swoich badaniach (każdemu można było nadać przecież lipne imiona,
> zmienić miasta, zdarzenia, które miały miejsce w kinie zmienić na
> teatr, etc). Nie robiłeś notatek - nawet dla siebie. A przecież to
> wręcz nonsens! Tylko w ten sposób - poprzez analizę różnych sytuacji
> - choćby dla samego siebie - mogłeś się w ogóle pokusić o jakąkolwiek
> hipotezę!

Ależ dokładnie tak właśnie postępowałem. I nadal tak postępuję.


>>>>>>> p.s. Chyba, że się wycofasz z tego, że ja po prostu w
>>>>>>> swoim związku nie dostrzegam czegoś, co według Ciebie w
>>>>>>> nim jest.

>>>>>> Tak, tak jak powiedziałem wyżej: jesteś uzależniony i
>>>>>> zaślepiony strachem przed potencjalną samotnością. Dlatego
>>>>>> przegrywasz w walce o wolność.

>>>>> Pamiętasz - w poprzednim poście pytałem o to, co Ci się
>>>>> udało zrobić Twoją teorią - czy poznałeś nowych przyjaciół,
>>>>> czy naprawiłeś zerwane więzi? Ty odpowiedziałeś (robiąc
>>>>> psychologiczny "myk!"), że masz coraz więcej zwolenników
>>>>> swojej teorii - nawet kobiety. Leo - ja zapytam ponownie: Czy
>>>>> na podstawie Twojej teorii - albo i bez niej - w ostatnim
>>>>> czasie zaskarbiłeś sobie czyjąś przyjaźń?

>>>> Pewnie nie uwierzysz, ale przyjaciół mi przybywa wszędzie gdzie
>>>> się tylko pojawię.

>>> Ja będę nadal sceptyczny, jeśli pozwolisz...

>> Takie Twoje niezbywalne prawo.

> Z iloma ludźmi w realu (chodzi tylko o ilość) łączą Cię szczególne,
> bliskie związki - takie przyjaźnie? No wiesz - osoba, która jest
> przez Ciebie wspierana, i jednocześnie bezwarunkowo Ciebie wesprze?
> No i nie macie przed sobą tajemnic - nie ma między wami kłamstw,
> fałszów? Ja wiem, że to ideał - no ale chociaż w przybliżeniu?

Czy jedna wystarczy? Jeśli tak to mam taką osobę...


>>>> Zaś zerwane więzi rodzinne mogą zostać naprawione tylko
>>>> wówczas gdy moja eks- przyzna się sama przed sobą, że popełniła
>>>> błąd, będzie w stanie wybaczyć sobie ten błąd oraz będzie w
>>>> stanie wybaczyć mnie krzywdy, których ode mnie doznała gdy
>>>> byłem od niej seksualnie uzależniony. Ty krzywdy/nie krzywdy,
>>>> które jej wyrządziłem zostały były przez nią samą wymuszone
>>>> (prowokowane) bo potrzebne jej były do tego by uzasadniać jej
>>>> nieufność do mnie. A ja, będąc wówczas jeszcze nieświadomym
>>>> tego mechanizmu dawałem się na te jej prowokacje nabrać i
>>>> ulegałem im. Kreowała rzeczywistość, która miała uzasadnić jej
>>>> brak zaufania i niechęć do mnie.

>>> Przepraszam ale albo nie rozumiem, albo sensu to nie ma za
>>> bardzo. Co ma jedno do drugiego? Więzi mogą być bardzo silne
>>> nawet wtedy, gdy ludzie nie są tego świadomi. No ale jedziemy
>>> dalej.

>> Albo wówczas gdy jedna strona (zawsze! kobieta) świadomie nimi
>> manipuluje by zrealizować swój plan "posiadania" rodziny bez
>> zaufania partnerowi.


>>>>> Może udało Ci się chociaż częściowo - naprawić zerwane więzi
>>>>> (np córka, żona, etc)? Proszę o przykład. Zauważ, że nie
>>>>> pytam o zwolenników Twojej teorii. Widzisz różnicę?

>>>> Próba odbudowania więzi rodzinnych nie została jeszcze
>>>> zakończona, więc nie udzielę Ci żadnej odpowiedzi. W grze o
>>>> wolność dzieci uczestniczyć muszą oboje rodzice. Do tej pory ja
>>>> byłem całkowicie wyeliminowany samowolnymi postanowieniami
>>>> Teresy M. wspieranymi przez matriarchalne struktury społeczne
>>>> takie jak system wychowawczy i system prawny. Systemy te się
>>>> rozpadają a więc Teresa M. zaczyna tracić oparcie i grunt pod
>>>> nogami a z drugiej jako, mam nadzieję, człowiek myślący
>>>> zastanawia się pewnie nad patologiami, które wystąpiły w naszej
>>>> rodzinie w dwóch kolejnych pokoleniach (nasz syn - zespół
>>>> Down'a i nasz wnuczek - zespół Kabuky'ego). A ponadto
>>>> destabilizacji uległa globalna rzeczywistość i odczuwa ona
>>>> pewnie wzrost zagrożenia tak jak i wszyscy ci, którzy żerują na
>>>> cudzej pracy. To są czynniki, które sprzyjają (wymuszają)
>>>> przemiany w jej świadomości. Musi poczuć się
>>>> współodpowiedzialna za kataklizmy, które spotkały naszą
>>>> rodzinę.

>>> Ona niczego nie musi. Skąd taki pomysł?

>> Ależ ja się całkowicie z Tobą zgadzam. Ale wówczas musi! (tak
>> teraz musi) przejąć na siebie całą odpowiedzialność za negatywne
>> fakty, które wydarzyły się w naszej rodzinie. Musi! przejąć
>> odpowiedzialność za to, że świadomie rezygnuje z możliwości
>> wycofania skutków tych negatywnych zjawisk. Bo resocjalizacja może
>> mieć miejsce tylko wówczas gdy obie strony, a nie tylko jedna,
>> wykażą chęć i gotowość rozmowy terapeutycznej.


>>> Zauważ też proszę, że jest to mało odpowiedzialne żądać czegoś
>>> od swojej eks. Możesz żądać wyłącznie od siebie.

>> Nie próbuj mnie obciążać poczuciem winy w sytuacji gdy
>> wykorzystałem wszystkie ścieżki próbując porozumieć się z Teresą M.
>> a ona nie chce rozmawiać. To jest jej wola, i ja tą jej wolę
>> szanuję.  Niestety, ona chce mnie nadal traktować jako kogoś od
>> niej uzależnionego, kogoś kim może pomiatać. Jako człowiek świadomy
>> podjąłem świadomą grę dla zachęcenia jej do rozmowy. Ale jak mówią:
>> do trzech razy sztuka, gdyż czas płynie nieubłaganie.

> Poczuciem winy? Kompletne nieporozumienie. Poznałem w życiu sporo
> ludzi, którzy byli w związkach, gdzie nimi manipulowano. Oczywiście -
> oni też manipulowali. I na przykład popadli w alkoholizm (czy inny
> nałóg). Partnerka oczywiście świetnie sprawdzała się jako osoba
> współuzależniona, manipulując tak, żeby partner nie wytrzeźwiał.
> Człowiek trafia na terapię, wychodzi z nałogu (np niepijący alkoholik
> - to może nad wyrost nazwane "wychodzeniem z nałogu"). No i wraca do
> domu. Wcześniej oczywiście terapia powinna go przygotować na to, co
> zastanie. Z reguły - taka sama rodzina, jaką zostawił. Dzieci w
> różnych rolach współuzależnienia - no i współuzależniona żona. Wraca
> więc w to, co zostawił - i teraz wszystko właściwie zależy od niego.

Nic nie zależy od niego jeżeli nie poznał i nie zaakceptował
PRAPRZYCZYNY uzależniania. By się wyleczyć z uzależnienia uzależniony
musi poznać przyczynę, zrozumieć i zaakceptować rozwiązanie a następnie
przewertować całe swoje życie by zrozumieć, że jego doświadczenia nie
były niepotrzebne lecz były drogowskazami w jego Tao. Nie umiał ich
tylko właściwie odczytać gdyż był manipulowanym w sposób taki by ich
odczytać nie mógł. By był niewolnikiem manipulanta.

Dopiero taki delikwent, który zaakceptuje mechanizm uzależniania oraz
pozna źródło (złe ziarno) może brać się za bary ze splątanymi
uzależnieniami w swojej rodzinie. Ale tutaj na pewno napotka opór
kobiety, która tymi jego uzależnieniami się żywiła i nie chce z tej swej
ciepłej posadki zrezygnować. A jet przy tym wspierana przez cały system
prawny, który został zbudowany na błędnym założeniu, na błędnej
interpretacji grzechu pierworodnego oraz na założeniu, że człowiek
dysponuje wolną wolą niezależnie od tego czy jest świadomy czy jest
nieświadomy. Człowiek nieświadomy nie może odpowiadać za swoje czyny ale
cóż zrobić gdy wszyscy są nieświadomi? Trzeba im pozwolić doświadczać,
nawet wówczas gdy będą popełniać tzw. błędy, gdyż tylko obserwowanie
doświadczenia umożliwia wyeliminowanie błędów z działań człowieka. Ale
by to nastąpiło musi się w nim dokonać przemiana, czyli tzw.
dezintegracja pozytywna (za prof.Kazimierzem Dąbrowskim) w wyniku której
Prawda i Fałsz zajmą należne sobie miejsca.


> No wiem, nie wszystko - ale większość. Jeśli widzi, zrozumiał
> mechanizmy postępowania rodziny - to powinien sam zachowywać się
> uczciwie. Pokazywać, że można nie manipulować, być wobec siebie
> szczerym, czasem się nawet na siebie pozłościć - i że  to jest
> bezpieczne!

Ale kiedyś musi nastąpić przełom, Prawda i Fałsz muszą zająć należne im
miejsca. Nie uda się do niego doprowadzić, jeżeli tylko jedna ze stron
(kobieta) będzie wspierana przez ogłupione i bezmyślne społeczeństwo
niechętne podejmowaniu jakiegokolwiek wysiłku psychicznego w celu
pokonania nieświadomego. Jeżeli nie chce dokonać przemiany dobrowolnie
więc trzeba ją do takowej przemiany przymusić - innej opcji nie ma
Chironie. Lenistwo umysłowe i stagnację można pokonać tylko zrzucając
bomby na zakonserwowane społeczeństwo.


> Swoim zachowaniem - może zachęcić żonę do terapii.

Cha, cha, cha... Naiwniak jesteś. Zmusić kobietę do dobrowolnego
przyznania się do błędu. Czy wyobrażasz sobie ile odwagi musiałaby ona
wykazać dobrowolnie by zdecydowała się powiedzieć dzieciom, sąsiadom,
rodzinie, że przez całe życie oszukiwała bo nie ufała, bo nie szanowała
partnera i że handlowała seksem by go w pewnym okresie życia przy sobie
utrzymać. Strasznym naiwniakiem jesteś Chironie.


> No bo dotąd ona mówiła coś w tym stylu: "ja na terapię?!!! przecież
> to on chla! A ja jestem jego ofiarą!".

Przyjrzyj się sobie, jak zmieniasz swoje zdanie. Sam sobie zaczynasz
tłumaczyć, że kobieta postępuje nieuczciwie, gdyż uznała, że to tylko on
jest winien, a ona jest tą dobrą i świętą.


> Na terapii może zrozumieć mechanizmy psychologiczne, to - czym się
> kierowała w swoim życiu. Tak naprawdę - a nie to, czym myślała, że
> się kieruje. Wtedy mogą zacząć razem budować swój związek na nowo.

Tylko spróbuj ją na taką terapie zaprowadzić. I wołami nie dasz rady
chyba, że spotka mężczyznę absolutnie niezależnego i wolnego od
uzależnień, który jej powie prawdę, również o niej samej, nie bojąc się,
że straci z nią kontakt. Zauważ, co każda kobieta oferuje na początku
znajomości z mężczyzną: ciało, uśmiech, miłe słówka, podbudowywanie
faceta jaki to on wspaniały, po to by go potem, gdy już go sobie owinie
wokół palca spuścić go z góry na twardą glebę. Dlatego terapeuta musi
umieć przejąć te jej sposobiki ale musi być uczciwy by tego nie
wykorzystać przeciwko niej lecz dla wyprowadzenia jej na szerokie wody
wolnej woli. Musi wyprowadzić ją z domu psychicznego zniewolenia które
sobie sama zafundowała i wprowadzić ją do świata ludzi wolnych i
niezależnych, by nigdy już nie przyszło jej na myśl handlować seksem.
Gdyż ten handel jest przyczyną jej złego samopoczucia w każdym związku.
A zaczyna handlować gdyż nie ufa. A nie ufa, gdyż nie dane jej było
odebrać z rak matki wzorca zaufania do mężczyzny.


> Jeśli nie - no cóż, przecież nie musi chcieć rozumieć to, co pojął
> jej partner. Jeśli on sobie z tym radzi - też będą razem. A jeśli
> któreś z nich zdecyduje - przecież i tak może być - że to już nie ma
> sensu - rozstaną się. On będzie się oczywiście wtedy starał mieć z
> nią jak najlepsze relacje - a przede wszystkim ze swoimi dziećmi. A
> Ty krzyczysz: "to jej wina! niech się przyzna!" Wybacz, ale to Twoje
> postępowanie jest - i to jest bardzo dobre słowo -  n i e o d p o w i
> e d z i a l n e.

Czy zauważyłeś już w którym miejscu popełniasz błąd oceniając mnie? Ja
nigdzie nie chcę obciążyć Teresy M. poczuciem winy. Ja chcę jej pomóc w
tym by ona sama uwolniła się od poczucia winy tkwiącego w jej
podświadomości od chwili gdy usunęła swoją pierwszą ciążę; ona chciała
obciążyć wyłącznie mnie winą za to o czym sama zadecydowała i przez
pewien okres się jej to udawało, gdyż nigdy o tym ze sobą w rodzinie
uczciwie nie rozmawialiśmy. Brakowało między nami komunikacji i
przyczyny leżały po obu stronach. Ale w końcu gdy odważyłem się
powiedzieć córce, że gdyby przypadkiem zaszła w ciążę i jej partner nie
bardzo wiedziałby co z tym zrobić to by nie wahała się i przyszła do
mnie z tym kłopotem. By nigdy nie postąpiła tak, jak postąpiła jej matka
ze swoją pierwszą ciążą. To była próba nawiązania prawdziwego dialogu w
rodzinie; dialogu, który Teresa M. odebrała jako oskarżenie pod jej
adresem. A odebrała to jako oskarżenie gdyż sama w taki sposób o tym
myślała. To w jej głowie tkwił cierń poczucia winy, a ja - przyznaję -
nieświadom złożoności problemu dość brutalnie próbowałem go stamtąd
usunąć. A zrobiłem to tak jak zrobiłem, gdyż Teresa M. unikała
jakichkolwiek rozmów, które rozwiałyby chmury gromadzące się nad naszą
rodziną i manipulując moim poczuciem winy (i wartości) utrzymywała
wszystko w ryzach swojej władzy. I wszystkie nieświadome kobiety
kombinują, każda na swoją modłę, w jaki by tu sposób ujarzmić swojego
mena. A dla siebie zachowują tę enklawę psychicznej nietykalności, o
której pisałem. Enklawę, która pozwala im manipulować mężczyznami. to
również prototyp... nieoznaczoności Heisenberga.


>>> Kolejna sprawa - mam wrażenie, że zdajesz sobie sprawę, że
>>> postępując tak, jak z córką (odwołuję się do tego jej postu,
>>> który tu cytowałeś)- mogłeś osiągnąć DOKŁADNIE to, co osiągnąłeś.
>>> Najpierw piszesz, że właściwie to sprawa w sądzie jest po to,
>>> żebyś się z nimi zobaczył. No ok. Trochę to dziecinne - no ale
>>> (jak myślałem) pragnienie ponownego ujrzenia córki jest w Tobie
>>> bardzo duże.

>> Mylisz się Chironie. Chciałem zobaczyć dzieci w sytuacji
>> analitycznej aby ocenić stopień ich społecznej i emocjonalnej
>> degradacji. A że sąd był jedynym możliwym miejscem, które
>> zaproponowała sama Teresa M. więc zgodziłem się gdyż i tak żadnego
>> innego wyboru nie miałem.


>>> No ale co Ty zrobiłeś?!!! POŁOŻYŁEŚ dokładnie wszystko na
>>> łopatki. Nie twierdzę, że zrobiłeś to świadomie. No ale z
>>> jakiegoś powodu - zrobiłeś.

>> Tak, oprócz tego, że chciałem dokonać analizy stanu rodziny,
>> zrobiłem to po to by również siebie samego uwolnić od wszelkich
>> wątpliwości i złudzeń co do możliwości odbudowania rodziny. Przez
>> 23 lata Teresa M. nie chciała mi udzielić jasnej odpowiedzi na moje
>> pytania czy mogę liczyć na odbudowanie rodziny. Wreszcie udało mi
>> się takową odpowiedź uzyskać co kończy moje duchowe rozterki, że
>> może czegoś nie dopatrzyłem. Jasne stwierdzenie ze strony
>> pozostałych członków rodziny: "Nie chcemy mieć z tobą ani z twoimi
>> teoriami nic wspólnego", kończy moje starania o odbudowanie
>> rodziny.


>>> Zastanów się - czy miałeś realną szansę, żeby przy tej okazji
>>> spotkać się z córką - np posiedzieć chwilę w kawiarni, nacieszyć
>>> się jej widokiem, chłonąć każde słowo - może nawet te gorzkie?
>>> Tak czy nie?

>> Nie miałem takiej szansy, bo gdybym ją miał to bym jej nie
>> przepuścił. Córka jest pod przemożnym wpływem matki, tak jak ofiara
>> syndromu sztokholmskiego, i poza salą sądową nie udało mi się jej
>> nawet zobaczyć. Chętnie porozmawiałby z Kasią, gdyż to było i jest
>> moje oczko w głowie (nie zapominam również o synach), ale w 1994 r.
>> gdy ostatnim wysiłkiem woli podpowiedziała mi, że Teresa M. jest
>> martwa emocjonalnie, padła ofiarą specjalistów od łamania
>> kręgosłupa moralnego dzieciom, które zapragnęły wolności. Pisałem o
>> tym już nie raz. Teraz jest tylko przerażonym dzieckiem, które
>> walczy o swoje przetrwanie.


>>> Ba! Może - przy dużej dozie pokory - nie byłoby to wasze
>>> ostatnie spotkanie! Mogłeś doprowadzić do tego spotkania?! Jeśli
>>> tak - to jak? I jeśli tak - to dlaczego postąpiłeś dokładnie tak,
>>> żebyście się nie spotkali prywatnie? Czy potrafisz chociaż tyle -
>>> spojrzeć w swoje serce i powiedzieć, czy kochasz córkę?

>> Kocham wszystkie dzieci, bezwarunkowo. I tak zawsze było. Ale nie
>> jestem w stanie zrobić niczego gdyż to one nie chcą się ze mną
>> kontaktować. Matka i jej socjopatyczni pomocnicy przekonała dzieci,
>> że jestem niebezpiecznym typkiem o chorych poglądach wychowawczych.
>> I tego sam nie jestem w stanie zmienić. Dopiero gdy dzieci dojrzeją
>> do własnych sądów, a kiedyś stanie się to zapewne pod wpływem
>> oddziaływań ich środowiska pozarodzinnego, to przyjdą do mnie same.
>> Nie jestem w stanie ich teraz przekonać, że je kocham i nic im z
>> mojej strony nigdy nie groziło. Chciałem dotrzeć do nich szybciej
>> gdyby udało mi się porozumieć z Teresą M. ale ona takiej gotowości
>> nie wykazała, więc i z moich chęci spotkania z dziećmi też nic na
>> razie nie wyjdzie.

> To jest bardzo smutne, co napisałeś. Przepraszam za szczerość i
> prostotę przekazu - ale pokazujesz tu kompletny brak empatii, choćby
> elementarnej umiejętności rozumienia emocji. I - mam głębokie
> przekonanie - nawet nie wiesz, po co się chciałeś z nimi spotkać.
> Wymyśliłeś to sobie.

Chiron, Ty stary capie, przestań mi wciskać kit i własne wyobrażenia na
mój temat. Albo bierzesz to co ja piszę dosłownie i nie interpretujesz
ich albo kończymy tę rozmowę. Bo nie po raz pierwszy robisz te podchody
by zmienić mój punkt widzenia. Chcesz koniecznie było tak jak Ty żyjesz
i jak postrzegasz świat. Bo trudno Ci sie jest pogodzić z tym, że na
najgłębszym poziomie podświadomości czujesz, że dałeś sie oszukać
kobiecie. Jesteś tchórzem i oszustem, i mówię Ci to nie po raz pierwszy.


> Prawda jest (przepraszam, że piszę z taką pewnością) ta sama, co od
> 80 tysięcy lat: poczuć ich zapach, posłuchać głosu, przeżywać
> doświadczenie bliskości, czyli po prostu: poczuć się razem.

Dupek jesteś, przez co rozumiem, że jesteś niewolnikiem du.. . Ja kiedyś
też taki byłem, ale mi się odmieniło i wyżej cenię sobie intelekt
aniżeli ciało. Chociaż inteligentnym ciałem nie pogardzę.


> I wiesz co myślę? Myślę, że założyłeś sobie a priori, że nie dasz
> rady. No to dołożyłeś wszelkich starań, żeby do tego nie doszło -
> przecież jeśli chciałeś odpowiedzi od żony, czy macie jeszcze jakieś
> szanse- wystarczyło się o nią  s t a r a ć. Tak po prostu. No a w
> ogóle już nie wspominam o córce! Zamiast walić jej przez skype (nie
> ma znaczenia, czy słuszne czy nie) jakieś teksty, których nie miała
> ochoty nawet słuchać, a co dopiero zrozumieć - wystarczyło się skupić
> na tym, jak ona żyje. Co ją zajmuje, co cieszy, co smuci. I starać
> się wziąć sobie odpowiedzialność - chociaż w części - za jej nieudane
> życie - które przecież Ty w dużym stopniu zniszczyłeś. Wtedy, na
> tyle, na ile to możliwe - stałbyś się częścią jej życia. I ile to dla
> Ciebie było warte? Potrafisz samemu_sobie na to odpowiedzieć?! No
> skoro wolałeś robić dokładnie to, co mogło ją do Ciebie WYŁĄCZNIE
> zniechęcić...

Nie muszę chyba powtarzać po raz kolejny co sadzę o tych Twoich
wypocinach, które są dla ciebie ratowaniem własnej d... . Stajesz się
coraz mniej interesującym interlokutorem.


> Jeśli chodzi o Twoje budowanie swojej teorii - to przypomnę Ci, na co
> mi nie odpowiedziałeś (a właściwie zagłuszyłeś okrzykami typu : "I'm
> the best!"). 1. Błędy podobne do Twoich popełnił np Bruno Bettelhaim.
> Uznał on - na podstawie swoich doświadczeń z obozu koncentracyjnego,
> że relacje między rodzicem a dzieckiem autystycznym są takie same,
> jak między ss-manem a więźniem obozu, zwanym "muzułmanin" (to
> najniższa w hierarchii obozowej kasta więźniów. Coś jak "cwel" w
> dzisiejszej, więziennej subkulturze). Błąd polegał na tym, że -
> podobnie, jak Ty - nie chciał falsyfikować swojej hipotezy. Nie
> porozumiał się z innymi psychologami, nie poprosił o opinie. Uznał,
> że jest (jak mi się zdaje) człowiekiem z misją od samego Boga. Zdołał
> przekonać do swoich paranoicznych rojeń rząd USA - i rozpoczęła się
> akcja krzywdzenia rodzin i autystycznych dzieci (zabierano je na siłę
> rodzicom - no bo przecież "wiadomo", że się nad nimi znęcają jak
> ss-mani nad więźniami). Oprócz tego, że nie przekonałeś nikogo
> (przynajmniej nikogo mającego władzę) do swoich teorii - to Twoje
> postępowanie jest bardzo podobne. Już na tym etapie występujesz
> przeciw podstawom nauki - nie poddając swoich hipotez falsyfikacji!

Uważam, że zabieranie dzieci z rodzin nie jest rozwiązaniem; chociaż z
drugiej strony przyśpiesza hodowanie bezwzględnych mężczyzn zdolnych
przeciwstawić się seksualnej manipulacji kobiet. A już z definicji
powinno się zabierać dzieci samotnym matkom.


> 2. W naszej kulturze obowiązuje tabu kazirodztwa. Działa skutecznie
> w wielu wypadkach. Sam się spotkałem na terapiach z ludźmi, którzy
> przyznawali, że mieli np sny erotyczne z własnymi córkami. To
> oczywiście powodowało u nich silne obniżenie nastroju, poczucie winy.
> Oczywiście - w ich wypadkach na takich snach się kończyło. Jednak są
> przecież sytuacje, w których ojciec- szczególnie po śmierci matki -
> wymusza na takiej córce podjęcie roli zmarłej matki... z wszelkimi
> tego konsekwencjami. Niestety - nieraz istnienie tabu nie jest
> wystarczające samo w sobie. Można więc rozsądnie chyba założyć, że
> gdyby w naszej kulturze nie  istniało takie tabu - kazirodztwo byłoby
> rozpowszechnione. Ty mówisz, że do takiego aktu miałoby dojść tylko
> raz jeden jedyny - za zgodą matki, etc. No ale - żeby to w ogóle było
> możliwe - nie może istnieć tabu kazirodztwa! Mam głębokie
> przekonanie, że taki tatuś, który dziś przeżywa rozterki z powodu
> snów erotycznych ze swoją córką - nie miałby już tych rozterek.
> Folgował by swoim chuciom bez ograniczeń. Wtedy w skali
> społeczeństwa nie mielibyśmy do czynienia z aktem inicjacji
> seksualnej z rodzicami, lecz z rozpowszechnionym, zalegalizowanym
> kazirodztwem. I dla mnie jest to oczywiste. Dla Ciebie nie?

Nudny jesteś, gdyż powielasz punkt widzenia matriarchalnego
społeczeństwa. Zakaz wychowania seksualnego i inicjacji seksualnej
dziecka w trójkącie z rodzicami sprzyja utrzymaniu dominacji kobiet i
przybliża moment zagłady tego gatunku, dokładnie w taki sam spoósb jak
to sie działo w eksperymencie Calhoun's.


> -- Chiron

LeoTar Gnostyk




Data: Thu, 8 Jun 2017 18:36:20 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia,pl.sci.filozofia,pl.soc.religia

Chiron pisze:

> Leo - to dla mnie pomieszanie z poplątaniem. Proszę Cię, żebyś
> najpierw odpowiedział tylko na ten fragment:

> Użytkownik "LeoTar Gnostyk" <leotar@leotar.net> napisał w wiadomości
> news:oh84th$lj8$1@portraits.wsisiz.edu.pl...

>> Dokładnie tak samo działałem nieświadom tego w stosunku do naszej
>> córki, która napisała mi tak wspaniały list na pożegnanie (mam
>> nadzieję że go przeczytałeś?).

> W czym ten list wydał Ci sie wspaniały? Co było w nim wspaniałego
> dla Ciebie? Trudno mi było ten list odszukać - a za bardzo nie mam
> czasu tu się udzielać - czy mógłbyś go jeszcze raz zacytować? No bo
> albo ja czegoś nie rozumiem - albo nie wiem co.



> -- Chiron

LeoTar Gnostyk




Data: Thu, 8 Jun 2017 23:27:36 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia,pl.sci.filozofia,pl.soc.religia

Chiron pisze:
> Użytkownik "LeoTar Gnostyk" <leotar@leotar.net> napisał w wiadomości
> news:ohbue9$lh$1@portraits.wsisiz.edu.pl...
>> Chiron pisze:

>>> Leo - to dla mnie pomieszanie z poplątaniem. Proszę Cię, żebyś
>>> najpierw odpowiedział tylko na ten fragment:

>>> Użytkownik "LeoTar Gnostyk" <leotar@leotar.net> napisał w wiadomości
>>> news:oh84th$lj8$1@portraits.wsisiz.edu.pl...

>>>> Dokładnie tak samo działałem nieświadom tego w stosunku do naszej
>>>> córki, która napisała mi tak wspaniały list na pożegnanie (mam
>>>> nadzieję że go przeczytałeś?).

>>> W czym ten list wydał Ci sie wspaniały? Co było w nim wspaniałego
>>> dla Ciebie? Trudno mi było ten list odszukać - a za bardzo nie mam
>>> czasu tu się udzielać - czy mógłbyś go jeszcze raz zacytować? No bo
>>> albo ja czegoś nie rozumiem - albo nie wiem co.


Przytoczę Ci jeszcze raz w całości ten list Kasi z 2 września 1994 r.

" Cześć Tato

Może list nie jest najlepszym pomysłem na wyrażanie tego co się czuje,
ale jak na razie ja nie potrafię zrobić tego w inny sposób.

Wcale nie jest mi łatwo wyjeżdżać, bo będę tęsknić za Tobą, chociaż były
takie momenty kiedy miałam naprawdę wszystkiego dosyć! Wtedy nie
zależało mi na niczym, chciałam wrócić do Polski i więcej Cię nie widzieć!
Może nie jest to przyjemne słyszeć (czytać), ale ja piszę to co czuję!
Jednak mimo to naprawdę jest mi smutno wyjeżdżać!

Wiesz co jest moim marzeniem? Mieć dom (pełny, zawsze na miejscu), do
którego wracając nie miałabym obawy, że zastanę kłócących się rodziców,
albo w ogóle ich nie zastanę. Dom, w którym nikt nie zrzucalby na mnie
odpowiedzialności za losy rodziny, i nikt nie kazałby mi być wdzięcznym za to,
że mnie kocha.

Mam nadzieję, że kiedyś będę miała taki dom! I jak na razie to nie będzie
dom, w którym ja będę żoną, czy matką ale dom, w którym będę mogła
być jeszcze dzieckiem!  I że stanie się to szybko!!!!!

Całuję Cię  Kaśka.

P.S. Jeżeli mogę to chciałabym się spotkać z Agatą. Myślę, że porozmawiasz
o tym z mamą, i że będę mogła ją poznać.

P.S. Nie jestem pewna czy uwalnianie emocji jest dobrym pomysłem (tzn.
pomysł jest bardzo dobry), ale trzeba to robić powoli, bo niektórzy, rzadko
okazujący swoje uczucia (tak jak my a szczegłlnie mama) w wyniku
uwolnienia emocji (dobrych) mogą dostać SZOKU !

P.S. Jeździj ostrożnie !

P.S. Mam nadzieje, że  rozumiesz co chcę Ci przekazać przez ten list. To czego
nie potrafię powiedzieć a chciałabym tego. To się nazywa SZCZĘŚCIE RODZINNE.

Całuje Cię Kaśka.                     2 września 1994

" Koniec historycznego listu mojej córki do mnie


> Żartujesz?! Chodzi o ten list ostatni, który tu publikowałeś. Po co
> dajesz taki stary link, skoro to nie o tym liście pisałeś?

Ja chyba wiem lepiej od Ciebie, który list miałem na myśli. A miałem na
myśli ten właśnie list, który Kasia wręczyła mi na lotnisku w Newark, NJ,
gdy wyprawiałem ją do Polski 2 września 1994 r.

A Ty zrozumiałeś, że miałem na myśli ten monolog, który toczyłem z Kasią
na facebook'u, który tutaj zacytowałem gdzieś na przełomie kwietnia i maja b.r.
po drugiej rozprawie w sprawie podziału majątku wspólnego dorobkowego.
Drobne nieporozumienie ale jakże dobrze ilustrujące Twoją krótkowzroczność
Chironie, i szukanie okazji by mi dokopać. Ale skoro cytowałem go już raz, to
dla Ciebie zrobię to wyjątkowo po raz drugi.

Teraz więc przenosimy się o 23 lata do przodu, do marca-kwietnia 2017

"
3 MARCA 17:56 (Ja)
Dzień dobry Kasiu.

5 MARCA 08:38 (Ja)
Cały czas próbuję spełnić Twoje marzenie, czyli pozwolić Ci przeżyć szczęście
rodzinne. I chociaż nie zdążyłem tego dokonać zanim założyłaś swoja rodzinę
to jednak nigdy nie zapomniałem o tym moim największym obowiązku wobec
Ciebie, Wojtka, Jasia i Agaty. Bo niedopełnienie tego rodzicielskiego obowiązku
skutkuje kolejnym straconym pokoleniem na naszej drodze ku Wolności,
odpowiedzialności i powszechnej Miłości.

Od miesięcy pracuje nad tym w jaki sposób uwolnić Teresę od strachu przed
porzuceniem emocjonalnym. Porzuceniem, którego doznała od swoich rodziców,
a szczególnie od matki. W późniejszym życiu już tylko powielała motyw porzucania
i testowała czy może zaufać a robiła to prowokując... porzucenie. Wreszcie
skoncentrowała się na bezbronnym Wojtku, którego trzyma w uzależnieniu nie
musząc się w ten sposób obawiać porzucenia. Wspomóż mnie Córeczko bym
doprowadził do tego by Mama przestała się bać porzucenia i zaufała. W ten sposób
pomoże również   Wam, naszym dzieciom.

5 MARCA 11:45  (Ja)
Wspierajcie ją ile się tylko da, ale strachu przed zaufaniem nikt nie pokona za nią.
Tego musi dokonać sama. No może pod lekkim i niegroźnym przymusem. :-)

Ktoś, kto nie ufa musi dominować i sprawować władzę gdyż boi się porzucenia.
Mama chciała sprawować nad nami władzę absolutną. W 1994 posunęła się do
tego, że chciała sprowokować stosunki kazirodcze między mną a Tobą by potem
mogła szantażem wymuszać na mnie niewolnicze zachowania. To najgorsze do
czego się posunęła, ale nie mam do niej o to żalu gdyż rozumiem dlaczego tak
postępowała. Ale moje wybaczenie nie wystarczy - to na sama musi sobie to
wybaczyć i przestać kłamać.

5 MARCA 13:17  (Ja)
Jestem wdzięczny Mamie za to, że stosując wobec mnie przemoc zmusiła mnie
do intensywnej pracy nad samym sobą dzięki czemu stałem się świadomym i
wolnym człowiekiem a przede wszystkim świadomym ojcem. Ty Kasiu zasłużyłaś
na moją szczególną wdzięczność, gdyż ryzykując gniew matki wskazałaś mi drogę
ku rozwiązaniu zagadki przemocy w rodzinie. Jestem Twoim wielkim dłużnikiem
i za wszelka cenę chcę spłacić ten dług. Wojtek i Jasiu nadal są emocjonalnie
zniewoleni przez Teresę a więc ich wyzwolenie jest możliwe tylko wtedy, gdy
uwolnimy Mamę od kłamstw przeszłości. Zaistniałych w przeszłości faktów nikt
nie jest w stanie zmienić ale można je wykorzystać do zbudowania lepszej
przyszłości. Przyszłości wolnej od manipulacji, kłamstwa i przemocy psychicznej,
która jest zalążkiem patologii psychicznych i somatycznych co  dotknęło już
następne pokolenie w postaci choroby Antosia. Wszystko to można jeszcze zmienić
- wystarczy do tego wiedza, którą odsłoniłem no i odrobinę odwagi.

8 MARCA 11:56  (Ja)
I'm passing the light of peace, love and prosperity to you for 2017 Its pretty cool
don't kill it pass it on.If youu wish to pass it forward, hold finger on pic and say
forward.

12 MARCA 17:38  (Ja)
Gdy w ubiegłym roku zadzwoniłem na Gołężycką telefon odebrał Wojtek.
Gdy już wyjaśniłem mu kim jestem dowiedziałem się od niego, że on nie chce
mieć żadnego taty. Jego słowa świadczą o tym jak bardzo jest zastraszony
przez Teresę, która zagroziła mu porzuceniem jeżeli odważyłby się ją "zdradzić"
przyznając się do swego ojca. Jest to uzależnienie emocjonalne znane jako
"syndrom sztokholmski", gdy ofiara przemocy by przetrwać we wrogim
środowisku staje się "przyjacielem" a nawet obrońcą agresora. Dokładnie tak
samo było przed laty z Tobą kiedy Teresa zmusiła Ciebie do zeznań przed
sądem jakobym proponował Ci pieniądze na naukę w zamian za możliwość
uprawiania z Tobą seksu.
Teraz Teresa utknęła w kazirodczym związku emocjonalnym z Wojtkiem.
I nie jest ważne, czy uprawia z nim seks fizycznie czy też ogranicza się tylko
do podtrzymywania uzależnienia emocjonalnego i utrzymywaniu go w strachu
przed porzuceniem przez matkę. Efektem u Wojtka jest poczucie zagrożenia
i brak wiary we własne siły przez co oddaje się niby dobrowolnie pod chorą
opiekę matki bo znikąd nie może oczekiwać pomocy. Teresa zrobiła to z całą
trójką naszych dzieci w 1994 roku, kiedy przerwała mi kontakty z wami i pod
groźbą sankcji karnych wyeliminowała mnie z gry o waszą wolność.
Wykorzystywała ten fakt, że we właściwym wychowaniu seksualnym dzieci
znalazłem rozwiązanie tajemnicy przemocy oraz metodę wyeliminowania
przemocy z życia ludzi.  Wtedy było to nieakceptowane teraz prawnicy myślą
już inaczej ale oczekują dowodu na to, że moja teoria trzyma się kupy.
A dowodem na jej słuszność byłaby decyzja Teresy by przyznać się do tego,
że się pomyliła gdyż sama bała się porzucenia. To, że mam rację zostanie
prędzej lub później udowodnione ale przyznane się do błędu przez Teresę
znacznie zmniejszyłoby ilość ofiar, które zginą zanim znajdzie się następna
taka rodzina jak nasza, która pokusi się o przeprowadzenie dowodu.

12 MARCA 19:51  (Ja)
W grudniu 1994, gdy Mama wyrzucała mnie z mieszkania powiedziałem jej na
odchodnym, że możemy być rodziną jakich jeszcze nie ma. I nadal jestem
głęboko przekonany o tym, że możemy być pierwszą rodziną, która świadomie
stwory Nowego Człowieka. Człowieka wolnego od przymusu, przemocy i
świadomie podejmującego decyzje  o swojej przyszłości. A przed wszystkim
świadomego swego macierzyństwa/ojcostwa i nie zwalającego na dzieci swoich
niepowodzeń.

21 MARCA 07:45  (Ja)
Kasiu, rodzice są dla każdego dziecka wzorcami zachowań - tworzą w dziecięcej
świadomości wzorce relacji między Kobietą i Mężczyzną. Są wzorcami zachowań
i tych dobrych i tych złych. Między innymi kłamstwa dzieci uczą się wyłącznie
od rodziców.

21 MARCA 09:11  (Ja)
Oszukiwać też uczymy się od naszych rodziców: córki biorą sobie za wzorzec matki
a wzorcami dla synów są ojcowie. Jeżeli dzieci zostały zmuszone przez rodziców do
kłamstwa to później, już w dorosłym życiu trudno jest im samym uwolnić się od tej
patologii. Najtrudniej jest bowiem ocenić krytycznie samego/samą siebie. A poza
tym obowiązuje babski solidaryzm wywołany przekonaniem, że za domową
prostytucję odpowiedzialni są mężczyźni. Męską jedność kobiety rozbijają flirtując
raz z jednym to z drugim. Raz z synem, raz z ojcem budząc między mężczyznami
animozje i rywalizację. W ten sposób sprawujecie władzę nad ślepymi facetami.
A gdy się któren sprzeciwi takiemu podziałowi ról to go za chabety i do tiurmy. :-)

17 KWIETNIA 19:00  (Ja)
A teraz, by utrzymać was, nasze dzieci, które powinnyście być już od nas wolne,
przy sobie, by mogła za waszym pośrednictwem wywierać na mnie nacisk, grozi
wam, że jeżeli nie będziecie jej wspierać to doprowadzicie ją do śmierci. Chce
byście się czuły winne za jej ewentualną śmierć. Jeżeli pamiętasz Leo, mojego
byłego bossa, to po wpadce z bublem któregośmy wypuścili z firmy, robił dokładnie
to samo w stosunku do nas. A ponieważ nikt nie uległ jego szantażowi więc nie
pozostało mu nic innego jak tylko popełnić samobójstwo by nas obciążyć poczuciem
winy za jego nieodpowiedzialność

29 KWIETNIA 18:42 (Kasia)
Nie interesują mnie Twoje poglądy. Przestałeś wywiązywać się ze swoich
obowiązków jako rodzic wiele lat temu. Nie mamy sobie nic do powiedzenia.
Dawno temu osiągnęłam pełnoletniość i sama podejmuję decyzje o tym kogo
chcę lub nie chcę w swoim życiu. Proszę się ze mną nie kontaktować i nie ingerować
w życie moje lub mojej rodziny.

(Ja)
Wyobraź sobie, że bardzo czekałem na odpowiedz, która wyjaśni mi Twój/Wasz
prawdziwy stosunek do mnie. Jestem Ci bardzo wdzięczny za tę odpowiedz.

29 KWIETNIA 23:20  (Kasia)
Na prawdę mnie to nie interesuje i proszę o zaniechanie kontaktów ze mną i moją
rodzina, jak równie zaniechania identyfikowania mnie i mojej rodziny z Twoją osobą
na forach publicznych. Nie życzę sobie żadnych kontaktów.

" Koniec mojego monologu do Kasi oraz jej puenta.

Możesz teraz Chironie wyciągać wnioski co do zmian jakie nastąpiły w relacjach
między mną a córką na przestrzeni 23 lat kiedy Teresa M wymusiła na mnie
całkowite zerwanie kontaktów z dziećmi.Jeżeli tego nie dostrzegasz toś jest kiep
i chory feminista i anty-mężczyzna.


> Chiron

LeoTar Gnostyk

 
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego